Najlepsza technika na “drętwą ciszę” oraz jak zmieniłem się ze sztywniaka w interesującego rozmówcę dla kobiet i Ty możesz zrobić to samo:

kolejne video wkrotce
kolejne video wkrotce
kolejne video wkrotce

 
 
 
 
 

Video Kurs Konwersacji Jest Już Dostępny!

video kurs konwersacji

 

Zdobądź swoją kopię na stronie:

   http://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/kurs-konwersacji/

VN:F [1.9.20_1166]
Oceń Wpis:
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
Najlepsza technika na "drętwą ciszę" oraz jak zmieniłem się ze sztywniaka w interesującego rozmówcę dla kobiet i Ty możesz zrobić to samo: , 5.0 out of 5 based on 1 rating

Poszukiwano

  • paweł grzywocz jak zainteresować dziewczynę rozmową

Zostaw swój komentarz...

{ 37 comments… read them below or add one }

jar April 17, 2012 at 14:57

Nie chce mi się nawet oglądać tego video.. ale postanowiłem, że coś napiszę.
Piszesz tam swoje jakieś artykuły, jedne gorsze inne lepsze.. nie czytam ich również bo po kilku przeczytanych wiem, że są mało warte dla SEKSUALNIE WARTOŚCIOWEGO MĘŻCZYZNY.

Drętwa cisza piszesz.. skoro jesteś już tak “doświadczony” to powinieneś wiedzieć, że ta cisza to coś zajebistego! To właśnie ona wprowadza tą nutę flirtu, dzięki niej kobieta chce ją przerwać i.. INWESTUJE :) Panowie ni bójcie się tej jak to dużo osób nazywa “zdrętwej” ciszy.. zauczcie czuś się z nią komfortowo! Bo tylko dzieki temu nie będziecie się bali kolejnej, kolejnej i następnej randki :) To wam pomoże, gwarantuję! :) Kobiety tak samo jak my mężczyźni chcą dobrze wypaść na randce i też się stresują! :)

Pozdro, powodzenia w zmianie siebie. Ja już tą zmianę przeszedłem – nie wracam wstecz! :)

Reply

bartek April 17, 2012 at 15:08

Co do tej ciszy to naprawdę musi ta laska mocno na Ciebie lecieć, żeby chcieć ja przerwać. Zresztą jak ta cisza będzie długa to wydasz się jej nudny. Poza tym pomijasz fakt ego i wychowania większości pięknych lasek, które przynajmniej na początku uważają, że ona są księżniczkami i koleś powinien za nimi latać i o nie zabiegać.

Reply

Damian April 17, 2012 at 15:10

No i kolejny mega fanatyk Mancera, który uważa, że “wszystkie rady Grzywocza są do dupy”…

Popieram, drętwa cisza nie jest zła. Ale zastanów się, ile razy podczas randek z jedną dziewczyną będzie tych drętwych cisz? 1? A może 5? A tak naprawdę to prawie na każdej randce jest kilkunastusekundowa cisza i jakbyś nie chciał zauważyć kobieta NIE ZAWSZE ją przerwie. Czasami zdarza się, że kobieta chce sprawdzić czy mężczyzna sobie poradzi z ciszą i czy coś powie. I co? Nic nie powiesz? Po 15 minutach rozmowy na randce przez reszte jakich 45 minut będziesz milczał?
Zastanów się.

Reply

Grzywocz April 17, 2012 at 15:20

Dzięki bardzo za wsparcie. A takie rady typu: “Cisza jest dobra, cisza buduje napięcie, cisza testuje pewność siebie kobiety i jej zainteresowanie” – takie rady są dobre, ALE NADAL NIE ROZWIĄZYWAŁY MOJEGO PROBLEMU! Dalej nie wiedziałem, o czym mam rozmawiać z dziewczyną i co powiedzieć, gdy skończą się tematy. Strasznie męczyły mnie rady typu: “Bądź pewny siebie, miej wyjebane”. Fajnie, dobrze. Ale nadal nie wiedziałem, o czym gadać. Jakby kilka prostych tekstów na podtrzymanie rozmowy to był taki wielki problem, żeby jakiś “znawca” podał mi je jak na tacy i żebym mógł je użyć, gdy tylko będzie taka potrzeba. Dlatego nie robię godzinnego wykładu jak być pewnym siebie, tylko daję Ci 3 proste i ciekawe pytania, które możesz w sytuacji awaryjnej zastosować i żadnej przedłużającej się ciszy nie będzie. Mnie to bardzo pomagało, gdy kiedyś stresowałem się na randce z ładną dziewczyną. Miałem te pytania gotowe i gdy trzeba było świetnie ożywiały rozmowę.

Reply

Paweł April 17, 2012 at 18:08

Seksualnie atrakcyjny i wartościowy to nie to samo (jedno i drugie jest ważne,ale to nie są tożsame rzeczy),to jest raz, a dwa,jak ty chcesz,by laska cię poznała,jak będziesz często milczał. A tak w ogóle,to nie sądzę,by mężczyzna,który KAŻE KOBIECIE PROWADZIĆ ROZMOWĘ,był dla niej atrakcyjny.Bo jeśli zbyt długo i często milczysz,to zmierzasz właśnie do tego,żeby to ona poprowadziła rozmowę.To nie jest atrakcyjne.To facet ma prowadzić relację.

Co do powodzenia w zmianie siebie – wielkie dzięki.Przeszedłem ją i również nie zamierzam wracać wstecz.Ale niestety co do ciszy w konwersacji nie zgadzam się do końca. Owszem,trajkotanie non – stop jest niemożliwe i też nie jest dobre,ale musisz coś mówić. Pewnie,musisz,po tym,jak już powiesz parę rzeczy,rozśmieszysz laskę,opowiesz parę historii,to cisza też się przydaje i zamilknąć na chwilę też trzeba,aby laska coś powiedziała (też musi zainwestować). Także tego rodzaju cisza pomaga,ale nie można zbyt długo milczeć i kazać kobiecie prowadzić konwersację.To nic dobrego.

Co do wartości materiałów Pawła – przypuszczam,że nie bardzo zrozumiałeś,o jaką ciszę chodzi.Chodziło o DRĘTWĄ CISZĘ,czyli taką,w której facet nie wie,co ma powiedzieć,zastanawia się nad tym i czeka,aż laska się zestarzeje…Chyba taka cisza jest trochę,sorry za wyrażenie,chujowa,nieprawdaż?

Natomiast zgodzę się,że cisza może być sprzymierzeńcem,pod warunkiem,że odpowiednio ją wykorzystujesz.Jeśli nie wynika ona z braku tematów czy stresu,ma na celu budować napięcie i zaciekawienie ,,Kurczę,co on tym razem powie?”, i trwa nie za długo,to wtedy cisza jest OK.Także trzeba rozróżnić te dwa rodzaje ciszy: drętwa i budująca napięcie. Paweł w swoim artykule krytykuje ten pierwszy rodzaj – wynikający ze stresu i braku tematów do rozmowy oraz z faktu bycia zamulonym nudziarzem. Dlatego uważam,że materiał jest jak najbardziej wartościowy
Pozdrawiam

Paweł

Reply

Michał April 17, 2012 at 18:19

Koeldzy, już wspomnieli, że owych ciszy moze być kilka po kilkanaście sekund. Pewne jest ( bynajminej dla mnie ) zeby nie próbować tego na kilku pierwszych randkach, gdzie grunt pod nogami jest jeszcze słaby. Drugą rzeczą moze być odbiór takiej ciszy pzrez dziewczyne, jedna moze odebrać ją dobrze i z checia wejdzie w ta gre, a druga się zniecheci. Ja wole to co przedstawił Paweł ; )

Reply

Paweł April 17, 2012 at 18:44

No,ja jestem jak najbardziej za tym,co przedstawił Paweł.I źle się wyraziłem,bo nie uważam,że takich ciszy ma być kilka.Powinna być jedna,krótka i ma budować napięcie.I zgadzam się,by nie próbować tego na pierwszych randkach,zwłaszcza,jak się nie ma doświadczenia. A co do wykorzystania ciszy,by budować napięcie i po krótkiej chwili nawijać dalej,to wyczytałem w jednym z e – maili Pawła. I masz rację,na początku nie próbować tego,bo dziewczyna jeszcze cię nie zna na tyle,byś miał tego próbować. Mam nadzieję,że teraz zostałem dobrze zrozumiany :)

Pozdrawiam

Paweł

Reply

bartek April 17, 2012 at 15:06

No to u mnie jak już dochodziło do randek to z reguły było juz nieźle i w sumie to tylko jedna nie wypaliła, ale to bardziej dlatego, że właśnie zachowywałem się jak kolega, bo ona akurat trochę przed tą naszą randką zeszła się z byłym i wiedziałem, że to było dlatego, że on ją uprosił, żeby jeszcze spróbować i ogólnie tak jęczał aż ona się zgodziła. A mi zależało no to się z nią spotkałem licząć, że to ja pchnie do wybrania mnie, a na tych spotkaniach to prawie cały czas po prostu gadaliśmy, więc ciężko było, żeby nagle coś miało niewiadomo jak zaiskrzyć, potem nawet spotkaliśmy się jeszcze raz, ale koniec konców kto inny ją skłonił do zerwania, który wtedy sam miał inną i ją rzucił dla tej, ale po kilkunastu dniach ta mu się znudziła. A ona jest teraz z gościem, który chodził za nią jak pies i był cały czas dostępny, więc doszedłem do wniosku, że w sumie to dobrze, że to nie ze mną była tak z braku laku.
A z takich najgorszych rozmów to kiedyś z dziewczyną tańczyłem na szkolnej dyskotece i potem właśnie jak desperat zacząłem z nią tańczyć, ale już wtedy pokazałem, że jestem zdesperowany, bo za dużo z nia chciałem tańczyć, do tego potem kiedyś w końcu kończyliśmy o tej samej godzinie to zamist wracać z kumplami do domu to poszedłem w innym kierunku z nią, że niby do takiego jednego sklepu idę i przez cało drogę gadaliśmy to nawet nie wiem o czym gadaliśmy, o szkole, o simsach, w które ona wtedy grałą, po prostu gadałem co mi ślina przyniosła na język. Za wszelką cenę chciałem o czymś gadać zamiast ją sobie odpuścić, bo widać było, że już po tej dyskotece dość mocno zabiłem jej zainteresowanie, w sumie numer udało mi się zdobyć, ale do spotkania nie doszło, a dopiero po tym jak 3 razy zadzwoniłem i się wykręcała i potem napisałem jej jakiegoś głupawego esa w stylu by mi szczerze napisała czy w ogóle chce się spotkać i dopiero wtedy sobie odpuściłem.

Reply

Damian April 17, 2012 at 15:14

Moja najbardziej drętwa rozmowa z dziewczyną

1 to ja
2 to dziewczyna

1 A tak w ogóle to co tam u Ciebie?
2 a spoko
1 dobre masz oceny w szkole? O-ogólnie ci dobrze idzie?
2 tak sobie..
1 aha..
2 ..

Reply

Dawid April 17, 2012 at 15:57

Moja najbardziej drętwa rozmowa z dziewczyną:

J – Ja
O – Ona

J: A tak co tam u Ciebie jeszcze słychać?
O: Aa, nic.
J: Yhy..
J: A w szkole jak? W porządku?
O: Leci..
J: Aha..
J: Dobra, ja lecę. Mam jeszcze coś do zrobienia.
O: Już?? Przecież dopiero co się spotkaliśmy.
J: No tak, ale muszę lecieć. Narazie, trzymaj się.

Reply

Paweł April 17, 2012 at 16:13

Cisza.
Ona: Co mi powiesz ciekawego?
Ja: Nic Ci nie powiem
Cisza

Reply

Marcin April 17, 2012 at 23:27

dobre:) podoba mi się!

Reply

Jakub April 17, 2012 at 16:21

O chryste kiedy sobie przypomne moja pierwsza randke. To mysle sobie jakim oslem bylem. (Przepraszam za brak polskich znakow, mieszkam za granica, i komp nie ma polskich ustawien dla klawiatury). Mialem jakos 15 albo 14 lat , podkochiwalem sie w mojej najlepszej kumpeli. Dziewczyna raczej normalna, brazowe oczy ciemny blond wlosy etc. Ale w koncu powiedzialem jej, jak czuje, ona usmiechnela sie i powiedziala “okej, moze cos z tego bedzie”. Ja glupi ucieszylem sie jak osiol, ze daje mi nadzieje. Ale coz popelnilem wtedy wszystkie mozliwe bledy. Umowilismy na nasza pierwsza oficjalna randke, standard Kino. Ja oczywiscie zawsze gram gentelmana, cokolwiek by sie nie dzialo zaplacilem za bilety etc. Pamietam ze byl Harry Potter , ktora czesc nie pamietam. Normalnie nigdy nie mialem , problemow zeby z nia zagadac czy cos, zawsze chodzilismy wszedzie razem smiejac sie , ale tym razem, to byla RANDKA. Ja oczywisci sparawe potraktowalem powaznie. Serio, nie wiedzialem co mam powiedziec , czy ja skomplementowac czy cos… No koncu sie znalismy juz dluzszy okres czasu, ale no wiadomo, teraz sprawa wyglada troche inaczej . Po kinie zabralem ja do maca , zeby cos szybko przekasic i pozniej powloczy sie troche po galerii. Tym razem bylo lepiej, ale ciagle sztywno. Napiecie bylo wyczuwalne miedzy nami, nie mielsimy za bardzo zadnych pomyslow o czym pogadac… Probowalismy cos o filmie, ale za bardzo nie szlo. Bylem poprostu nie soba. W koncu po jakis 4 godzinach, odprowadzilem ja cala i zdrowa do domu. I tak nie wiem, jakim cudem, po 3cim spotkaniu oficiajlnie zostlismy para. Zerwalismy po 9 miesiacach. To chyba byla jedna z moich najgorszych randek.

Reply

Grzywocz April 17, 2012 at 16:58

Dzięki, super opisane odczucia. Miałem bardzo podobne. To przez te głupie romantyczne filmy robiliśmy z siebie takich nieudaczników. Dopóki wszystko było normalnie to było o czym gadać, ale nagle gdy chcieliśmy czegoś więcej, dziewczyna nam się podobała, to kończyły się tematy i było do dupy. Jakież to dziwne. Powinni takich rzeczy uczyć OJCOWIE albo mógłby być taki przedmiot w szkole. Ale wtedy nie miałbym pracy : ). Nie ważne, przynajmniej bym nie cierpiał wiele lat i nie byłoby takiego problemu. Chciałbyś chodzić z dziewczyną, to po paru luźnych spotkaniach byś ją całował w usta i bez żadnego gadania by wszystko szło w dobrą stronę. A tak, to “hoduje” się zakompleksione społeczeństwo, puszcza im się reklamy z nierealnymi ludźmi, w gazetach to samo, filmy głupie, wszystko w nich na opak, gdzie facet ciota wygrywa najlepszą laskę, a ona cały film jest z jakimś chamem i potem nie wiadomo jak się zachowywać. Nie jestem już w stanie nawet ogarnąć ile gówna mamy wpojonego do głowy przez czynniki niezależne od nas. Radzę zrezygnować z dołujących kolegów, porad rodziców, przestać oglądać telewizję i czytać gazety, i popularne portale. Albo patrzeć na to z wieeeeelkim dystansem. Mnie to bardzo pomogło się “obudzić z niewiedzy”.

Reply

Anonim April 17, 2012 at 17:00

Znałem tę dziewczynę z widzenia i w końcu do niej podszedłem.

Ja: Nazywam się X, czasem się widujemy. Kojarzysz mnie?
Ona: Nie…
Ja: Nie?
Ona: Nie…
Ja: Aha

I sobie poszła. Jestem pewien, że kojarzyła.

Reply

Paweł April 17, 2012 at 17:10

U mnie było kilka drętwych rozmów z laską.Oczywiście zawsze one wynikały z tego powodu,że chciałem jak najlepiej wypaść,aby dziewczyna była zachwycona rozmową,bo jest takie powiedzenie (które zawiera w sobie nutkę prawdy),że ,,kobieta rozbawiona to kobieta zdobyta” oczywiście trochę za dużo powiedziane,(bo podstawą jest tak prowadzić rozmowę,by kobieta mogła cię poznać,byś stanowił dla niej wyzwanie,potrafił ją zaciekawić,by chciała z tobą przebywać,by powoli dawkować jej wiedzę o sobie i aby chciała cię poznawać) ale to tylko jeden z elementów.Niemniej jednak jeden z najważniejszych,i PODSTAWOWY,gdyż bez niego nie da się być wyzwaniem,zainteresować sobą kobiety i fantastycznie prowadzić związku. Ale do rzeczy…

Pisałem już w najbardziej łajzowatej historii o dziewczynie,którą poznałem w liceum,dawała mi oznaki zainteresowania,świetnie się nam gadało,szybko się zakochałem.Potem doszło do tego,że się przytulaliśmy,a ona w końcu mi powiedziała,że jestem tylko jej kolegą i niczym więcej.Różnie później bywało,raz była dla mnie miła,a raz niemiła,w końcu doszło do tego,że powiedziała mi,bym na nic nie liczył.Po pewnym czasie przeniosła się do innej szkoły i urwał nam się kontakt,a ja jak szczyl raz odegrałem się na niej,gdyż zamiast udać,że mnie to nie rusza,udałem,że jej nie znam.Ale nie potrafiłem zapomnieć i w końcu spotkałem ją na targach uczelni,po czym wymiana uśmiechów i sympatycznego cześć i w końcu powtórka z rozrywki,z tym,że już bez przytulania.Czyli na początku zajebiście,pełen entuzjazm z jej i mojej strony,fajnie,a potem,gdy zaczynała odkrywać,że ja nadal chcę z nią być,to się zaczyna walić.Gadka była rzadko spontaniczna,często z mojej strony na siłę i pełna łajzowatych komplementów na temat jej wyglądu,za wszelką cenę chciałem jak najlepiej przy niej wypaść,nie mówiłem na luzie,tylko na pełnej spinie,po to,by coś powiedzieć (myślałem,że im więcej powiem,tym bardziej mnie ona polubi… generalnie dno i wodorosty…). No i oczywiście patrzyła mi w oczy tylko wtedy,jak coś do mnie mówiła.Podam przykład jednej z takich rozmów,ostatnich przed końcem liceum.Czekam na nią a ona woła

Ona: A ty znowu tutaj?
Po prostu zbaraniałem.Pytanie nie było miłe,ale zadane w sympatyczny sposób,z uśmiechem.Więc zapytałem
Ja: Eee…mam sobie iść?
Ona: (pół żartem,pół serio) Tak,wiesz,masz iść.Nie pytaj się już,kurwa,przecież cię nie zjem

Kompletnie zbaraniałem,już teraz zaczynam klepać jak połamany,coś tam pobąkiwałem do niej na temat matur,jak tam w szkole…generalnie pytania na siłę.W końcu chwila milczenia (uwaga – mówiąc chwila mam na myśli tutaj 10 – 20 minut…). Chciałem jej powiedzieć,jak zwykle,od początku rozmowy komplement i w końcu powiedziałem
Ja: Ładnie wyglądasz…
Ona: (z ciężkim westchnieniem i zamknięciem oczu) Dzięki (w sumie jej się nie dziwię,to było żałosne i do tego powtarzałem jej to od jakiegoś czasu co spotkanie i myślałem,że mnie za to polubi,ale dobra)
W końcu zaczynam siedzieć trochę wkurwiony,staram się tego nie pokazywać,i w końcu pytam,co chce ona robić po LO.Tu trochę rozmowa się ożywiła na krótko,ona mówi mi,że jeszcze nie wie,a ja,że chcę zostać nauczycielem.Znowu cisza.W końcu ona się mnie pyta żartobliwie,czy jak zostanę nauczycielem,to będę gnębił tych nauczycieli ze swojego LO,za to,że miała z nimi problemy.Byłem wkurwiony,ale powiedziałem z uśmiechem
- Jasne!
Po kilku minutach przyjechał jej autobus i wtedy postanowiłem,że daję sobie z nią spokój.Choć jeszcze potem kilka razy się z nią spotkałem.

Na materiały Pawła trafiłem dopiero na początku studiów,ale nie żałuję,dobrze,że w ogóle trafiłem,bo zapewne czekała by mnie jeszcze niejedna taka historia i rozmowa.

Pozdro!

Reply

Radek April 17, 2012 at 19:26

Ja tez mialem takie problemy (nawet mam je do teraz), ale dzieki Twoim wskazowkom dostrzegam moje bledy, ktore tworzylem gdy bylem mlodszy. Moim problemem jednak jest to ze nie radze sobie z flirtem co jest taka podstawa do zdobycia serca kobiety. Ciesze sie bardzo z tego ze znalazlem Twoj blog bo naprawde duzo mi to dalo do myslenia. Lecz jeszcze przede mna spora droga. ;P Czekam z niecierpliwoscia na reszte materialu. Pozdrawiam ;)

Reply

Patryk April 17, 2012 at 21:55

Niewątpliwie najgorszą randką w moim dotychczasowym życiu była randka numer jeden. Realia przedstawiały się tak – trzecia klasa gimnazjum :) podkochiwanie się w koleżance z klasy i zero pojęcia o rozmawianiu z kobietami. Pewnego słonecznego dnia przełamałem się, chwyciłem za komórkę i zadzwoniłem. Oczywiście jeszcze język mi się poplątał, ale… zgodziła się! to był dla mnie sukces. Uszykowałem się, kupiłem różę (niedawno miała urodziny) i myk na miejsce spotkania. W końcu po lekkim spóźnieniu przyszła. Ja z różą, życzenia, przytulenie, dusza śpiewać i tańczyć chce; jest super. Za moment słyszę pytanie: no to gdzie idziemy? Hm… nie do końca przemyślałem, więc walę – Nie wiem; gdzie chcesz (to się nazywa przejęcie inicjatywy :P ). Dobra – wyszło na to, że randkę poprowadziła ona. Kupiliśmy sobie frugo, pospacerowaliśmy po lesie. Rozmowa była nerwowa. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy to było straszne – jak coś mówiłem to od razu trzy zdania na jeden oddech, przez co robiłem się czerwony i… zasapałem się mówieniem :) ale co tam… gadamy dalej, usiedliśmy na ławce i się zaczęło – spowiedź… a jakie książki czytasz? Co ostatnio przeczytałaś? I co? Fajne? W ile to przeczytałaś? Aha… fajnie, a jaki jest… itp. itd. i tak z dwie-trzy godziny. Drtwa cisza pojawiła się nieraz w tej fascynującej i niezwykle porywającej konwersacji, ale zwykle przerywałem ją kolejnym wcale nierutynowym pytaniem :P Na koniec odprowadźiłem ją do jej domu. Stoimy tak na przeciwko siebie, chwila ciszy, oczywiście strach – co teraz zrobić? W końcu powiedziałem: no… to… to cześć, nerwowo się uśmichnąłem i to by było na tyle. Zaprawdę była klęska… ale przynajmniej dzisiaj mogę się pośmiać :)

Reply

Piotr April 17, 2012 at 22:20

Moja drętwa cisza. Kiedys z kolegą umówilismy sie z takimi dziwczynami. Jedna była jego byłą dziewczyną, druga zaś koleżanką tej dziewczyny. No i wiadomo ja miałem ją podrywać. Pojechalismy na kawe. No i siedzimy razem. Szukamy cos w menu, zamówilismy kawe, ja stawiam dziewczynom bo randka załatwiona przez kolegę wiec tak wypadało. Dziewczyn wcale nie znałem wczesniej. No gadamy, gadamy, kolega tez cos tez gada. No ale zachcialo mu sie piwa wiec poszedł zamówic, zostałem sam z dwiema dziewczynami.

ja: to mówisz ze chodzisz do tej i tej szkoły?
ona. no tak, a ty gdzie chodzisz?
ja: tu i tu
ona: aha
cisza,cisza, błagam w myslach aby kolega juz wrócił z tym piwem, dziewczyny zaczynają gadac miedzy sobą, coraz wiekszy stres, w myslach “co tu powiedziec, co powiedziec”
Jako ze siedzielismy koło okna i grzejnika wiec mój tekst:
ja: widze ciepłe grzejniki, cieplejsze niz u nas w szkole ( i usmiech)
Ona: tylko sie głupio usmiechnęła

Pózniej kolega przyszedł i jakos poleciało ale jakos rozmowa sie nie kleiła tak jak planowałem, na końcu w ciotowaty sposób poprosiłem o numer telefonu a na drugi dzien pisałem smsy, jednak raz odpisała ze nie ma kasy na koncie, pózniej znowu cos pisałem, lecz juz nic nie odpisywała.

Pozdrawiam

Reply

Sławek April 17, 2012 at 22:30

Witam!
Miałem w swoim życiu kilka zupełnie nieudanych spotkań z kobietami. Tak marnie zaprezentowałem się na nich, że chciałem jak najszybciej o nich zapomnieć. Poniekąd to mi się udało ale tylko dlatego, że były tak nudne, iż nie było jakiegoś szczególnego momentu, który utkwiłby mi w pamięci. Nawet nie pamiętam imion tych dziewczyn, one pewnie nawet nie pamiętają, że istnieje taki koleś jak ja.
Pamiętam jednak sytuację, do której aż wstyd się przyznać. W sumie to chyba nikomu o niej nie mówiłem a było to ok trzech, czterech lat temu. Ehh… no dobra.
Zatrzymałem się kiedyś przy barze na A4, żeby zjeść obiad. Już przy tankowaniu auta podeszła do mnie dziewczyna(może w moim wieku, może niewiele starsza). Miała duży plecak i wyglądała jak harcerka. Zapytała czy jadę w kierunku Wrocławia i czy może się ze mną zabrać. Odpowiedziałem, że nie ma problemu ale za ok godzinkę, gdyż muszę zjeść obiad. Powiedziała, że chętnie mi potowarzyszy o ile to nie problem(oczywiście w głowie miałem już obrazek; ja i ona trzymamy się za ręce i żyjemy długo i szczęśliwie – tak tak, takim gamoniem kiedyś byłem). To co mówilem do niej przy jedzeniu…. to aż żal pisać(np. tak mnie oczarowałaś, że nie mogę tego schabowego przełknąć przez gardło). Było jeszcze kilka takich rodzynków, o których nie napiszę, bo mi zwyczajnie wstyd. W pewnym momencie ona wstała i powiedziała, że idzie zapłacić za kawe. Zauważyłem, że rozmawia z jakąś kobietą przy barze. O mało widelec mi z ręki nie wypadł, gdy zorientowałem się, że wsiada z tą kobietą do auta i razem odjeżdżają(auto na wrocławskich “blachach”). Wychodząc z baru spojrzała jedynie kątem oka na mnie i szybko odwróciła głowę.
Jak ogromnie złe wrażenie musiałem wywrzeć na tej dziewczynie, że ona dosłownie UCIEKŁA ODE MNIE! To było dla mnie brutalne. Bardzo brutalne doświadczenie. Analizowałem je jeszcze długi czas, i zachodziłem w głowe, co ja źle zrobiłem?! Przecież byłem miły i okazałem zainteresowanie nie zauważając, że jednocześnie pokazałem desperację, niedojrzałość, zupełny brak poczucia własnej wartości i wiele, wiele innych, negatywnych cech.

Obecnie im bardziej wtajemniczam się w samorozwój, tym bardziej dobija mnie fakt, jakim debilem byłem kiedyś. Chciałbym cofnąć czas, jednocześnie mając dzisiejszą wiedzę.
Dzięki Pawle za to co robisz. Kupiłem Twoje materiały i często do nich wracam. O efektach nie chcę pisać, bo i tak mi tu pewnie nikt nie uwieży ale wystarczy, że ja wiem ile one tak naprawde są warte.

Pozdrawiam!

Reply

Paweł April 18, 2012 at 15:05

Czemu ktoś miałby ci nie uwierzyć?Każdy (a przynajmniej znakomita większość z nas,czyli czytelników Pawła) startowała z pozycji kochliwego,nieudolnego lamusa,a inni byli pewni siebie,ale tracili to już za chwilę,gdy spotkali piękną kobietę.Żebyś posłuchał,jakie kundlowate pierdoły inni mówili lasce…ja tak samo.Nie ma się czego wstydzić,ani oglądać za siebie,ważne,że się rozwinąłeś i dążysz do tego,by być lepszym.Wierzę,choćby dlatego,że sam przeszedłem tą drogę z nieśmiałej,zakompleksionej cioty do pewnego siebie faceta,i każdy z czytelników Pawła ją przeszedł.Nie masz się czego wstydzić,to normalne – jak mieliśmy wtedy odnosić sukcesy z kobietami,jak nikt nas tego nie uczył?Podczas,gdy kobiety uczyły się o relacjach damsko – męskich,my gadaliśmy o sporcie i grach komputerowych.Jedyne,że się tak wyrażę, ,,źródło” wiedzy o kobietach to były jakieś posrane filmy miłosne,reklamy,gdzie piękne kobiety są przedstawiane na tle drogich perfum czy samochodów (przez to patrzyliśmy na nie jak na boginie), no i zakorzenione mniemania,że musisz być milutkim,dawać kwiatuszki…sranie w banie. Nikt nie uczył nas flirtu,droczenia się,jak być wyzwaniem i jak interesować kobietę.Jak strzelać bez nabojów?Nie da się.Tak samo nie da się odnosić sukcesów w relacjach damsko – męskich,nie mając o tym bladego pojęcia.Dlatego to żaden wstyd.Tak miało i ma 90 % mężczyzn (teraz ten odsetek maleje,mam nadzieję :) ),a rozumie kobiety 10 % (3 % naturalnie i 7%,w których my jesteśmy,poprzez naukę). Nie jest ważne,że kiedyś się nie znałeś na relacjach z kobietami,ważne,że znasz się teraz.To trzeba docenić

Pozdrawiam

Paweł

Reply

Szymon April 17, 2012 at 23:40

Witam
A co do tej ciszy właśnie jej się zawsze najbardziej bałem poniewarz po przez stres zawsze palnołem jakieś głupstwo które w jakiś sposób ją uraziło albo to olała nigdy w rozmowach z dziewczynami nie wprowadzałem tekstów typu “Mam do ciebie pytanie?”… zwykle rozmowa trwała krótko i mniej więcej tak :
Ja: Hej co tam ?
Ona: nic nudy jak zawsze ,a u ciebie
Ja: u mnie też
Ja: a jak tam w szkole
I TAK TO ZWYKLE BYWA Z MOIMI ROZMOWAMI
twoje e-maile bardzo mi pomogły chętnie zawsze wchodze na wp.pl sprawdzić czy jest coś nowego i te twoje 3 pytania na pewno mi sie przydadzą “Koniec z drętwą ciszą ”

Pozdrawiam
Szymon

Reply

Karol April 18, 2012 at 01:03

Moja pierwsza i za razem najgorsza randka w życiu :)
Gadałem z tą dziewczyną w liceum od paru dni, zabrałem od niej numer i pisaliśmy troszkę smsów. Zaprosiłem ją do kina na sobotę. Wszystko działo się w Arkadii. Przyjechałem tam godzine wcześniej i spotkałem kolegę z koleżanką z którymi się dawno nie widziałem. Powiedziałem że jestem umówiony i jakby coś to spotkamy się po moim filmie. Przyszedł czas na spotkanie z Marysią, przywitałem się buziakiem w policzek i poszliśmy w stronę kas biletowych. Były jakieś pytania co u ciebie, jak się czujesz i takie bzdurki. Już przy kasie gdy przeczekaliśmy kolejke ona zapytała czy robimy tak że jedna osoba zapłaci i druga odda połowę (czyli każdy za siebie). Tak też zrobiliśmy i poszliśmy w stronę sal. Po drodze ja zapytałem czy ona chce jakis popcorn czy napój. Powiedziała że nie no to dla siebie tylko kupiłem i poszliśmy do sali. Tam zapytałem jaki film ostatnio oglądała i jak jej sie podobał i czy słyszała już coś o tym filmie i bla bla bla… nic ciekawego. Od początku do końca filmu nie zamieniliśmy nawet jednego słowa! Nic kompletnie. Ja tylko głupi pomyślałem że może złapię ją za rękę i bedzie jak w filmie romantycznym ;) Zeżarłem cały popcorn i wydoiłem litrową colę, po wyjściu z sali czułem że będzie w końcu ta drętwa cisza i że jest totalnie nudno, strasznie niekomfortowa sytuacja, no ale zapytałem jak jej sie podobał film i jakaś tam scena. Zdzwoniłem się z tamtymi znajomymi i poszliśmy do nich do stołu przy stołach należących do restauracji (fastfood) (dla mnie to było wyjście z głupiej sytuacji, bo będzie więcej osób i na pewno się będzie gadka kleiła). Gdy usiedliśmy, widziałem jak jej było głupio i niepewnie przesunęła krzesło. Przedstawiłem ją moim znajomym i zapytałem jak długo tu siedzą i takie tam. Oni zapytali ją gdzie mieszka i na jakim filmie byliśmy, to były ostatnie pytania, bo po odpowiedzi zaszła drętwa cisza i powiedziałem “dobra, nie będziemy wam przeszkadzać a z resztą zapadła niezręczna sytuacja, drętwa cisza, także my już pójdziemy i najwyżej później sie do was odezwę” Poszliśmy na ławeczkę i tak siedzieliśmy z godzinę i gadaliśmy o jakichś bzdurach… np. “Czy jesteś imprezowiczką i jakie masz plany na sylwestra” powiedziałem pare faktów i wspólnych znajomym wyraziliśmy wspólne opinie, poopowiadaliśmy historie i ona powiedziała że takie niezręczne sytuacje jak ta dzisiaj się zdarzają czasami. Ja ją za to przeprosiłem i powiedziałem że nie chciałem żeby to tak wyszło i że głupio się z tym czuję trochę. Pogadaliśmy jeszcze chwile i w końcu po godzinie przyszedł jej brat (umówili się) i się rozeszliśmy w swoje strony. Nigdy więcej się nie spotkaliśmy i nie gadaliśmy pomimo tego że chodziliśmy do tej samej szkoły. Jedyne co usłuszałem na jej temat to fakt że pochwaliła się randą koleżanke z którą później gadałem i też to obgadywałem i mówiłem jak masakrycznie wyszło :) Zje****m po całej lini :D i jeszcze znajomi się dowiedzieli co było upokarzające. Mam nadzieję że nigdy taka sytuacja mi się nie powtórzy.
Pozdrawiam
Karol

Reply

Stefan April 18, 2012 at 14:20

Randka z moją dziewczyną.
Koszmar. Ogólnie zostaliśmy parą dlatego, że….musiałem być wystarczająco pociągający fizycznie bo innego powodu nie widzę. Dokładnie nie pamiętam, która z kolei to była randka jak byliśmy razem, ale myślę, że może koło 6-8 spotkanie.
To był dramat i myślę, że mało kto przeżył coś tak strasznego. Ja miałem 17 może 18 lat ona o rok młodsza.
Głównie to ona wymyślała tematy do rozmowy choć nie zawsze. W ogóle wstyd się przyznać, ale to ona rządziła w tym związku. Jak co jakiś czas umówiliśmy się na spotkanie.
Tym razem spacer po parku.
Przywitaliśmy się, i ruszyliśmy. Ja widząc, że ona jest niezbyt chętna do rozmowy zadałem ze dwa pytania w stylu “co u Ciebie?”. Ona dość szybko je skwitowała i szliśmy dalej. I szliśmy. I szliśmy. W zupełnej ciszy szliśmy, a ja miałem 1000 myśli w głowie: “dlaczego ona nic nie mówi”, “co ja mam powiedzieć”. Szedłem tak z nadzieją, że zaraz coś powie. I to nie była minuta, to nie były dwie minuty jak niektórym się może wydawać. Myślę, że tak przemilczeliśmy 15minut lub więcej. Piętnaście minut NIE romantycznej ciszy. Po czym ona w końcu mnie wybawiła i zarazem zrównała z ziemią moją dumę mówiąc “możesz mi coś opowiedzieć”. A ja jak posłuszny piesek zacząłem mówić o grze online w którą grałem. Już nawet nie pamiętam środka ani końca tej randki-bo była około 3 lata temu, natomiast jej początek wywołał we mnie takie emocje, że nie zapomnę jej do końca życia.

Reply

Michał April 18, 2012 at 16:10

Byłem nudną osobą, z brakiem jakiegokolwiek doświadczenia i takie też dziewczyny do siebie przyciągałem. No to może tak, pogadaliśmy trochę (poprzynudzałem bardzo), nie dała mi swojego numeru telefonu ale ja dałem jej mówiąc “jak będzie miała czas to zadzwoń” z dalszym “ale zadzwonisz?” No i tak czy siak musiało jej się bardzo nudzić ponieważ zadzwoniła. Odebrałem telefon, byłem cały czerwony, język się plątał ale jednak umówiliśmy się na placu zabaw. Już w trakcie drogi na to spotkanie serce mi biło jak grzmot, puls był masakrycznie szybki jakbym miał zejść zaraz na zawał. A więc rozpoczęło się, pierwsze drętwa cisza…
-Cześć.
-Cześć.
-(cisza); W głowie próbowałem znaleźć cokolwiek, jednak z tego zdenerwowania nie umiałem wydusić z siebie cokolwiek, a więc po chwili usłyszałem pytanie “co słychać?” minęło parę sekund odpowiedziałem nudnie i przewidywalnie “Aaa-a-a-a dobr-rze.” Później, było może trochę lepiej ponieważ “jakoś” rozmawialiśmy ale tylko z pozoru lepiej bo to wyglądało jak wywiad (dopiero po Twoich materiałach to zauważyłem), no i tak sobie jakoś tam rozmawialiśmy aż w końcu nie wytrzymała i powiedziała że musi uciekać bo ma coś do zrobienia, odważyłem się, dałem jej buzi w policzek, zaczerwieniłem się jak burak obrót na pięcie, bez słowa i długa w przeciwną stronę.

Od tamtego spotkania nie spotkałem się z żadną dziewczyną sam na sam przez ponad 2 lata. (Spotkanie było w 1-wszej gimnazjum). Jednym słowem masakra.

Reply

Krzysztof April 19, 2012 at 16:32

To byla moja pierwsza randka z ta dziewczyna. Gadalismy z jakies 3 godziny. Dzisiaj juz wiem, ze ja zanudzilem. A wtedy myslalem, ze jestem zajebisty gosciu bo przez 3 godziny kleila sie rozmowa :) Dosloweni zenada. Dzisiaj sie z tego smieje na cale szczescie. Ja uzywam tekstu z totolotkiem w troche inny sposob. Mianowicie gdy sie konczy jakis temat to mowie:
Ja: Wiesz, ze niewiele brakowalo a siedzialabys obok milionera?
Ona: (rozglada sie po sali w poszukiwaniu milionera, potem zazwyczaj patrzy na mnie zdziwiona gdzie ten milioner) Milionera?
Ja: Wczoraj wyslalem totolotka
Ona: ooo:) I jak wyszlo?
Ja: Mialem trojke :) (Te z poczuciem humoru zawsze sie smieja)
Wtedy dopiero zadaje pytanie w stylu co bys zrobila z milionem zlotych i sie drocze, ze wszystko by poszlo na kosmetyki i takie tam babskie sprawy itd.

Reply

Michał April 19, 2012 at 19:42

Ja : Sniłaś mi się dzisiaj i widziałem, Ciebie jako zwierze, a ono reprezentowało Twoją osobowość
Ona : naprawdę ?! opowiadaj !, kim byłam
Ja : Byłaś malutkim czarnym kotem z czerwoną obrożą i dzwoneczkiem. tak ten kot wg charakteryzuje Ciebie, co o tym myślisz, jak Ty siebie widzisz
Ona: jestem leniwcem, hahahha

Ja: ( w myślach “japiedole, dziewczyno …..”)

Reply

John April 19, 2012 at 21:50

Dawno, dawno temu, pewnego letniego dnia, po namówieniu przez znajomego, trafiłem na wiejską dyskotekę. Przez większość wieczoru rozglądałem się aby znaleźć, osobę z którą mógłbym pogadać i potańczyć. Kiedy już wypatrzyłem sensowną dziewczynę, zebrałem wszystkie siły i podszedłem do niej.
Mówię:
-Cześć, jestem Robert. Czy zatańczymy?
-cisza…
Dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu, i z powrotem od dołu do góry, spojrzała na koleżankę stojącą obok, potem znowu na mnie i mówi:
-Nie tera. [pauza] Ale się dowiaduj.
-Ahaaa

nie zapomnę tego do końca życia ;D

Reply

jestem bananem April 20, 2012 at 11:23

Hehehe :D Dziewczyna strzeliła mi kiedyś fochem za najmniejszą pierdołę świata, a ja zacząłem ją przepraszać niemal na kolanach. Następnie cisza… W końcu mówię (J – ja, O – ona):
J: Jestem beznadziejny.
O: Przez grzeczność nie zaprzeczę.
J: Do niczego się nie nadaję.
O: Przez grzeczność nie zaprzeczę.
J: Jedyne co potrafię, to Cię irytować.
O: Przez grzeczność nie zaprzeczę.
Cisza…
Na następnym spotkaniu mnie rzuciła :P
Koniec końców wyszło jak najlepiej, ponieważ dzięki temu miałem okazję odkryć blog Pawła, który diametralnie zmienił moje kontakty z kobietami. Ale rozmowy nigdy nie zapomnę :D

Reply

Damis April 21, 2012 at 19:29

Tej sytuacji chyba nie zapomne do końca życia, nie dlatego że żałuje że tak sie stało tylko dlatego że to po uświadomienu sobie błędów jest zabawne i nawet budujące że dałem rade się zmienić. Ale do rzeczy, była to zima, zaraz po nowym roku, poznałem fajną dziewczyne i po kilku rozmowach przez gg spotkaliśmy się. Pomine już te błedy zwiazane z umówieniem sie itp. bo nie o to chodzi. Spotkaliśmy sie na spacer, i rzeczywiście to był spacer ale ona mogła się czuć że idzie nie z facetem a z psem. Spacer trwał ok. 1,5 godziny, ale jakby połączyć ten czas w którym rozmawialiśmy w całość to może było by to 15 min. a reszta to grobowa cisza. Wynikało to z wielu powodów, na szczęście jest już lepiej, mam już za sobą takie “ciężkie” doświadczenie także myśle że gorzej nie bedzie :D Pozdrawiam

Reply

Kamil April 22, 2012 at 14:45

wooh…moja pierwsza drętwa randka była okropna. totalne dno, ale zacznijmy od tego, że nie umiałem w ogóle rozmawiać z kimkolwiek, nawet z moim przyjacielem, który chyba mnie przygarnął a w dodatku miał dużą renomę w szkole i chyba tylko dlatego jakoś mnie tam szanowali. to była druga klasa gimnazjum.. mimo, że byłem zabłąkanym człowieczkiem w tym świecie to zabujałem się w niej…miała ciemne loczki i piękną twarz..była obiektem westchnień wielu chłopaków, ale cóż musiałem ją mieć. już na początku zaprezentowałem beznadziejny przypadek desperata, bo jakimś kłamstwem wyciągnąłem numer od jej brata i napisałem. nawet smsy szły kompletnie do bani, bo nie wiedziałem co w nich zamieścić, ale ok..coś musiało jej sie spodobać, bo pisaliśmy naprawdę dużo, nawet raz doładowała mi konto;D..przyszedł moment żeby sie zobaczyć i to niestety była zima a mróz, że mózg sztywniał i jak tu coś wymyślić? zabawne było, że smsami był między nami jakiś kontakt nawet z nutką humoru a w chwili spotkania face2face zupełnie wszystko się posypało. ona nawet zaczęła próbować coś przełamać jak zobaczyła puszkę od piwa(byliśmy na boisku przy szkole) i że widać że tu byłem. moja reakcja była pod tytułem: głupia jesteś że tak myślisz. totalny palant:D do końca mroźnej randki(2h) zamieniliśmy chyba pare słów, które nawet się nie kleiły. skończyło się tym że zerwała ze mną sms a tydzień później miała innego:P wtedy jeszcze nie wiedziałem co było źle, bo gdzieś przeczytałem, że mężczyzna po prostu musi być i wystarczy. przecież ci rycerze z walecznych filmów nic nie gadają i tak też to wyglądało u mnie a nawet nadal wygląda: komunikaty zamiast rozmowy. w liceum oczy mi się otworzyły, bo nie pozwalali mi być cicho jesli chciałem należeć do fajnej grupy a bardzo chciałem. zostałem wiele razy zmasakrowany komentarzami i w ogóle ale nie poddawałem się. zacząłem obserwować kolegów, oglądać seriale zeby przejąć jakoś humorystyczne teksty. nie wiem czemu trafiłem na strony o uwodzeniu, przecież miałem jakieś spaczone podejście do tego..ale chyba raz w jakimś filmiku ktoś mnie zainspirował i dowiedziałem się jak to naprawdę wygląda. zacząłem selekcjonować trenerów i zostałem miedzy innymi na tej stronie, a dzięki poradom Pawła, zacząłem związek z kobietą o 8 lat starszą!! ja sam w to wierzyć nie mogę a mam 19 lat:DD może troche w tym jest mojego szczęścia, ale wiedziałem co robic i w ciągu 3 randek oddała mi się cała:) to niesamowite osiągniecie choć nadal kuleje w rozmowie i ona mi to wypomina dlatego wiem, że np opowiadanie historyjek jest ważne i znaczące. ostatnio wpadłem na stronke skarbnicatekstow i na razie będę z niej korzystał, bo jest naprawdę świetna jako jakiś materiał do zapychania ciszy. pozdro dla bracholów:D

Reply

Paweł April 24, 2012 at 20:32

co do pytań : co byś zrobiła gdybyś miała jedno dżinowe życzenie

Reply

Paweł April 24, 2012 at 20:38

Dobre.Zmusza do myślenia i potrafi przywieść bardzo dużo pomysłów na gadkę

Reply

Bartek April 29, 2012 at 12:34

Najgorsza sytuacja w moim zyciu ciagnie sie od stycznia i nic z tym nie zrobilem choc moglem wszystko zmienic.Zapisalem sie dorywczo na kurs matematyki,po dwoch spotkaniach ide kolejny raz,przypadkiem potknalem sie w drzwiach,nabilem guza ,podnoszac wzrok zobaczylem dziewczyne ktora wykladala matematyke,miala grupe studentow.Okropnie ja to rozbawilo,,ciagle sie usmiechala i patrzyla sie prosto w oczy,,po chwili wstala podeszla i powiedziala ze mojej nauczycielki nie bedzie dzis i bede mial z nia zastepstwo.Wchodzac z nia do sali ciagle sie usmiechala.Czas milo zlecial na nauce i flirtowaniu,nawet najwiekszy laik odczytal by jej zainteresowanie.Nastepne zajecia mialem juz jak zawsze,,ale ciagle mijalismy sie,,usmiech,,spojrzenie prosto w oczy czesc,czesc i tyle.Nie tak dawno urodzilo sie dziecko kumplowi,oblewalismy to w clubie,,,po jakims czasie patrze,,zjawila sie moja nauczycielka z zastepstwa,,ciagle zerkala,,po jakims czasie podeszla i sie przywitala.
Ja,,,Czesc,nie spodziewalem sie Ciebie tutaj,
Ona,,,,A jestem dzis za kierowcy ze znajomymi,,zwykle bywam w innych lokalach,,
Ja,,,wlasnie ciezko na Ciebie trafic gdziekolwiek,
po czym zostawilem ja bez slowa,,,bo musialem sie kontrolowac by ustac na nogach po takim oblewaniu.

Nastepnym razem ja spotkalem,,smiala sie jak nie wiem co,,ciagle patrzy mi w oczy i usmiecha sie,,ale ostatnio juz zauwazylem w niej zmiane,,jakby zwatpienie ze nic sie nie dzieje z mojej strony,,dodam ze jest mlodsza odemnie,,bo mialem przerwe w nauce.

do dzis pluje sobie w brode ze taka łajza ze mnie jesli chodzi o nia.
i najgorsze to ze nie ciaglem tej rozmowy dalej i nie zabralem nr.

Reply

Anonim April 29, 2012 at 19:23

Nieciekawie Bartek, takie coś jest najgorsze, jak sami marnujemy taką szansę. Działaj chłopie i kigdy nie rób już tego błędu. Wiem, łatwo pisać, ale trzeba ruszyć dupę, zmobilizuj się.

Reply

Mateusz June 6, 2012 at 22:31

Siema, to nie byla randka, to nawet nie bylo spotkanie. Mialem jechac na wycieczke, autokarem, pojechalem bo wycieczka byla do Waszyngtonu, na stale mieszkam w Chicago (nie pisze tego, zeby sie pochwalic czy cos, nie ma czym), wiec tak sie szczesliwie/nieszczesliwie zlozylo, ze usiadlem z calkiem ladna dziewczyna. Przez 16 godzin!!! zmienilem moze z nia 10 slow, bo nie mialem zielonego pojecia o czym gadac. Czulem sie jak glupek, poznalem ja w piatek ok. 20:00, ale dopiero w sobote ok.21:00 wydukałem z siebie cos w stylu, “A do jakiej szkoly wlasciwie chodzisz?”, przed tym dluuugo zastanawialem sie co i jak powiedziec a w efekcie czulem, ze nawet gdybym byl ostatnim facetem na ziemi, to nawet by mnie nie chciala. Po powrocie napisalem do niej na Facebooku i zaczalem strzelac seria nudnych pytan, tak wiec nawet przez internet czulem, ze jej nie obchodze. Ona szkonczyla rozmowe pierwsza i tylko mowie jej czesc jak ja widze. Nie pisze tego zeby zgarnac ten videokurs, bo zbieram kase nie niego, ale po to, zeby powiedziec Wam jakim przegranym bylem, w sumie dalej mi kiepsko idzie ale czuje ze malutkimi krokami zmierzam w dobra strony dzieki Pawłowi.

Reply

Grzegorz March 15, 2019 at 09:44

Powiem tak dużo kobiet mi podoba ale jestem osobą niepełnosprawną i nieśmiałą

Reply

Leave a Comment