Po Czym Poznać, Że Jej Nie Zależy – Dziewczyna Nie Chce Przyjechać

by Paweł Grzywocz on 21 August 2017

“Nie da się poprzez dyskutowanie odkryć jej prawdziwego zainteresowania ani zwiększyć jej zainteresowania, ani nawet sprawdzić, czy jej nie zależy, ponieważ trzeba obserwować jej czyny a nie słowa!”

UWAGA: Ostry ton wypowiedzi, ponieważ czytelnik od 6 miesięcy (a w sumie 2 lata) nie stosuje się do zasad atrakcyjności, mimo że mu wysłałem rozwiązanie problemu 6 MIESIĘCY TEMU, to nic nie zmienił i dalej pogrąża się w co raz gorszej sytuacji!

Po czym poznać, że jej nie zależy? Obserwuj, ile wysiłku dziewczyna inwestuje
w relację.

Gdy dziewczyna nie chce przyjechać na randkę i oczekuje, że tylko Ty będziesz do niej jeździł, to masz problem. Nawet jeśli dzieli was duża odległość, to ona może przyjechać, jeśli jej zależy. O odległości pisałem w artykule o tym, czy warto zaczynać związek na odległość.

Trzeba rozróżnić pierwsze 12 Randek vs. Stały Związek

  • Nie oczekuj, że obca dziewczyna będzie do Ciebie przyjeżdżać w ciągu pierwszych 10 spotkań. To Ty masz do niej jeździć!
  • To Twoja męska rola, lidera, przewodnika, agresora, inicjatora znajomości, mężczyzny i do Ciebie należy obowiązek jeżdżenia do dziewczyny!

    Dlatego nie oczekuj, jak jakaś sknera, łajza, ofiara, naiwniak, leń, że obca dziewczyna będzie tyrać do Ciebie na spotkanie i spotykać się gdzieś w połowie odległości albo
    w jakimś odległym dla niej miejscu.

    To Ty masz do niej jeździć na początku znajomości przez 10 spotkań, dopóki nie będziecie w związku. Wcześniej nie wymagaj od dziewczyny zbyt wiele, bo ledwo się znacie.

    Do 10 spotkań nic się nie liczy i jesteście dla siebie NIKIM, więc nie oczekuj, że ona przyjedzie, skoro nie jest Twoją dziewczyną i nie powinna być, bo macie prawie zerowy staż (mniej niż 10 spotkań).

    To absurdalne, gdy faceci oczekują, że dziewczyna do nich będzie przyjeżdżać na pierwsze lub drugie spotkanie albo nawet na piąte spotkanie i powinna przyjechać gdzieś daleko, podczas gdy nie są nawet w związku!

  • Natomiast w stałym związku dziewczyna powinna przyjeżdżać mniej więcej co drugie spotkanie do Twojej miejscowości. W ten sposób poznasz, czy jej zależy.
  • Jej nie zależy – dziewczyna, która nie chce przyjechać nie jest szczerze zainteresowana!

    po czym poznać że jej nie zależy dziewczyna nie chce przyjechać

    Nie usprawiedliwiaj jej braku szczerego zainteresowania!

    Po czym poznać, że jej nie zależy?

    Każda dziewczyna ma możliwość przyjechać do Ciebie i gdyby jej zależało na Tobie
    i na uczciwym związku, to by przyjeżdżała.

    Tak, uczciwym, ponieważ gdy tylko jedna strona inwestuje i przyjeżdża, to jest to prostu nieuczciwy układ, w którym ona tylko bierze, a Ty jesteś jej dawcą uwagi, prywatnym fanem! A jej nie zależy!

  • A jeśli jej się nie chce przyjeżdżać, to jej nie zależy, nie jest zainteresowana
    i chce tylko BRAĆ, bo tylko Ty masz się starać!
  • Po czym poznać, czy jej nie zależy – A co jeśli ona będzie chciała przyjeżdżać albo będzie chciała 1 raz przyjechać?

    To niech tak przyjeżdża przez minimum 6 MIESIĘCY, żeby to nie był jednorazowy występ, dobra mina do złej gry, udawanie, aktorstwo, podsycanie złudnych nadziei, żeby nie stracić prywatnego fana!

    Jeżeli dziewczynie nie chce się przyjechać 1 RAZ W TYGODNIU przez 6 miesięcy, to jej nie zależy i tym bardziej nie będzie jej się chciało starać o Ciebie przez 40-50 lat, żeby Cię zadowalać!

    Po czym poznać, że jej nie zależy, bo zabiłeś bezpowrotnie zainteresowanie
    i dziewczyna będzie tylko tkwić z nudów i przyzwyczajenia

    Po czym poznać, że jej nie zależy?

    Zrzuć całą inicjatywę na dziewczynę i obserwuj, czy zacznie się starać.

    Pozwól jej inicjować wszystkie telefony i spotkania. Wycofaj się!

    Jeśli to nic nie da, to koniec.

    Możecie być w takiej patowej i patologicznej sytuacji nawet całe życie albo możesz ODEJŚĆ, bo wampir uwagi pozostanie w takim “układzie”, gdy jej nie zależy.

    Jeśli Ty sam nie odejdziesz, to niektóre dziewczyny się obrażą i same to zakończą,
    a większość będzie tak tkwić.

    Po czym poznać, że jej nie zależy – co mówić, gdy ona spyta, dlaczego ma przyjechać

  • “Bo stałe dziewczyny jeżdżą do swoich chłopaków”
  • “Bo chciałbym, żebyś przyjechała i się trochę wysiliła”
  • “Bo to nieuczciwe/nie fair, żebym tylko ja jeździł :)
  • “Jeśli Ci zależy, to przyjedziesz, a jeśli Ci nie zależy, to nie przyjedziesz”
  • “Dowiesz się na spotkaniu”/”Przyjedź, to Ci powiem”
  • Nie dyskutuj o tym przyjeżdżaniu z dziewczyną ani o tym, czy jej nie zależy na Tobie, bo ona Cię zmanipuluje!

    Obserwuj jej czyny zamiast DYSKUTOWAĆ.

    Poza tym nie da się poprzez dyskutowanie odkryć jej prawdziwego zainteresowania ani zwiększyć jej zainteresowania, ani nawet sprawdzić, czy jej nie zależy, ponieważ trzeba obserwować jej czyny a nie słowa!

    Liczą się przede wszystkim jej CZYNY a nie dyskutowanie!

    Ważna jest wasza historia, fakty.

    Po czym poznać, że jej nie zależy – Lista kontrolna:

    Jeśli dziewczyna Cię:

  • nie podziwia
  • nie szanuje
  • nie adoruje
  • mydli oczy
  • zabija z Tobą czas, żeby być z KIMKOLWIEK
  • dowartościowuje się uwagą, bo nie chce być sama
  • nie chce jej się do Ciebie przyjeżdżać
  • jest egoistką i daje od siebie niezbędne minimum, aby podsycić trochę Twoje nadzieje
  • jest z Tobą przyzwyczajenia i z braku laku
  • To wtedy jej nie zależy i nie ma to nic wspólnego ze szczerym uczuciem, podobaniem się sobie, UDANYM związkiem do końca życia!

    Jej nie zależy, ale ona nie chce stracić prywatnego fana, pieska, adoratora, wielbiciela a nie Ciebie, więc będzie o Ciebie “walczyć”, bo pierwszy odchodzisz,
    a dziewczyny są przyzwyczajone, że to one rzucają chłopaków i mają ZAWSZE ostatnie słowo.

    Nie wyobrażają sobie, że mogłyby być rzucone. To dla nich niedopuszczalne.

    Dlatego prędzej ona Cię odzyska albo jeszcze zatrzyma, aby potem pierwsza Cię rzucić, bo nie zniesie tego, że Ty mógłbyś ją rzucić pierwszy.

    Pamiętaj: “Jest tylko jeden spadochron z samolotu “miłości”.”

    Jak od początku uniknąć sytuacji, w której jej nie zależy oraz udawanego lub zabitego zainteresowania dowiesz się w programie 12 randek, utrzymywania związku, a także poruszyłem na ten temat w artykułach “maniaczka kontroli” i “wampir uwagi się obraża”.

    Dzięki nim nigdy nie będziesz się zadręczał zastanawianiem nad tym, po czym poznać, że jej nie zależy, tylko będziesz wiedział na każdym etapie znajomości, jaki jest poziom prawdziwego zainteresowania kobiety.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Napisz w komentarzu, czy byłeś w takim związku, w którym nie wiedziałeś, czy jej zależy i czy spotkałeś się z przekonaniem, że tylko chłopak powinien jeździć do dziewczyny przez cały związek,
    a dziewczyna już nie musi przyjeżdżać oraz czy wpakowałeś się kiedyś w tak nieuczciwy i fałszywy układ.

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 4.2/5 (5 votes cast)
    Po Czym Poznać, Że Jej Nie Zależy - Dziewczyna Nie Chce Przyjechać, 4.2 out of 5 based on 5 ratings

    Poszukiwano

    • po czym poznac ze jej nie zalezy
    • dziewczynie nie na mnie zalezy
    • dziewczynie nie zależy na rozmowie
    • gdy jej nie zalezy
    • jak poznać że jej nie zależy

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 194 comments… read them below or add one }

    czytelnik/kursant August 21, 2017 at 21:18

    Hej,
    Dobry wpis!
    Dawno nie czytałem Twoich materiałów. Zająłem się pracą, rozwojem ale w temacie szukania dziewczyny nic się nie zmieniło. Fakt poprawiło się wiele, nabrałem dystansu do tego szukania i nauczyłem się swobodnie rozmawiać z atrakcyjnymi dziewczynami.
    Ostatnio przyszedł mi do głowy pomysł powrotu do byłej po wielu latach bo akurat jest teraz wolna. Nawet chciałem napisać do niej czy chciała by wrócić. Ale po obejrzeniu tego filmu widzę, że wiele zapomniałem, że trzeba ciągle coś w tym temacie czytać i robić, nie zostawiać tego. Niekiedy wydaje się, że już wszystko wiemy ale rzeczywistość jest zupełnie inna.
    Ale jeśli by się nawet zgodziła (skoro on chce) i miałbym zostać jej sługą po tym to chyba lepiej nie ryzykować.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 21, 2017 at 22:46

    Dzięki za info. Miałem nadzieję, że powstrzymam parę osób przed tego typu myśleniem plus potrząsnę osobami, które tkwią w kiepskich związkach.

    Reply

    Mateusz August 22, 2017 at 01:15

    Taka kobieta nie będzie mieć też skrupułów by sobie zahaczyć o innego faceta, który jej się spodoba.. Masakra jak mi czasem kumpel, który chodzi do klubów, opowiada jak to tańczył z jakąś, całował/dotykał i z wzajemnością a potem sie okazywało, że taka kobieta ma męża/chłopaka i dziecko z takim – dramat. Ale dobrze, że o takim czymś usłyszałem by mnie to motywowało do wystrzegania się popadnięcia/zostania w związeku z niezainteresowaną kobietą.. i mam to w głowie, że mnie coś takiego mogłoby czekać – a może nawet bym się o takim czymś nigdy nie dowiedział. Wrr. No i widzę te wszystkie związki dookoła, czy to w rodzinie(calutka moja rodzina i innych rodziny też widzę, że takie są), czy to na ulicy widząc kłócącą się parę, czy wśród znajomych – jak tacy ludzie są ze sobą(nieszczęśliwi) z przyzwyczajenia, presji społecznej, z rozsądku itp.. – ja tego nie chcę.

    Reply

    Michał Lxxx August 22, 2017 at 12:51

    Mateusz,
    nie ma się co dziwić że widzisz na każdym kroku związki z braku laku.

    Jak ludzie mają dobrze dobierać się w pary, jeżeli przeważnie ich lęk bierze nad nimi górę, ludzie ze sobą nie rozmawiają, wchodzą w relacje z łapanki, bo “znajomi znajomego tak się poznają”.

    Jak ja wychodzę z domu, to tak naprawdę mocno to podoba mi się chyba 1% kobiet, a kilka procent jest dla mnie akceptowalna i też warto je poznawać.
    Tylko , że ja nauczyłem się pokonywać własne opory i z takimi interesującymi mnie kobietami rozmawiać, więc prędzej czy później pozna się fajną kobietę.

    Natomiast większość społeczeństwa jest w podobnej sytuacji do “bohatera” nagrania z tego artykułu…

    Reply

    Michał Lxxx August 22, 2017 at 14:29

    2 razy przesłuchałem nagranie i czytałem artykuł.
    Takich relacji damsko – męskich jest pełno.

    Niestety bardzo dużo, a programowanie społeczne, presja rodziny, znajomych itd, tylko podsyca u ludzi taki trend wchodzenia w relacje z kimkolwiek, tylko po to aby nie być samemu.

    Paweł,
    zwróciłeś uwagę aby nie dyskutować z kobietą, tylko patrzeć na jej CZYNY.

    Dokładnie, też zauważyłem taką tendencje, że większość facetów nie ma ugruntowanych przekonań w temacie relacji z kobietami. Działają we mgle i są jak chorągiewka na wietrze.
    Gdy taki facet, który nie wie co jest dobre a co złe, zacznie (jeszcze logicznie !!!) dyskutować z kobietą, to taka zrobi facetowi zajebisty koktajl w głowie, jakąś jazdę lub szantaż emocjonalny i taki facet, sam w końcu nie wie co się dzieje.

    Kobiety są mistrzyniami w manipulacji, one robią taką jazdę, nam się włącza logika i próbujemy znaleźć logiczne rozwiązanie jej jazdy, a logicznego rozwiązania nie ma. Kobieta po prostu wytwarza wówczas taką energię wokół siebie, której nie da się na poziomie logicznym zrozumieć.
    No i wtedy większość facetów POLEGNIE i zostaje “na łasce” kobiety.

    Reply

    me_how August 22, 2017 at 16:03

    Paweł, ale najgorsze jest to, że faceci dopuszczają do takich sytuacji. Widzę to po moich kolegach. W którymś komentarzu wspomniałem, że żona mojego znajomego opierdzieliła go z nerwami przy mnie, bo raczył z niej zażartować, a on jeszcze ją przeprosił i wycałował rączki :/ Rozpierdziela mnie to, że jemu tak dobrze, jest mega szczęśliwy. Normalnie, jakby był niepełnosprawny umysłowo. Jak pytałem kiedyś kolegów, dlaczego dali tak się zdominować (nigdzie nie mogą wyjść bez pozwolenia, znoszą humory swoich “słoneczek” i nieprzyjemne zachowania), to mi odpowiadali, że jak się ożenię to zrozumiem, że kobiety takie już są. Albo, że się czepiam, bo zazdroszczę im tego, że mają narzeczone/żony, a ja nie – to moja ulubiona odzywka ;) Niestety, wychowanie, chore wzorce stworzone przez media i pochwała feminizmu postawiły kobiety na piedestale. Facet jest sługą, ma zapierdzielać na dwa etaty i trzymać mordę w kuble, żeby nie drażnić księżniczki. Swoje trzy grosze dorzucają też turbo-spece od PUA, którzy wpajają facetom, że za kobietą trzeba chodzić tak długo, aż się zgodzi z nimi spotkać, bo ona sprawdza czy nie są małymi, słabymi chłopcami, którzy szybko się zniechęcają i przejmują notorycznym odrzuceniem, przecież ona “tylko udaje”, to “shit testy”. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że poznana kobieta okaże się wartościowa, altruistyczna i posiadająca na tyle elastyczną osobowość, że mimo wpajanych przez lata wypaczonych przekonań dostosuje się do nowych zasad czyt. znajomości z pewnym siebie facetem, który też zna swoją wartość i nie da sobie wejść na głowę..

    Reply

    Paweł Grzywocz August 22, 2017 at 17:01

    Dokładnie tak. Sama prawda.

    Reply

    Piotrek August 22, 2017 at 22:00

    Przeczytałem dziś ciekawy artykuł na temat amerykańskiego aktora Zaca Efrona, znanego m.in. z serii filmów muzycznych High School Musical. Osobiście uważam go za najbardziej znanego przedstawiciela z mojego rocznika mojego. Według mnie wydaje się być idealnym kandydatem na chłopaka dla każdej dziewczyny. Jest przystojny, umięśniony, sławny, bogaty, lubi dobrze się zabawić. A jednak i on ma problem ze znalezieniem sobie dziewczyny. Założył sobie nawet konto na Tinderze i co ciekawe nie przyniosło to powodzenia. Twierdzi, że był na kilku randkach i jak mówi większość była nawet udana, ale i jemu zdarzy się czasem coś spieprzyć. Niedawno rozważał nawet spróbowanie szybkich randek ze zmianą stolików! Od dłuższego czasu pozostaje po prostu singlem, takim jednak który potrafi cieszyć się swoim życiem i aktualnym stanem rzeczy. Jakoś lżej na sercu się robi, że nawet taki bożyszcze też nie ma łatwo na tym trudnym randkowym polu! :-D

    Reply

    Damian August 23, 2017 at 18:20

    zgadzam się. Jakies pocieszenie to jest, bo to daje większą wiarę w to, że jednak idziemy dobrą drogą (mimo obecnego braku efektów w postaci swietnej dziewczyny) i to nie my jestesmy dziwni i nienormalni, tylko ta cała wiekszość. Jesli 90% społeczenstwa zyje wg innych zasad niz my (my działamy na polu randkowym wg zasad Pawła Grzywocza) to normalnym jest, ze czasem mozemy miec chwile zwątpienia, bo te 90% bedzie na nas wywierac presję i przedstawiać swoje racje jako niepodważalną świętość.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 23, 2017 at 22:13

    Istny matrix. Nieraz miałem i mam wrażenie, że jestem w tym zupełnie sam. No ale taka jest droga wojownika i droga do sukcesu. Samotna i ciernista, rzadko uczęszczana. “Do sukcesu nie ma windy. Trzeba iść schodami”. Mam taki plakat na drzwiach w pokoju. Zawsze wyznawałem tę zasadę, że wytrwała praca popłaca i w końcu musi przynieść efekty. Nie zawiodłem się.

    Reply

    me_how August 24, 2017 at 17:08

    Paweł, tak to już jest jak się głosi prawdy niepopularne, nieakceptowalne dla zdecydowanej większości ludzi. Internet zaśmiecony jest gównianymi poradnikami stworzonymi przez jakichś mętnych kolesi o dziwacznych ksywkach. Chyba każdy z nas zaczynał przygodę z internetowymi poradami od PUA i tego typu śmieci. Mało tego, jak komuś podeślę Twój kanał, to stwierdza, że bredzisz i nie masz pojęcia o kobietach, bo “ich się nie da zrozumieć”. Poważnie, z reguły otrzymuję taką informację zwrotną. Faceci albo są pogodzeni ze swoją niewiedzą albo szukają nie tam gdzie trzeba i tkwią w tym bagnie. Studiują cudowne techniki rozkochiwania w sobie koleżanki i frustrują się jeszcze bardziej, jak się okazuje, że to jednak nie działa. Wtedy przenoszą się na innego bloga, bo tamten turbo-guru zapewnia, że jego system działa, 100% skuteczności. Tak można latami. W końcu trafiają na filmiki Pawła Grzywocza. I się zaczyna:”co on pierdzieli, kobiety wybierają? Dzwonić po pięciu dniach? Pocałunek na trzeciej randce? WTF? Sex to może na setnej? I odchodzą, poważnie. Ciemniaki wracają do przerabiania śmieci, które nie zadziałały. Pozostaje jedynie cieszyć się, że my, którzy tutaj jesteśmy, stajemy się elitą, gdyż wiedza, która jest zawarta na Twoim blogu jest bezcenna, a co najważniejsze skuteczna. Każdy kto ma kontakt z kobietami potwierdzi to. Ale żeby pojąć wartość Twoich materiałów, to trzeba jednak mieć trochę oleju w głowie, to tak nieskromnie dodam na koniec :)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 24, 2017 at 18:32

    Dlatego cieszę się z każdego kontaktu i tworzę materiały z myślą, jakbym pisał do siebie samego lub do bliskiego przyjaciela. Zdaję sobie sprawę z tego, że zniechęcam większość ludzi, ale o to właśnie chodzi. W końcu szukam ludzi podobnych do mnie i tacy istnieją. Jest ich mało w ogólnej populacji, bo propaganda jest tak silna, że dopóki ktoś mocno nie oberwie, to się nie przekona. Są też wyjątki, które nadają na tych samych falach, co ja i mówią mi, że “nigdy nie zostali skażeni innymi materiałami”. Ja z kolei zawsze chciałem brutalną prawdę, a nie jakieś obiecanki, co z resztą można sobie samemu zweryfikować. A jak to weryfikują osoby, które to odrzucają? Zwykle po prostu zadowalają się cielesnością albo nawet jakąkolwiek uwagą od dziewczyny. Ważne, że cokolwiek się dzieje, nawet jeśli dziewczyna robi coś z nudów. To jest dla nich wyznacznik sukcesu. No to tym bardziej się nie dogadamy, jak ktoś taki zadowala się byle czym i szukał sztuczek, dających powierzchowne i krótkotrwałe efekty. A na takie szybkie efekty przecież się nas programuje za pomocą reklam, dróg na skróty itp. Dzięki za wsparcie.

    Reply

    me_how August 24, 2017 at 19:05

    Paweł, pamiętam jak komentarze pojawiały się od razu po napisaniu i co jakiś czas pojawiał się jakiś turbo-amator i zarzucał Ci ignorancję. Wciąż mam w pamięci te kosmiczne tezy, że kobieta nie pamięta ile razy próbowaliśmy ją do siebie przekonać, liczy się to, że ona jest teraz “nasza”. Albo, że kobiecie zaczyna zależeć dopiero po seksie, wcześniej jesteśmy w czarnej doopie, dlatego trzeba jak najszybciej ją zaciągnąć do łóżka :) Pamiętasz te wpisy? Ja pamiętam, jak próbowałeś z nimi dyskutować, ale to było daremne, jak tłumaczenie żołnierzowi ISIS, żeby miłował Chrześcijan. Ja Ciebie rozumiem, że teraz dla świętego spokoju zatwierdzasz najpierw wpisy, ale przyznam się, że brakuje mi teraz tych kabaretowych komentarzy. Można było się dowiedzieć rzeczy niesamowitych, jak z pamiętnego NIE DO WIARY ;) Paweł, mentalności ludzi nie zmienimy, dopóki będą łykać wszystkie absurdy współczesnego świata jak lemingi, to nic się nie zmieni. Byle jaki związek, byle jaka praca, byle jakie życie…

    Reply

    Michał Lxxx August 24, 2017 at 19:31

    Ja też swoje początki miałem w PUA, bo szukałem swojej drogi, jakiegoś rozwiązania, bo PUA sztuczki nie działały u mnie z 2 powodów:
    1) nie byłem z nimi spójny, bo chciałem poznać atrakcyjna wizualnie i umysłowo kobietę, a nie biegać i “pullować” robić jakiegoś “pulla” z dyskotekową śmieciuchą, po czym wracać na dyskotekę po kolejną “ofiarę”

    2) PUA sztuczki generalnie NIE DZIAŁAJĄ, bo nie są naturalne.
    Nie ma żadnego “gejmu” i innych “otwieraczy oraz czarów” tylko jest po prostu:
    - rozmowa z kobietą
    - jej reakcja i zainteresowanie
    - zakomunikowanie intencji
    - poznawanie się/rozwijanie znajomości

    A przed tą naturalnością, blokuje nas również lęk przed odrzuceniem, którego działania nikt nam nie tłumaczy.

    Nawet Paweł ostatnio myślałem, że gdyby nie było lęku przed odrzuceniem i mechanizmów obronnych ego, to byłby CHAOS.
    To tak musi być, bo kobiety nie były by w stanie normalnie funkcjonować, gdyby ludzie nie mieli tych blokad – cały czas by ktoś do nich zagadywał.

    A tak garstka mężczyzn to przepracuje, mało kobiet jest również otwarta i pewna siebie i dlatego jakoś jest w miarę spokój na ulicach :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 24, 2017 at 22:23

    Tia, stara dobra znieczulica. Chociaż nie ma tragedii i sporo dziewczyn reaguje w sympatyczny, miły sposób.

    Reply

    me_how August 25, 2017 at 17:38

    Michał, to znaczy, że we Włoszech, Hiszpanii czy Portugalii niemal zupełny brak blokad przed podejściem u facetów powoduje chaos na ulicach i paraliżuje funkcjonowanie kobiet? Nie zauważyłem :)

    Reply

    Damian August 25, 2017 at 01:24

    czasem, w tych chwilach wątpliwosci to ja się zastanawiam:

    “a moze to ja i wszyscy kursanci/czytelnicy Pawła Grzywocza zyjemy w matrixie, w swoim własnym swiecie, bo wierzymy w jakieś idealne/właściwe kobiety do związku (idelne dla nas, dla nikogo więcej ona nie musi byc idealna, wystarczy, że dla nas jest, kazdy może mieć inny gust przecież), świetne, udane związki i dążymy do tej utopii, gonimy króliczka, którego cały czas nie mozemy złapać (przynajmniej większość z nas tutaj nie złapało jeszcze). Albo moze Paweł wyprał nam mózgi i trzepie na nas kasę i jestesmy jak jakaś sekta, która chórlanie sobie przyśpiewuje nawzajem i poklaskuje.

    Myslę: gdybym o swoich pogladach/spostrzezeniach na temat relacji damsko-meskich opowiedział znajomym/rodzinie to by mnie uznali za szurniętego i oderwanego od rzeczywistosci nieznającego życia (“ze jak to szukasz ideału? nie ma ideału, nawet takiego który bedzie ideałem tylko dla Ciebie”, “nasłuchałes sie jakiegos cwaniaka co twierdzi ze kobiety da sie zrozumiec. Cały swiat nie umie zrozumiec kobiet a ty i ten twój guru z internetu rozumiecie, jaaaasssneee” itd.)

    Czasem sie zastanawiam, czy nie rzucic w cholerę tego wszystkiego. Ale po chwili sobie uswiadamiam, że jeszcze nie zrobiłem ABSOLUTNIE WSZYSTKIEGO aby znaleźć tą “idealną” (dla mnie) dziewczynę, że jeszcze nie jestem najlepszą wersją siebie, że jeszcze jest sporo pracy do wykonania (bardzo duzo pracy zostało juz tez wykonane, jest juz chyba blizej niz dalej). Dopiero gdy będę najlepszą wersją siebie jaką tylko mogę byc, wtedy powinienem sobie dać czas i ewentualnie dopiero po upływie tego czasu mozna sie poddać.

    Poza tym jakoś nie wyobrazam sobie aby mimo wszystko w tak młodym wieku się poddać i być w związku z jakąś średnią kobietą. Byłbym nieszczesliwy, miałbym poczucie porazki. Wierze, że stać mnie na taką dziewczynę jaką ja chcę (wygląd jest najwazniejszy u kobiety bo bez wygladu nic się nie zacznie ale wygląd to nie wszystko).

    Ale po drodze muszę wysłuchiwać tych wszytskich dopytywań o to kiedy wesele, czy mam jakąś pannę, że jestem zbyt wybredny itd.

    Moja babcia to mi nawet wprost powiedziała: “to nie musi byc idealna dziewczyna, jesli taką ciężko Ci znaleźć to wez sobie jakąkolwiek, bylebys się w koncu ozenił. Miłosc przychodzi z czasem”. W serialach tez jest taka propaganda (kiedys ogladałem M jak Miłość xD). W filmach. W piosenkach. I nawet nie doszukiwałbym się w tym jakiejs premedytacji, bo przynajmniej jesli chodzi o piosenki to te teksty promujące ciotowate zachowanie facetów po prostu są rytmiczne i się sprzedają a Ci co je tworzą sami żyją w niewiedzy i nieswiadomosci wiec niby jakim cudem mieliby zacząc promowac w piosenkach własciwe postawy? A piosenki i ogolnie muzyka ma ogromny wpływ na ludzi. Muzyki słucha kazdy, te teksty gdzieś trafiają do nas.

    Ogolnie propaganda jest mega silna. Nawet niekoniecznie musi być celowa, raczej może wynikać z niewiedzy a ta niewiedza to chyba bierze sie głównie z braku refleksyjności u wielu osób —> ja np jak mi z czymś źle to zastanawiam się: “czemu mi jest zle, co mnie gryzie, czemu jestem przygnebiony?” I potrafię tak kilkanascie-kilkadziesiąt minut drążyć temat mysląc, az odkryję powód mojego przygnębienia (czasem glęboko ukryty). Dzieki temu poznaję siebie, znam siebie na wylot, wiem kiedy jestem sobą a kiedy nie jestem i staram sie postepowac tak by zawsze czuc się dobrze, by byc sobą, bo wtedy jestem szczesliwy. Na tym polega miedzy innymi refleksyjność. Na mysleniu czemu tak a czmu nie tak itd.

    Reply

    Michał Lxxx August 25, 2017 at 12:07

    Damian:
    1) Gdy jeszcze byłem ciotowatym kolesiem i rozmawiałem z koleżankami, “że kobiet nie da się zrozumieć”, to wszystkie NA POWAŻNIE odpowiadały mi, że “kobiety są bardzo proste i bardzo łatwo je zrozumieć, tylko należy umieć czytać zachowania drugiego człowieka”.
    Mówiły to serdecznie, po koleżeńsku w trakcie takich kumpelskich rozmów.

    Dzisiaj to potwierdzam co dziewczyny mówiły – ZACHOWANIE i CZYNY obserwujemy i czarno na białym ROZUMIEMY ( !!! ) kobiety.

    2) Ja się nigdy nie poddam, bo dopiero gdy staniesz się naprawdę ok facet, możesz sobie założyć, że w ok. 3 lata poznasz właściwą kobietę.
    Z resztą codziennie stajemy się lepszymi jeżeli pracujesz nad sobą, więc luz.

    Poza tym temat relacji damsko męskich jest aktualny przez całe twoje życie, więc i za 10 lat możesz poznać WŁAŚCIWĄ kobietę.

    3) Zapytaj tych wszystkich “mądrali” do ilu kobiet (a kobiety, do ilu mężczyzn) zagadali w sytuacji dnia codziennego, aby się po prostu poznać ???

    Przez całe życie lub chociaż w tym roku – do ilu zagadałeś/zagadałaś ???

    Bo jeżeli twierdzą, że coś nie działa lub nie ma “ideałów” tzn, że znają temat na wylot.

    Wiesz jaka będzie odpowiedź w 97% ludzi “do ilu osób zagadali?”
    Odp brzmi ZERO.
    Tak ZERO.
    Więc tacy ludzie są dla mnie NIKIM i ŻADNYM autorytetem w temacie relacji damsko – męskich i ich zdanie dla mnie nie istnieje.

    P.S.
    Pozdrów również Babcię :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 25, 2017 at 12:29

    Damian: Zobacz na yt: “Wychowane na seksie” i się zastanów, czy propaganda wynika z niewiedzy. Ostatnio nauczyłem się mądrej rzeczy. Chodzi o to, że ciągłe kwestionowanie wszystkiego prowadzi do regresu, szaleństwa i głupoty. W każdej metodzie badawczej trzeba ustalić pewne punkty początkowe, które możemy zaobserwować. Np. 2 + 2 = 4, a następnie możemy iść dalej. Natomiast w Twoich wypowiedziach widzę ciągłe kwestionowanie wszystkiego. W ten sposób nigdy nie pójdziesz do przodu i niczego się nie nauczysz, bo skoro ciągle będziesz kwestionował, czy 2 +2 = 4, to będziesz stał w miejscu albo nawet wariował.

    Reply

    Damian August 26, 2017 at 16:53

    jesli chodzi o moją wypowiedz powyzej, to mimo, że mam takie wątpliwości w chwilach słabości, to nie mam zamairu się poddawać i nie kwestionuję tutaj tego, czego się do tej pory nauczyłem, wiem, że kobiety da się zrozumieć bo ja je rozumiem na podstawie obserwacji ich zachowań. Chodziło mi o to,że inni ludzie nie wierzą w to, że kobiety da się zrozumieć. Ja wiem, że się da.

    Nie poddaje się, bo ta wiedza którą tutaj nabyłem jest zgodna z moimi wewnętrznymi przekonaniami, jest to zgodne z tym jak wyobrażam sobie szczęście (chcę byc w związku z zainteresowana kobietą a nie z taką co jest z łaski bo ją wyprosiłem).

    Jesli chodzi o propagandę to jakoś smiem wątpić że np Zenek Martyniuk, Marcin Miller (czy nawet wykonawcy z innych nurtów niż disco-polo) w swoich piosenkach specjalnie sieją propagandę aby faceci sie zachowywali jak cioty (teksty piosenek typu: “gdy cię ujrzałem to zawirował swiat/ zakochałem się i nie moge bez Ciebie zyc itp. – takie teksty piosenek moga sugerowac, że powinnismy byc wylewni w uczuciach do kobiet, czyli jest to ciotowate zachowanie, bo tacy faceci są przewidywalni – to jest pierwszy przykład z brzegu akurat który przychodzi mi na mysl).

    Kwestionuje to czego nie jestem pewien. Nie mówię, że na pewno nie jest to celowa propaganda. Moze jest celowa a moze wynika z niewiedzy, tego nie wiem, po prostu wydaje mi się, że wynika z niewiedzy autorów piosenek a także z tego, że takie teksty piosenek ludzie łatwiej “kupią” bo są one zgodne z przekonaniami ludzi a te przekonania ludzi wynikają z niewiedzy.

    Reply

    Damian August 26, 2017 at 17:22

    Mozliwe, że np jakaś mniejszość artystów specjelnie z premedytacją tworzy takie piosenki, które zachęcają facetów do ciotowatych zachowań, natomiast pozostała większość artystów nieświadomie dostosowuje się do wyznaczanych przez mniejszość trendów na rynku aby być konkurencyjnym. Przy czym oni nie są nawet swiadomi, ze takimi tekstami sieją propagandę. A nie są świadomi, bo żyją w niewiedzy jak większość społeczeństwa.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 26, 2017 at 21:49

    No ale przecież autorzy tych piosenek sami zostali poddani celowemu praniu mózgu przez hellywood, żeby powielali niedziałające schematy i unieszczęśliwiali ludzi. To nie ma znaczenia, że ktoś nie jest świadomy robienia innym krzywdy, bo musisz spojrzeć poziom wyżej, czyli kto to finansuje i jaki jest jego cel. Polecam “satanizm w przemyśle muzycznym” oraz “Ronald Bernard wywiad”

    Reply

    Damian August 27, 2017 at 15:11

    Akurat w tym przypadku ma to znaczenie, czy jest to celowe działanie czy nie. Jesli ci z “poziomu niżej” zostali poddani praniu mózgu to nie są tego swiadomi, zyja w niewiedzy, która wynika z wypranego mózgu. Niedziałające schematy powielają bo żyją w niewiedzy, więc nie mają złych intencji. Oczywiscie nie ręczę, że tak na 100% jest, ale to uważam za najbardziej prawdopodobne, najbardziej realne. Gdyby mieli złe intencje to chyba byłbym zmuszony ich nielubić, uznać za wrogów normalności i szczesliwego zycia, czego bym nie chciał.

    Po prostu nie wierzę w to, że KAŻDY JEDEN artysta (właczając tych z “poziomu nizej”, którzy nie są znani na całym świecie) sieje propagandę specjalnie celowo bo np został przekupiony na zasadzie: “promuj w swoich tekstach takie niedziałające postawy a my Ci za to bedziemy odpalac kasę”.

    A tak to w pierwszym odczuciu zrozumiałem, jako generalizowanie, ze taka postawa dotyczy każdego jednego artysty, bo napisałeś: “…i się zastanów, czy propaganda wynika z niewiedzy” – czyli sugerujesz, że propaganda wynika nie z niewiedzy tylko że jest celowa. Natomiast w tekstach np naszego polskiego disco-polo też jest propaganda ciotowatych zachowań. Wniosek: propaganda jest celowa (każda), nawet ta u lokalnych gwiazd. Dlatego tak to zrozumiałem.

    Gdybym zaczął opowiadać wszystkim wokół, że Zenek Martyniuk albo inna Sylwia Grzeszczak CELOWO spiewają piosenki w których tekstach jest duzo ciotowatego zachowania bo są satanistami to by mnie każdy wziął za oszołoma, który wszedzie węszy spisek, nawet tam gdzie tego spisku nie ma. I ja o takiej osobie też bym wtedy tak pomyślał.

    To, że “odgórnie” odbywa się pranie mózgu przez hollywood, to jeszcze moze i bym mógł uwierzyć ale że każdy jednen lokalny artysta bierze w tym celowy udział to brzmi jak wariactwo.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 27, 2017 at 17:17

    Skoro polscy artyści są pod wpływem hellywood, to nie ma to dla mnie znaczenia, czy kopiują tamte wzorce świadomie czy nie. Przykładają rękę do dalszego szczerzenia głupoty.

    Reply

    Damian August 27, 2017 at 18:01

    To, ze przykładają rękę do szerzenia głupoty to prawda, nie ma co zaprzeczać. Ale, że robią to najprawdopodobniej niecelowo, nieświadomie to dla mnie ma znaczenie. Owszem, suma sumarum liczy się efekt końcowy który jest najważniejszy, bo nie styl a wynik się liczy. Jednak to jakie kto ma intencje też jest dla mnie istotne. Ale kazdy może do tego podchodzić inaczej.

    Damian August 27, 2017 at 18:12

    Jeszcze taki wniosek co do seriali czy filmów, przynajmniej tych naszych, polskich. W serialach też jest sporo powelania niedziałających schematów. To wynika chyba z tego, ze seriale są tworzone na obraz zycia codziennego. Dobry serial jest odzwierciedleniem otaczającej nas rzeczywistosci, codzienności. Widzowie lubią oglądać “siebie” z boku, z ekranu telewizora, widząc w nim ludzi podobnych do siebie. Skoro w życiu codziennym dominuje niewiedza i głupota, to bohaterowie seriali postępuja tak samo głupio jak my w prawdziwym zyciu. Serial jest wtedy “wiarygodny” dzieki czemu zyskuje na popularności. I tak w kółko – skoro jest głupota w zyciu to jest i głupota w serialach.

    Reply

    Piotrek August 27, 2017 at 21:00

    Damian, miałem ostatnio podobne przemyślenia co Ty. Pojawiły się u mnie myśli, że być może w tej chwili nie jestem najlepszą wersją siebie, czyli taką, którą mógłbym z czystym sumieniem podarować kobiecie. To oznacza, że jeszcze wiele pracy przede mną, że cały czas trzeba nad sobą pracować i się udoskonalać, bo żeby poznać wyjątkową dziewczyną i stworzyć z nią szczęśliwy związek po prostu trzeba na to zasłużyć nieustannie nad sobą pracując i wykorzystując jak najlepiej ten czas, kiedy nie jesteśmy w żadnej stałej relacji i nauczyć się tym procesem cieszyć. Zac Efron, Brad Pitt, Josh Hartnett, Leonardo DiCaprio, Taylor Lautner. Co łączy tych panów? Oczywiście to, że wszyscy są przystojni i sławni, ale też i to że każdy z nich jest obecnie singlem. Czy taka informacja może poprawić samopoczucie facetowi, który zamartwia się, że nie ma dziewczyny? Mnie osobiście taka świadomość pomaga, że mężczyźni, z których staram się czerpać wzorce też nie wchodzą w związek tylko dlatego, żeby z kimś być tylko wykorzystują ten czas na samorozwój i robiąc swoje żyją własnym życiem. Każdy sposób na podniesienie swojego morale podczas okresu bycia samemu jest dobry, a ja ostatnio jakoś lepiej się czuje wiedząc, że taki Zac który jak już wspomniałem jest w moim wieku i którego poczynania od czasu do czasu obserwuje też jest sam, a wygląda na szczęśliwego gościa. Po prostu cieszy się każdą chwilą i czeka na ten moment, kiedy pozna odpowiednią dziewczynę. Ja staram się mieć po prostu podobne podejście. Nigdy nie wiesz, kiedy poznasz kogoś wyjątkowego. To jest właśnie tak bardzo ekscytujące, że ten moment jest jeszcze zarówno przede mną, Tobą Damian, jednym Michałem i drugim oraz wieloma innymi czytelnikami tego bloga. Jeśli to nastąpi wcześniej – super, jeśli później to będziemy mieli więcej czasu, żeby się rozwinąć osobowościowo. Jeśli jesteś sam, cóż – tak bywa, ale nie my jedyni na świecie nie jesteśmy aktualnie w związku. Jakiś czas temu słyszałem w barze taką rozmowę chłopaka z barmanem: “Od 4 lat jestem sam. Myślisz, że spotkam jeszcze jakąś fajną dziewczynę, bo już straciłem nadzieję? A mam 28 lat.” A barman na to: “Mam 50. Tak.” Kwintesencja, sam bym lepiej tego nie ujął. Także głowa do góry, pracujmy nad sobą i działajmy a jeszcze będzie dobrze!

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 11:45

    Piotrek,
    ja od jakiegoś już czasu mówię, że temat relacji damsko – męskich jest aktualny przez całe nasze życie i właściwą, dobrą kobietę można spotkać w każdym wieku.

    “Zdrowy egoizm” o czym pisze Damian poniżej, czy zwrócenie uwagi na “powszechną głupotę” na jaka zwrócił powyżej uwagę me_how, to tylko niektóre wątki.

    Naprawdę, gdy zrobiłem porządek z moimi emocjami, myślami, przekonaniami i “głową” stałem się szczęśliwym singlem.
    Jestem otwarty na poznanie właściwej kobiety i działam w tym kierunku, ale nie mam pojęcia kiedy spotkam taką kobietę.

    Najważniejsze, że nabyłem wiedzę i umiejętności, które pozwolą mi na “SUKCES, kiedy okazja spotka się z przygotowaniem”.

    Jeszcze takie 2 spostrzeżenia:
    1)
    Ciągle widzę jak faceci nadają wartość kobiecie na podstawie wyglądu, nazywają je “10″ że są zajebiste itd.
    Ja po min. ROKU znajomości jestem w stanie stwierdzić, czy kobieta zasługuje na miano “10″, w tej durnej nomenklaturze skali od 1-10

    Albo mam ochotę podejść i porozmawiać, albo nie, jak mam i fajna jest rozmowa, to zaczynamy PROCES poznawania się i wtedy po ROKU znajomości kobieta okaże się, czy jest ok, czy nie jest ok.
    Oczywiście po to pracuję nad sobą, aby fajna kobieta, mogła powiedzieć, że poznała fajnego faceta i miała motywację do bycia razem.

    SYSTEM jaki Paweł przedstawiłeś zmienił moje podejście do relacji damsko – męskich o 180 stopni, dojrzałem, stałem się świadomym mężczyzną.

    2)
    Każdy facet powinien być niezależnym emocjonalnie, finansowo, bytowo, mieszkaniowo, życiowo itd. człowiekiem, szczęśliwym sam ze sobą.
    Kobieta, to tylko jedna z bliskich nam osób, ale mamy tez innych ludzi – rodziców, rodzeństwo, kilku znajomych itd.

    Pojawia się kobieta w życiu i co ???
    Facet staje się lepszy, bogatszy, zdrowszy, maraton przebiegniesz ?

    A z ludźmi różnie bywa i NIGDY NIE BIERZ ŻADNEJ KOBIETY ZA PEWNIK. To jest drugi człowiek, zawsze jest jakieś prawdopodobieństwo, że coś odwali.

    Znajoma mi ostatnio opowiadała, że rozwodzi się z mężem, który ją zdradzał – wynajęła detektywa i wyszło na jaw. 2 dzieci, dom i nie ma. Koleś jeszcze wrócił do niej z podwiniętym ogonem i chciał “nadal być razem”.

    Paweł,
    ja nawet gdy w przyszłości będę w związku, to nadal będę czytał Twoje artykuły i słuchał Twoich materiałów i utrzymywał “formę” i odpowiednie nastawienie mentalne, bo wiem jak to jest ważne.
    itd. itp.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 28, 2017 at 12:05

    Tak, sukces to ciągła praca. Sukces to wytrwać do końca. Nie sztuką jest np. zrobić sylwetkę. Sztuką jest ją utrzymać do końca. Nigdy nie przestać ćwiczyć. Nigdy nie sflaczeć. Tak samo jest ze związkiem, z dziećmi. Jak nie będziesz tego pilnował, to np. dzieci zamienią się w potworów, wejdą na głowę, sterroryzują życie, rozwalą małżeństwo. To nasza wina, że nie nauczyliśmy się egzekwować szacunku i dyscypliny oraz pozwoliliśmy sobie wejść na głowę i kobiecie oraz np. jej durnemu przekonaniu, że rozwydrzony bachor jest najważniejszy. Przykład z ostatniej konsultacji mailowej. Facet nie ma pojęcia o wychowaniu dzieci ani o utrzymywaniu zainteresowania i szacunku kobiety, więc jego życie rodzinne to jakaś patologia – znudzenie, zmęczenie, brak szacunku i ciągły hałas.

    Nie dziwię się, że mój czytelnik (brat tego faceta) na podstawie tego, co widzi, nie chce mieć żony ani dzieci. Też bym nie chciał się oddać w ręce rozwydrzonych potworów! A czyja to jest wina, że wybieramy do związku głupią kobietę, która nie rozumie, jak nie zepsuć związku? Czyja to wina, że jest chaos? Nasza to wina, że się nie przygotowaliśmy i nie wyedukowaliśmy. Wolałbym być zawsze sam niż nie wiedzieć, co robię, co z kolei prowadziłoby do nieszczęścia, bo gdy nie wiesz, czego chcesz, to dostaniesz to, czego nie chcesz i tak przez całe życie.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 14:24

    Paweł,
    jest tak jak piszesz, bo pamiętam gdy poznałem kobietę, która była “katalizatorem” moich zmian, to tam był właśnie chaos.
    Dzisiaj cieszę się, że wówczas los podsunął mi tą kobietę, która dała mi popalić.

    To nie była taka zła kobieta, ale ja po prostu byłem “Nieogarem” i robiłem dużo błędów, które po prostu z dnia na dzień zabijały jej zainteresowanie.

    Ja wkręciłem się w znajomość i zabolało i to bardzo, gdy znajomość się skończyła.

    Co prawda intuicyjnie całkiem z siebie idioty nie zrobiłem, ale “pół idiotę” :-)

    Pamiętam również, że gdy miałem takie przebłyski i nie wiedziałem co robić, to NIE ROBIŁEM NIC i gdy sobie to przypomnę, to wówczas jej zainteresowanie rosło.
    Niesamowite, ale byłem wówczas dla niej “chwilowym wyzwaniem”.

    Kiedyś pisałeś, że “jak nie wiesz co masz robić, to nic nie rób”, a ja wówczas intuicyjnie “nic nie robiłem” w chwilach i przebłyskach rozumu :-)

    Generalnie ta znajomość nie mogła przetrwać, bo to było na tamten czas niemożliwe.

    Dziś jest plan działania i SPOKOJNA GŁOWA, co jak i gdzie oraz “z czym to się je”.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 14:38

    Jak ja czasami czytam, jakieś komentarze że “nauka o relacjach międzyludzkich to manipulacja” to śmieje się z tego.

    To małe grono Twoich czytelników wyświadcza kobietom, a przede wszystkim sobie przysługę, tacy ludzie są dobrodziejami, którzy uszczęśliwiają innych i siebie, ponieważ:
    1) Potrafią zweryfikować i odrzucić niewłaściwe kobiety
    2) poznać DOBRĄ kobietę

    Czyli zawsze jest dobrze, nie ma chorych krzywdzących i prowadzących do bólu i chaosu relacji.

    To jest PIĘKNE czego się tu u Ciebie nauczyłem.

    Naprawdę odczuwam spokój, luz, opanowanie itd.

    A jak ktoś mówi, po co się uczyć relacji międzyludzkich, to tak jakbym kazał takiej osobie wsiąść do samolotu i nim bezpiecznie wystartować i wylądować.
    Na 100% tego nie zrobi, bo nie umie (!!!)

    Po to się uczy, aby nie było katastrofy.

    P.S.
    A Twój czytelnik ma złe wzorce i obraz rodziny i się niestety zraził do potencjalnej żony, dzieci, rodziny.
    Ale jeżeli to przepracuje, to będzie ok.
    Grunt to samoświadomość i pozytywne nastawienie :-)

    Reply

    me_how August 28, 2017 at 15:59

    Michał, ja miałem dokładnie tak samo. Zacząłem szukać pomocy, jak koncertowo spierdzieliłem sprawę z koleżanką z pracy, która bardzo mi się podobała. Zabiłem jej zainteresowanie w możliwie najbardziej frajerski sposób i zostałem jej … kolegą. Bardzo to przeżyłem, nie wiedziałem dlaczego, przecież byłem taki miły i uczynny ;) Ale dzięki temu zacząłem szukać pomocy i w końcu ogarnąłem się. A co do Pawła, to facet uratował nam psychy przed zryciem od ciągłego zastanawiania się “co się stało, że się zesrało”. Świadomość swoich czynów i umiejętność “czytania” kobiet, to są umiejętności od których zależy “być albo nie być” relacji-damsko męskich. A nikt inny tego nie uczy w ten sposób. W internecie można co najwyżej dowiedzieć się, jak za pomocą prostych przedszkolnych sztuczek poznać czy dziewczyna nas lubi albo bredni typu “jak eskalować dotyk”, żeby kobieta się z nim “oswoiła” ;) Ja również niezależnie od tego czy będę w związku czy nie, to i tak będę tutaj zaglądał, gdyż lubię wiedzieć co w trawie piszczy. A może i ja komuś coś pomogę ;)

    Arek August 23, 2017 at 12:41

    Heh aktualnie jestem w takim zwiazku :( ja mieszkam w gorach ona na Kaszubach dosc daleko ona pracuje od poniedzialku do piatku w biurze a w weekendy dorabia jako barmanka. Takze jak widac nie ma ona zbytnio kiedy a ja mam bardziej elastyczne godziny pracy :) wiec ja do niej jezdze juz tak od 5 miesiecy zwiazku może z 8-9 razy u niej bylem. Ona raz przyjechala jak bylo wesele w rodzinie, ale wtedy akurat jeszcze nie miala stażu i sie udalo. Ciezko mi ocenić ale chyba jej zalezy choc czasem mam watpliwosci ale to chyba bardziej przez moja podejrzliwa nature i zdaje mi sie ze pewne rzeczy zbytnio nadinterpretuje… Mimo zr jest dobrze i jestem z nia szczęśliwy to chcialbym jednak pare rzeczy pozmieniać ale to juz musze sam nad tym popracować.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 23, 2017 at 12:47

    Przeczytaj również artykuł: “Dziewczyna się nie stara, chociaż nawet to może udawać dziewczyna, gdy się karmić uwagą i posiadać prywatnego fana. Może inwestować w relację, żeby nie stracić dawcy uwagi, dlatego o wiele ważniejsze jest te 12 kroków do związku, obserwacja, jak ona reaguje na przestrzeń i odmowy, a także obserwacja, jakie ona ma wartości seksualne i czy będzie potrafiła poczekać, czy będzie chciała szybko Cię zdominować poprzez omamienie cielesnością. To są 3 obszary, które ujawniają intencje kobiety: inwestowanie w związek, cierpliwe akceptowanie przestrzeni, a także inicjowanie przez nią odpowiednich kroków do związku w odpowiednim czasie. Przesyłam na Twojego maila serię zaaw. artykułów o udawanym zainteresowaniu przez 8 msc, rok, 2 lata itp. akcje.

    Reply

    Arek August 23, 2017 at 12:43

    Heh aktualnie jestem w takim zwiazku poniekad. Ja mieszkam w gorach ona na Kaszubach wiec dosc daleko. Ona pracuje od poniedzialku do piatku w biurze a w weekendy dorabia jako barmanka. Takze jak widac nie ma ona zbytnio kiedy a ja mam bardziej elastyczne godziny pracy :) wiec ja do niej jezdze juz tak od 5 miesiecy zwiazku może z 8-9 razy u niej bylem. Ona raz przyjechala jak bylo wesele w rodzinie, ale wtedy akurat jeszcze nie miala stażu i sie udalo. Ciezko mi ocenić ale chyba jej zalezy choc czasem mam watpliwosci ale to chyba bardziej przez moja podejrzliwa nature i zdaje mi sie ze pewne rzeczy zbytnio nadinterpretuje… Mimo ze jest dobrze i jestem z nia szczęśliwy to chcialbym jednak pare rzeczy pozmieniać ale to juz musze sam nad tym popracować.

    Reply

    mbvb August 23, 2017 at 16:22

    Witam. Kręcę z taką dziewczyną, flirtujemy praktycznie cały czas, wszystko wygląda idealnie.Wygląda.
    Mam obawy co do jej fascynacji innymi narodowościami,łączy z tym kierunek studiów, więc spotyka tam ludzi z innych krajów, tych które ją fascynują.Wydaje mi się i mam obawy, że jestem tylko takim gościem co ją dowartościowuje i by to był ktokolwiek.Więc nie patrzę na to, że dobrze się dogadujemy i nadajemy na tych samych falach. Wydaje mi się, że jak pozna kogoś z zagranicy to pójdzie na całość byle by z nim być a ja zostanę z niczym. Przy mnie zgrywa taką wstydliwą i niedostępną, nie zawsze ale zdarza się. Ta jej fascynacja jest dla mnie ”chora” bo to to wygląda dokładnie tak jak by byla fanką jakiegoś zepsołu i miała powywieszane ich plakaty w pokoju. Co o tym myślicie?

    Reply

    Paweł Grzywocz August 23, 2017 at 22:11

    Liczy się to, jak traktuje Ciebie w oparciu o 12 kroków do związku. Gdy się podobasz dziewczynie i przestrzegasz zasad, to wtedy tylko Ty się jej podobasz. A jeśli ona nie spełnia względem Ciebie poszczególnych kroków, oznak zainteresowania, zaangażowania itd. to masz dowód, że zabija z Tobą czas.

    Reply

    gtrhdfgn August 25, 2017 at 18:16

    Myślę, że to jest debilizm, że moje państwo finansuje za pieniądze z moich podatków studia obcokrajowcom, którzy jeszcze tu wyrywają sobie “łatwe Polki”.

    Reply

    Anonim August 24, 2017 at 12:28

    Dzisiaj miałem “niezłą” sytuację. Rozmawiam ze znajomą i mówię jej o sukcesie jaki ostatnio odniosłem. Ona dopytuje, rozmawiamy, śmiejemy się. Nagle wchodzi jej mąż, robi się trochę cisza, a ta znajoma mówi “To jest poza zasięgiem X”. X to imię jej męża. Zapadła cisza. A ona do niego jeszcze “i dlaczego tak stoisz i nic nie mówisz?”. On powiedział “nic, nic” i sobie poszedł. Ja tam próbowałem załagodzić i mówię, że każdy to może osiągnąć, jak się trochę przyłoży. Niezły szacunek w małżeństwie, co? Jak to odbieracie? Ona jest nim zainteresowana w okolicach 0%. Pewnie wiele by jej nie było trzeba, żeby go zdradzić itp.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 24, 2017 at 13:42

    A tam, żeby zdradzić, to też musiałaby spotkać kogoś pociągającego dla niej, a to nie jest takie proste, gdy nie szuka i ma swoje sprawy typu praca, dom. Najgorsze jest życie pod jednym dachem z taką kobietą, która nas poniża, nie respektuje, nie adoruje, nie stara się, tylko odbębnia obowiązki, żeby był spokój. Takie coś widziałem całe życie wokół mnie i byłem gotów zrobić wszystko, aby tego uniknąć. Napędzało mnie to każdego dnia. Strach przed podejściem? Żaden problem. Wolałem działać i pilnować zasad niż żyć w poniżającej mnie relacji.

    Reply

    Anonim August 24, 2017 at 14:06

    Pewnie tak, to nie musi od razu znaczyć, że zdardzi, ale pewnie jak będą do tego warunki, to bardzo możliwe. Chyba, że jakaś bardzo wierząca np. Bo męża to się raczej nie boi. Żeby tak go poniżać przy prawie obcym człowieku, czyli mnie.
    Ja ostatnio mam ten swój sukces, który wymagał też dużej odwagi i wysiłku, ale już się nauczyłem, że nie mogę się wycofać i zrobiłem to, bo inaczej, jak zawsze, zostałbym z ręką w nocniku i się osuwał w przepaść, zamiast iść do przodu. I to z dużym sukcesem to zrobiłem, którego raczej nikt się nie spodziewał. Niedługo będę w tv. :)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 24, 2017 at 14:23

    Pisząc o sukcesie w poprzednim komentarzu miałem na myśli zbudowanie męskiego charakteru, który finalnie pozwoli na zbudowanie szczęśliwego związku. Jeśli z tej okazji będziesz w tv, to gratuluję, a jeśli z innej okazji to też gratuluję : )

    Reply

    Anonim August 24, 2017 at 14:55

    Z obu tych powodów będę. :) Jakbym nie budował charakteru, to bym nie miał odwagi pójść do tv. A z drugiej strony też trzeba było się rozwijać już w tym konkretnym kierunku programu, żeby się tam dostać. Twoja zasługa to też jest na pewno. Dziękuję!

    Jak się czegoś boję, to sobie powtarzam “każdego dnia zrób jedną rzecz, której się boisz…” i wyobrażam sobie, co będzie jeśli nie podejmę tego działania i sobie przypominam siebie sprzed dziesięciu lat np. i to mnie motywuje, żeby się przełamać i działać, osiągać sukcesy. Bo bez tego niczego się w życiu nie osiągnie. Wyobrażam sobie, że zostanę menelem z problemami psychicznymi, samotnym. Albo właśnie nieszanowanym przez swoją kobietę zapchajdziurą. I to też dobrze motywuje. Po drugie mam już takie nawyki działania, bo od kilku lat staram się tak postępować. I widzę, że sukces to naprawdę nie jest jakaś rzecz dla wybranych i można to wypracować, tak jak napisałeś tu we wcześniejszym komentarzu. To daje efekty.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 24, 2017 at 18:25

    Dzięki, oby tak dalej. Super system motywowania się.

    Reply

    Anonim August 24, 2017 at 18:53

    Dzięki!

    Reply

    Anonim August 24, 2017 at 18:56

    Jeszcze lubię różne powiedzenia, typu: “Kto próbuje, czasem przegrywa. Kto nie próbuje, przegrywa zawsze”. Też takie podawałeś, np. Jordana. W jaki sposób nauczyłeś się trafiać? Pudłując 50. tys. rzutów itp.

    Reply

    Michał Lxxx August 24, 2017 at 19:34

    Dokładnie, aby kogoś zdradzać, to trzeba mieć z kim, w sensie z atrakcyjną dla kogoś osobą.

    A jak ktoś nie bierze wszystkiego co się rusza, to mało jest osób atrakcyjnych dla nas wizualnie i z seksualnego punktu widzenia.
    A jak do tego dodać odpowiednią osobowość i szczere zainteresowanie nami, czyli NIEZBĘDNE elementy do związku, to zobaczcie ile się trzeba naszukać, aby poznać właściwą kobietę…

    Reply

    Kuba August 25, 2017 at 13:17

    Cześć Wszystkich, Paweł czy Możesz mi powiedzieć z Własnego doświadczenia jak Ty Radziłeś sobie z czymś takiem jak ja, mam na przyszły tydzień umówione dwa spokania z dziewczynami które “zdały” test atrakcyjność (po 1,5roku nareszcie ;) l i chcąc nie chcąc mój mózg wbrew mojej woli zaczyna mi odwalać różne scenariusze. Coś co miałem na początku przy podejściach. Może nie całe rozmowy,ale scenariusze wydarzeń :)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 25, 2017 at 14:35

    Przed randką zrób kilka podejść lub pogadaj z jakąś ekspedientką albo nawet babcią, z kimkolwiek. Rozgrzej się towarzysko. To taki sam stres, jak przed poznawaniem nowych osób, jak przed wystąpieniem, jak przez zaczęciem rozmowy. Drugi sposób, to zdaj sobie sprawę, że ta dziewczyna już jest przekonana do Ciebie, skoro przychodzi na spotkanie, umalowała się, ubrała, przetransportowała na miejsce spotkania. Ona już Cię lubi! Chce Cię poznać! Inaczej by nie przyjeżdżała, więc nie musisz teraz usilnie próbować jej przekonać i się jej przypodobać, tylko wręcz odwrotnie. Niech ona Tobie teraz udowadnia, że też jest interesująca albo nadal jest interesująca. Przyjmij postawę sceptyka. Bądź gotów w każdej chwili zakończyć spotkanie, gdyby ona zachowała się bardzo źle. Traktuje każde z pierwszy 10 spotkań, jakby było ostatnim.

    Reply

    Damian August 26, 2017 at 16:28

    Kuba, mowiąc krótko pojawia się u Ciebie stres przed randką, zgadza się?

    To normalne na początku. Tez na początku się stresowałem przed randką. Miałem tak, że rano, gdy budziłem się to myslałem zestresowany: “kurde jutro spotkanie z tą dziewczyną” i im blizej spotkania to byłem cały w stresie gdy sobie tylko o spotkniu przypomniałem.

    Ale ja to całkowicie wyeliminowałem. Poprzez duzą ilość randek. Poprzez zdobywanie doswiadczenia. Jezdziłem na randki z dziewczynami, które nie były w moim typie. 1,2 do 3 spotkania, potem odpuszczałem. Wiedziałem, że z nią nie będę chciał być na stałe, ale jechałem po to zeby zdobyc doswiadczenie, zeby nabrac wprawy, po to aby nie stresować się randką gdy spotkam kobietę która mi się napawdę spodoba.

    Na początku, trenując pewność siebie na randkach to spotyakłem sie w większości ze średnio-ładnymi dziewczynami, takimi “6″ w skali 1-10, jednak to nie był mój typ do związku.

    Spotkań z brzydkimi, które wogóle nam się ani trochę nie podobają odradzam, nawet dla treningu, mnie by to bardziej dołowało niż wzbogacało (ale moze Ty masz inaczej, to sobie sam zweryfikuj)

    Te spotakania dla treningu podziałały. Waro było trenować randki, bo potem gdy randkowałem z dziewczyną w moim typie to randka nie była stresem, tylko prawdziwą szczerą przyjemnoscią, rozrywką, której nie mogłem się doczekać.

    Tak staram się sięgnąc pamięcią i wydaje mi się, że po około 20 randkach (nie 20 kobietach! Mówię tutaj o 20 spotkaniach sam na sam, o 20 RANDKACH z kobietami) stres zauważalnie zaczął maleć. Po około 25-40 randkach zaczełem czerpać przyjemność ze spotkań. Nie jestem w stanie dokładnie okreslić kiedy przestałem się stresować, nie pamiętam aż tak dokładnie wszystkiego bo to było parę lat temu, wiem, że na pewno przy około 40 randce była to juz dla mnie prawdziwa przyjemność i zero stresu.

    Ja nigdy się nie rozgrzewałem przed randką, nie podchodziłem do nikogo, bo nie chciałem się jeszcze bardziej stresować a jesli chodzi o podchodzenie do starszych ludzi/pani sklepikarki to jakos nie chciało mi się wierzyć, że to mi pomoże bo to moim zdaniem trochę co innego niż rozmowa z dziewczyną. Szedłem na żywioł. Jedyne co to w dniu randki, lub dzien przed randką czytałem notatki (które zrobiłem z materiałów Pawła, m.in kurs konwersacji i technik flirtu bardzo mi pomógł) gdzie miałem zapisane o czym rozmawiać z dziewczynami, to pobudzało tez moją kreatywnośc do tego abym sam wymyslał tematy do rozmów. Moim największym strachem było to, że będzie cisza i nie będę miał o czym gadać. Dzis juz nawet się ciszy wogóle nie boję, potrafię się tą ciszą bawić.

    Kwestia praktyki i wytrenowania niestety.

    Dzis mam sore doswiadczenie w randkach. Mysle, ze na tylu randkach co ja do tej pory byłem to mało który facet był. Ale należy pamietać, że człowiek uczy się całe zycie, także nie twierdzę, że nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć na randkach.

    Reply

    Adruian August 27, 2017 at 16:27

    Dzięki za ten komentarz, bo idealnie rozwiązał mój problem, bo mimo, że się przełamuję na mieście, byłem na kilku spotkaniach sam na sam z dziewczynami, to nadal, nadal mam strach – że coś nie wyjdzie, że się zbłaźnię itp – oczywiście same przekonania da się łatwo skontrować, ale reakcji organizmu już nie :/
    Więc się zastanawiałem, czy moment w którym strach się zamieni w ekscytację w ogóle nastąpi, ale widzę, że praktyka, praktyka, praktyka :D i widzę, że analogicznie miałem w przypadku klubu mówców – chodziłem przez rok, zrobiłem 5 mów i masę funkcji, a po 2-3 miesiącach nieobecności nadal czułem mniejszy,większy strach. Dopiero teraz jak od 2 miesiący chodzę regularnie, co spotkanie przemawiam(mowa/ocena/toastmaster) to dopiero teraz widzę efekty(kontakt wzrokowy lepszy, obycie na scenie) – więc oby tak było w przypadku randek :b
    Chciałbym zadać kilka pytań:
    -jakie są dla Ciebie najlepsze miejsca na pierwsze spotkania?
    -czy takie spotkania ze średnimi dziewczynami to nie jest trochę ich wykorzystywanie? Bo dwa czy trzy razy poszedłem na takie spotkania “dla treningu” i mam trochę wyrzuty sumienia. Ewentualnie jak w ‘elegancki’ sposób powiedzieć, że to ostatnie spotkanie lub w ogóle się nie odzwywać potem?

    Reply

    Paweł Grzywocz August 27, 2017 at 17:22

    Wystarczy się nie odzywać potem. Jedno spotkanie do 3 to nie jest wykorzystywanie. To niezobowiązujące spotkania. Dziewczyny potrafią zniknąć bez słowa po 8 spotkaniach, więc się nie przejmuj. Najlepsze miejsce na pierwsze spotkanie to kawa, herbata, sok na 45 do 60 minut i nara w najlepszym momencie. W ten sposób pozostawiasz niedosyt i zwiększasz szanse na drugie spotkanie. Można to spotkanie pominąć i iść na dłuższe (2 do 2,5h), gdy rozmawiałeś z dziewczyną dłużej niż 30 minut. Po drugie trzeba sprawdzić, jak wam się rozmawia, obserwować mowę ciała, więc należy wyeliminować wszelkie rozpraszacze. Spacer jest zbyt oklepany i jest za dużo rozpraszaczy. Nie macie kontaktu wzrokowego, patrzycie przed siebie. Piwo jest oklepane oraz alkohol rozprasza. Kino odpada, bo nie rozmawiacie i zbyt wiele czasu. Jedzenie również bez sensu, bo szkoda kasy, skoro może się okazać, że nie rozmawia wam się tak dobrze albo w ogóle ona przyszła na spotkanie z nudów i się nie stara. Tłumaczę wszystkie randki w kursie 12 randek.

    Reply

    Adruian August 27, 2017 at 19:09

    Dzięki za szybką odpowiedź, w sumie teraz ogarnąłem, że to że ja się nie odzywam to nic nie znaczy, jakby dziewczynie zależało sama się by odezwała.
    Ebooka już mam,pytam,bo byłem ciekaw, może oprócz tych 10 są jeszcze jakieś propozycje. Głownie chodzi o pierwsze randki po spotkaniu “kwalifikacyjnym”, bo zoo/park zależą od pogody, park gier, bilard to tak średnio, w sumie może te galerie sztuki/wystawy, ale nie wiem czy to nie za bardzo “wyrafinowane”, tak samo pójscie do jakiejś galerii i castoramy to nie wiem czy nie za wcześnie jak na pierwsze 5 spotkań. Poza tym to są miejsca w które bym chodził z dziewczyną poznaną w dużym mieście (50 minut pociągiem ode mnie), a co robić z dziewczyną która mieszka w takiej małej mieścinie jak ja? Nawet kawiarni nie ma u mnie :/

    Reply

    Paweł Grzywocz August 27, 2017 at 19:32

    Gdy potrafisz rozmawiać z dziewczyną, to każde miejsce jest dobre. W małej miejscowości może to być ławeczka, punkt widokowy, spacer, piknik, nic specjalnego. Twoim obowiązkiem i Twoją męską rolą jest inicjowanie wszystkich spotkań, więc jeśli czekasz aż dziewczyna się pierwsza odezwie, to się nie doczekasz. Czasami dziewczyny się odzywają, ale to nie jest ich rola. Mogą, ale nie muszą, bo to nasza męska rola lidera.

    Reply

    Damian August 27, 2017 at 18:19

    Paweł swietnie Ci to wyjaśnił. Chciałem napisać to samo. Poza tym uważam, że trzeba miec w sobie trochę zdrowego (czyli umiarkowanego) egoizmu – jest to w życiu niezbędne bo inaczej będziesz ciągle przegrywał i bedziesz nieszczesliwy.

    Reply

    Damian August 27, 2017 at 18:24

    jest to w życiu niezbędne bo jeśli nie bedziesz miał zdrowego egoizmu (czyli trzeba wiedzieć kiedy być egoistą a kiedy bycie egoistą jest przegieciem) to będziesz ciągle przegrywał na każdym polu i bedziesz nieszczesliwy. *

    Reply

    Kuba August 27, 2017 at 00:05

    Strach jest sprzymierzeńcem wojownika bo pozwala mi być czyjnym. Tak pratyka, dopiero teraz dobiłem do punktu gdzie czuje się atrakcyjny, chciałbym Żebyś dał znać czy też tego Doświadczyłeś ok? Ja zmieniem taktykę na podchodzę gdy mi sie poboba, mogę to robić co tydzień, ale nie boję sie lęku. U mnie w okolicy jest problem 1 z miejscem, jak wspomniałem nie chce nikogo ganiać 2 samochód żeby dojechać dalej, to już prawie rozwiązalem w czwartek zrobiłem już egzamin wewnętrzny teraz czekam na termin panstowego trzymajcie kciuki :) Damian reasumując, są moją urodziny a ja mam na następny tydzień umówione dwa spokania, mam gdzieś problemy przetrwam :) Chodziło mi o przesadne myślenie na temat spotkania itd to powoduje stres. Miałem szok przez to że mi sie podobają. Szok już chyba przeszedł. Mam tak, chyba mie tylko ja ,że jak czekam i na dodatek mam za dużo czasu to głowa mi wariuje. Na przykład żołnierze którzy wracali z afgana mówili, że najgorsze Mus czekanie na wybuch czy początek akcji. Na dniach wracam znów do boju, niestety sam będę dużo częściej w większym mieście. Kto odważny wygrywa :) także nie poddawać sie i działać.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 19:41

    Paweł,
    tak się jeszcze zastanawiam.

    Zobacz, gdy wszedłem w rozwój osobisty, to poznałem kilkunastu facetów, którzy są naprawdę świadomi i działają w taki sposób w jaki nauczasz, aby poznać właściwą kobietę.

    W komentarzach na Twoim blogu również pisze grupa ludzi, która działa.

    I wiesz co mnie śmieszy, a wręcz nurtuje ?
    To że wszyscy my tutaj, działając regularnie od nawet KILKU LAT nie poznaliśmy jeszcze właściwych kobiet :-)
    Moje zdanie potwierdzają właściwie wszyscy wymienieni.

    Wiemy dobrze jakie są kobiety i że większość z nich niby się pośmieje, porozmawia, ale jest na NIE lub ucieka.

    Tak się czasami zastanawiam, czy społeczeństwo naprawdę jest tak głupie, że nie potrafi się normalnie poznawać w sytuacjach dnia codziennego i musi to robić wyłącznie “przez znajomych, w kręgu socjalnym” ???

    No bo zobacz zagadując nawet 1 kobietę dziennie, po 3 latach mamy około 1000 zagadanych kobiet.

    Jaki procent facetów tak robi ???
    0,1% ?
    0,5% ?

    Czy społeczeństwo jest tak pojebane, że musi się poznawać w strefie komfortu, bo inaczej nie potrafi przyjąć oraz złożyć intencji randkowych ?

    No bo jeżeli 20 – 30 facetów działa kilka lat i są singlami, mając za sobą np. każdy 1000 podejść, a jakiś “ciapek” lub łysy trep z dyskoteki nie zagaduje do tych kobiet, a ma jakiś tam niby związek, to ja tego nie rozumiem :-)

    Nie żebym narzekał, czy coś, ale nie mogę tego zjawiska zrozumieć :-)

    Naprawdę uważam, że jeżeli ludzie w 99% poznają się w strefie komfortu i przez znajomych, to do cholery 99% związków to fikcja.
    Tam nie ma szczerego zainteresowania, nie ma nic.

    Ja to widzę Paweł, że mnie kurde swatają, wciskają jakieś “Marysie, Zosie, Tosie” ślinią się do mnie jakieś “pasztety” niedorobione, nieudacznicy życiowi, którzy nie potrafią się poznawać, ba nawet z ludźmi nie potrafią rozmawiać.
    Ale to wszystko w kręgu socjalnym ( !!! )

    Jakieś ustawki ci durni ludzie aranżują, niby przypadkowo, wręcz jakby miał tak przedmiotowo bez emocji wejść w związek z jakąś Kasią, czy Basią “bo to dobra dziewczyna i już”.

    Ja jestem BARDZO TAJEMNICZY i ta banda idiotów nic o mnie nie wie, co tylko podsyca wyzwanie.

    PRZYKŁAD:
    Dzisiaj sobie zagadałem 3 kobiety będąc na mieści, kompletnie przy okazji:
    1) GALERIA: stoi i rozmawia ale mówi, że musi iść do koleżanki
    2) dworzec PKP: stoi i rozmawia i mówi, że idzie na pociąg
    3) CHODNIK/ULICA: twierdzi, że ma chłopaka, więc nawet ze mną rozmawiać nie może.

    Ja jej mówię, to że masz chłopaka to nie znaczy, że nie możesz z ludźmi rozmawiać :-)

    A ona: “że jak może z facetami rozmawiać, jak jest w związku” No pojebana jakaś :-)

    OK. pierwsze 2 przykłady, to może być brak zainteresowania, 3 przykład bez komentarza.

    Ale Paweł,
    to najczęściej wygląda tak, że jest sobie jakaś “Marysia” i “Wojtuś” i znają się od piaskownicy.
    Marysia wie że Wojtuś “dobry chłopak” i oboje są nieogarami życiowymi, to robi jakieś podchody 2 – 3 lata do Wojtusia i ten w końcu widzi, że nie zostanie odrzucony więc sobie zostają parą. :-)
    Gdzie tam szczere zainteresowanie ???

    Trochę ŻARTUJE trochę IRONIZUJE, ale coś w tym jest Paweł.

    No bo zobacz jaka jest skala tego zjawiska.
    Pisałeś, że jak robiłeś 1 podejście dziennie, to nie poznawałeś ciekawych kobiet.
    Było lepiej gdy robiłeś 2-3 podejścia.
    KAŻDY Z NAS MA LUB MIAŁ TO SAMO.

    Ja uważam, że społeczeństwo jest po prostu…
    I tutaj niech każdy dopowie sobie sam :-)

    Ja i koledzy dostaje tyle NEGÓW że jak mi coś wchodzi, to aż jestem zdziwiony.

    P.S.
    Dodam, że jak idę w miejsce z kontekstem to NIC CIEKAWEGO NIE MA/ŻADNEJ CIEKAWEJ kobiety.
    Wychodzę 200 metrów z wydarzenia i jeb idzie jakaś “rakieta”, podchodzę a ona jak większość społeczeństwa: strach, lęk i napierdzielone przez program społeczny, że trzeba być nieudacznikiem życiowym :-)

    Czyżby to była NATURALNA SELEKCJA i podział na tzw. samców i samice ALPHA ???
    :-)

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 20:01

    Mam również kolegę, który naprawdę jest PRZYSTOJNY, dobrze wygląda.
    Poznałem go w tym cały “rozwoju”.

    Singiel od 4 lat :-)

    On z kolei twierdzi, że większość kobiet do których zagada, on ma takie wrażenie że jakby na niego nie zasługiwały, to dla nich za dużo że bardzo przystojny facet do nich zagaduje.
    Na zasadzie:
    “gdzie do mnie do takiego Kopciuszka zagadał taki facet” :-)

    Coś w tym jest, ja to nazywam LUSTRZANYM ODBICIEM.

    Jeżeli większość gości nie potrafi najnormalniej w świecie się poznać, to większość kobiet po zagadaniu tego również nie potrafi.
    Goście boją się tych bardzo atrakcyjnych kobiet i kobiety boją się przystojnych mężczyzn.

    Społeczeństwo powinno iść do psychologa :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 28, 2017 at 21:13

    Tak Michale i wszyscy pozostali: Takie jest społeczeństwo i nic z tym nie można zrobić! Dlatego najlepiej poznawać w miejscach z jakimkolwiek kontekstem. Polecam kiwiportal albo zapisać się do jakiejś szkoły, klubu zainteresowań, organizacji biznesowej, networkingowej, branżowej. Bez kontekstu to się trzeba naprawdę napracować, bo po pierwsze trzeba mieć umiejętności, jak jakiś mówca/prezenter i jeszcze w dodatku natrafić na dziewczynę, która jest wolna i nie boi się obcych, żeby można było się jej zaprezentować. A gdy się dobrze zaprezentujesz, to może uda się spotkać z 1 do 10% kobiet, które Ci się podobają i przyjdą na spotkanie. Generalnie jest to droga przez wysokie góry i dżunglę, podczas gdy obok jest wybudowana cywilizowana kolej (jakikolwiek wspólny kontekst).

    Odnośnie jeszcze strachu i lęku od tej “rakiety”, to ja nie jestem w stanie tak doradzić w komentarzu. Ja się nauczyłem naprawdę delikatnie zagadywać do kobiet na ulicy oraz wyszukiwać takie sympatyczne dziewczyny, dzięki czemu duża część z nich poświęci mi czas na pogawędkę. Gdy czasami widzę jak to nazwałeś rakietę, to specjalnie idę sprawdzić, czy jest arogancka. I często się potwierdza, że taka kobieta tylko kupiła droższą sukienkę, założyła wysokie obcasy, 3kg tapety i myśli, że wyżej sra niż dupę ma i z byle kim nie będzie rozmawiać. A może czytelnicy tego bloga właśnie taką kobietę nazywają “rakietą”, bo ja nigdy bym tak nie nazwał żadnej normalnej, ładnej kobiety.

    Na podstawie samego tekstowego komentarza zgaduję, że możesz poprawić jedynie energię przy zagadaniu, żeby mniej przerażać dziewczyny, czyli robić to spokojniej, ciszej, wolniej, delikatniej, żeby nie czuły się zaatakowane i to zwiększa liczbę dziewczyn, które porozmawiają z Tobą na spokojnie. Drugi aspekt, to dobór kobiet, czyli można po prostu przewidzieć, że im bardziej wytapetowana dziewczyna, tym bardziej sukowata lub ignorująca. One niekoniecznie się boją, tylko po prostu mają w dupie przechodniów!

    A Ty to tak interpretujesz, że wszystkie się Ciebie boją! Obudź się! Ulica to nie są szybkie randki! To, że dla Ciebie to dobre miejsce, to nie znaczy, że dla społeczeństwa też ma być. Pewnych ograniczeń nie przeskoczysz. Weź inny przykład. Dbanie o sylwetkę oraz samozatrudnienie. Ty masz wybór i swoje prawo do tego, żeby zadbać o swoją zadbaną sylwetkę oraz wybrać taki zawód i formę zatrudnienia, która Tobie da satysfakcję. Ale nie możesz w kółko wymagać tego samego od społeczeństwa, które od dziecka jest programowane na coś kompletnie odwrotnego, mentalność niewolnika i bezmyślnego konsumenta, któremu nic się nie chce, bo woli zrzucać odpowiedzialność na kogoś innego, rząd, lekarza, rodziców, nauczycieli, mcdonalda. To jest szalone!

    Musisz nauczyć się poruszać w takim spaczonym społeczeństwie i dostosować do jego kultury. To jest tak, jakbyś przyjechał do Japonii i oczekiwał, że będziesz się z każdym witał przytuleniem i pocałunkiem w policzek. To jest totalnie bez sensu. Nie zmienisz społeczeństwa! Możesz zmienić tylko siebie! Tak samo nie możesz oraz nie ma sensu oczekiwać, że społeczeństwo zacznie myśleć tak, jak Ty, że poznawanie się wszędzie jest ok. Nie, nie jest to ok dla społeczeństwa. Zdaj sobie z tego sprawę i nie oczekuj spektakularnych efektów (randek) z podejść na ulicy częściej niż 1 do 10%. Myślę, że masz zbyt wiele pozostałości z pua. Oni też się tak podniecają tym, jakie to społeczeństwo jest głupie, matrix, afc (avarage frustrated chump – nieudacznik), a oni są takimi HEROSAMI, bo potrafią zagadać do każdego na ulicy. No dobra, ale co z tego? Gdzie są te randki? Bo jakoś dla kobiet to nie jest normalne miejsce. Ja mówię, że da się przebić przez ten mur społecznych barier, ale RZADKO, bo to jest tak, jakbyś musiał spotkać kobietę o mentalności pua, w sensie, że interesuje się pewnością siebie oraz ma na tyle otwarty umysł, że dopuszcza to, że można z kimś normalnym i spokojnym porozmawiać na ulicy i spotkać się ponownie!

    Ilu facetów się interesuje podrywem? 1% lub mniej? No to teraz pomyśl, że kobiet, dla których porozmawianie na ulicy i późniejsze spotkanie jest tak samo MAŁO! Sorry, life is brutal. Takie jest życie. Nic nie poradzę, że kobiety nie przepadają za poznawaniem się na ulicy w większych miastach, bo na wsi lub w małej miejscowości, to spoko, można to traktować jako kontekst. Jest mnóstwo par, które znają się z osiedla albo z małej miejscowości. Ale z ulicy w anonimowym centrum miasta? Nie ma takich par.

    A faceci często błędnie wbijają sobie taki ambicjonalny cel życia: ‘poderwę rakietę z ulicy’. Też byłem ofiarą takiego oszukaństwa aż się zorientowałem, że to jest realizowanie upartego celu dla idei, który nie prowadzi do EFEKTÓW, bo efektem miał być udany związek z kobietą a nie zostanie ulicznym akwizytorem randkowym level 100. Dlatego jak się połapałem, jak zostałem oszukany, że ulica to najlepsze miejsce do poznawania kobiet, to moje życie zmieniło się diametralnie. Ulicę traktowałem jako dodatek oraz trening, a najwięcej dziewczyn poznawałem na wszystkich możliwych dodatkowych zajęciach, szkoleniach, szkołach, kursach, pracach tymczasowych. Dzisiaj jestem w poznawaniu kobiet z 10 razy lepszy, mam totalny spokój, luz, uśmiech, pewność siebie, męską energię, wiem zawsze, co powiedzieć, a na spotkaniach z kursantami widzę, że to jest wciąż walka z wiatrakami. Muszę zdecydowanie zajść dziewczynie drogę, żeby w ogóle z nią pogadać. Jak dobrze trafię, to potrafię z tego ukręcić zapadającą w jej pamięć rozmowę i solidny kontakt. Nadal jest to droga piechotą przez dżunglę, podczas gdy można jechać koleją obok.

    Reply

    me_how August 28, 2017 at 21:40

    Szczera prawda. Z dziewczynami jest tak, że wystarczy, że byle kartofel zrobi sobie włosy na blond i już myśli, że jest super laską. Ale najlepsze, że faceci się na to łapią. Laska w ogóle nieładna, cera do bani, ale rozjaśnione włosy i koleś idzie z nią dumny jak paw przez miasto, bo poderwał blondynę. Zawsze mam z tego polewkę ;) Dla niektórych to są faktycznie “rakiety”. Zgadzam się również, że trzeba być bardzo ostrożnym przy podejściu, żeby jej nie wystraszyć. Uśmiech, stonowany głos i spokojne ruchy, bez przesadzonej gestykulacji. Nie nachylać się do niej i nie stać za blisko. To wszystko niuanse, ale bardzo ważne. Ale i tak nie wszystkie są otwarte, nawet gdy wszystko zrobimy dobrze. Dla niektórych jest zwyczajnie dziwne, że ktoś zagaduje do nich na żywo. Dla nich facebook to naturalne środowisko. No cóż, tak już jest i nic na to nie poradzimy.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 22:17

    No właśnie też się łapie na tym, że chciałbym w pewnym sensie (wiem, że to niemożliwe) wyedukować społeczeństwo.
    Patrzę na ludzi, jak umierają za życia i wręcz chciałbym im pomóc.
    Wiem, że świata nie zmienię, ale wewnętrznie mnie to trochę wkurza, że jest tyle POTENCJAŁU wszędzie który się marnuje ( !!! )
    W każdej dziedzinie życia marnuje się tyle potencjału, że aż mnie to wkurwia, ale nie mam na to wpływu.

    Zgodzę się, że mam naleciałości PUA, bo jak wiesz Paweł babrałem się w tym trochę szukając dobrej drogi, ale jak idę ulicą i wręcz widzę że jakaś kobieta, ładna, fajna, sympatyczna patrzy się na mnie i tak naprawdę chce abym do niej podszedł (chce na poziomie instynktownym), ale lęk jest silniejszy i jak powiem zwykłe “cześć” to mi spieprza, albo stoi i rozmawia ze mną tylko dlatego, ponieważ boi się, że jak mnie “zdenerwuje” to jeszcze jej coś zrobię, to właśnie wtedy widzę ten MARNUJĄCY SIĘ POTENCJAŁ.
    Ja nie postawiłem sobie ambicjonalnego “że muszę poznać kobietę na ulicy”, ale jak idę w miejsce z kontekstem i nie ma tam w moim typie, a wychodzę drzwiami na chodnik i dosłownie pod samym nosem wysiada z samochodu jakaś w moim typie, to co mam zrobić – tylko iść i zagadać :-)

    “Rakieta” to tak nazwałem pieszczotliwie, ja również nie przepadam za wytapetowanymi, sztucznymi “glonojadami” po operacjach plastycznych, bo tak jak napisałeś one mają nieuzasadnioną megalomanię.

    A nad energią przy podejściu popracuję, bo ostatnio mi nawet kolega zwrócił uwagę, że mam zbyt dużą pewność siebie przy rozmowie zapoznawczej, która dla większości ludzi jest za mocna.
    Postaram się stonować energię, obniżyć i bardziej skalibrować.

    Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 28, 2017 at 22:28

    No to bardzo dobrze, że Ci to powiedział kolega z boku. Ja to tak na czuja mówię, ale jak on to zauważył, to na bank to jest bardzo istotne. Ja odkąd zagaduję do dziewczyn w miejscach publicznych ze spokojem, po cichu, takim tonem, jakbym nie chciał, żeby ktoś usłyszał tę interakcję (bo nie chcę, żeby ktoś usłyszał, żeby ona się nie speszyła i nie chcę, żeby ktoś obcy podsłuchiwał, jak nawiązuję znajomość), to wtedy przy takiej cichej, spokojnej energii buduje się taka bardzo osobista, nieco tajemnicza i ciekawa atmosfera. Jesteśmy na chwilę w takiej swojej bańce odseparowani od tego społecznego matrixa i mamy chwilę dla siebie. Raz krótszą, raz dłuższą, ale często początkowa reakcja dziewczyny to ciekawość. Może się to przytrafić nawet na wysepce między przejściami dla pieszych i trwać ponad 5 minut rozmowy albo tuż przy wejściu/wyjściu do butiku/galerii. A największa łatwość w miejscach publicznych, to pogadanie z dziewczyną, która siedzi na ławeczce w galerii lub na rynku. Wtedy najczęściej nie wstanie i nie zacznie uciekać i jest spokojna atmosfera do rozmowy. No ale to też delikatnie zagaduję, pochylam się albo stoję w odpowiedniej odległości, żeby nie czuła, że z góry ktoś do niej gada i ją przytłacza. Sporo jest takich subtelności.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 22:47

    Co do energii.
    U mnie ten lęk przed odrzuceniem praktycznie całkiem otępiłem.
    Czasami, gdy mam słabszy dzień to mnie trochę telepie, ale to jest taka tam sobie emocja.

    I Paweł,
    moje początki wyglądały tak, że czułem tak mocny opór przed zagadaniem i lęk, że często na wysokiej energii wręcz podbiegałem do kobiet, aby:
    1) jak najszybciej to zrobić i mieć “to za sobą”
    2) Ta energia pojawiała się po to, bo musiałem ją z siebie WYKRZESAĆ, aby przełamać właśnie ten opór przed podejściem
    I wtedy często na takiej petardzie podchodziłem do kobiet, co było dla nich za mocne.

    Źle również interpretowałem “męską energię” i “pewność siebie”, właśnie jako taką “energetyczną petardę”, która przytłaczała drugiego człowieka.

    Aktualnie gdy lęku się pozbyłem, bardziej potrafię podejść na subtelniejszej energii.

    Będę pracował nad subtelnym zagadywaniem w miejscach publicznych.
    Bo to jest tak, że w miejscach z kontekstem jest mniejsza dynamika otoczenia, a na takiej ulicy muszę więcej energii włożyć w całą zabawę i trudniej mi to skalibrować.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 22:54

    To jest chyba jeszcze u mnie do drobnych poprawek, właśnie KALIBRACJA ENERGII w miejscach publicznych.

    Przyznam się, że w ostatnich miesiącach, gdy właśnie podszedłem z taką aurą spokoju na ulicy do kilku kobiet, to wręcz odwzajemniały to energią flirtu, subtelności i zabawy.

    Paweł,
    przez najbliższe tygodnie skupię się na tym subtelnym elemencie i dam znać.
    Ostatnie tygodnie nie wychodziłem na celowy trening, w ogóle trochę sobie odpoczywałem od zagadywania i nie zagadywałem codziennie,a tylko “przy okazji”.

    We wrześniu powychodzę trochę, właśnie celem pracy nad energią przy rozmowie w miejscach publicznych.
    Zrobię ze 100 rozmów na NIŻSZEJ ENERGII i podzielę się spostrzeżeniami.

    Dzięki i pozdrawiam
    :-)

    Reply

    ergftghdsf September 15, 2017 at 19:06

    A mi brakuje refleksu… ilość sytuacji które zmarnowałem na ulicy, przez to że spóźniłem się z wymyśleniem dobrego tekstu o sekundę, czy dwie jest ogromna. Idzie dziewczyna, którą pies ciągnie za smycz, ładna. Mijam ją na skrzyżowaniu dwóch chodników w parku i… no i… no i… i jak już jestem 4m dalej wreszcie wiem, że powinienem się zaśmiać “haha, widzę że piesek Cię wyprowadza na spacer! ;) “. Ale wtedy jest już za późno, wtedy już niestety będę musiał podnieść ton, prawie krzyczeć, a potem za nią biec – nie to już odbiega od zachowania wzorowych niuansów – a mogło być tak pięknie… Być może za szybko chodzę – popracuję nad tym. Nie zmienia to faktu, że nie mam refleksu w wymyślaniu co powiedzieć, aby pasowało do sytuacji i kontekstu. Tzn. wymyślam w miarę sensowne teksty, ale dopiero o kilka sekund za późno. Między innymi dlatego właśnie tak dobrze mi się z ludźmi pisze przez komunikatory, a gorzej rozmawia w realu, kto wie, może to nawet jest przyczyną…

    Reply

    Paweł Grzywocz September 15, 2017 at 19:17

    To podchodź z tekstem: “Hej, chciałem do Ciebie zagadać i zobaczyć, co się stanie”/”sprawdzić, jakim jesteś człowiekiem ; )”. Możesz zawsze zawrócić i podejść do dziewczyny, którą już minąłeś. To żadna ujma. Traktuj to jak obdarowanie ją komplementem i uwagą a nie płaszczenie się. Poza tym nabierzesz doświadczenia, że to naprawdę nie ma większego znaczenia, co powiesz, ale JAK to powiesz. Poza tym bez względu na to, jak świetnie cokolwiek powiesz, to część dziewczyn na ulicy z góry jest na “nie”, a część z góry jest na “tak”. Masz ograniczony wpływ tylko na swoją osobę, ale jakie jest jej nastawienie do poznawania się, to już nie wiadomo. Najlepszy poziom, jaki można uzyskać to miła, krótka wymiana zdań z prawie każdą dziewczyną, bo niemożliwe jest, aby każda zechciała zamienić parę słów. Pojedyncze dziewczyny nawet nie chcą się zatrzymać i nieważne jest dla nich, co powiesz, zrobisz itd. po prostu idą dalej. A z większością możliwa jest zamiana paru zdań, gdy zrobisz to delikatnie, z silną mową ciała.

    Reply

    D. January 26, 2018 at 22:23

    [email protected] Miałem tak samo. Nadal zresztą czasami tak mam. Ale wiesz co? Ja zaczęłem zapisywać wszystkie świetne teksty które gdzieś usłyszę. Czy to są teksty na rozpoczęcie rozmowy, czy to są “cięte riposty”, czy odpowiedzi w róznych kontekstowych sytuacjach – zapisuję do zeszytu. Teraz właśnie kończę przepisywanie tego wszytskiego na komputer, abym mógł mieć plik pdf. w smartfonie i abym mógł czytać to w każdej wolnej chwili gdy najdzie mnie tylko ochota (a nie tak jak do tej pory gdy miałem to w zeszycie w formie papierowej, że mogłem tylko w domu). Uwierz mi, że gdy jestem regularnym czytelnikiem tych swoich notatek to naprawdę sporo tych świetnych tekstów zapamiętuję, a nawet sam zaczynam wymyślać swoje własne na poczekaniu. Czuję, że mam wtedy otwarty i “chłonny” umysł, to czytanie tych notatek pobudza moję kreatywność i nawet sam czasem wymyślę coś błyskotliwego. A jeśli przestaję czytać i mam przerwę 2-3 tyg od czytania to mój umysł znów się zamyka i nic sam nie wymyślę, nawet zaczynam zapominać te teksty które zapamiętałem. Jeśli nie czytałbym tego przez kilka miesięcy to śmiem twierdzić, że pozapominałbym iemal wszystkie teksty jakich się nauczyłem czytając swój zeszyt. Tego mam około 100stron – w zdecydowanej większosci są to teksty z darmowych materiałów Pawła, z jego artykułów, ale takrze z filmów, seriali czy poprostu jeśli na zywo usłyszę od kogoś coś zabawnego to też zanotuję w telefonie a potem dopiszę do zeszytu. Widać że nie mam talentu do sypania zabawnymi tekstami jak z rękawa, ale mogę to nadrobić swoją pracą, wysiłkiem i też być w tym dobrym, warunkiem jest w miarę regularnie czytać te notatki (powiedzmy 4-5x w tyg po 15-20min dziennie).

    Reply

    Paweł Grzywocz January 26, 2018 at 22:28

    Dlatego najlepiej mówić “cześć”. Zawsze możesz też się wrócić i przywitać. Jest to wyjaśnione w artykułach o zaczynaniu rozmowy tutaj. Nie kombinuj. To bez sensu. Mów “cześć” i potem ocenisz, czy ona w ogóle będzie chciała gadać.

    Reply

    maniek August 29, 2017 at 17:12

    Michał Lxxx, ja mam tak samo, jak idę w miejsce z kontekstem, to dziewczyny są często z facetami albo po prostu są zajęte i rozmawiają ze mną tylko dlatego, że są kulturalne, a i tak głównie są tam jakieś cudaczki ubrane przez Jacykowa albo czarownice w glanach. Ale wystarczy, że wejdę do Tesco i widzę dziewczynę jak malowanie ;) Ale co z tego, jak się spieszy i ma faceta. Niestety, zostaje ulica, przystanki. Ja zacząłem zagadywać wszędzie, olałem to, że ulica to kiepskie miejsce, bo jest, ale co robić? Gdzieś tą dziewczynę trzeba poznać, bo portale randkowe to padaka straszna, szkoda prądu.

    Reply

    Michał Lxxx August 29, 2017 at 19:16

    maniek,
    zgadzam się że trzeba podchodzić wszędzie, bo co mam do stracenia.

    Wiesz czego doświadczam ?

    Widzę to społeczeństwo zombi, to nawet nie czuje ŻADNYCH emocji przed podejściem i zagadaniem.
    Jak mogę czuć emocje i się stresować, jak w większości podchodzę do ludzi ułomnych emocjonalnie, nie może mnie odrzucać ktoś kto sam ma problem z sobą, te osoby odrzucają same siebie ;-)

    Reply

    Piotrek August 29, 2017 at 21:00

    Chłopaki, ja a propos tego Tesco. Dzisiaj miałem wolny dzień i długo spacerowałem sobie po mieście. Rozmawiałem z co najmniej kilkoma osobami, mężczyznami, kobietami, mówiłem cześć dziewczynom i też dwie zagadałem. Generalnie byłem bardzo zadowolony. Jednak pod wieczór zaliczyłem mały fail. Kiedy chciałem zapłacić przy kasie w Tesco i przy okazji zagadać do nowej i ładnej kasjerki, nagle stanął obok nas jakiś chłopak i patrząc na mnie wyraźnie czekał aż sobie pójdę. Nie wiedziałem czy to jej chłopak, dopiero później zorientowałem się, że czeka, bo chce coś wymienić. Serce zabiło mi troszkę szybciej, bo nie wiedziałem, czy rozpoczynać rozmowę przy nim czy nie. W końcu zapłaciłem i odszedłem od kasy. Powiecie: mogłem stanąć z boku i poczekać aż tamten pójdzie, ale wtedy mógłbym już zdradzić jakieś oznaki lekkiego zdenerwowania aniżeli kiedy zagaiłbym z automatu. A może to była tylko moja wymówka i obrona organizmu przed wyjściem ze strefy komfortu, które miało za chwilę nastąpic? Zrobiłem duży postęp jeśli chodzi o kwestię zagadywania dziewczyn, ale wciąż zdarzy mi się zblokować w takich sytuacjach. Jak uniknąć tego? Jak odezwać się kiedy serce nagle przyspiesza i pojawia się obawa że dziewczyna może wyczuć np. drżenie głosu. Jak wydobyć z siebie ten ogień, żeby za każdym razem się odezwać i żeby nie było takich potknięć? Czy może to jednak normalne i Wam też czasem zdarzy się jeszcze tak zblokować?

    Reply

    Paweł Grzywocz August 29, 2017 at 21:44

    No ale po co masz się tak obnażać i zagadywać, gdy jakiś koleś napuszony się gapi i słucha. Poza tym dla tej kasjerki to też jest krępujące, gdy ktoś przy ludziach próbuje do niej coś więcej zagadnąć. Czasami mogą być blisko jacyś faceci, ale wtedy się nie gapią, nie podsłuchują i możesz po prosto odpowiednio się ustawić mową ciała i ściszyć głos, żeby tylko wybrana dziewczyna była odbiorcą Twojej wypowiedzi. A jak ktoś się gapi, słyszy, jest tuż obok Ciebie, czeka na coś, to po co masz robić przedstawienie.

    Reply

    Damian August 30, 2017 at 21:47

    moze i masz rację Paweł. Ja zazwyczaj w takich sytuacjach jak opisał Piotrek nie zagaduję i mam potem wyrzuty w głebi: “stchórzyłeś i to pokazuje jaki ogrom pracy jeszcze przede mną. Tyle czasu w rozwoju a ja nadal nie potrafię zagadać do kasjerki lub np do dziewczyny w kolejce do kasy przy ludziach gdy są blisko (dziewczyna się NIE patrzy na mnie, NIE DAJE ZADNYCH POTENCJALNYCH oznak zainteresowania)”.

    W wielu sytuacjach odpuszczam, mam juz dosyc tych zlewek, negów. Nie chce mi się z tymi obcymi laskami gadac jesli finalnie i tak ona nie da mi numeru albo chociaż nie wyjdzie z tego jakaś fajna rozmowa (najczesciej to pogadają z grzecznosci i uciekają, albo odrazu mówią ze się spieszą) – takie gadanie bez oczekiwan na pewno jest dobre w ramach treningu dla kogos dla kogo niemal nieosiagalnym jest zagadac w miejscu publicznym a nie dla mnie, gdzie zagadanie w miejscu publicznym jest dla mnie juz jak najbardziej osiągalne.

    Trzeba jednak też szanowac swoje ego trochę. Mysle, ze dobra metodą jest dziś dla mnie zagadywanie na zasadzie: “cześc” i czekam na jej reakcję. Jesli odpowie “czesc” to gadam dalej i proboje rozkrecic rozmowę, jesli nie odpowie to niech sie buja, nie będę przed nią tańczyl i prosił się o uwagę.

    Najlepsze miejsca do poznawania, takie z kontekstem to na pewno szkoła i studia. W pracy też czasem są atrakcyjne kobiety jesli ktoś pracuje w dużej firmie (w pracy to mysle ze najlepiej zagadywac do dziewczyn z nie swojego działu, zeby jak by co nie było kwasu).

    Reply

    me_how August 29, 2017 at 22:13

    Piotrek, ja bym się tym nie przejmował, zaatakujesz ją następnym razem, jak będzie rozkładała towar na przykład. Ja właśnie wtedy zagadywałem, o niebo lepiej niż przy kasie. Skoro tam pracuje, to ją jeszcze nie raz spotkasz.

    Reply

    Michał Lxxx August 29, 2017 at 01:07

    Dzięki za info o “kiwiportal”.
    Nie znałem tego portalu, a tyle wydarzeń w jednym miejscu, to jeszcze nie widziałem :-)

    Reply

    Damian August 30, 2017 at 21:16

    Michał, duzo prawdy jest w tym zdaniu: “Wychodzę 200 metrów z wydarzenia i jeb idzie jakaś (…) “. Najwięcej ślicznych dziewczyn widuję, gdy jadę samochodem, na plaży (dzis widziałem “10″, no idealny mój typ z wyglądu, kobieta z dzieckiem i facetem), w klubach tez jest sporo, ale miażdząca większość niezainteresowana, w internecie też są (w necie to jest cały przekrój: od pasztetów, przez srednia az po rakiety), na ulicach, przystankach, w pociagu, czasami w sklepie.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 22:21

    Paweł,
    po tej naszej konwersacji sobie tak myślę, że zakładam jakieś 2 – 3 lata na poznanie właściwej kobiety.

    Wiem jak to wszystko działa i co tu więcej pisać i mówić z mojej strony.
    Odwaliłem kawał roboty w tym zakresie i tylko cierpliwie działać.

    Oczywiście rozwijamy się cały czas i nie wolno spocząć na laurach, ale “minimum” tego co należy zrobić już dawno mam za sobą.
    Po prostu chyba muszę trafić na tą właściwą i zainteresowaną kobietę.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 28, 2017 at 22:29

    Wiem, że to wkurzające. Nawet w miejscach z kontekstem nieraz dziewczyny reagowały na zwykłą rozmowę lub zapytanie o nr telefonu po rozmowie, jakbym się im oświadczał czy coś równie poważnego. A co dopiero w miejscach bez kontekstu. No nic, trzeba to potraktować jako zabawę.

    Reply

    Michał Lxxx August 28, 2017 at 23:09

    Wiem, że jako zabawę, ale coś w nas jest takiego że jak działamy to tak naprawdę w jakimś celu.

    I jak ten cel dłuższy czas nie przychodzi, to naturalne jest że poprawiamy, szukamy rozwiązań, zastanawiamy się co poprawić, co zrobić lepiej, gdzie leży przyczyna, że coś tam nie jest tak jak byśmy chcieli.

    Popracuje nad kalibracją energii oraz intensywnością rozmowy i dam znać :-)

    Reply

    Kuba August 28, 2017 at 23:06

    Dziś doświadczyłem przyjemność odczucia co to znaczy brak asertywność. Przyjechałem na miejsce 15 km ode mnie czekam 20 minut Zadzwoniłem, nie odebrała po chwili przyszedł sms, że ZAPOMNIAŁA. :D Ja odpisałam, że też miałem zadzwonić, że mnie nie będzie, szach mat. Mam takie przemyślenie jak kurwa trzeba być ograniczonym żeby nie powiedzieć “nie” ? Masakra. Naprawdę społeczeństwo jest porąbane. To co pisał Michał, ludzie są upośledzeni kiedyś rozmawiałem z gościem który powiedział “ładne są złe”. Mam też ten problem co Michał, brak dziewczyn na wydarzeniach same gimbusy i starsze kobiety. Nie rozumiem dawać oznaki dotykać itd i nie przyjść. Nawet sie nie uniosłem, to JEJ problem i JEJ strata dała popis siebie.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 29, 2017 at 09:17

    Gratulacje za przebiegłą reakcję w formie sms’a: “Właśnie dzwoniłem, że też mnie nie będzie”. O to chodzi. A jeszcze lepiej, to gdy dziewczyny nie ma 20 minut, to jedziesz do domu i nigdy się do niej nie odzywasz. Dopiero, jak ona się odezwie, to wtedy przepraszasz, że zapomniałeś i Cię nie było. Wtedy to jest w 100% realistyczne. A jak wydzwaniasz 20 minut po ustalonej godzinie, to wiadomo, że pewnie tam stoisz i się wkurzasz. Mniej albo mało przekonywujące jest to, że dzwoniłeś, że Cię nie będzie. Poza tym pamiętaj, że 50% i więcej dziewczyn z Internetu nie dotrzymuje słowa i nie przychodzi na spotkanie. A po rozmowie twarzą w twarz, to bardziej zależy od tego, jakie połączenie zostanie zbudowane.

    Reply

    Michał Lxxx August 29, 2017 at 09:43

    Kuba,
    dzięki takim blogom jak Pawła można w tym wszystkim przetrwać, bo piszą tutaj ludzie którzy borykają się z tymi samymi zdarzeniami, sytuacjami i wymieniają spostrzeżenia pokazujące jaka jest rzeczywistość w relacjach damsko – męskich.
    W pewnym sensie, szczerze i prawdziwie każdy napisze coś od siebie i wtedy wiesz jacy są ludzie w większości.
    Ja gdyby nie takie blogi, to bym naprawdę pomyślał że “ze mną jest coś nie tak”, no bo niby w koło mnie trochę tych związków i par jest, a ja “szukam jakiejś księżniczki, albo jestem jakiś trędowaty” :-)

    Dodam, że w społeczeństwie temat relacji damsko – męskich jest tematem TABU więc nikt Ci szczerze nie powie o skali niepoprawnych zjawisk i zachowań.
    Faceci przechwalają się zmyślonymi podbojami seksualnymi rodem z porno, których tam się właśnie naoglądali, natomiast kobiety “wszystkie mają chłopaka/spotykają się/randkują lub są w cudownych związkach”, bo one swoje ego budują trochę inaczej niż faceci, bardziej na ILUZJI ZWIĄZKOWEJ niż ILUZJI SEKSUALNEJ.

    Dopiero takie blogi/fora jak tutaj Pawła OBNAŻAJĄ rzeczywistość.

    Reply

    Michał Lxxx August 29, 2017 at 09:46

    W pewnym sensie “pocieszające” jest to, że wszyscy mamy tak samo i nie należy się tym przejmować, chociaż przyznaje, że czasami pojawia się u mnie trochę negatywnych emocji, ale staram się ich szybko pozbyć.

    Społeczeństwo jest programowane i po określonych zachowaniach następują mocno przewidywalne następstwa.
    Działać :-)

    Reply

    Kuba August 29, 2017 at 11:10

    Tą akurat poznałem twarzą w twarz. Internetu narazie sie nie tykam :)

    Reply

    Kuba August 29, 2017 at 11:12

    Rozmowa była ok, dalej taktycznie sie wycofałem żeby inni goście sie jej przejedli. Nie ma to jak zaprzyjaźnić sie z rywalem, zero konkurowania.

    Reply

    Łukasz August 29, 2017 at 19:27

    Mi nie zdarzyło się żeby jakaś kobieta z internetu nie przyszła na spotkanie

    Reply

    Kuba August 29, 2017 at 22:21

    Combo, kolejna nie przyszła. Poprostu masakra. Muszę przyznać, że odechciewa mi sie podchodzić jeżeli jestem tak przez nie, dziewczyny traktowany, zero szacunku. Słowa w filmie bardzo pokrywają sie z rzeczywistością https://youtu.be/SAIXPUKoZ2M.

    Reply

    Michał Lxxx August 30, 2017 at 13:07

    Kuba,
    tak z ciekawości, te 2 “kobiety”, które nie przyszły na spotkania:
    1) w jakich okolicznościach z nimi rozmawiałeś ?
    Gdzie je poznałeś ?
    itd. itp.

    2) Jakie było połączenie miedzy wami w trakcie rozmowy ?
    Były oznaki zainteresowania, czy trochę tak wymusiłeś ten kontakt ?

    3) Jak umawiałeś spotkania ?
    Co Ci mówiły, jak umawiałeś spotkania ?
    Konkretnie powiedziały, że “ok, będę” itd. ?

    Reply

    me_how August 30, 2017 at 15:37

    Teraz kluczowe pytanie, która z kolei nie przyszła? Jeżeli dopiero druga, to nie ma co się załamywać. To, że dziewczyna da numer, to niestety nie jest gwarancja spotkania, trzeba się z tym liczyć. Próbuj dalej i nie przejmuj się niedojrzałymi kobietami, które nie potrafią powiedzieć “nie”, jak biały człowiek, tylko palą głupa. To ich problem, nie Twój.

    Reply

    Kuba August 31, 2017 at 10:14

    Pierwsza, impreza urodzinowa u kolegi. Rozmowa podręcznikowa , dotyk pytania kontakt wzrokowy. Konkurencja była spora dlatego zabrałem ją z lokalu za dwór, zgodziła sie bez wymówek tam 10 min rozmowy i numer bez problemu. Odnośnie tej konkurencji, nie rywalizowałem tylko po zabraniu numeru częściowo zniklem dla niej i czekałem aż sami sie zjedzą.
    Druga, z oznak zaiteresowania, rzuciła do mnie butelką, pytania osobiste dotyk, że o ja pierd.. Kontakt zrokowy, miałem dowód społeczny bo akurat byłem tam na robocie. Numer też elegancko.
    W obydwóch spotkanie, zgoda bez problemu, jedna sama zadzwoniła. W jednym przypadku później sama przełożyła, tutaj powiedziałem “ok, postaram sie być ” ona uznała to za “ok potwierdze” dlatego nie liczył bym tego że jej nie było za pierwszym terminem, dalej Zadzwoniłem i konkretnie umówiłem temin o ktorym wyżej napisałem.

    Reply

    Kuba August 31, 2017 at 10:16

    Tak to była druga.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 10:41

    “Postaram się być” to nie jest umówione spotkanie. To jest totalnie niepewna randka, czyli brak umówionej randki. Nigdy nie wierz w taki kit: “Postaram się być”. Nie da się postarać coś zrobić. Spróbować. Np. spróbuj wstać albo spróbuj usiąść. Ale nie wstawaj ani nie siadaj, tylko spróbuj, postaraj się. Co zrobisz? Zatrzymasz się w połowie drogi pod skosem? Nie ma czegoś takiego. Mówisz, że ma być na bank, a jak to niech poda inny termin i delektuj się jej wymówkami. Po takim tekście to było jasne, że jej nie będzie. “Potwierdzę”, to również ściema, o czym był artykuł. Nie ma się co dziwić, że dziewczyna nie przychodzą na spotkania, skoro źle je umawiasz. Można było tego uniknąć, takiego nieprecyzyjnego, niekonkretnego i miałkiego umawiania się, w sensie nie akceptuj takich niepewnych odpowiedzi przez telefon. To naiwne i nieskuteczne.

    A dlaczego one nie chciały się spotkać? Mogły flirtować z Tobą dla zabawy, żeby się dowartościować. Może były po alkoholu. To jest loteria zawsze, nawet jeśli byłeś super hiper. Nie bierz nigdy kobiet personalnie. Zero oczekiwań. To one mają się martwić, że Cię więcej nie spotkają.

    Reply

    Kuba August 31, 2017 at 10:50

    Ona nie piła a i ja też wszystko robiłem na trzeźwo. Rzeczywiście tutaj nawaliłem. Z drugiej strony umówiłem za drugim razem już pewne spotkanie, zgodziła sie i też jej nie było.

    Reply

    Damian August 30, 2017 at 20:41

    akurat Paweł z tymi 50% z internetu sie nie zgodzę kategorycznie. Ja akurat spotykam się z wieloma dziewczynami z internetu, wiekszosc moich randek to laski z internetu (jest to miejsce gdzie poznaję najwięcej dziewczyn bo jakieś 40% wszystkich moich randek do tej pory to dziewczyny poznane w internecie). I wszystkie przychodziły na spotkania. Zawsze w dniu spotkania przypominam jej smsem o spotkaniu.

    Może parę razy zdarzyło się, że dziewczyna odpisywała, że jednak nie będzie, ale to taka rzadkośc, że nawet nie zabardzo umiałbym taki przypadek sobie przypomnieć (niewykluczone nawet ze pomyliło mi się z jakąś inna dziewczną, która akurat nie została poznana w internecie tylko na żywo), jesli juz podawały nr tel i umawiały się na pierwsze spotkania, to niemal nigdy nie odwoływały i prawie zawsze przychodziły (jakies hmm 97-98% przypadków) a w smsie przypominajacym o spotkaniu odpowiadają ochoczo: “będę :) ” / “tak, pamietam ;) ” / “dobrze :) ”.

    Jedna tylko rozmysliła się w ostatniej chwili (jej usprawiedliwienie brzmiało jak wymówka) i dała znac w momencie gdy juz schodziłem do samochodu aby jechać, ale na szczescie poinformowała, więc mogłem zaoszczedzic czas i paliwo.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 01:13

    To pogratulować. Pytanie mam, czy Ci się podobały te dziewczyny, bo zauważyłem, że w Internecie z tymi średnimi dosyć łatwo się spotkać, ale z tymi ładniejszymi już nie, stąd podałem tak brutalną statystykę w przychodzeniu na spotkania.

    Reply

    Damian August 31, 2017 at 10:32

    jakies 25-30% mi się podobało szczerze na tyle, ze byłbym gotowy sie zwiazac (czyli zdała test fizycznej atrakcyjnosci). Nie obyło się bez wpadek, bo nieraz zdarzało się, że myslałem z ebedzie ładna a okazywała się po prostu srednia lub zwyczajnie gruba (na zdj tego nie bylo widac), ale coż, swiadomie podjęłem ryzyko, widziałem, że te zdjęcia nie są aż takie dokładne (np. na zdjeciu gdzie ją widac od stóp do głowy zamiast stanąć frontalnie do zdjecia to stała tak troche bokiem, dzieki czemu nie było widac, że ma grube nogi).

    Te 25% dzewczyn z internetu zakwalifikowałbym jako “te ładniejsze” / “ładne, atrakcyjne”. W skali 1-10 dałbym “8″ lub “8,5″. Ale z tymi najpiękniejszymi, można by rzec z “czołówką ekstraklasy”, z takimi rakietami “9″ i “10″ to się nie uadło umówić. Ale spoko, nie mam ciśnienia na to, zeby koniecznie była to dziewczyna o wygladzie modelki. Wygląd jest najwazniejszy ale WYGLĄD TO NIE WSZYSTKO. “8″ i “8,5″ to tez jak najbardziej atrakcyjne dziewczyny (tylko, że poprostu jesli chodzi o sam wygląd to przegrywaja z tymi najpiekniejszymi, z tymi modelkami o idealnych wymarach, które sa nie za duze nie za małe a w sam raz).

    Paweł, nadaję dziewczynom oceny za wygląd w skali 1-10 aby w jak najwieszym skrócie zobrazować co mam na mysli. Nie chcę w kazdym zdaniu rozpisywac sie pełnym zdaniem, że np “8″ to dla mnie “dziewczyny ładne i atrakcyjne ale jeszcze nie takie z najwyzszej półki jak modelki”. Na poczatku wypowiedzi moge raz napisać o tym pełnym zdaniem, a dalej juz tylko uzywać skrótku “8″ bo jest to szybsze. Poza tym lubię statystykę (chyba przez to, że interesuje się sportem) a dzieki takiemu ocenianiu mozna dziewczyny sobie łatwo porównać i zacząć liczyć statystykę, np na zasadzie: “w ostatnim czasie umawiam się coraz czesciej z “8″ więc nastąpił progres, bo kiedys umawiałem sie najczesciej z “6″. No i wiekszosc facetów, którzy nadają na chociaż “podobnych falach” co ja, tez ocenia tak dziewczyny. Nigdy nie miałem z tym problemu, nie sądzę aby to wytwarzało na mnie jakąś większą preesję przy odejściu. Presja/trema/stres przed zagadaniem będzie zawsze, nawet gdybym nie stosował tego oceniania przecież. Skala 1-10 to tylko narzędzie do usystematyzowania mojego gustu jakby.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 13:00

    Traktujesz kobiety przedmiotowo oraz, jak figurki odlane z wosku, a także jak potencjalne trofeum, którym chcesz się dowartościować oraz uzyskać aprobatę i podziw otoczenia. Dlatego nic Ci nie wychodzi z tymi ładniejszymi. Tzw. 10 i rakiety nie istnieją, ponieważ gdy taka kobieta jest bez makijażu to wygląda normalnie, jak kobieta, w sensie jest trochę lepsza niż średnie dziewczyny. Wpisz sobie w google: “Nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni” albo wpisz: “Kobiety bez makijażu” oraz “normal breasts gallery”. Nie traktujesz kobiet po ludzku, tylko jak jakieś boginie, manekiny, figurki, trofea. Masz klapki na oczach, jak jakiś alkoholik, tylko że jesteś pijany wyglądem kobiet. Może erotoman. No i oczywiście nie patrzysz na kobiety, jak na potencjalne matki, tylko jak na obiekty seksualne. Patrz “Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni“, odcinek nr 7 o tym, jak nie tracić głowy na widok bardzo atrakcyjnych lub nawet wyzywająco ubranych kobiet.

    Reply

    Damian August 31, 2017 at 13:41

    moze traktuje trochę przedmiotowo, ale tylko NA SAMYM POCZĄTKU (gdy zauważam piękna dziewczynę), wiem, ze kobieta tez człowiek i nalezy ją szanować. Jestem człowiekiem bardzo empatycznym, wiec nie zgodze sie ze traktuję kogokolwiek przedmiotowo gdy juz taką osobe poznam i mam z nią regularny kontakt. A jesli widze brzydką dziewczynę to nigdy jej tego nie powiem. Pare razy niechcący umówiłem sie z brzydką laską, bo na portalu miała tylko zdjecia twarzy (człowiek uczy sie na błedach, jzu sie nie umawiam z dziewczynami co mają tylko zdjecia twarzy bez sylwetki) i to jeszcze najwidoczniej te foty były podretuszowane bo na zywo jej twarz juz nie była taka sliczna. Nie powiedziałem jej nic w stylu że mnie oszukała i że nie wygląda jak na zdjeciach tylko grzecznie wypiłem z nią herbatkę przez 40min zeby nie poczuła się zle, ze mi sie tak bardzo nie spodobała. A to była dziewczyna raptem “2,5″, gruba. Tu ujawniła sie moja empatia i to, ze nie traktuje nikogo jak przedmiot.

    Te ocenianie mam wpojone juz od dawna, chyba gdzies z jakiegos filmu musiałem to podłapać i mi sie spodobało, jeszcze w czasach liceum. Wyglada na to, ze zostałem na takie ocenianie zaprogramowany. Ale mam to gdzieś, nie przeszkadza mi to. Jest to bardzo wygodne, bo mozna w szybki sposób powiedziec komuś o jak ładną lub jak nieładną dziewczyne mi chodzi (oczywiscie pozawalam sobie na takie ocenianie kobiet tylko w zaufanym gronie bliskich mi osob), nie uzywając na kazdym kroku pelnego zdania. Poza tym jak juz pisałem, bardzo lubie statystykę i wszelkie porównania/metafory do dziedziny sportu czy polityki (często jest to tez zabawne gdy np porównuję decydujący sprawdzian z liceum który musiałem napisac na ocenę 4 aby zaliczyc przedmiot do np meczu o utrzymanie się w lidze który druzyna musi wygrac conajmniej 2:0), stąd tez ta akceptacja dla wystawiania not dziewczynom :)

    te porównania do sportu/polityki to takie moje małe ?skrzywienie? hehe :D kazdy ma w sobie jakies małe dziwactwa, to moje nie jest szkodliwe w zaden sposób :) Nie traktowałem i nie traktuje nikogo jak przedmiot. Mam szacunek do ludzi i empatię. Wyniosłem to z domu, bo rodzice zawsze sie szanowali i nadal się szanują. I nie jestem zadnym erotomanem. Tutaj definicja z wikipedii: Erotomania ? przypadłość, w której osoba chora posiada urojone przekonania, że inna osoba, zwykle o wyższym statusie społecznym, jest w niej zakochana.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 13:56

    Tutaj nie chodzi o to, że dobrze traktujesz “brzydką dziewczynę”, tylko o to, że sikasz po nogach na widok tych ładniejszych i to zawsze będzie źródłem niepowodzeń. A wikipedia często kłamie. Dla porównania słownik języka polskiego edycja 1977: “Erotoman – człowiek o chorobliwie wzmożonej pobudliwości płciowej lub o chorobliwym zainteresowaniu dziedziną stosunków płciowych; człowiek cierpiący na erotomanię.”. Skoro Ty żyjesz w negacji i wyparciu problemu, zasłaniając się jakimś wyssanymi z palca definicjami oraz kpisz sobie ze swoich problemów, że “już tak masz : )”, “zostałeś tak zaprogramowany”, bagatelizujesz je, usprawiedliwiasz swoje wypaczone postrzeganie kobiet, zgrywasz ofiarę jakiś zewnętrznych sił, które Cię zaprogramowały, to nie mogę Ci pomóc i nawet nie chcę pomóc, bo takim ludziom się nie da pomóc. Po prostu oni “wiedzą lepiej”, bo to są ludzie zaślepieni, zniewoleni, uzależnieni, nałogowcy, którzy nie chcą się przyznać, że mają problem i powinni cierpieć. Są najwyżej tylko takimi chomikami informacji. Posłuchają, zwątpią i dalej będą się oszukiwać. Sam siebie oszukujesz i będziesz za to zawsze płacił. Twoja strata.

    Reply

    Damian August 31, 2017 at 14:43

    Czyli co, jesli skonczę z porównywaniem dziewczyn, z ocenianiem ich 1-10 to wtedy wszystko bedzie ok a przynajmniej bedzie to milowy krok do tego by zaczęło mi wychodzić z tymi atrakcyjnymi dziewczynami? Brzmi nieprawdopodobnie aż, ale jesli tak uwazasz jako ekspert to moze spróboję przestac oceniac 1-10, trudno bedzie to zwalczyc bo mam to “we krwi” juz. Moze byc tez tak, ze to ze z tymi atrakcyjnymi mi nie wychodzi to efekt tego, ze np mam pecha i trafiam na takie które są niezainteresowane od samego poczatku i tylko doskonale udają zainteresowanie. A moze tutaj wcale problemem nie jest moje ocenianie ich czy nawet pech, tylko nadal jest w moich rozmowach z nimi za mało zadziornosci i flirtowania, chodzi mi tutaj o takie zabawne dogryzanie im, nie wiem, tak sie głosno zastanawiam, ale zeby z dziewczyna fajnie się podroczyc to ona musi tez byc pewna siebie i muszę widziec, ze ona zna sie na tym droczeniu i nie wezmie tego do siebie i sie nie obrazi a mało jest takich dziewczyn. Z kilkoma tak miałem, ze widziałem, że one się znają na droczeniu, są pewne siebie i nie tylko nie biorą tych moich flirciarskich docinek na serio ale jeszcze same potrafią zabawnie mi odpowiadać. Z kolei jak widzę ze dziewczyna moze sie obrazic to odpuszczam takie bardziej zaczepne teksty. To jest sztuka skalibrowac to tak, zeby zawsze wiedziec na co mozna sobie pozwolic z daną dziewczyną.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 16:00

    Problem polega na tym, że nie potrafisz się cieszyć kobietami i jesteś na etapie powierzchownych negów, które stanowią tarczę obronną dla Twojej dumy, ego. Jakie jest praktyczne ćwiczenie na to? Podchodź do dziewczyn i znajduj w nich coś kobiecego, co Ci się w nich podoba, ciesz się kontaktem z nimi. Przy podejściu z głębokim kontaktem wzrokowym, uśmiechem, szczerością mówisz: “Spodobałaś mi się i chciałbym Cię poznać : )”. Mam ostatnio sporo takich spotkań, na których facet uparcie za chiny ludowe nie chce pokazać dziewczynie ani powiedzieć, że ona mu się podoba. Ciągle śmieszkuje i broni się humorem. Dziewczyny pytają, o co mu konkretnie chodzi, bo nie rozumieją, po co z nimi gada, czy to jakieś jaja i chcą iść dalej. Dlatego należy przerobić ten temat okazywania zainteresowania i odrzucenia. Jak się z tym nie uporasz, to zawsze będziesz tylko śmieszkował i łajzował. Powiedz tak do 100 kobiet. 3 dziennie przez 3 miesiące, to będzie milowy krok do przodu.

    Lżejsze formy okazywania zainteresowania kobiecie nie dają takiego kopa Tobie ani kobiecie, więc nawet ich nie przypominam. Takim osobom, jak Ty trzeba hard corowego kroku i mówienia tego znienawidzonego “spodobałaś mi się” i to ma być zrobione szczerze. Paradoksalnie wiele dziewczyn reaguje przesympatycznie i wtedy następuje eureka i pozbycie się wcześniejszych halucynacji, stresu, obaw, sztywnej atmosfery.

    Damian August 31, 2017 at 17:26

    Ja nie mam już aż tak wielkiego problemu z okazaniem zainteresowania dziewczynie, naprawdę.

    Kiedys nie umiałem okazac zainteresowania dziewczynie i się z tym kryłem (ze swoim zainteresowaniem do niej) ale to było jeszcze gdy byłem niesmiały, albo w czasach gdy byłem na początku śmiałości. Dzis to sie naprawdę odczuwalnie zmieniło na lepsze.

    Wiele razy próbowałem, uderzałem, oddawałem strzał i nawet jak dostawałem kosza to byłem zadowolony, że spróbowałem, bo pamietam tą frustrację z czasów niesmiałosci, gdy bałem się “oddać strzał”, spróbowac.

    Dzis pod tym względem na pewno nie jest jeszcze idealnie, tak jak bym sobie tego zyczył, takie cwiczenie aby pewnie siebie powiedziec do kobiety: “spodobałaś mi się i chcę Cię poznać” jest dla mnie wyzwaniem, ale to jest wyzwanie jak najbardziej do zrealizowania, jak najbardzej realne, jestem pewien że stać mnie na to aby tak zagadać, co jest dowodem na to, że faktycznie nastapiła duza poprawa w stosunku do tego co było kilka lat temu gdy byłem niesmiały (wtedy na samą mysl o takiej akcji okropnie się stresowałem)

    Ciekawe, nawet w pewnym sensie ekscytujace cwiczenie. Ale nie dam rady wykonac 3 dziennie bo musiałbym specjalnie w tym celu wychodzic na miasto i przez godzinę się włóczyć po rynku, chocby dlatego aby znaleźć te atrakcjne 3 dziewczyny które zechcą pogadać chcociaz parę minut. Więc to odpada.

    Spróboję robic to cwiczenie bardziej przy okazji, mysle, że to faktycznie moze byc dobre cwiczenie gdy dziewczyna naprawdę mi się spodoba (wazna jest ta spojnosc w tym, by rzeczywiscie dziewczyna mi sie podobała, bo do takiej sredniej tak nie powiem bo nie będę miał na to wogole ochoty bo bedzie to niespojne) i nikt z nas nie bedzie się spieszył nigdzie.

    Ja: czesc Ona: czesc Ja: Spodobałaś mi się i chciałbym Cię poznać.

    I dalej rozkrecam rozmowę. A jak nie odpowie “cześć”, to niech spada, nie będę się prosił o jej uwagę, skoro nie odpowiedziała to znaczy ze nawet nie jest w stanie chwilę normalnie porozmawiać.

    A z tym co pisałem w komentarzu wyzej, to nie chodziło mi o to, że nie porafię doprowadzic do randki z atrakcyjna dziewczyną. To, że nie wychodzi mi z tymi atrakcyjnymi to miałem na mysli randki, ze spotykam się z ciekawą dziewczyną tylko od 1 do 3 spotkan bo one potem nie chcą się więcej spotykać i tutaj doszukuje się, że byc moze mam pecha a byc moze jest za mało flirtowania i droczenia się a za duzo normalnej rozmowy (mimo, ze rozmowa na własciwe tematy, jakie doradzasz w kursie konwersacji czy tranzycjach). Muszę powiedziec ze w ostatnim roku jak tak spojrzę wstecz to nastąpiła duza poprawa i spotykam się coraz częściej z tymi atrakcyjnymi dziewczynami, z którymi mogłbym się potem związać. Progres pod tym wzgledem widzę, ale to nadal nie jest zadowalający wynik dla mnie.

    Zadowolony będę jak będę poznawał 2 nowe atrakcyjne dziewczyny co miesiąc (a potem spotykał się z nimi), co daje 24 nowe atrakcyjne dziewczyny na rok. Wtedy z tak pokaznego grona w koncu powinna znaleźć się odpowiednia do stałego związku. Bo póki co to ja przez całe zycie do tej pory nie spotkałem się z 24 atrakcyjnymi kobietami, a co dopiero mówić tutaj o takiej liczbie w rok czy nawet chocby w 1,5roku.

    Mateusz August 31, 2017 at 20:55

    Paweł, mowisz, że faceci bronią się śmieszkowaniem i humorem i nie pokazują kobietom o co im chodzi i doradzasz Damianowi(może to się tyczy tylko jego przypadku, gdzie on określa kobiety w skali 1-10) ćwiczenie “spodobałaś mi się, chciałbym Cię poznać”. Rozumiem, że tyczy sie to tylko przypadku Damiana bo defacto to powiedzenie zawsze hejtowałeś na webinarach – a ogólnie rozumiem, że to jest tak jak mówisz na kursach, żeby pokazywać swoje zainteresowanie działaniem: 1. Numer 2. umówić spotkanie 3. pocałować(?) I to jest to niezbędne minimum -okazywanie odważne swoich intencji(?) Czy może w kontekscie tej rozmowy z damianem, doradzasz Damianowi by zrobił to ćwiczenie by W JEGO PRZYPADKU to dało jakiś tam efekt wyzbycia się ego, które etykietki daje kobietom: 1-10. I jeśli tak jest to też nie do końca rozumiem te ćwiczenie, bo piszesz by Damian dostrzegał w kobietach coś co mu się podoba i szczerze to okazywał -> poprzez znienawidzone “spodobałaś mi się chciałbym cię poznać”, ale czy tu chodzi o te kobiety, które mu się średnio podobają i w nich coś znaleźć co mu się podoba i to powiedzieć? Bo widzę, że Damian pisze, że średnim kobietom nie będzie umiał tego powiedzieć a jedynie tym pięknym: “[...]faktycznie moze byc dobre cwiczenie gdy dziewczyna naprawdę mi się spodoba (wazna jest ta spojnosc w tym, by rzeczywiscie dziewczyna mi sie podobała, bo do takiej sredniej tak nie powiem bo nie będę miał na to wogole ochoty bo bedzie to niespojne)” – a zdaje mi się, żę chodzi CI w tym ćwiczeniu właśnie o to by do tych średnich to mówić i starać się doszukiwać w nich piękna – tylko trochę na siłe się to zdaje być i bardziej pomocnym wydaje się być po prostu porzucenie porno – po sobie zaobserwowałem, że po porzuceniu porno o wiele bardziej mi się kobiety zaczęły podobać i mimo, że jakaś mi się średnio podoba to zacząłem w nich dostrzegać elementy, które mi się spodobały a na które wcześniej, będąc uzależnionym od porno, bym nie zwrócił uwagi a jedynie wytykałbym niedoskonałości.

    Damian August 31, 2017 at 21:01

    Paweł, jeszcze wrócę do tego mojego oceniania w skali 1-10.

    Ty tez oceniasz i porównujesz dziewczyny w swoich materiałach.

    Tylko u Ciebie jest inne nazewnictwo, bardziej subtelne:
    -najłpiekniejsze/najładniejsze dziewczyny
    -atrakcyjne
    -ładne
    -srednie
    -przecietne
    -szare myszki

    U mnie są to oceny w skali 1-10 bo tak mi jest łatwiej, tak jest bardziej obrazowo jak dla mnie:
    -te najładniejsze to “czołówka ekstraklasy”, noty 9-10
    -te ładne, atrakcyjne to 7,5 – 8,5
    -srednie 5-7
    -poniezej 5 to są bardzo przeciętne, nieładne, nieatrakcyjne

    Wszystkie dziewczyny które ocenię na conajmniej 8 są w moim typie. Wyglad to nie wszystko.

    Więc co za roznica czy oceniam słownie czy w postaci liczb. Kazdy ocenia i jest to naturalne podejscie niemal kazdego zdrowego faceta i po co sie tego wypierać.

    Mateusz_a2 August 29, 2017 at 10:18

    Ostatnio moja dziewczyna (zapytała mnie o kontekst pary 10 dni temu) zadawała mi teoretyczne pytania co bym zrobił, gdyby ona np wyszła do klubu z koleżankami, gdyby zdarzyło się jej upić, co bym powiedział gdyby on musiała na 12 miesięcy wyjechać za granicę do pracy, czy gdyby schudła to czy bardziej by mi się podobała? Czy na takie pytania odpowiadać z żartem, tajemniczo, czy może skoro jesteśmy już parą powinienem jej szczerze odpowiedzieć, że np “no, nie do końca by mi się to podobało” ?

    Reply

    Paweł Grzywocz August 29, 2017 at 10:47

    Aby ujawnić, o co jej chodzi odpowiadaj: “Dlaczego pytasz?”. Wtedy będziesz wiedział, o co jej chodzi. Ja się domyślam, że chodzi jej o dowartościowanie. Chciałabym, żebyś bardziej za nią biegał i padał jej do stóp, ale nie możesz tego zrobić, bo zostaniesz jej pantoflem i kiedyś straci szacunek do Ciebie. Poza tym nie chce być z kulą u nogi, która potrzebuje ciągłych zapewnień o uczuciu. Możesz też żartobliwie odpowiadać na takie pytania: “Śledziłbym Cię ; )”, “Wynająłbym prywatnego detektywa ; )”, “Zabiłbym się: : )”, “Skoczyłbym z mostu ; )”, “Podciąłbym sobie żyły : )”, “Powiesiłbym się : )” , “Płakałbym w poduszkę całą noc”. A co do chudnięcia, to jest inny problem. Problem pt. “czy jesteś z dziewczyną, która Ci się nie do końca podoba?”. Bo jeśli z taką jesteś, to ją oszukujesz i ranisz. Gdy jej powiesz, że ma schudnąć, to ją zranisz. Mógłbyś ewentualnie razem z nią ćwiczyć i podejmować zdrowe decyzje żywieniowe, ale nie możesz przyznać kobiecie, że wolałbyś, żeby schudła. Dobijesz ją tym. A ona się tak pyta, bo jest niedowartościowana, zakompleksiona. Pozostaje Ci mówić jej, że jest najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek spotkałeś.

    Reply

    Damian August 30, 2017 at 20:53

    dlaczego pytasz? / upiłbym się z rozpaczy/ płakałbym w poduszkę całą noc/
    wynająłbym prywatnego detektywa. Swietne odpowiedzi, rewelacja, uwielbiam takie materiały i po to miedzy innymi czytam komentarze aby znajdywać takie perełki! Zanotowałem.

    Mam sporo notatek z Twoich darmowych materiałów, gdybym nie zanotował i nie przypominał sobie tego to w zyciu bym nie zapamietał aż tylu swietnych ODPOWIEDZI W RÓŻNYCH SYTUACJACH.

    Zamiast odpowiedzi takich jak:
    Skoczyłbym z mostu ; )?, ?Podciąłbym sobie żyły : )?, ?Powiesiłbym się : )? to raczej uzyłbym czegos bardziej abstrakcyjnego/nierealnego, np “skoczyłbym z dachu wieżowca”, zeby dziewczyna czasami nie wzięła serio moich odpowiedzi, bo nawet mimo staran aby to powiedziec zartobliwie to nie zawsze nam to moze wyjsc takim tonem jak chcemy, wiec lepiej nie ryzykowac aby ona nie wzięła nas za wariata. Tak uważam.

    Reply

    Mateusz August 31, 2017 at 09:09

    Damian, mógłbyś jakoś podesłać na mojego maila [email protected] te spisane teksty z darmowych artykułów Pawła? :)
    Tak jak mówisz: w komentarzach/artykułach darmowych – można wypłapać perełki.

    Reply

    Mateusz_a2 August 29, 2017 at 11:20

    Dziewczyna mi się podoba, ja nie każę jej schudnąć, problem jest taki jak u większości kobiet, czyli ona sama uważa że ma za dużo kg i mówi, że chciałaby schudnąć. Nie każe mi non stop potwierdzać swojej wartości, wiem jednak, że jakieś kompleksy na punkcie swojego wyglądu ma (jak zresztą większość ludzi)Niemniej jednak PÓKI CO wykazuje cechy dobrej kobiety do związku tzn jest wyrozumiała, potrafi pójść na kompromis, nie jest skora do kłótni, jest miła w stosunku do innych, troskliwa itd. Zobaczymy czy naprawdę taka jest czy tylko udaje. Dzięki Paweł za odpowiedź.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 29, 2017 at 11:38

    To bądź dla niej wspierający i utwierdzaj w tym, że wygląda atrakcyjnie. A w kwestii wagi, to możecie też się razem dokształcać, bo media kreują wypaczony wizerunek kobiety-chudzielca, który nie jest ani atrakcyjny ani zdrowy. Powstaje więc pytanie, jaka waga jest zdrowa. W tym celu sprawdź tabele BMI, czyli w jakich widełkach jest prawidłowa waga. Po drugie oprócz wagi istotny jest właśnie skład ciała, czyli ile ma mięśni, a ile reszty. Zdrowa sylwetka jest sprężysta, umięśniona, w sensie zarysowany kształt mięśni dzięki podstawowym ćwiczeniom siłowym, jak pompki, przysiady, podciąganie. Jak ktoś nie potrafi tych ćwiczeń wykonywać w kilku seriach, to jest po prostu niepełnosprawny i niezdrowy, zaniedbany. Potrzebuje się tego nauczyć. Możecie razem ćwiczyć raz w tygodniu. Super randka. Wystarczy jakiś drążek typu bramka albo na placu zabaw i gotowe. Do pompek i przysiadów nie potrzeba sprzętu. Można się podciągać z pomocą na początku lub tylko opuszczać. To zużywa najwięcej kalorii. Trening siłowy. A po drugie wyeliminować prosty, oczyszczony, bezwartościowy cukier (tzw. “w tym cukry” na etykiecie), który jest tuczący i niepotrzebny do niczego, a znajduje się prawie we wszystkim, w jogurcikach, w ketchupie, napojach, niemal we wszystkim, co pakowane. Bardzo ciekawe tematy są na yt: “uzależnienie od cukru”, “żywność jako broń przeciwko ludzkości”, “tania żywność – czy to możliwe”, “cukier gorszy od tłuszczu”, “świat wg monsanto”.

    Reply

    Michał August 31, 2017 at 10:57

    Cześć jestem około miesiąc po rozstaniu po kilku letnim związku . Przy czym przez ten miesiąc utrzymywaliśmy jakiś tam kontakt, telefon, sms. Było kilka spotkań. Rozstanie było z jej inicjatywy. Przy czy czy to na spotkaniu czy przez telefon raz jest w skowronka raz w nerwach. Na ostatnim spotkaniu była pokazała mi zjecie swojego nowego znajomego z którym się widuje ale nie są w związku.(sam tego chciałem koles raczej przeciętny) Ciągle liczę na powrót. Czuję się jak narkoman który jest na odwyku czuję że potrzebuje jej wystarczy kilka min rozmowy żebym poczuł się lepiej po czym następuje zjazd. Nie potrafię się ogarnąć i ruszyć do przodu. Ona uważa że nie ma szans na powrót, może kiedyś w dalekiej przyszłości. Mam kilka twoich materiałów wiem jak podchodzisz do powrotów jednak uzależniłem się nie potrafię funkcjonować. Nawet nie potrafię składnie napisać wiadomość. Nawet nie wiem na co teraz liczę.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 12:50

    Wysłałem na Twojego maila zestaw na ten temat.

    Reply

    Michał Lxxx September 1, 2017 at 12:31

    Jak poczytałem wasze komentarze, które pisaliście przez ostatnie 2 dni, to mam wrażenie że na mojej drodze rozwoju osobistego, w tym w relacjach damsko – męskich, to może z 3% zrobiłem…

    Mam jeszcze sporo pracy nad sobą.

    Dzięki.

    Reply

    Michał Lxxx September 1, 2017 at 12:42

    Paweł,
    liczby jakie podajesz w komentarzu budzą naprawdę szacunek, w takim sensie, że dosłownie na palcach jestem w stanie wymienić osoby, które są tak zaangażowane w rozwój osobisty.

    Jak pisałem, obiecałem sobie że przetestuje również “obniżenie energii” przy rozmowach zapoznawczych w miejscach publicznych. Zrobię takich rozmów ok. 100 i dam znać.

    Paweł,
    5, czy nawet 3, ba nawet 1 rozmowa zapoznawcza dziennie to robi jakieś 0,1% społeczeństwa.
    Wtedy dobrze można dobrać się w parę, z tego wniosek że naprawdę jest mało dobrze dopasowanych par.

    P.S.
    2 dni temu byłem prawie bezpośrednio podrywany przez 2 różne kobiety i to w miejscu publicznym.
    Oczywiście w ich kobiecy i subtelny sposób, ale jak nauczymy się czytać oznaki zainteresowania, to od razu się takie zachowania wychwyci.

    Czyżby to skutek skalibrowania mojej energii ?

    Nie wiem, czas pokaże.
    Niemniej miło się robi, gdy 2 kobiety jednego dnia okazują tyle zainteresowania. Słodziaki :-)

    Reply

    Paweł Grzywocz September 1, 2017 at 12:50

    To super. Pytanie, jak Cię zaczepiły. Ja widzę czasami, że dziewczyna zatrzyma na mnie na chwile wzrok, to już spoko, a niektóre nawet przez chwilę utrzymują ze mną kontakt wzrokowy, że gdy się mijamy, to jej oczy są zatrzymane na mnie dopóki się nie skończymy mijać. Wtedy to już na luzie z automatu się witam i one stoją, jak stara dobra koleżanka i sobie rozmawiamy. Nawet, gdy się spieszy, to chwilę pogada, pouśmiecha się i z radością podaje nr telefonu, jakbyśmy byli starymi znajomymi.

    Reply

    Michał Lxxx September 1, 2017 at 13:04

    1) Siedziałem na ławce i czytałem gazetę.
    Kobieta szła z koleżanką i widzę takie poruszenie, a ta zainteresowana zaczęła kilka metrów przede mną robić sobie jakieś zdjęcia, “taniec godowy” taki. Zacząłem się śmiać i mówię do niej:
    “jak chcesz sobie ze mną zrobić zdjęcie, to nie lepiej zapytać”.

    No i sobie porozmawialiśmy, 30 minut. Telefon podała bez zająknięcia.

    2) Jem obiad przy stoliku, który stoi przy samym chodniku.
    Przy wejściu do restauracji jest taka tablica z menu, na którym było jedynie napisane “danie dnia” i opisana jakaś nadziewana kaczka.
    Idzie sobie taka “kapelusiara” obejrzała mnie i się cofnęła.
    Czyta te menu i czyta chyba z 3 minuty, spogląda na mnie spod kapelusza, aż odsunąłem krzesło obok mnie i mówię, aby usiadła bo też mam menu na stole i na siedząco będzie jej wygodnie czytać.

    Oczywiście potowarzyszyła mi przy obiedzie i numer wjechał bez mrugnięcia okiem.

    Prościej się nie da :-)

    Kobiety średnio w moim typie, ale spotkam się z nimi nawet z ciekawości jak bardzo pomagają w znajomości kobiety, które na wstępie wykazują inicjatywę.

    Zobaczcie co robią kobiety ZAINTERESOWANE.
    Czy ja je musiałem gonić jak pies burek, albo przechodzić przez “shit testy” ?
    Właściwie nic nie musiałem robić, tylko odczytać ich sygnały i się odezwać…

    Reply

    Paweł Grzywocz September 1, 2017 at 13:37

    Takie są fakty. Niestety mnóstwo mężczyzn interesujących się tym tematem ulega propagowanym fantazjom, że jak będą super pewni siebie, to będą zdobywać super kobiety, biegając za nimi i nawijając, jak katarynka. Z tego, co odkryłem już wiele lat temu, to tak wcale nie jest. Stąd moje ciągłe nawoływanie do rozsądku. Jestem takim trochę mordercą marzeń. No ale co ja na to poradzę, skoro mnie oszukano, a rzeczywistość okazała się inna. To jeden z głównych powodów prowadzenia strony. Głosić brutalną prawdę, którą są fakty, że istnieje naturalna selekcja oraz to kobiety wybierają poprzez ułatwianie nam zadania.

    Nawet, gdy dziewczyna jest przypadkowo zaczepiona, to ułatwia, gdy jest zainteresowana. Na podstawie tej jednej informacji, że kobieta od początku jest na “tak” lub na “nie” można by pozamykać wszystkie fora i komentarze, które nadmiernie roztrząsają temat podejścia, a tak, a siak. Owszem można sobie wiele pomóc, a na końcu i tak nas jakaś kobieta wybierze, a my przynajmniej tego nie schrzanimy.

    Jakie to było odkrywcze, gdy się nauczyłem zauważania zainteresowanych kobiet. Przynajmniej wtedy widziałem, z jaką chęcią i łatwością one ze mną rozmawiają. Czułem się, jak juror na castingu. A wielu facetów nie potrafi się pogodzić z faktem ograniczonego wyboru. Każdy ma jakąś tam pulę kobiet, która się nim interesuje, jeden większą, drugi mniejszą i można na to wpływać poprzez rozwinięcie wyglądu, sylwetki, osobowości.

    Natomiast takie fantazjowanie i wiara w to, że za pomocą jakiegoś upartego trenowania rozmaitych technik przy podejściu i wielu lat ulicznej akwizycji uda się zainteresować tę swoją wymarzoną i sztucznie podrasowaną rakietę jest przypadłością naiwnych chłopców na poziomie gimnazjum. Ja nie widziałem nigdy rakiety, bo jak się przyjrzę, to każda ładna i bardzo ładna kobieta wygląda dość normalnie bez obcasów, bez stroju podkreślającego kształty, bez makijażu. Odkryłem, że nie istnieją takie kobiety, o jakich fantazjowałem od wieku nastoletniego. A wielu mężczyzn niestety dalej żyje w nastoletnich fantazjach. Nawet te kobiety z mediów wyglądają bez makijażu dość zwyczajnie, a niektóre nawet źle, mimo że z makijażem i w odpowiednim oświetleniu to według męskiej populacji rakiety.

    Faceci naprawdę dają się nabierać na te triki typu makijaż, fryzura, ciuchy, obcasy. No choćbym nie wiem, jak się starał, to nie spotykam w centrum dużego miasta takich kobiet, o których podobno marzą faceci. Jak już są to właśnie z taką toną makijażu, że nie wiadomo, kto się pod tym kryje i do tego obcasy. To ściema. Pytanie, jaki ma charakter. A często takie kobiety są stuknięte. Im wyższy obcas, tym bardziej stuknięta. Dobra, jak ktoś chce sobie robić taką krzywdę i żyć w iluzji, to jego sprawa. Jak kogoś zdjęcia bez makijażu itp. nie uświadamiają, to trudno. Niech cierpi.

    Nawet na pokazach mody nie widziałem tzw. rakiet, bo też mają dużo tapety, bez której mogą wyglądać dość zwyczajnie. A sylwetki modelek są zwykle zbyt szczupłe, więc ani to zdrowe ani praktyczne, ani nawet pociągające. Tylko, że jak społeczeństwo jest ciągle programowane takim typem kobiety, to z czasem mogą wykształcać takie ciągoty. Poza tym modelki mają parcie na szkło, na karierę, chcą jeździć po świecie zamiast wieść spokojne życie u boku mężczyzny. Dobra. Sporo jest ładnych dziewczyn na ulicy. Ja je dostrzegam. Jak ktoś ich nie dostrzega, to ma problem do rozwiązania.

    Reply

    Damian September 4, 2017 at 02:10

    Bo chodzi o to, że nie każda kobieta w makijażu bedzie śliczna. Jedne się wymalują i będą śliczne (i to są te “rakiety, te “9″ i “10″, ta “czołówka/śmietanka ekstraklasy”) a bez makijażu będą po prostu ładne/niezłe/normalne. Innym natomiast nawet wymalowanie się nie pomoże i nadal będą conajwyzej “niezłe” a bez makijazu to juz całkiem srednie lub słabe.

    Kobieta bez makijażu traci na wyglądzie, zależy jaka to jest strata gdy zmyją makijaż:

    1. Z “rakiety” na ładną / niezłą / normalną (“9″ – “10″)
    czy
    2. Z “niezłej” na średnią albo słabą

    Reply

    Damian September 4, 2017 at 02:13

    Wierzę, że najlepsze są naturalnie piękne które nie potrzebuja zbyt dużo makijażu (a jedynie tyle aby podkreślić nieco swoją urodę), ale naprawdę prawie nie znam takich, moze parę widziałem. Pewnie dlatego, ze zdecydowana większość się maluje to tak ciężko taką dostrzec.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 08:40

    Zapamiętaj to prawo: “Im jesteś pod mniejszym wrażeniem wyglądu atrakcyjnej kobiety, tym ona jest Tobą bardziej zainteresowana i ciekawa, jak to robisz, że się na jej widok nie stresujesz, jak 99% pozostałych fanów”. Używając takiego słownictwa jak “rakieta/ekstraklasa” programujesz swój umysł na porażkę, ponieważ na widok takiej właśnie kobiety będziesz miał całą masę podświadomych, sabotujących reakcji w postaci oczekiwań, presji na wynik, zdenerwowania, chęci zaimponowania, strachu przed odrzuceniem i porażką. Musisz zacząć postrzegać kobiety, jak zwykłych ludzi, którzy się pocą, pierdzą, bekają, wydalają, podcierają się, golą włosy w różnych miejscach, bo jeśli będziesz je poprzez swoje słownictwo gloryfikował i nadawał dużej wartości tylko z racji wyglądu, to zawsze będziesz się stresował podejściem i sabotował się.

    Reply

    me_how September 4, 2017 at 16:24

    Damian, zgadza się, większość kobiet się maluje. Niestety, najczęściej zbyt mocno. Ale kobiety bez makijażu bądź jedynie z delikatnym “podkreśleniem” spotykam codziennie. Fakt, że im bliżej 30-tki, tym mocniej umalowana, choć nie jest to reguła. Dużo też zależy od naszych preferencji. Mnie najbardziej podobają się ciemnowłose, z ciemną oprawą oczu i lekko śniadą, gładką cerą. Najchętniej do takich zagaduję. Z takim typem urody i karnacji makijaż może tylko zepsuć, “przejaskrawić” już i tak wyrazistą urodę. Natomiast, jestem w stanie zrozumieć, że dziewczyna o jasnej karnacji chce sobie trochę nadać wyrazistości, tylko niech to zrobi delikatnie, z wyczuciem, a nie tak jak widzę najczęściej. A propos niedoskonałości cery, to kobiety podchodzą do tego trochę od dupy strony. Zamiast konsultować się z dermatologiem i odłożyć trochę złociszy na profesjonalne zabiegi kosmetyczne (laserowe np.), to nakładają szpachlę na te swoje biedne buzie i tylko pogarszają sprawę. Cerę można elegancko doprowadzić do porządku. Wiem co piszę, bo sam miałem ten problem. A kobiety to zaniedbują i zakrywają wszystko makijażem. Nie tędy droga…

    Paweł, racja, nie można stawiać kobiety na piedestale tylko dlatego, że jest ładna, ale żeby swobodnie czuć się przy atrakcyjnej kobiecie, to niestety trzeba najpierw samemu zadbać o swój wygląd, żeby dumnie spojrzeć jej w oczy. Nie mogę celować w szczupłe kobiety, jeśli sam nie mogę dopiąć spodni, w te z ładną cerą, jak sam mam krosty i przebarwienia. Trzeba mieć to na uwadze i krytycznie spojrzeć w lustro, a następnie rozpocząć pracę nad poprawą wyglądu.

    Reply

    Dawid September 4, 2017 at 22:02

    Hej, co byś poradził na przebarwienia? Miałeś z tym problem? Słyszałem że problemy z cerą tak naprawdę spowodowane są nie prawidłowym funkcjonowaniem organów takich jak układ trawienny, limfatyczny itd Sam miałem trądzik, ale sobie z nim poradziłem, nie pije kawy lub herbaty z cukrem. I jem dużo więcej różnych owoców. Natomiast zostały mi jeszcze delikatne przebarwienia na skórze i chce w końcu się wyleczyć moją cerę. Jakbyś mógł się wypowiedzieć w tej kwesti, Ty lub ktokolwiek kto ma praktyczne doświadczenie, będę wdzięczny.
    Pozdrawiam.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 22:33

    Mogę jedynie polecić zdrowie odżywianie. Pooglądaj, poczytaj Jerzego Ziembę.

    me_how September 5, 2017 at 14:26

    Dawid, wiosną i latem, czyli w okresie o dużym nasłonecznieniu, unikaj preparatów i suplementów diety z witaminą A. Z diety wyrzuć cukier, kawę, kakao, czekoladę, czekoladowe cukierki itd. oraz sól, która wiąże wodę, co źle wpływa na skórę, ale również i na oczy (film łzowy). Dwa razy dziennie przemywaj newralgiczne miejsca roztworem kwasu bornego o stężeniu zaleconym przez dermatologa, który działa rozjaśniająco. Staraj się również 2/3 razy w tygodniu używać owocowych maseczek na przebarwienia np. Dax Perfecta – tanie i dobre, są w Rossmannie. Ale to wszystko w przypadku umiarkowanych przebarwień. Bardzo widoczne niestety trzeba usuwać laserowo, podobnie jak blizny po krostach, a to już będzie się wiązało z większymi kosztami. Pozdrawiam.

    Damian September 1, 2017 at 15:33

    Znalezione w google:
    Dziewczyna nr 1: http://mamnatosposob.pl/jak-byc-piekna-kobieta-10-trikow-dzieki-ktorym-zawrocisz-mu-w-glowie/ – ta brunetka na głównym zdjęciu sliczna. Nie widzę jej ciała ale po samej twarzy oceniam na 9,5 – 10 i wnioskuję też, że najprawdopodobniej ma tez atrakcyjną kobiecą figurę (szczuplą, zgrabną ale nie za chudą! Skora i kosci są zniechecające podobnie jak duże cielsko), bardzo kobieca, odpowiedni makijaż (nie za mały i nie za duzy – wyraznie podkreslone brwi i rzęsy, pomalowane usta), sympatczna twarz o normalnych nieprzesadzonych rysach, lsniace długie i proste włosy, ładna cera.

    Dziewczyna nr 2: tu akurat z Twojego artykułu http://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-powiedziec-dziewczynie-ze-mi-sie-podoba-i-jestem-nia-zainteresowany/ – to główne zdjęcie na samej górze, dziewczyna ładna, atrakcyjna, odpowiedni makijaż, usta pomalowane, rzęsy i brwi widocznie podkreslone (ale nie za mocno), włosy lśniące długie i proste, ładna cera, sympatyczna twarz o nieprzesadzonych rysach (nieprzesadzone rysy – mam na mysli to, ze z twarzy nie przypomina jakiegos szczura, konia czy świniaka albo innej małpy). Nie widzę sylwetki ale po tym zdjęciu wnioskuję, ze raczej bedzie zgrabna bo nie ma “napompowanych” polików czy tłustych palców. 8,5 – 9 bym dał (nie chce mi się zastanawiać nad dokladną notą teraz, zreszta nie widze sylwetki a od tego tez zalezy ocena. Jesli bedzie sylwetka perfekcyjna, taka zgrabna FIT sylwetka to 9, jak okaze sie ze mogłaby schudnąć 3-4 kg to dam 8 lub 8,5 za wygląd).

    Dziewczyna nr 3: http://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/oryginalne-komplementy-dla-dziewczyny-o-wygladzie-jak-zagadac/ – ta ruda z głownego zdjecia na samej górze. Ładna, odpowiedni makijaż (brwi i rzęsy odpowiednio podktreslone ale nie za mocno), pomalowane usta, ładna cera, długie włosy, lekko pofalowane mogą być na specjalną okazję (ale na codzien to wole aby dziewczyna miała proste włosy). Nie bardzo widzę aby jej włosy “lśniły”, “błyszczały” tak jak to ma miejsce w przypadku dziewczyny nr 2 czy nr 1. Moze nie widac aby lśniły z powodu słońca padajacego na jej włosy. Ogolnie wydają się te włosy byc zadbane. Sylwetki nie widzę ale nie ma twarzy jak chomik więc uwazam ze jej sylwetka tez bedzie atrakcyjna. 8,5 – 9 bym dał na podstawie samej twarzy (duzo zalezy od sylwetki tez)

    Zgadzam się, że jesli ktoś przy wyborze dziewczyny do stałego związku kieruje się TYLKO I WYŁĄCZNIE wyglądem, to jest to płytkie, puste i słabe. Trzeba jednak umieć odróznic kierowanie się tylko wygladem od tego, że wygląd jest pierwszym filtrem (pierwszą bramką) przez jaki musi przejsc dziewczyna abysmy chcieli ją dalej poznawac w kontekscie randkowym. Tzw test fizycznej atrakcyjnosci o którym Paweł mowisz. Kobiety oceniają tak samo – najpierw wygląd.

    Do stałego związku akceptuję dziewczyny z notą min. 8. Jesli jakaś ma 7,5 to znaczy, ze czegoś jej brakuje, co jednak w miarę łatwo powinno dać się zdobyc/zmienic na lepsze, pod warunkiem, że ona tego chce, np: ona ma zbyt krotkie włosy, siegające ledwo co do barków. Rozwiązanie: moze zapuscic włosy, za rok do 1,5roku bedzie miała długie włosy aż po stanik (takie dłuzsze az do zapięcia stanika są super, ale jesli będą sięgać do połowy łopatek to też jest OK). Albo ona ubiera się zbyt dziecinnie. Rozwiązanie: niech zmieni te zbyt dziecinne elementy garderoby na bardziej kobiece, które mi się będą podobac. Pojsc na zakupy to raczej nie jest zbyt duzy problem. Albo ona się za słabo maluje. Rozwiązanie: niech zacznie się malować bardziej wyraźnie, tak aby mi się to podobało. Takie dziewczyny które mają potencjał a wymagaja jakichś niezbyt duzych poprawek to dla mnie 7,5 i jesli ona bedzie spełniać wszystkie poniższe wymagania co do wnętrza to mogę takiej dac szanse. Jesli zmieni te elementy wyglądu dla mnie to stanie się dziewczyną na conajmniej “8″ i bedzie w moim typie.

    Jesli juz wygląd zaakceptowalismy to “kolejne bramki/filtry do przejścia” czyli to co nastepnie się liczy (kolejność NIEprzypadkowa, od najwazniejszej sprawy do najmniej ważnej) :

    1. jej zainteresowanie do nas. Jesli ona goni za mną to zwiększa to też moje zainteresowanie do niej. Jesli ona zachowuje sie zle i sie nie stara to może to nawet zabić moje zainteresowanie do niej, bo ja nie mam zamiaru biegać za nią i prosić się więcej niż 2-3 razy max.

    2. Jej osobowość, temperament, sposób bycia.
    Musi mi się z nia dobrze rozmawiać, muszę się dobrze czuc w jej towarzystwie. Musi miec nomalną energię, podobną do mojej (moze byc wyzsza lub nizsza, ale nie ekstremalnie tylko w granicach normy). Nie lubię bojaźliwych szarych myszek, ale nie lubię też dziewczyn, które mają zbyt wysoką energie i są ciagle non stop co by się nie działo optymistkami i nie umieją usiedziec w miejscu. Nie moze byc niezaradnym głuptasem, który nic nie potrafi sam załatwic i trzeba z nia isc do lekarza, trzeba z nią isc do banku, nie zna się kompletnie na zyciu – taka odpada.

    3. Jej wartości.
    Ja mam poglądy umiarkowanie prawicowe, więc ogromnym plusem bedzie jesli ona bedzie miała podobne poglady. Albo chociaż niezbyt rózniące się, tak więc feministka/lewaczka czy laska ze skrajnej prawicy odpada bo sie nie dogadamy. Najlepiej by było gdyby lubiła podobną muzykę co ja, albo zeby chociaz tolerowała taką muzyke jaką ja lubię i od czasu do czasu była w stanie specjalnie dla mnie pojsc na koncert takiej muzyki jaką ja lubię. Zeby lubiła podobnie spędzać czas tak jak ja. Jesli ona bedzie chciała tylko ciągle podrozować albo tylko ciagle siedziec w domu albo non stop 2-3 razy w tygodniu imprezowac lub robic ciagle szalone rzeczy typu skok na bungee to się nie dogadamy. Powinna byc w miarę oszczedna (skąpstwo jest złe i rozrzutnosc jest zła. Racjonalna oszczędność jest OK).

    4.Jej charakter.
    Nie może być toksyczna, kontrolująca, wybuchowa, wulgarna, wredna. Koniecznie musi byc lojalna i uczciwa wobec mnie i swoich bliskich.

    Wyglad jest najważniejszy (bo to pierwszy filtr, bez zdania testu fizycznej atrakcyjnosci nic się nie zacznie), ale WYGLĄD TO NIE WSZSTKO. Wolę dziewczynę “8″ która spełnia wszystkie powyższe punkty co do wnętrza (pkt 1-4) niż “10″ która nie spełnia choćby tylko jednego punktu z powyzszych punktów 1-4.

    Wiadomo, że “7″ która bedzie miała odpowiednie wnętrze mnie nie interesuje, bo za słaby wygląd. Tak samo jak “10″ która nie ma odpowiedniego wnętrza mnie nie interesuje.

    To tak celem wyjaśnienia napisałem. Nie widzę w moim podejściu zadnego bycia erotomanem ani zadnego przesadnego przywiązywania uwagi co do wyglądu.

    Podoba mi się moze 20% kobiet, to normalny wynik. Zgadzam się, że jesli komus podoba się okoł 5% kobiet z którymi mogłby się związać to faktycznie graniczy z cudem znalezienie takiej kobiety do związku, która na dodatek spełni wymagania co do wnetrza, a ono tez jest bardzo ważna, tak samo ważne jak wygląd.

    A z tym ile kobiet mi się podoba to policzę na przykładzie znajomych z facebooka. Posegreguję te kobiety na te z którymi mogłbym się związać (patrząc na sam wygląd a nie oceniając ich wnętrza) i dam znać, ale to jak bede miał chwilkę dłuższą. Sam jestem ciekawy tego “sondażu”, tej statystyki.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 1, 2017 at 16:56

    To są wyretuszowane zdjęcia, włosy zrobione, tapeta. Przesyłaj zdjęcia kobiet bez makijażu, bo takie dziewczyny z i bez makijażu to dwie różne istoty. Po drugie, po co się zastanawiać nad związkiem przed podejściem. To nie ma sensu. Dziewczyna podczas podejścia może być stuknięta, a Ty sobie już robisz projekcję na związek. To są rookie mistakes (błędy debiutantów/pierwszoroczniaków/początkujących), a Ty już interesujesz się tematem kilka i lat nie rozumiem, jakim cudem możesz mieć takie rozkminy przed podejściem. Ja to w ogóle mam wadę wzroku około -1 w każdy oku i z odległości 10 i więcej metrów nie widzę takich szczegółów. To nawet lepiej przy podejściach. Po prostu, gdy z daleka widzę w miarę sympatycznie i normalnie wyglądającą dziewczynę, to staję jej na drodze i chwilę rozmawiam. Dopiero podczas rozmowy mogę się przyjrzeć. W ten sposób spokojnie wyrabiam liczbę zagadanych dziewczyn. A inny by się zastanawiał z daleka, czy jest wystarczająco dobre i nie podejdzie, bo zawsze jest za słaba, to odpuszcza albo za mocna, to kluska w gardle i całe podejście zepsute lub w ogóle nie wykonane.

    I dla Ciebie kobiety się za słabo malują. Co za dramat. I co będziesz mówił żonie, budząc się koło niej przez 40 lat. “Słuchaj, pomaluj się o 6 rano, że jak się obudzę po 7, to żeby Cię nie widział nieumalowanej, bo wtedy nie wyglądasz dla mnie wystarczająco atrakcyjnie i mogę stracić do Ciebie zainteresowanie”. To jest tak absurdalne, co Ty wygadujesz. Ja bym wolał, żeby kobiety podczas rozmowy zapoznawczej w ogóle nie malowały. Przynajmniej nie zostałbym nigdy oszukany, że super makijaż, a pod spodem każda część twarzy w innym kolorze i o inne fakturze. Nawet nie wiesz, jakie cuda potrafi zdziałać makijaż. Wpisz sobie na yt, jak się malować, tuszować oraz sławne osoby bez makijażu. Żyjesz w takiej iluzji, że to jest dramatyczne.

    Jak Ci się aż 20% kobiet podoba, to problem rozwiązany. Zagadasz do 5 dziewczyn dziennie, to na pewno znajdziesz jedną z tych perfekcyjnych dla Ciebie z wyglądu : ) (20%).

    To będzie wtedy 52 idealne dla Ciebie kandydatki rocznie, z czego spokojnie 5 do 10% będzie szczerze zainteresowana i wystarczającym charakterem, z czego wybierzesz tę jedną “najlepszą”, chociaż dla mnie to jest śmieszne, bo nie wierzę, że uzbierasz tyle kandydatek. Uważam, że naginasz rzeczywistość i w codziennym życiu wcale nie znajdujesz 1 super dziewczyny na 5. Nawet śmiem twierdzić, że takich super dziewczyn nie ma. Każda ma jakieś niedoskonałości, gdy się przyjrzysz i uprzesz, żeby się przyczepić.

    Po drugie sporządź takim sam portret swojej własnej osoby. Jakie Ty masz włoski, ząbki, skórę, czy jesteś taki idealny, wyśniony, w 20 najlepszym procentach męskiej populacji. Tak samo z charakteru, czy chociaż spełniasz te wymagania, które masz wobec dziewczyny i jeszcze więcej, bo to my jako liderzy kierujemy relacją, więc musimy się na tym znać lepiej i być dla kobiety autorytetem.

    Reply

    Michał Lxxx September 1, 2017 at 19:18

    Panowie,
    natłukliście tyle tekstu nt. “wyglądu kobiet’ że naprawdę obszerny artykuł by z tego wyszedł ha ha ha :-)

    Dodam coś od siebie.

    Nie ma nic złego w tym, że kobieta “oszukuje” nas mężczyzn i poprzez odpowiedni makijaż, ubiór, fryzurę, szpilki itd.
    Ona dzięki temu PODKREŚLA walory swojej urody i MASKUJE niedoskonałości.

    Chodzi o to, abyśmy jako mężczyźni potrafili odróżnić kobiety, które faktycznie nam się podobają i są w naszym typie, od kobiet które mają WYZYWAJĄCY MAKIJAŻ oraz są WYZYWAJĄCO UBRANE.

    Reply

    Damian September 2, 2017 at 00:06

    Wiem, widziałem filmik o makijazu na yt, jestem tego swiadomy, trudno, przełknę tę gorzką pigułkę i bede musiał zaakaceptować moja kobietę także wtedy gdy bedzie bez maikjazu rano i wieczorem przed snem, ale ona bez makijazu moze sobie byc w nocy, a rano gdy wstanie (wcale nie musi godzine szybciej zbym jej nie widział bez makijazu) to na cały dzien niech się maluje. To powinna byc taka czynnosc dla kobiety jak umycie zębów. Nic nie poradzę ze zostały tak kobiety stworzone, ze ładne są wtedy jak się umalują. Bo nieumalowane to z twarzy/oczów przypominaja faceta. Tez wole jak kobieta ma lekki makijarz a nie taki mocny, ale przeciez nie odrzucę ładnej dziewczyny tylko dltego, ze ma za TROCHĘ za mocny makijaz (no chyba ze naprawdę grubo by przeginała z tym malowaniem się to wtedy bym dał sobie z taką spokój). Tapety/szpachli na twarzy tez nie lubię, te ładne dziewczyny to raczej tyle szpachli nie mają, no chyba, że tak doskonale mają tą “tapetę/szpachlę” ułozona, ze wydaje się, ze nie mają i ze to jest naturalnie gładka cera. No nie wiem. Gdy kobieta ma duzo tapety/szpachli na twarzy rozsmarowane to jest słabe i widac to gołym okiem.

    Ok zgadza się masz rację, to zastanawianie sie przed podejsciem i przygladanie się jest niepotrzebne. Najlepiej przygladać się z bliska. Tez mam wadę wzroku (-1 / +1 ? Nie wiem jak to sie oznacza, jestem krótkowidzem). Wiem to od dawna, ale trudniej zastosowac to w praktyce, moze to wynika jeszcze z nie do konca wyplenionego strachu a przyglądanie się z daleka jest tylko dodatkowym czasem na zebranie odwagi, takim pretekstem (ale pomaga, czesto zbieram sie i wtedy podchodzę). Popracuje nad tym.

    Ja nie twierdzę ze te 20% to są tylko super dziewczyny (super dziewczyny czyli “9 – 10″). Zle zrozumiałes Paweł. W tych 20% są dziewczyny, które są “7,5″ – “10″. Czyli te najładniejsze, niemalże perfekcyjne, jak i te u których widzę pewne niedoskonałości, np nie do konca równy usmiech/zęby (“7,5″ lub “8″) ale cała reszta jest u niej atrakcyjna więc ona załapie się na dziewczynę “w moim typie”. Albo mogłaby schudnąc 3-4 kg i wtedy by wygladała super, a jesli nie schudnie tych 3-4 kg to też jest do zaakceptowania jej figura, bo ona nie jest jeszcze wcale gruba, tłusta, tylko mieści się jeszcze w granicach atrakcyjności (taka to tez “8″). Te wszystkie “8″ i “8,5″ a może nawet także niektóre “9″ to są dziewczyny, które NIE są perfekcyjne, u których widzę niedoskonałości ale mimo to macham na to ręką, bo nie jestem aż taki czepialski i wiem że idealnych ludzi nie ma oraz sam nie jestem doskonały. Ten przykład 40 latka który niesamowicie wybrzydzał i żadna mu się na ulicy nie spodobała to jakies totalne ekstremum, skrajność. Ja tak nie mam.

    Mi się ogołem podoba ok 20% kobiet (tak strzelam, a zbadam to na podstawie znajomych z fecebooka i będę miał dokładniejszy wynik)

    Dziewczyny srednie/srednio ładne (“5″ – “7″) to są dziewczyny, ktore mają już za duzo niedoskonałosci, za duzo rzeczy do poprawy i nie dałbym rady ich zmienić bo jest za duzo elementów do poprawy u nich i tylko jej silna chęć zmiany może sprwić, ze ona się “wyrobi”. A takie z daleka też mogą wydawac się ładne, ale po podejsciu czar pryska.

    Takie perfekcyjne dziewczyny (9 – 10) to rzadkość, moze 5% do 10% max. Ale są, czasami takie widuję. W srodę na plazy widziałem (z facetem i dzieckiem), dziś w barze, ale byłem z laską na randce to nie zagadywałem. Moze wróce do tego baru specjalnie aby zagadać do iej, bo dziewczyna śliczna, zjawiskowa jak dla mnie.

    Także ja nie celuję TYLKO I WYŁĄCZNIE w te 9-10. Jesli 8 lub 8,5 (czyli dziewczyna o pewnych niedoskonałosciach, na które macham ręką i akceptuję bo nie są jakies poważne i nie ma ich przesdnie dużo) spełni moje wymagaia co do “wnętrza” to jest materiałem na stała dziewzynę/żonę wtedy.

    Siebie mogę ocenić tylko na podstawie wyglądu i charakteru. Bo co do wartości i osobowosci to kazda kobieta moze miec inny gust, jedne będą wolały spokojnego faceta a inne krzykacza i cwaniaczka. Z charakteru spełniam oczekiwania takie jak mam wobec kobiet. z wyglądu oceniłbym się moze na 7,5 albo 8. Czyli jako atrakcyjnego, ale nie perfekcyjnego. Pracuję nad sylwetką, jak sylwetka się poprawi to i ocenię się wyżej.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 2, 2017 at 10:41

    Właśnie o to chodzi, że kobiety bez makijażu wyglądają prawdziwie i wtedy nie stawiamy ich na piedestale. A Ty chcesz się sam oszukiwać, żeby ona zakładała tapetę, bo jak nie, to nie wygląda zgodnie z Twoimi fantazjami i w dodatku masz czelność nazywać je podobnymi do facetów, co jest dużym nadużyciem i świadczy tylko o Twojej niedojrzałości i wypaczonym umyśle. No nic, szukaj sobie do śmierci laleczki barbie. Czytelnicy ratujcie, bo mnie ręce opadają.

    Makijaż został wynaleziony wraz z cywilizowanym światem, więc stwierdzenie, że “nie moja wina, że kobieta została tak stworzona, że musi się malować” jest przejawem Twojego wkręcania sobie do głowy tej idei, programowania się na iluzoryczny wygląd.

    Reply

    me_how September 2, 2017 at 11:19

    Damian, musisz sam dojść do pewnych wniosków, im szybciej, tym lepiej. Mnie najbardziej podobają się kobiety bez makijażu, piszę szczerze – te naturalnie wyglądające, normalnie ubrane. Makijaż znacząco fałszuje wygląd twarzy kobiety. To samo ubranie. Wysokie szpilki przekłamują kształt/długość nóg, w szczególności łydek, lekko podnoszą pośladki, nie wiesz jaki są wtedy prawdziwe proporcje. Już nie wspomnę, jak mocny make up destrukcyjnie wpływa na cerę, a szpilki masakrują kobiece nogi, w szczególności stopy i ścięgna.To też trzeba mieć na uwadze, jeśli traktujesz nowo poznaną kobietę “przyszłościowo”. Nie ma nic wspanialszego, jak naturalność u kobiety, to własnie jest seksowne. Kobieta powinna wyglądać przede wszystkim autentycznie i zdrowo. Makijaż i wyzywający strój przekłamują jej rzeczywisty wygląd. Zapewniam Cię, że gdy zaczniesz dostrzegać naturalne piękno u kobiet, to wytapetowane lalunie zaczną dla Ciebie wyglądać karykaturalnie, odpychająco wręcz. Zostaw je płytkim facetom, a sam zajmij się kobietami, które mają odwagę pokazać na ulicy swoją prawdziwą twarz..

    Reply

    Damian September 2, 2017 at 12:26

    Paweł, ale brutalna prawda jest taka, że większośc facetów tak myśli jak ja, nawet ci z samorozwoju. To widać często.

    Reply

    Damian September 2, 2017 at 12:31

    Mało kobiet jest takich, ktore sa naprawdę atrakcyjne i ładne bez makijażu.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 2, 2017 at 20:51

    Taka jest brutalna prawda i rzeczywistość. Obudź się!

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 12:04

    Tutaj akurat Paweł widzę sprzeczność u Ciebie. Z jednej strony mówisz, że podoba Ci się 30% kobiet gdy wychodzisz na miasto a teraz potwierdzasz, że takich bez makijazu pięknych jest bardzo mało, przy czym mówisz, że tylko takie naturalne bez makijazu Ci sie podobają.

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 12:10

    No, chyba że mało to masz na mysli te 30%. Jak dla mnie 30% ładnych kobiet to nie jest mało (mimo, że jest to mniejszość) tylko sporo, bo to co trzecia kobieta .

    Reply

    Damian September 2, 2017 at 12:35

    Najwazniejsze, ze podoba mi się ogołem około 20% kobiet, wiec jest szansa znaleźć taką, z jakiej bedę zadowolony. Zaznaczam, ze wygląd nie jest wszystkim, 20% kobiet ma zielone swiatło dla mnie i jestem gotów przygladac się ich wnętrzu. Z całą resztą jestem pogodzony (że w nocy bedzie bez makijazu i za pierwszym razem gdy ją zobaczę bez makijażu mogę poczuc się oszukany), trudno, taki swiat.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 2, 2017 at 20:51

    Są też dziewczyny, które mają bardzo mało makijażu, więc wcale nie musisz spędzać z nimi nocy oraz na basenie też widać, jaka jest naprawdę. Jak masz się czuć oszukany, to lepiej się trzymaj od kobiet z daleka!

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 11:52

    Wolę już sie poczuc przez chwile “oszukany” / zawiedziony (nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, wiadomo chyba o co chodzi?) / zdziwiony i potem sie do tego przyzwyczaić, ze ona bez makijazu wygląda mniej atrakcyjnie. Bez makijażu widzieć będę ją tylko w nocy i tyle.

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 11:59

    Jest tez cos takiego jak makijaz permamentny. Popieram takie rozwiązania u kobiet. Ot, kwestia gustu.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 2, 2017 at 20:50

    Samorozwój to często oszustwo, festyn marzeń, kręcenie się w kółko, pompowanie ego, nabijanie ludzi w butelkę, mamienie ich nierealnymi marzeniami, fantazjami, zbiorowa histeria w stylu “możesz wszystko, kumbaya”, więc to żaden autorytet. Jak Ty jesteś na to podatny, to Twoja głupota.

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 11:55

    Nigdy tego nie kupowałem i nie kupuję, takie motywowanie “mozesz wszystko, kumbaya” to jakaś bzdura. Dlatego przestałem wierzyć że znajdę idealną z wyglądu (“10″) oraz do tego jednocześnie idealną z wnętrza kobietę i odpuścułem nieco wymagania co do wyglądu, akceptując dziewczny “8″, które moze nie są aż tak sliczne jak te “10″ ale nadal są bardzo atrakcyjne i pozatym wygląd to nie wszystko, wnetrze też jest bardzo ważne.

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 12:02

    Tak samo jak nie wierzę w MLM. Tam najlepiej na tych ich szkoleniach widać tę zbiorową przesadnie pozytywną histerię.

    Reply

    Neocortex September 4, 2017 at 00:28

    Hej Pawle!

    No właśnie tutaj nie do końca rozumiem co masz na myśli (zapewne chodzi o pseudo szkolenia i książki, które mamią tytułami, a nie dają rozwiązań itp.). Wielokrotnie zachęcasz w swoich materiałach do samorozwoju, pracy nad sobą, sam mówisz w jakimś wystąpieniu, że lubisz takie szybkie pigułki, które można szybko zastosować, czy gdyby nie samorozwój i wieloletnia praca, filtrowanie informacji ważnych, które prowadzą do efektów byłbyś tu gdzie jesteś dzisiaj?

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 08:26

    Tak, większość tytułów to motywacyjne bajo bongo w stylu “uwierz w siebie” i tzw. historie sukcesu, ale po paru takich pozycjach to już nic nie daje i człowiek chce konkretnych rozwiązań krok po kroku, których niestety jest, jak na lekarstwo i zaczyna się spirala frustracji, bo z jednej strony każdy znachor Cię nakręca na marzenia, a potem daje ogólnikowe rozwiązania. To słowo samorozwój jest już skończone. Wielu ludzi zniszczyło sobie przez to życie. Wielu zrobiło z tego kult, sektę i religię pieniądza i podsycania nierealnych marzeń. Przykładowo zobacz film: “Witamy w życiu Amway”. Niewiele się to różni od typowych szkoleń “samorozwojowych”.

    Reply

    Damian September 5, 2017 at 19:56

    Pod pojęciem samorozwój ja rozumiem:

    -regularne powtarzanie wiadomości teoretycznych w temacie kobiet, np czytanie twoich materiałów, czytanie notatek z Twoich materiałów
    -regularne praktykowanie, czyli rozmawianie z obcymi kobietami, narażanie się na odrzucenie (czyli jest to praktyczny trening pewnosci siebie z kobietami)
    -dieta, dzieki której mozna nabrac masy/schudnąc (w zaleznosci co kto potrzebuje)
    -treningi na siłowni, aby zbudować zadowalającą nas sylwetkę
    -dążenie do wolności finansowej, np czytanie książek na temat finansów, wolnosci fnansowej (teoria) a także uczęszczanie na praktyczne szkolenia w zakresie finansów, na których mozna zobaczyc praktyczne i konkretne rozwiązania zbliżające/prowadzące nas do wolnosci/niezależności finansowej, abysmy nie musieli pracowac na etacie tylko miec dochód pasywny.

    To jest samorozwój: w dziedzinie relacji z kobietami, w dziedzinie finansów i sylwetki.

    A te smieszne szkolenia motywujące są stratą czasu, kasy i energii. To jest sekta. “mozemy wszystko”. Pranie mózgu. Wszelkiego rodzaju MLM tez jest niewiarygodny dla mnie, moim zdaniem ci wszyscy “dyrektorzy” którym niby sie udało i teraz niby mają dochód pasywny na poziomie kilku-kilkunastu tysiecy zł miesiecznie to ja uwazam, że to są ludzie zatrudnieni przez te firmy na etacie, którzy dostaja luksusowe firmowe auta i mają płacone za to aby nabierac ludzi i szukać naiwnych akwizytorów, ktorzy będą promowali za grosze (albo za darmo) produkty danej firmy. Tak podejrzewam.

    Reply

    Damian September 2, 2017 at 13:04

    Jak miałbym ogladac się tylko za atrakcyjnymi dziewczynami bez makijazu to moze 2-5% takich jest. Widzę,że myslisz, że tylko ja mam takie “spaczone” podejscie do wygladu kobiet. Zapewniam Cie Paweł, ze tak nie jest i wielu facetów tak mysli jak ja. Moze w związku z tym warto by było jakbys napisał na ten temat obszerniejszy artykuł poparty konkretnymi zdjeciami róznych kobiet.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 2, 2017 at 20:54

    Większość zazwyczaj się myli. To żaden argument. Tak, faceci mają spaczone umysły przez programowanie medialne i wszechobecną promocję tych nierealnych wzorców. Wczas się skapłeś, że faceci mają nierealne oczekiwania. Poruszyłem ten temat w pierwszym miesiąc “Wolność od nałogów w 90 dni”, a w artykułach mam to do nadrobienia.

    Reply

    Damian September 2, 2017 at 13:16

    Zresztą kazdy ma inny gust. Nie ma takiej wspolnej miary i sakli aby zmierzyć poziom gustu i ocenic kto ma własciwy a kto ma spaczony. Dla mnie dziewczyna bedzie “10″ a dla kolegi ta sama kobieta moze byc nawet “7″, przy czym dla niego “7″ oznacza materiał na żonę, a dla mnie “7″ wg mojej skali to dziewczyna srednio-ładna, czyli szczerze mowiąc jednk nie w moim typie. Uwazam, ze jedynym wiarygodnym miernikiem tego, czy nasz gust jest normalny czy spaczony jest procent kobiet jaki nam się podoba. Jesli komus podoba się 2% kobiet ogółem to ma przesadnie wysrubowane wymagania, jesli komus podoba się 50% kobiet to nie ma zadnych standardów co do wygladu i wyglad wogole nie ma dla niego znaczenia co tez jest przesadą.

    Reply

    Michał Lxxx September 2, 2017 at 13:43

    Paweł,
    bo to jest tak że faceci codziennie widzimy ich bez makijażu i albo facet jest mniej lub bardziej przystojny, ale jest NATURALNY, no bo większość mężczyzn nie używa makijażu ;-) , tylko jakoś tam dba o siebie – krem, mydło, balsam po goleniu, żel na włosy.

    A kobiety po prostu gdy zmyją makijaż, to jest SZOK bo wiele z nich wygląda bez makijażu naprawdę średnio
    Właśnie o taki SZOK w tym chodzi, dwie skrajności.

    Znaczy kobieta wygląda naturalnie, ale mniej atrakcyjnie niż z makijażem.
    Po to jest makijaż, aby PODKREŚLAĆ URODĘ i MASKOWAĆ NIEDOSKONAŁOŚCI.

    To tak jakby facet siwiał i regularnie farbował włosy.
    Nagle by przestał farbować, to byłby szok.

    Tak samo jest z kobietami.

    Chodzi o to, aby w tym wszystkim zachować ZDROWY ROZSĄDEK i MYŚLEĆ.

    Reply

    Damian September 1, 2017 at 15:58

    Ok Paweł, przekonałeś mnie tymi argumentami o wytrwałosci, podając przykłady koszykarzy. Rozumiem, trafia to do mnie.

    Zrobię tak, że poswiece miesiąc na intensywne treningi okazywania zainteresowania w bezposredni sposób wykonam ponad 50 podejsc, aby się jeszcze bardziej znieczulić i juz nigdy nie wahać się i nie stresować się przed zagadaniem do ślicznej dziewczyny (mimo, że jestem w stanie zagadać i juz dzięki temu, ze jestem w stanie tego dokonać i nieraz to robiłem to jestem lepszy pod tym wzgledem od większosci facetów to i tak nie jestem zadowolony z tego w jakim miejscu jestem bo przed zagadaniem do atrakcyjnej laski stresuje się a ja nienawidzę stresu[!] i przez to nieraz odpuszczam dobre okazje). W sumie po co mam to rozkładać na pół roku leniwie zagaduując przy okazji? Lepiej bedzie jak załatwię sprawę w miesiąc.

    Mam nadzieję, że codziennośc nie przytłoczy mnie na tyle, że opadnie mi zapał do trenowania tego (codziennosc – praca, ranne wstawanie o 6 a co za tym idzie permamentne niewyspanie – ja jak nie spię 8-9h conajmniej to chodzę nie wyspany i oczy mi się zamykają i przy najblizszej mozliwej okazji idę w kimono jak narkoman siega po narkotyk. Musze odespać, przespac się godzine lub dwie. Duzo czasu i energii na tym tracę, potem gdy wstanę z tego snu, wyjdę z łożka po odsypianiu i idę taki zaklejony na zakupy to ani nie mam siły i checi sie ładnie ubrac, ani nie mam energii na nic produktywnego i z wielkimi trudnosciami motywuje się do czegokolwiek)

    Reply

    Paweł Grzywocz September 1, 2017 at 17:15

    Musisz iść kilka minut przed 22 do łóżka i zasypiać. Innej opcji nie ma, żeby funkcjonować, wstając o 6.

    Reply

    kamil September 1, 2017 at 18:08

    Cześć Paweł, ja mam takie pytanie/problem. Może to złośliwość losu, ale gdy jestem schludnie ubrany i gotowy żeby zagadać, to nie trafia się, żadna kobieta w moim typie i zagaduję tylko dla treningu. Za to gdy jestem w roboczych ciuchach gdzieś na robocie albo wejdę do Biedronki, to wtedy właśnie pojawia się dziewczyna, która mi się podoba, no ale mój strój mnie krępuje i obawiam się, że to trochę nietaktownie tak zagadywać do kobiety chyba, że się mylę. Czy masz jakiś pomysł jak zagadać w takiej sytuacji, może jakoś zabawnie, potraktować tą sytuację żartobliwie? Dodam, że nie jestem brudny, tylko ubrany w odzież BHP. Masz jakiś pomysł?

    Reply

    Paweł Grzywocz September 1, 2017 at 19:51

    Poczytaj na Internecie artykuły o tym i pogadaj z koleżankami lub z zagadanymi kobietami, czy to prawda, że kobiety lubą mężczyzn w uniformach np. policjantów, strażaków, wojskowych, a następnie sam się dodaj do tej grupy, bo w uniformie też prezentujesz takie cechy człowieka czynu, pracowitego, konkretnego i można też żartować, że jesteś np. super mario czy bob budowniczy w zależności, do czego Ci bliżej, złota rączka, czy tam obróć to na swoją korzyść, że jakby potrzebowała pomocy, to możesz jej pomóc pomajsterkować czy zlewie albo gniazdku. Jakby nie patrzeć wszystkie takie normalne zwroty w rozmowie z kobietą brzmią zabawnie. Było o tym tutaj.

    Reply

    kamil September 2, 2017 at 14:09

    Dzięki Paweł, spoko z Ciebie gość, chyba jedyny, który rzeczywiście doradzi, a nie zaszkodzi. Pozdrawiam.

    Reply

    Damian September 3, 2017 at 21:12

    Paweł powiedz gdzie było coś o facebooku, tzn jak zagadać do dziewczyny na facebooku ktorej nie znam ? Bo na portalach randkowych to inna sytuacja, wiadomo po co tam kazdy jest. A fecebook to nie portal randkowy. Czyli trzeba pewnie bardziej okazac zainteresowane, tak jak przy podchodzeniu na zywo w miejscach bez kontekstu?

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 08:22

    O facebooku jest na playliście na yt: pawel grzywocz facebook oraz w raporcie “praktyczny podryw w Internecie”.

    Reply

    mbvb September 3, 2017 at 21:40

    Czy rozmowa na temat związku musi zawsze wychodzić z inicjatywy kobiety?
    A jak jest nieśmiała?

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 08:23

    Tak, nie ma zmiłuj, bo się wpakujesz w związek z cichym wampirem uwagi, który chciał się tylko dowartościować chłopakiem. Jak będziesz ją męczył spotkaniami raz na tydzień/półtora, to w końcu spyta, czemu tak mało i wtedy ją naprowadzisz.

    Reply

    Damian September 4, 2017 at 01:44

    Tak już z ciekawości, na zakonczenie dyskusji podam statystykę jak to u mnie z tym moim gustem jest.

    Często wyrazamy coś procentowo, ale nie da się tego policzyć tylko po prostu wyrazamy te procenty na “czuja”, strzelamy, podajemy tak jak NAM SIĘ WYDAJE. Tutaj akurat policzyłem na konkretnych realnych liczbach, bo gdy coś jest procentowo wyrażane to fajnie jesli rzeczywiscie ma odbicie w rzeczywistosci i da się to policzyć.

    Wzięłem pod lupę łącznie 133 dziewczyny i podzieliłem na 3 grupy:
    -Grupa 1: dziewczyny w moim typie, takie które nawet jesli mają niedoskonałości w wygladzie, to są one do zaakceptowania bez konieczności poprawiania ich (“8″ – “10″).
    -Grupa 2: takie które są atrakcyjne, ale musiały by coś tam pozmieniać w wygladzie aby byc w moim typie. A także dziewczyny, które są ładne, nic więcej nie da się u nich zmienić, ale po prostu jakoś mi nie podchodzą, głównie z twarzy mogą być w nie moim typie albo mają takie cechy, których nie da się zmienić (np dziewczyna jest wysoka i ma 175cm a tak poza tym atrakcyjna). To są “7,5″, czyli dziewczyny z którymi mogłbym ewentualnie być w stałym związku, pod warunkiem, że by poprawiły te “kulejące” elementy wyglądu (np jesli ma za krótkie włosy to niech zapusci na długie itd.), a jeśli tych elementów nie da się poprawić (np. twarz niby sympatyczna ale jakoś tak nie do konca mi podchodzą jej rysy twarzy, albo dziewczyna jest za wysoka/za niska) to trudno – machnę na nie ręką i zaakceptuję pod warunkiem, że taka dziewczyna będzie miała WYBITNE wnetrze czyli: 1. bedzie mną BARDZO zainteresowana, 2. bedzie miała SUPER osobowosc, 3. bardzo podobne wartości do moich 4. naprawdę dobry charakter —> tak, niedoskonałości w wygladzie może nadrobić WYBITNYM wnętrzem. “7,5″ to nadal dziewczyna która cieszy oko i przyjemnie na nią spoglądać.
    -Grupa 3: te które mi się NIE podobają na tyle aby przeszły u mnie test fizycznej atrakcyjności (“1″ – “7″), niektóre mają potencjał żeby ocenić je wyżej, ale za duzo by trzeba było w nich pozmieniać a ja nie jestem zadnym trenerem żeby mówić jej po kolei co powinna poprawić by być ładniejszą.

    Te 133 dziewczyny to dziewczyny które znam osobiście albo tylko widziałem je na żywo ale az tak dobrze nie znam. Niektórych z tych 133 dziewczyn nie widziałem na żywo wogóle tylko sugeruję się zdjęciami z facebooka (ale takich których nie widziałem na żywo i oceniłem na podstawie zdjęć jest mało, większość ze 133 dziewczyn widziałem na żywo). Niektóre widziałem dawno, np kilka lat temu, ale mam je na facebooku i widzę ich zdjęcia i nie sądzę, aby jakoś bardzo się zmieniły od tamtego czasu kiedy je ostatni raz widziałem na żywo.

    Wyniki są takie:

    23% to kobiety w moim typie (“8″ – “10″), w tym te najładniejsze, absolutnie na maxa topowe “rakiety” (“9,5″ oraz “10″) to ledwie ok 5% -
    gdyby wliczyć także “9″ (czyli “9″ – “10″) to byłoby ok 10%. Czyli 13% to są “8″ i “8,5″ czyli dziewczyny, które też zaczęłem brac pod uwagę (od roku, bo wczesniej miałem przesadnie wysrubowane wymagania) pomimo jakichś tam ich niedoskonałości.

    Kolejne 16 % to dziewczyny “7,5″, czyli z drugiej grupy.

    Pozostałe 61% nie jest w moim typie i bym sie z taką nie chciał wiązać (“1″ – “7″), jakaś granica wymagan co do wyglądu tez musi być.

    To jest mierzone moją skalą, to jest mój gust. Takie mam standardy (dziś juz wcale nie są przesadnie wysrubowane, ale niskie też nie są, mysle ze są akurat jak na faceta znającego się na relacjach damsko-meskich i siedzącego w tym temacie juz jakis czas).

    To taka statystyczna ciekawostka poparta faktycznymi liczbami. Zamiast siedziec na fb i yt przeznaczyłem ten czas na podliczenie tego, potraktowałem jako rozrywkę i zabawę :)

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 08:35

    Kamień spadł mi z serca. Dzięki za ciekawe badanie. Pozostaje brać się do roboty i cieszyć podejściami, bo wychodzenie takich statystyk w prawdziwym życiu to sporo pracy. Na fb można przeklikać w godzinę ponad 100 dziewczyn w bardzo wygodny sposób przed komputerem. Spotkanie tylu dziewczyn na żywo, to już inna bajka. Można nawet założyć, że przy 23%, to spotkasz interesującą dla Ciebie dziewczynę co około 8 dziewczynę. Czyli zagadujesz do 8 dziewczyn i ta 8 będzie Ci się podobała. A jak nie zagadasz do tych wcześniejszych 7 średnich dziewczyn, to przed tą 8 wypadniesz słabo, bo nie będziesz miał swobody.

    Reply

    Damian September 4, 2017 at 12:04

    Mi też kiedyś spadł kamien z serca z tego powodu. Niesamowicie ważnym, kluczowym krokiem do tego, aby to zrozumieć było to, że doszedłem do wniosku, że gdy ładna kobieta za mną goni (nawet już “8″), jest bardzo zainteresowana to niesamowicie zwiększa to moje zainteresowanie do niej. Jeszcze gdyby całą resztę wnętrza miała super, to naprawdę nie ma co wybrzydzać, że koniecznie muszę związać się z “10″ czy z “9″. Nie muszę. “8″ plus swietne wnętrze wystarczy, by się taka kobietą cieszyć. Po prostu przestałem wierzyc w to, że mozna mieć kobietę o super wnętrzu i jednoczesnie o super wygladzie typu “10″ czy nawet “9″. Ja nie mówię, że to niemozliwe, ale na pewno mało prawdopodobne i jeśli ktoś chce mieć “9 – 10″ jednoczesnie nie schodząc z wymagań co do wnętrza to może tak szukać kobiety do usranej śmierci i prawdopodobnym jest, że takiej nie znajdzie.

    Reply

    Damian September 4, 2017 at 14:23

    Oczywiscie z tym “gonieniem” i duzym zainteresowaniem kobiety naszą osobą to nie mam na mysli przesadnej desperacji u kobiety i nachalnosci. Proszę tego nie mylić. Wszystko co skrajne jest złe. Chodzi mi tu przede wszystkim o to, że kobieta współpracuje, pomaga, dobrze się zachowuje i okazuje zainteresowanie (dotykanie, wypytywanie z umiarem o różne nasze aspekty życia, ciekawość, chęć spędzania z nami czasu, spojrzenie, uśmiech itd.)

    Reply

    Damian September 4, 2017 at 11:55

    dodam jeszcze, ze takie absolutnie idealne z wyglądu “10″ byłyby 2 na 134 (musiałbym dodać jeszcze jedną, tą co widziałem w zeszłym tygodniu na plaży z facetem i dzieckiem). To jest 1,5%.

    Reply

    piter September 4, 2017 at 13:21

    Wybaczcie, że trochę odbiegam od tematu artykułu, ale przeczytałem ostatnio z ciekawości książkę pt. “Prawdziwy mężczyzna” autorstwa pani Malwiny Gartner (z wykształcenia psycholog). Może ktoś czytał, jeśli nie to polecam. Porównałem też sobie (również z ciekawości) jej punkt widzenia z tym, o czym mówi i pisze Paweł w swoich materiałach. Oto 20 ważniejszych wskazówek dla panów od tej pani:

    1. “Bądź zawsze NATURALNY, bo tylko tak wygrasz”.
    2. “Jasne jak słońce jest, że BRAK PEWNOŚCI SIEBIE DLA MĘŻCZYZNY BĘDZIE PRZESZKODĄ bardzo poważnie utrudniającą właściwe kontakty z kobietami”.
    3. “(…) Musisz przy tym wykazywać zrównoważenie – zapomnij o ekscytacji typowej dla nastoletnich fanek boys bandów. Nie parskaj śmiechem, nie wpadaj w złość niczym byk na arenie”.
    4. “Kobiety niestety bowiem bardzo często, aby poznać mężczyzn, testują ich. Nie robią tego nawet szczególnie rozmyślnie, ale tak po prostu. Takie już są – i tyle. Jeśli zatem zauważysz, że ona mówi coś dziwnego, co Cię drażni albo niepokoi, po prostu przejdź nad tym do porządku dziennego – niczym marszałek sejmu na obradach”.
    5. “(…) LEPIEJ JEST WIĘC BYĆ NIEZAPISANĄ KARTKĄ NIŻ KIMŚ, O KIM OD RAZU WSZYSTKO SIĘ WIE”.
    6. “TRENUJ SWÓJ GŁOS i wiedz, że działa on na kobiety bardzo, bardzo silnie. Nie wiem, czy wiesz, ale są dziewczyny, które nigdy nie widząc mężczyzny – np. prezentera radiowego – są przekonane o tym, że jest on niemal doskonałym kochankiem i najprzystojniejszym mężczyzną na świecie”.
    7. “Podkreślaj najważniejsze słowa Twojej wypowiedzi PAUZAMI, które Tobie będą wydawały się zbyt długie, a im większe wrażenie chcesz wywrzeć, tym dłuższe rób pauzy. Niech kobieta ma czas, aby przemyśleć to, co do niej mówisz”.
    8. “Każdy prawdziwy mężczyzna przede wszystkim ma styl. To oznacza, że jest tym, kim jest, a nie tym, na kogo się kreuje”.
    9. “Kobiety z reguły starają się za wszelką cenę sprawić, by mężczyzna, którego poznały lub pokochały się zmienił. Kiedy jednak tak się stanie, taki <> przez nie do ich własnych potrzeb mężczyzna PRZESTAJE IM SIĘ PODOBAĆ”.
    10. “Dla kobiety o wiele bardziej interesujący jest mężczyzna, który daje jej do zrozumienia (swoim głosem, postawą, zachowaniem i mową ciała, a na samym końcu słowami):
    - To Ty mnie potrzebujesz, a nie ja Ciebie,
    - Nie jesteś dla mnie wystarczająco atrakcyjna, wystarczająco inteligentna, itd.
    - Myślałem, że jesteś zupełnie inna, rozczarowałaś mnie…
    - Nie masz tak naprawdę dla mnie większego znaczenia”
    11. “Co ciekawe jednak (kobiety), wybierając partnera szukają w nim takich cech, które same chciałyby posiadać. Szukają kogoś, kim same chciałyby być”.
    12. “(…) był dla niej interesujący dlatego, że nie potrafiła go przy sobie zatrzymać, NIE UMIAŁA GO PRZEWIDZIEĆ”.
    13. “Kobiety pragną, aby mężczyzna grał na wszystkich klawiszach ich emocjonalnej klawiatury, bo tylko tak mogą się spełniać”.
    14. “Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo kobiety nie lubią źle ubranych mężczyzn – naucz się zatem ubierać dobrze”.
    15. “Trochę krzywe zęby, jeśli są czyste, białe i zadbane, nie powinny być poważną przeszkodą”.
    16. “Kobiety szukając mężczyzn, szukają tego, co męskie – a więc FACETÓW STANOWCZYCH, ZDECYDOWANYCH I KONKRETNYCH, A NIE PRZYJAZNYCH”.
    17. “Dla nas wygląd ma DRUGORZĘDNE ZNACZENIE. MA ZNACZENIE NA POCZĄTKU, ale potem, w miarę rozwijania się znajomości, traci na znaczeniu i to bardzo”.
    18. “IM BARDZIEJ MĘŻCZYZNA NAS CHCE I OKAZUJE TO – TYM MNIEJ JEST DLA NAS INTERESUJĄCY”.
    19. “Macho nie jest partnerem, nie udziela wsparcia, lecz dominuje, przejmuje kontrolę nad kobietą, a to zupełnie co innego niż opiekuńczość”.
    20. “Kobiety poszukują w mężczyźnie dobrych manier, zachowania z klasą i traktowania kobiet JAK LUDZI”.

    Wszystko zgadza się z tym (czasem nawet słowo w słowo) czego uczy Paweł. Myślę, że dalszy komentarz jest zbędny :)

    Reply

    Kuba September 4, 2017 at 14:45

    Mieć styl, chyba mam. Ubieram sie jak uważam, ale dobrze. Tak to mam zrozumieć? Paweł przy podejściu mówić czym sie zajmuję? Ja często pytam czym one sie zajmują, pasję i tak dalej. Oczywiście mam jeszcze dużo rzeczy, zajęć które lubie robić, nie wiedzą o nich :) wyjawiam tylko jedną. Dzisiaj po dość długiej przerwie robiłem dwa podejścia, zero jakiś większych emocji z mojej strony. Zdobyłem nawet numer, tylko dziewczyna na moje oko nie jest zainteresowana. Dzwonić? Dodam coś od siebie co do wyglądu, zauważyłem dziś, że widzę same ładne dziewczyny :) Panowie nie 10, 5, czy 70, wybór zero jedynkowy podoba mi sie albo nie, tylko tyle. Co tak w ogóle oznacza ” grać na emocjach kobiety” ? Chodzi o to całe droczenie? Flirt? Zaskakiwanie?

    Reply

    Paweł Grzywocz September 4, 2017 at 14:52

    Można dzwonić dla zasady, aby mieć doświadczenie i pewność, czy kontakt był mocny czy słaby. Czy mówić, czym się zajmujesz? Można ogólnie podać branżę albo żartować, że jesteś bezdomny. Jak grać na emocjach? Ja nigdy nie używam takich frazesów. Mogę się domyślać, co to oznacza, ale nie będę tłumaczył, bo ja nigdy nie mówię, żeby im grać na emocjach.

    Reply

    piter September 4, 2017 at 18:01

    Wydaje mi się, że “granie na emocjach” oznacza dostarczanie kobietom śmiechu, wzruszeń, uniesień i ciągłej nieprzewidywalności.

    Reply

    Neocortex September 4, 2017 at 14:52

    Punkt 11. Byłem prawie pewien, że kobiety szukają mężczyzn wiedzących czego chcą, często to podkreślając, jednocześnie najczęściej same tego nie wiedzą.

    Punkt 16. Często słysze i widzę zwałaszcza na profilach szukam przyjaciela najpierw, a później zobaczymy – masaakra !!

    Punkt 18. Killer killerów, większość indoktrynowanych facetów robi odwrotnie latami – brak słów.

    Reply

    Jacek September 6, 2017 at 11:02

    Swoją drogą dziewczyny też mogły by się edukować w tych sprawach i zachowywać trochę tajemniczości, ostatnio poznałem fajną dziewczynę,chciałem poznać ją jaka jest tu i teraz, ale w między czasie kolega mi opowiedział jak mu ona zwierzała się o byłych facetach i co z nimi robiła, nie zdążyłem jej lepiej poznać, a ona już zamordowała szacunek w moich oczach, no niby każdy ma tam jakieś doświadczenia , ale jak się o tym dowiadujesz to zainteresowanie zanika i tego nie da się odwrócić.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 6, 2017 at 11:38

    A niektóre zwierzałyby się Tobie. Po prostu są głupie. Ich sprawa, że nic z tym nie robią.

    Reply

    me_how September 6, 2017 at 16:22

    Jacek, a czy to jest Twój dobry kolega? Masz pewność, że był szczery? Mnie tak kiedyś też znajomy zniechęcał do pewnej dziewczyny i jak się domyśliłem, sam do niej startował.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 7, 2017 at 10:28

    Słuszna uwaga. Jacek nie powinieneś wierzyć w nic, co Ci ludzie opowiadają o dziewczynie. Masz ją poznać osobiście i na podstawie jej aktualnego zachowania ocenić, czy warto się z nią spotykać!

    Reply

    me_how September 6, 2017 at 16:38

    Druga opcja może być taka, że wcześniej do niej uderzał, ale go olała i gość teraz w drodze “rewanżu” wygaduje o niej bzdury. Zawsze lepiej sprawdzić prawdziwość tych informacji.

    Reply

    Damian September 7, 2017 at 15:01

    Paweł, dzis mam sie spotkac z kobietą. Jednak we wtorek jadę na 10 dni w delegację (powrót za 2 tyg 22.09 piatek lub 23.09 sobota). Czyli od dnia dzisiejszego licząc, to najszybciej mogę się z nią spotkać za 2,5 tygodnia (w niedzielę 24.09). Czy mówić jej, wspominać jej coś, że jadę w delegację? Nie mam zamiaru się zagłębiać w szczegóły, ale tak ogólem jej wspomnieć, np: “w przyszłym tygodniu jadę na 10 dni w delegację”. Powiedzieć jej o tym czy nic nie mówić? A może powiedzieć tylko “w przyszłym tygodniu jadę w delegację” nie mówiąc na ile czasu?

    Doradz, aby nie byc zbyt przewidywalnym.

    Mi się wydaje, że nie ma nic złego w tym aby powiedzieć jej, że jadę we wtorek na 10 dni w delegację. Ale moze jestem w bledzie?

    Chodzi mi o to, że na kolejne spotkanie mogę się z nią najszybciej umówić za 2,5 tyg. Oczywiscie spotkania nie umówię dziś, tylko za ok 2 tyg przez telefon. Czy dziś na spotkaniu wspominać jej o tej delegacji.

    Reply

    Paweł Grzywocz September 7, 2017 at 15:26

    Oczywiście, że warto wspomnieć. Chodzi o to, żeby nie czekała nie wiadomo, na jaki kontakt po spotkaniu. Mówisz wtedy na końcu spotkania ogólnie: “Wyjeżdżam na kilka tygodni na delegację” – cisza ; ). Jakby pytała, na ile, to mówisz: “2 tygodnie” i tyle. Nie tłumacz się, dlaczego to mówisz. Unikaj mówienia czegokolwiek. Po prostu wyjeżdżasz na 2 tygodnie i tyle. Nie daj się wciągnąć w gadkę, czy się odezwiesz czy nie. Jakby pytała o cokolwiek (o kontakt stamtąd lub po powrocie), to mówisz ogólnie: “Pogadamy, jak wrócę”, czyli nie wiadomo, czy się zobaczycie wtedy czy nie. Jest to takie info, żeby ona się nie obraziła, że się nie odzywasz przez więcej niż 9 dni. Jakby chciała, żebyś coś napisał, to mówisz: “Spoko ; )”, a potem nic takiego nie robisz, bo nie masz takiego obowiązku względem obcej dziewczyny.

    Reply

    marian October 6, 2017 at 14:06

    Faceci żonaci muszą znosić fanaberie swoich “słoneczek” bo przeważnie są jeszcze dzieciaci. Fakt posiadania dziecka przez faceta sprawia że staje się on niewolnikiem kobiety bo w przypadku rozwodu ona może go zniszczyć zasłaniając się dobrem dziecka i obydwoje dobrze o tym wiedzą. Można sobie o tym poczytać jak kto chce. Kobiety w Polsce ogólnie źle odnoszą się do swoich facetów, dużo gorzej niż to ma miejsce w innych krajach.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 17:50

    Ja potrafię do takich 3 dziewczyn zagadać w ciągu 10 minut na paśmie przystanków. Nie muszę się włóczyć godzinę po rynku. Robisz sobie wymówki byle tego nie zrobić i dlatego stoisz i będziesz stał w miejscu. Proste ćwiczenie, a Ty wypisujesz stronę A4 byle tego nie robić. Co za leń. To jest tak samo, jakbyś powiedział: “Pomówię po angielsku, gdy mi się będzie chciało”. Następnie będzie Ci się chciało raz na 2 tygodnie i nigdy się nie nauczysz mówić.

    Drugi problem to właśnie Twoje wypaczone, wygórowane, nierealistyczne oczekiwania odnośnie wyglądu kobiet. To niech Ci się spodobają te ŚREDNIE. Zacznij w nich dostrzegać atrakcyjne cechy! Inaczej się nie nauczysz i nigdy nie poznasz ładnej dziewczyny, która chciałaby się z Tobą dalej spotykać. Ten wygląd kobiet Cię za bardzo paraliżuje oraz Twoja ekstremalna wybredność Cię trzyma w miejscu.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 21:09

    Tak, trafiłeś w dziesiątkę. Zaprzestanie oglądania gołych panienek pozwala nauczyć się dostrzegać piękno w kobietach. Wiesz, to nawet nie musi być nic ostrego. Można się naoglądać zdjęć, filmów i reklam z ubranymi kobietami i wykształcić nierealne oczekiwania.

    A z tym “spodobałaś mi się i chciałbym Cię poznać”, to rozgraniczam to na 2 etapy. Osoby, które boją się odrzucenia powinny zrobić takich 100 podejść, żeby się znieczulić. Inaczej to po prostu nie idzie do przodu. Jak tak zrobiłem i mi to mocno przeszło. Następnie wkurzyłem się, że to nie prowadzi do randek, więc olałem ten sposób. Ale dzięki temu sposobowi zbudowałem pewność siebie, przestałem się bać. Więc, jak widzę na spotkaniach, że ktoś nie chce w żaden sposób się odsłonić, a wiem, że Damian też podobną osobą, to mam dość i mówię: “Powiedz coś hard corowego, bo inaczej nigdy się nie przełamiesz”.

    Do pewnego momentu to mi dało spektakularne efekty w budowaniu pewności siebie. Jak ktoś tego nie zrobił, to będzie się całe życie czaił, byle nie pokazać, że jest zainteresowany kobietą w sensie damsko-męskim. Alternatywnie polecałem w ostatnich artykułach mówić: “Chciałem powiedzieć Ci komplement”, “Chciałem sprawdzić, jakim jesteś człowiekiem/jaką jesteś osobą/jak się z Tobą rozmawia/sprawić Ci trochę radości/powiedzieć coś miłego/wesołego/zobaczyć, jak się z Tobą rozmawia”. Cokolwiek!

    Ale na spotkaniach i tak widzę, że faceci robią to źle i np. mówią te rzeczy, ale z taką łajzowatą energią, jakby kobieta miała im wyświadczyć przysługę, że ich posłucha. Załamuje mnie to, że faceci się próbują, jak ryba wyślizgnąć byle nie zakomunikować dziewczynie, że zagadali do niej, żeby ją poznać. To są poważne zaburzenia poczucia wartości, zryty światopogląd. No po prostu jak ktoś nie przerobi kursów 90 dniowych pewności siebie i wolności od nałogów to takie osoby są w beznadziejnym położeniu. Ja tam przekażę im tyle informacji, ile zdążę, ale to tak nie działa. To trzeba studiować miesiącami i zmieniać swoje myślenie. Tymi ćwiczeniami też się tego nie przeskoczy. Trzeba to poukładać w głowie. Także jak ktoś stoi w miejscu, bo nie chce pozmieniać w głowie, co trzeba, to mnie pozostaje rozłożyć ręce i tyle.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 21:16

    Chodzi o to, że dla mnie ładnych jest mnóstwo dziewczyn. Może z 30%, jak mam takie wyjście na miasto. A Ty masz tak wybrakowany gust, że prawie żadna Ci się nie podoba. W tym jest problem a nie w nazewnictwie. Ja mam bardzo proste wymagania: wcięcie w talii, brak wyraźnej nadwagi, średni lub duży biust, zadbane dłonie, równy lub w miarę równy uśmiech, ładna buzia bez makijażu, włosy dłuższe. To właściwie tyle. Mnóstwo ładnych dziewczyn widuję. A facet, z którym się spotykam twierdzi, że żadna mu się nie podobała. Może 1 albo 2, ale je skreślił bo np. miały trochę takich młodzieńczych krostek na czule, które moim zdaniem znikną i to nie jest żaden problem. Przypatrują się tym dziewczynom, jakby właśnie miały być z wosku odlane IDEALNE. A takich dziewczyn nigdy nie spotykamy. Nie istnieją. Czasami się zdarza taka umalowana, jakby była jakimś mimem z cyrku, ale to nie wiadomo, kto wyskoczy spod takiej tapety o poranku i wolałbym, jak najszybciej zobaczyć ją bez makijażu albo wolę poznać dziewczynę, która nosi go bardzo mało.

    No to jak widzę taką wybredność u 40 letniego faceta, to stwierdzam, że faceci są dzisiaj stuknięci w takim razie. Mają wypaczone umysły. Szukają kobiet, których nie ma albo takie wystylizowane na gwiazdę nie wiem z czego, z gazety, filmu jakiegoś, nie wiem, czego oni szukają, gwiazdki z nieba, naiwniacy. W dodatku sami nie wyglądają, jak Brad Pit, ale żadna dziewczyna im się nie podoba. To żałosne, powierzchowne, egocentryczne i głupie.

    Reply

    Damian August 31, 2017 at 21:19

    Kiedys byłem ekstremalnie wybredny, jezcze tak z rok temu. Wtedy za atrakcyjne uwazałem tylko “9″ i “10″, czyli laski o idealnej perfekcyjnej figurze, super ciuchach, odpowiednim makijazu. Podobało mi się może max 10% kobiet, moze nawet mniej.

    Ale z tym się uporałem, trochę zeszłem z chorych wymagań na zdrowe wymagania dlatego dziś uważam też “8″ za dziewczyny w moim typie, a takich “8″ to trochę już jest, nie są aż tak rzadko spotykane jak “9″ i “10″. Dlatego dzis podoba mi się około 20% kobiet a nie 5-10% jak kiedyś. Jednak jakas granica jest i ponizej pewnej granicy nie wolno schodzić, bo to byłoby już zwykłe obnizenie swoich standardów. Trzeba w tym wszystkim zachowac rozsądek. Wiem jakie cechy musi miec dziewczyna w moim typie z wyglądu aby szczerze przeszla test fizycznej atrakcyjnosci i na tej podstawie sobie ją oceniam.

    Leń nie leń ale inne obowiązki tez trzeba wykonywać, a i czas dla siebie powinien się znaleźć (jako ładowanie akumulatorów bo wykonywanie codziennych obowiązków takich jak zakupy, gotowanie, sprzatanie, pranie, sprawy bankowe, zycie towarzyskie, rodzinne, inne sprawy bieżące też zabiera nam energię i czas).

    Jak bedę tak zagadywał do tych srednich to nie bede spojny. To mija sie z celem, to jest dobre dla totalnych poczatkujących. Nie uwazam sie za zaawansowanego, ale tez nie jestem totalnym swieżakiem w działaniu praktycznym, w zagadywaniu.

    Ok, na pewno będę skupiał się na tym aby nie przegapiać okazji do zagadania atrakcyjnych dla mnie kobiet spotykanych przy okazji, tak jak własnie mowisz, np na przejsciu dla pieszych czy na ulicy w drodze do sklepu.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 21:27

    Standardów, czyli jakichś wyśrubowanych oczekiwań odnośnie wyglądu. Wygląd się zmienia. Kobieta zachodzi w ciążę, jej ciało się zmienia, raz jest szersza, raz węższa, raz ma większy biust, raz nieco mniejszy, czas przemija, wygląd przemija, liczy się bardzo to, jaki ma charakter, wartości, a wygląd owszem ma nas pociągać, no ale z taką obsesją, jaką Ty prezentujesz i ciągle się na tym koncentrujesz, to się po prostu nie da. Albo takich kobiet nie ma albo Ty nie potrafisz z nimi rozmawiać albo są wszystkie zajęte, to może poszukaj w liceum albo na szybkich randkach i gdzieś, gdzie są wolne kobiety, bo gdy ja zagaduję na mieście do ładnych, to też prawie wszystkie mają chłopaka. To jak szukanie igły w stogu siana. Wolną i wyraźnie zainteresowaną dziewczynę (oczywiście po dłuższej gadce), która jest ładna, ale nie idealna, to może raz na miesiąc spotykam (wychodząc raz w tygodniu na 3 godziny). A być może wolną (nie wiadomo, nic nie mówiła) i ładną to 1 na 3 godzinne wyjście na miasto. Czyli w sumie da się, ale ja mam skilla budowanego przez tyle lat, że jestem prezenterem, mówcą, akwizytorem, sprzedawcą, kabareciarzem, ekspertem relacji damsko-męskich, że dobrze rozumiem te tematy i często z nich żartuję, świadomym mężczyzną, mam wiele zainteresowań, szerokie pojęcie o tym, jak działa ten świat, umiejętności nauczycielskie tłumaczenia, zainteresowania kogoś, marketingu, empatii, język korzyści, humor, dystans do siebie, zdrowe i wysokie poczucie wartości, spokój i opanowanie. No po prostu wymarzony mężczyzna.

    Prezentuję tak wyśrubowany, wysoki poziom na tylu płaszczyznach, więc hmm, skoro przypada średnio 1 ładna, być może wolna i być może wystarczająco zainteresowana dziewczyna (musiałbym ustalić spotkanie, aby się przekonać) na 3 godzinne wyjście z domu, to zagadując codziennie w szybszym tempie np. przez godzinę do tylu, do ilu zdążę, to może byłoby z 10 kontaktów do ładnych i być może wolnych, zainteresowanych dziewczyn tygodniowo. No dla mnie to są bardzo zadowalające wyniki. Zajęło mi ponad 10 lat osiągnięcie tego poziomu, a jak spotykam się z kimś, to taka osoba praktykuje może z 3 miesiące, a czyta wiele lat. A inny tylko czytał 3 miesiące i dopiero pierwsze podejścia stawia. A jeszcze inny czyta i nieregularnie działa przez 5 lat i to mnie najbardziej załamuje. Ja to jestem hard corem, sportowcem. Jak się biorę za coś, to robię to ekstremalnie. Na waszym miejscu drodzy czytelnicy waliłbym po 10 podejść dziennie, żeby się nauczyć. No ale to ja. Całe moje życie chciałem udowodnić sobie i otoczeniu, że ciężka praca popłaca. Takie są fakty, tak to działa. A jak ktoś tej pracy nie wykonuje, to jego problem. Co ja się będę denerwował. Z resztą, jak ktoś przerobi wszystkie moje materiały sumiennie i je stosuje, to już od dawna nie udziela się w komentarzach, tylko ma kobietę, rozkręca firmę i żyje swoim nowym życiem. Z tego powinienem się bardziej cieszyć zamiast się wkurzać, że ktoś za mało pracuje nad sobą.

    Metoda na zajęte dziewczyny jest taka, że jak pytam: “Kiedy ślub” i “Czy widzi się z nim za 5 lat?” to wiele dziewczyn mówi, że nie, to wtedy mówię, żeby podała kontakt, to się odezwę za pół roku. Sporo, w sensie ponad połowa podaje numer telefonu albo maila, bo na ulicy dopuszczam maila, bo sam bym się bał, że psychopatka będzie mnie nękać. Można wtedy co 3 miesiące sprawdzać, czy jest wolna. A reszta jest zadowolona w tych swoich związkach i nie dają kontaktu. I taka zabawa. Także to musi być miejsce stargetowane typu szybkie randki albo jakiś event na kiwiportal, gdzie kobiety przychodzą w celu poznania kogoś.

    Reply

    Mateusz August 31, 2017 at 21:38

    Kurcze, bo tak Ci powiem, że się zastanawiam nad swoim przypadkiem i to ćwiczenie, które podajesz to powiedziałbym na pierwszy rzut oka, że jest strzałem w kolano/marnowanie potencjału przy oddaniu strzału z zagadaniem do kobiety – bo to powiedzonko PUA “spodobałaś mi się..”, jak sam wiele razy mówiłeś, rujnuje tajemniczość/niedostępność. No i właśnie j/w mówię, że na pierwsz rzut oka to dla mnie tak wygląda z tym strzałem sobie w kolano przy zagadywaniu tym tekstem i tu, po chwili namysłu, wysunuwa mi się wniosek, że mam jednak oczekiwania co do zagadywania do kobiet i stąd mam opory przed robieniem jakichkolwiek ćwiczeń z zagadywania. I tak czytając Twój komentarz do Damiana, że powinienen zaczać tak zagadywać j/w mówisz, by wyzbyć się etykietowania kobiet- to zastanawiałem się czy ja nie powinienem też, ale czuje że tego nie potrzebuję(z tego względu, że już się tego pozbyłem poprzez skuteczne porzucenie porno) i że w moim przypadku wystarczy bym mówił “cześć, chciałem się przywitać” – i wystrzelić w komos oczekiwania, strach przed oceną. Wczoraj zagadałem do jednej dziewczyny na rowerze, grzecznie odpowiedziała po czym odwróciła głowę. Oraz powiedziałem do ładnej dziewczyny “cześć”, która tylko na mnie spojrzała. Pięć minut później już się tym nie przjemowałem. ;D Póki co mam odwagę(CZASAMI) to robić będąc na rowerze wiedząc, że zaraz odjadę od takiej dziewczyny. Tylko raz mi się udało stojąc w miejscu na światłach – oooooohoho jak to mi wystrzeliło w kosmos z pewnością siebie.. jaki power poczułem, jakbym góry przenosić umiał – a potem już tego nie potrafiłem powtórzyć, powróciły kompleksy/starch przed oceną w wyniku czego frustracja mnie gnębi. Także jestem daleko w lesie i cholernie dużo pracy przede mną jeszcze. Zauważyłem, że ciągle odkładam te fundamentalne ćwiczenie z zagadywania “cześć” na kolejny sezon, tj. w zimę mówię sobie:”zacznę to robić w lato jak już na rowerze będę jeździć i będę częściej na dwór wychodzić”(w lato niemal codzień wychodzę gdzieś) , z kolei w lato(tera) mówię sobie: “zacznę to robić w zimę jak będę się ubierać w długie rzeczy i nie będzie widać jak jestem chudy”(nad sylwetką nieustannie pracuję, ale mam problemy z utrzymaniem dodatniego bilansu kalorycznego w swojej diecie). To jest chyba perfekcjonizm, pt. “muszę wyglądać jak najlepiej zanim zacznę robić te ćwiczenia”, boję się tych odrzuceń/spojrzeń jak na chłopca, który jest chudziutki i brak w nim potencjału na silnego faceta. I to nei jest tak, że nic nie robie w kierunku poprawienia swojego wyglądu – wręcz odwrotnie, moje życie jest pod to podporzadkowane – tylko mimo moich starań idzie mi to opornie i j/w wspominam z tymi wymówkami sezonowymi – przez to stoję w miejscu. Oczywiście mam od Ciebie PSW90d i JZDw12r – kwestia tego kiedy zacznę całą tą zajebistą wiedzę, którą od Ciebie mam, wdrażać.. życie ektomorfika jest przekichane, jak ważyłem więcej pamiętam jak mi łatwiej było a tak to mam opory. Dobra wiadomośc, że wiem w czym tkwi problem – zła, potrzeba na to czasu i druga zła wiadomość.. ten czas ucieka i waro byłoby go jednak wykorzystać zamiast czekać. Paweł, chbya nie potrzebuję Twojej odpowiedzi, sam sobie odpowiedziałem. Pozdro!

    Reply

    Damian August 31, 2017 at 21:50

    Zgadza się Paweł, lata temu taki byłem, ze bałem się okazać zainteresowanie. Dziś okazuje zainteresowanie głownie w praktyce, np ostatnio zaprosiłem sąsiadkę do siebie na kawę i ciastko. Przyszła, pogadalismy, fajnie mi się z nią rozmawiało, jest atrakcyjna (“8″) to stwierdziłem, że chcę z nią randkować. I w tym celu zaprosiłem ją po 9 dniach na spotkanie na mieście: “słuchaj Ania, wyskoczmy razem gdzies, jest fajne miejsce w [nazwa miejsca/dzielnicy]. Wtorek o 18 dasz radę?”.

    To tez jest narazenie sie na odrzucenie, to jak najbardziej jest okazanie męskiego zainteresowania. Wolę juz dostac zlewkę “we wtorek nie mogę” albo “zgadamy się jakoś, dam Ci znać jeszcze” niż nie podjąc działania.

    Czesto okazuje meskie zainteresowanie kobiecie (dotyczy to głownie zapytania o nr tel, zapraszania na randki, skierowania znajomosci na relację randkową. Dziewczyny nie są głupie i wiedzą, ze gdy je zapraszam na spotkanie sam na sam jest to randka) i sprawia mi to przyjemnosc nawet wtedy gdy dostane kosza, bo przynajmniej cieszę się ze zachowałem sie jak facet i podjęłem działanie.

    Najgorszy jest brak działania bo to jest porazka. Mogłbym jeszcze tak pozagadywać na ulicy w celu wyrobienia w sobie automatyzmu w takim podchodzeniu i zagadywaniu do nowych obcych dziewczyn. Będę to robił, ale do dziewczyn które mi się choc trochę podobają a nie takich srednich, bo to musi byc spojne.

    Ja juz w tym temacie trochę przerobiłem, działałem, zagadywałem (np “czesc, chciałem do Ciebie zagadac ale nie wiem jak, mozesz mi pomóc?”) i pozbyłem się tego najwiekszego strachu, który kiedys mnie blokował na tyle, że po prostu nie byłem w stanie zrobic czegos takiego.

    Jedynie co moge sobie dziś zarzucic to to, ze nie mam takiego automayzmu, ze nadal mam trochę stresa przed taką akcją, ale to na pewno nie jest taki strach jak w czasach gdy byłem niesmiały. Ten stres jest juz na tyle stępiony, ze potrafię go zamienic na ekscytację i działanie. Wykonałbym 30 takich podejsc nawet w poł roku i miałbym automatyzm taki jak chcę. Dlatego pozwalam sobie na zagadywanie do kobiet które mi się podobają a nie do srednich, bo mogę zagadywac rzadziej, poza tym uwazam, ze to bedzie lepszy i bardziej praktyczny trening, gdyż interesuje mnie swobodne zagadywanie do dziewczyn które mi się podobają a nie do srednich.

    Reply

    Kuba September 2, 2017 at 13:43

    A nie można jednym zdaniem, “poboba mi sie” ? :) odnośnie tego maskowania,mam wrażenie , że część kobiet zasłania nimi kompleksy. Ocenianie kobiet według skali jedt bez sensu bo każdy ma inny gust. Nie wiem może jestem inny ,ale nie fantazjuje o swojej “księżniczce” której jeszcze nie znam. Z tego co sobie przypominam wyłaczyło mi sie to kiedy zacząłem poznawać kobiety.

    Reply

    me_how August 31, 2017 at 21:48

    Paweł, w rzeczy samej. Poruszyłeś mega ważną sprawę, czyli to, co rozumiemy pod pojęciem atrakcyjność kobiety. Jak się okazuje jest to bardzo indywidualna sprawa, ale najgorsze, że wielu facetów ma wypaczony obraz pięknej kobiety. Nie mam tu na myśli Damiana, gdyż Go nie znam osobiście, tylko swoich znajomych. Media i pisemka kreują wypaczony obraz idealnej kobiety: wysokie, chude, z pociągłymi twarzami i mocnym makijażem. Jak dla mnie te laski wyglądają jak transwestyci. Moim skromnym zdaniem, kobieta przede wszystkim powinna wyglądać naturalnie, kobieco i ZDROWO. Delikatny makijaż bądź jego brak mówi prawdę, czy kobieta jest rzeczywiście ładna. Gdy kobieta ma ładną, zdrową cerę, kobiecą sylwetkę, to nie musi wtedy mieć kanonicznych rysów twarzy, żeby być piękną. Ona jest ładna po prostu, dzięki swojej naturalności, nie potrzebuje “maskary” i innych sztuczek. A faceci wzdychają do wytapetowanych potworków, po operacjach plastycznych, których bez makijażu nikt jeszcze nie widział, no może poza chirurgiem plastycznym ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 21:49

    No to takim tempem, to Ci to zajmie 20 lat albo nigdy się nie pozbędziesz strachu. Dlatego wolę hard corowe odzywki. Ciężkie. Właśnie o to chodzi! Zabij tajemniczość! Strzel sobie w kolano! Pozwól się odrzucić! W ten sposób się nauczysz! Nawet się zdziwisz, że wiele dziewczyn się ucieszy i chętnie pogada.

    W tej nauce zagadywania nie chodzi o to, czy zabijesz tajemniczość, czy się spotkasz. O nic nie chodzi! Chodzi o samo zagadanie i poradzenie sobie z emocjami. Z możliwością odrzucenia. Wrzucenie na luz. Dopiero, jak się tego nauczysz, to można sobie być tajemniczym i się bawić innymi metodami. A teraz nie jesteś w stanie się bawić czymkolwiek ani relaksować, bo się boisz, blokujesz, stresujesz. Jesteś uwięziony w swojej własnej głowie. Bez sensu życie w iluzji. Brak doświadczenia. Brak pokonania własnych barier.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 21:50

    W pełni się zgadzam. Jak manekiny wyglądają i jak mimy z cyrku.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 31, 2017 at 22:03

    Bo ja dokonuję pomiaru progresu na podstawie zbieranych kontaktów i umawianych randek (prób umówienia i randek, które się odbyły). Wtedy wiem, że idę do przodu. Jestem co raz bliżej celu. Nabywam doświadczenia. Zbliżam się do wymarzonej kobiety. Czyli 3 do nawet 5 dziewczyn dziennie w zależności, ile dam radę powinno dawać z 10 kontaktów tygodniowo, z czego powinna wpaść 1 randka tygodniowo z nowo poznaną dziewczyną, która jest na tyle ładna, że warto się spotkać. Wtedy człowiek jest szczęśliwy, że idzie mocno do przodu i ogólnie rewelacja. Rozwój, kontakty, randki. Nie ma czasu na narzekanie. Dobija mnie to, gdy czytelnicy narzekają, a nie wyrabiają tych statystyk. Bo to jest tak jak w koszykówce. Kevin Durant albo Ray Allen oddają po 300 do 600 rzutów dziennie. Ja oddawałem może z połowę albo mniej niż połowę tych liczb. Nie wiedziałem, że trzeba jeszcze więcej trenować. I tak samo jest z czytelnikami. Ja po sobie widzę, że 2 do 3 dziewczyny dziennie to jest dla osoby o moich umiejętnościach absolutne minimum, a najlepiej to 5 dziennie. I tu nie chodzi o same umiejętności, tylko o demografię, przekrój dziewczyn, że po prostu, aby znaleźć dziewczynę w podobnym wieku do naszego, wolną, zainteresowaną, pasującą nam z wyglądu i z osobowości, to takiej osoby się trzeba naszukać i mnóstwo osób zaczepić. Nawet, gdybym miał 100% skuteczności, to bym nie znalazł od razu dziewczyny, bo wśród tych 5 dziennie prawie każda ładna będzie zajęta albo miała bardzo odmienny światopogląd albo nie będziemy się sobie aż tak podobać. Więc nawet gdybym wiedział, że jak znajdę właściwą, to się na bank umówimy, to musiałbym przez jakiś czas codziennie zaczepiać 5 kobiet, żeby znaleźć właściwą. A co dopiero, gdy dochodzą do tego inne przeciwności, że kobiety się spieszą, boją, ja dopiero się uczę, stresuję itd. No to 5 dziewczyn dziennie wydaje się nowym absolutnym minimum. I w tym momencie osoby, które zagadują raz na tydzień, to nie wiem, co mają zrobić. Zmienić miejsce zamieszkania? Jeździć dalej i na więcej godzin? Obniżać standardy i zagadywać do jakichkolwiek dziewczyn? Tak, tak, tak. Róbcie cokolwiek, żeby nauczyć się zagadywać do dziewczyn i przerobić dużą liczbę zagadanych osób, bo wtedy czasami będziecie trafiać na odpowiednie kobiety, z którymi może coś pójść do przodu. A jak ktoś ciągle wybrzydza i robi sobie wymówki typu brak czasu, za daleko, za mało atrakcyjne wszystkie, to nic nie osiągnie. Koszykarz też może powiedzieć, że nie ma czasu po szkole, za daleko, koledzy z drużyny są wredni, treningi za ciężkie. To wszystko wymówki. Do roboty.

    Reply

    me_how August 31, 2017 at 22:15

    Dodam jeszcze, żeby nie robić sobie wymówek typu, że miejsce złe, np ulica. Trzeba oddać strzał i już, bo już możemy nigdy tej dziewczyny nie spotkać.

    Reply

    D. January 26, 2018 at 23:25

    ta cała dyskusja naprawdę popchnęła mnie do przodu. Zaczęło się niewinnie, od dyskusji na temat internetowych randek i oceniania dziewczyn w skali 1-10.

    Od tamtej pory minęło prawie 5 miesięcy. Te komentarze, a szczególnie ten o statystyce że Durant rzuca 300-600 razy dziennie bardzo mnie zmotywowały. Gdyby nie ta dyskusja mój rozwój nie przyspieszyłby tak mocno. Jeszcze nigdy w 5 miesięcy nie zanotowałem takiego progresu jeśli chodzi o odwagę i pewność siebie. 5 miesięcy temu też byłem ponadprzeciętny, ale dziś jestem jeszcze bardziej. W tym czasie wykonałem ponad 150 podejść (około 30 podejść na miesiąc wychodzi, więcj srednio 1 dziennie). Jestem zadowolony z tego wyniku, ale mogło być oczywiście więcej. Będzie więcej, bo teraz podchodzę także “przy okazji”, np w sklepie gdy widzę ładną kobietę. Ostatnio weszłem na naprawdę hardkorowy poziom – zaczęłem zagadywać kobiety w tramwajach pełnych ludzi dla treningu (“cześć, spodobałaś mi się i chciałem Cię poznać”). Jeszcze dużo roboty przede mną, ale te 150 podejść bardzo mnie rozwinęło. Jeśli będę miał jakieś 500 podejść na liczniku to myślę że wtedy będę tytanem pewności siebie. A kiedyś, wiele lat temu, gdy kończyłem liceum to byłem taki nieśmiały, że nawet na randki się nie umawiałem. Niech ta krótka i zwięzła historia będze motywacją dla tych nieśmiałych facetów, że da się. Byłem taki jak Wy, a dziś mógłbym was zabrać na miasto i pokazać jak to się robi, że to nic strasznego.

    Dużą pewność też daje mi poczucie, że jestem wygadany, a jestem wygadany miedzy innymi dzieki regularnemu powtarzaniu moich notatek z Twoich materiałów Paweł (odpowiedzi w różnych sytuacjach, cięte riposty, błyskotliwe teksty, otwieracze rozmów). Oczywiście to wszystko trzeba przetestowac w praktyce. Nie twierdzę, że jestem świetny, ale ten poziom który osiągnęłem to na tle całego przeciętnego w większości społeczenstwa jest naprawdę wysoki. Myslę, że należę do tej wąskiej grupy 10%, może max. 20% odważnych facetów. Czasem na pewno zdarzy mi się stchórzyć, jeszcze nie raz poczuję gorycz porażki że odpuściłem podejście, ale nie zdarza się to już tak często jak kiedyś i nie frustruję się tym, bo wiem że jesli nawet teraz odpuściłem to nastepną okazję wykorzystam i zagadam.

    Dzięki Paweł. PS. Nadal oceniam dziewczyny w skali 1-10 i jakoś nie przeszkadza mi to w przełamywaniu dyskomfortu/strachu, nie przeszkadza mi to w podejściach do kobiet.

    Reply

    maniek September 1, 2017 at 15:40

    me_how, pełna zgoda. Widać to na ulicy, jak idzie naprawdę ładna dziewczyna, bez tapety na buzi, z fajną sylwetką, niewyzywająco ubrana, to przechodzi praktycznie niezauważona. Ale gdy tylko pojawi się jakaś tleniona lafirynda, ze sztucznymi rzęsami, kilogramem gipsu na facjacie i ubrana jak prostytutka, to każdy facet się za nią ogląda. Tragiczne to jest dla mnie.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 27, 2018 at 10:51

    Tak, to musi być styl życia. A oprócz dziennych podejść miałem też tak, że jak wystąpiłem publicznie, to jakbym zwielokrotnił dawkę i moc z tych podejść.

    Reply

    Kuba January 28, 2018 at 21:09

    Gratuluję, też przez ostatni czas zauważyłem spory progres. Ciekawi mnie pewna kwestia, jakie masz z tego efekty? Zaraz zrobi sie dyskusja o presji na wynik, ale wole mieć numer i spotkanie niż 150 podejść na koncie. Zauważyłem u siebie coś takiego, że ciągle “ganiam” za legendarną pewnością siebie i uważam, że mam jej za mało gdy po zebraniu faktów śmiało stwierdzam, że jestem, JESTEM cholernie pewny siebie. Zobacz u Siebie ten schemat ;) Miałem też schize, że “nawale” na akcji, a fakty są takie, że gdy idę np na impreze z koleżanką to nigdy jeszcze nie nawaliłem, wszystko na najwyższym poziomie.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: