Nie Mam Znajomych i Jestem Samotnikiem – Jak Znaleźć Dziewczynę?

by Paweł Grzywocz on 21 June 2017

“Nie potrzebuję stałej grupy znajomych, aby czuć się dobrze ze sobą i być interesującym, wartościowym człowiekiem.”

nie mam znajomych i jestem samotnikiemJak znaleźć dziewczynę skoro się nie ma znajomych albo ma się ich mało lub nie ma się tzw. paczki znajomych.

Wielu facetów myśli:

  • “Skoro jestem samotnikiem i nie mam znajomych, to dziewczyna stwierdzi, że jestem dziwny i coś jest ze mną nie tak”.
  • “Jestem samotnikiem i nie mam znajomych” – jak to powiedzieć dziewczynie?

    W poniższej odpowiedzi na pytanie dowiesz się, co powiedzieć, gdy dziewczyna pyta, czy masz grupkę znajomych.

  • Czy potrzebna Ci taka grupka znajomych, aby poznawać dziewczyny?
  • Czy potrzebujesz grupy znajomych, aby nie stracić dziewczyny i żeby nie pomyślała, że coś jest z Tobą nie tak?
  • Jak, kiedy i w jaki sposób powiedzieć dziewczynie, że jesteś samotnikiem albo że nie masz znajomych i czy w ogóle się do tego przyznawać?
  • Jak dojść do ładu sam ze sobą i przestać się przejmować ilością znajomych
  • Jak nie utożsamiać własnej wartości od liczby znajomych ani od tego, co pomyśli dziewczyna.
  • Jak znaleźć wartościowych znajomych, jeśli ich faktycznie potrzebujesz?
  • Czy musisz mieć paczkę znajomych, jeśli nowo poznana dziewczyna ma paczkę znajomych?
  • * UWAGA:

    Nie ma sensu się do tego przyznawać w ciągu 10 pierwszych spotkań, aby nie strzelać sobie w stopę przed nieznajomą dziewczyną. Odpowiadamy wówczas bardziej ogólnikowo, tajemniczo, że mamy różnych znajomych z różnych miejsc,
    a gdyby jej konkretnie zależało na pytaniu, czy masz “jedną jedyną paczkę znajomych“, to można powiedzieć, że takiej jednej to nie masz i powiedzieć to z pozycji silnego mężczyzny a nie przepraszającego.

    To żaden wstyd.

    To nawet dobrze, że nie potrzebujesz grupy wsparcia. Generalna zasada jest taka, że wszystkie bardziej ciężkie informacje ujawniamy, gdy już dziewczyna się zauroczy, czyli po 10 spotkaniach, a wcześniej odpowiadamy ogólnikowo, tajemniczo albo pytaniem “Dlaczego pytasz?” oraz “Dowiesz się w swoim czasie ; )”

    Tematy typu cięższe choroby, rodzina, zarobki, sytuacja mieszkaniowa, poglądy polityczne, religijne, to można ujawniać dopiero po 10 spotkaniach i to jest działanie
    w interesie was obojga, żebyście się mogli poznać bez jakichś stereotypów, uprzedzeń, błędnych założeń i zawsze można po 10 spotkaniach powiedzieć:

  • “Przecież nie chciałem Cię spłoszyć, to oczywiste. Miałem sobie strzelić
    w stopę? Chyba oszalałaś. Chciałem, abyśmy się najpierw trochę poznali, a nie że Ty byś sobie coś błędnie ubzdurała. Teraz wiesz, jakim mniej więcej jestem mężczyzną i jak świetnie Ci się spędza ze mną czas, a te odroczone w czasie informacje nie mają z tym nic wspólnego. Dopiero teraz można podjąć świadomą decyzję, co dalej zamiast wcześniej automatycznie decydować na podstawie stereotypów.”
  • Wyjątek jest taki, gdy kobieta pyta na wprost: “Czy masz lub miałeś żonę i dzieci.” To nie ma sensu kłamać, bo jeśli masz lub miałeś, a to ukryjesz, to ona ma potem prawo powiedzieć, że ją okłamałeś na początku, bo ona specjalnie o to pytała, bo to dość istotny temat i jak jej się to nie podoba i nie ma takiej możliwości dla niej, to lepiej od razu zakończyć znajomość relację zamiast się potem kłócić po 10 spotkaniach.

    Jeśli miałeś żonę i/lub dziecko, to mówisz wtedy na luzie: “Miałem. A Ty?”. I nic więcej na tym etapie znajomości nie masz obowiązku tłumaczyć, wyjaśniać ani tym bardziej przepraszać. Z resztą wszystkie takie szczegóły randkowania są dokładnie wytłumaczone w Audio Action Steps w “Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek”.

    *** PYTANIE CZYTELNIKA:Jak powiedzieć dziewczynie, że nie mam znajomych i jestem samotnikiem? ***

    “Cześć Paweł,

    (…)

    CZY TO NIE JEST ABY UJMĄ DLA MNIE SKORO DZIEWCZYNA MA GRUPKĘ
    ZNAJOMYCH
    A JA JESTEM TAKI WRĘCZ SAMOTNIK?

    Mimo, że: podkreślam, jestem otwartą osobą na ludzi, ale nie
    na (jak dotąd) utrzymywanie z nimi kontaktu – albo oni nie są otwarci
    na utrzymywanie kontaktu ze mną mimo moich chęci :D ). Wiadomo
    - pracuję nad tym by mieć fajny kontakt z ludźmi – muszę popracować
    jeszcze nad innymi kwestiami by ten kontakt móc utrzymywać
    i pogłębiać (ego out), ale:

    JAK TAKIE COŚ JEJ TŁUMACZYĆ, GDY TO ODKRYJE/ZAPYTA?
    Żartobliwym tonem mówić: “ja bardzo selektywnie dobieram sobie
    ludzi z którymi spędzam czas. :D ”?

    Chociaż mimo wszystko to odkryje całą prawdę – narażę się wtedy
    na uprzedzenie typu: “coś musi być z nim nie tak skoro ludzie z nim
    nie chcą przebywać”.
    Więc jak to powiedzieć by to nie odkrywało
    wszystkich kart?

    Wiem, że na pewno robić jajo i się tym nie przejmować. Ale daj
    znać co Ty myślisz – czy powinienem jej dorównywać z tym
    i wymagać też tego od siebie (posiadania przyjaciół)? Czy po prostu
    jak będą znajomi to będą a jak nie będą to też super, ale być
    mimo wszystko towarzyskim. ;)

    Pozdrawiam,
    Mateusz”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Mateusz,

    Ja miałem taki problem, jak Ty.

    Postanowiłem w końcu, że nie chcę i nie potrzebuję grupki znajomych i jestem dumny z mojej DECYZJI.

    Liczyło się dla mnie jedynie to, że GDYBYM CHCIAŁ, to bym zbudował grupkę znajomych.

    Ale nie chciałem, bo mi to niepotrzebne.

    Jestem samotnikiem i nie mam paczki znajomych

    Raczej jestem samotnikiem i wolę utrzymywać kontakt jedynie z kilkoma pojedynczymi osobami.

    W tej kwestii oparłem bardziej poczucie wartości na moich umiejętnościach międzyludzkich.

    Wiedziałem, że mam taką gadkę i pewność siebie, że mogę w każdej chwili poznać od groma ludzi i wkręcić się w takie towarzystwo, jakie będę chciał.

    I tak też robiłem, bo np. miałem chodziłem na klub mówców czy na inne dodatkowe eventy.

    I tam poznawałem ludzi oraz miałem TAM znajomych, więc miałem jako taki kontakt
    z ludźmi a nie byłem facetem, który nikogo nie zna i nie wie, jak ludzie żyją, czym się interesują, co robią.

    Znajomi z tamtych miejsc przez dłuższy czas to NIE byli tacy znajomi, z którymi mogłem albo chciałem iść na przysłowiowe piwo.

    nie mam znajomych i jestem samotnikiem Po prostu nie lubię i nie potrzebuję takich grup wsparcia czy wzajemnej adoracji grupek znajomych.

    Mam dosyć mieszane doświadczenia i wolę być NIEZALEŻNY od jakiejkolwiek grupki.

    Zaakceptowałem to, że nie mam i nie chcę mieć paczki znajomych.

    I stałej dziewczynie potem możesz powiedzieć, gdyby zapytała konkretnie, czy masz grupkę stałych znajomych, chociaż wiele dziewczyn same nie mają takiej grupki, nie potrzebują, nie chcą mieć, więc po co miałyby zadawać takie pytanie.

    Ale jeśli obawiasz się takiego pytania, to odpowiedź jest prosta i brzmi:

  • “Nie mam takich bliskich znajomych, żeby iść na imprezę czy jechać na wakacje. Nie potrzebuję tego. Znam ludzi z różnych miejsc, ale to są spotkania tematyczne i nie są to bliscy znajomi na imprezy czy wakacje.”
  • I faktycznie tak jest.

    Nie chcę mieć paczki znajomych, bo mnie to męczy, że potem mnie wyciągają gdzieś, gdy ja chcę odpocząć. Całe życie tak miałem. Chciałem odpocząć po treningu koszykówki i nie chciało mi się wychodzić ze znajomymi.

    Także tutaj chodzi o taką samoakceptację.

    Nie potrzebuję stałej grupy znajomych, aby czuć się dobrze ze sobą i być interesującym człowiekiem.

    Mam zaufanego kolegę, którego znam od dzieciństwa i możemy na spokojnie
    o wszystkim na luzie pogadać.

    To jest dla mnie cenne! Taka przyjaźń to jest dzisiaj coś! A gdy się dłużej nie widzimy, to też normalnie funkcjonujemy. Nie ma tutaj żadnej chorej zależności.

    To mi w zupełności wystarczy, jeśli chodzi o znajomych.

    A tak to mam znajomych z różnych miejsc tematycznych, z którymi w ponad 90% przypadków nie przenoszę relacji poza te miejsca.

    Jak potrzebowałem kontaktu z ludźmi, to szedłem między ludzi na takie wydarzenia dodatkowe.

    jak znaleźć dziewczynę nie mając znajomychA na co dzień poznawałem dziewczyny w różnych miejscach, szczególnie podczas codziennych czynności.

    Także to w zupełności zaspokajało moje potrzeby posiadania znajomych. Z resztą przy takiej ilości zagadywanych dziewczyn, to miałem naprawdę wystarczający kontakt
    z ludźmi.

    Szczególnie lubię klub mówców, ponieważ tam są ambitni ludzie, którzy pokonują strach.

    Np. w klubie koszykarskim całe życie miałem dość płytkie relacje i może 2 lepszych kolegów.

    Wyglądało to, jak praca: szatnia, trening, szatnia, dom.

    Większość kolegów niestety uprawiała jakieś głupie pogawędki, bo to były prymitywne osoby, mówiąc delikatnie.

    Także raczej tam milczałem.

    Więc znajdź sobie jakieś bardziej ambitne koło, klub zainteresowań typu:

  • klub mówców
  • spotkania branżowo/networkingowe typu:
  • biznes center club
  • BNI biznes networking international
  • PWP projekt wspierania przedsiębiorczości
  • koło HR/prawnicze/IT/bieganie/klub sprzedawców
  • dodatkowe eventy i wykłady na uczelniach
  • To w zupełności zaspokaja potrzebę kontaktu z ludźmi i posiadania jakichś znajomych.

    Czy znajomi są potrzebni do wyjazdów wakacyjnych?

    Jakbym bardzo chciał pojechać na jakąś zagraniczną wycieczkę, to bym pojechał
    z kobietą albo z jakąś wycieczką zorganizowaną albo nawet sam, bo przecież miałbym wtedy ciągle pretekst do poznawania nowych osób.

    Im więcej osób, tym gorzej się podróżuje, bo każdy ma inne preferencje. Jeden lubi długo chodzić, inny krótko. Jeden musi dużo pić wody albo alkoholu, a inny mniej.

    No muszą być ludzie o podobnych wartościach i stylu życia, a nawet wtedy jesteśmy
    i tak dość różni, każdy ma też nieco inny budżet.

    Także nie wiem, co jest fajnego w jakichś wspólnych wyjazdach.

    Wspólne chlanie za granicą?

    Ja nie piję alkoholu prawie w ogóle, bo nie lubię, bo byłem sportowcem i dalej dbam
    o zdrowe jedzenie i sylwetkę oraz u mnie w domu było za dużo alkoholu.

    Zdrowa samoocena polega właśnie na tym, że nie potrzebujemy dowartościowania z zewnątrz.

    jestem samotnikiem jak znaleźć dziewczynę

    Robimy coś, bo chcemy a nie dlatego, żeby zaspokoić jakąś pustkę i się uleczyć.

    To uleczenie ma przyjść z takiej zdrowej akceptacji, co lubię a czego nie lubię oraz, co potrzebuję
    a czego nie potrzebuję i wynika to
    z pozwolenia sobie na szczęście osobiste.

    Wiadomo, że to jest plastyczny temat i wymaga rozwoju świadomości.

    Bo można się oszukiwać, że “jestem samotnikiem i nikogo nie potrzebuję oraz wolę żyć w piwnicy u mamy w domu całe życie.”

    A świadoma osoba powie na luzie:

  • “Naprawdę przydałaby się jakaś kobieta na poziomie i jeden albo paru zaufanych znajomych. Znajdę sobie takich ludzi, ale nie będę się z powodu ich braku zadręczał, bo bez tych ludzi też przeżyję i to bardzo dobrze.”
  • Tutaj wchodzimy już na temat wartości życiowych, bo do tego to prowadzi, czyli na czym opierasz swoją wartość.

  • A jakby się dziewczyna pytała, czy masz znajomych, to przecież masz, bo chodzisz to tu, to tam i w sumie wszędzie poznajesz ludzi, których można by nazwać znajomymi.
  • A jakby kiedyś pytała, czy masz znajomych, z którymi można by gdzieś pojechać, czy coś, to wtedy należy dumnie i z taką akceptacją dla siebie powiedzieć:
  • “Nie, nie utrzymuję takich bliskich relacji z żadną grupką znajomych, bo mi się nie chce/niepotrzebne mi to, żeby utrzymywać takie relacje.”
  • oraz

  • “Wolę mniej relacji, ale wysokiej jakości”, a ta wypowiedź: “Jestem bardzo wymagający” też jest super, bo pokazuje, że nie jesteś zależny emocjonalnie od innych ludzi i nie szukasz drugiej mamusi, tylko świetnie radzisz sobie samodzielnie i trzeba na znajomość z Tobą ZAPRACOWAĆ.
  • Z resztą każdy ma swój świat. Tylko kasa i ogłupianie się w głowie. Praca, chlanie, praca i tak w kółko.

    Trudno znaleźć myślących znajomych w tym niewolniczym systemie ekonomicznym, oligarchii korporacyjnej, w której banki i korporacje przekupują rządy, a rodzimych przedsiębiorców się wygryza, podczas gdy zagraniczne podmioty wypompowują zyski za granicę i nie płacą u nas podatków, tylko za granicą.

    Potem prosty lud dostaje jakieś ochłapy, które i tak inflacja zżera przez dodruk wirtualnego pieniądza, więc stać nas na co raz mniej (patrz dokument np. “Bank wszystkich banków”).

    Większość ludzi po robocie nie ma już siły na myślenie i sprawdzanie takich informacji, więc nie ma się co dziwić, że się męczą, pijąc i siedząc przed telewizorem/youtubem.

    Można spotkać jakieś pojedyncze jednostki w kręgach rozwojowych, które wymieniłem.

    Chociaż różnie z tym bywa, ponieważ ten cały samorozwój to zwykle jakiś festyn marzeń, gdzie jak na jakimś targowisku obiecuje się gruszki na wierzbie i żeruje się na naszych marzeniach.

    Można też spotkać osoby, które jakoś sobie radzą w obecnym systemie, co jest nie lada wyczynem, a nawet są to osoby refleksyjne, chociaż takich to już jest mega mało, bo jak już ktoś sobie radzi, to zwykle chciwość go tak zżera, że jak z czegoś nie ma kasy ani kontaktów biznesowych, to po co się spotykać.

    Poza tym ja jestem samotnikiem i trochę introwertykiem, bo każdy z nas jest mieszanką otwartości i skrytości.

    W każdym razie przestałem żyć w strachu i izolacji, a zamiast tego nauczyłem się poznawać ludzi, dobrze się bawić i dobrze czuć ze sobą, zagadując do nowych ludzi, nauczyłem się tańczyć, a właściwie ruszać w rytm muzyki, czuć rytm i dobrze się czuć na parkiecie, a żeby to osiągnąć to przede wszystkim zbudowałem zdrową samoocenę
    i poczucie wartości.

    Także potrafię się odnaleźć w każdej sytuacji, nawet w miejscach, za którymi nie przepadam. Wiele rzeczy mi się nie chce, ale czasem trzeba i nie będę się z tego powodu dołował.

    Mógłbym się ciągle otaczać ludźmi, ale nie mam takiego pragnienia znajomych.

    Taka natura.

    Jakbym potrzebował coś zmienić, to bym zmienił, bo wiem, że mogę.

    Ale nie mam takich potrzeb posiadania znajomych.

    Nawet się śmiałem, jak usłyszałem od kogoś: “Nie mam potrzeby zwiedzania świata”.

    Uśmiechnąłem się wtedy, że mam tak samo. Wakacje traktuję jako odpoczynek
    i jadę w ładne miejsce, bo całe życie nigdzie nie jeździłem poza obozem sportowym
    w Brennej.

    Natomiast nie potrzebuję zwiedzić całego świata w ciągu życia.

    Myślę, że to zależy mocno od naszych wartości życiowych, osobowości, doświadczeń życiowych, temperamentu kobiety, bo jedna też lubi spokojne życie, a inna będzie nas trochę ciągnąć do przodu w bardziej emocjonujące klimaty, a jeszcze inna potrafi zachować w tym balans.

    Ważne, żeby też się jakoś dobrać w tym temacie i dostosować, bo jeśli my jesteśmy totalnymi domatorami mamusi z piwnicy i nie chcemy nigdzie nigdy wychodzić, to jedynie zechce nas druga identyczna dziewczyna, a taką raczej ciężko poznać, bo takie też siedzą ciągle w domu, więc lepiej się trochę rozwinąć, otworzyć na świat, umieć zarówno się dobrze bawić na imprezie czy na wycieczce jak i umieć się wyciszyć.

    Mam nadzieję, że to ułatwi Ci poradzenie sobie z problemem braku znajomych.

    Można sobie znaleźć paczkę znajomych tak samo, jak można sobie znaleźć dziewczynę.

    Na pewno wolę dziewczynę niż paczkę znajomych, bo paczki znajomych
    niewiele wnosiły do mojego życia poza zabijaniem czasu na osiedlu
    i wygłupami. Tęskniłem zawsze do udanego związku.

    Wiedziałem, że nie mogę ulegać takiej iluzji, że szczęście zależy tylko od udanego związku, ponieważ to byłaby straszna zależność emocjonalna oraz jest to duży trud a nie samo szczęście, ale po prostu miałem taką normalną, naturalną, ludzką potrzebę towarzyszki życiowej, którą zaakceptowałem.

    Z resztą o tej potrzebie przypominał mi ciągle popęd seksualny, więc gdybym nie poukładał tych tematów to zostałbym jakimś dewiantem, nosicielem chorób wenerycznych, nie wiem, co by się ze mną stało, ale przez nadmiernie rozbujane pożądanie zmierzałbym do dalszego wypaczania mojej psychiki, a także do wyniszczenia fizycznego.

    Rozpoznałem pragnienie trwałego związku nie jako sensu życia i jedynego źródła szczęścia, tylko jako potrzebę życiową, którą się zaspokaja, bo można oraz trwały związek jako najzdrowsze rozwiązanie dla ciała i psychiki. Czemu nie*.

    (* “Czemu nie?” to świetne pytanie weryfikujące. Zamiast się dołować ciągle, czy damy radę osiągnąć xyz, to należy odpowiadać na pytanie: “A czemu nie?”. Mnie to dużo dało i na moje wątpliwości odpowiadałem pytaniem: “A czemu nie?” i odkrywałem, że miałem bez sensu obawy).

    Nie chciałem ciągle żyć zaszczuty i przerażony, że mi się nie uda, że się nie nadaję
    i tylko sprowadzę na siebie nieszczęście.

    Gdy się postępuje prawidłowo, to nie będzie nieszczęścia. Kwestia zaufania do wypracowanych kompetencji, wiedzy, świadomości, świadomego poznawania się
    i świadomego podejmowania decyzji.

    Głównym fundamentem zdrowej samooceny, poczucia własnej wartości jest świadome życie, czyli zadawanie sobie pytań, skąd pochodzi dane pragnienie lub strach.

    Świadomość tego, czy faktycznie jest się czego bać albo czy faktycznie czegoś potrzebuję czy może ktoś mi coś zrobił, powiedział, zaszczepił, zaprogramował, skrzywdził, nagadał, że teraz mi się wydaje, że powinienem to czy tamto, żeby być szczęśliwym.

  • A czego ja naprawdę chcę?
  • Czy to ja tego chcę i ja to wymyśliłem czy to ktoś mi to wpoił?
  • Czy to faktycznie mnie uszczęśliwi?
  • Co mi to da?
  • Co faktycznie chciałbym osiągnąć i faktycznie potrzebuję
    a co jest jakąś wgraną mi karykaturą i propagandą medialną,
    która ma wpędzić mnie w kompleksy?
  • Tego typu pytania pozwalają nam wyklarować czy faktycznie czegoś chcemy
    i potrzebujemy, więc warto do tego dążyć czy są to wgrane nam idee przez otoczenie
    i media + doświadczenie, bo można się zamknąć na świat i powiedzieć: “Niczego nie potrzebuję”, ale to życie zweryfikuje, czy to faktycznie będzie satysfakcjonujące życie czy jakaś karykatura.

    Napisz, do czego i dlaczego miałbyś potrzebować grupki znajomych i czy jesteś
    w stanie być spełnionym człowiekiem bez takiej grupy.

    Czego oczekujesz od grupki znajomych?

    A może chodzi o to, że chciałbyś od takiej grupy właśnie jakieś wsparcie albo adorację, podziw, szacunek, bo sam nie chcesz sobie tego dać, tylko potrzebujesz potwierdzenia u innych ludzi.

    Szukasz akceptacji u innych ludzi, co jest głupotą, bo nigdy nie dogodzisz wszystkim
    i zawsze nie będziesz się komuś podobał, więc taka pogoń za akceptacją od ludzi jest bez sensu.

    Nie mów: “Jestem samotnikiem i nie nie mam znajomych” na pierwszej randce ani zbyt wcześnie

    Oczywiście nie należy o tym braku grupy znajomych mówić na wprost dziewczynie na pierwszych kilku spotkaniach, aby dziewczyna nie wyciągnęła błędnych wniosków ZANIM Cię lepiej pozna.

    Podobnie, jak z innymi cięższymi tematami należy ujawniać informacje powoli, od ogółu do szczegółu i w miarę rozwoju relacji, czyli gdy dziewczyna się już zauroczy w ciągu 10 spotkań, to będzie jej obojętne, czy masz jakąś grupkę znajomych czy nie.

    A jeśli faktycznie chcesz MIEĆ więcej znajomych, to wystarczy wychodzić do ludzi w te miejsca, które wymieniłem, a na pewno takich poznasz.

    Przecież każda organizacja ma jakieś integracyjne wyjścia i wyjazdy, więc wtedy powstają dłuższe relacje, które wybiegają potem poza temat danej organizacji.

    Czy chciałbyś paczkę znajomych, bo mógłbyś wnieść np. wartość do ich życia i dzielić
    z nimi doświadczeniami czy wynikało to z takiej narzuconej przez media potrzeby akceptacji i adoracji oraz wbijania nam do głowy, że jak się nie ma znajomych, to się jest gorszym?

    Poza tym bądź pro-aktywny, czyli przejmuj 100% odpowiedzialność za Twoje życie
    i rezultaty, które generujesz.

    Przejmij kontrolę.
    Porzuć rolę ofiary, której życie się przytrafia i jest na coś skazana.
    Wykorzystaj trudności jako paliwo do zmiany.
    Przejmij stery.
    Kieruj świadomie swoim życiem.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Napisz w komentarzu, co odkryłeś na temat Twojej potrzeby posiadania znajomych. Czy zauważyłeś, że mogła ona wynikać
    z potrzeby akceptacji przez społeczeństwo i stałą dziewczynę?

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 3.9/5 (7 votes cast)
    Nie Mam Znajomych i Jestem Samotnikiem - Jak Znaleźć Dziewczynę?, 3.9 out of 5 based on 7 ratings

    Poszukiwano

    • nie mam gdzie poznac dziewczyny

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 168 comments… read them below or add one }

    Kuba June 21, 2017 at 11:39

    Z tego co pamiętam kilka lat temu miałem taką potrzebę należenia do “grupki znajomych “. Teraz wraz z robotą którą zrobiłem mam gdzieś czy grupa np ze szkoły mnie akceptuję, LEPIEJ ja muszę najpierw ją zaakceptować. Ostatnio zaobserwowałem ciekawą zależność tego czy należę do danej grupy czy nie, czytaj czy chodzę z nimi na imprezy i piję “wodę” . Jeżeli ja czuje sie doskonale sam stojąc obok takiej grupy to oni zaczynają myśleć “co jest grane?” niektórzy nawet próbują wpłynąć na moje emocje, ja oczywiście to totalnie olewam. Taka władza daje niesamowitego “kopa” człowiek czuję, że sam steruje życiem.
    Ostatnio prosiłem Cię Paweł o analizę sytuacji, chyba Kojarzysz. Wczoraj miałem spotkanie z ową dziewczyną. Urwałem po 40(?) minutach. Sytuacja sie powtórzyła, zaproponowałem napicie sie czegoś zimniego, ona “to idź ja sobie poczekam”. Wiedzę postęp względem poprzednich spotkań, byłem tajemniczy, nadal nie wie o wielu moich zajęciach i nie mówiłem wprost tylko opowiadałem historię z tym związane . Zapytała o coś “ciężkiego”, odpowiedziałem “wolę zostawić to dla siebie” tak jak Radziłeś powyżej.

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2017 at 12:46

    Ludzi głównie łączą WSPÓLNE SPRAWY/WSPÓLNY CEL, dlatego mamy takich znajomych w jakich kręgach się głównie w danych etapach życia obracamy i funkcjonujemy.
    Ja będąc jeszcze nastolatkiem w szkole średniej zauważałem, że ze znajomymi z szkoły podstawowej, nie mam praktycznie kontaktu, a na studiach miałem kontakt z ludźmi z uczelni.

    Po skończeniu studiów ze względu na aktywność zawodową i samorozwój, zacząłem poznawać jeszcze więcej ludzi.

    Tak naprawdę chodzi o to, że jak:
    - lubisz grać w tenisa, to idź na korty tenisowe
    - lubisz podróżować, to idź do klubu podróżnika
    - lubisz biegać, to masz kluby biegaczy
    - robisz biznes, to idź do jakiegoś stowarzyszenia przedsiębiorców
    itd. itp.

    Samorozwój nie polega na czytaniu książek i “jaraniu się” oglądanymi video na Youtube.
    Oczywiście jest to jeden z elementów, ale SAMOROZWÓJ, to ŚWIADOME I WIELOKROTNE PRZEJŚCIE PRZEZ ZAJEBIŚCIE DLA NAS NIEKOMFORTOWE EMOCJE ( !!! )

    Do czego nam znajomi ze szkoły podstawowej, średniej, czy inni tam, jeżeli KAŻDY POSZEDŁ W SWOJĄ STRONĘ ??? !!!

    Ludzie z różnych światów, mający kompletnie inne doświadczenia i poglądy na świat.
    Co bym dzisiaj robił z ludźmi, których poznałem w dzieciństwie ???
    O czym bym rozmawiał ???

    Z takimi ludźmi spotkania polegają na bezsensownym CHLANIU wódki i “beblaniu” przy kielichu oraz narzekaniu jak to jest źle.
    Natomiast, gdy się przypadkiem spotka takich ludzi, to padają 2 – 3 podstawowe pytania:
    - masz żonę/dzieci ?
    - gdzie mieszkasz ?
    - gdzie pracujesz ?

    Więc chodzi o to, aby poznawać NOWYCH LUDZI.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2017 at 13:38

    Brawo, sama prawda. Dzięki.

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2017 at 12:53

    Nasze życie zawodowe i prywatne ma polegać na tym, że często SPOTYKAMY SIĘ Z LUDŹMI, więc wtedy potrzeba kontaktu z ludźmi będzie zaspokojona.

    Prawda taka, że ZAWSZE, ale to ZAWSZE było tak, że jak chciałem coś w życiu zrobić i coś zaproponowałem, to było 10 chętnych, ale jak przyszło do działania, to ZOSTAWAŁEM SAM :-)
    I najlepsze jest w tym to, że gdy sam podjąłem inicjatywę i coś zrobiłem, poszedłem w jakieś miejsce, to ZAWSZE znaleźli się tam NOWI LUDZIE, którzy działali podobnie do mnie i miałem nowych nazwijmy to znajomych.

    Lubiłem grać w piłkę nożną, to grałem, ale tych kontaktów nie przenosiłem np. na tematykę rozwoju z kobietami, bo po co ???

    Kilka lat temu spędziłem sylwestra sam, bo akurat tak wyszło.
    I co się stało ?
    Było super – nie chciało mi się spędzać sylwestra z prymitywnymi, pijanymi i bełkoczącymi prostakami.
    Żadnej presji.

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2017 at 13:05

    Wiele ludzi ma nawet dość aktywne życie, ale NIEUŚWIADOMIONE LĘKI przed oceną, brakiem akceptacji, odrzuceniem, porażką, nieudolnością, zmianą i nieznanym mocno ich ograniczają.

    Natomiast jak ktoś mi mówi, że “skończył szkołę/studia i teraz już nie poznaje ludzi, albo nie ma gdzie poznać kobiety” to jest jakimś życiowym przegrywem.
    Myślę sobie wtedy, jakie ty masz człowieku życie ?
    Wyjdź do ludzi i nie funkcjonuj tylko na zasadzie praca – dom – pornosy – spać – praca :-)

    Ludzi łączą WSPÓLNY CEL/POGLĄDY/SPRAWY.
    Tak jak Paweł wymieniłeś te miejsca w artykule, to jest właśnie WSPÓLNY KONTEKST, wspólna tematyka miejsca, wspólne zainteresowania.
    Gdy się w te miejsca chodzi, to naprawdę ma się FAJNE ŻYCIE, którego nie trzeba udawać i nie masz wtedy nawet czasu na “fotografowanie lustra” jak wszystkie pustaki i wrzucanie “zdjęć lustra” na portale społecznościowe :-)

    Natomiast jeżeli chodzi o POZNAWANIE KOBIET, to w większości miejsc NIE MA interesujących nas kobiet w naszym typie.
    To NORMALNE.
    Ale ich nie ma tak samo na ulicy, czy w galeriach, natomiast największym WROGIEM ( !!! ) jeżeli chcemy poznać kobietę jest siedzenie w domu.

    P.S.
    Popatrzcie na ludzi, którzy odnoszą sukcesy w życiu zawodowym, prywatnym, sporcie – ludzie którzy osiągają SWOJE CELE.
    Oni nie siedzą przy wódce ze starymi znajomymi z piaskownicy, tylko tacy ludzie “ŻYJĄ”

    A co to znaczy “ŻYĆ”, myślę że dla każdego to coś innego…

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2017 at 13:45

    Tak, dokładnie, trzeba zaktywizować swoje życie nie w celu poznawania kobiet, tylko tak dla zabawy, żeby nasze myśli były na innych torach, jak w raporcie “Sekret atrakcyjnego stylu życia pdf”. Trzeba odpuścić presję na poznawanie. Po prostu być zajętym, unikać siedzenia w domu, wychodzić do ludzi, poznawać różnych ludzi, grupy ludzi, różne dziewczyny, a z czasem kobiety zaczynają do nas lgnąć, bo widzą silną osobowość i emanowanie pozytywną energią, szczęściem. Tak to działa.

    Odpuścić presję na poznawania ultra hiper dziewczyn za wszelką cenę byle gdzie, a zamiast tego po prostu żyć swoim życiem i to aktywnym życiem.

    Włóczenie się gdziekolwiek TYLKO w celu wypatrywania super ładnych dziewczyn jest po prostu żałosne, niemęskie i uwłaczające naszej godności. Trzeba zająć się aktywnym życiem i świadomie rozwijać pewność siebie, towarzyskość.

    Kobiety będą się POJAWIAĆ siłą rzeczy w takim zajętym życiu. Jeśli nie mieszkamy w Warszawie albo innym wielkim mieście, to nie ma tak łatwo, że się 2 razy wyjdzie do centrum i spotkamy 10 super dziewczyn i z dwiema się umówimy. W mniejszych miejscowościach można czasem poznać 0 takich dziewczyn w naszym typie.

    Dlatego trzeba prowadzić naprawdę aktywny tryb życia, aby uzbierać wystarczającą ilość interakcji i skupić się na SWOIM doświadczeniu, rozwoju, kontaktach międzyludzkich, bawić się tym, przebywać wśród ludzi i przy okazji poznawać kobiety. Inaczej to będzie męka.

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2017 at 21:52

    Dodam tylko, że należy mieć AKTYWNE ŻYCIE nawet po to, aby kończąc byt na Ziemi móc powiedzieć “moje życie to była jedna wielka przygoda, mam dużo wspomnień” itd.

    Trzeba być aktywnym, aby NIE BYŁO NUDNO :-)

    P.S.
    Znajomi nie są do niczego potrzebni żeby poznawać KOBIETY, czy w ogóle nowych ludzi.

    Znajomi, tylko się wpieprzają, swoją wścibskością PSUJĄ relacje z nowo poznaną kobietą.
    Poprzez swoje pieprzenie, zabijają TAJEMNICZOŚĆ, NIEDOSTĘPNOŚĆ i zaburzają cały proces BYCIA WYZWANIEM, bo “sprzedają” kobiecie informacje o mężczyźnie, pozbawiając Ja tych emocji, które powodują że kobieta się zainteresuje, zauroczy, zakocha – po prostu “wkręci” się w znajomość.

    IDEALNA SYTUACJA do poznania kobiety, to np.
    “Jest sobie jakiś event, wydarzenie, gdzie mamy WSPÓLNY KONTEKST ( !!! ), nie znam tak naprawdę tam wiele osób lub nikogo.
    Podchodzę do kobiety, rozmawiamy sobie, wymieniamy się kontaktem, umawiamy spotkanie.
    I zaczyna się cała GRA RANDKOWA.

    Zdałem test atrakcyjności fizycznej, kobieta jest zainteresowana na min. 51% i JA TAK SAMO KOBIETĄ.”

    Wtedy znajomość jest budowana “JAK NALEŻY”.

    Natomiast “NIEDOROZWINIĘCI” w temacie relacji damsko – męskich znajomi, tylko się wpierdzielają i NISZCZĄ poprzez swoje durne zagrywki dobrze zapowiadające się znajomości.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 22, 2017 at 09:51

    Dokładnie, to kolejny minus poznawania ludzi z asystą znajomych, o którym już nie wspominałem tutaj. Chyba, że ktoś ma znajomego na poziomie, który zna te wszystkie zasady atrakcyjności, ale o takich ciężko.

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2017 at 22:25

    Jak czytam LINK z komentarza powyżej, to Paweł aż się śmieję :-)
    (kiedyś już to czytałem i za każdym razem powoduje to uśmiech na mojej twarzy)

    Miałem dokładnie tak samo jak opisałeś w tym linku.
    PRAWDA, PRAWDA i tylko PRAWDA :-)

    Właściwie KAŻDY MYŚLĄCY FACET, po przeczytaniu tego linka powinien mieć REFLEKSJĘ nad tematem poznawania kobiet

    Reply

    Michał Lxxx June 23, 2017 at 10:31

    Co do AKTYWNEGO ŻYCIA oraz MIEJSC Z KONTEKSTEM.

    To gdy zacząłem w takie miejsca uczęszczać, to POTWIERDZAM, to co Paweł kiedyś gdzieś pisałeś.
    Mianowicie:
    - w tych miejscach największym plusem jest to, że kobieta rozmawia. Nie jesteśmy sromotnie z automatu odrzucani i traktowani jak ulotkarze, czy jeszcze gorzej – śmiecie, co np. na ulicach jest normą
    - większość kobiet w miejscach z kontekstem kompletnie mi się nie podoba i nie jestem nimi zainteresowany (tak samo na ulicy, czy w galeriach – większość jest dla mnie nie w typie), ale chociaż się rozwijam, czy trenuje konwersacje
    - większość kobiet w tych miejscach NIE JEST zainteresowana nami. Rozmawia z grzeczności, “o kontekście” a gdy zaczniemy tranzycje i flirt, takie kobiety NIE ODWZAJEMNIAJĄ tego

    I to bardzo WAŻNE.
    Również w tych z pozoru wydawałoby się AMBITNYCH miejscach, jest masa kobiet:
    - stukniętych
    - toksycznych
    - niedowartościowanych
    - obrażalskich
    - skrzywdzonych
    POJEBANYCH po prostu, które tylko i wyłącznie ze względu na “presję miejsca” jakoś się tam zachowają, ale i tak zakładają “suko tarcze” i nie potrafią przyjąć kurtuazyjnej rozmowy jako żart, tylko patrzą na to przez pryzmat ego i logiki.

    Paweł pisałeś, że miałeś takie nastawienie jeżeli Ty jesteś normalnym facetem i się rozwijasz, to nawet gdyby 3% kobiet było normalnych na umyśle, to znajdzie się z czasem normalna kobieta, która chce poznać normalnego faceta i stworzysz z taką fajną relację.
    Takie trzeba mieć właśnie nastawienie.

    No bo jeżeli jakiś procent facetów jest normalnych, to i jakiś tam procent kobiet jest normalnych.

    P.S.
    Gdyby ludzi zapytać, czy chcesz być;
    - szczęśliwy
    - bogaty
    - mieć fajną relację itd. itp.
    KAŻDY odpowiada, że TAK, ale naprawdę 90% ludzi poprzez swoje CZYNY kompletnie temu przeczy i robi wszystko aby NIE BYĆ SZCZĘŚLIWYM, nie kochać i być kochanym, nie być bogatym…

    Trzeba naprawdę UGRUNTOWAĆ sobie przekonania, aby się w tym wszystkim nie zrazić.

    Gdy idziemy do celu, to najpierw trzeba wygrać z:
    - samym sobą – własne ograniczenia
    - najbliższymi – rodzina itd.
    - ludźmi otoczeniem, którzy na każdym kroku ciągną w dół
    dopiero gdy się to “przejdzie” jest osiągnięty cel

    Reply

    Michał Lxxx June 23, 2017 at 10:55

    Ten komentarz powyżej napisałem, bo przypomniała mi się taka sytuacja, gdy jakiś czas temu byłem w TEATRZE i zacząłem przed sztuką rozmawiać z kobietą, która stała z matką.

    Zacząłem o teatrze sytuacyjnie – kontekstowo, później flirt (nawet odwzajemniony) więc oddałem strzał komunikując jej moje randkowe intencje.
    Wtedy córka pierdalnęła mi tekst “spieszę się” (czekając za sztuką w teatrze spieszy się – stuknięta; po czym uciekła w kąt, gdzieś gdzie mnie nie widziała), natomiast jej matka dostała DRGAWEK i tak się w koło rozglądała, czy czasami ludzie się nie patrzą, że o mało zawału nie dostała :-)

    I to kobiety w wieku ok. 30 i 55 lat, podkreślam w TEATRZE.

    Obie kobiety zachowały się jak PODGATUNEK – PODLUDZIE, niegodne uwagi i zainteresowania.

    P.S.
    Pisze to po to, aby inni czytelnicy NIE ZRAŻALI SIĘ, bo z wami jest WSZYSTKO OK.

    Wielu facetów maja nieprzepracowane i niepoukładane od strony emocjonalnej własne głowy i gdy zetrą się z tym całym “koktajlem w łepetynach” u ludzi, to się poddają, nie rozumiejąc, że problem nie lezy w nich.

    Naprawdę 50% ludzi ma ostre zaburzenia emocjonalne.
    Mam kolegę psychiatrę, który mówi, że WIĘKSZOŚĆ jego pacjentów to ludzie którzy mają zaburzenia emocjonalne, problemy z ego, lękami, strachem.

    Mało pacjentów ma ostre “jazdy” w stylu:
    - wycie do księżyca
    - szczekanie na jadące samochody
    :-)

    Reply

    Patryk Sopot June 23, 2017 at 19:55

    Właśnie !!
    Chciałbym zwrócić uwagę to co Michał Lxxx napisał o kobiecie w teatrze…
    Sprawa wygląda taka, wczoraj miałem wydarzenie z rozwoju motywacji… jadąc pociągiem zauważyłem na dworcu dziewczyne.. podchodząc do niej i się przedstawiając potem pytając się gdzie idzie miałem punkt zaczepny do dalszej rozmowy, ponieważ owa Kobieta szła na wydarzenie…
    Zaczałem z nią rozmawiać ile razy byłem na szkoleniu co mi zmieniło się w życiu bla bla bla, potem rozmowa jakie ja mam pasje i potem co ona robi potem mowie o spotkanie itp. powiedziała, że idzie sprawę jeszcze załatwić i pogadamy bardziej na przerwie/zakoniecznie wydarzenia… a ja spoko nie ma problemu, aby nie być nachalny itp.
    Koniec wydarzenia idzie w moją strone i się pytam ,, Monika jak wydarzenie się podobalo,, a ona ,, tak, ale ja się śpieszę,, co mnie zmurowało i naprawdę sadzilem, że dziewczyna spoko, ale jak ktoś mi takie slowo ,, spiesze się,, na wspólnym kontekście mowi to ma nie równo w głowie, bo moim zdaniem kobieta NORMALNA by gadala na dany temat… ale jak to powiedział prowadzący 95 % Polskiego społeczeństwa jest przecietna, ja to innymi słowami odbieram 95 % to D….

    Reply

    Paweł Grzywocz June 23, 2017 at 23:08

    Może zbyt wcześnie wypaliłeś z tym hasłem “spotkanie”, że chcesz się od razu umówić na jakąś oficjalną randkę, co jest boleśnie przewidywalne. Wystarczy pytać o sam nr telefonu i to po solidnej rozmowie i solidnych oznakach zainteresowania. To, że dziewczyna coś tam opowiada nie jest żadną konkretną oznaką zainteresowania. To zwykła kurtuazja. Także jeśli traktujesz po prostu niezainteresowaną dziewczynę jako stukniętą, to jest to poważny problem z odbieraniem całej sytuacji.

    Tak samo nie wiem, jak to u Michała wygląda, bo mnie tam nie ma. Może pokazał zainteresowanie w tym teatrze zbyt agresywnie i matka z córką się speszyła. Skąd mam wiedzieć. To są delikatne sprawy. Uważam, że mamy duży wpływ na to, jak nas ludzie odbierają. Gdy się działa subtelnie, delikatnie, spokojnie, to tak samo na nas reagują.

    Także nie wiem, czy nazywanie wszystkich niezainteresowanych dziewczyn stukniętymi i z nierozwiązanymi problemami to dobry kierunek. Może po prostu nie są zainteresowane i najzwyczajniej w świecie nie potrafią się odnaleźć w takiej sytuacji, krępuje je to. Czy to powód, aby je poniżać, a siebie uważać za mistrza emocji. Nie sądzę. Tak po prostu jest i tyle. Możemy robić to o tyle lepiej, aby nawet taka nieogarnięta dziewczyna nie poczuła się skrępowana.

    Reply

    Adrian June 24, 2017 at 12:11

    Paweł, zgadza się. Jak zagaduję do kobiet, to mam wrażenie, że one czekają na to, kiedy się wyłożymy i zapytamy o spotkanie. A tak pytasz tylko o numer i niezależnie od efektu kończysz rozmowę i spadasz. Zostawiasz po sobie dobre wrażenie. To mega ważne, bo kiedyś możesz zacząć się spotykać z dziewczyną, która akurat będzie jej koleżanką, nigdy nie wiadomo. Wtedy jest duża szansa, że tamta nie napierdzieli jej w głowie, że jesteś frajer, bo zapamiętała rozmowę z ogarniętym gościem. NIGDY nie należy pytać o spotkanie w czasie pierwszej rozmowy, bo to pobudza mechanizmy obronne nawet u zainteresowanej dziewczyny.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 24, 2017 at 12:18

    Dokładnie.

    Reply

    Mateusz June 21, 2017 at 15:37

    Nie zapomnę jak przyjechałem na studia do większego miasta w którym nikogo nie znałem.
    Wynajmowałem pokój jednoosobowy w mieszkaniu w którym było 11 osób (z praktycznie nikim się nie dogadałem,bo od razu mnie w sumie olali,bo przecież oni się znają to po co im ktoś nowy) Grupa na studiach totalne łajzy,które nie potrafiły
    iść do nowej grupy bez kilku znajomych (oczywiście nie wszyscy,ale większość) mimo iż zagadywałem ich to rozmowy się nie kleiły.Grupa językowa była już lepsza.Generalnie to był najsamotniejszy okres w moim życiu,dołowało mnie to niesamowicie i wewnętrznie frustrowało.

    Jednak,im głębiej w ciemnościach drzewo zapuści korzenie,tym rośnie mocniejsze i większe.Dlatego powiedziałem “Pierd**e…nie pozwolę,żeby jakieś sytuacje na które nie mam wpływu mnie przerastały”

    I to tylko sprawiło,że stałem się twardszy.Motywowało mnie to do zmian.To był okres gdzie zagadałem i poznałem najwięcej dziewczyn,zapisałem się do organizacji studenckiej gdzie poznałem fantastyczne dziewczyny i znajomych,miałem już tak wylane,że poszedłem na yoge gdzie były same panie i sam pojechałem do klubu,tańczyłem (trzeźwo) i w rezultacie zapisałem się na klub mówców.
    I to nie znajomi Ci są potrzebni…to pewność siebie,która sprawia,że swoim wewnętrznym spokojem czujesz,że możesz poznać masę ludzi i wśród nich znajdzie się ktoś odpowiedni.

    Z tym wykorzystywaniem trudności jako paliwa podpisuje się obiema rekami.Trudności są niezbędne do zmian.
    Panowie działać!

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2017 at 18:15

    Szacun. O to chodzi. Gratuluję decyzji, stanowczości i siły charakteru. Oby tak dalej.

    Reply

    Gregory June 21, 2017 at 16:33

    Ja właśnie jestem typem niezależnego samotnika. Od jednej z koleżanek usłyszałem kiedyś, że mam “naturę kota”. Zawsze dobrze mi było samemu, bo mam wiele zainteresowań i to takich, które realizuje się raczej solo. Przykładowo, do budowy wzmacniacza lampowego nie potrzeba paczki przyjaciół ;) Ale zauważyłem, że ogranicza mnie to w kontaktach z kobietami, nie wiedziałem o czym z nimi rozmawiać, nie znałem ich natury. Byłem upośledzony interpersonalnie i coraz bardziej zaczęło mi to przeszkadzać. Randki… To był dramat. Mam dreszcze na same wspomnienia. Oświecenie przyszło zupełnie przypadkiem. Jako biedny żak potrzebowałem kasy i poszedłem w wakacje dorobić. Był to wielki moloch i było tam pełno osób w moim wieku. Ciągle poznawałem nowych ludzi. Jak to w pracy, musiałem nauczyć się z nimi współpracować. Otworzyłem się na nich, a przede wszystkim na kobiety. Nauczyłem się z nimi rozmawiać, żartować i flirtować. Spodobało mi się to. Zapragnąłem być wśród ludzi. Tak, to był punkt zwrotny w moim życiu. Do czego zmierzam. Uważam, że największą umiejętnością w życiu człowieka jest umiejętność zbalansowania swojej natury, własnych potrzeb z realiami otaczającego świata. Nie można cały czas bezpiecznie siedzieć sobie w skorupie jak żółw, bo w dłuższej perspektywie to się na nas zemści i mocno porani…

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2017 at 18:17

    Mega doświadczenie. Dzięki za podzielenie się tym punktem zwrotnym i gratuluję odwagi!

    Reply

    Wojtek June 21, 2017 at 20:26

    Zawsze pozostają te pseudo portale randkowe typu sympatia , badoo , edarling czy jeszcze jakieś inne. Chociaż nie polecam. Nie wiem po co te kobiety się tam rejestrują , ale na pewno nie po to żeby kogoś poznać. A jak już nawet uda im się kogoś poznać dalej siedzą i szukają kogoś lepszego , może akurat nagle napiszę do takiej jakiś książę z bajki.

    Reply

    Anonim June 22, 2017 at 13:42

    No właśnie z tymi portalami to tak jest jak napisałeś. Też tam takie wrażenie, że one tam siedzą, żeby siedzieć. Jeszcze kiedyś częściej się można było spotkać, teraz to już tam dziwne osobniki siedzą głównie. Albo jakieś księżniczki internetowe, które szukają tłumu wielbicieli, albo bardzo mało atrakcyjne dziewczyny.

    Reply

    Zbyniu1987 June 23, 2017 at 01:12

    Cześć;

    W czasach studiów miałem mnóstwo znajomych, jednak to nigdy nie była “paczka”, z czasem znajomi się wykruszali, a mnie pozostał właściwie jeden “kumpel”, który wciąż narzekał na wszystko, ale ja i tak utrzymywałem z nim kontakt, bo miałem z kim wychodzić wieczorami na imprezy. Sporo się zmieniło, gdy zacząłem jeździć na spotkania najbliższego klubu Toastmasters – prawie 50 km od mojego miasta. Tam poznawałem wiele ciekawych osób i coraz bardziej wierzyłem w to, że moje miejsce jest w dużym mieście, a nie w tym średnim 80 tysięcznym… jednak w miarę upływu czasu zaczęło mnie irytować, to że za każdym razem gdy chcę się z kimś spotkać, muszę jechać 50 km – no ale jak to pięknie brzmiało – mieć znajomych w wielkim mieście!!! Na szczęście przyszedł czas, że zacząłem walczyć ze swoim Ego i nieustannie usuwałem perfekcjonizm ze swojego życia… to był klucz do mojego sukcesu. Zacząłem swobodniej pracować, poprawiły się moje relacje z rodziną i ze znajomymi (przestałem udawać kogoś kim nie jestem), a także zacząłem odświeżać stare znajomości w swoim mieście… Okazało się, że cały czas pamiętali o mnie :) To ja się gdzieś zgubiłem we własnym życiu goniąc wiecznie za wyidealizowaną kobietą moich marzeń… Obecnie cieszę się z tego, że wyrobiłem swobodę poznawania nowych ludzi i jednocześnie jestem człowiekiem o silnym charakterze, który nie boi się spędzania czasu z samym sobą. Nie muszę wszędzie pokazywać się ze znajomymi, żeby być cool… :D

    Wystarczy 5 kroków do osiągnięcia sukcesu:
    1. cieszmy się każdym dniem…wydobądźmy z siebie radość.
    2 .miejmy własne żelazne zasady (kręgosłup moralny), pracujmy nad charakterem.
    3. poszerzajmy strefę komfortu, gdzie tylko się da.
    4. schowajmy Ego do kieszeni… i czasami poprośmy o pomoc lub sami zaproponujmy spotkanie.
    5. Słowo “porażka” zamieniamy na “DOŚWIADCZENIE”.

    Zapewniam że po jakimś czasie ludzie sami będą się chcieli z wami spotykać… :D

    ps: 4 z 5 punktów to praca z samym sobą, a tylko jeden to otoczenie zewnętrzne… oznacza to, ze na początku robimy porządek “u siebie” a dopiero później zapraszamy innych w gościnę.

    Reply

    Michał Lxxx June 23, 2017 at 11:19

    Dodam, że mam taka ZDROWĄ DETERMINACJE do poznania właściwej kobiety.

    I 100% moich interakcji z kobietami weryfikuje w taki sposób w jaki Paweł nauczasz.
    Jest tak dużo kobiet, które nie nadają się do szczęśliwej relacji – związku, że trzymam się niczym “PROCEDURY” zasad 12 randek, 12 kroków do związku itp. itd, aby MINIMALIZOWAĆ wpakowanie się “na minę” czyli jakąś strzygę.

    W trakcie mojej podróży po świecie relacji damsko – męskich, na własne oczy widziałem już tyle osób ZNISZCZONYCH wręcz, roztrojonych emocjonalnie, przez TOKSYCZNEGO partnera, że aż mnie ciarki przechodzą.

    Poznałem facetów, którzy przez stukniętą kobietę:
    - pozbyli się mieszkania/domu
    - zbankrutowali
    - stali się menelami, bo wpadli w alkoholizm
    - próbowali popełniać samobójstwo

    WRAKI ludzi.

    Naprawdę UWAŻAJCIE Panowie.

    I tu nie chodzi, o to żeby się ZAMYKAĆ NA KOBIETY i budować taki niewidzialny mur/ścianę i nie potrafić się otworzyć emocjonalnie, ale być OSTROŻNYM.
    Faceci tez maja presję wieku, że do np. 35 lat chce poznać kobietę.

    A co jeśli taka poznana kobieta się np.
    - puści
    - odejdzie
    - umrze na raka
    - zginie w wypadku ???

    Nie ma presji, jest OTWARTOŚĆ i OSTROŻNOŚĆ i powolne poznawanie się, aby móc ZAUFAĆ drugiej osobie na tyle, żeby było dobrze.
    W każdym wieku można poznać kobietę, która okaże się właściwa.

    Gdy jesteś sam, to masz oczy i uszy otwarte na poznawanie się, a gdy ktoś TKWI w chorym układziku, to potencjalne okazje przechodzą pod nosem raz na jakiś czas.

    Pamiętajcie JEDYNA RELACJA w jakiej macie 100% pewności, że będziecie do końca życia, to RELACJA Z SAMYM SOBĄ.
    I to z ta relacją musicie się czuć na 100% dobrze.

    Żadnego:
    - szukania akceptacji,
    - presji społecznej,
    - porównywania się
    - swatania

    Osobiście uważam, że dobrze jest mieć tą DRUGA OSOBĘ, która jest nam w życiu bliska, ale dotychczasowa PODRÓŻ po świecie relacji pokazała mi, jak ludzie sięgali dna przez “druga osobę” więc spokojnie :-)

    P.S.
    Ostatnio na ulicy rozmawiałem z kobieta w wieku 27 lat, która mi mówiła, że:
    “jest już w 5 związku i w każdym związku regularnie zdradza swoich fagasów, bo taka ma poligamiczna naturę” :-)
    To jest normalny człowiek ???
    Rozmawia ze mną na ulicy i po 15 minutach rozmowy opowiada mi takie historie…

    Reply

    Mateusz June 24, 2017 at 12:54

    Ja widziałem film jak gościu się podpalił przez byłą dziewczynę,a inny sobie strzelił w serce.To też jest chore,ale pokazuje jak ogromne blizny w psychice to powoduje.Mój znajomy został 3 razy zdradzony,spędza 22 godziny w domu każdego dnia,ma dosyć ludzi.

    Mnie samo flirtowanie i poznawanie kobiet daje ogromną frajdę.Związek to też nie jest jakiś spacer po parku i ja wole poświecić całe życie na szukaniu wspaniałej,normalnej,wiernej,uczciwej kobiety,niż brać byle kogo,nawet jakbym miał do końca życia być sam,to wybieram samotność.U mnie w rodzinie to prawie wszyscy się rozwiedli.Chrzestny przez hajs,babcia dziadka zdradziła.Dziadkowie od strony mamy to drugie małżeństwo.Sąsiad,drugi sąsiad,koledzy,przyjaciele.

    Jednak trzeba zdać sobie sprawę,że 90% z tych ludzi nie wie jak utrzymać związek lub wybrało złą kobietę (zazwyczaj jest to tak 50 na 50)

    A co do tej laski 27 lat…
    Nie musisz wierzyć we wszystko co mówi kobieta to po pierwsze,może tak Ci powiedziała żebyś się odczepił.Mi na szybkich randkach laska też mówi po 4 minutach rozmowy,że zdradziła swojego chłopaka bo zaczął ją wkurzać.

    Po drugie NIE MUSISZ co trochę ZWIĘKSZAĆ co drugiego SŁOWA tak JAKBYŚMY nie wiedzieli CO CZYTAMY.Trochę to IRYTUJE.
    Pozdrawiam :)

    Reply

    marine_trooper June 25, 2017 at 00:14

    Tak, ta 27-latka to normalna kobieta. Zapomina o swoim miśku, gdy tylko trafi się lepszy model.

    Reply

    Mateusz June 25, 2017 at 19:35

    Takie kobiety to jest masakryczna patologia..
    Slabo mi się robi, jak sobie pomyślę, że miałbym na taką kobietę trafić a ona by się maskowała i bym o tym nie wiedział… albo jeszcze gorzej -> odkryć to po dłuższym czasie -> po już ogromnym zaangażowaniu, że na taką trafiłem…i mnie np. zdradzała i mieć przez to zszarganą psychikę..

    Powyższe to jest ekstremalny przypadek, ale już sama świadomość, że ktoś nas wykorzystuje jest cholernie bolesna.. a co dopiero jak ktoś nas by miał zdradzić… wrrr
    Dobrze, że wiemy jak się przed tym bronić i co robić by do tego nie dopuścić.
    Co do tego ekstremum(choć nie wiem czy dobrze to określam – jako ekstremum) jakim jest zdrada – to jego prawdopodobieństwo(bycia zranionym) jest bardzo duże, gdy damy się wykorzystywać jako pantofel/łajza itp.
    Raz oglądałem jakiś film wojenny, gdzie była scena co żołnierze odpalili kasetę na odtwarzaczu(chcieli oglądać razem film,) a to się okazało, że to była kaseta przesłana do jakiegoś z żołnierzy, gdzie laska się bzyka z kimś(pierwsza myśl: pornos) i na koniec filmu ta kobieta podchodzi do kamery i jakieś chore słowa odwetu widać, że chciała przekazać -> okazało się, że to była kobieta jednego z żołnierzy-> pokazywana była reakcja jego reakcja, wyglądał jakby mu dziecko zamordowano -> wiadomo, że to film, aczkolwiek sytuacja odzwierciedlająca potencjalną rzeczywistość i warto sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji by się wystrzegać tego typu kobiet -> stąd też mój początek wiadomości -> w życiu nie chciałbym znaleźć się w takiej okropnej sytuacji i potem z niej się długo zbierać – o ile w ogóle by mi się udało.

    Reply

    Michał Lxxx June 26, 2017 at 14:08

    Z logicznego punktu widzenia dobrze wiemy, że to taka kobieta jest gorsza od dziwki.
    No bo na złość swojemu facetowi gzi się z jakimś typem.
    Głupia baba.

    Niemniej emocjonalnie z całą pewnością jest to cios…

    Reply

    KKS July 13, 2017 at 00:26

    Nie ulegajmy też wizjom z filmów – bo to, że filmy, media i kreowane są w nastawieniu na rozwiązłość i zgniliznę moralną to oczywista oczywistość – a już szczególnie filmy amerykańskie – nic innego jak tylko seks, zdrady i puszczalstwo.

    Reply

    Lucas June 24, 2017 at 23:08

    Ja powiem tak od długiego czasu jestem wybredny i miejsca w które idę też mają dla mnie znaczenie bo nie chcę czuć się jak robot a np. na Toastmasters to czułem się jakoś dziwnie pomiędzy tymi ludźmi… Byłem kilka tyg. temu parę razy i parę lat temu uczęszczałem jako klubowicz przez 3 miesiące i jakoś szybko się zniechęciłem bo oni tam naprawdę uprawiają kult samorozwoju, przeżywają te spotkania jak nie wiadomo co jeden gościu to ciągle wyprostowany chodzi i widać napuszoną mowę ciała gołym okiem, zależy też od klubu w sumie bo w Toruniu są dwa kluby jeden jest taki z luźniejszą atmosferą (tam byłem klubowiczem) a drugi bardziej nastawiony na indywidualizm (kilka tyg. temu zaglądałem) ale w tym drugim czułem taką presję bo ci wszyscy ludzie z tych spotkań robili jakieś cudowne wydarzenie, fajnie przemawiali ale atmosfera tam była dziwna, czułem taką sztuczność gadałem może z dwiema osobami które były sympatyczne i można było porozmawiać na codzienne tematy ale inna część to po prostu jak jakieś ćpuny tylko o samorozwoju… Ja już wyrosłem z tej dziedziny lubię normalność nie chce mi się udawać i robić coś na siłę co mnie nie interesuje, można wpaść w taki zamknięty krąg i przełamywać strefę komfortu a i tak umysł będzie wkręcał że za mało albo że miałem jakąś okazję a nie wykorzystałem i ciągle takie walczenie o poszerzanie strefy komfortu to w pewnym momencie też człowiek czuje takie wypalenie że ciągle coś robię i reakcje ludzi są różne ale oczywiście to co było ok to ok ale to co wyszło nie tak to umysł rozpamiętuje i masz wtedy ochotę gdzieś to zrewanżować i zrobić jeszcze jeden krok aby ten negatywny stan gdzieś zakryć jak dla mnie też to jest niezdrowe i poszerzanie strefy komfortu owszem ale też nie za wszelką cenę bo można popaść w jakiś obłęd i ciągle tylko szukać wyniku, okazji, itd. W pewnym momencie też już miałem tego dość i chciałem pójść gdzieś w ciszy zrobić swoje a jak będzie okazja to pogadać a nie jak widzę kogoś kogo wcześniej widziałem to znaczy że teraz muszę coś powiedzieć za wszelką cenę bo będę dziwny, albo lepsze że gdziekolwiek teraz idę to muszę gadać bo inaczej się wypale i wtedy jest taka wymuszana reakcja dla mnie to sprawiało nerwowość, o 100 razy lepiej człowiekowi wychodzi jak masz ku temu okazję i się nie siłujesz. Chodzę do szkoły językowej od 5 lat i nie rezygnuje z tego miejsca bo tam się świetnie czuję mogę pogadać i mam dobre relacje z tymi ludźmi, chodziłem na kurs tańca i tam też poznałem fajne osoby oraz poznałem kroki, na siłowni też jest fajna atmosfera (jak człowiek jest przeciętniakiem to ludzie chętnie pomagają przy wytłumaczeniu cwiczeń), chodziłem na studia nie miałem problemu z wyrażaniem własnego zdania w grupie ludzi, w szkole licealnej tak samo, kursy różnej maści, sklepy, urzędy itd. też nie ma problemu z elokwencją i mimo tego skądś wciąż się brały takie obwiniające samokrytyczne głosy w głowie, dlatego jeżeli są takie dni że mam zamułe, plącze się w zdaniach itd. to też jest super, nie chce mi się już ciągle walczyć za wszelką cenę aby poszerzać strefę komfortu i ciągle w głowie walczyć że gdzieś tam coś mi nie wyszło. Albo wiesz że jesteś wyjątkowy albo musisz się ciągle poszerzać bo bez tego to będziesz nikim to jest po prostu horror i sieczka z mózgu. Masz poczucie że chcesz gdzieś wyjść to idziesz jak będzie możliwość pogadania to będzie a jak nie to robić swoje i tyle bo ciągłe czepianie ludzi to mnie w pewnym momencie tak wnerwiało że same rozmowy były debilne, dlaczego ? bo wymuszane, naparzanie ciągle z rutynek to sam człowiek czuł gnój w głowie i nie da się tak działać.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 25, 2017 at 10:02

    Dzięki za podzielenie się doświadczeniem. Też tak mam, że wpadam w obsesję na jakimś punkcie, gdy sobie coś wkręcę. Z jednej strony to dobre, bo dużo działasz, z drugiej strony może prowadzić do okresów wypalenia. Także, jak zwykle to kwestia przekonań o swojej wartości, hierarchii wartości życiowych, sensu życia, aby się tak nie zatracać za każdym razem, tylko spokojnie dążyć do danego celu.

    Reply

    Kuba June 25, 2017 at 10:39

    Lucas też przez ostatni czas zacząłem mieć gdzieś tan cały samorozwój. Wczoraj poszedłem na wydarzenie robić ZDJĘCIA a nie poznawać dziewczyny i robić zdjęcia. Efekt jest taki, że wpadły 3 podejścia bezpośrednie i jedno przez znajomych. Zrobiłem krok do celu i zdobyłem potencjalnych klientów na zdjęcia :) Małem gdzieś to czy coś zrobie, a bawiłem sie serio super. Wcześniej postrzegał bym to jako jakaś walkę? wyzwanie? Z perspektywy czasu wydaję sie to śmieszne.

    Reply

    Lucas June 26, 2017 at 22:35

    Dokładnie. Ja mam potężną blokadę kiedy idę z nastawieniem robienia treningu zagadywania albo zaczepiania dziewczyn (a jak w miejscach z kontekstem to już naprawdę całkowity niewypał) ! Dla tego zacząłem się zastanawiać czy mi to w ogóle potrzebne skoro jak nie mam założeń, wychodzę gdzieś tam bo idę sprawy załatwić spotykam dziewczyne czy kogokolwiek po drodze obojętne czy piękna kobieta, przeciętna, staruszka, mężczyzna to mam taki flow że wystarczy jedno zdanie i potem rozwija się konwersacja bez spiny, ofc druga osoba musi być mega otwarta i wtedy to jest bez różnicy czy to jest ulica, galeria czy miejsce z kontekstem po prostu to płynie dla tego że nie mam w głowie TRENING albo NUMER, DZIEWCZYNA, ROZWÓJ itd. Mam tak za każdym razem jak idę bez nastawienia że muszę powiedzieć cześć to nawet nie powiem cześć tylko pogadam 15 min. :) Ale to musi być to wylanie że mi nie zależy w sumie na wyniku i docinki do kobiet wtedy same z ciebie płyną. To jest taka obsesja moim zdaniem jak wpadniemy w samorozwój i przełamywania strefy komfortu że jak idziemy z nastawieniem Trening z zagadywaniem i nie zagadamy bo mamy cisnienie takie że głowa kipi to później cały czas żyjemy w przekonaniu że ja jestem beznadziejny bo nie poszerzam strefy komfortu ale nie bierzemy pod uwagę że kilka dni temu to sobie pogadałem z grupą osób na luzie i bez przeszkód albo zabrałem numer od dziewczyny w pracy i to jeszcze w galerii gdzie jest masa ludzi a jak idę na trening tak samo w galerii to mam blokady że ludzie się patrzą, to dla czego wtedy nie miałem blokady że ludzie patrzą jak brałem numer ? Te treringi przełamywania są imo stratą czasu, lepiej jest pójść bez założeń wg. zasad które przedstawił Paweł i wtedy umysł wie jak trzeba się zachowywać przy kobietach itd. Ja wychodzę z takiego założenia że jeżeli nie jestem kozaczkiem i nie potrzebuje manifestować swojej świetności za każdym razem i tego nie robię a jak już zrobię to w bardzo zabawny sposób i dopasowany a nie jak idiota który zakłada kapelusze i wydziera się na całą salę aby zwrócić na siebie uwagę bo miałem takie okazje gdzie koleś przyszedł na kabaret i wydziera japę na głos do swojej dziewzcyny bo zobaczył plakat kursu tańca na ścianie i musiał wszystkim obwieścić że on się na to z nią wybierze, to jest beznadziejne ! nigdy tak nie chciałem dla tego polecam o sto razy po pierwsze wychodzić w miejsca w których się dobrze czujemy i szczerze nas interesują bo tam jest wtedy pewność że będzie lepszy flow lub jeżeli idziemy w miejsce gdzie jest sporo osób typu galeria to po prostu od tak coś kupić, obejrzeć i jak będzie możliwość to pogadać a jak nie to nie, ostatnio byłem np. w sklepie z odzieżą i przytrzymałem dłużej kontakt wzrokowy dziewczyna nie wytrzymała i powiedziała Dzień Dobry ja podszedłem i zaczynam się pytać co to za ubranie bo pierwszy raz na oczy widzę ona coś tam że kamizelka a ja wygląda jak dla rybaka jakiegoś i wtedy ona spojrzała na mnie jak na debila a ja sobie poszedłem po prostu bo nawet nie chcę mi się jej docinać ! odbijać piłeczki i pokazywać że się wystraszyłem czy coś bo mi się po prostu nie chciało z nią gadać i tyle, po co skoro widzę że ma mnie w dupie po jednym zdaniu to nawet mi się nie chce kolejnych trzech stosować :) To tyle co chciałem dopisać sorry za kolejny długi wywód ale naprawdę na samorozwój można czasem zmarnować lata a i tak będziemy siedzieć w jakimś strachu i presji na wyniki, ofc, jeżeli pójdziemy w kolejną skrajność i teraz nie rozmawiamy bo po co skoro i tak ludzie są zamknięci to jest kolejna skrajność i upadek formy, człowiek czuje wtedy taka wewnętrzną pustkę jakby żal i obawę że utracił fenomenalny wysiłek bo np. rok temu byłem bardziej wygadany a teraz sobie pobłażam itd. Pozdrawiam Wszystkich ! Oraz Kubę i Dzięki za empatyczną opinię :)

    Reply

    Michał Lxxx June 27, 2017 at 15:44

    Lucas,
    bo o to w tym chodzi.

    Zobacz ja mam takie nastawienie myślowe:
    1. idę porozmawiać
    2. jak druga strona potrafi rozmawiać, to mogę ją poznać
    3. jak tą osobę poznaje, to patrze czy ją lubię, czy się dobrze przy niej czuję
    itd. itp.

    A faceci cisną na efekt, patrzą na kobietę i od razu wielu z nich jest gotowa się z nią OŻENIĆ ( !!! ), bo facetowi się podoba.
    Albo chcą seksu, jak takie zwierzęta, a dla mnie jak kobieta głupia, to jestem przy takiej “impotentem” i nie mam ochoty nawet się do niej przytulić, czy złapać za rękę, a co dopiero pocałunek, czy seks.

    Chodzi o to, aby nie omijać poszczególnych etapów.

    Wszystko, ma swój początek, środek i koniec.

    Tak samo znajomość z drugim człowiekiem, a poszczególne etapy zaczynają się już w naszej głowie…

    Pozdrawiam :-)

    Reply

    marine_trooper June 25, 2017 at 00:12

    Przykro mi, ale ten tekst to populizm w czystej postaci. Mówi on dokładnie to, co różnej maści nieatrakcyjni dla kobiet spokojni introwertycy chcieliby usłyszeć. Niestety fakty są takie, że standardy kobiet i mężczyzn nie są symetryczne. Kobiety mają znacznie wyższe wymagania wobec mężczyzn aniżeli mężczyźni wobec kobiet. Oczywiste jest zatem, że kobieta, która sama nie ma grupy znajomych będzie tego wymagała od faceta (może jeszcze zechce, aby ten wkręcił ją w towarzystwo). Kobieta nie zaakceptuje faceta bez znajomych, uznając iż “coś z nim jest nie tak”. Podobnie jest z pracą: bezrobotna kobieta też będzie od faceta oczekiwać tego, że ma on zatrudnienie, a nierzadko również konkretne zarobki. To jest pochodna faktu, że dla kobiety znalezienie faceta jest wręcz trywialne, jeśli porównać z wysiłkiem jaki facet musi włożyć w znalezienie kobiety.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 25, 2017 at 10:05

    Paczki znajomych naprawdę nie trzeba mieć, ponieważ w związku spotykacie się na randkach SAM na SAM, więc znajomi nie są do niczego potrzebni kompletnie. Praca to zupełnie inny temat. Można chwilowo nie mieć pracy, a kobieta ocenia, czy walczysz, czy szukasz, czy się rozwijasz, bo żadna nie chce być z leniem i obibokiem, przez którego być może wylądują na ulicy. Tak samo my nie chcemy otyłej dziewczyny, której się nie chce poruszać, aby normalnie wyglądać. To odrębne sprawy. Znajomi nie są potrzebni do związku. Wystarczy jakieś tam pojęcie o ludziach i znajomi z różnych miejsc tematycznych, ale stała grupa wsparcia, paczka znajomych jest do niczego nie potrzebna w związku ani kobiecie ani mężczyźnie. Jedna strona może mieć taką paczkę, druga nie mieć. Nie ma to znaczenia. Paczka znajomych to jedno. Związek to drugiego. Jedno nie ma z drugim nic wspólnego. No może jakieś wspólne wyjście od święta, ale nie jest to powód, aby rzucić chłopaka lub dziewczynę, bo “nie ma paczki znajomych”.

    Reply

    Gregory June 25, 2017 at 12:05

    marine_trooper Też tak kiedyś myślałem, że żeby być w związku z kobietą, to trzeba mieć mnóstwo znajomych, odjechane życie prywatne i dochodową pracę. Jako chorobliwy introwertyk bez doświadczeń w relacjach damsko-męskich uwierzyłem w te brednie. Gdy otworzyłem się na ludzi i zacząłem spotykać się z kobietami, to zaobserwowałem coś zupełnie innego. Kobieta, gdy facet zda test fizycznej atrakcyjności, prezentuje atrakcyjne cechy charakteru, bierze go takim jakim jest. Ona ma gdzieś to, czy mają wspólne zainteresowania, czy facet dużo zarabia i czy ma dużo znajomych. Mało tego, gdy jej się naprawdę podoba, to ona ma gdzieś co myślą jej rodzina i znajomi. Ona wierzy w faceta, daje mu kredyt zaufania. Liczy się tylko relacja, którą wspólnie budują. Jest jedno ale. Facet musi naprawdę wykazywać chęć inwestowania w siebie, starania znalezienia zatrudnienia bądź lepszej pracy, bo limit wiary kobiety kiedyś się skończy i zaczyna się codzienne życie. Zawiedziona kobieta oleje faceta, który okazał się bumelantem. Nie potępiam tego, jest to dla mnie zrozumiałe.

    Reply

    marine_trooper June 25, 2017 at 23:59

    Co do testu atrakcyjnosci fizycznej to sie zgadzam. Jezeli facet jest wysoki i przystojny i w efekcie zda ten test (jeśli jest zwykłym przeciętniakiem to wiadomo, że obleje) to faktycznie, kobieta weźmie go takim jakim jest.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 26, 2017 at 08:51

    O pieniądzach i wyglądzie było ostatnio tutaj. Można być bogatym przystojniakiem, który ma wieczny brak powodzenia u kobiet.

    Reply

    Michał Lxxx June 25, 2017 at 15:21

    marine_trooper,
    kobiecie znaleźć jakiegokolwiek faceta, jest tak samo prosto jak facetowi poznać jakąkolwiek kobietę.

    Kto zabrania mężczyźnie mieć wymagania w stosunku do kobiet ???

    Jak kobieta ma swoje wymagania, to jest jej TRUDNIEJ poznać właściwego mężczyznę, niż w drugą stronę, a powody takiego stanu rzeczy wymieniałem kiedyś w komentarzu.

    Reply

    marine_trooper June 26, 2017 at 00:03

    Oczywiście facet może mieć wymagania, tylko dopóki nie jest on przystojniakiem bądź nie ma kasy to nikogo to nie będzie obchodzić. Tak samo bezdomny z ulicy może mieć wymagania wobec innych ludzi, tylko co z tego, skoro nikt nie będzie zawracał sobie głowy tym, czy owe wymagania spełnia. W takich dyskusjach trzeba pamiętać, że w relacjach damsko-męskich to kobieta występuje z pozycji siły.

    Reply

    Michał Lxxx June 26, 2017 at 14:14

    Masz NIEWŁAŚCIWE przekonania i podejście do tematu.

    Przypuszczam, że wysnuwasz takie wnioski na podstawie PRZEKONAŃ, a nie PRAKTYKI i realnego działania.
    Poczytaj, posłuchaj, a przede wszystkim PRAKTYKUJ a za jakiś czas sam zobaczysz w jakim byłeś błędzie i będziesz się śmiał ze swoich dzisiejszych przekonań.

    Pozdrawiam
    :-)

    Reply

    Lucas June 26, 2017 at 22:54

    Nie zgadzam się ja np. mając ostatnio kilka randek powiedziałem dziewczynom czym się aktualnie zajmuję i dodatkowo w jakiej dziedzinie się rozwijam – a są to konkretne branże i ku mojemu zdziwnieniu sporo kobiet ma to gdzieś i mnie olały mimo iż mam rewelacyjne możliwości to jednak nie było to dla nich wystarczające. Wniosek, problem musi tkwić gdzieś indziej brzydki na pewno nie jestem, ubieram się elegancko i dbam o higienę, możliwe że jestem zbyt szczupły ale tak czy inaczej dla czego mnie olały, skoro mam takie atuty zawodowe ? Musiałem albo coś nie tak powiedzieć albo byłem zbyt wylewny albo trafiłem na jakieś super randkowiczki, albo jestem za chudy itp. poza tym tak z własnych obserwacji o sto razy lepiej jeżeli kobieta ma kameralne grono znajomych i skupia się na sobie niż na znajomościach bo jest spore prawdobpodobieństwo że ona opowie o tym jakie miała z tobą spotkanie a jakaś siostra albo koleżanka powie że jesteś jakiś inny niż wszyscy albo przekręci kota ogonem i wtedy dziewczyna ma jakieś kiełbie we łbie.W sumie nie wiem, ja tak sobie to umyśliłem ale może coś w tym być bo jednak indywidualna dziewczyna, dojrzała nie będzie słuchać nikogo a jeżeli ma mniej znajomych to tym bardziej będzie miała indywidualne podejście bez niczyjej opinii.

    Reply

    Michał Lxxx June 27, 2017 at 15:34

    Napisze trochę brutalnie, ale mi się też kiedyś wydawało, że “to i tamto”, że mam takie a nie inne ATRYBUTY.
    A rzeczywistość wygląda tak, że kobietę nie obchodzi na początku znajomości, czym się zajmujesz, ile masz pieniędzy, czym jeździsz i gdzie mieszkasz.
    Ją to wszystko gówno obchodzi, dopóki nie zacznie EMOCJONALNIE INWESTOWAĆ ( !!! ) w interakcje/ znajomość.

    Nie szukaj logiki tam gdzie jej nie ma, tylko GRAJ NA KOBIECYCH EMOCJACH ( !!! )

    Reply

    Lucas June 27, 2017 at 19:38

    Michał Lxxx: Wiadomo :) Chodziło mi o odp. na wpis marine_trooper osobiście kobiecie nie wykładam kawy na ławę czym się zajmuję niech sama zgadnie i się pomęczy, są inne tematy i zajęcia ale i tak czy siak trzeba jej w końcu powiedzieć.

    Reply

    Wojciech June 25, 2017 at 19:46

    Witam jeśli podoba mi się dziewczyna z internetu ale nie ma takiego typowego zwykłego profilu tylko taki początkujący kanał fitnesowy i o modzie to jak myślisz nawet jeśli jestem atrakcyjnym gościem też ćwiczę na siłowni od paru ładnych lat to zostanę wrzucony do worka tych wszystkich piesków którzy do niej piszą i zagadują. Dziewczyna jest bardzo atrakcyjna do tego podobne zajęcia co ja ja bardzo lubię sport nie tylko siłownie ale bardzo lubię o nim rozmawiać. Tylko w taki bardziej ciekawy sposób nie należę do osób które pytają się kto wygrał? ile bramek? wiadomo o co kama. Ma też swoją stronę internetową sądzę że tylko kobiety do niej piszą w takich sprawach jak trening ciuchy itd. Ja chciałbym w najbliższych miesiącach założyć również swój kanał lub też nawet stronę. Teraz pytanie nie da się jej zaprosić bo prowadzi blog osobisty mógłbym do niej napisać maila że też chcę prowadzić stronę i że mogła by mi powiedzieć jak to jest być początkującą osobą w tej dziedzinie. Oczywiście bardzo ważne jest to czy zaakceptuje mój wygląd fizyczny bo nie pokaże jej prze neta pewności siebie mowy ciała i tak dalej. Wiem jak to jest z podrywaniem przez neta nie raz próbowałem i słabo to wychodziło. Z tym prowadzeniem własnej strony to trochę taka przykrywka może się wydawać że ukrywam przez to moje zainteresowanie mną ona może od razu wyczuć o co mi chodzi ale głównie chodzi o to aby się zobaczyć w 4 oczy i ona oceni jak wyglądam na żywo. Czy mam na nią presje i nie mogę poznać normalnej dziewczyny w świecie rzeczywistym? Nie mam presji ona ma po prostu taką urodę jaka mi pasuje jakoś ostatnio tak mam że zrobiłem się wymagający o kobiecą twarz. Ciało to ciało zmienia się twarz najwolniej się zmienia na niej się skupiam. Mieszkamy w miastach blisko siebie. Paweł jak proponujesz to rozegrać?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 25, 2017 at 21:59

    Obejrzyj na yt moją playlistę, wpisz: “facebook pawel grzywocz” o poznawaniu przez Internet, a także wyszukaj raport: “Praktyczny podryw przez Internet”. Przeczytaj także artykuł tutaj, tutaj, i tutaj, w których tłumaczę, że bez sensu jest tak udawać, że chcesz jakąś stronę, a tak naprawdę chcesz się z nią spotkać. To szczyt łajzowania. Musisz od razu przełączyć się na poziom flirtu, że np. ona może Ci postawić stronę, a Ty jej ugotujesz obiad. Musi być dość szybko zakomunikowany poziom flirtu, zabawy, droczenia. W przeciwnym wypadku dziewczyna uzna Cię za tchórza i zabijesz wizerunek potencjalnego mężczyzny. A gdy poprosisz o pomoc ze stronę to Ci poleci jakąś firmę albo stronę z darmowymi szablonami. Po prostu pomoże Ci postawić stronę, ale Ciebie oleje i spotkanie z Tobą, ponieważ nie zaprezentowałeś się jako mężczyzna, tylko jako jakiś podlizywacz, krętacz, słabeusz, nieogarnięty w tych sprawach flirtu, co musi udawać jakieś proszenie o pomoc, żeby się umówić na randkę. Nie rób takich rzeczy. To słabe i nie działa. Flirtuj i od razu i oceniaj, czy dziewczyna jest chętna czy nie. Udawaniem, że coś tam od niej chcesz jest kompletnie bezproduktywne i wręcz poniżające dla Twojej osoby.

    Reply

    Anonim June 25, 2017 at 22:02

    Dzisiaj się pochwalę, że fajna rozmowa mi wyszła z nieznajomą dziewczyną. Porozmawialiśmy głównie o moim hobby, zadawała pytania, komentowała coś. Ja ją też kilka razy o coś zapytałem, ale głównie ja opowiadałem. Ciągle uśmiech, aż ją zapytałem, co jej tak wesoło. ;) Nie wziąłem numeru ani nic, pierwsza się pożegnała i powiedziała “do zobaczenia następnym razem”, no ale wiem gdzie ją łapać, to może i dobrze, że od razu z numerem nie wyskakiwałem. Zabawne było, że do niej podszedłem od tyłu i aż podskoczyła jak zagadałem. :D Powiedziała mi, że do niej nie zagadują nieznajomi i nie spodziewała się. Zdziwiłem się, bo bardzo zgrabna dziewczyna.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 25, 2017 at 22:04

    To super, że miałeś taką rozmowę bez presji. O to chodzi.

    Reply

    Anonim June 25, 2017 at 22:26

    Tak, sam byłem zaskoczony. Nie miałem jeszcze takiej na luzie rozmowy z nieznajomą bez kontekstu właściwie. Gadka sama płynęła, nie zastanawiałem się w ogóle o czym rozmawiać, bo to się samo działo. Ona zadawała dużo pytań, ja odpowiadałem i też ją czasem o coś zapytałem, także nawet nie miałem czasu się zastanawiać, o czym tu rozmawiać i kiedy zapytać o numer. Teraz się cały dzień do siebie uśmiecham, jak sobie to przypomnę. :D

    Reply

    Anonim July 2, 2017 at 13:01

    No i dupa, nie było jej. Ale się wnerwiłem. Cały tydzień byłem nastawiony, że ją spotkam, sama powiedziała: “do zobaczenia za tydzień”. K…a już myślałem, że spotkałem piękną i wartościową kobietę, wszystko na to wskazywało i chociaż może dalej z nią porozmawiam, wezmę numer itd. Szykowałem się, nie zagdywałem do innych kobiet, byłem dzisiaj w formie, a jej nie ma. Wściec się można. Mogła mi wtedy powiedzieć “cześć” i np. później nie dać numeru, to po co się “umawiała”? Ja nie wiem, czasem mi się wydaje, że one wszystkie mają coś z głową.

    Pewnie dalej będę próbował, i całe życie będę, bo jestem normalnym facetem i chcę mieć świetną kobietę, ale no ile można. Jeszcze 100, 200, tysiąc podejść, żeby coś ruszyć ze świetną dziewczyną? Może milion? Niedługo ich zabraknie w moim wielkim mieście.

    Reply

    Lucas July 2, 2017 at 16:44

    Normalka. Dziewczyny nawet podczas randek zachowują się jakby były z tobą w 7 niebie a później i tak cię mają gdzieś, czemu ? sam się zastanawiam, ale jak nie to nie i tyle :)

    Reply

    Anonim July 2, 2017 at 17:36

    No tak, kobieca logika. Tego nie ogarniesz. :) Lubią nam robić nadzieję, a po 10 minutach już o tym zapominają.

    Reply

    Kuba July 2, 2017 at 17:11

    Ja już cisne na rezerwie XD Anonim też przez to przechodziłem, nastepnym etapem będzie , nazwe to “mam to w dupie”. Dalej Zaczniesz mieć gdzieś całą tą imbe “rozwoju”.

    Reply

    Anonim July 2, 2017 at 17:37

    Ja mam takie dwie fazy, jeśli chodzi o poznawanie kobiet. Jedą, gdy działam, mam ochotę podchodzić, i drugą, gdzie nic mi się nie chce. I tak na zmianę. ;) W innych tematach bardziej regularnie się rozwijam.

    Reply

    Kuba July 2, 2017 at 17:57

    Ja im dłużej działam w temacie tym bardziej mi sie odechciewa podchodzić. W innych tematach też sie rozwijam. No niestety to tak jakbym robił 2 lata trening a w ogólnym rozrachunku nic konkretnego nie osiągał.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 2, 2017 at 18:01

    Może popełniasz jakieś katastrofalne błędy. Z komentarzy zawsze chwaliłem Cię i się cieszyłem, że dużo działasz, jesteś nastawiony na działanie, inicjatywę, eksperymentowanie. No ale z drugiej strony zagrożeniem dla takich osób jest działania w mniejszym lub większy stopniu po omacku, na czuja, na partyzanta byle do przodu, szybko, coś tam lizną temat, a mają masę nie sprawdzonych patentów, błędów, braków i potem się dziwią: “Przecież tyle działam, a tu nic”. Także cała sztuka, to znaleźć przyczyny.

    Reply

    Kuba July 2, 2017 at 18:17

    Ok Paweł, dziękuję za miłe słowa. Powoli, podchodzę, pewnym głosem witam sie, widzę uśmiechy i inne pierdy. Inwestuje w rozmowe raz, dwa … trzy razy i widzę, że sama słabo odpowiada. Myślę, że to swoisty test na wytrzymałość. A jak nie to zastanawia mnie co Uważasz na ten temat. Frustracja to normalną rzeczą w takiej sytuacji. Ktoś kiedyś powiedział, że dobry szachista poddaje sie przed przegraną, te słowa tyczą sie sytuacji gdzie mam robić jakieś cyrki po to żeby na 90% dostać zlekę. Gdy mam “czystą” sytuację to zawsze działam.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 2, 2017 at 18:26

    Brzmi bardzo dobrze jak na wiadomość tekstową, bo nie wiem, czy wierzyć, że to tak dobrze wychodzi w rzeczywistości. Zmartwiły mnie też Twoje słowa, że w 2 lata nie osiągnąłeś nic konkretnego. Czy “nic konkretnego” oznacza 0 pierwszych randek w 2 lata przy codziennym zagadywaniu do 1 lub 2 albo 3 dziewczyn? Bo jeśli tak, to by znaczyło, że musisz robić jakieś karygodne błędy bez poprawiania. W ten sposób można być dalej odrzucanym dokładnie z tych samych powodów, co na początku tego okresu.

    Kuba July 2, 2017 at 18:37

    Randki miałem i mam, miałem dzień gdzie zagadałem do 5 różnych w tym wtedy dostałem numer. Nic konkretnego oznaczało, że żadna z tych dziewczyn ani trochę nie była w moim typie. Jak Chcesz to podeśle Ci audio z podejścia :D

    Mateusz July 2, 2017 at 17:11

    Jak ty miałeś 100 tysięcy podejść to ja mam milion w garażu i drugi pod łóżkiem…Zagadałeś jakąś pannę,ona się parę razy pośmiała,dała Ci numer i myślałeś,że już jest twoja? skoro nie zagadywałeś innych kobiet to pewnie tak.

    Ja nie zapomne jak zagadałem do dziewczyny na przystanku.Okazało się że obydwoje spóźniliśmy się na ten sam autobus.Ona do mnie żebyśmy się przeszli to tylko 30 minut drogi.Rozmowa to miód,mleko i orzeszki.Śmiech,ciekawe tematy,dotyk,historie,emocje.Powiedziała,że jestem pewny siebie,a jak dawała mi numer i wyszło,że abonent tymczasowo niedostepny to aż się zdenerwowała i kazała mi podać mój,żebym zobaczył że to na prawdę jej numer.Pożegnaliśmy się z uśmiechem…byłem pewny,że dojdzie do spotkania.

    Dzwonie w niedziele wieczorem (numer zabrałem we wtorek) i rozmowa taka:
    “Cześć,tutaj Mateusz :)
    “yyy Jaki Mateusz?”
    (a że byłem początkujący w materiałach Pawła) to mówie jak taka pizda “Nie,nie pamiętasz mnie? ;*(..z przystanku”
    “Aaa,no tak..hej co tam ;d?”
    Coś tam powiedziałem,zestresowany jak panienka zapytałem o spotkanie a ona,że nie bo dojeżdża coś tam.
    Wtedy zdałem sobie sprawe,że dłuuuuuuga droga przede mną,wiec zamiast sie frustrować ciesz sie,że wgl miałeś ten numer :D
    Pozdrawiam

    Reply

    Anonim July 2, 2017 at 17:42

    Nie myślałem, że jest moja, ale tak mi się spodobała, i rozmowa była najfajniesza z tych moich z nieznajomymi, że już się działanie z nią nastawiłem. Poza tym na wartościową wyglądała i w ogóle wszystko w moim typie. No ale jak widać, takie też mają kobiecą “logikę” i ich słowa niewiele znaczą, dopóki nie jesteście w związku itd.

    No nie wiem, może one mają 10. takich klientów dziennie, że tak szybko zapominają? :D

    Pozdrawiam!

    Reply

    Paweł Grzywocz July 2, 2017 at 17:57

    Bardzo możliwe. Może nie 10 dziennie, ale dużo. Ja na Twoim miejscu bym się zastanawiał, czy może jej się nie przejadłem, czy może nie dałem zbyt wiele uwagi, informacji, czy może nie okazałem jej zbyt bardzo mojego zainteresowania, czy może się zbytnio przy niej nie podekscytowałem, czy może za dużo czasu z nią nie spędziłem. Może faktycznie ona się dowartościowywała Twoją uwagą. A może za bardzo byłeś dostępny i ona straciła takie poczucie zaintrygowania i ciekawości, co będzie dalej, co z tego będzie, czy się odezwiesz, jakie masz inne opcje, co o niej tak naprawdę myślisz.

    Reply

    Michał Lxxx July 2, 2017 at 20:23

    A moje zdanie jest takie.
    Kobieta, PRAWDZIWA kobieta która ma rozum w głowie, jest stabilna emocjonalnie, ma wysoki poziom inteligencji logicznej, emocjonalnej i społecznej oraz takt, ogładę, wysoką kulturę osobistą itd.
    Jest dystyngowaną damą, na wysokim poziomie, jest świadoma życia, swojej kobiecości i seksualności, rozumie i czuje interakcje międzyludzkie w tym między kobietą i mężczyzną, ma przepracowana sama z sobą i poukładane w swojej głowie emocje, strachy, lęki itd.

    Czyli KOBIETA KOMPLEKSOWA zawsze zachowa się z klasą.

    Niestety większość, to pod każdym względem PROSTACZKI bez klasy, którym słoma z butów wystaje z poziomem samoświadomości na poziomie listka na wietrze.
    Tacy ludzie, taka gawiedź…

    Oczywiście procentowo z facetami jest dokładnie tak samo i ilość debili jest wprost proporcjonalna do ilości debilek.

    Swój swego znajdzie.

    A pół żartem pół serio.
    Bądź gentlemanem który ma takt, manierę i jest takim 007 Jamesem Bondem, bywaj w odpowiednich miejscach, wówczas poznasz z czasem podobną do Ciebie kobietę na poziomie kobiet Jamesa Bonda :-)

    Reply

    Michał Lxxx July 2, 2017 at 20:29

    Wczoraj byłem na biznesowym bankiecie – konkretnie impreza “Gran Turismo 2017″

    Co z tego, że ludzie którzy przyjechali tam nawet samochodami za 1 mln złotych, jak wielu z nich to prostaki.
    Tak samo większość kobiet, to były tam prostaczki, trochę prostytutek, kilka cichodajek i dyskotekowe śmieciuchy.

    Niemniej znalazłem 1 PEREŁKĘ, hostessa, okazało się, że koleżanka koleżanki kolegi, z którym poszedłem na to wydarzenie – od razu miałem dowód społeczny i dodatkowe zaufanie.
    Atrakcyjna, uśmiechnięta, stomatolog.
    Miałem niby dużo oznak zainteresowania.

    Bawiłem się na imprezie, rozmawiałem z ludźmi, a po 3 godzinach oddałem strzał i zaproponowałem wymianę kontaktów na co usłyszałem w wielkim skrócie “mam chłopaka”.

    Zrobiłem co do mnie należy i tyle.
    Wyhaczyłem najlepszą perełkę pod kątem wyglądu, energii, ambitnego zawodu itd, a plastikowe szukające sponsora dyskotekowe bywalczynie sobie odpuściłem.

    Reply

    Michał Lxxx July 2, 2017 at 20:37

    Im wyższy poziom poznawanych kobiet, tym wyższy poziom interakcji.

    Im bardziej ambitne miejsca, tym większa szansa na poznanie kobiety na WYSOKIM POZIOMIE.
    itd. itp.

    Nic na to nie poradzimy, że większość ludzi to mentalne ułomy.

    Zobacz ile jest rozstań w środowiskach np. ludzi bogatych.

    Pisałem kiedyś o tym, pieniądze nie idą w parze z UDANYM ŻYCIEM OSOBISTYM.

    Jak jakaś baba nie potrafi się nawet komunikować, to jest jej problem, że jest MATOŁEM i ciesz się, że tak szybko wyszło gówno na wierzch.
    Oszczędziłeś sobie dużo czasu.

    Działaj :-)

    hmmm July 21, 2017 at 08:40

    Hahaha ale typ ma wyobraźnie, stomatolog była hostessą na jakimś bankiecie hahahahahahaha

    Jacek June 26, 2017 at 22:20

    ”Świadomość tego, czy faktycznie jest się czego bać albo czy faktycznie czegoś potrzebuję czy może ktoś mi coś zrobił, powiedział, zaszczepił, zaprogramował, skrzywdził, nagadał, że teraz mi się wydaje, że powinienem to czy tamto, żeby być szczęśliwym.” – mała powtórka z odcinka o kotwicach,które się nam wgrywa od lat, powiem Ci codziennie wracam do tych pytań z podsumowania, mam je wryte na pamięć, na każdym kroku ciągle jakieś kotwice na temat kasy,kobiet,pracy , i wiele by wymieniać, dobrze, że dowiedziałem się jak pozbyć się EGO, to mam z górki w rozprawianiu się ze starymi programami:).

    Reply

    Anonim June 26, 2017 at 22:20

    Ja kiedyś dużo o tym myślałem, że chciałbym mieć taką grupę znajomych, jak byłem nastolatkiem i około dwudziestki. Ok. 22-23 lat przestało mnie to tak interesować. Zawsze miałem pojedynczych kolegów ze szkół, z wakacji, czy z kursu. I tak jest do tej pory, rzadko się z którymś spotykam, ale się zdarza i tak jest dobrze. Można pogadać, pośmiać się. Z wiekiem coraz mniej mnie ciągnie do znajomych, do picia alkoholu. Cenię sobie spokój, to że mam czas na rozwój i to że nie mam kaca później. Szkoda by mi było czasu i sił na ciągłe spotkania ze znajomymi. Zresztą jak się będzie w związku, to dziewczyna też ma rodzinę, koleżanki, więc też wychodzisz do ludzi. Ja bym wolał, żeby była domatorką i mnie ciągle nie ciągała gdzieś, bo pewnie byśmy się nie dogadali.

    Reply

    Kuba June 27, 2017 at 11:44

    Panowie
    Czy zgodzicie sie z tezą, że kobiety bezpośrednio liczbę orbiterów, podrywajacych Je gość przekładają na swoją samoocene? Wczoraj zaobserwowałem bardzo ciekawą sytuację gdzie koleżanka stwierdziła, że to dla niej zdecydowałem sie na zajęcia z czegoś tam, dodam tylko ,że wcześniej do niej zagadałem. Jak tak idę przez tą całą drogę widzę, że spotkanie kombinacji “podoba mi sie” oraz ” jest normalna” jest cholernie mało prawdopodobne.

    Reply

    Michał Lxxx June 27, 2017 at 15:52

    Tak jest, ale dobre 90% facetów żyje w takiej samej ILUZJI jak kobiety.

    Iluzja polega na tym, że kobieta wydaje się że każdy facet, który na nią patrzy “ona się jemu podoba”, ale taka kobiecina nie podejdzie tego sprawdzić, a na wiele kobiet ja patrze się np. tylko dlatego bo mam od tego oczy :-)

    Tak samo 90% facetów, wkręca sobie, że “patrzyła się na mnie, to pewnie na mnie leci”, a rzeczywistość wygląda tak, że jak do takiej podejdziesz, to najczęściej nie jest zainteresowana :-)

    Doświadczaj, sprawdzaj, przeżywaj świadomie, bo wszystko co Ci się “wydaje” jest HALUCYNACJĄ.

    Reply

    Kuba June 27, 2017 at 16:32

    DOKŁADNIE kiedyś zrobiłem “rajd” na pewną dziewczynę która sie na mnie patrzyła przez dłuższy czas, pomijam fakt, tak “średnio” była w moim typie. Zagadałem mówiąc ” hej tak sie spojrzałaś jakbyśmy sie znali :) ”, gdzieś u Pawła to wyczaiłem. Efekt? ” nieee, to było takie “normalne” spojrzenie”. Jak w ogóle interpretować te spojrzenia? Wiem, że ludzkie oko pierwsze co widzi ruch. Tak BTW dziś poszerzam terytorium “łowów” o kurs tańca. Bardziej wole takie coś niż ulice i markety ;) o wysiłku.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 27, 2017 at 16:49

    Dziewczyna nie musi Ci się przyznać, że się jakoś na siebie bardziej popatrzeliście. Po samym tekście od niej, że to było normalne spojrzenie można by dalej prowadzić rozmowę, jak gdyby nigdy nic, że jej normalne spojrzenie ściągnęło moją uwagę/jest bystre/przeszywające/inteligentne/cokolwiek i spytałbym, co ostatni przeczytała albo, co lubi robić w wolnym czasie albo czy nosi soczewki i to jej naturalna super moc. Normalnie bym się z nią zapoznał. Samo jej powiedzonko, że to było normalne spojrzenie to nie jest żadna oznaka dla mnie, żebym sobie poszedł i próbowałbym na kilka innych sposobów podtrzymać rozmowę, bo ona mogła pomyśleć, że się pomyliłeś albo oczekiwałeś, że ona odwali całą robotę za Ciebie. Dziewczyna pierwsza nie będzie nawijać. Także bym kilka razy próbował pociągnąć temat, czyli dodałbym jeszcze z 2 dodatkowe pytania i dopiero wtedy bym widział, czy ona stoi i rozmawia czy chce iść dalej. A tak po jednym zdaniu rezygnować, to nawet się sam niczego nie uczę.

    Reply

    Kuba June 27, 2017 at 16:59

    Zagadałem, była przy grupie więc chciałem zabrać ja na bok, odpowiedziała “a po co?” obiłem i poszła. 2 razy przeciągniłem temat bez większego efektu. Dla mnie brak zainteresowania. Paweł ja nie koncentruje sie na słowach dziewczyn, dlatego to co ona odpowiedziała nie miało takiego znaczenia. Napisałem to wyżej żeby zobrazować sytuacje.

    Reply

    Jacek June 27, 2017 at 14:26

    Myślę, że to zależy Kuba.Jak widzę, jacy faceci są ogarnięci w sprawach pewności siebie, rozmowy i przejmowania inicjatywy to z kimkolwiek muszą się zadawać,żeby nie być same,a to działa też w drugą stronę,ile razy zagadałem do zerkającej kobiety na mnie albo już podczas rozmowy to wystarczy uśmiech,kontakt wzrokowy,doniosły ton głosu,parę tematów do rozmowy i kobiety też się gubią,całe czerwone i nie wiedzą co powiedzieć ,jak w hipnozie, jedynie te po 30,40,50+ i więcej to mi się najfajniej gada, ale są już dawno zamężne i mają dzieci, ale dla samej rozmowy warto pociągnąć gadkę i nacieszyć oko, oczywiście w zdrowych granicach,np. mój kolega mega ogarnięty w relacjach damsko-męskich parę lat temu mając 21 lat ożenił się z 29 latką, mają już dziecko.Na kasę nie poleciała , bo to biedny student był, czy są szczęśliwi,nie wiem, ich życie.

    Reply

    Tata June 27, 2017 at 19:36

    Artykuł super a w komentarzach kolejna mega dawka wiedzy! Szacun za zbudowanie takiej społecznosci :)

    Reply

    mbvb June 27, 2017 at 21:53

    Zrobisz może jakiś artykuł na temat mediów społecznościowych(instagram) ? Zauważyłem, że na takich portalach jest strasznie dużo kobiet, prawie wszystkie młode osoby a w szczególności kobiety? Jak skomentowałbyś to zjawisko i jak z takimi kobietami postępować?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 28, 2017 at 13:37

    Trzymać się od nich z daleka. Polecam moją playlistę na yt: “facebook pawel grzywocz” obejrzeć. Poza tym na mediach społecznościowych siedzą głównie gimnazjaliści i licealiści, którzy mają sprany mózg, że należy upubliczniać swoje życie prywatne. Ujawnią wszelkie prywatne sprawy byle nabić sobie popularność. Pokolenie mediów społecznościowych ślepo wierzy w to, co widzi na fotkach i nie rozgranicza tego, że media społecznościowe służą do kreowania pozytywnego wizerunku. Mają potem wyidealizowany i wypaczony obraz rzeczywistości.

    Polecam obrazki od Pawła Kuczyńskiego, które świetnie pokazują, jak dzisiaj ludzie postrzegają rzeczywistość przez pryzmat facebooka i social mediów. Posłuchać przemowy Sheryl Turkle “Connected but alone” (“W kontakcie, ale samotni”) można włączyć polskie napisy.

    Poczytaj, co facebook robi z naszymi umysłami. Bardzo dobry artykuł znalazłem o tym tutaj. Fragment:

    “…gdy jesteś na takiej stronie jak Facebook, dostajesz masę wpisów o tym, co ludzie robią. To powoduje społeczne porównywanie się – możesz czuć, że Twoje życie nie jest tak pełne i bogate jak ludzi, których widzisz na Facebooku”. “Ludzie najczęściej nie są tego świadomi, ale w mediach społecznościowych tworzą wyidealizowany obraz siebie. Facebook daje Ci możliwość stworzenia fałszywej maski, swojego wirtualnego awatara”.

    Strzał w dziesiątkę. Polecam przeczytać całość, a także drugi artykuł, który ten autor poleca: “Facebook Use Bad For Self-Esteem No Matter Why
    You Log On” (“Szkodliwy wpływ facebooka na samoocenę”). Fragment przetłumaczony w translatorze:

    “… badania sugerują, że social media mogą pogarszać samopoczucie ludzi z niską samooceną poprzesz próby edytowania swojego wizerunku online. Osobne prace na ten temat odkryły również, że Facebook powoduje zazdrość w ludziach podczas przeglądania aktywności innych osób w Internecie.”

    Po polsku świetny artykuł:

    “Badania dowiodły, że użytkownicy, którzy bardzo często korzystają z portali społecznościowych, mają tendencję do postrzegania innych jako szczęśliwszych, prowadzących ciekawsze życie i odnoszących więcej sukcesów niż oni sami. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nie znają tych osób osobiście. Warto przy tym podkreślić że PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE SĄ NARZĘDZIAMI BUDOWANIA POZYTYWNEGO WIZERUNKU. Użytkownicy w sposób mniej lub bardziej świadomy tworzą wyidealizowany
    obraz samych siebie. Facebook to miejsce, gdzie ludzie mogą i często kreują się tak, jakby chcieli być postrzegani przez innych.

    Podsumowując, badania naukowe dowodzą, że na pogorszenie samopoczucia, a nawet na wystąpienie symptomów depresji najbardziej narażeni są
    użytkownicy, którzy:

    - maja bardzo dużo znajomych na Facebooku,
    - spędzają dużo czasu na lekturze aktualizacji zamieszczanych przez
    znajomych,
    - często sprawdzają zamieszczane aktualizacje,
    - treści, które zamieszczają znajomi, mają charakter szeroko pojętego
    chwalenia się.
    - Nie bez znaczenia pozostaje ogólna kondycja psychiczna.”

    Wystarczy wygooglować: “dlaczego facebook jest zły” oraz “why facebook is bad”.

    No i przecież o tym nawet jest świetny odcinek “South Park”, w którym pokazują, jak ludzie kreują się na facebooku: “Facebook, you have zero friends”.

    Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, bo każdy człowiek, który nie stał się jeszcze kompletnie bezmózgim zombie rozumie, że sprzedawanie swojej prywatności służy nabijaniu taniej popularności i pieniędzy. Jak ktoś tego nie rozumie, to moich materiałów tym bardziej nie doceni i będzie psioczył, że się nie obnażam, jak inni.

    Do tego mamy jeszcze to zjawisko śledzenia życia innych ludzi, gdy nasze jest nieciekawe. Działa to tak samo, jak oglądanie seriali czy reality show. Ludziom się nie chce rozwijać swojego życia, więc obserwują i przeżywają cudze. Tam nie ma ambitnych ludzi, którzy chcą się zmieniać i rozwijać, tylko podglądacze.

    Reply

    Anonim July 2, 2017 at 13:46

    O Instagramowych księżniczkach pisał gdzieś tu ostatnio Michał Lxxx. Tam siedzą takie kobiety do potęgi n, jeszczd bardziej pragnące uwagi i tłumu adoratorów niż te bardziej normalne. Tam się tylko zdjęcia wrzuca, więc co ona tam może działać. Tylko pokazywać d..ę, albo cycki. Strasznie ambitne zajęcie. W przerwach między imprezami zamieszczają sobie fotki i czekają na komplementy i propozycje od napalonych facetów.

    Reply

    Marcinnn June 29, 2017 at 00:06

    Jeśli się studiuje Twoje materiały i mówi chociaż podstawowe ”cześć” mijanym dziewczynom na ulicy to bardzo pomaga w rozwijaniu pewności siebie i w relacjach z innymi osobami. Przy tak podstawowym treningu przez tydzień czasu można poznać tyle dziewczyn, że nie ma możliwości żeby ich później nie spotkać na ulicy ponownie. Dzięki Twoim radom, że warto się odzywać do ludzi dosłownie wszędzie ma się mnóstwo znajomych. W moim przypadku jest tak, że gdy idę z jakąś dziewczyną na spotkanie i mamy dojść w jakieś miejsce typu muzeum, park, galeria sztuki itp. to w drodze do tego miejsca spotykam tyle znajomych, że laski same mi mówią teksty typu ”Ty chyba wszystkich znasz w tym mieście” , ”masakra, Ty musisz wszystkim mówić cześć? ” , ”ile masz tych znajomych?” . Więc dowód społeczny rośnie poprzez zwykły podstawowy trening nie mówiąc już o tym ile ludzi się poznaje gdy wychodzi się w miejsca z kontekstem. Nie ma możliwości żeby nie ”nabić” sobie znajomych Twoimi sposobami. Wystarczy ruszyć się z domu i wykonać minimum. Ludzie sami zaczną Ci mówić ”cześć” gdy będziecie się mijać na ulicy. :)

    Reply

    Paweł Grzywocz June 29, 2017 at 07:38

    Faktycznie, też miałem taki efekt. Akurat artykuł jest o posiadaniu stałej “paczki znajomych”, więc o tym nie wspomniałem, ale zanim doprowadzimy do związku, to faktycznie jest to dowód społeczny, a potem po kilku spotkaniach dziewczyna jest już zbyt zauroczona, żeby tak szufladkować, że brak paczki znajomych to jakikolwiek minus.

    Reply

    bryan2003 June 29, 2017 at 02:27

    Zgadzam sie odnosnie tego co napisales nt. Facebooka. Zauwazylem to juz jakis czas temu ,mialem tak,ze musialem przegladac tego facebooka codziennie i czulem,ze wplywa na mnie nie za fajnie jednak bylem uzalezniony. Od okolo roku przestalem go przegladac praktycznie i sluzy mi jedynie do komunikowania sie z kilkoma znajomymi, z ktorymi utrzymuje kontakt od lat i jakos przyzwyczailismy sie tez pisc na fb. Czuje sie z tym o wiele lepiej,zaoszczedzilem sporo czasu oraz nie mam juz wrazenia,ze wszystkich zycie dookola jest idealne a tylko moje do d…
    Tak w ogole gratulacje za to co zrobiles i robisz dla ludzi. Nie chodzi juz o same kobiety,bo zawsze traktowalem je jako dodatek do mojego zycia- jednak praca nad soba, jak zachowywac sie i budowac pewnosc siebie,ktora pozwala nam osiagnac wiele w roznych aspektach zycia oraz co najwazniejsze bycie szczesliwym czlowiekiem bedac samemu a z czasem nie ma szans ,zeby jakas samotna owieczka sie do nas nie dolaczyla ? mam Twoje kursy i sam u siebie zrobiles ogromne postepy. Twoje poczatki a teraz to ogromna roznica jednak o to chodzi-widac,ze wszystko naturalne i prawdziwe oraz dla chcacego nic trudnego i MY rowniez bedziemy mogli zrobic takie postepy jezeli mocno bedziemy tego chcieli podarzajac za Twoimi wskazowkami.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 29, 2017 at 07:40

    Dzięki bardzo za podzielenie się postępami i gratuluję podjęcia konsekwentnej pracy nad sobą. To jest to!

    Reply

    Anonim June 29, 2017 at 12:25

    Paweł, mam taki pomysł na artykuł, czy nawet e-booka. Ten temat jest u Ciebie wszędzie po trochu, ale myślę że mógłbyś go zebrać w całość i opisać w jednym miejscu, to byłby w tym aspekcie porządek. Chodzi mi o akceptowanie inicjatyw kobiety, bądź nie. Czyli kiedy się zgadzamy z jej inicjatywą, spotkania np., a kiedy odmawiamy (tu jak rozumiem np. szybki sex, szybkie zamieszkanie razem). I co w tego typu sytuacjach robić, jak jej nie urazić, bo może coś z tego jeszcze być. A kiedy już nic z tego nie będzie.

    Pozdrawiam,
    Anonim

    Reply

    Paweł Grzywocz June 29, 2017 at 12:42

    Jest o tym tutaj i tutaj. A dalsze etapy i bardziej zaawansowane wartości są w kursach 12 randek w module o seksualności, w jak utrzymać związek i won90.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 13:38

    Paweł,
    mam ostatnio takie przemyślenie do konceptu szczerego zainteresowania.

    W tym temacie przeczytałem, oraz przesłuchałem myślę że większość Twoich darmowych i płatnych materiałów.

    Ale pojawiła się u mnie ostatnio taka cegiełka/taki puzzel, którego nie mogę dopasować do tej całej układanki.

    Mianowicie, zauważyłem że na poziom zainteresowania kobiety, oprócz tego czego nauczasz ma wpływ jeszcze:
    1) logistyka (miejsce i warunki w jakich poznajemy kobiety)
    2) przekonania kobiety
    3) jej stan emocjonalny w danej chwili, uwarunkowany również cyklem miesięcznym – inne humory w trakcie okresu, inne w trakcie owulacji
    4) sytuacja życiowa kobiety

    Nie wiem jak inni, ale ja mam tak, że albo kobieta mi się podoba, albo nie i albo chcę ją spróbować poznać, albo nie.

    I gdy mi się kobieta spodoba, to mam wylane na to czy inni tego słuchają, co inni pomyślą, czy jestem wkurwiony w danym momencie, czy mam dobry humor i się uśmiecham, czy mi ją ktoś przedstawia, czy widzę kobietę na ulicy, to że jestem w pracy, jadę na koniu, rolkach, czy rowerze, albo czy jadę samochodem.

    Natomiast widzę to jak czarne na białym, że kobiety potrafią na tego samego mężczyznę, ubranego tak samo, mającego ten sam stan emocjonalny i wartość społeczną reagować kompletnie różnie w zależności od tych 4 czynników, które wymieniłem powyżej.
    Czyli rozmawiasz z nią, a ona reaguje suko tarczą “bo jest w pracy, bo nie poznaje ludzi na ulicy, bo nie zdałam egzaminu i jestem wkurwiona, bo miałam ciężki dzień w pracy, bo mam okres”, a za miesiąc ta sama kobieta łasi się jak “kotka w rui” bo spotkałeś taką:
    - w innym miejscu
    - ma lepszy humor
    - bo mnie ktoś jej przedstawia, kogo ona zna z piaskownicy
    itd. itp.

    Paweł, tej cegły nie mogę dopasować do konceptu szczerego zainteresowania.

    Wiem, wiem jak weryfikować szczere zainteresowanie kobiety.
    Zainteresowanie ma być stałe, niezmienne, przewidywalne itd. itp.
    Czytałem BARDZO DUŻO Twoich materiałów, ale to co powyżej opisałem jest również takim “znakiem zapytania” u dwóch moich kolegów – również Twoich czytelników, którym polecałem Twoje materiały.

    Nie wiem, czy jestem w stanie w komentarzu precyzyjnie się wyrazić, ale starałem się to prosto przedstawić i zapytać.

    Czy kobiety, rzeczywiście to takie istotki, które dopiero gdy emocjonalnie zaczną inwestować w interakcje, to pojawia się zainteresowanie ???
    No bo “warczy” na mnie taka, a za tydzień, gdy zmianie ulegną te 4 pkt. powyżej wymienione, nagle łasi się i miałczy oraz przymila.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 14:18

    Ja trąbię w kółko i na okrągło, że miejsce, w którym zagadujemy dziewczynę może mieć kluczowe znaczenie, jeśli ona nie jest bardzo pewną siebie osobą. Mówię też o tym, że gdy jest zajęta albo po prostu boi się obcych bez kontekstu, to też żadna nasza gadka ani pewność siebie tego nie zmieni. Jest o tym oferta i zawartość ebooka “Jak zagadywać do dziewczyn każdego dnia bez gonienia ich po ulicach lub supermarketach”. W kolejnych, nowszych materiałach co raz bardziej poruszałem temat poznawania się gdziekolwiek, ponieważ wielu facetów twierdzi, że u nich w okolicy nic się raczej nie dzieje, mają wszędzie daleko itd. więc uwzględniałem również temat poznawania gdziekolwiek.

    Natomiast od początku zawsze podkreślałem, że poznawanie bez kontekstu to poznawanie pod górkę i dużo większe strzelanie ślepakami niż w innych miejscach, ponieważ tak na partyzanta na ulicy, to większość dziewczyn dokądś zmierza, jest w związkach, boją się obcych i mogą nie akceptować takiej formy poznawania się. Tak, to brutalne i trudne do przyjęcia, ale takie są fakty. Przykład z ostatniego spotkania 1 na 1. Zatrzymałem i zagadałem 4 różne dziewczyny.

    Pierwsza miała męża i dwójkę dzieci, to sobie pogadaliśmy także o szczepionkach, bo mnie to interesuje. U pozostałych 3 sam zauważyłem pierścionek na palcu z brylantem i gdy spytałem, co to za pierścionek, to że zaręczynowy, to sobie pogadaliśmy, gdzie się poznali, czy zostają w Polsce, czy będą mieszkać bez rodziców.

    Następnie ładna dziewczyna szła z koleżanka i z daleka się do mnie uśmiechała, jakby była moją koleżanką. Powiedziałem jej z daleka ‘cześć’, pomachałem i spytałem, czy jest “Wiolą”, bo nie wiedziałem, co powiedzieć. Poszła dalej uśmiechając się. Następnie wszedłem do najbliższego popularnego sklepu i akurat stała blisko wejścia oglądając sukienki. Od razu mnie zauważyła. Podszedłem i powiedziałem: “Hej, co tam” z uśmiechem. Potem coś o tej “Wioli”, że miałem koleżankę o podobnych kościach policzkowych w liceum, ale z bliska jednak dużo inną, powiedziałem, że ta, z którą rozmawiałem teraz jest dużo lepsza. Rozmawialiśmy z 15 minut o pierdołach, patrzyła mi się w oczy nonstop.

    Stała wryta w ziemię frontalnie do mnie.
    Koleżanka gdzieś się straciła w tym sklepie i mówiła, że spoko, mamy czas.
    Zadawała mi pytania.
    Dużo się uśmiechała.
    Numer podała bez zawahania.
    Powiedziała na koniec: “do zobaczenia” z uśmiechem.

    To daje do myślenia. Człowiek łazi i zagaduje 4 zajęte dziewczyny. Następnie jakaś ładna zaczepia Cię uśmiechem, jakbyście się znali. Podchodzisz i wszystko idzie z górki. Z górki, bo akurat potrafię prowadzić rozmowę, panować nad sobą, nie tracić głowy. To mocno obrazuje, jak kobiety wybierają. Pochwaliłem ją pod koniec, że umiejętnie “Ściągnęła mnie wzrokiem”, a ona na to: “Traktuję to jak komplement”.

    Także te bardziej pewne siebie i atrakcyjne dziewczyny DOSKONALE wiedzą, jak sobie wybrać i przyciągnąć zdecydowanego faceta odpowiednim spojrzeniem i uśmiechem. To one wybierają mężczyznę, który ma je wybrać. Taką prawdę ciężko wytłumaczyć i sprzedać. Faceci wolą żyć fantazjami. Wierzyć w bajki. Szczególnie w dobie internetowych naciągaczy. Ostatnio tłumaczyłem kursantowi, co ma pozmieniać w wyglądzie, bo wyglądał przeciętnie, to twierdził, że on wygląda przecież dobrze.

    W każdym razie to oczywiste i tłumaczę to wielokrotnie, że miejsce ma duże znaczenie, status związku ma również duże znaczenie, samopoczucie dziewczyny również ma duże znaczenie, jej przekonania na temat poznawania się również mają duże znaczenie. Także to nie jest jakiś brakujący puzzel, tylko coś co tłukę wielokrotnie w tym ebooku, w 12 randkach, w artykułach i filmikach i turboulicznym uganianiu się za dziewczynami itp.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 15:08

    Paweł,
    rozumiem, wiem to co napisałeś.

    Nie jestem w stanie tego chyba w komentarzu efektywnie sprecyzować.

    Tak jak na konsultacji skype mówiłem, prawdopodobnie w tym roku będę w Katowicach, to może uda się wtedy spotkać sam na sam (wykupie spotkanie z Tobą) to wówczas na żywo porozmawiamy z kobietami, pójdziemy na miasto i trochę się poznamy w realu.

    Bo wiesz dużo niedomówień jak tylko piszemy.

    Moje pytanie jest już takie chyba bardziej zaawansowane, od strony czysto praktycznego działania.

    Wiem, że kobieta wybiera faceta, który ma ją wybrać.
    Wybieramy się oboje, do tanga trzeba dwojga.
    No bo jak napisałeś, co z tego że kobieta wybierze faceta, gdy on będzie ciamajdą i ucieknie, albo nie będzie potrafił nawet porozmawiać :-)

    Ja mam bardzo dużo:
    - fajnych reakcji
    - oznak zainteresowania ( często od zajętych kobiet lub nie w moim typie :-) )
    - dużo naprawdę fajnych interakcji
    - za każdym razem gdy kobieta chce rozmawiać, to potrafię już z nią lekko rozmawiać nawet 1 godzinę przy rozmowie zapoznawczej
    - poznaje naprawdę ATRAKCYJNE KOBIETY

    Mam kilka kolegów, których poznałem w toku rozwoju osobistego i też żartują i się śmieją, że jestem “Pan zawsze coś” bo po prostu zawsze jest coś co uniemożliwia kontynuowanie znajomości w sensie mąż, chłopak, mieszka kobieta w USA albo Rosji, albo jakaś samotna mama (mi to nie odpowiada), albo goni mnie jakaś, ale nie w moim typie, albo jednak profesjonalna randkowiczka itd.

    Sam po sobie czuje, że po prostu jeszcze nie trafiłem na kobietę “kompatybilną” ze mną, ale dzięki temu cały czas się rozwijam :-)

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 15:11

    Wychodzę codziennie z domu i aż się śmieje do siebie – ciekawe jakie “ALE” będzie dzisiaj ???

    Nawet to ciekawe, ekscytujące i śmieszne zarazem :-)

    Niezła PRZYGODA zrobiła się u mnie z tego całego “rozwoju”, dużo emocji mi to daje.
    Fajne mam wspomnienia, z samych rozmów zapoznawczych mega dużo wspomnień, doświadczeń :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 15:12

    To super. Życzę, żebyś spotykał i zagadywał normalne dziewczyny i jak najmniej tych nienormalnych. A że zajętych więcej niż wolnych, to takie życie. Kwestia miejsc, bo na ulicy zdecydowanie więcej jest zajętych niż na wydarzeniach biznesowych, tematycznych itp.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 16:09

    Dzięki.
    Dodam jeszcze najgorsze kłamstwo jakie usłyszałem w miesiącu czerwcu 2017 r.

    Jeden z internetowych “guru” ulicznego turbo uwodzenia napisał, że:
    “Większość jego kursantów, w ciągu max. 2 tygodni ( !!! ) po zakończeniu kursu ulicznego podrywania kobiet, ZNAJDUJE SOBIE DZIEWCZYNĘ”.
    Dodał, że Ci niby byli kursanci znajdują sobie tą kobietę NA ULICY.
    SIC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Paweł, aż mnie krew zalała jak to przeczytałem.
    “Guru” ten to bezczelny kłamca, manipulant i oszust.

    Nie chce w kierunku takich idiotów kierować swojej energii, ale muszę się podzielić taką “wstrętna i podłą” informacją.
    Później taki sobie nieśmiały facet wychodzi na ulice i jak zetrze się z rzeczywistością, to jest zrozpaczony.
    Naprawdę przykre to :-(

    Reply

    Anonim July 3, 2017 at 17:28

    Ale z drugiej strony jak podchodzisz do kilkuset kobiet i nic z tego w sumie nie wynika, to zaczyna to przypominać fizykę kwantową. Wydaje się, że już trafienie szóstki w totka jest bardziej prawdopodobne niż związek ze świetną dziewczyną. A jak do tego tu teraz czytam niektóre historie, czy ta moja sytuacja, to naprawdę się zastanawiam, czy kobiety są normalne i czy można być w szczęsliwym związku, kiedy nie przychodzą na spotkanie po udanej rozmowie i gdy same to proponowały, a do tego wydają się na wysokim poziomie, a nie jakąś lalą z Instagrama, to naprawdę jest mętlik w głowie i można się załamać takim zachowaniem kobiety. Nie ma tu żadnej logiki. Może one uprawiają sztukę dla sztuki, a w związek wchodzą z jakichś istotniejszych powodów? Mocny kontekst, pieniądzie, wygląd faceta? Tak stereotypowo.

    No chyba, że NIGDY nie należy wierzyć w NIC do czasu jak jesteś z kobietą w związku, a wtedy też kontrolować sytuację. Pamiętam, że gdzieś Paweł o tym mówił, żeby nie wierzyć w nic kobiecie do jakiegoś tam czasu. Może przypomniesz to? Jeszcze trzeba dodać, że obojętne jaka by to była kobieta. Czy dziewczyna z oazy, czy jakaś lafirynda z dyskoteki.

    Może kontekst jednak tu jest decydujący i ma dla kobiet wielkie znaczenie. Może nawet jak im się facet na ulicy mocno spodoba, rozmowa jest dobra, to itak łatwo go później olewają, bo kontekst słaby, nie to co np. w pracy, czy poznany przez znajomych na jakimś wyjeździe.

    Jeszcze jedna sprawa. Kolega wczoraj mi mówił, że zrobił eksperyment i wrzucił fotkę do netu jakiegoś przystojnego gościa, lekko umięśnionego, że niby szuka dziewczyny. I takie ogłoszenie też bez zdjęcia. Na to drugie nie było odpowiedzi, a na to ze zdjęciem z 50 ofert od kobiet dostał. Niektóre normalnego spotkania chciały, inne od razu o seksie pisały i nawet nagie zdjęcia wysyłały. No to tu już przecież żadnego kontekstu nie ma i tyle chętnych? Może tu o męski wygląd chodzi? Wszystko to jest strasznie zawiłe. Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że nic nie wiem, jak powiedział chyba Sokrates. :D

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 17:50

    Tak, bardzo dobre wnioski. Wygląd jest bardzo ważny i kontekst jest bardzo ważny. Jak myślisz, dlaczego ta dziewczyna, o której napisałem w powyższym komentarzu do Michała uśmiechnęła się do mnie i zachowywała, jak koleżanka? Z powodu mojego wyglądu! Bo wyglądam dobrze. Dlatego wbijam tamtemu kursantowi, że nie może wyglądać jak nerd i musi zrobić sobie fryzurę, zmienić oprawki, wybielić zęby i ukształtować sylwetkę. Po drugie kontekst. Oczywiście, że nie należy wierzyć w nic do 10 spotkań. Może się zawsze dziewczyna dowartościowywać uwagą. No żeby mieć spotkanie, to trzeba mieć tak z 15 do 20 minut solidnej rozmowy i dużo oznak zainteresowania. Bez tego umówienie spotkania z ulicy to naprawdę orka.

    Umówienie się z dziewczyną z jakiegoś wydarzenia wydaje się wtedy 10 łatwiejsze, jak dzień a noc. Także ja od początku podkreślam, że wygląd, test fizycznej atrakcyjności, kontekst i zaufanie z niego wynikające to są przeważające warunki. Może też za mało o tym mówiłem nadal, bo faceci poznają dziewczyny w różnych miejscach i w różnych etapach życia, więc zwalanie wszystkiego na wygląd i kontekst to duże uproszczenie, ale w niektórych przypadkach może tak być.

    Bo co innego jest być facetem np. w wieku szkolny, uczelnianym albo blisko wielkiego miasta, gdzie jest sporo wydarzeń, a co innego bycie facetem w małej miejscowości, gdzie wszędzie daleko, prawie nic się nie dzieje, dziewczyny się boją i jeszcze wygląda się średnio. To są indywidualne sprawy i dużo czynników. Ja wierzę, że można się z dziewczyną spotkać z ulicy, ale też wiem, że wyglądam bardzo dobrze i do tego mam bardzo dobrą gadkę, swobodę, pewność siebie, więc jak dobrze i długo pogadam z dziewczyną, która jest chętna, to jest to oczywiste, że ona przyjdzie. Im mniejszy kontekst, tym trzeba bardziej nadrobić wyglądem i gadką.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 18:49

    Bo to jest tak jak kiedyś Paweł pisałeś – większość osób jest niedorozwinięta emocjonalnie.
    Nawet gdy masz super reakcje, to i tak wynika ona z emocji chwili.

    Ja się cieszę z samych reakcji, wiem że to tylko rozmowa, trzeba mieć świadomość, że poznanie kobiety składa się z ETAPÓW.

    Kobieta wraca do domu, odpalają jej w głowie “śmieci”, lęki i cały ten społeczny bullshit i masz pozamiatane.

    Jak poznaje się większość ludzi ???
    Jak nieudacznicy.
    Jest sobie jakaś dziewczynka, programowana na to że “ma mieć chłopaka, wyjść za mąż i urodzić dzieci”.
    Więc robi 3 lata jakieś podchody do smęci dupy z social circle, “no bo jak się inaczej poznać”.
    Taki pajac po 3 latach jej podchodów, w końcu widzi czarno na białym, że nie zostanie odrzucony, więc bierze sobie jakąś tam panienkę z braku laku i zamiast masturbować się ręką, masturbuje się kobietą.
    Wiem, że to MOCNE SŁOWA, ale taka jest prawda, to wszystko nie ma nic wspólnego ze szczerym zainteresowaniem w większości.

    Moja SIOSTRA w wieku 27 lat zwróciła ostatnio uwagę, że koleżanki i w ogóle kobiety w jej wieku aż wieje DESPERACJĄ, że “do 30 roku życia wejść w związek z JAKIMKOLWIEK DEBILEM, który je chce, ślub i urodzić dziecko”, nieważne z kim, aby nie być same.

    To powyżej, to główna agenda kobiet, a faceci mają głównie w głowie “mieć babę do seksu na miejscu w łóżku”.

    To wypowiedzi MYŚLĄCYCH kobiet, które dostrzegają ten cały bajzel w koło.

    Dlatego dla zdecydowanej większości społeczeństwa niewyobrażalne jest poznać się inaczej niż “przez znajomych”.

    Później jest ponad 50% rozwodów i jeszcze więcej rozstań i układzików z braku laku.
    CYRK NA KÓŁKACH.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 18:57

    Jeszce jedno.
    Spotykając się z kobietą, tak naprawdę spotykasz się z jej:
    - rodzicami
    - rodzeństwem
    - koleżankami
    - psiapsiułami
    - babciami
    - dziadkami
    - kuzynkami
    itd. itp.

    czyli z całą rzeszą ułomnych idiotów, którzy nie mają jakiegokolwiek autorytetu w temacie relacji damsko – męskich.

    Zawistni ludzie, z durnymi przekonaniami, którzy robią wszystko aby takiej kobiecie nie wyszedł związek.
    Żeby ona nie była szczęśliwa bardziej od nich.
    Chcą ją zniszczyć, pierdzielą ci wszyscy pseudo “DORADCY” takie głupoty, które powodują że kobieta dostaje na łeb.

    Ile kobiet jest na tyle inteligentnych, aby zdać się na siebie, wyedukować się w temacie relacji, wziąć za swoje życie odpowiedzialność.
    Później jest tyle patologii.

    Paweł, to jest temat nawet na OSOBNY ARTYKUŁ.

    W trakcie mojej podróży po temacie relacji damsko – męskich, spotkałem pełno osób, toksycznych, pojebanych które robią wszystko, aby przypieprzyć drugiej osobie, zniszczyć małżeństwo, związek, zawistne, głupie, toksyczne środowiska.

    Wielu facetów mi o tym mówiło, jak kobieta się wycofała ze znajomości, bo jej pseudo “doradcy” nasrali w głowie.

    Taka prawda.
    Dlatego podejdziesz do kobiety, ona chce, ale presja społeczną ją zniszczy i masz ZONK.

    Dlatego musisz podejść do 1000, 2000 nie wiem 3000 tysięcy kobiet, aby znaleźć ten diament.
    Może 10 lat zajmie to aby spotkać właściwą kobietę.

    Nie wiemy tego.

    Reply

    Lucas July 3, 2017 at 22:24

    Dlatego im mniej kobieta ma znajomych i im bardziej docenia sobie indywidualność tym lepiej, niestety teraz ten świat jest tak porąbany że bez podróżowania to ludzie nie mogą wytrzymać, aktualny nadzwyczajny trend i każdy szuka sobie przydupasów do zwiedzania. Ostatnio jedna dziewczyna mi powiedziała że jej pracodawca wysyła ją na szkolenia do Warszawy jakby nie mogli u siebie zrobić, bo gdzie jest logika wysyłać pracownika sklepu zoologicznego z Torunia do Wawy i czego oni ich tam uczą ? jak wysprzątać trociny królikowi ? Psychologia na dziś dzień odgrywa mega ważną rolę w ludzkich umysłach i robi sieczkę doświadczania a kobietom to już totalnie, wszystkiego by chciały spróbować , wszystko by chciały robić a z tym wszystkim to jest tak samo jak ze specjalistami od wszystkiego, wszystko potrafią a w rzeczywistości nic. Dla tego mieszanie ludziom w głowach jest tutaj problemem bo jak kobieta, której wszystko można wkręcić, bo nie oszukujmy się kobiety są bardziej naiwne niż faceci a psychologia to takie przyjemne dla ucha odgłosy i przy okazji doświadczanie ! Brzmi ambitnie więc się wkręcają tylko po co ? Po to aby na interneciuku udowodnić że była na drugim krańcu świata, imprezuje co weekend, zrobiła 50 km na rowerze, była w Warszawce albo Chorwacji itd. itd. a później fejsbuczek, instagramik i inne ciulstwo bez wyrazu, ludzie dziś w byle miejsce idą i robią z tego wielkie święto, kult rozrywki i marnowania czasu, dziś się liczy tylko dobra zabawa i byle praca z pewną dobrą wypłatą aby było za co hulać. Dlatego kobieta która jest podatna na tego typu dyrdymały to słaby materiał a tym bardziej jak ma jakieś koleżaneczki które mogą jej nawykręcać jakieś dyrdymały to cię oleje bo może jesteś jakiś dziwny skoro prowadzisz np. randki w jakiś odmienny sposób niż zwyczajni kolesie którzy zabiorą taką dziewczynę na piwko albo kino.

    Lucas July 4, 2017 at 18:27

    Dokładnie. Też mnie te mody wnerwiają. Na podróżowanie, na imprezy integracyjne, szkolenia. Jakby u siebie nie mogła się szkolić ze zmieniania trocin. :D Do tego takie programy w głowie mają odnośnie poznawania facetów i ulica, czy sklep nie jest w wielu programach dobrze widziane i dlatego tak trudno tam poznać. Albo pozna wszystko super, a później będzie jej głupio się spotkać, albo koleżanki i rodzina jej to z głowy wybiją, że pewnie jakiś dziwak i zboczeniec, jak na ulicy zagaduje. Wywiezie ją do lasu, zgwałci i zakopie. Ale z portalu z jakimś zupełnie nieznanym i niewidzianym gościem, to się spotka bez problemu.

    A te mody życiowe też są bardzo szkodliwe, kobiety hulają po świecie i nie mogą stworzyć normalnego, stabilnego związku, bo ktoś im wmówił, że tak trzeba i to jest cool. Faceci mają do tego większy dystans i bardziej się własnym zdaniem kierują w życiu, zgadzam się. Dlatego tyle kobiet się łapie czasem na jakieś ściemy. Byle to było społecznie akceptowalne, reklamowane w mediach i jak jedna po drugiej za czymś ruszy, to inne się dołączają.

    @ Anonim
    To nie ma u ciebie jakiś wydarzeń na które mógłbyś się wybrać albo zapisać się na jakiś kurs ? Bo co do poznawania dziewczyn na ulicy to akurat nie dziwi mnie fakt że one nie chcą w sensie… może inaczej: Po pierwsze ja osobiście na ulicy nie zagaduję bo czuje się jak śmieć w sklepach jak jestem zajęty też nie ale z pewną różnicą… Dlaczego nie zagaduję nawet jeżeli mogę ? Bo nie chce mi się każdej napotkanej laski zagadywać, miałem takie nastawienie aby zagadywać na siłę każdą napotkaną i łapię się na to nieraz nie dwa i zawsze rozmowa jest do bani, dla tego że nastawiam się na ZAGADANIE i aby mi dobrze poszło zupełnie inaczej jest jak NIC nie planujesz tylko przy okazji gdzieś obok siebie staniemy i spojrzymy na siebie np. jest zupełnie inaczej, jestem taką osobą że nie lubię planować podejść, niech się dzieje kiedy się nie spodziewam zawsze najlepszy efekt jest wtedy bo jak już gadasz to idzie a jak się zawieszasz że musisz zagadać to wtedy szukasz jak sęp i każdą napotkaną chcesz zagadywać i to w pewnym momencie jest uciążliwe dla psychiki bo każdą kobietę uważasz za trening, byle tylko nie przepuścić okazji bo będę nikim ! To jest straszne, o wiele lepiej jest, jak już mówimy o ulicy czy galeriach, sklepach itd. jak się dziewczyna patrzy a najlepiej jak w święty obraz to wtedy wiadomo że początek nie ważne co powiesz będzie lekki bo Jej się spodobałeś ale w takich miejscach mimo wszystko i tak jest mało czegoś takiego bo każdy jest zabsorbowany swoimi sprawami dla tego takie miejsca są do dupy i tylko ryjesz sobie głowę obwiniając się że na ulicy to dziewczyny nie chcą gadać i maja jakieś programy i dobrze bo ja też się źle czuje na ulicy i tyle, chyba że sam od siebie coś chcę powiedzieć np. jak wchodzę z ulicy do jakiegoś miejsca i stykam się z dziewczyną czy nawet obojętne z kim nawet z jakimś gostkiem to mówię coś w stylu za ciasne drzwi razem nie przejdziemy albo no to trzeba zrobić losowanie kto pierwszy wchodzi :) i z takich sytuacji czasem uda się wyciągnąć coś więcej ale łażenie, zatrzymywanie i CIĄGŁE SKUPIANIE SIĘ na tym że MUSZĘ coś powiedzieć jest delikatnie mówiąc denerwujące, wychodzisz z auta i szukasz ofiarę do kogo podbiję, naprawdę dla mnie to była i jest totalna żyleta.

    Wybierz sobie miejsca na które pójdziesz, jak cię jakieś nie interesują specjalnie to zapisz sie i spr. je może ci przypadną do gustu na jakiś 1 miech albo 2. Sprawdź szkoły tańca, ja byłem w dwóch innych w ubiegłym roku jedna była fajna bo na 2 chłopaków po 5 dziewczyn było i fajnie gościu uczył ale nie przypadł mi charakterem do gustu i podkładał mi cały czas kłody pod nogi więc dałem sobie spokój w tym roku byłem w innej ale tyle ludzi i to same pary że do wyboru miałem tylko jedną licealistkę nie zbyt wygadaną i później dotarła jedna od której zabrałem nr. i chciałem przenieść relację na pole randkowe ale mnie olała, później znalazła sobie innego gościa z którym do dziś tańczy i wybierała sobie na spotkaniach z tańca z kim dziś tańczy jak jej się podobało to ze mną a jak nie to z nim a ja musiałem z licealistką skakać także bez sensu, poza tym ją tylko interesowała żeby frajerów do tańca nie straciła i wypisywała mi sms’y że przepraszam cię że się tak z tobą oschle pożegnałam a jak byłem na kursie to traktowała mnie jak skunksa więc też nie było to miło doświadczenie i szukam dalej, miejsca najlepiej jak są ze sporą ilością kobiet. Od 5 lat chodzę na kurs angielskiego tam już miałem kilka randek wykorbionych sęk w tym że w zbyt długich odstępach czasowych ale to jest jedno z najbardziej sprzyjających miejsc i najłatwiej jest porozmawiać, na kursie tańca jest ten problem że przed tańcem może się fajnie układać rozmowa a w trakcie tańca kroki ci mogą nie wychodzić i kobieta zaraz cię skreśla bo nie łapiesz, w sumie one raczej przychodzą tam faktycznie nauczyć się tańca a z relacjami randkowymi to już nie bardzo no i masz mały przekrój, takie miejsca są raczej dobre kiedy już masz stałą dziewczynę i wyjść z nią spędzić razem czas (takie jest moje zdanie) Wyszukałem jeszcze jedną szkołę tańca i tam myślę że też się przejdę, poza tym wybrałem się do CEDu w poprzednim tyg. na zapisanie się na profil technik informatyk bo miałem już styczność z tym profilem na darmowych kursach z UE ale gdzieś z dwa lata temu i podobały mi się, potem wybrałem się na studia co było mega głupotą i z nich zrezygnowałem, takie kursy są mega fajnie i także też można sobie pogadać z ludzmi i nie koniecznie z kobietami to też jest ważne ! Najgorsze tylko że trzeba wyłożyć kasę ale też nie koniecznie, jak masz w okolicy taką szkołę to w weekend możesz się przejść że niby jakąś sprawę załatwiasz i pogadać sobie, jednak ja osobiście czułbym się niespójnie a tak jeżeli jestem absolwentem to mogę sobie siedzieć ile chcę i na każdej przerwie pogadać ile chcę. Grunt to znaleźć dobre źródło kobiet a CED takim jest, skąd wiem ? Bo dawno temu tam uczęszczałem, poza tym byłem nawet rok temu na rozpoczęciu roku bo aplikowałem na tego informatyka ale nie uziberali odpowiedniej ilości chętnych i nie mogli stworzyć klasy a oczywiście nie chciało się im o tym powiedzieć wcześniej tylko jak przyjechałem, jednak z 80 % sali to był kobiety i to nie byle jakie, poza tym masz większe prawdopodobieństwo że znajdziesz normalną niż na ulicy czy w sklepie bo przynajmniej jest ambitna i chce zacząć pracę albo dokształca się dodatkowo w innym fachu, też są tam licea zaoczne i przychodzą nawet kobiety po 30 wyrobić sobie średnie itd. więc różnorodność wiekowa jest spora i dla mnie to jest jedno z najbardziej sprzyjających i ciekawych miejsc, pamiętam jak parę lat temu tam uczęszczałem, chyba jeszcze nie znałem materiałów Pawła i przypadkiem z koleżanką z byłej klasy bawiłem się że ją pomaluje długopisem po twarzy i ona zaczęła się bronić i wystrzelił jej rysik w czoło bo tak machała rękoma, była na mnie zła ale ja żartowałem że się zmyje i przeprosiłem, pamiętam jak po tym zdarzeniu kilka dziewczyn spoglądało na mnie z zaciekawieniem i ekscytacją a ja się zastanawiałem o co im w ogóle kaman ? :> Także Panowie my mamy już w sobie taki wewnętrzny instynkt droczenia i zaczepiania tylko wstydzimy, albo wstydziliśmy się go ujawnić bo nam tak wmawiano od dziecka że trzeba być szarmanckim i miłym wobiec kobiet. Poza tym po wakacjach także mam zamiar wybrać się do innych szkół językowych na taki maratonik z 1 albo 2 miechy pouczyć się nowego języka albo francuski, hiszpański bo tam dużo dziewczyn chodzi i skupić się na miejscach z większym źródłem kobiet bo kursy tańca już spr. przynajmniej w moim miasteczku i nie jestem specjalnie zadowolony z ilości chętnych tam dziewczyn, a oczywiście nie jedna przechwala sie jak to ona kocha tańczyć chyba w kuchni przed obiadem…

    Co do internetu to osobiście miałem parę randek ale te dziewczyny zawsze miały jakieś wady, albo to jedna była zbyt wymowna, albo to nie podobała mi się bo była mniej urodziwa, albo chciała miło spędzić czas a na drugi tydzień to już miała zakupy, albo nie przyszła itd. itd. poza tym w internecie to jest dużo zachodu bo większa część nie odpisuje bo szukają nie wiadomo kogo albo chcą pisać 9 miesięcy bo się boją, albo się obrażają bo napisałeś coś nie tak chociaż miałeś coś innego na myśli, ablo piszą bo piszą dla podrasowania swojego ego. Jednak jak są jakieś randki to nie ma co sobie zarzucać że z internetu, zawsze jakiś trening i zwiększenie swoich umiejętności, nawet jeżeli cię oleję to zobacz jaką bazę historii można sobie przygotować, ja mam już masę takich ciekawych opowiadań właśnie z randek dziewczyn które mnie olały albo coś kojarzę sobie np. raz padał deszcz i skończyłem pierwszą randkę z dziewczyną, wychodzę a tutaj ulewa, więc przeszliśmy parę kroków dalej i wstąpiliśmy do jakiejś innej knajpki czekając aż skończy padać, posiedzieliśmy z 15 min. i dalej lało więc postanowiliśmy że ją odwiozę ale spakuje jej rower w bagażnik, później okazało się że rower się nie mieści i w deszczu pojechała do domu i z tej historii innej, nowej dziewczynie wkręcam że wczoraj byłem ze znajomą w Toruniu… i wykładam taki bajer. Wkurzające są te zlewki randkowe ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, zawsze coś ci pozostaje po takich spotkaniach. Tak czy siak przez internet to można iść na lajcie odbębnić czas treningowo bo tam masa kobiet się chcę dowartościować i spędzić czas byle nie w nudzie. Ostatnio zlookałem na sympatii byłą znajomą z gimnazjum której nie lubiłem, mega arogancka zadufana w sobie księżniczka której nie wolno było powiedzieć coś na opak bo zaraz zemstowała. Pamiętam jak na koniec roku dostała 4 z matmy to tak beczała i zaczęła truć że mój kumpel dostał 5 a ona się niby bardziej starała od niego… Ogólnie cokolwiek się takiej nie podobało bo dostała nie taką ocenę co trzeba albo uwagę to zaraz manifestowała złość płaczem i wyrzucała sprawdziany do kosza przed nauczycielem, w sumie to trafił swój na swego bo niektórzy nauczyciele to mają tak wybujałe o sobie zdanie że jak coś powiesz od siebie to zaraz jesteś tym najgorszym i do końca roku użeraj się człowieku z takim człowiekiem. Wg. mnie tacy stronicowi ludzie nie powinni pracować czy w szkołach czy polityce ! Poza tym ta koleżanka była brzydka i gruba, jednak miała dużo adoratorów bo nadrabiała swoją arogancką pewnością siebie i przyciągała różnych chłoptysiów a dziś ? Siedzi na internecie i chce się spotkać ? :> teraz zastanówcie się ile tam takich kobiet jest zepsutych, to jest jedna moja autentyczna historia i już mnie odpycha do takiej panny a tam pewnie 90 % takich się znajduje.

    Miało być krótko a znowu wyszła książka ehhh… :/ Pozdrawiam i Dzięki za przeczytanie jak ktoś wytrzymał :)

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 19:04

    Coś w tym jest. Myślę, że normalnych dziewczyn jest więcej niż 1 na 1000 spokojnie.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 19:25

    Wiem, może trochę przesadzam, ale chcę pokazać innym czytelnikom, że poznanie wartościowej kobiety to ciężka praca. :-)

    Musisz cieszyć się samym procesem rozwoju, drogą do celu, znajdywać radość w tym, że potrafisz swobodnie porozmawiać z ludźmi wszędzie, przed czym większość ludzi ma bardzo ograniczający strach.

    Ja np. nigdy się już nie ochrzaniam, cieszę się z każdej rozmowy, nawet gdy trafię na jakąś wulgarna kobietę, to jest jej problem (wiadomo, nie jest to przyjemne, ale to jej problem).
    Wynagradzam się za każdą rozmowę, staram się z każdej mojej inicjatywy wyciągnąć coś dla siebie.
    Nie po to poświęciłem tyle lat życia, aby teraz się poddać, to kwestia ilości powtórzeń.

    Ja śmiało mógłbym być już dawno w związku z jakąś kobietą:
    - samotna mama z dzieckiem
    - toksyczna
    - zdesperowana
    - nie w moim typie
    - kobieta z agendą – szybki ślub i dziecko, bo lata lecą
    - niezainteresowana
    (i gdyby nie Paweł twoje nauki, to bym się pewnie na taka minę wpakował)

    Naprawdę nie mogę powiedzieć, że nie mam zainteresowania kobiet.

    Ale po to uczyłem się tego, aby poznać kobietę “właściwą”, nie chcę pakować się w związek, “bo wszyscy są w związkach”, nie jestem jakimś desperatem.

    Właśnie o to chodzi, że “pokochałem siebie” ten stan, że jestem singlem tez ma swoje korzyści.
    Wiadomo, że potrzeby emocjonalne, seksualne i bliskości regularnie przypominają mi o tym, że spoko jest mieć taką bliską osobę, ale nic na siłę.

    Te kobiety dzieciate, po jakiś jazdach zostawiam kolesiom bez wyobraźni :-)

    Anonim July 4, 2017 at 08:24

    @Lucas

    Dokładnie. Też mnie te mody wnerwiają. Na podróżowanie, na imprezy integracyjne, szkolenia. Jakby u siebie nie mogła się szkolić ze zmieniania trocin. :D Do tego takie programy w głowie mają odnośnie poznawania facetów i ulica, czy sklep nie jest w wielu programach dobrze widziane i dlatego tak trudno tam poznać. Albo pozna wszystko super, a później będzie jej głupio się spotkać, albo koleżanki i rodzina jej to z głowy wybiją, że pewnie jakiś dziwak i zboczeniec, jak na ulicy zagaduje. Wywiezie ją do lasu, zgwałci i zakopie. Ale z portalu z jakimś zupełnie nieznanym i niewidzianym gościem, to się spotka bez problemu.

    A te mody życiowe też są bardzo szkodliwe, kobiety hulają po świecie i nie mogą stworzyć normalnego, stabilnego związku, bo ktoś im wmówił, że tak trzeba i to jest cool. Faceci mają do tego większy dystans i bardziej się własnym zdaniem kierują w życiu, zgadzam się. Dlatego tyle kobiet się łapie czasem na jakieś ściemy. Byle to było społecznie akceptowalne, reklamowane w mediach i jak jedna po drugiej za czymś ruszy, to inne się dołączają.

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 19:14

    Anonim,
    przekonania to lwia część poznawania kobiet.

    Niedawno z kobietą rozmawiałem na ulicy ponad 1 godzinę, ona miała 28 lat i mi się przyznała, że szuka faceta, bo chce poznać, że ma swoje lata.
    Ja ją pytam, gdzie szuka ???

    Ona, że w INTERNECIE na portalach randkowych, ale poznaje w tym internecie samych trepów.
    Później mi mówi:
    “fajny jesteś facet, dobrze mi się z Tobą rozmawia, ale Cię nie znam i boje się, że jesteś jakimś stalkerem, bo tak na ulicy nie mam zaufania” :-)

    Ja jej mówię:
    “to rozmawiasz ze mną 1 godzinę (!!!), możesz mnie dotknąć, widzisz jak wyglądam itd. itp. i boisz się mi podać nr telefonu, a z kolesiami z internetu regularnie chodzisz na randki, na podstawie tego, że popisaliście sobie trochę w internecie i wysłaliście sobie trochę zdjęć ???”

    Może nie byłem w jej typie, nie wiem.

    Ale PROGRAMOWANIE SPOŁECZNE jest tak silne, a ludzie nie myślą, że nie przeskoczysz tego.
    Reakcje od niej miałem SUPER, stała i rozmawiała ze mną 1 godzinę i 5 minut (ostatnio mierzę czas moich interakcji – spoglądam na zegarek przed i po rozmowie :-) ).

    Nie szukaj logiki tam gdzie jej nie ma.

    Pakietowi ludzie :-)

    Reply

    Anonim July 3, 2017 at 21:12

    Super historia, dużo daje. Dzięki!

    Historia z tą dziewczyną najlepiej pokazuje jakie to jest chore. Na portalach randkowych siedzi wielu wariatów, erotomanów, żonatych, dzieciatych, a i tak wolą się z nimi spotykać, niż z gościem, z którym jej się świetnie rozmawia na ulicy i ma go już przed sobą w realu na wyciągnięcie ręki. Tylko dlatego, że portale randkowe są społecznie zaakceptowane (ja mam np. w rodzinie takie małżeństwo z portalu), a poznawanie się na ulicy nie jest społecznie “zatwierdzone” i wydaje się ludziom dziwne. To jest chore :D Takie programowanie mózgów właśnie, na to co jest dozwolone, a co zabronione. Ja rozumiem jakieś dziwne miejsce, ale ulica, czy sklep, czy autobus, czy kościół, czy coś tam. Wszyscy tam chodzą, więc dlaczego kogoś za to skreślać?

    Siedzi jakiś zbok przed monitorem, zrobi sobie dobre zdjęcia i wpisze sobie jakieś dane, które mogą być nieprawdziwe, nawet zdjęcia mają czasem nieprawdziwe (słyszałem to od kobiet) i ta się po wymianie kilku zdań pójdzie z nim spotkać, a z Tobą nie, z którym super gadała przez godzinę i Cię już widziała w realu. :D Trzeba było powiedzieć, że sobie konto tam założysz i wtedy już się będzie mogła z Tobą spotkać. No ale co im zrobisz. Może jednak trzeba w miejscach z kontekstem działać, no albo się trafi taka, która nie da się omamić społecznym ograniczeniom.

    Ja też ogólnie na luzie do tego podchodzę, ale w tą się wkręciłem, bo to była najlepsza rozmowa u mnie bez kontekstu właściwie i wyglądała na bardzo interesującą dziewczynę. No ale do 10 randek nie wierzymy w nic, jaka by interesująca nie była. Może sobie gadać co chce. :D W każdym razie też się ucieszyłem, bo widać postęp w interakcjach, chociaż mógłbym więcej działać.

    W necie coś mi słabo idzie, ale się na to nie nastawiam, bo to dla mnie nienaturalne, w ogóle też straciłem ochotę na poznawanie na portalach, a kiedyś się nawet czasem umówiłem na spotkanie, to mi też pomogło w rozwoju pewności siebie. Też pełno dziwnych kobiet tam siedzi. Coraz rzadziej tam bywam i już prawie nikogo tam nie poznaję.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 21:28

    Dla niektórych przyznanie się, że się poznali w Internecie to nadal obciach. Myślę, że po prostu nie był w jej typie fizycznie albo się przejadł tak dużą dostępnością. Gadanie, że ona na ulicy nie poda numeru, ale spotyka się z facetami z neta to totalna ściema.

    Reply

    Michał Lxxx July 4, 2017 at 12:45

    Myślę, że jedno i drugie (czyli nie byłem w typie i trochę za długa rozmowa te ponad 60 minut) i trzecie, czyli jakieś tam kobiety przekonania niewłaściwe, że jestem “kolesiem z ulicy”.
    Ale spoko usłyszałem jakie ludzie mają podejście do tematu i bawię się dalej całym procesem :-)

    Michał Lxxx July 4, 2017 at 12:52

    Anonim,
    bo jak sobie taka zastraszona istotka bezpiecznie siedzi przed monitorem komputera, to nie działają lęki/strach przed odrzuceniem, oceną, krytyką itd.

    Ludzie mają te lęki nieuświadomione, nie wiedza o ich istnieniu i uciekają do tego co znane, wygodne i komfortowe.

    Ludzi nie zmienimy.
    Dopiero, gdy zaczniesz działać, to masz gdzieś że większość ludzi jest pozamykana i jakaś taka drętwa, bo raz na jakiś czas trafia się kobieta pewna siebie, otwarta i uśmiechnięta.
    Z jakimś zombi i tak nic w dłuższej perspektywie nie wyjdzie.

    Kłania się przepracowanie zasady “nie nastwiaj się na efekt” przy zagadaniu i tego, że rozmowa zapoznawcza ma na celu sprawdzenie, czy w ogóle z daną osobą mamy o czym rozmawiać.
    Mnie ciągle moje ego telepie i muszę je rugać, za głupie emocje jakie mi podsyła.

    Niestety większość zagadanych kobiet skończy się na zwykłej rozmowie…

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 21:23

    Stuknięta. A swoją drogą nie poświęcaj takiej obcej osobie godziny. 30 minut to ostateczna ostateczność. 15 minut wystarczy, aby się dobrze sprzedać i na tyle poznać, aby wiedzieć, czy zechcecie się ponownie spotkać czy nie. A spędzanie godziny z zaczepioną osobą to przejadanie się, tzw. nadsprzedaż, nadmierna dostępność, wyprzedawanie asortymentu prawie za darmo, zabijanie tajemniczości. Także taka długość nie pasuje nawet jako robienie wywiadu w celu poznania psychiki kobiet. To 30 minutowa strata czasu. Nie pozwoliłbym żadnej zagadanej kobiecie zjeść mi 60 minut. Mamy około 15 minut i to wystarczy, aby wiedzieć, czy odebrać potem telefon i się spotkać. Także ona mogła tak samo odmówić podania nr po 15 minutach i zaoszczędziłbyś czas. To nie jest kwestia czasu, tylko tego, czy ona była szczerze zainteresowana. A może byłoby tak, że gdybyś był bardziej tajemniczy, to by podała nr po 15 minutach. W każdym razie należy poprzez ograniczanie czasu jakoby zmuszać kobietę do przyjścia na randkę i nie ma opcji, aby ona Cię lepiej poznała tak z marszu. A tak, to ona jakby odbębniła z Tobą pierwszą randkę już przy zapoznaniu się i nie miała potrzeby ponownego spotkania. Albo zabiłeś tajemniczość i parę innych rzeczy, że właśnie się przejadłeś, za bardzo odkryłeś albo ona zabijała z Tobą czas i w ogóle szuka księcia z bajki, bo szukanie w necie to tragedia.

    Reply

    Michał Lxxx July 4, 2017 at 12:42

    No raczej tak długo nie rozmawiam, ale było to takie sobotnie leniwe popołudnie, więc sobie trochę z nią porozmawiałem, bo i tak wyszedłem na kilku godzinny trening zagadywania do kobiet.
    Generalnie jak mam ochotę to dłużej porozmawiam z kobietą, ale też zauważyłem że jeżeli rozmowa zapoznawcza jest dłuższa niż 20 – 30 minut, to jest tego za dużo.

    Niemniej ta konkretnie kobieta i tak jakoś tam szczególnie w moim typie nie była. Ot tak bardziej rozmowa dla treningu, dla zdobycia doświadczenia i nauczenia się czegoś.
    Nawet gdyby się chciała spotkać, to bardziej randka towarzyska – dla treningu.

    Rozmowa była kulturalna, miła i śmieszna, więc i tak jest na PLUS :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 4, 2017 at 12:57

    To nie krytykuj jej, że niespójna i nie prowokuj mnie do stwierdzeń, że stuknięta. Też mam takie rozmowy i od początku czuję, że dziewczyna rozmawia z ciekawości, z grzeczności, uprzejmości, z chęci pomocy, podzielenia się doświadczeniem, pogadamy sobie o pewności siebie itp. i wiem bardzo dobrze, że tu nie ma romantycznego zainteresowania.

    Wilku July 12, 2017 at 17:41

    Zastanawiające jest co piszesz tutaj, bo z jednej strony podobno jesteś w wieloletnim związku a tutaj chodzisz sobie po ulicach, podrywasz dziewczyny i zbierasz numery. Może wyjaśnisz czytelnikom jak wygląda twoja sytuacja związkowa? Masz dziewczynę czy szukasz dziewczyny, jak to z Tobą jest Pawle?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 12, 2017 at 19:18

    Nie muszę się nikomu tłumaczyć ani niczego ogłaszać poza moimi kursami. A zagadywanie do dziewczyn podczas konsultacji nie jest żadną zdradą ani brakiem lojalności. To tylko rozmowa oraz demonstracja, jak rozmawiać.

    Reply

    Michał Lxxx July 3, 2017 at 13:49

    I naszło mnie jeszcze jedno pytanie.

    Zauważyłem, po Twoich starszych artykułach z lat powiedzmy 2010 -2013, że w komentarzach jest zupełnie inna grupa czytelników niż w chwili obecnej.
    Czy chłopaki podzielą się czasami swoimi sukcesami, powchodzili w związki i o tym napiszą do Ciebie i później już nie poświęcają czasu na czytanie materiałów ???

    Czy zmienia się grono czytelników i najczęściej jest to tak, że trochę lizną tematu, stwierdzą że “to wszystko nie działa” i zapadają się pod ziemię ???

    Pytam, bo zauważyłem w najróżniejszych grupach ludzi, że faceci tak po 6 -12 miesiącach niby działania, zapadają się pod ziemię i większość niestety nie dlatego, że weszli z kobietą w szczęśliwy związek, tylko dlatego że brak im konsekwencji i kontynuacji w działaniu i po prostu się poddają.
    A co to jest 6 – 12 miesięcy ???
    Nic :-)

    Nie zauważyłem, aby np. w komentarzach udzielali się czytelnicy, którzy np. są w związku/małżeństwie i nadal są “aktywni”.

    Myślisz, że stwierdzili że mają kobiety, to już mogą sobie “odpuścić” ???
    Biorą swoje kobiety za pewnik ???
    To duży błąd.

    Czy po prostu wielu czytelników poczyta, posmęci, a po roku czasu nara, bo brak sukcesów i trzeba się jednak napracować ???

    Masz Paweł jakiś kontakt, z czytelnikami którzy weszli w udane związki ??
    Informują o sukcesach ???

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2017 at 14:28

    Mam kontakt z czytelnikami, którzy są w udanych związkach, w narzeczeństwie lub w małżeństwie albo od innych czytelników otrzymuję informację, że ich kolega, który też czyta moje materiały jest w udanym związku, dlatego postanowili się zapisać lub coś kupić. Spotkałem również przypadkiem osoby, które mnie rozpoznały i mówiły, że są w udanym związku albo właśnie byli z dziewczyną. Otrzymuję również rezygnacje z newslettera z wytłumaczeniem, że już znaleźli wymarzoną kobietę (ich sprawa, jeśli nie studiują kolejnych materiałów o utrzymywaniu związku). Otrzymuję też wiadomości z malutkimi postępami albo z chaotycznie prowadzonymi związkami albo z niewłaściwymi kobietami. Są też osoby, które mało działają albo wcale. Jest tutaj całe spektrum rezultatów, które według mnie są wprost proporcjonalne do ilości czasu i wysiłku poświęcanego na pracę nad sobą.

    Reply

    Anonim July 4, 2017 at 22:50

    @Lucas

    Ja przeczytałem. :D Mam bardzo podobne wnioski do Twoich, więc ogólnie to nie jest łatwo i niezła dżungla z tego wychodzi, a znalezienie odpowiedniej kobiety (uroda, klasa, inteligencja, wartości, to coś), która będzie wolna i której Ty też się spodobasz, to jak szukanie jakiegoś skarbu w dżungli. No ale takie życie. Odpowiednich kobiet jest mało, a jak są to zajęte, a jak nie, to możesz być nie w ich typie. Zawsze coś nie zagra, no ale się nie ma co poddawać, tylko samorozwój i spokojnie się rozglądamy i działamy.

    Muszę pomyśleć o jakichś miejscach z lepszym kontekstem, ale to właśnie trzeba dobrze wybrać, gdzie jest dużo odpowiednich kobiet. Na język chodzę do nauczycielki, która ma rodzinę, wieć odpada. Na taniec sie nie wybieram, zresztą tam myślę, że też nie takie eldorado. Do szkół policealnych chodziłem lata temu, czasem były tam nawet atrakcyjne dziewczyny i to wykazywały jakieś zainteresowanie, ale ja byłem wtedy zielony, no i one często były w związkach i nie do końca w moim typie.

    Do portali randkowych też już jestem zniechęcony, to słabe jak dla mnie, ale kiedyś byłem na kilku randkach i to jest dobre dla nieśmiałych, można jakiejś wprawy randkowej nabrać.

    Z ulicą to jest różnie, pewnie też można w jakieś uzależnienie wpaść, że trzeba zagadywać do każdej w miarę atrakcyjnej i to nei wychodzi, więc myślę, że czasem można treningowo, ale pewnie najlepiej jak przy okazji spaceru gdzieś tam zobaczysz kogoś, kto naprawdę Ci się spodoba, to można podejść i spróbować. Albo w sklepie i np. skomentować, to co tam ogląda. Na luzie, ale być czujnym, czy nie ma jakiejś fajnej okazji.

    Muszę przemyśleć jakieś kursy, wydarzenia kulturalne i to sprawdzać, gdzie będą fajne kobiety.

    W każdym razie puenta jest taka, że trzeba twardym być i się nie załamywać, jak nie idzie, jak nie odbierają telefonu fajne kobiety, nie przychodzą na spotkanie. Takie życie. Można się podłamać czasem na kilka dni, ale później od nowa nastawić się pozytywnie. Wygrają najwytrwalsi. Trzeba wierzyć, że ta Perełka, z którą wszystko zatrybi, na nas gdzieś czeka.

    Pozdrawiam!

    Reply

    Lucas July 5, 2017 at 18:36

    A gdzie dokładnie mieszkasz ? Musisz dojeżdżać do miasta czy w jakimś mniejszym miasteczku ? W małych miasteczkach jest słabo z ilością zainteresowanych jakimiś warsztatami itp. miejsca np. w takich szkołach tańca czy jakieś koła zainteresowań co w sumie mega mnie dziwi, bo skoro taka mała mieścina i nie ma gdzie pójść to czemu nie szukać takich miejsc a masa kobiet nigdzie się nie pojawia, tylko szkoła i ew. festiwal disco polo :> W większych miastach może być inaczej, szkoły czy kursy mogą mieć lepszą reklamę i jest więcej chętnych, poza tym większy wybór jest w większych miastach, patrzyłem kiedyś na Bydgoszcz to z 5 szkół tańca naliczyłem albo i lepiej i po 5 trenerów do każdego innego stylu tańca, więc skoro mają tam tylu nauczycieli i przy tak sporej konkurencji się utrzymują to musi być sporo chętnych, sęk w tym że mam do Bdg 100 km XD Toruń ma o wiele mniej tych szkół a tak zachwalają że takie cool miasto bo turystyczne… Także ja na twoim miejscu wybrałbym się, pójdź chociaż raz, przecież to tylko godzina i nie musisz płacić tylko sobie ocenisz ile jest dziewczyn, czy są w parach albo ile w ogóle jest wolnych osób i nie przejmuj się że ci kroki nie wychodzą bo pierwsze są proste, jak będziesz miał zajebistego nauczyciela który będzie nad tobą stał i ci pokazywał tak długo aż się nauczysz kroków to będziesz się wtedy czół naprawdę twardo, kursy tańca dodają pewności siebie mega ale musisz czuć się w tańcu a nie że koleś pokazuje 5 kroków w przeciągu godziny a później nie wyrabia aby każdego indywidualnie nauczyć, skup się najlepiej na takiej szkole gdzie nie ma par i jest więcej dziewczyn do wyboru niż chłopaków, (u mnie tak było 5 dziewczyn na 2 chłopaków i to w małym miasteczku, nie jestem z Torunia żeby nie było) więc większa miasta mogą mieć ten przekrój lepszy. Co do nauki języka to olej indywidualną naukę jeżeli już znasz podstawy gramatyki i idź w grupę, przy okazji taniej bo indywidualne są droższe (chyba że pod mature to jest różnica w cenie) najlepiej w godzinach wieczornych bo wtedy jest więcej ludzi i przychodź 15 min. prędzej bo jak nie w swojej grupie pogadasz to na poczekalni przed zajęciami możesz jakąś obcą dziewczynę zagadać i jest łatwiej niż w jakimś markecie. Jak interesujesz się muzyką to do szkoły muzycznej, też chciałem się wybrać rok temu ale wybrałem taniec, teraz CED i jak będzie sposobność to też z chęcią się wybiorę spr. jak w takich szkołach wygląda, siłownie też możesz spr. jest kilka dziewczyn i w przerwach między seriami można zagadywać ale tutaj akurat nie każdy jest zainteresowany rozmową i ja w sumie więcej chłopów widziałem niż kobiet ale jak jest siłka z kulturalną atmosferą to chce się zachodzić :) Ale ja mówię, niestety na takie miejsca trzeba mieć trochę grosza i żonglować tak aby nie zostać bez hajsu bo w małych miasteczkach tak jak mówię sporo osób ma w dupie wychodzenie gdziekolwiek i dziewczyny wolą sobie pójść na domówkę albo klubu, niestety taka jest rzeczywistość więc teraz osobiście od września (latem pozamykane) mam zamiar pożonglować trochę w szkołach językowych jak będzie mało dziewczyn w grupach to inny język i zobaczymy + CED to takie miejsca gdzie jest pewna dobra ilość kobiet, jak będzie kiepsko to jeszcze inne miejsca do oceny a jak będzie kiepsko to wtedy trzeba będzie popracować niestety w terenie bo co innego pozostaje ?

    Reply

    Michał Lxxx July 5, 2017 at 23:08

    Bo to chodzi o to, aby bywać w miejscach z kontekstem, gdzie jest:
    - dużo ludzi
    - duża rotacja ludzi

    Zapiszesz się np. na kurs językowy czy tańca i jest super, bo nauczysz się języka lub tańczyć, ale jak tylko tam wejdziesz, to po 5 minutach wiesz, czy podoba się jakaś kobieta, czy nie.
    I rotacji ludzi nie masz do końca kursu…

    Gdy nabierzesz już pewności siebie, obycia towarzyskiego, masz dobra gadkę, to największym wyzwaniem jest znaleźć kobietę, która Ci się szczerze podoba.

    Ja np. dzisiaj będąc na mieście idąc do celu i wracając z niego, zagadałem na ulicy:
    - 1 młodą kobietę
    - 1 w średnim wieku kobietę typu MILF
    - 3 młode kobiety, okazało się że turystki

    Reakcje spoko, kultura, śmiech itd, ale byłem w tym moim rozmawianiu taki bez większego entuzjazmu, że u kobiet też nie widziałem jakiejś ekstrawagancji.
    Chyba czuły, że rozmawiam z nimi tak dla zabawy.
    Zrobiłem 3 podejścia, aby utrzymać formę, ale żadna z tych kobiet nie była w moim typie, ot tak podejścia dla zasady :-)

    Dodam, że mam kolegę który tylko po to zaczął dorabiać w MLM, ponieważ uznał że w tej formie ma ciągły kontakt z nowymi ludźmi i występuje tam dowód społeczny i wspólny kontekst.

    P.S.
    Dodam, że w sumie z tym MLM to nie głupi pomysł, bo łączysz dorabianie/zarabianie z ciągłym kontaktem z ludźmi, a w “kosmetykach” rzeczywiście jest dużo kobiet.

    Jest tam dużo szkoleń, spotkań itd.

    Atrakcyjne kobiety używają kosmetyków, chodzą do kosmetyczek itd. itp

    Nawet dobry pomysł mi kolega podsunął, bo rzeczywiście kobiet które mi się szczerze podobają jest bardzo mało, a im więcej:
    - wyjść z domu
    - spotkań z ludźmi
    - wspólnego kontekstu
    - dowodu społecznego
    tym większa szansa na poznanie ATRAKCYJNEJ kobiety wizualnie i umysłowo.

    Reply

    Adrian July 6, 2017 at 17:08

    “Atrakcyjne kobiety używają kosmetyków, chodzą do kosmetyczek itd. itp”. Zgadzam się, dlatego odwiedzam sklepy typu Rossmann, Natura. Zawsze jest tam dużo zadbanych kobiet w różnym wieku. No i najważniejsze, że łatwo zacząć rozmowę, gdyż my faceci jesteśmy przecież zieloni w temacie kosmetyków i potrzebujemy pomocy ;)

    Reply

    Anonim July 6, 2017 at 19:16

    Ja mieszkam w wielkim mieście, więc tu nie ma problemu. Z tym, że nie bardzo mnie te kursy interesują, sam się w sumie rozwijam. Bo to i kosztuje i dojechać trzeba. Ale coś pomyślę czasem, może jakieś wydarzenia kulturalne. Kiedyś byłem kilka razy na takich wykładach o malarzach, reżyserach, ale mało młodych kobiet.

    Zostaje najcześciej ulica, czy sklepy. Próbować trzeba. Dzisiaj do dwóch zagadałem, wczoraj do jednej. Z jedną nawet dłużej pogadałem, ale ma chłopaka, poza tym za młoda. Wykorzystałem ten tekst o tym, kogo wolą dziewczyny z kursu 12 randek i ładnie weszło, zainteresowała się. Opowiedziała jak poznała chłopaka. Dzisiaj druga już nie taka otwarta, chciała szybko odejść i powiedziała w sumie, że w ogóle facetów nie lubi. :D Jeszcze jedna też bardzo krótka rozmowa. Działamy dalej. Można właśnie w sklepach pogadać o towarach, zapytać jaki smak lubi. Zależy od dziewczyny, jedna bardziej otwarta, druga mniej, spieszy się itp. No i jak się jeździ pociągiem, autobusem też dobra okazja. Nawet w MPK można myślę czasem, jak obok siedzisz. Ja głównie tramwajami jeżdżę, to gorze, są pojedyncze siedzenia często.

    Reply

    Michał Lxxx July 7, 2017 at 11:41

    Ja też tak mam, że jak idę w miejsce z kontekstem, to albo same “baby cmentarne” albo jakieś nie w moim typie aseksualne kobiecinki.
    A wychodzę z tego miejsca, to 100 metrów od drzwi wydarzenia idzie jakaś “rakieta”, która ma strach przed ludźmi z ulicy.
    Ale plusem tego, że byłeś w jakimś miejscu jest to, że nie musisz ściemniać że gdzieś idziesz, bo rzeczywiście, szczerze i prawdziwie zaczynasz z nią rozmawiać, że byłeś tu i tam i właśnie z tego miejsca wracasz i czy czasami ona też tam nie była.
    Naturalniej przebiega taka rozmowa :-)

    P.S.
    Ja też mieszkam w stolicy województwa, ponad 550 000 ludzi i tak naprawdę mało kobiet jest w typie.
    Idziesz w miejsca z kontekstem i żadna nie w moim typie, a w miejscach publicznych indoktrynowane społeczeństwo się boi.

    Dodam tylko, że kobiety maja TO SAMO CO MY i większość facetów nie jest w ich typie.
    Często nie chce jej się z Tobą dłużej rozmawiać, bo po prostu nie chce jej się energii tracić, bo kompletnie nie jesteśmy w jej typie.

    Gorzka pigułka :-)

    Reply

    Anonim July 7, 2017 at 18:13

    No tak to jest. Czasem ja się przyznam, że też mogłem pociągnąć rozmowę, a jakoś mi nie poszło, jak np. dzisiaj. Ale dziewczyna też nie jakaś specjalna, więc nie ma co płakać.

    Dzisiaj wychodzę z domu a za chwilę patrzę idzie jakaś w miarę kobieta po 40-stce, to się ucieszyłem, że tak szybko zagadam. I pytam ją jakich facetów wolą kobiety. A ona: “a odczep się, nie mam czasu”. Chyba najbardziej chamska odpowiedź jaką dostałem w całej historii moich podejść. Nawet mnie to rozśmieszyło. :D

    Ja to ze 4 widziałem bardzo w moim typie w tym roku. I ze wszystkimi pogadałem chwilkę. 3 miały chłopaka, a 4. nie przyszła na spotkanie tydzień temu, mogę ją jeszcze zobaczyć.

    Reply

    Anonim July 8, 2017 at 12:09

    Dzisiaj elegancko! Do czterech kobiet zagadałem, jedna przeszła obok, z trzema sobie bardzo fajnie pogadałem. W sumie 10 podejść w tygodniu.

    To pytanie o to jakich mężczyzn wolą kobiety bardzo fajne na rozpoczęcie. Większość odpowiada, że pewność siebie, charakter są najważniejsze. Dzisiaj na otwarte kobiety trafiłem. Jedna z 50 lat, przy galerii, łądna figura, sama mówiła, że zaskoczona, że do niej podszedłem, ale się później otwierała i mi doradzała jak poznać dziewczynę. Powiedziała, że mam dobre oczy i życzyła powodzenia. Druga, 19 lat, na przystanku, gadaliśmy później o jej maturze, planach na studia i o tym jak chłopaka poznała. Później jeszcze wszedłem do apteki, kupiłem i mnie pyta dziewczyna, czy zapakować. A ja mówię: a poproszę, zyskam torbę. Ona śmiech. A ja sobie pomyślałem, że złapałem wiatr w żagle. Spokój, niski głos, lekki uśmiech. I tak jak pisze Paweł, każdy tekst jest dobry. Na końcu jeszcze bardzo przyjemna i ładna dziewczyna, pewna siebie, pracuje z klientami i tak poznała swojego chłopaka. Powiedziała, że na początku nie wiedział jak do niej zagadać (ale że pewność siebie jest najważniejsza, no i podobać się też musi). A ja mówię, że to nie takie proste, no chyba, że się trenuje jak ja, to jest łatwiej. Jeszcze jej powiedziałem, że ja nie pracuję w handlu, to muszę na ulicy zagadywać. Śmiała się i powiedziała, że dobrze mi idzie. Podaliśmy sobie ręce, przedstawiliśmy się i życzyliśmy sobie miłego dnia.

    Naprawdę jestem zadowolony. Taki luz miałem, pewność siebie, kilka momentów lekkiego stresu, ale szedłem dalej w sumie spokojnie, reagowałem na to co dziewczyna mówi. Najważniejsze to się nie spinać i słuchać tego co ona mówi. Wtedy reagujesz i wszystko samo idzie. No i dziewczyna musi być otwarta, to nie będzie takiego strzelania pytaniami, tylko prawdziwa rozmowa. Dobry jest ten tekst też, bo można przejść później ładnie do innych tematów.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 8, 2017 at 13:50

    Tak, dobre to. Super. A niektóre dziewczyny nie rozumieją, po co z nimi rozmawiasz i czemu się pytasz o te cechy facetów. Dlatego lubię zaczynać bez kontekstu: “Hej, chciałem przełamać z Tobą nieśmiałość i powiedzieć komplement”. Jak już coś zauważę, to potem pytam, jakie ma zainteresowania, co robi w wolnym czasie i potem już leci. Jeszcze jeden patent odkryłem. Mówisz z uśmiechem i silną mową samo “cześć” i dłuższa pauza. Obserwujesz czy ona się uśmiechnie, zatrzyma, odpowie. Jeśli dziewczyna zrobi bardzo krzywą mordę, to mówisz: “A nic” i idziesz dalej. Ostatnio jedna wykrzywiła twarz, gdy w ogóle się odezwałem. To było oczywiste, co się stanie dalej. Nawet się nie zatrzymała. A po moim tekście z nieśmiałością i komplementem powiedziała z krzywą mordą: “Ale ja nie mom ochoty teraz gadać” i sobie poszła. Dlatego na przyszłość super opcja to samo: “Czeeeść” i silna mowa ciała frontalna i uśmiech. Jeśli dziewczyna idzie dalej albo ma bardzo krzywy wyraz twarzy, to “A nic” i ją olać albo nawet opierdzielić: “Chciałem do Ciebie zagadać, ale fatalnie wyglądasz” i zacząć uciekać. A jeśli miło reaguje na “cześć”, słucha, stoi, ma normalny wyraz twarzy, to można kontynuować, że chciałeś przełamać nieśmiałość i powiedzieć komplement.

    Reply

    Anonim July 8, 2017 at 14:51

    Z samym “cześć” nie próbowałem, ale z tym, że buduję pewność siebie to mówię. Raz na początku, a czasem w trakcie rozmowy. Jak mówię ten tekst o tym jakiego faceta wolą kobiety, to najpierw stoją i patrzą co się dzieje, a później się zaczynają uśmiechać. Ja chyba już wolę to jedno zdanie powiedzieć, od razu po “cześć”, to od razu inwestuję, bo tak się może rozmowa zawiesić, albo dziewczyna odejdzie czasem (tak myślę, ale może nie). Poza tym ja się mogę zawiesić po samym “cześć”.

    Dzisiaj ta starsza mnie zapytała skąd to pytanie na początku, to ja już sekundowe zawieszenie, ale zaraz: ” a, chciałbym poznać Pani opinię na ten temat”. No i ona się zaraz rozkręciła.

    A ta ostania, otwarta, jakby się znała na samorozwoju, bo mi też mówiła jak to dobrze być pewnym siebie i że to się w pracy przydaje, i gdzieś tam. Ja jej powiedziałem, że to się wszędzie przydaje.

    Kiedyś, jak numer dostałem na przystanku, to pytałem dziewczynę, czy coś ćwiczyła, bo była w getrach, adidasach, koszulce. A ona, że jedzie ćwiczyć itp. I później mnie zapytała: “a skąd te ciekawe pytania?”. A ja, że chciałbym ją poznać. Ona: “aaaha, to o to chodzi” z uśmiechem. No i numer później dała bez kłopotów, ale nie odebrała po kilku dniach. Tyle, że nie pamiętam czy jej strzałkę wysłałem, możliwe że nie. Już jej tramwaj przyjechał.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 9, 2017 at 10:13

    Po tym “cześć” chodzi o krótką pauzę, aby 1) zwrócić uwagę dziewczyny na siebie 2) odczytać po jej wyrazie twarzy czy jest miła czy zachowa się chamsko. Raczej mało dziewczyn reaguje chamsko, ale jest to wkurzające i zauważyłem, że dzięki tej krótkiej pauzie można zauważyć, że ona np. nie chce się zatrzymać albo się krzywo patrzy.

    Reply

    Michał Lxxx July 9, 2017 at 15:09

    Paweł,
    z tym “cześć” również polecam, bo normalna dziewczyna odpowie z uśmiechem “cześć”.

    A zombi, czy jakieś tam negatywne właśnie się krzywią i po co takiej dawać walidację.

    W ogóle to ja się mocno nauczyłem, że pozbyłem się oczekiwań z rozmowy i naprawdę idę sobie porozmawiać i oceniam, czy ma jakikolwiek sens np. pytać o kontakt.
    Jeżeli kobieta jest oschła, odpowiada coś z grzeczności, albo rozmowa jest drętwa, to po co mam pytać o kontakt ???

    Podchodzę sobie POROZMAWIAĆ i nic więcej ( !!! )

    Zachowujemy w ten sposób szacunek do samego siebie i nie dajemy kobiecie za bardzo możliwości nas odrzucać.

    PUA natomiast szmacą się i przekonują i proszą się kobiet NIEZAINTERESOWANYCH o uwagę, ba nawet o SPOTKANIE.

    Co za debilizm, proponować spotkanie kobiecie, która nawet nie chce za bardzo rozmawiać, albo jest oschła i stoi jak kołek, czekając aż przestaniemy rozmawiać.

    Są też kobiety, które po moim “cześć, podszedłem sobie porozmawiać” walą od razu “mam chłopaka”.
    Nawet czasami im odpowiadam “ja mam dziewczynę/żonę i dzieci. Po co mi mówisz o chłopaku, przecież mówię że sobie podszedłem porozmawiać” :-)

    Kompletnie wybija to kobiety z rytmu, a dobrze wiemy że teksty o chłopaku, to brak zainteresowania, więc też sobie o jakiejś tam wymyślonej dziewczynie głupoty mogę czasami powiedzieć :-)

    Anonim July 9, 2017 at 20:56

    Pewnie tak. Może popróbuje.

    Panowie, eureka! :D

    Na Badoo pozaczepiałem kobiety z Afryki i wielkie powodzenia mam u nich. Normalnie czuję się jak atrakcyjna kobieta w Polsce. +1000 pkt do atrakcyjności, pewnie za to, że jestem biały i u nich prawie takich nie ma, więc egzotyka. Nie nadążałem z pisaniem, bo ciągle przybywało zainteresowanych dziewczyn i rozmów. Dziewczyny normalne, rozmowy normalne, nie żaden sponsoring, czy prośba o kasę, tylko po prostu takie zainteresowanie. Dziewczyny chętne do rozmowy, czasem same zagadują, często ja. Niektóre naprawdę atrakcyjne, jeśli ktoś lubi murzynki, czy mulatki. Dla więszkości przyjazd do Europy to abstrakcja, bo koszt biletów na samolot dla nich bardzo duży, a i wizę trzeba mieć itp. No ale dla niektórych może i nie. Wypytałem je trochę. Siostra jednej mieszka w Hiszpanii i ona się tam też wybiera magisterkę zrobić. Ona widać, że tam jakaś klasa wyższa, imprezy trochę itp., ale bardzo sympatyczna i zabawna. Więc może to jakaś opcja. Z tym, że pewnie jakby tu przyjechała, to by było ciężko. Jej samej mogłoby się to spodobać, wielu by taką atrakcyjną murzynkę na pewno podrywało.

    Michał Lxxx July 9, 2017 at 14:56

    “a odczep się, nie mam czasu”.
    To jeszcze nie tak, źle – bywa dużo wulgarniej, ale naprawdę sporadycznie :-)

    Ja w tym roku pomimo systematycznego zagadywania spotkałem 4 kobiety, które NAPRAWDĘ od 1 wejrzenia mi się spodobały i gdy do nich zagadałem, to czułem super fajne połączenie w trakcie rozmowy, zajebistą wibrację między mną i kobietą, wręcz taką chemię – “taniec godowy” :-)

    Ale jak to u mnie ostatnio bywa, zawsze jest “coś” więc kobieta:
    - 1 mąż i dziecko
    - 2 chłopak od ponad 2 lat
    - 3 narzeczony i ustalona data ślubu
    - 4 mieszka w Amsterdamie, a w Polsce była w odwiedzinach u rodziców

    1 i 2 poznane w marcu
    3 w maju
    4 w czerwcu

    Zobacz ile rozmów zapoznawczych, a ile kobiet mega fajna energia, aura, wibracja, wydźwięk, otoczka całego procesu itd.

    A to tylko ROZMOWA ZAPOZNAWCZA, bo może po bliższym poznaniu taka niby fajna kobieta okazała by się potworem.

    Trzeba działać :-)

    Reply

    mbvb July 10, 2017 at 18:31

    Spotkaliście się może z takimi przypadkami, czyli ludźmi co wyrywają kobiety na jeden raz i układają z tego statystyki? Mogę powiedzieć Pawle, że Twoje produkty i informacje w nich zawarte nie działają jeżeli się popatrzy na takie osoby?
    Jak poderwą jakąś dziewczynę to idą z nią do łóżka i nie stosują się do Twoich zasad tylko robią to bardzo bezpośrednio, może nie od razu ale z biegiem czasu pokazują swoje intencje.
    Dla mnie to szok bo jakoś nie chce mi się w czymś takim uczestniczyć, ale trochę ludzi tak robi, w młodym wieku w szczególności.Dla mnie mówienie o takich sprawach i chwalenie się kto z kim spał jest pojebane.Jakaś taki nowy trend nastał.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 11, 2017 at 14:27

    Po pierwsze nie wierz we wszystko, bo faceci lubią koloryzować swoje osiągnięcia. Poza tym poczytaj o tym tutaj i tutaj i tutaj.

    Reply

    me_how July 12, 2017 at 16:27

    Cześć. Przypomnieliście mi o pewnym zdarzeniu. Jakiś tydzień temu wyszedłem do ogródka poczytać książkę i za moim płotem usiadły dwie nastolatki z browarami. Nie widziały mnie, więc zaczęły swoje wynurzenia. Doszły do wniosku, że już im się znudziły narkotyczno-erotyczne melanże (nastolatki!). Zdębiałem, jak próbowały dociec z którym koleżką się bzykały, a z którym jeszcze nie i miały spore trudności, żeby to ogarnąć – “za dużo dropsów i gorzały”, jak stwierdziły. Po czym jedna wypaliła:”powiem ci, że mi to już w ogóle nie chce się pieprzyć, znudziło mi się”. Otępienie emocjonalne level 5. Analizowały też przypadek swojej koleżanki, której rodzice nie wypuszczają z domu (tylko do szkoły) po jej ostatnim występie. Otóż wracając ze zwyczajowej balangi, na której ów młoda dama ćpała i pieprzyła się jak królik, znajomi wysiadając z autobusu o niej zapomnieli i dojechała nietomna do krańcówki. Kierowca zadzwonił po pogotowie, tamci jak przyjechali, to zadzwonili po policję, bo dziewczę było pod wpływem i w posiadaniu niedozwolonych substancji. Tak się teraz młodzież bawi. I to nie był jakiś element, przeciwnie, panienki z dobrych domów. Markowe ciuszki, perfumy, drogie papieroski. Na dragi trzeba mieć kasę. Skrajna degrengolada. Nie chciałbym być teraz nastolatkiem, bo rzeczywistość młodych ludzi zeszła na psy…

    Reply

    Kuba July 10, 2017 at 22:18

    Panowie, chciałem podjąć z Wami dyskusję. Ostatnio dość dużo czasu spędzam sam gdzieś w terenie i naszła mnie pewna myśl, jak wspominam pewne moje podejscia nazwę je “żeby statystyka sie zgadzała, bo mam okazję ” to dochodzę do wniosku, że takie pochodzenie jest dla mnie starsze, no nie wiem szkodliwe?. Bo zamiast cieszyć sie widokiem pięknej kobiety przed moją osobą ja chcę poprostu zrobić “trening”. Jest argument brzmiący ” aby utrzymać wprawe”, robiłem podejścia np po 2 tygodniach przerwy i to było to samo co “normalnie”. Czy cała ta zabawa w “podryw” nie stała sie sportem? W moim odczuciu biegnie, czy też normalne podchodzenie do dziewczyn nie dlatego, że jesteśmy nimi zainteresowanymi, ale dlatego , że np stoją same jest zabawne. Drugi argument brzmi, że “sprawdzisz jak podejdziesz”. Myślę, że osoba zaawansowana powinna poradzić sobie ze stresem gdy najpierw “obczaja” dziewczynę. Tutaj pomijam początki kiedy ktoś musi jednak wyćwiczyć tego skilla. I sytuację gdy Ona daje oznaki zainteresowania , osobiście gdybym coś takiego przepuscił czuł bym sie jak debil. I tak przerobiłem to i tak to nie są wymówki “że sie boję”.
    Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 11, 2017 at 14:33

    Bo to jest właśnie kwestia skilla i doświadczenia. Gdy jesteś w tym dobry, to sobie zagaduj, gdy masz ochotę, czyli gdy widzisz interesującą Ciebie dziewczynę. Poza tym bądź dużo poza domem i bądź gadatliwym facetem, który sporo odzywa się do ludzi, robi small talk. Chodzi o to, aby nie łapać doła z powodu samotności, bo samotność nadmierna ryje głowę. Natomiast jeśli skill i doświadczenie są małe, czyli odczuwamy zdenerwowanie, brak obycia, brak tematów, to należy orać codziennie, aby się wyrobić. To jest jak z sylwetką. Gdy mamy bebsona wiszącego, który wylewa się ze spodni albo sterczące żebra, to należy codziennie trzymać dietę i w miarę codziennie coś poćwiczyć. Akurat masy się nie da robić codziennie i należy więcej odpoczywać, ale to inny temat. Chodzi o zasadę, że gdy już zbudujemy zdrową, męską sylwetkę, to wystarczy 1 trening na tydzień, aby ją utrzymać i dobrze się przy tym bawić. A gdy wyglądamy kiepsko, to należy o wiele częściej się ruszać.

    A większość osób ma poziom podstawowy lub zerowy, więc polecam im się choćby zmuszać i przyjąć zasadę, że dzień bez zagadania to dzień stracony.

    Reply

    Mateusz July 11, 2017 at 14:53

    Ja gdy byłem początkujący i mieszkałem sam na studiach to chodziłem po galerii handlowej tak tydzień przed wigilią i zagadywałem dziewczyny,że szukam prezentu dla dziewczyny,dla ojca,dla mamy,dla psa nawet.I nie czułem się jak idiota,bo miałem jakiś cel,bo rzeczywiście szukałem prezentu dla rodziców
    Bardzo dużo dało mi to frajdy,bo jak miałem znowu siedzieć sam w domu i się dołować to już wole się zbłaźnić i zbudować odporność na odrzucenie :)

    Czasami też mówiłem ten tekst “że chce,żeby mnie odrzuciły” w klubie z kolegą podchodziliśmy do dwóch dziewczyn i braliśmy do tańca i dobrze gdy Cie odrzucają,bo wtedy tępisz te emocje.Jak była możliwość to też przemawianie publiczne na studiach,jakieś proponowanie mojej organizacji studenckiej dziewczyną na studiach,zagadywanie,by się zapisały, a potem Toastmasters.I WTEDY,gdy już miałem ten spokój i pewność siebie to nawet jak zrobiłbym jakąś przerwę to rzeczywiście mogłem się lekko cofnąć w tym ,ale zagada się do jednej,drugiej i potem wraca.

    Jak mieszkasz sam to właśnie wtedy masz częściej takie momenty,że chciałbyś z kimś pogadać i nawet z kasjerką chciałbyś dłużej porozmawiać,z gościem na ulicy,z kimkolwiek i mój taki mój okres samotności był tak naprawdę okresem gdzie poznałem i zagadałem najwięcej osób.

    Wiec,jeżeli nie mieszkasz sam i masz rodziców lub współlokatorów z boku,to nie masz takiego powera i sobie odpuszczasz i zagadujesz rzadziej.A gdy czujesz samotność to wtedy zrobisz WSZYSTKO by z kimś porozmawiać i jesteś zmuszony do bycia rozmownym.

    Polecam stronę kiwiportal.pl,tam szukasz wydarzenia w swoim mieście,idziesz i rozmawiasz z ludźmi jeżeli nie chcesz zagadywać na ulicy i chcesz poznać kogoś.Jeżeli masz skilla to i doświadczenie to chodź kiedy chcesz tak jak ja.Jak sie trzęsiesz przy rozmowie z człowiekiem to zagadaj w najbardziej karkołomny sposób kogokolwiek gdziekolwiek.

    Reply

    Mateusz July 12, 2017 at 21:18

    Co do zagadywania kobiet.. bo widzę, żę dyskusja na ten temat w komentarzach się rozwinęła ->gdzie są fajne kobietki. Normalnie w życiu prywatnym mam opory by zagadać czy powiedzieć głupie “cześć” -tak dla własnego rozwoju do obcych na ulicy – w miejsach z kontekstem nie mam takich oporów. Ostatnio dorwałem fuche tajemniczego klienta, gdzie, gdy się już zgłoszę do zlecenia to właśnie muszę się zmuszać by zagadywać ekspedientki by mi pomogły. :D Ostatnio w sklepie z ciuchami miałem zlecenie i obługiwały mnie 4 przepiękne dziewczyny[tj. jedna pierw mi starala sie pomóc, poczym doszła do nas druga i "pomóc w czymś?" potem jakoś kolejne dwie(ale pojedyńczo) zagadałem o pomoc bo były najbliżej(musiałem zapytać [wystarczyła by jedna ekspedientka do przeprowadzenia audytu tajemniczego klienta] o rzecz dla siebie, dla partnerki oraz dla dziecka. ;D Ile to mi frajdy dało jak one próbowały mi SZCZERZE pomóc, po tym jak zagadałem z uśmiechem: “CZEŚĆ! słuchaj, szukam…” -pokazując mi co im się podoba, co sobie odłożyły, co je najbardziej rozbawia -> jaki śmieszny tekst na koszulce – bo o taki pytałem).. -jeszcze jak już byłem przy kasie z danym produktem to kobietka sama z siebie chcąc “piknąć” kod kreskowy koszulki na kasę: “nie no, jak to ma byc na prezent to przyniosę inny egzemplarz! Taka nie może być!” (czyt. jeden szew, dosłownie 1mm- był rozpruty – czego za choinke bym nie zauważył” i poleciała szukać drugiej tej samej koszulki. Nie wiem czy to było takie super podejscie do klienta, ale każda się do mnie tak uśmiechała, jedna mi sie na usta spoglądała – taką frajde mi to sprawiło.. Troche przedmiotowo to zabrzmi(staram się wyzbyć tego), ale każda z nich miała idealną figurę(chłopaki, rzućcie porno to po jakimś czasie z zachwytu wyjśc nie będziecie mogli widząc takie kobiety -przepiękne uczucie) i śliczną twarz i uśmiech. Póki co jestem jeszcze daaaaaaaaaaaleko w lesie jeśli chodzi o interakcje z kobietami – czyli jeszcze tak nieśmiało wplatam bardziej osobisty grunt, gdy w koooooooooońcu mam jakąś interakcję.
    Pozdrawiam, Mateusz. ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 12, 2017 at 21:32

    To super, że idziesz do przodu. Oby tak dalej. Poczytaj w dziale /blog artykuły o wprowadzaniu flirtu. “Oryginalne komplementy dla dziewczyny”, “Schemat rozmowy z dziewczyną”, “Jak powiedzieć dziewczynie, że Ci się podoba i nie zostać tylko żartownisiem”. Z czasem zacznij też zagadywać do nieznajomych dziewczyn dla przyjemności i w celu poflirtowania, bo gdy zaczynasz od formalnego kontekstu, to trudniej potem przełączyć rozmowę i pierwsze wrażenie na coś więcej. Podobnie z kobietami, które są w pracy. One są miłe z obowiązku i nie wiadomo, czy im się podobasz czy to z powodu pracy są miłe. Konieczne jest z czasem zagadywanie dziewczyn, które nie muszą z Tobą rozmawiać.

    Reply

    Anonim July 15, 2017 at 11:56

    Witam!

    Właśnie miałem ciekawą sytuację. Wracałem już do domu, myślałem właśnie, że ciężko kogoś ciekawego ostatnio spotkać, studentki wyjechały do domów, ludzie na wakacjach, jakoś mało atrakcyjnych kobiet. No i zobaczyłem przed sobą fajną dziewczynę. Wysoka, naturalna, skromnie wyglądająca. Poszła do sklepu, myślałem że sobie poczekam, ale zaraz wyszła i poszła do bankomatu, to ja za nią. Podchodzę do niej przy tym bankomacie i pytam jakich facetów wolą kobiety. Ona, że chyba raczej pewnych siebie. Ja na to: a Ty takich wolisz? Ona już całkiem zaskoczona. Zaczęła się śmiać i: skąd to pytanie, czy do czego zmierzam. A ja na to, że pomyślałem, że moglibyśmy się poznać, wymienić numerami. Ona, że jest zaskoczona, że nikt tak do niej nie podchodził jeszcze. Później ciągle w oczy mi patrzyła, taka ucieszona, nie wiedziała co zrobić. Ja jej mówię, że to przecież nie jest małżeństwo, można się poznać. Ona: no tak, wiem… Zapytałem jak ma na imię. Ona mnie czym się zajmuję, że pewnie po studiach i że pracuję. Ja na to, że nie do końca, zajmuję się samorozwojem, dużo się uczę itp. Ona później, że chyba jednak nie. A ja na to: na pewno nie? Ona cały czas patrzyła w oczy i się uśmiechała, była mocno zaskoczona. Trochę staliśmy i nic nie mówiliśmy. Powiedziałem, że ja jej w tym nie pomogę. I ona: Może się jeszcze kiedyś spotkamy, to wtedy? A Ty mieszkasz gdzieś tu w okolicy? Ja na to, że tak, niedaleko. Ona: no, to może kiedyś jeszcze. Ja na to: no może. I zacząłem odchodzić. Dzięki, dzięki. Cześć, cześć.

    I jak to widzicie? Dziewczyna widać było, że wolna była, chyba też się jej to podejście spodobało, a może byłem w jej typie. Szkoda, że więcej na neutralne tematy nie porozmawialiśmy, ale szybko to ucięła i zapytała do czego zmierzam. Później jak rozumiem, to już była wymówka z tym – może następnym razem. Moja mama mówi, że jakby się jej najbardziej facet na ulicy podobał, to by numeru nie dała. Może też miałą takie opory i w przyszłości mogłoby się to jeszcze rozkręcić? Co myślicie?

    I druga sprawa. Wiem, że zabrakło tam inwestowania w rozmowę, i normalnej rozmowy, no ale nie wiedziałem co dalej mówić, po tym jak ucieła temat i zpaytała do czego zmierzam. Teraz mi przyszło do głowy, że powinienem powiedzieć po prostu, chciałbym poznać Twoją opinię w tej sprawie i dalej próbować rozmawiać, jak już mi się zdarzało. Myślałem już, że numer dostanę.

    Pozdrawiam!

    Reply

    Paweł Grzywocz July 15, 2017 at 14:00

    Zaczynaj rozmowę od komplementu jak tutaj. Wtedy od razu ustalasz kontekst damsko-męski, jesteś postrzegany jako odważny, męski, zdecydowany mężczyzna. A jakby nie wierzyła, że chodzi tylko o komplement, to mówisz np. że “chciałeś przełamać nieśmiałość” albo “chciałeś przełamać pierwsze lody, bo dzisiaj ludzie przez technologię mało rozmawiają i co o tym myśli” albo “chciałeś po prostu sprawić jej trochę radości/uśmiechu/pozytywnej energii”. Dalej rozmawiasz o tym, jakie ma zainteresowania, pasje, talenty, jakie lubi sporty, filmy, czy gotuje i rozmowa płynie.

    A jak Ty wyskakujesz z taką ankietą, jakich facetów wolą kobiety, to jesteś postrzegany słabo, jako koleś z ulicy, który robi sondę i nie wiadomo w sumie po co, o co mu chodzi, czy ona Ci się podoba czy pytasz tak każdą. Nie ma w tym mocy, męskości, odwagi, intencji męsko-damskiej. Jest to dobre dla totalnie nieśmiałej i zblokowanej osoby, żeby się rozkręcić, ale zachwycić w ten sposób i zainteresować atrakcyjną dziewczynę w miejscu bez kontekstu może być bardzo ciężko albo się nawet nie da, bo ona od początku postrzega nas jako ankietera a nie jak odważnego i pewnego siebie mężczyznę. Schemat rozmowy również opisałem tutaj.

    Reply

    Kuba July 15, 2017 at 16:56

    Anonim, też przez to przechodziłem. Przestać postrzegać te ankiety jako tekst na ” podryw”, nie lepiej jest powiedzieć “hej chciałem sie przywitać “? Te całe ankiety są dobre do treningu, złamania strachu. Dalej to nie ma sensu, takie pytania są moim zdaniem bardzo dziwnie postrzegane przez kobiete przez Ciebie zresztą też. Myślę, że ona czuję na kilometr, że coś nie gra, że to ustawione. Paweł mam pytanie, a co z rozpoczęciem “sytuacyjnym “, nie lubię tego nazewnictwa jak wtedy jesteśmy postrzegani? Przykładowo ja wczoraj rozmawiałem z dziewczyną, czy w swoich butach ma skarpety :) , serio mnie to ciekawiło bo sam noszę mokasyny. Później poszła do chłopaka (?) Gdyby wszystko poszło “ok”, zapytał bym o imię itd, męskie intencje.

    W sumie to nawet gdy Pytasz o pocztę itd to kobieta ma na końcu głowy twój podryw.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 16, 2017 at 16:25

    Tak, sytuacyjne są super. Np. obserwujesz zachowanie dziewczyny i można np. powiedzieć: “Hej, widzę, że jesteś taka smutna,em że aż mi się przykro zrobiło : ) Cześć” i potem można pociągnąć temat na podstawie miejsca i jej zachowania, że np. może pracuje na komórce czy coś albo komplement jej powiedzieć na poprawę humoru. Albo dziewczyna ogląda wystawę z ubraniami, to skomentować, że spoko lub słabe albo dla jakiej płci to ubranie, np. kiedyś 2 dziewczyny oglądały rurki i powiedziałem, że są pedalskie, a one przytaknęły i pogadaliśmy, jak można w czymś takim chodzić, potem o dzwonach, które kiedyś były modne.

    Musi być coś o co można zaczepić, a i tak trzeba potem jakoś pokazać uśmiechem, spojrzeniem i/albo słowami, że chcieliśmy jej sprawić trochę radości, uśmiechu, pozytywnej energii, frajdy, przełamać pierwsze lody, bo często dziewczyny są nieśmiałe, niedowartościowane i myślą, że NAPRAWDĘ chcesz sobie pogadać o spodniach, butach i innych pierdołach i same nawet nie zaczną z Tobą flirtować ani zadawać pytań o Twoją osobę, bo nie chcą wyjść na głupie/łatwe, bo przecież Ty spytałeś o buty lub spodnie, więc ona uważa, że nie powinna się do Ciebie łasić.

    Także prędzej czy później TRZEBA te intencje męskie zakomunikować, bo inaczej rozmowa spełznie na niczym, na nudnej, grzecznościowej formie, w sferze tylko przyjaźni.

    A gdy nie ma o co zaczepić, to zaczynać schematem, że komplement, przełamać pierwsze lody, przełamać nieśmiałość, sprawić trochę radości, sprawdzić, jaką jest osobą.

    Reply

    Adrian July 19, 2017 at 19:02

    Odnośnie do zagadywania do dziewczyn, to one również dopuszczają się “grzechu zaniechania”, tak samo jak my. Nie raz miałem taką sytuacją, że złapałem dłuższy kontakt wzrokowy z dziewczyną, miejsce z kontekstem, wszystko niby gra i gdy już miałem zagadać, to ona oscentacyjnie odwracała głowę, jakby mówiła “nic nie kombinuj, nie chcę z tobą rozmawiać”. No to ja odpuszczałem. Tylko, że później widziałem, że ona żałowała. Później laska myśli sobie tak:”Dlaczego tak robię, durna? Czemu nie dałam mu zielonego światła? To mógł być fajny facet. Zawsze to samo…” Analogiczna sytuacja, gdy my nie zagadamy do interesującej nas dziewczyny. Później też plujemy sobie w brodę i czujemy się źle, że nie wykorzystaliśmy okazji, żeby poznać być może fajną dziewczynę. Nie tylko my faceci mamy problemy. Dlatego poznawanie się jest takie trudne, dla obu stron…

    Reply

    Gregory July 19, 2017 at 21:46

    O to, to…Też mi tak panny robiły. Tu niby patrzy, a potem jak co do czego to odwraca się dupą. A potem znowu patrzy, ale mnie już nie chce się z nią gadać. “Grzech zaniechania”, dobrze to ująłeś :)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 20, 2017 at 08:00

    Macie halucynacje i sami sobie to wkręciliście do głowy. Gdy dziewczyna na mnie spojrzy choćby na ułamek sekundy, to zazwyczaj grzecznie porozmawia, gdy zagadam i jej reakcja jest pozytywna. A wy od razu przewidujecie jakiś brak zainteresowania.

    Poza tym można to też zinterpretować tak, że dziewczyna się spojrzała, bo była ciekawa naszej osoby, ale następnie przestaje, bo nie chce wyjść na łatwą, nachalną, napaloną, nie chce, żebyś zauważył, że ona się na Ciebie gapi, nie chce, żebyś pomyślał, że ona jest wolna, potrzebująca, zdesperowana i szuka sobie chłopaka. Nie chce być łatwa i natrętna, więc odwraca wzrok.

    A Ty BŁĘDNIE odbierasz to jako jakieś odrzucenie, brak zainteresowania i nie wiadomo co. No po prostu sam sobie strzelasz w jaja. To smutne. Wszystko się dzieje w Twojej wyobraźni a nie w realnym świecie.

    Po trzecie czego Ty oczekujesz od dziewczyn? Że zaczną się na Ciebie wymownie gapić i czekać łaskawie aż Ty się do nich ruszysz? Że będą MACHAĆ do Ciebie czy patrzeć Ci na krocze lub tyłek, gwizdać na Twój widok czy może masz jeszcze jakieś inne OCZEKIWANIA I WYMAGANIA względem totalnie obcej dziewczyny.

    A to wszystko wynika z nieprzepracowania strachu przed odrzuceniem, z braku obycia towarzyskiego, z nie wyciągania wniosków ze swoich błędów. Kierujesz się urojeniami i wyimaginowanymi wyobrażeniami, co by się mogło stać i budujesz to na podstawie pojedynczych, negatywnie postrzeganych doświadczeń, bo to, że akurat ta dziewczyna na przystanku nie bardzo chciała rozmawiać nie wynika z mojej winy, tylko z tego, że może krępowała się na przystanku albo w ogóle boi się ludzi, facetów, a może zajęta.

    Ja wiem, że odzywam się na bardzo wysokim poziomie, więc gdy dziewczyna nie chce rozmawiać, to ona ma ku temu własne, niezależne ode mnie powody.

    Np. idę sobie przez przystanek i dziewczyna w słuchawkach spojrzała mi centralnie w oczy. Akurat siedziała na murku. Ja szedłem z innym mężczyzną. No to do niej z automatu mówię “cześć”, ona w sumie się dziwi, co tak ją zagaduję, jakbyśmy się znali, ale jest miła. A ja mówię, że tak mi spojrzała w oczy, jakbyśmy się znali i chciałem się przywitać. A ona, że spoko, ale wcale nie.

    Ja pomyślałem: “Ok, może wypiera się tego, że się tak na mnie spojrzała, a może po prostu spojrzała, bo szedłem albo dlatego, bo jestem wysoki, ale nic więcej”.

    No to spoko, nie będę się z nią kłócił. Gadać na inne tematy też nie bardzo chciała, słaby kontakt wzrokowy. Nie chciałem jej zawracać głowy na tym przystanku i poszedłem dalej.

    To teraz zastanów się, jak to się ma do Twojego postrzegania świata. Przecież taka sytuacja tylko UTWIERDZIŁABY Cię w błędnym przekonaniu, że “dziewczyny są głupie, patrzą się, a potem nie chcą gadać”. To jest takie budowanie przekonań na podstawie pojedynczych, negatywnie postrzeganych doświadczeń.

    A ja nigdy bym nie wpadł na to, co napisałeś, bo np. gdy dziewczyna się spojrzała na mnie, a ja mówię “cześć”, to większość dziewczyn stoi wryta w ziemię i jest ciekawa, o co chodzi. Najwyraźniej mówię to w taki sposób, że ciężko jest przejść obok mnie obojętnie. Lata pracy nad sobą.

    A nawet gdy byłem nieśmiały, to większość dziewczyn po samym “cześć” stała i patrzyła, co dalej, ale ja nie umiałem tego pociągnąć! Paraliżowało mnie już samo odezwanie się. No ale z czasem zbudowałem opanowanie, spokój, pewność siebie, męską energię.

    Natomiast takie przewrażliwienie i nadmierna analiza jakichś mikro-ruchów, czy spojrzała, nie, jednak nie spojrzała, spojrzała, ale za krótko, spojrzała, ale się odwróciła, spojrzała, ale spuściła wzrok, to jest bezsensowne stanie w miejscu i gdybanie. Sabotowanie samego siebie. Strzelanie sobie w stopę. Urojenia. Bycie więźniem własnego strachu. A także łajzowanie, bo wtedy sam przed sobą się szarpiesz przed zagadaniem: “Idę, nie idę, idę, nie idę, ok, jestem jednak dalej łajzą, bo znowu nie idę”.

    Także jednym słowem: “Chrzań to!”. Gdy dziewczyna spojrzała choćby na milisekundę, to z automatu IDZIESZ DO NIEJ. Jak Włosi i Hiszpanie. A jak nie spojrzała, to też do niej idziesz! Zależy też, czy dziewczyna się bardzo spieszy czy idzie w miarę normalnie. W ogóle zatrzymywanie kobiet to jest hard corowa umiejętność i ciężki sposób, ale jako dodatkowe miejsce da się i jest bardzo rozwojowe.

    W każdym razie zagadywanie gdziekolwiek nie polega na GDYBANIU, tylko na działaniu i WYCIĄGANIU WNIOSKÓW, bo jeśli cały czas popełniamy podobne błędy, to nie ma się co dziwić, że 9 na 10 dziewczyn albo nawet 10 na 10 nie chce rozmawiać.

    Reply

    Kuba July 20, 2017 at 10:25

    A ile razy miałem tak, że dopiero po całym tym cyrku zaczęła sie na mnie patrzeć? Bardzo dużo razy. Ja mam gdzieś czy sie spojrzała czy nie. Podoba mi sie to idę, nie podoba nie idę. Takie pochodzenie do dziewczyny która nam sie nie podoba jest, moim zdaniem dla niej takiem “strzałem po samoocenie”. Jak Byście sie Czuli gdyby odwrócić rolę? Pomijam kogoś kto zaczyna. Paweł to co w tym nagraniu które przesłałem, z 2 tygodnie nic nie robiłem, dziewczyna mi sie podobała, tak czułem strach/stres.

    Reply

    me-how July 20, 2017 at 17:37

    Nie wiem, może się nie znam, ale z doświadczenia wiem, że spojrzenie nie jest gwarantem niczego. Zdarza się, że panna patrzy, bo zastanawia się, czy nas skądś nie zna, zwyczajnie z kimś nas myli, więc nie ma co wkręcać sobie zainteresowania. Tylko podejście i rozmowa bądź jej próba weryfikuje wszystko. Z gdybania nic nie wynika. Bez urazy, ale bajki o “grzechu zaniechania” są dla małych dzieci. Podejście i rozmowa, tylko to się liczy.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 20, 2017 at 17:45

    Dokładnie

    Reply

    Pawel July 21, 2017 at 01:37

    Przepraszam Paweł za off topic.
    Kto z Trójmiasta miałby ochotę spotkać się i pozagadywac do kobiet oraz wymienić się spostrzeżeniami i opiniami?

    Reply

    Anonim July 21, 2017 at 21:48

    Do hmmm: A dlaczego nie? ? Ja mam koleżankę stomatolog, która była modelką, latała po świecie na pokazy, a teraz też tak czasem dorabia na różnych galach, salonach samochodowych itp., więc wiem że to się zdarza.

    Reply

    Michał Lxxx July 25, 2017 at 12:39

    Paweł,
    czy masz gdzieś może taki artykuł TYPOWO o kobietach z agendą ???

    Oczywiście zbierając w jedną całość wiedzę z Twoich materiałów, na kilometr wyczuwam agendę i desperację u kobiet, ale zebrałeś to kiedyś w jakimś artykule ?

    Generalnie widzę, że na początku znajomości, tak do 6 miesięcy a nawet i trochę później, łatwo pomylić szczere zainteresowanie, z agendą.

    Do tego komentarza skłoniła mnie sytuacja mojego kolegi, który jest również Twoim czytelnikiem (ale chyba niestety czyta, niezbyt wnikliwie Twoje materiały), ale to jego problem, ja dla siebie uczę się tematu.
    Mianowicie kolega ten w listopadzie zeszłego roku poznał kobietę, w kwietniu tego roku ona jednym telefonem zakończyła z nim znajomość – rzuciła go, po czym w ciągu 2 tygodni się znów “zeszli”.
    A ona w połowie lipca powiedziała do kolegi tak:
    - w listopadzie masz mi się oświadczyć
    - od stycznia razem zamieszkamy
    - a od lutego 2018 roku będziemy robić dziecko, bo ludzie nawet rok się starają i od razu kobieta w ciąże nie zachodzi, a ona do 30 roku życia powinna zajść w ciąże (aktualnie ma 28 lat)
    :-)
    Dodatkowo:
    - opierdala kolegę, że “ludzie patrzą a on jej za rękę nie łapie i ona chce żeby inni wiedzieli, że ona idzie ze swoim facetem, a nie kuzynem”
    - osacza gościa, dusi, zabiera wolność i nawet narzuca kiedy może wyjść spotkać się z jakimiś znajomymi pograć w piłkę itd.

    Zastanawiające jest to, że kobieta ta bardzo wytrzymała “procedurę 12 randek”, wiem że kolega jechał tym planem początek znajomości.
    Niemniej teraz jest niezła jazda w tej znajomości.

    Podsumowując, nie mam zamiaru nic narzucać koledze – tylko i wyłącznie mnie interesuje ten temat, bo gdybym trafił na taki przypadek, to zakończę znajomość.
    Pamiętam Twoje artykuły Pawle nt. kobiet kontrolujących itd, ale czy o AGENDZIE coś masz ???

    P.S.
    Czas wszystko na wierzch wydobędzie, a na podstawie tego przypadku widzę jak odpychające dla kobiet jest gdy facet goni za nią jak idiota.
    Odwrócenie ról…

    Reply

    Paweł Grzywocz July 25, 2017 at 13:07

    Właśnie przygotowuję o tym kolejny materiał, a wcześniej było o tym tutaj i tutaj. Twój kolega nie przestrzegał dokładnie procedury 12 randek, ponieważ nie przyjrzał się, jak dziewczyna reaguje na przestrzeń, na odmowy oraz czy potrafi zaczekać na zbliżenia. Ledwo ma 6 miesięcy, a ona chce mu życie układać. Gościu ma oczy dupą zarośnięte i się tym nie przejmuje. Niech cierpi.

    Reply

    Michał Lxxx July 25, 2017 at 13:54

    Tak temat AGENDY jest bardzo ważny, ponieważ to co się dzieje w przypadku większości kobiet zbliżających się do 30 roku życia, to jest koszmar, masakra.
    Desperacja na kilometr bije od wielu kobiet.

    Indoktrynacja społeczna i programowanie jest tak silna, że wiele kobiet ma agendę typu:
    - poznać jakiegokolwiek pysia/misia
    - wyjść za mąż
    - mieszkać razem
    - dzieci

    W większych miastach maja tak takie koło 30 lat, a na wioskach te młodsze 25 lat.
    Masakra…

    Reply

    Michał Lxxx July 25, 2017 at 12:54

    Co do zagadywania codziennie do 1 – 3 kobiet.
    Zauważyłem po ostatnich 3 miesiącach, że gdy codziennie zagadywałem 1 – 3 kobiety, to zaczęło mnie to nudzić :-)

    Nie miałem już takiego funu, zabawy i ekscytacji.

    Jest to super na początku, gdy poszerzamy strefę komfortu, ale po jakimś czasie:
    - nuda :-)
    - presja na podejście, a nie miałem na to ochoty

    Dlaczego ???

    Ponieważ większość tych zagadanych kobiet, nie jest w moim typie. Wówczas moje rozmowy z nimi, były w zasadzie takie LOGICZNE, na zasadzie odhaczenia podejścia.
    Natomiast gdy widzę kobietę w moim typie, to czuje WIĘKSZE EMOCJE i wówczas moje podejście i rozmowa nie jest taka logiczna, tylko bardziej emocjonalna.
    Mam więcej fanu, śmiechu, luzu i zabawy, a te normalne kobiety to czują i przejmują moje emocje i naprawdę potrafią piszczeć z radości w takiej rozmowie :-)

    Podsumowując.
    Mamy się “bać”, stresować i czuć ekscytacje przy poznawaniu kobiet w naszym typie.
    Ba,
    jest to wyznacznik tego czy kobieta nam się podoba.
    Im więcej wymówek i emocji, tym bardziej kobieta w naszym typie.

    Teraz stwierdziłem, że będę sobie trochę mniej zagadywał, w takim sensie, że bardziej skupię się na kobietach w moim typie.
    Mogę zagadać do 2 kobiet w tygodniu, albo 5 w miesiącu, ale bardziej tych atrakcyjnych w moim typie.

    Natomiast gdybym czasami zauważył SPADEK FORMY, że np stracę skilla, albo zablokuje się i nie zagadam do kobiety w moim typie, to będzie to dla mnie wówczas sygnał, żeby wrócić “na początek” i np. mówić cześć nieznajomym kobietą, czy np. znów zagadywać do 1 – 3 kobiet dziennie.

    Takie moje przemyślenie ostatnio, bo łapałem się na tym, że miałem tak wylane na podejścia i rozmowy do kobiet nie w moim typie, że ZIEWAŁEM przy takich rozmowach :-)
    Z drugiej strony aż mi się wierzyć nie chce, że można ziewać w trakcie czegoś, co kiedyś było dla mnie niewykonalne.

    Potrzebuje trochę “odpocząć” od tego ględzenia z dziewczynami dla samego rozmawiania :-)

    Reply

    Kuba July 25, 2017 at 13:32

    Ja na odpoczynek pojechałem w Tatry, tylko ja ,aparat i góry. Bardzo dobrze mi to zrobiło, swoją drogą jak Chcesz mówić do ludzi cześć to polecam pojechać na szlak :) To co Powiedziałeś, to ma być przyjemność ,a niezawody na ilość.

    Reply

    Kuba July 25, 2017 at 13:38

    A jeszcze jedno, Piszesz ,że zaczęło Cie to nudzić. Ja miałem wrażenie, że ja oddawalem Im swoją energię, zamiast sie cieszyć to byłem wkurzony.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 25, 2017 at 13:52

    Też tak miałem. Plusem jest to, że zero stresu. Aby pozbyć się nieśmiałości trzeba pilnować liczb. Jak w kształtowaniu sylwetki – pilnować kalorii i regularnych ćwiczeń. Gdy efekt zostanie osiągnięty, to potem utrzymujemy to, co osiągnęliśmy. Czyli dla nieśmiałych 3 dziewczyny dziennie i nie ma zmiłuj, żeby przestać się bać. Jak przestaniemy się bać, to można wybrzydzać, że ta mi się nie podoba, więc mi się nie chce, poczekam na lepszą.

    Reply

    Michał Lxxx July 25, 2017 at 13:59

    Paweł dokładnie.
    Czujesz, że poznajesz te kobiety w typie, to można bardziej wybrzydzać.

    Ale jak się złapiesz, że widziałeś kobietę w typie, atrakcyjną, ale nie podszedłem bo miałem jakieś tam wymówki, to trzeba wrócić do 3 kobiet dziennie.

    Utrzymywanie formy wymaga “pilnowania liczb” :-)

    Reply

    Kuba July 25, 2017 at 14:02

    Może nie przestać się bać tylko przyzwyczaić sie do niego, do strachu. Mnie nadal czasami wali serducho przed podejściem, ale totalnie nie zwracam na to uwagi.

    Reply

    Michał Lxxx July 25, 2017 at 14:02

    Trochę też tak właśnie mam.
    Bo wiele kobiet, to takie ZOMBI BEZ ENERGII i dlatego masz trochę takie wrażenie, że dajesz im walidacje, a one takie wampiry energetyczne karmią się moją energią.

    Jak widziałem, że kobieta jest żywym trupem, to interakcja max. 2 – 3 minuty i ucieczka, bo przejmowałem jej stan emocjonalny i czułem się jakiś taki zmęczony :-)

    Reply

    Michał Lxxx July 25, 2017 at 14:03

    Ale już wiem co w trawie piszczy, więc będzie dobrze :-)

    Pozdrawiam

    Reply

    Kuba July 27, 2017 at 18:34

    Paweł pytanie techniczne, dzisiaj zabrałem numer od dziewczyny. W rozmowie dowiedziałem sie ,że też “cyka” zdjęcia. Jeśli sie uda umówić to niebedzie to błędem jeżeli zabiorę Ją na wspólne robienie fotek? Numer zabrałem bez żadnych wykrętów, tylko według procedury Wiesz jakim zdaniem :)

    Reply

    Mateusz July 27, 2017 at 19:57

    Pierwsza randka – kawa za 10 zł i rozmowa “kwalifikacyjna” 45 minut do 1,5h max.
    A to dlatego,że tam musisz sprawdzić czy ma coś więcej w głowie,czy jest normalna,lojalna,elastyczna
    i czy Ci odpowiada zanim pójdziesz z nią cykać fotki.Proponowałbym dopiero tak po 5,6 spotkaniu jak już się lepiej poznacie i pocałujesz ją w usta.Bo jak od razu pójdziesz z nią cykać fotki,to też to wygląda trochę tak jak przyjaciele,którzy się dzielą swoją pasją.Zresztą robienie zdjęć jest darmowe,a niewydawanie kasy na pierwszej randce niektórym dziewczyną wydaje się być skąpe.
    Pozdrawiam :)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 27, 2017 at 20:04

    Jeśli rozmawiałeś z dziewczyną krócej niż 30 minut, to pierwsze to spotkanie to tylko kwalifikująca herbatka/sok na 45 do maks 60 minut i nara, aby pozostawić niedosyt i sprawdzić, jak się wam rozmawia, jaki jest jej wstępny poziom zainteresowania, czy ona nie zabija tylko czasu. A jak od razu idziesz na dłuższą randką i w dodatku taką oryginalną, to otwierasz od razu karty, próbujesz zaimponować, podlizać się i pakujesz się w rolę kolegi do robienia zdjęć. Trzymaj się z daleka od takich spotkań na pierwszą randkę. Pierwsza randka to sama rozmowa, patrzycie TYLKO na siebie i rozmawiacie, aby sprawdzić, jak wam się rozmawia.

    Reply

    Kuba July 27, 2017 at 20:38

    Też tak zrobię, zabiorę ją na jakąś kawe :) Dalej pomyśle nad czymś na dłuższy dystans. Dzięki, co ja bym zrobił bez Twoich rad Paweł.

    Reply

    Soyokaze January 17, 2018 at 18:33

    W okresie dziecięcym bawiliśmy się razem, chłopcy z dziewczynami i nie było gdybania o to, kto w kim zainteresowany, jak wzbudzić zainteresowanie, kto patrzy, kto nie.

    Zmiana nastapiła po okresie dojrzewania i to największe myslenie o płci przeciwnej. Nie tylko faceci gdybanią. kobiety też. Chyba to jest najgorsza rzecz u obu stron.

    W okresie liceum w żandnym wypadku chciałem miec kogoś, nie czułem tego. Zacząłem chcęć z “musu”, bo otoczenie tym się kierowało, wiec by nie odstawać, mysleć o sobie, że jest się pewnie dziwnym, zacząłem o tym mysleć w ten sposób.

    Oczywiście to gdybanie, łatwe zauroczenie itd było problemem. Teraz mając 30 lat tak na dobrą sprawę mam to w dupie :D Nie myslę o tym, by kogoś znaleźć, nie myślę o tym czy któraś zainteresowana, lub doszukuję się jakichś znaków. Mam w dupie w ogóle szukanie kogokolwiek sobie i… JEST MI SUPER!

    Też zero znajomych w realu, bardziej w necie z różnych zakątków Polski. O dziwo, mam większość w kontaktach, z różnych grupek tematyczno-hobbistycznych, same DZIEWCZYNY, w różnym wieku xD

    Normalnie z nimi pisze, bez żadnych podtekstów i jest mi w tym dobrze. Nawet lepszy wspólny język z nimi mam, niż z facetami.

    Ogółem nie utrzymuję zbytnio kontaktów z żadną stroną. Tylko gdy jestem gdzieś w jakiejś sprawie i jest ptorzeba to wtedy pogadam. Nie mam potrzeby jakoś zacieśniania z kimś w realu znajomości. Typowy introwertyczny, domator i samotnik :)

    Reply

    Paweł Grzywocz January 17, 2018 at 18:57

    Każdy samotnik opowiada sobie jakąś historyjkę o tym, dlaczego nie potrafi poznawać kobiet. To on jest odpowiedzialny za swoje życie. To on będzie żyć z konsekwencjami swoich historyjek.

    Reply

    haparoiden January 15, 2019 at 13:30

    Jestem obecnie na studiach. Chciałbym mieć znajomych, ale nie mam. Od czasu do czasu z kimś porozmawiam nt. zajęć, ale poza tym żadnego kontaktu. Jak to zmienić?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 15, 2019 at 14:03

    Polecam program “Pewność siebie z kobietami w 90 dni” oraz ćwiczenia konwersacyjne tutaj.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 2, 2017 at 18:40

    Podeślij. To też fatalnie, jeśli żadna z tych dziewczyn Ci się nie podobała. Albo masz wybrakowany gust albo po prostu słabo to idzie.

    Reply

    Anonim July 2, 2017 at 19:14

    Jak dla mnie to po prostu bardzo mało jest kobiet, które nam się bardzo podobają, szczególnie jak ktoś na zadupiu mieszka. To pewnie, żeby podchodzić i regularnie się rozwijać, podchodzi do jakichś średnich, no ale to jest słabe bo już na starcie nie bardzo nawet nam się z nimi chce na poważnei działać. Ja coraz bardziej nastawiam się na te naprawdę w moim guście, chociaż z wesołą ekspedientką się zapoznałem i gadałem, która nie bardzo jest w moim typie. No ale to raczej jak z koleżanką.

    Reply

    Kuba July 2, 2017 at 19:22

    Jeśli będę miał okazję to nagram całe zajście. Na jaki adres to wysłać?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 2, 2017 at 20:11

    Odpisz na jakiegoś mojego maila, w odpowiedzi na jakiś na newsletter albo w odpowiedzi na zamówienie.

    Reply

    Cancel reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: