Cel: Znalezienie Dziewczyny – Jak Poznawać Nowe, Wolne Dziewczyny Powyżej 23 Lat w Codziennych Sytuacjach – 5 Wskazówek

by Paweł Grzywocz on 18 June 2019

“Zdrowe poczucie wartości, czyli nie rezygnacja z relacji
z kobietami, tylko zdrowy dystans, nie traktowanie tego tak poważnie, umiejętność podzielenia się sobą z odpowiednią osobą zamiast nosić serce na ramieniu i płakać, że żadna mnie nie chce. To dopiero daje i satysfakcję z życia i większy luz z kobietami.”

znalezienie dziewczyny - jak poznawać nowe i wolne dziewczyny
Znalezienie dziewczyny nie musi być trudne.

Oto 5 wskazówek, które znacznie ułatwią Ci poszukiwania atrakcyjnej i wartościowej
z charakteru kobiety. Jak systematycznie poznawać nowe dziewczyny, żeby mieć dużo możliwości i nie załamywać się, gdy poznajesz zbyt mało kobiet, w dodatku zajętych lub w nie w Twoim typie.

W tym artykule dowiesz się:

  • Jak ułatwić sobie znalezienie dziewczyny w odpowiednim wieku?
  • Jak regularnie poznawać nowe dziewczyny w codziennych sytuacjach?
  • Gdzie poznawać wolne dziewczyny, które chcą, żebyś je znalazł?
  • Dlaczego nie warto z góry skreślać dziewczyn, które wydają się zbyt młode?
  • Jak nie układać życia pod znalezienie dziewczyny, żeby nie robić sobie presji?
  • W co zainwestować pieniądze, żeby polepszyć swoją atrakcyjność na rynku matrymonialnym?
  • Jak poznawać nowe i wolne kobiety, aby ułatwić sobie znalezienie właściwej dziewczyny

    Oto, dlaczego nie warto wrzucać wszystkich młodszych kobiet do jednego worka oraz, dlaczego pieniądze nie są rozwiązaniem wszystkich problemów w znalezieniu odpowiedniej dziewczyny.

    *** PYTANIE CZYTELNIKA: “Potrzebuję znaleźć katalog miejsc gdzie są ładne dziewczyny 23-26 lat.

    “Cześć Paweł,

    Właśnie zamówiłem pełne “100 Rozmów Audio z Kobietami”, ponieważ mam dosyć flejków (odwołanych spotkań). Jakość nagrań dobra, tego się obawiałem najmocniej.

    Prośba o analizę.

    W związku z zakupem nowego produktu, chciałbym uzyskać od Ciebie analizę mojego problemu. Jeśli trzeba dopłacić to dopłacę.

    Mieszkam w dużym mieście. Jestem kilka miesięcy po rozstaniu z niedojrzałą dziewczyną. Jestem średniego wzrostu (poniżej 180 cm) tak dla przypomnienia.

    Mam 27 lat (wyglądam na sporo młodziej). Chciałbym znaleźć dziewczynę w wieku 24-26 lat. Niestety ciągle nie trafiam… mianowicie.

    - Poznaję dziewczyny głównie na kursach tańca Bachaty oraz na imprezach dla tańczących bachatę. W moim mieście ruszają cały czas nowe kursy więc na nie chodzę, imprezy też są kilka razy w tygodniu. Są tam raczej dziewczyny nieco starsze, myślę 28 i więcej, młodsze rzadko się trafiają. Ogólnie dobrze wykształcone, z pasjami, zadbane, z dobrą pracą. No ale trochę za stare.

    - Kolejne miejsce to eventy na uczelniach dot. marketingu, social mediów, biznesu, przedsiębiorczości, rozwoju. Tam zaś są dziewczyny głównie z kół naukowych, licencjacki w wieku 20-22. Ładne, ale za młode.

    - Do tego joga – za stare. Stretching i zdrowy kręgosłup – za stare.

    - Do tego eventy poza uczelniami, tematyka podobna, social media, marketing itd. oraz różne networkingi. Tu zaś problemem jest często wygląd (dziewczyny uzależnione od pracy i mniejsza chęć poznawania). Do tego też raczej starsze.

    - Inne miejsce to statystowanie w programach TV i na publiczności oraz badania fokusowe (rynkowe). Tam raczej albo bardzo młode (nawet liceum) albo babki albo takie dla których 25 zł zarobione za 2-3 h to źródło dochodu.

    - Oprócz tego zagaduję w komunikacji miejskiej (stać mnie na auto ale nie lubię kierować), na przystankach, w sklepach (tam poznałem dziewczynę z którą byłem w związku). Tutaj o dziwo trafiam z wiekiem dość dobrze + ładne dziewczyny. Minus – słaby kontekst i flejki.

    - Oprócz tego pracuję zdalnie z domu, więc tu nikogo nie poznam. Mógłbym
    z kawiarni lub z co-worku ale to by było podporządkowanie życia pod poznawanie dziewczyn (w domu mam urządzone biuro, lubię stąd pracować). Jako że codziennie gdzieś wychodzę, wolałbym nadal pracować z domu.

    Jednocześnie mój biznes zaczął przynosić mega dochody. Jako że zawsze żyłem skromnie, większość tych pieniędzy odkładam.

    2 kwestie a w zasadzie jedna, która się przeplata.

    Potrzebuję znaleźć katalog miejsc gdzie są ładne dziewczyny 23-26. Nie muszą być to darmowe wydarzenia. Nawet z chęcią zapłacę za wejście do takich miejsc. Chcę jakoś zainwestować te pieniądze w procesie szukania drugiej połówki. Oczywiście odpadają drogie kluby, bo to syf.

    Gdzie zatem są wolne, ładne, 23-26 latki?

    Ponadto w co zainwestować aby polepszyć swoją atrakcyjność na rynku matrymonialnym?

    Profesjonalny stylista? Zestawy ubrań po tysiące złotych? Jestem otwarty na analizę z Twojej strony.

    Może masz innych klientów, którzy dobrze zarabiają a nie wiedzą jak to wykorzystać do poznawania dziewczyn.

    Pozdrawiam,
    Jarek”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Jarek,

    jak poznawać nowe i wolne dziewczyny aby znaleźć dziewczynęJa bym nie skreślał wszystkich młodych dziewczyn:

    “20-22. Ładne, ale za młode”

    Jeśli rozstałeś z dziewczyną, ponieważ okazała się toksyczna, to nie oznacza to, że każda jedna taka dziewczyna w wieku poniżej 23 lat jest taka sama.

    Wskazówka na znalezienie wolnej dziewczyny nr 1: Nie przekreślaj z góry wszystkich młodszych dziewczyn

    Sporo dziewczyn poniżej 23 lat się przewinęło w tym nowym programie i niektóre z nich były naprawdę godne uwagi. Być może są to wyjątki, których jest np. około 10%, więc nie można z góry przekreślić WSZYSTKICH dziewczyn poniżej 23 lat.

    Mimo różnicy wieku było z nimi o czym porozmawiać i nie były to jakieś dzieci neostrady, instagramerki, tylko atrakcyjne z wyglądu i rozmowne dziewczyny, z którymi miałem sporo wspólnych tematów, ponieważ one teraz przechodzą przez dylematy, które ja miałem w ich wieku, co od razu stawia mnie w nieco uprzywilejowanej pozycji, bo mam większe doświadczenie życiowe niż te młodsze, więc rozmawia się dużo łatwiej.

    Gdy miałem 20 lat to marzyłem o tym, żeby mieć tak z 5 lat więcej

    Wtedy sporo dziewczyn w moim wieku i trochę starszych traktowały mnie jak smarkacza
    i w sumie miały do tego kilka argumentów, jak bardzo młoda twarz, jeszcze bez zarostu lub z takim malutkim, niskie doświadczenie randkowe.

    młode i wolne dziewczynyTrzeba indywidualnie oceniać i poznawać konkretną dziewczynę i nie zakładać, że każda 19 do 23 latka to toksyczna, mało ambitna fleja, przylepa
    i niedowartościowane dziecko.

    Sporo dziewczyn w tym programie “100 Rozmów Audio
    z Kobietami” pracuje, mając 19 do 23 lata, czego ja nie robiłem, bo trenowałem kosza oraz byłem tylko popracować na wakacjach w Irlandii.

    Moją pracą była koszykówka przez ponad 10 lat, ale to nie był 8 godzinny etat,
    a zarabiać na tym zacząłem dopiero pod koniec tego okresu czasu. W każdym razie treningi nijak się mają do zwykłej pracy, przez co wydawało mi się, że mam małe pojęcie o życiu.

    Wiedziałem jedynie tyle, że wolę robić, to co kocham, nawet przez jakiś czas za darmo niż chodzić do pracy, której nie cierpię i mnie nie rozwija ani nie pasjonuje.

    Teraz jest inaczej, mam jakieś pojęcie o szukaniu pracy, wyborze ścieżki kariery, odkrywaniu mocnych stron, a wtedy byłem totalnie życiowo zielony.

    Wskazówka na znalezienie wolnej dziewczyny nr 2: Zmieniaj nieco swoje dzienne ścieżki, środki komunikacji, miejsca odpoczynku, jedzenia, pracowania itd.

    Odnośnie miejsca pracy i wyboru między biurem w domu a w co-worku, to zależy, jak trudne zadanie robisz.

    znalezienie i poszukiwanie dziewczyny - gdzie szukać dziewczynyJeśli zadanie jest łatwe, to może zrobienie tego sporadycznie z co-worku lub kawiarni byłoby ciekawym urozmaiceniem.

    Układanie życia pod kobiety to taki frazes.

    Zastanów się nad tym i zmień negatywne przekonania na konstruktywne.

  • Co jeśli np. codziennie idę uśmiechnięty i jestem gotowy zagadać do dziewczyny wszędzie, to też układam życie pod kobiety?
  • “A gdy idę na kurs/wydarzenie, które średnio lub słabo mnie interesuje, bo może poznam tam kogoś interesującego, to też układam życie pod kobiety?”
  • A co w tym w ogóle złego, że “układam” życie pod kobiety?

    “Mam np. kasę, sylwetkę, jestem szczęśliwy i chciałbym tym obdarzyć jedną kobietę i uczynić ją bardzo szczęśliwą.”

    Co w tym złego?

  • “Dlaczego nie mogę poznawać dużo kandydatek, gdzie chcę, kiedy chcę itd.”
  • “Lubię kobiety, chcę poznawać kobiety i chcę świadomie wybrać odpowiednią
    i nie zniszczyć sobie życia.”
  • Jeśli trzeba ułożyć życie w taki sposób, żeby nie siedzieć w domu i popracować nad sobą, zagadywać, to w porządku.

    Zawsze trzeba poukładać priorytety pod coś, żeby osiągnąć dany cel.

    A kobiety się szuka teraz, między 20 a np. 30 rokiem życia, żeby nie chować dzieci na starość, tylko będąc jeszcze w miarę cierpliwym, elastycznym.

    znalezienie i poszukiwanie dziewczyny - gdzie szukać dziewczynyDlatego nie ma w tym nic dziwnego, że się jest otwartym, stwarza okazje, zagaduje, szuka, ma się oczy otwarte, układa grafik, żeby te kobiety poznawać.

    Kiedy mamy je poznawać? Po 40stce? Z jakiej paki, skoro one już od nastoletniego wieku nieraz drżą, że nikogo nigdy nie spotkają wystarczająco interesującego.

    To koszmar 15letnich dziewczynek, który podtrzymują w głowie nieraz przez kolejne 5 do 10 lat, a nieraz i tak dokonują potem złego wyboru pod presją, że lepszego nie znajdą.

    A ja nie chcę tak “wybierać” pod presją, że lepszej nie znajdę.

    Dlatego polecam poznawać dużo nowych kobiet zanim się z jakąkolwiek wpakuje
    w dłuższą relację.

  • Optymalizowanie tudzież “układanie życia”, żeby mieć dużo możliwości jest wręcz pożądane pod warunkiem, że nie zaniedbujemy innych sfer, jak podstawowe obowiązki w pracy/firmie, dbanie o sylwetkę, jakiś intelekt, pasja, relaks, co i tak pochłania sporo czasu, więc ten pozostały czas wolny przeznaczony na zagadywanie i bycie poza domem to nie jest w żadnym wypadku układaniem życia pod kobiety.
  • Gdzie poznawać nowe i wolne dziewczyny, żeby mieć dużo możliwości na znalezienie właściwej dziewczyny

    znalezienie dziewczyny nie jest trudne - jak poznawać nowe dziewczynyOprócz tych miejsc z kontekstem, to warto zagadywać wszędzie, choćby dla treningu pewności siebie oraz jako dodatkowe źródło możliwości.

    Choćby w parku, na rynku, na spacerze, nad wodą, na rowerze, na osiedlu, w kawiarni, na zakupach,
    w galerii, w codziennych sytuacjach, szczególnie, jeśli jesteś stałym bywalcem, bo wtedy można nawiązać, że nigdy jej tu nie widziałeś i chciałeś się przywitać, jak w artykule o zagadaniu do dziewczyny, którą znasz z widzenia.

    Czy inwestować w profesjonalnego stylistę i ubrania po tysiące złotych?

    “Profesjonalny stylista? Zestawy ubrań po tysiące złotych?”

    Problem w tym, że pieniądze nie dają pełnego rozwiązania problemu znajdowania odpowiedniej partnerki.

    Oprócz zainwestowania we wiedzę, jak np. kursy z tej tematyki oraz w zadbany wygląd, co też robisz, dopasowane ubranie, higiena, sylwetka, zwykły stylista, regularne strzyżenie w zupełności wystarczą, to już potem nic nie da, że ktoś kupi sobie droższe akcesoria, ubrania, zabiegi kosmetyczne, jeśli już opanował podstawy, jak higiena
    i podstawy dobrego stylu.

    Wówczas pozostaje praca nad swoją osobowością oraz samo zagadywanie, poznawanie nowych dziewczyn, rozmawianie, bycie otwartym, bycie poza domem.

    Praca nad poczuciem własnej wartości to najważniejsza wskazówka

    skuteczne znalezienie dziewczynyOdpuszczanie tej presji na wynik.

  • Budowanie poczucia wartości niezależnego od kobiet – zdrowego poczucia wartości, czyli nie obrażanie się na kobiety i cały świat oraz rezygnacja z relacji
    z kobietami, tylko zdrowy dystans, nie traktowanie tego tak poważnie, umiejętność bycia szczęśliwym jako samodzielna jednostka, żeby móc się tym szczęściem podzielić z odpowiednią osobą zamiast nosić serce na ramieniu i płakać, że żadna mnie nie chce.
  • To dopiero daje i satysfakcję z życia i większy luz z kobietami, a większy luz
    z kobietami powoduje, że częściej rozmawiamy, a jak rozmawiamy, to dobrze się bawimy, bo nie mamy presji, czy wyjdzie z tą konkretną czy nie, bo jest ciągły napływ kolejnych, nowych dziewczyn, które co jakiś czas są wolne, wystarczająco ładne i dobrze się z nimi rozmawia.
  • Kwestia statystyki też wchodzi do gry i trzeba być przygotowanym, że obojętnie, czy
    z kontekstem czy bez, to na randkę może przychodzić z 10 do 30% zagadanych kobiet, bo przecież na kontekstach też są kobiety zajęte, za stare, za młode, niezainteresowane.

    Dlatego trzeba właśnie mieć zdrowe poczucie wartości niezależne od kobiet
    i nastawić się, że z pewnym pakietem jak poznawać wolne dziewczyny - znalezienie dziewczynyluzu w rozmowie pozostaje już tylko gra liczb i magia odpuszczania presji, bo wtedy rozmowa jest przyjemna i jest dobrą zabawą, co zarówno powoduje większą chęć kobiet do ponownego kontaktu jak i dobrą zabawę dla Ciebie.

    Mam nadzieję, że wyciągniesz sporo wniosków z tych “100 Rozmów Audio z Kobietami”. Dzięki nim poznawanie nowych i wolnych dziewczyn stanie się nawykiem, ponieważ będziesz sobie odtwarzał te rozmowy w głowie i sam będziesz się cieszył z każdej okazji, żeby porozmawiać, a to z kolei maksymalnie ułatwi znalezienie odpowiedniej dziewczyny.

    Pozdrawiam,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    100 Rozmów Audio z Kobietami
    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    A gdzie Ty poznajesz nowe i wolne dziewczyny w podobnym do Twojego wieku? Co robisz, gdy widzisz interesującą Cię kobietę? Czy masz nawyk zagadywania do kobiet w codziennych sytuacjach?

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
    Cel: Znalezienie Dziewczyny - Jak Poznawać Nowe, Wolne Dziewczyny Powyżej 23 Lat w Codziennych Sytuacjach - 5 Wskazówek, 5.0 out of 5 based on 1 rating

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 174 comments… read them below or add one }

    Piotr June 18, 2019 at 20:03

    Cześć Paweł,

    Po I miesiącu programu “Wolność od nałogów w 90 dni” mogę stwierdzić, że warto było nie tyle co zainwestować swój czas i pieniądze, które w szerszej perspektywie nie są zbyt duże (a na pewno warte), ale przede wszystkim podjąć decyzje o podążaniu drogą zdrowych wartości, relacji.

    Nie lubię się porównywać z innymi ludźmi, ale ostatnio – jeszcze przed rozpoczęciem kursu – powoli przestawałem wątpić w normalne relacje damsko-męskie.

    Obserwując i słuchając ludzi dookoła, także z rodziny, dalszej i tej najbliższej, miałem po prostu wrażenie, że małżeństwo to nie jest nic przyjemnego. Słyszy się wszędzie, że kłótnie są zdrowe, znajomi na uczelni mówią, że “często się kłócimy i później jeszcze bardziej się kochamy”, i generalnie jakby spojrzeć na większość ludzi w średnim wieku a nawet młodych, to na pierwszy rzut oka wyglądają po prostu na nieszczęśliwych, pomimo – albo nawet dlatego – że są w związkach.
    Zacząłem to akceptować i powoli zastanawiać się, co tak na prawdę może się dziać z ludźmi np. po ślubie, że przestają się wzajemnie szanować, rozmawiać i po prostu są znudzeni sobą z dnia na dzień coraz bardziej.

    Po I miesiącu kursu zdałem sobie sprawę, że tak nie musi wyglądać moja przyszłość, a na to jak będzie wyglądać moja relacja z dziewczyną mogę wpłynąć teraz poprzez pracę nad samym sobą.

    Próbowałem w życiu sporo rzeczy – tutaj mam na myśli wybór swojej drogi – i całkowicie się zgodzę, że system edukacji działa mniej więcej odwrotnie do swojego przeznaczenia, tzn. zniechęca, zamyka. Jestem aktualnie na II roku studiów i czeka mnie bardzo ciężka sesja, także pomimo początkowego zainteresowania, straciłem już sporo motywacji do studiowania czegokolwiek, tyle stresu i wysiłku dla papieru to jakieś nieporozumienie.

    Wcześniej próbowałem swoich sił w różnych sportach, ale po czasie rezygnowałem. Byłem wtedy młody, także był trochę słomiany zapał, ale też zawsze było mi ciężko dogadać się z kolegami – byłem dosyć nieśmiały. Jednym ze sportów, nad którym spędziłem więcej czasu była właśnie koszykówka, też szła mi dosyć dobrze więc był szacunek kolegów.
    Postanowiłem na I roku studiów w AZS, że tym razem się nie poddam, pomimo mojego charakteru (nad którym można pracować) będę trenował. Niestety drużyna miała problemy z zarządzaniem, ja miałem wymówki, że daleko, że nauka i tak z tygodnia na tydzień – a progres w grze był spory i już zacząłem wchodzić do składu – opuszczałem coraz więcej treningów, aż w końcu przestałem tam jeździć.

    Zrozumiałem wtedy, że można coś osiągnąć tylko przez wytrwałość, i że jeśli już się za coś biorę, to trzeba dawać zawsze 150% a przede wszystkim mieć cel przed oczyma i się nie poddawać.
    Ten kurs przypomniał mi o tym.

    Który z odcinków w kursie był najbardziej owocny to ciężko stwierdzić, myślę, że kurs działa na kilku płaszczyznach, ale wdrażam do życia i procesy myślowe o relacjach, a także praktyczne nawyki, jak dieta, ćwiczenia, efektywne odpoczynki. Na horyzoncie uregulowanie snu i porządek w pokoju.

    To, że uzależnienia od przyjemności cielesnej są szkodliwe wiem już od kilku lat, i były okresy nawet kilkumiesięcznej abstynencji, które prędzej czy później i tak się kończyły.

    Postanowiłem wziąć udział w kursie i zamknąć to na dobre, dlatego pierwsze odcinki chyba pomogły w tym kierunku najbardziej i udało mi się wytrzymać bez tego od początku kursu do dzisiaj. Efekty widać już dziś, lepsze samopoczucie, większa pewność siebie, więcej energii.

    Dziękuję bardzo za każdy odcinek, naprawdę, świetna robota!
    Pozdrawiam,
    Piotr

    Reply

    Paweł Grzywocz June 18, 2019 at 20:39

    Hej Piotrze,
    Dzięki bardzo za odpowiedź i gratuluję wniosków oraz wytrwałości.
    Cieszę się ogromnie, że mogłem się podzielić z Tobą jednymi z najbardziej przełomowych przemyśleń w moim życiu, które pozwoliły mi uchronić się przed wieloma niebezpieczeństwami i osiągnąć sporo wyznaczonych celów zarówno w sporcie, w samoedukacji, w relacjach, w zdrowiu fizycznym i psychicznym, i pozwoliły mi ruszyć do przodu przełamywać lęki, bariery, kompleksy, strefę komfortu. Bez tego kroku nie byłem w stanie i wydawało mi się to niemożliwe.
    Dzięki za udział i do zobaczenia w drugim miesiącu.

    Reply

    Arkanovi Tigrovi June 18, 2019 at 20:50

    “Do tego eventy poza uczelniami, tematyka podobna, social media, marketing itd. oraz różne networkingi.” – co na takim rakowisku można poznać? Toż to rak 21 wieku dla korpo-szczurów. Jeszcze trochę, a we własnym kraju już nie będzie można rozmawiać po polsku.

    Reply

    ABC2 June 18, 2019 at 22:13

    Mam pytanie, bo nie miałem jeszcze takiej sytuacji. Wziąłem ostatnio numer od jednej dziewczyny z uczelni. Podczas rozmowy okazywała oznaki zainteresowania, był kontakt wzrokowy, angażowała się w rozmowę, zaśmiała się kilka razy, zadawała pytania itp., więc zabrałem numer. Zadzwoniłem po sześciu dniach, dziewczyna odebrała i powiedziała, że nie może rozmawiać, bo ma gości, więc zakończyłem rozmowę i powiedziałem, że odezwę się kiedy indziej (nie określiłem terminu). Podczas rozmowy oceniam, że dziewczyna miała entuzjastyczny ton i nawet zaśmiała się kiedy rozmawialiśmy. Powiedziała, że zapiszę sobie mój numer, bo wcześniej go nie miała. Po dwóch dniach znowu zadzwoniłem i usłyszałem męski głos w słuchawce i zapytałem czy się dobrze dodzwoniłem. Gość powiedział, że dodzwoniłem się do , dziewczyna się kąpie, nie może rozmawiać, dodał, że jest jej chłopakiem i pytał czy coś przekazać. Stwierdziłem, że nie, że odezwę się do niej innym razem. Oczywiście wcześniej nie było żadnej wzmianki o chłopaku podczas rozmowy.

    Co zrobić w takim wypadku? Jak dla mnie oznacza to nielojalność, ale wiadomo jak działają dziewczyny. Trzymają się jednej gałęzi, dopóki nie złapią się drugiej. Nie wiem, czy tutaj dziewczyna chciała się tylko dowartościować mną, że ktoś za nią goni, czy może jej zainteresowanie do chłopaka jest zabite. Czy warto to sprawdzać? Czy odzywać się jeszcze do takiej dziewczyny, czy po takiej sytuacji lepiej sobie odpuścić?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 18, 2019 at 22:36

    Warto się odezwać i umawiać, ponieważ osoby postronne z reguły nie mówią prawdy i próbują utrudnić Ci relację. Może to jej niedoszły chłopak, a może to jej chłopak, który jest na wylocie, do którego straciła zainteresowanie, a może to jej były, z którym schodziła się już kilka razy, a bardzo mało prawdopodobne, żeby to był jakiś wymarzony chłopak. Dlatego nie traktowałbym tego ultra poważnie, tylko jako przydatną informację, ale nie decydującą.

    Reply

    Bartek June 18, 2019 at 22:28

    Codziennie przeglądam wydarzenia w moim mieście i niezmiennie dochodzę do wniosku, że wydarzenia kulturalne (a tym bardziej związane z duchowością) są tylko dla starych dziadków i rodziców z małymi dziećmi. Dla ludzi w wieku 20-kilku lat jest tylko pijaństwo i nierząd w patologicznych klubach nocnych. W środowiskach studenckich można się rozwijać pod względem umiejętności miękkich, ale tam też dominują ludzie, którzy się upijają w bramach i robią “trzodę” na ulicy. Niby można tam spotkać ludzi, którzy mają pasje i podejmują ciekawe wyzwania, ale jednak każdy chce się przede wszystkim WYSZALEĆ – czyli iść do klubu, upić się do porzygania, zmarnować pensję na drinki za 5 dych i złapać chorobę weneryczną. Żeby zaistnieć w takim środowisku, to trzeba być błaznem i pijakiem, który najgłośniej krzyczy i zawsze chce być w centrum uwagi. Dziewczyny w wieku 21 lat, które jeszcze myślami są na studniówkach, już są poranione i spaczone po pięciu nieudanych związkach, a na imprezach chleją jak stare menele.
    Na Toastmasters są kulturalni i ambitni ludzie, ale za to nie w moim wieku i nastawieni głównie na karierę. Mam też znajomych, którzy są fanatykami religii samorozwoju i nieuczciwych zysków (wielkie, spektakularne eventy na stadionach z Anthonym Robbinsem, ksiązki Roberta Kiosaki itp.) i natrętnie mnie namawiają żebym do nich dołączył i robił jakiś ściemniany “biznes”. Krótko mówiąc: świat schodzi na psy. Próbuję szukać pozytywnych środowisk, ale nawet jak już znajdę coś, co mi się wydaje sensowne, to często tylko marnuję czas i wysiłek żeby dojechać na miejsce i od razu wrócić (np. na kursy tańca, gdzie przyszło 0 kobiet). Na razie tyle w tym temacie.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 18, 2019 at 22:40

    Dzięki za update. Nie poddawaj się. Czasami spotyka się normalne dziewczyny w najmniej spodziewanych sytuacjach, np. w drodze z przystanku do domu spotykasz dziewczynę, której tu nigdy nie widziałeś, bo właśnie przyjechała do babci albo innym razem w parku lub na boisku, na otwartej siłowni, w autobusie, nigdy nie wiadomo, trzeba próbować regularnie, a w miejscach tematycznych tak samo jest to loteria, raz się trafi normalna, raz nie.

    Reply

    Szymon June 19, 2019 at 07:21

    Chcę się stać najlepszą wersją siebie. Przyznaję się, że wegetowałem w swoim życiu i teraz chcę nadrobić stracony czas i czerpać radość z życia, chcę dawać pozytywną energię, nie tylko kobietą, ale ogólnie ludziom. Czytając Twoje darmowe materiały doszedłem do wniosku, że to wszystko co piszesz o relacjach z kobietami jest w środku mnie, ale boję się lub nie potrafię manifestować tego na zewnątrz mnie. Dlaczego tak jest to mnie nie interesuje. Ważne, że Ty jesteś i chcesz mi pomóc zmienić to. Bardzo podoba mi się to, że mówisz, aby codziennie robić 1 rzecz, której się boję. Tak naprawdę od jakiegoś czasu próbuję to stosować z różnym skutkiem, ale nawet nie pomyślałem, żeby to zastosować w relacjach z kobietami. Dla mnie świetne jest również to co nazywasz prawdziwą siłą, aby szukać rozwiązania problemu u źródła. Od jakiegoś czasu szukałem odpowiedzi co to znaczy “siła”. Ja sobie to tłumaczyłem tak, że jest to pogodzenie się, a w konsekwencji pozbycie bólu fizycznego i psychicznego.
    Po pewnym czasie, gdy przestałem szukać, bah pojawiłeś się Ty :) Dziękuję Ci za pomoc i pozdrawiam.

    Reply

    D. June 19, 2019 at 23:02

    [ NAJNOWSZE WNIOSKI - DLACZEGO TAK TRUDNO NAM O WYMARZONĄ DZIEWCZYNĘ? ]

    Te wnioski to pigułka ogromnej świadomości, sam juz nie jestem pewien, czy warto taką świadomość posiadać. Czy jest to przekleństwo, czy błogosławieństwo?

    Wiecie dlaczego tak trudno nam jest o odpowiednią, wymarzoną kobietę? W największym skrócie – dlatego, że my tutaj należymy do wąskiej grupy społeczeństwa która MUSI mieć PRAWDZIWĄ CHEMIĘ.

    My nie potrafimy związać się z kobietą na zasadzie logiki, czyli:

    “ona jest przecież ogołem naprawdę ładna, faceci się za nią przecież oglądają, ona jest atrakcyjna. Ma też dobry charakter. Ta dziewczyna jest ogólnie naprawdę spoko. Jeśli się z nią zwiążę to regularnie porucham, będę miał zrobione smaczne jedzenie, bedzie z kim wziąść kredyt na własne piękne mieszkanie, będzie wesele, będę miał towarzyszkę na różnych imprezach okolicznościowych i towarzyskich, w koncu nie będę chodził na takie spendy sam, będę miał dzieci i własną rodzinę. Reszta rodziny i znajomi będą zachwyceni, nie będą mnie męczyć -kiedy związek, kiedy ślub- , będę uchodził w koncu za normalnego w społeczenstwie bo mam dziewczynę/narzeczoną/żonę”.

    Powyższe argumenty logiczne oczywiście są dużym plusem.

    Jeśli jednak w tym wszystkim zabraknie TEGO CZEGOŚ, tej CHEMII, to nie będę chciał się z tą kobietą związać, bo nie będę się czuł w takim związku naprawdę szczęśliwy. Przerabiałem taką sytuację i dusiłem się w tym, więc zerwałem z kobietą. Gdybym z nią został i wiązał z nią przyszłość, to logicznie byłby to naprawdę dobry wybór, natomiast emocjonalnie byłbym w fatalnym stanie i byłbym nieszczęsliwy. Bo brakowało mi u niej TEGO CZEGOŚ, tej CHEMII.

    Co składa się na “TO COŚ”, na “CHEMIĘ” ?

    1. Wygląd w moim typie – w moim przypadku jest to kobieta o sympatycznej, symetrycznej kobiecej twarzy, szczupła, zgrabna, kobieco ubrana, włosy lśniące (po keratynowym odżywianiu, mające taki blask), długie i proste, ładny uśmiech, naturalnie ciemne brwi i rzęsy (a nie jakieś blond rzęsy pomalowane kredką na czarno, czy sztuczne z henny brwi), które są tylko lekko podkreślone. Najlepiej zielone oczy (działają jak narkotyk!) i ciemne włosy (czarne lub brązowe), blondynki na starcie mają zdecydowanie mniej punktów (aczkolwiek nie skreślam blondynek, jednak blondynka musiałby mocno nadrobić wnętrzem). No nic nie poradzę, że takie kobiety mi się podobają i ciągnie mnie do takich jak magnes, najchętniej patrzyłbym na takie cały czas jak w obrazek.

    2. Sposób bycia, osobowość, jej temperament musi być w moim typie – lubię kobiety wesołe, uśmiechnięte, pozytywne, przebojowe, w miarę pewne siebie ale jednoczesnie niegłupie, bystre, mające coś do powiedzenia, w miarę zaradne (ale nie przejawiające męskich cech jak np uprawianie sztuk walki czy majsterkowanie), czułe.

    3. Szczerze zainteresowane, współpracujące
    4. Dobry charakter – lojalna, wierna, kompromisowa ale też nie szara uległa myszka.

    Jeśli kobieta nie ma któregoś z punktów, to nic z tego nie będzie.

    Zazwyczaj wystarczy że widzę, że kobieta ma pierwsze dwa punkty (1 i 2) i juz jestem bardzo silnie zauroczony i bardzo chcę taka kobietę poznawać dalej. Jesli na etapie randek, poznawania się zobaczę, że ona nie jest zainteresowana, że ona nie wspopracuje tylko daje wymówki, to i ja stracę do takiej kobiety zainteresowanie.

    Czyli de facto, chemia to przede wszystkim pierwsze dwa punkty (wygląd i sposób bycia). Pkt 3 (zainteresowanie) i 4 (cechy charakteru) to juz czysta logika, natomiast punkty 1 (wygląd) i 2 (sposób bycia) to emocje, które wpłaywają na to czy jest ta chemia czy nie ma chemii. Jesli jest chemia, to iskrzy, pojawia się jakieś pozytywne uczucie. Jesli dorzucic do tego logiiczne cechy (zainteresowanie i dobry charakter) to jest to ta wymarzona kobieta, ta jedyna. Żona. Miłość życia.

    U kobiety z którą zerwałem, brakowało mi pkt 2 (sposób bycia) a pkt 1 (wygląd) był w połowie tylko zrealizowany. Natomiast pkt 3 (zainteresowanie) i 4 (charakter) były na maksymalnym poziomie niemalże, co też w jakiś tam sposób wpływało na moje zainteresowanie do niej, ale jednak logika (cechy z pkt 3 i 4) przegrała z emocjami (cechy z pkt 1 i 2).

    Uważam, że ja jestem absolutnie UZALEŻNIONY od prawdziwej chemii (pkt 1 i 2, czyli wygląd + sposób bycia). Jestem uzależniony od tego jak narkoman od narkotyków, jak totalnie zatracony alkoholik od alkoholu. Niestety, ale w pkt 1 i 2 nie ma przebacz, jesli coś się nie zgadza, to stałego związku z tego nie będzie.

    To nie jest tak, że ja mam jakieś przesadnie wywalone w kosmos wymagania i takich kobiet nie spotykam. NIE. TAK NIE JEST. Spotykam takie kobiety do których czuję chemię, którymi się zauraczam po pierwszym spotkaniu. Takich kobiet poznaję około 5-6 w roku. Problem w tym, że jesli już taką poznam, to one nie spełniają cech logicznych (przede wszystkim pkt 3 czyli szczere zainteresowanie).

    Ja uważam że BARDZO DUŻO związków (nie wiem ile, czy to bedzie 75%, 90%, 51%, czy 30%, ale uważam że NAPRAWDĘ DUŻO, takie odnoszę wrażenie. Obstawiam że conajmniej około 50%) jest stworzonych na zasadzie:

    Typowy Janusz naciska na kobietę która mu się podoba z wyglądu i z osobowości, prosi się i prosi, podlizuje, aż w koncu kobieta mu ulega i z rozsądku się zgadza z nim być (“przecież ten Janusz jest całkiem spoko nawet, nie jest zły chłopak. Będę przynajmnije miała z nim dziecko, zrealizuję swoją potrzebę macierzyństwa”) a Janusz ma kobietę w której jest naprawdę zakochany, do której czuje te motylki w brzuchu, tę prawdziwą chemię i poprostu uważa że taki jest swiat, że facet musi byc psem i inaczej się nie da, więc taki Janusz jest subiektywnie szczęśliwy, zupełnie nie widzi, ze kobieta ma go w dupie. Może to też oczywiscie działać w drugą stronę, czyli Grażyna się zakochała a Janusz związał się z rozsądku, albo działa to obustronnie, czyli oboje wiążą się z rozsądku i mogą też być nawet tego świadomi, że to związek oparty przede wszystkim na logice/rozsądku, ale różnica między nimi a mną jest taka, że oni potrafią być w takim związku z logiki szczęśliwi, bo nie mają w sobie potrzeby tej PRAWDZIWEJ CHEMII, tych motylków, nie są uzależnieni od PRAWDZIWEJ CHEMII, od motylków

    Uważam, że my, szukający PRAWDZIWEJ CHEMII (wygląd+osobowość) oraz wymagający przy tym zainteresowania i dobrego charakteru, należymy do absolutnej mniejszości, która MUSI mieć te cechy u partnera aby był związek. Większości społeczeństwa nie jest do związku potrzeban prawdziwa chemia, często wysstraczą im logiczne cechy.

    I taki jest świat. Od wieków tak było jest i będzie. Od wieków były małzeństwa aranżowane, małzenstwa tylko dla kasy, pozycji społecznej, z logiki.

    Tylko my, nasza mniejszość, jestesmy na tyle świadomi czego chcemy a jednoczesnie przy tym na tyle odważni aby to szukać.

    Reply

    Damian June 19, 2019 at 23:15

    Ile takich kobiet w życiu spotkałes? Ja tylko 2 i z oboma nie wyszło. Mam prawie 23 lata.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 20, 2019 at 11:42

    Właśnie dlatego trzeba mieć wszystkie zasady postępowania w małym palcu, że jak się spotka taką właściwą kobietę, to się zrobi wszystko niemal perfekcyjnie, bez żadnego zająknięcia czy niespójności. Spotykanie takich wymarzonych kobiet 5 do 6 w roku to wystarczające spektrum możliwości. To ponad 1 wymarzona kobieta na kwartał. Wystarczy, że tylko jedna z tych relacji przerodzi się w trwały związek i koniec poszukiwań.

    Większości mężczyzn nie przychodzi w ogóle do głowy taka myśl, żeby na tyle rozwinąć pewność siebie, umiejętności konwersacyjne, świadomość, bycie wyzwaniem, żeby w ogóle mieli szanse u takiej atrakcyjnej kobiety. Z góry zakładają, że się do takiej nie nadają, że nie są z jej ligi, że nie mają u niej szans.

    A gdy jesteś inny niż wszyscy inni mężczyźni, to taka atrakcyjna dziewczyna będzie zainteresowana i to bardzo będzie ją ciekawić, dlaczego jesteś inny niż wszyscy i jak to robisz. Oczywiście dla mnie spotykanie tych 5 do 6 wystarczająco atrakcyjnych kobiet rocznie oznacza co najmniej pójście z nimi na kilka randek.

    Jeśli żadna z tych relacji się nie rozkręca, to albo popełniasz błędy, które Cię skreślają albo one są toksyczne, że np. spotkały się z nudów lub szukały dowartościowania, podwyższenia standardu życia i innych agend, które nie są szczerym zainteresowaniem i nie było na takowe szans.

    Warto też mieć na uwadze problem, że często mężczyźni poszukują kobiety, która będzie wyglądała jak modelka playboya, a jednocześnie będzie miała cechy dobrej żony i matki, co się w przyrodzie zdarza raz na ruski czas.

    Ostatni ważny temat, który warto obserwować, to podejście do masturbacji, pornografii i przelotnego seksu. Wielu facetów nie widzi w tym nic szkodliwego, jeśli jest to robione z umiarem, raz na jakiś czas itp. zmoderowane podejście, a potem się dziwią, że żadna dziewczyna im się nie wystarczająco podoba, nie czują do prawie żadnej pociągu. A to są właśnie te szkodliwe skutki rozrywkowego podejścia do seksu. Obiektywizacja kobiet, szukanie gwiazdki z nieba, mózg sprany nierealnymi fantazjami, znieczulica, egocentryczne szukanie topowego modelu.

    To nie dziwne, że prawie żadna się wtedy nie podoba. Jeśli w życiu masz zero pornografii, zero masturbacji i zero przelotnego seksu tak z 6 do 12 miesięcy, to nagle okaże się, że pociąga Cię znacznie więcej kobiet, a jak do tego jeszcze dodasz wartości, że kobieta to nie kawałek mięsa czy jakiś błazen nadworny do spełniania naszych zachcianek, tylko drugi człowiek, to dopiero otworzysz się na prawdziwą miłość.

    Spotykam do teraz dużo atrakcyjnych kobiet, rozmawiam z nimi na konsultacjach, są z nimi rozmowy w programie “100 rozmów z kobietami”. Niski odsetek dziewczyn, które się komuś podobają rocznie pokazuje, że może mieć wyraźnie znieczulony umysł na kobiece piękno albo zagaduje do 1 dziewczyny na 2 tygodnie.

    Reply

    Damian June 20, 2019 at 12:42

    Tylko, że te 2 dziewczyny, które mi się spodobały, to nie były jakieś top modelki, tylko raczej zwykłe dziewczyny, mające “to coś” dla mnie. W obu przypadkach popełniłem błędy, bo z początku obu podobałem się. Pierwszej za bardzo okazałem zainteresowanie, a drugiej za mało i liczyłem, że ona sama do mnie zagada. Jak spodoba mi się kolejna dziewczyna, to muszę to jakoś wypośrodkować.

    PS Zgadzam się z tym co piszesz. Nawet nie tyle porno, co samo regularne oglądanie seriali/filmów, gdzie występują bardzo piękne kobiety może mieć wpływ na to, że mniej dziewczyn podoba się nam w realnym świecie.

    Reply

    D. June 21, 2019 at 21:15

    zdecydowanej większości z tych 19 kobiet w moim typie, którymi się zauraczałem po pierwszym spotkaniu (czyli poczułem do niej tą chemię, tą naturalną chęć poznwania jej, spotykania się z nią ponownie) dawałem noty około 8,5. Nie były to żadne “10″ z wygladu.

    Więc dlaczego mi się dpodobały, dlaczego poczułem chemię? Bo baaaaardzo ważne jest dla mnie wnętrze kobiety (jej sposób bycia, temperament, osobowość, poziom zainteresowania, cechy charakteru). Wolę “8,5″ z fajnym wnętrzem, niż zimną nudną “10″. Także wygląd na 8,5 + super wnętrze wystarcza abym poczuł chemię.

    Więc naprawdę nie ma tutaj problemu ze ja mam jakies wymagania, ze kobieta ma wyglądać jak suka z pornosa i ma byc przy tym jednoczesnie łagodna, fajna z wnętrza, mądra itd. NIE.

    Na pewno większość z tych 19 kobiet juz przed pierwszym spotkaniem były słabo zainteresowane i dało się to dostrzec. Paru zapewne się poprostu nie spodobałem (albo z wyglądu, albo ze sposobu bycia). Rażących błedów nie popełniam. Ostatnio dwie kobiety okazały się toksyczne, uznały że nie jestem nimi zainteresowany bo nie pisałem z nimi smsów (albo moze to była tylko ich wymówka, a tak naprawdę nie spodobałem im się? Albo od samego początku one nie miały szczerych intencji tylko poprostu doskonale się z tym kryły i swietnie udawały zainteresowanie przed pierwszym spotkaniem? Albo to kobiety, które randkują dla sportu, dla zabawy, a obecnie wcale nie chcą być w związku? Tego nie wiem. Jednak obstawiam, że najbardziej prawdopodobne jest to, że uznały mnie za dziwaka bo nie pisałem z nimi smsów miedzy spotkaniami).

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 21:44

    Jak dziewczyna skreśla relację przez brak smsów to jest stuknięta.

    Reply

    D. June 20, 2019 at 23:41

    19 takich kobiet spotkałem w swoim życiu. Z tego w ciagu ostatnich 3 lat spotkałem się z 18 takimi kobietami. Zazwyczaj miałem z tymi kobietami jedną randkę, z paroma miałem więcej niż jedną, z dwiema byłem w krótkich związkach na wyłączność.

    Rok temu spotkałem swój ideał, i uważam że od tamtej pory moje wymagania mocno wzrosły, mocno się zawęzyły. Dziś każdą kobietę porownuję do tego mojego ideału ktory poznałem rok temu (ciemne włosy, zielone oczy, ładna twarz, zgrabna, wesoła hihi-haha, roześmiana, pewna siebie, przebojowa, a jednoczesnie mądra, łagodna i czuła). Miała wszystko poza szczerym zainteresowaniem bo nie mogła zapomnieć o swoim byłym, ale mysle, że i ja dołozyłem swoje do tego by to nie wyszło, bo zgadzałem się na spotkania co 2-3 dni (ona mnie zapraszała, goniła za mną), zrobiłem to swiadomie, bo miałem okres poważnego zwątpienia w sysetm 12 randek i we wszelkie zasady Pawła.

    Potem przekonałem się w sposób empiryczny, że system 12 randek po lekkiej modyfikacji / liberalizacji, naprawdę działa. Modyfikacja to czekanie 4-6 dni (a nie 5-9) oraz od czasu do czasu jakiś sporadyczny sms, a jesli ona zaprasza mnie na spotkanie to odwlekanie tego o 1-3 dni (“dzis nie mogę, ale mozemy jutro/pojutrze/w niedzielę iść na spacer”) w zaleznosci ile dni po spotkaniu jestesmy.

    Przed poznaniem tego mojego ideału podabało mi się z około 20-25% kobiet (wyglad+wnętrze), tak teraz podoba mi się około 10%.

    Reply

    D. June 21, 2019 at 22:39

    Przepraszam, muszę się poprawić odnośnie ostatniego akapitu.

    “Przed poznaniem tego mojego ideału podabało mi się z około 20-25% kobiet (wygląd), tak teraz podoba mi się około 10-15% (wygląd), a jesli wezmiemy pod uwagę wygląd+wnetrze, to bedzie mi się podobało poniżej 10% kobiet, bo jest sporo kobiet atrakcyjnych z wyglądu które jednak okażą się nie w moim typie ze sposobu bycia. Widzę, że te dwa związki które miałem w ciagu ostatniego roku bardzo mnie uswiadomiły czego chcę, czego szukam, czego oczekuję, i powiem wam ze aż tak wielka świadomość tego co tak naprawdę szukam w kobiecie do stałego związku wcale nie jest dobra.

    Im mniej wiesz tym lepiej śpisz i to jest prawda niestety. Rok temu jeszcze nie miałem aż takiej ogromnej swiadomości, że chcę kobiety wesołej, czułej, przebojowej, brunetki o zielonych oczach. Znaczy, coś tam wiedziałem, że takie mi się podobają, ale nie byłem tego swiadomy aż tak dokładnie, nie potrafiłem aż tak punkt po punkcie wymienić cech kobiety w moim typie. Miałem szersze spektrum urody i spsobu bycia kobiet przy którym umiałem się zauroczyć i poczuć chemię.

    Od czasu rozstania z “moim ideałem” prawie rok temu, przez okres w sumie łącznie 7 miesięcy gdy jestem wolny od tamtego czasu do dziś, spotkałem tylko dwie kobiety w moim typie, ktore są podobne (z wyglądu i z wnętrza jednocześnie) do mojego typu kobiety. Te dwie kobiety ostatnio, które obraziły sie o brak smsów i przez to najprawdopodobniej nie chciały się spotkać drugi raz. Jesli miałbym na podstawie tego wyliczyć średnią ile w rok takich kobiet spotkam, to wychodzi 3-4 kobiety rocznie w których się zauroczę i będę czuł chemię, będę chciał ją poznawać i będę miał szczerą nadzieję, że cos z tego poważnego wyjdzie. Z 6 kobiet do 3 kobiet. To tylko statystyka, w dodatku prognozowana, ale jednak statystyka ma jakieś odbicie w rzeczywistości.

    Reply

    Marcin L June 20, 2019 at 06:11

    Dlaczego tak trudno nam o wymarzoną dziewczynę?
    Bo mamy zbyt wybujałe wymagania wypaczone seksualizacją i pop kulturą.

    Reply

    Michał Lxxx June 20, 2019 at 14:11

    “Wchodzę na profil bliżej nieznanego mi osobnika. Wiem, że niedawno się rozwiódł. Patrzę, teraz jest na nowo zaręczony. I ja mu życzę szczęścia, miłości i realizacji.

    Powiedzcie mi tylko, jak to się robi, żeby się komuś dużo osób podobało? Albo żeby na krótkiej przestrzeni czasu, spotkać 2 osoby, z którymi chce się iść przez życie? Pytam bez cienia ironii, z dużą szczyptą ciekawości.

    Ja szybciej bym wykopała (tak sobie wymyśliłam :D ) pół tony ziemniaków z pola niż znajduję osobę, z którą można tworzyć coś więcej ponad przeciętną znajomość. Statystycznie z mężczyzn podoba mi się prawie nikt.

    Mamy piękny, poniedziałkowy wieczór. Weźcie mi napiszcie coś od siebie, proszę ????”

    To jest komentarz na Facebooku, jednej z najbardziej świadomych kobiet jaką kiedykolwiek w życiu spotkałem.
    To kobieta, która jest BARDZO ŚWIADOMA w relacjach, doradza w tematach relacji damsko – męskich. Wie czym jest psychologia, psychiatria, socjologia, dynamiki społeczne, ma umiejętności konwersacji i interpersonalne.

    Przestańcie zaklinać rzeczywistość, że oglądanie filmu np, komedia powoduje, że nie podobają nam się kobiety w realu.
    Albo obejrzenie ładnej kobiety na zdjęciu powoduje, że nie pociągają nas kobiety.

    Czy ta kobiety z komentarza powyżej, jest uzależniona od porno i masturbacji ?
    I teraz przez to podoba jej się tak mało facetów ?

    Po prostu tak jest, że podoba nam się mało kobiet i my podobamy się małej ilości kobiet.
    A większość par i związków jest na siłę, z braku laku i logicznych pobudek.

    P.S.
    Ma..sz pisze, że są ludzie którzy chodzą na kilka kursów tańca i szukają tam kobiet.
    Bez sensu.
    Przecież grupa ludzi się nie zmieni w trakcie kursu.
    Wchodzisz na kurs, przeglądasz ludzi i w 3 minuty wiesz, czy jest tam ładna dla Ciebie kobieta.
    Nie ma to wychodzisz.

    Jeżeli ktoś bierze udział w kursach tańca, kursach językowych, ale tak naprawdę przyszedł tam “na baby” to TRACI CZAS, bo w 2 – 3 minuty widzisz, czy jest tam ładna kobieta.

    No chyba, że ktoś przychodzi NA KURS, to spoko, ale jak chodzisz “na baby” to musisz BYWAĆ W WIELU MIEJSCACH, ciągle zmieniać otoczenie, to tu, to tam, BYĆ WSZĘDZIE, budować social w wielu miejscach + zagadywanie na zimno w sytuacjach dnia codziennego (chociaż większość społeczeństwa głupia i mała tego skuteczność).

    Wchodzisz w dane miejsce i wyciągasz z tego maksymalną wartość dodaną jeżeli nie ma tam kobiet.
    Jeżeli są to próbuj jeszcze z kobietami.
    Jak nie ma NIC, w sensie żadnej wartości dodanej, to 5 minut i idziesz w inne miejsce.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 20, 2019 at 14:59

    W relacjach 90% mężczyzn jest nieudacznikami, którzy muszą nadrobić podstawy podstaw, które rozumie większość kobiet (nie uwzględniając toksycznych chociaż ta toksyczność to też często skutek idiotycznego zachowania facetów) bez żadnej świadomej edukacji, tylko mają to we krwi, od maleńkości, bo są inne od nas.

    Dlatego to, że się kobiecie nie podoba prawie żaden facet, to akurat żadne odkrycie i to nie jest dziwne, bo skoro 90% mężczyzn nie ma pojęcia, co i jak robić, żeby kobietę zainteresować, to normalne, że żaden facet im się nie podoba.

    Z kolei, gdy jest mężczyzna, to jesteśmy wzrokowcami i dużo spotykamy atrakcyjnych kobiet na co dzień. Aż chce się rozmawiać. Dużo w sensie na pewno więcej niż kobieta, do której ciągle podbijają jakieś dziwolągi i cwaniaki, jak nie na fb, to po pijaku lub w pracy i wszędzie dookoła wzdychają do niej samce, bo żaden z nich nie ma pojęcia o byciu wzywaniem, tajemnicą. Spotkanie tych kilku procent mężczyzn, którzy rozumieją te tematy jest dla kobiet bardzo trudne.

    Dlatego nieraz zainteresowana i zakochana dziewczyna powie Ci: “Nigdy nie spotkałam kogoś takiego, jak Ty. Jesteś inny niż wszyscy. Nie mogłam Cię rozgryźć. Zachowywałeś się inaczej. Nie przytłaczałeś mnie, jak wszyscy pozostali przez całe moje życie i to mi się spodobało”.

    Uzyskanie takiego efektu i usłyszenie tych słów na tle dziecinnych błędów 90% pozostałych facetów wydaje się banalne. No jak mieli im się podobać inni faceci, skoro robili wszystko lub prawie wszystko źle, odwrotnie niż się powinno, zabijali koncertowo jej jakiekolwiek zainteresowanie.

    Reply

    Michał Lxxx June 20, 2019 at 17:52

    Oczywiście, że my jako faceci = wzrokowcy, mamy większy “wybór” w sensie możemy zagadywać do tych kobiet, co nam się wizualnie podobają, a z tymi nie w naszym typie mamy spokój, bo nie zawracają nam głowy, bo one i tak same nie zagadają.

    Ale to, że 90% gości nie wie co robi nie ma znaczenia.
    Co z tego, że 90% gości nie wie co robi, jak praktycznie każda, albo zdecydowana większość kobiet, a tych atrakcyjnych to już prawie 100% jest w pseudo związku z jakimś nieświadomym idiotą.
    No jest w związku i nie przeskoczy na nas, pomimo tego że bijemy takiego “Janusza” pod każdym względem na głowę.

    Z resztą nie zwalałbym całej odpowiedzialności na facetów, bo ja się uświadomiłem i tak widzę, że większość kobiet też nie wie co robi, tylko bezrefleksyjnie podążają za emocjami, instynktem lub popędem.

    Więc jak byśmy nie chcieli zaklinać rzeczywistości, to:
    - większość kobiet nie podoba się nam, a my im
    - większość jest w para związkach z idiotami, z tymi kolesiami którzy byli wolni pod ręką i siedzą ze sobą z czysto logicznych pobudek
    - nie pasujemy do siebie w większości pod względem energii i osobowości itd.

    Rada jest bardzo prosta:
    Atrakcyjny styl życia pełen kontekstów i socjalu, żebyśmy mieli jak najwięcej atrakcyjnych kobiet w swoim życiu i poznawali je tam gdzie jest najsilniejszy kontekst i mamy dowód społeczny.

    Relacja z samym sobą.

    I na koniec. Gdziekolwiek widzimy kobietę, która nam się podoba idziemy rozmawiać i patrzymy co się wydarzy.
    STATYSTYKA, liczby, ilość. Ale też bez przesady, nic na siłę, bo zmuszanie się do interakcji z kobietami, które nam się nie podobają nie mają sensu.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 20, 2019 at 18:51

    Tak, przy czym wstrzymałbym się z ocenami, ilu mężczyzn w związkach z atrakcyjnymi dziewczynami jest nieświadomymi idiotami, bo jeśli taki nieświadomy idiota jest w stanie wejść w związek z atrakcyjną kobietą, to albo jest to dziecinnie proste, że cała ta nauka świadomości jest niewiele warta albo te kobiety wcale nie są atrakcyjne, tylko to jakieś toksyczne dominy, wampiry, profesjonalne randkowiczki, egocentryczki, które realizują jakąś agendę i traktują tych nieświadomych idiotów, jak szmaciarzy, więc wówczas te ich związki i te “atrakcyjne” dziewczyny są niewiele warte. Część z tych mężczyzn widocznie ma coś sensownego do zaoferowania, że te atrakcyjne kobiety z nimi są i widzą się z nimi za 5 lat albo z nimi tkwią z rozsądku, bo przynajmniej jakoś reprezentacyjnie wygląda, jest z dobrej rodziny, ma dobrą pracę. Jednak takie związki z rozsądku paradoksalnie powinny nas cieszyć, bo są dowodem na to, że wcale nie trzeba być super hiper ekspertem konwersacyjnym i społecznym, żeby znaleźć atrakcyjną kobietę, tylko trzeba właśnie pojawiać się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, a zachowując się inaczej niż 90% przeciętniaków jesteśmy wręcz skazani na sukces i bycie wychwalanym pod niebiosa przez kobiety, które cały życie męczyły się z jakimiś ciepłymi kluchami.

    Reply

    Michał Lxxx June 20, 2019 at 22:52

    Zgadzam się.
    Tzw. ‘social”, czyli w praktyce bycie “swoim”, dowód społeczny, to coś co uważam ma chyba WIĘCEJ niż 50% sukcesu.
    Mógłbym to rozwijać, ale nie ma tutaj miejsca, ale ten “social” to mega ważny czynnik.
    Mega.
    (DOCHODZI TO CO PISAŁEM 7 DYNAMIK SPOŁECZNYCH, 12 pkt, profilowanie ludzi, kotwice emocjonalne, przejrzenie intencji 2 osoby, czyli przeczytanie jej, nauczenie się tego że “każda ma chłopaka od 11 roku życia” i o co w tym chodzi)

    Dopiero później, gdy mamy ten dowód społeczny liczą się nasze umiejętności.

    Myślisz, że na ulicy np. jakiś ogarnięty przystojniak, milioner będzie miął większą skuteczność. (taki 007 James Bond)
    Nie.
    Skąd kobieta wie, czy każdy z nas jest ogarnięty, bogaty, czy zaradny.
    Nic nie wie.
    Stykamy się z tym co ona ma w głowie.

    Pamiętasz, gdy chyba w ubiegłym roku na wiosnę pisałem Ci, gdy poznałem na ulicy takiego bardzo przystojnego gościa, odwalony.
    Mówił, że ma problem ze znalezieniem odpowiedniej kobiety.

    P.S.
    Wejść w związek nie jest problem. Jeżeli nie mamy wymagań dotyczących wyglądu, osobowości, czy charakteru osoby, jej poziomu zainteresowania nami, to największa patologia przecież rodzi dzieci, wchodzi w związki.

    Na każdym kroku biorą śluby, dzieci rodzą.
    Biorą co jest wolnego pod ręką, na socialu i do przodu.
    To nie jest normalne, ale jest POWSZECHNE.

    Schody zaczynają się, gdy stajemy się świadomymi i myślącymi jednostkami.

    Reply

    Michał Lxxx June 20, 2019 at 23:54

    “(…)Powiedzcie mi tylko, jak to się robi, żeby się komuś dużo osób podobało? Albo żeby na krótkiej przestrzeni czasu, spotkać 2 osoby, z którymi chce się iść przez życie? Pytam bez cienia ironii, z dużą szczyptą ciekawości.

    Ja szybciej bym wykopała (tak sobie wymyśliłam :D ) pół tony ziemniaków z pola niż znajduję osobę, z którą można tworzyć coś więcej ponad przeciętną znajomość. Statystycznie z mężczyzn podoba mi się prawie nikt.(…)”

    Jeszcze raz część wpisu kobiety.
    Zobacz Paweł, ona pisze tam że wejść w relacje z kimkolwiek można łatwo i szybko, ale ona chce poznać kogoś “z kim można tworzyć coś więcej ponad przeciętną znajomość”.

    Z tego co wiem, to ta znajoma od wielu lat jest singielką.
    Czyli jest WYJĄTKIEM, kobietą która nie wchodzi z byle kim w relacje jak większość kobiet.
    Takich mało, większość łapie nową gałązkę, a dopiero później puszcza starą.

    ======

    Ostatnio zagadałem do bardzo atrakcyjnej wizualnie kobiety.
    Siedziała sama i piła kawę na Starówce.
    Mówi, że od 2 lat jest w związku, ale wcześniej była sama 4,5 roku !!!
    Przyznała, że “pełno jest psów i na zawołanie przyleci stado adoratorów, ale negowała wszystkich, bo jej się nie widzieli, nie wchodziła w nic na siłę”.

    Dopiero gdy po 4,5 roku poznała kolesia, który jej się widział, to weszła w związek.
    (Nie wiem, czy przez te 4,5 roku miała plastry, statystów związkowych, kolegów, przyjaciół, idiotę na weselę itd, itp, tego nie wiem).
    W każdym razie twierdzi, że 4,5 roku była sama.

    P.S.
    Więc takie przypadki pozwalają wierzyć, że nie każda kobieta “ma psa”, żeby mama nie pieprzyła i sąsiadka nie gadała “że z nią chyba coś nie tak, bo sama”.

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2019 at 00:12

    I jeszcze jedno.
    Od końca lutego tego roku spotykałem się z kobietą.
    Od 2016 r, nie spotkałem kobiety która tak bardzo by mi pasowała jak ta z lutego.

    Miałem z nią 16 spotkań, nawet dałem jej dużo czasu, mikro taryfę ulgową, bo zajebiście mi pasowała pod względem urody, energii, stylu bycia.
    I co ?
    Że tak powiem gówno.
    Im bardziej robiło się poważnie, w sensie znajomość się rozwijała, tym bardziej włączała mechanizmy obronne.
    Jej sposób na zakończenie znajomości, to ZNIECHĘCANIE MNIE DO SIEBIE i w pewnym momencie KOMPLETNE NIEPOMAGANIE w jej rozwoju.
    Docelowo JAZDY EMOCJONALNE, ŚCIANA i ZIMNA SUKA.
    Ogólnie kobieta z problemami emocjonalnymi, ale nawet ją POLUBIŁEM.

    Z mojej strony NIE MAM SOBIE NIC, ale to NIC do zarzucenia.
    Zrobiłem to wszystko po mistrzowsku.
    Po prostu nie weszło.

    Czy się wkurwiam ?
    Nie, ponieważ jestem jak pisałem spustoszony emocjonalnie i otępiony na bodźce.
    Jedno co odczuwam, to DROBNY SMUTECZEK, bo naprawdę ją polubiłem i dobrze się przy niej czułem.

    P.S.
    Do czego zmierzam ?
    Ta kobieta podobała mi się tak bardzo, że gdy na nią spojrzałem w trakcie zakupów w markecie spożywczym, to w ciągu 1 sekundy byłem przy niej i rozmawiałem.

    Wykonując do niej telefony, aby się umówić, za każdym razem czułem emocje (co rzadkie, bo jestem otępiony na bodźce), aż mi ręka drżała i w gardle zasychało.

    W trakcie pocałunku ręce drżały mi, jak bym miał znów 18 lat.
    W jej obecności GŁOS MI SIĘ OBNIŻAŁ, rósł poziom testosteronu, prostowałem się, a na spotkaniach czasami nie padały za bardzo słowa, a patrząc sobie w oczy rozumieliśmy się bez słów.

    Coś wspaniałego.

    I to się dzieje, gdy kobieta nam się podoba.
    Reszta to RACJONALIZACJE i pseudo gówna, szukanie na siłę.

    ======

    Albo z taką kobietą wejdę w związek i zamknę temat, albo będę sam.
    Nie interesują mnie logiczne, para związki z rozsądku.
    Dzień do nocy randkowanie z taką Kobietą przez duże K, a jakąś “świnką”.

    Kto to przeżył wie o czym piszę.
    (Większość nie przeżyła, bo jest po prostu nieogarnięta i zadaje się z kimkolwiek, kto jest wolny pod ręką).

    Relacja z taka Kobietą przez duże K (nawet te randkowanie jakiego doświadczyłem w 2016 roku i teraz w 2019 r.) to wspaniała NAGRODA za trud włożony w rozwój siebie i przerzucanie na co dzień tego gówna…

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 09:42

    To super, dzięki za update. Szkoda. Tak czasem bywa. Atrakcyjna dziewczyna, ale pod deklem problemy, których ona nie chce rozwiązać. W każdym razie każda taka historia zbliża do tej właściwej kobiety i uczula na takie sytuacje w przyszłości, żeby co raz sprawniej rozpoznawać kobiety, które nie chcą iść do przodu ze swoim życiem i charakterem.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 09:39

    Tak, a skoro tej się nikt nie podoba, to znaczy, że są takie kobiety, które gdy spotkają ogarniętego mężczyznę, jak dobrze uświadomieni i obyci w komunikacji czytelnicy tego bloga, to będzie dla takiej kobiety, jak łyk świeżej wody na pustyni. Kobiety też muszą gdzieś poznawać mężczyzn. Prawdziwych mężczyzn.

    Reply

    D. June 21, 2019 at 21:51

    Niby tak.

    Ja po sobie widzę, że mocno mi się zwiększyły wymagania.

    Kiedyś, kilka lat temu (i jeszcze wczesniej, w czasch szkolnych gdy byłem niesmiały) podobało mi się mało kobiet, moze około 5-10% z wyglądu, tak obstawiam. Wnętrze kobiety wtedy nie było dla mnie aż takie istotne.

    Potem trochę mi się odmieniło, nastąpiło takie “uwolnienie” i podobało mi się 20-25% kobiet z wyglądu. Przez 2 lata tak było. To ze zaczęło mi się podobać 25% kobiet zamiast 5-10%, to na pewno po części (ale tylko po części!) też efekt tego, że bardzo chciałem wejść w związek, więc stałem się automatycznie mniej wybredny.

    Weszłem w dwa związki z atrakcyjnymi kobietami. Delikatnie się najadłem byciem w związku. Tak bardzo lekko, ale juz przestałem być na maksa głodny.

    Jeśli dodać do tego jeszcze to, że nadal myślę o mojej byłej (o tym ideale z którym mi nie wyszło rok temu), że ona jest dla mnie wzorem kobiety z jaką chciałbym być w związku (wzorem pod kątem wyglądu+wnetrza), dodać do tego także to, że jestem uzależniony od prawdziwej chemii (bo nie potrafię związać się logicznie, muszę czuć emocje, motylki w brzuchu, muszę czuć zauroczenie), to w efekcie jest tak, że znów podoba mi się mniej kobiet.

    Dziś podoba mi się około 10-15% jeśli patrzymy tylko na sam wygląd, a jesli jeszcze do tego wziąść pod uwagę wnętrze, to na pewno będzie mi się podobać poniżej 10% kobiet, ponieważ jest sporo ładnych kobiet które okażą się sztywniarami, nudziarami itd.

    A sposrod tych kilku % kobiet do których poczuję chemię jeszce trzeba trafić na normalną, nietoksyczną i szczerze zainteresowaną.

    Uważam, ze różnica miedzy nami (przynajmniej miedzy mną) a innymi facetami którzy mają atrakcyjne kobiety jest taka, że ja potrzebuję chemii (wygląd+wnętrze), potrzebuję też widzieć ze kobieta jest zainteresowana.

    A inni faceci potrafią się związać z logiki i wystarczy im np tylko wygląd kobiety (nie potrzebują aby kobieta miała fajną ciekawą osobowość), nie potrzebują CHEMII, nie wiedzą też kiedy kobieta jest zainteresowana a kiedy nie, w efekcie wiążą się z kobietami które mają ich w dupie, z kobietami które szukają pieska, są toksyczne, a ci faceci nawet o tym nie wiedzą i myslą, że tak musi byc, ze za kobietą trzeba latać i się prosić.

    Oni nazywają to “walczeniem o kobietę”, “zdobywaniem kobiety”, “polowaniem”, “byciem mysliwym”. Dla nich to normalne, że jesli kobieta nie odbiera telefonu to walczą aż w koncu się łaskawie z nimi umówi, albo powie im w twarz: “odpierdol się ode mnie”.

    I zapewne swoim uporem przekonują do siebie atrakcyjne wizualnie kobiety. Czasem takie kobiety w towarzystwie znajomych potrafią udawać ciepłe i czułe.

    Oczywiscie nie mówię, ze jest to norma w kazdym przypadku, ale na pewno sporo takich związków ma miejsce.

    W skrócie: ja potrzebuję chemii, motylków w brzuchu (kobieta musi byc w moim typie z wyglądu + z wnetrza aby poczuł chemię).

    Inni ludzie nie potrzebują chemii i potrafią się związać z rozsądku, z logiki. Ja niestety nie umiem.

    Samemu źle (ale lepiej samemu niż w związku z logiki).
    W związku z rozsądku/logiki najgorzej.
    Naprawdę dobrze moze być tylko z kobietą w moim typie, do której czuję tą chemię i ktora jest także mną narawdę zainteresowana. A prawdziwa obustronna chemia jest rzadko spotykana.

    Reply

    Ma..sz June 20, 2019 at 17:51

    No troche zle się z tym określiłem, że chodze tam tylko i wyłącznie po to bo szukam dziewczyny. ;)

    Reply

    L. June 21, 2019 at 11:53

    Hej Michał! Nie do końca zgodzę się z Tobą, że poznawanie ludzie przez kurs tańca jest bez sensu. Po pierwsze – tak grupa zmienia się w trakcie trwania kursu, niektórzy odchodzą, niektórzy dochodzą, czasami przychodzą ludzie z kursu wyżej, którzy chcą sobie coś powtórzyć, czasami jest nieparzystość w grupie, więc można dać info na forum, że potrzebuje jednorazowo zastępstwa na taki-a taki kurs i poznać całkowicie nową osobę, czasami poszukują na pojedyncze zajęcia facetów na kurs podstawowy (facetów zawsze brakuje na kursie tańca) i można pójść do innego grupy. Ponadto nawiązujesz kolejne znajomości poprzez integracje, które organizuje szkoła tańca. Masz całkiem nową grupę znajomych, która jest wartościowa (na kursy tańca chodzą mega ogarnięci ludzie z tak różnych branż, że daje to szereg nowych kontaktów także męskich – np. potrzebujesz kogoś kto zajmuje się profesjonalnie fotografią – proszę bardzo, chciałbyś wiedzieć jak tworzy się aplikację na komórki – są tacy ludzi, szukasz kogoś od wystroju wnętrz – 2 minuty. Ostatnio była też sytuacja, że koleżanka z kursu robiła “parapetówkę” i zapraszała ludzi. Nie jest jakoś super atrakcyjna – ale na takie spotkanie warto pójść, może ma fajne, ładne koleżanki? No i na koniec najważniejsze – na kursie tańca uczysz się tańczyć – owszem może z brzydkimi dziewczynami, nieogarniętymi itp. – ale nabywasz umiejętność, która jest SUPER. Wiem, że nadejdzie taki moment, że będę miał wymarzoną dziewczynę i to, że potrafię ją poprowadzić w tańcu, pójść na zabawę to jest piękne. Pozdrawiam i wszystkim niezdecydowanym polecam kursy tańca :) Poważne wyzwanie, ale warto!

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 12:32

    Bardzo świetna uwaga. Michał, krytykujesz bardzo chodzenie na wydarzenia, na których nie ma od razu wymarzonej kobiety. Napisałeś, żeby wejść na 3 minuty i wyjść. Czy to nie podpada pod desperację, ciśnienie, agendę, bycie sępem? A gdzie tworzenie wartości, dowodu społecznego, poznawanie różnych ludzi, nie bieganie za kobietami? A może warto się zainteresować różnymi tematami. Jesteś np. na klubie mówców albo na kursie tańca i pewnego dnia pojawia się tam nowa kobieta, potem kolejna. A Ty jesteś tam, jak u siebie. Wchodząc i wychodząc w ciągu 3 minut nigdy Cię coś takiego nie spotka. Nie pojedziesz też na integrację ani nie spotkasz znajomych Twoich znajomych ani nawet nie będziesz z nimi nigdzie na mieście, mając jakiś dowód społeczny, że mógłbyś się oderwać i sobie kogoś poznać.

    Wręcz toksyczne mi się to wydaje to myślenie, że ja tylko zaglądam, czy tam jest moja wymarzona dziewczyna i jak nie ma to wychodzę. Takie myślenie mnie zabijało od środka. Musiałem porzucić takie bieganie za kobietami. Napisałem o tym raport: “Sekret atrakcyjnego stylu życia”, który dodałem do ebooka o zagadywaniu do kobiet. Musiałem odpuścić. Przestać biegać za kobietami. Skupić się na rozwoju siebie, jakichś zainteresowań, towarzyskości, otwartości do ludzi. Nie chciałem wręcz związku przez dłuższy czas, bo tak mi się to spodobało. Wtedy właśnie przyciągałem kobiety, jak magnes. A wchodzenie gdzieś na 3 minuty i wychodzenie czym się różni właściwie od wychodzenia na sarge w pole i plażowanie, bieganie za kobietami hb8 po rynku? Niczym, tylko fizycznym miejscem uganiania się za kobietami. Oj, wychodzenie z pua to długa męka ; ) : /

    Reply

    Michał Lxxx June 21, 2019 at 19:08

    Napisałem aby “brać wartość dodaną z każdego miejsca”.
    Czyli właśnie budowanie tzw. SOCIALU, atrakcyjny styl życia pełen kontekstu, nowych znajomych, rozwoju, wiedzy itd, itp.

    Ja przez ostatni rok, to mam w wielu miejscach tyle nowych znajomych, że aż się sam dziwię.
    TYSIĄCE nowych wizytówek, kontaktów.

    Na 2 – 3 minuty pisałem, aby wejść w miejsca, gdzie KOMPLETNIE NIE MA DLA NAS WARTOŚCI DODANEJ, czyli tematyka totalnie dla nas nieciekawa, ludzie nam nie pasują, kobiet ładnych brak.
    Takie miejsca się zdarzają.

    Nie przekręcajcie moich wypowiedzi :-) :-)
    Wiadomo, że to komentarze, więc spoko.

    Wiem jak budować social, w takim mieście jak moje (stolica województwa) Facebook pokazuje mi minimum 1000 wydarzeń miesięcznie, więc z pewnością znajdzie się kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt które można miesięcznie odwiedzić, w miarę czasu i sił.

    Reply

    D. June 21, 2019 at 20:54

    Dobre podejście. Wydarzenia które nas interesują – traktować jako miejsce gdzie zagościmy na dłuzej. czyli budujemy socjal. Wydarzea które mamy w dupie – mozna wejsc, rozejrzec się. Jesli komuś się chce to lepsze to niz latanie po ulicy lub siedzenie w domu i ogladanie yuotube czy siedzenie na fb.

    Nie zmieniłem swojego podejścia do wydarzen, nadal mnie tam nie ciągnie bo z konstruktywnych, wartosciowych zajęć dodatkowych interesują mnie dwa tematy: siłownia (mam swoją w piwnicy wiec nie chodzę nigdzie na miasto, cwiczę sam, tak jest o wiele taniej) oraz temat inwestowania w nieruchomości.

    Na wydarzenia związane z nieruchomosciami nie idę dla poznawania kobiet, tylko idę po to by maksymalnie wykorzystać to wydarzenie pod kątem mojego rozwoju w branzy nieruchmości i to jest dla mnie priorytet w tym wydarzeniu, a nie poznawanie bab. I to jedyna branża w ktorej mogę mieć takie zdrowe podejście do wydarzeń/kontekstów (czyli nie idę dla kobiet tylko dlatego, ze chcę byc na tym wydarzeniu). Jednak takie wartościowe wydarzenia które mogą naprawdę mi pomóc w rozwoju w temacie nieruchomosci odbywaja się niezbyt często. Prawdę mówiąc uwazam, ze wystarczy byc na takich wydarzeniach mniej wiecej 6-10 razy w roku i tyle w zupełności wystarcza, aby się rozwijać w brazny nieruchomości, bo reszta to jest realna praca, nie samym networkngiem się rozwijasz w tej branży. Poza tym dużo też dają zamknięte grupy inwestorów na fb, wiec to tez jest networking, bardzo zautomatyzowany, ale skuteczny.

    Widze tutaj jedynie jeszcze miejsce na Toastmasters – całkiem mozliwe, że w nieruchomoscich by się to naprawdę przydało. Ale byc moze musze jeszcez do tego dojrzec by na stałe chcieć zagościć w TM.

    Reply

    Ma..sz June 21, 2019 at 22:23

    Gdy przeglądam kiviportal to mało kiedy jakies wydarzenie mnie na serio interesuje. Jedynie raz na jakiś czas są takie, które mnie interesują.

    Ostatnio tak pare razy przejeżdzałem/zatryzmywalem się koło rzeki w naszym mieście – od jakiegoś czasu rozwinęło się tam “trochę” pod względem atrakcyjności- i tam w lato jest SIEDLISKO ludzi, niczym na jakims woodstocku. Czy też kontenery(miejscówka chilloutowa nad rzeką) na których są czasem wydarzenia muzyczno taneczne, albo po prostu też często nic się tam nie dzieje i w tych miejscach ludzie przychodzą sobie pochillować wieczorkiem przy piwku niczym w klubie/pubie. Większość ludzi tam jest albo podpita, albo w własnym gronie i moja strefa komfortu i rozsądek -broniący mnie przed wyglądaniem jak desperat- mi podpowiada, że ciężko tam by było kogoś zaczepić będąc samemu. Dziwnie by to wyglądało jakby się tak samemu w takim chiloutowym miejscu przebywało i czaiło na ludzi. Oczywiscie co innego w ekipie coś robiąc razem i się odrywać od swojej ekipy i zagadywać do ludzi – ale ja juz wyrosłem z posiadania paczek znajomych. Jeszcze też myślałęm o pubach – gdzie pare razy przechodziłęm obok i zatrzymywaęłm się by posłuchać muzyki, ktorą grali akurat na żywo i bez problemu zagadywałem z ludźmi i byli bardzo otwarci na rozmowę, ale to było takie przy okazji, przypadkiem.
    Także jest miejsce gdzie jest meeeeeeeeeeeega pełno kobiet, ale by tam chodzić samemu i latać za babami to troche średnio.

    Ja podobnie jak D mam siłownie u siebie w domu i tak mi najwygodniej jest, ale przyznam że siłka na mieście to możę być właśnie super miejsce z kontekstem do którego można iść samemu kilka razy w tygodniu! Tylko wolałbym jednak wyższy poziom sylwetki pierw złapać by do takiego miejsca zacząć chodzić.

    Reply

    D. June 22, 2019 at 23:02

    Dokładnie, mam tak samo. Naprawdę niepowaznie to wygląda, gdy idziesz na publiczną siłkę i z całych sil dzwigasz cięzary, którymi reszta się rozgrzewa (fakt, ta reszta jest na sterydach i dlatego tyle dzwigają, ale efekt jest taki, że to wygląda smiesznie gdy ty wyciskasz na maksa 50kg a ktoś się tym rozgrzewa). Zresztą – prywatna siłka gdzie masz najpotrzebniejszy sprzet to inwestycja która po pary miesiacach się zwraca i potem co miesiąc oszczedzasz 150zł na karnecie na siłownię. Szkoda płacić 150zł miesiecznie tylko dlatego, by chodzić na siłkę w miescie bo jest tam kontekst, a prawda jest taka ze i tak mało prawdopodobne ze spotkasz tam akurat kobietę w swoim typie i zainteresowaną. Jelsi taka siłka byłaby za darmo to warto by chodzić, albo gdybyś był naprawdę bogaty i 150zł miesiecznie nie robiłoby ci róznicy, wtedy tez warto byłoby tam chodzić.

    Potwierdzam to co mowisz. W takich miejscach gdzie ludzie są w swojej strefie komfortu ze znajomymi nie ma co zagadywac bo nic z tego nie bedzie. Jedynie uwazam, że warto powiedzieć zwykłe “cześć” gdy mijasz dziewczynę lub grupę dziewczyn. Jesli odpowie, to wedy pogadac chwilę o ile kobieta naprawdę Ci się spodobała, jesli nie odpowie na “czesc” to idz dalej i nie gadaj z nią. –> to jest rada dla pewnych siebie facetów, którzy juz tę pewność siebie zbudowali i mają dość ciagłych zlewek podczas podejść.

    Jesli jednak jestes początkujący i dopiero budujesz pewność siebie przy podejściach, to koniecznie zagaduj wszędzie gdzie się da, najlepiej własnie w takich duzych skupiskach ludzi, np w zatłoczonym tramwaju/autobusie.

    Reply

    D. June 21, 2019 at 20:35

    Zgadzam się Paweł. Jednak warunkiem tego, aby chodzić na takie wydarzenia i konteksty i zostawać tam na dłużej jest to, że dane wydarzenie naprawdę nas interesuje. Jesli naprawdę chcemy nauczyc sie przemawiać na Toastmasters to wtedy warto iść i zostac na dłuzej, żeby czuć się tam jak u siebie, czyli jest to tak naprawdę budowanie socjalu (wydarzenia to kontekst, regularne, cykliczne bywanie na danym kursie/wydarzeniu sprawia, że po pewnym czasie jest to nasz socjal czyli zaufana, dobrze nam znana społeczność, a w takich miejscach najłatwiej poznawać kobiety, myslę że w takich miejscach mamy największe szanse na to by poznać odpowiednią kobietę.

    A jeśli ktoś chodzi na wydarzenia/konteksty po to zeby poznawac baby i po nic więcej (albo przede wszystkim w celu poznawania kobiet, np 80% dla kobiet i 20% dla samego wydarzenia bo nas ono ciekawi) no to wtedy jest to zwykłe latanie za babami, z tym że nie po ulicy, a po wydarzeniach. Czyli nadal PUA.

    Reply

    Ma..sz June 20, 2019 at 12:36

    Do czytelnika z artykułu:
    Zastanawia mnie czy ten czytelnik z tego artykułu, czy czasem nie jest z mojego miasta.. ;D Bo mam wrażenie, ze nawet z nim już rozmawiaęłm i że go znam – a znam baaaaaardzo dużo osób właśnie z kursów tańca – tez na kilku jestem. Ba, już z jednym Twoim czytelnikiem, który tez chodzi na te kursy, wlasnie taką historie miałem, ze z nim rozmawiaelm gdzies po zajęciach i cuzłęm, że ma poukładane w głowie i tez mi sie tak skojarzył i dopiero potem go wyczaiłem przypadkiem tu w komentarzach ;D – zagadałęm tu o to i nie myliłem się, i sie zakumplowaliśmy ;D. Też widzę na tych kursach osoby, ktore wlasnie tak robią że są na kilku kursach i podobnie jak ja tam szukaja dziewczyn które by się mogły nam spodobać, no i faktycznie bardzo o to jest ciężko.
    Dochodze do wniosku, że ławiej na ulicy jest znaleźć taką(i też poszukuję, próbuję w ramach treningu oraz z nastawieniem: “jak wyjdzie fajna rozmowa to wezmę numer”), ale wiadomo – to jest trudne miejsce. Jak juz jakaś ładna jest(na kursie) to przychodzi zazwyczaj z chłopakiem.

    Jak czytasz te wiadomość to napisz czy z Poznania jesteś bo coś czuje, że pewnie rozmawialiśmy juz pare razy albo ewentualnei z widzenia się znamy. ;) No chyba że masz opory to wtedy jakoś mailowo moze Paweł poda Ci kontakt do mnie? :) O ile masz w ogóle na to ochote. No i o ile się nie mylę. ;D

    SZYBKIE PYTANEI DO PAWŁA:
    Czy mogę dzwonić do dziewczyny w święto takie jak dziś? Boże ciało? Czy odpuszczać bo ten dzień jest praktycznie długim weekendem? Pytam bo jakbym miał odwlec dzwonienie do dziewczyny w niedzielę to wtedy będzie to 10 dzień od ostatniej randki.

    Raport z moich działań na ulicy:
    Jadąc późnym wieczorem godz. 24+-, zagadałęm kilka ładnych kobiet z ulicy, które mi się podobały. Miałme rozmowy po 20 min, gdzie ja praktycznie duuuuuuużo nawijałem – ogromny flow zaczynam w tym mieć, w mówieniu historii w zabawny sposób i też oczywiscie zadając pytania dziewczynom i odnosząc się do tego co one mówią. Ale póki co jeszcze długo krążę rowerem(często rowerem sie przemieszczam i to jest meeeega ułatwienie dla mnie przy zagadywaniu dziewczyn) zanim do takiej podjadę ostatecznie.

    I tak, zagadalem do jednej dziewczyny komplementem a potem pytaniem o to co lubi robic – fajna rozmowa z tego się wywiązała – doszlismy az pod jej dom, i tam ona stala jescze z 10 min i rozmawiala ze mną.. dużo o sobie powiedziaęłm co lubie itp (oczywiscie zadawalem pytania i sie odnosilem do tego co mowi), i po tych 15-20 min rozmowy na pytanie o nr ona: “ale ja o toobie nic nie wiem, studiujesz? pracujesz???” moja myśl: “oho, czyuli tu nawet nie mam szansy na bycie tajemnicą i żeby sobie coś z nią poflirtować, pożartować bo ona woli od razu wiedziec o mnie takie konkretne rzeczy – i w przeciwnym razie ma ogromne opory” i jej odpowiedziaęłm: “aa no tak, ktos z ulicy to nie wiadomo czy jakis psychopata czy co ;D” – na co potwierdziła i po chwili powiedzilaem “dowiesz się jak mi podasz swoj nr:)” i dalej nie chciala, ale stala i rozmawiala ze mną chętnie, i ja sie namyslaelm przez chwile co jeszcze mogłbym opowiedziec o sobie.. i jakas historyjke jeszcze opowiedziałem i znow zapytalem o nr, na co ona dalej: “ale ja dalej nic nie wiem o Tobie, czy studiujesz czy pracujesz” na co jej odpowiedziałem żartem: “sklejam długopisy” – w co chyba uwierzyła i chwilę jeszcze o tym coś żartobliwie poopowiadałem i 3 próbe o nr zapytaelm i dalej brnęła: “nie mogę tak” , uśmiechnałem się, podziekowalem za rozmowę i życzylem jej miłego wieczoru.

    Druga styuacja, chwilę później, zagadalem 2 studentki. Jedna z nich mi sie podobała.. i kurde troche wtope zrobiłem, otóż: zagadalem do nich o komplement – przeciągająć te chwile od momentu powiedzenia ‘chciaelm wam powiedziec komplement’ do faktycznego powiedzenia – lubie patrzyć jak dziewczyny wtedy są napięte, troche czasem zestresowane i zaciekawione, i tej ładniejszej powiedziaelm, że ma ładne lśniące włosy i końcówki równo przycięte, a do drugiej.. tej brzydszej.. to o włosach sie powstrzymałem bo by brzmiało jak sarkazm (bo ruda byla.. ;D) i o jej sukience cos powiedziałem – i czułem to jaką wtope zrobiłem, że o jej koleżance coś o jej włosach poweidziaelm, cyzli tyczące sie bezposrednio jej osoby, a o tej rudej coś z jej ubioru jedynie powiedziealm bo z jej wyglądu nic mi nie przyszło do głowy co by bylo szczere i nie udawane, a faktycznie jej sukienka mi sie tylko podobała. ;D ( no i to było głównym powodem raczej czemu mi kłody póżniej stawiała).
    No i tak szedlem sobie z nimi, głównie gadając z tą rudą co mi sie nie podobała – masakra jaka rozmowa jajcarska z tego wyszła, ona, ta ruda, po paru chwilach gdy pogadalismy o luznych tematach o ktore je zapytaelm, byla mega sceptyczna do mnie i mnie prowokowała/zaczepiała a ja to zwinnie odbijałęm tez zaczepiając ją i mega śmiech z tego wychodził z tych zaczepek słownych, i jej koleżanka na mnie patrzyła jak w obrazek gdy tak z tą rudą gadałem. Pierw zapytaelm o to czy jakis sport uprawiają i ta ładna powiedziała od razu “ja lubię na rowerze jeżdzić!”(a ja wlasnie rowerem do nich podjechalem) a ta ruda, że właśnie nie lubi na rowerze jezdzic.. i rozmowa pierw potoczyla się nt tych doswiadczeń rudej z rowerem dlaczego nei lubi i ja cos tez poopowiadalem o sobie w tej kwestii – no i tak potem temat kilka razy sie zmienił.. i potem w rozmowie jak jeszcze raz dopytalem o sport, bo nie udzieliły mi jakos odpowiedzi na moje pytanie, to ta dziewczyna ktora mi sie podobała wcinała się, że “ja jeżdzę na rowerze”.. no i tak z nią zacząłem coś rozmawiać – kątem oka widziaęłm, ze ruda nie byla z tego względu zadowolona ;D. Gdy jakies zdania z nią(tą rudą) zamieniałem to nazwała mnie w pewnym momencie “koleś” a ja do niej “mateusz jestem:), a wy jak macie na imię?” i ruda nie chciala powiedzieć i w tym momencie ta ładna po chwili bardzo ochoczo odpowiedziała: “ja ewa” i mi rękę podała. Też to bylo w momencie gdy doszlismy do ich mieszkania i stalismy pod nim i rozmawialismy te 15 min i w ogole odnioslem wrazenie ze ta ewa coraz blizej mnie stała.
    No i tak po takiej rozmowie gdfzie duuuuuuuuzo zainwestowałęm i bylo dużo śmiechu z tych zaczepek to zapytaelm je obie o kontakt, ruda byla od razu na nie -bezpośrednio powiedziała, że nie poda. ;D To wtedy skirowaelm się do tej Ewy – to patrzyla na swoją koleżankę i stwierdizla ze tez nie poda nr – w sumie to wlasnie malo co miałęm rozmowy z tą ewą, bardziej z tą rudą.. i to moze tez dlatego + lojalnosc do koleżanki wygrała. I tak jeszcze chwile gadalismy po tym jak mi bezposrednio powiedzialy, ze nie podadza mi kontaktu, widzialem ze trudno jest im ode mnie odejść (miałem na prawde płynną gadkę w której o sobie w zabawny sposob mówiłem i bardzo zwinnie odbijałem piłeczke na delikatnie złośliwe zaczepki słowne rudej) – i ostatecznie poweidzialem: “no to dzięki za miłą rozmowę”(bo na serio bardzo fajna rozmowa z tego wyszła) i patrzylem na ich reakcję, staly dalej. I ja zacząłem odchodzić to ta Ewa rzuciła: “do zobaczenia”. Kurde no, nie wiedziaelm jak tą kłodę w postaci rudej koleżanki przeskoczyć. Duży błąd, że na poczatku tym komplementem zfaworyzowałem tą dziewczyne ktroa mi sie podobała i tamta ruda dlatego robiła takie problemy. Też troche ta ruda bezposrednio zasygnalizowala ze wyczuła, że ja tak poluję na takie dziewczyny i je zagaduje na ulicy(ale to przez to ze sie dlugo czaiłęm na nie..aż za długo, pierw przejechalem obok – gdy peirwszy raz je zauwazylem, potem zatrzymaelm sie niby popatrzyć na coś(jechalem ulicą one szly chodnikiem), potem znow przejechalem obok nich i daleko je wyprzedziłemi sie zatrzymalem[na prawde dlugo sie zastanawiaelm] i przeczekalem az przeszły obok mnie i oooooostatecznie pojechalem za nimi i je zagadalem, masakra – wiem. ;D – jeszcze stresujące dla mnie jest takie samo podjechanie do dziewczyn – to bylo moje przełamanie – zagadywanie komplementem juz robi się dla mnie coraz latwiejsze i mniej tych “zwiadów, zatrzymywań się/wahań” robię jeśli to jest jedna dziewczyna, jeśli dwie to jeszcze mam wieksze opory niz przed 1.. ;D TO zagadanie z komplementem traktuje jako taki tzw “otwieracz”, który praktycznie nie ma znaczenia a bardziej znaczenie widzę, że ma to co potem mówię i jaka mam prezencję swojej osoby w tej rozmowie) i je zagaduję – ta sceptyczna ruda właśnie to wskazywała(to ze pewnie zagaduje tak dziewczyny na ulicy), na co ja sobie dalej jaja robilem z tego i sie smialy.

    Mam Twoj “szablon rozmów” i tam są też rozmówki, które masz nagrane – takie jakby demo tych 100rozmów chyba – no i zaczałem się tym inspirować -wdrażać w końcu w życie wiedzę z tych, kursów które juz bardzo długo mam -i super mi to zaczyna wychodzić, tj. pewnosc siebie w tym zaczynam mieć i mój flow w rozmowie z dziewczynami. ;) Tak jak mówisz w tym nagraniu z artykułu: żę po ogarnięciu tego tematu zagadywania to jest potem jedynie gra liczb. Mam pare numerów z takich zagadań i mialme randkę i tez zapowiada sie na kolejne. ;)
    Także na pewno pocisnę jeszcze wiele takich podejsć. :) )))

    Reply

    Paweł Grzywocz June 20, 2019 at 12:52

    Ten czytelnik nie jest z Poznania. Można dzwonić w takie święto, jak dzisiaj, którego się jakoś hucznie nie obchodzi, nie robi się imprezy, nie przygotowuje, tylko to taki wolny dzień w środku tygodnia.

    To duży błąd, że nie ujawniasz nic ze swojej tzw. metryczki. Zabicie szans na zaufanie. Dziewczyna powinna ogólnie wiedzieć, skąd jesteś, skąd pochodzisz, w jakiej jesteś branży, czy studiujesz czy jesteś po studiach, czy poszedłeś od razu do pracy zamiast iść na studia, ogólnie o wieku też można mówić, że jesteś przed 30stką albo po studiach, w tym okresie. Dawaj krótkie, ogólne, prawdziwe odpowiedzi np. “Tak, pracuję” albo “Studiuję i pracuję”, żeby dziewczyna miała jakieś POJĘCIE, kim jesteś mniej więcej, ponieważ bez tego będą się bały spotkania czy nawet zostawienia kontaktu i będą myślały, że jesteś może podrywaczem, który szuka przygody, masz coś do ukrycia, nie traktujesz ich poważnie, może jaja sobie robisz.

    Odnośnie tej Ewy, to normalnym jest, że dziewczyny w miejscach bez kontekstu boją się zostawiać nr telefonu. Sam bym się bał i boję. Dlatego dopuszczam bez kontekstu inne formy kontaktu, które dziewczyna preferuje. Nawet wolę spytać ogólnie, jaki jest do nich kontakt i one coś wybierają, zwykle fb albo mail, czasami jakiś drugorzędny, czasami z nazwiskiem, że fb też wyskakuje. O nr można spytać po ultra udanej rozmowie, ale też nieraz jest wtedy zimny prysznic w miejscach bez kontekstu, że ona się boi podać. A czasami po 2 do 4 minutach pewnej siebie, emocjonującej rozmowy, proponujesz, że może dokończycie rozmowę kiedy indziej i jaki jest do niej kontakt, a dziewczyna czasami sama z siebie podaje numer. Nieraz otwierałem w telefonie notatnik, bo myślałem, że poda mi jakiś kontakt typu fb i chciałem notować imię i nazwisko lub mail, a dziewczyna mi nr dyktowała.

    Warto też podkreślać w przypadku ich podejrzeń, że zagadujesz tak do wielu dziewczyn, to mówisz, że widzisz, że są zdziwione, zaskoczone tą rozmową i spytaj, czy im się coś takiego kiedyś przytrafiło oraz gdzie się dzisiaj ludzie poznają, bo dzisiaj wszyscy zapatrzeni w telefony, nie mają czasu się uśmiechnąć. Mów, że tylko dla nich się przełamałeś, że są dzisiaj pierwsze i ostatnie albo mów, że są jedyną dziewczyną, do której się w życiu przełamałeś. To zabawne i pokazuje, że nie robisz tego zawodowo ani masowo. Jest takich detali i kruczków dużo w tym programie “100 rozmów z kobietami”.

    Reply

    Ma..sz June 20, 2019 at 23:44

    Zatem stosowałem te zasady tajemniczosci niewspółmiernie do sytuacji jaką jest poznawanie na ulicy. Ok, rozumiem.

    Teraz z kolei po 7 dniach, po randce w salonie gier+plac zabaw, zadzwoniłem do tamtej dziewczyny poznanej na portalu randkowym – Oburzona była, że się nie kontaktowałęm z nią po spotkaniu i mówiła, że chce bym to jej wyjaśnił (na co odpowiadałem, że teraz się odzywam ;D mógłem w sumie powiedzieć, że skoro chciala ze mną porozmawiać czy coś to ma do mnie telefon i ona mogla zadzwonić), i też wspomniała, że to jest jakieś sztuczne czy niewiadomo co (nie pameiętam jak ona to określiła – tak czy siak wskazała na to, że ona wyczuła jakiś podstęp).

    Reply

    Ma..sz June 20, 2019 at 23:49

    A, i jeszcze coś z nią chwilkę pożartowałęm, ona zapytala sie co robię a ja na to, że cały dzień stoję w wodzie uziemiam się i czekam aż będą pioruny (nawiązanie do tego jak na radnce boso chodzilismy sobie po trawie w parku). I potem cos zaczela mi opowiadać, a ja do niej : “ok, to sluchaj opowiesz mi to jak sie jakos tam zobaczymy” – i ona, że ok i sie rozłączyła pierwsza – aż sie zdziwiłem. Wychodzi na to, że ona jest obrażalska, kontrolujaca wampirka uwagi – teraz wlasnie czytam Twoje artykuły na ten temat

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 09:36

    Tak, dokładnie. Delete, next.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 09:35

    Nie wyczuła podstęp, tylko właśnie jest toksyczna, wymaga ciągłej atencji, jak jakiś potwór. Nie zna Cię, nie jest z Tobą, a już stawia żądania. Toksyczna, jakich wiele. Jakbyś zadzwonił po 4 albo 5 dniach, to by było to samo, a jeśli to nie, to by wypaliła po kolejnych kilku spotkaniach, bo taka dziewczyna nie jest zainteresowana konkretnie Tobą, tylko atencją.

    Reply

    Ma..sz June 21, 2019 at 11:20

    Ona nie pisze do mnie smsów itp – totalne 0 konktaktu z jej strony było po randce czy też po rozmowach na skype. Wcześniej jak na portalu randkowym z nią gadałęm to czasem wychodziła ode mnie 1 wiadomość na 2/3 tygodnie(raz nawet nie odzywałęm się ponad miesiąc po tym jak mi podała na portalu randkowym do siebie kontakt na skype) – i nie przejawiała w zaden sposób jakiś pretensji.
    No jedynie wyszło to wspomniane oburzenie jak do niej zadzwoniłem po 7 dniach po spotkaniu. Tak czy siak jest chętna na spotkanie: gdy zaproponowałęm spotkanie to mówiła mi, że nie ma jej w moim mieście (na co milczałęm i czekałem na alternatywe) i wspomniała też kiedy dokładnie będzie z powrotem i o jakiej porze na co odpowiedziaęłm: “ok, no to moze innym razem”.

    Hmm, trochę mi żal odpuszczać sprawdzania tej dziewczyny jak będzie się zachowywać na spotkaniu – czy będzie z tego względu jakoś zle sie zachowywać.
    Szkoda mi głównie ze względu na to, ze to jedne z moich pierwszych randek w zyciu i szkoda mi by było nie spróbować chociażby pocałować tej dziewczyny, sprawdzić jak zareaguje i też by móc mieć już to doświadczenie i mniejszy stres przy następnej dziewczynie.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2019 at 11:29

    Sprawdzaj, ale dziewczyna jest już na wylocie. Dziewczyny z toksycznym charakterem potrafią udawać i się maskować. Jak ktoś jest nieuważny i ma ciśnienie na związek, to w niektórych przypadkach zauważy to po 6 do 12 miesiącach. Wtedy relacja jest już w stanie agonalnym.

    Dzisiejsza historia czytelnika:

    “Witaj Pawle, mam już twoje materiały “jak utrzymać związek” , “jak zdobyć dziewczynę w 12 randek” poznałem fajną dziewczyne, tak mi się wydawało. Stosowałem się do twoich zasad czyli ograniczony kontakt między spotkaniami, jeżeli do mnie pisała do odpisywałem na dwa smsy i pisałem żeby zachowała to na spotkanie, organizowałem ciekawe randki. Z tym że wszystko wychodziło z mojej inicjatywy, ona może trzy razy coś wymyśliła. Widać było że jej zależy przez rok było idealnie przejawiała cechy kobiety na
    stałe. To ona powiedziała że mnie kocha ja jej tego nie mówiłem. Była zgodna nie mogła doczekać się spotkań, ale tak od dwóch miesięcy robiła mi pretensje że ja cały czas odpisuje żeby zachowała to na spotkanie, że według niej jest to olewanie, no i zaczęła zachowywać się w kratkę raz było dobrze a raz widać było że jest jakaś dziwna, a kiedy się pytałem o co chodzi to zamykała się w sobie. Mówiłem jej że jak ma jakiś problem to przecież może do mnie zadzwonić. Mamy do siebie około 50 km ona
    tez do mnie przyjeżdżała to nie było tak że cały czas ja jeździłem. Mówiła o wspólnych wakacjach pytała kiedy biore urlop chciała się dostosować. Przyjechała do mnie dwa dni temu, widziałem że znowu jest coś nie tak, dlatego porozmawiałem sobie z nią o tym na spokojnie bez żadnych pretensji. Powiedziałem jej dlaczego ograniczałem kontakt smsowy, że chciałem zachować tą świeżość miedzy nami to oczekiwanie na spotkanie, żebyśmy bardziej doceniali ten czas spędzony razem mówiłem jej że wtedy
    jest to bardziej wartościowe, ogólnie to wszystko o czym ty cały czas powtarzasz żeby się sobą nie przejeść. Do niej nic nie trafiało, powiedziała że jak ona ze mną nie pisze to jej się póżniej nie chce spotkać ze mną. Ani razu nie odwołała spotkania, zawsze podawała alternatywny termin, rezygnowała nawet z niektórych zajęć typu trening żeby się ze mną spotkać. Powiedziałem jej że mi zależy i że możemy zwiększyć ten kontakt między spotkaniami, ale oczywiście z zachowaniem zdrowych proporcji czyli żeby nie pisać i nie dzwonić do siebie codziennie, bo to jest dziecinne a związek to nie więzienie. No i ona w końcu stwierdziła że już tego nie widzi, powiedziałem jej że chce żeby była szczęśliwa i jeżeli nie jest to możliwe ze mną to w porządku, i w końcu spytałem ” to co oficjalnie zrywamy ze sobą? ” a ona ” chyba tak”. Wróciliśmy do domu bo byliśmy wtedy na spacerze
    przyniosłem jej torebkę i odjechała z płaczem. Słuchaj Paweł co teraz zrobić kompletnie to olać i już się z nią nie kontaktować a szczerze to jeszcze mi zależy, czy zrobić jeszcze coś w tym kierunku żebyśmy razem byli czy już kompletnie nie warto? Mam nadzieję że mi odpiszesz, pozdrawiam :)

    MOJA ODPOWIEDŹ:

    Tak, kompletnie nie warto.

    Jeśli dziewczyna zrywa z Tobą z powodu smsmów, to jest stuknięta.

    Nigdy jej nie zależało na Tobie, tylko na atencji i smsach.

    MÓJ KOMENTARZ:

    Nie mam czasu tego komentować, bo robię ten program 100 rozmów.

    Gdy na serio rozumiesz te tematy, to szybko zauważysz, że dziewczyna źle rokuje.

    Odczytywanie tego rok to łudzenie się, że ona nie jest taka zła. A potem wypada taki trup z szafy.

    Więc skoro Ty Ma..sz już teraz widzisz takie zwiastuny, to nie łudź się przez pół roku ani rok, że ona jest szczerze zainteresowana Tobą a nie smsami, jeśli po 1 randce się pluje o brak smsów.

    Reply

    Ma..sz June 21, 2019 at 12:06

    Jasna sprawa, pójdę z nią na jeszcze jedną randkę tylko dla (mam nadzieje)miło spędzenia czasu i doświadczenia, zobaczenia co będzie na własnej skórze. ;) I tak nie skupiam się tylko na jednej dziewczynie, a na innych od których mam numery i też zagaduję do dziewczyn i o numery pytam.
    Na zimno do tego podchodzę, bez robienia sobie nadziei, mimo ze mi sie strasznie dzeiwczyna podoba – stąd chociaż chce spróbować ją pocałować by złapać doświadczenie.

    Reply

    Janusz June 22, 2019 at 12:16

    Paweł, próbuję zlokalizować pewien artykuł, ale mi nie wychodzi. Była tam taka “checklista”, że ona ma pierwsza zaprosić do swojego domu, pierwsza dopytywać o częstsze spotkania itp. Kojarzysz może, gdzie to znaleźć i mógłbyś podlinkować?

    Jeśli po czwartym spotkaniu dziewczyna dopytuje o częstsze spotkania, to jest ok, czy za wcześnie? Podałem jej termin za tydzień, potem zapytała i trochę to skróciłem. I teraz, jeśli dobrze rozumiem, to po kolejnym spotkaniu znów podać za tydzień i znów skracać jeśli będzie dopytywać?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 22, 2019 at 20:47

    Tak, wyszukaj: “Dziewczyna proponuje drugie lub kolejne spotkanie” oraz “Co zrobić, żeby dziewczyna się w Tobie zakochała”.

    Reply

    Janusz June 22, 2019 at 23:24

    Czyli generalnie, dopóki nie ma kontekstu pary, to na jej pytanie “kiedy?” odpowiadam, że za tydzień i negocjujemy. A w stałym związku proponuję za 3-4 dni, żeby wychodziło 2 razy w tygodniu?

    No cóż, w tym wypadku widzę naprawdę duże zainteresowanie u dziewczyny, a sam jeszcze nie nabrałem tyle doświadczenia i obycia, żeby “w nic nie wierzyć przez 10 spotkań”, więc mam nadzieję popełnić jak najmniej błędów, żeby to jednak wyszło (nie ma opcji, żebym nie popełnił żadnego) :)

    Reply

    Paweł Grzywocz June 24, 2019 at 09:41

    Tak, nie musi być za tydzień, tylko tak 5 z dni do przodu, żebyście mogli odpocząć od siebie po spotkaniu.

    Reply

    Janusz June 24, 2019 at 11:11

    A co w przypadku gdy wymieniamy się dzień za dzień i na moją kolej przypadnie weekend?

    Np widzimy się we wtorek i jak ona pyta “kiedy?” to ja mówię poniedziałek, ona że czwartek, ja niedziela, ona piątek. I wtedy zgodzić się na piątek mimo że to 3 dni? Czy jednak obstawac za niedzielą lub nawet zaproponować sobotę, mimo że to weekend?

    Kurcze, te negocjacje to nie taka prosta sprawa, zwłaszcza jak dziewczyna zaczyna od “jutro”. Może jakiś dłuższy artykuł albo komentarz o tym napiszesz? :D jakieś przykłady byłoby fajnie poczytać

    Reply

    Paweł Grzywocz June 24, 2019 at 15:09

    Wyszukaj na ten temat w google “Dziewczyna proponuje drugie lub kolejne spotkanie”. Akceptujesz pt. lub sob. jako alternatywne terminy. A odnośnie “na jutro”, to wyszukaj w google: “Niedowartościowana dziewczyna playlista” oraz “Dziewczyna chce się spotykać codziennie”.

    Reply

    D. June 25, 2019 at 21:24

    Trzeba w tym wszystkim zachować miarę. Jesli kobieta Cię zaprasza na dziś popołudniu lub na jutro, to w zalezności od tego ile czasu minęło od ostatniego spotkania, zrób tak aby wasze kolejne spotkanie odbyło się 4-6 dni po waszym ostatnim spotkaniu.

    Jesli np spotkaliscie się w poniedziałek, a ona we wtorek pisze/dzwoni i zaprasza na srodę, to zrob tak aby spotkanie miało miejsce w sobotę lub niedzielę (czyli 5-6 dni po waszym ostatnim spotkaniu), w zalezności jak Wam pasuje.

    Jesli jej zaproszenia będą się powtarzać, to z biegiem czasu mozesz zmniejszać ten dystans dni miedzy spotkaniami. I tak na początku robisz zeby było 5-6 dni od ostatniego spotkania, potem schodzisz na 4-5 dni, potem na 3-4. Dopoki ona nie zapyta o związek nie schodz ponizej 4 dni (dla przełamania schmatu RAZ, jeden raz mozesz wyjatkowo zgodzic się na 3 dni przerwy, ale potem wroc do 4-5 dni.) Jesli bedziecie w związku to 2-3 spotkania w tygodniu są optymalnie. Jesli bedzie wam się super spedzać czas, to moze byc 3x w tygodniu, ale naprawdę ani dnia więcej. W związku 2-3 dni w tygodniu jest dobrze, kazda inna licza dni jest zła. Zawsze lepiej robic tak by najpierw było to 2 dni w tygodniu tak aby ona miała szanse upomnieć się o 3 dni.

    Uwazam że odkładanie spotkania dłuzej niż 4-5 dni od dnia który kobieta zaproponowała na spotkanie to zły pomysł, chyba ze naprawdę nie mozesz i gdzies wyjezdzasz, to jej to poprostu wtedy powiedz, że mozesz dopiero za tydzien bo teraz wyjezdzasz.

    Generalnie ja przyjmuję umierkowaną strategię, że gdy kobieta zaprasza na kolejne spotkanie, to moze się ono odbyć 4-6 dni po naszym ostatnim spotkaniu, w zaleznosci jak nam pasuje. Lepiej spotkać się po 4 dniach jesli ona zaprasza, niż po 10 dniach. Tak całkiem idealnie jest po 5 dniach od ostatniego spotkania jesli to ona zaprasza.

    Jesli ja mam zapraszac na spotkania, to dzwonię po 4-6 dniach od ostatniego spotkania i ustalam spotkanie na 2-4 dni do przodu, w zaleznosci jak mi pasuje, ale jesli obojgu wam bedzie pasowało nastepnego dnia to też nie widzę problemu. Wazne zeby ona wspołpracowała i zaakceptowała Twoją propozycję lub podała alternatywny termin i jesli którys z tych obu wam pasuje to nie kombunuj za mocno (że jutro to za szybko -> bzdura, wazne ze ona podaje alternatywny termin, nawet jesli dzwonisz po 4 dniach i spotkacie się jutro, to minęło 5 dni od ostatniego spotkania wiec spoko), tylko umow spotkanie.

    5-9 dni to za duzo. Strategia 4-6 dni jest optymalna, taka życiowa, realna ale jednoczesnie nadal odrózniasz się od 90% facetów którzy by się chceili spotkac odrazu.

    Reply

    D. June 25, 2019 at 21:56

    wzór konspekt jak dla mnie? Jesli Ty dzwonisz ją zaprosić to dzwon po 4-5 dniach od pierwszego spotkania tak zeby pasowało Ci zaproponować termin spotkania za 2-4 dni. Jesli zadzwonisz po 5 dniach i spotkacie się za 4 dni od wykonania telefonu, to mija 9 dni od pierwszego spotkania i to jest ok. Dłuzsza przerwa niz 9 dni miedzy spotkaniami – niekoniecznie, no chyba ze komuś z was naprawdę nie pasuje i nie da się zmiescic w tych 9 dniach przerwy, to wtedy ok. Z kolei jesli zadzwonisz po 4 dniach od spotkania i umówicie się za dwa dni to mija 6 dni od spotkania i tez jest spoko.

    Jesli Ty zapraszasz na spotkania to powinniscie się spotykać co 6-9 dni i to jest naprawdę normalne. Jesli miedzy czasie wymienicie parę smsów (z jej inicjatywy) to też jest wporządku, grunt żebyście nie zaczęli ze sobą pisać regularnie.

    Jesli ona zaprasza, to nigdy nie odwlekaj spotkania dłuzej niz o 5 dni. Celowe odwlekanie o 5 dni to jest max a tak naprawdę najlepiej jest odłozyć spotkanie o 2 dni, pod warunkiem że zmieści się to w ramach czasowych i wasze kolejne spotkanie odbędzie się po 5-6 dniach od poprzedniego spotkania (na początku, powiedzmy przez pierwsze 4-5 spotkań dopuszczalne jest wyjatkowo 4 dni przerwy jesli nie da się po 5-6). Jesli ona chce się spotkać następnego dnia po spotkaniu, to zaproponuj jej termin za 4 dni, dzieki temu minie 5 dni od waszego poprzedniego spotkania, czyli spoko. Jesli ona bedzie się upierać szybciej, spotkaj się po 4 dniach od poprzedniego spotkania i nizej niż 4 dni nie schodź.

    To ważne aby pamietać, że minimalna przerwa miedzy waszymi spotkaniami wyniosła 4 dni (raz tylko mozna zrobic wyjatek i 3dni przerwy, dla przełamania schematu, ale to trochę pozniej, powiedzmy po minimum 5 spotkaniach, no i oczywiscie potem wracasz do minimum 4 dni przerwy miedzy spotkaniami).

    Jesli ona zaprasza to powinniscie się spotykać najpierw po 5-6 dniach od spotkania, potem po 4-5, a wyjątkowo raz można zgodzić się na 3dni przerwy i powrócić do 4-5 dni, tak aby ona nie odkryła schematu, aby tym wszystkim rotować.

    Reply

    JackSparrow June 22, 2019 at 19:30

    Pawle, dość często olewałem dziewczyny <23, ponieważ kurczowo trzymam się Twoich materiałów, a tam mówisz o "staying power". Nie mówię tu o przypadku, że ma 22,5 to ją olewam, ale tak 20-22 unikałem. Czy Twoje podejście w tym temacie po realizacji "100 rozmów" się zmieniło?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 22, 2019 at 20:50

    Tak, ja nigdy nie polecałem skreślać wszystkich młodszych dziewczyn, tylko mieć na uwadze, że większość z nich nie ma stabilności uczuciowej i nie należy im ufać na 100% i pamiętać, że do 23 roku życia może jej się sporo w głowie zmienić. Są od tego wyjątki. Trzeba poznać. Zdarzają się stabilne. Nie ma co generalizować.

    Reply

    Ma..sz June 23, 2019 at 02:01

    Wydaje mi się, że takie młodsze dziewczyny jest łatwiej zbajerować – co ma dwie strony medalu. Zagadałęm na ulicy dwie bardzo ładne dziewczyny, które myślałęm że mają 23+ i bylem w szoku jak w rozmowie wyszło, że są maturzystkami. Mają różne hobby, chodza do pracy, na prawdę byłem pod wrażeniem, chetnie bym z taką na randkę poszedł. Od jednej wynegocjowany numer dostałem – w poniedziałek dzwonie sprawdzić czy prawdziwy.
    Gdzie z kolei z miejsca z kontekstem znam dziewczyne(ale to jest jeden przypadek akurat), która widzę że jest mną baaaaaardzo zainteresowana(dosłownie chodzi za mną, jak ja po zajęciach długo się zbieram – ona też, jak ja szybko – ona też), pare razy ją odprowadzałęm, dziewczyna ma z 23-25 lat i mam wrażenie, że jedyne jej zainteresowanie to właśnie związane tylko z kontekstem w którym ją poznałem, czyli z tańcem, i mało co potrafiła w rozmowę od siebie włożyć, ja głównie ciągle coś mówiłem, inwestowałęm. Wziąłem od niej nr, ale jakos nawet nie mam ochoty z nią się umawiać po tych paru razach jak ją odprowadzaęłm i ona była bardzo nudna. Także myślę, że warto sprawdzać też i te młodsze dziewczyny.

    Reply

    Ma..sz June 23, 2019 at 02:20

    Paweł,
    chcę umówić drugą randkę z dziewczyną zagadaną na mieście od której bez problemu zabralem nr (juz bylem z nią na kawce, którą ona zaproponowała po 4 dniach, gdy ja sie wstrzymywaelm z kontaktem od momentu gdy zabbralem nr od niej, potem drugie psotkanie tez zasugerowała i czekam az wróci z gór by do niej zadzwonić i sie umowic) – i wtedy jak ją zagadałęm na mieście to miała włosy spięte co mi się bardzo podobało, a na spotkaniu na kawe to przyszła w rozpuszczonych włosach. No ja jednak wole jak dziewczyna ma spięte – no i moje pytanie:

    PYTANIE:
    1. czy można zrobić coś takiego, że umawiając z nią drugą randkę powiedzieć dziewczynie bezpośrednio by przyszła w spiętych włosach bo mi się to podobało, gdy miała spięte wtedy gdy do niej zagadałęm.

    2. I czy też można np. zasugerować dziewczynie by założyła sukienkę w kwiatki i dodać żartem, że wtedy będzie mogła się dobrze skomponować z otoczeniem w miejscu w które pójdziemy – gdzies do parku czy coś. Albo może po prostu powiedzieć jej, że lubie gdy ma na sobie sukienkę w kwiatki.
    Czy lepiuej jej pozostawić inicjatywę jak się ubierze i przyszykuje?
    Nie wliczam tutaj sytuacji, gdy np. planuję jakąś randkę z aktywnością to wiem by wtedy jej powiedzieć coś typu: “ubierz się w jakieś luźne rzeczy bo będziemy coś robić”

    3. Komplementy: o, przy okazji poruszyłem wyżej temat komplementów i nasunęło mi się pytanie z tym związane:
    - czy dziewczynie na początkowym etapie znajomosci(2 randka w drodze) to czy można powiedzieć właśnie taki konkretnie miarodajny komplement typu: “podoba mi się jak masz na sobie sukienkę w kwiatki, dobrze Ci w niej”. Czy jednak wystarczy na samo przywitanie: “hej, świetnie wyglądasz!”?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 24, 2019 at 09:41

    Trochę ciężkie te mówienie, jak ma ułożyć włosy lub jaką sukienkę na drugie spotkanie. Brzmi nieco, jakbyś się już zakochał. Pozostałe są ok.

    Reply

    Ma..sz June 23, 2019 at 19:18

    Jeszce jedno pytanie:
    - czy po zakończeniu pierwszej 45minutowej randki na kawce to proponować dziewczynie odprowadzenie jej na przystanek czy do jakiegos miejsca? Czy może lepiej po prostu powiedzieć: “dobra to ja pójdę zapłacić” – i pójść zapłacić, wrócić i “to fajnie się z Tobą gadało, ja spadam, narazie. :)

    Reply

    Ma..sz June 23, 2019 at 19:19

    i zostawić ją przy stoliku w kawiarni i pójść w swoją stronę.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 24, 2019 at 15:12

    No możecie przecież wyjść razem z lokalu i się rozdzielić.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 24, 2019 at 09:46

    Jedno i drugie jest ok.

    Reply

    James June 24, 2019 at 20:59

    Mateusz przestań zachowywać się jak małe dziecko, któremu trzeba wszystko tłumaczyć. Po pierwsze, każda w miarę rozgarnięta kobieta zorientuje się, kiedy prosisz o rachunek, że chcesz wychodzić i razem z Tobą zacznie się zbierać lub zapyta czy chcesz wychodzić. Po drugie, jako obyty towarzysko człowiek powinieneś wiedzieć, że to nieeleganckie zaprosić kogoś do lokalu, a później taką osobę zostawić tam samą, bo Ty już musisz iść. Pomijam skrajne sytuacje, kiedy dziewczyna coś odwali. Po trzecie skąd u Ciebie takie myśli, żeby obcej kobiecie dyktować jak ma się ubierać i jaką mieć fryzurę?! Może rzeczywiście lepiej oszczędzić jej i sobie czasu i powiedzieć od razu przy umawianiu spotkania, żeby w rozpuszczonych włosach przypadkiem się nie pokazywała. No ludzie, litości.

    Reply

    Ma..sz June 25, 2019 at 23:18

    Spoko, to bylo przy stoliku na zewnątrz i za herbate by zaplacic to musiałem wejść do środka lokalu, a nie zostawiac na stoliku kase, gdzie dookoła łażą gdzieś żule. Oczywiscie ją wtedy odprowadziłęm, ale sie zastanawiaelm czy mozna rozdzielic sie na krótko przy wyjściu z kawiarni. Obyty w randkach jeszcze nie jestem, jestem pewny siebie i dopiero zaczynam, uczę się, jak randkować. Ale dzięki za uwagi, ja pozdrawiam tych ludzi których prosisz o litość. ;D I też ja jednak wole z siebie debila zrobić tu niż przed dziewczyna, takze bede dalej zadawać pytania i mam nadzieje, że i Ty mi wtedy doradzisz jako ktoś kto domniemam, że jest bardziej obyty ode mnie. :)

    Reply

    Paweł Grzywocz June 26, 2019 at 11:55

    Naturalnie, czyli “W którą stronę idziesz? Tam? A ja w przeciwną. To będziemy się żegnać. Dzięki za spotkanie. Cześć : )” albo “Idziesz tam? Ja też, a potem skręcam, to tam się pożegnamy” albo dochodzisz do tego miejsca bez zapowiedzi i mówisz: “Tu się pożegnamy. Idę w tamtą stronę ; )”.

    Reply

    James June 26, 2019 at 19:32

    To gratuluję wejścia na nowy level, na którym zaczyna się prawdziwa zabawa. Pamiętaj tylko, że perfekcyjnie prawdopodobnie nigdy nie będzie, tym bardziej na początku. Pozwól sobie na drobne błędy i nie zaprzątaj głowy błahostkami. Perfekcjonizm to nie za dobra cecha, wiem coś o tym. Masz kursy Pawła to nie zginiesz :)

    Reply

    JackSparrow July 2, 2019 at 09:03

    Ja zadawałem podobne pytania jak Ma..sz i nie żałuję, bo wyrobiłem sobie schemat. Ogólnie ja zapraszam dziewczyny do kawiarni, w których 99% płaci się na początku (zazwyczaj sieciówki w dobrej lokalizacji komunikacyjnej). Wtedy nie ma dylematu bo po prostu ja od razu płacę po zamówieniu bez zbędnej dyskusji. Oprócz tego zawsze dziewczynę odprowadzam na przystanek/stację. Moim zdaniem komplemencik o tych włosach czy sukience nie jest jakiś ostry, typu “weź krótką spódniczkę”. Jak kobieta zainteresowana, to odbierze to pozytywnie, ale rzeczywiście. Wystarczy opcja luźne ubrania i np “weź ze sobą skarpetki”, gdy idziecie na kręgle czy coś podobnego. Tak btw brzmi to dość zabawnie.

    Reply

    Mz. July 3, 2019 at 16:07

    PS Jednozdaniowe pytanie na samym końcu postu.

    Dzięki za podzielenie się Twoimi sposobami na randki w kawiarniach. :)
    Te kawiarnie/herbaciarnie, gdzie się płaci na koniec – one zazwyczaj mają meeeeeeega klimat i są w super miejscu polożone – Przynajmniej w moim mieście. Poszerzyłem swoją strefe komfortu i tak jak nigdy w kawiarni/herbaciarni nie bywałęm tak teraz zrobiłęm ostry rekonesans i te miejsca sam poodwiedzałem i sa one przepiekne, teraz je dopiero doceniam tj. – wystrój, okolica(np. jakaś wąska uliczka przy starówce, gdzie niedaleko jest zamek, gdzie tez malo kto chodzi – i w takim miejscu wziąć dzieczyne na spacer i ja tam pocalować to moim zdaniem na prawde magia), mały stoliczek przy oknie, albo mały stoliczek przed wejściem. Sieciówki wydają mi się być takim miejscem bez klimatu – tj. miejsce gdzie jest spory ruch – i nie mam tu na myśli ruch w lokalu tylko np. na zewnątrz lokalu, bo taka sieciówka znajduje sie zazwyczaj w miejscu, gdzie jest duży ruch tak by można było na szybko wejść, zamówić kawe, zapłacić za nią i lecieć dalej do swoich codizennych spraw typu praca/zakupy. ;)
    Mam nadzieje, że i moje wnioski Ci się przydadza.

    Co do mówienia dziewczynie co ma założyć – to teraz dziewczyna zagadana przeze mnei na mieście z ktora bylem juz w kawiarni – bardzo mnie goni, az sie zastanawiam czy nei jest desperatką(aczkolwiek widze, że respektuje moj brak kontaktu smsowego i jest bardzo cierpliwa), teraz wrocila po 3tyg wakacji(0 z mojej strony i ona też nic w tym czasie nie inicjowała [poza przed i po jej wyjezdem] – jestem z tego zadowolony) i do mnie sms “wrocilam juz, moze uczcimy to spotkaniem, ze mnie wilki nie zjadly?” ( żarty sobie wcześniej robilem pisząc do niej przed jej wyjazdem[gdzie tez proponowala na szybko spotkanie na zaraz przed wyjazdem], że jak jej wilki nie zjedzą to wtedy sie moze zobaczymy) – no i jak do niej zadzwonilem po tym smsie, ze wrocila, to sama z siebie mi sie pytala jak ma się ubrać, wyczulem, że chce wysokie buty ubrać – co nie ukrywam chciałbym ją tak zobaczyć i stąd moje, dalej opisane, niepewne zakomunikowanie jej jak ma sie ubrać. No i tak kurde niejednoznacznie jej odpowiedziałem żartem, że może zawsze sciągnąć niewygodne buty i jak Cejrowski boso po asfalcie chodzić (odpowiedziała mi, że fajnie że jestem tak otwarty na różne opcje) – i zastanawiam się czy to nie błąd i lepiej by było jakbym jej dokładnie powiedział jak sie ubrać, zeby nei byla źle przygotowana na randkę ktorą planuję, bo chcę z nią troche pochodzić po parku i jak zalozy szpilki, gdzie bedziemy troche chodzić to chyba bedzie średnio. Aczkolwiek najwyżej zatrzymamy sie gdzies na trawie i też myślę by boso tam pobyć.

    Pytanie: czy skoro już jej tak niejednoznacznie (nie)powiedziałem jakie buty ma zalożyć to czy na dzien przed spotkaneim dzwonic do niej i jej jednak powiedzieć konkretnie jak ma sie ubrać?
    Ale myślę by jednak zostawić to tak jak jest i wtedy dopasować randkę do tego czy założy wysokei buty(co będzie dla mnie mile widziane) czy wygodne do chodzenia. ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2019 at 16:42

    Możesz napisać krótkiego sms’a “Załóż wygodne buty do chodzenia : )”, a oprócz tego i tak przygotuj plan B, gdyby czegoś nie zrozumiała albo nie pisz żadnego sms’a i zmień rodzaj randki na taką bardziej stacjonarną, jak bilard albo ciastkarnia.

    Reply

    Mz. July 3, 2019 at 16:12

    Jedyne co, to powiedzialem jej: “ubierz się zwiewnie” – zareagowała na to bardzo zalotnym tonem.
    No też jak Paweł mówi, samo to, że ją zapraszamy i planujemy randkę to już jej daje do zrozumienia, że nam się podoba i przesładzać komplementami nie jest tu potrzebne – co myślę, że jest na nasza korzyść – bo ona będzie bardziej o nas zabiegać/starać się, ładniej ubierać i będzie czekać na jakiś komplement. Pytanie czy jeśli nam sie podoba dana opcja w jej ubiorze i chcielibyśmy by tak częściej się ubierała na spotkanie z nami to czy wtedy właśnie można stosować taki konkretny komplement nt sukienki/ułożenia włosów. Niczym z dziecmi, które dobrze sie zachowują i gdy chcemy by to zachowanie się powtarzało to je za to chwalimy.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2019 at 16:43

    Tak, jest coś takiego, że chwalenie powoduje więcej danego zachowanie.

    Reply

    BBB June 24, 2019 at 19:33

    Witaj Pawle
    Prosiłbym Cię o poradę. Nakreślę moją sytuację. Dowożę towar do jednego ze sklepów, w którym przyjmująca go dziewczyna odkąd mnie zna zawsze dawała oznaki zainteresowania typu zawsze głośno krzyczała cześć kiedy mnie widziała, pytała się skąd jestem, gdzie studiowałem, dotykała mnie, pytała o moją osobę, jak mnie nie było to pytała się gdzie byłem i co robiłem.Dziewczyna bardzo mi się podoba. Generalnie jak na początek cud miód. Ale ja nie chciałem z nią rozwijać relacji bo miała męża. Dla mnie to dziwne ma męża a mizdży się do innego? Jakieś trzy tygodnie temu rozwiodła się z nim. Stała się jakaś dziwna. Przestała się tak uśmiechać, jest jakaś oschła, czasem widać w jej oczach jak na mnie patrzy jakby złość, nie wiem co to jest. To mniej więcej jakby była na mnie obrażona, że nigdzie jej nie zaprosiłem ani nawet nie zapytałem o nr tel. Widuję ją dwa może trzy razy w tygodniu. I teraz nie wiem co dalej czy pytać ją o nr tel czy dać sobie spokój . Proszę Cię Pawle o opinie

    Reply

    Paweł Grzywocz June 25, 2019 at 22:52

    Tak, delikatnie. Wyszukaj artykuł w google: “Dziewczyna po rozstaniu – jak postępować” i “Dziewczyna boi się związku i zaangażowania” i “Jak sprawdzić czy dziewczyna coś do mnie czuje w 3 krokach”.

    Reply

    Igor June 26, 2019 at 12:53

    Jak radzić sobie z dominą w pracy? Ostatnio przyszła taka. Dosłownie w 2 minuty to rozpoznałem. Jest gruba i bardzo miła pod przykrywką wydawania rozkazów chociaż jest na tym samym stanowisku co my. Niestety, ale wyprowadziła mnie z równowagi po ok. 5 minutach od poznania, bo już wcześniej miałem do czynienia z tego typu ludźmi, którzy na początku są mili, a potem… I jej wygarnąłem, że jest na takim samym stanowisku jak ja, a tym bardziej ja będę robił po swojemu. Jednak, to nie pomaga. ONA DALEJ PRÓBUJE MNIE ZDOMINOWAĆ, je%nięta jakaś! Już potem mi się nawet śmiać chciało, ale praca z takim człowiekiem to katorga. Nawet pomyślałem przez chwilę o jej zmianie. Bo wiesz, ja pracuje tylko z nią. Jak coś na nią powiem szefostwu, to oni mnie za idiotę uznają, “że gdzie ona taka miła”. Jest jakiś sposób na nią? Zastosowałem brak uwagi, ale ona nawet wtedy, specjalnie dopytuje się o sprawy zawodowe, byleby dostała jakąś uwagę. Nawet jej w oczy nie patrze, bo nie zasługuje na to, wstrętne dziecko. Naprawdę nie wiem, co z nią zrobić :D

    Reply

    D. June 26, 2019 at 13:51

    [ RANDKOWANIE Z KOBIETĄ ŚWIEŻO PO ROZSTANU ]

    Być może gdzies juz był taki temat lub artykuł, ale nie pamiętam. Jesli był, proszę o link.

    Jak randkowac z kobietą która jest swiezo po rozstaniu? Jesli 1-2 miesiące temu rozpadł jej się kilkuletni związek?

    Czy tak samo całowac na 3-4 spotkaniu? (ja zawsze całuję na 4 spotkaniu i chyba ani razu nie było pudła, jeśli są zainteresowane, dają oznaki zainteresowania to zawsze przyjmują pocałunek, natomiast na 3 spotkaniu zdarzało się, że nie przyjmowały – być moze poprostu były za slabo zainteresowane?) Czy może w takim przypadku później, np 5-6 spotkanie?

    Kilkuletni związek, rozstanie – to naprawdę strasznie bolesne musi być. Trzeba pamietać, że ludzie mają tendencję do tego aby wchodzić w nowy związek po to by był on lekrstwem na rozstanie. Także trzeba zachowac szczególną ostrożność w randkowaniu z kobietą po rozstaniu, aby:

    -nie spłoszyć jej (np zbyt szybki pocałunek – moze w takich okolicznościach pocałunek po 4 spotkaniach to dla niej będzie zbyt szybko?)
    -samemu się nie zakochać, podczas gdy kobieta będzie tylko udawać zainteresowanie aby się “wyleczyć” z byłego, dowartościować

    Reply

    Paweł Grzywocz June 26, 2019 at 20:31

    Tak, dobre wnioski, wyszukaj w google: “Dziewczyna po rozstaniu, jak postępować” i “Dziewczyna boi się związku i zaangażowania”.

    Reply

    Michał Lxxx June 27, 2019 at 13:48

    Jeżeli przyjąć, że kobiety to istoty, które praktycznie zawsze kogoś mają, są krótko przed, krótko po, albo w trakcie rozstania, a do tego uwielbiają dramaty, to opisane przez Ciebie D. środki ostrożności należy zachować randkując z każdą kobietą…

    Reply

    Mz. June 27, 2019 at 15:40

    Ja z kolei zastanawiam się jak postępować z dziewczyną, która jest zaręczona.. ;D
    Od jakiegoś czasu mamy nową (bardzo ładną) koleżankę w pracy i próbuje rozeznać na ile ona chce się w towarzystwo wkręcić a na ile jest w tym szczerego zainteresowania mną podczas rozmowy ze mną.

    Ona widziała mnie jak na ognisku integracyjnym na szkoleniu gram na gitarze i spiewam i też u mnie w pracy jest tak, że raz na jakis czas widuję się z współpracownikami, a nie codziennie(czasem w ogóle, a w okresie wakacji to 1/2x w tyg) – i to raczej współpraca polega na wspólnym porozmawianiu sobie – no i tak dziś wlasnei cos takeigo mielismy i ja sobie stałem i rozmawiałem z innymi(takze mój dowód społeczny zauważyła na pewno) i ona przyszła i stanęła obok mnie i sie ze wszystkimi przywitała, po jakimś czasie coś tam do niej zagadnąłem jakimś żartem i wrocilem do dalszej rozmowy z współpracownikami, i tez jeden z współpracowników poruszył do niej temat jej zaręczyn z jej chłopakiem, kiedy będzie miała pierścionek zaręczynowy, na co ona w uproszczeniu: “no wlasnie czekam na to aż w końcu dostane” -współpracownik cos tam zażartował “za dwie stówki kupi i będzie” na co ona: “byle by był” (ewidentnie wyczulem agendę pt “trzeba sie ustatkowac w końcu”). Potem wszyscy sie gdzies porozdzielali i po jakimś czasie ja przechodziłęm obok niej i jakos nie miaelm zamiaru z nią rozmawiać, ale coś tam skomentowałęm i przystanąłem obok niej, bo dłużej mi odpowiadała – trochę ją pokwalifikowałęm żartobliwie, troche zwróciłęm uwage na jej usta i czy się maluje, i że w okularach słonecznych dziwnie tak mi sie z kims rozmawia(miała na nosie okulary sloneczne) bo nie wiem gdzie mam patrzyć, na co ona “to mogę ściągnąć!”. I jak tak juz tą dłuższą chwilę rozmawialiśmy, ja stalem na poczatku od niej w malej odleglosci, ona się do mnie baaaardzo przybliżyła(wręcz udem moje udo dotykała) i tez skierowana byla frontalnei do mnie, coś tam rozmawialiśmy sobie o czasie wolnym co lubi robić i wspomniała o hamaku, i że ma na balkonie a ja odpowiedziaelm, ze ale ma fajnie bo ja nawet balkonu nie mam i mi mówiła, że mi wysle zdjecie jak sobie leży w hamaku i gdy to mówiłą to położyła rękę na moim ramieniu – masakra, praktycznie pierwsza moja rozmowa z nią sam na sam(a druga ogólnie) i taki flirt. Najzabawniejsze było w dodatku to, że inny współpracownik widząc to(a to bylo widać, że ona się smieje, stanęła bardzo blisko mnie, potem mnie dotknęła i widzialem dwóch współpracowników jak na nas patrzyli z uśmieszkiem) że my tak dluzsza chwilę już sobie rozmawiamy – a jeden z współpracowników jest przyjacielem jej chłopaka- przeszedł obok i powiedział ni stąd ni z owąd: “dobra Marta to ja będę jak co”. Kurde, mam taką ochote z nią jeszcze jedną taką rozmowę mieć i potem wziąć od niej nr i na kawkę ją zaprosić.. ;D (i oczywiscie wiem ze tylko kawka wchodzi w gre w takiej sytuacji), Ale to musiałbym z nią pogadać jak nikt z współpracowników nie będzie widział. Ciekawe jak ona na to zareaguje. ;D Wtedy bede miał wszystko jasne.
    I swoją drogą też jak słucham tych rozmów współpracowników, którzy właśnie mają swoje kobiety/facetów, o zaręcznynach itp a innym razem gadają o jakis innych dziewczynach “noo, moglme ją bzyknąć”, “ale ona ma tyłek” (albo nawet o tej Marcie w ten sam dzień: “nooo, jest w niej potencjał”) – to mi sie rzygać chce. Sprany mózg agendą pt “ustatkowanie się” oraz na powierzchowne czerpanie przyjemnosci.

    Reply

    Mz. June 27, 2019 at 16:04

    Tfu, ona nie jest zaręczona tylko czeka na to aż jej chłopak w końcu jej się zaręczy. I odniosłem wrażenie podczas rozmowy jej i innych współpracowników, że to jest taka typowa agenda, byle odbębnić ten rozdział w życiu.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 27, 2019 at 19:29

    Tak, patola. Wyszukaj w google “Jak traktować zajętą dziewczynę” i traktuj, jak wolną dopóki Cię nie odrzuci, tylko że rzadziej i krócej się spotykaj niż z wolną, żeby miała motywację do spytania, czemu tak rzadko/krótko i wtedy pytasz, kiedy się rozstanie, to wtedy będzie więcej. Najczęściej nic to wszytko nie da albo nawet do tego nie dojdzie, ale zrobiłeś, co mogłeś.

    Reply

    Mz. June 26, 2019 at 19:56

    Raport:
    W sklepie podszedłem do dziewczyny i zagadaelm “czesc[chwila przerwy - oczekiwanie na reakcję]… chciaelm sie przywitać” po cyzm powiedziaełm jej komplement. Była miła i uprzejma, ale wyczulem brak zainteresowania – olałem sprawe, ale przełamałem się. ;D
    Nieco chwilę póżniej w tym samym sklepie: stałem w kolejce, odwracam się na sekundę by spojrzec ile ludzi za mną – widzę, że dziewczyna stoi blisko zaraz za mną. Odwróciłęm sie drugi raz i ona mi prosto w oczy sie patrzy – ja tez patrzylem i trwalo to tak bite 15 sekund – Po tym długim czasie tak patrzenia się w oczy obcej dziewczynie uśmiechnąłem się, i ona w tym momencie aż nie wytrzymala i się tak zalotnie zasmiała i też uśmiechnęła. Pierwszy raz w życiu tak miaelm bo nigdy się prawie nie usmiechalem do dziewczyn. ;D Coś tam chwilkę z nią pogadałem o zakupach, ale jakos super mi się nie podobała i nieczulem chęci by ciągnąć rozmowę czy ją jakoś zagadywać więcej – potem sobie plułem, że mogłem treningowo z nią pogadać.

    Reply

    Arek June 27, 2019 at 12:13

    Witaj Pawle, mam pytanie odn. następującej sytuacji. Kilka dni temu spotkałem przypadkiem na ulicy mojego kolegę z którym pracowałem w knajpie rok temu. Chwilę pogadaliśmy, co tam słychać, co u ludzi, którzy też tam pracowali, mieliśmy wówczas ciekawy zespół młodych ludzi. W tym czasie pracowała też tam jedna dziewczyna Helena, ładna, ale mało rozmowna, raczej skupiona na pracy. Byliśmy na cześć i to wszystko. Wtedy nie potrafiłem zagadać i nie podejmowałem żadnych działań. Poprzez rozmowę z tym kolegom przypomniałem sobie o niej, znalazłem ją na fb. Co myślisz o tym, żeby napisać do niej fb, coś w stylu, że przypomniało mi się jak razem pracowaliśmy, chciałbym sprawdzić jaką jest osobą, czy jest taka poważna tylko w pracy czy również poza nią i zaproponować spotkanie?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 27, 2019 at 19:13

    Tylko, coś na luzie, nawiąż do jej zainteresowań, waszej branży, czegokolwiek, co o niej wiesz lekkiego albo do wakacji, tylko nie taki ciężki hard corowy temat typu, że ona jest poważna i chcesz sprawdzić, jaką jest osobą. To byłoby lekkie, gdybyś podszedł zagadać z takim tekstem, ale w formie pisanej brzmi to dość creepy, ciężko, zbyt poważnie, oficjalnie, randkowo, przewidywalnie.

    Reply

    Michał Lxxx June 27, 2019 at 13:03

    Paweł,
    pojawiło mi się w głowie ostatnio takie “skrzywienie”, które muszę przepracować.

    Mianowicie:
    pojawiło się w mojej głowie, takie przekonanie, że jeżeli jakaś kobieta na kontekście lub socialu pokazuje mi zainteresowanie, to włączają mi się defensywy i pojawia się taka myśl. “tutaj na socialu to się łasisz, ale na ulicy, czy na cold apprach to byś uciekała, mówiła, że jestem obcy, albo że masz faceta. W takim razie teraz spadaj. Idiotą nie będę, że trafiłem się wolny na socialu, to się chcesz ze mną umówić”.
    Rozumiesz ???
    Pojawiło się we mnie takie PRZEKONANIE, że jeżeli kobieta pokazuje mi zainteresowanie na kontekście lub socialu, to na pewno jej się nie podobam, tylko chce się umówić, bo bierze z tego co jest wolne i pod ręką tym socialu.
    A na ulicy, by krzywiła ryja i uciekała.
    Ja ten sam człowiek, ona ta sama, ale w kontekście chce się umówić, na ulicy krzywi się.

    Dopiero, gdyby kobieta przyszła na spotkanie, ale poznali byśmy się w sytuacji dnia codziennego, jak ulica, tramwaj, autobus, zakupy w Biedronce, to jej wstępnie “ufam” i uznaje, że PODOBAM JEJ SIĘ.
    Natomiast na socialu uznaje ją za nieszczerą, która chce się spotkać, bo jestem “swój na socialu” i blokuje się na nią.

    Chore :-)

    Na poziomie logicznym wiem, że to jest głupie, ale na poziomie emocji, a bardziej przekonań pojawiło się w mojej głowie takie zjawisko.
    Oto negatywny skutek uboczny wiedzy i doświadczenia jakie zdobyłem, który muszę przepracować.
    Wiem, że jest to związane również z pewnym brakiem zaufania do kobiet, wynikającym z doświadczenia oraz negatywnych doświadczeń z przeszłości.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 27, 2019 at 19:23

    Ja myślę, że to skutki uboczne prania mózgu pua : D. Sam miałem podobnie, ale jak się przyjrzałem, to widziałem w tym, że to ja jestem super świetny, jeśli wyrwę dziewczynę na ulicy, a taką ze wspólnego kontekstu to słabizna i w każdej chwili można sobie w ten sposób znaleźć. Byłem totalnie ogłupiony przez ideologię biegania za kobietami po mieście i przekonywania ich do siebie. Do tego stopnia, że dziewczyny z otoczenia, poznaną w sprzyjających warunkach traktowałem sceptycznie, nie doceniałem.

    A potem, jak mi się wyprostowało myślenie, to nie szufladkuję w ten sposób kobiet, bo właśnie ta na ulicy może być zdesperowana, naiwna, tępa, że ufa obcemu z ulicy i wszystko idzie jakoś zbyt łatwo, może szuka klina, może traktuje związki tak na luzie, może chłopczyca jakaś, a może jakaś bardzo świadoma i pewna siebie, bez uprzedzeń. Nie ma pewności. Podobnie w kontekście może być zdesperowana z agendą, a może być świadoma, stabilna emocjonalnie, bez presji albo wręcz nieufna, zadufana. Dlatego nie można szufladkować ludzie ze względu na miejsce i można przyjąć jedynie jakieś ogólnikowe, typowe wzorce zachowań ludzi.

    Już nieraz pisałem, żeby z tym nie walczyć, bo to jak szukanie milionera na ulicy, żeby został Twoim mentorem lub wspólnikiem.

    Marne to miejsce. Jak strzelanie śrutem na oślep. Niski wskaźnik zaufania społecznego. Mało kto potraktuje nas poważnie. Z kobietami na szczęście jest łatwiej, bo to nie żadne biznesy, tylko luźna pogawędka, ale jakoś super łatwo na ulicy też nie jest, więc jest to miejsce takie dodatkowe, przy okazji, bo czemu nie. Reakcje są dość przewidywalne. Z kontekstem też mogą być przewidywalne. I co z tego.

    Albo chcesz być z kobietą i cieszyć się związkiem, wybierasz jakąś konkretną i potem z nią jesteś albo ciągle się skreśla, że to nie pasuje, tamto nie pasuje. Jeszcze rozumiem, że coś w kobiecie konkretnego nie pasuje, ale czepianie się, że poznało się ją w złym miejscu, to już jakieś sabotowanie swojego działania. To po co je tam poznajesz na tych kontekstach, skoro je skreślasz z tego powodu. Aby kogoś odrzucić w swojej głowie i się odkuć? : )

    Reply

    Mz. June 28, 2019 at 00:12

    Paweł, pytanei w drugim akapicie.

    Ja z kolei teraz startując moją “przygodę” z kobietami (mam tu na myśli w końcu rozpoczęcie zagadywać do kobiet, flirtować, brać numery, randkować – już sobie obczaiłęm wiele ciekawych kawiarni i nie moge sie doczekać tam zabierać dziewczyny no i w ogóle inne pomysly randkowe realizować z kobietami ;D) – mam ochote poznać bardzo dużo kobiet, brać numery i brać je na randke i je poznawać(aż mnie przeraża że mi czasu na to nie starczy!), sprawdzać czy mi będą odpowiadać, zobaczyc jak łądnie się ubiorą na randkę i tym nacieszyć, i moze na ktorejs tam randce pocałować – no po prostu sprawdzić jak to pójdzie. I w przypadku, gdy jest w jednym miejscu kilka kobiet, które mi się podobają, bo np. na takim kursie z tańca, gdzie powiedzmy są dwie/trzy dzewczyny, które mi się nawet jakoś tam podobają(zdecydowanei z wzajemnością [pewność siebie + umiejętnosc tańca = bomba]) – to cholipa chciałbym i z jedną i z drugą sie umówić, ale bloka mam przed braniem od ktorejś z nich numeru w strachu, że ta druga to zobaczy i bede u niej spalony.. ;D A akurat po zajęciach w tej konkretnej szkole ciężko jest zrobić tak by jakoś wyczekać dziewczynę kiedy bedzie wychodzić z szatni- to jest loteria i nie wiadomo czy ona juz wyszła szybciej, czy jezcze jest w szatni, a tak czekać specjalnie na dziewczyne – to wszyscy to będa widzieli, że czekam na kogoś i zobaczą na kogo.

    PYTANIE:
    Paweł, zastanawiam się czy może podczas zajęć z tańca powiedzieć do dziewczyny na ucho (taniec taki, ze jest głowa przy głowie i mogę po ciuchu mówić do ucha): “podaj mi swój nr telefonu po zajęciach :) [ i cofnąć głowę na chwile i się spojrzeć w oczy dziewczynie i zobaczyc i czekać na jej reakcję]” – myslę, że wtedy jej reakcja powinna być typu: “ok” i po zajęciach, poczekać aż wszyscy pierw wyjdą z sali tanecznej i wtedy idąc z tą dziewczyną za wszystkimi(tak by ci wszyscy tego nie widzieli) na końcu, korytarzem do szatni – wyciągnąc wtedy dyskretnie telefon i zapisywać jej nr gdy bedzie dyktować, albo po prostu do ręki jej dać telefon.

    Ale mam trochę wątpliwosć, bo na takich zajęciach mało co jest możliwosć rozmowy jest z takimi dziewczynami z którymi tańczę, oczywiscie jakies krotkie dwa zdania wymienić można, moje żarty/uwagi/komentarze z których widze ze dziewczyna baaardzo się smieje jak głupi do sera, albo moje niewerbalne żarty w tańcu(gdzie dziewczyna ma np zamkniete oczy i ją prowadzę i widze po jej twarzy jak ona sie usmiecha sama do siebie i jest w skowronkach albo czasem się śmieje bezposrednio) i ewidetnie czuje baaaaardzo mocne połączenie z takimi dziewczynami, ze cokolwiek powiem/zrobie to sie smieją, odpowiadają z entuzjazmem – no i pytanie czy to wystarczy by właśnie na takich zajęciach, podczas tańca, bezpośrednio powiedzieć do takiej dziewczyny: “podaj mi swój nr po zajęciach:)”.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 28, 2019 at 21:42

    To robienie z podania nr telefonu wielkiej sprawy i jakiejś konspiracji, podczas gdy jest to błahostka. Weź telefon do kieszeni i zapisz jej nr w trakcie zajęć między tańcami, gdy będzie chwila pauzy i jesteś raczej pewien, że go poda albo poczekaj na dziewczynę po zajęciach i zbuduj konwersację już po wyjściu, nawet jeśli nie bylibyście sami, to możesz też zbudować rozmowę i spytać potem o kontakt, gdy będziecie znowu sami, ale już bez budowania rozmowy.

    Reply

    Piotrek June 27, 2019 at 17:00

    Hej Paweł,

    w piątek wybieram się z moją Dziewczyną na wesele jej siostry. Czy mógłbym Cię poprosić o udzielenie mi kilku wskazówek odnośnie mojego postępowania? Jak mam się zachowywać, czego unikać? Jak z alkoholem? Czy możemy spędzać czas osobno? A jak z tańczeniem? Proszę Cię o kilka ogólnych podpowiedzi.

    Spotykamy się od roku i 9 miesięcy. Jak mam reagować i odpowiadać na pytania dotyczące naszej wspólnej przyszłości, typu: “A kiedy Wy?” i temu podobne?
    Chciałbym po prostu, aby moja partnerka była zadowolona, że to właśnie ja jestem jej osobą towarzyszącą i tego, że zachowuje się po prostu jak fajny facet.

    Z góry dziękuję,

    Piotrek

    Reply

    Paweł Grzywocz June 27, 2019 at 19:33

    Na “A wy kiedy” mówisz: “W przyszłym tygodniu w Vegas : )” albo “Za 2 tygodnie na Cyprze, taki spontan ; )” i potem utrzymuj tę wersję, że na serio, jakby ktoś cisnął, to mówisz, że na pewno dasz znać i zaprosisz, gdy ustalicie szczegóły. Resztę na bieżąco obserwuj, czego oczekuje dziewczyna. Możesz się też ją spytać. Generalnie spędza się czas razem, jak sama nazwa osoby towarzyszącej wskazuje. Z alkoholem, to nie polecam się upijać.

    Reply

    Janusz June 29, 2019 at 19:15

    Paweł, wygląda na to, że zbyt wcześnie trafiłem na tę dziewczynę i jeszcze muszę cierpliwie dokończyć kurs PSW90.

    Motyw jest taki, że spotkaliśmy się już kilka razy, oznaki zainteresowania są silne, pocałunki były, z tym że na ostatnim spotkaniu trochę się wysypałem, bo był więcej niż 1 dłuższy pocałunek na koniec. Świetnie się razem bawimy na spotkaniach, ale obserwuję ją i mam wątpliwości, bo przejawia zachowania osoby o niskim poczuciu własnej wartości. Z jednej strony wiem, że to źle i powinienem ją olać, a z drugiej wiem, że ja też jeszcze niedawno miałem problemy i że da się z nimi walczyć (tryb “naprawiania” mi się włączył). Przy czym jak na razie ona nie wygląda na tak toksyczny przypadek, jakie czasem opisujesz tutaj i może nie jest tak źle, albo jeszcze się nie ujawniła.

    Może to być związane z tym, że jeszcze nie mam pełnej swobody w poznawaniu nowych dziewczyn i trochę się uczepiłem pierwszej, z którą udało się coś zacząć, a która jednocześnie jest zainteresowana.

    Pewnie teraz powiesz, żeby ją olać i kontynuować ćwiczenia i szukać dalej, ale powiedz mi:
    1. Czy warto zaryzykować utratę np. 3 miesięcy, żeby zobaczyć, czy ona ma potencjał na poprawę, a w międzyczasie kontynuować kurs i materiały, żeby być jeszcze lepiej przygotowanym (czy to na kontynuację tej znajomości albo zawieranie nowych)? W jaki sposób mógłbym ją nakierować, żeby zauważyła, że coś jest nie tak (jeśli jeszcze tego nie widzi) i żeby zechciała rozpocząć pracę nad sobą? Wiem, że pisałeś, że nie warto, bo potem się okazuje, że się straciło ten czas, ale możliwe, że potrzebuję tego doświadczyć samodzielnie.
    2. Ewentualnie w jaki sposób zakończyć tę znajomość, jeśli mam pewność, że będziemy się widywać dalej (wspólny kontekst)? Jak to zrobić dobrze? Jestem prawie pewien, że będzie dopytywać co i dlaczego, czy wtedy jej jakoś wytłumaczyć, co jest nie tak?

    Ogółem, bardzo się cieszę, że będąc Twoim czytelnikiem, potrafię już zauważać takie rzeczy, ale widzę też, że i mi sporo brakuje np. totalnie nie mam pojęcia, jak można się nie zaangażować przez 2 miesiące. Może jakieś rady?

    Możliwe, że ten post jest trochę chaotyczny, ale mam nadzieję, że będzie ok.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 30, 2019 at 13:20

    To jest bez sensu i jest stratą czasu, bo niczego nie zyskasz brnąc w to dalej skoro już teraz widzisz, że ta dziewczyna nie ma potencjału. Gdyby miała, to byś już to widział. Natomiast skoro się zastanawiasz w ogóle nad jakimś naprawianiem, to tu nie ma o czym dyskutować. To jest tak, jakbyś porównywał samochód do naprawy po dachowaniu vs. samochód z połamanym zderzakiem. Drugi ma potencjał. W ten pierwszy po co w ogóle się pakować, skoro naprawa jest aż tak poważna. To strata czasu. W dodatku odpada Ci wtedy problem widywania dziewczyny, której narobiłeś nadziei, a potem rzuciłeś, wiedząc od początku, że to ma nikłe szanse.

    Reply

    Janusz June 30, 2019 at 14:56

    O to właśnie chodzi, że ja ten potencjał widzę, ale widzę też, że wymaga to pracy. I mówiąc o “naprawianiu” nie miałem na myśli bycia terapeutą i wysłuchiwania problemów, a raczej wskazanie, że coś jest nie tak i to już od niej zależy, co z tym zrobi. I jeśli o to chodzi, to chciałbym to zrobić nawet jeśli tylko na pożegnanie. Bo uważam, że jest fajną dziewczyną i nawet jeśli nam nie wyjdzie (a na to się zanosi…), to niech przynajmniej popracuje na przyszłość.

    Wiesz, ja miałem tak z jedną dziewczyną, łajzowałem bardzo i popełniałem mnóstwo błędów i ta znajomość się rozpadła i bardzo to przeżyłem. Ale to był taki kopniak, który mi pomógł wstać i zacząłem nad sobą pracować. I chciałbym żeby znajomość z tą dziewczyną, nawet jeśli nie będzie kontynuowana w kontekście randkowym, była czymś pozytywnym dla obu stron. Ja z tego wyniosłem sporo i chciałbym, żeby ona też wyniosła coś. Co z tym zrobi, to już jej sprawa.

    Wracając do tematu, jeśli mam pewność, że będziemy się widywać dalej, to jak to ładnie zakończyć? Mogę później ograniczać zbędny kontakt, ale będą sytuacje, że interakcja będzie zachodzić. Co polecasz w tej sytuacji?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 1, 2019 at 22:20

    Być uprzejmym i tyle.

    Reply

    Janusz June 29, 2019 at 20:26

    I druga sprawa, jest taka dziewczyna, widziałem ją w okolicach swojego biura kilka razy, w sumie to nie zauważyłem, żeby na mnie patrzyła albo coś, bo raz ją widziałem jak wychodziłem z budynku, a ona akurat drzwi mijała (i była bokiem do mnie), drugi raz coś podobnego, że nie było jak złapać kontaktu wzrokowego. Ale generalnie wygląda atrakcyjnie i mi się podoba. Raz miałem taką sytuację, że szedłem i ona stała w okolicach przystanku i jadła bułkę, to powiedziałem tylko “smacznego ; )” i poszedłem dalej, bo się spieszyłem. Ona uśmiechnęła się i podziękowała. Potem żałowałem, że nie zatrzymałem się na te kilka minut, żeby porozmawiać, ale byłem w godzinach pracy i musiałem wracać do biura.
    I teraz pytanie, czy jak zobaczę ją po raz kolejny i zagadam, to będzie ok, czy ona może stwierdzić, że gdzieś mi wcześniej brakowało odwagi czy coś? Zaznaczam, że nie mam pojęcia, jak bardzo ona jest świadoma mojego istnienia. Myślę, że powinienem spróbować, choćby treningowo, ale chciałbym poznać Twoją opinię.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 30, 2019 at 13:22

    Tak, zawsze warto porozmawiać, bo to ćwiczy obycie towarzyskie.

    Reply

    Mz. June 30, 2019 at 04:21

    (po cichu liczę Paweł, że przeczytasz ten post i ocenisz zainteresowanie dziewczyny do mnie o której piszę w drugim i trzecim akapicie).

    Dziś miałem ciekawą sytuację z zgadaniem do dziewczyny. Pojechałem sobie na letnie kino plenerowe, dojezdzaelm(rowerem) do miejsca, ale nie mailem pewnosci czy jestem w odpowiednim miejscu, widziaelm ze przede mną idzie jakas dziewczyna – podjechalem i zagadalem od razu do niej o powyższe -tj. czy wie gdize jest kino plenerowe- i ona sama nie wiedziala, mowila ze tez sie rozglada tu co sie dzieje i cos nawiązała do jakiegos innego wydarzenia którego szuka – chwilkę z nią pogadałem i dochodząc już z nią do tego miejsca gdize jest film zaprosiłęm ją na koc by ze mną usiadła, ale mówiłęm to do niej idąc juz w swoją stronę sam – poszła za mną i ze mną szukała dobrego miejsca i tak sobie usiedlismy i rozmawialiśmy. ;D I zamiast oglądać film to z 40 min przegadaliśmy. Dużo się śmiała i od siebie tez inwestowała. Gdy zapytalem o nr zaproponowała FB. Tak czy siak to bylo bardziej treningowo bo jakos bardzo mi sie nie podobała. ;)

    Póżniej byłem na imprezie tanecznej, oczywiście meeeega towarzysko mi wyszła ta impreza – na prawde rozkręciłem się konkretnie z tym, dużo ludzi poznałęm(częśc juz znam i to fajnie pomaga na takiej imprezie), z wszystkimi gadałem i poprawiłem się z nie byciem przylepą do dziewczyn na imprezie podczas tańca, ale zastanawiam się czy wlasnie jeszcze krócej nie powinienem spędzać czas na tańcu/rozmowie z dziewczynami. Bo miaęłm sytuację, że dziewczyna(która mi się strasznie podobała) była mną zainteresowana i tańczyłą ze mną(o tym więcej szczegółów poniżej w kolejnym akapicie), i w rozmowe zaangażowana, a po tańcu to no nie wiem.. takie nastawienie, że każdy idzie w swoją stronę i zastanawiam się(piszę o tym w ponizszym akapcie) czemu tak takie nagłe zerwanie kontaktu.. a chcialem z nią jeszcze chwile pogadać i spróbować zabrać nr (ale udało mi się od innej dziewczyny zabrać i od jeszcze innej też chciaelm[ale ta poprzednia od ktorej zabralem nr często gdzieś blisko mnie też stawala i cięzko mi bylo], ale kurde jak widziaelm tą co mi sie na prawde bardzo podobała to jakos tak zaczalem sie wstrzymywac z braniem nr od dziewczyn co do których naginam swoje standardy).

    Dokładniej to wyglądało z ta dziewczyną tak:

    Na kanapie siedziała sobie ta ładna dziewczyna, kilka razy się na mnie spojrzała(czułem ,że to jest spojrzenie pt: “błagam podejdz i zaproś mnei do tańca”, i po paru chwilach wstała, stanęła bliżej, koło mnie i gościa z którym gadałęm(akurat go znam z moich zajęć) i okazalo sie ze oni się znają bo cos zaczeli rozmawiać.. on zapytał ją czy ona z nim zatańczy, a ona odpowiedziała, że jest zmęczona.. po czym ja do niej zagadnąłem i troche porozmawialiśmy i zapytalem ją co ona tańczy, okazalo sie ze to co ja i zaprosiłęm ją do tańca (wczesniej do neij nie podchodzilem bo nie wiedziaelm czy ona tanczy ten styl co ja, a jakos tak nie chcialem poytać: “co tańczysz”.. no chociaz moglme tak zagadać tez. ;D) – bez wahania poszła ze mną na taniec. Wniosek: gość -ten wspólny znajomy- któremu odmówiła jest zakwalifikowany jako kumpel/przyjaciel, mną była zainteresowana, skoro bez wahania ze mną poszła.
    Podczas tańca rozmawialiśmy sobie o tancu, o sposobach w jaki ona sie uczyła, ode meni padły pytania do niej czym sie interesuje itp. i zauważyłem, że dziewczyny często mi się pytają czym się zajmuję (zaczęła sobie zartować że wyglądam na programiste, chwile pozartowalismy sobie o tym) – i zastanawiam się czy czasem to nie jest jakiś wyznacznik, że moze rozmowa jest słaba, że ona o to pyta czy może to jest jakas oznaka zainteresowania, albo poprostu zapchajdziura w rozmowie ze strony dziewczyny – tj. taka forma pomagania dziewczyny mi w rozmowie? W tym przypadku opowiedziałęm opisowo krótko o mojej pracy (bez jakiegos żartowania typu :sklejam dlugopisy:, po tym jak mi Paweł powiedziales ze trzeba cos o sobie dziewczynie powiedzieć by miala to zaufanie to tak teraz stonowalem to i czasem mówię normlanie dziewczynom co robie, chociaz nie wiem czy takie miejsce jak impreza jest jednak kontekstem, gdzie o to zaufanie az tak nie trzeba uważać i mozna sobie pożartować z tym np. sklejaniem dlugopisów, gdy dziewczyna pyta o pracę?).. i zmienilismy temat, cos tam pozartowalismy troche, baaaaaaaaaaardzo mocny kontakt wzrokowy z nią miałęm, śmiała się itp.. O, jeszcze wspomnę że to bylo tak ze zatańćzylismy jeden tańiec – skończylismy i poszlismy postac chwile pogadać, i potem jeszcze po paru chwilach ją zaprosięłm na jeszce kolejny taniec mówiąc: “dobra, to chodz teraz zatańczymy znow, ale tym razem nic nie będziemy mówić”(bo poprzednio to ciągle gadalismy) – i też poszła ze mną. I cholera po tym drugim tańcu, jak juz zadecydowalem ze konczymy to tak sie zrobiło bardzo “creepy”, chbya spaliłem i stracila zainteresowanie, bo sie zamotałęm z niepewnym siebie podziękowaniem jej za taniec i głupio wyszło, że pione sobie przybijaliśmy ale tak ze nie bylo wiadomo czy przybijamy cz ynie i to wyszło tak niezgrabnie i ja sie zacząłem jakos tlumaczyc ze to przyzwyczajenie z zajęć z tanca gdy się zmienia partnerki na zajęciach i potem im pione przybija..- no i wychodzilismy z sali i chciaelm z nią jeszcze cos pogadać i potem nr sprobowac zabrać, ale ona juz na mnie nie patrzyłą tylko szła prosto do tego kumpla (takie wrażenie odnioslem jakby uciekła ode mnie) i do niego że już jedziemy bo zmęczona. I zastanawiam się czy takie, czyli ta niepewnosc siebie w momencie dziekowania za taniec, to czy moglo to zabić jej zainteresowanie mną?? Czy moze jednak to zainteresowanie moze byc na tym poziomie 51%, ale ono sie moze tez objawiać taką częściową obojetnością dziewczyny na faceta – tak jak wyzej np napisaelm ztym jak sie zachowala wzgledem mnei po tańcu.
    Czy może na serio juz byla zmeczona ja ją wziąłem na dwa tańce i po tym juz nie chciala wiecej tańczyć i chciala juz jechac do domu. Cholipa, no malo kiedy mi sie dziewczyna tak podoba. I niechcialbym brac od tego kumpla kontaktu do niej bo zabiorę sobie mozliwosc sprawdzenia jej zainteresowania poprzez sprawdzenie reakcji przy zapytaniu się jej bezposrednio o numer. Mysle, ze bedę miał ku temu okazję na kolejnej imprezie – tylko niefajnie bo nastepna impreza w miejscu ktore lubię i czuje sie jak ryba w wodzie to raczej pod koniec lipca dopiero bedzie. Ale wiem, ze ona chodzi bardzo często -co tydzien- do klubu na imprezy tematyczne.. Musze obadac ten klub i spróować ją tam złapać i znow z nią pogadać i zabrac koniecznie numer! ;D Mam nadzieje, ze nie stracila mną zainteresowania.

    Reply

    Paweł Grzywocz June 30, 2019 at 13:29

    Możliwe, że taka dziewczyna jedna czy druga jest tzw. graczem, czyli tańczy z facetami dla zabawy, flirtuje dla sportu i dlatego po kilku tańcach gdzieś zmykają, bo one tam przyszły potańczyć. Zamiast przybijać jej piątkę i dziękować za taniec powinieneś spytać ją o kontakt, numer telefonu, to byś miał sytuację jasną.

    Reply

    Mz. June 30, 2019 at 13:58

    Miałem wrażenie, że taka 5-10 min rozmowa w trakcie tańca to jeszcze za malo zbudowana konwersacja by pytać o nr i chciałem z nią jeszcze po tańcu pogadać, ale skoro miałęm jej mocne wstępne zainteresowanie tj. kontakt wzrokowy i to, że odmówiła komu innemu a ze mną bez wahania poszła tanczyć to rozumiem, ze tu nie musiaelm jakos bardziej budowac tej konwersacji i te 5-10min rozmowy bylo wystarczajace w tym przypadku by oddać szybciej strzał z pytaniem o nr? Cholipa, faktycznie moglem od razu po zakończonym tancu zapytać ją o nr. Na następny raz jestem mądrzejszy o to i tak bede robić, tj. szybciej pytać o nr dziewczyn które wykazały takie zainteresowanie jak ta. ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 1, 2019 at 22:19

    Gdy nie da się dalej budować konwersacji, to oddajesz strzał i pytasz o kontakt.

    Reply

    mbvb June 30, 2019 at 19:29

    Po spotkaniu z kobietą czuję się wypompowany, mam zły nastrój. Zawsze. To mieszane sygnały tak męczą? Czy co to może być?

    Reply

    mbvb July 1, 2019 at 21:17

    Wampir energetyczny? Czuję jak wysysa ze mnie energię, daje mieszane sygnały. Ale z tą energią to czuję się po spotkaniu z nią tragicznie

    Reply

    Mz. July 1, 2019 at 22:50

    Paweł, przeładna dziewczyna zagadana na ulicy, szła naprzeciw mnie zapatrzona w telefon, ja do niej: “czeeeeść” – ona odpowiedziała z fajną energią to postanowiłęm zawrócić, dogonić ją i zagadać komplementem, w momencie, gdy do niej dojechalem i zagadlem to zatrzymala sie w miejscu i widziałem, że jest otwarta na rozmowę ze mną, ale duuuuuuuuuuuży błąd zrobiłem, że zaproponowałem ją odprowadzić kawałek tak by nie stać tylko iść.., wyszło, że szliśmy na przystanek i tam ją odprowadziłem -pare min drogi to trwało, gdzie sobie pogadaliśmy: pokwalifikowałem, poinwestowałęm paroma historiami o sobie, ponabijałem się z niej- i jak doszlismy na ten przystanek to po paru chwilach jechał jej tramwaj i w momencie jak mi to zakomunkkowała, ze jedzie jej tramwaj, to zapytalem o nr i mi szybko podała z tym, że gdy juz biegla na tramwaj to mówiła: “ale tylko smsy! bo nie lubie rozmawiać przez telefon!” – ja do niej: “ja wolę rozmawiać!” i ona znów: “tylko smsy!” – co w takim przypadku zrobić jak mi tak powiedziała? Myślę by do niej mimo wszytko zadzwnoić – Bo oczywiście, że wolę dzwonić i umówić normlanie spotkanie, a nie czekać aż mi odpisze na smsa. I też pytanie czy to nie jest czasem oznaka braku szczerego zainteresowania i podała ten nr by mieć orbitera do smsowania, którym bedzie chciała sie dowartościowywać.

    Reply

    Mz. July 1, 2019 at 22:54

    I też jak zapytaelm o jej imię i zmieniłem od razu temat, nie mówiąc jej swojego imienia, to dopytała się o moje i mi podała rękę “miło mi”. Także czy chce orbitera to też myslę, że za wcześnie by to ocenić.
    Za 5 dni skontaktuje się z nią i sie okaże – tylko troche nie fajnie, ze takie schody robi z tym, że mi powiedziała, że tylko smsy..

    Reply

    Paweł Grzywocz July 1, 2019 at 23:17

    Tak, zadzwoń kilka razy. Jakby nalegała na smsy, to napisz namiary na spotkanie i tyle.

    Reply

    Mz. July 2, 2019 at 00:22

    Tak zrobię. Dzięki.

    Też ekscytacja mi opadła trochę po tej interakcji i na zimno oceniam jej zainteresowanie, z jednej strony się zatrzymała i stała przez moment jak rozmawiailśmy – no i potem niepotrzebnie zaproponowałęm, że ją odprowadze, a z drugiej strony jak jechał tramwaj to mogla przecież poczekać te pare minut. Także mam oznaki w obie strony i ciężko po tym ocenić.

    Swoją drogą – w końcu czuję, że te opory zbudowane głównie przez szkołę(system i patologiczni rówieśnicy): blokady, strach przed oceną, kompleksy, błędne przekonania – w końcu (po wielu latach mojego gryzienia się z tym by zacząć się przełamywać mając już Twoje materiały po kilka razy przerobione – z resztą sam widzisz ile lat juz mam Twoje kursy[od 2014 chyba] i nic nie wdrażałem, do teraz) w większości odpadły i czuję się jakbym wrócił do bycia dzieckiem, gdzie jako mały chłopak bywałem na wielu sąsiednich podwórkach, placach zabaw, gdzie po prostu tego kogo tam spotkałęm to go od razu poznawałem i byliśmy znajomymi, bez żadnych oporów, że jestem jakiś chudy i bede oceniany, nawet jak ktos mi czasem dla żartów powiedział, że “załóż tą koszulke bo psy się zlecą!” to jakos mnie to nie ruszało. Baaaaaaaaaaardzo dużo dzieci znałem, pełno znajomych z podwórek, z placów zabaw, na swoim podwórku byłem liderem, albo na wakacjach w jakimś ośrodku rekreacyjnym 1 dzień i od razu zapoznałem się z dziećmi, które były na kortach tenisowych w ośrodku i całe dnie z nimi spędzone i super wspomnienia z tym związane, gdzie zkolei moja kuzynka całe dnie spędzała w pokoju rysując sobie i ja ją daremnie próbowałęm wyciągnąć ze mną.
    Dopiero liceum – towarzystwo stamtąd, mnie tak psychicznie zniszczyło i trochę mi zajęło zrzucenie tego psychicznego syfu.
    W internecie często jest wrzucany taki obrazek motywujący, że ktoś jest pod ziemią i kopie tunel kilofem i jest blisko by sie dokopać do złota i pytanie czy odpuści nie wiedząc, że jest na 1m przed dokopaniem się do złota, czy może jednak wytrwa do końca i się dokopie – ja się dokopałem właśnie i się rozglądam + sam jestem tym złotem. ;)

    Reply

    Mz. July 3, 2019 at 17:33

    Tak właśnie też w głowie sobie to układałem: na “w razie co” mieć pomysł, czyli plan B, gdyby np. pogoda miałą być inna niż prognozowana gdy umawiałem z nią randkę. ;)

    Chce zrobic randke(druga) w parku na rzucanie żabek kamieniami i karmienie kaczek lub rzucanie frisbee. Wydaje mi się, że jedno i drugie(w przypadku frisbee ściągnąć buty na trawie) nie wymaga jakoś wygodnych butów. ;)
    Nic raczej nei będę jej pisać mimo, że powiedzialem jej by sie ubrała zwiewnie a prognoza pogody jednak sie zmieniła i ma byc chlodno(mysle, że ona sama bedzie wiedziec jak sie ubrac w daną pogodę), w razie co zabiore ze sobą jakąś bluzę albo pojedziemy gdzie indziej i wezme ze sobą bilety na komunikację miejską dla niej by sie przemieścić.

    Nie ważne gdzie i co, ważne, że ze mną i że będzie fajnie. ;D

    PS kolejna dziewczyna na portalu randkowym rokuje na spotkanie ze mną. ;D + też kolejna dziewczyna z ulicy o ktorej już tu wspominałem (ta co biegła na tramwaj i mówiła, że tylko smsy mam pisać) jest w moim zanadrzu. Mam właśnie takie przeczucie, że dobrze jest mieć te pare numerów od dziewczyn by mieć ten taki spokój ducha, że mam opcje -numery do wstepnie zainteresowanych dziewczyn- i nie musze mieć jakiejś presji wtedy by brać nr od dziewczyny która mi sie jakos nie do konca podoba-> szczegolnie, gdy zagadam jakąś dziewczynę(np. w miejscu z kontekstem – kurs tanca/ impreza taneczna) i mi sie ona niby coś tam podoba, ale jednak cos mi nie gra w jej wyglądzie to wtedy jak od takiej co wiem, że będe ją później widywać na zajęciach i jak wezme od niej nr i do niej potem nigdy nei zadzwonie(bo znajdą się w miedzyczasie jednak ładniejsze dziewczyny) to czuje, że to taki kwas sobie niepotrzebnie robię z taką dziewczyną (ostatnio na imprezie pojawila sie dziewczyna z kursu tanca od ktorej kombinowalem jak wziąć numer[i tu o to pisałem] i tak, pojawila sie na imprezie.. i jak tylko się zjawilem to ona od razu blisko mnie stała – zagadałem, potańczyliśmy, pogadalem z 20 min (nie tylko z nią) i zabrałem nr, ale potem poznałem jeszcze inne, ładniejsze i juz raczej nie mam ochoty do tamtej zadzwonić..[inne dziewczyn yto widzialy jak z nią rozmawiam i z innymi i widziaelm jak siadały/stawały obok by słyszec o czym gadamy - mam wrażenie, że zazdrosne, albo jakieś zabawne uwagi do mnie kierowały: "a wy nie tańczycie? ;D" by zwrocic na siebie uwagę]. Też jest jeszcz ejedna dziewczyna z kursu tańca i na imprezie tez potanczyliśmy – bardzo ładna z buzi z która mam fajne połączenie i widze, że jst mną zainteresowana, ale jej niesportowa(zinternalizowane słowo od Ciebie Paweł ;D) sylwetka mi bardzo nie odowiada i mógłbym treningowo wziąć nr, ale sie powstrzymuje. Jak moje “asy z rękawa” (czyli numery od dziwczyn) się skończą lub spalą(odwołane randki) to wtedy chyba będą brał nr od tego typu dziewczyn. ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2019 at 18:03

    Nie skończą się, bo do tego czasu poznasz kolejne.

    Reply

    Mz. July 3, 2019 at 18:22

    Często mam tak, że zainteresowana mną dziewczyna ma:
    a) bardzo ładną twarz ale sylwetkę, która mi nie odpowiada
    – albo odwrotnie
    b) coś mi nie gra w jej twarzy, ale paru ładnych elementów mógłbym się w niej dopatrzyć, ale z kolei jej sylwetka jest dla mnie super.

    I tak zagadałem/poznałem pare dziewczyn w ten sposób i stwierdziłem, że nie będę od nich brać numerów. Pytanie czy to nastawienie jest w porzadku, czy może lepiej mimo wszystko brać numery od zainteresowanychy mną dziewczyn by budować tym swoją pewność siebie, że mam jakieś tam efekty w postaci numerów.

    O ile w miejscu publicznym mógłbym sobie na to pozwolić by tak bez wyrzutów brać numery – bo już takiej bym nie spotkał i jak nie zadzwonie do niej to wyrzutów nie będe mieć, o tyle w miejscu z kontekstem gdzie wiem, że spotkam ponownie dziewczynę – to zaczynam mieć bardzo niechętne nastawienie by brać od takch dziewczyn nuymer(opisanych j/w A oraz B) by nei robić sobie z taką kwasu i jej jakoś przykrości, że wziąłem od niej nr i do niej nie dzwonię.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 3, 2019 at 18:27

    Tak, nie bierz w miejscu z kontekstem od takich.

    Reply

    mbvb July 4, 2019 at 15:59

    Mam kilka wniosków na temat tego co zauważyłem:
    Kobiety po 25 roku życia a nawet trochę wcześniej są już zdesperowane i być może w większości, mogą się związać z mężczyzną, którym nie są SZCZERZE zainteresowane. Ważne jest dla nich natomiast to: Kasa, wygląd( w miarę), najważniejsze- założenie rodziny i zrobienie dzieciaka. Takie pomniejsze to: dorównanie koleżankom, bo one mają już swoich a ja nie, wyprowadzka z domu, od rodziny. Niektórzy się śmieją, że dla takich kobiet mężczyźni to betabankomaci, lecz coś jest na rzeczy i jest to prawda, w tym przypadku.
    Inny przykład: Kobieta lat 20 stwierdza, że nie potrzebuje mężczyzny teraz, ale wie że za 4 lata chciałaby mieć dziecko i założyć rodzinę. To istnieje jakiś związek z tym, że kobieta potrafi się zakochać i zainteresować szczerze mężczyzną na zawołanie czy w jej wypadku będzie to zawsze nieszczere? Ta kobieta jest kilka lat bez nikogo, jak to wcześniej usłyszałem.
    Mój wniosek na przykładach tego co widziałem i słyszałem:
    Kobieta jest szczera w tym co robi albo nie. Chyba, że przekracza 25 rok życia i stanie się wyrachowana z wyboru, bo z tego co widzę, jak ktoś wcześniej taki był to będzie.
    Mówi się, że najlepsze partie na związek idą najszybciej już w wieku 17-21 lat i też coś w tym jest. Te, które są SZCZERE a reszta, która jest niezdecydowana, nieszczera, egoistyczna zostaje sama lub później z agendy wchodzą z kimś związek.
    Pomyśl, jak tak mało ludzi(mężczyzn) o tym myśli, rozwija się, chce się zmienić to u kobiet będzie to mniejszy procent w i tak mniejszym procencie w społeczeństwie. Kobiety są teraz bardziej egoistyczne, narcystyczne. Mężczyźni też nie wyglądają dobrze. Tu już uogólniam.
    Najlepiej byłoby znaleźć sobie szybko kobietę, w swojej młodości i z nią być. Większa szansa na to, że będzie szczera. Choć jeśli jeszcze masz te 26 lat to masz jeszcze podejście do 20 letnich kobiet. Gorzej jak masz 30 to taka młoda jedynie będzie chciała być z tobą dla kasy i musisz szukać wśród swojej grupy wiekowej. Nie oszukujmy się, bywa różnie w tym wieku z kobietami i mężczyznami nadającymi się do związku.
    Piszę to dlatego, bo spotykając się ze starszymi kobietami. Nawet o rok lub kilka lat to trafiają się takie kwiatki, gdzie na samym początku pytają się, czym się zajmuję. Może trochę wyczucia z ich strony? Widzę od razu co się dla nich liczy. Zamiast poczekać na to, by to wyszło w praniu za kilkanaście minut, naturalnie. A z młodszymi cieszysz się rozmową( nie zawsze tak bywa), po prostu się dobrze bawisz i cenią cię za twój charakter i ogólnie za twoją osobowość a nie za to czym jeździsz, gdzie pracujesz, ile zarabiasz. A gówno cię to babo interesuje! Widzę cię pierwszy raz na oczy i mam ci po kilku minutach odpowiadać jak na spowiedzi? To wychodzi od niektórych tak nieszczerze, że aż się odechciewa rozmowy.
    Mówię serio. Mając te 22 lata o wiele lepiej podrywać te 18 nastki, które mogą być wampirkami uwagi( nie zawsze) ale przynajmniej będą miały szczere intencje. Brakuje mi takich kobiet a raczej kobiety, której nie będzie przeszkadzało to gdzie pracuję czy czym jeżdżę. A raczej zbytnio nie będzie ją to interesowało. A moi niektórzy znajomi na takie trafili i razem idą do przodu a nie jedna osoba siedzi i wymaga…

    Reply

    Paweł Grzywocz July 4, 2019 at 16:39

    Małżeństwa rozwodzą się w 30 do 50% procentach, a procent rozstań w związkach nieformalnych jest jeszcze większy, więc codziennie mnóstwo dziewczyn staje się wolnymi. W programie “100 Rozmów Audio z Kobietami” są rozmowy z dziewczynami w przedziale 18 do 40 lat i żadna dziewczyna nie spytała mnie, czym jeżdżę, gdzie pracuję ani ile zarabiam. Nawet kobiety, z którymi rozmów nie dodałem do programu nie zadawały takich pytań. Jedynie, gdy rozmawiałem z nimi o pewności siebie, talentach i dowiadywałem się, czym one się zajmują, to potem one, żeby utrzymać rozmowę i dowiedzieć się czegoś o mnie pytały, co robię w życiu, czy studiuję, pracuję i czym się zajmuję, to odpowiadałem ogólnie, podawałem branżę i tyle. Żadna nie wnikała w szczegóły.

    Reply

    JackSparrow July 4, 2019 at 16:55

    Mam jakąś czarną serię. Dziewczyny zagadane na zimno, wszystkie zajęte (z 10 pod rząd, często tuż przed ślubem). Te zainteresowane nie odbierają telefonów albo odwołują spotkania w ostatniej chwili. Nie wiem już o co chodzi, normalnie jakby klątwa. Angażuję w to tak dużo czasu i wysiłku (ale i pieniędzy), a efekty są tak mierne. Może to klątwa byłej? W sumie to chciałbym do niej wrócić, bo ona zawsze miała dla mnie czas i była mną żywie zainteresowana. Chyba sobie na razie odpuszczę te kobiety, bo to robi się bez sensu. Te wszystkie zajęte pytałem gdzie i kiedy poznały chłopaków swoich. Zazwyczaj był to okres liceum lub początek studiów. Mam czasem wrażenie, że już przegapiłem odpowiedni moment.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 4, 2019 at 17:27

    W miejscach bez kontekstu to normalne, że około 90% kobiet jest zajętych. Nie ma to nic wspólnego z nami, naszą atrakcyjnością itp. Z kontekstem jest trochę lepiej choć też są tam zajęte, tylko nieco mniej : ) W każdym razie nie ma sensu wyciągać wniosków na temat swojej atrakcyjności na podstawie tego, że trafiamy na zajęte kobiety.

    Reply

    Michał Lxxx July 4, 2019 at 21:09

    Ja wam już wielokrotnie pisałem, ze te wszystkie wymysły o wielkiej tam miłości, to UTOPIA.

    Raz na kilka lat trafisz może kobietę co jest między wami NATURALNA CHEMIA, ale w 99,9999999999% przypadków i tak nic z tego nie będzie, bo ona i tak weszła już w związek/układ z kimkolwiek kogo miała na socialu (z byle kim, byle jak, byle gdzie, byle kiedy ważne, że na socialu. Zrobi dzieci czym prędzej i z kimkolwiek i zrobi kolejnych ludzi, którzy za ok. 20 lat powielą schematy)

    Żeby poznać babę odhaczają się niezmienne jak prawo grawitacji:
    - dynamiki społeczne (7 dynamik ice i cold apprach, słaby, średni, mocny kontekst, social i social +)
    - 12 pkt (wartość, atrakcja, status, dowód społeczny, nastrój, przekonania, logistyki, komfort, połączenie, zainteresowanie które nie jest szczere bo wygenerowane; kobieta goni i na koniec domykasz seksualnym zainteresowaniem)
    - profilowanie psychologiczne człowieka celem perswazji (łatwiejsze na kontekście, bo wiesz co jest atrakcyjne dla danej grupy społecznej, a co nie jest)
    - określenie intencji 2 strony, punktów jej agendy
    - kotwice emocjonalne, jakie w sposób świadomy jej zakotwiczysz w łepetynie
    - rozwiązanie zagadki, jak to jest że “każda ma psa” i związane z tym pojęcie WIERNOŚĆ LINEARNA,

    Jack Sparrow, każda ma psa, tylko atrakcja przeskakuje na innego faceta w socialu, bo baba to jest taka istota, że zawsze od 11 roku życia każda ma psa i im po prostu atrakcja przeskakuje na innego psa, ale to ma miejsce ZAWSZE na socialu, bo ona musi być pewna, że nowy pies jej nie wystawi.
    (jeżeli jeszcze nie jest pewna nowego psa, to proponuje staremu psu “ZROBIENIE SOBIE PRZERWY”, w razie gdyby nowy ja pogonił :-) )
    Dlatego niemożliwe jest przeskoczenie atrakcji na Ciebie na zimno.

    To jest po prostu NIEMOŻLIWE.

    Testujcie dalej i dawajcie znać w komentarzach.
    Dobrze, że piszecie, bo wszyscy wspólnie DOKOPALIŚMY SIĘ DO PRAWDY jak wygląda ten temat “wielkiej miłości, szczerości, kochania drugiego człowieka, dbania o dobro drugiego człowieka, zakochania, bliskości, dawania dobra drugiemu człowiekowi, prawdziwości, autentyczności, bezpośredniości, wzajemnego zaufania i szacunku, wrażliwości” ;-) ;-) ;-)

    Kiedyś myślałem, że ten temat jest prosty w takim sensie, że ludzie się sobie podobają, to ze sobą po prostu są razem.
    Dzisiaj też stwierdzam, że ten temat jest BARDZO PROSTY, tylko po prostu PROSTY INACZEJ niż kiedyś myślałem…

    Reply

    JackSparrow July 8, 2019 at 14:40

    Pawle co o tym sądzisz. Czy poznanie dziewczyny po 10 minutach rozmowy np. w miejscu zainteresowania jest tak mało prawdopodobne jak pisze Michał? Rzeczywiście tak ważny jest socjal, czyli uczestnictwo “w danym klubie” przez dłuższy czas? W ten sposób zawęzilibyśmy sobie pole poszukiwań do kilku dziewczyn miesięcznie i to max.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 8, 2019 at 15:43

    Nie, nie jest. Niepotrzebnie tyle goryczy wylewa się z jego wypowiedzi. Co z tego, z kim się dziewczyna rozstaje. Dziewczyny ciągle się rozstają i stają się wolne. Z kolei różnica w miejscu zapoznania polega na tym, że z kontekstem nie trzeba zmagać się z tym, że ona najczęściej się spieszy i nie jest to tak bezpośrednie, jak bez kontekstu, więc nie trzeba aż tyle zainteresowania okazywania, co przy rozmowie na zimno. Nie mamy też łatki poszukiwacza dziewczyny itd. Dla mnie miejsca z kontekstem to przyjemne z pożytecznym, a po drodze też można zagadać, bo czemu nie, skoro i tak już jestem poza domem. A ile spotykamy dziewczyn zajętych, to każdy może sobie samemu policzyć.

    Reply

    D. July 10, 2019 at 01:15

    [Wnioski w punktach - podejścia na zimno to porażka ]

    Kto czyta tu komentarze to być może kojarzy mnie i wie, że jestem praktykiem.

    20 kobiet w moim typie z którymi byłem na conajmniej jednej randce, z tego 19 w ciągu ostatnich nieco ponad 3 lat, z tego 2 krotkie związki.

    250 – 300 podejść na zimno czyli ulica, galerie, uczelnie na których nie studiuję i nie znam tych uczelni zabardzo, komunikacja miejska (podejścia na zimno z równie marnymi efektami co Jack Sparrow i setki innych mężczyzn w całej Polsce).

    Zbudowana pewność siebie taka, że mogę zagadać w tramwaju pełnym ludzi bez rozgrzewki – warunkiem jest tylko moja dobra energia/humor i wiara w to, że takie zagadanie ma sens, bo dziś to ja tą wiarę w to i energię/chęci/motywację do takich podejść mam na poziomie zerowym.

    Nie pisze tego wszystkiego żeby się chwalić czy coś, zresztą nie ma w sumie czym (jak żonę poznam to będzie czym się chwalić), tylko piszę po to zeby mniej doświadczonym użytkownikom uzmysłowić, że wypowiadam się poprostu jako praktyk który stale monitoruje swoje działania i wyciąga wnioski. Jako twardy realista i praktyk się wypowiadam. A kilka lat temu byłem taką ciotą, że nie chodziłem na randki wogóle, zagadać nie umiałem i jarałem się jak dziecko gdy zdobyłem numer telefonu bo mogłem zaszpanowac przed kumplami że mam numer. Na szczescie te mroczne w tej dziedzinie czasy już dawno za mną, zmieniłem się o 180 stopni. Oto moje spostrzezenia:

    1. Paweł ogółem robi duzo dobrego i uważam że nagrania “100 podejść” są świetnym produktem, ale nie dla takiego kogoś jak “dzisiejszy ja” , tylko dobre będą dla takiego kogoś jak “ja z przed lat”.

    2. Jednak nie we wszystkim się zgadzam z Pawłem. On nie jest nieomylny. Nikt nie jest.

    3. Zagadywanie na zimno (ulice, galerie, autobusy) to świetny trening pewności siebie ale także obycia w towarzystwie kobiety, sam na sam z nią (radzenie sobie z ciszą, pobudzanie kreatywności, bycie błyskotliwym). Czyli poprostu świetny trening rozmowy, gadki.

    4. Warto to robić dopóki nie osiągneliście zadowalającego poziomu pewności siebie i gadki z kobietą. Jeśli osiągneliscie – możecie iść na “emeryturę” i tylko zupełnie przy okazji, od czasu do czasu zagadać by nie stracić tej umiejętności.

    5. Jednak absolutnie NIE jest to dobry sposób do poznawania kobiet do randek. Tak naprawdę to fatalne miejsce. Statystyka w takich miejscach jest opłakana. Tylko 1 (słowem: jedna) kobieta w moim typie spośród tych 20 została poznana na zimno, w galerii handlowej, w sklepie odzieżowym (nie na holu głównym). Ogółem może spotkałem się z 3-4 kobietami poznanymi na zimno (na 250 podejść! No niech bedzie że na około 100 podejść, bo pierwsze około 150-200 podejść to były typowo treningowe, tylko po to by przełamać strach. Ale nawet 4 randki na 100 podejść – mega słabizna. To jest aż 96 zlewek. Naprawdę nie mam na to siły już. Kiedyś musiałem, to byłem twardy, teraz nie muszę, bo już osiągnełem to co chciałem, to nie wystawiam się na te zlewki).

    6. Dramatem i totalnym upodleniem jest gdy pewny siebie facet (taki ktory już zdobył pewność siebie i nie potrzebuje trenwać zagadując na zimno) wychodzi z domu SPECJALNIE TYLKO po to by gonic laski na ulicach i licząc, że pozna tam żonę. Trzeba być idiotą żeby w to wierzyć. Zwykłym naiwnym głupkiem. Równie dobrze mógłby uwierzyć, że Mikołaj wchodzi przez komin i zostawia prezenty.

    7. Nie słuchajcie pierd***nia trenerów, że “trzeba cieszyć się procesem”. Pokochać proces to może i powinien początkujący, ktory jara się że zrobił dziś 3 podejścia i przełamał strach. Też kiedyś taki byłem i jarałem się takim czymś. Ja się cieszyłem, że się przełamałem, ale nigdy nie cieszyłem się tym, ze muszę wyjść z domu specjalnie po to by napie**alać podejścia na ulicy. Nie lubiłem tego, a mimo to udało mi się osiągnąć to co chciałem, czyli pewność siebie, bo tutaj akurat zadziałala statystyka – około 150-200 podejść sprawiło, że osiągnąłem wymarzoną pewność siebie. Niestety w poszukiwaniu dziewczyny statystyka napie*****nia podejść na zimno już nie pomoże.

    8. Jeśli już jesteś pewny siebie, to wymagaj od siebie efektów (randek z atrakcyjnymi kobietami, związku, seksu). Jesli ich nie ma, albo przynajmniej nie ma zauważalnego progresu z miesiąca na miesiąc (z roku na rok) to coś ewidentnie jest NIE TAK. Coś tu nie działa. Statystki i wyniki w tabelkach nie są wcale takie głupie jakby mogło się niektórym wydawać. One często dają obraz tego jak jest naprawdę i studzą hurraoptymizm i złudne nadzieje. Nie masz randki od kilku miesięcy? Dlaczego tak jest? Drąż. Drąż dlaczego stoisz w miejscu i nie masz randek. Nie masz satysfakcjonującego związku od długiego czasu? Dlaczego tak jest? Drąż. Drąż i szukaj pomocy, udoskonaleń.

    9. Ludzie nie poznają się na ulicach. No poprostu ku**a NIE. Jeśli ktoś tak się poznał, to zapewne będzie to babcia z dziadkiem 50 lat temu, lub rodzice 30 lat temu a dziś są inne czasy. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego, to napiszcie, to wam opowiem dlaczego dziś ludzie się na ulicach nie poznają – to trochę inny temat.

    10. Ludzie poznają się w SOCJALU (szkoła, studia, przez rodzinę lub przez znajomych, w pracy, stała grupa do której należysz, np kurs tanca, jezykowy, branzowy itp.) lub tam gdzie jest jakiś solidny wspólny kontekst np. Tinder/Badoo – ludzie zakładają tam konta przede wszystkim po to by kogoś poznać w większości przypadków i mówie to wam ja, stary wyga internetowych randek, więc nie słuchajcie gadaniny kogoś kto nigdy nie miał tam profilu ani efektów w internecie i mowi o czymś o czym nie ma pojęcia.

    11. Sorry Paweł, jak Cię lubię, szanuję i sporo zawdzięczam, tak nie masz racji z randkami z neta. Jeśli przez dłuższy okres czasu AKTYWNIE, REGULARNIE nie korzystałeś z konta na Tinderze/Badoo, to nie masz zielonego pojecia o temacie randek z internetu. Akurat w tej jednej działce tematu relacji damsko-meskich jaką jest randkowanie przez neta, z czystym sumieniem powiem, że nie masz racji i to jest FAKT poparty liczbami.

    12. Jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poznał się na zimno to jest wyjątkiem od normy i miał poprostu szczęście. Tak, to był mega fart, rzadko spotykany, no chyba że ktoś wyrwał jakiegoś skrzata na zimno (kobieta 1,60cm/62 kg). No taka prawda, nie ma co się oburzać. Jeśli podoba Ci się typowy kanon kobiecej urody (np. Adriana Kalska, Agnieszka Więdłocha, Karolina Bojar, Kurdej Szatan, Natalia Szroeder itp czyli szczupłe, długie lsniące i proste włosy, długie nogi, ładna twarz, wyraziste brwi i rzęsy, ładny usmiech) to takiej kobiety na 99,8% nie wyrwiesz na ulicy.

    13. Gdzie poznaje się gawiedź, czyli zwykli Janusze i Grażyny co nie mają zielonego pojęcia o samorozwoju w relacjach damsko-meskich i po 2 tygodniach związku zamieszkują razem a po roku ślub i dziecko? No gdzie? NA SOCJALU. Wszyscy mają baby tylko nie ludzie z samorozwoju. A dlaczego my nie mamy kobiet? Ok, dlatego ze jestesmy wybredni. To przede wszystkim. Ale też dlatego że w większości nie mamy socjala. Przy socjalu nawet zachwalany przeze mnie Tinder może się schować. Pokazują to statystyki. Zapytajcie ludzie, gdzie się poznali.

    14. Michał Lxxx ma dużo racji. Ludzie wiążą się często (nie zawsze, nie mówię nawet że w większości bo tego nie wiem, ale na pewno często) z kimś kogo w danej chwili mają dostępnego na socjalu. Raz jest to kobieta “6″, innym razem “8″. Zależy jak się trafi. Często tu nie ma świadomego wyboru i sprecyzowanych wymagań. To są te związki z rozsądku i braku lepszych opcji. Powszechne zjawisko. Gdzie? Na socjalu przede wszystkim.

    15. 1) socjal. 2) długo nic. 3) nadal nic. 4) Tinder/Badoo 5). dłuuuugo nic. 6-12) nadal nic. 13) Jednorazowe konteksty, kluby, puby 14-30) nic 31) nadal nic. 32) Nic nie widzę na horyzoncie. Podobno na zimno to taki super sposób na poznanie kobiety a tu nadal nic. 33) Na zimno. Raz na rok to i wąż pierdnie i wcale nie jest to żadną normą.

    16. Jeden z czytelników Pawła zaczął budować świadomie socjal, którego do niedawna nie miał wogole. Chodzi na wydarzenia związane przede wszystkim z modą itp. Naprawdę sporo czasu na to poświęca. Poszerza także zasięg dzięki facebookowi. Ma już pierwsze efekty – zakumplował się z pieknymi kobietami (może one go przedstawią swoim koleżankom?), kobieta sama mu proponuje wyjście na kawę (nie wiem czy ta kobieta akurat jest w typie tego gościa). On poszedł budować socjal w miejsce gdzie kręcą się same ekstraklasowe kobiety o klasycznym kanonie piekna – są to głownie modelki. Takie “10″ mniej więcej. W takim towarzystwie facet się obraca i coraz skuteczniej buduje socjal. Podziwiam go za to, ja niestety nie jestem w stanie na coś takiego poswięcać czas i energię bo mnie to totalnie nie interesuje. Jego trochę to interesuje, ale wydaje mi się że on chodzi tam przede wszystkim budowac socjal chyba. Nic złego w takim nastawieniu pod warunkiem że mu się naprawdę chce to robić. Jesli tak to super!.

    17. Swiadome budowanie socjalu ma sens ale jest też bardzo czasochłonne i to nie jest zadanie dla każdego, nie każdy się do tego nadaje, a nawet rzekłbym, ze mało kto. Reszcie pozostaje internet który jest spoko miejscem. I to byłoby na tyle. Ewentualnie jednorazowe konteksty, kluby i puby – tam jeszcze mozna coś poznać czasami, jest łatwiej niż na zimno, ale to już są i tak mało sprzyjające miejsca. Sprawdzone przeze mnie i moich skrzydłowych.

    18. Poznanie żony na ulicy graniczy z cudem. Można zagadywać “przy okazji” jeśli ktoś ma na to ochotę i motywację, np idąc na zakupy, do lekarza czy do banku. I to jest ogólnie spoko, aczkolwiek ja już nawet tego nie robie, bo wiem że nie ma to sensu. Ewentualnie czasem rzucę badwcze “cześć”. Jeśli nie ma fajniej reakcji (usmiech u kobiety, entuzjazm) no to odpuszczam, nie chce mi się tracić czasu na 10-15 min rozmowy po czym mam usłyszeć, że “nr to nie podam, dam ci maila”. Z 10 min rozmowy to cieszyć się mogłem gdy byłem “sobą z przed lat”, czyli niesmiałym niepewnym siebie gościem. Wtedy taka rozmowa to było coś. Dziś oczekuję EFEKTÓW czyli randek z atrakcyjnymi, związek z taką – bo wszystko inne już mam (naruchałem się trochę, pewność siebie i obycie osiągnąłem, to co jeszcze mam chcieć osiągnąc w relacjach damsko-meskich?).

    19. Chcemy czy nie, każdy człowiek sukcesu wymaga od siebie efektów. My, pewni siebie faceci, którzy nie potrzebują już trenwać gadki zagadując na ulicy, nie możemy się oszukiwać i zaklinac rzeczywistości w stylu “ciesz się procesem”. Spójrzmy prawdzie w oczy i róbmy to co działa. W dupie możemy mieć proces. Cieszyć się nim powinni początkujący i może ewentualnie jeszcze średniozaawansowani.

    20. Działa tylko socjal i na drugim miejscu internet. Reszta to loteria. Nawet kluby i puby to loteria i słabe miejsce do poznawania, ale przynajmniej efektywniejsze niż na zimno.

    Rzecz jasna mówię tu o poznawaniu atrakcyjnych kobiet, takich o klasycznym kanonie piękna lansowanym w dzisiejszych czasach (choć ja osobiście jestem fanem naturalnych kobiet, ale takie są w zdecydowanej mniejszości, przecież mało która kobieta ma wyraźne ciemne brwi i rzęsy by nie musiała robić makijażu).

    Takich kobiet podoba mi się może z 10%.

    Reply

    D. July 10, 2019 at 01:58

    [Wnioski w punktach - podejścia na zimno to porażka --> wersja skrócona ]

    Teraz napisze w dużym skrócie to co napisałem w tym dłuuugim komentarzu powyżej. Jeśli dla kogoś coś jest niejasne, albo chce mnie skrytykować za to co napisałem to najpierw zapraszam do szczegółowego długiego komentarza – niech przeczyta.

    1. Program “100″ podejść na pewno jest świetny przede wszystkim dla początkujących i dobry dla sredniozaawansowanych. Zaawansowani myślę że moga sobie odpuścić.

    2. Nie we wszystkim się zgadzam z Pawłem. On nie jest nieomylny. Nikt nie jest.

    3. Zagadywanie na zimno to świetny trening pewności siebie i obycia w towarzystwie kobiet. Przyda się na randkach być obytym.

    4. Warto to robić dopóki nie osiągneliście zadowalającego poziomu pewności siebie i gadki z kobietą. Jeśli osiągneliscie ? możecie iść na ?emeryturę? i tylko zupełnie przy okazji, od czasu do czasu zagadać by nie stracić tej umiejętności.

    5. Jednak absolutnie NIE jest to dobry sposób do poznawania kobiet do randek. Zagadywanie na zimno daje fatalne efekty.

    6. Dramatem i totalnym upodleniem jest gdy pewny siebie facet (taki ktory już zdobył pewność siebie i nie potrzebuje trenwać zagadując na zimno) wychodzi z domu SPECJALNIE TYLKO po to by gonic laski na ulicach i licząc, że pozna tam żonę. Trzeba być idiotą żeby w to wierzyć. Zwykłym naiwnym głupkiem. Równie dobrze mógłby uwierzyć, że Mikołaj wchodzi przez komin i zostawia prezenty.

    7. My nie mamy “cieszy się procesem”. NIE. My mamy znaleźć sobie fajną kobietę w naszym typie i zająć się swoim zyciem a nie wyznawać religię samorozwoju w stylu: “ciesz się procesem”.

    8. Jeśli już jesteś pewny siebie, to wymagaj od siebie efektów (randek z atrakcyjnymi kobietami, związku, seksu). Jesli ich nie ma, albo przynajmniej nie ma zauważalnego progresu z miesiąca na miesiąc (z roku na rok) to coś ewidentnie jest NIE TAK. Coś tu nie działa. Statystki i wyniki w tabelkach nie są wcale takie głupie jakby mogło się niektórym wydawać. One często dają obraz tego jak jest naprawdę i studzą hurraoptymizm i złudne nadzieje. Nie masz randki od kilku miesięcy? Dlaczego tak jest? Drąż. Drąż dlaczego stoisz w miejscu i nie masz randek. Nie masz satysfakcjonującego związku od długiego czasu? Dlaczego tak jest? Drąż. Drąż i szukaj pomocy, udoskonaleń.

    9. Ludzie nie poznają się na zimno. No poprostu ku**a NIE. Jeśli ktoś tak się poznał, to zapewne będzie to babcia z dziadkiem 50 lat temu, lub rodzice 30 lat temu a dziś są inne czasy.

    10. Ludzie poznają się w SOCJALU (szkoła, studia, przez rodzinę lub przez znajomych, w pracy, stała grupa do której należysz, np kurs tanca, jezykowy, branzowy itp.) lub tam gdzie jest jakiś solidny wspólny kontekst np. Tinder/Badoo – ludzie zakładają tam konta przede wszystkim po to by kogoś poznać w większości przypadków i mówie to wam ja, stary wyga internetowych randek, więc nie słuchajcie gadaniny kogoś kto nigdy nie miał tam profilu ani efektów w internecie i mowi o czymś o czym nie ma pojęcia.

    11. Sorry Paweł, jak Cię lubię, szanuję i sporo zawdzięczam, tak nie masz racji z randkami z neta. Nie jesteś praktykiem randek internetowych to się na tym nie znasz.

    12. Jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poznał się na zimno to jest wyjątkiem od normy i miał poprostu szczęście. Tak, to był mega fart, rzadko spotykany, no chyba że ktoś wyrwał jakiegoś skrzata na zimno (kobieta 160cm/62 kg).

    13. Gdzie poznaje się gawiedź? NA SOCJALU. Wszyscy mają baby tylko nie ludzie z samorozwoju. A dlaczego my nie mamy kobiet? Ok, dlatego ze jestesmy wybredni. To przede wszystkim. Ale też dlatego że w większości nie mamy socjala. Przy socjalu nawet zachwalany przeze mnie Tinder może się schować.

    14. Michał Lxxx ma dużo racji. Ludzie wiążą się często (nie zawsze, ale często) z kimś kogo w danej chwili mają dostępnego na socjalu. Raz jest to kobieta “6″, innym razem “8″. Zależy jak się trafi.

    15. 1) socjal. 2) długo nic. 3) nadal nic. 4) Tinder/Badoo 5). dłuuuugo nic. 6-12) nadal nic. 13) Jednorazowe konteksty, kluby, puby 14-30) nic 31) nadal nic. 32) Nic nie widzę na horyzoncie. Podobno na zimno to taki super sposób na poznanie kobiety a tu nadal nic. 33) Na zimno. Raz na rok to i wąż pierdnie i wcale nie jest to żadną normą.

    16. Jeden z czytelników Pawła zaczął budować świadomie socjal, którego do niedawna nie miał wogole. Chodzi na wydarzenia związane przede wszystkim z modą itp. Naprawdę sporo czasu na to poświęca. Poszerza także zasięg dzięki facebookowi. Ma już pierwsze efekty. Zakumplował się z pieknymi kobietami (może one go przedstawią swoim koleżankom?), kobieta sama mu proponuje wyjście na kawę (nie wiem czy ta kobieta akurat jest w typie tego gościa).

    17. Swiadome budowanie socjalu ma sens ale jest też bardzo czasochłonne i to nie jest zadanie dla każdego, nie każdy się do tego nadaje, a nawet rzekłbym, ze mało kto. Reszcie pozostaje internet który jest spoko miejscem. I to byłoby na tyle. Ewentualnie jednorazowe konteksty, kluby i puby – tam jeszcze mozna coś poznać czasami, jest łatwiej niż na zimno, ale to już są i tak mało sprzyjające miejsca. Sprawdzone przeze mnie i moich skrzydłowych.

    18. Poznanie żony na ulicy graniczy z cudem. Można zagadywać “przy okazji” jeśli ktoś ma na to ochotę i motywację, np idąc na zakupy, do lekarza czy do banku. I to jest ogólnie spoko – od czasu do czasu zagadać przy okazji jeśii komuś się chce i jeszcze wierzy w to, że to ma sens.

    19. Chcemy czy nie, każdy człowiek sukcesu wymaga od siebie efektów.

    20. Działa tylko socjal i na drugim miejscu internet. Reszta to loteria. Nawet kluby i puby to loteria i słabe miejsce do poznawania, ale przynajmniej efektywniejsze niż na zimno.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 10, 2019 at 09:36

    Proszę wpisać w google: “Bez makijażu Adriana Kalska/ Agnieszka Więdłocha/ Karolina Bojar/ Kurdej Szatan/ Natalia Szroeder. Jakie “10″, jakie klasyczne kanony piękna? Każda z nich bez makijażu wygląda, jak zwykła, poczciwa, sympatyczna dziewczyna z osiedla, które widujemy regularnie. Jedna ma duży nos, inna chińskie oczy, skośne, żółtą cerę, kurze łapki, zmarszczki mimiczne w kącikach oczu, nie do końca równe zęby. Każda z nich jest niedoskonała, bo doskonałe nie istnieje. Tutaj filmik, jak robią makijaż tej Natalii Szroeder. Wygląda, jak Chinka.

    To jest przyczyna Twoich problemów. Wałkowałem z Tobą ten temat jakieś 3 LATA TEMU i dalej go wałkuję. W tak silne urojenia wierzysz. W niektórych komentarzach nawet sam pisałeś, że nie miałbyś nic przeciwko, gdyby kobieta wstawała szybko o 5 rano i nakładała makijaż zanim się obudzisz, żebyś nie musiał jej oglądać bez makijażu. Napisałeś tam np. “nie moja wina, że kobieta została tak stworzona, że musi się malować”, co dokładnie obrazuje Twój problem. Próbowano Ci tam pomóc. Bezskutecznie albo progres jest tylko mizerny.

    Do tego stopnia wolałbyś żyć w urojeniu, jaka ona jest “piękna w makijażu”, że jesteś takim egoistą, że nie przeszkadzałoby Ci to, żeby Twoja kobieta wstawała codziennie o 5 rano, żeby nałożyć makijaż. Przeszkadzało Ci też, że jakaś z Twoich dziewczyn nie maluje się wystarczająco i pytałeś, jak ją zachęcić do mocniejszego makijażu.

    Wszystkie kobiety, które określiłeś jako kanony piękna to wymalowane, obrobione do zdjęć celebrytki. To się nie ma co dziwić, że żadna Cię nie chce, skoro szukasz celebrytki i na dodatek nie chce Ci się budować socjalu. Raczej żadna celebrytka, nawet osiedlowa nie będzie zainteresowana jakimś “wygadanym mężczyzną z neta”.

    Z tego, co pamiętam, to masz około 175 cm wzrostu, więc ile powinna mieć ta Twoja dziewczyna? Tyle co Ty? 180 cm? To wtedy tym bardziej trzeba być super towarzyskim i mieć duży dowód społeczny, charyzmę, żeby nimi przyćmić to, że jesteś niższy od dziewczyny lub prawie jej wzrostu. Ta Natalia Szroeder ma 165 cm wzrostu. To średni wzrost dla kobiety. Shakira ma 157 cm wzrostu i niczego jej nie brakuje. Oczywiście polecam też wpisać “Shakira bez makijażu”.

    To jest Twój problem od wielu lat. Szukasz dziewczyny, która wygląda, jak w Photoshopie. Pewnie jako plaster na swoje niskie poczucie wartości, choć nie chcesz się tego nawet przed sobą przyznać. Jest o tym odcinek “South Park – Hobbit” – o przerabianiu dziewczyn w Photoshopie i jaraniu się takimi przeróbkami.

    To są Twoje fundamentalne problemy do drążenia od lat. Szukanie lalki Barbie, a samemu nie wyglądając, jak Ken w sensie wysoki, wypacykowany, nażelowany, w rurkach, wyrzeźbiony, towarzyski, popularny, czyli taki typowy kandydat dla takiej osiedlowej celebrytki. Lenistwo do budowania socjalu. Wymagania z Photoshopa. Egocentryczne, egoistyczne, przedmiotowe, zadaniowe, konsumpcyjne podejście do kobiet, jak do bułeczki z pułki sklepowej, a to z kolei powoduje odpychającą aurę i brak wnoszenia wartości do relacji, bo wszystko jest skrzętnie kalkulowane i ukrywane, żeby tylko się nie zorientowała, że szukasz sobie jakiegoś urojonego trofeum, które i tak Ci się z czasem znudzi, bo tak to działa z wyglądem, że nie ma ideałów oraz do każdego nawet najpiękniejszego wyglądu się przyzwyczajamy. Przykładem jest Tiger Woods, który miał żonę modelkę, a skończył z jakimś pasztetowymi prostytutkami. Wartości seksualne też masz wybiórcze, o czym nieraz pisaliśmy, więc to też łączy się z tym, że postrzegasz kobiety przedmiotowo, plastikowo, powierzchownie przez pryzmat makijażu i bycia szczupłą, wysoką, bo tak Ci wkręciły media.

    Generalnie szkoda gadać i powtarzać w kółko to samo. Polecałem wielokrotnie w google: “38 dowodów, że nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni”.

    Dlatego polecam w ogóle traktować wszelkie komentarze z wielkim dystansem. Masy czytelników mają dziewczyny, żony, narzeczone, wypisują się z listy, a wielu nawet nie ma da mi znać, że już ustatkowani. Przysłowiowe 3 do 4 osoby piszą w komentarzach, że nie mogą znaleźć od lat, to wnioski nasuwają się oczywiste. To te 3 do 4 osoby wkręciły sobie jakieś ograniczające oczekiwania i dlatego od lat są sami. Z kobietami jest tak samo. Dekadami same są osoby, które szukają ideału, którego nie ma.

    Reply

    D. July 10, 2019 at 14:53

    Mam 180cm, tak więc kobieta dla mnie to najlepiej około 162 – 170cm, aczkolwiek nie skreślałbym też tak całkiem takich które mają +/- kilka cm, bo wystarczy odpowiedni ubiór by wydłużyć/skrócić sylwetkę. Czyli kobiety sredniego wzrostu mnie interesują. Oczywiscie zgrabne, a nie kluski, bo takie grubawe to poprostu mi się nie podobają i nic nie jestem w stanie na to poradzić. Musi być chemia do kobiety, a chemia to wygląd (51%) + wnętrze (49%) i jedno bez drugiego jest nierozłączne. Tak obiektywnie sam siebie oceniłbym na “8″ na chwilę obecną. Kobiety i ogolnie ludzie mówią mi że jestem przystojny, sam podobam się sobie w lustrze jak spoglądam – uważam ze w ostatnich kilkunastu miesiącach wyprzystojniałem dzięki poprawie kondycji włosów i sylwetki, jednak jestem też świadomy swoich niedoskonałości, stąd oceniam się na “8″ a nie na wyżej lub niżej.

    Facet “8″ spokojnie może startować do kobiety “9″. I na odwrot. To tylko jedna ocena róznicy w skali 1-10, tak więc uważam że to “ta sama liga”. Na “10″ mogę nie mieć podjazdu, ale napawdę nie potrzebuję “10″, jeśli będzie “9″ to mi to w pełni wystarcza, zresztą wygląd mimo że jest pierwszym czynnikiem na który patrzymy (kobiety również!!!) to nie jest jedynym czynnikiem. Tak więc kobieta “8″ z super wnętrzem też jest jak najbardziej materiałem na żonę, czyli kobietę z którą chciałbym poznawać i stwoerzyć stały związek.

    Jestem swiadomy swoich zalet i wad. Jedyne co mam sobie do zarzucenia i co moze być aktualnie moim kompleksem to brak umięśnionej sylwetki – jestem szczupły. Oczywiscie moja sylwetka i tak się poprawiła już w ostatnich latach, widać że odwiedzam siłownię, ale poprostu gabarytowo jestem nadal za mały, 35cm w łapie i rozmiar S lub M (w zależności od ubrania i marki) mnie nie satysfakcjonuje, to jest ledwie przeciętność jeśli chodzi o gabaryty/wielkość sylwetki, mięśni. Celuję w 37-38cm w łapie (reszta mięśni rozbudowana proporcjonalnie) i rozmiar M lub L (zależne od rozmiarówki danej marki), wtedy będę zadowolony i skonczy się mój komleks szczupłego raz na zawsze. Strasznie ciężko budować masę, ale nie zniechecam się, nadal to robię i powoli idę do przodu – chciałbym szybciej, ale jedynym wyjsciem byłoby wziąść sterydy lub jakieś anaboliki (nie znam sie na tym), a na to nie pójdę bo szkoda zdrowia, tak więc pozostaje mi regularna praca (siłownia+dieta), pomiary i cierpliwość, w ostatnich kilkunastu miesiącach widać, ze daje to efekty (powoli, ale idzie do przodu).

    Sylwetka to jedyny kompleks jaki mam, który moze powodować obnizenie poczucia wartości, jednak mimo tego potrafię sie tym nie przejmować i byc pewnym siebie, bo wiem że mam też zalety.

    Fakt, masz rację, całkiem możliwe ze tak kiedys pisałem w jakimś komentarzu, ze kobieta mogłaby się rano malowac o 5 żebym jej nie widział bez makijażu. Po pierwsze to było jakoś ze 2 lata temu pewnie, po drugie możliwe, że napisałem to tak trochę z przekąsem, no bo na zdrowy rozum to jest nierealne, kiedyś predzej czy pozniej spotkałbym ją bez makijażu :) To było kiedyś i tylko krowa nie zmienia zdania – dziś na pewno nie mam takiego podejścia. Pozmieniało się, zdobyłem więcej doświadczenia, poszerzyłem pogląd na ten temat.

    Wiem poprostu, ze ja chcę kobiety która będzie miała naturalnie ciemne brwi i rzęsy. Żadne brwi z henny, zadne doklejane nienaturalnie długie rzęsy, żaden ostry makijaż – to mnie już dziś nie interesuje.

    Interesują mnie tylko takie kobiety, które są naturalnie piękne i nie potrzebują zbyt dużo makijażu – tzn taka kobieta wygląda dobrze z rana bez makijażu (w skali szkolnej na 4+ / 5-) a gdy delikatnie podkreśli rzęsy kredką, pomaluje usta szminką i lekko przypudruje twarz to wygląda jeszcze lepiej (w skali skolnej na 6 jak dla mnie) :)

    Da się rozpoznawać takie kobiety, coraz bardziej potrafię dostrzegać która jest sztucznie wymalowana a ktora jest bez makijazu (albo z niewielkim makijażem ktory podkresla jej walory) bo jest naturalnie piękna. Nawet na zdjęciach to wychwytuję, a co dopiero na zywo.

    Totalnie odpadają kobiety, które są naturalnymi blondynkami i mają blond brwi i blond rzęsy – takie poprostu mi się nie podobają i nic tutaj nie pomoże jej malowanie tego na ciemno, bo co mi z tego skoro i tak w nocy będę musiał ją oglądać bez makijażu w blond wersji. Poprostu nie moj typ urody i tyle. Nic na to nie poradzę, ze podobają mi sie tylko naturalnie ciemne (czarne) brwi i rzęsy. Sam mam naturalnie ciemne brwi i rzęsy (niejedna kobieta by chciała mieć takie) i gdy kobieta ma takie jak ja lub podobne, to jest to mój typ. Są takie kobiety, jest ich mało, ale zdarzają się takie.

    Nie lubię skrajności – ani takich kobiet co wogole się nie pomalują bo mają wstręt do makijażu, ani takich co nakładają dużo makijażu i tapety. Jestem ambiwertykiem i lubię wypośrodkowanie – lubię naturalnie piekne, którym wystarczy tylko delikatnie podkreślić rzęsy, usta szminką i lekko przypudrować twarz a z brwiami nic nie muszą robić bo mają naturalnie ciemne i ładnie ułożone. A z rana tuż po przebudzeniu, bez tego podkreślania, taka kobieta i tak wygląda na tyle dobrze, że miło na nią popatrzeć.

    Spotykałem się z taką kobietą, spałem z nią, byłem w krótkim związku nawet. Wzor-konspekt jesli chodzi o jej typ urody jak i o jej wnętrze.

    A z tymi przytoczonymi aktorkami, celebrytkami to chodzi mi o to żeby pokazać mniej więcej przykład dziesiejszego kanonu piękna kobiet, które podobają się większości facetom. Chodzi o to że kobieta ma być normalnych rozmiarów (założmy ze wzrost około 165cm, więc wtedy waga około 52-53kg. NIE 47 kg, nie 61kg, tylko około -112 od wzrostu). Lśniące, długie i proste włosy (lśniące – po keratynowym odżywianiu/prostowaniu – polecam wpisać w google, długie czyli do okolic piersi, bez grzywki). Sympatyczna, symetryczna twarz. Nienaganny usmiech (NIE musi byc idealny hollywoodzki), nic odstającego (ani uszy ani nos itp.).

    Moja była dziewczyna (ten wzór-konspekt) miała bardzo nieidealne zęby, takie zwykłe, srednie. To był jej słaby punkt, a mi to w zaden sposób nie przeszkadzało, zaakceptowałem to bez problemu bo wszystko inne co dla mnie ważne było na bardzo dobrym poziomie, a i tak najbardziej urzekało mnie jej wnętrze (takie usposobienie jest o wiele mniej spotykane niż jej wygląd i za taki sposób bycia jestem w stanie wybaczyć więcej niedociągnięć w wyglądzie kobiety).

    Jak pokazałem zdjęcie tej laski moim kolegom, to róznie reagowali, jedni mówili że jest ładna, inni, że nie ich typ albo że się im nie podoba, a mi to wisiało. W dupie to miałem, najważniejsze że mi się podobała.

    Ma to być mój typ. Niczyj inny, tylko mój. Każdy może mieć inne gusta.

    A że podoba mi się ogolny kanon piekna dzisiejszych czasów – cóż, nic na to nie poradzę. Na pewno kobieta nie musi być perfekcyjna, bo nikt perfekcyjny nie jest. Ale jeśli kobieta nie spełnia podstaw i przy 165cm waży 64kg, to jest dla mnie kluską, skrzatem i mi się do związku nie podoba. i chocby skały srały, nie da się tego zmienić abym poczuł chemię do takiej kobiety, bo jej wygląd jest poniżej “8″, więc w takim przypadku nawet najlepsze wnętrze nie sprawi, że poczuję chemię.

    Myslę że wielu facetów ma podobnie, tylko sporo z nich sami się oszukują. Wystarczy posłuchać niektórych facetów którzy mają kobiety a potrafią się otwarcie i naprawdę entuzjastycznie zachwycać innymi, piekniejszymi kobietami. Oczywiście to o niczym nie przesądza na 100%, ale jest to istotna poszlaka, że mogę mieć rację.

    Podoba mi się około 10-12% z wyglądu. Jedni powiedzą, ze to dużo, bo im podoba się mniej niż 1% (i są to najczęściej faceci z samorozwoju), inni powiedzą że jestem niemożliwie wybredny.

    Jeszcze rok temu podobało mi się około 20% a nawet w porywach do 25% kobiet, ale mój gust bardzo ewoluował pod wpływem doświadczeń z kobietami w ostatnim roku. Jest to rzecz której nie jestem w stanie tak świadomie zmienić, to jest coś co może ewoluować w różne strony, ale równie dobrze może na lata mi tak pozostać, że podoba mi się z wyglądu 10%.

    Jeśli wezmiemy pod uwagę jeszcze wnętrze/osobowość/sposób bycia kobiety, to z tych 10% połowa odpadnie, tak więc chemię jestem w stanie poczuć do około 5% kobiet.

    Reply

    D. July 10, 2019 at 15:07

    Pozostaje jeszcze kwestia szczerego zainteresowania z ich strony – na tym prawie każda odpada. ten etap jest nie do przebrniecia.

    Może jest to kwestia miejsca w którym poznaję te kobiety. Naprawdę możliwe. Może gdybym te kobiety zamiast w internecie poznał w socjalu, to dużo wiecej z nich okazywałaby szczere zainteresowanie? Mozliwe. Prawdopodobne. Wszak socjal jest lepszym miejscem niż internet.

    Mi wystarczy raz w tygodniu wyjśc z domu rozerwać się, nie lubie kilka razy w tygodniu jezdzic po jakichś wydarzeniach, kontekstch. Swiadome budowanie socjalu jest dla mnie zadaniem poprostu karkołomnym, nawet trudniejszym niż było kiedys dla mnie budowanie pewności siebie i rozmawianie z obcymi kobietami. Tym bardziej podziwiam czytelnika który swiadomie buduje socjal – gdybym miał kapelusz, to bym go zdjął w ramach uznania. Naprawdę szacun dla niego. Ja niestety jestem inny, bardziej flegmatyczny, mniej energiczny, leniwy, spokojniejszy, jednak w swoim towarzystwie lub wtedy gdy mam na to dużą ochotę, potrafię wyzwolić z siebie energię i zmieniam się w wygadanego ekstrawertyka. To są miedzy innymi cechy ambiwertyka którym jestem.

    Reply

    D. July 12, 2019 at 12:00

    Ja wiem że jak się czyta komentarz o:
    -naturalnie ciemnych brwiach i rzęsach
    -waga około -112 od wzrostu itp. szczegóły

    to brzmi to zabawnie, śmiesznie, wręcz niepoważnie. Jednak spójrzcie prawdzie w oczy. Sami zastanówcie się, jakie szczegóły sprawiają, że kobieta wam się podoba. Jak się nad tym zastanowicie to dojdziecie do podobnych wniosków, np. “lubię takie i takie usta, a takie mi się nie podobają”.

    Ja poprostu sobie porównałem kobiety które kiedyś mi się podobały i te które mi się dziś podobają. Znalazłem cechy wspólne. Takie trochę jakby małe badanie naukowe. To są poprostu twarde, niejako naukowe fakty. Realizm. Stan faktyczny.

    Jesli chodzi o wagę “-112 od wzrostu” to wiadomo, że to nie jest takie dokładne co do 1kg! Jesli kobieta ma 170cm i wazy 61kg, to całkiem prawdopodobne, ze też bedzie atrakcyjna wg mnie. Jesli ma 164 cm i waga 56 kg to jest realna szansa, że nadal bedzie atrakcyjna dla mnie, mimo że to nie jest już -112, a -108 od wzrostu. (164cm – 108 = 56kg wagi)

    Te -112 to takie orientacyjne przecież. Poprostu zauwazyłem, że kobiety o sylwetce która mi się podoba mają wagę około -112 od wzrostu. +/- . Czasem bedzie to np -112, innym razem -108, a jeszcze innym moze się zdarzyć, ze bedzie -117 i tez może się okazać, że wizualnie kobieta mi się podoba, a ja nie wiem przecież że ona ma -117. Tu nie chodzi o same liczby, że ja kobietę będę ważył i stwierdzę: “kurde, masz -109 od wzrostu zamiast wymaganego -112. Nie nadajesz się”. NIE! NIE! NIE! To nie o to chodzi. Te -112 to takie orientacyjne dane, żeby wam uzmysłowić, pokazać mniej więcej jaki typ sylwetki jest dla mnie atrakcyjny. Czasami niektóre kobiety podają swoją wagę same, albo gdy je o to zapytam (albo jakoś dyskretnie, owijając w bawełnę, albo nawet bezposrednio – co jednak rzadko ma miejsce). Oczywiscie nie pytam o to na pierwszych spotkaniach. O wadze kobiet mozna tez dowiedziec się z mediów lub od znajomych (zaufane kolezanki, kuzynki) i na tej podstawie wiem, że około -112 (+/-) to atrakcyjna sylwetka.

    Czasami jestem w szoku, że trzeba takie podstawowe rzeczy tłumaczyć aż tak dokładnie, łopatologicznie. Ludzie nie mają w sobie za grosz jakiejś wyobraźni, domyślności, albo poprostu mają tendencję do szydery, do wyolbrzymiania i robienia z drugiej osoby wariata :)

    Reply

    D. July 12, 2019 at 12:22

    Ostatecznie i tak liczy się to ile kobiet w naszym typie poznajemy, z iloma się umawiamy, jak często.

    Mozemy miec przerozne kryteria doboru partnerki, nawet takie co głupio brzmią. Te kryteria mogą sobie być nawet płytkie. Ale jesli te kryteria sprawiają, ze podoba mi się z wyglądu około 10% kobiet (około 5% z całokształtu czyli oceniając wygląd+wnętrze), co przekłada się na 3 poznane tego typu kobiety w pół roku (conajmniej jedno spotkanie z tymi kobietami), no to nie jest to jakiś patologiczny wynik przecież. Ostatecznnie zawsze liczy się wynik koncowy a nie styl.

    Moze i mój “styl” dobierania sobie kobiet z którymi chcę się spotkać jest śmieszny i słaby/płytki wg wielu ludzi, to ostatecznie liczy się to, że poznaję średnio 6 kobiet rocznie w moim typie, co przecież nie jest wcale takim najgorszym wynikiem jeszcze. Chodzi mi o to że ja z tymi 6 kobietami umawiam się na conajmniej pierwsze spotkanie na żywo. Mam randki z kobietami w moim typie. 6 rocznie. Mogłoby byc lepiej, ale nie jest jeszcze tak źle jak by mogło się wydawać gdy czyta się to w jaki sposób oceniam kobiety i decyduję (podświadomie) czy mi się podoba czy nie.

    Inna sprawa, ze sporo z tych kobiet nie jest szczerze zainteresowanych, szukają tylko uwagi, dowartosciowania lub są profesjonalnymi randkowiczkami. Niektórym się nie spodobam na zywo (wygląd? wnętrze? nie wiem.). W przypadku niektórych mam poprostu pecha bo one nadal cierpią po rozstaniu – tak też bywa, ze takie poznaję.

    Reply

    James July 10, 2019 at 21:53

    Po ostatnim wpisie mam już stuprocentowe przekonanie, że czytelnik D. ma nieźle zrytą banie i pewno już mu tak zostanie. Jest dobitnym przykładem tego jak się kończy używanie kobiet i brak prawdziwej wewnętrznej przemiany. Tkwieniem w tym samym bagienku od lat i życiem fantazjami, że jest lepiej bo stałem się wygadany przy kobietach. W ogóle ocenianie wyglądu ludzi w jakiejś skali jest totalną dziecinadą i świadczy jedynie o niedojrzałości. Bierzcie przykład z D. to tak właśnie skończycie, że jednym z głównych kryteriów w wyborze przyszłej żony będzie dla Was to czy jej równo brwi rosną w odpowiednim kolorze. Brak słów. Ja wysiadam. Paweł jest to mój ostatni post tutaj, cofam subskrypcje sekcji komentarzy, bo nie da się już czytać tych o kant dupy rozbić mądrości ignorantów i mazgajów. Na pewno kiedyś się jeszcze odezwę żeby opisać swoją historię sukcesu, a tymczasem wracam do pracy na ten sukces. Pozdrawiam Ciebie serdecznie.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 10, 2019 at 22:13

    Dzięki za wsparcie : )

    Reply

    D. July 11, 2019 at 19:12

    Może i zryta bania. Może i tak być. Nie wykluczam, że moje podejście jest rzadko spotykane. Nic na to nie poradzę, że gdy widzę brunetki o naturalnym typie urody (naturalne ciemne brwi, rzęsy), które nie potrzebują się malowac aby być ładną, które są zgrabne i mają ładne długie włosy i sympatyczną kobiecą twarz , to mi się taka kobieta podoba. A gdy widzę naturalną blondynke (niepomalowaną) to mi się nie podoba. Nic nie mogę z tym zrobić. No tak już mam.

    Dla mnie wygląd to podstawa. Wygląd to 51%, wnętrze to 49%. wygląd i wnetrze są od siebie zależne nawzajem, są jak dwie kostki domina oparte o siebie – jeśli zabraknie jednego (albo wyglądu albo wnętrza) to kobieta mi się finalnie nie podoba i nie chcę z taką być. Musi być i to i to. Procenty nadaję po to zeby zaznaczyć, że wygląd jest pierwszym kryterium wyboru, takim pierwszym filtrem. Kobiety rónież w pierwszej kolejności patrzą na nasz wygląd w takim samym stopniu jak my mężczyźni. Nie wierzcie w te bzdury że faceci to wzrokowcy a kobiety wybierają wnętrzem, sercem. Bzdura i kłamstwo. One są takimi samymi wzrokowcami (może nie wszystkie, ale na pewno te atrakcyjne). To są zaobserwowane FAKTY. Zaobserwowane nie tylko przeze mnie.

    Podoba mi się 10% kobiet oceniając tylko po wyglądzie, natomiast oceniając całokształt kobiety (wygląd+wnętrze) to 5-7% może mi się podoba. Nic na to nie poradzę. Tak już mam, od wieeeellluuu lat, od dzieciństwa.

    Może mam za dużą świadomość tego, co mnie kręci, co mi się podoba a co nie. Rok temu aż tak bardzo nie zwracałem uwagi na takie szczegóły jak brwi i kolor rzęs (czyli typ urody), ale jak zobaczyłem naturalną blondynkę bez makijażu i porównałem z naturalną brunetką bez makijażu to zauważyłem, że ta blondynka mi się NIE podoba a brunetka jest fantastyczna i mogę na nią patrzec zawsze, nawet bez makijażu. Miałem tak od zawsze, tylko od niedawna umiem poprostu to nazwać tak dokładnie, że brwi, że rzęsy wpływają na to czy kobieta mi się podoba czy nie.

    Wam też się pewne rzeczy podobają u kobiet a niektóre nie, tylko może nie potraficie aż tak szczegółowo wypunktować tego co wam się podoba a co nie. Ja potrafię rozbić to na czynniki pierwsze. Za dużo myślę to i się dokopałem do takiej szczegółowej świadomości. I możliwe, że to wcale nie jest dla mnie dobre.

    Jak tak sięgnę pamięcią wstecz to dochodzę do wniosku że od małego byłem wybredny, od małego podoba mi się głównie ten sam typ kobiet co dziś (mniej więcej podobny typ urody i sposób bycia/wnętrze). Już jakiś czas temu przeanalizowałem te wszystkie kobiety które mi się podobały i zauważyłem cechy wspólne, jak np. ciemne naturalne brwi, rzęsy, ładne włosy, normalny wzrost (162-170), zgrabna sylwetka, kobiecy ubiór, wesołe usposobienie, pewne siebie, przebojowe. W ostatnich latach doszło do tego też to, ze chcę aby kobieta była szczerze zainteresowana, bo nabyłem tę wiedzę od Pawła jak weryfikować zainteresowanie kobiety.

    Jak to się wszystko złoży do kupy to bardzo trudno o znalezienie kogoś kto zmieści się w tych wymaganiach, to fakt. Jednak mimo to w ostatnich dwóch latach kalendzarzwych (2017 i 2018) poznawałem takich kobiet średnio 6 rocznie, więc się da. To jedna taka kobieta w moim typie na 2-miesiące. Ok jest to mało, ale też nie jest to fatalny wynik przecież. Tak sredni bym powiedział. Należy wziąść pod uwagę fakt, że w ostatnich 2 latach podobało mi się około 20-25% kobiet z wyglądu, stąd 6 kobiet rocznie. W tym roku, kiedy podoba mi się tych kobiet 10% z wyglądu (5% z całokształtu), poznałem takich 3. Słownie: trzy. W ciągu pół roku.

    Tak więc problem leży gdzie indziej. Większośc z tych kobiet już przed pierwszym nie była szczerze zainteresowana bo nie współpracowały tak jak bym chciał. Niektórym się poprostu nie spodobałem. W przypadku jednej popełniłem kardynalny, wręcz szkolny błąd, że aż wstyd mówić (na 2 spotkaniu pozwoliłem jej zapłacić za nas, nawet delikatnie to zainicjowałem, oczywiscie niewerblnie). Z dwiema miałem krótkie związki – jedna zerwała ze mną, z drugą zerwałem ja.

    Dziewczyny oceniam w skali 1-10 przede wszystkim dlatego bo jestem fanem statystyki i uwielbiam gdy coś jest policzalne, namacalne, mierzalne.

    Reply

    D. July 11, 2019 at 20:05

    Z ciekawości panowie. Powiedzcie ile procent kobiet wam się podoba do związku?

    To da się łatwo policzyć, np. spiszcie sobie wszystkie kobiety które znacie w wieku +/- 10 lat (liczą się tylko pełnoletnie ale jeśli jesteście bardzo młodzi to minimalny wiek to 16-latki), a najlepiej żeby to było minimum 100 kobiet (im więcej tym lepiej) które znacie/widzieliscie na zywo i które dobrze zapamietaliście. Policzcie ile z nich jest w waszym typie, z iloma moglibyscie chodzić na randki w celu doprowadzenia do związku a ile odpadnie na samym wyglądzie.

    Przesledzcie kobiety z waszego najblizszego otoczenia – z pracy, spośród rodziny i blizszych oraz dalszych znajomych, kuzynki, dziewczyny waszych kumpli, braci, kuzynów, znajomych. A także te które widzieliście może raz ale z jakiegoś powodu przyszła wam do głowy. Wszystkie, te ładne, srednie i brzydkie (niech bedzie, że niedoinwestowane).

    Można też policzyć to przewijając Tindera – ile profili nam się spodoba. Jesli kobieta nie ma zdjęć albo ma takie zdjęcia że trudno ocenić, to traktujcie ten profil neutralnie, czyli tak jak byscie na niego wogole nie trafili – nie zaliczacie ani do tych co się podobają, ani do tych co się nie podobają.

    Można też prześledzić znajome z facebooka. Jeśli macie 250 znajomych lub więcej to zapewne bedzie pośród nich około 100 kobiet w wieku +/- 10 lat (liczą się tylko pełnoletnie, ewentualnie jeśli jesteście bardzo młodzi to można wziąść pod uwagę od 16-lat).

    Ja to wszystko sobie tak policzyłem, stąd wiem, że rok i dwa lata temu podobało mi się 20-25% z wyglądu a w tym roku 10%. Oczywiscie są to nadal wyniki sondażowe, ale sondaże są zblizone mniej więcej do stanu faktycznego, więc na pewno jest to dużo bardziej realny obraz niż opowiadanie “podoba mi się 30% kobiet bo tak mi się wydaje, bo takie odnoszę wrażenie”.

    Trzymajmy się faktów i jeśli coś jest policzalne to zmierzmy to, policzmy.

    Ciekawy jestem wyników ; )

    Uwielbiam statystykę, ale na randkach nie zanudzam tym kobiet i nie opowiadam o tym, bo doskonale wiem że kobiet nie pociągają liczby i fakty.

    Reply

    JackSparrow July 8, 2019 at 14:47

    Pawle po czarnej serii powiedziałem sobie, że mam to gdzieś i wyszedłem z kumplem na spacer. Jeszcze tego dnia zaczęła się “dobra seria” i przez 4 dni zdobyłem 7 numerów telefonów do naprawdę fajnych dziewczyn (mało kto chyba osiąga takie wyniki). Jednak bardzo bardzo często mam tak, że dziewczyny w ogóle nie odbierają. Czy one tak jak dowartościowują się na portalach randkowych, tak samo rozdają te numery żeby się dowartościować (hoho dałam mu numer, niech sobie posłucha sygnałów w słuchawce)? Ile nieodebranych numerów w stosunku do zebranych to jeszcze w miarę norma. Jeśli nieodebranych jest więcej niż połowa to jest to sytuacja alarmująca?

    Dodam, że przerabiam “program 100 podejść” i moje rozmowy są mega podobne do Twoich. Też mówię tak energicznie (i dość szybko jak ty), zadaję fajne pytania, dużo kojarzę historii, nie przeklinam, zero dotyku czy komplementów o wyglądzie. Ba, ty tam lubisz troszkę ponarzekać a to na system edukacji, a to na couching, a to na korporacje – ja raczej unikam negatywów. Mimo wszystko ekstensywność moich działań jest jak rolnictwo w PGR, czyli dużo nakładów, a mało plonów ;)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 8, 2019 at 15:51

    Tak, to nagminne, że dziewczyny dają kontakt z grzeczności albo, żeby się dowartościować. Dlatego zawsze krytycznie podchodziłem do tego, przypominając, że kontakt do niczego nie musi prowadzić. Jednak musimy mieć luz w rozmowie i dużo dłuższych, emocjonujących interakcji oraz solidną umiejętność zaczynania i rozkręcania początkowych rozmów, żeby w ogóle dokopać się do dziewczyn, które na serio są zainteresowane i rozmawiają oraz dają numer nie tylko z grzeczności. Nie poddawaj się oczywiście po 1 nieodebranym połączeniu, tylko po 3 do 4, każde w inny dzień.

    Nie bez powodu zawsze ostro krytykowałem miejsca bez kontekstu, żeby każdy sobie osobiście dokładnie sprawdził, ile kobiet z takich zimnych podejść przychodzi na spotkanie. To bardzo otwiera oczy. W ogóle, ile kobiet ma czas pogadać dłużej niż 10 minut. Najlepiej, gdy siedzą, są to już jakieś godziny wolne, czas odpoczynku. Bo w biegu, to są problemy w ogóle z rozkręceniem rozmowy. Jest to mocny trening osobowości, pewności siebie, przełamania lęków, doświadczenie, czasami z tego wpada randka.

    Te umiejętności bardzo procentują w miejscach z kontekstem. Według mnie trzeba odpuścić sobie presję na efekt i cieszyć się życiem, kobietami, ludźmi, rozmawianiem. W miejscach z kontekstem też jest sporo zajętych, w ciąży, w narzeczeństwie, ale przynajmniej się nie spieszą i można normalnie porozmawiać. Kwestia liczb. Nie możemy oceniać naszej atrakcyjności na podstawie tego, jak wiele kobiet jest zajętych. A odnośnie przychodzenia na spotkania, to nie ma żelaznej reguły, bo jedna przyjdzie po krótkiej rozmowie, a inna nie przyjdzie po długiej. Trzeba rozmawiać dalej. Nie brać tego personalnie. Nie mieć oczekiwań. Dobrze się bawić. Część z nich przyjdzie i to już jest jakiś konkret, że dziewczyna przyszła na spotkanie.

    Reply

    Mz. July 8, 2019 at 16:12

    Dzięki za te informacja by nie poddawać się po 1 próbie zadzwonienia do dziewczyny poznanej w miejscu bez kontekstu i prówać 3/4 razy – mysalme ze 2 razy to max. W miejscach z kotekstem, gdzie moglem zaprezentowac swoja pewnosc siebie i duuuży dowod społeczny – bez problemu nr od dziewczyn, ale z kolei w takim miejscu malo która dziewczyna mi sie podoba i tez tyc h nr tak nie biorę bo nie chce kwasu sobie robić. Tak czy siak taka gadaka mi się włącza przy dziewczynach, że to kwestia czasu i liczb gdy trafię na zainteresowaną i taką co mi sie podoba. ;) Z każdą następną staram sie wyciągać wnioski.. typu że dziewczynie z ulicy trzeba cos o sobie powiedzieć wiecej – typu gdzie i jako kto pracuję, czy też gdy się zatrzyma w miejscu po zagadaniu na ulicy (a mialem tak pare razy) to nie proponować jej, że ją odprowadzę. Zagadując na ulicy to trzeba mieć wszystko na tip top poukładane, żeby coś ztego wyszło i jak do tej pory to raz mi sie tak udało na jakieś 10 podejśc i z tego miałem ju ż dwie randki.

    Reply

    Mz. July 8, 2019 at 16:14

    W sensie, gdy zagadana dziewczyna sie zatrzyma i stoi to stać z nią, albo nawet zaproponować by gdzieś na chwilkę usiąść.. a gdy idzie to wiadomo – iśc też i powiedzieć, że ją chwile odprowadzimy (i tak z 5 razy maielm ze pod dom dziewczyny ze mna doszły). Ale gdy stoi to nie strzelać sobie w kolano proponowaniem odprowadzenia – tak jak ja to zrobilem – i zaproponowalem, że odprowadze i sie okazalo ze na przystanek szła i jechal jej tramwaj.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 8, 2019 at 16:43

    To super, że miałeś 2 randki z podejść na zimno. Polecam zawsze podawać na początku ogólnie branżę, w jakiej pracujesz i zmienić temat a nie mówić dokładnie, gdzie i jako kto pracujesz, żeby się nie tłumaczyć przed kobietą ani nie próbować jej przekonać sytuacją materialną.

    Reply

    Mz. July 8, 2019 at 16:56

    Tzn 2 randki z jedną dziewczyną.. ;D Czyli póki co to jest jakieś 10% skuteczności na ulicy. Aczkolwiek byly też inne dziewczyny, które zagadalem i widzilaem, ze sa zainteresowane, ale ja nie bylem – wtedy spasowalem z braniem numeru.
    Na ulicy to jest w dużej mierze wygląd + gadka – teraz jak jest lato to opalenizna w moim przypadku dużo mi daje – co bardzo polecam by dopracować + jescze musze poprawic pare rzeczy w wyglądzie typu: sylwetka.

    Też ostatnio zagadaęłm dziewczyne komplementem i gdy podbiłem i sie jej przyjrzałem to stwierdzielm, ze mi sie jakos jednak nie podoba, zapytala mi sie czy tak wszystkie obce kobiety zaczepiam na ulicy – wtedy jej zakomunikowałem, żę kojarzę jej twarz i jej zapytałem się czy jest jakoś stąd + moja odp: “ty jestes pierwsza” i po tym zasugerowala, że wie gdzie ja pracuję – czyli na pewno gdzieś ją widziałęm przypadkiem (a pracuję z dziećmi. Cholipa niepotrzebnie sie wtedy do tego przyznałęm, że trafiła – mogłem glupa udać, że pomyliła mnie z kims), po krótkiej chwili pożegnałem się z nią, wróciłem do domu, patrzę – ona znalazła mnie na fb i wysłała mi zapro do znajomych – moje odczucia: “albo zainteresowana albo wampir uwagi, który wyczuł dawcę “krwi”(uwagi) ” – no i to jest to ryzyko, że skoro damy komplement to takiej się zapalają oczy i myśli, że więcej uwagi dostanie od takiego i wtedy jest trudniej to wybadać czy to jest szczere zainteresowanie czy chęć dowartościowania się.

    Reply

    Msz. July 8, 2019 at 17:06

    I ok, będę ogólnie mówić co do pracy – chociaż do tej pory tak krótko opisywałem co robię- bo moja praca – to co ribie- to wręcz lep na kobiety(oczywiście to nie powód dlaczego tam pracuje). A no i jeszcze różne sposoby zagadywania chce wypróbować z Twoich artykułów czy płatny h materiałów które mam(szablon) – jak dotąd to komplementem najczęściej i wdrażam sposób, gdy dziewczyna się spojrzy: ‘spojrzelismy się tak jakbyśmy się znali – ale nie. Za to możemy się poznać:D’

    Reply

    Paweł Grzywocz July 8, 2019 at 18:27

    Jeśli pracujesz z dziećmi, więc jest to dla kobiet interesujący temat a nie sposób na znalezienie sponsora, to może warto powoli ujawnić, że pracujesz z dziećmi, gdy ona dopyta, co to dokładnie jest. Np. jestem w branży edukacyjnej i pozwól dziewczynie dopytać, a potem powiedz, że pracujesz z dziećmi. Nie poleci na kasę raczej, bo nie wiadomo, na ile to opłacalne, z resztą nie musisz się tłumaczyć, czy jesteś właścicielem prywatnej szkoły czy pedagogiem, tylko ujawnić tyle, ile trzeba, żeby był ciekawy temat.

    Reply

    Marcin L July 8, 2019 at 18:29

    Ja bym dodał że nawet można się cieszyć z tego że dziewczyny nie odbierają, nie chcą się umówić czy nawet nie przyjdą na spotkanie. Z wiedzą od Pawła mamy jasność sytuacji że dziewczyna nie jest nami zainteresowana i to nam wystarczy. Nie musimy się zastanawiać czy coś zrobiłem źle, czy spróbować jeszcze raz. Wiadomo, poprawiamy popełniane błędy ale już z kolejną dziewczyną.

    Reply

    Mz. July 8, 2019 at 22:46

    Dokładnie takie same odczucia mam, gdy dzwonie do dziewczyny: jak odbierze – super, jak nie odbierze: jeszcze lepiej – moge iść do przodu.

    PS
    Moje wnioski + raport zagadywania z dziś:

    Nie miałem jakoś ściśle określonego typu dziewczyny jaki mi się podoba, ale teraz mi się zaczyna to klarować i wywnioskuję(dziś na to wpadłem), gdzie powinienem sie pojawiać by takie dziewczyny spotykać(czyli to jest bardzo ważne by mieć to wyklarowane i wiedzieć gdzie sie pojawiać by spotykać takie dziewczyny, a nie “na gorąco” oceniać dziewczyny w miejscach w które chodzę myśląc, że spotkam taką która mi sie podoba – co się nie przytrafia za często, wręcz znikomo) – a więc to musi byc dziewczyna, która coś trenuje, najlepiej na siłowni tak by miała ładną figurę. I tak też dziś jadąć koło siłowni i widząc dziewczyne z super figurą zagadałęm do niej o tą siłownię – i ona zachowała się jak jakiś pracownik: “a chcesz założyć kartę?” ja “a Ty tu pracujesz?;D” ona: “nie [...]” “a chciałabyś tu pracować?” ona: “mam inny plan na życie [..] wiesz co bo sie spieszę”. Komentarza nie musze chbya zawierać.. ;D
    Kurde, no na prawde czuję, że to by było dla mnei super miejsce, taka siłownia(a mam możliwość chodzenia na wiele siłowni bez ponoszenia jakiś kosztów), by poznawać tam dziewczyny w moim standardzie, nigdy jeszcze nie byłem na takiej publicznej siłowni, od lat mam w domu swój ciężki sprzęt (ławka wielofunkcyjna, gryfy, ciężary itp). Przyznam, że to (kobieta, która ma ładną sylwetkę i samemu wyrobienie swojej by być na równi z taką dziewczyną) mnie bardzo motywuje by w domu ciężej i regularniej trenować – tak, by wejść na taki poziom by to wymagało juz chodzenia na siłownię, gdzie są większe ciężary i tam zagadywać wtedy dziewczyny, które są na tym samym poziomie(czyli ja mając już sylwetkę wyrobioną).
    Też pamiętam jak dziewczyna z którą kiedyś dłuugo “kreciłem” (tj. nie wiedzialem co robie i spaliłem zainteresowanie) opowiadała mi o kimś kogo na siłowni poznała – czułem, że ona właśnie specjalnie tam chodzi by kogoś poznać – tak wiec wydaje mi się, że to jest też potencjał w takiej siłowni by dziewczynę poznać i one tam też chodzą po to.

    Drugie moje zagadanie z dziś: widziaelm przeładną dziewczynę idącą chodnikiem – troche do przodu pojechalem i zjechałęm rowerem z ulicy na chodnik którym szła, schodzilem powoli z roweru jak ona do mnie dochodziła i zagadalem “czeeeeść”[chwila ciszy na reakcję - zareagowała mega pozytywnym zaskoczeniem]+komplement+ “jak masz na imie?” – czułem od niej mieszankę: entuzjazmu, zakłopotania, zaskoczenia, niepewności i obaw, krótko mówiąc była “rozbrojona” moim zagadaniem – szła bardzo szybko, a ja specjalnie zwalniałem zeby zobaczyc jak ona zareaguje – widziaełm, że byla uprzejma i sie odwracała do tyłu, albo czasem zwalniała – ale ewidetnie czułem, że chce uciec = brak zaintersowania. ;D Tak czy siak troche sobie pogadaliśmy, wspomagała też rozmowę z uprzejmości i wspomniała miedzy wierszami, że ma męża – co zlałem i gadałęm sobie z nią jesze pare minut tak jakbym tego nie usłyszał – ostatecznie podziekowalem z uśmiechem za rozmowę i się zmyłem. Przełamanie zaliczone. Cieszę się też, że te wnioski z moim standardem co do dziewczyn mogłem dziś sobie wyklarować – tak by wiedzieć co robić i gdzie sie zacząć pojawiać.

    Pytanie: czy ktoś tu ma doświadczenie z zagadywania dziewczyn na siłowni i mógłby się nim podzielić?

    Reply

    Mz. July 5, 2019 at 09:04

    Druga randka – w parku – na prawde bardzo fajny flirt z dziewczyną w rozmowie mam. Teraz sobie uświadamiam jaki ze mnie gaduła jest i jak to działa na kobiety (wcześniej też byłem tego świadomy, ale tyle tego nie praktykowałem jak teraz).

    No, ale wracając do tej dziewczyny.. czuje, że ona mi się jakoś jednak nie podoba – tj. poznawałęm(i wiem, że jestem w stanie poznać) ładniejsze dziewczyny z którymi chętniej bym się umówił. No i mam tutaj nadwrażliwe podejscie do tej sprawy. Próbuje w swojej głowie przestawić to myślenie, że takiej dziewczynie, której nie jestem do końca szczerze zainteresowany(a chce jedynie treningowo nabyc doswiadczenie, albo mozna to nazwać: miło spędzić czas), jakoś krzywdze robie robiąc jej nadzieje tym, że z nią randkuję czy nawet pocałuję – mocno mnie to dalej gryzie i myślę jak tu takiej dziewczynie ułatwić to zderzenie z brutalną rzeczywistością, gdy przestanę z nią randkować – fajny motyw kojarzę, że Paweł polecasz – by powiedzieć dziewczynie, że moja była wybłagała powrot i nie moge sie juz z nią spotykać – i wiem, że polecasz to zastosować wtedy, gdy dana dziewczyna sie dopytuje/drąży czemu się z nią nie spotykamy.. a ja mam tak, ze chciałbym to samemu z siebie jej napisać, żeby się nie zastanawiała czy to ona jakiś błąd popełniła i czy z nią coś jest nie tak – nie chcę dziewczynie robić sieczki z mózgu dając jej wymówki, za bardzo sam przez to przechodzilem i nie chce komuś czegoś takiego fundować po tym jak mu narobiłem nadzei. Co myślisz Paweł? Czy to będzie ok, jakby np. przestane sie kontaktować z dziewczyną i ona mnie będzie zapraszać/sugerować na randkę to wtedy napisać jej to o byłej? Bo tak zbywać dziewczyne, że: “nie dam rady”, “ostatnoi nie mam kompletnie czasu” itp to mam wrażenie, żę to jest takie wydłużające jej nadzieje.
    Z kolei poowyższe wymówki stosuję z dziewczynami, z które prą na mnie by się ze mną spotkać, a ja ewidentnie nie jestem zaintereowany i nie chce się z nimi spotkać – tutaj czuje sie swobodnie bo wiem, że taka dziewczyna się domyśli, że ja nie chcę.. ale w przypadku takiej z którą randkuję to j/w czuję, że takie wymówki są przeciąganiem nadzei dziewczyny i niepotrzebne tracenie jej czasu, gdy mogłaby w ty mczasie kogoś innego poznać zamiast robić sobie mną nadzieję – albo nazbyt uosabniam swoje problemy na dziewczynach -w postaci nadzei jakie ja miewałem i wtedy nie chciałem się spotykać z innymi dziewczynami i traciłem czas żyjąc nadzeiją na tą jedną która się mną bawiła/dowartościowywała itp- Co byś radził Paweł?

    Reply

    Mz. July 6, 2019 at 00:03

    PS Jednozdaniowe pytanie na końcu postu.

    Zagadałem dwie dziewczyny podczas kina pod chmurką. Dosiadłem się obok nich(zupełnie przypadkiem), gdzie było jedyne sensowne wolne miejsce na ziemi i tak jakos slyszac o cyzm one gadają wciąłem swoje zdanie i tak zaczeliśmy sobie rozmawiać. Większość filmu praktycznie z nimi przegadałem – a one fanki osoby o której byl ten film i mimo to byly zaangażowane w rozmowę ze mną i mało co z tego filmu przeze mnie widziały. ;D Pierw gadalem wiecej z tą mniej dla mnie atrakcyjną – bo koło niej siedzialem (w ogóle 0 oporów miała, dziewczyna noga o mnie oparta, przybliżała się gdy cos mówiłem, częstowały mnie sokiem i jakimis słodyczami), potem złożyło się tak, że lepsze miejsce obok się zwolniło i złożyło się tak, że po przesiadnięciu się siedziaęłm obok tej ładniejszej i gdy ta mniej atrakcyjna poszła na chwile do toalety to bardziej sie rozgadalem z tą ładną(mialem wrażenie jak by czekała na to) i ona do mnie w pewnym momencie: “a tak w ogóle to marta jestem”(powiedziala to krótko po tmym jak jej kolezanka sobie poszla na chwilę) i mi podała rękę. Baaaaaaaaardzo młodziutkie dziewczyny, maturzystki. Tak z 2h posiedzieliśmy sobie i film oglądaliśmy z dłuższymi przerywnikami na rozmowy na luźne tematy.

    No i gdy chcialem sie juz zbierać to zapytałem: “dziewczyny, ja bede sie zwijać. Jaki jest kontakt do was?” – spojrzały na siebie i ta mniej atrakcyjna: “ilee ty masz lat????” i zaproponowały(wcześniej komunikując że nr nie dadzą) fejsa/snapa/instagrama i chciały bym im podał swoje namiary, przed czym się wstrzymałem mowiac, że nie używam fejsa – no i tu nie wiem jak mam sie zachowywać, bo z Twoich materiałów Paweł radziłeś by mówić, że FB nie mam/niue używam – i tak też powiedziałęm i mi nie wierzyły to wyjaśniać zacząłem, ze chcę od internetu się odciąć i wolę rozmawiać z kim na żywo niż na czacie i że instagrama i snapa właśnie mi się udało i ze fb tak tez ograniczam ze juz z czatu tam nie korzystam. Skończyło się, że po mojej propozycji o podanie mi maila wpisały mi swój adres email, widzialem ze wpisują go starannie(doszukuję się w tym oznak zainteresowania i chęci kontaktu z ich strony) – tj. jak źle im sie wytypowało na klawiaturze to poprawiały(maile zawierające imię i nazwisko mi podały) – jeszcze ta ładniejsza wskazała mi na swojego maila którego mi w tel zapisywała, że z dużej literki mi wpisała i mówiła, że jej mail jest z małej i że nie wie jak zmienic u mnie w tel -myślała, że wielkość literki w mailu ma znaczenie.

    Pytanie: lepiej brać fb od dziewczyn pytając je “jaki jest do was kontakt” i gdy one nie chca nr podać i sugerują jakieś social media? Czy naciskać na maila – tak jak ja to robiłem w w/w sytuacji.

    I też pytanie po jakim czasie pisać takiego emaila do nowo poznanej dziewczyny, która go podała? 5-9dni?

    Reply

    Mz. July 6, 2019 at 00:17

    I też pytanie po jakim czasie pisać takiego emaila do nowo poznanej dziewczyny, która go podała? 5-9dni?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 6, 2019 at 11:10

    Tak, jeśli rozmowa była dłuższa, to spokojnie można po 5 dniach się odezwać. A odnośnie mail czy fb, to niewielka różnica, bo zwykle mail zawiera nazwisko, więc można ją też wyszukać na fb. Zawsze możesz zażartować, że sobie założysz albo napiszesz do nich z lewego/fejkowego konta, bo nie korzystasz zbytnio z fb. Albo możesz mówić, że nie korzystasz z fb, ale jakby nalegały, to możesz mówić, że masz takie konto tylko do spraw zawodowych, szkolnych, więc spoko. Nie ma to różnicy. Weź cokolwiek. Po dłuższej rozmowie, jeśli mają obawy przed podaniem numeru dodaj tekst: “Jeśli uważasz, że jestem psychopatą, to możesz podać tylko maila/fb”. Czasami mówią wtedy, że spoko, nie jesteś psychopatą i podają nr.

    Reply

    Adam July 8, 2019 at 01:08

    Mam pytanie co do godziny kiedy dzwonic do dziewczyny. Z materialow wynika, ze godz. 17-18 lub 20-21. Moim zdaniem (duze miasto, czesto praca jest do 17:00) to najlepiej dzwonic rowno o 18:00. Przeciez wtedy ona ma conajmniej 3 godziny, zeby sie odezwac jesli nie byla przy telefonie. A jak sie zadzwoni po 20 i nie bedize przy telefonie to juz wtedy nie odezwie sie, a potem mamy juz nowy dzien. Z kolei najlepszy dzien to niedziela wieczor (jesli przypasuje z obliczeniami 5-9 dni czekania), bo kazdy i tak juz siedzi w domu. Nawet linie lotnicze robia wtedy drozsze bielty, bo wiedza, ze kazdy siedzi w domu i kupuje. Ja zadzwonilem w niedziele o 20:20 i moim zdaniem to bylo zle (tzn. mozna lepiej), bo nawet nie ma kiedy oddzwonic. A pierwsze spotkanie przebieglo bardzo dobrze.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 8, 2019 at 09:44

    Jeśli masz informacje, jaki dziewczyna ma mniej więcej grafik, czyli godziny pracy, zajęcia dodatkowe, wyjazdy weekendowe do rodziny, to można nieco przewidzieć, kiedy raczej odbierze, a kiedy niekoniecznie, jednak żadna magiczna kombinacja godzin nie zastąpi prawdziwego i szczerego zainteresowania kobiety, która zawsze odbierze telefon lub da znać, gdy będzie mogła lub ewentualnie odbierze za 2 razem, gdy ponowisz próbę.

    Reply

    Mz. July 10, 2019 at 17:21

    Pytanie: czy na randke – taką jedna z pierwszych – można przyjezdzać rowerem tak, żę dziewczyna bedzie to widziała? Tj. przyjechać na miejsce spotkania, przywitac sie z nią i pójść z nią zapiąćgdzieś rower i wtedy iść na miejsce w którym chcemy spedzic randke typu kawiarni itp?

    Chodzi mi tu głównie o względy wygody – najwygodniej dla mnie jest przemieszczanie się po miescie rowerem. Wtedy jestem niezależny od korków itp i jestem spokojny, że na czas ogarnę to co mam zapanowane w ciągu dnia.

    Reply

    Mz. July 10, 2019 at 17:23

    Pytam bo niewiem czy to nie będzie jakiś nietakt. Czy może wręcz przeciwnie warto to zastosować i wten sposób będzie to taki test weryfikujący szczere zainteresowanie dziewczyny mną a nie tym czym jeżdzę?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 10, 2019 at 18:04

    Jeśli potrafisz się ładnie ubrać, to spoko. Może to widzieć.

    Reply

    Mz. July 11, 2019 at 18:52

    Ok, dzięki.
    A jeszcze pytanie w kwestii mówienia dziewczynie jak ma sie ubrać:

    jeśli do dziewczyny dzwonię i ona mi się pyta jak ma się ubrać (albo nawet nei pyta ) a ma być to randka w pomieszczeniu (np. salon gier) to jak jej to przekazać, że nie ma sie ubierać w wygodne buty tylko w jakieś ładniejsze – np wysokie?

    Czy wystarczy wtedy: “nie będziemy jakoś dużo chodzić jak ostatnio (a ostatnio byliśmy na spacerze po parku i wtedy jej zasugerowałem by ubrała wygodne buty) – będziemy w pomieszczeniu.” chociaż to brzmi tak nie do końca konkretnie.. a mówić: “załóż wysokie buty i czarną sukienkę” – to brzmi słabo z kolei przychodzi mi jeszcze do głowy: “chętnie zobaczę Cię w wysokich butach i czarnej sukience” – ale to raczej na o późniejsze randki(moim zdaniem po pocałunku) do zastosowania, a nie na trzecią.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 11, 2019 at 19:33

    Wystarczy “Będziemy raczej na zewnątrz/wewnątrz” i tyle. Im mniej, tym lepiej.

    Reply

    Mz. July 12, 2019 at 19:04

    Zastosowałem to. :) Wlaśnie jestem po telefonie do dziewczyny(wczoraj dzwoniłem i napisala smsa ze nie mogla gadać to dzis [piątek] wyjątkowo oddzwonielm na tego smsa) i po moim rzuceniu propozycji miejsca i czasu(to bedzie 3 randka z dziewczyna poznaną na ulicy w której coś tam mi sie podoba, ale nie do końca jestem przekonany co do jej wyglądu) ona sama się pyta jak się ubrać – zażartowałęm: “nie bedziemy przechodzić przez płot jak ostatnio, takze nie musisz sie ubierać jak kobieta kot ;D” a ona odp zabawnie: “chciałbyś!” i cholera zmieszałem się i odpowiedziaęłm: “njieee ;D”. I tak teraz sie zastanawiam właśnie jak odpowiadać na takie teksty(broń kobiet, gdzie ona sygnalizuje, że to my za nią gonimy), ktore to my powinniśmy stosować.. ;D

    Zapewne przesadnie przytakiwać, zamiast odpowiadać głupie: “niee” – Typu, na to z ubiorem jak kobieta kot co powiedziała mi, że chciałbym to, odpowiadać z uśmiechem, takim przekomarzającym się tonem sygnalizującym, że sobie jaja robie:
    -”taaaak, marze o tym. ;D”,
    -”taaaak, ciaąąągle o tym myslę i nie moge się doczekać jak tak sie ubierzesz! ;D”
    -”wieeeem, że Ty byś bardzo chciała tak się ubrać, ale w miejscu publicznym nie możesz i to cie powstrzymuje. ;D”

    Reply

    Paweł Grzywocz July 12, 2019 at 19:58

    Dobry kierunek, tylko tak duża ilość słów daje do myślenia, że chcesz koniecznie zabłysnąć. Im niej słów, tym lepiej, np. “Pewnie : )”, “Czemu nie ; )”, “A co, masz strój kota? ; )”, “Lubisz się przebierać? ; )”

    Reply

    JackSparrow July 10, 2019 at 21:24

    Ale mi się agentka trafiła. Poznana na zimo na przystanku ale duże zainteresowanie. Zadzwoniłem po 3 dniach, a ona pretensje, że myślała, że zadzwonię tego samego dnia. Spotkać się chciała dzisiaj, po 22:30. Uwielbia spontaniczność. Jak zaproponowałem normalny termin to mam jej przypomnieć. A jak na końcu stwierdziłem żeby się nie spóźniła to znowu o spontaniczności i że ja taki jestem zorganizowany. Aha, gdy jej powiedziałem że nie mam w zwyczaju się spotykać o tej sprawie to stwierdziła żebym zmienił dla niej swój nawyk. Na pytanie a co takiego zrobiła ze mam dla niej to zrobić usłyszałem. “Bo jestem piękna”. Młoda i niedojrzała ewidentnie :)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 10, 2019 at 21:54

    Ażby się chciało takiej utrzeć nosa i powiedzieć, że jej wygląd to za mało, ale to nic nie zmieni w jej życiu, więc szkoda rzucać słowa na wiatr. O wiele przyjemniej jest skasować jej numer. To doskonałe odciążenie psychiki. Tylu pozytywnej energii włożonej w podejście, rozmowę, uzyskanie kontaktu, a potem delete. Ale to mocno uwalnia psychicznie. Nie przywiązuje do rezultatów. I daje poczucie wolności. Wolności od idiotek przede wszystkim i kajdan, którymi próbują nas spętać.

    Reply

    JackSparrow July 10, 2019 at 22:23

    Dostałem jeszcze 2 SMSy. Jeden o mój Instagram, drugi o Facebooka. Później trzeci, żeby jednak dzisiaj się spotkać. Cóż miałbym sex z piękną i młodą dziewczyną. Wielu facetów chciałoby być teraz na moim miejscu. Jednak ja szukam czegoś innego :)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 10, 2019 at 22:30

    Jeszcze byś się czymś zaraził. Poza tym to nie jest takie jednoznaczne, gdy chce się spotkać po 22. Wiele dziewczyn się nudzi, chce się dowartościować. Nie musi to prowadzić do niczego ciężkiego. Wystarczy im po prostu wspólnie spędzany czas, a nawet bawienie się i frustrowanie faceta, że trochę da się pocałować, potem opowie, jakich to spotyka nieodpowiednich facetów i będzie chciała się poprzytulać, a czas leci i nic z tego nie wynika poza byciem tamponem emocjonalnym. Często to właśnie o to chodzi takim dziewczynom, a nam się wydaje, że ona chce tylko jednego. Tia. A nawet gdyby, to pewnie ma co chwilę kogoś takiego, więc nie jest to zbyt bezpieczne.

    Reply

    JackSparrow July 10, 2019 at 22:35

    Hehe, pochodzi zza wschodniej granicy :) Tak to jest jak poznaje się na zimno, nie wiadomo na kogo trafisz. :)

    Reply

    Mz. July 13, 2019 at 12:59

    A nie masz tak, że dziewczyna która Ci sie baaaaaaaaardzo pdoba – gdy okazuje się(tj. odkrywasz to), że jest głupia jak but (a mam wrażenie, ze jest tak w przypadku tej którą na zimno poznałeś) to nagle jej wygląd jakoś Ci przestaje odpowiadać? Miałem tak na studiach, bylem wpatrzony w bardzo śliczną dziewczyne jak w obrazek, masakra – (to były czasy gdy wiedziaelm co i jak ale nic nie wdrażałem w zycie i też nie zawsze dostrzegałem oznaki zainteresowania – jakbym zaćmiony był). Potem słyszałęm od innych, którzy ją poznali, relacje na jej temat typu: “szkoda gadać” i sam też ją bardziej poznałem i faktycznie tak było, że dziewczyna głupiutka, która ma tylko wygląd do zaoferowania -tzw. zgnite jabłko w środku – i to sprawiło, że przestala mi sie kompletnie podobać. I tak jak bylem wpatrzony w nią, tak mi sie to odwidziało i nie chciałbym z taką mieć do czynienia w żaden sposób. Ba, jeszcze sie potem dowiedziaełm (też bezpośrdni mi cos kiedys napisała niby to sugestywnie/żartem – czy zapraszam ją na randkę), że ja sie jej podobałem i dodało mi się 2+2 z oznakami od niej.

    Reply

    JackSparrow July 13, 2019 at 15:43

    Oczywiście że tak. Ba nawet spotkałem się ostatecznie z tą agentką. Uciekłem po 30 minutach. Nie chce mi się pisać o szczegółach, szkoda mi czasu.

    Reply

    D. July 11, 2019 at 20:22

    A dlaczego ja i inni czytelnicy (dobrze, jestem świadomy że nie wszyscy) jesteśmy od lat singlami?

    1. Mamy pecha. Jak już rok temu poznałem taką super kobietę w moim typie to okazało się że źle trafiłem bo ona nadal nie mogła zapomnieć o byłym facecie. Może miała szczere intencje i naprawdę chciała aby nam się udało wchodząc ze mną w relację, a może mnie wykorzystała celowo – mniejsza o to. Fakt jest taki, że miałem pecha, że kobieta która mi się tak spodobała nie miała czystej głowy.

    2. Jestemy wybredni. Jesli podoba mi się 10% kobiet z wyglądu a z całokształtu jest to 5-7%, no to może i faktycznie jestem wybredny. Są też tacy kursanci którym podoba się jeszcze mniej kobiet – poniżej 1%. Znam takich. Także ja przy nich to jestem mało wybredny :D

    3. Nie mamy socjala. Przegapilismy wiek do U-23 (do lat 23), no ewentualnie do lat 25, kiedy to poznaje się sporo nowych osób (w tym kobiet) na socjalu, czyli studia, domówki, szkoła, praca z która nie wiążemy przyszłości i dzięku temu dopuszczamy możliwośc oznania kobiety w pracy (bo ie mamy obaw o kwas przy ewentualnym rozstaniu, jestesmy gotowi w kazdje chwili tę pracę zmienić). Pozostaje nam tylko: internet. Ewentualnie jednorazowe wydarzenia z kontekstem, na których jednak skuteczność jest podobna co w pubie i klubie, czyli da się, ale jest to już trudne by poznać tam kandydatkę do związku. Jest jeszcze zagadywanie na zimno (ulice, galerie, komunikacja miejska, banki, sklepy, czyli sytuacje dnia codziennego), które jest jednak najmniej skuteczne, no chyba że komuś naprawdę podoba się ponad 30% kobiet to wtedy spoko, może uda się na zimno poznać kobietę do związku, choć i tak o to będzie meega trudno bo kobiety na zimno nie chcą i nie potrafią się poznawać, boją się.

    4. Jesteśmy za bardzo świadomi – wiemy kiedy olać kobietę która jest niezainteresowana, toksyczna. Bardzo dużo kobiet na tym też odpada. Natomiast niczego nieświadomy reprezentant gawiedzi, typowy Janusz, będzie ganiał za kobietą, prosił się o szansę, wypisywał z nią smsy całymi tygodniami i może dzięki swojej uporczywości uda mu się wyrwać niezainteresowaną kobietę podczas gdy my już dawno daliśmy sobie z taką spokój. I taki Janusz bedzie mowił, że “nie wolno się poddawać, że on jest zdobywcą” :D

    Tak, wytrwałym trzeba być, ale w sporcie i beznesie. A temat kobiet to zupełnie inna bajka.

    Reply

    D. July 11, 2019 at 20:33

    Pamiętajcie o tym, że jeśli ktoś poznał atrakcyjną kobietę do związku na ulicy, na zimno, to jest to wyjątek od normy. To jak wygrana na loterii. Mega fart.

    Sprawdzone przez bardzo dużą liczbę facetów z szeroko pojetego samorozwoju (nie tylko czytelnicy Pawła).

    PUAsy potrafią zrobić setki a nawet i tysiące podejść na zimno w kilka lat i nadal nie mają kobiety. To najlepszy dowód na to, że to poprostu nie działa i działać nie będzie.

    Zachęcam jednak każdego do treningu rozmów z obcymi kobietami. A najlepszy trening to trening “na zimno”. Niesamowicie rozwija. Także program “100 podejść” zapewne jest świetny, ale dla początkujących i ewentualnie może jeszcze być przydatny dla średniozaawansowanych. Ten trening i umiejętności na nim zdobyte zaprocentuje w socjalu, zaprocentuje na randkach sam na sam, nawet w towarzystwie znajomych czy w pracy czasami.

    Reply

    Mz. July 11, 2019 at 23:05

    Dziewczyny z kontekstu (kursy tańca) – ciągle mam takie przekonanie, że biorąc dziewczyne z kontekstu, jakim jest kurs tańca, na pierwsze randki to jest coś zobowiązującego i jak przestanę się z nią umawiać, a będę ją dalej widywać na zajęciach z tańca, to bede sobie robił jakiś kwas albo na mnie coś innym nagada lub też obawiam się jakiś scen czy niewiadomo co – boje się tego strasznie i to mnie blokuje przed umawianiem sie z dziewczynami z kursów, nawet tak dla doświadczenia/miło spędzenia czasu. Czuje, że przez to dużo tracę.

    A ewidetnie widzę, że wiele dziewczyn z zajęć jest mną baaaaaardzo zainteresowanych i boje sie takiego efektu jak w takim filmie “Duchy moich byłych”, czy innych tego typu filmów, gdzie kobiety zrzeszają sie przeciw facetowi ktory je bajerował każdą osobno w tym samym czasie i je wykorzystywał.. i w efekcie czego będę miał przyklejoną jakąś łatkę w tym środowisku tanecznym, gdzie znam peeeełno dziewczyn, pt: “bajerant/podrywacz” – zryło mi to głowe i boję się tego i to mnie bardzo blokuje przed umawianiem sie z tymi dziewczynami (ba, bardziej swobodnie czuje sie przy umawianiu z dziewczynami z ulicy ktorych wiem ze w razie co potem juz nie soptkam) – w sumie już jestem tak postrzegany przez pojedyńcze dziewczyny, ktore widzę, że są mną zainteesowane i są sfrustrowane, że ja nic z tym nie zrobiłem – a nic nie robie z tymi ktore mi takie uwagi dają nie że mam bloka tylko bo nie jestem nimi zainteresowany (bezposrednie uwagi czasem dostawałęm typu: “szkoda, że nie potrafissz mi czytać w myślach” i inne mocno sugerujące, że jest mną zainteresowana i sfrustrowane tym, ze ja nic nie robie w tej kwestii albo tez sugestie że dostrzegają to jak z innymi flirtuję, ale mimo wszystko widzę, że są pozytywnie do mnie nastawione) i wiadomo, że niektore z tych dziewczyn się zakumplowały ze sobą i rozmawiają miedzy sobą.
    Teraz sie zastanawiam jaki efekt to moze wywołać.. np. że nowo poznana dziewczyna w tym kontekscie moze byc do mnie uprzedzona, gdy któraś z tych, które olałem powie jej, że jestem jakiś bajerant. Hmm.. chbya za bardzo sie tym przejmuje.
    COś czuje, że powinienem miec na to wylane.. bo gdy dziewczyna jest zainteresowana to w dupie bedzie mieć wszystkie opinie na moj temat skoro dobrze sie przy mnie czuje, a ja przeciez nic złego nie robie, nie wykorzystuej niewiadomo jak tych dziewczyn, nawet jakbym je wziął na randke i pocałował.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 12, 2019 at 10:15

    Tak, raczej zainteresowana to oleje, że jesteś wg opinii innych kobiet bajerant, ale po co sobie odejmować punktów. Rada na to taka, że powinieneś się kumplować z dziewczynami z Twojej grupy, a randkować z nieznajomymi dziewczynami, które poznasz na wyjściach integracyjnych. Warto nie mieszać tego, czyli dziewczyn ze swojej jakiejkolwiek grupy (uczelnia, kurs tańca, praca itp.) z randkowaniem z tymi dziewczynami, jeśli nie jesteś jakąś ultra zainteresowany. Lepiej randkować z nieznajomymi dziewczynami, które poznasz za pośrednictwem tych znajomych dziewczyn z pojedynczymi wyjątkami, gdy dziewczyna z grupy bardzo Ci się podoba.

    Reply

    Mz. July 12, 2019 at 18:51

    Dzięki za tę odpowiedź. Właśnie takie podejście póki co mam, ale ostatnio się zastanawiam nad jego nagięciem by szybciej łapać doświadczenie randkowe czy tez miło czas spędzić i też widząc, że dane dziewczyny(w których COŚ TAM mi się podoba, ale nie jestem do końca przekonany) są mną bardzo zainteresowane (ba, jzu brałem dwa razy numer od takich dziewczyn z kursów tańca – a minął niekiedy z miesiąc od wzięcia tych nr – i pomimo, że w ogóle nie dzwonielm do nich, mając właśnie te obawy, to one mi dalej wysyłają sygnały zainteresowania – az nie moge wyjsć z pozdiwu, że nie są zniechęcone tym, że nie dzwoniłem w ogóle) , ale musze to jeszcze przemyśleć – tj. dokładny plan sobie obmyśleć gdybym jednak chcial z taką jednak sie umówić a potem bym przestał z nią sie spotykać i co wtedy zrobić by sobie mostów nie spalić z innymi w tym kontekście – np. rezygnować z takiego kursu gdy z taką dziewczyna przestane sie spotykać(a takie grupy z kursów umiarkowanie często sie rozlatują w przeciągu 3 miesięcy, ale troche szkoda mi by bylo nie chodzic 3 miesiace na zajęcia – także musze to przemyśleć i wyklarować sobie plan działania).

    Reply

    Paweł Grzywocz July 12, 2019 at 19:56

    Nic nie robisz wtedy. Nie zmieniaj kursu. Nie jesteś nic nikomu winien.

    Reply

    Mz. July 14, 2019 at 21:16

    Ok, dzieki.

    Też się zastanawiam co w przypadku, gdy wziąłem już nr od dziewczyny i dłuuugo się namyślam czy z taką się spotkać (widywałem/tańczyłem z ciekawsze dziewczyny z którymi bym sie umówił[ale nie miaelm okazji z nimi pogadać/wziąć nr i pewnie znaim sie to nadarzy to troche jeszc ze potrwa] i co do tej od której wziąlem już nr to próbuję się jescze przekonać do niej i sprawdzić jeszcze na paru zajęciach -zanim się z nią umówię na randkę i zaryzykuję kwas podczas zajęć, sprawdzić podczas zajęć czy ta rozmowa z nią będzie miała jakiś błysk flirtu, że mnie to zachęci do umówienia się z nią – fajnie mi się z nią tańczy i fajny kontakt wzrokowy mam z nią i kilka “rzeczy” mi sie w niej podoba, ale za to jest mniejsza chemia w rozmowie – to sie czuje czy dana dziewczna podłapuje flirt czy jednak bierze wszystko serio[spina się albo stresuje?] i gdy to drugie ma miejsce to mnie to zniechęca bo to jest taka sztywna rozmowa wtedy, ale ostatnio zabłysnęła małą zaczepką czy dwoma do mnie – co mnie zaskoczyło i sprawiło, że chętnie bym sprawdził jednak czy ona się rozkręci) i jak już minął wspominany miesiąc od zabrania nr to pytanie czy takie dzwonienie po tak długim czasie, albo nawet dłuższym[bo chcę jeszcze przeczekać], to czy wtedy mam sie nie przejmować tym, że dziewczyna może sie poczuć, że dzwonie do niej “z braku laku” i dzwonić do niej jak gdyby nigdy nic i liczy się samo to, zę w ogóle do niej dzwonie czy może udawać głupa, że numery mi sie skasowały i drugi raz ją o ten nr zapytać by nie miała tego uczucia, że “o kurde, pewnie nie ma nikogo na oku to sie teraz do mnie odzywa” – ale intuicja mi podpowiada, że dopóki dziewczyna jest zainteresowana (a jest) to raczej nie bedzie miec takiego zniechęconego podejscia i nawet po tym miesiącu czy dwóch od zabrania numery, gdy do niej zadzwonie to ona bedzie szczęśliwa z tego powodu.

    Kurde, takie rozterki mam bo susza randkowa mi się włącza(tzn z jedną już randkuję, ale chciałbym więcej dziewczyn poznawać i na randki z nimi chodzić) i na horyzoncie brak bardzo interesujacych dla mnie dziewczyn i rozwodzę się nad tymi średnimi[i nad tym czy warte są ryzykowania późniejszego kwasu na zajęciach, gdy przestane się z nią spotykać], czy z nimi randkować i zdobywać doświadczenie w miedzyczasie, gdy na horyzoncie nie ma tej którą byłbym bardzo zainteresowany.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 14, 2019 at 21:28

    Można, poza tym to nie jest po 1 do 2 miesiącach, bo masz z nimi regularny kontakt na zajęciach.

    Reply

    Adam July 15, 2019 at 22:02

    Co odpowiadac rodzicom jak sie pytaja kiedy bede miec w koncu dziewczyne? Mieszkam sam, ale to pytanie dostaje za kazdym razem jak do nich jade (co tydzien lub dwa) oraz przez telefon. Mam 30 lat i od czasu wdrozenia Twoich materialow spotkalem sie z 19 dziewczynami, ale na razie zadna nie okazala sie warta zaufania (a byly chetne na zwiazek). Byly wsrod niech bardzo atrakcyjne i ambitne. Tym bardziej, ze jak dopiero poznaje to trzeba doliczyc + 3 miesiace na rozkrecenie tego, czyli nie zanosi sie. Nie pomaga im zadne tlumaczenie, ze czasy sie zmienily i teraz ludzie pozniej biora slub itp. Maja mnie za przegranca i mnie ciagle ponizaja. Moze zagrozic im, ze bede przyjezdzac tylko na swieta?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 15, 2019 at 22:06

    Mówisz, że masz 3 dziewczyny i dasz znać, gdy będziesz się żenić. A odnośnie poniżania to tutaj było.

    Reply

    Mz. July 15, 2019 at 23:09

    Paweł, a co jeśli dziewczyna zwraca uwagę, ale nie w poniżający sposób tylko żartobliwie, typu: “ale TY ejstes chudy!! ;D” – ja wtedy odpowiadam: -” co ty gadasz, jestem waga ciężka!”, a potem sie przekomarzam: “uuuważaj jak ja Cię tak żgnę w żebro!” – Miałem dwie osobne sytuacje na tych samych zajęciach, gdzie pojedyńczo dziewczyny zrobiły na mnie to samo, zbieg okolicznośći – dotykały mnie poprzez wtykanie mi palca w żebra, ale w celu takiej zaczepki jakby mnie chciały połaskotać, gdzie jedna z nich właśnie rzuciła z tym że chudy, gdy poczuła moje żebra ;D. Już pare razy miałem takie uwagi od dziewczyn i zlewałęm toi robielm sobie jaja jak wyżej, ale zastanawiam się czy mógłbym jeszcze inaczej jakoś to odbijać, jakimś zabawnym tekstem, pokazujac, że mam wylane(bo mam na serio na to wylane). Raczej nie chcę mówić tekstu typu “cooo Ty, to jest sylwetka greckiego boga!” – bo faktycznie jestem mocno wyrzeźbiony i wyszłoby, że się chwalę. Także jak mógłbym odpowiadać na takie uwagi, że jestem chudy?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 16, 2019 at 08:29

    “Dziękuję”, “Dziękuję za komplement”, “Cieszę się, że Ci się podoba”, “Dieta cud”, “Wolałbym określenie – szczupły/wyrzeźbiony/wysportowany”, “Kręci Cię to? ; )”.

    Reply

    Mz. July 16, 2019 at 15:01

    Rzeczywiście. Pamiętałem by to stosować, gdy ktos serio mi daje komplementy, a mało kiedy mi ktoś docina i zupełnie wyleciało mi z głowy by tak samo wtedy reagować. Dzięki.

    Reply

    Mz. July 22, 2019 at 11:30

    Raport z zagadywania na mieście + jednozdaniowe pytanie na samym końcu:

    Ostatnio doła złapałem, że jakoś nie trafiam na ładne dziewczyny lub na dogodne okazje do zagadywania a wszyscy dookoła po mieście chodzą w parach z tymi ładnymi dziewczynami i że te wszystkie ładne to są zajęte.. tak dziś wyjątkowo wziałęm wolne z pracy by coś załatwić i jakby los mi podsunął dwie fajne okazje z bardzo ładnymi dziewczynami. ;D

    1. Stoje na pasach i widze ze po drugiej stronie idzie dziewczyna z słuchawkami w uszach i sobie śpiewa na głos i gestykuluje jakby rapując, w momencie gdy przechodziła obok mnie to sie na mnie spojrzała i jak się za nią obracałem tak i ona tez sie za mną obróciła zalotnie – zawróciłem i do niej zagadałęm. ;D Widziałem, że jest pozytywnie zaskoczona. Wyczułem, że z tej dziewczyny jest taki freak i rozmowa.. tak jakoś no nie czułem większej chemii – po paru min rozmowy pożegnała się bo jechałjej tramwaj – stwierdziłem, że nie czułem chemi to nie bede pytać o nr i potem sie gryzłem, że mogłem chociaz treningowo zapytać o numer.
    2. Druga sytuacja – Tutaj już o wiele lepiej było jeśli chodzi o klejenie sie rozmowy i wstepne zaintereesowanie dziewczyny. ;D
    Przede mną szła dziewczyna z baaaaaaaaaaardzo ładnymi rozpiętymi włosami, które akurat wiatr zwiewał i też miała super sylwetką – wręcz mój ideał, jeszcze jak ją mijałem i troche wyprzedziłem i zerknąłem na twarz to wtedy dopiero zagadałęm gdy stwirdziłem, że też mi odpowiada – okazało się, że bardzo naturalnie wyglądająca dziewczyna, w ogóle nie umalowana a bardzo ślicznie wyglądała – o czym sama mi mówiła, że jest nieumalowana i nie ogarnięta odnośnie swoich włosów i w ogóle takie ciuchy założyła i widziałęm, że chciała się przede mną jakby lepiej zaprezentować i się z tego tłumaczyła, że na szybko coś załatwia i dlatego tak wyglada jak wygląda (niby tak nieogarnięta a wyglądała właśnie bardzo ładnie ;D). Zagadałęm do niej właśnie o włosy i sie okazalo, że parenascie sekund przed miala je spięte i teraz je akurat rozpuściła, na krótko przed tym jak zagadałem, zeby je ogarnąć przed tym wiatrem (czego akurat nie widziaełm jak robila, tylko widzialem ją jak już miała rozpięte włosy i wiatr je rozwiewa) – i akurat ja o te wlosy zagadalem i smialismy sie z tego zbiegu okolicznosci.
    Rozmowa bardzo fajnie przebiegła, kilka razy zmieniliśmy temat, jakies 15 min rozmowy – zapytalem się jej o numer to powiedziała, że nie może mi podać bo ma chłopaka ale że FB mi moze podac. I tez mówiła, że teraz nie będzie jej jakoś na internecie bo na 3 tyg wyjeżdza w góry i mi dokładnie opowiedziała gdzie jedzie i że idzie dokładnie takim i takim szlakiem, i bedzie miała 500km do przejscia i że dopiero po tych 3tyg będzie mogła sie kontaktować. Jak wpisywała swoje dane to mi jeszcze mówiła dokładnie jakie ma zdjęcie, w czym tam jest ubrana i że ma nadzieje, że ją znajdę. I jak jeszcze dopytalem o maila, wskazujac ze na fb jakos duzo nie siedzę ( i ze instagarma i snapa nie mam – na co zareagowała pozytywnie, że ona też nie ma ig i sc – co jest dla mnie akurat ważne by dziewczyna nie byla jakąś powierzchowną co wrzuca fotki na neta i karmi sie uwagą innych), to tez bardzo chetnie podała swojego maila i jeszcze mi mówiła że: “tutaj jak co dużą literką wpisałam swoj adres email a powinno być małą” – takze ewidentnie widziałem oznaki chęci dalszego kontaktu. Ale czuje, że te 3tyg na ktore wyjezdza to ją ostudzą z tych emocji, które byly podczas mojego zagadania do niej.
    I kurde ta jej uwaga, że ma chłopaka… :( :( Cholipa wieelka szkoda jakby miała być wstepnie jednak niezainteresowana mną, powstrzymałem się od jakiegoś pytania się jej czy mówienia “kiedy go rzucisz”, “i widzisz się z nim za 5 lat?” ,”odezwe sie za pół roku sprawdzić czy nadal z nim jesteś” czy coś.. (chociaz to ostatnie mogłem zastosowac i sprawdzić jak ona zareaguje) po tym jak podała mi konktakt na fb do siebie i juz sie prawie zegnaliśmy, po moim imieniu sie żegnała ze mną(gdzie wcześniej w rozmowie, gdy pytalem o jej imie i swojego nie wyjawniałęm tylko zmienilem temat to po paru chwilach sama mi sie zapytala jak mam na imię) to jeszcze pare min postaliśmy i pogadaliśmy na inne tematy – tak jakby rozmowa fajnei sie kleiła, że czułem, że ciężko i mi i jej sie rozejsc. ;D
    Napisze do niej email po tych 9 dniach – i wiem, że czekać bede musiał długo na odpowiedz.

    Paweł, pytanie:
    czy właśnie po napisaniu takiego emaila do dziewczyny, gdzie oczywiście pierw nawiążę do rozmowy i emocji gdy do niej zagadałem – to czy wtedy w tym pierwszym mailu od razu pisać o spotkanie na kawkę by dokończyć rozmowę Czy poczekać na jej odpowiedź i wtedy drugiego maila po paru dniach napisać z zaproszeniem na spotkanie typu: “słuchaj, dokończmy tę rozmowę w czwartek o godz. xx.xx w miejscu xyz, dasz radę? :) ”?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 22, 2019 at 12:00

    Albo zamiast pisać maila, to za 3 tygodnie skontaktuj się z nią na czacie na fb. Wybadaj jej zainteresowanie przed propozycją spotkania, przywołaj pierwszą rozmowę, zbuduj trochę rozmowy. Gdyby miała obawy przed spotkaniem, to wtedy spytaj, kiedy ślub i czy widzi się z nim za 5 lat oraz dodaj, że to niezobowiązujące spotkanie.

    Reply

    Mz. July 22, 2019 at 16:57

    Dzięki wielkie. Jeszcze jeśli masz czas to przeczytaj proszę poniższy akapit zawierający jedno pytanie, reszte możesz pominąć – są to moje uwagi/wnioski. :)
    A jeszcze pytanie, czy jak ona mnie doda na FB to czy ja przyjmować?
    No i tak mysle by w razie co gdyby ta dziewczyna pytala czemu nie przyjmuje zapro to mysle by powiedieć coś w stylu: “jak Ci bardziej zaufam to wtedy możliwe, że Cię dodam, ale i tak mało co siedzę na fb i w ogóle myślę by usunąć. :)

    Ja stwierdziłem, że żadnych ludzi już na FB nie przyjmuje – i tak, mam peeeeeeeełno zaproszeń i wiadomości od dziewczyn z kursów tańca i one sie zastanawiaja czemu ja na internecie nie siedzę. ;D

    Kurde, żal mi bardzo będzie jakby jednak ta dziewczyna była nie zainteresowana, bo na prawdę trafić na tak śliczną dziewczyne z naturalnie ładnie wygladającą twarzą, ładną sylwetką(mówiła, że ćwiczy na siłowni) i takim charakterem to jest diament. ;D

    Jak pytałem jej się o zaintereswania to sama z siebie mi opowiadała, że ona nie jest typem co lubi jak inni studenci na ul. Wrocławskiej przebywać (to jest ulica tzw. “deptak” gdzie są głównie kluby,restauracje, puby i latem tam są tłumy, głównie takich imprezowiczów).
    Swoja drogą uwielbiam taką interakcję, gdzie dziewczyna widzę, że chce przede mną fajnie wypaść i tlumaczy mi się, że czemu nie jest umalowana i ubrana w byle co. Jeszcze jak pytalem czy uprawia jakiś sport to mi skromnie coś o swojej sylwetce mówiła, że jakoś nie wygląda – a naa prawde mi sie strasznie podobała jej sylwetka. ;D

    Dodam jeszcze, że zagadałęm ja przed biblioteką do której szła oddać książki przed swoim wyjazdem w góry.

    Wnioski/uwagi: Zastosowałem się do tych rzeczy które radziłeś a o które wcześniej pytaełm tutaj co do zagadywania na ulicy – tj. jak zapytała co ja tutaj w ogóle robię to wtedy odpowiedzialnym jej, że z rozmowy o prace wracam właśnie i też uprzedziłem że mam już inną pracę a bylem na rozmowie bo chce jeszcze w innej branży się sprawdzić i jej krótko i ogólnie coś powiedziałęm o tym, że aktualnie pracuję w danej branży, albo też z jakiej dzielnicy jestem też nawiązałęm – po tym jak powiedziala gdzie ona mieszka i ja wyrazilem obawy, ze bałbym się tam rower zostawiać i ze moja dzielnica kiedys tez taka byla a się to diametralnie zmieniło.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 22, 2019 at 17:18

    Mówisz, że nie dodajesz dopóki nie spotkasz się z kimś 10 raz na oczy, bo nie kolekcjonujesz wirtualnych znajomych.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 22, 2019 at 17:18

    Mówisz, że nie dodajesz dopóki nie spotkasz się z kimś 10 raz na oczy, bo nie kolekcjonujesz wirtualnych znajomych. Spoko ta rozmowa była. Ciekawe, czy się okaże, że ona tak z grzeczności, czy będzie przychodzić na kolejne spotkania. Trzymam kciuki chociaż do 10 randek każde spotkanie może być ostatnim.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: