<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Jak Przełamać Strach Przed Zagadaniem Do Dziewczyny &#8211; Blokady i Perfekcjonizm</title>
	<atom:link href="http://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/</link>
	<description>Jak Poderwac Dziewczyne, Jak Zdobyć Dziewczyne I Utrzymać Związek Z Kobietą</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Apr 2026 22:20:05 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
	<item>
		<title>By: Paweł Grzywocz</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-277865</link>
		<dc:creator>Paweł Grzywocz</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Dec 2023 17:19:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-277865</guid>
		<description>Tak, napisałem w dalszej części komentarza, do którego się odnosisz, gdzie napisałem dalej, że &quot;interpretowałem wszystko na moją niekorzyść.&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, napisałem w dalszej części komentarza, do którego się odnosisz, gdzie napisałem dalej, że &#8220;interpretowałem wszystko na moją niekorzyść.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: John</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-277858</link>
		<dc:creator>John</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Dec 2023 13:29:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-277858</guid>
		<description>Cytując, bo wstawienie cudzysłowu uniemożliwia mi dodanie komentarza - ale fakty są takie, że robiłem wtedy poważne błędy i to nawet nie w moim zachowaniu, ale w myśleniu. - jesteś w stanie przytoczyć jakie błędy w swoim myśleniu popełniałeś, jakieś przykłady?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cytując, bo wstawienie cudzysłowu uniemożliwia mi dodanie komentarza &#8211; ale fakty są takie, że robiłem wtedy poważne błędy i to nawet nie w moim zachowaniu, ale w myśleniu. &#8211; jesteś w stanie przytoczyć jakie błędy w swoim myśleniu popełniałeś, jakieś przykłady?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: AdrianW</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-206158</link>
		<dc:creator>AdrianW</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Feb 2022 17:27:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-206158</guid>
		<description>Nie wiem jak to wyjaśnić i skąd to się wzięło w mojej głowie ale mniej więcej to był 15 rok mojego życia kiedy zdałem sobie sprawę, że jeśli nie będę poszerzał strefy komfortu czyli działał pomimo strachu oraz realizował swoich pragnień, celów, marzeń to zostanę frajerem, człowiekiem przeciętnym albo poniżej przeciętnej, przegrywem życiowym lub po prostu nie będę zadowolony ze swojego życia.

Pewnie dlatego taka świadomość zapadła u mnie, bo w tym samym roku miał wypadek mój starszy brat, który starał się przekazywać mi co to znaczy być mężczyzną i zmienił się nie do poznania - tak, że już nie był w stanie mnie prowadzić.
Tym bardziej, że ojca nie mieliśmy, więc uznałem to w pewien sposób za znak - ja muszę przejąć rolę prawdziwego mężczyzny a taki mężczyzny działa pomimo strachu i rozwija się, nie poddaje się w żadnym wypadku.

Tak też postanowiłem, że cokolwiek co uznam za wartościowe i wszelkie działania, które będą miały dla mnie sens będę wykonywał, niezależnie ile wysiłku to będzie kosztować, stresu i strachu. Nie wiedziałem wtedy, że dam rady, bałem się ale widziałem jedno - nie poddam się w żadnym wypadku, jak mój brat.

To na pewno przełożyło się na poznawanie kobiet i zagadywanie do nich, przełamywanie siebie ale też na to, że zacząłem być otwarty na świat, poznawać ludzi, być przedsiębiorczy, działać, nauczyć się tańczyć, pływać, spinać, biegać, latać, rozumieć innych ludzi, poznawać bardziej siebie, być coraz lepszym człowiekiem dla siebie i innych jednym zdaniem.

Polecam każdemu tą ścieżkę, ja z niej nie zbaczam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem jak to wyjaśnić i skąd to się wzięło w mojej głowie ale mniej więcej to był 15 rok mojego życia kiedy zdałem sobie sprawę, że jeśli nie będę poszerzał strefy komfortu czyli działał pomimo strachu oraz realizował swoich pragnień, celów, marzeń to zostanę frajerem, człowiekiem przeciętnym albo poniżej przeciętnej, przegrywem życiowym lub po prostu nie będę zadowolony ze swojego życia.</p>
<p>Pewnie dlatego taka świadomość zapadła u mnie, bo w tym samym roku miał wypadek mój starszy brat, który starał się przekazywać mi co to znaczy być mężczyzną i zmienił się nie do poznania &#8211; tak, że już nie był w stanie mnie prowadzić.<br />
Tym bardziej, że ojca nie mieliśmy, więc uznałem to w pewien sposób za znak &#8211; ja muszę przejąć rolę prawdziwego mężczyzny a taki mężczyzny działa pomimo strachu i rozwija się, nie poddaje się w żadnym wypadku.</p>
<p>Tak też postanowiłem, że cokolwiek co uznam za wartościowe i wszelkie działania, które będą miały dla mnie sens będę wykonywał, niezależnie ile wysiłku to będzie kosztować, stresu i strachu. Nie wiedziałem wtedy, że dam rady, bałem się ale widziałem jedno &#8211; nie poddam się w żadnym wypadku, jak mój brat.</p>
<p>To na pewno przełożyło się na poznawanie kobiet i zagadywanie do nich, przełamywanie siebie ale też na to, że zacząłem być otwarty na świat, poznawać ludzi, być przedsiębiorczy, działać, nauczyć się tańczyć, pływać, spinać, biegać, latać, rozumieć innych ludzi, poznawać bardziej siebie, być coraz lepszym człowiekiem dla siebie i innych jednym zdaniem.</p>
<p>Polecam każdemu tą ścieżkę, ja z niej nie zbaczam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Grzywocz</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99555</link>
		<dc:creator>Paweł Grzywocz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Feb 2018 14:13:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99555</guid>
		<description>Ten ból to są konsekwencje zrywania zbyt bliskiej więzi. Jakbyś się kierował właściwymi zasadami, to nigdy byś się tak bardzo nie związał i nie poranił. A zrobiłeś inaczej, to teraz trzeba pocierpieć, bo zerwania bolą.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ten ból to są konsekwencje zrywania zbyt bliskiej więzi. Jakbyś się kierował właściwymi zasadami, to nigdy byś się tak bardzo nie związał i nie poranił. A zrobiłeś inaczej, to teraz trzeba pocierpieć, bo zerwania bolą.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: mbvb</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99544</link>
		<dc:creator>mbvb</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Feb 2018 10:32:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99544</guid>
		<description>Sam się 5 lat temu nowonarodziłem a od ok. roku z wody dopiero. Wiem jak to zmienia człowieka. Największa zmiana zaszła właśnie 5 lat temu a rok temu chciałem to potwierdzić.
Mam się na kim skupić, gdzie czerpać wiedzę i za kim iść. 
Jest takie twierdzenie, że należy się oddzielić od tego świata, czyli ludzie duchowi nie mogą wchodzić w w jakiś związek miłosny czy przyjacielski z ludźmi cielesnymi. I Bóg mi to przez ostatni rok pokazał kim naprawdę są ludzie na świecie i jak postępują i czym się kierują. 
Przylepili się do mnie ludzie, w większości narcyzi, którzy bez dowodu z zewnątrz nie potrafią egzystować i tylko zatruwają życie drugiej osobie. Poranili mnie i z tego jest mi trudno się otrząsnąć, bo nie dowierzam, że ludzie mogą tak postępować i bawić się uczuciami(robić to nawet po dużych oznakach zainteresowania, takich jak: pocałunki, nigdy nie odmówione spotkania, zapraszanie). Czy udawać przyjaciela, gdzie taka osoba to wampir energetyczny i maksymalnie toksyczna osoba, która wysysa z ciebie wszelkie pozytywne myśli i pozytywne nastawienie.Ludzie, którzy się nie nowonarodzili są i będą egoistami.Nie posiadają empatii, nie mają dobrych zamiarów, tylko własny interes się liczy i najlepiej po trupach. Każdy mniej lub bardziej z ludzi, taki jest.
Samemu można się można stoczyć przez przebywanie z takimi ludźmi.
Dalej o tej jednej nie mogę zapomnieć. Śni mi się, mimo, że pewne rzeczy robiła złośliwie wobec mnie, to jakoś o nich szybko zapomniałem. Nie rozumiem tego szybkiego zakończenia tej relacji, gdzie ja dawałem z siebie wszystko. Ona również dawała z siebie wszystko, tylko z pozoru. Tak mi się wydawało. Nie mogę jedynie pojąć tego, że ktoś może aż tak kogoś oszukiwać. I gdybym nie był choć trochę uświadomiony, dzięki Twoim artykułom to nie wiem co bym zrobił, pewnie dalej bym myślał, że ona mnie chce. 
Kiedyś jej przedstawiłem ten mój punkt widzenia o wierze. Próbowała zrobić to co ja kiedyś zrobiłem, lecz u niej to nie zadziałało. No cóż. Może kiedyś, jak będzie tego naprawdę potrzebować to się zwróci do Boga szczerze. 
Tak w ogóle to jeszcze w tym wszystkim były dziwne zbiegi okoliczności. To jest rzecz oczywista, że wierzę w wymiar duchowy. Jedna z takich sytuacji to była przed pierwszym pocałunkiem. Przyszedł jej sms w ten sam dzień, że jutro pocałuje ją miłość jej życia. No i tak się stało. Teraz się z tego śmieje. Ale takich dziwnych przypadków było więcej, w życiu miałem tego dużo.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sam się 5 lat temu nowonarodziłem a od ok. roku z wody dopiero. Wiem jak to zmienia człowieka. Największa zmiana zaszła właśnie 5 lat temu a rok temu chciałem to potwierdzić.<br />
Mam się na kim skupić, gdzie czerpać wiedzę i za kim iść.<br />
Jest takie twierdzenie, że należy się oddzielić od tego świata, czyli ludzie duchowi nie mogą wchodzić w w jakiś związek miłosny czy przyjacielski z ludźmi cielesnymi. I Bóg mi to przez ostatni rok pokazał kim naprawdę są ludzie na świecie i jak postępują i czym się kierują.<br />
Przylepili się do mnie ludzie, w większości narcyzi, którzy bez dowodu z zewnątrz nie potrafią egzystować i tylko zatruwają życie drugiej osobie. Poranili mnie i z tego jest mi trudno się otrząsnąć, bo nie dowierzam, że ludzie mogą tak postępować i bawić się uczuciami(robić to nawet po dużych oznakach zainteresowania, takich jak: pocałunki, nigdy nie odmówione spotkania, zapraszanie). Czy udawać przyjaciela, gdzie taka osoba to wampir energetyczny i maksymalnie toksyczna osoba, która wysysa z ciebie wszelkie pozytywne myśli i pozytywne nastawienie.Ludzie, którzy się nie nowonarodzili są i będą egoistami.Nie posiadają empatii, nie mają dobrych zamiarów, tylko własny interes się liczy i najlepiej po trupach. Każdy mniej lub bardziej z ludzi, taki jest.<br />
Samemu można się można stoczyć przez przebywanie z takimi ludźmi.<br />
Dalej o tej jednej nie mogę zapomnieć. Śni mi się, mimo, że pewne rzeczy robiła złośliwie wobec mnie, to jakoś o nich szybko zapomniałem. Nie rozumiem tego szybkiego zakończenia tej relacji, gdzie ja dawałem z siebie wszystko. Ona również dawała z siebie wszystko, tylko z pozoru. Tak mi się wydawało. Nie mogę jedynie pojąć tego, że ktoś może aż tak kogoś oszukiwać. I gdybym nie był choć trochę uświadomiony, dzięki Twoim artykułom to nie wiem co bym zrobił, pewnie dalej bym myślał, że ona mnie chce.<br />
Kiedyś jej przedstawiłem ten mój punkt widzenia o wierze. Próbowała zrobić to co ja kiedyś zrobiłem, lecz u niej to nie zadziałało. No cóż. Może kiedyś, jak będzie tego naprawdę potrzebować to się zwróci do Boga szczerze.<br />
Tak w ogóle to jeszcze w tym wszystkim były dziwne zbiegi okoliczności. To jest rzecz oczywista, że wierzę w wymiar duchowy. Jedna z takich sytuacji to była przed pierwszym pocałunkiem. Przyszedł jej sms w ten sam dzień, że jutro pocałuje ją miłość jej życia. No i tak się stało. Teraz się z tego śmieje. Ale takich dziwnych przypadków było więcej, w życiu miałem tego dużo.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Gościu</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99417</link>
		<dc:creator>Gościu</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Feb 2018 20:06:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99417</guid>
		<description>Dzięki. Faktycznie, uderzam się w pierś. Jeszcze sporo przede mną ale podstawową bazę już posiadam, nie ma innego wyjścia jak tylko dalej działać :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki. Faktycznie, uderzam się w pierś. Jeszcze sporo przede mną ale podstawową bazę już posiadam, nie ma innego wyjścia jak tylko dalej działać <img src='https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Grzywocz</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99408</link>
		<dc:creator>Paweł Grzywocz</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Feb 2018 18:51:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99408</guid>
		<description>No to masz jedną z głównych przyczyn. Oczywiście nie ma sensu zwalać winy na ojca, tylko jest to uświadamiający element pracy nad sobą. &quot;Zawsze miałem wszystko na gotowe, cacy, nie musiałem się napracować, to teraz w życiu mam cholernie ciężko się zmotywować.&quot; Jest o tym w wykładach: sanderson1611 godly children, jak znasz angielski. W skrócie rozpieszczanie dzieci robi z nich często później degeneratów albo leniuszków. To niszczenie tych dzieci. Tak samo państwo opiekuńcze niszczy obywateli, gdy zamiast ich przymusić do pracy, to im się potem nie chce. Na zachodzie to jest nagminne. Ludzie żyją sobie na koszt państwa, bo im się nie chce ruszyć po więcej. Ja osobiście miałem zawsze za mało, o wszystko musiałem poprosić i czasami dostawałem na ubranie czy benzynę z ciężkim sercem. Praca była moją jedyną nadzieją. Mocny charakter. Wyszło mi to finalnie na dobre, ale musiałem się przez wiele lat godzić, że nie mam tego, co chcę, np. polonez, ciuchy z reala, mało atrakcyjne dziewczyny, które się mną interesowały, bo byłem zakompleksioną łajzą. Wszystko musiałem wypracować, dosłownie. Ok, nie urodziłem się w Afryce, więc miałem prąd, wodę, jedzenie, ubranie, Internet, więc byłem w tej bogatszej części świata. Tak się nauczyłem to pojmować, że auto czy telefon nie świadczą o mojej wartości. A mam paru znajomych, u których było zawsze wszystkiego wystarczająco, mieszkanko wyremontowane, samochód nowoczesny, taki luzik, że wolą tkwienie w strefie komfortu. Ja wyznaję taką teorię, że jak się nie ma noża na gardle, to się nie da z siebie z 100%. Ale to mówię na podstawie mojego doświadczenia życiowego. Mojego życia. Może się da inaczej, tylko trzeba sobie uświadomić, co chcemy a czego nie. W każdym razie masz temat do obserwacji i pokonania: 

&lt;em&gt;&quot;Uwaga, czerwony alert, nie chce mi się, bo zawsze miałem wszystko pod nosem. Czy rodzice sabotowali mój przyszły sukces? Czy chcieli, żebym przegrał moje życie? Nie, robili to nieświadomie, chcieli jak najlepiej, jak potrafili. Teraz czas na mnie. Dzieciństwo się skończyło. W realnym życiu nikt mi nic nie da za darmo. Umiejętności ani zasoby nie spadają z nieba. Co zasieję, to zbiorę. Jak nie posieję, to nie zbiorę. Nie ma dróg na skróty. Rodzice, jakby mogli, to by mi załatwili świetną żonę, ale tego nie zrobili i nie robią, więc muszę sobie sam z tym poradzić. Świetnie! W końcu mogę się wykazać jako mężczyzna. Uznaję moją indywidualność, odrębność, odpowiedzialność, sprawczą siłę. Biorę życie w moje ręce. Nawet nie chciałbym, żeby mi rodzice podsunęli wszystko pod nos, bo takie dzieciaki tego potem nie doceniają i staczają się. Np. dostają fortuny, firmy, a potem zostają narkomanami. Prawdziwie kochający rodzic uczy dziecko, że na wszystko trzeba zapracować. Czy moi mnie nie kochali? Kochali tak, jak potrafili. Nie zmienię mojej przeszłości, ale mogę ją zrozumieć i wykuć moją przyszłość.&quot;&lt;/em&gt;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No to masz jedną z głównych przyczyn. Oczywiście nie ma sensu zwalać winy na ojca, tylko jest to uświadamiający element pracy nad sobą. &#8220;Zawsze miałem wszystko na gotowe, cacy, nie musiałem się napracować, to teraz w życiu mam cholernie ciężko się zmotywować.&#8221; Jest o tym w wykładach: sanderson1611 godly children, jak znasz angielski. W skrócie rozpieszczanie dzieci robi z nich często później degeneratów albo leniuszków. To niszczenie tych dzieci. Tak samo państwo opiekuńcze niszczy obywateli, gdy zamiast ich przymusić do pracy, to im się potem nie chce. Na zachodzie to jest nagminne. Ludzie żyją sobie na koszt państwa, bo im się nie chce ruszyć po więcej. Ja osobiście miałem zawsze za mało, o wszystko musiałem poprosić i czasami dostawałem na ubranie czy benzynę z ciężkim sercem. Praca była moją jedyną nadzieją. Mocny charakter. Wyszło mi to finalnie na dobre, ale musiałem się przez wiele lat godzić, że nie mam tego, co chcę, np. polonez, ciuchy z reala, mało atrakcyjne dziewczyny, które się mną interesowały, bo byłem zakompleksioną łajzą. Wszystko musiałem wypracować, dosłownie. Ok, nie urodziłem się w Afryce, więc miałem prąd, wodę, jedzenie, ubranie, Internet, więc byłem w tej bogatszej części świata. Tak się nauczyłem to pojmować, że auto czy telefon nie świadczą o mojej wartości. A mam paru znajomych, u których było zawsze wszystkiego wystarczająco, mieszkanko wyremontowane, samochód nowoczesny, taki luzik, że wolą tkwienie w strefie komfortu. Ja wyznaję taką teorię, że jak się nie ma noża na gardle, to się nie da z siebie z 100%. Ale to mówię na podstawie mojego doświadczenia życiowego. Mojego życia. Może się da inaczej, tylko trzeba sobie uświadomić, co chcemy a czego nie. W każdym razie masz temat do obserwacji i pokonania: </p>
<p><em>&#8220;Uwaga, czerwony alert, nie chce mi się, bo zawsze miałem wszystko pod nosem. Czy rodzice sabotowali mój przyszły sukces? Czy chcieli, żebym przegrał moje życie? Nie, robili to nieświadomie, chcieli jak najlepiej, jak potrafili. Teraz czas na mnie. Dzieciństwo się skończyło. W realnym życiu nikt mi nic nie da za darmo. Umiejętności ani zasoby nie spadają z nieba. Co zasieję, to zbiorę. Jak nie posieję, to nie zbiorę. Nie ma dróg na skróty. Rodzice, jakby mogli, to by mi załatwili świetną żonę, ale tego nie zrobili i nie robią, więc muszę sobie sam z tym poradzić. Świetnie! W końcu mogę się wykazać jako mężczyzna. Uznaję moją indywidualność, odrębność, odpowiedzialność, sprawczą siłę. Biorę życie w moje ręce. Nawet nie chciałbym, żeby mi rodzice podsunęli wszystko pod nos, bo takie dzieciaki tego potem nie doceniają i staczają się. Np. dostają fortuny, firmy, a potem zostają narkomanami. Prawdziwie kochający rodzic uczy dziecko, że na wszystko trzeba zapracować. Czy moi mnie nie kochali? Kochali tak, jak potrafili. Nie zmienię mojej przeszłości, ale mogę ją zrozumieć i wykuć moją przyszłość.&#8221;</em></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Gościu</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99404</link>
		<dc:creator>Gościu</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Feb 2018 18:33:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99404</guid>
		<description>Co do podejścia typu, dla kogo po co itd. to oczywiście dla Chrystusa bo pragnę zostać zbawionym. Jeżeli chodzi o te ludzkie życiowe życie, nie duchowe to oczywiście samodzielność, zaradność i finansowa samodzielność po to aby zapewnić byt przyszłej rodzinie, kieratowanie na siebie jest dla mnie jałowe i bez sensu, dla tego może tak się morduję bo bardzo chciałbym w końcu z kimś się dzielić swoim życiem, itd. a nie sam na siebie. W teorii brzmi to pięknie, dzięki twoim kursom takie podejście jest jak dla mnie najmądrzejsze ale możliwe że te myśli bezsensowności, rozpusty dookoła ludzkiej mnie dobijają, czytałem ostatnio artykuł że roboty w przyszłości mają za ludzi wykonywać pracę a oni będą na tym jeszcze zarabiać, że w przeciągu kilku lat przesyłki będą dostarczane dronami itd. że roboty będą nawet służyły za kochanki i żony to jest to dla mnie obrzydliwe i stuknięte a do tego dąży świat, gdyby mi ktoś 20 lat temu powiedział że w domu będzie miał po 2 komputery z internetem nawet w tv i że telefony będą na dotyk palca a większość z nich wyląduję w Afryce na śmieciowisku to bankowo dzwonił bym po czubków, a dziś raczej zastanowiłbym się czy aby na pewno za 20 lat to nie będziemy latać po kosmosie i sypiać z robotami... No mniejsza. Z tym bagażem doświadczeń z pewnością mam mniejszy od Ciebie, byłem zawsze rozpieszczany, miałem to co chciałem bo mój ojciec nie był skąpy i jak go prosiłem o coś to zazwyczaj to dostawałem, pytanie jak to wszystko się wykorzystywało ? Zawsze byłem takim śmieszkiem, ciężko mi było być poważnym bo skupiałem się często na rozrywkach.

Dzięki Ci za wyjaśnienie :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co do podejścia typu, dla kogo po co itd. to oczywiście dla Chrystusa bo pragnę zostać zbawionym. Jeżeli chodzi o te ludzkie życiowe życie, nie duchowe to oczywiście samodzielność, zaradność i finansowa samodzielność po to aby zapewnić byt przyszłej rodzinie, kieratowanie na siebie jest dla mnie jałowe i bez sensu, dla tego może tak się morduję bo bardzo chciałbym w końcu z kimś się dzielić swoim życiem, itd. a nie sam na siebie. W teorii brzmi to pięknie, dzięki twoim kursom takie podejście jest jak dla mnie najmądrzejsze ale możliwe że te myśli bezsensowności, rozpusty dookoła ludzkiej mnie dobijają, czytałem ostatnio artykuł że roboty w przyszłości mają za ludzi wykonywać pracę a oni będą na tym jeszcze zarabiać, że w przeciągu kilku lat przesyłki będą dostarczane dronami itd. że roboty będą nawet służyły za kochanki i żony to jest to dla mnie obrzydliwe i stuknięte a do tego dąży świat, gdyby mi ktoś 20 lat temu powiedział że w domu będzie miał po 2 komputery z internetem nawet w tv i że telefony będą na dotyk palca a większość z nich wyląduję w Afryce na śmieciowisku to bankowo dzwonił bym po czubków, a dziś raczej zastanowiłbym się czy aby na pewno za 20 lat to nie będziemy latać po kosmosie i sypiać z robotami&#8230; No mniejsza. Z tym bagażem doświadczeń z pewnością mam mniejszy od Ciebie, byłem zawsze rozpieszczany, miałem to co chciałem bo mój ojciec nie był skąpy i jak go prosiłem o coś to zazwyczaj to dostawałem, pytanie jak to wszystko się wykorzystywało ? Zawsze byłem takim śmieszkiem, ciężko mi było być poważnym bo skupiałem się często na rozrywkach.</p>
<p>Dzięki Ci za wyjaśnienie <img src='https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Grzywocz</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99402</link>
		<dc:creator>Paweł Grzywocz</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Feb 2018 18:00:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99402</guid>
		<description>Może to świadomość Cię boli. Ci, co się ogłupiają lub upijają żyją w ciemności i się znieczulają na to. Świadomość tego, ile fałszu i beznadziei w tym życiu. No, ale z drugiej strony, jakiej beznadziei? Jeśli przeszedłeś ze śmierci do życia, to wówczas nie ma to znaczenia, czy osiągnięcie Twoich celów zajmie Ci rok czy 10 lat, bo czas i tak przeminie. Jest to kwestia nawyków, konsekwencji, pracowitości i tego ducha życia. Ja zawsze miałem tyle celów i tyle rzeczy, z których byłem niezadowolony, że spanie, narzekanie, brak motywacji był ostatnią rzeczą, jak przyszłaby mi do głowy. Szczerze, to takie problemy, jak opisujesz w lekkim stopniu u mnie się pojawiały, gdy już osiągnąłem wszystkie najważniejsze cele związane z życiem prywatnym i pracą. Utrzymuję pewien status quo. Cieszę się owocami tego, co zbudowałem. Żyję na bieżąco. I teraz dopadają mnie takie czasami myśli, że do czego jeszcze mam dążyć. No ale ja już mam właściwie wszystko, o czym marzyłem, a to nie były jakieś ekstremalne marzenia. Gdy tego nie miałem, to przynajmniej motywował mnie brak czegoś, jakaś frustracja, niechęć do jakiegoś gównianego życia, które widziałem od lat dookoła. Zrobiłbym wszystko, żeby uniknąć czegoś takiego. I zrobiłem. Jak już zrealizujesz te wszystkie cele, to wtedy to jest duży sprawdzian naszego systemu wartości, żeby się nie stoczyć, bo skoro masz to, co chciałeś, to po co się dalej starać. No właśnie. Musi być ten system wartości silny. Komu i czemu służysz. Dla kogo żyjesz. Czym się kierujesz w życiu. Dla kogo to wszystko robisz i z jakich pobudek. Czy kierujesz się miłością czy egoizmem. Czy motywujesz się chęcią uniknięcia cierpienia czy pogonią za próżnościami, dowartościowaniem się. Czy upatrujesz w swoich celach jakiegoś sensu, który Cię dowartościuje. Co stanowi o Twojej wartości. Co jest najważniejsze w życiu. Co by się stało, gdybyś stracił zrealizowane cele. Jak byś to zniósł. To zbyt szeroki temat na komentarz. Mogę równie dobrze nie dorabiać do tego ideologii. Potrzebuję pieniędzy, to idę pracować. A skoro muszę pracować, to niech to będzie przynajmniej coś, co lubię i jestem w tym dobry. Mam potrzeby miłości, bliskości itp. to znajduję kobietę i buduję związek. No ale do tego wszystkiego musi być ta wewnętrzna moc. Można się motywować cierpieniem, którego chcemy uniknąć, ale czy to wystarczy do działania długotrwałego? Wątpię. Jak ja się narodziłem na nowo, to jakbym dostał drugie życie i postanowiłem, że go nie zmarnuję. A jak ktoś tego nie ma, to nie ma mocy. Zmusza się do wszystkiego. Zależy też, jaki balast za sobą zostawiłeś. Ten, który miał duży balast, ten bardziej sobie to doceni. Każdy ma swoją historię, swoje motywy i trzeba to poukładać, czego chcę, a czego nie chcę i ile jestem w stanie poświęcić, aby to osiągnąć i dlaczego to ma sens, a co jak się nie uda, a co jak to stracę, czy będę szczęśliwy, że spróbowałem. To też od Jordana zawsze sobie powtarzałem. Lepiej spróbować niż potem do końca żałować, że się nie spróbowało. Oraz, że porażki przybliżają nas do sukcesu. MJ nie trafił 26 razy w decydującym momencie meczu. Nie trafił 9000 rzutów. Przegrał ponad 300 meczów. I właśnie dlatego osiągnął sukces. Zobacz reklamę: &quot;Nike 9000 shots&quot;. To jest też kwestia poznania zasad sukcesu. A z drugiej strony ten cały sukces i jego popularna definicja to raczej hołdowanie egoizmowi i życie totalnie dla siebie. I bądź tu mądry. Ja mam bardzo silną motywację do pracy, bo widziałem, ile mój własny ojciec marnował czasu. Za żadne skarby nie chciałem takim być. Stąd miałem silne pragnienie pracy. Jakiejkolwiek. Wolałbym cokolwiek robić, choćby górnikiem zostać, koszykarzem, programistą, handlowcem, obojętne, chciałem po prostu pracować dużo, mądrze, ciężko i cieszyć się lepszym życiem emocjonalnym i materialnym. Najlepszy sen to taki po intensywnej pracy, treningu, dniu. Dużo też mnie nauczyło samo trenowanie koszykówki. Postanowiłem jako dziecko, że nie opuszczę żadnego treningu i będę trenował codziennie, to wtedy na pewno osiągnę sukces lub zmaksymalizuję szansę na niego. I tak też się potem działo. Nieważne, czy mi się chciało czy nie chciało, czy padał deszcze czy śnieg, czy autobus się spóźnił, czy koledzy byli starsi i mi dokuczali, czy byłem za chudy czy nie miałem znajomości. Wsiadałem w autobus i jechałem. Codziennie oprócz weekendu, a z czasem oprócz niedzieli. 50 minut w jedną stronę. To nie podlegało dyskusji. Od tego zależało całe moje życie. I tak samo potem ustawiałem priorytet na inne dziedziny. Dzień bez treningu - stracony. Kilka lat później: dzień bez zagadania - stracony. W ten sposób nie ma takiej możliwości, żeby się nie udało osiągnąć tych podstawowych potrzeb na grubo ponadprzeciętnym poziomie. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może to świadomość Cię boli. Ci, co się ogłupiają lub upijają żyją w ciemności i się znieczulają na to. Świadomość tego, ile fałszu i beznadziei w tym życiu. No, ale z drugiej strony, jakiej beznadziei? Jeśli przeszedłeś ze śmierci do życia, to wówczas nie ma to znaczenia, czy osiągnięcie Twoich celów zajmie Ci rok czy 10 lat, bo czas i tak przeminie. Jest to kwestia nawyków, konsekwencji, pracowitości i tego ducha życia. Ja zawsze miałem tyle celów i tyle rzeczy, z których byłem niezadowolony, że spanie, narzekanie, brak motywacji był ostatnią rzeczą, jak przyszłaby mi do głowy. Szczerze, to takie problemy, jak opisujesz w lekkim stopniu u mnie się pojawiały, gdy już osiągnąłem wszystkie najważniejsze cele związane z życiem prywatnym i pracą. Utrzymuję pewien status quo. Cieszę się owocami tego, co zbudowałem. Żyję na bieżąco. I teraz dopadają mnie takie czasami myśli, że do czego jeszcze mam dążyć. No ale ja już mam właściwie wszystko, o czym marzyłem, a to nie były jakieś ekstremalne marzenia. Gdy tego nie miałem, to przynajmniej motywował mnie brak czegoś, jakaś frustracja, niechęć do jakiegoś gównianego życia, które widziałem od lat dookoła. Zrobiłbym wszystko, żeby uniknąć czegoś takiego. I zrobiłem. Jak już zrealizujesz te wszystkie cele, to wtedy to jest duży sprawdzian naszego systemu wartości, żeby się nie stoczyć, bo skoro masz to, co chciałeś, to po co się dalej starać. No właśnie. Musi być ten system wartości silny. Komu i czemu służysz. Dla kogo żyjesz. Czym się kierujesz w życiu. Dla kogo to wszystko robisz i z jakich pobudek. Czy kierujesz się miłością czy egoizmem. Czy motywujesz się chęcią uniknięcia cierpienia czy pogonią za próżnościami, dowartościowaniem się. Czy upatrujesz w swoich celach jakiegoś sensu, który Cię dowartościuje. Co stanowi o Twojej wartości. Co jest najważniejsze w życiu. Co by się stało, gdybyś stracił zrealizowane cele. Jak byś to zniósł. To zbyt szeroki temat na komentarz. Mogę równie dobrze nie dorabiać do tego ideologii. Potrzebuję pieniędzy, to idę pracować. A skoro muszę pracować, to niech to będzie przynajmniej coś, co lubię i jestem w tym dobry. Mam potrzeby miłości, bliskości itp. to znajduję kobietę i buduję związek. No ale do tego wszystkiego musi być ta wewnętrzna moc. Można się motywować cierpieniem, którego chcemy uniknąć, ale czy to wystarczy do działania długotrwałego? Wątpię. Jak ja się narodziłem na nowo, to jakbym dostał drugie życie i postanowiłem, że go nie zmarnuję. A jak ktoś tego nie ma, to nie ma mocy. Zmusza się do wszystkiego. Zależy też, jaki balast za sobą zostawiłeś. Ten, który miał duży balast, ten bardziej sobie to doceni. Każdy ma swoją historię, swoje motywy i trzeba to poukładać, czego chcę, a czego nie chcę i ile jestem w stanie poświęcić, aby to osiągnąć i dlaczego to ma sens, a co jak się nie uda, a co jak to stracę, czy będę szczęśliwy, że spróbowałem. To też od Jordana zawsze sobie powtarzałem. Lepiej spróbować niż potem do końca żałować, że się nie spróbowało. Oraz, że porażki przybliżają nas do sukcesu. MJ nie trafił 26 razy w decydującym momencie meczu. Nie trafił 9000 rzutów. Przegrał ponad 300 meczów. I właśnie dlatego osiągnął sukces. Zobacz reklamę: &#8220;Nike 9000 shots&#8221;. To jest też kwestia poznania zasad sukcesu. A z drugiej strony ten cały sukces i jego popularna definicja to raczej hołdowanie egoizmowi i życie totalnie dla siebie. I bądź tu mądry. Ja mam bardzo silną motywację do pracy, bo widziałem, ile mój własny ojciec marnował czasu. Za żadne skarby nie chciałem takim być. Stąd miałem silne pragnienie pracy. Jakiejkolwiek. Wolałbym cokolwiek robić, choćby górnikiem zostać, koszykarzem, programistą, handlowcem, obojętne, chciałem po prostu pracować dużo, mądrze, ciężko i cieszyć się lepszym życiem emocjonalnym i materialnym. Najlepszy sen to taki po intensywnej pracy, treningu, dniu. Dużo też mnie nauczyło samo trenowanie koszykówki. Postanowiłem jako dziecko, że nie opuszczę żadnego treningu i będę trenował codziennie, to wtedy na pewno osiągnę sukces lub zmaksymalizuję szansę na niego. I tak też się potem działo. Nieważne, czy mi się chciało czy nie chciało, czy padał deszcze czy śnieg, czy autobus się spóźnił, czy koledzy byli starsi i mi dokuczali, czy byłem za chudy czy nie miałem znajomości. Wsiadałem w autobus i jechałem. Codziennie oprócz weekendu, a z czasem oprócz niedzieli. 50 minut w jedną stronę. To nie podlegało dyskusji. Od tego zależało całe moje życie. I tak samo potem ustawiałem priorytet na inne dziedziny. Dzień bez treningu &#8211; stracony. Kilka lat później: dzień bez zagadania &#8211; stracony. W ten sposób nie ma takiej możliwości, żeby się nie udało osiągnąć tych podstawowych potrzeb na grubo ponadprzeciętnym poziomie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Gościu</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/blog/jak-przelamac-strach-przed-zagadaniem-do-dziewczyny/comment-page-1/#comment-99400</link>
		<dc:creator>Gościu</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 10 Feb 2018 17:22:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=13877#comment-99400</guid>
		<description>Jeszcze takie pytanie. Paweł powiedz mi czy miałeś kiedyś taki stan totalnej beznadziei że wstawać Ci się nie chciało i nie widziałeś dla siebie życia ? Ofc. żeby nie było że Ci tego życzę czy to w przeszłości czy teraz, po prostu chciałbym wiedzieć czy z perspektywy Twojej przeszłości miałeś taki stan emocjonalnej huśtawki ? Bo jeżeli tobie udało się z tego wyjść to każdemu także się uda, nie poddaje się wiem że jest jakieś rozwiązanie ale cały czas zastanawiam się co jest nie tak skoro człowiek jednak między ludźmi potrafi się odnaleźć a sam ze sobą jest jak gnojarz. Analizując Twoje historie, wygląda na to że byłeś raczej twardym człowiekiem, gdzie ludzie ci dokuczali, i dobijali a jednak miałeś ten silny charakter, zlewczy wręcz i miałeś gdzieś tam z tyłu głowy wartość siebie a nie każdy tak może mieć, ja np. mam problem gdy ktoś mnie skrytykuje i rozmyślam, tłumacze sobie nieraz że to głupie się tym przejmować a jednak... To tak już na sam koniec zapytałem, z czystej ciekawości, chociażby o jakąś historię przez która nie byłeś w stanie wstać z łóżka i nie widziałeś dla siebie przyszłości a jednak po tym pojechałeś. Pozdrawiam !</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze takie pytanie. Paweł powiedz mi czy miałeś kiedyś taki stan totalnej beznadziei że wstawać Ci się nie chciało i nie widziałeś dla siebie życia ? Ofc. żeby nie było że Ci tego życzę czy to w przeszłości czy teraz, po prostu chciałbym wiedzieć czy z perspektywy Twojej przeszłości miałeś taki stan emocjonalnej huśtawki ? Bo jeżeli tobie udało się z tego wyjść to każdemu także się uda, nie poddaje się wiem że jest jakieś rozwiązanie ale cały czas zastanawiam się co jest nie tak skoro człowiek jednak między ludźmi potrafi się odnaleźć a sam ze sobą jest jak gnojarz. Analizując Twoje historie, wygląda na to że byłeś raczej twardym człowiekiem, gdzie ludzie ci dokuczali, i dobijali a jednak miałeś ten silny charakter, zlewczy wręcz i miałeś gdzieś tam z tyłu głowy wartość siebie a nie każdy tak może mieć, ja np. mam problem gdy ktoś mnie skrytykuje i rozmyślam, tłumacze sobie nieraz że to głupie się tym przejmować a jednak&#8230; To tak już na sam koniec zapytałem, z czystej ciekawości, chociażby o jakąś historię przez która nie byłeś w stanie wstać z łóżka i nie widziałeś dla siebie przyszłości a jednak po tym pojechałeś. Pozdrawiam !</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
