<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Jak Poznać, Że Nie Podobam Się Dziewczynie w 2 Prostych Krokach, Gdy Ona Się Uśmiecha i Zaprasza Na Spotkania Grupy Śpiewu</title>
	<atom:link href="http://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/pewnosc-siebie/jak-poznac-ze-nie-podobam-sie-dziewczynie-w-2-prostych-krokach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/pewnosc-siebie/jak-poznac-ze-nie-podobam-sie-dziewczynie-w-2-prostych-krokach/</link>
	<description>Jak Poderwac Dziewczyne, Jak Zdobyć Dziewczyne I Utrzymać Związek Z Kobietą</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Apr 2026 22:20:05 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
	<item>
		<title>By: Paweł Grzywocz</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/pewnosc-siebie/jak-poznac-ze-nie-podobam-sie-dziewczynie-w-2-prostych-krokach/comment-page-1/#comment-276097</link>
		<dc:creator>Paweł Grzywocz</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Jul 2023 12:20:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=24822#comment-276097</guid>
		<description>Super, gratuluję zbudowania udanego związku. Uważam, że nie warto wydawać wszystkiego, aby mieć dach nad głową, bo to brak dywersyfikacji, trzymanie wszystkiego w jednym koszyku, którego nie można upłynnić po 1 metrze kwadratowym w razie potrzeby, więc jest to konsumpcja, strata kapitału, który jest bardzo cenny, a kapitał należy pomnażać i dywersyfikować a nie wydawać na rzeczy, które są niekończącą się historią, jak np. budowa domu w czasach hiperinflacji na materiałach i usługach budowlanych. Poza tym już w 2015 roku można było sobie poczytać, że jak nie jesteś budowlańcem i chcesz sobie zniszczyć zdrowie, finanse i związek, to buduj dom w Polsce.

Eksperci od finansów zalecają, aby wydać na własne cztery ściany jedną czwartą majątku, maksymalnie jedną drugą albo tak to sfinansować, że wydasz tę jedną czwartą lub jedną drugą na wkład własny, a rata kredytu nie będzie przekraczać jednej czwartej do 30% waszych dochodów, co jest w obecnych warunkach cenowych zazwyczaj niemożliwe. Najlepiej oczywiście stałe oprocentowanie na 30 lat, czego w Polsce też nie uświadczysz, bo to bananowa waluta i nikt tu nie da kredytu na niski procent na 30 lat, bo w tym czasie będzie hiperinflacja w takim kraju, ale to i tak nie resetuje prywatnych długów, bo wtedy oszczędności się kasuje np. w proporcjach 1 do 100 albo 1 do 1000, że np. z 10k zostanie Ci 100 albo 10 zł, ale długi prywatne się przelicza w proporcji 1:3, że np. z 1mln zł kredytu zostanie Ci do spłaty 300k w nowej walucie, przykłady to Rosja w roku 2000 albo Rumunia lat 90-tych itp. hiperinflacje i wymiany waluty na nowe, gdzie oszczędności idą z dymem, ale długi już nie, tylko są przenoszone do nowego systemu. 

Poza tym kredyty hipoteczne to przekręt, bo to są de facto kredyty gotówkowe zabezpieczone nieruchomością. Hipoteczny to taki, że w razie problemów oddajesz klucze i po problemie, a w przypadku gotówkowego obowiązuje Cię umowa kredytowa, że jak sprzedaż nieruchomości nie wystarczy na spłatę zobowiązania, to dalej będziesz ścigany za resztę. 

Przy obecnej rezerwie cząstkowej 3,5%, banki mogą z każdych 10k zł rozdać ponad 286k kredytów (3,5% rezerwy z 285k to właśnie 10k, które jest dostępne jako depozyt. Reszta to fikcyjny zapis, dopisywanie długu do Twojego konta, tak z powietrza, bo mogą, na co Ty masz harować realnie wytworzoną pracą i wartością dodaną w gospodarce  i płacić do pasożytniczego banku za ich zapis księgowy przez ponad 8 pierwszych lat same odsetki od tego, bo przez pierwsze 8-10 lat masz w racie 75% odsetek około, a kapitału spłacasz jakieś grosze, np. w racie 3k masz 2250 zł odsetek i ubezpieczeń lub więcej, a spłacasz 750 zł kapitału, czyli jakieś 9k rocznie, czyli w 10 lat spłacisz z 90k złotych kapitału, a kredyty się średnio bierze na 380k. Liczysz to tak, że np. masz teraz 9% oprocentowanie plus ubezpieczenie, to z 360k zł 9% rocznie to 32,4k podzielić na 12 miesięcy, to 2700 zł to będą same odsetki plus ubezpieczenie i kilkaset złotych raty kapitałowej. To ja już wolałbym takie kwoty przekazywać właścicielowi, a jak mi się noga powinie, to wrócę do mamusi albo niech się sprawa ciągnie 1-3 lata w sądzie jako problematyczny lokator, którego nie można eksmitować zanim czegoś innego nie wymyślę. 

W przypadku kredytu odpowiadasz całym majątkiem za to i Twoje dzieci oraz masz bankowy tytuł egzekucyjny, że w razie problemów bank da Ci wakacje na jakiś czas, pogłębi jeszcze Twoje zadłużenie, a jakbyś się kiedyś wykoleił, to bierze wszystko, a jak nie starczy, to dalej będzie ściągał różnicę. Bank nie ryzykuje praktycznie niczym, bo on tylko wpisuje Ci minus na konto i wpis do księgi wieczystej, że jest właścicielem, gdy przestaniesz płacić. Ty ryzykujesz wszystkim, co masz, wszystkim, co zarobisz w przyszłości i Twoje dzieci. 

Dlatego kapitał jest cenny, bo system i banki chcą, żebyśmy rypali całe życie na 4 ściany, jak chomiki oraz, żebyś wydał wszystko, co posiadasz na dach nad głową, co w czasach rewolucji przemysłowej jest cofaniem się w rozwoju. 

&lt;em&gt;&quot;Jeśli Amerykanie kiedykolwiek pozwolą prywatnym bankom kontrolować emisję ich waluty, najpierw przez inflację, a potem przez deflację, banki i korporacje, które wyrosną wokół nich, pozbawią ludzi wszelkiej własności, dopóki ich dzieci nie obudzą się bezdomne na kontynencie, który podbili ich Ojcowie.&quot;&lt;/em&gt; - Thomas Jefferson. Jest o tym np. film &quot;Money Masters&quot; &lt;a href=&quot;https://www.bitchute.com/video/48geMb4SPbUJ/&quot; target=&quot;_blank&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;. 

A kapitał daje czas na myślenie i pewną dozę wolności, że nie jesteś na łasce szefa, nie żyjesz z oszczędnościami na 2-3 miesiące. Zamożny człowiek to taki, który może żyć ponad 3 lata bez pracy na obecnym poziomie z dotychczasowego majątku. Człowiek, który ma np. 80-90% majątku zamrożone w domu, to jest raczej biedny, że ma tylko na bieżące wydatki i jakieś tam oszczędności. Tak wygląda sytuacja ok. 70% społeczeństwa, czy to w USA czy w Polsce, że 75-90% majątku mają zamrożone w 4 ścianach, które może ktoś kiedyś odkupi albo i nie, ale co im z tego, jak i tak gdzieś mieszkać trzeba, więc to jest tylko majątek na papierze. Z punktu widzenia dywersyfikacji na różne scenariusze, to nie wygląda to dobrze, ale taki jest system, tak działa świat. Warto być tego świadomym, czy to ma sens, żeby się napinać. 

Uważam, że na początek, dla młodej pary, warto kupić jakieś 2 pokoje na zadupiu, w sensie w małej miejscowości, nie żadne wojewódzkie miasto, za nie więcej jak 200-300k, żeby się nazywało, że masz coś swojego, a jeśli będzie wam potrzebne kiedyś większe, to albo to małe wynajmiesz i będzie miał dodatkowy dochód na ratę lub czynsz najmu albo sprzedasz i dołożysz do większego. 

W jakieś mieszkania za 500k albo domy za milion to moim zdaniem strata pieniędzy, bo tego typu nieruchomości można wynegocjować za ok. 3k miesięcznie odstępnego w mniejszych miejscowościach i zobaczyć, jak się wam mieszka, w razie czego zmienić, a jak będzie hiperinflacja albo wojna, to możecie wyjechać bez płaczu, że utopiliście setki tysięcy złotych w jakimś dziwnym kraju. Samo kompletowanie dokumentów do budowy to jakaś męka pańska, strata czasu i wyrzucanie pieniędzy w błoto. 

Kwestia też indywidualna, kwestia przekonań, podejścia do finansów, analizy trendów, bo może być tak, że za 10 lat będzie świeciło pustostanami po wymarciu wyżu demograficznego z lat 50-tych i będą oferować ich nieruchomości za symboliczną złotówkę, jak we Włoszech itp. byle tam ktoś mieszkał, a może być tak, że będzie świeciło pustostanami, ale i tak nie będzie na nie nikogo stać z powodu hiperinflacji. 

Demografia jest nieubłagana i żadni przybysze zza granicy nie wypełnią luki po odchodzącym pokoleniu boomersów. Podobnie z walutami fiducjarnymi, które ze 100% skutecznością zmierzają do zera. A ja mam taką potrzebę kontroli nad swoim życiem, że jak nie jestem w stanie na 99% oszacować, ile to wyjdzie i w jakim czasie, to się nie bawię w takie rzeczy, a z budowami to jest tak, żeby zawsze założyć sobie 20% więcej niż zakładałeś, czyli jak dom z działką ma wyjść 1mln złotych, to załóż 1.2mln złotych budżet. Za np. 200k pln można żyć jak król przez 10 lat, zwiedzać świat albo sobie siedzieć w spokojnym mieszkanku w małej miejscowości i mieć wywalone, cieszyć się życiem i sobie chodzić na spacery, na siłownię, na randkę, jak kto woli. A rypanie 3-8 lat, żeby mieć gdzie mieszkać to jakiś cyrk a nie normalne życie. Zależy też, ile jesteś w stanie zaoszczędzić przez kolejne 10 lat. Może odłożycie sobie na coś większego, a w między czasie coś wynajmiecie. A może odkładaliście we dwoje 5 lat takie 200k zł i to z bólem, mieszkając z rodzicami i wydaje się wam, że kredyt to &quot;jedyna opcja&quot;, żeby mieć, gdzie mieszkać, to może tak trzeba, bo takie życie. 

Najlepiej móc kredyt spłacić od strzała, mieć go odłożone na koncie na wypadek, jakby banki zbankrutowały i wypowiedziały umowę i nakazały natychmiastowej spłaty całości. Także to są indywidualne poziomy świadomości, skłonność do ryzyka. 

Uważam, że nadrzędną zasadą powinno być mierzenie sił na zamiary oraz dopasowanie produktu do swoich bieżących potrzeb. Uważam, że nie da się albo jest to bardzo trudne, wręcz niewykonalne, aby w wieku 30 lat wybrać lub zbudować odpowiednią nieruchomość na całe życie. Jest takie powiedzenie, że pierwszy dom buduje się dla sąsiadów na pokaz albo po taniości, żeby tylko był, drugi dla dzieci, a trzeci dla siebie. Ile będziecie mieli dzieci, nie wiadomo, a ile z nich będzie chciało z wami mieszkać dłużej niż 20 parę lat, to też nie wiadomo. Czy w obecnym mieście spędzicie kolejne 20 lat też nie do końca wiadomo. Za wiele niewiadomych jest, żeby tak zagrać vabank, wszystko na jedną kartę, a potem bujaj się ze sprzedażą, jak coś tam nie będzie wam odpowiadać, np. za wąska droga albo nieutwardzona, zbyt gorąco w środku, położenie na działce, smrodzący smogiem sąsiad, za wąskie schody, ilość pokoi. A może nie będziecie mogli mieć dzieci albo nie będziecie chcieli. A może będziecie mieli wiele dzieci. 

Dlatego, po co się zarzynać z budową, jak jeszcze tyle rzeczy nie wiadomo i jesteśmy w ostatnich latach przed upadkiem systemu monetarnego i zmianą na jakiś inny. Jak masz 2 miliony, to super, w 1,5 mln złotych powinniście się zmieścić z budową i zostanie jeszcze z 0,5 mln oszczędności na emeryturę. W przeciwnym razie dużo z tym zachodu, prościej wynająć albo kupić coś małego, co jest płynne i można od ręki sprzedać, gdy będziecie faktycznie potrzebować większe. 

Poza tym, dlaczego piszesz, że planujesz kupić lub budować a nie, że planujecie. Kobieta też powinna uczestniczyć w kosztach zakupu mieszkania lub domu. To jest zdrowe, żebyście obydwoje szanowali wagę tej decyzji i dbali o to, żeby się związek nie zepsuł i nie trzeba było sprzedawać mieszkania lub domu lub nieskończonej budowy. A im bardziej skomplikowane przedsięwzięcie, tym więcej elementów, o które można się pokłócić oraz tym większe ryzyko wtopienia kapitału, bo jakby trzeba było kiedyś sprzedać z jakiegokolwiek powodu, to zwykle na tym stracisz z powodu kosztów transakcyjnych oraz z powodu wysokiej inflacji, bo co z tego, że sprzedasz drożej niż kupiłeś, skoro to, co chcesz kupić też jest droższe niż kiedyś, czyli zawsze będzie za mało. 

Np. kupisz za 500k, sprzedasz za 600k, ale i tak kolejna nieruchomość będzie kosztować np. 750k, czyli nie dość, że musiałeś wydać 500k, które okazało się po kilku latach niewystarczające, to jeszcze na dodatek musisz potem dołożyć dodatkowe 150k na większe lub inne, lepsze niż to wcześniejsze, wiec zawsze jest za mało. 

Tak działa ten system. A za 150k to można sobie przez 10 lat spokojnie gdzieś pomieszkać, zakładając, że cały czas zarabiasz i oszczędzasz, to możesz ten kapitał powiększać albo sobie z niego podbierać jakieś niewielkie kwoty, to zyskujesz cenny czas na myślenie, planowanie i możesz oszacować, na ile Ci ten kapitał wystarczy oraz, czy będzie rósł czy może będziesz go przejadał i za jakiś czas będziesz bardziej zdecydowany wykonać jakiś ruch, ale on daje Ci właśnie elastyczność i czas na myślenie, planowanie i spokojne życie bez idiotycznych problemów, że jakieś materiały czy usługi ciągle drożeją o 50% i koszty budowy czy wykończenia Cię zabijają, że musisz dziadować i ze wszystkiego rezygnować albo ciągle się co raz bardziej zadłużać.   

Do tego dodaj te głupie przepisy, które co roku się zmieniają, że tego nie wolno, tego nie wolno, takie pozwolenia, świadectwa, termomodernizacje, remonty, galopujące ceny usług, że w ten sposób wiele ludzi zostanie w ciągu kolejnych lat wywłaszczonych ze swoich nieruchomości, ponieważ będą np. zbyt stare,  zbyt drogie do modernizacji, bo starsi ludzie zazwyczaj nie mają setek tysięcy złotych na ocieplanie czy zmianę ogrzewania czy zmianę systemu kanalizacji. Za 20 lat Twój dom może być takim starym, nieaktualnym domem z &quot;niedozwolonym&quot; systemem ogrzewania. Raz wolno jeden piec, za parę lat już go nie wolno. 

To niekończące się wydatki i robienie nas w trąbę. Lepiej mieć wywalone i planować sobie dochody i wydatki na 1-2 lata do przodu oraz szacowanie, czy jesteś w stanie utrzymać dany poziom przez 10 lat, aby spokojnie żyć a nie na zasadzie, że ktoś tam u góry zmieni oprocentowanie albo wprowadzi stan wyjątkowy, to będziesz biedował. 

Takie to dylematy, jedni budują w tym państwie z kartonu, a inni już się połapali, że w tym kraju się nie opłaca czegokolwiek budować i lepiej trzymać się od tej bandy złodziei z daleka, czyli z daleka od banksterki, jak i od biurokracji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Super, gratuluję zbudowania udanego związku. Uważam, że nie warto wydawać wszystkiego, aby mieć dach nad głową, bo to brak dywersyfikacji, trzymanie wszystkiego w jednym koszyku, którego nie można upłynnić po 1 metrze kwadratowym w razie potrzeby, więc jest to konsumpcja, strata kapitału, który jest bardzo cenny, a kapitał należy pomnażać i dywersyfikować a nie wydawać na rzeczy, które są niekończącą się historią, jak np. budowa domu w czasach hiperinflacji na materiałach i usługach budowlanych. Poza tym już w 2015 roku można było sobie poczytać, że jak nie jesteś budowlańcem i chcesz sobie zniszczyć zdrowie, finanse i związek, to buduj dom w Polsce.</p>
<p>Eksperci od finansów zalecają, aby wydać na własne cztery ściany jedną czwartą majątku, maksymalnie jedną drugą albo tak to sfinansować, że wydasz tę jedną czwartą lub jedną drugą na wkład własny, a rata kredytu nie będzie przekraczać jednej czwartej do 30% waszych dochodów, co jest w obecnych warunkach cenowych zazwyczaj niemożliwe. Najlepiej oczywiście stałe oprocentowanie na 30 lat, czego w Polsce też nie uświadczysz, bo to bananowa waluta i nikt tu nie da kredytu na niski procent na 30 lat, bo w tym czasie będzie hiperinflacja w takim kraju, ale to i tak nie resetuje prywatnych długów, bo wtedy oszczędności się kasuje np. w proporcjach 1 do 100 albo 1 do 1000, że np. z 10k zostanie Ci 100 albo 10 zł, ale długi prywatne się przelicza w proporcji 1:3, że np. z 1mln zł kredytu zostanie Ci do spłaty 300k w nowej walucie, przykłady to Rosja w roku 2000 albo Rumunia lat 90-tych itp. hiperinflacje i wymiany waluty na nowe, gdzie oszczędności idą z dymem, ale długi już nie, tylko są przenoszone do nowego systemu. </p>
<p>Poza tym kredyty hipoteczne to przekręt, bo to są de facto kredyty gotówkowe zabezpieczone nieruchomością. Hipoteczny to taki, że w razie problemów oddajesz klucze i po problemie, a w przypadku gotówkowego obowiązuje Cię umowa kredytowa, że jak sprzedaż nieruchomości nie wystarczy na spłatę zobowiązania, to dalej będziesz ścigany za resztę. </p>
<p>Przy obecnej rezerwie cząstkowej 3,5%, banki mogą z każdych 10k zł rozdać ponad 286k kredytów (3,5% rezerwy z 285k to właśnie 10k, które jest dostępne jako depozyt. Reszta to fikcyjny zapis, dopisywanie długu do Twojego konta, tak z powietrza, bo mogą, na co Ty masz harować realnie wytworzoną pracą i wartością dodaną w gospodarce  i płacić do pasożytniczego banku za ich zapis księgowy przez ponad 8 pierwszych lat same odsetki od tego, bo przez pierwsze 8-10 lat masz w racie 75% odsetek około, a kapitału spłacasz jakieś grosze, np. w racie 3k masz 2250 zł odsetek i ubezpieczeń lub więcej, a spłacasz 750 zł kapitału, czyli jakieś 9k rocznie, czyli w 10 lat spłacisz z 90k złotych kapitału, a kredyty się średnio bierze na 380k. Liczysz to tak, że np. masz teraz 9% oprocentowanie plus ubezpieczenie, to z 360k zł 9% rocznie to 32,4k podzielić na 12 miesięcy, to 2700 zł to będą same odsetki plus ubezpieczenie i kilkaset złotych raty kapitałowej. To ja już wolałbym takie kwoty przekazywać właścicielowi, a jak mi się noga powinie, to wrócę do mamusi albo niech się sprawa ciągnie 1-3 lata w sądzie jako problematyczny lokator, którego nie można eksmitować zanim czegoś innego nie wymyślę. </p>
<p>W przypadku kredytu odpowiadasz całym majątkiem za to i Twoje dzieci oraz masz bankowy tytuł egzekucyjny, że w razie problemów bank da Ci wakacje na jakiś czas, pogłębi jeszcze Twoje zadłużenie, a jakbyś się kiedyś wykoleił, to bierze wszystko, a jak nie starczy, to dalej będzie ściągał różnicę. Bank nie ryzykuje praktycznie niczym, bo on tylko wpisuje Ci minus na konto i wpis do księgi wieczystej, że jest właścicielem, gdy przestaniesz płacić. Ty ryzykujesz wszystkim, co masz, wszystkim, co zarobisz w przyszłości i Twoje dzieci. </p>
<p>Dlatego kapitał jest cenny, bo system i banki chcą, żebyśmy rypali całe życie na 4 ściany, jak chomiki oraz, żebyś wydał wszystko, co posiadasz na dach nad głową, co w czasach rewolucji przemysłowej jest cofaniem się w rozwoju. </p>
<p><em>&#8220;Jeśli Amerykanie kiedykolwiek pozwolą prywatnym bankom kontrolować emisję ich waluty, najpierw przez inflację, a potem przez deflację, banki i korporacje, które wyrosną wokół nich, pozbawią ludzi wszelkiej własności, dopóki ich dzieci nie obudzą się bezdomne na kontynencie, który podbili ich Ojcowie.&#8221;</em> &#8211; Thomas Jefferson. Jest o tym np. film &#8220;Money Masters&#8221; <a href="https://www.bitchute.com/video/48geMb4SPbUJ/" target="_blank" rel="nofollow">tutaj</a>. </p>
<p>A kapitał daje czas na myślenie i pewną dozę wolności, że nie jesteś na łasce szefa, nie żyjesz z oszczędnościami na 2-3 miesiące. Zamożny człowiek to taki, który może żyć ponad 3 lata bez pracy na obecnym poziomie z dotychczasowego majątku. Człowiek, który ma np. 80-90% majątku zamrożone w domu, to jest raczej biedny, że ma tylko na bieżące wydatki i jakieś tam oszczędności. Tak wygląda sytuacja ok. 70% społeczeństwa, czy to w USA czy w Polsce, że 75-90% majątku mają zamrożone w 4 ścianach, które może ktoś kiedyś odkupi albo i nie, ale co im z tego, jak i tak gdzieś mieszkać trzeba, więc to jest tylko majątek na papierze. Z punktu widzenia dywersyfikacji na różne scenariusze, to nie wygląda to dobrze, ale taki jest system, tak działa świat. Warto być tego świadomym, czy to ma sens, żeby się napinać. </p>
<p>Uważam, że na początek, dla młodej pary, warto kupić jakieś 2 pokoje na zadupiu, w sensie w małej miejscowości, nie żadne wojewódzkie miasto, za nie więcej jak 200-300k, żeby się nazywało, że masz coś swojego, a jeśli będzie wam potrzebne kiedyś większe, to albo to małe wynajmiesz i będzie miał dodatkowy dochód na ratę lub czynsz najmu albo sprzedasz i dołożysz do większego. </p>
<p>W jakieś mieszkania za 500k albo domy za milion to moim zdaniem strata pieniędzy, bo tego typu nieruchomości można wynegocjować za ok. 3k miesięcznie odstępnego w mniejszych miejscowościach i zobaczyć, jak się wam mieszka, w razie czego zmienić, a jak będzie hiperinflacja albo wojna, to możecie wyjechać bez płaczu, że utopiliście setki tysięcy złotych w jakimś dziwnym kraju. Samo kompletowanie dokumentów do budowy to jakaś męka pańska, strata czasu i wyrzucanie pieniędzy w błoto. </p>
<p>Kwestia też indywidualna, kwestia przekonań, podejścia do finansów, analizy trendów, bo może być tak, że za 10 lat będzie świeciło pustostanami po wymarciu wyżu demograficznego z lat 50-tych i będą oferować ich nieruchomości za symboliczną złotówkę, jak we Włoszech itp. byle tam ktoś mieszkał, a może być tak, że będzie świeciło pustostanami, ale i tak nie będzie na nie nikogo stać z powodu hiperinflacji. </p>
<p>Demografia jest nieubłagana i żadni przybysze zza granicy nie wypełnią luki po odchodzącym pokoleniu boomersów. Podobnie z walutami fiducjarnymi, które ze 100% skutecznością zmierzają do zera. A ja mam taką potrzebę kontroli nad swoim życiem, że jak nie jestem w stanie na 99% oszacować, ile to wyjdzie i w jakim czasie, to się nie bawię w takie rzeczy, a z budowami to jest tak, żeby zawsze założyć sobie 20% więcej niż zakładałeś, czyli jak dom z działką ma wyjść 1mln złotych, to załóż 1.2mln złotych budżet. Za np. 200k pln można żyć jak król przez 10 lat, zwiedzać świat albo sobie siedzieć w spokojnym mieszkanku w małej miejscowości i mieć wywalone, cieszyć się życiem i sobie chodzić na spacery, na siłownię, na randkę, jak kto woli. A rypanie 3-8 lat, żeby mieć gdzie mieszkać to jakiś cyrk a nie normalne życie. Zależy też, ile jesteś w stanie zaoszczędzić przez kolejne 10 lat. Może odłożycie sobie na coś większego, a w między czasie coś wynajmiecie. A może odkładaliście we dwoje 5 lat takie 200k zł i to z bólem, mieszkając z rodzicami i wydaje się wam, że kredyt to &#8220;jedyna opcja&#8221;, żeby mieć, gdzie mieszkać, to może tak trzeba, bo takie życie. </p>
<p>Najlepiej móc kredyt spłacić od strzała, mieć go odłożone na koncie na wypadek, jakby banki zbankrutowały i wypowiedziały umowę i nakazały natychmiastowej spłaty całości. Także to są indywidualne poziomy świadomości, skłonność do ryzyka. </p>
<p>Uważam, że nadrzędną zasadą powinno być mierzenie sił na zamiary oraz dopasowanie produktu do swoich bieżących potrzeb. Uważam, że nie da się albo jest to bardzo trudne, wręcz niewykonalne, aby w wieku 30 lat wybrać lub zbudować odpowiednią nieruchomość na całe życie. Jest takie powiedzenie, że pierwszy dom buduje się dla sąsiadów na pokaz albo po taniości, żeby tylko był, drugi dla dzieci, a trzeci dla siebie. Ile będziecie mieli dzieci, nie wiadomo, a ile z nich będzie chciało z wami mieszkać dłużej niż 20 parę lat, to też nie wiadomo. Czy w obecnym mieście spędzicie kolejne 20 lat też nie do końca wiadomo. Za wiele niewiadomych jest, żeby tak zagrać vabank, wszystko na jedną kartę, a potem bujaj się ze sprzedażą, jak coś tam nie będzie wam odpowiadać, np. za wąska droga albo nieutwardzona, zbyt gorąco w środku, położenie na działce, smrodzący smogiem sąsiad, za wąskie schody, ilość pokoi. A może nie będziecie mogli mieć dzieci albo nie będziecie chcieli. A może będziecie mieli wiele dzieci. </p>
<p>Dlatego, po co się zarzynać z budową, jak jeszcze tyle rzeczy nie wiadomo i jesteśmy w ostatnich latach przed upadkiem systemu monetarnego i zmianą na jakiś inny. Jak masz 2 miliony, to super, w 1,5 mln złotych powinniście się zmieścić z budową i zostanie jeszcze z 0,5 mln oszczędności na emeryturę. W przeciwnym razie dużo z tym zachodu, prościej wynająć albo kupić coś małego, co jest płynne i można od ręki sprzedać, gdy będziecie faktycznie potrzebować większe. </p>
<p>Poza tym, dlaczego piszesz, że planujesz kupić lub budować a nie, że planujecie. Kobieta też powinna uczestniczyć w kosztach zakupu mieszkania lub domu. To jest zdrowe, żebyście obydwoje szanowali wagę tej decyzji i dbali o to, żeby się związek nie zepsuł i nie trzeba było sprzedawać mieszkania lub domu lub nieskończonej budowy. A im bardziej skomplikowane przedsięwzięcie, tym więcej elementów, o które można się pokłócić oraz tym większe ryzyko wtopienia kapitału, bo jakby trzeba było kiedyś sprzedać z jakiegokolwiek powodu, to zwykle na tym stracisz z powodu kosztów transakcyjnych oraz z powodu wysokiej inflacji, bo co z tego, że sprzedasz drożej niż kupiłeś, skoro to, co chcesz kupić też jest droższe niż kiedyś, czyli zawsze będzie za mało. </p>
<p>Np. kupisz za 500k, sprzedasz za 600k, ale i tak kolejna nieruchomość będzie kosztować np. 750k, czyli nie dość, że musiałeś wydać 500k, które okazało się po kilku latach niewystarczające, to jeszcze na dodatek musisz potem dołożyć dodatkowe 150k na większe lub inne, lepsze niż to wcześniejsze, wiec zawsze jest za mało. </p>
<p>Tak działa ten system. A za 150k to można sobie przez 10 lat spokojnie gdzieś pomieszkać, zakładając, że cały czas zarabiasz i oszczędzasz, to możesz ten kapitał powiększać albo sobie z niego podbierać jakieś niewielkie kwoty, to zyskujesz cenny czas na myślenie, planowanie i możesz oszacować, na ile Ci ten kapitał wystarczy oraz, czy będzie rósł czy może będziesz go przejadał i za jakiś czas będziesz bardziej zdecydowany wykonać jakiś ruch, ale on daje Ci właśnie elastyczność i czas na myślenie, planowanie i spokojne życie bez idiotycznych problemów, że jakieś materiały czy usługi ciągle drożeją o 50% i koszty budowy czy wykończenia Cię zabijają, że musisz dziadować i ze wszystkiego rezygnować albo ciągle się co raz bardziej zadłużać.   </p>
<p>Do tego dodaj te głupie przepisy, które co roku się zmieniają, że tego nie wolno, tego nie wolno, takie pozwolenia, świadectwa, termomodernizacje, remonty, galopujące ceny usług, że w ten sposób wiele ludzi zostanie w ciągu kolejnych lat wywłaszczonych ze swoich nieruchomości, ponieważ będą np. zbyt stare,  zbyt drogie do modernizacji, bo starsi ludzie zazwyczaj nie mają setek tysięcy złotych na ocieplanie czy zmianę ogrzewania czy zmianę systemu kanalizacji. Za 20 lat Twój dom może być takim starym, nieaktualnym domem z &#8220;niedozwolonym&#8221; systemem ogrzewania. Raz wolno jeden piec, za parę lat już go nie wolno. </p>
<p>To niekończące się wydatki i robienie nas w trąbę. Lepiej mieć wywalone i planować sobie dochody i wydatki na 1-2 lata do przodu oraz szacowanie, czy jesteś w stanie utrzymać dany poziom przez 10 lat, aby spokojnie żyć a nie na zasadzie, że ktoś tam u góry zmieni oprocentowanie albo wprowadzi stan wyjątkowy, to będziesz biedował. </p>
<p>Takie to dylematy, jedni budują w tym państwie z kartonu, a inni już się połapali, że w tym kraju się nie opłaca czegokolwiek budować i lepiej trzymać się od tej bandy złodziei z daleka, czyli z daleka od banksterki, jak i od biurokracji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Lucky</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/pewnosc-siebie/jak-poznac-ze-nie-podobam-sie-dziewczynie-w-2-prostych-krokach/comment-page-1/#comment-276091</link>
		<dc:creator>Lucky</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Jul 2023 07:51:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=24822#comment-276091</guid>
		<description>Paweł, jako że jesteś dla mnie autorytetem mam do Ciebie małą prośbę. Mam 30 lat i pomogłeś mi znaleźć kobietę, która w 95 % odzwierciedla Twoje materiały. Planuje teraz albo kupić mieszkanie albo wybudować dom. Gdzieś tutaj na blogu rozpisywałeś się na ten temat. Czy mógłbyś mi podrzucić link do tego komentarza i w ogóle co sądzisz na ten temat. Czy lepiej jest kupić mieszkanie czy zaczać budować dom?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Paweł, jako że jesteś dla mnie autorytetem mam do Ciebie małą prośbę. Mam 30 lat i pomogłeś mi znaleźć kobietę, która w 95 % odzwierciedla Twoje materiały. Planuje teraz albo kupić mieszkanie albo wybudować dom. Gdzieś tutaj na blogu rozpisywałeś się na ten temat. Czy mógłbyś mi podrzucić link do tego komentarza i w ogóle co sądzisz na ten temat. Czy lepiej jest kupić mieszkanie czy zaczać budować dom?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Paweł Grzywocz</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/pewnosc-siebie/jak-poznac-ze-nie-podobam-sie-dziewczynie-w-2-prostych-krokach/comment-page-1/#comment-275736</link>
		<dc:creator>Paweł Grzywocz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Jul 2023 20:32:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=24822#comment-275736</guid>
		<description>Dzięki bardzo za zaufanie i gratuluję pokonania męskiej dumy i przejęcia odpowiedzialności za budowanie udanych relacji. Podobnie, jak w innych dziedzinach, diabeł tkwi w szczegółach, a te szczegóły składają się potem na całościowy sukces. Kobiety przywiązują dużą uwagę do szczegółów, więc łatwo im rozpoznać, czy mają do czynienia z kimś, kto rozumie relacje i potrafi utrzymać ich zainteresowanie przez dłuższy czas. 

Życzę dalszych sukcesów i nie odstawiania materiałów na półkę tylko utrwalania, nie rozleniwiania się, nie brania kobiety ani udanej relacji za pewnik. Nie da się utrzymać udanego związku przez wiele lat nie przykładając do niego świadomości i dbałości o swoje, jak i jej zainteresowanie. Nie sztuką jest początkowo zainteresować kobietę, ale potrafić to zainteresowanie utrzymywać latami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki bardzo za zaufanie i gratuluję pokonania męskiej dumy i przejęcia odpowiedzialności za budowanie udanych relacji. Podobnie, jak w innych dziedzinach, diabeł tkwi w szczegółach, a te szczegóły składają się potem na całościowy sukces. Kobiety przywiązują dużą uwagę do szczegółów, więc łatwo im rozpoznać, czy mają do czynienia z kimś, kto rozumie relacje i potrafi utrzymać ich zainteresowanie przez dłuższy czas. </p>
<p>Życzę dalszych sukcesów i nie odstawiania materiałów na półkę tylko utrwalania, nie rozleniwiania się, nie brania kobiety ani udanej relacji za pewnik. Nie da się utrzymać udanego związku przez wiele lat nie przykładając do niego świadomości i dbałości o swoje, jak i jej zainteresowanie. Nie sztuką jest początkowo zainteresować kobietę, ale potrafić to zainteresowanie utrzymywać latami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Rafał</title>
		<link>https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/pewnosc-siebie/jak-poznac-ze-nie-podobam-sie-dziewczynie-w-2-prostych-krokach/comment-page-1/#comment-275735</link>
		<dc:creator>Rafał</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Jul 2023 20:31:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/?p=24822#comment-275735</guid>
		<description>Witaj Pawle. Na wstępie chciałbym Ci podziękować za to, co robisz, za Twoją chęć dzielenia się wiedzą. Niedawno temu, jakieś dwa miesiące już minęły skorzystałem z Twojego ebooka &quot;Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek&quot;, mocno zmienił on moje postrzeganie tego tematu. Moje zachowania i podejście zmieniło się o jakieś 180 stopni. I zdecydowanie dziś twierdzę, że to właśnie daje mocne efekty.

Zwróciłeś też moja uwagę na mnóstwo szczegółów, których inaczej bym nie zauważył. Dziś już wiem, że inwestycja w tę wiedzę, możliwość samorozwoju i zmiany podejścia, oparta na własnych sytuacjach, które nastąpiły po zagłębieniu się w pierwszą książkę była jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu. 

Dzięki temu nie miałem najmniejszego problemu by móc wybierać i aktywnie szukać kobiety, w którą chcę zainwestować swój czas i energię. Obecnie jestem na etapie 10 spotkania, po 7 spotkaniu ona zapytała, co jest między nami i czy będziemy razem. 

Więc sprawa się dalej toczy, pozytywnie jestem do tego nastawiony i mam nadzieję, że dobrze wybrałem tym razem. Kolejna inwestycja w Twoja wiedzę, kolejny ebook &quot;Jak utrzymać związek&quot;. Już wiem, że nie wrócę do niego raz czy kilka razy. To za mało. Jak do pierwszego wracałem wielokrotnie, gdy czekałem te kilka dni między spotkaniami, co nie było łatwe, gdy nigdy się tego nie robiło. 

* Pomagał mi ćwiczyć cierpliwość i w niczym się nie zatracić, jak zawsze bywało. 

Tak i do nowego wrócę pewnie wielokrotnie. Wiem, że zwróci on pewnie uwagę na coś czego nie zauważałem, czego nie uważałem za ważne. I w pewien sposób zmieni moje podejście, sposób myślenia. 

Jeszcze raz dziękuję, że się pojawiłeś :) a nie było łatwo wpaść na Twoją twórczość, zupełnie przypadkiem. 
Na pewno będę Cię polecał znajomym. Bo warto.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Pawle. Na wstępie chciałbym Ci podziękować za to, co robisz, za Twoją chęć dzielenia się wiedzą. Niedawno temu, jakieś dwa miesiące już minęły skorzystałem z Twojego ebooka &#8220;Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek&#8221;, mocno zmienił on moje postrzeganie tego tematu. Moje zachowania i podejście zmieniło się o jakieś 180 stopni. I zdecydowanie dziś twierdzę, że to właśnie daje mocne efekty.</p>
<p>Zwróciłeś też moja uwagę na mnóstwo szczegółów, których inaczej bym nie zauważył. Dziś już wiem, że inwestycja w tę wiedzę, możliwość samorozwoju i zmiany podejścia, oparta na własnych sytuacjach, które nastąpiły po zagłębieniu się w pierwszą książkę była jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu. </p>
<p>Dzięki temu nie miałem najmniejszego problemu by móc wybierać i aktywnie szukać kobiety, w którą chcę zainwestować swój czas i energię. Obecnie jestem na etapie 10 spotkania, po 7 spotkaniu ona zapytała, co jest między nami i czy będziemy razem. </p>
<p>Więc sprawa się dalej toczy, pozytywnie jestem do tego nastawiony i mam nadzieję, że dobrze wybrałem tym razem. Kolejna inwestycja w Twoja wiedzę, kolejny ebook &#8220;Jak utrzymać związek&#8221;. Już wiem, że nie wrócę do niego raz czy kilka razy. To za mało. Jak do pierwszego wracałem wielokrotnie, gdy czekałem te kilka dni między spotkaniami, co nie było łatwe, gdy nigdy się tego nie robiło. </p>
<p>* Pomagał mi ćwiczyć cierpliwość i w niczym się nie zatracić, jak zawsze bywało. </p>
<p>Tak i do nowego wrócę pewnie wielokrotnie. Wiem, że zwróci on pewnie uwagę na coś czego nie zauważałem, czego nie uważałem za ważne. I w pewien sposób zmieni moje podejście, sposób myślenia. </p>
<p>Jeszcze raz dziękuję, że się pojawiłeś <img src='https://www.jak-zdobyc-dziewczyne.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  a nie było łatwo wpaść na Twoją twórczość, zupełnie przypadkiem.<br />
Na pewno będę Cię polecał znajomym. Bo warto.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
