Brak Randek? Ile Kobiet Musisz Zagadywać, Żeby Mieć 1 Spotkanie Tygodniowo?

by Paweł Grzywocz on 22.02.2026 (updated 23.02.2026) · 10 comments

“Załamany zadałem sobie w końcu pytanie: Co ja robię nie tak? Wszystkie niezainteresowane, nie odpisują, mają chłopaków. Nie rozumiem tego. To po co był ten cały rozwój?”

Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie: “Ile kobiet powinienem zagadywać dziennie, żeby wreszcie mieć randki?” Wiele osób rozwija się, chodzi na zajęcia, próbuje różnych metod podejścia – zarówno z kontekstem, jak i bez kontekstu – ale efekty? Zerowe.

Jeśli zagadujesz do jednej, góra dwóch kobiet dziennie, wychodzi około siedmiu kobiet tygodniowo. I co z tego? Żadnej randki. Wszystkie niezainteresowane, nie odpisują, mają chłopaków. Frustracja rośnie.

W tym artykule dowiesz się, ile naprawdę musisz zagadywać kobiet dziennie, żeby zobaczyć realne rezultaty – oraz dlaczego odpowiedzialność jest kluczem do sukcesu z kobietami.

Ile kobiet dziennie to za mało?

brak randek - ile kobiet trzeba zagadać aby mieć 1 spotkanie tygodniowo

Jeśli zagadujesz do jednej kobiety dziennie (czasem dwóch), to wychodzi około siedmiu kobiet tygodniowo. Brzmi nieźle? Problem w tym, że to za mało, żeby zobaczyć prawdziwe efekty.

Dlaczego?

  • Są dni, kiedy nie masz czasu
  • Jesteś zmęczony i odpuszczasz
  • Nie zawsze trafiasz na dziewczyny otwarte na znajomość
  • Niektóre mają chłopaków (czasem dowiadujesz się dopiero przez telefon – irytujące!)
  • Statystyka gra przeciwko Tobie przy tak małej liczbie

Gdy zagadujesz do siedmiu kobiet tygodniowo, a żadna nie chce się spotkać, zaczynasz się zastanawiać: “Co ja robię nie tak?” Rozwijasz pewność siebie, spędzasz czas na rozmowach, denerwujesz się… ale randek nie ma.

Czy warto podwoić stawkę?

Co by było, gdybyś zagadywał do dwa razy więcej kobiet? Zamiast siedmiu – czternaście tygodniowo. To znaczy średnio dwie kobiety dziennie.

Jak to może wyglądać w praktyce?

  • Pięć kobiet w codziennych sytuacjach (ulica, sklep, kawiarnia, transport publiczny)
  • Kilka z jakimś kontekstem (siłownia, zajęcia taneczne, kurs językowy)
  • Cztery-pięć na imprezie studenckiej lub na wydarzeniu towarzyskim

Razem: około czternaście kobiet tygodniowo.

I wtedy, jeżeli prezentujesz już średnio zaawansowany poziom – czyli nie jesteś totalnym amatorem, nie popełniasz błędów swoich kolegów (nadmierne komplementowanie, przymilanie się, próby zaimponowania, pajacowanie, błaznowanie, robienie czegoś na siłę) – coś zaczyna się dziać.

Dlaczego konkretna ilość daje rezultaty?

Kiedy zagadujesz więcej kobiet, zwiększasz swoje szanse matematycznie. Ale to nie tylko liczby. Chodzi też o:

  • Trening i rutynę – im więcej ćwiczysz, tym lepiej się prezentujesz
  • Pewność siebie – rośnie naturalnie, gdy robisz to regularnie
  • Selekcję – łatwiej trafisz na dziewczyny otwarte na znajomość
  • Doświadczenie – uczysz się, co działa, a co nie

Oczywiście można to wszystko jeszcze bardziej doprecyzować i mieć konkretne strategie, metody – o czym jest na przykład program Formuła 10 Słów Bez Odrzucenia przy Podejściu.

Odpowiedzialność: klucz do sukcesu z kobietami

To jest odpowiedzialność.

Musisz sobie zadać pytanie: “Co JA mogę zrobić, żeby to osiągnąć? Jaki JA mam wpływ? Co mogę zmienić? Jak mogę to zrobić?”

Nie szukaj wymówek. Nie szukaj spychologii. Nie zwalaj winy na zewnętrzne czynniki:

  • “Bo mieszkam daleko”
  • “Bo nie mam czasu”
  • “Bo wyjechały stąd kobiety”
  • “Bo to, bo tamto”

Tylko myśl: “Co JA mogę zrobić?”

Bo na końcu dnia jesteś tylko Ty i wysiłek, który podjąłeś.

Jak wziąć odpowiedzialność za swoje randki?

  1. Ustal cel: ile kobiet dziennie chcesz zagadywać? (sugeruję: dwie średnio)
  2. Monitoruj statystyki: ile zagadałeś w tym tygodniu? Ile numerów dostałeś? Ile randek?
  3. Ucz się na błędach: co działało, co nie? Co możesz poprawić?
  4. Nie odpuszczaj: są dni zmęczenia – wtedy zrób chociaż jedną rozmowę
  5. Zwiększaj umiejętności: czytaj porady, ucz się technik, rozwijaj strategię

Pamiętaj: nie chodzi o to, żeby być perfekcyjnym, tylko o to, żeby systematycznie działać i brać odpowiedzialność za swoje rezultaty.

Korzyści z zagadywania do kobiet regularnie

Kiedy podwajasz liczbę kobiet, do których zagadujesz, zyskujesz:

  • Więcej randek – prosta matematyka, więcej kontaktów = więcej okazji
  • Większą pewność siebie – trening czyni mistrza
  • Lepsze umiejętności flirtu – uczysz się na żywo, co działa
  • Mniej frustracji – wiesz, że robisz wszystko, co w Twojej mocy
  • Poczucie kontroli – nie czekasz na szczęście, sam je tworzysz

A przede wszystkim: przestajesz czuć się ofiarą okoliczności. Bierzesz sprawy w swoje ręce.

Podsumowanie: Ile kobiet dziennie najlepiej zagadywać.

Jeśli chcesz zobaczyć realne rezultaty i mieć regularne randki, musisz zagadywać do średnio dwóch kobiet dziennie (czyli około czternaście tygodniowo).

Oczywiście, przy założeniu, że:

  • Nie robisz podstawowych błędów (pajacowanie, przymilanie się, próby zaimponowania)
  • Prezentujesz przynajmniej średnio zaawansowany poziom
  • Potrafisz się zaprezentować i prowadzić rozmowę

A najważniejsze? Weź odpowiedzialność. Przestań szukać wymówek. Pytaj siebie: “Co mogę zrobić? Jak mogę to zmienić?”

Bo na końcu dnia jesteś tylko Ty i wysiłek, który podjąłeś.

Dołącz do programu.

Chcesz dowiedzieć się więcej o skutecznych strategiach podejścia i budowaniu relacji z kobietami?

Dołącz do bezpłatnych porad mailowych, w których otrzymasz:

  • “24 teksty do flirtowania z dziewczyną przez SMS i nie tylko” – do wykorzystania natychmiast
  • Raport “Potężna Pewność Siebie w Pigułce”

Pozostańmy w kontakcie! Czytaj wpisy na blogu, a także porady mailowe.

Możesz także dołączyć do pełnych programów zmiany osobistej:

Pamiętaj:

~ “Na końcu dania jesteś tylko Ty i wysiłek, który podjąłeś.”

Pozdrawiam,
Paweł Grzywocz
“Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
“Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
“Zawsze inwestuj w rozmowę”
“Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
“Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
Jak utrzymać związek
PewnoscSiebieW90Dni.pl
77 Technik Flirtu
124 Riposty Na Częste Pytania Kobiet
Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
Formuła 10 słów, aby uniknąć odrzucenia
Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

Podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu – ile kobiet dziennie zagadujesz Ty? Jakie masz rezultaty?

jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

Twój email posłuży tylko i wyłącznie
do komunikacji między nami.

Powiązane wpisy:

Zostaw swój komentarz...

{ 10 comments… read them below or add one }

John February 22, 2026 at 21:52

Świetny artykuł! W głębi duszy na coś takiego czekałem.

Ostatnio zacząłem się przyglądać parom i zauważyłem, że najbardziej zainteresowane wydawały się kobiety ich facetem, który wydawał się w tamtym momencie mieć te 3 rzeczy (widząc ich interakcję, jak spacerują) – passion, fun, carefree. Trzeba być prawdziwie szczęśliwym z samym sobą, żeby coś w temacie relacji damsko męskich się prawdziwie zadziało, co jest bardzo trudnym, ale jednocześnie prostym zadaniem.

Bo jakże miałaby się cieszyć kobieta z tego, że z nią rozmawiamy, jeśli sami ze sobą jesteśmy nieszczęśliwi?

Reply

Paweł Grzywocz February 22, 2026 at 21:56

Bardzo trafna obserwacja. “Passion, fun, carefree” to często efekt tego, że facet nie szuka w kobiecie ratunku ani potwierdzenia swojej wartości, tylko już coś ma w sobie. I dokładnie – trudno dawać komuś dobrą energię, jeśli samemu jest się w ciągłym braku. Dlatego praca nad sobą to nie slogan, tylko fundament.

Reply

Emil February 22, 2026 at 21:53

Dobre te twoje porady żaden trener relacji tak szczegółowo nie opisuje co i jak trzeba robić jak Ty i nawet jakieś konkretne przykłady podajesz to naprawdę przydatne jest a jeśli chodzi o zagadywanie do kobiet to idzie mi to powoli z braku czasu specyficznej pracy itd ale robię małe kroki a mam 50 lat i stwierdziłem że chce się uczyć dopiero teraz ;) choć kiedyś bałem się w ogóle powiedzieć coś do kobiety która sobie gdzieś tam szła Dzięki Paweł dobrą robotę robisz.

Reply

Paweł Grzywocz February 22, 2026 at 21:54

50 lat i decyzja, żeby się uczyć i działać – to jest prawdziwa odwaga, nie wiek. Małe kroki robią największą robotę, zwłaszcza przy wymagającej pracy. Trzymaj kierunek – efekty przychodzą z regularności. Dzięki za wsparcie!

Reply

Peter February 25, 2026 at 09:35

A ja mam pytanie z innej beczki, co sądzisz o obecnym rozwoji ai, jak osoba która widze ze wie jak ten swiat funkcjonuje. Ostatnio czytalem ze wudłużyli ilość życia myszy z 2 do 5 lat, a w tym roku mamy widzieć, czy damy rade u człowieka do 150 wydłużyć? Do tego te fabryki działajace 24/7, no jakiś kosmos i obawa u mnie. Jak to widzisz?

Reply

Paweł Grzywocz February 25, 2026 at 15:39

Rozwój AI faktycznie przyspiesza i wygląda momentami jak science-fiction, ale warto oddzielić dwie rzeczy: medialne nagłówki od realnych wdrożeń. To, że w badaniach udało się wydłużyć życie myszy nie oznacza automatycznie, że za chwilę ludzie będą żyć 150 lat. Biologia człowieka jest dużo bardziej złożona.

Jeśli chodzi o AI i fabryki 24/7, to raczej kontynuacja automatyzacji, która trwa od rewolucji przemysłowej. Każda taka fala budziła obawy. Część zawodów znika, inne powstają. Zmienia się struktura pracy, ale świat się nie kończy. AI może przyspieszyć medycynę, logistykę, produkcję, ale nadal decyzje strategiczne podejmują ludzie. Największe ryzyko to nie “bunt maszyn”, tylko tempo zmian i to, czy ludzie zdążą się dostosować.

Warto uczyć się rzeczy, które AI trudno zastąpić – relacji, komunikacji, strategicznego myślenia.

Technologia bardziej zmienia zasady gry niż ją niszczy.

Jeden sposób myślenia, to rzeczy, których sztuczna inteligencja nie potrafi robić, czyli praca fizyczna oraz umiejętności miękkie, prace, gdzie potrzebny jest kontakt z drugim człowiekiem. To nie jest tak, że zaraz “AI zabierze wszystkie prace”, tylko że zabierze najprostsze, powtarzalne fragmenty pracy umysłowej. Juniorzy w wielu branżach rzeczywiście mogą mieć trudniej, bo ich główną przewagą była dotąd tania, schematyczna praca – a to właśnie AI robi coraz lepiej.

Jakie umiejętności są trudne do zautomatyzowania? Poza tym AI nie ponosi odpowiedzialności, więc nie zastąpi człowieka w tej kwestii.

Pracy z ludźmi i relacjami, jak sprzedaż B2B, negocjacje, psychologia, budowanie zespołów.

Branże techniczne, fizyczne, jak automatyka przemysłowa, energetyka, robotyka, inżynieria, produkcja, serwis, budownictwo. Świat cyfrowy rośnie, ale ktoś musi utrzymać świat fizyczny.

Rynek zamyka się na przeciętność, ale nadal będzie potrzebował ludzi, którzy rozwiązują realne problemy, którzy łączą wiedzę techniczną z biznesem, potrafią się dobrze komunikować się brać odpowiedzialność.

Słuchałem ostatnio ciekawego wywiadu na USA watchdog pt. People Building AI are Warning of Job Armageddon.

Coś w tym jest, że 50% prac biurowych jest zagrożona, czyli wszystkie powtarzalne czynności, które można zautomatyzować, to zostaną zautomatyzowane.

Ale jest jedno wielkie “ale”. My żyjemy w Polsce a nie w USA. Do niedawna w Polsce np. w administracji państwowej liczył się tylko papier i wszystko fizycznie podpisane. Powoli z biegiem lat pojawiły się pewne udogodnienia, że można więcej spraw załatwić zdalnie, elektronicznie, ale to trochę inny temat, bo to, że państwowe struktury są nieefektywne, utrzymują status quo to nieco inny temat.

Ale czy firmy serio są aż tak postępowe w Polsce? Nieraz słyszałem historie, jak pracownik przychodzi do przełożonego i mówi, że taki czy inny proces mógłby zostawić usprawniony i być o wiele szybszy i bardziej wydajny. Na co przełożony ignorował to mówił, tak zawsze było i tak ma być, bo tak, a Ty się nie rządź, tylko pracuj.

Prędzej jakieś międzynarodowe korporacje wdrożą jakieś automatyzacje, które i tak nie są za darmo, tylko wymagają niemałej inwestycji. A i tak jest potrzebny ktoś do nadzorowania i weryfikowania tych procesów, bo jak się AI pomyli, to kto ponosi za to odpowiedzialność. Dlatego patrzę na to z przymrużeniem oka, że ok, to się dzieje, jest zagrożenie, że 50% i więcej prac biurowych jest realnie zagrożona, ale czy to faktycznie się stanie tak szybko, to mam sporo wątpliwości.

Bardziej interesuje mnie upadająca wartość walut narodowych, niespłacalne zadłużenie, zapaść demograficzna, rosnące koszty życia, co historycznie prowadziło do woje i hiperinflacji – w sensie wojna to jedynie zasłona dymna, usprawiedliwienie czegoś, co od początku było zaprojektowane, aby się tak zakończyło.

W tym kontekście AI może być w pewnym sensie zbawienne, bo przy dużym tempie kurczących się dochodów państwa dalsze regulowanie swoich zobowiązań staje się matematycznie niemożliwe. Pozostaje wówczas silna dewaluacja oraz jakaś “siła wyższa”.

Dlatego wydaje się, że AI powinno zastąpić te 50% prac biurowych, szczególnie urzędniczych, a w celu uniknięcia głodu i bezdomności wprowadzić jakiś dochód gwarantowany. Pytanie, jaka będzie siła nabywcza takiego gwarantowane dochodu oraz czy będzie trzeba zrzec się jakiś swoich swobód, aby móc z tego korzystać. Nie wygląda to zbyt kolorowo. Opowiada o tym sporo Catherine Austin Fitts.

Natomiast, w jakim tempie to nastąpi i na jaką skalę i pod jaką przykrywką, to trudno przewidzieć. Elity światowe dały popis w roku 2020, że jak będą gotowi, to zrobią, co zechcą, a większość się zgodzi.

Reply

Rob February 27, 2026 at 22:31

Czytam Twoje treści i często się z nimi zgadzam, ale tym razem uważam że trochę popłynąłeś. Całe życie żyję w dużym mieście (top 10 polskich miast) i nie wyobrażam sobie jak człowiek pracujący na etacie i dojeżdżający do pracy samochodem, miałby przez dłuższy czas codziennie w swoim otoczeniu znajdować minimum dwie interesujące go kobiety do zagadania. Bo chyba wiadomo, że nie mówimy o jakichkolwiek kobietach, tylko tych potencjalnie nas interesujących (nie nastolatki, nie emerytki, nie mężatki, nie samotne matki). Nie wiem nawet czy gdybym jeździł komunikacją zbiorową albo codziennie po pracy chodził do galerii handlowej, gdzie teoretycznie jest największa szansa na spotkanie wielu nie powtarzających się kobiet, to byłbym w stanie przez kilka miesięcy czy choćby miesiąc spotykać dwie wcześniej niespotkane kobiety, które mogłyby być moim targetem. A nawet jeśli teoretycznie dałoby się to zrobić, to naprawdę uważasz, że szukanie kobiety ma wyglądać jak druga praca na pół etatu i wszystko ma się wokół tego kręcić? Patrząc satystycznie, to owszem masz rację, że im więcej prób się podejmie, tym większa szansa powodzenia. Ale osobiście uważam, że jeśli jakieś działanie statystycznie ma 1% szans na powodzenie, to wolę poświęcia czas na działania o znacznie wyższym wskażniku sukcesu. Uważam że to co dziś proponujesz, to prosta droga do frustracji i szybkiego wypalenia, a także do zaniedbania innych ważnych sfer życia.

Reply

Paweł Grzywocz February 27, 2026 at 23:12

Często problemem nie jest wielkość miasta, tylko powtarzalność schematu dnia. Dom-auto-praca-auto-dom. W takim układzie nawet w top 10 polskich miast faktycznie możesz przez tydzień nie zobaczyć ani jednej nowej osoby, która by Cię interesowała. Ale to nie oznacza, że tych kobiet w Twoim mieście nie ma. To oznacza, że Twoja trajektoria dnia ich nie przecina.

Nie chodzi o to, żeby wszystko w życiu kręciło się wokół szukania kobiety. Chodzi o świadome zwiększenie liczby okazji w ramach normalnego życia. Zamiast:

- siłownia o 22:30 w pustym klubie – siłownia o 18:00,

- samotne zakupy raz w tygodniu – częstsze wyjścia w miejsca, gdzie są ludzie,

- praca zdalna 100% czasu – czasem coworking,

- zawsze samochód – komunikacja miejska.

To nie jest druga praca. To są drobne przesunięcia w środowisku.

Piszesz o 1% skuteczności i że wolisz działania o wyższym wskaźniku sukcesu. I tu jest sedno: w relacjach międzyludzkich nie ma “wysokiego wskaźnika sukcesu” bez ekspozycji. Każda metoda – znajomi, hobby, spontaniczne poznawanie – opiera się na statystyce. Różnią się tylko kosztem psychicznym i formą.

Jeśli ktoś podejdzie do tego zero-jedynkowo, jak do KPI w korporacji, to oczywiście skończy sfrustrowany. Ale jeśli potraktuje to jako budowanie środowiska, w którym naturalnie częściej przecina ścieżki z kobietami, to przestaje to być męczące.

I zgadzam się z Tobą w jednej rzeczy w 100%: jeżeli ktoś zaczyna zaniedbywać zdrowie, pracę, pasje czy relacje tylko po to, żeby “odhaczać podejścia”, to to jest droga do wypalenia.

Moja teza nie jest taka, że masz codziennie wykręcać normę jak w call center. Moja teza jest taka, że bez zwiększenia liczby okazji trudno liczyć na zmianę efektu.

Bo najczęstszy scenariusz, jaki widzę, to nie “za dużo prób”, tylko “za mało sytuacji, w których w ogóle jest szansa”.

I to jest różnica.

Możemy się nie zgadzać co do skali, ale chyba zgodzimy się co do jednego: jeśli ktoś przez rok nie poznaje nikogo nowego, to problemem nie jest pech – tylko środowisko.

Dzięki za komentarz.

Reply

Daniel March 15, 2026 at 15:10

Jak to jest z perspektywy atrakcyjnej kobiety, gdy musi “olać interesariusza” płci przeciwnej. Panowie podzielę się w takim razie krótką historią z mijającego weekendu w górach ;] Otóż w piątek w schronisku po zamówieniu zupy usiadłem obok mężczyzny i kobiety, którzy wydawali się rozgadani i komunikatywni. No więc zagadałem ot tak. Miło się rozmawiało jak to z ludźmi na urlopie, wyluzka i miłe tematy. Osoby te następnie poszły dalej na szlak. Zupełnie potem zapomniałem o tej parze, zająłem się innymi rzeczami, rozmowami i fotografią itd. Później wieczorem pracownica schorniska podeszła do mnie i powiedziała, że cyt. “Kaśka z którą rozmawiałeś napisała do nas z prośbą o kontakt”. Myślę sobie hmm ale kto, bo nie kojarzę? Chwilkę pomyślałem i chyba się domyśliłem ok, to o tamtych chodzi. No spoko, ok więc dałem im kontakt i co się potem stało – dostałem od tej kobiety z 6 sms’ów czy nie chciałbym się z nią spotkać, bo zrobiłem na niej ogromne wrażenie. Dodała, że była z kolegą z pracy, a nie z chłopakiem. Ja nawet nie zdążyłem odpisać, bo zajmowałem się fotografią nieba nocnego itd. Odpisałem tylko, że dziękuję za zainteresowanie i że miło mi, a ona znowu, “czyli masz kogoś” jakieś dziwaczne teksty zalatujące desperacją. Myślę sobie na litość boską, kobieto dajże mi spokój już, coś się czepiła. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie jak się napaliła na mnie, a ja TOTALNIE nie byłem nią zainteresowany. Nawet w życiu bym nie pomyślał o tej kobiecie w “tym” kontekście. Rozumiecie to? Ona mi się w ogóle, ani trochę nie podobała pod kątem mężczyzna-kobieta, ale widać odebrała naszą rozmowę w tym kontekście. Niestety – nie mój typ, nie podobają mi się kobiety, które ważą choćby 1kg więcej niż ja i NIC TEGO NIE ZMIENI. Teraz Panowie rozumiem jak to jest z punktu widzenia kobiet, do których zagaduję i tak samo im się nie podobam, jak tamta kobieta nie podobała się mnie. Tylko że ja naprawdę nie chciałbym jej urazić czy coś. Ostatni sms jaki napisała to, że “chyba zrobiła z siebie głupka i przeprasza i już daje spokój”. Kurdę… drogie Panie błagam, jeśli jest jedna rzecz którą mogę Wam doradzić, abyście podniosły DRASTYCZNIE swoją atrakcyjność: schudnijcie, mocno. Tutaj nie ma wielkiej filozofii – zadbajcie o swoje zdrowie, dla siebie i dla nas. Tutaj wcale nie potrzeba drogich fryzjerów, kolorowych paznokci, makijażu, drogich ubrań. Nie musicie gonić za karierą itd. Z wyglądu naprawdę wystarczy, abyście były szczupłe, a z charakteru, abyście były kobiece, miłe, ugodowe, przyjazne, opiekuńcze, troskliwe, delikatne. A jednocześnie tak mało dziewczyn dziś to rozumie. Może to przez to, że mężczyźni tak są dzisiaj zastraszeni, żeby przypadkiem nie urazić kobiet, że totalnie boją się wypowiadać o swoich prawdziwych oczekiwaniach wobec nich… Sam wszak uniknąłem napisania do tej kobiety, że mogę jej dać najlepszą radę jaką może w życiu usłyszeć. Ja nawet nie pamiętam w ogóle wyglądu tamtej dziewczyny, tak samo jak nie pamiętam jak wyglądał tamten jej kolega. Ot jacyś ludzie, których jak co dzień spotykam. Dlatego Panowie – trzeba uczyć się rozpoznawać nawet po krótkiej rozmowie z dziewczyną, czy w ogóle jest jakikolwiek sens ją prosić o numer telefonu :) Jak widzę, że dziewczyna za krótko patrzy w oczy, nie próbuje przedłużać rozmowy itd. itd. – nie pytam nawet o numer – nie ma co robić z siebie błazna. Kobieta wysyła masę sygnałów, po prostu jak się jest w grupie 90% mężczyzn, którzy mają tak drastycznie mało uwagi ze strony atrakcyjnych kobiet, to dlatego mamy tak mało doświadczenia jak to jest kiedy dziewczyna jest nami autentycznie zainteresowana. Podły nasz los Panowie, bo mamy znacznie trudniejsze zadanie, aby zostać atrakcyjnym niż mają Panie. Pozdrawiam.

Reply

Paweł Grzywocz March 15, 2026 at 19:30

Ciekawa historia, która dobrze pokazuje jedną rzecz – każdy z nas bywa po obu stronach tej sytuacji. Czasem ktoś jest nami bardzo zainteresowany, a my tego nie czujemy. Innym razem to my jesteśmy zainteresowani, a druga osoba nie.

Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby nie brać odrzucenia zbyt osobiście. Najczęściej chodzi po prostu o brak dopasowania czy brak chemii, a nie o to, że ktoś jest “zły” czy “niewystarczający”.

Dobrze też, że zauważyłeś jedną rzecz: kobiety faktycznie wysyłają sporo sygnałów zainteresowania lub jego braku w trakcie rozmowy. Z czasem, gdy ktoś nabiera doświadczenia w kontaktach z kobietami, to dużo łatwiej jest to wychwycić i nie inwestować czasu tam, gdzie nie ma zainteresowania.

Reply

Leave a Comment

Previous post:

Next post: