Nie Chcę Mieć Dziewczyny – Czy To Dziwne Czy Normalne, Że Nie Chcę Mieć Żadnej Dziewczyny? Nie Chce Mi Się Szukać Kobiety

by Paweł Grzywocz on 22 November 2019

“Po pewnym czasie jednak zorientowałem się, że próbuję tym zabić pustkę w życiu singla i fakt, że zawsze byłem nieśmiały.”

nie chcę mieć dziewczyny - czy to normalne
Co robić, jeśli nie chcesz mieć dziewczyny i zadajesz sobie pytania typu:

  • “Czy to dziwne, że nie chcę mieć dziewczyny?”
  • “Czy to normalne, że nie chcę mieć żadnej dziewczyny?”
  • “Nie chce mi się szukać dziewczyny.”
  • Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mężczyzna miałby nie chcieć mieć dziewczyny. Jaki jest tego powód? Czy wyzbył się potrzeb towarzyskości i bliskości?
    To bardzo malutki odsetek ludzi. Znakomita większość ma potrzeby bliskości, towarzystwa, partnerki życiowej.

    Czy to dziwne, że nie chcę mieć dziewczyny, bo nie chce mi się szukać?

    Poważnym problemem jest wypieranie potrzeby poznawania kobiet, ponieważ nie chcemy zmagać się z naszymi słabościami i przeciwnościami, stawić czoła temu zadaniu szukania partnerki, nie chce nam się uczyć ani budować męskiego charakteru
    i umiejętności interpersonalnych.

    *** WNIOSKI CZYTELNIKA: “Chciałem chociaż na chwilę zapomnieć
    o tym, że nikogo nie mam.” ***

    “Hej Paweł,

    Dzięki za wczorajszego maila newsletterowego, przeczytałem artykuły, które tam podlinkowałeś i zacząłem sam buszować po Twojej stronie. Wtedy natrafiłem na artykuł o rzucaniu nałogów. Jest to coś do czego mam sporą słabość.

    W ostatnich latach (jak to sobie tłumaczyłem – przez stres związany z nauką) miałem problem z używkami, ale na ten czas nauczyłem się go kontrolować. Dużo bardziej jednak martwi mnie problem, z którym zmagam się już od późnej podstawówki (11-12 lat) który jest tematem tego kursu.

    Wielokrotnie łapałem się na tym, że nie umiałem sobie przypomnieć dnia kiedy nie uprawiałem masturbacji. Wykorzystywałem pornografię do zabijania nudów albo zbijania stresu po ciężkim dniu. Po pewnym czasie jednak zorientowałem się, że próbuję tym zabić pustkę w życiu singla i fakt, że zawsze byłem nieśmiały.

    Nigdy nie myślałem o tym, że może to być błędne koło w którym próbowałem zabić samotność oglądaniem pornosów (co może brzmieć głupio, ale długo święcie
    w to wierzyłem) przez co sam stawałem się bardziej samotny.

    Tłumaczyłem sobie, że jeśli nie jestem w związku to przecież nikomu nie dzieje się krzywda. Prawda była jednak taka, że chciałem chociaż na chwilę zapomnieć
    o tym, że nikogo nie mam
    i nic się nie zapowiadało, żebym miał kogoś spotkać. Dobry przyjaciel z którym mogę rozmawiać na takie intymne tematy powiedział mi, że nie powinienem czuć się z tym źle.

    Sęk w tym, że nie czuję się też z tym dobrze i zauważyłem u siebie narastającą awersję do kobiet. Trudno było mi już myśleć o nich inaczej niż potencjalnych partnerkach seksualnych (dodam, że nie pomaga to, że w wieku kończącym studia nigdy nie uprawiałem jeszcze seksu).

    Wielokrotnie próbowałem zerwać z pornografią, zazwyczaj kiedy poznałem jakąś dziewczynę. Jednak kiedy czułem, że znajomość idzie donikąd to wracałem
    do nałogu z jeszcze większą agresją. Wierzę, że doświadczenie to najlepszy nauczyciel, więc ufam, że w programie “Wolność od nałogów w 90 dni” pomożesz mi zerwać
    z tym gównianym uzależnieniem raz na zawsze.

    Pozdrawiam,
    Wojtek”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Wojtek,

    Super wnioski i motywacja. Dzięki za podzielenie się przemyśleniami i gratuluję dobrej decyzji.

    Wiesz, dlaczego większość mężczyzn kończy z dziewczyną, która im się do końca nie podoba albo z taką, z którą potem nie chcą być?

    czy to dziwne że nie chcę mieć dziewczynyPonieważ nie chciało im się przechodzić przez cały proces nauki zagadywania, samodoskonalenia, selekcji właściwej dziewczyny,
    a także radzenia sobie
    z odrzuceniem, a także panowania nad własnym ciałem i pożądaniem.

    Byli na to zbyt słabi psychicznie, ale jednocześnie nie chcieli tej psychiki wzmocnić.

    Należałoby zmienić myślenie z:

  • “Nie chcę mieć dziewczyny”, “Nie chce mi się szukać dziewczyny”
  • na

  • “Nie chcę mieć byle jakiej dziewczyny” a nie dziewczyny w ogóle.
  • Poznawanie kobiet i randkowanie jest jak dżungla.

    Brutalne nieraz odrzucenie, gdy dziewczyna ignoruje nasze telefony, wiadomości, nie chce się spotkać albo nie chce się więcej spotykać.

    Odpowiednie, atrakcyjne i pewne siebie zachowywanie się na randkach, umiejętność zachowania się w każdej sytuacji, również w przypadku braku zainteresowania kobiety zarówno przy podejściu i zagadaniu, jak i wtedy, gdy ona nie chce się spotkać.

    czy to normalne że nie chcę mieć dziewczynyTrzeba wiedzieć, jak zareagować
    w poszczególnych sytuacjach i nie brać tego personalnie oraz potrafić zrozumieć realne przyczyny braku zainteresowania oraz odróżniać je od przyczyn niezależnych od nas, jak np. toksyczna dziewczyna lub dziewczyna po przejściach.

    Cały proces poznawania kolejnych dziewczyn, umawiania się na spotkania jest stresujący, gdy nie jesteśmy przygotowani do tego, nie wiemy, jak się zachować, żeby doprowadzić do związku z wymarzoną dziewczyną ani, jak skreślać te toksyczne.

  • “Sukces jest wtedy, gdy okazja spotyka się z przygotowaniem”
  • Gdy wiemy, jak to poprowadzić, to można randkować i czerpać z tego przyjemność.

    Dlaczego facet nie chce mieć dziewczyny? Czy to normalne?

    Gdy się nie ma pojęcia, jak postępować z kobietami, jak ja kiedyś, to wtedy obcowanie
    z nimi to doświadczenie nieraz traumatyczne, łamiące nerwy, negatywne, stresujące, zniechęcające.

    Dlatego nie dziwię się, że dużo mężczyzn stwierdza, że szukanie właściwej, wartościowej, wymarzonej kobiety to zbyt dużo zachodu. Nie chce im się wychodzić poznawać nowych ludzi ani chodzić na tyle randek ani uczyć się tego, jak ten proces usprawnić.

    Dlatego wycofują się.

    nie chce mi się szukać dziewczyn - czy to normalneNa dodatek próbują wyprzeć te potrzeby poprzez np. masturbację, która pogłębia ich samotność
    i trzyma w miejscu. W powyższym linku do artykułu tłumaczę błędne koło:

  • “Brak kontaktów z kobietami -> uzależnienie od masturbacji, pornografii -> brak kontaktów
    z kobietami i tak w kółko.”
  • Jednak mimo tzw. samogwałtu te potrzeby bliskości nie są zaspokojone, tylko co najwyżej stłumione, a czasami są wręcz spotęgowane, ponieważ takie czyny wyjaławiają, wypaczają nasze emocje, powoduję poczucie pustki, bezsensu, wycofania, izolacji.

    Mamy naturalne potrzeby bliskości, towarzyszki życiowej, takiej też przyjaźni w tej relacji związkowej. Nie da się tego wyprzeć, stłumić przez zachowania autoerotyczne wyrwane z kontekstu normalnej relacji mężczyzny i kobiety.

    Rozumiem to, że mamy różne blokady, lęki przed zranieniem, niepowodzeniem, a także lęk przed sukcesem i tym, że nie uda się tego sukcesu utrzymać, przez co porażka będzie jeszcze bardziej bolesna niż, jakby jej nigdy nie było.

    Praktyczne ćwiczenie na brak chęci do szukania dziewczyny.

    nie chcę mieć żadnej dziewczyny Jako praktyczne ćwiczenie polecam, żebyś sobie wypisał, co Ciebie powstrzymuje przed odważeniem się na poznawanie kobiet, skreślanie kobiet i przed byciem w szczęśliwym związku.

    Następnie przeanalizuj, jak mocno jest to zależne od Twojego poczucia własnej wartości. Zauważ zależność:

  • “Mam wysokie poczucie wartości, więc nie boję się odrzucenia, bo nie uzależniam swojego poczucia wartości od aprobaty innych ludzi oraz szanuję się na tyle, że nie chcę byle jakiej kobiety, więc skreślę te toksyczne, a po drodze zagadam do wielu różnych kobiet.”
  • “Mam niskie poczucie własnej wartości, więc bardzo boję się oceny, odrzucenia, nie wierzę, że zasługuję na atrakcyjną i mądrą kobietę, bo trudno mi uwierzyć, że jakakolwiek normalna by mnie chciała, więc jak się mną zainteresuje jakaś pijawka emocjonalna, to będę się z nią spotykał, bo przynajmniej ona zwróciła na mnie uwagę.”
  • Nie chcę mieć dziewczyny, ponieważ boję się zranienia.

    Długo bałem się zranienia po wielu nieudanych próbach, rozstaniach. Musiałem sobie to poukładać w głowie. Człowiek myśli wtedy, że nigdy więcej nie chce doświadczać bólu. Nie chce więcej bólu, więc nie chce więcej związków, bo rozstanie jest zbyt bolesne, kosztuje zbyt wiele nerwów.

    Pytanie, dlaczego jesteśmy potem wrakiem człowieka?

    czy to normalne że nie chcę mieć dziewczynyZwykle dlatego, że sami prowadziliśmy relację po omacku, bez żadnego planu do tego stopnia, że traktujemy dziewczynę, jak drugą mamusię, psychoterapeutkę
    i robimy z niej cały nasz świat.

    Zamęczamy dziewczynę, stawiamy ją w centrum swojego życia, a gdy ona się tym zmęczy, bo to jest męczące, bycie tak osaczoną, to wtedy nas rzuci, a nasze życie
    i pewność siebie rozsypią się w drobny mak.

    Dlatego trzeba dokładnie wiedzieć, jak poprowadzić związek, żeby się nie poranić, wybrać właściwą kobietę i utrzymać jej zainteresowanie.

    Szereg zasad, które pozwolą Ci maksymalnie uniknąć zranienia, zbyt szybkiego zaangażowania i stracenia dziewczyny znajdziesz w kursie “Jak zdobyć dziewczynę
    w 12 randek”.

    Z kolei, jeśli chciałbyś uporządkować tematy panowania nad swoją energią seksualną, pożądaniem, zrozumieć zasady budowania związku opartego na prawdziwej miłości a nie na samym pożądaniu, to zapraszam do programu “Wolność od nałogów w 90 dni“.

    Pozdrawiam,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    100 Rozmów Audio z Kobietami
    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Paradoksalnie, gdy się nastawisz, że “Nie chcę mieć dziewczyny”, to wtedy zagadywanie do kobiet i stosowanie tych zasad wyzwania, tajemniczości, zadziorności, flirtu staje się dużo łatwiejsze, bo się nie napinamy na efekt. Warunkiem jednak jest zagadywanie do kobiet
    a nie wkręcenie sobie, że “nie chcę mieć dziewczyny”, więc siedzę
    w domu. A jak Tobie udaje się pozbyć presji na wyniki?

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 4.3/5 (4 votes cast)
    Nie Chcę Mieć Dziewczyny - Czy To Dziwne Czy Normalne, Że Nie Chcę Mieć Żadnej Dziewczyny? Nie Chce Mi Się Szukać Kobiety, 4.3 out of 5 based on 4 ratings

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 30 comments… read them below or add one }

    Sławek November 23, 2019 at 11:17

    Jakbym czytał o sobie sprzed ostatnich lat. Też się sabotowałem w interakcjach z kobietami bo uważałem że nie dam sobie rady bo tyle rzeczy w życiu trzeba mieć ogarnięte. To przez niską samoocenę, ciągłe porównywanie się z innymi. Dawałem sobie spokój z nimi już w przedbiegach i tak kilka okazji przeszło mi koło nosa.. a może i lepiej bo tak nie trafiłbym na Twoje materiały Pawle i byłbym pieskiem byle mieć kogoś. A tak jestem bardziej uświadomiony bo ta wiedza daje duży spokój. Np. w pracy mam taką agentke naprawdę piękna z wygladu i wydawałoby się z charakteru ale oczywiście ma chłopaka i non stop szuka uwagi wśród kolegów z pracy a Ci się ślinią, niby przypadkiem szturchają dotykają, obejmują.. hehe uśmiecham się na to wszystko. Robią wszystko o co poprosi mimo że sami są w związkach. Tylko ja nie biegam za nią i czasem się uśmiechne czy zamienimy kilka słów i to wszystko. Na co dzień widzę sporo toksycznych związków i to jest mój motywator do tego by nie pchać sie na siłę w związek z pierwszą lepszą która w miare mi się podoba. Znam kilku kolesi którzy są w takich toksycznych związkach i mają dzieci. Codziennie jazdy, kłótnie o byle co, brak szacunku, obgadywanie, a przy tym też alkohol i inne używki po prostu masakra. Tylko te dzieci ich trzymają. Wiem że samemu trzeba się sporo ogarnąć zanim zainteresuję się fajną z wyglądu i charakteru kobietę więc staram sie poszerzać strefę komfortu coraz bardziej bo jak człowiek nie zagaduje albo nie wychodzi regularnie między ludzi to sie ta pewność siebie troche cofa. Dlatego cały czas trzeba to pielęgnować. Na przyszły tydzień mam umówione randki z dwiema dziewczynami. Nie są tak do końca w moim typie ale muszę coś działać bo nigdy nie wiadomo kiedy to obycie się przyda we właściwym momencie. Miałem już kilka takich sytuacji gdzie “spaliłem się” bo widziałem piękną jak dla mnie dziewczynę która sie na mnie gapiła np w sklepie a ja nic. Muszę to zmienić i ćwiczyć to obycie. Tak jak mówiłeś trzeba być gotowym kiedy okazja spotka sie z przygotowaniem a takich sytuacji jest kilka w roku.

    Reply

    Paweł Grzywocz November 23, 2019 at 16:38

    To super, cieszę się, że to dostrzegasz, jak kiepskie są relacje dookoła i jesteś zdecydowany czegoś takiego uniknąć. To nie jest nic warte. Tylko problemy. Dlatego trzeba się napracować, żeby znaleźć atrakcyjną i dobrą z charakteru kobietę, a najpierw trzeba samemu stać się właściwym mężczyzną. To bardzo cenne i nie znika na przestrzeni lat, jak np. siła nabywcza naszych oszczędności. Warunkiem jest ćwiczenie tych umiejętności.

    Reply

    Bartek November 23, 2019 at 12:15

    Mam pytanie. Jak można nie porównywać siebie z innymi i nie uzależniać poczucia własnej wartości od opinii innych, jeśli ciągle jestem porównywany? Od roku bezskutecznie szukam pracy po studiach na politechnice. Byłem już na kilkunastu rozmowach rekrutacyjnych i jedyny pożytek z tego jest taki, że zdobyłem trochę doświadczenia w takich rozmowach. Zawsze można poszerzyć strefę komfortu, przyzwyczaić się do tego i na 15-tej rozmowie już w ogóle się nie stresować. Problem w tym, że po każdej rozmowie słyszę tylko “nie nadajesz się, są lepsi od ciebie”. Czuję się przez to, jak ostatnia ofiara, typowy bezrobotny magister, który w końcu będzie musiał pracować w markecie albo w MacDonaldzie. (Chociaż nawet w takich miejscach mają skomplikowany, wieloetapowy system rekrutacji i testy psychologiczne, żeby sprawdzić, czy się ktoś “nadaje” do wykładania towaru na półki albo smażenia frytek.) Zamiast przez 5 lat się spinać, denerwować i gonić deadline’y żeby wszystko pozaliczać, to mogłem się bawić, imprezować i po 8 latach obronić dyplom na tróję. Teraz bym miał to samo, co mam po 5 latach zbyt poważnego podejścia i rujnowania sobie psychiki. Piszę to z lekką ironią, ale z moich obserwacji naprawdę wynika, że inni w ogóle się nie przejmują studiami albo nawet nie idą na studia i lepiej na tym wychodzą. A wszyscy mi mówili, że “o inżynierów firmy się biją”. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że moje życie zmierza donikąd, że tkwię na mieliźnie i marnuję czas. Wszelkie ambitne wyzwania, które podejmowałem żeby w końcu ruszyć do przodu, były stratą czasu lub nawet spowodowały tylko większe szkody.

    Ta cała sytuacja powoduje, że słabo mi idzie poznawanie dziewczyn. Na nadmiar okazji też “nie narzekam”, ale nawet jak już mam okazję, to często ją marnuję, ponieważ mam ponure myśli i zły nastrój. Trudno się z kimś podzielić pozytywną energią, jeśli samemu się ma nierozwiązane problemy. Jak ja mam myśleć o relacji z kobietą, jeśli nawet siebie nie potrafię utrzymać? Jak ja mam być dla kogoś autorytetem i liderem, skoro nawet dziewczyny młodsze ode mnie mają lepsze perspektywy zawodowe niż ja? Chyba sam wiesz, że te różne afirmacje, które wypisałeś w kursie PSW90, to w większości próżne wmawianie sobie jakichś bajek. “Mogę mieć wszystko, co tylko chcę.” “Sam sobie tworzę rzeczywistość.” “Wszystko działa tylko na moją korzyść.” “Moja wartość systematycznie wzrasta.” “Kobiety mnie pragną.” Na jakiej podstawie ja mam w to wierzyć? Żeby naprawdę kobiety mnie pragnęły bardziej niż ja ich, to trzeba coś sobą reprezentować. Trzeba naprawdę być zadowolonym ze swojego życia jako singiel, a nie tylko sobie coś wmawiać i udawać. Trzeba żyć tak, żeby każdy dzień miał jakiś sens i żeby ciągle się rozwijać. Czym ja mam się dzielić z innymi ludźmi, jeśli czuję, że zabrnąłem w ślepą uliczkę, doszedłem do ściany i nie mam jak stąd wyjść? Ten cały “atrakcyjny styl życia”, który omawiasz w podstawowych materiałach jest chyba możliwy tylko dla rozpuszczonego bachora z bogatej rodziny, który ma wszystko podane na tacy. Inaczej, jeśli ktoś nie jest młodym geniuszem, to go czeka typowa pułapka: jest czas – nie ma pieniędzy, są pieniądze – nie ma czasu. Nie można nic nie robić, a wszystko mieć. “Kto nie pracuje, niech też nie je.” Jedynym optymalnym rozwiązaniem jest praca, którą się lubi, która daje jakąś satysfakcję, spełnienie i pozytywne perspektywy na przyszłość. Ale co mam zrobić, jak nikt mi nie chce dać takiej pracy? Zmiana branży nie jest taka prosta. Nie ufam jakimś “cudownym” kursom online typu: “dawaj 5 tys. z góry, to zrobimy z ciebie zawodowego programistę w pół roku”. Masz jakiś pomysł, jak to wytrzymać psychicznie, żeby nie ulegać destruktywnym pokusom ucieczki od problemu (takim jak pornografia)?

    Reply

    Paweł Grzywocz November 23, 2019 at 16:27

    O wiele głębiej jest wytłumaczone poczucie wartości i system finansowy w tym programie WON90 (3 miesiąc). Odnośnie pieniędzy, to również w PSW90 mówiłem, że nie mogą być fundamentem poczucia wartości. Pieniądze raz są, a raz nie ma. Raz jest boom, raz krach. Raz jest popyt na takich specjalistów, potem na innych. Chociaż warto być jakimkolwiek specjalistą. Inaczej ciężko o dobrą pracę. Specjalista potrafi skasować 120 zł za 5 minut roboty, żeby wyregulować np. okno. Ktoś spyta, czemu tak drogo. Cóż, widocznie uczył się dłużej niż np. ja o regulowaniu okien i ma w tym doświadczenie.

    A w czym jesteśmy specjalistą po studiach? Najczęściej w niczym, bo zawodu trzeba się uczyć samemu, właśnie na kursach oraz zbierając doświadczenie, nieraz pracując nawet za darmo przez jakiś czas, żeby się nauczyć zawodu. Więc takie gadanie, narzekanie, że po studiach nie ma dobrze płatnej pracy w zawodzie to brzmi, jakbyś się wczoraj urodził. Przykro mi, że tego nie wiedziałeś na studiach.

    Jeśli zależy Ci na pracy w zawodzie, to potrzebujesz zdobyć wyższe kwalifikacje (kursy, certyfikaty) oraz doświadczenie (staż, wyjazd, własna inicjatywa) i próbować się w ten sposób wykwalifikować. Mój kolega z takim myśleniem szukał pracy w zawodzie 4 lata. Nie poszedł do fabryki ani żadnej innej pracy, bo “nie po to studiował”. W ciągu tych 4 lat robił kursy, certyfikaty, douczał się samodzielnie, żeby spełnić podstawowe wymagania (branża IT wyobraź sobie). Po studiach inżynierskich nie spełniał nawet 50% wymagań z ogłoszeń. Spełniał tak z 30%. Resztę musiał samemu się podszkolić.

    Takie mamy czasy, że studia są oderwane od rynku pracy i często bardziej przeszkadzają niż pomagają w przygotowaniu do zawodu. Możesz szukać pracy 4 lata w zawodzie i się w tym czasie szkolić. Jak kto woli. Możesz też iść do zwykłej pracy i uczyć się po godzinach. Możesz też wyjechać za granicę i zobaczyć, jak tam się żyje. Nikt bez pleców nie ma lekkiego startu w dorosłe życie.

    A odnośnie kobiet, to tłumaczyłem dziesiątki razy, że poznawanie kobiet i chodzenie na randki jest darmowe lub bardzo tanie. Nie wymaga posiadania wymarzonej pracy ani mieszkania. Dopiero po 2 latach udanego związku zdecydujecie, co dalej. Może razem wyjedziecie. Może razem założycie firmę. Ba, czasami dziewczyna ma fajną pracę i Cię gdzieś poleci.

    W każdym razie poczucie wartości powinno być oparte o wartości niematerialne, których nie da się stracić, czyli męski charakter, odporność psychiczna, dystans do siebie i świata, wytrwałość, poczucie humoru, zasady życiowe, spójność wewnętrzna, świadomość, odpowiedzialność, życie świadome celu, asertywność, szacunek do samego siebie, wdzięczność za wszystko, co mamy. I tak też to tłumaczę w obydwu kursach a nie jakieś puste klepanie afirmacji.

    Myślenie w stylu “nie mam pracy, więc nie mam kobiety” jest totalnie płytkie i zgubne. Była o tym też rozmowa z dziewczyną tutaj.

    Reply

    Bartek November 23, 2019 at 18:12

    Ja nie mówię, że jestem napalony od razu na duże pieniądze. Gdyby chociaż była opcja jakiegoś stażu za darmo, to bym brał bez zastanowienia. Ale tak też się na razie nie udało, bo HR-y mają swoje grafiki i szukają kogoś, kto natychmiast wejdzie do zakładu i rozwiąże ich bieżące problemy. Wpuszczenie tam stażysty tylko by im skomplikowało życie. Liczą się perspektywy na przyszłość. Jeśli ktoś jest zdolny do pracy fizycznej i potrafi wytrzymać ciężkie warunki, to ma większe szanse do czegoś dojść w życiu. Jak nie znajdzie ambitnej pracy, to najwyżej pomacha łopatą albo postoi 12 godzin przy taśmie. Ale ja niestety się do tego nie nadaję. Próbowałem pracować w magazynie i w firmie kurierskiej, ale byłem po prostu za cienki żeby na tym zarobić. Musiałbym mieć 2,5 razy szybsze tempo, żeby to się opłacało. Chłopak ze wsi, który od małego całe życie robił na polu, lepiej się w tym odnajdzie, niż intelektualista, który ledwo jest w stanie zgrzewkę wody podnieść. Dlatego się czuję jak ostatnia ofiara. Pracę jest łatwo znaleźć, tylko trzeba być twardym, męskim facetem. A ja bym długo nie wytrzymał takich warunków: tyrać 12 godzin, wyspać się, zjeść i z powrotem do roboty. Wtedy, to “na pewno” bym miał czas i siłę poznawać nowych ludzi. Jedyna opcja, to poszerzać swoje kwalifikacje, tylko nie bardzo mam pomysł jak to robić żeby nie wydawać majątku na szkolenia, ale żeby to też nie było granie na zwłokę (np. drugi kierunek studiów). Nie chodziło mi o to, że “nie mam pracy, więc nie mam kobiety”, tylko o to, jak mam być atrakcyjny w towarzystwie, kiedy czuję, że utknąłem na mieliźnie. Piękny początek rozmowy z nową dziewczyną:
    “Co tam robisz tak ogólnie? Czym się zajmujesz w życiu?”
    “Od półtora roku niczym.”
    To się nazywa dobre pierwsze wrażenie.

    Reply

    Paweł Grzywocz November 23, 2019 at 20:51

    Jak się ma odpowiednie myślenie, wysokie poczucie wartości i wizję celu, to się mówi z przekonaniem: “Zmieniam zawód”, “Szkolę się do zawodu” i po sprawie.

    Reply

    Mateusz November 27, 2019 at 18:20

    Czytając te komentarze miałem wrażenie jakbym czytał o sobie.. Niemal ta sama sytuacja – jednak ja jestem po uniwerku i teraz też ciężko znaleźć pracę – w moich stronach ciężko znaleźć coś co by odpowiadało moim studiom. Byłem już rok na stażach, a obecnie niemal co tydzień chodzę na jakieś rozmowy kwalifikacyjne, nawet w miejscach,które są daleko od wyuczonego zawodu, ale ciągle bez skutku, zawsze znajdzie się coś co pracodawcy będzie nie pasować – tak jak w moim mieście wojewódzkim, gdzie na jednej rozmowie usłyszałem że najlepiej jak znajdę pracę w swojej najbliższej okolicy, bo nie stracę tyle pieniędzy na dojazdy lub wynajem mieszkania.. Kompletny brak szacunku dla człowieka. Teraz, mówiąc wprost, to szukam już czegokolwiek, byle coś robić i nie siedzieć w domu i nie dołować się tą sytuacją, lecz ciągle mam wątpliwości czy to pomoże mi w mojej karierze zawodowej. Za granicę nie chce wyjeżdżać, a ruszyć gdzieś dalej w Polskę nie wiem czy nie będzie tak samo – czyli budowanie życia właściwie od zera. Z drugiej strony można zapytać co mnie trzyma w mojej miejscowości – chyba tylko rodzina i znajomi których jest coraz mniej. Dałem sobie pewien bufor czasowy który oznaczają zaoszczędzone pieniądze, ale ciężko mi podjąć jakąś rewolucje w moim życiu przez obawę że znowu ta decyzja będzie zła – tak jak wybór kierunku studiów. Jak to było w bodajże “dniu świra” – “co za ponury absurd.. żeby o życiu decydować za młodu,kiedy jest się kretynem”. Teraz ten stracony czas boli najbardziej (chociaż oczywiście też wiele rzeczy z tamtego czasu wyniosłem). I teraz co ? Kursy,szkolenia,przebranżowienie się ? Własna działalność? Na wszystko potrzeba będzie kasy,ale nie można się poddawać, tylko działać, bo to prowadzi tylko do stagnacji w życiu i właśnie takich myśli typu – po co będę gdzieś wychodził i poznawał dziewczyny jak nie reprezentuje sobą zbyt wiele, a poza tym szkoda mi na to pieniędzy.. i ten zaklęty krąg coraz bardziej się zaciska.

    Reply

    Janek November 24, 2019 at 23:12

    Jak znasz angielski to spokojnie do jakiegoś korpo się zalapiesz.

    Reply

    L. November 23, 2019 at 19:43

    Bartek, z jakiego miasta jesteś? U mnie w firmie brakuje pracownika, szukamy kogoś młodego, najlepiej po polibudzie.

    Reply

    Bartek November 23, 2019 at 22:34

    Łódź

    Reply

    L. November 24, 2019 at 11:22

    Jeśli chcesz zmienić miasto na inne, oddalone od Łodzi o 218km to podaj swojego emaila to się skontaktujemy.

    Reply

    Lucas November 24, 2019 at 19:22

    Hey Pawle mam pytanko trochę innej maści.

    Wyszedł mi długi komentarz dla tego w skrócie pytania:
    #1 Czy jeżeli się zapracowywuje dla kobiety to jest atrakcyjne
    #2 Czy jeżeli pracuje po 12 godzin i nie mam czasu aby gdzieś wyjść to nie mam o czym gadać czy jednak można jakoś zbierać informacje i o nich opowiadać bez przeszkód nawet pomimo tak ograniczonego czasu i być ciekawym rozmówcą.
    #3 Czy olewać obsesyjne zachwalanie i gadanie o koledze u mojej kobiety, dodam że zachwalam gościa i nie gadam o nim negatywnie, jak za dużo o nim gada to ja gadam o innych kobietach a i tak gada…
    #4 Jak porozmawiać albo co zrobić aby dziewczyna przestała gadać o kolesiu i nie chciała abyśmy z nim ciągle gdzieś razem wychodzili.
    #5 Jeżeli jest mi smutno bo dziewczyna zachwala obcych ludzi a mi wytyka czasami błędy i pyta innych jaki mają plan na tydzień a mnie nie to jak z nią o tym pogadać albo ocknąć ją i dać jej mentalny strzał w pysk.

    Więcej treści opisałem…

    Jestem z kobietą od 2 lat w Październiku następnego roku 2020 mamy już zaklepany ślub i od sierpnia zmieniłem pracę gdzie muszę zapieprzać po 12 h zbierając pieniądze na wesele i żeby mieć warunki też do mieszkania, dodatkowo mam na boku swoją małą działalność którą wieczorami lub w weekendy ogarniam dosyć wolno przez tą pracę dlatego nie mam tak czasu żeby gdzieś wyjść ze znajomymi się spotkać a przez ostatnie lata miałem tak że udzielałem się w wolontariacie, chodziłem na kursy j. angielskiego, też kurs tańca przez jakiś czas i jakieś luźne wyjścia w tyg. przez co byłem bardziej aktywny i atrakcyjny. Teraz brakuje mi tego i czuję że nie mam atrakcyjnego życia i tematów do rozmowy, daję sobie rok w tej pracy aby na to wesele zarobić a później chcę zmienić na taką po 8 godzin bo wtedy będę miał możliwość wyjść gdzieś w jakieś swoje miejsca ale też zastanawiam się nad jednym aspektem że ja nie jestem swoją pracą, nie jestem moimi znajomymi i nie jestem swoimi myślami więc jeżeli będę teraz zależny od wyjść to tak naprawdę będę niewolnikiem “żeby się coś działo” aby mieć tematy i to jest niekończący się kierat zaliczania wydarzeń, dlatego ja cały czas nie rozumiem jak można mieć tematy jeżeli masz mniej wyjść, czy w ogóle tak można ? i skąd je brać ? Dużo masz materiału i nieraz nie potrafię sobie tego poukładać kompletnie w głowie.

    Kolejne pytanie czy jestem atrakcyjnym facetem jeżeli zapracowywuję się dla przyszłej żony aby zarobić na wesele, warunki aby gdzieś mieszkać czy też na zwykły codzienny byt czy jest to po prostu zaniedbywanie atrakcyjnego życia typu wyjścia itd. Jestem teraz kierowcą zawodowym, mogę w sumie podczas jazdy słuchać sobie różnych podcastów itd. i tak często robię, np. bardzo często słucham twoich materiałów aby sobie przyswoić. Myślę że mogę posłuchać sobie trochę tematów o podróżach, rodzinie, biznesie itd. i w sumie takie możliwości mam, chodzi mi też o to aby sie nie zaćpać tym słuchaniem i czasami nie stać się ćpunem informacji ale bardzo cenie sobie tematy takiej codzienności w życiu, natomiast jak mogę mieć takie tematy jeżeli od rana do wieczora w sumie to siedzę w samochodzie pogadam tylko gdzieś tam z kierowcami albo szefem, nieraz z jakimiś kobietami w biurze i tyle… Jak chodziłem na angielski itp. miejsca to miałem sporo tematów a teraz jest słabiej, z drugiej też strony nie będę zmieniał na szybko pracy jeżeli roku nie przepracowałem tylko po to bo nie mam tematów xD Chciałbym zdobyć doświadczenie aby później znaleźć intratniejsze miejsce pracy w normalnych normach czasowych. Wiem że jak pracowałem po 8 h jako listonosz to mogłem sobie pozwolić w tyg. wieczorami na wyjścia bez problemu.

    Kolejna sprawa teraz tyczy się mojej wybranki. Ogólnie pisałem do ciebie kiedyś maila ale nie odpisałeś bo pewnie masz sporo tych wiadomości albo po prostu temat wydał ci się na tyle oklepany i przegadany że nie chciałeś odpisywać. Tak czy inaczej chodzi mi abyś nakierował mnie w temacie innych facetów a raczej jednego naszego znajomego. Tutaj dodam że mogę robić coś nie tak i być może mam jakiś toksyczny nawyk ale chciałbym mieć pewność co mam zmienić w sobie. Ogólnie moja kobieta należy do jednej wspólnoty religijnej, wiem że ostrzegasz przed religiantami i wydawaniem kasy potężnej na ślub ale dla nas wartości kościelne są dosyć istotne i teraz temat czy katolicyzm to fałsz czy coś takiego to spoko rozumiem ale w tej i innych wspólnotach znam ludzi którzy mają rodziny, dzieci mają już dorosłe i żyją naprawdę w dobrych relacjach a dzieci nie są jakimiś emo buntownikami katolicyzmu tylko szanują swoją mamę i tatę za przekazane treści życiowe. Znam jedną rodzinę którzy stosowali też home schooling w domu i ich dzieci są naprawdę utalentowane, gadaliśmy też na ten temat z tą kobietą i opowiadała nam co nieco o tym temacie. Podobają mi się książki Pawlukiewicza bo koleś jednak ma jakiś tam warsztat doświadczeń prowadzenia rodziny i pomocy innym rodzinom w kryzysie więc dla mnie on też jest jakimś autorytetem. Dobra aby nie przedłużać… Moja ma taki problem że bardzo angażuje się w tą wspólnotę i przeżywa każdą pierdołę która się tam wydarzy i chcę się ciągle udzielać w sumie to dobrze bo ma zajęcie ale nie aż do takiego stopnia. Mamy kolegę który przyszedł na wspólnotę jakiś czas temu i w sumie ja zacząłem się z nim kumplować dosyć mocno i moja też później go polubiła i tak czasami gdzieś wychodzimy. Problem w tym że ja przez tą pracę mniej się udzielam i w sumie nie dość że w tyg. nie mam czasu to w weekendy jeżdżę do mojej i nie mogę nawet wyjść gdzieś w swoje miejsca bo tylko w te dni mogę a tak to nieraz nie mam kiedy pojechać w tyg. jak zaczynaliśmy relację to piątki i poniedziałki czasami wymieniałem z weekendami i było lepiej. Ten nasz kolega ciągle chciałby gdzieś z nami wychodzić, pozakładali jakieś głupie grupy na fb i tam piszą jakieś farmazony i osobiście to już mnie to zaczyna wkurzać i postanowiłem że w najbliższych dniach usunę ten fb bo to jest jakaś laksa, siedzą na tym gównie i tylko gapią się kto co napisał a dla mnie to jest po prostu paranoja i człowiek daje się wkręcić w to że ciągle tam włazi i czyta te bzdety odpisując jak zwierz, widzę że mam takie chore skłonności więc definitywni chcę się z tego czegoś usunąć i jak coś będą chcieli to dzwonić. Dodam że faktycznie zawiniłem bo dałem się wciągnąć w te odpisywania na fb przez co później w normalnych rozmowach tematy są płytkie a przy okazji będę mógł ocenić jej zachowanie czy się wielce obrazi że usunałem się z tego shitu czy raczej będzie akceptować moją decyzję.

    Teraz co do tego kumpla. Gościu ciągle chcę gdzieś z nami wychodzić bo leczył się też z depresji i teraz podobno zakończył leczenie farmakologiczne, odłożył leki i już jest ponoć zdrowy, co mojej już imponuje że zawalczył chłop o swoje życie i ja też jestem w wielkim podziwie no ale chwalić się że wyrzucił tabletki i już jest zdrowy to czas na wierzch wszystko wydobędzie, oczywiście nie disuje go że być może nie wyszedł tylko chwalę że naprawdę silny jest ten koleś i radzi sobie w życiu bo być może faktycznie z tego wyszedł, chociaż dla mnie jeżeli ktoś chcę się w tyg. spotykać z jakimś dziewczynami to chyba nadal jest coś nie tak i śmierdzi to proszeniem się uwagi cały czas… Ok dobra kończę bo zaraz wszystkich uśpię na amen :D

    Jak ten kolega coś proponuję to moja ciągle mi tyłek zawraca że Przemek to złożył taką propozycję i czy z nim pójdziemy a teraz że na sylwestra nas zaprosił itd. Ogólnie też jest w siódmym niebie jak gdzieś wychodzimy bo widzę że jak on gada coś to się odnosi i się śmieje, czasem go dotknie ale sporadycznie i czesto go zachwala a Przemek to taki fajny, zabawny itd. i jak on coś powie np. że on na wesele nie zamówiłby fotobudki bo szkoda pieniędzy to ona powiedziała mi że on tak jej powiedział i ma rację i nie chcę fotobudki, a jak ja jej to mówiłem że nie ma sensu tej fotobudki wcześniej przy omawianiu co i kogo bierzemy to się uparła że chcę fotobudkę, dodam że ona też odkłada na ślub nie że tylko ja a ja też chcę żeby to był dla nie wspaniały dzień więc nie robię z tego problemu ale tym to już mnie normalnie zaorała. Dodatkowo w rozmowach to bardzo często o nim gada, ja oczywiście go zachwalam itd. ale ona i tyk dalej swoje a ostatnio to już mnie tak wnerwiała że ja zacząłem gadać o innych dziewczynach a ona i tak dalej nie łapie. Ogólnie to dodam że trzeba kobietę oceniać po zachowaniu i mowie ciała i faktycznie przytula się do mnie, całuje, chwalić też zachwali czasami nawet na tych grupach wrzuca moje zdjęcia że np. z nią gotuje albo że coś tam śmiesznego powiedziałem, albo miedzy ludzmi że na festiwalu to np. tańczyłem i byłem w swoim żywiole, dodakotowo fakt że chce się żenić i rozmawiamy na te tematy to też jest taki czyn który pozwala jej ufać, śmieje się, piecze ciasta dla mnie albo zrobi obiad, zmieniła prace aby odłożyć na wesele założyła konto oszczędnościowe, odwiedza mnie w moim domu i chcę do mnie przyjeżdżać itd. Ale ma taką wadę i pewnie dla tego że wychowywała się z matką a jej ojciec nie dał rady w życiu i się od nich wyprowadził a jest dość mądry tylko nie wierzy chłop w siebie w przeciwieństwie do matki i pewnie szuka aprobaty u innych facetów bo od ojca tego nie dostała. Dziś było mi smutno bo wracaliśmy odwieźć tego naszego kolegę bo zapytała się go jakie ma plany na ten tydzień a mnie nawet słowem o to nie zapytała, może też dla tego że trochę się na nią wnerwiłem bo jego tak ciągle zachwala co on nie powiedział a ze mną to pójdzie gdzieś i nawet nie opowie co się działo tylko żyje jakimś swoim światem i dziś ten nasz kumpel powiedział że ona jest taka poważna to on by z taką nie wytrzymał a ja zażartowałem że chyba masz rację i muszę się zastanowić czy się żenić i ona do mnie że ona też się musi zastanowić co jej odpowiedziałem to się zastanów i nie marnuj mojego czasu i wtedy się wnerwiła i w samochodzie to w sumie z nim gadała ale też mnie tam zachwalała że Łukasz to taki tancerz i że szkoda że Przemka nie była na festiwalu itd. No ale do cholery ja nie będę ciagle chłopa niańczył ! Jak dać dobitnie do zrozumienia że ja sobie nie życzę ciągłego gadania i wychodzenia z tym kolesiem. Mówię jej nawet że jak do niej przyjeżdżam to ona jest dla mnie najważniejsza i dla niej przyjeżdżam a nie żeby wyłazić z kimś innym i dla mnie jest to przykre że zachwala obcych ludzi a jak mi coś wyjdzie to kręci nosem i stęka nieraz. Raz pamiętam jak gadałem z takimi dwiema kobietami, fajnie się gadało i napomknąłem że ja mam urodziny na drugi dzień to te dziewczyny składał mi z uśmiechem życzenia a ona ni z tego ni z owego dowaliła mi jakimś tematem z czapy, w ogóle nie do tematu że ona robi więcej na wspólnocie niż ja itd. i dla mnie to było beznadziejne, jeszcze jak pokazywałem jej mój biznes jak do mnie przyjechała to wytykała błędy że tam mam brudno że czemu mam tutaj pusto a tam pełno itd. a innych to zachwala jakichś obcych ludzi. Gadałem jej raz na poważanie że ja się o nią dopytuje co spotkanie a jak ja coś opowiadam to nie potrafi mnie wysłuchać i odnieść się do tego co jej powiedziałem i ze nic o mnie nie wie jak np. spędziłem ostatni tydzień i jak ją zapytałem co mi się przydażyło w ostatnim tyg. to nie wiedziała co a ja jej całą litanię wylicytowałem co o niej wiem.

    Dzięki za pomoc i odpowiedź Pozdrawiam !

    Reply

    Paweł Grzywocz November 24, 2019 at 19:55

    Na takie dłuższe i bardziej poważne tematy polecam konsultacje. W komentarzu mogę krótko odpisać. Właśnie tak, jak napisałeś powinieneś jej powiedzieć, że “nie będziemy ciągle chłopa niańczyć! Nie życzę sobie ciągłego gadania i wychodzenia z tym kolesiem. Jak do niej przyjeżdżam to ona jest dla mnie najważniejsza i dla niej przyjeżdżam a nie żeby wyłazić z kimś innym i dla mnie jest to przykre że zachwala obcych ludzi a jak mi coś wyjdzie to kręci nosem i stęka nieraz”. Dokładnie tak jej powiedz, co Ci na sercu leży.

    Po drugie. Ja uważam taki tradycyjny ślub za głupotę finansową i społeczną. To wiocha i strata kasy. Polecam ślub cywilny za 80 zł i obiad dla rodziców i świadków za ok. 1000 zł. I takie rzeczy od początku relacji należy obserwować, czy dziewczyna ma ciśnienie na ślub za 30 000 zł i więcej. Mało jest takich dziewczyn, którym na tym zależy. Większość wśród tych, które spotkałem nie miały ciśnienia na ślub. Odnośnie mieszkania, to też teraz bardziej opłaca się wynajem, bo w ciągu 10 lat przyjdzie kryzys bankowy (już jest, ale banki udają, że go nie ma), w którym nieruchomości stanieją o 50%, a raty kredyty wzrosną o 50%. Kupowanie teraz nieruchomości to strzał w kolano. Lepiej ten wkład własny skonsumować w ciągu kolejnych 5 do 10 lat.

    Następnie w kryzysie i tak czynsze mogą spaść, bo skoro ceny spadną, to czynsze też spadną, bo wielu inwestorów jeleni, co kupili na górce będą mieli do zapłacenia zwiększoną ratę (znacznie wyższe stopy procentowe niż teraz plus brak najemcy będzie ich wykrwawiał finansowo). Także zarzynasz się na jakiś tirach, żeby uciułać na ślub za 30k i przewartościowaną nieruchomość, chyba że macie jakieś małe płynne mieszkanko podarowane w prezencie lub zrzucacie się po 50%, to jeszcze jako tako może być. Także ta Twoja paniusia coś słabo się stara. Nie podoba mi się to. Nie szanuje Twoje ciężkiej pracy. Oczekuje, żebyś na wszystko zarobił.

    A co ona wnosi do tego małżeństwo? Pokrywa 50% kosztów ślubu? Może pokrywa 50% kosztów mieszkania? Jeśli nie, to ja przy takim braku szacunku bym wszystko odwołał i bym ją raczej rzucił, bo czekanie aż ona się zmieni i coś zarobi może być bezskuteczne. Nie znam tak dokładnie Twojej sytuacji, ale ona okazuje duży brak szacunku. Opierdziel ją i postaw do pionu, a jak ona będzie pyskować zamiast się poprawić, to wrzuć na luz. Pracuj mniej. To nie jest tego warto. Chodź z nią na randki. Buduj relację albo ją właściwie odbudowuj, bo teraz to wygląda jakbyś był jakimś pieprzonym niewolnikiem mamionym jedynie jej całuskami, żeby się nie zniechęcił. Słabo to wygląda pod względem jej inwestycji w relację. Ciekawe czy ona w ogóle chodzi do pracy.

    W każdym razie Twój wysiłek i wkład jest nieproporcjonalnie duży do tego, co ta dziewczyna wnosi. Zmień to natychmiast i również jej wyjaśnił, że nie będziesz tyrał na jej zachcianki, bo to nie jest tego warte. Jak jej się nie podoba, że nie chcesz jakiejś fotobudki, to niech sobie na nią zapracuje, a nie, że Ty sobie flaki wypruwasz jeżdżąc po 12 godzin dziennie i będąc po 2 tygodnie poza domem. To chore i to świetny przepis na zdradę lub co najmniej na zabicie romantycznej relacji (brak randek). Miałem spotkanie z takim rozwodnikiem, kierowcą. Kobieta puściła go bokiem 3 razy z 2 różnymi kolesiami oraz pisała ciągle z kimś na necie. Nudziło jej się. Samotność ją gniotła. Dlatego nie dziwię się, że ona się zajmuje jakimiś kolegami i pomaganiem im, skoro Ciebie ciągle nie ma, bo jesteś jakimś jej niewolnikiem finansowym.

    Reply

    Lucas November 24, 2019 at 20:35

    Ona pracuje, napisałem że zmieniła pracę na lepiej płatną i założyła konto oszczędnościowe, ustaliliśmy że ślub będzie pół na pół i jej powiedziałem że ma odłożyć też bo ja wszystkiego nie pokryje, od strony ojca pomogą trochę finansowo ale od matki to 100 % nie, baba strasznie jest zawzięta, stuknięta i roszczeniowa. Co do jazdy tirem to nie jeżdżę na dwa tyg. poza domem :D Wracam codziennie do domu ale schodzi mi po 12 h i mam własną działalność którą usprawniam w wolnym czasie wieczorami albo weekendem dla tego nie mam czasu na wyjścia, jak usprawnie swoją działalność to wtedy będę miał trochę większy oddech a pracę po roku chcę zmienić na mniej wymagającą, głównie chodzi mi o doświadczenie aby później w innej firmie negocjować lepsze warunki pracy na podobnym stanowisku albo na tym samym, przy okazji teraz mam dobre zarobki i jestem w stanie przesiedzieć ten rok. Co do kredytów i nieruchomości to nie ma takiej opcji, mam własną działkę na wsi i sam potrafię pobudować dom bo mieszkam na wsi, na początek chcę wynająć gdzieś w okolicy i tak długo jak nie skończę budowy to będziemy na wynajętym, najgorsze będą pozwolenia na budowę bo to troche koszt jest ale mniejszy niż wynajmować majstrów na postawienie budynku od podstaw, myślę że na wykończenie dachu i być może na wykończeniówkę w domu wynajmę kogoś ale to jeszcze zobaczę trudno powiedzieć bo to jeszcze trochę czasu, jak będę budował to się zastanowię ;) Inną alternatywą jest wziąć kredyt na max 100 tyś i kupic nieruchomość na wsi jakiś domek który jest zaniedbany z zewnątrz lub też w środku ale ma zdrowe stropy, dach itp. wydać na to ten kredyt i ze swoich zrobić wnętrze, elewacje i to co trzeba, lub są takie domy nowe stawiane w surowym stanie za 90 tyś, trzeba je tylko samemu wykończyć. Natomiast stare budownictwo jest lepsze bo tam jest solidny materiał, to co jest stare jest bardziej wytrzymałe weź sobie kilof i zacznij kuć posadzkę w takim budynku a w tych nowych… Nie będę jak kretyn brał 300 tyś albo 400 jak nasz znajomy który wziął kredyt na paniusię bo domyślam się że tak ona chciała na nowiuśkim osiedlu mieszkać i wkopał się na 30 lat albo i lepiej na płacenie kredytu w wysokości 1200 zł albo coś w tym przedziale, normalny debilizm ! a mogę się założyć że ten blok to za 10 lat będzie zagrzybiały i słabszy bo aktualne materiały porównując do tych z przed 25 lat albo i lepiej to ziemia a niebo. Powiedziałem to swojej i dałem jej do zrozumienia że na tematach budownictwa znam się lepiej od niej i nie będzie żadnego nowego mieszkania czy domu bo to jest masakra wkopywać się w kredyty.

    Co do zdrady to wiem że moja miała ciężką przeszłość z chłopakami, miała dwóch którzy ją olali a jeden obiecał jej że jak się z nią prześpi to się z nią ożeni i spier**ił, dlatego umówiliśmy się że seks po ślubie. Wiem, wiem że czekanie do ślubu wg. ciebie jest chore, no ale jak dla mnie dwa lata to jestem w stanie wytrzymać a później jak mówiłem z nią o tematach seksualności to była pozytywnie nastawiona na komputer cyklu itp. sprawy, co do tego tematu mówiła że uprawianie seksu dla niej to jest rzecz normalna ale chcę to robić tylko z jedynym mężczyzną w jej życiu no i po ślubie, dla mnie skoro miała taką ciężką przeszłość to się nie narzucam i jestem w stanie poczekać.

    Nie wiem co do tej konsultacji to mógłbym na godzinkę się z tobą umówić w jakąś z Niedziel tak o 8 rano tylko pytanie czy można wykorzystać taką konsultację z jakiegoś z kursu, bo wiem że po zakupie była taka możliwość wymiany na 1h rozmowę ale nie pamiętam już z jakiego kursu i jakie tam zasady zastosowałeś aby taką konsultację przeprowadzić, więc daj znać jak to tam u Ciebie wygląda ?

    Reply

    Paweł Grzywocz November 24, 2019 at 22:33

    W tej chwili stopa banku centralnego WIBOR w Polsce to 1,71% plus marża banku około 2%, a w takich warunkach każde 100 000 zł to rata około 450-600 zł, więc jak wziął kredytu na 300 do 400 000 zł, to rata wynosi ok. 1800 do 2000 zł. Rata 1200 zł to może być na mieszkanko do 200k, chyba że miał wysoki wkład własny na 50% wartości domu, to może mieć taką niską. Jednak to wcale nie jest nic nisko, bo przez 8 lat się płaci 75% odsetek w każdej racie, czyli się de facto wynajmuje od banku. Za 8 lat będzie taki reset finansowy, że banki zainkasują te nieruchomości podczas licytacji komorniczych, a wkład własny tych ludzi przepadnie w błoto, a brakującą kwotę i tak trzeba będzie oddać zgodnie z podpisaną umową kredytową, za którą nie odpowiada się jakimś domkiem o fikcyjnej wartości, jak to ma miejsce np. w USA, że oddajesz “dług za klucz”, czyli prawdziwy produkt hipoteczny, tylko w UE odpowiadasz za umowę kredytową całym majątkiem. To tak na marginesie.

    Odnośnie kupowania starych domów, to naprawdę trzeba być ekspertem, bo remontowanie rozpadającej się chaty pochłonie zazwyczaj tyle samo pieniędzy, co wykończenie nowej lub więcej plus nerwy, terminy, czekanie na ekipy. Abstrahując od tego, że jest teraz rynek sprzedawcy, czyli sprzedawcy nie chcą negocjować cen, bo przecież możesz wziąć “tani kredyt dla każdego”. Jak przyjdzie kryzys płynności w bankach, to przestaną pożyczać, a stopy procentowe poszybują w górę. Wówczas tzw. kredytowi kamikaze będą mogli zrobić sobie tzw. sepuku, gdy przy stopie procentowej 8% (taka stopa była jeszcze w roku 2008) ich rata kredytowa zwiększy się o 1000, 1200 zł, gdy już teraz rata kredytowa wielu par to 40, nieraz 50% ich miesięcznych dochodów.

    Dlatego lepiej takie 100 000 skonsumować w 10 lat na bezpieczny wynajem. W PL najemca ma większe prawa niż właściciel, więc nawet jak coś pójdzie nie tak, to właściciel ma większy problem, bo eksmitowanie kogoś w tym kraju bez umowy najmu okazjonalnego graniczy z cudem i 2 do 3 lata chodzenia po sądach, a z najmem okazjonalnym tak z 6 miesięcy. Pozostałe metody są nielegalne i ścigane z urzędu na podstawie zeznania najemcy. Pozostaje wtedy liczyć na niewiedzę najemcy, który czasami nie zna swoich przywilejów, a czasami je zna i je eksploatuje na swoją korzyść, unikając płacenia i wyprowadzki. W każdym razie prędzej się dogadasz z właścicielem niż z bankiem. Budowa domu samodzielnie to kolejna pułapka. Niejedno małżeństwo się przez to rozpadło. Chłop musi chodzić do roboty, a nie jeszcze dodatkowo pracować na swojej budowie. Poczytaj sobie, że to 3 lata wyjęte z życia, stracony czas, nerwy, pieniądze.

    Nie warte to jest tego wysiłku i pieniędzy. Poza tym nie potrzebujecie domu, nie mając dzieci. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle się pojawią (nie każdy może mieć, mimo że się starają albo trwa to dłużej niż przewidywali). W dodatku na wsi na jakimś wygwizdowiu. Wystarczą na początek 2 pokoje, potem 3, jak zaplanujecie dziecko. To są koszty rzędu 150 000 zł w ciągu 10 lat (kalkulacja na 5 lat w 2 pokojach i kolejne 5 w 3 pokojach)! 10 lat to bardzo długo! Większość z nas nawet tyle nie pracuje jeszcze. To są koszty maksymalne, gdyż bardzo możliwe, że kryzys, korekta, nowy system walutowy nastąpi wcześniej (w ciągu 5 lat, czyli połowa tych wydatków). I śpisz spokojnie, niczym się nie przejmujesz, cieszysz się życiem. To w biednych, postkomunistycznych krajach, jak Polska, Rumunia jest taka mentalność na posiadanie na własność.

    Podczas, gdy to głupota, bo rynek się zmienia, potrzeby się zmieniają, praca się zmienia. A gdy jakiś sprzedawca śpiewa sobie za jego 50-letni, stary, nie wiadomo kiedy rozpadający się dom 100 000 zł to nie jest to żadna okazja, tylko jakiś żart. Złamanego grosza bym nie dał za stare budownictwo. Bez obrazy oczywiście. Po prostu nie mam pojęcia o budownictwie, a nawet robiąc przegląd przedzakupowy z majstrem, rzeczoznawcą bałbym się, że w starym domu i tak wkrótce strzelą rury, stropy, dach itp. problemy. 100, 200, 300 000 zł za takie antyki i tykające bomby finansowe. Śmiech na sali. Jakby to za darmo dawali, to bym się zastanowił, czy sobie nie narobię kosztów. No ale dla wielu Polaków to “okazja”. Jak ten przysłowiowy 18 letni passat 1.9 tdi z magicznym przebiegiem 180 000 km.

    Odnośnie jeszcze konsumpcji, to zarówno wynajem, jak i kupno jest konsumpcją. Nie da się wyciągnąć tej kasy z kupionej nieruchomości. Ona jest zamrożona w tych murach. A jakbyś chciał sprzedać, to musisz od razu gdzieś kupić, co też generuje koszty (sprzedaż zazwyczaj ze stratą, bo nikt Ci nie odda kasy wyłożonej na remont, każdy negocjuje, więc sprzedaż w niepopularnej lokalizacji może trwa 1 do 3 lata albo wcale się nie sprzedać, jeśli to jakiś dom, do tego prowizja agenta, podatek pcc 2%, notariusz, remont).

    A argument, że będzie dla dzieci też jest bez sensu, bo dzieci nie będą chciały mieszkać w starej 30 letniej nieruchomości, ba, chyba 80 letniej, jeśli teraz ma 50. Może się to rozpadnie do tego czasu. Dzieci wyjadą do bardziej rozwiniętego kraju albo wyjadą do większego miasta i tyle ich widzieli. Poza tym sztuką jest kupować, gdy ceny są tanie lub neutralne, a nie w szczycie, gdy nawet pies z kulawą nogą dostanie “tani kredyt”, a społeczeństwo ślepo wierzy, że nieruchomości “nigdy” nie tanieją. To są oznaki końca danego cyklu, gdy masy wierzą, że coś nigdy nie tanieje.

    To nie jest decydujące, czy dziewczyna pracuje czy nie pracuje. Może sobie nie pracować, byle mnie szanowała. A Ciebie ona nie szanuje, co jest przekreślające. Ustaw ją do pionu. Wymagaj szacunku albo kończ spotkania. Konsultacja była jako bonus do seminarium 5 godzin “Jak zdobyć dziewczynę i utrzymać związek”, którego nie widzę w Twoich zamówieniach, więc możesz zamówić normalnie.

    Reply

    Lucas November 26, 2019 at 13:54

    To jeszcze jedno pytanie. Ona jak go wcześniej zachwalala to robiłem tak jak uczyles, nie pokazywałem że mnie to rusza i śmiałem się że ja będę ich świadkiem a oni będą ślubowac, później opowiadałem że mnie koleżanki pokrywają i nic i teraz mam wygarnąć jej brak lojalności i co o tym gostka sądzę czyli że on się jej podoba i że jak chce go nianczyc przy neyflixie to proszę bardzo, czyli pojechac z grubej rury, czy tylko powiedzieć że ma z nim zerwać wszelkie kontakty i go sobie nie rzycze kropka.

    Reply

    Paweł Grzywocz November 26, 2019 at 16:39

    Myślę, że jedno i drugie jest chyba ekstremalnym interpretowaniem tej sytuacji. Nie znam szczegółów. Nie wiem, czy ona się z nim spotyka sam na sam raz na tydzień lub częściej (to tak, to nielojalność i należy jej o tym powiedzieć, że tak się nie robi w związku na wyłączność i spytać, czy Ty jej nie wystarczasz czy o co chodzi i że jak nie ma nic lepszego do roboty, to możesz jej pomóc znaleźć jakieś dodatkowe zajęcie. Poza tym, jak Ciebie nie ma po 12 godzin, to co się dziwisz, że dziewczyna matkuje jakiemuś chłopaczkowi i się z nim spotyka. To Twoja wina, że zaniedbujesz dziewczynę. No może wina tego opresyjnego systemu bankowego i ekonomicznego, ale to i tak powinieneś szukać sposobu ograniczenia pracy do takiego stopnia, żebyś spokojnie miał czas na 2 randki tygodniowo po 4-5 godzin, co kilka tygodni 3 randki w tygodniu ze stałą dziewczyną).

    Po drugie Twój problem do niej to z tego, co zrozumiałem nie jest sam fakt, że ona spotkała się raz na jakiś czas z kolegą xyz albo spotkaliście się we trójkę, tylko napisałeś wcześniej to tak, jakbyście regularnie, co tydzień albo na każdym spotkaniu spotykali się z tymi jej kolegami oraz, jakby ona na każdym niemal spotkaniu opowiadała, jacy oni są fajni, a Ciebie nie komplementuje oraz jakbyście niemal na każdym spotkaniu ostatnio spotykali się we trójkę. Wówczas należałoby jej to wytłumaczyć, że chcesz się spotykać z nią sam na sam a nie w pakiecie z jej kolegami. Z jej kolegami to możesz się spotkać raz na miesiąc. Resztę wolisz spędzać czas z nią.

    A ona tak samo mogłaby ograniczyć kontakt z tymi kolegami, bo czujesz, że ona spędza z nimi więcej czasu niż z Tobą. Rozumiesz, że powinieneś jej poświęcać więcej czasu, jednak nie jest to powód do tego, żeby ona sobie randkowała z kolegami (spotkanie kobiety i mężczyzny sam na sam to randka – nieważne, jakie historie sobie do tego wymyślicie, że to nie jest randka). Powinna się też umawiać z takim kolegą raz na miesiąc albo spotykać się z nim w grupie a nie sam na sam. Jednak wtedy też sam powinieneś randkować ze swoją dziewczyną 2 do 3 razy w tygodniu, to by była zajęta Tobą i myśleniem o Tobie.

    Chyba, że w ogóle spotykasz się z pijawką emocjonalną, wampirką ciągłej uwagi, która potrzebuje nonstop czyjejś atencji, to wtedy zdaj sobie sprawę z tego teraz i zakończ źle rokującą relację. Bo, jak się z taką pobierzesz, to będziesz miał pętlę na szyi w postaci różnych zobowiązań, a ona i tak Cię puści kiedyś bokiem, bo to taka atencjuszka, co nie potrafi być 5 minut sama. Nieważne, czy do fizycznej zdrady dojdzie czy nie dojdzie, bo sam fakt, że dziewczyn ciągle karmi się uwagą innych facetów oznacza, że Ty jej nie wystarczasz i jesteś tylko jej niewolnikiem, żywicielem i niewiele poza tym.

    Reply

    Lucas November 26, 2019 at 20:36

    Dlatego pytam bo nie chcę zrobić jakiejś głupoty. Techniki które podawałeś stosowałem a ona i tak o nim trąbi na okrągło. Co do mojej pracy to ja się z nią spotykam 2x w tyg. bo weekendy mam wolne.

    Dobra to może tak w skrócie… Koleś mieszkał w moich okolicach Brodnicy, przeprowadził się do większego miasta Torunia do pracy, jakoś rok temu przybłąkał się na wspólnotę do której należy moja panna. Zagadałem do niego i się z nim zakumplowałem i na początku gdzieś tam wyszliśmy na piwo pogadać do tej Brodnicy bo jeździ tam do matki. Później moja się też z nim zapoznała bardziej i razem gdzieś czasem wychodziliśmy i wyjeżdżaliśmy (w sensie w 3-kę) – Tak raz na jakiś czas, powiedzmy raz na 2 miesiące. Później koleś założył grupę na fb messangerze gdzie dorzucił mnie i moją i tam czasem coś wypisywaliśmy ale ona z nim więcej bo ja to nie lubię fb więc olewałem te wiadomości jednak je widziałem. Później koleś założył drugą grupę na fb i zaprosił moją i jeszcze jedną koleżankę którą bliżej poznaliśmy na jednej z wycieczek ale mnie do tej grupy nie dorzucił i napisał że dorzuci mnie do niej z czasem, moja natomiast mnie dodała do tej grupy zapewne dla tego żebym widział co piszą więc postąpiła dobrze. Koleś na początku taką grupę stworzył bo spotkał się z jakąś dziewczyną którą poznał w sieci i poszedł z nią na pierwszą randkę i ponoć dziewczynom chciał poopisywać jak było na tej randce, wiem tylko że laska przyszła bez makijażu na spotkanie a on ją olał bo nie widział jej jak wygląda w makijażu i umówił drugie spotkanie, posiedzieli ponoć z 2 godziny i powiedział jej na wstępie że chcę zostać z nią przyjacielem i nie chce się z nią wiązać… Dla mnie dziwne ale nie wnikałem głębiej, poza tym dziwne też było że koleś mnie do tej grupy wstępnie nie chciał dodać mimo że wiedziałem że z tą laską ma się spotkać. Jak na moje to taki bawidamek i się chyba podnieca jak się nim laski interesują i wylewny strasznie jest, dlatego olewałem to że moja się z nim spotyka bo to typowy koleś który wylewa wszystko co mu ślina na język przyniesie, jak coś mówi że chcę zrobić to nie robi i ogólnie gołosłowny koleś, tylko tyle że ładnie wygląda, dba o ubiór i elokwentnie się wypowiada.
    No i później moja spotkała się z nim u tej koleżanki i tam jakoś tak się rozkręcili że ona o nim ciągle gada i spotkała się u niego z dwa razy na jego mieszkaniu ale mówiła mi o tym że idzie i przysyłała też zdjęcia na tą grupę, było to te dwa razy i to gdzieś w miesciącu czyli, powiedzmy że we wrześniu i później w listopadzie, nawet nie pamiętam kiedy, natomiast on u mojej na mieszkaniu był z 3 razy, z tym że ona wynajmuje mieszkanie z 2 dziewczynami tylko że ich często też i w domu nie ma. I tam z tego co wiem to mu gotowała kolację, zrobiła rozgrzewającą herbatę i gadali 2 h z tego co mi mówiła. A kiedyś szlak mnie jasny trafił bo zadzwoniła do mnie, opowiedziała o swoim dniu jak spędziła, o wspólnocie i jak ja zacząłem jej mówić że miałem długi dzień w pracy to ona zamiast słuchać to mi wyjechała z tekstem że Przemek ten nasz kumpel poznał jakąś inną laskę czy coś mi opowiadał na ten temat, co mnie wnerwiło i powiedziałem że a skąd mam wiedzieć a na samym końcu zapytała mnie co tam u mnie i po minucie powiedziała że musi kończyć. Później jak się spotkaliśmy to powiedziałem jej że co ona o mnie wie i czy mi może opowiedzieć jak mi minął tydzień bo o niej to ja całą litanię mogę przedstawić co mi opowiedziała a o mnie nie wiedziała praktycznie nic bo nie raczyła mnie wysłuchać… A w tą niedzielę pojechaliśmy z tym Przemkiem do knajpy i oczywiście chwaliła go przy mnie jaki to on elegancki itd. a później jak on coś do niej mówił i ona go nie słuchała to ja do niego zażartowałem takim trochę pół żartem że nie masz co jej opowiadać bo ona i tak nie słucha i myślę że się na to obraziła a później w tej knajpce go zagadywała, podśmiewała do niego i jak już wracaliśmy to on coś tam powiedział że ja takiej dziewczyny to bym nie chciał na co ja zażartowałem że chyba muszę się zastanowić czy faktycznie mam się żenić na co ona to się nie żeń, ja się wnerwiłem i powiedziałem to po co mi marnujesz czas… jak wracaliśmy autem to później sądzę że chciała mi dopiec i go dopytywała że z jakimś tam kumplem ma się spotkać i ciekawe co mu powie itd. i na końcu zapytała się go jakie ma plany na tydzień a mnie się ani słowem o takie rzeczy nie pyta i mnie szlak wtedy trafił ! Więc teraz pytam bo nie chcę mi się droczyć z nią i opowiadać o tym jak mnie inne laski podrywają bo to i tak nie działa… Możliwe że tak zrobiła specjalnie bo było jej smutno że jej dociąłem te dwa razy.

    Dodam że ona bardzo mało słucha, ideałem to na pewno ona nie jest, wymaga ode mnie a sama się nie przykłada nieraz, jak jest sama w domu to nie potrafi się zająć i się nudzi nieraz, matkuje mi co mnie wkurza i wtedy jej mówię że się matka uspokój. Zainteresowania to w sumie ta wspólnota jest koordynatorką na tej wspólnocie i organizuje jakieś tam ewangelizacje w sumie spotyka się z tą wspólnotą, siedzi często na fejsie. Co do spotkań sam na sam to pomaga jak nie ma gdzie pójść to czasami coś zaproponuje, gotuje mi jak przyjadę nieraz do niej to zrobi obiad, kolację itd. Zagramy w scrabble i takie tam, często z nią wychodzę ale przez tą pracę to faktycznie ostatnio mam mniej tematów…

    Teraz pytam co mam z nią zrobić bo najpierw mówiłeś że mam jej zakazać kontaktów z tym gościem a teraz coś innego… Dodam że gościu ma być świadmiem u nas na ślubie i z tego pretekstu ona się z nim spotyka bo przecież on jest naszym świadkiem, dla mnie to śmierdzi na kilometr i normalne nie jest takie zachwalanie dodaktowo jeszcze jak byliśmy sam na sam na jednym festiwalu muzycznym to ona mi powiedziała że jacy tutaj napakowani kolesie chodzą itd. I dla mnie też to jest nienormalne, chciała mieć narzeczonego a teraz nagle się przebudziła że faceci są na tym świecie ? Mam ogromną chęć zrobić porządek z tym burdlem i to porządnie ale pytam ciebie co proponujesz żeby nie odwalić cyrku. Zamówiłem konsultację jakby co bo pisanie to nie robota…

    Reply

    Paweł Grzywocz November 27, 2019 at 08:59

    Opisujesz cały czas dziewczynę prawdopodobnie poniżej 23 lat, a przynajmniej mentalnie poniżej 23 lat. Jest niedojrzała, niedowartościowana, momentami tępa atencjuszka, co siedzi na fejsie, ciągle zaczepia tego chłopaka, Ciebie zlewa, Twoje historie o innych dziewczynach ją nie ruszają, bo ma Ciebie najwyraźniej gdzieś. Do tego, jak słyszę, że katoliczka, to od razu widzę, że to typ dziewczyny, która chce odhaczyć posiadanie męża, żeby się nazywało, ale go nie szanuje, bo to bardzo częste, że tzw. religianci są tylko na pozór święci (jak faryzeusze), a wewnętrznie są ludźmi fałszywymi, zgniłymi i nieuczciwymi. Taka właśnie ona jest. Traktuje Cię trochę, jak śmiecia. To nie jest materiał na żonę. Nie zrobisz żadnego porządku, tylko ją rzucisz. Co mogłeś zrobić lepiej? Wybrać dojrzałą dziewczynę a nie jakąś niedowartościowaną, małoletnią, niedojrzałą atencjuszkę, pijawkę ciągłej uwagi, co siedzi na fejsiku i podrywa swojego świadka. Nawet, gdybyś się z nią spotykał w tygodniu (a nie tylko w weekend), to związek nie polega na “pilnowaniu dziewczyny, żeby ona nie miała czasu spotykać się z kimś innym” – to głupota. Oddana, szczerze zainteresowana, dojrzała emocjonalnie dziewczyna rozumie, że wchodzicie w dorosłe życie (przynajmniej Ty, bo ona to ma jakieś 10 letnie opóźnienie umysłowe), więc musisz na to zapracować, masz np. taki okres w życiu, jak rozwój firmy, czy przechodzenie na własną działalność czy nadgodziny, żeby zarobić na start w życie i to jest tymczasowa sytuacja typu 6 do 12 miesięcy około, w których pracujesz po 12 godzin i możesz spotykać się tylko w weekendy. Ona ma to w dupie, sra na to i w tym czasie sobie knuje intrygi z jakimś innym dzieciakiem. Jesteś w związku z dzieckiem, czego nigdy nigdzie nie doradzałem. Dziewczynę dziecko, należy rozpoznać w ciągu 10 spotkań do maks 6 miesięcy i rzucić. Tutaj lista toksycznych kobiet. Było też o tym tutaj i tutaj, a o kolegach tutaj. Przeczytaj i zrozum, z kim tańczysz oraz, że nie da się takich osób zmieniać. Znaczy można próbować, ale to zajmie 3 lata (trzeba odwołać ślub) oraz próby dyscyplinowania jej mogą ją zniechęcić, bo toksyczne osoby nie chcą się zmieniać (yt “zimne przebudzenie” zobacz”). Więc pozostaje je rzucić i nie robić sobie problemów.

    Reply

    Lukasz November 28, 2019 at 20:02

    Hej Pawel,

    skad masz takie dane odnosnie sytuacji finansowej?
    Kryzys juz sie zaczal…duzo wskaznikow pokazuje ze zaczyna sie spowolnienie.
    Propagadna jednak robi swoje.
    Mnie interesuje pytanie dlaczego akurat za 8 lat?
    Wedlug cyklu Kondriatiewa powinno nastapic to 2020/2021.

    Pozdrawiam
    Lukasz

    Reply

    Paweł Grzywocz November 28, 2019 at 21:46

    Nie ma sensu wyznaczać żadnych dat, bo jak się nie sprawdzi, to potem jest na Ciebie, że się myliłeś. Dlatego ustaliłem sobie maksymalnie horyzont czasowy, w którym to się posypie. Oczywiście, że wiele wskaźników wskazuje, że już się zaczęło. Natomiast nie wiadomo, kiedy rozleje się to na ulicę. Raczej są to powolne procesy, żeby ludzie się nie zorientowali. Z tego, co się orientuję to będą celować w inflacyjne zredukowanie długów do poziomów umożliwiających jego zarządzanie. Może się to nie udać, przez co inflacja wymknie się spod kontroli. Wówczas albo podniosą stopy i będą spektakularne spadki i bankructwa albo ich nie podniosą i zostaną zniszczone waluty, oszczędności, które wymienią na inne. Poligonem doświadczalnym podobno jest Japonia, która od 20 lat ma zerowe stopy procentowe i deflację. Ceny nieruchomości spadają tam od 20 lat. Nie słyszałem, żeby nastąpił tam jakiś kryzys, reset, krach. Po prostu odwrócenie trendu na skutek polityki monetarnej banku centralnego i słabej demografii. Czy na zachodzie będzie podobnie. Nie wiadomo. Wiele wskaźników krzyczy, że lada moment będzie recesja i to taka poważniejsza. Choćby to, że FED rozpoczął obniżanie stóp procentowych (3 razy w tym roku, a jeszcze rok wcześniej mówił, że będzie podwyższał), a poprzednie recesje następowały tuż po tym, gdy zaczęli obniżać stopy procentowe. I takich wskaźników jest od groma. Można tak sobie gdybać, czy recesja, depresja, kryzys nadejdzie w 2021 czy w 2030. Nie wiadomo, kiedy wymknie się to spod kontroli. W każdym razie do wyborów w USA w listopadzie 2020 raczej nic się nie powinno wydarzyć. Ewentualnie tuż przed wyborami, żeby uzasadnić wybór jakiegoś skrajnego socjalisty. A może to kolejny straszak do nabijania wyświetleń. Może USA wybierze sobie prezydenta i nic się nie zmieni. Znaczy się cały czas jest gorzej, bo inflacja, rosnące podatki, korporacjonizm, niszczenie gospodarki przez kredyt, ale ten system może jeszcze umierać długimi laaatami (z dekadę aż w końcu demografia go zabije albo jeszcze co innego). W każdym razie wolę się nastawić na 10 lat, bo to czekanie na kryzys jest bez sensu. Od 2008 różni eksperci trąbią, że od tamtego czasu nic nie zostało naprawione, a ten system jest sztucznie podtrzymywanym trupem. No i minęło 11 lat i jakoś dalej żyjemy i życie toczy się dalej, więc czemu nie miałoby tak być kolejne 10 lat. Ciekawe te różne wskaźniki, ale i tak nie wiadomo, więc można próbować się jakoś przygotować, ale i tak wszystkiego nie ogarniemy, bo najlepiej to by trzeba nauczyć się żyć z własnej ziemi, ale i to jest bez sensu, bo w takiej Wenezueli przyjdą wandale i Cię okradną. Jest takie video na necie, jak ludzie gonią za bydłem na czyjejś farmie. Dlatego lepiej nie przywiązywać się do tego świata.

    Reply

    Piter November 24, 2019 at 21:40

    Cześć,

    Chciałbym aby to co czytasz, było dla ciebie motywacją do działania, a dla mnie dodatkową mobilizacją do poznawania ludzi i przełamywania własnych oporów. Melduję co udało mi się zrobić w minionym tygodniu:

    1. Zagadałem do dziewczyny na siłowni, która była z jakimś kolesiem, ale wtedy akurat wyszedł. Zapytałem ją czy ma jakiś konkretny plan treningowy. Odpowiedziała, że nie, że dla regeneracji, ja na to że też, życzyłem jej powodzenia i nie ciągnąłem dalej rozmowy, bo widać było, że nie była zainteresowana dalszą rozmową, poza tym nie była sama. Mimo wszystko strzał oddany.

    2. Byłem w dużej perfumerii, gdzie pracują naprawdę eleganckie i ładne dziewczyny i pogadałem sobie z jedną z nich. Radziłem się jej jakie perfumy wybrać, pytałem co ona lubi, jak jej zdaniem powinien pachnąć facet, itp. Miała też identyfikator, że jest stażystką i chwilę pogadaliśmy o tym co robi, jak jej tu się pracuje co zamierza, itp. Była miła, odpowiadała, że ok w porządku, że sama jeszcze nie wie co planuje i trochę się uśmiechała, ale bez fajerwerków. To jest coś pięknego, że zdaję sobie sprawę z jej braku zainteresowania.

    3. Poszedłem na darmowe warsztaty poświęcone męskości ogólnie rzecz ujmując. Było kilkunastu facetów w przeróżnym wieku, przeważnie żonaci. Nie chcę zdradzać o czym konkretnie mówiliśmy, bo umówiliśmy się wszyscy, że to co tam było tam zostaje, ale co ciekawe, warsztaty prowadzi kobieta, o czym wcześniej nie wiedziałem. Jak ją zobaczyłem, to byłem sceptycznie nastawiony, ale wbrew pozorom dała sobie nieźle radę w tym gronie. Poprzełamywałem się pierwszy zgłaszając się do odpowiedzi i potem jeszcze z nią pogadałem po zajęciach.

    4. Wracając z tychże warsztatów trafiłem na moją koleżankę z pracy, która jechała tramwajem w tę samą stronę. Od razu wyjaśnię, że jest z innego działu i kiedyś pracowała koło mojego, ale teraz jest gdzie indziej. Rozmawialiśmy wcześniej kilka razy, ale byliśmy na “cześć”. Pogadałem z nią, podroczyłem się lekko, pożartowałem. Śmiała się i też zadała mi parę pytań, ale bez jakichś wielkich ochów i achów. Jechałem jeden przystanek, który normalnie chodzę piechotą, ale wtedy była okropna pogoda, także zaraz wysiadałem.

    5. Następnego dnia wracałem z pracy i moja współlokatorka była akurat w kuchni z koleżanką (obie studiują). Poszedłem do niej się przedstawić, ale ona mi powiedziała, że się już poznaliśmy. Nie pamiętałem, bo coś mi świtało w głowie, że kiedyś tam mogła być, ale nie byłem w 100% pewien, także wolałem się przedstawić. Okazało się, że ona także mojego imienia nie pamiętała, co obróciłem w żart. Pogadałem sobie z nią i moją współlokatorką jakieś 15 min. Droczyłem się, żartowałem, opowiedziałem też historię o mojej koleżance wegetariance, która na połowinkach dostała schabowego i zrobiła aferę. Ta koleżanka też mi zadała parę pytań, ale nie takich osobistych i widać było, że jest wygadana, bo nieźle jej szły żarty i droczenie się. Spoglądała mi też w oczy. Raz coś tam wspomniała o jakimś chłopaku, także na 99 proc. jest już zajęta. Niemniej fajna rozmowa, pośmialiśmy się nieco i było sympatycznie. To co mogłem zrobić lepiej, to zakończyć szybciej rozmowę i jak to Paweł ładnie mówi “zostawić je spragnione”.

    6. Byłem w galerii kupić czapkę i zamieniłem parę słów z ekspedientką przy kasie o “black friday”. Dosyć sztywno odpowiadała, ale na koniec się uśmiechnęła jak wychodziłem.

    7. Dzisiaj poszedłem na warsztaty wokalne za friko. Rewelacja! Każdemu polecam. Było kilkanaście osób, przy czym niemal same dziewczyny. Pogadałem sobie z kilkoma przed zajęciami, bo reszta się spóźniła i nie było już na zajęciach okazji, potem wszyscy poszli, a ja wyszedłem ostatni, bo rozmawiałem jeszcze z prowadzącą. Jedna z dziewczyn była miła, ale totalnie nie inwestowała w rozmowę, pozostałe parę pytań zadały, ale miałem wrażenie, że jakby było nieco zestresowane lub po prostu nie były zbyt wygadane.

    Wnioski: nie taki diabeł straszny. Te wydarzenia, choć obawiałem się ich i nie chciało mi się na nie iść, okazały się znakomite. Dokładnie potwierdziło się to, o czym mówi Paweł: “świat wynagradza za akcję”. Nie mogłem się nadziwić, że po tych warsztatach z męskości trafia mi się koleżanka z pracy, a następnego dnia jeszcze koleżanka współlokatorki. Okazje do rozmów jakby same się pojawiły, nie musiałem szukać.

    Nie wiem czy mi się uda, ale planuję wrzucać taki komentarz przy artykułach w formie cotygodniowego raportu jako forma mojego zobowiązania do systematycznej pracy nad sobą, o ile oczywiście Paweł jako moderator to zaakceptuje :)

    Pozdrawiam

    Reply

    Paweł Grzywocz November 24, 2019 at 22:45

    Dzięki za raport. To super, że działasz. Życzę dalszej wytrwałości i zagadywania w rozmaitych sytuacjach, jak właśnie w drodze na i z powrotem na dane wydarzenie.

    Reply

    L. November 25, 2019 at 08:40

    @Piter: super raport :) Pomocny i motywujący dla innych czytelników. Osobiście sam byłem niejednokrotnie zdziwiony ile młodych dziewczyn przychodzi samemu albo z koleżanką na wernisaże, wystawy, do muzeum, do galerii sztuki czy na spotkanie literackie (rozmowa z pisarzem a później pytania od publiczności). Powoli zaczyna się też sezon na Dni Otwarte na uczelniach, również w większości na takie wydarzenia przychodzą same dziewczyny, otwarte na innych ludzi, chcące się rozwijać, z pasją. To jest super.

    Reply

    mbvb November 25, 2019 at 06:39

    A ja nie chcę poznawać kobiet z tego względu, że jest pełno z niewłaściwym charakterem osób, które są po prostu toksyczne i to we właściwych podobno miejscach. To najbardziej zniechęca i zabija nadzieję na szczęśliwy związek.

    Reply

    Adam November 30, 2019 at 14:02

    Co zrobic gdy dziewczyna nam sie nie podoba fizycznie w 100%? Jest generalnie ladna, zadbana, ale poki co nie czuje wielkiego szału (mam 3 spotkanie umowione). Do tego jest bardzo ambitna i ma prestizowa prace. Uprzedzajac pytania, spotykalem sie z takimi, ktore ocenialem lepiej z wygladu niz ją, ale mialy zepsuty charakter lub nie chcialy sie potem spotykac. Charakter poki co bardzo dobry i jej zaangazowanie jest mocne, duzo silnych oznak zainteresowania. Zaczynam sie obawiac, ze niedlugo juz zacznie chciec ustalac kontekst pary. Do tej pory nie mam zadnych kolezanek, bo albo chca sie angazowac w zwiazek albo wcale albo sa toksyczne. Mam zdecydowac czy ją chce po maksymalnie 4 spotkaniach? Czy jesli nie bede jej chcial jest mozliwe w ogole jakies kolezenskie utrzymywanie kontaktu, okazjonalnych wyjść czy ta znajomosc po prostu umrze?

    Reply

    Paweł Grzywocz November 30, 2019 at 14:07

    Nie umrze, bo dziewczyna będzie próbowała Cię zdobyć, jak będzie niedostępny, to będzie się frustrować. Będziesz musiał przestać się z nią spotykać w ciągu kilku spotkań, żeby nie robić jej złudnych nadziei ani się nie dowartościowywać tym, że ktoś się Tobą interesuje. Faceci potrafią wtopić 6 do 8 miesięcy z taką dziewczyną poniżej ich oczekiwań, a potem ciągle ich dręczy to, że ona im się tak nie podoba i ciągle oglądają się za innymi, chcą poznawać inne i umawiać się z innymi. A gdy ta obecna dziewczyna odkryje, że umawiasz się z innymi, będąc w związku, to będzie dla niej jasny sygnał, że coś tu nie gra i nie jesteś szczerze zainteresowany. Pozostaje więc tkwienie i próba zmieniania tej dziewczyny, przekonywania się do niej, co jest bezskuteczne.

    Reply

    Damian November 30, 2019 at 16:09

    A jak według Ciebie zachować się wobec dziewczyny, która ewidentnie na nas leci, ale nam się nie podoba? Tzn gadam z nią koleżeńsko na uczelni, ale czuć po niej, że chciałaby czegoś więcej. Już miałem kilka takich sytuacji. Jak się zachowywać wtedy? Czuję jakieś wyrzuty sumienia, ale czy gadanie koleżeńskie na uczelni czy w pracy to robienie komuś nadzieji? Albo miałem odwrotną sytuację – chciałem zakolegować się z 1 dziewczyną, a ona ubzdurała sobie, że na nią lecę. W przyjaźń męsko-damską nie wierzę, ale w zwykłe koleżeństwo już tak.

    Reply

    Paweł Grzywocz November 30, 2019 at 16:16

    To dawaj jej dużo przestrzeni aż zrozumie, że nie jesteś zainteresowany. Rozmawiaj krótko i rzadko i po koleżeńsku. Po jakimś czasie zobaczysz, że ona już nie jest tak zainteresowana, to będziecie mogli być znajomymi.

    Reply

    Damian November 30, 2019 at 16:49

    Właśnie w tym rzecz, że nie potrafię tak zlewać ludzi. Zawsze jak z kimś rozmawiam, to staram się być zaangażowanym w rozmowę. Może faktycznie będę po prostu więcej z innymi osobami rozmawiał.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: