Związek Na Odległość – Porady Czy Warto i Czy Ma Szanse i Sens? Ukryte Koszty Związku Na Odległość

by Paweł Grzywocz on 30 January 2017

Czy warto zaczynać związek na odległość – 5 porad na temat UKRYTYCH KOSZTÓW materialnych i emocjonalnych związku na odległość

“Policz to wszystko, czy aby na pewno w to wchodzisz świadomie i czy ta cena jest adekwatna do korzyści oraz co zrobicie za kilka lat. Piękna kobieta to najbardziej niebezpieczna istota, bo wyłącza myślenie.”

związek na odległość - porady czy warto zaczynać

“Przed podjęciem decyzji o związku na odległość trzeba sobie policzyć tzw. koszty alternatywne, czyli koszt utraconych możliwości lub koszt utraconych korzyści i straty czasu.”

Czy warto zaczynać związek na odległość?

Co zrobić, jeśli wydaje Ci się, że jedyna normalna, atrakcyjna i zainteresowana dziewczyna mieszka 400 km od Ciebie?

Czy uległbyś i jeździł do takiej dziewczyny? Czy wiesz, na co się piszesz oraz ile to będzie kosztować wysiłku, nerwów, czasu, pieniędzy i tęsknoty?

  • Jak radzić sobie z tęsknotą w związku na odległość?
  • Czy warto zaczynać związek na odległość?
  • Czy warto walczyć o związek na odległość?
  • Czy związek na odległość ma szanse na przetrwanie?
  • Czy związek na odległość ma sens?
  • Jakie są ukryte długofalowe koszty związku na odległość?
  • Czy związek na odległość to desperacja?
  • Jakie są koszty alternatywne, czyli koszty utraconych możliwości, gdybyś przeznaczył ten czas na poznawanie dziewczyn w promieniu maksymalnie 50 km
  • W poniższej odpowiedzi na pytania czytelnika dowiesz się, czy warto zaczynać związek na odległość i czy ma to sens.

    2 przypadki związku na odległość – rozkochiwanie na odległość vs. utrzymywanie związku na odległość

  • Osobny artykuł o tym, czy można rozkochać dziewczynę na odległość, zza granicy, np. mieszkając w UK chciałbyś dziewczynę z Polski znajdziesz tutaj.
  • Natomiast poniższy artykuł koncentruje się na tym, co robić, gdy już się wpakowałeś w związek na odległość albo poważnie rozważasz rozpoczęcie związku na odległość i nie jesteś pewien, czy warto, czy to ma sens i jakie są szanse na przetrwanie takiego związku.
  • *** PROBLEM CZYTELNIKA: “Jak radzić sobie z tęsknotą
    w związku na odległość?” ***

    “Witaj Pawle,

    Byłem na początku sierpnia w Zielonej Górze na urodzinach,
    a ja jestem z Katowic.

    Dzień przed urodzinami w klubie podeszła do mnie pewna dziewczyna 25 lat.
    Potańczyłem z Nią chwilę i stwierdziłem, że w sumie skoro jestem w Zielonej Górze,
    a na drugi dzień urodziny zaczynają się o 20 to mógłbym się z Nią spotkać.

    I tak tez się stało. Zabrałem ją na bilard na tym spotkaniu
    ponieważ dzień wcześniej już trochę pogadaliśmy.

    Tydzień później okazało się, że Ona wybiera się z siostrą
    i szwagrem do Energylandii i spytała czy nie chciałbym się
    wybrać z Nimi i spotkać w Krakowie.

    Stwierdziłem, że owszem, ale tylko z Nią. okazało się jednak
    że nocleg znaleźli w Katowicach na długi weekend sierpniowy
    i spotkałem się z Nią na miejscu.

    Jedna niesamowita rzecz.

    Spotykałem się z wieloma dziewczynami i z wieloma się dobrze gadało
    po pewnym czasie jednak okazywało się, że ich zainteresowanie
    nie było prawdziwe, a tutaj gadało się wręcz rewelacyjnie.

    Po prostu czuje się takie coś, że chciałem się znowu z Nią spotkać,
    ale nie proponowałem nic Jej bo 2 dni z rzędu to zabójstwo.

    Ona to zrobiła napisała mi, że chciałaby mi wynagrodzić piwem
    to spotkanie dzisiejsze bo bardzo Jej się podobała wycieczka.
    Pokazałem jej park śląski, 3 stawy, Katowice.

    Koniec końców zgodziłem się, bo jeśli dziewczyna coś proponuje,
    to stwierdziłem, że trzeba się zgodzić. Tego następnego dnia Ją pocałowałem.

    Podobała mi się, ale była z Zielonej Góry i dla mnie te 3 spotkania
    w sumie nie do końca przekonywały mnie.

    Ale koniec końców stwierdziłem, że mogę spróbować
    i za 2 tygodnie umówiliśmy się, że się spotkamy w Zielonej Górze.

    I tak tez się stało. Kolejny tydzień później szedłem na wesele
    z inną koleżanką w Zielonej Górze, więc w międzyczasie spotkałem
    się kolejny raz.

    Wtedy złapała mnie już za rękę i pytała czemu nie mam dziewczyny.

    Z biegiem czasu staliśmy się tą parą.

    Nie wiem czemu, ale postanowiłem zaryzykować, może dlatego,
    że mój tata też musiał jeździć do mojej mamy i spotykali się raz w tygodniu.

    Jestem po wszystkich Twoich kursach, po mnóstwie randek
    i starałem się zachować kontrolę i spokój na tych wszystkich spotkaniach.

    Mimo tego że jeździłem daleko nie chciałem, nie pokazywałem dużego zainteresowania.

    Minęły już ponad 4 miesiące, przez ten okres może z 3 razy
    mieliśmy przerwę w spotkaniach 2-tygodniową.

    Ona była tutaj 2 razy.

    Przez te 4 miesiące obserwuje Ją ciągle. Wszystkie oznaki zainteresowania.

    I jest wszystko. Sama mnie całuje, sama dotyka, przytula się, gdy idziemy ulicą
    i zatrzymujemy się na światłach przytula się.

    Jak bylem to sama organizowała wycieczki, pomysły na randki. Robi mi jedzenie.

    I najważniejsza rzecz jak dla mnie. Jak Ją poznałem to w przyszłym roku miała
    jechać do pracy do Niemiec. Zawsze przez okresy wakacyjne pracowała tam
    w hotelarstwie.

    Pod koniec września zapytała mnie, co o tym sadzę i wtedy powiedziałem tylko,
    że Jej szczęście jest dla mnie najważniejsze. Później już wiedziałem, że nie chcę,
    żeby wyjeżdżała. I tak też się stało.

    Na początku listopada powiedziała mi, że jednak nie pojedzie,
    a ja jestem jednym z powodów. Naprawdę ucieszyłem się z tego
    powodu, bo czuję coś do Niej i nie chciałem, żeby jechała.

    Wiedziałem, że jeśli wyjedzie, to to byłby koniec, bo wybrała Niemcy a nie mnie.

    I generalnie jest wszystko super, jest czułość, zainteresowanie z jej strony, pyta
    kiedy się zobaczymy znowu, a ja mam taki problem, że po prostu nie potrafię
    w to wszystko uwierzyć
    , że to tak wszystko cudownie jest po tych 4 miesiącach.

    Po prostu cały czas, mimo że Ona mnie goni boję się, że ją mogę stracić. Nie wiem czemu.

    Może to dlatego, że przez 2 lata od kiedy zacząłem uczyć się tego wszystkiego przeżyłem już wszystko, mnóstwo kobiet, każda inna i nigdy nie spotkałem takiego prawdziwego zainteresowania.

    Ciężko mi jest uwierzyć w to, że może być tak dobrze.

    Tęsknota i myślenie o tej drugiej osobie to tortura naprawdę.

    Jeszcze mam co mnie dziwi stres przed rozmowa przez telefon. Nie wiem skąd się to bierze. W rzeczywistości wszystko jest ok, bardzo dobrze się dogadujemy, a jak rozmawiamy przez telefon nie wiem czemu stresuję się.

    Jak jestem u Niej to po prostu patrzę na zegarek i chciałbym, żeby się zatrzymał.
    Jeszcze jestem u Niej, ale ta myśl, że się rozstaniemy powoduje, że już za Nią tęsknię.

    I wiesz co wiem, że Ona ma dokładnie to samo. Wręcz przeżywamy to samo.

    Kiedyś wracałem już pociągiem i naprawdę czułem się tragicznie.

    Tak mną miotało w pociągu, że naprawdę zrozumiałem czym jest ta tęsknota.

    Ona mi napisała esemesa jeszcze w trakcie podroży jak się czuje. Napisałem, że wszystko w porządku, ale wiedziałem, że pyta mnie raczej o stan emocjonalny, bo wiem, że Ona ma to samo.

    I naprawdę jak wracam i 2 kolejne dni są dla mnie tragiczne po prostu.

    Muszę chodzić biegać, żeby jakoś sobie z tym poradzić.

    Szczerze nigdy tak nie miałem. Po paru dniach jakoś sobie z tym już radzę,
    a potem znowu przychodzi taki dzień, że znowu mnie trafia.

    Czy wydaje się to wszystko normalne? Czy można się przyzwyczaić do tęsknoty, oswoić z nią?

    Pozdrawiam,
    Mariusz”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Mariusz!

    Wcale nie musi być u Ciebie tak, jak u rodziców, że tata jeździł do mamy.

    Przekalkuluj to wszystko TERAZ.

    Zastanów się oraz POROZMAWIAJ o tym z tą dziewczyną.

    Chodzi o to, że gdyby wasza relacja się mocno rozwinęła, to kto do kogo miałby się przeprowadzić za kilka lat?

    Porada o związku na odległość nr 1:

    Trzeba o tym pomyśleć i pogadać TERAZ a nie za 2 lata i potem sobie komplikować życie.

    związek na odległość problem przeprowadzkiMożna o to na luzie zapytać, gdzie planuje swoją przyszłość i czy jest mocno związana ze swoją miejscowością.

  • Czy Ty byś chciał ewentualnie mieszkać za kilka lat
    w Zielonej Górze?
  • Czy ona ewentualnie chciałaby mieszkać za kilka lat
    w Katowicach?
  • Czy Ty jesteś jakoś bardzo związany ze swoim miastem?
  • Masz w nim zapewnioną dobrą pracę/firmę/mieszkanie/dom?
  • Czy ona ma zapewnioną w Zielonej Górze pracę/firmę/mieszkanie/dom i nie będzie chciała zrezygnować z Zielonej Góry choćby nie wiem co?
  • Nie musicie się spowiadać ze swojego majątku ani teraz decydować, tylko dowiedzieć się, które z was w razie czego jest gotowe do przeprowadzki o 400 km.

    Nie chodzi o to, czy mooooże się ktoś kiedyś z łaski swojej przeprowadzi, tylko które
    z was jest w razie czego gotowe, chętne, jest w stanie się przeprowadzić bez problemu na tak dużą odległość.

    Znam takie związki na odległość, które po kilku latach ciągle się kłócą o to, gdzie mają zamieszkać i ciągle nie ma między nimi zgody, bo dla każdego jest to duże poświęcenie i rezygnacja z czegoś dla nich ważnego i nie mogą się dogadać.

    Macie po prostu przemyśleć, czy w przypadku dalszego rozwoju relacji ona np. po kilku latach powie, że nie ma takiej opcji, żeby mieszkać gdzieś poza Zieloną Górą, bo jest związana z tym miastem poprzez jakąś:

  • umowę o pracę, na której jej zależy
  • ścieżkę kariery
  • własną firmę
  • nieruchomość
  • opiekę nad kimś
  • bardzo bliskie relacje z rodziną itp.
  • Więc ona lub Ty się nie wyprowadzisz, bo nie i koniec, nie ma takiej opcji. Masz o to zapytać teraz i potem ocenić, czy mówi prawdę czy się plącze, a potem zrobi inaczej oraz zastanowić się nad swoim życiem teraz a nie za 2 lata.

    Tak samo, co będzie z waszymi rodzicami za kilka dekad? Czy macie rodzeństwo
    w swoich miastach?

    To akurat nieco mniej ważny temat, bo nieraz młodzi emigrują i jakoś muszą sobie potem rodzice poradzić na starość, ale też warto nad tym pomyśleć, jakie macie relacje z rodzicami i jak często chcecie mieć możliwość ich odwiedzać.

    Pokażesz w ten sposób ODPOWIEDZIALNE podejście.

    To nie będzie propozycja 100% wspólnej przyszłości ani desperacja, tylko odpowiedzialne podejście do rozwijania relacji zamiast dziecinady bez pomyślunku
    i odważne przyznanie się, że jakbyście sobie mieli bardzo skomplikować lub uprzykrzyć życie z powodu dalekiej przeprowadzki i jedna ze stron będzie pokrzywdzona, to lepiej dać sobie spokój TERAZ a nie drzeć koty i się stresować za kilka lat!

    To właśnie pokazuje BRAK DESPERACJI. Pokazuje to rozsądek i umiejętność życia samodzielnie bez pakowania się na siłę w związek, jeśli może on przysporzyć z czasem więcej problemów niż pożytku.

    Jest to gotowość do zakończenia znajomości, więc nie jest to desperacją, mimo że łamiemy tutaj zasadę nie rozmawiania o przyszłości na początku relacji.

    Oczywiście nie pytaj o to dziewczyn na pierwszej randce, tylko na kolejnych spotkaniach spytaj na luzie, gdzie by chciała mieszkać za kilka lat i czy jest bardzo przywiązana do swojej miejscowości przez pracę, mieszkanie itp.

    Porada o związku na odległość nr 2:

    Czy wytrzymasz mordercze dojazdy i czy ona będzie też jeździć?

    związek na odległość - problemy i kryzysTak sam ze sobą zastanów się, czy wytrzymasz te mordercze dojazdy, bo raczej nie są to nawet 2 godzinki, które mnie np. w przypadku Wrocławia dłużyły się niemiłosiernie i po 2 wycieczkach miałem dosyć.

    A do Zielonej Góry to zajmuje 2 do 3 razy tyle, czyli około 5 godzin.

    Poza tym trudniej się dobrze poznać, bo spotykacie się tylko
    w weekendy, w dni wolne,
    w najlepszych humorach.

    Nie ma tych dni roboczych, w których człowiek jest trochę zmęczony i wtedy widać, jacy naprawdę jesteśmy i jak się odnosimy do drugiej osoby, gdy nie jest nam do końca komfortowo.

    Poza tym pary, które spędzają ciągle schematycznie całe weekendy nie mają pod koniec weekendu, o czym rozmawiać i biorą się za pewnik, bo każdy weekend mają zajęty przez związek.

    Pachnie to też mocno desperacją, że nikogo nie potraficie sobie znaleźć w swoim miejscu.

    Zwróć jeszcze uwagę na to, czy przypadkiem nie byłeś przy niej taki wyluzowany
    i atrakcyjny, bo Ci nie zależało, ponieważ ona była z daleka, więc nie miałeś w ogóle presji i łatwo Ci to wszystko poszło.

    To teraz pomyśl sobie, że dokładnie tak samo możesz zrobić z dziewczyną z bliższej okolicy.

    Hej, w samych Katowicach jest tyle dziewczyn, że przez całe życie nie dałbyś rady ich wszystkich poznać w ciągu CAŁEGO ŻYCIA. Jest to czasowo niemożliwe.

    Wystarczy, że sobie potem wyobrazisz, że jakaś dziewczyna jest z Zielonej Góry i jej nigdy nie spotkasz, więc będziesz miał zero stresu i oczekiwań, a dzięki temu będziesz taki pewny siebie i ją zainteresujesz.

    Przeanalizuj też, czy widziałeś takie ładne dziewczyny, jak ta Twoja w Katowicach?

    Czy rozmawiałeś z takimi regularnie? Twierdzisz, że tak, że miałeś mnóstwo randek
    i poznałeś mnóstwo kobiet.

    Jednak co z tego, skoro wszystkie były stuknięte albo niezainteresowane.

    Porada o związku na odległość nr 3:

    Czy rzucasz się na pierwszą normalną i ładną dziewczynę, która okazała Ci prawdziwe zainteresowanie?

    czy związek na odległość to desperacjaCzy to Twoja ostatnia szansa
    w życiu? Jesteś aż tak słaby
    i nieudolny?

    To dobry postęp, że w końcu spotkałeś prawdziwie zainteresowaną dziewczynę, tylko szkoda, że z prawie drugiego końca Polski.

    Poza tym szczerze zainteresowana dziewczyna to żadna fizyka jądrowa ani wygrana w totolotka, gdy wiesz, co robisz.

    Po prostu części kobiet się spodobasz, a części nie, gdy dobrze opanowałeś pewne niezbędne minimum umiejętności komunikacyjnych.

    Jest pełno takich dziewczyn, które marzą o takim facecie, jak Ty i pełno takich, którym jesteś obojętny.

    Jeśli istnieje ładna i zainteresowana Tobą dziewczyna w Zielonej Górze, to czy istnieją takie w Katowicach?

  • Czy ta z Zielonej Góry jest jedyną, która się Tobą kiedykolwiek szczerze zainteresowała?
  • Czy Ty zrobiłeś coś świadomie, żeby ją sobą zainteresować, czy byłeś bardzo bierny i nie musiałeś specjalnie się wysilać, żeby ją zainteresować, bo ona zrobiła wszystko za Ciebie? Może ona też jest zdesperowana i chciała w końcu posiadać chłopaka.
  • Czy jeśli wykonałeś jakieś świadome działanie, aby ją sobą zainteresować, to czy jest to efekt KILKU LAT pracy nad sobą czy ślepy los i szczęście początkującego?
  • Jeśli to efekt pracy nad sobą, to czy chcesz, żeby kilka lat regularnej pracy nad pokonywaniem strachu, ćwiczeniu gadki, pewności siebie itd. poszły na poczet jakiejś dziewczyny z Zielonej Góry, z drugiego końca Polski, która sobie Ciebie złowiła na jakiejś wycieczce?
  • Hej, może ona przyjechała tutaj na Śląsk, żeby sobie złowić chłopaka i akurat jej przypadłeś do gustu.

    Szkoda, że tak daleko od domu. Co ona ma w głowie?

    Wiem, że uczucia przyćmiewają racjonalne myślenie, ale to my mężczyźni jesteśmy (przynajmniej powinniśmy być) ekspertami w racjonalnym myśleniu.

    Porada o związku na odległość nr 3: Finanse i kosztorys

    Czy w ogóle stać się finansowo i czasowo, żeby tyle czasu tracić na dojazdy?

    Ja np. spędzałem w sumie około 3 godziny dziennie w autobusach przez ponad 10 lat dojeżdżając na treningi koszykówki i do szkoły lub na uczelnię (20 do 45 minut w jedną stronę do szkoły w zależności czy do liceum czy na studia oraz 45 do 60 minut na trening w jedną stronę w zależności czy trenowaliśmy bardziej w centrum czy na jakimś bardziej odległym osiedlu).

    Randki mają być dla mnie relaksem, chwilą wytchnienia, błogim spokojem a nie kolejnym obowiązkiem, udręką, kieratem i karą w postaci długich podróży.

    związek na odległość - porady o kosztachNie chcę, żeby randki były dla mnie okupione daleką przeprawą
    z niedomytymi, śmierdzącymi
    i zarażającymi wirusami ludźmi
    w komunikacji publicznej ani wysokimi rachunkami za benzynę, na które nie było mnie stać.

    Poza tym, gdy idąc za poradami turbo-uwodzicieli, czyli “zagadaj do 100 dziewczyn, a jak to nic nie da, to zagadaj do 200″, zagadałem do pierwszych 100 dziewczyn
    w moim życiu w najrozmaitszych miejscach.

    Najczęściej ulice, uczelnie i okolice, przystanki, autobusy, sklepiki koło uczelni, markety, oczywiście kilka uczelni w okolicy obszedłem.

    Dałem się nabrać na obietnice, że podobno ulica i supermarket to takie filmowe, cudowne i kobiety marzą, aby się tak poznawać.

    Taka uliczna akwizycja pomogła mi zobojętnieć na różne nieprzewidziane reakcje kobiet, pokonać strach, poszerzyć strefę komfortu.

    Potem jednak chciałem, żeby były z tego jakieś randki, ale udawało się raz na jakiś czas.

    Dzięki temu przerażającemu i frustrującemu doświadczeniu przestałem być taki zakompleksiony i nieśmiały z obcymi kobietami oraz udało mi się na tyle poszerzyć strefę komfortu, że wykonałem także 10 przemów na klubie mówców w ciągu około
    1 roku.

    Codziennie starałem się zrobić jedną małą rzecz, której się bałem, czyli zagadać do dziewczyny albo chociaż do kogoś obcego

    Dzięki temu ciągłemu poszerzaniu strefy komfortu miałem zbudowaną na tyle dużą pewność siebie i opanowanie w różnych stresowych sytuacjach oraz takie umiejętności rozmowy, że nie wyobrażałem sobie, aby to wszystko przeznaczyć na jakiś związek z kilkugodzinną odległością.

    Zawsze takie kilkugodzinne dojazdy na randki były i są dla mnie demonstracją desperacji i bezradności obydwu stron.

    Jedna i druga strona ma tak małe pojęcie o poznawaniu nowych ludzi i stwarza sobie tak mało opcji, że przykleja się do jakiejś osoby z drugiego końca Polski.

    Powstaje wtedy też pytanie, czy takie osoby są pod tak silną presją rodziny
    i otoczenia
    czy swoich pragnień i popędów, że muszą mieć już teraz jakiegoś zainteresowanego chłopaka/dziewczynę bez względu na uciążliwą odległość, czyli za wszelką cenę.

    Poza tym to bardzo krótkowzroczne myślenie.

    Porada o związku na odległość nr 4:

    Kilkugodzinne dojazdy są lekkie i ciekawe, gdy jesteśmy zauroczeni i jest to początek znajomości.

    Z czasem jednak zaczyna być to przykry obowiązek, który trzeba odbębnić, aby spotkać się z ukochaną osobą.

    Taka kara za to, że jesteśmy w związku.

    Płacona na własne życzenie i z własnej głupoty, bo głupotą jest takie ślepe podążanie za jakąś presją otoczenia, pragnieniem związku i hormonami zauroczenia.

    Także mając porównanie, jak wiele jest dziewczyn, z którymi można porozmawiać, jak różnych z charakteru i z wyglądu oraz w różnym wieku, są to ilości nie do przerobienia, a ja się mam decydować na kilkuletnie dojazdy na drugi koniec Polski.

  • To ja już wolałem być sam i sobie zagadywać dalej dziewczyny zarówno
    w codziennych sytuacjach przy okazji innych czynności, jak i w miejscach
    z większym kontekstem.
  • Uznałem, że nie warto zaczynać związku na odległość, bo nienawidziłem autobusów oraz ludzi zarażających mnie w nich ciągle wirusami, którzy kaszlą bez zakrywania ust oraz miałem dosyć przesiadek i czekania o 20.30 po treningu pół godziny aż autobus przyjedzie, gdy na zewnątrz ciemno i zimno.

    Marzyłem z całego serca o samochodzie.

    Gdy tylko skończyłem 18 lat, otrzymałem do dyspozycji rodzinnego poloneza, który stał w garażu jako rezerwowy. Bardzo się cieszyłem, że mogłem dzięki niemu przestać się męczyć w autobusach.

    Wielu znajomych się śmiało ze mnie, bo wtedy był to już ponad 23 letni samochód
    z innej epoki.

    Wstydziłem się, że musiałem takim jeździć i nieraz łapałem buraka z tego powodu,
    a z drugiej strony wolałem się już trochę powstydzić niż czekać, jak idiota na autobus (skoro mogę mieć auto), bo oczywiście mieszkałem najdalej ze wszystkich w małej miejscowości.

    Wielką ulgą w moim życiu było zdanie sobie sprawy kilka lat później, że moja wartość jako człowieka nie zależy od posiadanego samochodu i innych materialnych rzeczy.

    To grubszy temat, który jest wałkowany w Pewności siebie w 90 dni i w Wolności od nałogów w 90 dni.

    Miałem cały zestaw zasad, gdzie stać na przystanku, żeby mnie nikt nie zaczepiał, kiedy podejść do krawężnika, gdy na horyzoncie pojawi prawdopodobnie właściwy numer autobusu i gdzie się ustawić przy krawężniku, żeby usiąść na właściwym miejscu,
    na którym nikt się nie będzie na mnie cisnąć, ale też będę miał miejsce na nogi.

    Nienawidziłem stać i pocić się, miałem też ciężką torbę treningową z wodą mineralną
    i potrzebowałem zachować siły na trening albo byłem bardzo zmęczony po treningu
    i potrzebowałem sobie usiąść.

    Pewnie w pociągach jest więcej komfortu, ale niewiele lepiej, poza tym pociągi się spóźniają i jadą dość powoli.

    Kilkugodzinna podróż to dla mnie poświęcenie, które przerastało korzyści płynące z jakiegokolwiek związku.

    Możesz sobie policzyć, ile godzin spędzisz w pociągach w ciągu najbliższych 3 lat.

  • Ile wydasz na to pieniędzy w ciągu 2 do 3 lat.
  • Jak wykorzystasz ten czas?
  • Czy w tych pociągach nauczysz się czegoś wartościowego, słuchając książek albo coś opracowując odnośnie Twojej ścieżki zawodowej?
  • Czy takie dojazdy nie będą kolidować jakoś z Twoją pracą?
  • Będziesz potem wracał w niedzielę w nocy 5 godzin, żeby zdążyć na rano do pracy?
  • A w piątki po pracy będziesz już spakowany i zmęczony po całym dniu jechał 5 godzin na randkę?
  • Pytał się szefa, czy możesz wyjść pół godzinki wcześniej, bo Ci pociąg do dziewczyny ucieknie?
  • Czy będziecie się przejadać sobą, jak większość par na odległość i widywać się od piątku do niedzieli, żeby się nachapać?
  • W związku na odległość można się sobą przejeść i się znudzić dziewczynie zupełnie tak samo, jak w związku o normalnej odległości – wystarczy być ciągle
    w kontakcie telefonicznym i skutecznie zabijać jakąkolwiek tęsknotę
  • Poza tym, jak ta Twoja dziewczyna chce takiego związku, to niech przyjeżdża równe 50% czasu!

    związek na odległość porady czy warto i czy ma szanseDosłownie 50%. Nie ma zmiłuj!

    Ja bym się w życiu na takie coś nie zapisał, a jeśli już jakimś cudem, to ona ma jeździć tyle, co ja minimum.

    Oczywiście mówię o stałym związku, bo wiadomo, że na początku znajomości tylko facet powinien jeździć, bo nie ma sensu wymagać większego wysiłku od dziewczyny, która nie jest rozkochana i nie jesteście jeszcze w związku na wyłączność.

    No ale nie przegadasz drugiemu człowiekowi.

    Ty jesteś zauroczony i Twój tata i mama tak jeździli, więc u Ciebie klamka zapadła, mimo że nie policzyłeś ile godzin i pieniędzy ich to kosztowało oraz ile to będzie Ciebie kosztować i niepotrzebnie skazujesz się na podobny lub gorszy los, co oni.

    W każdym razie ja jestem od tego, żeby Ci przypomnieć, żebyś w to wszedł W PEŁNI ŚWIADOMIE, wszystko sobie policzył i zanalizował szanse, zagrożenia, korzyści, wady
    i inne opcje, jakie masz w życiu.

  • Czy to możliwe, że to jedyna ładna dziewczyna w Polsce albo w Twoim województwie, która się Tobą szczerze zainteresowała i się nadaje do związku?
  • Czy to dla niej był cały ten rozwój pewności siebie, osobowości, gadki?
  • Trafiło się jej. Rozwojowy chłopak z drugiego końca Polski. Dobre.

    Teraz będzie w waszych rodzinach:

  • “Masz dziewczynę/chłopaka?”
  • “Tak”
  • “Skąd?”
  • “A wiesz, 400 km/5h stąd”
  • Ok, może nie jest to drugi koniec Polski, ale nadal bardzo daleko.

    Policz to wszystko, czy aby na pewno w to wchodzisz świadomie i czy ta cena jest adekwatna do korzyści oraz co zrobicie za kilka lat.

    Według mnie postępujesz pod wpływem desperacji, ponieważ wcześniejsze dziewczyny były niedowartościowane, obrażalskie, gdy nie chciałeś im non stop dawać uwagi, więc gdy trafiła Ci się pierwsza normalna, to chcesz koniecznie z nią być bez względu na odległość.

    Porada o związku na odległość nr 5:

    Piękna kobieta to najbardziej niebezpieczna istota, bo wyłącza myślenie.

    związek na odległość porady czy ma szanseMoże zawładnąć Twoim umysłem, wpływać na Twoje samopoczucie
    w pracy, a nawet zrujnować Ci życie, jeśli źle wybierzesz albo zabijesz zainteresowanie właściwej kobiety, która odejdzie z dziećmi, a Tobie zostawi do zapłacenia alimenty, po odjęciu których będzie Cię może stać na mieszkanie w starej kawalerce.

    A bez dzieci po prostu zniszczy Ci psychikę, porani i zepsuje mnóstwo nerwów.

    “Tęsknota i myślenie o tej drugiej osobie to tortura naprawdę”

    Gadasz, jak potłuczony, bo się zakochałeś.

    Pomyśl sobie, że ona przeżywa to podobnie i to zwiększa jej zainteresowanie.

    To hormony mieszają wam w mózgach.

    Stres przez telefon bierze się stąd, że oprócz zakochania i “motylków w brzuchu”,
    po prostu dłuższe rozmawianie przez telefon jest dziwne.

    Nie widzicie się. Słyszycie tylko głos. A jak głos ucichnie, to nie wiesz, co się dzieje.

    W dodatku to jest nowa dziewczyna, więc nie macie takiego poczucia komfortu.

    Przypomina to bardziej wystąpienie przed publicznością, dlatego tak polecam naukę wystąpień, bo w takich sytuacjach te umiejętności procentują i pozwalają się uspokoić.

    Ogólnie ciężko dłużej rozmawiać przez telefon i mieć z tego frajdę.

    Da się, ale nie ma to takiego uroku, jak patrzenie na siebie na żywo twarzą w twarz.

    Poza tym po co dłużej rozmawiać przez telefon, skoro się nie widzicie i przez zbyt długie rozmowy robi się drętwo i zabijacie zbyt mocno tęsknotę.

    Wystarczy 1 telefon na około 20 minut w trakcie tygodnia zamiast spotkania w dzień roboczy.

    Reszta w weekend. Nie będziesz dla niej pracował jako gorąca linia.

    Napisałem również osobny artykuł o problemach związków na odległość, w którym poruszam temat, jak rozkochać dziewczynę na odległość i kiedy jest to możliwe, a kiedy.

    Sporo czytelników pytało mnie o zbudowanie związku na odległość między różnymi krajami, np. czytelnicy z UK chcieli rozkochać dziewczynę, która mieszkała w Polsce i to zrealizować najlepiej w ciągu 2 tygodniowego urlopu i wrócić z nią do UK.

    Dobre żarty.

    W Twojej sytuacji już jesteście w związku, ale to nie zmienia faktu, że czeka was ciężka przeprawa, która po paru miesiącach wychodzi bokiem i jest niepotrzebnym ciężarem
    w życiu.

    W programie “Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek” wyraźnie polecałem odległość nie przekraczającą maksymalnie około 1 godziny drogi, a najlepiej poznać kogoś, kto mieszka w miarę blisko, aby można się było swobodnie spotykać w różne dni tygodnia.

    Koszty utraconych możliwości i straty czasu

    Przed podjęciem decyzji o związku na odległość trzeba sobie policzyć tzw. koszty alternatywne, czyli koszt utraconych możliwości lub koszt utraconych korzyści.

    Chodzi tutaj o to, ile wartościowych dziewczyn jesteś w stanie poznać w swoim województwie, gdybyś np. nie poświęcał 10 godzin tygodniowo na dojazdy do swojej podobno jedynej szczerze zainteresowanej dziewczyny w Polsce, która mieszka 5 godzin w jedną stronę.

    W przypadku wyjazdów raz na dwa tygodnie można podzielić to wszystko przez dwa.

    Gdybyś np. poświęcał 5 do 10 godzin tygodniowo na poznawanie kolejnych wartościowych i zainteresowanych dziewczyn, a po drodze będziesz oczywiście skreślał te, które się nie nadają, to jakim staniesz się człowiekiem.

    Czy poświęcałeś 5 do 10 godzin tygodniowo na poznawanie nowych dziewczyn zanim wpakowałeś się w związek na odległość?

    Odpowiedź na powyższe pytanie powoli Ci odpowiedzieć na pytanie, czy to DESPERACJA.

  • Ile czasu zajmie Ci znalezienie drugiej atrakcyjnej i szczerze zainteresowanej dziewczyny przy danej regularności poznawania nowych osób?
  • Jak to wpłynie na Twoje umiejętności konwersacyjne i rozwój pewności siebie?
  • Jak to wpłynie na Twój późniejszy komfort życia?
  • To wszystko trzeba policzyć, bo tracisz te możliwości, gdy się przyzwyczaisz, że:

  • “teraz jestem w związku, więc po co mam poznawać nowe dziewczyny”.
  • Dotyczy to również związku z dziewczyną z bliskiej okolicy, jeśli nie jesteś z niej zadowolony.

    Po co z nią tkwić, skoro w ten sposób tracisz mnóstwo możliwości rozwoju i zabijasz w sobie motywację do dalszych poszukiwań i pokonywania strefy komfortu

    Dzieje się tak, ponieważ tkwiąc w związku jest Ci w tym błotku ciepło i wygodnie. Twoje potrzeby w jakimś tam stopniu są zaspokojone, może nie tak, jakbyś chciał, ale są, a to z kolei buduje lenistwo i brak agresji do działania.

    Gdybyś poświęcał na poznawanie nowych dziewczyn 5 do 10 godzin tygodniowo, to byłbyś po 1 roku mistrzem konwersacji i nawet by Ci do głowy nie przyszło, żeby sobie utrudniać życię jakimś dojazdami, skoro na miejscu masz nieskończone możliwości.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Napisz, czy warto zaczynać związek na odległość i co byś zrobił, gdybyś po pasmie porażek i stukniętych dziewczyn spotkał w końcu jedyną normalną, która mieszka 400 km od Ciebie. Jeździłbyś czy szukał dalej?

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 2.6/5 (5 votes cast)
    Związek Na Odległość - Porady Czy Warto i Czy Ma Szanse i Sens? Ukryte Koszty Związku Na Odległość, 2.6 out of 5 based on 5 ratings

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 54 comments… read them below or add one }

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 11:38

    Paweł,
    rozłożyłeś na czynniki pierwsze, cząsteczki i atomy temat tzw. związków na odległość.

    Szczególnie podoba mi się to co napisałeś w “poradzie nr 3 nt. związków na odległość”.
    Ja zaczynałem uczyć się “tego wszystkiego” po to aby móc zagadać w miarę swobodnie, do KAŻDEJ kobiety, która mi się spodoba, w każdych okolicznościach, po to ABY MIEĆ WYBÓR ( !!! )

    Gdy ma się wybór, można wówczas poznać tą WSPANIAŁĄ i WARTOŚCIOWĄ kobietę, z którą można iść przez życie.

    Każdy, kto podziałał w tzw. “samorozwoju” wie, ile pracy, emocji, nerwów, łez, płaczu, głupich reakcji ludzi, walki samym z sobą itd. itp, to wszystko KOSZTUJE ( !!! )

    90% ludzi NIC nie robi ze sobą, to lemingi żyjące w iluzji, dlatego gdy wyjdziemy do tych ludzi i zaczniemy robić rzeczy społecznie “dziwne” ponieważ wchodzimy w dyskomfort, spotykamy się ze ścianą tego co te emocjonalne roboty społeczne mają w głowach.

    TAK RZECZYWISTOŚĆ.

    Dlatego tak jak napisałeś:
    nie ma sensu pakować się w związki na odległość ( !!! )

    PRZYKŁAD:
    Mieszkam w mieście pół miliona ludzi.
    Tu się urodziłem, chodziłem do szkoły podstawowej, średniej i studiowałem.

    Tak naprawdę sporadycznie spotykam ludzi, których znam.

    Wychodząc na ulice, ciągle spotykam nowych ludzi.

    Dlatego tylko w moim mieście i okolicach są jeszcze tysiące kobiet, których NIGDY NIE WIDZIAŁEM.
    Część z tych kobiet na 100% jest w moim typie, a ja w ich.

    Związki na odległość nie mają sensu.

    Michał

    Reply

    Grzywocz January 31, 2017 at 11:55

    Szczególnie podatne na takie związki są osoby z małych miejscowości, chociaż i tak mają duże możliwości, gdy będą dojeżdżać do najbliższego dużego miasta niż do innego województwa.

    A co do otwartości ludzi, to dziewczyna musi mieć pewne minimum pewności siebie i otwartości. Wtedy, jak na luzie z uśmiechem i urokiem zagadasz, to da się pogadać praktycznie wszędzie. Nie ma sensu podtrzymywać negatywnej energii, że dziewczyny są do bani i w ogóle ludzie są do bani. Zgadzam się, że większość ludzi jest lemingami, natomiast chętnie i bez uprzedzeń z nimi rozmawiam, aby się przekonać.

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 12:12

    Tak tak,
    staram się wychodzić z założenia:
    “porozmawiaj i sprawdź co się wydarzy”.

    Tak naprawdę dopiero OSTATNIE TYGODNIE, na mojej drodze samorozwoju i doświadczenia uświadomiłem sobie, że dziwne reakcje ludzi, jakieś nawet chamstwo, czy agresja tak naprawdę wynika z tego, że ludzie mają w głowach:
    - lęki
    - strachy
    - fobie
    - natręctwa
    - paniczny strach przed odrzuceniem i oceną innych
    - strach przed brakiem akceptacji
    itd. itp

    Po części to nie wina ludzi, bo kto im ma to powiedzieć ???

    Szkoła, rodzice, znajomi NIE MAJĄ O TYM POJĘCIA ( !!! ), więc niestety społeczeństwo jest niewyedukowane i brak im inteligencji emocjonalnej.

    Od niedawna zaczynam to rozumieć.
    To było to co zawsze mnie najbardziej bolało, gdy zacząłem przełamywać się i rozmawiać z ludźmi – BRAŁEM ICH REAKCJE NA SIEBIE.

    Ludzie z natury są dobrzy i pozytywni, ale ich podświadomość każe im uciekać od wszystkiego co NIEZNANE.
    Z tego wynika ich brak OTWARTOŚCI i brak ZAUFANIA.

    Michał

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 12:37

    Paweł,
    całkiem niedawno jeden mój znajomy, który znacznie dłużej niż ja jest w tym całym “rozwoju”, powiedział mi takie bardzo mądre zdanie, które naprawdę mi pomogło.

    Powiedział tak:
    “Michał, ty masz duże ego, które z jednej strony pozwala Ci bez jakichkolwiek kompleksów podchodzić do ludzi i z nimi rozmawiać, dzięki temu masz duże poczucie wartości i olbrzymią pewność siebie.

    Ale z drugiej strony ego, bardzo nie lubi, kiedy ludzie nie reagują na to tak jakbyś chciał.”

    Powiedział również,
    że ta “przypadłość” dotyczy szczególnie ludzi, ambitnych, którzy osiągają sukcesy np. w sporcie, czy zawodowe.

    Zauważył również, że dlatego wielu facetów tzw. SUKCESU, nie odnosi sukcesów z kobietami i ucieka od tego tematu, ponieważ właśnie ich ego na to im nie pozwala.
    Bo to jest na zasadzie:
    “ja jestem taki zajebisty, a ona mnie odrzuciła, nawet nie chciała ze mną porozmawiać”, dochodzą emocje i zestawienie obrazu o samym sobie z rzeczywistością i jest BUM .

    Nauka poznawania kobiet, to prawdziwy ROZWÓJ OSOBISTY i wejście w naprawdę ZAAWANSOWANĄ PSYCHOLOGIE :-)

    Michał

    Reply

    Grzywocz January 31, 2017 at 15:22

    Wielkie ego mają również ludzie o bardzo przeciętnych sukcesach życiowych, a także przegrywy życiowe. Takie typowe Janusze, czerpiący wiedzę z telewizji i popularnych portali, na których leje się w komentarzach żółć. Uważają wszelki rozwój za naciąganie i nie potrzebują żadnych książek ani porad odnośnie sylwetki, pieniędzy ani kobiet, bo oni uważają, że posiedli wszelką wiedzę o tym, co jest możliwe a co nie oraz dopasowali się do swoich miernych oczekiwań, zadowalając się ochłapami.

    Także wcale nie trzeba być człowiekiem jakiegokolwiek sukcesu, żeby mieć wielkie ego. Szczególnie osoby nieśmiałe mają wielkie ego, ponieważ mają taki światopogląd, że w centrum ich życia jest ich ego, czyli wyznają kult własnego ja i to z resztą promuje psychologia, że to ja jestem najważniejszy, ja jestem wartością sam w sobie, ja jestem źródłem prawdy i zasad życiowych oraz miłości, ja ustalam, co jest wartościowe, a przez to wychodzi, że to ja jestem w centrum wszechświata, bo to przecież ja jestem najważniejszy i tak w kółko.

    W trzecim nagraniu wprowadzającym do programu o nałogach mówiłem, że nie można wstawić w centrum życia naszego ego i się nie przejmować oceną innych. To niemożliwe.

    Właśnie przez to, że w centrum życia jest ego, czyli wyidealizowany i wykreowany obraz naszej osoby, tacy faceci wolą nie zagadać do dziewczyny, bo wtedy ich osoba nie zostanie oceniona ani odrzucona, więc wolą już sobie żyć swoim kulcie własnego ja niż otworzyć się na drugiego człowieka i pozwolić się ocenić.

    W tamtym nagraniu polecałem wstawić na pierwsze miejsce w życiu prawdziwą miłość, a jak to zrobić mówię w trzecim miesiącu programu.

    Reply

    Grzywocz January 31, 2017 at 14:55

    Albo są po prostu głupi. Ostatnio zagadałem do jakiś 2 gimnazjalistek chyba z tą sondą z pytaniami damsko męskimi i jedna powiedziała “nie jestem zainteresowana” i była mega speszona, a ja żeby dokończyć ćwiczenie i tak zadałem pytanie o to, jakich facetów wolą kobiety, to druga powiedziała: “Nie, kurwa, brzydkich”. Czar ich urody prysł. Spytałem też czy uważają się za pewne siebie czy nieśmiałe, bo widać, że brakuje im obycia towarzyskiego. Miny im zrzedły i poczuły się chyba głupio oraz przestraszone jeszcze bardziej. Kurtki miały w szatni, więc pewnie jakieś dzieci marketu. Kompletnie nie wiedziały, co się dzieje. Głupie, niedorozwinięte dzieci, a niejeden facet by to wziął do siebie. Akurat osoba, która była ze mną obok doskonale zauważyła wtedy, że nic nie tracisz, gdy trafisz na kogoś tak tępego, co nawet nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie. Dla kontrastu kilka innych dziewczyn w wieku licealnym odpowiedziało grzecznie i normalnie, a nawet dużo opowiadały, że ich rówieśnicy są dziecinni, także wszystko zależy od charakteru danej osoby.

    Reply

    Roman January 31, 2017 at 22:17

    Co jak co, ale nic dziwnego że gimnazjalistki przestraszyły się 30 letniego faceta, który je zagaduję i pyta o relacje damsko-męskie :p

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 12:00

    A może były w liceum bardziej, bo miały wszystko na swoim miejscu, a inne licealistki (i to sporo) odpowiadają normalnie. Zależy od człowieka.

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 11:46

    Tak jak nie istnieje przyjaźń damsko – męska, tak nie istnieją związki na odległość.

    Jedno i drugie wymyślili desperaci, którzy na własne życzenie komplikują sobie życie.

    Uważam, że ma sens spróbować rozwijać znajomość, jeżeli ludzie mieszkają od siebie do max 100 km.
    W zależności od środków transportu, czas dojazdu wynosi wtedy do max. 1,5 godziny, co szczerze mówiąc już i tak jest DALEKO, ale np. autostradą, czy drogą ekspresową można szybko się przemieścić.

    Abym mógł zaufać kobiecie muszę ją poznać, zadziałać trochę na spontanie, trochę tajemniczo, trzymac się zasad, które Paweł opisujesz.
    Na odległość jest to po prostu niemożliwe.

    Oczywiście wiele osób, może mi tutaj zarzucić, że przecież “znają pary, które w ten sposób stworzyły związki”
    Oczywiście, ale czy wiemy co się dzieje za zamkniętymi drzwiami ich domów ???

    Paweł dobrze kiedyś napisał:
    “zajmujmy się zasadami i regułami, a nie wyjątkami”

    Michał

    Reply

    Grzywocz January 31, 2017 at 11:58

    Ja tam nawet polecałem do godziny drogi maks. A pary, które to, które tamto, a jednak są razem to historia stara jak świat powtarzana przez leniuszków, roszczeniowców, narzekaczy i podglądaczy bez doświadczenia, z którymi nie ma sensu dyskutować, bo można tylko samemu się przekonać czym różni się prawdziwe zainteresowanie dziewczyny od takiej, która tylko tkwi na siłę.

    Reply

    Krzysiek January 31, 2017 at 21:37

    Ja znam też takich “ekspertów” od związków, relacji itp. Pamietam jak kiedyś udzielali mi rady na te tematy. A teraz są po rozwodzie i do tego związek na odleglosc sie też przyczynił. Najlepiej to jednym uchem sluchac a drugim wypuszczać takie rady.Pozdrawiam i wielkie dzięki za materiał :-)

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 11:59

    Dzięki za komentarz. Odległość to zabójca związku i duże wyzwanie. Ja nawet w rodzinie mam przypadek emigracji faceta do pracy, a w tym czasie żona w półtora roku znalazła sobie kogoś zamożniejszego. Taki związek był od początku źle zbudowany, a zainteresowanie zabijane albo w ogóle nieszczere, bo ta kobieta złapała go na dziecko i chciała wyrwać się z domu, więc związek ogólnie był słaby, a odległość tylko wszystko dobiła. A jeśli związek jest udany, to odległość stanowi dodatkową trudność, a przecież i tak jest trudno nawet udany związek utrzymać, bo wymaga świadomego dbania o romantyczne zainteresowanie, słuchania potrzeb, komunikowania się, poświęcania, unikania brania za pewnik, dbania o zdrową przestrzeń, unikanie nudy i rutyny, radzenie sobie z problemami i codziennością.

    Także nawet udany związek wymaga pracy i nie jest usłany różami, tylko trzeba o niego dbać, jak o wszystko co wartościowe, a odległość tylko to utrudnia albo powoduje zanik związku, bo miłość wymaga obecności i wspólnego czasu razem, więc im dłużej przeciąga się taka odległość, tym trudniej jest się nie poddać i nie zacząć tego odpuszczać.

    Polecam nie przekraczać 6 miesięcy na dużą odległość, bo potem to zaczyna mieć co raz mniej sensu i ona ciągle musi unikać kolesi, którzy chcą ją poznać, Ty musisz olewać dziewczyny, z którymi mógłbyś się spotykać, a ze sobą widujecie się rzadko i tylko telefon i taka męczarnia. Jedni wytrzymają dłużej, inni krócej, ale jest to utrudnianie sobie życia i duży problem, który często można by po prostu uniknąć.

    Reply

    Michał Lxxx February 1, 2017 at 18:47

    Jakieś 2 lata temu rozmawiałem z takim przedsiębiorcą w wieku ok. 60 lat

    Powiedział mi, że gdy w wieku 32 lat się ożenił, krótko po ślubie dostał ofertę bardzo lukratywnego kontraktu w Angoli w Afryce.

    Powiedział o tym swojej świeżo upieczonej żonie i WSPÓLNIE USTALILI, że albo nie przyjmuje oferty i zostają w Polsce, albo pakują się i wyjeżdżają na 5 lat ( !!! ) do Afryki.

    Jasno zaznaczył, że jego małżeństwo na 100% rozpadłoby się, gdyby przez 5 lat on mieszkał w Angoli, a jego żona w Polsce.

    Wyjechali RAZEM do Afryki, tam urodziły im się 2 dzieci, a następnie człowiek ten rozwinął dzięki Afrykańskim kontaktom biznes stoczniowy i dzisiaj jest naprawdę zamożnym człowiekiem.

    Powiedział mi kilka takich mądrych słów (w kontekście relacji damsko – męskich), bo rozmawialiśmy głównie o tematach zawodowych, ale wiadomo że biznes robi się z ludźmi nie firmą:
    - związki na odległość nie istnieją
    - za sukcesem mężczyzny bardzo często stoi mądra, odpowiedzialna i kochająca kobieta
    - żona wspierała mnie i dopingowała we wszystkim co robiłem
    - przyznał również, że nawet dzisiaj w wieku 60 lat randkuje z żoną ( !!! ), chodzą za rękę itd.

    Takiej żony sobie życzmy Panowie… :-)

    Michał

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 19:11

    Super inspiracja.

    Reply

    Michał Lxxx February 1, 2017 at 18:51

    Krzysiek,
    ja zanim trafiłem na tematykę relacji damsko – męskich doradzałem się czasami w tej tematyce u kolegi, który od prawie 5 lat był w związku.

    Myślałem sobie wtedy:
    “5 lat w związku, musi wiedzieć co w trawie piszczy”.

    Niestety wszystko co mi doradzał prowadziło do zabójstwa wyzwania i każdej relacji.

    Dzisiaj widzę, że ten znajomy tkwi w chorym małżeństwie będąc pantoflarzem i małpką u stukniętej “księżniczki”.
    Jego sprawa…

    Michał

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 19:12

    Dokładnie, tacy to dopiero myślą, że są ekspertami. Wiedzą jeszcze lepiej niż ci, co w ogóle nie zagadują i nikogo nie mają.

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 11:53

    Podam kilka przykładów znajomych osób, które przerabiały znajomości na odległość i wszyscy jasno mówią – NIE WARTO:
    1)
    On z Poznania
    Ona z Gliwic

    Widywali się co 2 tygodnie w weekendy.
    Po 3 miesiącach koniec tematu.

    2)
    On z Poznania
    Ona z Krakowa

    Widywanie się 1 raz w miesiącu w weekendy
    W zasadzie bez sensu, po ROKU koniec znajomości.

    3)
    On z Monachium
    Ona z Gorzowa Wlkp.

    Tkwienie w znajomości przez skype przez 9 miesięcy

    4)
    On z Szczecina
    Ona z Paryża

    Oczy dupą zarośnięte, wpadka, dziecko i ona w żadnym wypadku nie przeprowadzi się do Polski.
    On mieszka w Szczecinie, ona w Paryżu i razem “wychowują” dziecko.
    SIC !!!

    Michał

    Reply

    Grzywocz January 31, 2017 at 12:01

    Dzięki bardzo za przykłady takich związków. Na pewno są też trwałe i być może udane związki, które powstały i zostały utrzymane pomimo dużej odległości, jednak jest to jakiś może 1% albo mniej przypadków, na którym niepotrzebnie się skupiamy, nie zwracając uwagi, że pozostałe 99% sytuacji to cyrk na kółkach i porażki.

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 12:20

    Paweł,
    ten 1% udanych związków na odległość, to wyjątki.

    Moi rodzice znają małżeństwo, którzy poznali się w Polsce, następnie on wyjechał do Kanady i po 3 latach przyjechała do niego dziewczyna z Polski.
    Przez 3 lata pisali do siebie listy i dzwonili (to były lata 80).

    Do dziś są małżeństwem, mają 3 dzieci i 1 wnuka.

    Co robili przez te 3 lata, gdy się nie widzieli nie mam pojęcia :-)

    P.S.
    Nasz mózg ma zadziwiającą funkcję racjonalizowania pewnych absurdalnych sytuacji i zachowań.

    Tan sam mózg, który pozwala nam latać w kosmos, wymyślać samoloty, internet i bardzo zaawansowaną technologię, w takich wydawałoby się prostych sprawach jak relacje międzyludzkie płata nam figle :-)

    Ja już KILKA LAT pracuje nad sobą, a im dalej w las tym więcej drzew…

    Michał

    Reply

    Damian February 26, 2017 at 23:01

    Paweł, nie jestesmy w stanie stwierdzic co jest jakim procentem. Nikt nie robił badań na ten temat. Watpie by był to tylko 1%. Obstawiałbym, że więcej niż 1%. Nie wierze, ze tak mało. Owszem, wierzę w to, ze udane zwiazki na odległosc to MNIEJSZOSĆ, byc moze nawet zdecydowana mniejszosc, ale nie mamy procentowych danych, takie gadanie ze jest to 99%-1% to są tylko wasze wymysły. Zeby operować takimi danymi procentowymi to wypadałoby jakąś ankietę chcociaz przeprowadzić, ale nie na 10 parach, tylko, no powiedzmy, chocby na tych 50 parach. Wtedy mamy jakis w miarę realny obraz. Poki takich ankiet nie ma, to te 1% to wasz wymysł wyssany z palca, wynikający z przypuszczen, które są poprostu aż niewiarygodne (tylko 1% to zdecydowanie miazdząca przewaga i niewiarygodne).

    Ja rozumiem ze procentowe wyrazanie ma za zadanie ZOBRAZOWAĆ skalę zjawiska, ale niech te procenty, które nie są poparte zadnymi badaniami/ankietami, niech będą bardziej realne, np 80% – 20%.

    Reply

    Grzywocz February 27, 2017 at 16:35

    Jak Ty potrzebujesz etykietki, w którą ślepo uwierzysz pt. “badania”, to bardzo łatwo Cię oszukać, ponieważ badania zawsze można przeprowadzać w taki sposób, żeby wyszło to, co chce udowodnić badający albo można po prostu zanegować wyniki badania i powiedzieć, że jest inaczej. Patrz badania na temat szkodliwości mleka albo masła i margaryny. Raz mówią jedno, a potem coś odwrotnego w zależności od tego, czego potrzebują ciemnej masie więcej sprzedać. A jak ja i Ty mamy sprawdzić, które badania są prawdziwe? Często nie mamy nawet takiej możliwości. Także nie ufaj mnie, nie ufaj badaniom, idź sam doświadczaj i przekonaj się, ile kobiet leci w kulki i spotyka się BIERNIE z nudów, tylko tkwią na spotkaniach, a ile faktycznie chce się lepiej poznać.

    Z resztą chcesz badania? Proszę bardzo. W Polsce mamy ponad 30% rozwodów, a w USA i Kanadzie 50% rozwodów przy czym 66% do 90% pozwów o rozwód wnoszą kobiety. Dlaczego tak jest? Bo większość facetów jest idiotami. W końcu kobieta nie ma siły czekać na kogoś normalnego, więc bierze to, co jest i PRÓBUJE się zakochać na siłę i/lub zmienić idiotę w kogoś normalnego. Niestety najczęściej się to nie udaje, bo nie da się uparciucha zmienić, jeśli sam na to nie wpadł wcześniej, więc pozostaje cierpieć w milczeniu dla dobra dzieci lub rozwód.?

    Albo dziewczyna była toksyczna i miała chore wymagania, a facet jej nie ulegał, co jest rzadkością, bo jednak faceci z reguły są ulegli i ugodowi, więc dla świętego spokoju wolą znosić złe traktowanie w milczeniu.

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 12:03

    Tylko 1 raz w życiu wybrałem się na 1 randkę do kobiety mieszkającej ponad 200 km ode mnie.

    Poznaliśmy się w Warszawie na ulicy kiedy mijaliśmy się na chodniku (oboje mieszkaliśmy po kilkaset km od stolicy, ale byliśmy tam przejazdem).
    Gdy tylko Ją zobaczyłem od razu mój mózg zakomunikował mi, że jest w moim typie:
    to spojrzenie, włosy, bioderka, ubrana w żółty płaszczyk – poczułem szczere emocje :-)

    Gdy z nią porozmawiałem, odwzajemniła zainteresowanie i miała wspaniała energię.
    Świeżo upieczony lekarz pediatra, elokwentna itd.

    Po 2 tygodniach spotkaliśmy się i pojechałem do niej te ponad 200 km.

    Na miejscu czar prysł, ponieważ okazało się że jest jakąś stukniętą FANATYCZKĄ RELIGIJNĄ.
    Spotkanie trwało 5 godzin, z czego ostatnie 3 godziny pałała nienawiścią do wszystkich ludzi innych wyznań niż rzymskokatolickie oraz ateistów.

    Po tym spotkaniu czułem się jak bym spotkał się z jakąś Czarownicą latającą na miotle :-)
    Korzyść taka, że inne miasto Polski zobaczyłem, ale naprawdę nie ma sensu robić wycieczek dalej niż 100 km…

    Michał

    Reply

    Grzywocz January 31, 2017 at 14:49

    Trudniej się oprzeć, gdy taka dziewczyna z daleka jest w porządku z charakteru i szczerze zainteresowana.

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 12:25

    Zawsze uważałem, że do tego aby znajomość się rozwinęła potrzebne jest:
    - kobieta musi mi się spodobać, a ja kobiecie
    - zgodność charakterów obu stron
    - szczere zainteresowanie
    - czysta karta – czyli wolna osoba, nie będąca w związku, chorym układzie, czy innej relacji potocznie zwanej “związkiem”
    - bliskość zamieszkania
    (ja uważam, że do +/- 100 km, ale to mój prywatny pogląd)

    Pozdrawiam
    Michał

    Reply

    Damian February 26, 2017 at 23:04

    zgadzam się

    Reply

    Michał Lxxx January 31, 2017 at 13:48

    Paweł,
    jeszcze jedno mi się przypomniało.

    W trakcie mojej wędrówki w temacie rozwoju osobistego, spotkałem stosunkowo dużo ludzi, którzy zaczynali i po max. 1 roku odpadli.
    Ogromny wpływ mieli na to turbo – uwodziciele, sprzedający brednie.

    Turbo – uwodziciele pokazują jak zagadać, jak budować pewność siebie itd.
    I to jest ok.
    Ale problem polega na tym, że źle to przedstawiają i po takim “szkoleniu” kursant zostaje sam z sobą i jeżeli dalej nie będzie konsekwentny, nie będzie się edukował, zgłębiał wiedzy teoretycznie i praktykował, to właśnie po max roku WYPALA SIĘ i kończy swoja przygodę z samorozwojem.
    Przydaje się również taki MASTERMIND/grupa wsparcia.

    Ja poznałem już może nawet ok. 10 osób, którym poleciłem Twoją stronę internetową, produkty, bloga itd.
    Wszyscy Ci faceci po ok. 3 miesiącach przyznają, że “wreszcie trafili na kogoś, kto nie opowiada kłamstw i realnie zaczynają się rozwijać i mieć efekty”.

    Zaufali mi, a przede wszystkim Tobie Paweł i jest ok.
    Oczywiście Twoją stronę polecałem większej ilości osób, ale NIE CHCIELI SŁUCHAĆ, więc ich nie zmuszałem…

    Jeden z kolegów powiedział ostatnio:
    “Paweł Grzywocz jest jednym z najważniejszych czynników na drodze mojego samorozwoju. Jako jedyny pisze prawdę i tylko prawdę” :-)

    W zasadzie trudno się z nim nie zgodzić ;-)

    Pozdrawiam

    Reply

    Jacek February 1, 2017 at 00:15

    Hey Michał
    Ja jak poleciłem mojemu znajomemu materiały Pawła, to mnie wyśmiał,powiedział mi , że całowanie kobiety dopiero na końcu 3 randki to frajerstwo, dodał , że trzeba być jeleniem , jeżeli w ciągu najpóźniej 25 minut nie zaczniesz pchać łapy w jej dupę to jesteś (cenzura)… Wyjaśniłem mu , że wystarczy patrzeć tak długo w oczy kobiecie dopóty nie spuści pierwsza wzroku i wymyślać tematy do rozmowy to wtedy pokażesz jej , że jesteś już potencjałem na coś więcej, a on mi na to , że wystarczy ją zdominować i pisać sms-y nacechowane sexualnie ( koleś od roku czai się z jakąś koleżanką i nie wie jak ją rozgryźć, powiedziałem mu wprost- ona raz odwołała spotkanie to już nigdy nie będzie szczerze pragnąć a on mi na to, że skoro pisze z nim smsy to nadal coś czuje, skoro poświęca mu czas, ahhhhhh… ) .Wygadany i niby pewny siebie, a teraz najlepsze jak z nim byłem w sklepie po piwo to zrobiłem mu test jego pewności siebie, zapytałem kasjerki które piwo poleci mojemu koledze, bo on nie może się zdecydować i UWAGA!!! – cały się zaczerwienił i skulił głowę do klatki piersiowej na widok blond,młodej,atrakcyjnej, obcej kasjerki i wepchnął mi 10 zł w rękę, powiedział ty mi kup i uciekł….

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 12:11

    Aż miło się pośmiać. Zrezygnowałem z takich znajomych, bo mnie za bardzo ciągnęli w dół. Nie dało się z nimi wytrzymać. Ich mundrości za bardzo psuły mi samopoczucie, bo nawet gdy się nie przejmowałem ich bajeczkami, to wracałem do domu kompletne wypompowany tą ciągłą walką, żeby nie przejmować się ich zacofanym gadaniem. Nawet po latach, gdy odkryli, co robię nigdy nawet nie odpowiedziałem na żaden ich kontakt, ponieważ wiem, że tacy ludzie się nigdy nie zmieniają. No może uwierzyłbym gdyby mi napisał swoją historię transformacji, ale na samo “co słychać”, to jestem pewien, że dalej są nieudacznikami i żyją na maksa przeciętnie, czyli byle jaka dziewczyna, jeśli w ogóle i co jakiś czas inna, bo są nieszczęśliwi oraz bezpieczna i mało płatna posadka, na którą narzekają, byle nie wykraczać zbytnio poza strefę komfortu. Z resztą te osoby miały rok do dwa lata na rozwój swojej świadomości i podejścia do życia podczas regularnej znajomości ze mną, więc skoro kompletnie nie było żadnych postępów, to się kompletnie od nich odciąłem. I to nie jest kwestia posiadania czegokolwiek, ponieważ wtedy niczym się nie różniliśmy poza SPOSOBEM MYŚLENIA, nad którym ja pracowałem całymi dniami, a inni nie. Dlatego tacy ludzie powinni cierpieć za swoją głupotę, a gdy takich nowych spotykam, to od razu potrafię zauważyć, jeśli nie potrafią słuchać i po chwili zmieniam się w tryb słuchania i tylko przytakuję, “tak, tak, masz rację” i czekam aż to się skończy.

    No po prostu nie da się rozmawiać z ludźmi, którzy wszystko wiedzą, bo nie mogą się niczego nowego nauczyć ani nas niczego nie nauczą, bo tak naprawdę to nic nie wiedzą, tylko wydają swoje opinie i przekonania. Wówczas w życiu pozostaje niewielu partnerów do rozmowy, ale tych najbliższych przynajmniej dobieramy sobie na wysokim poziomie.

    Takich też przyciągam często czytelników, bo podobnie jak ja musieli trochę się ugiąć, żeby czegoś posłuchać i zaczęli pracować nad swoim myśleniem i pokonywaniem strachu. Cieszę się, że mam w życiu kontakt z takimi ludźmi. To bezcenne.

    Reply

    Michał Lxxx February 1, 2017 at 18:56

    Jacku,
    pełno jest takich gości jak piszesz.

    Ja ostatnio przypadkowo spotkałem idąc w galerii handlowej takiego znajomego, który “wszystko wie najlepiej” i oczywiście szła jakaś tam dziewczyna i już komentował w prymitywny sposób:
    - ale dupa
    - ale ma cycki
    i takie tam bzdury

    Więc mówię do niego, żeby podszedł do niej i z nią porozmawiał, przedstawił się, pożartował.

    Powiedział:
    “właściwie, to nie jest w moim typie” :-)

    Ludzie mają olbrzymi strach przed odrzuceniem i brak samoświadomości + brak pracy nad blokadami naszego mózgu, powoduje takie nie inne sytuacje.

    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 19:13

    Ból i porażki motywują tylko niektórych. Większość woli wierzyć, że nic nie można zrobić.

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 11:48

    Dziękuję bardzo za polecenia oraz informacje o postępach kolegów, jak i Twoich.

    Reply

    Andrzej Leszno WLP January 31, 2017 at 21:16

    Hej Paweł już dawno nie czytałem twoich art ten jest naprawdę dobry zdroworozsądkowy nic dodać nic ująć . Ja nigdy nie poświęciłbym się aż tak żeby jeździć 5 godzin nieważne czym . Ok godziny w jedną stronę to max który z czasem i tak stanie się męczący może jakby dziewczyna była idealna zaryzykowałbym 1,5 godź np. Dojazd z Leszna do Wrocławia droga S5 będzie niebawem gotowa więc i czasy przejazdów się skrócą ale koszty pozostaną więc te 1,5h to i tak śliski temat . Kiedyś dojeżdżałem 30 km i to było już męczące po czasie. Tak że, twoja porada o tym żeby dziewczyna była w miarę blisko ma silne podstawy. A co u mnie powiem tak rok temu o tej porze myślałem ,że jakoś wszystko się układa pracowałem i spotykałem się z dziewczyną . Z pracy musiałem odejść ze względu na skandaliczne warunki finansowe teraz szukam pracy mam możliwość pracy jako kierowca ale w tej pracy będzie bardzo ciężko poznać dziewczynę po kilku dniach w trasie masz już wszystkiego dosyć i nic ci się nie chce. Oraz później utrzymać dziewczynę nadal są problemy ze spotykaniem odpowiedniej liczby dziewczyn w moim miasteczku. Koledzy ostro poszli z tematami związkowymi i dziwią się czemu ja sobie nie znajdę.

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 11:53

    Każdy ma swoje tempo, a tempo w pewnym stopniu jest uzależnione od jakiejś stabilizacji związkowo-finansowej. Jak się pozna kobietę do stałego związku, to można razem budować wspólną przyszłość i wtedy się szuka takiej pracy, żeby można było się spotykać. A jak się mieszka np. raz w jednym kraju, a raz w innym, to doradziłem takiemu czytelnikowi (lekarz), żeby poznawał kobiety i z nimi chodził, a jak się związek rozwinie, to wtedy będą razem decydować, co dalej, ponieważ on szczerze nie wiedział, czy się przeprowadzi do kolejnego kraju za rok czy za dwa czy w ogóle, bo musiał skończyć jakieś tam dodatkowe certyfikaty doświadczenie itp, więc nie będzie przez 2 lata unikał związku, bo nie wie, kiedy zadecyduje o zmianie kraju. Podobnie należałoby podejść do tematu, będąc kierowcą. Poznawaj dziewczyny wtedy, gdy masz czas i siłę, kiedykolwiek. Ja miałem takie potrzeby, że wolałbym zawsze spotkać się z jakąkolwiek interesującą dziewczyną w jakichkolwiek warunkach życiowych niż ciągle odkładać moje życie na później.

    Reply

    Andrzej Leszno WLP February 1, 2017 at 15:17

    Dzięki za odp nie jest wcale powiedziane ,że wrócę do pracy kierowcy po prostu istnieje taka możliwość ta praca bardzo mocno koliduje z życiem prywatnym równie dobrze mogę zając się czymś innym w bardziej uregulowanych godzinach.Ludzie z mojego otoczenia znajomi koledzy są już w zawansowanych związkach i czasami mnie to wkurza wiem ,że płytkie i szczeniackie ale czasami coś takiego mi się odzywa na zasadzie czemu on ma dziewczynę a ja nie. Ale z drugiej strony dochodzi do mnie później głos rozsądku i myślę sobie czy chciałbym taką dziewczyne jak ma kolega X no właśnie nie chciałbym . To trochę jak sport raz są sukcesy a innym razem kontuzje, porażki, awarie sprzętu. Ale tak czy siak jakoś życie zawodowe mysi być poukładane bez tego niema co się brać za szukanie dziewczyny pozdr.

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 15:57

    Właśnie o to chodzi. Świadomość jest tutaj ratunkiem. Oni są nieświadomie w związkach i stąpają po cienkim lodzie, czyli albo się uda albo nie oraz albo są zadowolenie z tej kobiety albo nie. To wielka odwaga i siła, gdy nie ulegamy tej presji i to dodaje pewności siebie.

    Reply

    Michał Lxxx February 1, 2017 at 19:03

    Andrzej,
    presja społeczna na bycie w związku jest ogromna.

    Niestety wiele ludzi traktuje znalezienie drugiej osoby jak kolejne zadanie do wykonania.
    Wygląda to tak, jakby mieli kartkę i na niej zapisane:
    - wybudować dom
    - wsadzić drzewo
    - (…)
    - poznać kobietę/mężczyznę

    I jest poznałem, zadanie wykonane mam spokóJj

    Później pada pytanie:
    Masz babę ? :-)

    Odp; mam

    No to ok :-)

    Uważam, że trzeba jednak żyć swoim życiem i po prostu raz na jakiś czas na mojej drodze pojawia się jakaś kobieta, spotykamy się, jest ok, to przecież możemy być razem, a nie jakieś chore ZADANIE DO WYKONANIA ( !!! )

    To tak pół żartem, pół serio i w wielkim skrócie :-)

    Michał

    Reply

    Andrzej Leszno WLP February 1, 2017 at 21:11

    Tak presja w naszym kraju jest duża jest jakieś takie podejście znalazłem jakąś dziewczynę ok kolejny punkt z listy odhaczony i w zasadzie już jest spokój. Znalezienie byle jakiej dziewczyny to żaden wyczyn każdy to potrafi znalezienie normalnej nawet nie ekstra ale normalnej dziewczyny wyglądającej normalnie i mającej coś w głowie to już sprawa trudniejsza. Ja nie jestem zdesperowany jestem na pewno silniejszy psychicznie niż kiedyś. Siłę psychiczną dała mi praca kierowcy naprawdę 2 lata jeżdżenia po całej PL oraz za granicę mocno mnie uodporniło, musiałem sobie radzić w różnych trudnych sytuacjach a druga rzecz to sport staram się wykonywać dużo aktywności na powietrzu głównie rower to jest mój ulubiony sport oraz raz w tyg czasami dwa siłownia. Problem braku dziewczyny jest trochę kłopotliwy w jakiś takich sytuacjach wakacyjnych ,sylwestrowych, karnawałowych . Np znajomi chętnie zaprosiliby mnie na zabawę ale wiedzą ,że nie mam z kim przyjść więc mnie nie zapraszają . Inna sytuacja Latem wszyscy walą jak dzicy nad morze a ja nie mam za bardzo z kim pojechać bo każdy jedzie z dziewczyną to też frustruje ale jestem już na tyle silny ,że na kilka dni pojadę sam jak będzie trzeba taki samodzielny wyjazd to też świetna sprawa można się wyciszyć ,poznać nowych ludzi itg.

    Reply

    Grzywocz February 2, 2017 at 09:42

    Zastanów się, czy zagadujesz do dziewczyn w każdej możliwej sytuacji. Ja miałem takie samo myślenie, jak Ty, czyli zero presji czy pośpiechu, ale codziennie rozmawiałem z jakąś dziewczyną i to dawało mi dużo frajdy, nadziei i motywacji, że w końcu spotka tę właściwą. Bez tych zagadań czułbym się raczej, że zamiatam temat pod dywan. Ok, kobieta nie może być celem ani sensem życia i nie była, natomiast chodziło o to, że miałem takie potrzeby emocjonalne i fizyczne, że dostawałem do głowy, więc wolałem już pogadać przy każdej okazji i dobrze się przy tym bawić niż stać w miejscu.

    Reply

    Damian February 26, 2017 at 23:21

    w pełni sie zgadzam. Bardzo trudno nie ulegac tej ogromnej presji społecznej. Czasem czuję się tak, jakbym był oblężony na jakiejs wyspie i sam jeden bronił się przed przeciwnikami którzy z kazdej strony, strzelają do mnie tą presją na związek. Ci “przeciwnicy” to ludzie z mojego otoczenia: rodzina, przyjaciele, wspolpracownicy, dalsi znajomi.

    Pewnie niektórzy z nich są naprawdę w udanych związkach. Na pewno jest ich sporo, ale zapewne równie duzo jest w związkach “z rozsądku”.

    Niestety w społeczenstwie jest tak, ze ten który jest w związku jest OK, a ten który jest sam to jest z nim cos nie tak (moze za bardzo wybrzydza? moze niesmiała ciota? moze jakis pedał?). Tak ludzie patrzą. Nieraz słyszałem cos w stylu: “gosciu zrobił sie taki dziki, 34 lata, nie rucha to zle to na niego wpływa” – tak wypowiadał się jeden z moich wspołpracowników o innym współpracowniku. Gdy sie takiego czegos w kółko słucha lub innych podobnych głupot, to słyszy się przekaz, ze byc samemu to jakaś patologia.

    Reply

    Paweł February 1, 2017 at 15:45

    Panie Grzywocz,

    Bardzo ciekawy artykuł. Fakt, że spotykając się na odległość trzeba się liczyć z tym że po pół roku ktoś się musi przeprowadzić.

    “Zawsze takie kilkugodzinne dojazdy na randki były i są dla mnie demonstracją desperacji i bezradności obydwu stron.
    Jedna i druga strona ma tak małe pojęcie o poznawaniu nowych ludzi i stwarza sobie tak mało opcji, że przykleja się do jakiejś osoby z drugiego końca Polski.”

    I co z tego. Czemu trzeba to przedstawiać w negatywnym świetle. Nie każdy jest guru uwodzenia. Spotykasz dziewczynę wydaje się w porządku, zaczynasz o niej myśleć a ona po miesiącu ucieka i tak znowu i znowu, po dwóch latach masz już dość tego, czujesz się tym wszystkim sfrustrowany i zmęczony “znowu przechodzić przez to samo”… nagle przez przypadek spotkasz 400km osobę z która masz szanse być do końca życia, tego czego szukasz i ona też Ciebie cały czas szukała… może powinieneś zmienić słowo “desperacja” na “frustracja”

    a co do bezradności okey oboje są już bezradni, ale w końcu na siebie wpadli… muszą włożyć bardzo dużo wysiłku w związek, ale jeśli to jest naprawdę to osoby bezradne również mają szanse mieć happy end i żyć długo i szczęśliwe.

    Fajnie napisałeś żeby mieć świadomość w co się pakuje bo spotykacie się 2 miesiące i co dalej…

    Pozdrawiam Paweł,

    Reply

    Grzywocz February 1, 2017 at 16:00

    Tak, zgadzam się, że desperacja to wynik frustracji. Pozostaje zadawać sobie pytanie, co mogę zrobić lepiej, aby się nie frustrować, żeby nie musieć dywagować nad tym, czy podołam dalekim dojazdom.

    Reply

    Kuba February 1, 2017 at 22:04

    Paweł zgadzam sie z twoją wypowiedzią w kontekście tej frustracji. Ciężko jest trzymać motywację w momencie kiedy wszystko jest zapięte na ostatni guzik , wygląd , rozmowa, pewność siebie genaralnie zagadywanie nie daje już progresu jak na początku. Robisz kilkadziesiąt podejść z zerowymi wynikami , poznawanie niezaiteresowanych dziewczyn też mnie już nudzi. No nic trzeba być twardym ;) Można kombinować ale tego chyba nie da sie wyminąć. Mam nadzieję że czas ,wysiłek i pieniądze przeznaczone na ten interes dadzą kiedyś efekty.

    Reply

    Grzywocz February 2, 2017 at 09:55

    Ja np. zagaduję do dziewczyn, które nie są zainteresowane, bo im się nie podobam albo są zajęte, ale mimo wszystko są bardzo miłe, potrafię wprowadzić emocje do rozmowy, pośmiać się, cieszyć się tym, bawić tym, miło spędzić czas nawet z niezainteresowaną dziewczyną, która grzecznie odpowiada i rozmawia. Super też mam rozmowy nieraz z zajętymi dziewczynami, gdy pytam “kiedy ślub” i “jak się poznaliście”. To bardzo cenne doświadczenie i dobra zabawa.

    Także, jeśli coś takiego, jak powyżej generuje dużą frustrację, to by znaczyło, że w moim życiu jest coś nie tak i mam jakąś chorą pustkę, którą chciałbym zapełnić dziewczyną, a to tak nie zadziała i potem związek weryfikuje, że jesteśmy nieszczęśliwi i desperacja oraz bycie potrzebującym wyjdzie na jaw.

    Albo ta frustracja wynika z tego, że dziewczyny reagują negatywnie i nawet grzecznościowo nie chcą pogadać. Wtedy należy się zastanowić, czy nie robisz czegoś źle, że na kilkadziesiąt dziewczyn żadna nie chce grzecznie i miło pogadać, mimo że nie jest zainteresowana.

    Jaki progres ma dawać zagadywanie? Gdy już jesteśmy w tym obyci i swobodni to jest kwestia spotykania odpowiednich osób, a na to mamy częściowy wpływ w postaci wybierania odpowiednich miejsc i napotykania oraz odzywania się w codziennych miejscach do odpowiednich dziewczyn, więc jeśli technicznie jesteś swobodny, to nie ma sensu się frustrować czymś, na co masz ograniczony wpływ.

    Reply

    Kuba February 2, 2017 at 20:13

    Sytuacja jest taka, jak mówisz jeśli wyjde z domu na jakieś wydarzenie zrobię podejście, pogadam dłużej to szczerze mówiąc wisi mi to czy jest zainteresowana czy nie. Już wiem co muszę przestawić w głowie. Mianowicie czytając lekturę w tej tematyce wiele jest postawione na “wiele spotkań” podświadomie chyba porównuję sie z tym. A fakt jest taki że potrzebuje jednego trafienia ,nie 60 ;) Trzeba sie rozwijac na tą chwilę uczę sie codziennie innej nowej umiejętność mam 6 zainteresowań . Paweł jak wygląda różnica jeśli poznawany obiekt ma np 18 lat a drugi 23. Z moich obserwacji wynika że dziewczyny. młodsze czasami wręcz sie boją.

    Reply

    Grzywocz February 2, 2017 at 21:58

    Zależy od charakteru, ale generalnie im młodsze, tym bardziej nieobyte towarzysko i zlęknione. A co do umiejętności to polecam nauczyć się przemawiać, bo to bardzo się przekłada na pewność siebie i komunikację, czyli również poznawanie dziewczyn.

    Reply

    Kuba February 2, 2017 at 22:24

    Z występami publicznymi w moim rejonie jest ciężko. Ja znalazłem inny sposób organizuję imprezy gdzie musze pokierować grupą itd równie ciężkie zagadnienie i praca z ludzimi druga rzecz to fotografia tam też dużo pracuję sie z innym człowiekiem. I i wynazlem ciekawy patent mianowicie jak idziesz na jakieś wydarzenie np ostatnio WOŚP zabierz lustrzanke ;) od razu jesteś inaczej postrzegany można wchodzić tam gdzie niedo konca wolno ;)

    Reply

    Marek February 1, 2017 at 21:18

    Cześć Paweł.

    Mam do Ciebie pytanie. Czy mógłbyś mi powiedzieć jak zagadać do dziewczyny w autobusie oraz na przystanku? Wiem, że to nie są dobre miejsca do poznawania kobiet, ale będę Ci wdzięczny za odpowiedź. Kilka razy zdarzyło mi się zobaczyć interesującą dziewczynę w takich miejscach i nie zagadałem, ponieważ nie wiedziałem jak pociągnąć temat. Oczywiście mogę zapytać o której przyjedzie jakiś tam autobus, ale co dalej? Co o tym sądzisz?

    Pozdrawiam Marek

    Reply

    Grzywocz February 2, 2017 at 09:47

    Musisz nauczyć się pokazywać niewerbalnie i trochę werbalnie intencje, że chcesz sobie z nią pogadać, wnieść trochę pozytywnej energii do waszego życia, umilić sobie i jej czas, zobaczyć, co się stanie. Możesz takie rzeczy nawet mówić: “Cześć, chciałem wnieść trochę pozytywnej energii do Twojego życia/Chciałem uczynić Twój dzień lepszym/Chciałem się przedstawić/Chciałem z Tobą sobie pogadać”, a do tego głęboki kontakt wzrokowy i uśmiech. No bez tego możesz sobie nawijać o autobusach, a dziewczyna będzie myśleć, o co Ci chodzi i jakiś cichociemny jesteś oraz się skrępuje, gdy Ty będziesz skrępowany. A po takim zagadaniu dopiero można pogadać, skąd pochodzi, gdzie się urodziła, jaki rodzaj autobusów lubi (długie czy krótkie), czym się interesuje itp. Takie przykładowe nagrania audio z podejść dodałem do najlepszym miejsc do poznawania kobiet tutaj. Kluczowe jest ustalenie od razu kontekstu flirtu, zabawy i poznawania. Bez tego to będzie nieśmiała gadka o niczym.

    Reply

    Michał Lxxx February 2, 2017 at 22:05

    Paweł,
    możesz podesłać link do takiego artykułu jaki kiedyś zamieściłeś, gdzie bardzo dokładnie policzyłeś KOSZTY rozwodu, rozwalonej relacji itd.
    Nie mogę tego znaleźć w google.

    Chciałem ten artykuł pokazać jednemu koledze, który nie przyjmuje do wiadomości rzeczywistości i pomimo tego, że pewna kobieta z nim tkwi i go nie szanuje, on cały czas ją krystalizuje i tłumaczy każde jej chore zachowanie, np. ona spóźnia się godzinę ( !!! ) na spotkanie z nim, a on ją tłumaczy, że były korki itd.

    Poleciłem gościowi Twoją stronę, ale chyba do niego nie dociera.
    Szkoda mi faceta, więc ostatni raz chcę jemu podesłać ten artykuł.

    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz February 3, 2017 at 08:03

    Wyślij mu “4 toksyczne typy kobiet” i “Dziewczyna się nie stara w związku”. Pewnie w jakimś newsletterze było o tych kosztach, którego nie potrafię znaleźć. Pamiętam na pewno, że napisałem o kosztach na stronie z kursem 12 randek i “Jak utrzymać związek”. Generalnie on nie chce Cię słuchać, ponieważ jest seksualnym i emocjonalnym desperatem oraz głupcem, skoro nie poszukuje rozwiązań i zadowala się patologią oraz odrzucił już raz Twój głos rozsądku. Olewaj natychmiast takich ludzi, to będziesz szczęśliwszy. Jak na filmiku yt “Zimne przebudzenie”. Najwyżej zapodaj takiemu zombiakowi linkiem i więcej z nim o tym nie gadaj, a najlepiej w ogóle z nim nie gadaj, bo po co Ci znajomi-zombie. Z resztą ja bym takiemu nawet linka nie posłał. Niech sam sobie znajdzie. Skoro nie chciał o tym słuchać twarzą w twarz, to dlaczego miałby o tym czytać. Ślepy i głupi, więc to nie ma sensu. Idź dalej i nic takim nie mów. Za głupotę się płaci i nie ma sensu o nich walczyć, skoro sami o siebie nie walczą.

    Reply

    Pietr20 February 5, 2017 at 15:09

    pytanie Paweł tak z innej beczki. Spotkałem sie z dziewczyną 8 razy. Ona pod koniec 8 spotkania zaproponowała, zebysmy wybrali się następnym razem do teatru. Co Ty myslisz o tym? Jeszcze nie jestesmy oficjalnie razem. Bilety do teatru kosztują ok 30zł, nie jest to jakos duzo, ona dokłada się do spotkan, tak wiec mysle ze jesli chodzi o teatr to kazdy zapłaciłby za siebie. Jest zimno, lepiej spedzac wiecej czasu pod dachem, niz na zawnątrz, a teatr by był ciekawym urozmaiceniem, zwłaszcza ze ona ma ochote na teatr.

    Reply

    Grzywocz February 5, 2017 at 16:21

    Prawdopodobnie ona Ci zwróci pieniądze za siebie albo przy kasie od razu się do rzuci. Teoretycznie powinna płacić ta osoba, która zaprasza, a jak to w praktyce wyjdzie, to zobaczysz, bo raczej nie powiesz jej: “Hej, to Ty mnie zaprosiłaś, więc myślałem, że stawiasz”. Także nie przejmuj się tym. Przy kasie wyjmij portfel i jak ona nie wyjmie, to zapłać za was oboje. Następnie obserwuj, czy ona Ci kiedyś zwróci za swój bilet czy zapłaci za następny taki wypad, czy jak to rozegra. Sam nie nalegaj na zwrot. To ona ma się tym martwić.

    Jeśli czujesz się niekomfortowo z tym teatrem, to zawsze możesz zmienić miejsce randki i na miejscu skierować się z nią do czegoś podobnego, jakiś dom kultury, galeria sztuki, muzeum, koncercik jakiś w knajpce itp. a o teatrze powiedzieć, że Ci się nie chce 2 godziny siedzieć na jakieś sztuce i wolisz coś bardziej aktywnego z nią porobić. Tzw. asertywność, czyli spoko, chętnie się spotkam, a co do miejsca, to zobaczymy, mam parę innych pomysłów.

    Reply

    Pietr20 February 9, 2017 at 23:40

    Dzięki za odp. A powiedz co sądzisz o tym zeby ją zaprosic do siebie na kawę/herbate albo drinka i obejrzec u mnie film? Mieszkam sam. Mam film który ona by chciała obejrzec a nie ogladała, jeszcze nie ma go w necie bo niedawno wyszedł z kin. Jest zimno wiec np ja osobiscie to chciałbym z nią spedzic randke w domu chociaz raz. Nie mam zamiaru sie do niej dobierać jako pierwszy podczas filmu i raczej nie planuje tego teraz, bo mamy 8 spotkan wiec na takie akcje jeszcze za szybko. Chodzi o sam film i spedzenie czasu chociaz raz na spokojnie, nieco inaczej niz ciagle gdzieś wychodząc (zobaczyłaby, ze ze mną mozna spedzac czas przeroznie, zarowno aktywnie jak i na spokojnie w domu, zobaczyłaby ze “jestm do tanca i rozanca” – oczywiscie nie jest to proba imponowania tylko moje prawdziwe “ja”).

    Reply

    Grzywocz February 10, 2017 at 07:43

    Wtedy zabijasz wyzwanie i tajemniczość oraz organizujesz randkę, jak dla starej pary. Ona wtedy będzie miała mniej powodów do zastanawiania się i spytania Ciebie o więcej spotkań oraz, gdzie to zmierza. Poza tym pokazujesz pierwszy swoją prywatną przestrzeń jako pierwszy. To ona pierwsza powinna Cię zaprosić do domu albo spytać, kiedy pójdziecie do Twojego domu. Poza tym każda normalna dziewczyna, gdy idzie do Twojego domu, to zdaje sobie sprawę, że jest to możliwość do jakichś większych czułości i na jakimś poziomie musi się pogodzić z taką ewentualnością. Także na każdej linii mordujesz wyzwanie i tajemniczość takim ruchem. Plusów? Organizowanie randki, jak dla starej pary nie jest żadnym plusem. Po prostu nie chce Ci się prowadzić randek na zewnątrz. Na związek może to mieć gorszy wpływ niż lepszy, co nie znaczy, że wszystko zaprzepaści, tylko będziesz po prostu mniej atrakcyjny, mniej tajemniczy, ona będzie mniej się zastanawiać, stracisz sporo kontroli nad sytuacją oraz ona będzie mniej skłonna do zastanawiania się, co jest między wami i będzie mniej się starać, a Ty będziesz bardziej we mgle. Plusy? Tak jest wygodnie dla Ciebie i dla niej też, mniej roboty niż z randką na zewnątrz. Minusy? Same minusy dla Twojej atrakcyjności i kontroli nad tym, co się dzieje. Ja bym w życiu pierwszy nie zaprosił do siebie dziewczyny, na której mi zależy i czekałbym na jej propozycję pójścia do mnie albo do niej, bo jeśli ona mieszka z rodzicami, to długo nie zaprosi do siebie, ale zapyta, kiedy ją zabierzesz do siebie.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: