Jak Nie Dać Sobie Wejść Na Głowę Kobiecie – Dziewczyna Wchodzi Mi Na Głowę

by Paweł Grzywocz on 29 December 2017

“Jeśli od początku relacji nie zbudujesz FUNDAMENTÓW szacunku, to dziewczyna wejdzie Ci na głowię i Cię psychicznie zadepcze, zniszczy, przemieli, a na końcu wypluje, jak zużytą gumę do żucia! “

Dziewczyna wchodzi mi na głowę, rządzi, gardzi, rozkazuje, manipuluje, strzela fochy. Jak nie dać sobie wejść na głowę w kobiecie w związku?

Najlepszym sposobem, aby uniknąć złego nałogu, to nigdy go nie zaczynać.

Dlatego tak ważne jest przestrzeganie zasad szacunku do swojej osoby i swojego czasu od samego początku znajomości oraz wybranie zdrowej psychicznie, łagodnej, stabilnej emocjonalnie, szczerze zainteresowanej kobiety!

Zasady przestrzeni, tęsknoty, wyzwania, tajemniczości, przerwy między spotkaniami, ograniczanie kontaktu telefonicznego tylko do umawiania spotkań automatycznie demaskują i zniechęcają toksyczne, nieszczere dziewczyny, które tylko szukają sobie pantofla do pomiatania i wchodzenia mu na głowę, które chcą Tobą rządzić, gardzić, rozkazywać, manipulować, strzelać fochy.

Dziewczyna wchodzi mi na głowę – jak nie dać sobie wejść na głowę?

dziewczyna wchodzi mi na głowę i gardzi rozkazuje

Kluczem jest, żebyś nie ulegał własnej desperacji i pragnieniu bycia z jakąkolwiek dziewczyną, ponieważ jeśli ulegniesz tym słabościom, to wtedy masz ogromne szanse na związanie się z byle jaką, poniżającą Cię dziewczyną, która na dodatek wcale nie jest szczerze zainteresowana, tylko miała identyczne desperackie zapędy, że lepiej być z uległym przybłędą niż być samą!

Od początku znajomości obserwuj, czy dziewczyna wchodzi Ci na głowę.

Obserwuj, jak dziewczyna na początku znajomości reaguje na przerwy między spotkaniami, kilka dni milczenia po spotkaniu, ograniczanie kontaktu do grzecznościowego minimum, spotykanie się na początku znajomości rzadko, czyli 1 na tydzień/półtora, jak reaguje na odmowy, jak reaguje na zaczekanie z cielesnością.

A jeśli już się wpakowałeś w taki związek, to w większości przypadków nie da się zmienić takiej dziewczyny. Znajdź inną. Posłuchaj o takich patologicznych relacjach tutaj i tutaj.

Obserwuj, czy dziewczyna jest maniaczką kontroli, wampirką uwagi, która ma od początku chore wymagania, manię kontroli, rządzi Tobą, gardzi, rozkazuje, manipuluje, strzela fochy, jest obrażalska, szantażująca.

W nagraniu dziewczyna miała chore wymagania już po 4 spotkaniach.

Obraziła się, że skomentował zdjęcie innej dziewczyny na facebooku. No to co ma być? Gimbazjum? Dziewczyna szantażuje, że zakończy relację, bo po 4 spotkaniach chłopak napisał komentarz innej dziewczynie. Co za dziecinada! Co za manipulacja!

A on, jak łajza pobiegł ją przepraszać i obiecywać poprawę!

Finał był tego taki, że po 8 LATACH się nim znudziła i go rzuciła.

jak nie dać sobie wejść na głowę kobiecieCały związek nim pomiatała
i traktowała, jak podwładnego.

Na każdym kroku go instruowała, pouczała, kontrolowała oraz wchodziła mu na głowę, rządziła, gardziła, rozkazywała, manipulowała, strzelała fochy.

Źle wieszał ręczniki, a nawet źle kroił pomidora!

Czy z taką kobietą chcesz spędzić kolejne 8 lat?

Jak nie dać sobie wejść na głowę kobiecie – od początku obserwuj, czy ona rości sobie do Ciebie chore wymagania, jak np. ciągły kontakt

W takim razie, gdy następna dziewczyna będzie sobie rościć wobec Ciebie jakieś WYMAGANIA po 4 spotkaniach, to wiedz, że masz najprawdopodobniej do czynienia
z maniaczką kontroli, która będzie ciągle wchodzić Ci na głowę, rządzić, gardzić, rozkazywać, manipulować, strzelać fochy, bo ona szuka sobie pantofla i będzie tylko gorzej!

Nie łudź się, że ona się zmieni!

Uwierz w to teraz i gdy uzbierasz 3 takie zachowania, to ją natychmiast RZUĆ! A do tego potrzebujesz asertywności i pewności siebie.

To, jak Cię kobieta traktuje na początku znajomości świadczy o tym, jak będzie Cię traktować później.

Jeśli od początku relacji nie zbudujesz właściwych FUNDAMENTÓW szacunku, to ich po prostu nie będzie, a dziewczyna wejdzie Ci na głowię i Cię psychicznie zadepcze, zniszczy, przemieli, a na końcu wypluje, jak zużytą gumę do żucia!

Dlatego nie licz na cud, że udany związek sam się zbuduje w sposób naturalny, spontaniczny, przypadkowy, połowiczny.

Dziewczyna wchodzi na głowę, ponieważ od początku tego nie obserwowałeś

Udany związek nie powstaje przez przypadek, ponieważ to jest niemożliwe tak samo, jak przypadkowe powstanie zegarka lub dobrze prosperującej firmy.

Udane związki nie powstają przez przypadek, dlatego jest ich tak mało.

  • Nie bądź owcą prowadzoną na rzeź rozwodu i alimentów.
  • Nie bądź pantoflem.
  • Nie bądź lemingiem.
  • Nie bądź desperatem.
  • Nie pozwalaj kobiecie wchodzić Ci na głowę
  • ani Tobą rządzić, gardzić, manipulować, strzelać fochy
  • Szanuj siebie i swój czas oraz od początku relacji testuj charakter kobiety poprzez surowe przestrzeganie planu 12 randek i obserwowanie, czy dziewczyna próbuje Ci wejść na głowę, zdominować, dowartościować się tylko Twoją uwagą, manipulować, owinąć wokół palca, rządzić Tobą, gardzić, rozkazywać, strzelać fochy.

    Bądź czujny, bo randki to dżungla i nigdy nie wiesz, od kogo oberwiesz!

    Pozdrawiam,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    A czy Ty byłeś w takim związku albo wpakowałbyś się w związek
    z dziewczyną, która wchodzi Ci na głowę, rozkazuje, gardzi Tobą, manipuluje, strzela fochy, byle mieć dziewczynę?

    Czy zauważyłbyś to od razu, że ona taka jest czy łudziłbyś się pół roku albo 8 lat, że to niemożliwe i ona jest tylko taką “słodką terrorystką”?

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 3.8/5 (5 votes cast)
    Jak Nie Dać Sobie Wejść Na Głowę Kobiecie - Dziewczyna Wchodzi Mi Na Głowę, 3.8 out of 5 based on 5 ratings

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 73 comments… read them below or add one }

    Tomek December 29, 2017 at 22:11

    Hej Paweł, z tej strony Tomek. Czytam Twoje darmowe materiały od ponad 3 lat. Podobnie jak Ty jestem byłym sportowcem (uprawiłem koszykówkę od ponad 8 lat). Znalazłem się na tym kursie nie przez przypadek, ponieważ posiadam już kurs JUZ i jestem bardzo zadowolony, pomimo żę musiałem sie rozstać z dziewczyną z która byłem przed tym kursem, natomiast był to mój świadomy wybór. Jestem całkowicie zadowolony z kursu i chcę Ci podziękować z całego serca,ponieważ dzięki niemu mogłem w miare szybko wydostać się z niesatysfakcjonującego dl mnie związku. Postanowiłem stać się bardziej wartościowym facetem dlatego zakupiłem kurs PSW 90 dni. Jestem gotowy do działania, dziękuję i pozdrawiam.

    Reply

    Marcin December 29, 2017 at 22:21

    Witaj Pawle, od małego bylem dość zakompleksiony, z powodu zeza. Mimo to nie miałem problemu z jakimiś wyzwiskami czy prześladowaniami zawsze potrafiłem się postawić i nie dać sobą pomiatać, ale niestety gorzej było z psychiką bo ciągle uważałem się za osobę gorszą, nieatrakcyjną przez to też byłem przekonany, że każdy naokoło mnie ma takie samo zdanie na mój temat. I tak przeszły mi lata szkolne i uczelniane. Miałem zawsze 1-3 kolegów z którymi trzymałem, którzy również byli nieśmiali i bierni towarzysko jak ja.

    Po skończeniu szkoły i uczelni zostałem z poczuciem, że zmarnowałem najlepsze lata i czas na to aby poznawać nowych ludzi, nowe dziewczyny, nabywać umiejętności towarzyskie. Całkiem niedawno zrobiłem sobie operację zeza, myśląc że automatycznie będę czuć się lepiej, ale widzę już że tyle lat ciągłego poniżania się w myślach zrobiło swoje i trzeba czasu i odpowiednich nawyków działania aby się to zmieniło. Ponad rok temu przerabiałem Twój kurs pewności siebie, widziałem poprawę w moim zachowaniu ale ostatecznie uczepiłem się jednej dziewczyny, która tak naprawdę nie była mną zainteresowana, była zawodową flirciarą, która tylko podbudowywała swoje ego tym że inwestuje z nią w rozmowę i jestem nią zainteresowany. I tak znowu wróciłem do swojego status quo.

    Ale ostatnio poznałem fajną, sympatyczną dziewczynę do której zapisałem się na korki z pianina. Więc chciałbym podszkolić się w prowadzeniu relacji, żebym nie popełniał jakichś kardynalnych błędów, które będą rzutować na przebieg znajomości. Chcę mieć w głowie jakiś sprawdzony schemat działania, żeby mieć tą pewność jakie kroki podejmować i czego się trzymać.

    Aktualnie moją największą bolączką oprócz jest bierność towarzyska i wielka nieśmiałość. Bardzo rzadko wychodzę w nowe miejsca, a jak już wychodzę to jak zwykle zachowuje się jak oferma, do nikogo nie zgaduje, siedzę sam jak kołek.

    Nie daje mi to ciągle spokoju, bardzo blokuje mnie to w życiu, nie daje mi to normalnie funkcjonować, bo ciągle o tym myślę. Nie zgadzam się na to dlatego jestem mega zdeterminowany żeby to zmienić ile by mi to czasu nie zajęło i ile porażek po drodze bym nie doświadczył. Nie chce czuć wiecznej frustracji i żalu z tego powodu.

    Sporadycznie udawało mi się opuścić czasem strefę komfortu i pogadać z jakąś dziewczyną ale dzieje się to zbyt rzadko.
    Z jednej strony chciałbym w tym wszystkim być prawdziwy, byś sobą, żeby tak jak pisałeś nie maskować braku pewności siebie i poczucia własnej wartości jakimiś sztucznie brzmiącymi technikami podrywu.

    Ale z drugiej strony czuje że potrzebne mi są radykalne zmiany w zachowaniu, żebym tak prawdziwie zaczął się zmieniać i rozwijać a nie oszukiwał sam siebie że coś tam poczytam raz na miesiąc zagadam do dziewczyny czy gdzieś wyjdę i jest ok.

    Dlatego myślę, że muszę spróbować zastosować metodę typu fake it till you make it, udawać chwilowo kogoś (głównie chodzi o pewność siebie i towarzyskość) kim aktualnie nie jestem i może z biegiem czasu odnajdę w tym prawdziwego siebie.

    Coraz mocniej dociera też do mnie to, że za stan w którym aktualnie jestem odpowiedzialny jestem tylko i wyłącznie ja sam.

    Wmawianie sobie całe życie tego że jestem introwertykiem, nieśmiały, nieatrakcyjny było i jest tylko i wyłącznie wymówką, żeby nic nie zmieniać w swoim życiu i dalej tkwić w bezpiecznej strefie którą znam i której tak bardzo nienawidzę.

    Mógłbym tak pisać jeszcze i pisać, ale nie ma to większego sensu takie użalanie się nad sobą. Trzeba zakasać rękawy i zacząć realnie działać :)
    Pozdrawiam!
    Marcin

    Reply

    Paweł Grzywocz December 29, 2017 at 22:40

    Dla mnie to nie jest użalanie. Dla mnie to okrzyk bojowy Sparty.

    Podjęcie decyzji, że zmieniam się. Koniec łajzowania. Nigdy się nie poddam.

    “jestem odpowiedzialny jestem tylko i wyłącznie ja sam i wymówki”

    To jest przełomowe w naszym życiu.

    To pierwszy krok do sukcesu.

    Małymi krokami w końcu dochodzimy do celu.

    Ale zaczyna się od tej realizacji i decyzji.

    Potem to już konsekwencja.

    Przejęcie odpowiedzialności. To jest to! Gratuluję.

    Mam znajomych, którzy tej odpowiedzialności jeszcze nie podjęli

    Jakby ignorowali temat. Mają pracę w swoim zawodzie, chodzą na siłownię po wieloletniej przerwie.

    Mają cel zrzucić brzuch i kupić mieszkanie za kilka lat (grubo po 30stce) to dalej będą w punkcie zero z kobietami, bo brak gadki, brak pewności siebie, brak pracy nad tymi elementami.

    Zawsze mnie to trochę smuciło, ale pogodziłem się z tym. Mogą żyć z rodzicami dopóki nie umrą i być singlem do śmierci.

    To ich życie. Co ja mogę.

    Dlatego zawsze mam wielki szacunek i podziw do osób, które biorą się za siebie, uczą pewności siebie, rozmawiania, wychodzą do ludzi, przełamują się.

    Z resztą sam musiałem przez to przejść.

    Reply

    Bartosz December 29, 2017 at 22:45

    Mistrzu , muszę Ci podziękować ,za wszystkie porady , które publikujesz na stronie oraz nagrania.

    Po burzliwym okresie , o którym kiedyś Ci tam wspomniałem zacząłem stosować się do Twoich zaleceń.

    Z perspektywy czasu , wiem jedno , ,,krew ,pot i łzy” ,są potrzebne aby dojść do perfekcji.

    Kobieta ma być jedynie ,,dodatkiem” do naszego wspaniałego stylu życia. ( Mapa myśli , po prostu fenomenalna ;-) )

    Obecnie jestem w naprawdę świetnym związku , opartym na szacunku , zaufaniu , bez toksycznej kontroli i ,,dziwnych zachowań” . Kosztowało mnie to sporo czasu oraz pracy nad sobą , ale ostatecznie myślę ,że było warto ;) .

    Staram się postępować zgodnie z Twoimi poradami , ale jak sam mówisz , rozwój ,to podstawa , dlatego już na przyszłość proszę o coś ciekawego . ;-)

    Nadal również obserwuję gości , którzy , gonią za kobietami , i to wręcz do przesady.

    Podporządkowują się im , przymilają , nie są wyzwaniem , co więcej , rzekłbym ,iż ,,podają się jak na tacy”

    a wiadomo , kobiety raczej nie są zainteresowane gośćmi oddającymi się z taką łatwością .

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Powodzonka !

    Reply

    Artur January 1, 2018 at 12:15

    A propos podawania się na tacy, to na pewno duży wpływ mają na to komedie romantyczne, bo tam zazwyczaj facet musi “zdobywać”, imponować, udowadniać “miłość” itp. A ludzie oglądają i myślą, że tak powinno być w prawdziwym życiu. Odkąd znam materiały Pawła, jak widzę takie sceny, od razu myślę “co za łajza, to tak nie działa” (inna sprawa, że oglądanie takich filmów to nie najlepszy sposób spędzania czasu).

    Reply

    Damian December 29, 2017 at 23:55

    Jak się zachować, gdy spędza się Sylwestra samotnie, a potencjalna dziewczyna po Nowym Roku zapyta “Jak tam Sylwester?”. Dodam, że nie jest to moja własna decyzja. Po prostu nikt mnie nie zaprosił.

    Reply

    Paweł Grzywocz December 30, 2017 at 09:49

    Zmieniasz temat i dajesz ogólne, zabawne, enigmatyczne odpowiedzi. Np. “Bardzo dobrze, nie upiłem się ; ) Dziękuję, że pytasz. A Ty miałaś kaca? Masz jakieś postanowienia noworoczne?” i już przerzucasz temat na coś innego, jak picie, kac, postanowienia. Jakby drążyła dokładnymi pytaniami, z kim spędziłeś sylwestra, to można powiedzieć: “W gronie najbliższych… spokojnie, a Ty?”, chwila spokoju i jakby dalej drążyła, to żartujesz: “Babcia, dziadek, sąsiad przyszedł też ze swoim psem ; ), lubisz psy?” i znowu zmiana tematu. Jakby dalej drążyła temat, że chce wiedzieć na serio, to dalej się droczysz: “No, na serio z psem tańczyłem, tak na dwóch łapkach był, a o północy się pocałowaliśmy, mam nadzieję, że się nie brzydzisz ; )”. Jakby dalej nie udało się zmienić tematu i ona by dalej drążyła temat, to można powiedzieć: “Na domówce, tak jak Ci mówię, w gronie najbliższych”. Co jest częściowo prawdą, bo byłeś w domu, a kim są najbliżsi, to już nie musisz się spowiadać albo wystarczy w żartach, że babcia, dziadek i pies sąsiada.

    To jest taka humorystyczna, poprawnie polityczna wersja dla ludzi, którzy niekoniecznie są dla nas przyjaźnie nastawieni.

    Miałem na studiach znajomych, plotkarskich kolegów, zakompleksionych, wywyższających się na poniżaniu innych, że jakbym im się odważnie i szczerze przyznał, bo tak raz zrobiłem bez owijania w bawełnę i bez utożsamiania mojej wartości z miejscem spędzania sylwestra i powiedziałem: “Spędziłem sylwestra w domu. Nigdzie nie byłem, bo nie lubię pić alkoholu i mi się nie chciało imprezować.”. Na pełnym luzie i wylaniu, takiej akceptacji, spójności ze sobą, że jestem niepijący, sportowiec, w sumie też samotnik, ale tego nie trzeba dodawać o tej samotności, aby uniknąć błędnych wniosków. Kolega lub koledzy lub znajomi to przyjęli i nie było tematu albo tylko krótki komentarz od największego pijaka: “Trochę słabo” i tyle. Za 5 sekund mięli inny temat.

    Jedynie bałem się, że będą to rozpowiadać w jakiś przeinaczony sposób i robić mi antyreklamę, że jestem jakąś ciotą, ale raczej to nie miało miejsca, a nawet gdyby, to prezentowałem taką wartość moją posturą, ubiorem, mową ciała, usposobieniem, spokojem, pewnością siebie, uśmiechem, humorem, całą osobowością, że żadna normalna, sympatyczna dziewczyna (nie kretyńska imprezowiczka-pijaczka) by mnie nie skreśliła ani nie przestała lubić, bo spędziłem sylwestra w domu. Wręcz przeciwnie, mogłem nawet zapunktować, że nie piję w przeciwieństwie do reszty plebsu, która się nawala przed północą, bo tak to zwykle wygląda.

    Jak masz dobrego znajomego, to z nim można spędzić sylwestra i wtedy też to brzmi bardziej strawnie dla plotkarzy, że byłeś z kolegą. No ale nie każdy ma dzisiaj takiego znajomego, więc powyższe 2 sposoby powinny zaspokoić wstępną ciekawość rozmówcy i wypowiedziane z pewnością siebie i akceptacją nie wpłyną niekorzystnie na nasz wizerunek.

    Można też powiedzieć, że byłeś na rynku.

    Reply

    Michał Lxxx December 30, 2017 at 17:22

    Takie “rozterki” jak Damian ma wielu ludzi, ale to wszystko tj. kwestia postrzegania rzeczywistości.
    Tego przez jakie filtry postrzegamy rzeczywistość.

    SZKLANKA JEST ZAWSZE DO POŁOWY PUSTA LUB PEŁNA.

    Postrzeganie rzeczywistości w odpowiedni sposób, to jedna z najważniejszych umiejętności jakie dał mi samorozwój i praca nad sobą.
    Zrób ze swoich “słabości” ATUTY.

    Spędzenie sylwestra, czy innych programowanych społecznie “okazji” samemu ze sobą nie jest niczym złym i nic nikomu nie ujmuje, tylko znów nagonka tego “co powiedzą” inni jest taka silna i zmusza ludzi do zachowań, na które wcale nie mają ochoty i wstydzą się do tego przyznać.

    To znów szukanie akceptacji u ludzi i tłumienie się w pewnych normach społecznych, zamiast robienie tego na co ma się ochotę.

    Damian, z pewnością wiesz o co chodzi i domyślam się, że bardziej chodziło Ci o to, aby być przygotowanym na potencjalne pytania od ludzi, ale zastanów się nad tym pytaniem :-)

    Powiedz, że “przywitałeś się z Nowym Rokiem, uścisnęliście sobie dłonie, wypiliście szampana i zabawa trwała do białego rana”.
    A jak masz ochotę 31 grudnia iść spać o 22:00 to idź :-)

    Reply

    D December 30, 2017 at 21:39

    Slowo “najbliżsi” ona odrazu skojarzy, ze chodzi o najblizsza rodzine: rodzenstwo i rodzicow. Z rodzenstwem i rodzicami lubie spedzac swieta Bozego Narodzenia (piekna tradycja), ale Sylwester to ze znajonymi, najlepiej ze swoją paczką zaufanych znajomych. Ja to uwazam ze mozna nawet wrazie czego sciemnic jej zeby dala swiety spokoj: “bylem na imprezie u znajomych”. Jak dostanie taka odpowiedz to nie bedzie drazyc. Wrazie gdybyscie za kilka miesiecy byli w zwiazku i ona by o tych znajomych wypytywala to mozna powiedziec, ze oni wyjechali za granice albo ze zerwales z nimi kontakt. Albo mozna powiedziec, ze sylwka spedziles z kuzynostwem a kuzynostwo uprzedzic potem, ze jak by co to byliscie razem na sylwku. I swiety spokoj. Bo jak gosciu jest nie wprawiony w gadce z kobietami to bedzie mowil to wszystko co Ty Pawle doradziles w niepewny siebie sposob, zupelnie nieprzekonujaco

    Reply

    Paweł Grzywocz December 30, 2017 at 21:55

    Nie zrozumiałeś! Najbliżsi, czyli babcia, dziadek i pies sąsiada. Czytaj ze zrozumieniem! A jak Ty masz spinę, że ona od razu coś niewłaściwego pomyśli zanim zdążysz dopowiedzieć, to masz przyczynę porażek z kobietami! Bo zamiast specjalnie je podpuszczać i mówić coś nie tak, aby je podejść, zaczepić, zmylić, zaskoczyć, wybić z rytmu, bawić się tym, to Ty sikasz w majtki, że ona jakieś jedno słowo źle zrozumie.

    Jak ktoś jest niepewny siebie, to popełni błędy, które wymieniłeś, nauczy się z czasem spójności, odwagi i będzie to robił dobrze. Jak będzie srał po gaciach i bał się powiedzieć coś kontrowersyjnego, to nigdy się niczego nie nauczy.

    Reply

    slaby_nick January 2, 2018 at 11:48

    Kiedys wpadlem na takie zdanie i jego sens zostal mi w glowie: “Masz byc dumny ze swojego domu”. Bylo to odnosnie leku przed zaproszeniem dziewczyny do siebie, a wiesz, ze Twoje mieszkanie to nie willa ani 5 gwiazdkowy hotel. (niemniej jednak wszystko co w nim jest to efekt Twoich wlasnych decyzji).

    Za kazdym razem kiedy chcesz cos powiedziec negatywnego o swoim zyciu to znaczy, ze nie wziales za nie odpowiedzialnosci… Jak mozesz narzekac na cos co sam zrobiles?? Poeta nie oddaje wiersza, ktory mu sie nie podoba. Gniecie kartke i zaczyna od poczatku. Jest dumny z tego co zrobil… Nie jestes gorszy, bo siedziales na Sylwestra w domu. Badz dumny ze swoich decyzji. Jesli nie byles na rynku/domowce/imprezie dla singli to nie dlatego, ze Cie ktos nie zaprosil tylko, ze tak zdecydowales… I nie ma sie co chowac za wymowkami, klamstwami itd. (osobna kwestia to co powinienem zrobic, zeby za rok ludzie chcieli spedzic ze mna sylwka, bo byc moze masz braki z obyciem towarzyskim)
    “W tym roku mialem ochote posiedziec w domu”. Koniec tematu. Niech teraz inni sie mecza i to trawia. Z potencjalna dziewczna najlepiej sie podroczyc i troche pozartowac, bo One pragna emocji, a nie faktow, ale ostatecznie lepiej jest byc dumnym ze swoich decyzji niz patrzec w buty i mowic, ze nikt Cie nie zaprosil…

    Reply

    Michał Lxxx December 30, 2017 at 17:00

    Dodam tylko od siebie, że SZACUNEK DO MĘŻCZYZNY/KOBIETY w relacji damsko – męskiej ZAWSZE powiązany jest ze szczerym zainteresowaniem oraz “znośnym” charakterem i osobowością.

    Jeżeli jakaś osoba, już na początku znajomości zachowuje się niewłaściwie, to z czasem będzie tylko GORZEJ.
    Oczywiste jest, że ludzie na początku nawet bardziej się starają, a z czasem wychodzi ich prawdziwe “ja”, więc jak od początku jest źle, to lepiej z czasem nie będzie.

    Takie osoby jak omawiany w artykule przypadek, nie potrafią pokochać drugiego człowieka, bo najczęściej same z sobą mają problemy i nie kochają siebie.

    Niestety takich ludzi nie brakuje, więc należy mieć wyostrzone “filtry” i wystrzegać się takich znajomości.

    Reply

    Piotr January 2, 2018 at 21:28

    To prawda, na początku relacji każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony więc uwypukla się zalety a tuszuje wady, dlatego tak ważny w tym wszystkim jest czas bo on wyciąga wszystko na wierzch, wszystko weryfikuje. Z budowaniem związku jest jak z zbudowaniem domu, fundamenty to podstawa, to od nich się wszystko zaczyna. Wielu facetów ale i kobiet również przymyka oko na tym początkowym etapie na ewidentne oznaki zachowań, które w przyszłości niczego dobrego nie wróżą a nie ma co ukrywać z biegiem czasu jak napisał Michał będą się tylko nasilać, dlatego ja tak cholernie zwracam na to uwagę i polecam to innym, to jest niesamowita forma zabezpieczenia przed rozwodem i generalnie spieprzeniem sobie życia. Ostatnio tak przeleciałem sobie w myślach związki moich znajomych, te które mniej więcej widziałem jak rozwijają się od początku i normalnie szok, te wszystkie pary to toksyczne związki. Moja znajoma na własnym weselu, już po ślubie, na papierosku nadawała na swojego MĘŻA (pomijając fakt, że wcześniej również robiła to notorycznie, ale desperacja, wiek prawie 30 lat, tyle się już znają blebleble…). Kolejny kolega, wrócił z wieczoru kawalerskiego i dostał wielką awanturę od teściowej, że nierób a przyszła żona mamusię popierała. Znajomy ożenił się z kobietą, totalnie nieatrakcyjną zarówno z wyglądu jak i charakteru, z desperacji, może jakiejś deprechy, bo go inna koleżanka olała. Kolejna kilka tygodni albo miesięcy przed ślubem zdradziła swego obecnego męża, teraz oczywiście szczęśliwe małżeństwo z dziećmi. Kolejny wyżebrał ślub ze swoją już żoną po nie całym roku znajomości!!! ROK, przecież po takim czasie jeszcze różowe okularki nie opadły… Idealnym przykładem takich związków są związki naszych rodziców. Ja obstawiam na bazie własnej wiedzy, że 9/10 co najmniej to padlina związkowa.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 3, 2018 at 11:58

    Dzięki za świetne, brutalne obserwacje. To powiew świeżości w porównaniu z pojawiającymi się czasem narzekaniami nieuświadomionych osób, że “wszyscy są w związkach i to niemożliwe, żeby 90% z nich było taką padliną”. A no jest możliwe. Witamy w rzeczywistości.

    Reply

    mbvb January 3, 2018 at 16:18

    Ciekawe ile ludzi jest w stanie kochać tak na serio.Czyżby większość związków było z rozsądku i wygody?
    Teraz jest gorzej niż 50 lat temu? Wydaje mi się, że tak, bo duża dawka atencji jest dawana przez różne portale społecznościowe i kobiety szukają teraz coraz to nowych dawek emocji. Nie wiem jak do tego wszystkiego podejść. Czy ludzie wcześniej też tacy byli czy teraz tak przez te ”możliwości” tak się stało.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 3, 2018 at 16:22

    Zawsze tak było. Ludzie się tak nie zmieniają. Mają dzisiaj te same problemy związkowe, co nawet 1000 lat temu. Nawet mają więcej dzisiaj problemów, bo kiedyś kobieta siedziała w domu, wychowywała dzieci i miała się słuchać męża, a dzisiaj wmawia się kobietom w skrócie, że to one mają być dominującymi mężami, a mężczyźni ich uległymi żonami. Tylko że kobiety dominują sprytem i seksapilem a nie siłą, jak to robili kiedyś mężczyźni.

    Reply

    Michał Lxxx January 3, 2018 at 16:35

    mbvb,
    nie zmieniaj ludzi.
    Długo próbowałem, ale już mi się nie chce i zrozumiałem że to nie ma sensu.

    Musisz SZUKAĆ “gotowca”.
    W taki sam sposób musisz podejść do charakteru i osobowości kobiety, jak do jej wyglądu.
    Precyzując:
    Jeżeli kobieta podoba Ci się wizualnie, to TAK lub NIE. Tak wygląda i tyle.
    Nie poznajesz kobiety, która NIE JEST w twoim typie i nie robisz jej operacji plastycznych, aby Ci się podobała.

    Tak samo z charakterem i osobowością.
    Nie zmieniaj, nie naprawiaj, nie tłumacz, nie kołczuj, nie pouczaj kobiet, które poznajesz.
    Albo jesteście “kompatybilni” albo nie i koniec.

    Szukaj takiej z którą się dogadacie.

    Szukaj “gotowca” :-)

    Reply

    mbvb January 3, 2018 at 17:31

    A co myślicie o przyjaźni damsko-męskiej? Istnieje? Czy zawsze jest to w ten sposób, że kobieta wykorzystuje mężczyznę by był jej orbiterem lub mężczyzna kobietę do seksu?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 3, 2018 at 17:49

    Zawsze tak jest, chyba że jedna i druga strona są dla siebie odpychający fizycznie, chociaż to niczego nie gwarantuje i nawet tacy mogą kiedyś pójść ze sobą do łóżka. Sporadycznie to dziewczyna jest orbiterem, a chłopak jest cwaniaczkiem, którzy karmi się uwagą wielu dziewczyn. Generalnie nie istnieje szczera przyjaźń damsko-męska, bo zawsze jedna ze stron będzie sobie robić nadzieje na coś więcej, a druga będzie w ten sposób się dowartościowywać, że ktoś się w niej podkochuje.

    Reply

    mbvb January 3, 2018 at 18:25

    Czyli kobieta tak czy inaczej będzie w taki sposób podbudowywać swoje ego mając wielu kumpli/przyjaciół.

    Reply

    abc January 5, 2018 at 21:39

    No może nie zawsze jednak. Zapytaj siebie, czy Ty “masz nadzieję” do każdej napotkanej atrakcyjnej dziewczyny? No chyba nie, przecież już jesteś w szczęśliwym związku. Z resztą to nie musi być powód. Ja mam dwie atrakcyjne koleżanki z pracy, które darzę przyjaźnią i nie czuję do nich seksualności, może dlatego że są ode mnie wyższe.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 22:23

    Też dziewczyny sobie robią nadzieję. Zawsze w PRZYJAŹNI jedna ze stron robi sobie nadzieję, chyba że są dla siebie odpychające (np. za wysoka) lub OBYDWOJE są w udanych związkach zbudowanych na wierności, pełnej lojalności i nie dowartościowują się czyjąś uwagą na boku. Rozmawiamy o przyjaźni, czyli regularnych spotkaniach na osobności, jak z przyjacielem. Nie rozmawiamy tutaj o koleżankach z pracy czy szkoły, których się nie da uniknąć, bo i tak je widzimy.

    Paweł Grzywocz January 3, 2018 at 18:29

    Pewnie, że tak. I będzie udawać głupią, że to tylko przyjaźń. To jest najgorsze. To ich samooszukiwanie się i negacja. Najlepiej powiedzieć takiej: “To pocałuj takiego kolegę w usta i jak się odsunie i powie, że przecież jesteście przyjaciółmi, to spoko, ale jeśli zaakceptuje pocałunek, to zerwij z nim znajomość, bo to nie jest przyjaźń i on czeka na szansę, a Ty się nim dowartościowujesz i bawisz”. Oczywiście takie oszustki nie zrobią tego testu i wszystkiemu zaprzeczą, ale to już ujawnia, że one się tylko bawią tymi kolegami i dlatego nie zrezygnują z nich, będąc w związku.

    Reply

    Adam January 3, 2018 at 21:50

    No i to jest najgorsze – sam mam w swojej grupie znajomych taką dziewczynę -umiem czytać oznaki zainteresowania i widać, że robi sobie nadzieję od roku :(
    Z charakteru bardzo fajna i nawet bym działał, ale niestety kompletnie mi się nie podoba. I jestem bardzo wdzięczny, że tu jestem, bo bez tego, znając życie, bym w akcie desperacji zaczął się z nią spotykać, po to by samemu mieć poczucie bliskości, zaspokojenie seksualności i bym się bawił nią tylko, bo nigdy bym nie miał zamiaru na coś długotrwałego.

    Reply

    Michał Lxxx January 4, 2018 at 14:06

    Paweł,
    ale tak patrząc po ludziach, to kiedyś miałem wrażenie, że jestem jakiś ułomny, bo wiele “zgredów” widziałem jak się całuje, idzie za rączkę, zaręczają się, mają dzieci, biorą śluby, mieszkają razem.

    Koleś wręcz powyginany, jakiś krzywy, garbaty, ślepy, głuchy i jest “w związku”.

    To samo kobiety – ich odpowiedniki, lustrzane odbicia facetów.

    I na każdym kroku widziałem i słyszałem, że “są w związkach”.

    Myślałem wtedy, jak to jest że mi podoba się tak mało kobiet, że boje się zagadać do tych co NAPRAWDĘ, SZCZERZE I MOCNO MI SIĘ PODOBAŁY.
    Czas pokazał, że ja zawsze żyłem w innym świecie, miałem swoje wymagania, kobiety nie były centrum mojego życia i dobrze czułem się sam ze sobą.
    Miałem po prostu nieuświadomione i nieprzepracowane pewne emocje, które gdy sobie uświadomiłem, to dostrzegłem JAK NAPRAWDĘ WYGLĄDA ŻYCIE ZWIĄZKOWE LUDZI itd. itp.

    Ale rzeczywiście tak nie zagłębiając się w temat możesz odnieść wrażenie, że “wszyscy są w związkach”.
    Dopiero gdy temat zgłębisz widzisz:
    - jaka marna to jakość tych związków
    - skala rozstań i szybkiego uciekania do kolejnych pseudo związków
    itd.

    Reply

    mbvb January 4, 2018 at 17:24

    Ludzie dobierają się zazwyczaj w pary, gdzie zawierają małżeństwa, już z przypadku i z dużą szybkością, by nie być samemu.Co innego jeszcze w etapie wczesnej młodości 18-25.

    Reply

    Michał Lxxx January 4, 2018 at 23:34

    Bo jakby nie patrzeć, to rzeczywiście bardzo dużo ludzi “kogoś tam ma”.
    Byle kogo, byle jakie życie, byle jaką pracę, byle jaki związek – PRZECIĘTNOŚĆ, to dużo powiedziane często.
    To marazm i padlina, jak to powyżej napisano, w zdecydowanej większości przypadków.
    Później takie pseudo związki się rozpadają i ludzie szybko wchodzą w kolejne z przypadku.

    Później jest kolejna grupa ludzi, którzy są sami, ponieważ nie rozwinęli umiejętności interpersonalnych i nie potrafią nikogo poznać.

    Takich ludzi, którzy cierpliwie czekają aż “okazja spotka się z przygotowaniem” czyli wcześniej poświęcili pracę na przygotowanie, jest bardzo mało, śladowe ilości…

    Reply

    D January 4, 2018 at 22:56

    Ja nie dowierzam w te 90% słabych związków. Nie mamy danych statystycznych na ten temat i nigdy takich rzetelnych, wyliczonych matematycznie danych w tym temacie niestety nie bedzie, to niemozliwe, mozemy opierac sie na intuicji, obserwacjach, własnych spostrzezeniach, analizach itd. Poprostu nie wierzę, że jest to az tak ogromny odsetek. Moze ok 50% to jestem w stanie uwierzyc, ale 90%? Nie. Moze to dlatego, ze mam za wzór moich rodziców ktorzy są zgodnym małżenstwem i moim zdaniem (na 100% pewny nie mam szans być, bo nie chodziłem krok w krok za rodzicami od kiedy się związali) zawsze byli i są sobie wierni. Znam tez kilka związków które nawet pomimo kłotni, jakiegos kontrolowania itd są ze sobą szczesliwi, przynajmniej na takich wyglądają i jak się człowiek napatrzy na takie pary to siłą rzeczy trudno uwierzyć w to, ze az 90% związków to jakieś bagno. W około 50% uwierzę, ale 90% brzmi jak jakaś teoria spiskowa i nędzne pocieszanie się na zasadzie, ze lepiej byc samemu niz byc w tych 90%.

    Reply

    Piotr January 5, 2018 at 16:53

    Ja pisząc o 9/10 związkach jako padlinie nie miałem na myśli twardych matematycznych obliczeń czy statystyki. Sformułowanie to miało na celu pokazanie że jest to bardzo duża ilość i zdecydowanie daleka od połowy. Moje twierdzenie jest w oparciu o moje własne obserwacje a nie jakieś badania i takie są wnioski z tych obserwacji, że zdecydowana większość związku to nie jest to czym ja chciałbym aby związkiem nazwać, bo przepraszam ale jeżeli ja widzę na fejsbuczku, parę z dziećmi, gdzie mają wspólne zdjęcia z wakacji, nawet jakieś wysrane filmiki na których piosenki sobie w aucie z dziećmi śpiewają i widzę ich spacerujących w piękną pogodę a później dowiaduję się, że małżonka wyprowadzała policja w kajdankach bo się w domu awanturował po pijaku (i to podobno miało charakter ciągły) to nie nazwę tego szczęśliwym związkiem. Jeżeli mam parę znajomych, którzy przed zawarciem małżeństwa rozchodzili się i schodzili po 5 razy a pożenili się bo “się w ciąże przypadkiem zaszło” to ja nie wierzę, że nagle jest super i ok. Mój sąsiad 50 letni facet, bardzo uprzejmy, kulturalny, wychowany, głowa rodziny. Rodzinka jak z reklamy przy innych, a jego zdjęcia na portalu randkowym… Życie nie jest kolorowe a już na pewno nie takie jak widać na pierwszy rzut oka. Pary udają i to mocno i tylko wnikliwa obserwacja może nakreślić czy tam szczęście jest zewnętrzne na pokaz czy też nie. Kobiety tkwią z rozsądku, braku laku, bo ich zegar biologiczny tyka zdecydowanie szybciej i nie potrafią być same, podobnie faceci. Nie wiem jaki procentowy odsetek jest par szczęśliwych a jaki nie. Natomiast na bazie swoich obserwacji stwierdzam z pełną odpowiedzialnością że tych na prawdę szczęśliwych jest ZDECYDOWANIE MNIEJ.

    Reply

    Jacek December 30, 2017 at 17:52

    Dobrym przykładem jest historia z Tranzycji o dziewczynie co obraziła chłopaka co nosił przy sobie parasolkę na spotkaniu, normalnie uwierz w to teraz, że ciężko zmienić drugą osobę.Kobiety są ekspertkami w wyczuciu.Ostatnio mi koleżanka powiedziała z takim rozkazującym tonem i pretensją w oczach : wyrzuć śmieci z kosza, po chwili zmieniał ton : jakbyś mógł oczywiście?
    Ułamek sekundy i już by wiedziała czy może mnie manipulować, dobrze badają nasze zachowanie, bo jakbym się skrzywił i dodał smętny ton głosu to mnie by nie szanowała. Dawno nie wpadałem na stronę, panowie pełne kursy Pawła trzeba mieć,sens życia i umiejętności komunikacyjne i jedziesz z życiem do przodu;)

    Reply

    mbvb January 1, 2018 at 14:11

    Duża część moich znajomych jak i rodziny jest toksyczna i rani.Myślałem nad odcięciem się od nich wszystkich.Oszukiwali mnie wiele razy, ranili i czuję, że to już jest najwłaściwszy moment by usunąć się w cień i nie tracić nerwów i psychiki.Wyjazd za granicę? Nie wiem jeszcze.Panie Pawle, zgaduję, że też tak miałeś.Jak byś postąpił ?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 1, 2018 at 17:47

    Ograniczyć kontakt do grzecznościowego minimum. Plus metody z PSW90, jak się nie przejmować ich gadaniem. Np. wyobrażanie sobie, że są szczekającymi sarnami albo mówienie sobie, że robią to z miłości albo z podświadomego strachu, że będziesz lepszy od nich i nie wiedzą, że przeszkadzają.

    Reply

    Michał Lxxx January 1, 2018 at 19:06

    Ja miałem taką nature, że chciałem zmieniać ludzi, jakoś im pomagać, frustrowałem się że większość jest taka jaka jest, zamknięta, bezrefleksyjna, głupia po prostu itd.

    Przeczytałem takie zdanie niedawno:
    “Wczoraj byłem bystry, chciałem zmieniać świat, dzisiaj jestem mądry więc zmieniam siebie” ~ Rumi

    Autor tego zdania żył w latach 1207 – 1273 r.
    800 lat i nic na świecie się nie zmieniło, poza tym że forma wyrażania niektórych spraw jest inna.

    Ludzie byli różni, są i będą.

    Ludzi nie ma sensu zmieniać teraz, nie miało sensu 800 lat temu i za 800 lat też będzie to bez sensu.

    Wpływ mamy tylko na siebie…

    Reply

    mbvb January 2, 2018 at 11:22

    Z tego co zauważyłem to mężczyzna w 90% się pierwszy zakochuje. Szybciej się angażuje. Od czego to zależy?
    Patrzę na te ballady, wiersze o nieszczęśliwej miłości, ci romantycy itd.

    Reply

    Anonim January 3, 2018 at 11:14

    Od naszej budowy mózgu i nie tylko. Wiadomo, że kobieta i mężczyzna są inni. Mężczyzna jest wzrokowcem, jak widzi ładną dziewczynę, to od razu wariuje, bo jest zaprogramowany, żeby przekazać swoje geny jak najszybciej i jak największej ilości atrakcyjnych kobiet. Kobieta jest zaprogramowana, żeby wybrać odpowiedniego faceta na obrońcę, karmiciela rodziny, więc wybiera dłużej, bo musi poznać jego charakter, czy podoła temu zadaniu psychicznie, czy jest zaradny, silny i opiekuńczy.

    Reply

    Michał Lxxx January 3, 2018 at 16:31

    Mężczyźni “szybko się zakochują” bo gdy kobieta im się podoba, to:
    - NIE CZYTAJĄ JEJ OZNAK (lub ich braku) ZAINTERESOWANIA
    - ich ego nie akceptuje rzeczywistości i nie dopuszcza, że większość kobiet jest na nie
    - ze względu na trochę inaczej niż kobiety funkcjonujący popęd seksualny, traktują kobiety tylko i wyłącznie jak obiekty seksualne, zamiast widzieć w nich LUDZI
    To tak w skrócie.

    Reply

    Michał Lxxx January 3, 2018 at 16:58

    Ja do dzisiaj pamiętam, gdy kiedyś (dziś już wiem że na własne życzenie) zostałem “brutalnie” odrzucony, bo wdałem się w logiczną (tzw. logiczne przekonywanie kobiety do siebie) “ciężką rozmowę o uczuciach” z kobietą, która spotykała się ze mną z nudów i miała od początku zainteresowanie moją osobą <51%.

    Pamiętam, gdy ona zadała mi takie pytanie:
    "czy ja kiedykolwiek wysyłałam Ci jakieś sygnały/oznaki zainteresowania ?"

    Nic jej wtedy na to nie odpowiedziałem, ponieważ właściwie nie wiedziałem tak naprawdę O CO ONA PYTA.
    Takim byłem nieświadomym nupkiem :-)

    Dzisiaj już wiem, że tak byłem zaślepiony jej urodą i własną desperacją, że kompletnie nie obserwowałem jej zachowania i nie dopuszczałem do siebie rzeczywistości, że kobieta ta NIE BYŁA ZAINTERESOWANA.

    No i oczywiście moje łajzowanie zaczęło kobietę wkurwiać, więc ona nie wiedząc jak się mnie pozbyć musiała to zrobić TWARDO i mnie zabolało.
    Ale właśnie takie sytuacje zmuszają nas do refleksji, do jakiegoś rozwoju, wyciągamy z tego wnioski itd.

    Reply

    Adam January 3, 2018 at 21:52

    Jest taka dobra zasada: “nie udzielaj rad nieproszony”, tak samo nieproszony nie pomagam z wyborem telefonu, komputera, z innymi rzeczami, bo jak coś się spierdoli to od razu Twoja wina, nawet jak chciałeś dobrze. A wdziecznosc w przypadku dobrej rady jest mala, a jak cos nie wypali to smrod sie ciagnie

    Reply

    mbvb January 4, 2018 at 21:22

    Zdarzyło Ci się, jak jakiś Twój znajomy lub bliski kumpel znalazł sobie dziewczynę i kompletnie się zmienił? Wszystkich swoich znajomych odstawił a skupił się tylko na niej? Kompletnie inny człowiek, do którego nie da rady dotrzeć.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 11:22

    Pewnie, większość tak ma.

    Reply

    Michał Lxxx January 5, 2018 at 12:32

    Paweł,
    możesz troszeczkę rozwinąć ten wątek.

    Ja zauważyłem, że większość ludzi (zarówno kobiety, jak i mężczyźni) nie tylko się zmieniają, tylko wręcz ZATRACAJĄ swoją:
    - tożsamość
    - osobowość
    - pozbywają się swojego “ja”
    na rzecz bycia w związku.

    Wchodzą w jakąś dziwną zależność emocjonalną od drugiej osoby i zaczynają uzależniać swoje poczucie szczęścia od drugiego człowieka.

    A prawda taka, że 24h, do końca naszych dni jesteśmy w relacji z SAMYM SOBĄ i musimy ze sobą być szczęśliwi, bo druga osoba może:
    - umrzeć
    - zginąć
    - odejść
    (również inni bliscy: rodzice, rodzeństwo itd.)

    P.S.
    Mam takiego znajomego, który jest w takiej zależności emocjonalnej.
    Teraz ma 30 lat, w wieku 22 lat poznał swoją żonę, po pijaku na imprezie studenckiej coś jej wybełkotał, zaczęli się spotykać i są małżeństwem. Tak wyszło.

    Gość:
    - nigdy poza swoją żoną nie zagadał do kobiety
    - nigdy nie doświadczył ODRZUCENIA przez kobietę przy rozmowie zapoznawczej nawet

    Gość jeżeli coś by się stało z jego małżeństwem jest kompletnie nieprzygotowany do poznania innej kobiety, nie ma żadnej świadomości i umiejętności.

    Gdy jemu to zasugerowałem, to NIE ZROZUMIAŁ więc nie drążyłem tematu, bo to nie ma sensu, a powiedziałem jemu to, bo w jakiś dziwny sposób próbował podważać moją wartość, że “jeszcze nie mam żony”.
    (Typ nie wie, czy się z kimś spotykam, czy randkuje, nie ma pojęcia że przez wiele lat taką pracę wykonałem, ale go nie uświadamiam :-) )

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 13:49

    Mam znajomego, z którym nie udało się już spotkać, odkąd stał się pantoflem, a potem mężem i przepadł. Co ja mogę. Jego życie. Nie ma sensu “zbawiać, nawracać” takich ludzi. Lepiej w ogóle nie poruszać tego tematu, jeśli nie PROSZĄ o radę. Lepiej udawać głupiego. Inaczej poczują się zaatakowani.

    Reply

    mbvb January 5, 2018 at 14:29

    Takim ludziom się może podoba bycie pod pantoflem?
    Michał Lxxx- bez znaczenia. On jest szczęśliwy więc jego to nic nie interesuje.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 14:45

    A skąd wiesz, że są szczęśliwi? A jakie to ma znaczenie, czy są szczęśliwi? Z tego, co kojarzę, to jeszcze niedawno sam byłeś pantoflem. Dziewczyna traktowała Cię bardzo słabo, np. spała w jednym łóżku z kolegami i Ci o tym opowiadała. Miała do Ciebie niski szacunek. I co? Byłeś szczęśliwy? Jeśli nie, to masz odpowiedź, czy taki pantofel jest raczej szczęśliwy czy raczej nieszczęśliwy. Opisuję, jak może być “szczęśliwy” pantofel w artykule o maniaczce kontroli tutaj. Jestem zdumiony Twoim regresem. Ledwo co uwolniłeś się z toksycznej relacji i już jęczysz, że pantofel jest szczęśliwy. Co za bzdury. To zostań pantoflem u kolejnej wariatki i tak sobie żyj mądralo.

    Reply

    slaby_nick January 5, 2018 at 15:13

    Kazdy z nas jest inny i ma inne oczekiwania odnosnie zwiazku i kobiety z jaka chcialby byc… Te wszystkie rozkminy, ktore tutaj widze chyba sie biora z tego, ze macie nieuporzadkowane pewne sprawy. Zacznijcie moze lepiej od dokladnego sprecyzowania czego chcecie od zwiazku. Czy chcecie byc pod butem, czy chcecie miec kontakt z kumplami gdy juz bedziecie w zwiazku, czy sobie poradzicie z emocjami, gdy bedziecie mieli kobiete, za ktora ogladaja sie dziesiatki facetow dziennie itd.
    Jak juz to ogarniecie, to dazcie do tego. Komentarze i przepychanki, czy tak jest lepiej, czy tak to strata czasu. Dla jednego bedzie lepiej, dla innego nie. Mi sie podoba Pawla model zwiazku i do takiej relacji bede dazyl… Jesli komus podoba sie byc pantoflem – ok. Jesli ktos woli w garniturze za 30 tys, w aucie za 800 tys przyjezdzac do pustego domu – ok. Rozkminianie, po co, dlaczego, na co, co poszlo nie tak, czy jest szczesliwy, co bylo przyczyna, jak wyglada 90% zwiazkow itd to bezsensowne teoretyzowanie… Porownywanie sie z innymi, szukanie dziury w calym… A w dodatku szukanie wymowek… Okreslcie to czego chcecie, doswiadczajcie tego, wyciagajcie wnioski, korygujcie, doswiadczajcie itd az osiagniecie to o czym marzycie. Nawet jesli bedziecie mieli racje, ze dany gosc jest szczesliwy lub nie jest, to co to wnosi do Waszego zycia i rozwoju?? Dzialajcie Panowie. Szkoda czasu na komentarze…

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 15:21

    Dokładnie. Stękanie, narzekanie, smęcenie, porównywanie, zwalanie winny na zewnętrzne czynniki, brak odpowiedzialności, brak działania, wyciągania właściwych wniosków, brak charakteru, siły, odwagi, asertywności. Jakby wszyscy skakali w ogień albo byli w byle jakich związkach, to co mnie do tego. Ja mam swoje życie. Nigdy bym nie smęcił i nie rozkminiał, czy jakiś Janusz jest szczęśliwy jako pantofel. W dupie to miałem. No ale to trzeba mieć charakter, cele, zasady a nie mentalność ofiary. Jak ktoś ma mentalność ofiary, to niech przejdzie rzetelnie wszystkie kursy i się zmieni zamiast smęcić w komentarzach, jaki świat jest zły. Od smęcenia nic się nie zmieni.

    Reply

    mbvb January 5, 2018 at 15:52

    Przecież napisałem, że on jest szczęśliwy i jego to nie interesuje.A jak kto odbiera szczęście to inna sprawa.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 15:54

    Nie da się sprawdzić, czy ktoś jest szczęśliwy. To tylko Twoje domysły.

    Michał Lxxx January 5, 2018 at 19:04

    Szczęście, to tak WZGLĘDNE POJĘCIE, że ile ludzi tyle definicji szczęścia.
    Ja jestem Michałem Lxxx i nigdy nie będę Pawłem Grzywoczem, mbvb czy słabym_nickiem, czy innym.
    Każdy jest inny, ale myślę że jeżeli chodzi o model związku z kobietą, to każdy z nas chce zbudować go na podobnych wartościach, które Paweł przedstawia w swoich materiałach – inaczej nie było by nas tutaj.

    Doceniajcie małe rzeczy, ja od dawna mam taki nawyk, że praktykuje WDZIĘCZNOŚĆ każdego dnia, rano i wieczorem.
    Za to że jestem zdrowy, że mam dach nad głową, ciepłą wodę, że sam o własnych siłach mogę wstać rano z łóżka itd. itp.

    D. January 5, 2018 at 18:59

    zgadzam się, ale nie uważam, że na komentarze szkoda czasu.

    Ja dzięki dyskusji w komentarzach tutaj bardzo ruszyłem do przodu w zeszłym roku. To Paweł w komentarzach mnie niesamowicie zmobilizował abym podjął rzeczywisty, sumienny wysiłek.

    Te komentarze nie poszły w las.

    Poza tym uważam, że jeśli ktoś działa, to ma prawo narzekać jeśli nie ma (jeszcze) wyników, bo te wyniki należą mu się. Działasz = masz wyniki –> to jest sprawiedliwe. Nie każdy jest cierpliwym człowiekiem. Trudno się nie frustrować gdy nie idzie. Sukces rodzi sukces, porażka rodzi frustrację i kolejną porażkę, tak to działa nie oszukujmy się.

    Reply

    Michał Lxxx January 6, 2018 at 00:54

    Damian,
    co do komentarzy się zgadzam.
    W komentarzach pod artykułami Pawła, zawarta jest OLBRZYMIA DAWKA dodatkowej wiedzy, bardzo często uzupełnienie artykułów lub wymiana PRAKTYCZNY doświadczeń czytelników, a Pawłowi za odpowiedzi to w ogóle jestem WDZIĘCZNY.

    Wielokrotnie czy to Paweł, czy inni życzliwi czytelnicy nakierowali mnie, konstruktywnie skrytykowali ITP. za co jeszcze raz DZIĘKUJĘ.

    Co do drugiej części twojej wypowiedzi, to wcale się z tym nie zgadzam, ale nie będę się teraz rozpisywał.
    Nadal “ciśniesz na efekt” i masz te elementy układanki jeszcze do przepracowania.

    P.S.
    Oczywiście każdy ma coś do przepracowania, bo “tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono”, ale zwracam uwagę W DOBREJ wierze, że pracuj nad “nie nastawianiem się na efekt”.

    Reply

    D. January 5, 2018 at 18:52

    Tacy co przepadli to oczywiscie są. Jeden taki nieco dalszy znajomy zawsze przepada jak ma dziewczynę, a jest obecnie w trzecim związku w przeciągu 7-8 lat.

    Inny poszedł w pantoflarstwo stopniowo (moj były najlepszy kumpel swoją drogą), gdy ona była jego dziewczyną to na samym początku dało się jeszcze z nim normalnie wyjsc ale juz wtedy były symptomy ze on się jej słucha i że jest pantofel z niego.

    Im dłuzej byli parą tym gorzej. Potem gdy byli narzeczonymi to jeszcze gorzej, coraz mniej tego wychodzenia z nim.

    A jak się hajtnęli to całkiem przepadł, teraz doszło do tego dziecko i firma to już wogole mozna się z nim zobaczyc może 3 razy na rok – kiedyś mój najlepszy kumpel, teraz wogole zapomniałem, że mam jeszcze takiego kumpla, tak rzadko się z nim widzę. Normalnie droga “od mistrza” do cienia samego siebie, niczym skonczek narciarski Janne Ahonen.

    I powiem szczerze, że za takie chore zmiany tym ludziom należy się kara. Jak postępują w chory, zły sposób (odcinając się od towarzystwa) to należy im się kara (9adekwatna do czynu), np w postaci rozpadu tego związku. Wcale nie bede takiego gościa żałował, oczywiscie nie powiem mu tego wprost ale tez nie będę udawał, jak bardzo mi przykro. Zachowam neutralność w takim przypadku. Byłaby to sprawiedliwość.

    Tak samo jesli ktoś nagle by się wzbogacił (albo nawet wzbogacił się stopniowo, ciężką pracą) i BY MU Z TEGO BOGACTWA ODBIŁO, zaczął by się wywyzszać, cwaniakowac albo zerwałby kontakt to też życzyłbym mu aby zbankrutował i przy****ł łbem o finansowe dno.

    Za karę, za to, że mu odbija i dostaje małpiego rozumu bo związek/bo kasa.

    A jeśli ktoś mimo wejścia w związek/mimo wzbogacenia się potrafi pozostać sobą, to ja takich ludzi bardzo szanuję i wtedy potrafię im szczerze pogratulować, cieszyć się razem z nimi i trzymać kciuki aby wszystko było wporządku.

    Nawet jeśli będą się czuli lepsi w jakiś sposób to nie powinni tego okazywać, tylko zachowywac się normalnie.

    Oczywitym jest, że jeśli kumpel był singlem to miał czas żeby wyjść ze mną co tydzień, w każdy weekend, a jeśli jest w związku to już tyle tego czasu nie będzie miał. Tylko jest różnica czy po wejściu w związek ogranicza kontakt do 1 raz na 2 miesiące czy do 1 raz np. na 3 tygodnie. Ja doskonale rozumiem, że może nie mieć już tyle czasu co wczesniej, bo związek wymaga poświęcenia czsu drugiej osobie, jej znajomym i rodzinie (w dalszej fazie związku). Ale nie przesadzajmy, raz na te około 3 tygodnie powinien znaleźć czas na spotkania z przyjaciółmi z którymi do tej pory widywał się co tydzień.

    Z kolei jeszcze inny kumpel jak był w związku to był pantoflem – trzymał z nami kontakt, ale trochę taki ograniczony, zawsze się podporządkowywał pod swoją kobietę ostatecznie. Potem ten związek mu się rozpadł po prawie 4 latach (i dobrze mu tak!). Ale akurat ten gość wyciągnął wnioski, i za to jestem pełen podziwu dla mniego. Zmienił się. Pobalował ponad rok czasu, wybawił się, zmienił podejście do związków. Związał się z nową dziewczyną ale już nie jest pantoflem, ich związek nieco przypomina ten model który Paweł i myślę że większość z nas tuatj obecnych preferuje. I brawo, cieszę się, że jest szczęśliwy a jednocześnie potrafi utrzymywać kontakt ze znajomymi, powiem nawet więcej, trzymamy się o wiele lepiej niż wtedy gdy był w związku z pierwszą dziewczyną (ale nie aż tak dobrze jak wtedy gdy był singlem). Jego dziewczyna wpasowała się w nasze towarzystwo i tworzymy swietną paczkę.

    Ja nie znoszę niesprawiedliwości. Zawsze domagam się sprawiedliwości tu i teraz, naocznie chcę widzieć, że jest sprawiedliwie, nie bardzo pociesza mnie fakt, że “karma wraca”, bo ja często tej karmy, tej sprawiedliwości nie mam możliwości potem już zobaczyć.

    Reply

    slaby_nick January 8, 2018 at 09:02

    Male sprostowanie… Szkoda czasu na komentarze, ktore nic nie wnosza, sa przepelnione narzekaniem i lajzowaniem… Ja jestem bardziej za filozofia “nic Ci sie od zycia nie nalezy”… Na wszystko trzeba zapracowac i nauczyc sie doceniac te wszystkie bogactwa, ktorych czasem nie jestesmy nawet swiadomi…

    Co do Twojego komentarza D, to nie wiem co masz na mysli mowiac sprawiedliwosc… Wyglada to jakby tylko Twoj punkt widzenia byl poprawny, prawidlowy i prawdziwy. Sprawiedliwosc to wszystko co pasuje do Twojego sposobu myslenia i Twojej subiektywnej oceny sytuacji czy ludzi… Z drugiej strony czuc troche jakby bolala Cie dupa kiedy Twoi znajomi maja zwiazki albo kase, a Ty nie masz… Nie lepiej byloby im dobrze zyczyc bez wzgledu na to, czy im odbila palma, czy nie?? A moze w rzeczywistosci to nie im odbila palma, tylko to Ty zaczales inaczej ich postrzegac, bo stali sie majetni albo weszli w zwiazki?? Po tym co piszesz o swoich znajomych i jak im zyczysz, mysle, ze nie chcialbym takiego falszywego kumpla, ktory obrzuci mnie gownem jak mi sie zacznie powodzic lub zaczne poswiecac mu mniej czasu…

    Moze troche za ostro pojechalem, ale tak wlasnie uwazam.
    Pozdrawiam

    Reply

    mbvb January 8, 2018 at 17:03

    Co do komentarzu D to się z nim zgadzam. A to dlatego, że znając człowieka kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat jego zachowanie wobec nas samych czy innych ludzi jest takie samo, z większymi lub mniejszymi zmianami. Jak wchodzi w związek lub udaje mu się finansowo to nagle zmiana jest o 180 stopni i staje się kompletnie innym człowiekiem, nie tym samym co znaliśmy go przez te wszystkie lata.Głównie chodzi tutaj o związek.Gdy pojawia się ona to takiemu człowiekowi odwala i tak naprawdę przyjaciel przestaje nim być.Nikt tu nikomu nie zazdrości tego, że on jest w związku i jest szczęśliwy, chodzi tu o jego zmianę w osobowości, często cały świat podporządkował pod nią.On jako osoba indiwidualna przestaje istnieć.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 8, 2018 at 17:28

    A ja dodam, że nie mam siły, szkoda mi energii na życzenie komuś porażki. Mam swoje życie. Ktoś przepadł, bo się zakochał w pieniądzach lub w toksycznej kobiecie. Jego sprawa. Szkoda mi na to czasu i energii. Nawet życzyłbym mu, żeby przejrzał kiedyś na oczy i żeby dobrze się skończyło. Jakbym żywił negatywne emocje do kogoś, to byłbym przegrywem. Sam nie mam, to innym, nawet pozerom, źle życzę. To jest ból dupy.

    A ja wszystko mam, co mi do szczęścia potrzebne i miałem to nawet, gdy byłem singlem i nie miałem żadnych dochodów. Bo szczęście nie zależy od dochodów ani kobiety, jeśli to dobrze zrozumiesz. Można żyć całe życie w iluzji, że jak będę miał dochody i kobietę, to będę szczęśliwy, a potem dupa i tak się wszystko posypie.

    Nie obchodzi mnie, co tam kto odwala. Był kolega, nie ma kolegi. A co on był mi coś winien? Ślubował coś czy co? Nie rozumiem po co ta zawiść, jeśli nie z bólu dupy. Za to miałem kilku takich właśnie kolegów, co obgadywali innych i tylko życzyli innym, żeby im się noga powinęła, bo uważali, że komuś się za dużo poszczęściło. Takie osoby ewidentnie mają ból dupy i same niewiele pracują na swój sukces, dlatego mają ból dupy, jeśli komuś coś przyszło łatwiej. No po prostu nie widzę powodu złorzeczenia komukolwiek, gdy pracuję na mój sukces i mam swój sukces.

    Np. jestem w szczęśliwym związku albo chociaż poznaję swobodnie kobiety oraz mam pracę, z której jestem zadowolony lub chociaż dążę do pracy, z której będę zadowolony. Co mnie to obchodzi, kto co odwala. Ich sprawa. Dajcie żyć innym swoim życiem.

    Poza tym jest takie powiedzonko w tych książkach o sukcesie: “Błogosław to, czego pragniesz“, czyli np. chcesz dobrze zarabiać albo być z atrakcyjną kobietą. W takim razie życz wszystkiego najlepszego ludziom, którzy to już mają. Na 100% nie sprawdzisz, czy osiągnęli coś podstępem czy uczciwie czy przypadkowo. A bez względu na to, jak coś osiągnęli, to co mi z tej wiedzy, skoro ja nie mam ani znajomości ani nie chcę działać nieuczciwie ani nie chcę liczyć na przypadek, łut szczęścia. W dupie to mam, jak się ktoś dorobił czy znalazł kobietę. W sensie jest to dla mnie tylko ciekawostka i tyle. Co mam z tego mieć? No na pewno nie ból dupy, bo szkoda na to mojej energii.

    Wolę ją spożytkować na mój sukces niż zawiść czy złorzeczenie. Bo skoro komuś złorzeczę lub zazdroszczę, to sam się sabotuję. Wówczas te same emocje przekładają się na moje podejście do zarobkowania czy atrakcyjnych kobiet. Odpalają się wtedy emocje, że inni będą mi zazdrościć, że inni będą mi złorzeczyć, że stracę i wtedy mnie wyśmieją, ucieszą się, jeśli się dowiedzą, że mnie coś nie wyszło, przez co ja podświadomie potem nie chcę mojego sukcesu, bo przez niego mogą się ode mnie z zazdrości znajomi odwrócić, rodzina będzie zazdrościć albo inni faceci będą podrywać moją kobietę, skoro będzie taka atrakcyjna.

    Generalnie te wszystkie negatywne emocje skierowane w te osoby, które coś mają, czego my nie mamy odbijają się potem w naszym życiu w postaci takiego autosabotażu. Wolę skupić się na budowaniu własnego sukcesu niż węszyć, co, kto i jakim cudem osiągnął. Czasami okazuje się, że ktoś ciężką pracą do czego doszedł. Często okazuje się, że ktoś miał farta, a przez swoją głupotę prędzej czy później straci daną kobietę, firmę, płynność finansową. I co mam wtedy się cieszyć, że czyjeś 5 minut się skończyło? Nie dość, że to żałosne, to jeszcze sabotujące, bo w ten sam sposób potem odnosimy się do samych siebie. Blokuje nas strach przed sukcesem, bo wewnętrznie wyśmiewamy i życzymy źle ludziom, którym coś się udało. Nieważne, czy komuś się coś udało uczciwie lub świadomie czy przypadkowo czy jakkolwiek. Chodzi o ból dupy, który niszczy nas samych i sabotuje nasz własny sukces.

    Reply

    D. January 27, 2018 at 13:02

    dokładnie mbvb! Z ust mi to wyjąłeś. To ten znajomy jest fałszywy, skoro wchodząc w związek zaniedbuje kontakt ze swoim kumplem. Potem taki dostaje kopa od kobiety po 3 latach i wraca z podkulonym ogonem. Duzo jest takich historii, Ci faceci to są durnie, cioty i frajerzy. Ja naprawdę rozumiem, że będąc singlem jest czas aby spotykać się co tydzień, a będąc w związku nie da się juz co tydzień wychodzić z kumplem, bo trzeba poswięcić czas kobiecie. Rozumiem. No ale żeby taki dobry do tej pory kumpel nie miał czasu aby spotkac się chociaż raz na 3 tygodnie (srednia wychodzi 1,5 razy w miesiącu, czyli np w styczniu widzimy się raz, w lutym dwa razy, w marcu raz, w kwietniu dwa razy itd., oczywiscie jest to mniej więcej pogladowe, nie z taką idealną dokładnością, ale powiedzmy te około 18 razy w roku żeby się widzieć) to jest przegięcie. Po prostu w praktyce olał nas, a skoro olał to jakby nie chciał już się kumplować.

    Jeśli mam kumpla z którym widywałem się co tydzien (wychodzi 3-4 razy w miesiącu, ponad 40 razy w roku!) wchodzi w związek ale mimo to on nadal utrzymuje kontakt ze swoimi przyjaciółmi i nie przepadł to ja takiego gościa szanuję i życzę mu wszystkiego dobrego w tym związku, aby był szczęśliwy i mogę trzymac za niego kciuki. A jeśli ktoś całkiem przepada i ja nagle tracę osobę z którą lubiłem spędzać czas (tak, nagle zabrana jest mi jakby “zabawka”, bo zamiast w weekend wyjsc z kolegą się pobawić to muszę znaleźć sobie inne towarzystwo, często już nie tak fajne, bo nie nadaje ono na takich samych falach jak ja nadawałem z tym kumplem) to jest to trochę jakby zdrada i takiemu gosciowi należy się kop w tyłek, a największą karą byłoby gdyby go ta laska zostawiła/zdradziła itp. Karma. Oko za oko, ząb za ząb. Ja się poczułem odstawiony i to i on niech poczuje się tak samo źle, albo i gorzej. I niech się nauczy na błędach. Mam jednego kumpla który mimo że jest w związku to utrzymuje nadal kontakt z dotychczasowymi przyjaciółmi, tak mniej więcej raz na 3 tyg można się z nim zgadać – i takie podejście do sprawy szanuję, nie jest ciotą i zdrajcą więc niech mu się układa, dopóki jest normalny, ale to w tym duża zasługa że znalazł w miarę normalną kobietę, która wpasowała się w nasze towarzystwo. A inny kumpel całkiem przepadł i wiecie co? Gdybym usłyszał, ze związek mu się zepsuł to wcale bym mu w głębi serca nie wspułczuł a nawet miałbym satysfakcję, że karma do niego wróciła. Dlaczego na tym świecie nie może być normalnie, tylko ludziom musi odpier****ć? Ja jestem takim człowiekiem który nie lubi takich zmian jak to, że znajomi odchodzą, że czas przemija, że pewne przyjemne rzeczy już nie powrócą, jestem trochę sentymentalny i gdy tracę coś co ceniłem to źle to znoszę. Kto tak nie ma? Myslę, że bardzo wielu tak ma i jest to zupełnie normalne, tylko każdy się kreuje na takiego “pozytywnego” który zawsze w każdych okolicznościach każdemu dobrze zyczy, a moim zdaniem to maska jaką zakłada większość ludzi.

    To samo odnosnie kasy – mam kumpla który ma dużo kasy, założył firmę ( z pomocą rodziny), żyje na dużo wyższym poziomie niż ja ale ten kumpel nie gwiazdorzy, nie wywyzsza się, będąc w jego towarzystwie ja nie czuję się jakiś gorszy, biedniejszy, on poprostu jest taki jaki był gdy jeszcze tej kasy nie miał – i go za to bardzo szanuję, niech mu się wiedzie, niech firma się rozkręca. Gdyby mu odbiło i zacżął cwaniakować od bogactwa to miałbym nadzieję, że oberwałby w twarz i że to źródło bogactwa by mu padło. Na szczęscie tak nie jest i nie muszę mu źle życzyć, na szczęście pozostał normalny i niech mu się wiedzie w biznesie.

    Reply

    D January 4, 2018 at 23:32

    A jak poradzić sobie z niepowodzeniami? Umawiam się z kobietami i nadal nie jestem w związku. Kiedyś rzadko spotykałem się z kobietami które mi się podobają, własciwie spotykałem się tylko z takimi co mi nie do konca odpowiadałey, ale to dla treningu żeby nabrać pewności siebie. Teraz zdecydowanie coraz częściej spotykam się z takimi co mi się podobają, ale nadal nic, nadal brak efektów. Mam poczucie, że muszę jeszcze poczekać, że nadal muszę pracowac na swój sukces (związek z kobieta która bedzie mi się podobać naprawdę, chodzi nie tylko o jej wyglad ale o jej całokształt). Patrząc na to jak powszechym zjawiskiem jest związek kobiety i mezczyzny to frustruje się, że ja nie mogę znaleźć kobiety z którą naprawdę będę chciał spędzać czas. Bo ja nie potrafię być z kobietą która mnie się nie podoba (inni faceci pewnie potrafią). Albo bedzie taka z którą chcę spędzać czas i nie mogę doczekać się jej towarzystwa, albo będę sam i będę pracował nadal nad sobą, przy czym niestety frustruję się gdy naokoło widzę ludzi w związkach. Przykładowo powiedzmy, że nawet te 90% to sztuczne i słabe związki, związki z rozsądku itd, to co z tego jesli mi wystarczy zobaczyć 10% pięknych par (facetów którzy mają ładne i ogólnie atrakcyjne jesli chodzi o całokształt kobiety) i już czuję się gorszy. Nie porównuję się wtedy do tej większości nieszczęsników którzy są w słabych związkach tylko porównuję się do tej małej części szczęśliwców. Czuję się jak nieudacznik. Czym innym jest byc wytrwałym wsporcie i biznesie, bo zeby w tych dziedzinach osiągnąć sukces to tam KAŻDY jeden musi byc wytrwały, nawet jak odziedziczysz firmę po tatusiu to musisz wykazać się charakterem i podcza sprowadzenia takiej firmy napotkasz trudności. W sporcie i w interesach wytrwałość i upór w dążeniu do celu, nie poddawanie się, nie załamywanie się itd to zupełnie naturalna rzecz i dotyczy ona każdego. A w relacjach z kobietami już nie. Juz to widzę, jak koleś który jest przystojny i ma fajną dziewcznę, wyglądają na swietnie dobraną i szczesliwą parę, meczył się trenując pewnośc siebie i zagadując w niekomfortowych miejscach, albo że musiał umówic się z np. 10 pieknymi kobietami i ta 11 dopiero go zechciała, a wczesniej dostał 10 razy kosza – już w to uwierzę, jaaaassne… boli mnie to że zycie w temacie relacji damsko męskich jest takie niesprawiedliwe, że tak łatwo jest oszukać świat i udawac szczęśliwy związek, a Ty nie wiesz czy ta para udaje czy naprawdę jest szczesliwa. Sam widzisz ze jest sporo szczesliwych par dookoła a jednoczesnie wiesz, że sam nie jesteś szczesliwy bo nie trafiłeś na atrakcyjną kobietę która byłaby zainteresowana (pomijam już tutaj fakt, czy aby czasem nie jest toksyczna, ale nad takimi sprawami mozna się zastanawiac juz będąc w oficjalnym związku, ludzi się poznaje stopniowo, najczęściej nie da się w 10 spotkań stwierdzić, że ona jest/nie jest tokstyczna) bliższą relacją z tobą, nie jesteś szczesliwy bo po drodze dostałeś kosza od kilkunastu atrakcyjnych kobiet, które tobie się wstępnie spodobały i gdyby tylko były zainteresowane to chciałeś rozwijac z nimi znajomość.

    Relacje damsko męskie to nie biznes i sport, to nie jest bycie jakimś tomasem edisonem gdzie mozna popełnić 100 błędów/ponieść 100 porażek i za 101 odniesc sukces. To o wiele delikatniejsza sprawa, gdy po raz 10 czy 15 się przegrywa – atrakcyjna dziewczyna daje ci kosza, niektóre po 1 spotkaniu, inne po 2 lub po 3, nieliczne po 9 czy 10, nie ważne ze połowa z nich pewnie była niezainteresowana od samego początku, ważne ze druga połowa prawdopodobnie nie chcała się spotykać dlatego, że nie przypadłeś jej do gustu, ale na początku była zainteresowana. Gdy przegrywasz po raz kilkunasty i jednoczesnie widzisz dookłoa ludzi w związku, niech nawet tylko te 10% jest w szczerym szczesliwym związku, to porównujesz się do innych, nawet do tych co są w tych 90% sztucznych związków. Porównujesz się i zastanawiasz się co ze mną jest nie tak, że mi się ciagle nie udaje i czy kiedykolwiek mi sie uda? Normalnym jest że wątpisz. Wszelkiego rodzaju porównania do tego ze edison był wytrwały, że sportowcy są wytrwali tracą sens w tym przypadku, bo edison był jeden, wybitnych naukowców w historii była garstka co stanowi jakiś niewielki promil całej populacji w historii ludzkości, wybitnych sportowców tez jes jakiś bardzo niewielki procent. A ludzi którzy mają związku jest cała masa, ludzi w udanych związkach jest conajmniej te 10%, a moim zdaniem tak naprawdę więcej.

    Jak sobie z takimi trudnymi momentami radzić?

    Gadanie o znalezieniu sensu zycia do mnie nie trafi, bo sens zycia widzę tutaj w zyciu ziemskim, ja chcę byc szczesliwy tu i teraz i ne myslę o tym co bedzie po smierci, bo moze nic, a jesli coś bedzie to moze dopiero za 50 lat? Wiec liczy się dla mniei szczęście tu na ziemi, nie ma tutaj co dopisywac do tego jakiejś wyższej ideologii typu sens zycia.

    oprócz narzekania działam, to nie tak, że narzekam i nic nie robię. Naprawdę uwierzcie mi że trochę juz zrobiłem, aby być w szczesliwym związku, ale może nadal za mało, może przeznaczenie mam takie, że muszę jeszcze więcej pracy włozyc w to aby byc w zadowalającym związku?

    Wcale nie mam jakichś wywalonych w kosmos wymagań co do kobiet. Ma byc ładna, pasowac mi z wnętrza, byc zainteresowana. zresztą mówię, spotkałem się z kilkunastoma takimi i one mnie nie chciały a ja nie wiem dlaczego, ok na pewno jakaś czesc z nich była niezainteresowana od samego poczatku ale mam wrazenie ze kolejna część z nich była zainteresowana ale ja im się nie spodobałem (albo z wyglądu albo najprawdopodobniej z wnętrza)

    Reply

    Kuba January 6, 2018 at 22:31

    Do mnie to całe gadanie o sensie życia też nie trafia… Jakiś czas temu też to miałem. Zadaj sobie pytanie i szczerze odpowiedz czy dałeś z siebie 101%, tak? fajnie to nie twoja wina, nie? bingo masz powód ;) Mam problem z ilością dziewczyn, na uczelni zwyczajnie wyczerpałem “źródełko”, czy to powód do smutku? nie, dlaczego? bo ja tam “robotę” zrobiłem i nie mam wpływu na pewne rzeczy. Ostatnio porwałem sie na akcje gdzie zaczepiłem całą rodzinę bo była tam fajna kobieta, pogadałem i co? Nic… Czułem sie wtedy super bo zrobiłem akcję na którą nikt by sie porwał, DAŁEM MOŻLIWOŚĆ, widzisz zależność?

    Reply

    slaby_nick January 5, 2018 at 11:35

    Hej D,

    Wybije Cie troche z bledu…
    “Juz to widzę, jak koleś który jest przystojny i ma fajną dziewcznę, wyglądają na swietnie dobraną i szczesliwą parę, meczył się trenując pewnośc siebie i zagadując w niekomfortowych miejscach, albo że musiał umówic się z np. 10 pieknymi kobietami i ta 11 dopiero go zechciała, a wczesniej dostał 10 razy kosza ? już w to uwierzę, jaaaassne? ”
    Jestem dosc atrakcyjny i musze Ci powiedziec, ze wbrew pozorom wcale to nie pomaga tak jak Ci sie wydaje. Dziala to dosyc dziwnie. Dziewczyny skromne i poukladane niestety wrzucaja Cie do worka z podrywaczami i “ruchaczami na potege”. Boja sie zranienia… Musisz sporo sie napocic zeby wybic to z glowy dziewczynie. Ona “i tak swoje wie”. To powoduje u Niej strach i niepewnosc, ze zrobisz sobie z Niej po prostu kolejna do zaliczenia. Bardzo dlugo buduje sie zaufanie takiej dziewczyny. Glupie zalotne spojrzenie kelnerki i juz znowu tracisz punkty… Jak jeszcze Jej kolezanki Jej gadaja, ze pewnie chcesz Ja tylko zaliczyc to masz znowu pod gorke. Generalnie z mojego doswiadczenia wynika, ze atrakcyjny wyglad przyciaga uwage kobiet, ale w budowaniu zwiazku wprowadza bardzo duzo zamieszania.

    To dziala bardzo dobrze na dziewczyny, ktore chca sobie zaliczyc faceta i nara. Ja tego nie szukam i powiem Ci, ze mega mnie to frustruje. Zaczepiaja mnie laski, z ktorymi nie mam ochoty wchodzic w relacje, a te, ktore chcialbym rzeczywiscie poznac bardzo mocno sie dystansuja i boja sie zranienia…

    To co zacytowalem wedlug mnie jest wymyslona przez Ciebie historyjka zeby usprawiedliwic sobie wejscie w przecietny zwiazek… Jesli masz na to ochote, to po prostu to zrob i przekonaj sie na wlasnej skorze, czy warto czy nie. Nikt Cie za to nie bedzie przeciez krytykowal. To Ty bierzesz odpowiedzialnosc za swoje zycie… Chce Ci tylko uswiadomic, ze atrakcyjny facet nie ma wcale latwiej. Odrzucanie dziewczyn, ktore maja tylko agende to tez nie jest wcale przyjemna sprawa. Szczegolnie te, ktore dostaja swira na Twoim punkcie,kiedy Ty byles po prostu dla nich mily…

    Reply

    Michał Lxxx January 5, 2018 at 12:11

    slaby-nick,
    poruszyłeś bardzo ważny wątek.
    Dokładnie w maju 2017 r. poznałem na ulicy faceta w wieku 37 lat.
    Tak, NA ULICY do niego zagadałem, ponieważ byłem CIEKAWY co to za człowiek.
    Koleś wyglądał tak DOBRZE, że taki facet trafia się gdziekolwiek raz na KILKA LAT.
    Cechy:
    - 193 cm wzrostu
    - dobrze zbudowany
    - brunet
    - zarost
    - budowa ciała proporcjonalna, dobrze zbudowany
    - na sobie miał garnitur szyty na miarę za 20 – 30 tys.
    - wszystkie dodatki, jak buty, teczka, zegarek dobrane perfekcyjnie
    - wsiadał do samochodu za ok. 800 tys zł.
    Nie jestem gejem, a wiem o nim tyle, bo podszedłem do niego i z jakąś godzinę rozmawialiśmy o życiu, biznesie i kobietach.
    Wprost do niego zagadałem, że wygląda MEGA ZAJEBIŚCIE i jestem ciekawy “co robi w życiu, jakim jest człowiekiem” ???
    Gość był Polakiem, ale tak naprawdę mieszkał w USA, a do Polski przyjeżdża raz na jakiś czas, bo ma tu “rodzinne korzenie”.

    Ja również kiedy do niego podszedłem, byłem ubrany w dobrze skrojony garnitur itd.

    Ale nie oszukujmy się, wyglądam GORZEJ od niego.
    Wyglądam dobrze, ale gorzej od niego, jak 99,9% innych facetów, bo gość był po prostu bardzo, bardzo, bardzo przystojny i pod każdym względem się wyróżniał.

    Gdy z nim stałem, przy takim deptaku, to WSZYSTKIE, ale to WSZYSTKIE KOBIETY patrzyły na niego aż się oglądały.

    I teraz najlepsze:
    facet był SINGLEM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Elokwentny, wygadany, uśmiechnięty, pozytywny, zaradny, dobrze wyglądał, miał zasoby finansowe.
    I do DZISIAJ jest SINGLEM, bo komunikowaliśmy się na święta (on mieszka w USA) i chwile porozmawialiśmy również “o babach” :-)

    Powiedział:
    “że kobiety się go boją, mają jakąś blokadę, że NIE ZASŁUGUJĄ na niego, a on CHCE NORMALNĄ KOBIETĘ a nie jakąś dziwkę tylko na seks”.
    To tak w skrócie.

    Atrakcyjność jest naszą siłą, ale też zmorą.
    Porozmawiajcie z atrakcyjnymi kobietami – zagadują do nich głównie trepy, często bezmózgie orangutany lub kolesie, którzy na dzień dobry próbują je kupować.

    Faceci tacy normalni, nawet przystojni się ich boją.

    słaby_nick,
    ja też muszę walczyć z łatką jakiegoś “podrywacza – ruchacza” gdy zagaduje do kobiet, a w miejscach publicznych to już w ogóle od razu projektują w głowie na podstawie swoich chorych przekonań.

    Większość facetów nie zagaduje, ma nieuświadomione leki i nie ogarnia swoich emocji.
    Tak samo WIĘKSZOŚĆ KOBIET po zagadaniu nie ogarnia tematu swoich emocji !!!!!!!!!!!!!!!

    Dlatego takie PEWNE SIEBIE ZAGADANIE, poznawanie się w sytuacjach dnia codziennego działa na atrakcyjne, pewne siebie i uświadomione kobiety.
    A takich kobiet jest tak samo mało jak takich mężczyzn.

    Reply

    Michał Lxxx January 5, 2018 at 13:13

    Pamiętam sytuacje całkiem niedawno początek grudnia 2017 r.
    Odbywał się koncert na Uniwersytecie Muzycznym, było ok. 300 osób.
    Na koncert przyszła młoda, na swój sposób atrakcyjna kobieta, aczkolwiek taki trochę “Kopciuszek”, taki “nieodkryty talent”.
    Odbierałem tam nagrodę.
    Ubiór i wygląd nienaganny.
    Wyszedłem na scenę, odebrałem nagrodę, powiedziałem kilka słów.

    Ale wpadł mi w oko ten “Kopciuszek” :-)
    Trochę żartuje teraz, ale był to typ młodej kobiety, która po prostu była w moim typie, taki “diament do oszlifowania”, musiałaby się “wyrobić” trochę lepiej ubrać, umalować, podkreślić swoją kobiecość itd. itp.
    Miałem dowód społeczny, wspólny kontekst – taka gala, bankiet, na której to byłem publicznie wyczytywany i odebrałem nagrodę.
    Po całej uroczystości odbywała się kolacja, gdzie porozmawiałem z kobieta która mnie interesowała.
    Wyczułem, że jakaś zamknięta w sobie.
    I w skrócie:
    gdy zakomunikowałem jej moją intencje ona tak “ja, ja ci się podobam ???” z niedowierzaniem.

    Najdelikatniej jak tylko się dało, potwierdziłem swoje intencje.

    Ona w szoku.
    Dała mi swój numer telefonu.
    I… nie odbiera telefonu ;-)

    I co ja mam brać na siebie to, że ona nie odbiera ???
    Nie, ponieważ jako człowiek i mężczyzna zrobiłem wszystko jak należy.

    Może nie byłem w jej typie, może to, może tamto, może sramto.
    Jedno co mogę powiedzieć, to ona zakomunikowała mi “ja na ciebie nie zasługuje, nie wierze że ci się podobam”.

    P.S.
    Ni zarzucajcie mi, że projektuje własną “zajebistość”. Byłem w tej sytuacji i wiem co mówię :-)

    Więc trzeba mieć tak cholernie dużo poukładane w głowie i przepracowane w relacjach z kobietami, że NIC jeszcze NIGDY w życiu mnie tak nie rozwinęła, jak tematyka relacji damsko – męskich…

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 14:02

    A po co jej na dzień dobry potwierdziłeś, że ona Ci się podoba. Z taką dziewczyną typu “kopciuszek” to nie ma sensu. Przytłoczysz ją i zabijesz jej ciekawość, zabijesz tajemniczość, zabijesz wyzwanie. Skąd wiesz, co by było, gdybyś pozostał tajemnicą i zwyczajnie pogadał, zbudował kilka wspólnych emocji, wspomnień, tematów, a potem spytał zupełnie niezobowiązująco o jej numer. A tak może ona odebrała Cię jako cwaniaka, co odbiera nagrody, więc mu wszystko wolno i każda laska jego. Taki nadmiernie pewny siebie typ. Spokojnie dziewczyny nie szukają gwiazdora.

    No ale nie jestem w stanie tego dobrze zrozumieć przez komentarz, bo mnie tam nie było. Może byłeś ultra spokojny, pokorny, SKROMNY, zwyczajny, podobny do niej, a ona i tak stchórzyło, co dla mnie jest dość nieprawdopodobne, bo ja gdy mam tak duży dowód społeczny, to najczęściej dziewczyna jest zachwycona, nawet taka skromna, że akurat nią się zainteresowałem. W każdym razie pamiętaj, aby się dopasować do rozmówcy oraz być skromnym, normalny, spokojnym. To, że ktoś na scenie potrafi zabłysnąć, to nie znaczy, że taki jest w codziennym życiu. Ja np. nie jestem. Potrafię wystąpić. Potrafię nawet kabaret odegrać. Ale na co dzień jestem spokojny, lubię słuchać, potrafię się dopasować, świetnie rozumiem osoby nieśmiały, czuję z nimi taką więź, że też taki byłem i trochę jestem, tylko się nauczyłem umiejętności komunikacyjnych. Potrafię prowadzić wydarzenie i być prezenterem, ale potrafię też przesiedzieć cały event w rogu sali i prawie nic nie mówić, tylko słuchać innych.

    Myślę, że w jakimś stopniu wiesz o tym, żeby nie przytłaczać ludzi swoją pewnością siebie, a jak to w praktyce wychodzi, to już musiałbym zobaczyć albo sam musiałbyś jakoś się sobie bardziej przyjrzeć. Z resztą, co tu dużo mówić. W miejscach publicznych nawet, gdy jestem ultra spokojny, to niektórzy ludzie srają po gaciach i nic więcej się nie da zrobić, aby być bardziej spokojnym. To bardziej problem miejsc publicznych i uprzedzeń społeczeństwa do rozmowy w takich miejscach a nie samej mojej energii.

    Reply

    Michał Lxxx January 5, 2018 at 19:08

    Tak, to tylko komentarz – uprościłem to co napisałem że “mi się podoba”.
    Zapytałem o numer, a Ona sama z tym pytaniem. Wówczas obróciłem to w żart, jak pisałem powyżej SKALIBROWAŁEM całą rozmowę, BARDZO DELIKATNIE.

    Wiem, że ludzie mocno się krepują tego rodzajem interakcji, więc tym bardziej gdy widziałem, że to kobieta typu “Kopciuszek” to byłem bardzo, bardzo delikatny.

    Ładna kobieta, ale taka właśnie do “wyrobienia się”, podkreślenia swoich kobiecych cech.

    Dzwoniłem 4 razy, w różne dni o różnych porach, unikając piątki i soboty.
    Nie odbiera.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 5, 2018 at 13:44

    Gdyby temu bogatemu przystojniakowi naprawdę zależało na normalnej dziewczynie, to by się ubierał normalnie, a na poznawanie kobiet lub na randki jeździłby jakimś bardziej cywilnym samochodem niż egzotycznym, super luksusowym. Taki człowiek najprawdopodobniej rekompensuje jakieś kompleksy z dzieciństwa. Jest podobny do dziewczyn, które na Internecie wrzucają zdjęcia z głębokim dekoltem, spódniczką mini z dopiskami: “Nie oceniaj mnie po wyglądzie, nie patrz na mnie, jak na kawałek mięsa, poznaj moje wnętrze”. To kretyńskie, ponieważ swoim wyzywającym wyglądem przyciąga tylko idiotów, którzy ślinią się na jej widok, a normalnie faceci ją olewają, bo obawiają się, że to jakaś pusta lala. Tak samo ten koleś kreuje się na milionera-celebrytę, a potem dziwi się, że lecą na niego samego pustaki, szukające sponsora, a normalne dziewczyny pewnie boją się, że to jakiś właśnie figo fago, co szuka plastikowej modelki, lecącej na kasę. Facet źle robi swój marketing. Może podświadomie specjalnie się sabotuje, bo się boi zranienia, więc zbudował sobie te wszystkie sukcesy i się nimi obnosi, żeby kobiety się go bały. To tylko pokazuje, że wygląd, kasa, samochód i garnitur szyty na miarę nie przyciągną normalnej kobiety. Całe szczęście, że tak jest, bo inaczej tak prosta sprawa, jak związek z kobietą zależałaby wyłącznie od ekonomii, w której się urodziliśmy lub do której wyemigrujemy oraz związek nie zależałby w ogóle od wzajemnego zainteresowania tylko od statusu.

    Pamiętaj też, że nie ma większego sensu ‘zbawiać, nawracać’ takich ludzi, tłumaczyć im ich błędy, ponieważ od kasy mają takie ego, że to zleją i jeszcze się obrażą. Vin Diesel kupił ex narzeczonej jakiś pierścionek przeprosinowy za milion dollarów i poleciał za nią do Europy. Nic to nie dało. Dobra książka o randkach to wydatek kilkudziesięciu dollarów, ale on przecież wszystko wie lepiej. Takim ludziom można najwyżej wysłać linka i nie poruszać tego tematu albo w ogóle nie poruszać tego tematu, jeśli nie PROSI o radę. Udawać głupiego.

    Reply

    Michał Lxxx January 5, 2018 at 19:13

    Nie znam tak gościa, a mam z nim kontakt, bo w USA prowadzi działalność gospodarczą w której widzę dla siebie pewne profity.
    Dobrze poznawać ludzi w ogóle, a to że akurat o kobietach porozmawiałem z nim w trakcie rozmowy zapoznawczej, to trochę o tym porozmawialiśmy 2 tyg. temu.

    Niemniej nie wiem Paweł, może masz rację.

    Facet sprawia wrażenie ułożonego i BARDZO ZADBANEGO.
    Chyba chodzi do stylisty, nie wiem ale naprawdę sprawia wrażenie gościa “bez skazy”.
    W każdym razie tak “wylizanych” ludzi to spotyka się raz na kilka lat i jeszcze matka natura naprawdę dała jemu URODĘ i jest PRZYSTOJNY.
    Sam też dołożył do siebie wiele pracy, bo widać że dba o siebie, chodzi na siłownie.

    Pomijam zasoby materialne, jak ubiór, czy samochód.

    Wiesz, to że on o siebie dba, to NIC ZŁEGO przecież, lepiej tak niż byłby fleją.

    Ale dobra, jego życie i tyle.
    Tak opisałem tą sytuację, bo mi się przypomniała.

    Reply

    abc January 5, 2018 at 22:05

    To czemu nie kupi Focusa kombi i nie założy skromniejszych ubrań? Nie trzyma się kupy. Ma kasę to MUSI jeździć luksusowym autem?

    Reply

    D. January 7, 2018 at 23:54

    Ona: ?czy my jesteśmy razem / parą?? Ja: “a czy utrzymujesz jakikolwiek kontakt z byłymi facetami?” Ona: nie Ty: a dlaczego pytasz czy jesteśmy razem / parą? O: chciałabym, żebyśmy byli razem Ja: [chwila milczenia dla wprowadzenia napiecia] hmm, ok, masz swoją szansę ;)

    Czy taka odpowiedź na jej pytanie o związek będzie wporządku?

    Wiem, że doardzełeś też coś w stylu: “powiem Ci za tydzien” itp, ale jak dla mnie brzmi to sztucznie i laska musiałaby chyba mieć 200% zainteresowania, musiałab sikać na mój widok żeby jej to nie zniechęciło. Bo pamietajmy, że kobiety mogą sobie mysleć, że to rola faceta zapytać o związek, i będą się bały zapytać pierwsze. Więc skoro się zdobyła na to, to chyba należy ją nagrodzić, nie należy przecież odrzucac dziewczyny która nas goni tak?

    A takie “powiem Ci za tydzien” mogłoby to być tak odebrane, jako odrzucanie albo ewentualnie mogłaby to odebrać jako jakąś tanią gierkę cwaniaczka-kozaczka-super turbo maczo boya. No tak na logike myślę, chyba większośc ludzi by to odebrała tak jak ja to opisałem.

    Czyli zgodzenie się po chwili auzy, ciszy, w takie droczący się sposób bedzie dobry chyba co?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 8, 2018 at 10:16

    “ok, masz swoją szansę” jest dopiero tanią gierką cwaniaczka-kozaczka-super turbo maczo boya. Pokazanie, że ona jest kimś gorszym, kto dostanie szansę. Ja to tłumaczyłem, żeby poprosić: “Mogę dać Ci odpowiedź za tydzień? ; )” albo “Dam Ci odpowiedź za tydzień, ok? ; )”. Powiedzieć to, jak do partnerki. Wszystko zależy, jak to powiesz. A Ty za wszelką cenę chcesz wyjść na jakiegoś lepszego kozaczka-cwaniaczka.

    Reply

    D. January 25, 2018 at 08:36

    Wlaśnie nie chcę wyjśc na kozaka-cwaniaka. Ok racja, zalezy jak to powiem. A czy jesli zgodze sie odrazu to bedzie ok? Np. Ona: czy my jestesmy razem? Ja: a co, chcialabys zebysmy byli razem? O: tak Ja: (pauza, silny kontakt wzrokowy i po chwili mowię), ok, wychodzi na to, ze jestesmy razem :) (krociutki pocalunek w usta). Tak byloby ok?

    Czy koniecznie zalecasz aby dac jej znać za kilka dni/za tydzień?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 10:33

    Można też od razu. Ten tydzień na przemyślenie jest szczególnie pomocny, gdy randkujesz z kilkoma dziewczynami i chciałbyś trochę odwlec tę deklarację w czasie, żeby móc jeszcze się spotkać z pozostałymi i zdecydować. Poza tym to strasznie buduje napięcie, wyczekiwanie, ciekawość, zainteresowanie tej dziewczyny, która pyta. Żaden facet nigdy nie spytał i nie spyta, czy może dać jej odpowiedź za tydzień. To szokujące. To działa na nie jak magnez. A przy okazji to kolejny kroczek, który ujawnia i zniechęca wampirki uwagi, maniaczki kontroli, obrażalskie księżniczki lub desperatki.

    Reply

    D. January 27, 2018 at 13:12

    Ok, racja, warunkiem jest aby powiedzieć to w przyjazny sposób “mogę dać Ci znac za tydzień?” a nie w cwaniakowaty w stylu “hohoho, dam ci znać za tydzień bejbe/mała” -> [może laskawie za tydzien stwierdzę, że nadajesz się na dziewczynę takiego super faceta jak ja].

    Reply

    bezimienny January 25, 2018 at 21:31

    z tym ze moja dziewczyna nie chce wejsc mi metaforycznie na glowe, z tym nie mam problemu, tyle ze dzis jej cos odje**** i naprawde wspine mi sie na czache jak jej nie pozwalam i ją sprowadzam do parteru to krzyczy ze chce i koniec :/ jakieś rady?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 22:36

    Może jest toksyczna. Poczytaj o takich tutaj. Dział “toksyczne dziewczyny”.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: