Jak Nie Być Nudnym – Jak Być Pociągającym Facetem Przy Dziewczynie?

by Paweł Grzywocz on 30 November 2017

“Skup się na dziewczynie zamiast na ciągłej obsesji na punkcie tego, jak wypadniesz!”

Jak nie być nudnym facetem? Jak rozmawiać z dziewczyną w interesujący sposób?

Jak być pociągającym facetem w rozmowie i nie zanudzać?

Droczenie się z dziewczyną to jedna z metod, która pozwoli Ci zrozumieć, jak nie być nudnym.

Droczenie niekoniecznie musi być jakąś formą nabijania się z dziewczyny na wprost, żartobliwego, zaczepnego naśmiewania się z niej.

Droczenie się można też okazywać poprzez słuchanie i zadawanie emocjonujących
i prowokujących pytań typu:

  • “Jak się wtedy czułaś?
  • “Co Ci to dało?”
  • “Czy to Cię uszczęśliwiło/zaspokoiło Twoją ciekawość/głód?”
  • W rozmowie z kobietą wiele słów chcąc nie chcąc kojarzy się dwuznacznie, zaczepnie.

    Jak nie być nudnym i jak być pociągającym facetem
    w rozmowie z dziewczyną – skup się na niej

    jak nie być nudnym - jak być pociągającym facetem

    Rozmowa z dziewczyną to nie walka.

    Rozmowa z dziewczyną to nie może być ciągła walka i udowadnianie sobie, kto jest lepszy.

    Jak nie być nudnym facetem przy dziewczynie – jak być pociągającym?

    Jakie są Twoje intencje?

  • Czy chcesz faktycznie poznać dziewczynę, spędzić z nią przyjemne chwile, poznać jej osobowość, historie życiowe, jesteś niej ciekawy?
  • Czy chcesz sobie albo jej udowodnić, jaki jesteś “świetny”, bo musisz rekompensować jakieś swoje braki, kompleksy.
  • “Jestem nudny i nie umiem rozmawiać”

    Zbuduj prawdziwe poczucie wartości a nie jakąś maskę.

    Skup się na dobrej zabawie i nie traktuj technik flirtu jako jakiejś tarczy, maski, manipulacji.

    Rozmowa zapoznawcza z dziewczyną to ma być dobra zabawa dla was obojga:

  • granie do jednej bramki
  • bycie w jednej drużynie
  • wspaniale spędzony czas
  • a nie ciągłe udawanie przed nią kogoś, kim się nie stałeś i zgrywanie bohatera
  • Jak być pociągającym facetem i nie być nudnym – poznawaj ją

    Poznawaj ją jak człowieka zamiast próbować jak najlepiej wypaść.

    Pytania na lekkie tematy zadawaj z czystej ciekawości i chęci poznania jej zamiast
    z chęci zaimponowania i próby “sprzedania się” jej.

  • Np. “Kim chciała zostać w dzieciństwie” albo “Jakie lubi warzywa”.
  • Pytaj z chęcią poznania jej zamiast udawać kogoś fajniejszego niż jesteś!

    Jak nie być nudnym – Dawaj przyjemne wspomnienia zamiast udawać fajnego

    Dawaj połączenie emocjonalne, dobrą zabawę, przyjemne wspomnienia zamiast udawać kogoś lepszego i zamiast odgrywać jakiś teatr.

    Jak nie być nudnym przy dziewczynie – jak być pociągającym facetem?

  • Dawaj wam obojgu możliwość poznania się, dobrej zabawy zamiast walczyć o to, jak wypadniesz!
  • Dziewczyny wyczuwają sztuczność na kilometr.
  • Ciesz się rozmową z dziewczyną i niczego nie oczekuj

    Paradoksalnie, aby przyciągać kobiety trzeba ZAPANOWAĆ nad pragnieniem posiadania kobiety.

    Potrafić się podzielić szczęściem a nie tylko szukać go u kobiet, brać, ssać energię, żebrać o uwagę, akceptację, próbować zaimponować.

    Trzeba to odpuścić, nauczyć się cieszyć życiem, znaleźć solidny sens życia i nie opierać go na kobietach. Cieszyć się już z samej rozmowy z nieznajomą dziewczyną

    Te wskazówki niech będą dla Ciebie drogowskazem, jak być pociągającym facetem dla kobiet oraz, jak nie być nudnym.

    Aby rozwinąć swój pełny potencjał zapraszam do programów pewności siebie
    i konwersacji.

    Pozdrawiam,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Czy przyłapałeś się na tym, że słuchasz dziewczyny tylko po to, żeby za chwilę powiedzieć coś fajnego i przez to traciłeś wątek i chciałeś jej zaimponować wyuczonymi technikami humoru, zamiast rozmawiać
    z nią z takiej czystej chęci poznania jej i sprawienia jej i sobie dobrej zabawy?

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 5.0/5 (3 votes cast)
    Jak Nie Być Nudnym - Jak Być Pociągającym Facetem Przy Dziewczynie?, 5.0 out of 5 based on 3 ratings

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 83 comments… read them below or add one }

    Michał Lxxx November 30, 2017 at 20:01

    Ludzie od około 3 roku życia, gdy nauczą się mówić, to rozmawiają ze sobą.

    Rozmawiają ze sobą wszędzie, np. w piaskownicy, przedszkolu, szkołach, studiach, pracach, w miejscach zainteresowania itd.
    Zawsze poznawanie się wygląda tak samo:
    - podane ręki
    - imię i nazwisko
    - rozmowa o kontekście lub co robią w życiu (coś o sobie, o tym co nas otacza)
    - skąd jesteś
    - gdzie/skąd idziesz
    - plany na wieczór, popołudnie, poranek

    Wtedy ludzie są “sobą” (pomijam, że ludzie zakładają maski)

    Tak samo gdy spotykają osobę, z którą mają regularny kontakt, to nie zastanawiają się jak rozpocząc rozmowę, ani o czym rozmawiać.
    To samo dotyczy ludzi, z którymi nie miało się kontaktu np. 5 – 10 lat itd. itp.

    Natomiast w temacie relacji damsko męskich człowiek jest chyba jedyną istotą, która potrafi tak komplikować.

    Czy lew albo inny zwierzak zastanawia się jak wypadnie przed samicą, bo np. ma:
    - brudne futerko
    - grzywę potarganą
    itd. :-)

    Flirt jest mega prosty, gdy kobieta nam się podoba i pomaga.

    To wszystko to ROZMOWA i KOMUNIKACJA, jasne zakomunikowanie intencji i płyniesz.

    Tylko rodzice uczą dzieci głupot, szkoła zabija i rujnuje naszą pewność siebie, zamyka na świat, zamyka na ludzi, a flirt i umiejetność komunikacji są w nas (tylko są zabijane przez wychowanie, system nauczania) i jest to umiejętność PRZEKAZANIA SIEBIE.

    Reply

    D. November 30, 2017 at 22:02

    Wyniki DRUGIEJ ankiety na temat “gdzie poznają się pary – realne przykłady z życia wzięte”. Przepytałem kilkanaście osób (kobiety lub pary) i zadałem im pytanie: “gdzie pozlałaś swojego obecnego/byłego chłopaka, albo gdzie chłopaka poznała Twoja siostra/kuzynka/kolezanka albo brat/kolega/kuzyn gdzie poznał dziewczynę? Chodzi o realne przykłady z życia wzięte”.

    Wyniki DRUGIEJ ankiety w tym temacie:

    Szkoła – 14 par
    Przez znajomych 11 par (Domówka 8 par, “przez znajomych”* 3 pary)
    Internet – 10 par
    Klub – 4 pary
    Praca – 2
    Studia – 1
    Swaty – 1

    Pociąg/spotted – 1 (widzieli się w pociągu na zywo ale nie gadali ze sobą a potem znaleźli się na spotted)
    Autobus – 1
    Restauracja – 1 (3 pary w miejscach bez kontekstu)

    Kolonie – 1
    Siłownia – 1 (kolonie i siłownia to miejsca z kontekstem, czyli 2 pary w miejscu z kontekstem)

    Łącznie uzyskałem 48 konkretnych przykładów z życia wziętych.

    * * * * * * *

    Teraz przypomnę wyniki PIERWSZEJ ankiety (którą przeprowadziłem tydzień wcześniej przed wykonaniem drugiej ankiety) :

    Internet ? 11 par
    Szkoła ? 7 par (to tez zalezy w jakim wieku ci przepytani ludzie są, jesli będę pytał 19-20 latków to wiekszość bedzie ze szkoły, a jak 23-24 latków to moze się tendencja odwrócić i będą to pary ze studiów. Moze tak być ale nie musi, to tylko taka mała uwaga)
    Praca ? 7 par
    Przez znajomych 6 par (“przez znajomych”* 4 pary, na domówce 2 pary)
    Studia – 4 pary (to tez zalezy w jakim wieku ci przepytani ludzie są, jesli będę pytał 19-20 latków to wiekszość bedzie ze szkoły, a jak 23-24 latków to moze się tendencja odwrócić i będą to pary ze studiów. Moze tak być ale nie musi, to tylko taka mała uwaga)
    Na imprezie w klubie ? 4 pary

    Plaża ? 2 pary
    W sklepie ? 1 para (3 pary w miejscu bez kontekstu)

    Kurs angielskiego ? 1 para
    Na koncercie ? 1 para (2 pary w mejscu z wspolnym kontekstem)

    Na studniówce/swaty ? 1 para (ktoś nie miał pary i znajomy/a przyprowadził tą drugą osobę jako towarzyszącą na studniówkę i tak się zaczęło).
    Z dzieciństwa ? 1 para (zaczęli randkowac w wieku 14 lat, pierwsze szczeniackie randki, taka pierwsza miłość, potem się kumplowali, mieli cały czas kontakt ze sobą, dzwonili do siebie co jakiś czas i się zeszli, są w związku od 4 lat)

    Łącznie uzyskałem 46 przykładów z życia wziętych.

    * * * * * * *

    TRZECIA ankieta (analiza, gdzie poznawali się moi znajomi, przyjaciele i rodzina – rodzenstwo i kuzynostwo czyli ludzie urodzeni od połowy lat 80 do lat 90 a nie żadne tam ciotki i wujkowie co poznawali swoje pary 20 i 30 lat temu. Patrzę na dzisiejszych 20 i 30 latkow którzy łączyli się w pary w 21 wieku):

    Szkoła 6 par
    Znajomi 3 pary (dwa razy była sytuacja, że kolega przedstawił koledze dziewczynę i zostali parą, jedna sytuacja, że kumpel pojechał za granicę i zamieszkał tam u znajomych swoich rodziców i związał się z córką tych znajomych jego rodziców)
    Internet 2 (na przykładzie jednej osoby. Ta osoba oba związki miała z internetu)
    Praca 2 (na przykładziej jednej osoby. Ta osoba oba związki miała z pracy)
    Studia 2
    Z dzieciństwa 2
    Klub 1
    Autobus 1

    19 konkretnych przykładów przyszło mi do głowy.

    * * * * * * *

    PODSUMOWANIE WSZYSTKICH TRZECH ANKIET:
    Łącznie 113 przykładów par.

    1.Szkoła – 27 par
    2.Internet – 23 pary
    3.Dzięki znajomym 20 par:
    -10 par “poprzez znajomych” *
    -Dodatkowo 10 par bezposrednio na domówce, czyli impreza w domu (domówką nazwałbym imprezę gdzie jest powyżej 10 osób), na której też mamy mozliwość pojawic się i poznac nowe osoby własnie dzięki znajomym
    4.Praca – 11 par
    5.Klub – 9
    6.Studia – 7
    7.Z dzieciństwa 3
    8.Swaty – 2
    ———————–
    9.Plaża – 2
    9.Autobus 2
    11.Pociąg+spotted 1 (z pomocą przyszedł internet, ale zobaczyli się na żywo w pociągu)
    Restauracja 1
    Sklep 1 (7 par w miejscu bez kontekstu)
    ———————-
    Kurs angielskiego 1
    Koncert 1
    Kolonie 1
    Siłownia 1 (Tylko 4 pary w miejscu ze wspólnym kontekstem)

    Legenda:
    * “poprzez znajomych”* – cokolwiek by to nie oznaczało, moze chodzi o to, że jest mała “posiadówka” u kogoś w domu na max.10 osób (bo domówką bym tego nie nazwał, za mało osób) i w tym małym gronie pojawia się czasem ktoś nowy, albo spotykają się dwie rózne grupy znajomych np w kręgielni lub pubie i z tych dwoch roznych grup znajomych ludzie łaczą się w pary.

    Reply

    D. November 30, 2017 at 22:33

    W sumie swaty można by podłączyć pod to, że dana para poznała się poprzez znajomych, no bo kto jak nie znajomi/rodzina swata? Przecież nie swatają nas obcy ludzie.

    Także wniosek jest prosty:

    Szkoła, internet i znajomi to jest potęga jeśli chodzi o ponzawanie się. Szkoła – mam na mysli szkołę srednią albo nawet jeszcze gimnazjum/podstawówkę.

    Oprócz tego popularnym miejscem do poznawania się par są też praca, kluby i studia.

    Reszta to jest zlepek przeróżnych miejsc, zarówno tych z kontekstem jak i bez kontekstu. Warto też zauważyć, że więcej par poznaje się w miejscach bez kontekstu jak komunikacja miejska, plaża czy sklep niż w miejscach z kontekstem jak kurs angielskiego/koncert/kolonie/siłownia, które Paweł tak polecasz. Być może taki słaby wynik miejsc z kontekstem wynika z tego, że w takich miejscach jest wiele osób juz zajętych. Nie zapominajmy też, że większość facetów boi się zagadać DO OBCEJ KOBIETY niezaleznie czy to miejsce z kontekstem czy bez kontekstu.
    Róznica jest niewielka (7-4 na korzyść miejsc bez kontekstu) więc równie dobrze stuacja po kolejnej ankiecie moze się odmienić, ale warto na to zwrócić uwagę.

    Michał Lxxx i coś dla Ciebie. Nie ma tutaj ŻADNEJ PARY która poznała się na ulicy lub w galerii handlowej.

    Takie mówienie, że masz gdzieś to ograniczenie gawiedzi to do niczego nie prowadzi. Możesz się wkurzać na to, frustrować ale nie zmienisz tego, że ludzie nie chcą się poznawać na ulicy a potem wiązać się z taką osobą poznaną na ulicy. Chocby skały srały to Ty tego nie zmienisz, jest to walka z wiatrakami, aby to dziś zmienić to tak jest to tak samo możliwe jak dolecieć na koniec wszechświata – czyli niewykonalne. Odpuść sobie to frustrowanie się tym i pogódz się się tym, ze ludzie boją się/nie chcą/nie lubią poznawac na ulicy.

    Ja sam, mimo ze siedzę w rozwoju i jestem już nawet dosyć odważny w zagadywaniu to i tak częściej nie mam ochoty na poznawanie się na ulicy niż mam tą ochotę. Dlaczego? Dlatego, że:
    -jestem niewyspany i chce zrobic szybko zakupy i isc sie przespac do domu po pracy na 1-2h
    -spieszę się
    -idę akurat w dresie i nie wyglądam w nim najlepiej jak mogę więc tracę na pewności siebie
    -coś mnie wkurzyło i nie mam tej energii, motywacji i mobilizacji do tego by wziąć na klatę zlewę, która na 90% się pojawi, bo normą jest ze w takich miejscach pojawiają się zlewy.
    -mam taki charakter, że jesli jestem niewyspany/w złym chumorze/zmartwiony to nie bede udawął na siłę, że jest dobrze i pozwalam sobie na zamułkę i chwilowe “zamknięcie się we własnym swiecie”

    Podobne motywacje mogą mieć inni ludzie, z tym, że u nich dochodzą jeszcze takie czynniki jak to ze mają już kogoś i że są nieśmiali, boją się rozmawiać z obcymi ludzmi na ulicy (kobiety są słabsze fizycznie i mogą miec obawy ze obcy facet cos im zrobi), piekne kobiety mają dość zaczepek durniów i myslą sobie, ze Ty jestems kolejnym przeciętnym durniem co zaraz bedzie je komplementował i męczył o to aby ona poszła z nim na kawę.

    Tę ankietę robię po to aby każdy mógł sobie wyciągnąć wnioski. Ja wnioski wyciągam takie:

    Skoro nie chodzę do szkoły ani na studia, w pracy nie mam wolnych i ładnych kobiet (poza tym mam ograniczenie jesli chodzi o pracę – praca to praca i uwazam, ze poznawanie w pracy kobiet to duze ryzyko, bo jesli wam nie wyjdzie to ty bedziesz musiał tą kobietę widywać codziennie i bedzie ci trudniej o niej zapomnieć. I co wtedy, zmienię dobrą pracę na gorszą? czy będę się męczył widując ja codziennie? Ja nie mowię , ze nigdy bym laski z pracy nie chciał mieć, ale warunek musiałby być taki, że ona naprawdę byłaby warta tego ryzyka, czyli musiałaby być naprawdę ładna i świetna z wnętrza oraz baaardzooo zainteresowana), na domówki nie chodzę bo trzymam się w dosyć wąskiej zaufanej grupie znajomych w której rzadko pojawiają się nowe dziewczyny (kilka razy na rok to jest max.) to zostaje mi poznawanie w klubie i w internecie oraz nauczenie się zagadywania w każdym możliwym miejscu (wytrenowanie odwagi i “bajerki” na bardzo wysokim poziomie) w każdych okolicznościach (niezależnie czy jestem sam czy ze znajomymi). No bo w miejscach ze wspólnym kontekstem wcale nie jest tak łatwo poznać, no i przede wszystkim nie chce mi się chodzić na jakieś takie wydarzenia regularnie.

    Reply

    D November 30, 2017 at 23:38

    dodam, że zdecydowana większość (grubo ponad 50%) kobiet z którymi się kiedykolwiek spotkałem poznałem własnie przez internet i w klubie. Czyli wychodzi na to, że statystyka działa, mówi prawdę, bo jest odzwierciedleniem mojej sytuacji. Jest odzwierciedleniem sytuacji moich znajomych. Odpowiedzi obcych ludzi też się powtarzają, pokrywają.

    Moze jeszcze zrobię jakies dwie ankiety jak najdzie mnie wena, aby było około 200 par łacznie, żeby to było bardziej miarodajne.

    Obecne dwie ankiety przeprowadziłem w galerii handlowej i pytałem przypadkowo napotkane kobiety i pary w roznym wieku (przedział 18 ? do około nieco ponad 30 lat) o róznym wyglądzie (nieładne, normalne i ładne).

    Moze kolejną ankiete warto byłoby przeprowadzić na uczelni

    Reply

    Piotr December 1, 2017 at 00:04

    To, że ulica to słabe miejsce to już jasne i oczywiste, zostało podane tutaj tyle argumentów przeciw, że nie ma co tego rozwijać. Co do Twoich wyników ankiety. Szkoła, wcale mnie to nie dziwi, większość osób w tym wieku jest po prostu wolna i zaczyna swoją “podróż” w zakresie poszukiwania drugiej połówki. Internet, też mnie nie dziwi, skoro faceci boją się zagadywać no to cóż innego pozostaje jak internet. Chociaż ja uważam osobiście, że to strata czasu, dużo atencyjnych panienek, które chcą sobie popisać a w profilu mają zdjęcie jedno z 1000, na którym akurat dobrze wyszły. Miejsca z kontekstem takie jak np. szkolenia, wykłady, seminaria, mają to do siebie, że tam jest wiele kobiet ambitnych, które chcą się rozwijać, coś mają w głowie, dlatego nie dziwi też fakt, że wiele z nich jest zajętych, ale mamy jakość > ilość, dlatego trzeba jak najwięcej uczęszczać do takich miejsc. Ja np. planuję zapisać się na studia (mimo wieku, 26 lat) niestacjonarne z kilku powodów… Jest to kierunek, który jest bardzo związany z tym czym zajmuję się zawodowo, bardzo mnie to interesuje, uczelnia oferuje masę szkoleń, imprez integracyjnych (przy czym nie są to imprezy w klubach, tylko aktywne spotkania), jest tam wiele dziewczyn (uczelnia ekonomiczna/biznesowa), mam w planach w miarę możliwości aktywnie uczestniczyć w życiu tej uczelni, pozapisywać się do różnych kół związanych właśnie z moim kierunkiem, gdzie bądźmy szczerzy nie będzie raczej pustych dziewczynek, albo zdecydowana mniejszość. Ponadto, myślę, że poznam tam bardzo dużo osób (facetów również, którzy przecież mają znajomych) i w ten sposób będę bardzo sprawnie poszerzał grono swoich znajomych.
    Zatem dużo wysokiej jakości miejsc gdzie przebywają kobiety i twarda dupa, bo często będą zajęte i determinacja. Wiadomo, że zagadywać należy wszędzie, aczkolwiek w jakiś sposób tę energię należy ukierunkować, w mojej ocenie właśnie lepiej w takie miejsca, mimo zapewne dłuższego czasu oczekiwania na “efekt” ale to inwestycja długoterminowa. A na koniec jak to mówił Paweł, “twoim wrogiem w poznawaniu dziewczyn jest siedzenie w domu!” i KONIEC.

    Reply

    Michał Lxxx December 1, 2017 at 00:09

    Krótko i na temat:
    1) Masz zagadywać WSZĘDZIE i nie szukać logiki tam gdzie jej nie ma.
    2) Plaża, autobus, pociąg itp. to są miejsca publiczne
    3) To że ludzie poznają się w internecie i innych miejscach, to niech się poznają.
    Ja poznaje się WSZĘDZIE i nie interesują mnie opinie ludzi.

    Interesują mnie FAKTY,a nie OPINIE.

    Interesują mnie FAKTY, a fakty są takie że ludzie nie mogą się poznawać WSZĘDZIE, bo nie próbują i nie zagadują.
    Jak można mówić, że poznawanie się w X miejscach jest dopuszczalne, a w miejscach Y już nie jeżeli się NIC w tym kierunku nie zrobiło.

    Zdecydowana większość ludzi ma:
    - rozpierdzielone emocje
    - inteligencje emocjonalną na poziomie listka na wietrze
    (zaznaczam od razu, bo za chwilę ktoś mi będzie zarzucał że się wywyższam – NIE JESTEM mistrzem emocji i sam mam jeszcze wiele pracy nad sobą, ale temat emocji ogarniam całkiem dobrze. Nie uważam, że inni ludzie są gorsi ode mnie, po prostu mają mniej niż ja przepracowane emocje, ale np. w INNYCH OBSZARACH ŻYCIA, mają coś lepiej przepracowane niż ja).

    Ci wszyscy “mądrale” takie tworzą “zajebiste relacje”, och i ach, bo przeciez poznają się:
    - w internecie
    - przez znajomych
    - tu i tam i sram

    A co druga kobieta do której podchodzę i jest po 30 roku życia jest PO ROZWODZIE, a po 30 praktycznie wszystkie wolne są po przejściach.

    A wiesz dlaczego, bo człowiek to jest jedyna istota która tak potrafi zjebac temat relacji damsko – męskiej, przez swój własny umysł.
    ŻADEN inny ssak nie dobiera się w pary logicznie.

    Właśnie dlatego jest tak dużo:
    - rozstań
    - rozwodów
    - zranień
    bo ludzie zamiast dobierać się w pary
    - instynktownie
    - intuicyjnie
    - na wyczucie
    - szczerze zainteresowanych,
    to pierdziela jakieś głupoty.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 1, 2017 at 10:49

    Damian, brawo za dodanie zdania: “nauczenie się zagadywania w każdym możliwym miejscu (wytrenowanie odwagi i “bajerki” na bardzo wysokim poziomie) w każdych okolicznościach (niezależnie czy jestem sam czy ze znajomymi).”

    Stety, niestety da się w jakichś 10% przypadków lub mniej przy tej dobrej gadce, odwadze, swobodzie na poziomie wręcz profesjonalnego mówcy poznać atrakcyjną dziewczynę na ulicy lub w galerii i jeśli ona jest wolna i zainteresowana, to umówić się z nią potem na spotkanie. Jest to możliwe! Jednak wymaga dużej pracy, o czym pisałem.

    Jeśli ktoś tej pracy na wykona i nie osiągnie tak wysokiego poziomu swobody, to nie będzie miał żadnych randek z dziewczynami poznanymi w takich miejscach. Sam przez to przechodziłem i miałem bardzo złe wspomnienia z ulicy. Dopiero po kolejnych latach, gdy już naprawdę totalnie rozkminiłem temat poczucia wartości, przemawiania, pozostałych sfer życia, to wtedy zobaczyłem: “Hm, no w sumie to da się. Ja na pewno jestem w stanie tak kogoś poznać. Pozostaje pytanie, które dziewczyny się skuszą, bo jednak zdecydowana większość z automatu ma duże obawy”.

    Stąd utwierdzamy się w prawdzie, że jak ktoś myśli, że po paru sztuczkach albo dniach zagadywania na ulicy będzie takim ulicznym randkowiczem, to jest po prostu naciągany.

    Natomiast odpowiedzi Twoich respondentów zaburzają mocno temat, ponieważ większość ludzi jest biernymi, strachliwymi łajzami i nie walczą z tym. Większość związków jest z braku laku, na siłę, ze strachu, że nikogo już nie znajdą potem, ze strachu przed samotnością.

    A Ty trochę za mocno się skupiasz na tym, że gdzie poznali jakiegoś manekina związkowego, byle z kimkolwiek być i to jest dla Ciebie jakiś wyznacznik sukcesu.

    Faktycznie musiałbyś być, kto za kim bardziej się starał, ile się znali przed związkiem, czy widzą się razem za 5 lat! Kiedy ślub?! To by dało jakiś obraz czy ze sobą tkwią. Czy są w sobie zakochani? Czy od początku się sobie podobali czy dopiero z czasem?

    A w takich pytaniach NIKT Ci się wprost nie przyzna: “No mój chłopak mi się na początku nie podobał, ale jakoś wyżebrał ten związek z czasem, polecała mi go koleżanka, nie podoba mi się do końca, ale lepsze to niż nic. Nie chcę być starą panną, więc lepiej w wieku 20 lat już kogoś zaklepać”.

    Nikt Ci się tak nie przyzna.

    Więc ostrzegam, żebyś nie wyciągnął błędnych wniosków.

    Bo błędny wniosek byłby taki, że: “Ok, poznam sobie dziewczynę z neta lub z klubu, byle jaką, byle nie być samemu”.

    Bo taki wniosek bym wyciągnął z tej ankiety, że 90% związków poznało się w jakiś bardzo przypadkowy sposób, nie brali za to odpowiedzialności, brali to, co jest, żeby tylko uniknąć samotności i łatki singla.

    W takim razie powinieneś obniżyć standardy Damianie i znaleźć jakąś przeciętną dziewczynę z neta albo z klubu.

    Dlatego jak chcesz coś lepszego niż wszyscy, to nie kieruj się tym bezmózgowiem, które prezentują wszyscy.

    Napisałeś na szczęście to zdanie, że trzeba dalej pracować i budować swobodę do poznawania wszędzie i poznawać wszędzie.

    Bo bez niego to by wyglądało, jak narzekanie w stylu ankieta: “Gdzie poznać dziewczynę byle być z kimkolwiek i nie być singlem”.

    No to ludzie dają łajzowate odpowiedzi: “Na pewno sam nie próbuj zagadywać. Najlepiej przez neta albo przez znajomych, bo inaczej to trzeba by pokonać nieśmiałość”.

    To żadna sztuka.

    Widzę taką skrajność, że Michał promuje ulicę za wszelką cenę, ale ostatnio po moim długim wpisie w poprzednim artykule się opamiętał.

    A Ty druga skrajność, że ulica to praktycznie niemożliwe i niespotykane, bo 90% złajzowanego społeczeństwa poznało partnerkę lub partnera w jakiś pokrętny tchórzliwy sposób typu net, przez znajomych.

    Summa sumarum: Każdy sposób i każde miejsce jest dobre dopóki spotkasz dziewczynę, która Tobie się PODOBA i będziesz z nią szczęśliwy.

    Nie kłóćmy się bez sensu o to, które miejsce lepsze. Należy unikać siedzenia w domu.

    Tobie się np. nie chce regularnie chodzić na dodatkowe wydarzenia, to o czym my w ogóle rozmawiamy.

    Równie dobrze mógłbyś napisać, że nie chce Ci się w ogóle poznawać dziewczyn. Łajzowanie.

    Te Twoje “nie chce mi się” wychodzi w wielu Twoich komentarzach.

    Sam przyznajesz, że jesteś leniwy.

    Jak był kiedyś webinar: “Leniwe budowanie pewności siebie” to sam pierwszy leciałeś na niego i mnie potem jeszcze pytałeś o nagranie.

    Lenistwo to Twój raj.

    Więc jeżeli Ty się wypowiadasz z punktu widzenia osoby leniwej, to nie stanowisz autorytetu i możesz tylko zniechęcać inne osoby, które nie są leniwe.

    Jak ja słyszę, że ktoś jest leniwy, to mam ochotę mu dać plaskacza, ale wiem, że to nic by nie dało, więc mam ochotę zakończyć z taką osobę współpracę.

    No bo po co ja mam przekonywać kogoś do tego, żeby pracował na swój sukces.

    Jak ktoś chce sukces, to ma jakieś motywacje i ma być pracowity z definicji.

    Jak ktoś nie jest pracowity to albo musi to ZMIENIĆ albo niczego nie osiągnie.

    I widać to jak na dłoni u osób, które poznaję.

    Reply

    Michał Lxxx December 1, 2017 at 12:33

    Po tej ankiecie Damiana, zapytałem dzisiaj na chodniku (tak wiem znowu ulica, ale tak przy okazji mnie naszło :-) ) przypadkową parę “gdzie się poznali?”.
    Odpowiedzieli, że przez znajomych.

    Moja uwaga.
    Gość dygotał ze strachu bardziej niż kobieta, gdy zadałem im to pytanie.

    Później zadałem im pytanie:
    “a na ulicy można się poznać?”

    Gość odpowiedział: “nie ciężko”,
    a kobieta “a dlaczego nie, jak ludzie się sobie spodobają to wszędzie można”
    Pomijam fakt jak by się ta kobieta zachowała, gdyby faktycznie podszedł do niej facet i chciał sobie porozmawiać, ale zmierzam do tego, że ich odpowiedź jest kompletnie niewiarygodna.

    Gość faflonił coś pod nosem i jego konwersacja była równa ZERU, kobieta też jakaś taka “bez wyrazu była”.
    I co mi po ich opinii?
    NIC.

    Zapytałem, bo akurat wsiadałem do samochodu na parkingu i mnie Damian zainspirował :-)
    Także ankieta fajna, zawsze to jakaś informacja zwrotna od społeczeństwa, ale ROBIĆ SWOJE ( !!! )

    Reply

    Paweł Grzywocz December 1, 2017 at 13:43

    Poza tym ja nie polecam chodzić na wydarzenia, które Cię nie interesują kompletnie.

    Polecam chodzić na wydarzenia biznesowe, networkingowe, sprzedażowe, z komunikacji interpersonalnej, z wystąpień publicznych, branżowe, ewentualnie sportowe, jak siłownia, bieganie, nordic walking itp. i jeszcze są językowe oraz dla studentów i absolwentów czy nawet bezrobotnych na temat ścieżki kariery, rozwoju zawodowego, przedsiębiorczości, dotacji itp.

    Nic z tych rzeczy Cię nie interesuje? To świadczy wówczas o Tobie i ten brak zainteresowań potęguje problemy z kobietami.

    Reply

    D December 1, 2017 at 19:55

    Siłownie mam swoją w piwnicy, raz kupic podstawowy sprzet na którym cwiczę wychodzi taniej niz kupowanie karnetu na siłkę co miesiąc. Mam przepłacać za karnet i wysłuchiwac mądrości tych napakowanych sterydziarzy tylko po to by od czasu do czasu zobaczyć ładną kobietę i mieć szansę ją zagadać? Nie opłaca się.

    Innych sportów nie uprawiam bo szkoda mi kalorii marnować, a nawet jesli bym miał w coś zagrac to lubię i w miarę umiem tylko w piłkę nozną czy w ping ponga/bilarda/kręgle rekreacyjnie (bilard/kregle to bardziej rozrywka w jakimś lokalu na miescie i to juz kosztuje, nie stac mnie chodzic co tydzien na bilard a tym bardziej kregle), ping pong jest na salce małej i mozna sie wybrac z kimś bliskim i tam nie ma dziewczyn, tak samo jak na piłce gdy z koegami zagram.

    Jesli chodzi o rozwoj finansowy to mam plan działac w branzy nieruchomosci i w tym kierunku się rozwijać bo jest to najmniej ryzykowna forma inwestowania, mam juz upatrzone szkolenie na które zbieram kasę, to jest szkolenie online a potem tylko parę dni praktycznych na zywo w innym miescie z trenerem. Nie mam w planach chodzic na szkolenia sprzedazowe/marketingowe bo nie mam czego sprzedawać.

    Szkolenia z przemawiania? Po co mi to? Nie mam zamiaru pchac sie na stanowisko na etacie, które bedzie wymagało przemawiania, celuje w nieruchmości jesli coś mam zmieniac w mojej karierze zawodowej. Nie znoszę wyscigu szczurów, wiec nie bede sie pchał na wysokie stanowiska wymagające odwagi w przemówieniach.

    Ze niby Toastmasters pomoze mi w relacjach z kobietami? Nie mogę oprzec się wrazeniu, że to droga na okrętkę, na około, zabieranie się jak pies za jeża. To ja wolę iść juz bepzposrednio zagadywać w rozne miejsca takie jak dworzec, komunikacja miejska, uczelnia, galeria, ulica. Tam mam bezposrednie praktykowanie z kobietą odrazu. I mniej to bedzie kosztowac niz miesieczny abonament na Toastmasters (50zł na Toastmasters/mies).

    Raz w tygodniu trening zagadywania w takich miejscach jak galeria/uczelnia jest OK.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 1, 2017 at 23:34

    Odnośnie inwestowania, to polecam najpierw wyszukać i obejrzeć: “independent trader inwestowanie w nieruchomości q&a”. Po drugie pragnę ostrzec, że na tych super szkoleniach z nieruchomości jest sprzedawana metoda typu: “Uzyskaj zdolność kredytową – weź kredyt na mieszkanie – wynajmij mieszkanie – wówczas Twoja zdolność kredytowa wzrasta o dochód z wynajmu – weź kredyt mieszkaniowy na następnego mieszkanie – wynajmij drugie mieszkanie – Twoja zdolność kredytowa wzrosła o dochód z drugiego wynajmu – weź kredyt mieszkaniowy na trzecie mieszkanie itd.”

    W ten sposób wynajmujesz 5 albo 10 mieszkań i z każdego masz z 200 zł czystego zysku po odjęciu wszystkich kosztów, bo tyle niestety na dzień dzisiejszy to wychodzi, gdy nieruchomości są bardzo drogie z powodu prawie zerowych stóp procentowych. Powinno się to zmienić za kilka lat. Wtedy nastąpi mega krach z powodu podniesienia stóp procentowych, jak to miało miejsce wielokrotnie w historii banków centralnych, które specjalnie to robią, aby przywłaszczyć sobie te nieruchomości podczas egzekucji takich miłośników taniego kredytu.

    Świetnym przykładem jest mężczyzna, który kupił na kredyt 4 nieruchomości na Majorce na kwotę 2 mln euro. Budżet jednak się nie spinał, generował straty, więc musiał jedną sprzedać. Nie było żadnego kupca na kwotę 500 tys. euro za nieruchomość. Znalazł się po długich poszukiwaniach dopiero taki, który kupił za 250 tys. euro. Gość jest 250 tys. euro w plecy z powodu sprzedaży za połowę ceny zakupu oraz dalej ma do spłacenia 1,5 mln euro za przewartościowane nieruchomości, które niekoniecznie generują wystarczający do pokrycia kosztów dochód. Przy obecnych cenach nieruchomości, stopa zwrotu z inwestycji w nieruchomości jest bliska 2%, czyli zysk po odjęciu wszystkich kosztów. Tę bezcenną wiedzę możesz zgłębić na specjalistycznych szkoleniach za jedyne 2000 zł za 2 dni albo na darmowym blogu independent trader.

    A skoro Ty powyższej wiedzy jeszcze nie masz, to znaczy, że jesteś kompletnym naiwniakiem i leniem, który myśli, że znajdzie jakąś drogę na skróty i zostanie wielkim inwestorem, który się dorobił bez pracy. Dobre żarty. Każdy uczciwy autor, wypowiadający się na temat inwestycji powie Ci, że najlepsza inwestycja jest w siebie i w swój własny interes. Wówczas można go rozwinąć i nadwyżki inwestować albo przynajmniej ochronić przed nadchodzącymi krachami, inflacją, przewalutowaniem itp.

    Czyli, jak zwykle ciężką i mądrą pracą ludzie się bogacą, a nie tanim kredytem, który jest kompletną ściemą i zbrodnią przeciwko ludzkości, gdy jest to kreowanie waluty bez pokrycia dzięki rezerwie cząstkowej, czyli można pożyczyć 28x tyle, ile jest w rezerwie. Zarobek na tych 27x wykreowanych z powietrza kredytów wynosi jakieś 300 do 500% zysku z zainwestowanego 1x, który znajduje się w rezerwie cząstkowej. Gdyby ludzie to rozumieli, to wyszliby na ulice. Polecam wykłady: “Izabela Litwin – istota kredytu” itp. jej mini wykłady.

    A Ty oczywiście jak zwykle szukasz jakiegoś wytrychu, żeby pójść na skróty i zostań inwestorem z niczego. Z tego nierealnego kredytu, który bank nic nie kosztuje, bo on nie ma tych pieniędzy, ale Ty już musisz spłacać realne pieniądze, zarobione ludzką pracą a nie drukarką. Podobnie przy hiperinflacji oszczędności topnieją np. o 10x w dół, ale długi tylko o 5x. Było tak wiele razy w historii, np. w Polsce, w Rosji i wielu innych.

    Nie ma dróg na skróty. Jesteś strasznie naiwnym dzieckiem i dziadem. Żal Ci np. 50 zł na Toastmaster, który może totalnie zmienić Twoje umiejętności interpersonalne, przykładowo, bo równie dobrze może Ci być żal pójść na jakieś zajęcia językowe albo taneczne albo speed date kosztuje przecież z 20 zł, ale na dzień dzisiejszy byłbyś skłonny wydać kilkaset jak nie kilka tysięcy złotych na super szkolenie z zarabiania bez pracy. No nic tylko powinni kosić takich marzycieli, jak Ty.

    Po drugie pierwsze słyszę, aby Toastmaster kosztował 50zł/mc. Zawsze było 120 zł na 6 miesięcy. To jakiś rozbój ; ) Nie wierzę w to. To organizacja non-profit.

    Po trzecie, to nieprawda, że wystąpienia nie przekładają się na kobiety. Przekładają się ogromnie. Strach przed wystąpieniami publicznymi jest większy od strachu przed śmiercią i większy od strachu przed zagadaniem do kobiety. Pokonanie tego strachu i stanie się mówcą to największe zwycięstwo nad strachem.

    Skoro według Ciebie to nic nie daje, to znaczy, że nie jesteś mówcą oraz, jak wszyscy inni ludzie boisz się wystąpień publicznych, więc wolisz się od tego trzymać z daleka. Poza tym nawet gdyby to kosztowało 50 zł na miesiąc, to jest to najbardziej opłacalna inwestycja, bo przekłada się na całą komunikację interpersonalną i to jest na całe życie skarb. Szkolenia z wystąpień kosztują 5x tyle, a nawet nie dostaniesz tyle czasu na scenie, co pełniąc jakąkolwiek funkcję na spotkaniu TM.

    Nie masz czego sprzedawać? Otóż masz! Każdy ma. Siebie, swoją osobę, swoją osobowość, swoje pomysły. Ty jesteś produktem jako singiel. Kobiety oglądają, przebierają. A jaki stosujesz marketing? Strzelasz śrutem, jak ulotkarz, strzelając do przechodniów? Czy stosujesz laserowy marketing, skoncentrowany na konkretną, responsywną, poszukującą rozwiązania problemu osobę, jak np. kobiety na speed dates.

    Randki to sprzedaż.
    Podchodzenie to marketing.
    Flirt to sprzedaż.
    Rozmowa rekrutacyjna to sprzedaż.
    Rozmowa o podwyżkę to sprzedaż.

    Jeśli nie studiujesz tematu sprzedaży i marketingu, to w zasadzie nie masz pojęcia o podrywaniu albo jesteś bardzo słabo uświadomiony i tylko “liznąłeś temat”. Temat randek i sprzedaży to praktycznie to samo. Mnóstwo jest analogii. Mnóstwo! Telefonowanie, prezentacja sprzedażowa, umawianie ponownych spotkań. To wszystko jest PREZENTACJĄ.

    Więc jak Ty masz podejście typu:

    - sprzedaż i marketing – po co mi to
    - wystąpienia publiczne i umiejętności komunikacyjne, prezentacji – po co mi to
    - przedsiębiorczość, biznes – po co mi to

    To nie ma się co dziwić, że bardzo ciężko jest i będzie Ci znaleźć dziewczynę. Świetna rada to: “zostań dobrym sprzedawcą”, a Twoje problemy w relacjach się skończą.

    A czymże są te wszelkie poradniki o “podrywaniu kobiet”. Właśnie szkoleniami ze sprzedaży SIEBIE, umiejętnościach prezentowania siebie, prezentowania swoich pozytywnych stron, chwytania uwagi odbiorcy, trzymania go w napięciu, przyciągania, zachęcania do “zakupu”. Jak po byku. Sprzedaż i podrywanie to prawie to samo.

    Ale nie, Tobie jest to “niepotrzebne”. Ale jaja ; )

    Reply

    D December 2, 2017 at 00:35

    z tym Toastem nie jestem na 100% pewny, poprostu tak mi się coś kojarzy, że 50zł/mies, ale moze mi się coś pomyliło i faktycznie 120zł za pół roku? Musiałbym to sprawdzić. Wychodziłoby wtedy 20zł/mies, 20zł to nie jest duzo. Jesli chodzi o speed dates to byłem parę razy bo polecałes wiec postanowiłem to sprawdzić, koszt 35zł – tu nie chodzi o pieniadze, bo mogłbym sobie spokojnie chodzic co 2 miesiące na speed i stać mnie, ale chodzi o to, że tam poprostu nie ma zbyt wiele ładnych dziewczyn. Jak mam tracic czas i energię po raz kolejny na kobiety ze speed dates które wogole mi sie nie podobają to ja juz wolę jechać pozagadywać na uczelnie, albo poswiecic ten czas aby lepiej zjeść i pocwiczyc na siłce.

    Dzieki za ostrzezenie jesli chodzi o nieruchomosci, ale wyciagnełes Paweł zbyt pochopne wnioski. To nie jest na zasadzie, że ja wezmę kredyt i na jednej nieruchomosci zarobię 200zł/mies. Tu jest inna strategia. Kupic mieszkanie-”ruderę” w dobrej cenie, zrobic kapitalny remont i sprzedać z zyskiem. Oczywiscie, że będę musiał się posiłkowac kredytem, ale kredyt to jest dzwignia finansowa, narzedzie do tego, aby się “wybić”. Gdyby nie kredyty to większosć biznesów by się nie rozwinęło, ja bym tak tych kredytów nie demonizował. Ja wiem, że bank sporo zarabia na tym moim kredycie. trudno, niech zarabia, ważne, że ja tez mogę zarobić dzięki temu. Warunkiem jest zrobic to z głową, ucząc się od praktyków. Sam się za to nie zabiorę, potrzebowąłbym nauczyc się tej całej strategii, detali itd od praktyka. WIWN Wojciech Orzechowski, jak jesteś ciekawy to mozna sprawdzić. To jak najbardziej jest robota do wykonania, gosciu otwarcie mówi, że nic samo się nie zrobi, że tutaj będę musiał się napracować (same szkolenie online przy normalnym trybie zycia czyli, że poswiecam na naukę kilka godzin tygodniowo moze zając nawet rok czasu – sam autor o tym mówi). Nie obiecuje gruszek na wierzbie. Jakąkolwiek firmę bym nie zakładał, będę potrzebował kredytu. Ta nieruchomość którą kupię to moje aktywo – sprzedaję z zyskiem około 30-40 tys zł na jednym mieszkaniu, na początku normą będą dwa mieszkania rocznie, potem gdy się nabierze wprawy mozliwym jest sprzedawać więcej. Dorabianie się w ten sposób i dojscie do wolności finansowej trwa minimum kilka lat.

    Dlaczego nieruchomości? Jest to najmniej ryzykowne i najmniej nudne (a nawet moze stac się interesujące) sposrod takich pomysłow jak giełda, fundusze, akcje itd. A innego pomysłu na swój biznes nie mam. Co, niby na tych szkoleniach znajdę pomysł na biznes? Poza tym mi i tak najbardziej zalezy na tym, aby byc wolnym finansowo, aby miec dochód pasywny. Nie interesuje mniewłasna działalnosc gospodarcza na zasadzie, że sam zapierdzielam we własnym biznesie –> to ja juz wtedy wolałbym pracę na etacie, przynajmniej pensja pewna. Albo wolnosc finansowa albo praca na etacie, zadne prowadzenie firmy raczej w gre nie wchodzi, za duzo stresu, presji i zbyt duze ryzyko poza tym nie mam jakiegokolwiek pomysłu.

    Chociaz w sumie gość z WIWN tez uwaza, ze komunikacja miedzyludzka, umiejetnosc sprzedazy itd. jest wazna i byc moze umiejętnosci z Toasta byłyby nawet pomocne.

    Reply

    D December 2, 2017 at 00:45

    Analogie mozna robic w wielu przypadkach. Myslę, że za bardzo przecieniasz rolę sprzedazy i marketingu jesli chodzi o relacje z kobietami. Przeciez Ci wszyscy faceci co mają atrakcyjne kobiety nie są zadnymi specami od marketingu i sprzedazy. Juz widzę jak kazdy z nich chodził na szkolenia ze sprzedazy i marketingu i dzieki temu poderwał piekną i fajną kobietę (zainteresowaną, pasująca mu osobowość kobiety, nietoksyczna). Owszem, umiejętnosci nabyte na tych szkoleniach mogą się w jakimś tam stopniu przydać, w jakimś stopniu mogą pomóc w relacjach z kobietami ale na pewno nie są kluczowe. Jesli Ty tak twierdzisz Paweł, że są kluczowe to sorry, bez obrazy, ale brzmi to dla mnie nieracjonalnie i nie trzyma mi się to kupy. Nie dorabiałbym ideologii do podchodzenia. Podchodzenie to podchodzenie, rownie dobrze mozna poszukac analogii kobiety –> uprawianie sportu, co nie znaczy, że jesli jestem dobrym i wytrwałym sportowacem to automatycznie dobrze radzę sobie z kobietami.

    Reply

    D December 2, 2017 at 00:53

    Ostatecznie nie zamykam się kategorycznie na te szkolenia. Moze się zdecyduję. Na pewno nie mówię “nie”. Ale znam siebie i wiem, że nie jestem w stanie 5 dni w tygdoniu przez 5h dziennie po pracy poswiecac czas na wszechstronny rozwój – zagadywanie do kobiet, siłownia i dieta, Toastmesters/szkolenia biznesowe, czytanie książek i do tego zmiescic jeszcze randki z kobietami, czas dla rodziny i znajomych oraz dla siebie zeby się zrelaksowac i wypocząć.

    Co do speed date to nie podoba mi się to, że kobiety tam siedzą – nie widac wtedy ich sylwetek, pare razy było tak, że kobieta z twarzy ładna a sylwetka tłusta i nie było tego widac, bo ona siedziała, a jej dłonie i twarz nie sugerowały raczej tego, że ma wielki tyłek.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 2, 2017 at 10:39

    Faceci, co mają atrakcyjną kobietę są przystojni i znaleźli się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, czyli mięli np. grono ładnych koleżanek w jakiejś szkole czy pracy itp. więc jedna z nich się przyplątała, bo chciała mieć ładnego chłopaka. Potem on taki związek psuje lub utrzymuje z lepszych lub gorszym skutkiem, bo jak się jest w związku będąc żółtodziobem w temacie, to kończy się często tragicznie – alimenty albo bycie pantoflem i bankomatem. Drugi typ facetów, którzy mają atrakcyjną kobietę są dodatkowo lub po prostu przy kasie na tyle zadowalającej, że kobieta skorzystała z tej bezpiecznej przystani. Nie wiadomo, na ile procent ona jest z nim z powodu jego pieniędzy i czy go nie oleje, gdy mu się noga powinie, więc gościu ma zbudowaną pewność siebie na pieniądzach, które się zmieniają. Ostatni typ to właśnie sprzedawcy. Mężczyźni, którzy są wygadani dzięki pracy z ludźmi. Dzięki temu wygadaniu najczęściej lepiej zarabiają, więc to też pomaga. A jeśli zarabiają podobnie do kobiety, to przynajmniej są towarzyscy, wyluzowani, że kobieta się przy nich dobrze czuje, nawet jeśli gość nie ma wysokich zarobków ani wyglądu modela. Czyli dla zwykłego chłopaczka bez wyglądu modela i bez wysokich zarobków, które i tak są nietrwałe, bo kobieta Cię i tak oleje, gdy Ci się noga powinie albo się jej znudzisz, bo wygląd i pieniądze się nudzą, po czym są zdrady, brak szacunku, związek z rozsądku. Umiejętności sprzedażowe, wystąpień, wygadania, wyluzowania to jedyna deska ratunku. To szokujące, że tego nie doceniałeś. Bardzo powierzchownie obserwujesz tych “facetów, którzy mają atrakcyjne kobiety”. Udany związek do końca życia jest z definicji niemożliwy bez świadomego działania. Dlatego Ci faceci, którzy mają atrakcyjne kobiety, ale nie są przeszkoleni są skazani na problemy typu spadająca jakość związku lub rozpad związku. Nie ma innej możliwości matematycznie. Statystyki to z resztą potwierdzają. 50% rozwodów, a drugie 50% niekoniecznie jest szczęśliwe. Ale to sobie sam sprawdzisz, jeśli sobie zniszczysz życie i wejdziesz w związek na siłę.

    Reply

    D December 2, 2017 at 11:15

    Wygadanie to wazna sprawa, wiem o tym. Znam jednego goscia który jest wygadany i do tego przystojny, jego kobiete widziałem tylko na zdjeciach na fb i wazam, że wcale nie jest taka super, ot zwykła kobieta (no ale moze na zywo wygląda duzo lepiej? moze nie jest fotogeniczna?), natomiast jego druga kobieta (!), taka stała kochanka jest naprawdę atrakcyjna i sporo młodsza od niego, prawie dekadę młodsza.

    Z tym, że mi chodzi o to, że NIE uważam, że aby byc wygadanym to trzeba aż na szkolenia z marketingu i sprzedazy jezdzic. Owszem, takie szkolenia pomogą, ale nie sądze aby były niezbędne. Nie przesadzajmy, bez tych szkolen tez mozna wyrobic gadkę i bajerkę, a Ty Pawle we wczesniejszej odpowiedzi przedstawiłes to tak, że bez szkolen ani rusz i bez szkolen jestem na przegranej pozycji, co jest nieprawdą.

    D December 2, 2017 at 14:19

    Dla jasności, dlaczego uważam, ze bez szkolen sprzedazowych/biznesowych/Toastmasters można także wyrobić gadkę i bajerkę z dziewczynami? Bo widzę to na własnym przykładzie. Nie chodziłem i nie chodzę na tego typu szkolenia, jedynie parę razy byłem na Toastmasters (ze 4 razy) a mimo to moja gadka i bajerka z dziewczynami naprawdę poszła do przodu i sie rozwinęła w ciagu ostatnich lat, a jeszcze bardziej w tym roku. Pomogły w tym oczywiscie Twoje płatne materiały oraz bezpłatne artykuły, z których mam notatki i powtarzam sobie te najlepsze teksty/zwroty/odpowiedzi/riposty. pomogło tez podchodzenie do obcych kobiet i rozmawianie z nimi. Teoria + praktyka. I nie widzę tutaj potrzeby szkoleń biznesowych/marketingowych/Toastmasters. Owsze, takie szkolenia na pewno by nie zaszkodziły, pewnie by w jakims stopniu pomogły, ale nie uważam, żeby były niezbędne.

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 00:37

    Paweł,
    w tym komentarzy pokazałeś skalę “układów i układzików związkowych”.
    Iluzji.
    Wymieniłeś te 3 rodzaje “facetów mających atrakcyjne kobiety”.

    Naprawdę NIE MA DROGI NA SKRÓTY ( !!! ) aby poznać właściwą kobietę.

    P.S.
    Tak sobie czasami myślę, że pomimo tej wiedzy jaką można nabyć w Twoich materiałach, naprawdę MUSI minąć KILKA dobrych LAT żeby poznać taką kobietę do ZDROWEJ RELACJI.

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 11:45

    Paweł,
    oprócz tych 2 źródeł jakie wymieniłeś w tym komentarzu nt. nieruchomości i kredytów – możesz jeszcze coś wartościowego polecić ???

    Widzę również, że w ostatnich kilku może kilkunastu miesiącach mamy w Polsce taki owczy pęd w kierunku KRYPTO WALUT.

    Podobnie jak kiedyś z nieruchomościami, z tych wszystkich krypto walut jest jakiś wysyp ?milionerów marzycieli?, ?wirtualnych miliarderów?, mitomanów; milionerów którzy mają po 20 mln zł, ale mieszkają w wynajmowanym pokoju, bo podobno ?więcej im do szczęścia nie potrzeba i oni reinwestują swoje miliony? ;-) i innych szajbusów wszelkiej maści?

    Reply

    Paweł Grzywocz December 4, 2017 at 15:19

    Polecam to, co trader21, który czerpie informacje z angielskich źródeł, głównie płatnych. Na swoim blogu ma też listę polecanych. W trzecim miesiącu WON90 też było sporo źródeł na temat systemu finansowego. Warto zgłębić temat “rezerwy cząstkowej”, przez którą banki nie posiadają pieniędzy klientów i są niewypłacalne. Dlatego tak się promuje waluty elektroniczne, kryptowaluty, bo inaczej ludzie się rzucą na banki i to się zawali. Już niektóre banki centralne zaczęły tworzyć prawa dotyczące kryptowalut, a także emitować własne kryptowaluty. Celem jest zniesienie gotówki, dzięki czemu zniknie problem “nie posiadania przez bank pieniędzy” i uda się przedłużyć tzw. reset systemu finansowego, ponieważ można poprzez elektroniczną walutę zamrozić środki w bankach i zatuszować problem niewypłacalności, a także poprzez co raz większą inflację znacząco zmniejszyć nierealne do spłacenia zadłużenie krajów. Ostatnio w UE omawiano ustawę o zamrażaniu środków na 5 do 120 dni w przypadku niewypłacalności banku. Jednak takie prawa są zbyt ryzykowane do wprowadzenia, bo ludzie się połapią, że ktoś ich robi w konia i rzucą się na banki. Dlatego najlepiej jest promować elektroniczne waluty jako ratunek na ten bankowy przekręt. A ludzie to łykają. Kryptowaluty to taka sama iluzja, jak elektroniczne waluty w bankach. Dziś są, jutro mogą być zamrożone, bo wyłączyli prąd, Internet albo ktoś zmanipulował cenę jakimiś kontraktami na przyszłość. To już się dzieje. Zabawne też jest to, że ponad 90% bitcoina posiada 10% jego użytkowników albo jeszcze bardziej skrajnie, że 2% posiada 98% tej waluty. Pięknie jest to rozkminione w serii: “Sons of liberty academy” i kanał truthnevertold. Nie zgadzam się ze wszystkim, że tam są odpowiedzi na problemy świata, bo problem jest moralny. Każdy uczciwy system zostanie zepsuty, gdy dopadnie go ludzka skłonność do zła. Dlatego w tym świecie nie chodzi o naprawę systemu finansowego, bo nawet nie o to toczy się cała walka. Walka toczy się o kontrolę, o nasze umysły.

    Reply

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 20:41

    Ja w moim doktoracie zawarłem na początku m.in. tematykę:
    - prania brudnych pieniędzy ( raje podatkowe )
    - prawa finansowego
    - prawa handlowego ( konkretniej spółki, w tym zagraniczne np. Ltd)

    Później trochę zmieniłem temat, bo chciałem dorzucić do tego mocna dawkę psychologii, ale mój Promotor pokazał mi że prawo i psychologia jest do połączenia.

    I potwierdzam to co napisałeś w powyższym komentarzu.

    W ogóle jest taki nacisk na pieniądz elektroniczny, że banki wręcz ZMUSZAJĄ do płatności i operacji elektronicznych, a czasami w sklepach tak dużo ludzi płaci kartami, że kasjerzy nie mają gotówki do wydawania.

    Temat rzeka, ale nie jest to forum ekonomiczne, tylko dot. psychologii relacji damsko – męskich, więc nie będę “pływać” w inną tematykę.
    Może będzie kiedyś okazja o tym porozmawiać :-)

    D December 4, 2017 at 21:24

    co nie zmienia faktu, ze w 2010r jeden bitcoin kosztował grosze a dzis sporo kasy. gdyby 7 lat temu zainwestować 1000zł i kupic za to bitcoiny, to dzis byłoby się milionerem. czytałem o tym artykuł pare dni temu. Fakt jest faktem, że na tej iluzji jaką jest bitcoin mozna było się dorobić, o ile ktoś przewidział taki wzrost wartosci w ciagu 7 lat.

    abc December 1, 2017 at 22:17

    Mnie właściwie nic z wymienionych nie interesuje. Jedynie w sumie kursy językowe, to jest autentycznie przydatne. Interesuje mnie za to fizyka, astrofizyka, analiza konstrukcji, mechanika teoretyczna, trochę też majsterkowanie, ale we własnym zakresie. Tematy mega ciekawe w oczach kobiet pewnie

    ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz December 1, 2017 at 22:53

    Ja nie jestem od przekonywania. Jak się wam czegoś nie chce, to wasza sprawa.

    Reply

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 11:34

    Paweł,
    w ostatnim czasie korzystam dużo z poleconej przez Ciebie wyszukiwarki wydarzeń http://www.kiwiportal.pl

    Z mojej strony polecam również http://www.pitupitu.pl

    Czy ktoś z was Czytelnicy lub Paweł, możecie polecić jeszcze coś ciekawego, jakąś fajną wyszukiwarkę wydarzeń ???

    Dodam, że warto również wchodzić na strony interenetowe KONKRETNYCH MIEJSC oraz INSTYTUCJI w swoim rejonie + śledzić lokalne media, prasę, gazety oraz bilbordy.
    Rozglądać się, mieć oczy w koło głowy, to zawsze coś tam wpadnie.

    Ja ostatnio nawet chodzę w miejsca gdzie za bardzo mnie nie interesuje tematyka, wchodzę tam robię “przegląd ludzi” i jak nie ma interesującej mnie kobiety, to staram się wiadomo wyciągnąć jakąś wartość dla siebie, poznać ludzi ogólnie i wychodzę.

    Potrafię również wejść w kilka miejsc z kontekstem na chwilę wszędzie i iść do domu.

    Polecam miejsca z kontekstem, gdzie jest DUŻA ROTACJA LUDZI ( !!! )

    Wówczas nawet gdy na ulicy przemieszczając się spotkam ciekawą kobietę, to mogę nawiązać, że “byłem tu i tam, albo idę w określone miejsce” – zawsze to jakaś ILUZJA KONTEKSTU w jej głowie, a ja się rozwijam, bo bywam w różnych miejscach, a nie robię tylko “kółek” po mieście.

    Reply

    D December 1, 2017 at 19:43

    Zgadzam się, że jest to możliwe aby umówic się z kobietą poznaną w miejscu publicznym (galeria, ulica, komunikacja miejska). Jednak jest to trudne i wymaga wiele pracy nad sobą, trzeba umiec odpowiednio zagadac (nie mozemy mieć zbyt dużej lub zbyt małej energii przy podejsciu i rozmowie).

    To nie do konca tak jest, że to gdzie ci wszyscy ludzie sie poznali jest dla mnie wyznacznikiem sukcesu. Raczej tą ankietą chciałem pokazać, potwierdzić, że poznawanie się na ulicy nie jest naturalne. Ok dla Michała jest to naturalne, dla mnie moze naturalne jeszcze nie ale juz wykonalne ale dla tych kobiet które zagadamy już niekoniecznie, co obrazuje statystyka, że nie ma tam żadnej pary która poznała się na ulicy i wogole jest naprawdę mało par które poznały się w publicznych miejscach (choc to pewnie głownie wina niesmiałych facetów ze nie zagadują, ale jak ci nieliczni smiali zagadją to tez dostają masę zlewek).

    Nawet mi do głowy nie przyszło aby wyciagnąć taki wniosek, że poznam byle jaką dziewczynę no bo przecież całe społeczenstwo tak się poznaje. Ale dobrze ze o tym wspominasz, myślę, że warto to ostrzezenie wytłuscic, podkreslic i napisać jeszcze CAPS LOCKIEM, aby inni widzieli. Ja takiego wniosku nie wyciągnełem.

    Wiesz co, w tym internecie naprawdę są ładne dziewczyny, w klubach też. Właśnie problem jest w tym, że te najładniejsze (9 i 10) nie chcą się umówić, rzadko nawet odpisują na wiadomosci albo w klubie rzadko chcą chocby zatanczyć, nie mowiąc o umówieniu się pozniej. Najlepsza z jaką się umówiłem z neta lub klubu to “8,5″ (tez ładne kobiety, jesli mają odpowiednie wnętrze to jak najbardziej są materiałem na stałą kobietę a kiedyś na żonę jesli okaże się szczerze zainteresowana i normalna na przestrzeni kilkunastu miesięcy).

    “Summa sumarum: Każdy sposób i każde miejsce jest dobre dopóki spotkasz dziewczynę, która Tobie się PODOBA i będziesz z nią szczęśliwy.” – zgadzam się, z tym że suche fakty i statystyka pokazuje, że dużo łatwiej poznać ładną kobietę w internecie/klubie niż na ulicy. Uwazam, że warto próbowac wszędzie, ale też nie mozemy się dziwić, że na ulicy nic “nie wchodzi”, bo jak pokazuje statystyka oraz moje a także i wasze doswiadczenia, to zupelnie normalne, że na ulicy nic nie wchodzi.

    Hurtowe zagadywanie na ulicy/w galerii jest swietnym treningiem. Tylko treningiem. Jesli ktoś taki jak Ty Paweł czy Michał, kto jest juz mistrzem w zagadywaniu (a na pewno mistrzem w odwadze aby zagadać w każdej sytuacji) nadal zagaduje hurtowo na ulicy i przyjmuje te zlewki od kobiet to moim zdaniem uwstecznia się. Za duzo zlewek to też źle. Trzeba tez dbać o to swoje ego, taka higiena emocjonalna.

    No zgadzam się, lenistwo to moj raj. Mam osobowość flegmatyka, cenie sobie swiety spokoj, wypoczynek itd. Owszem jestem towarzyski, jak najbardziej potrzebuję towarzystwa (nie jestem jakis aspołeczny!) ale wystarczy mi wyjsc do ludzi 2-3 razy w tygodniu np jesli w weekend widze sie ze znajomymi, do tego 1-2 razy w tygodniu z rodzicami i rodzenstwem, plus conajmniej raz w tygodniu randka z kobietą w moim typie (najlepiej gdyby była to stała dziewczyna) to tyle mi wystarczy. Pozostałe dni mogę siedziec w domu od rana do wieczora z przerwą na wyjscie po zakupy których nie lubię robić no ale jesc cos trzeba a mnie nie stać na zamawianie na dowóz do domu. Gdybym nie musiał pracowac to wtedy miałbym czas na wydarzenia z kontekstem. A tak to po pracy juz mi się nie chce bo do tego dochodzi siłownia, pilnowanie aby zjeść po pracy podwieczorek i kolację, zakupy, sprzątanie plus czasem jakies inne sprawy i na wydarzenia z kontekstem nie mam juz ochoty ani czasu ani przede wszystkim ENERGII wtedy.
    Albo zamiast siłowni to idę na randkę, dojazd, powrót, przygotowanie na randkę plus sama randka to jest 2,5 – 4h (zalezy od długosci randki).

    Do tego jeszcze senność. Sypiając od północy do 6 rano to jak wracam z pracy o 16 to padam jak kawka, zasypiam momentalnie i spię tak dobrze, że muszę nastawiać budzik o 18 zeby wstać o 18:30. Potem siłownia/randka, żarcie na następny dzien trzeba zrobic, zakupy, prysznic, odpoczynek przed kompem 1-2h i znów jest noc i trzeba isc spać. Nie pijam kawy, co z tego że jest dobra w smaku jak tylko zapycha zołądek (mniejszy apetyt pozniej), przebarwia zęby i chwilowo podnosi cisnienie, ale ja nadal jestem senny pozniej.

    Podsumowując: trenuję zagadywanie w galerii i na uczelniach, mniej więcej raz w tygodniu (ostatnio nieco rzadziej wychodziło, ale za to potrafiłem zagadać w sytuacjach codziennych przy okazji jak pub czy na dworcu, zamieniłem ilosc podejsc na jakość).

    Wiem, że nalezy trenować, jak najbardziej zachęcam. Nie chcę tylko aby ktos popadał w jakieś skrajnosci, typu “trzeba zapieprzać kilka dni w tygodniu po kilka godzin po ulicy/galerii aby poznac kobietę”, bo znacznie łatwiej jest pojsc w weekend potanczyc do klubu, do tego działac w internecie a zagadywanie w realu to tylko przy okazji, można też specjalny trening zagadywania robić raz w tygodniu (ja jak bym wychodził na trening zagadywania 3 lub więcej razy w tygodniu to bym się czuł zajechany) jesli ktoś potrzebuje budowac/doskonalić pewność siebie, obycie i gadkę.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 1, 2017 at 23:06

    Super. Oto moja najlepsza metoda na higienę emocjonalną i “dbanie o ego”, żeby się nie zajechać. Mówisz do dziewczyny tylko “cześć” z uśmiechem i silnym kontaktem wzrokowym i frontalną mową ciała. Jesteś gotowy iść dalej, nic nie robić, jeśli ona nie będzie chciała czegoś więcej. Jeśli dziewczyna po takim “cześć” stoi wryta w ziemię albo patrzy na Ciebie z wielką ciekawością i jakby czeka: “No co będzie dalej? Powiesz coś jeszcze?”, to dopiero wtedy mogę powiedzieć: “chciałem się przywitać, zobaczyć, co się stanie ; )” i potem gotowe pytanie typu: “Jakie masz pasje?” albo “Chciałabyś polecieć na Marsa?” byle nie jakieś schematy, co inni faceci mogliby zamulać.

    Natomiast większość dziewczyn po “cześć” nie stoi wryta w ziemię. W ten sposób nie płaszczysz się przed nikim. Jest higiena psychiczna. “Cześć” nic nie kosztuje. W dodatku jest to dobra zabawa. Odkryłem to dawno temu i ciągle odkrywam to na nowo. Gdy mówię “cześć”, a kobieta leci dalej z wykrzywioną miną, to po co w ogóle cokolwiek do niej gadać. Stąd ta super metoda, że po “cześć” nic nie robisz, jeśli nie ona nie stoi wryta w ziemię, zaciekawiona. Można uzyskać lepsze reakcje, gdy masz silny, pewny kontakt wzrokowy, a najlepiej od niej wcześniej dostałbyś spojrzenie. Do tego uśmiech, frontalna mowa ciała. Oczywiście większość i tak nie stanie wryta w ziemię, ale ja się nie produkuję. Nic nie tracę. To taka zabawa.

    Reply

    D December 2, 2017 at 00:06

    Znam tą metodę z Twoich wczesniejszych artykułów. To jest swietne, zgadzam się i muszę to zacząć stosować jeszcze czesciej. A z tym, że raz w tygodniu wychodzę trenować to trenuję bezposrednie podejscie i okazanie zainteresowania: “czeesć, mówiąc szczerze to wpadłaś mi w oko i chciałbym Cię poznać:) Jak masz na imię?”, coraz częściej robię to cwiczenie w obecnosci wielu innych obcych osób, np w ogródku gastronomicznym w galerii handlowej albo w bufecie na uczelnii. I własnie na tym cwiczeniu skupiam się najbardziej, jednoczesnie zapominając o tym “higienicznym cześć”. Gdy podchodze i zaczynam mówić, czuję jak wszystkie oczy nagle zaczynają być kierowane na mnie, w pierwszej chwili ludzie są zaciekawieni ale pozniej juz przestają obserwować. To jest ten moment, którego NAJBARDZIEJ SIĘ KAŻDY BOI, ten moment spojrzen i podsłuchiwania. Jakie to jest irracjonalne – przejmować się opinią obcych ludzi których nawet nie znamy. Niesamowite jest to jaki to jest ogromny strach zaszczepiony w ludziach – to jest po prostu jakaś farsa, że tak ludzie mają zakodowane, że trzeba około 200 takich podejsc wykonać (z czego myśle ze spokojnie około 100 w obecnosci innych ludzi) aby pozbyc się tego strachu całkowicie.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 2, 2017 at 00:09

    Grubo ; ) Gratuluję. Jesteś mieszanką sprzeczności, bo czasami leniuszek, ale jednak swoje zrobił. Ah to słowo pisane.

    Reply

    D December 2, 2017 at 01:10

    Zgadza się, dla wyzszych celów potrafię się zmobilizować. Cos tam jednak robię, nie jestem totalnym leniem, potrafię pracować. Tylko, że nie lubię, tak szczerze, z głębi serca najchętniej nic bym nie robił i ja się z tym jakoś wybitnie nie kryję w zaufanym gronie osób. W człowieku jest więcej sprzeczności niz nam się wydaje i odnoszę wrazenie, że to zupełnie normalne zjawisko.

    Reply

    D December 2, 2017 at 11:41

    Obecnie mam nieco ponad 90 podejsc “czesc, spodobałas mi się i chciałem Cię poznać” w 3 miesiące. Dzis dojdą kolejne i moze peknie setka. Do tego przed wakacjami było około 60 rozmów, potem przez całe lato moze około 10 rozmów zupełnie przy okazji, ale to były zwykłe rozmowy i próba ciagnięcia gadki nawet na siłę, aby się oswoić z niekomfortowymi sytuacjami i przełamac strach. Razem w tym roku bedzie to ok 160 rozmów poki co. I czuję, że jest lepiej, jest poprawa, jestem odwaznniejszy, pewniejszy, bardziej naturalny, bardzo się rozwinąłem w tym roku, zrobiłem taka robotę jakiej nie wykonałem przez całe zycie w tym temacie. Ale tez uwazam, że przydałoby mi się jeszcze 150 rozmów, wtedy moze będę w pełni odwazny, bez zadnych zahamowań. zachęcam każdego do praktykowania, bo to daje efekty.
    Ja nie umiałbym narzucic sobie takiego hardkorowego tempa zeby zrobic np 300 podejsc w 2-3 miesiące, bo czułbym się zajechany, czułbym się nieswojo, jak dziwak, ktory tylko włóczy się i poluje na kobiety, dlatego warto to sobie rozłozyc w czasie. Czas i tak minie, a jesli się “robotę” rozłozy w czasie to nie czujemy az takiego zmęczenia tym, a efekty powoli przychodzą. To jak z budowaniem budynku, budowanie dróg itd. Nic nie powstaje odrazu, budowa trwa miesiącami lub nawet latami. Czas i tak upłynie, wiec lepiej pracować normalnym albo nawet zwolnionym tempem, ale regularnie – to jest najwazniejsze, regularność.

    Reply

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 01:19

    Właśnie to co nazwaliście higieną emocjonalną, to jedna z najważniejszych wartości jaką się nabywa czytając Twoje materiały Pawle.
    Na każdym etapie interakcji z kobietami – od właśnie tego powiedzenia “cześć” do związku i w trakcie jego trwania – wiem na czym stoję.

    Ja już właśnie zaoszczędziłem masę czasu, nerwów, emocji i pieniędzy.

    Jest tak “koktajl” w głowach ludzi, że nie wiem czy bym nie trafił gdzieś do psychologa, gdybym tak konkretnie nie podszedł do tematu.
    Takie np. toksyczne kobiety potrafią niejednego “twardziela” rozjechać.

    BŁYSKAWICZNA WERYFIKACJA szczerego zainteresowania kobiety, do jeden z kluczy do sukcesu.

    Reply

    Anonim December 3, 2017 at 22:54

    Ja kiedyś jedną zapytałem na ulicy, czy to była wielka miłość od początku, to ona że nie, poznali się na studiach i najpierw byli kolegami, dopiero z czasem się rozwinęło.

    Reply

    Michał Lxxx December 1, 2017 at 00:29

    Zrobiłeś świetną ankietę, ale to są OPINIE ludzi którzy w 95 albo więcej %, nie mają zielonego pojęcia o relacjach damsko męskich, sami tkwiąc najczęściej w jakiś układach.

    Mogłeś im zadać kluczowe pytanie:
    - czy jesteś w kimś szaleńczo zakochana/y ?
    - ile z tych par jest w sobie szaleńczo zakochana ?
    - mają seks ?
    - są sobą zafascynowani ?
    - wspierają się ?

    Takich odpowiedzi nie uzyskasz, bo każdy robi dobrą minę do złej gry.

    Ja się poznaje WSZĘDZIE, czyli WSZĘDZIE TAM gdzie akurat spotkam INTERESUJĄCĄ mnie kobietę.
    Dla mnie wszędzie jest KONTEKST i tyle.

    Zarówno na ulicy, w galerii, na studiach, na wystawie obrazów, w pociągu, w autobusie, w tramwaju, samolocie, kiblu miejskim, na zakupach, w parku, na spacerze, w kinie, teatrze, na spotkaniu opłatkowym, w kościele, na sankach, na plaży…
    Co mam jeszcze wymienić ???

    Nie ma bardziej naturalnej czynności niż rozmawianie z ludźmi.
    3 – 5 letnie dzieci potrafią rozmawiać z ludźmi, a 20, 30, 40, 50, 60, 70, 80 letni ludzie robią problem z tego, że podszedł drugi człowiek, istota i rozmawia sobie z uśmiechem na twarzy.

    Tego typu ludzie mają PROBLEM Damian.

    Tak jak napisałem w komentarzu powyżej, jest to naturalna selekcja.
    Po co mi miągwa, kobieta która jest żywym trupem, ma mnie ciągnąć w dół, ma mnie wkurwiać ?

    Jaką wartość wnosi ona do mojego życia.
    Niedawno do takiej zagadałem, mężatka i sobie pomyślałem “ja nawet bym numeru od Ciebie nie chciał, dupy bym nie ruszył na spotkanie z Tobą, bo jesteś melepeta, a masz męża”
    Jakiego ma męża?
    Na 99% jakiegoś smęci dupę takiego jak Ona.

    Damian,
    ja nie mam celu poznać kobietę, nie mam agendy, tylko ja “KOCHAM SIEBIE” (nie jestem narcyzem) i poznaje ludzi, a tym samym jestem otwarty na zaproszenie do swojego życia WŁAŚCIWEJ KOBIETY.

    Kobiety Alfa, są:
    - pewne siebie
    - świadome swojej kobiecości, świata, życia i seksualności
    - są odważne

    Kobieta to dorosły człowiek, który:
    - ma brać odpowiedzialność za swoje życie i życie innych ludzi ( DZIECI)
    - płaci rachunki w terminie
    - wie z którego peronu odjeżdża pociąg
    - wykonuje odpowiedzialny zawód jak np. lekarz chirurg itd.

    Więc jak jest nieogarnięta w temacie relacji i swoich emocji, to musi to nadrobić i do mnie nie pasuje.

    Nie będę się UWSTECZNIAŁ tylko po to, aby mieć kobietę

    Myślę, że rozumiesz to wszystko.
    Tak jak jest jakaś grupa ogarniętych facetów, tak jest grupa ogarniętych kobiet.

    To tak w skrócie.

    Pozdrawiam

    Reply

    Michał Lxxx December 1, 2017 at 00:43

    Damian,
    masz wychodzić z domu, robić STATYSTYKĘ i zrozum, że temat relacji damsko – męskich jest aktualny przez całe Twoje życie.

    Chyba że chcesz walić agendę, że “muszę poznać babę”.

    Wiesz czym się różnię od 97% społeczeństwa ???
    Tym, że ja mam porównanie, bo:
    - rozmawiałem już z setkami, jak nie tysiącami kobiet
    - byłem na wielu randkach
    - miałem różne z nimi etapy znajomości
    i ja wiem kiedy w energii kobiety czuje się dobrze, a kiedy nie, kiedy jest przyciąganie, a kiedy go nie ma.

    I tak mniej więcej raz na 2 miesiące trafiam kobietę, z którą wstępnie mam “zgodność”, tylko jest jakieś tam ale, czyli:
    - czarnoskóra i wyjeżdża do Ghany
    - Rosjanka i mieszka we Władywostoku
    - mężatka
    - sama ale z dzieckiem (nie akceptuje z dzieckiem)
    itd. itp

    A takie sobie pary z piaskownicy, mają gówno nie porównanie.
    Jak można budować świadomą znajomość, gdy się samemu nie wie czego chce.

    PODSUMOWUJĄC:
    Damian, ja podzieliłem się wielokrotnie w komentarzach u Pawła swoja wiedzą i doświadczeniem.
    Temat uważam z mojej strony za WYCZERPANY.

    Teraz mogę coś od siebie dodać jeżeli chodzi o RANDKOWANIE lub realne sytuacje, gdy będę W ZWIĄZKU.

    Ja robię STATYSTYKĘ poznając kobiety zarówno w kontekście i tam gdzie go brakuje i dalej oczywiście pracuje nad sobą, ale NA LUZIE ;-)

    Reply

    Anonim December 1, 2017 at 23:19

    Po tym jak poznałem tę dziewczynę na odległość, albo to raczej ona to zaczęła, to się muszę zgodzić. Jednak wspólny kontekst i zainteresowanie dziewczyny pewnie na kilku płaszczyznach, wspólne zainteresowania są super. Wkręciłem się w tę znajomość, ciągnie mnie do niej. Mamy wiele wspólnego. I czy z nią wyjdzie, czy nie, tego Ci nie da żadna piękność z ulicy raczej. Szanse są na to 0,0001%. Wszyscy wiemy jak wyglądają podejścia na ulicy, podchodziłem nie raz i to na prawdę się staje męczące po którymś kolejnym tekście, że ma chłopaka itd. Już się odechciewa. Zresztą Ty Michał też już podchodzisz kilka lat, zdaje się i co z tego wyszło? To droga przez mękę. Naprawdę lepiej być aktywnym na polu zawodowym, zainteresowań i tam się znajdą dziewczyny mocno nami zainteresowane i same będą szukały kontaktu. Jak dziewczyna jest sama zainteresowana, to jest to niebo a ziemia z takim podchodzeniem i zagadywaniem przypadkowych dziewczyn i strzelaniem ślepakami, jak to kiedyś Paweł mówił.

    Reply

    D December 2, 2017 at 11:31

    Michał, ja też mam porównanie, bo:
    - rozmawiałem już moze nie z setkami, ale w tym roku z około 160 kobietami a jakby zebrac wszystkie z całego zycia podejscia to moze byłoby ok 250 rozmów (to tylko takie luzne i na szybko prognozy, moga byc niedokładne, oczywiscie nie liczę tutaj przeprowadzania tych ankiet ani podchodzenia w stylu “19 pytan do dziewczyn” które robiłem wiele lat temu gdy pierwszy raz w zyciu wyszedłem “w teren” rozmawiac z obcymi kobietami)
    - byłem na wielu randkach
    - miałem różne z nimi etapy znajomości

    Fajnie, że robis zto na luzie, tak powinno byc. Tylko szczerze, jakos nie do konca Ci wierzę, że robisz na luzie a wiesz czemu? Bo za czesto się wkurzasz na “gawiedź”, że nie potrafi rozmawiać, a tak wygląda rozmawianie na ulicy i w miejscach publicznych. Dobre dla treningu, ale co za duzo ulicy to niezdrowo.

    Reply

    Anonim December 2, 2017 at 14:32

    Moim zdaniem D i inni za dużo się skupiacie na urodzie kobiety. Ja też tak do niedawna robiłem. Że 8,5/10, to trochę słabo bo powinien być ideał – 10/10. A to mi się wydaje, jest wynikiem braku doświadczenia z kobietami. Napisałeś, że jakiś Twój przystojny znajomy ma przeciętną kobietę. Ale czy to znaczy, że nie mógł się w niej zakochać? Może super się rozumieją, mają podobne, poglądy, zainteresowania i i żyć bez siebie nie mogą. Uroda nie ma tu tak na prawdę tak dużego znaczenia, jak się czasem wydaje. Pewnie głównie niedoświadczonym facetom. Później spotykasz dziewczynę na oko, w miarę ładną, ale mocno Tobą zainteresowaną, ciepłą, kobiecą, nadajecie na tych samych falach i nie chcesz już innej. :) A druga sprawa, że to nasze emocje tu grają główną rolę. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna ocena urody. Mnie się kiedyś pewna dziewczyna mocno podobała, ale nie miałem pewności siebie, albo ona był niezainteresowana i nic z tego nie wyszło. Spotkałem ją po dwóch latach i pomyślałem: eee, ona w sumie dosyć średnia jest z wyglądu, co ja w niej widziałem. :D Tak to działa. Emocje na pierwszym miejscu. Czasem one wynikają z urody, ale raczej to o inne rzeczy też mocno chodzi.

    Reply

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 00:25

    Bo to jest tak, że jak nie potrafisz podejść i zagadać do kobiety, to Twój mózg “wybiera” z tego co masz w jakimś tam kręgu socjalnym.
    Ma to pewne plusy:
    - emocjonalne
    - reprodukcyjne (rozmnażanie)
    - iluzjoniczne

    W prawda taka, że mi wystarczy spojrzenie na kobietę i wiem, czy ona mi się podoba.
    3 – 5 sekund więcej nie potrzebuje.
    Jak jakaś mniej w moim typie, to może z 30 sekund na nią popatrzę, aby ostatecznie coś z nią zrobić lub nie.

    Ja się ciągle zastanawiam jak faceci również społeczne agendy realizują i mówią o jakimś “obniżaniu wymagań”. Nie rozumiem tego.
    Albo kobieta się mi podoba, albo nie. Nie da się “obniżyć wymagań” i nagle z takiej która nie jest w moim typie zrobić taką, która jest.
    To jest CHORE i desperackie, to nic innego jak realizacja agendy:
    NEXT, odhaczone.

    Później 50% rozwodów, brak szacunku, seksu, fascynacji, namiętności, bliskości i miłości, no bo przecież trzeba było “obniżyć wymagania” czyli ja to osobiście rozumiem “poznać babę, aby nie być samemu”.

    Jeszcze inaczej, założyć sobie kaganiec w postaci repety i zamknąć sobie drogę do poznania właściwej kobiety.

    W każdym wieku można poznać fajną kobietę, jeżeli się jest na to:
    - wyczulonym
    - otwartym
    - potrafi się rozmawiać z ludźmi
    ale jak się ktoś uwięzi w durnym układziku, to jest GAME OVER.

    Reply

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 00:31

    Bo kiedyś dla dobra “gawiedzi” chciałem z życzliwości im pomagać.
    Dzisiaj już odpuściłem, nie uszczęśliwiam na siłę.

    Tak samo kobiety, które poznaje.
    Znam swoją wartość, wiem jakie mam wiedzę, umiejętności, kompetencje, zasoby, czego w życiu dokonałem, jakich ludzi poznałem i co zrobiłem.

    Wiem tez jakie mam cele do osiągnięcia, jakie wartości reprezentuje i jak jakaś kobieta nie chce dołączyć, to WYPAD.
    Prędzej czy później pojawi się taka, która będzie chciała i JA BĘDĘ CHCIAŁ i tyle.

    I bardzo dbam o tajemniczość, bo BRZYDZĘ SIĘ OBŁUDĄ w postaci “umówię się z Michałem Lxxx, bo to bo sramto, bo Michał jest taki i taki”, ale jak do tej samej Michał zagadał wcześniej bez kontekstu, to dostał w mordę tekstem SPIESZĘ SIĘ, a później już się nie spieszy, bo Michał ma taką, nie inną pozycje społeczną”.

    Reply

    Wers December 1, 2017 at 08:09

    Stara studencka zasada ,,Nie bierz d…y ze swej grupy,,.

    Reply

    Michał Lxxx December 4, 2017 at 00:12

    Paweł,
    wiadomo że większość z nas doświadczyła PUA.

    Tak sobie ostatnio odświeżyłem kontakty z facetami których poznałem na drodze rozwoju osobistego, w tym PUA ponieważ mała część z nich to w porządku kolesie, którzy po prostu chcieli poznać kobietę.

    I niepokoi mnie wśród większości z nich takich kilka zjawisk:
    1) nadal traktują poznawanie kobiet jako jakąś tajemną wiedzę, jakieś “podziemie” tak jak by musieli się z tym ukrywać, że z ludźmi rozmawiają :-)
    2) przestali to robić, twierdząc że “nie mają efektów” i “mało kto uczy się o relacjach, a mają kobiety a ja podchodzę, poznaje od kilku lat i nadal nic”
    3) Są goście którzy od roku regularnego zagadywania nie mają nawet 1 randki (chociaż tu wiem, że przyczyna leży w tym że ciągle walą TYLKO miejsca publiczne ;-) )
    4) Nadal traktują poznanie kobiety zbyt zadaniowo, zamiast mieć to w pewnym sensie gdzieś.
    Nie są szczęśliwi sami ze sobą, zamiast żyć swoim życiem gonią te kobiety.

    Ja np. któregoś teraz dnia byłem poza domem z 14 godzin:
    - sesja zdjęciowa, bo chciałem zrobić sobie kilka zdjęć takich biznesowych
    - targi
    - 3 godziny spędzone w galeriach handlowych
    - zawody w tańcu Tango
    Czyli wymieszanie miejsc z kontekstem i publicznych.

    Najlepsze jest to, że był to akurat taki dzień, że naprawdę nie było nawet 1 kobiety w moim typie (było kilka, ale szły z jakimiś fagasami).
    W ogóle dużo par, ale jak to w weekendy bywa – “księżniczki wyprowadzają swoje pieski na smyczy”.

    Był to super dzień, chodziłem, bawiłem się ze znajomymi, żartowałem, miałem super energię i zbierałem masę spojrzeń od kobiet, nawet takie wstępne oznaki zainteresowania. Poza tym rozmawiałem z ludźmi, uśmiechałem się do ludzi jak ktoś miał akurat przyjemniejszy wyraz twarzy i fajną energię.

    Nie wiem jak to jest, ale gdy tak jakoś mentalnie odpuściłem kobiety, mam wyjebane, czuje takie emocjonalne odprężenie, to mam inną/lepszą aurę.
    W takim sensie, że podchodzę i sobie z nimi rozmawiam jak mam ochotę i staram się zrobić to 1 podejście dziennie, ale nic na siłę.
    Trochę mi się nie chce czasami rozmawiać z tymi w większości zalęknionymi ludźmi.

    Nie chcę podzielić losu tych wszystkich facetów, którzy się poddali.

    Reply

    Mateusz_a2 December 4, 2017 at 20:10

    Ja mam pytanie o zarobki kobiety vs zarobki mężczyzny. Czy jest możliwa sytuacja kiedy mężczyzna zarabia mniej od kobiety a ona jest nim nadal zainteresowana? Mówisz Paweł, że kobieta bardziej niż naszą teraźniejszą sytuację ocenia to gdzie zmierzamy – co jeśli jednak mężczyźnie wystarczy praca za powiedzmy 4tys czy 5tys brutto miesięcznie i nie chce już tego zmieniać, gdyż wystarczy mu taki standard życia jaki te pieniądze zapewniają. Czy całe życie musi on zmierzać ku większym zarobkom?

    Reply

    Paweł Grzywocz December 4, 2017 at 20:24

    Pisałem o tym ostatnio tutaj.

    Reply

    Mateusz_a2 December 5, 2017 at 09:23

    Hej, zastanawiam się jak to jest z tym posiadaniem pasji przez faceta. Słyszy się i Ty Paweł też o tym wspominasz, że kobiety uwielbiają mężczyzn którzy mają pasję. Czyli generalnie posiadanie pasji zawsze wychodzi na plus z kobietą. I właśnie dlaczego tak jest? Czy dzięki pasji mężczyzna wydaje się kobietom ciekawszy, ma więcej do opowiadania? A może kobiety interpretują posiadanie pasji jako ambicję, oryginalność albo i zaradność życiową? Dlaczego posiadanie pasji wpływa pozytywnie na zainteresowanie kobiety, skoro może być ona totalnie nieprzydatna życiowo (np sklejanie modeli samolotów, nurkowanie, historia II wojny światowej, mechanika kwantowa itp?)

    Reply

    Paweł Grzywocz December 5, 2017 at 11:52

    Ponieważ pasja, to jest coś, co dodaje nam energii życiowej. Jest czymś, co pozwala nam siebie lepiej wyrazić, odróżnić, cieszyć się życiem. Gdy mężczyzna się czymkolwiek interesuje to za mało. Musi jeszcze nauczyć się o tym opowiadać, ale łatwiej jest opowiadać o czymś, co Cię interesuje. Jeśli ktoś nie potrafi ciekawie opowiadać i w dodatku się niczym nie interesuje, to ma podwójny problem, bo nie dość, że nie ma nic do powiedzenia, bo nic go nie interesuje, to jeszcze nie potrafi ciekawie opowiadać. Pasja sama w sobie nie jest żadnym wabikiem na kobiety tak, jak napisałeś. To przereklamowane. Ja się pasjonowałem koszykówką i prawie nic z tego nie miałem w relacjach z kobietami, bo co je obchodzi NBA. Przynajmniej byłem wysoki i dobrze grałem, ale tego też nie widać przy podejściu, jak gram, a wzrost nieraz je przerażał. Wiadomo, że na dalszych etapach jest to ciekawe, ale to ja potrafię zaciekawić. Bez umiejętności zainteresowania drugiej osoby nie uda się jej zainteresować. Pasja to dzisiaj taki wyświechtany frazes. Slogan. Równie dobrze można powiedzieć, że najlepiej zarabiać na swojej pasji. To zbyt duże uproszczenie, uogólnienie, ponieważ czyjaś pasja może nie być innym ludziom do niczego i nic za to nie zapłacą i tak samo czyjaś pasja może być kompletnie nieciekawa dla kobiety i ona się zainteresuje tym tylko dlatego, że Ty się jej podobasz, więc posłucha, czym się pasjonujesz, ale dlatego, że to akurat Ciebie interesuje i z sympatii do Ciebie a nie dlatego, że dana pasja jest taka super.

    Reply

    Mateusz_a2 December 5, 2017 at 12:01

    Dzięki za odpowiedź

    Reply

    Anonim December 5, 2017 at 20:59

    No i są kolejne niepokojące oznaki od dziewczyny, która mieszka daleko ode mnie. Proponuję spotkanie, a ona się zaczyna wymigiwać na dwa bliskie terminy. Co prawda później są jakieś plany wycieczek, ale niektóre też w grupie. No i ta mowa ciała itp. nie było flirtu z jej strony, plus mówienie raz o tym, że chce zamieszkać w moim mieście przez net, a na spotkaniu że rozważa kupno w swoim mieście mieszkania. No ale wiem, że kluczowe są kroki do związku, a nie gadanie, więc najbardziej niepokojące jest to wymigiwanie się teraz. Wydaje mi się, że ona z jednym facetem miała podobną historię rok temu, ludzie plotkowali czy są razem, a nic z tego nie wyszło. Może ona tylko szuka sobie takiego orbitera ciągle. Szkoda by było, bo inteligentna dziewczyna i mamy wiele wspólnych tematów, co jest u mnie bardzo rzadkie. Dzwoniłem kilka razy do niej i super się rozmawiało, ale ona do mnie nie dzwoni. Dużo większe emocje niż pisanie i powiedziałem jej, że wolę czasem zadzwonić, a ona po prostu powiedziała, że mamy telefony w innej sieci i to dużo kosztuje. :D Raz powiedziała, że zadzwoni, a tego nie zrobiła.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 5, 2017 at 21:09

    Telefon to zabójca tęsknoty, tajemniczości, ciekawości, morderca relacji. To dobrze, że nie dzwoni. Za to Ty się niepotrzebnie unicestwiasz. Gdy dziewczyna 2 razy odmówi spotkania bez podania alt. terminu to koniec. Poza tym mieszka za daleko. Poza tym jest niespójna. Czyli Twoje przypuszczenia się potwierdzają. Zabijała z Tobą czas, spotkała się dla zabawy. Dobrze wie, że ta odległość jest bez sensu.

    Reply

    Anonim December 5, 2017 at 21:18

    No szkoda, że kobiety tak sobie pogrywają na uczuciach, to nie fair. Niepotrzebnie mi mąciła w głowie od początku. Najpierw odpisywałem dla zwykłej rozmowy i żeby odpowiedzieć, a teraz się bardziej wkręciłem. Jej mi też szkoda, bo ma już swoje lata. Zamiast się poważnie brać do rzeczy, to tak sobie pogrywa.

    A z tym telefonem, to lepszy telefon niż pisanie, jak mam wybierać jedno z dwojga.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 5, 2017 at 21:30

    To siebie powinno Ci być szkoda, że sobie robisz nadzieje przed 10 spotkaniami.

    Reply

    Anonim December 5, 2017 at 21:35

    Też prawda :) Popisała trochę słodkich słówek i się wkręciłem, jak gimnazjalista. Z drugiej strony jest naprawdę uczynna. Oprowadziła mnie po swoim mieście, dała sporo przydatnych materiałów z własnej inicjatywy.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 5, 2017 at 21:37

    Przez tą odległość to było od początku spisane na straty. Syzyfowa praca. Co zbudujesz na spotkaniu to się posypie przez odległość. Bezsens.

    Reply

    abc December 6, 2017 at 16:06

    Spieszę donieść czego byłem dziś świadkiem u fryzjera czekając na swoją kolej. Była matka z na oko 4 letnim synem, którego strzyżenie właśnie się odbywało i mogłem poobserwować jak fryzjerka i matka pastwią się wręcz znęcają psychicznie nad tym chłopakiem. “Kochany śłodziuszek nie lubi jak mu się ząbki sprawdza”, “oj jaki piękniutki, jaki grzeczny”, głaskanie po głowie itp. Nie chce mi się dalej cytować. Najlepsze, że młody milczał cały czas i te kobiety w ogóle nie jarzyły bazy, że on praktycznie cierpi przez nie. Masakra jakie matki potrafią być zaślepione! Zachowują się jakby młody chłopak był jakąś jeb*** lalką. To jest karygodne! Tak się nie wychowuje chłopaka! Nie mówię, że trzeba być jakimś surowym rodzicem, który traktuje dziecko jak żołnierza, ale normalnie jak CHŁOPAKA, przyszłego mężczyznę! Nie słodzić mu, bo to skrzywia normalnie psychikę. Potem taki pójdzie łajzowaty do rówieśników, a tam stety/niestety trzeba być twardym, nie dać się złamać, bo wiadomo jakie mogą być dzieci w grupie. Ja osobiście nie mogłem na to wręcz patrzeć, tylko czekałem aż to się skończy. W tej chwili uświadomiłem sobie, że ja również w dzieciństwie miałem trochę takich sytuacji. Zapamiętajcie sobie, żeby uważać na to jak Wasze kobiety wychowują Wasze dzieci. Mówię Wasze kobiety, nie dlatego, że sądzę, że dziecko powinna wychowywać kobieta, a nie mężczyzna, tylko dlatego, że wychowujecie je wspólnie, a więc całą połowę przejmuje kobieta, a Wam (uczniom Grzywocza) nie trzeba mówić jak wychować mężczyznę, a nie łajzę bo już wiecie. I najważniejsze, nie dajcie się kobiecym “argumentom”, że “to jeszcze dziecko”. Litości! To za kilka lat będzie mężczyzna, on jest już mężczyzną, bo jest płci męskiej i albo zaczniecie wychowywać mężczyznę, albo on Wam za 30 lat “podziękuje” jak dopiero wtedy trafi na materiały Grzywocza i odkryje co było nie tak. Kropka.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 6, 2017 at 16:13

    Mnie też tak mówiła mama. Sporo też było: “Uważaj na siebie, żeby Ci ktoś oka nie wybił”, przez co chodziłem ciągle zastraszony, że mi ktoś oko wybije. Druga schiza to ciągłe mówienie mi: “Zjedz jeszcze drugi talerz zupy, jesteś taki chudziutki”. Do teraz mi mówi, że jestem za chudy. Miałem przez to potem kompleks, że jestem za chudy, a potem obsesję na punkcie siłowni i diety, bo ciągle wydawało mi się, że jestem za chudy. Taka odwrotność anoreksji. Ogólnie w większości przypadków rodzice ryją głowy swoim dzieciom. Niestety. Jak w każdej innej sferze ponad 80% to przeciętność, niezadowolenie, frustracja.

    Reply

    abc December 6, 2017 at 16:20

    Mnie się wydaje, że recepta na wychowanie dziecka jest dość prosta: nie zapominać, że to człowiek, który w przyszłości będzie się stykał dokładnie z takimi samymi problemami jak my. Niestety problemem jest często to, że do gry włączają się uczucia rodziców. Za bardzo, za dużo, za opiekuńczo! Najlepsze, że wcale nie trzeba być rygorystycznym, służbistą itp. bo to skrzywienie w drugą stronę. Wystarczy traktować swoje dziecko jak człowieka. Zupełnie tak jak z podchodzeniem do dziewczyn, to są też ludzie, a nie jakieś projekcje naszych wyimaginowanych myśli.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 6, 2017 at 16:44

    Zgadzam się. Robienie z dziecka maskotki to katastrofalny błąd.

    Reply

    Kuba December 7, 2017 at 11:17

    Paweł, mam pytanie. Sprawa przedstawia sie tak, wczoraj miałem mieć spotkanie, doświadczenie kazało mi wysłać SMSa z zapytaniem “Będziesz dziś? ” ona napisała, że coś tam musi itd opisałem “Cóż życie ” na to ona że może w inny dzień. Już chu nią, zobaczę sie z nią w poniedziałek. Tylko na przyszłość chce wiedzieć jak to jest z przekładaniem spotkań np jak w tym przypadku na inną godzinę? Jak to wpływa na zainteresowanie, są jakieś zasady z tym związane itd?

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 11:55

    Jeśli nie miałeś dalekiej podróży na miejsce spotkania, a spotkanie było precyzyjnie umówione, to ja bym nie pisał sms’a. Wówczas, gdyby ona nie przyszła, to dziewczyna byłaby skreślona, a tak się to ciągnie dalej. Po drugie mogłeś tym sms’em sprowokować ją do przełożenia spotkania. Wiadomo, że to niskie zainteresowanie, ale przynajmniej by przyszła i miałbyś doświadczenie, a tak sam ułatwiłeś jej przełożenie, bo skoro pytasz, czy będzie, to znaczy, że bierzesz pod uwagę możliwość, że nie będzie oraz pewnie często Ci się to zdarza, skoro pytasz. Generalnie jest to strzał w stopę. Można tak napisać, jeśli to pierwsze spotkanie z dziewczyną z neta i może nie przyjść albo musisz jechać ponad godzinę i boisz się o niepotrzebne koszty. W pozostałych sytuacjach nigdy nie pytaj, czy będzie. Co odpowiedzieć, na jej zagadkowe “może kiedy indziej”. Odpisujesz jednym słowem: “Kiedy?”. Wówczas wszystko inne niż konkretny dzień z jej strony oznacza brak zainteresowania.

    Reply

    Kuba December 7, 2017 at 12:28

    Ogółem mój czas jest zbyt cenny żeby czekać godzinę na spotkanie i na miejscu dowiedzieć sie że sie nie odbędzie. Na jej “Możemy sie umówić na inny dzień ” odpisałem “jaki?” i doszło do tego że przeszło na poniedziałek. Jestem nauczony doświadczeniem, że nie warto ufać dziewczyną w tym całym umawianiu spotkań za dużo czasu spędziłem na czekanie. Możesz mieć racje ze sprowokowaniem przełożenia, ale nie musisz, ze względu na godziny wydarzeń. Bardziej zaufam jest po drżeniu w życie kroku numer 3, narazie to obca dziewczyna której nie moge ufać.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 15:08

    Pytać czy będzie można, gdy to pierwsze spotkanie z neta lub jedziesz dalej niż godzina drogi. W pozostałych przypadkach pokazujesz: “Jestem gościem, którego wystawiają ciągle dziewczyny do wiatru, więc pytam, czy Ty tego nie zrobisz”. To słabe. Pokazuje, że ciągle odnosisz porażki. Żadna Cię nie chce. Olewają Cię i nie szanują oraz, że jesteś niepewny siebie, bo nie wierzysz w to, że ona naprawdę się z Tobą umówiła i potrzebujesz jej przypomnieć, jak jakiś petent. Zaburzasz siłę negocjacyjną na swoją niekorzyść. Zamiast dziewczyna się obawiać, czy Ty przyjdziesz, to ty się ubiegasz, jak jakiś ciągle odrzucany sprzedawca, którego prezentacji nikt nie chce posłuchać. Zamiast preselekcji i powodzenia u kobiet, wielu opcji w życiu, atrakcyjność komunikujesz brak powodzenia u kobiet, nieatrakcyjność. Do tego przerywasz tęsknotę, tajemniczość, wyczekiwanie. A na dziewczynę nie czeka się godzinę, tylko 15 minut i jak ona nie dzwoni, że się spóźni, to jedziesz do domu.

    Reply

    Michał Lxxx December 7, 2017 at 17:33

    Paweł,
    dawno temu też tak robiłem jak Kuba.
    W dniu spotkania, jeżeli np. byłem umówiony z kobietą na godz. 18:00, to rano godz. 9:00 pisałem do niej sms o takiej treści mniej więcej:
    “Z mojej strony nasze dzisiejsze spotkanie aktualne, godz. 18:00 w miejscu X. U ciebie również aktualne ?”
    Robiłem to dlatego, bo właśnie szkoda było mi czasu na jakieś niepewne spotkania.

    I właśnie to NIEPEWNE SPOTKANIA się u mnie zmieniło później.
    Bo jeżeli kobieta ma WYSOKIE ZAINTERESOWANIE, to wręcz sama się dopomina i chce wiedzieć, czy to JA PRZYJDĘ NA SPOTKANIE ( !!! )

    Jeżeli jest zainteresowana i naprawdę coś się stało, że Ona nie jest w stanie dotrzeć, to SAMA SIĘ WYTŁUMACZY oraz PRZEPROSI,dlatego że nie chce urazić faceta.

    Gdy to zrozumiałem, to zakładam że spędzę z kobietą np. 2 godziny, a ona by nie przyszła, to idę na te 2 godziny na miasto, nawet w miejsca publiczne i POZNAJE KOLEJNE KOBIETY.
    I tak miałem zamiar poświęcić 2 godziny, na “babskie sprawy” więc poświęcam je ale w trochę innej formie, a ta która ewentualnie nie przyszła, gdybym ją spotkał, to KARZE ją tym Twoim tekstem “sorry, że wtedy nie przyszedłem – kompletnie o tobie zapomniałem”

    Reply

    Arek December 7, 2017 at 21:41

    Jeśli ona nie przyszła na spotkanie, a ty jej rzucisz taki tekst, to wręcz ucieszy się i pomyśli “dobrze, że nie przyszedł, przynajmniej nie zraniłam go”. Lepiej zwykły banan na twarzy i “cześć :) )”.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 21:47

    Wcale nie, bo pokazuje, że to on o niej ZAPOMNIAŁ i nie został wystawiony do wiatru, jak frajer. Ona nie pomyśli: “Dobrze, że go nie zraniłam”, bo zachowała się, jak kretynka i dobrze wiedziała, że tak się nie robi i w ten sposób się rani ludzi, marnując ich cenny czas.

    Reply

    D December 7, 2017 at 17:42

    Wazny szczegół tu poruszyliście, dzięki. Tylko jedna sprawa Kuba, pisz wyraźniej, bo naprawdę nie mam pojęcia co to znaczy “Bardziej zaufam jest po drżeniu(…)” ?! Czy chodziło Ci o “bardziej zaufam jej po wdrożeniu(…)” czy moze coś innego? Jesli nie o to to nie wiem o co, pozatym takie domyslanie zajmuje czas, ciężko się to czyta. Albo co to znaczy: “Już chu nią(…)” ?! Naprawdę ludzie nauczcie się pisać, a Pawłowi współczuję takich klientów co tak niewyraźnie piszą. Strach pomysleć jak by pisali gdyby mieli coś napisać odręcznie – wtedy za cholerę nikt by nie rozszyfrował co tam jest napisane. Bez urazy Kuba, ale taka prawda. Przyłóż się do normalnego pisania, bo jak wyślesz smsa kobiecie gdzie tak nabazgrolisz to będziesz miał wtedy u niej dużego minusa, kobiety nie lubią ułomów którzy nie potrafią normalnie napisać krótkiego tekstu.

    Reply

    Kuba December 7, 2017 at 19:02

    Przepraszam, teraz to zauważyłem “wdrożeniu” ;)

    Reply

    Kuba December 7, 2017 at 19:06

    Rzeczywiście skopałem to co napisałem, przepraszam ;)

    Reply

    Kuba December 7, 2017 at 19:15

    Michał masz rację, na pierwszym spotkaniu sama przed zadzwoniła i zapytała czy aktualne. Tutaj miałem wątpliwość bo dzwoniąc do niej w trakcie coś przerwało, możliwe, że to wina tego, że wybierała buty i nie usłyszałem pewnego “tak”.

    Reply

    Kuba December 7, 2017 at 19:19

    Jeszcze przed tym wyżej zadzwoniła i powiedziała, że jest chora i czy dam radę w inny dzień.

    Reply

    D December 7, 2017 at 17:49

    Poznałem w sobotę kobietę w galerii handlowej. Podeszłem, pogadalismy chwilę, była zainteresowana i poszliśmy na kawę. Na kawie siedzielismy ok 20minut, potem wymienilismy się numerami. W sumie łacznie około 25minut rozmawialismy (podejscie plus+kawa). 25min to jest max, na pewno nie więcej.

    Pytanie czy to mozna zaliczyć już jako pierwszą randkę i zaprosić ją na drugie spotkanie np do salonu gier (cymbergaj/bilard, kręgielnia, można kupić drinka i usiąść też przy stoliku pogadać) ? Czy powinienem ją zaprosić normalniee na kawę i 45-60minut spędzić z nią na kawie/herbacie?

    Na podstawie tych 20-25min uwazam, że dziewczyna jest normalna i warta tego, by pojsc z nią na typową drugą randkę czyli w inne miejsce niż kawa/herbata (np kregielnia gdzie mozna napic sie drinka i zagrac w cymbergaja) i na dłuzej np 1,5 – 2h. Co myslisz Paweł?

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 17:53

    Tak, gratuluję szybkiej randki i można od razu się spotkać na normalne spotkanie bez kwalifikującej herbatki/kawy, bo już się odbyła przy zapoznaniu.

    Reply

    Michał Lxxx December 7, 2017 at 18:03

    Paweł takie pytanie mnie naszło po komentarzu Damiana.
    Jeżeli przy rozmowie zapoznawczej – przy PODEJŚCIU 1 RAZ, porozmawiam z kobietą te 20 – 30 minut, a zdarzają się takie sytuacje że rozmawia się nawet 45 minut lub właśnie pójdzie się na szybką herbatę, to mogę to traktować jako PIERWSZĄ RANDKĘ ?

    Oczywiście jest fajna między mną i kobietą energia, wymieniliśmy się kontaktami itd.

    Dzwonić normalnie po 5 dniach i umawiać jakby “2 randkę”, tak ?

    Powyżej nie do końca precyzyjnie się wyraziłem.

    Jeżeli pójdę na kawę przy rozmowie zapoznawczej i siedzimy na kawie 45 minut, to OCZYWISTE jest że można to zaliczyć do 1 randki.

    Ale myślę o takich sytuacjach jak ławka w parku, ławeczka w galerii handlowej, wspólny obiad w miejscu publicznym (nie raz warto się przysiąść i zjeść przy jednym stole np. obiad) itd. itp.
    Czasami jest tak, że nawet na chodniku kobieta stała 30 minut i ze mną rozmawiała, albo na Starym Rynku.

    Dla mnie to w sumie trochę 1 randka, bo wspólna rozmowa “kwalifikująca’ się niejako odbyła.

    Reply

    Arek December 7, 2017 at 21:29

    Dobre pytanie zadał Michał. Czy jeżeli gadam z koleżanką 30 minut na uczelni, po czym biorę numer, to pomijam randkę zapoznawczą i od razu robię 2-3h spotkanie? I związku z tym dziewczynę mogę pocałować już na drugim spotkaniu?

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 21:31

    Optymalnie polecam pocałunek między 3 a 5 spotkaniem. Po drugim często dziewczyny się odsuwają, bo to zbyt szybko.

    Reply

    Arek December 7, 2017 at 21:32

    Wiem, ale w tym przypadku drugie spotkanie jest tak jakby trzecim.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 21:45

    Aha, bo liczyłem, że 1) 30 minutowe zapoznanie na uczelni 2) normalna randka, czyli na drugim.

    Reply

    Andrzej Leszno WLP December 8, 2017 at 14:10

    Powiem tak mimo iż szanuję porady Pawła mnie już od tych wszystkich teorii głowa boli. Wielu ludzi szukając ideału na końcu zostaje samemu i co? Co jest lepsze być samemu czy być z akceptowalną choć nie idealną kobietą? Ideałów nie ma i nie będzie trzeba to zaakceptować, nie znaczy to, że trzeba brać pierwszą lepszą co się nawinie ale szukanie ideału może nie przynieść zamierzonego skutku.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 8, 2017 at 14:31

    Faceci szukają idealnej z wyglądu dziewczyny, bo mają wypaczone gusty przez ego, reklamy, filmiki, obrazki. Skutek jest tego taki, że 95% dziewczyn im się nie podoba. To tragedia i pycha. Myślą, że jak się podszkolą z atrakcyjności, to muszą mieć dziewczynę o wyglądzie, który napotykają raz na ruski czas. Jak nie spotykasz co kilka dni dziewczyny, która by Ci odpowiadała fizycznie, to masz problem z wypaczonym postrzeganiem kobiet.

    A kwestia charakteru jest dla mnie nienegocjowalna, bo w nim chodzi tylko o lojalność, zgodność, cierpliwość, prawdomówność, stabilność emocjonalną, które są totalnymi podstawami, z którymi i tak będzie ciężko wytrzymać 40 lat w pokoju, a co dopiero, gdy dziewczyna nie ma tych cech i jest niedowartościowanym, niecierpliwym, obrażalskim dzieckiem. Wygląd przeminie, a charakter pozostaje, dlatego charakter jest nienegocjowalny. Z resztą po co komu kłótliwa, zrzędząca kobieta. To już lepiej być samemu.

    A jak ktoś ciągle wybrzydza, bo mu nie odpowiada 95% dziewczyn z wyglądu, to ma wypaczone postrzeganie seksualności i powinien je naprawić poprzez program: “Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni”. A poza tym wystarczy pooglądać gwiazdy filmowe bez makijażu, żeby zdać sobie sprawę, że to zwykli ludzie, zwykłe kobiety i mało która z nich jest bez makijażu naturalnie ładna. To ja już więcej ładnych dziewczyn widuję w codziennym życiu niż te gwiazdy w telewizji. Przez to oszukaństwo faceci mają zryte głowy. Nawet ostatnio Michał Lxxx się śmiał, że czytał, jak facet złożył pozew rozwodowy, bo nie wiedział, że jego kobieta wygląda tak źle bez makijażu. Żal, obłuda, pycha, bo faceci sami nie mają twarzy modela, a szukają idealnych dziewczyn, a do innych im się nawet nie chce podejść.

    A jak ktoś ma tak skrajne postrzeganie kobiet, to nawet nie potrafi się cieszyć kobietami, bo przy tych ładnych się napina i sika po nogach, a do innych mu się nie chce podejść. Mają za dużą napinkę. W dodatku nie są herosami pewności siebie, charyzmy, humoru, gadki, luzu, zaradności życiowej, odwagi, obycia, więc nawet nie są w stanie onieśmielić takiej ładnej dziewczyny, bo za bardzo przeżywają jej wygląd. Ogólnie uważam, że bez tego programu WON90 to musi być dramat, który się dzieje w umysłach mężczyzn. Z resztą widzę to na spotkaniach 1 na 1, ile jest wybrzydzania, że ta nie, ta też nie, ta nie, a gadki brak i pewności siebie mało. Więc z czym do ludzi. Poza tym nie ma najładniejszych dziewczyn, bo za bardzo się maskują. Trzeba iść na kilka randek i przyjrzeć się w różnym świetle, a najlepiej na basenie. Czyli zero napinki przy podejściu, bo nie wiadomo, jak ona naprawdę wygląda bez obcasów, push upów, makijażu.

    Reply

    D December 8, 2017 at 16:35

    Zgadza się.

    Ja przeliczyłem znajome kobiety z facebooka oraz te które widziałem na żywo np na plazy, nie znam ich ale zapadły mi w pamięć. Wyszło, ze ponad 20% dziewczyn mi się podoba z wyglądu. Tu chodzi o sam wygląd teraz. Ponad 20%. Mysle, że optymalny wynik to 20% bo ani nie jest sie wtedy desperatem który poleci na pierwszą lepszą ani nie jestes przesadnie wybredny co tez jest złe. Skrajnosci są złe i niezdrowe.

    Wygląd to jest pierwszy filtr przez który musi przejsc kobieta. Jesli wygląd jest ok to nastepnym filtrem jest jej osobowość/sposób bycia – musi mi się z nią dobrze rozmawiać, muszę chcieć z nią przebywac i spedzać czas. Co mi z ładnej kobiety jesli okaże się nudna albo pustakiem? Jesli przejdzie przez te dwa filtry to kobieta mi się wtedy PODOBA.

    Jak mi sie kobieta podoba to musi przejsc przez filtr nr 3 – ona musi być mną zainteresowana. No bo co mi z kobiety która mi się podoba ale nie jest mną zainteresowana i ja muszę się prosić i ganiać za nią? Bez sensu, nie kręci mnie takie coś. To juz wolę być sam i mieć możliwość poznania odpowiedniej dla mnie kobiety.

    jesli przeszła filtr nr 3 to super, bo mało jest takich dziewczyn. Z taką kobietą mogę wejść w związek.

    Filtr nr 4 to jej charakter. Ona musi być normalna, zgodna, lojalna, prawdomówna itd. tylko, że charakteru nie poznamy przez 2-3 miesiące gdzie spotykamy się raz w tygodniu / raz na dwa tygodnie. Charakter poznajemy już w związku. Jesli ona okaże się normalna, wtedy to jest dziewczyna godna zaufania i z taką to tylko się żenić, gdy uzbieram się 2 lata stazu związkowego.

    Reply

    abc December 10, 2017 at 19:11

    Mam koleżankę z pracy, w której się bujałem przez jakiś czas. Jest ładna, ale bez szału. Jest zgrabna i potrafi się kobieco ubrać, a makijażu nie używa. Na początku mi się podobała fizycznie, a potem gdy zacząłem ją poznawać to ona mi pokazała co to znaczy atrakcyjny kobiecy charakter. Dla mnie ta koleżanka to 95% osobowość i 5% fizyczność. Uwielbiam z nią rozmawiać, bo jest niesamowicie dojrzała i inteligentna, nie ma kompleksów, można się z nią droczyć i droczyć. Uwielbiam też to, że nie tylko ja się droczę, ale i ona. Strasznie ją lubię i długo się leczyłem z zauroczenia, bo jest zajęta więc nic z tego. Oczywiście daleki byłem od bycia żałosnym adoratorem, niczego jej nie dawałem oprócz rozmowy, ba, często to ona mi np. dawała coś do jedzenia. Jestem jej wdzięczny za to, że uświadomiła mi sobą jakiej kobiety pragnę, ale czuję ogromną obawę przez to, że tak mało jest takich dziewczyn. Uwielbiam tą jej dojrzałość emocjonalną, mądrość życiową z jednoczesnym przymrużeniem oka – to takie mega inteligentne i pociągające. Fizyczność przy niej schodzi na dalszy plan. Wydaje mi się, że tak właśnie wygląda prawdziwe męskie zauroczenie. Jakoś daję radę sobie z moimi uczuciami w tej znajomości, ale trochę dołuje, że jest taka przepaść między większością kobiet, a taką jak ona.

    Reply

    Michał Lxxx December 10, 2017 at 18:22

    Paweł,
    dobrze napisałeś powyżej, że “raz na kilka dni spotyka się kobietę, która nam się podoba”.

    DOKŁADNIE TAK JEST ( !!! ) i to jest OPTYMALNE NAZEWNICTWO tego ile kobiet nam się podoba.
    Bez wydziwiania i wybrzydzania, tak naturalnie jest, że co kilka dni widzę kobietę w moim typie, że od razu mam SZCZERĄ OCHOTĘ do niej zagadać.

    Oczywiście kobieta może być w towarzystwie swojego męża, faceta, czy iść ze swoim dzieckiem, ale właśnie RAZ NA KILKA DNI w takich miastach jak Wrocław, Kraków, Poznań, Łódź itp. spotyka się takie kobiety, w trakcie codziennych sytuacji.

    Mam na myśli takie typowe, że nasz mózg od razu nam zakomunikuje, że to w naszym typie kobieta, nawet wtedy gdy kompletnie nie myślimy o poznawaniu kobiet.
    Taki AUTOMAT.

    Daleki jestem od tego, że podoba nam się 10, 20 czy 30% kobiet, bo to BZDURA.
    Nie ma takiej opcji, że wychodząc z domu co dziesiąta kobieta jest w moim typie.
    Faceci którzy tak uważają sami siebie oszukują.

    P.S.
    Ja uważam, że kobiety bardziej wybrzydzają od mężczyzn.
    Jakaś gruba, nieatrakcyjna “Tabaza” a wybrzydza, przebiera, zna swoją wartość, odrzuca bez skrupułów kolesi.
    To faceci w większości są zdesperowani i nie mają standardów.

    Kiedyś nawet takie badania widziałem, że jeżeli by ocenić mężczyzn i kobiety w skali 1 – 10, to faceci <5 mają bardzo małe szanse na kontakty seksualne i związkowe z kobietami, ponieważ kobiety nawet 1, czy 2 w skali do 10 NIE OBNIŻAJĄ STANDARDÓW i nie zadają się ze smęci dupami, słabymi samcami <5.

    Natomiast mężczyźni, nawet tacy 6, czy 7 potrafią zainteresować się samicą 2, 3 w skali do 10.

    Pawle,
    ja bym tak po facetach nie jechał, bo większość jak sobie patrze,to nie wybrzydza i kończy z mało atrakcyjnymi kobietami i to zarówno pod względem wyglądu jak i osobowości.

    Kobiety bardziej przebierają, trochę przez swoją głupotę i emocjonalność, ale jednak bardziej odpalają gości niż faceci kobiety :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz December 2, 2017 at 15:06

    Ja nie polecałem nigdzie szkoleń stacjonarnych z niczego. Polecałem jedynie możliwość występowania publicznie na TM albo jakkolwiek inaczej, bo bez praktyki to się ma wiedzę, ale umiejętności już nie, bo brakuje doświadczenia. Wszędzie, gdzie pisałem o marketingu i sprzedaży, to chodziło, żebyś się tym fascynował i uczył z książek, nagrań itp. i stosował to w życiu. Szkolenia stacjonarne darmowe lub tanie, to w celu socjalizacji z ludźmi, hobby, zabawy, wyjścia z domu. To chodzi wtedy o kontakt z ludźmi. Marketingu, sprzedaży, można się nauczyć z książek i z Internetu. Reszta to praktyka. Szkolenie stacjonarne to drogi luksus. A tanie szkolenie stacjonarne to integracja międzyludzka.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 7, 2017 at 18:22

    Tak, tak samo. Jeśli nawet sumarycznie uzbierało się 30 minut rozmowy, bo znacie się z jakiegoś tam miejsca, to też można pominąć to pierwsze spotkanie kwalifikujące.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: