Co Zrobić, Żeby Dziewczyna Oszalała Na Twoim Punkcie, Tęskniła i Zaczęła Się Starać

by Paweł Grzywocz on 19 January 2018

Ona stwierdzi: “Już go mam w garści. Kolejny się napalił. Ale nuda. Mogę mieć każdego. Jacy faceci są łatwi. Ehhh. Nie czuję tego czegoś. Będzie tylko kolegą.”

jak sprawić by szalała za Tobą jak być wyzwaniem dla dziewczyny
Jak sprawić by dziewczyna za Tobą szalała, tęskniła. Jak być wyzwaniem dla dziewczyny?

Bycie tajemnicą działa na kobiety i doprowadza je do szaleństwa.

Aby dziewczyna oszalała na Twoim punkcie bądź wyzwaniem
i pozwól jej się zastanawiać

Kobieta ma również zdobywać Ciebie, poznawać Ciebie, odkrywać i chcieć dowiadywać się o Tobie więcej a nie mniej.

A nie mówić, że to jest dla niej za szybko.

Większość kobiet mówi, że to jest dla niej za szybko, że ona potrzebuje czasu i różnego rodzaju wymówki, gdy za bardzo przyciśniemy dziewczynę.

Za szybko, za łatwo – brak wyzwania i tajemnicy

Ludzie z natury nie doceniają tego, co jest powszechne, tanie, darmowe, łatwo dostępne.

Dlatego, gdyby diamenty leżały na ulicy, to przestałyby być tak wartościowe.

Stąd też kobiety z natury ludzkiej nie doceniają mężczyzn, którzy są zbyt dostępni, przewidywalni, łatwi, którzy w oczywisty sposób robią takie standardowe zaloty, nadmierny dotyk i wtedy dziewczyna stwierdza:

  • “Kolejny napaleniec, który się napalił, co mi od razu pokazuje, jak bardzo jest zainteresowany.”
  • Ona na podstawie samej ilości czasu spędzanego np. na pisaniu stwierdzi:

  • “Już go mam w garści. Kolejny się napalił. Ale nuda. Mogę mieć każdego. Jacy faceci są łatwi. Ehhh. Nie czuję tego czegoś. Będzie tylko kolegą”.
  • jak być wyzwaniem dla dziewczyny i sprawić by szalała za Tobą

    Jak być wyzwaniem, żeby dziewczyna szalała za Tobą? Ogranicz swoją podaż, aby zwiększyć jej popyt.

    Musisz zrozumieć, że zainteresowanie zwiększasz swoją mową ciała podczas SPOTKAŃ, ponieważ mowa ciała jest o wiele potężniejsza niż pisanie.

    Mowa ciała to ponad 90% komunikacji. Tekst to kilka procent.

    Przez wiadomości tekstowe zabijasz zainteresowanie. Dlaczego? Bo zabijasz tajemniczość. Ona się wszystkiego o Tobie dowie albo po prostu za dużo się o Tobie dowie i zacznie Cię traktować, jak jakiegoś kuzyna albo kolegę.

    To jest masakra.

    A dziewczyna ma Cię traktować, jak potencjalnego chłopaka.

    Czuć taką obawę, że Cię nie zna, że nie wiadomo, jak się potoczy wasza relacja, że nie wie, jakie masz wobec niej zamiary, że nie wie, jak bardzo ona Ci się podoba i dzięki tej mieszance będziesz stanowił dla niej wyzwanie, a ona oszaleje na Twoim punkcie
    w pozytywnym sensie.

    A pisząc z nią to wszystko zabijesz. W szczególności bycie wyzwaniem.

    Pokazujesz w oczywisty sposób:

  • “Tak, bardzo mi się podobasz, bo każdemu facetowi się podobasz, więc każdy facet by z Tobą pisał dopóki Ci się nie przeje, bo faceci w 90% nie mają pojęcia
    o kobietach, a ja postępuję dokładnie tak samo, jak oni”.
  • Dlatego jeżeli nie chcesz tracić kobiet, to zwolnij, nie bądź przewidywalny, powoli ujawniaj informacje o sobie, pozwalaj kobiecie odkrywać Ciebie, pozwalaj jej tęsknić, zastanawiać, a wtedy dziewczyna zacznie się o Ciebie starać.

    Tutaj nie chodzi o jakieś tanie sztuczki i chamskie olewanie dziewczyny.

    Niektórzy faceci oczekują, że dziewczyna będzie do nich pisać po 1 spotkaniu. Ale po co? Przecież pisanie zabija zainteresowanie.

    A poza tym to Ty jesteś przewodnikiem, liderem relacji.

    Jak być wyzwaniem, żeby dziewczyna tęskniła, szalała, zaczęła się starać?

    Nie oczekuj, że obca dziewczyna będzie Cię prowadzić za rączkę i prowadzić za Ciebie relację albo będzie gonić za Tobą od pierwszego spotkania. Cały proces doprowadzania do związku w 12 randek polega na odwróceniu ról, aby to dziewczyna zaczęła się starać, goniła Ciebie, inwestowała co raz więcej.

    jak być wyzwaniem dla dziewczyny by oszalała na Twoim punkcieKobiety zakochują się DŁUŻEJ dlatego zajmuje to około 10 randek a nie 1 do 3 randki i już dziewczyna będzie gonić za Tobą. Zapomnij! Zrobią tak tylko desperatki, wampirki ciągłej uwagi, które są potem co raz cięższą kulą u nogi.

    To Ty wykonujesz to niezbędne minimum, jakim są spotkania, organizowanie spotkań, umawianie spotkań, płacenie za spotkania. Dziewczyna może się dorzucać
    i z czasem będzie. Dziewczyna może Cię zapraszać i z czasem będzie.

  • Ale w ciągu pierwszych 10 spotkań to nie jest konieczne, że ona coś musi.
  • Ona nic nie musi oprócz akceptowania Twoich inicjatyw.
  • Ona ma akceptować Twoje inicjatywy, bo Ty jako lider, przewodnik znajomości prowadzisz tę relację, potrafisz ją rozkręcić, wiesz, jak rozwinąć relację, żeby dziewczyna oszalała na Twoim punkcie.
  • Wiesz, co robisz, jesteś obyty z kobietami a nie jesteś chłopcem, który jest niezdecydowany i nie wie, co ma robić, któremu dziewczyna musi matkować lub zastanawiać się, czy on właśnie uprawia jakąś gierkę, bo nie wie, jak randkować ani co robić, by dziewczyna szalała za Tobą.

    Facet, który raz chce się spotkać, a potem nie wie, co dalej, miota się, sprawia, że dziewczyna myśli, że to chłopiec, który nie wie, co ma robić.

    Oczywiście proszę nie mylić z tego z zasadą odczekania kilku dni po spotkaniu, która ma za zadanie zniechęcić wampiry ciągłej uwagi.

    Nie wpadaj w paranoję, że dziewczyna o Tobie od razu zapomni i się obrazi.

  • Przecież nie chcesz toksycznej dziewczyny, która potrzebuje karmić się ciągłą uwagą swoich telefonicznych fanów.
  • Przestrzeń demaskuje i zniechęca dziewczyny, które tylko chcą się dowartościowywać uwagą, manipulować.
  • Dawaj dziewczynie zatęsknić kilka dni i nie przejmuj się, czy się obrazi, bo jeśli tak, to znaczy, że miała toksyczny charakter, rozbestwiona księżniczka i po co Ci taka dziewczyna.

    Podsumowując potrzebna jest pewność siebie, bycie liderem, przewodnikiem, humor, dystans, nie traktowanie tego zbyt poważnie, bycie wyzwaniem dla dziewczyny, tajemnicą, pozwalanie kobiecie oddychać, odkrywać Ciebie, tęsknić, żeby chciała Ciebie więcej a nie mniej.

    Wtedy dziewczyna oszaleje na Twoim punkcie i nie będzie chciała wypuścić Cię z rąk, bo takich facetów po prostu nie ma i więcej takiego nie spotka.

    Pozdrawiam,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Czy dajesz dziewczynom zatęsknić? Pamiętaj, że to nic nie da, gdy nie zagadujesz do dziewczyn albo Twoje pierwsze wrażenie jest słabe. Wtedy ona nie ma do czego tęsknić. To tak dla jasności ;)

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Proszę Wpis:
    Rating: 4.4/5 (7 votes cast)
    Co Zrobić, Żeby Dziewczyna Oszalała Na Twoim Punkcie, Tęskniła i Zaczęła Się Starać, 4.4 out of 5 based on 7 ratings

    Poszukiwano

    • co robić by kobieta się uganiała
    • co zrobić żeby wszystkie kobiety za tobą latały
    • co zrobic zwby dziewczyna sie mną zainteresowala?
    • jak zrobić żeby dziewczyna była twoją dziewczyną jak już sobie znalazła chłopaka
    • jak sprawić żeby dziewczyna się zainteresowała

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 75 comments… read them below or add one }

    Michał Lxxx January 20, 2018 at 22:55

    “Prawdziwa miłość jest rzadka jak kropla wody na pustyni i gorąca jak jej piasek. Nie bije rekordów częstotliwości i nie ukrywa zazdrości” ~ Thomas Merton

    Uważam, że jest jak w tej myśli powyżej.
    Jeżeli się nie nauczymy praw rządzących relacjami damsko – męskimi, to szanse na prawdziwą miłość są mniejsze niż wygranie “6″ w lotto, a podobno szanse na “6″ w lotto to 1 do 14 mln.

    Natomiast jeżeli się nauczymy praw, reguł i zasad, to nawet gdyby trzeba było odbyć 1000 rozmów zapoznawczych, aby poznać ten “diament”, to mamy wówczas szanse 1 do 1000, czyli tak naprawdę PROSTO jest poznać tą właściwą kobietę.

    Robiąc 1 rozmowę dziennie, w 3 lata powinniśmy poznać dobrą kobietę.
    (jeżeli nie ma się możliwości podejść do 1000 kobiet w 3 lata, to niech to zajmie nawet 10 lat, ale i tak lepiej to niż być z toksyczną Dominą)
    Trzeba się tego nauczyć, PRAKTYKOWAĆ/DZIAŁAĆ i być CIERPLIWYM.

    Obcowanie z kobietą, która nas “kręci” to dzień do nocy w porównaniu z relacjami z braku laku.

    Reply

    Michał Lxxx January 20, 2018 at 22:57

    Dodam, że na początku mojej drogi w temacie relacji damsko – męskich zawiodłem się na kobietach.
    Winne było programowanie społeczne, brak mojej wiedzy w temacie oraz krystalizowanie, czasem nawet idealizowanie kobiet.

    Teraz wiem, że swoją porcję gruzu trzeba przerzucić i kobiety naprawdę DA SIĘ ZROZUMIEĆ jeżeli nauczymy się reguły i zasady ludzkiej natury i osobowości.

    Reply

    mbvb January 22, 2018 at 12:05

    Jak zrezygnować ze znajomości, które trwają od małego, ale są toksyczne, wampiryzm energetyczny, kłamstwa i same straty? Wyjazd z miejsca zamieszkania? Wydaje mi się, że to byłby najlepszy sposób.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 22, 2018 at 12:56

    Ograniczyć kontakt do grzecznościowego minimum. Odmawiać spotkań, podawać wymówki, odpowiadać po kilku dniach, że byłeś zajęty. Asertywność. Szacunek do siebie i swojego czasu.

    Reply

    Anonim January 22, 2018 at 21:40

    No i można jeszcze dodać, że to nic nie da, jeśli nie jesteś w jej typie i jej zainteresowanie nie jest szczere.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 22, 2018 at 21:42

    Dokładnie tak. No ale się przekonujesz na własnej skórze, co jest możliwe a co nie i to jest doświadczenie na całe życie, które oszczędza potem wielokrotnie stracone nerwy, czas, pieniądze, gdy się potrafi to odczytać dużo wcześniej.

    Reply

    Anonim January 22, 2018 at 21:57

    Pewnie, od początku znajomości teraz analizuję sytuację z dziewczyną, dzięki Twoim materiałom i nie są dla mnie niespodzianką różne zachowania, szybko mogę odczytać sprzeczne sygnały, a nie się nakręcać za bardzo i robić jakieś głupoty. Nie, to nie, pozna się fajniejszą. Szkoda czasu i sił na słabo zainteresowaną kobietę, która zabija z nami czas.

    PUA piszą o seksualnym droczeniu się z dziewczyną, która traktuje Cię jak kolegę. O patrzeniu głęboko w oczy, pocałunku. Jak mam patrzeć jej głęboko w oczy, jeśli ona patrzy obok mnie, albo ją całować, gdy ona stoi jak kłoda i się nie “dokłada” do pocałunku? Jak mam z nią flirtować, kiedy ona reaguje milczeniem na flirt, a na moje żarty nie reaguję, albo się tylko lekko skrzywi, podczas gdy inne kobiety wybuchają śmiechem?

    Dlatego tak wygląda w praktyce podrywanie niezainteresowanej kobiety. Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu. :D

    Reply

    Paweł Grzywocz January 22, 2018 at 23:01

    Tak, życie wszystko weryfikuje.

    Reply

    Marcin January 23, 2018 at 11:20

    Mam pytanie trochę niezwiązanie z tematem tego artykułu, ale zastanawia mnie odpowiedź na nie.

    Uczęszczam na kurs tańca, uczęszcza na nie też dziewczyna od której chcę wziąć numer.Jednakże, przychodzi ona dość sporadycznie.Czy jest sens czekać, aż się pojawi czy lepiej spróbować umówić się z nią przez facebooka?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 23, 2018 at 11:43

    Ja bym czekał, ponieważ umówienie spotkania przez fb bez rozmowy twarzą w twarz jest tak mało prawdopodobne, że nie widzę w tym sensu.

    Reply

    mbvb January 23, 2018 at 19:02

    Wierzysz w znaki zodiaku? Z ciekawości sprawdziłem swój i powiem Ci, że w jakichś 60-70% pasuje do mnie, sprawdzałem też dla pewnej jednej osoby i ona również jest bardzo podobna do swojego zodiaku, podobne zachowanie i usposobienie.Niekiedy określane jako złe czy toksyczne lub dobre.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 23, 2018 at 20:55

    Horoskopy są pisane w formie tzw. truizmów, czyli ogólnych określeń, które pasują do prawie każdej osoby lub do bardzo dużej ilości osób.

    Reply

    Piter January 23, 2018 at 21:49

    Dzisiaj do mojej siostry przyszła koleżanka i słyszałem z drugiego pokoju jak obgadywały we dwie całą męską generację, a w pewnym momencie z ust tej koleżanki padło takie zdanie: “Facet jest bardziej atrakcyjny, jak umie o ciebie zadbać.” Nie doprecyzowała co znaczy wg niej słowo “zadbać”, ale domyślam się, że chodzi o przewodzenie w relacji, pewność siebie i bycie mężczyzną, który wie czego chce od życia, a kobieta jest dla niego towarzyszką w jego wędrówce, a nie celem tej wędrówki. No i oczywiście bycie wyzwaniem i zagadką dla kobiety.

    Jedna drugiej opowiadała też, że są dziewczyny, które robią test na wierność swojemu chłopakowi poprzez wynajęcie lub dogadanie się z jakąś mega laską, by go uwodziła i by w razie czego delikwent został złapany na gorącym uczynku i odstrzelony. Zastanawiały się też czy znajdą się tacy faceci, którzy umieją się oprzeć… No cóż… to tylko świadczy o tym do jak wąskiej i elitarnej grupy mężczyzn należymy.

    Reply

    Łukasz January 23, 2018 at 23:53

    Równie dobrze to mogło znaczyć, że ma pieniądze, “zadbać finansowo, utrzymywać”

    Reply

    Piter January 24, 2018 at 23:15

    Jasne, ale na podstawie ich wcześniejszej rozmowy zgaduję, że chodziło najprawdopodobniej o to co napisałem wyżej :)

    Reply

    piotr January 30, 2018 at 21:47

    A może to zdanie brzmiało: “Facet jest bardziej atrakcyjny, jak umie o siebie zadbać.”? może powiedziała “siebie” a Ty usłyszałeś “ciebie”? pozdr

    Reply

    Paweł Grzywocz January 30, 2018 at 21:49

    Normalnie, jakbyście nie chcieli uwierzyć, że kobiety lubią być prowadzone. Nieważne, co powiedziała. Ważne, że kobiety lubią, gdy się je prowadzi. : )

    Reply

    Łukasz February 2, 2018 at 11:41

    Nikt tego nie neguje, kwestią była interpretacja tego co kolega tu napisał a co ona miała na myśli, wie tylko ona.

    Reply

    Michał Lxxx January 23, 2018 at 21:50

    Paweł,
    taki poruszyć chciałem jeszcze jeden wątek.

    Faceci cholernie nadają wartość kobietom na podstawie wyglądu, wiemy o tym nie od dziś.
    Im kobieta atrakcyjniejsza i bardziej “zrobiona” tym faceci bardziej zachowują się często jak małpy przy nich i powiedzmy sobie szczerze, te atrakcyjniejsze kobiety siłą rzeczy są trochę “przewalidowane” (nawet jeżeli mają zdrowe poczucie wartości, to każdy człowiek z natury jest trochę próżny i jeżeli dostaje tyle uwagi co atrakcyjna kobieta, to zawsze sodówa do głowy może odbić)

    Do czego zmierzam ???
    Zagadywałem już do kobiet RÓŻNYCH, czyli atrakcyjnych modelek, businesswoman, przeciętnych, ładnych, sympatycznych, szarych myszek, “Kopciuszków”, grubych, tłustych, nawet takich z rynsztoka itd.

    Robiłem to często po to, aby POSZERZYĆ STREFĘ KOMFORTU i zdobyć pewność siebie, robiłem to w różnych miejscach, publicznych również.
    Chodziło o testowanie, zdobycie DOŚWIADCZENIA oraz PRAKTYKI.

    Wiesz na czym polega PARADOKS, tak z moich obserwacji ???
    Paradoks polega na tym, że obojętnie jak kobieta wygląda i z jakiej jest grupy społecznej, ich zachowania, reakcje i responsywność na rozmowę zapoznawczą są TAKIE SAME/RÓŻNE ( !!! )

    W takim sensie, że zarówno TOP MODELKA, jak i TŁUSTA BABA Z RYNSZTOKA, w takiej samej proporcji potrafi zareagować:
    - dobrze lub źle
    - mieć męża lub być wolna
    - chcieć rozmawiać lub nie
    - być tylko grzeczna i kulturalna lub grubiańska
    - mieć dzieci i ich nie mieć
    itd.

    Nie mamy jakiegokolwiek wpływu na reakcje kobiety.
    Mamy wpływ na fajną rozmowę, jeżeli kobieta chce rozmawiać.

    Jej poziom zainteresowania, responsywność i wszystkie inne elementy leżące po stronie kobiety są kompletnie RÓŻNE i nie zależą one od urody, wyglądu kobiety, statusu społecznego itd, tylko zależą od tego NA JAKIEGO TRAFIMY CZŁOWIEKA ( !!! )

    Często słyszę od mężczyzn, że “nie podejdę do niej, bo to nie moja liga, jest za ładna, ma kasę, na pewno kogoś ma”
    To takie dialogi wewnętrzne, które obrazują przekonania mężczyzn, że “oni nie zasługują na dana kobietę”, a to są zwykli ludzie.

    Reakcje są PRZERÓŻNE niezaleznie od wyglądu i innych zmiennych i zależą OD CZŁOWIEKA.

    Jest pewna tendencja, że kobieta która wygląda jak “absolwentka dyskoteki” raczej nie ma w sobie zbyt wiele kultury osobistej, a elegancka businesswoman zachowa się kulturalnie i z klasą, ale POZORY MYLĄ i wielokrotnie się ZASKOCZYŁEM miło oraz niemiło.

    Zgadzasz się ze mną Paweł ???
    Masz również dużo doświadczenia praktycznego, bo przerabiałeś również jak ja to całe uliczne turbo uwodzenie, ale również miejsca z kontekstem, gdzie też można spotkać różnych ludzi.

    P.S.
    Nawet w komentarzach Twoi czytelnicy widzę czasami, że mają w sobie przekonania i lęk przed sukcesem oraz jakieś chore blokady przed niezasługiwaniem na piękną i wartościową kobietę.

    P.P.S.
    Dodam, że takie rozważania wzięły mnie, bo zagadałem dzisiaj do 2 modelek na parkingu przy samochodzie i poszedłem z nimi na pizze.
    Kobiety bardzo atrakcyjne, wyglądały na “zimne królowe śniegu” a okazały się miłe, ciepłe i serdeczne oraz bardzo kulturalne.
    Mieszkają na co dzień w Niemczech, w Polsce w odwiedzinach u rodziny, więc nic z tego nie będzie, ale wymieniliśmy się kontaktami “dla zasady”.
    Gdybym miał się sugerować ich wyglądem oraz Mercedesem to bym nie zagadał.

    Dodam, że obie kobiety singielki :-)

    Reply

    Michał Lxxx January 23, 2018 at 21:56

    ZAWSZE, ale to naprawdę ZAWSZE gdy widzimy interesującą nas kobietę, należy podejść, porozmawiać i SPRAWDZIĆ CO SIĘ WYDARZY.
    Mózg podsyła nam tyle wymówek, wewnętrznych dialogów, lęków.
    Straszne jest to jak się sami sabotujemy jako ludzie, w tak prostej sprawie jak podejście do drugiego człowieka i rozpoczęcie rozmowy…

    Reply

    Paweł Grzywocz January 23, 2018 at 22:01

    W pełni potwierdzam.

    Reply

    Maniek January 23, 2018 at 22:52

    Witaj Pawle
    Bardzo cenię Twoje rady i kursy.
    Natomiast jedna rzecz mnie bardzo wpienia, nie, nie w Twoich kursach, ale w ogule w tym całym randkowaniu.
    Na wymioty mi się zbiera że trzeba się uciekać do jakichś manipulacji, sztuczek i innych nienaturalnych bzdur, bo inaczej, wielce wielmożna jaśnie pani ksieżniczka się znudzi i posle delikwenta do szufladki “przyjaciel”.
    No przecież to jest chore, że nie można tak normalnie zwyczajnie, poprostu. Próbowałem tak jak to opisujesz ( kupiłem też kurs 12 randek) i raczej mi to nie idzie za dobrze, a to właśnie dlatego że czuję się na takim spotkaniu cały czas jakbym kłamał i oszukiwał, czego nie lubię, wydaje mi się to wszystko sztuczne. A z drugiej strony wiem że bez tego tym bardziej nie wyjdzie. Coś tu jest grubo nie tak.

    Może coś doradzisz?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 24, 2018 at 10:41

    Nie rozumiesz. Potrzebujesz przesłuchać ten kurs i pozostałe 10 razy! Zapamiętać. Stosować! Wtedy to się stanie dla Ciebie oczywiste. Właśnie startujesz z poziomu nienaturalnego i sztucznego, manipulacji. To właśnie miłe cioty, łajzy, frajerzy, żółtodzioby stosują manipulacyjne sztuczki, jak podlizywanie się, padanie do stóp, wykładanie kawy na ławę, nadmiernie okazują zainteresowanie, przekupują dziewczynę, przekonują, rekompensują swoje braki osobowościowe, płaszczą się. To są obrzydliwe manipulacje, które uznałeś za bycie normalnym, bo tak wtłacza nam do głowy telewizja, media i otoczenie. Masz sprany mózg. I potrzebujesz to zmienić. Wyrzucić te śmieci z głowy. Zacząć zachowywać się normalnie. Zasady przestrzeni są właśnie zdrowe, normalne. Ktoś, kto od razu chce być w związku jest nienormalny, niedojrzały emocjonalnie, jakby miał jakąś chorobę sierocą i szukał pocieszenia. To jest nienormalne i odpycha kobiety. Potraktuj ten kurs i materiały poważnie. A nie tak, że Ty coś udajesz, oszukujesz, bo wtedy faktycznie będziesz tylko pozerem, fejkiem, marnym aktorem i kobieta w końcu odkryje, że nie jesteś wcale atrakcyjny ani pewny siebie, tylko takiego udajesz. Zbyt płytko do tego podchodzisz, bo to nie polega na przesłuchaniu po łebkach materiału i udawaniu pewnego siebie. Zmiana musi być prawdziwa. Trzeba być pewnym siebie, atrakcyjnym mężczyzną ze zdrowym poczuciem wartości i bez ciśnienia na efekt a nie takiego udawać. Jest o tym też artykuł tutaj, czy należy udawać niedostępnego.

    Reply

    Maniek January 24, 2018 at 21:39

    Dzięki Pawle
    Przesłucham zatem wszystko ponownie, postaram sie podejść do tematu dokładniej, może faktycznie źle zrozumiałem.
    Ale nawet takie zasady jak kończenie randki szybko, żeby nie zadługo itp, wydają mi już się pewną manipulacją, może przesadzam.

    Tak ogólnie to wydaje mi się że chodzi przedewszystkim o to żeby się nie bać, nie stresować, żeby wszystko było na luzie. A dlaczego tak myślę, miałem raz taki przypadek, poznałem dziewczynę którą od samego początku traktowałem jako przyjaciółkę, była naprawdę fajna pod wieloma względami, inteligętna,zaradna, ale niestety miała kilka powaznych wad które mnie zniechecały do głębszej relacji, przez co mi nie zależało, a więc nie bałem się niczego w tej znajomości, na zasadzie co będzie to będzie, byłem naturalny, z humorem, zero spiny, nie było typowych randkowych stresów że np. martwa cisza czy coś, pełen luz.
    Spotykaliśmy się czasem, pisaliśmy mejle, gadaliśmy, ogladaliśmy filmy, i jak na złość ona się zakochała,
    całą znajomość potem przez to szlag trafił. Uganiała się za mną, robiła różne “podchody”, widać było że chce czegoś więcej, aż się to w oczy rzucało, chociaż wprost nic nie mówiła, dopiero pod sam koniec wspomniała, kiedy już była zrezygnowana.
    Mój błąd, pewnie trzeba było jej powiedzieć wcześniej że nic z tego nie będzie. Jak się z nią widziałem kilka miesięcy później to sprawiała wrażenie lekko obrażonej/urazonej, nie jakoś mocno, ale jednak zachowanie było nieco inne.

    Ale wracając, wnioski takie że, przynajmniej w moim przypadku, absolutnie najważniejsze jest to żeby się nie bać, tak jakby
    mi prawie wogule nie zależało, wtedy pewność siebie jest naturalna i prawdziwa, nic nie trzeba udawać.
    No i to w zasadzie jedyny problem, jak sie nie bać kiedy mi zależy? To już nie jest proste, bo na emocje nie ma się zbyt dużego wpływu, to jak automat.
    A kiedy mi nie zależy to mi poprostu nie zależy a więc związku i tak wtedy z tego nie będzie.

    dzięki

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 10:52

    Jest to wyjaśnione w tym artykule, co podesłałem i we wszystkim pozostałych materiałach. Cała sztuka polega właśnie na opanowaniu emocji. Narzekanie, że się nie da jest bez sensu. To tak samo, jakby gruba osoba powiedziała, że się nie da przestać jeść słodyczy ani zapanować nad ich łaknieniem. To niech grubnie aż się totalnie rozchoruje i uśmierci. Przy okazji zwróć uwagę, że dokładnie taki sam schemat powielają faceci, co ta Twoja przyjaciółka. Najpierw facet udaje kolegę, a dziewczyna zachowuje się na luzie, bo myśli, że to tylko kolega. Potem koleś się zakochuje i wyskakuje z jakimiś ciężkimi uczuciami. Dziewczyna ucieka zdziwiona. To są takie podstawy podstaw.

    Reply

    Olek January 24, 2018 at 15:54

    1. Co sądzisz o kobietach zza granicy? Czym się powinno różnić poznawanie takiej od poznawania Polki? Z jakim ryzykiem się to może wiązać? Mam na myśli cudzoziemki mieszkające w Polsce-dużo jest Ukrainek, ale egzotyczne też się zdarzają. Wyjaśnij czemu Polacy biorą ślub z Ukrainkami 6 razy częściej niż Polki z Ukraińcami? Pewnie chodzi o status społeczny, mamnadzieję, że rzadziej o pieniądze.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 24, 2018 at 16:17

    Tak, zgadza się. Trzeba bardzo uważać, czy kobieta jest zainteresowana faktycznie Tobą czy zależy jej głównie na tzw. “zielonej karcie/visie/wjeździe do Polski”, a Ty jesteś tylko dodatkiem, pomostem, środkiem do celu. Należy, jak zawsze z resztą chodzić na tanie i darmowe randki. Przyjeżdżać słabszym samochodem lub komunikacją miejską. Obserwować, czy ona leci na kasę.

    Reply

    abc January 25, 2018 at 17:35

    To chyba oczywiste? Polki po otwarciu granic pouciekały na zachód, żeby złapać bogatego Niemca, Brytola itd., a dla Niemca, czy Brytola taka łatwa Polka to “łatwiejszy towar” niż bardziej wymagające, wyemancypowane Niemki/Brytyjki. Analogicznie Ukrainki, które przyjechały do Polski też chcą złapać Polaka, bo to stopień wyżej niż Ukrainiec w stanie posiadania. U mnie w pracy jest ładna Ukrainka, która studiowała w Polsce. Na początku, gdy ją przyjęli podobała mi się i nawet myślałem, że można by spróbować, ale jednak po przemyśleniu stwierdziłem, że to nie wyjdzie. Nie mówi biegle po polsku, owszem niby rozumie itd. ale to jednak nie to samo. Nie wiadomo jaką ma przeszłość tam u siebie, kim i jaka byłą itd. Nie ma możliwości nawiązać takiej hmm, nie wiem jak to nazwać. Głębokiej komunikacji na wyższym poziomie. Pewnie Paweł to by lepiej określił. Np. mam koleżankę, mega giga cholernie inteligentną i ładną, z którą niesamowicie się konwersuje i droczy, często wystarczy jedno słowo i odpowiednie spojrzenie i rozumiemy się bez słów. Wspaniałe! Jednak czegoś takiego nie da się osiągnąć pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy absolutnie biegle nie porozumiewają się tym samym językiem, ba powiem nawet, że potrzeba jest wychowania w tej samej kulturze. I dzięki tej Ukraince z pracy zrozumiałem, że te wszystkie związki Polek z Hiszpanami, Niemcami itd. to pic na wodę. On nie mógł znaleźć kobiety u siebie, bo był za słaby, ona wyjechała na zachód złapać frajera “na dupę” – to praktycznie prostytucja, w życiu nie uwierzę że te związki są autentyczne, może kilka % z nich najwyżej. Żałosne są te związki, a tak niby promuje się równość i równouprawnienie na zachodzie – tiaa a fakty sobie. To samo Polak + Ukrainka, nie uwierzę, choć oczywiście powtórzę: wyjątki się zdarzają, żeby nie było.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 18:44

    Brutalna prawda. Zbyt bolesna dla wielu. Tak, są wyjątki. Pytanie, czy ja mam ochotę nim być czy dziewczyna faktycznie jest tego warta oraz czy faktycznie mi tak zależy na tej wspólnej kulturze itp.

    Reply

    D. January 27, 2018 at 16:04

    abc, rozumiem o czym piszesz. Zgadzam się, że aby łatwo się flirtowało (komunikacja na wyższym poziomie, nie zawsze werbalna) potrzebna jest biegła znajomość języka obu osób, a najlepiej ta sama kultura (np. Ukrainka nie zrozumie tekstu z popularnych polskich filmów i seriali typu “jak Ty mnie teraz zaimponowałeś” / “w tym kraju nie ma xxxxxx dla ludzi z moim xxxxxxxxx” itd.). Jednak uważam, że nie należy odrazu z góry skreślać takiej kobiety, warto się spotkac i się ostatecznie przekonać dla pewności, czy ona czasem nie jest warta tego, aby dążyć do związku z nią. Ja niestety tak zrobiłem – spotkałem się z ładną Ukrainką i odrazu z góry, jeszcze przed spotkaniem skreśliłem ją ze względu na słabą komunikację i brak wychowania w tej samej kulturze. Spotkałem się z nią, ale działałem zupełnie przeciwnie do zasad 12 randek (swiadomie) tzn pocałowałem ją na pierwszym spotkaniu (ona przyjęła pocałunek, potem pisała, że lubi mnie całować i pytała dlaczego nie mam dziewczyny, nie bardzo mogła uwierzyć, że jestem wolny). Ale paradoksalnie ona mi się spodobała, wygląd ok, jej wnętrze tzn sposób bycia, czyli to że jest wesoła, żywiołowa, uśmiechnięta, pełna energii (ale nie do przesady). Lubię takie dziewczyny. Bardzo mi przypomina z wnętrza a nawet trochę z wyglądu (rysy twarzy i sylwetka) kobietę w której się bardzo mocno zauroczyłem/zakochałem 2 lata temu. Teraz wyjechała na Ukrainę, niedługo niby wraca do Polski. Myślę, że małe są szansę że to wypali, być może już nawet zabiłem jej zainteresowanie tym pocałunkiem na 1 szym spotkaniu (o ile jest normalna a nie na zasadzie, że chce złapać Polaka na związek). Ale jak wróci do Polski to będę chciał się z nią spotkać i zobaczę jak mi się z nią będzie spędzać czas i komunikować.

    Reply

    D. January 27, 2018 at 16:44

    Pamiętajmy, że każdy szczęście może postrzegać inaczej.

    Jeśli by te wszystkie związki wokół nas (związki naszych znajomych, bliskich itd.) mierzyć naszą miarą , naszymi wymaganiami i standardami (czyli wygląd i odpowiednie wnętrze kobiety) to może i faktycznie można by wtedy dojść do wniosku, że zdecydowana większość związków (powiedzmy że około 80% związków) jest z braku laku, z rozsądku itd.

    Ale jeśli wziąść pod uwagę subiektywne odczuwanie szczęścia to na pewno nie będzie to aż 80% związków z braku laku/rozsądku. Chodzi o to, że masa ludzi po prostu może uważać, że bycie pantoflem, pieskiem na posyłki jest zupełnie normalne. Ludzie mogą nie być świadomi, że latanie za kobietą i proszenie się o jej uwagę to coś chorego i nienormalnego. Oni mogą myśleć, że to normalne, naturalne, że tak jest świat zbudowany i tak musi już być.

    Tak jak nikt z nas nie neguje tego, że aby żyć to trzeba pracować (na jedzenie i dach nad głową trzeba zarobić, nawet żeby mieć dochód pasywny to trzeba go wypracować) i każdy uważa to za normalne, bo tak jest świat urządzony, to tak samo ci nieświadomi ludzie mogą uważać, że bycie pantoflem i proszenie się o uwagę kobiety to coś normalnego a nie desperacja i patologia. W ich głowie to normalne, oni są pogodzeni z tym. Wielu jest też pogodzonych z tym, że nigdy nie będą mieli atrakcyjnej fizycznie kobiety, bo uwazają, ze te ładne są dla bogatych, sławnych, ewentualnie dla bardzo przystojnych lub dla zwykłych farciarzy.

    I taki koleś godzi się z tym wszystkim, bo uważa, że tak świat jest skonstruowany i dzięki temu, że jest pogodzony z tym, to potrafi się cieszyć przeciętną z wyglądu kobietą która na dodatek bierze go pod pantofel. Zyje w swoim świecie w którym normalnym jest być w takim słabym związku. I taki koleś odczuwa nawet szczęście w takim związku. Subiektywnie odczuwa to szczęście, on wewnętrzenie jest szczęsliwy, bo mysli, że to maksimum jakie może osiągnąć, więc się cieszy.

    Takich nieświadomych ludzi jest większość, więc gdy jest ankieta pt “czy jesteś szczęśliwie zakochany” to ponad 60% ludzi odpowiada, że tak. Te odpowiedzi na “tak” nawet nie muszą wynikac z tego, że ci ludzie z premedytacją kłamią że są szczęśliwi, tylko mogą wynikać własnie z takiej ich nieświadomości, dzięki której oni są pogodzeni z przeciętnym związkiem bo oni uważają, że to max. co mogą osiągnąć w dziedzinach związku i cieszą się związkiem ze srednią z wyglądu i z wnętrza kobietą. To samo dotyczy kobiet.

    A tacy jak my, świadomi, mamy przeje***e, bo my nigdy nie bedziemey potrafili się cieszyć związkiem ze średnią z wyglądu kobietą, albo z kobietą ładną ale toksyczną. My szczęśliwi będziemy tylko z ładną i atrakcyjną z wnętrza kobietą. Nieświadome społeczeństwo nas będzie oceniać jako wybrednych, podczas gdy my chcemy czegoś normalnego (ładny wygląd+dobre wnętrze u kobiety).

    Co to jest według mnie “odpowiednia z wnętrza kobieta / atrakcyjna z wnętrza / kobieta z dobrym wnętrzem” ?
    Jak dla mnie jest to kobieta która:
    1. Ma odpowiadającą mi osobowość/sposób bycia, tzn. dobrze mi się z nią rozmawia, nadajemy na podobnych falach, dobrze nam się razem spędza czas. Jest zaradna życiowo, ale zarazem nadal kobieca – nie przejawia męskich cech jak uprawianie sztuk walki, znajomość motoryzacji i majsterkowania. Nie jest ani dominująca, ani zbyt uległa.
    2. Jest szczerze mną zainteresowana, w pewnym momencie naprawdę zaczyna gonić za mną, daje oznaki zainteresowania, inwestuje w znajomość
    3. Jest normalna tzn. nietoksyczna, nie jest kontrolująca, jest skłonna do kompromisów, zgodna itd. Jest wierna i lojalna. Dobrze działa na nią przestrzeń.

    Wiesz co Paweł, zawsze mi nie pasowało to twoje twierdzenie, że 3/4 związków jest z braku laku, uważałem to za jakiś chwyt marketingowy, za jakieś marne pocieszanie się że jest się singlem, za jakieś takie tanie usprawiedliwianie się że nie jest sie w związku, za zaklinanie rzeczywistości. Dopiero niedawno zrozumiałem to i doszedłem do takich wniosków jakie napisałem.

    Myslę, że jest to przełomowy wniosek.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 27, 2018 at 18:55

    Nie wiem, jak głęboko są nieświadomi tacy ludzie i na ile cierpią. Wedle tej logiki równie dobrze można twierdzić, że bezdomny, żyjący z grzebania po śmietnikach jest subiektywnie szczęśliwy, bo ciężko o dobrą pracę. Czy on jest aż tak nieświadomy, że wydaje mu się, że to chodzenie po śmietnikach jest normalne? Tak samo ciężko uwierzyć, że dobrze wyglądający mężczyzna, który jest z nieatrakcyjną dziewczyną robi to jakoś nieświadomie. Może mieć po prostu inne priorytety. Jest nim po prostu zamoczenie i spuszczenie sobie z krzyża. Uważam, że on doskonale wie, co robi. To znaczy faktycznie może nie wiedzieć, że można inaczej, lepiej. Ludzie z reguły nie wierzą w zmianę, że mogą coś zmienić. Czy nie jest świadomy tego, że stać go na więcej? Jest świadomy, że wziął sobie bardzo średnią kobietę, dużo mniej atrakcyjną od niego. Czyli jest z nią świadomie i świadomie uważa, że nie jest w stanie zainteresować lepszej albo, że te atrakcyjniejsze są w jakimś sensie złe. Czyli tacy ludzie są w błędzie. W sensie jego świadomość jest niska lub jest w błędzie.

    Działa to w taki sposób, że człowiek sprytnie wymyśla sobie historyjki, aby usprawiedliwić swoje czyny. Np. taki mężczyzna nie przyzna się przed nikim, może nawet przed sobą nie przyzna się: “Wziąłem sobie nieatrakcyjną kobietę, dużo grubszą ode mnie, bo musiałem w końcu kogoś mieć, nie chciałem zostać sam i chciałem mieć kogo posuwać”. Raczej nikłe szanse, że tak się do tego przyzna nawet przed samym sobą. Taki człowiek raczej będzie sobie opowiadał historie, zrzucające z niego winę np. “Te ładniejsze kobiety zdradzają, lecą na kasę, są złe, puste, nie są rodzinne, dlatego ich nie poznaję”.

    On w głębi może mieć jeszcze inny powód, bo np. wkręcił sobie, że jest zbyt gruby na ładną dziewczynę, mimo że wygląda normalnie z brzucha i wcale tej wagi nie widać. Wkręcił sobie, że jest nieatrakcyjny z powodu swojej wagi, więc znalazł sobie kobietę jeszcze grubszą od niego. A może nawet specjalnie wykształcił sobie jakiś fetysz na punkcie grubych, żeby usprawiedliwić swój brak działania, brak zmiany w celu stania się kompetentnym mężczyzną w poznawaniu kobiet i w ogóle tematu samooceny nie rozwijał.

    Podsumowując, ludzki umysł jest w stanie stworzyć sobie historyjkę, w którą będzie wierzył na każdy problem, sytuację. Nawet np. taki Hitler opowiadał sobie historyjkę, że wyświadcza ludzkości przysługę i robi coś dobrego. Dlatego dla mnie czyjeś subiektywne przekonania mają zerową wartość, ponieważ nienawidzę się oszukiwać. Co mnie to obchodzi, co kto sobie wkręcił do głowy, żeby jego chore życie postrzegać jako zdrowe. Często nie ma takiej opcji, żeby to było zdrowe. Każdy sam potem na własnej skórze widzi, jak jest. A czasami nieatrakcyjna fizycznie kobieta traktuje takiego normalnie wyglądającego mężczyznę, jak jakiegoś króla i jego to uszczęśliwia. Dokonał wyboru, że olewa wygląd i zadowoli się wyjątkowym traktowaniem. To jego wybór. Czy w pełni świadomy? Raczej nie w pełni świadomy, bo podyktowany uprzedzeniami, że ładne kobiety są np. złe, nieuczciwe itp.

    Czy to szczęściodajny wybór, nawet jeśli ktoś tkwi we własnych iluzjach? Nie wiem. Ja od wieku nastoletniego nie potrafiłem i nie chciałem się oszukiwać. Dziewczyna mi się nie podobała, to mi się nie podobała. Działała na mnie odpychająco. Podrywały mnie takie nieraz, nawet łapały za tyłek albo odprowadzały do domu. Nie chciałem mieć z nimi nic do czynienia. Za bardzo się szanowałem. Czyli znowu wracamy do tematu samooceny, szacunku do siebie.

    Wielu facetów tak ma, że by nie dotknęło nieatrakcyjnej dla nich kobiety. Trzeba po prostu jakoś moralnie, świadomościowo upaść i powiedzieć sobie, że chcę sobie poruchać kogokolwiek, żeby się spotykać z nieatrakcyjną dla siebie kobietą. Postępować, jak zwierzę. Inaczej się nie da, bo to zbyt odpychające. Robić te wszystkie gesty, pocałunki z kobietą, która nam się nie podoba. To jakieś totalne złamanie się człowieka. Upadek pod ciężarem własnej nieudolności, desperacji i presji społeczeństwa. To jest dla słabych. Aż tak słaby nigdy nie byłem. Przynajmniej grałem w tego kosza i czułem, że jestem cokolwiek wart. Nie mógłbym tak.

    A wielu jest też facetów, co narzekają, że nie dotknęliby ponad 90% kobiet, a sami niewiele lub prawie nic nie polepszają w swoim wyglądzie ani osobowości. Stoją w miejscu, więc są permanentnie sami i też jest to ich wybór. Nic nie robią, więc nikogo nie mają. A wielu podejmuje minimalny wysiłek albo wręcz przez przypadek kogoś poznali, więc wzięli to, co było. Zupełnie, jak z pracą. Jednemu się trafi jakaś praca, byle przeżyć. Inny zostanie u mamusi. Inny będzie kradł. A jeszcze inny chodził po śmietnikach. Wiele zależy od osobistego wysiłku, spokojnie 50% wyniku, jeśli nie więcej. Bo też jakiś ułamek sukcesu może stanowić szczęście, okoliczności, indywidualne predyspozycje, pochodzenie, rodzice itd. ale większość sukcesu, minimum 50% jednak stanowi osobisty wysiłek i praca nad sobą. I to jest bardzo brutalna prawda, której też ludzie nie chcą przyjąć: “Jak to? Chcesz powiedzieć, że 50% i więcej moich rezultatów w moim życiu to MOJA WINA? Chyba sobie żartujesz! To szaleństwo. To nieprawda!” po czym następuje zmiana tematu i zrzucanie winy na ZEWNĘTRZNE czynniki, byle nie przejmować ODPOWIEDZIALNOŚCI za swoje rezultaty. Umysł będzie się bronił przed przejęciem odpowiedzialności. To zbyt druzgocące. Ciężko się przyznać przed sobą: “Ten cały syf, cierpienie, problemy sam sobie zrobiłem? I na dodatek niby jeszcze mogę to zmienić tak? Dobre bajki”.

    Wówczas większość wybiera ucieczkę, słodki sen, życie w iluzji i samooszukiwaniu się, że jakieś zewnętrzne czynniki sprawiły, że są w danej sytuacji. Częściowo można zwalić winę na programowanie medialne, kulturowe, przez otoczenie, system edukacji, ale to, że takie programowanie istnieje nie przesądza finalnie o naszym losie i to nie znaczy, że musimy temu programowaniu ulegać, jak jakieś roboty bez krzty odpowiedzialności za swój własny los. Summa summarum to my jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie. Można ignorować rzeczywistość i prawa nią rządzące. Jednak nie da się zignorować skutków wcześniejszego ignorowania.

    Reply

    Michał Lxxx January 28, 2018 at 00:43

    Paweł,
    masz tak samo jak ja, czyli jeżeli kobieta mi się nie podoba wizualnie, to nie.
    Mało tego, gdy zacząłem podchodzić i poznawać wiele kobiet, to nawet gdy jej wnętrze, czy energia są do bani, to też jest to dla mnie odpychające.

    Ale niestety naprawdę 90% społeczeństwa ma taką presję na związki, z byle kim, byle gdzie, byle ZALAĆ DZIURĘ, zrobić dziecko i zapierdzielać w słabej pracy na to wszystko, z toksyczną babą w domu.
    Niby taka skala rozwodów i rozstań, a np. wczoraj byłem na takiej nazwijmy to biznesowej gali/szkoleniu/konferencji.
    Było niespełna 200 osób, z czego 5 kobiet nawet do “zrobienia”:
    1) bardzo atrakcyjna, ale… wiek 41 lat, mężatka, dziecko
    2) wiek ok. 35 lat, dziecko, mąż
    3) 29 lat, zajęta = ma smęci dupę
    4) atrakcyjna, była z fagasem na tym wydarzeniu, oboje mieli energię jakby się nie wysrali od tygodnia, panienka z fochowana jakby za karę tam była, wyglądali jakby się pożarli przed przyjściem i W MOIM ODCZUCIU oboje TKWIĄ ZE SOBĄ ( !!! ) – koleś taki trochę goguś, panienka pusta lala
    5) dzieciata, mężata i mieszkała 600 km od mojego miasta

    Myślę sobie, kur*a tyle rozwodów, rozstań, singli, tyle z braku laku relacji i wszystkie które mi się podobają ZNÓW COŚ :-)
    Kolejne miejsce z kontekstem, kobiety nawet na poziomie, ale pozajmowane, dzieciate.

    Jedno co muszę przyznać, to wiadomo kontekst i nie spierdziela mi jak w miejscu publicznym, można spokojnie porozmawiać.

    Rozwijam się, kontakty biznesowe łapię, cieszę się z relacji z samym sobą, ale naprawdę na SUKCES składa się okazja + przygotowanie, dziś było przygotowanie, ale tej okazji jeszcze nie dzisiaj… :-)

    Reply

    Michał Lxxx January 28, 2018 at 00:55

    Mało tego, w tym miejscu co byłem to nawet największe “paszczury” słyszałem, że mężatki, dzieci, rodzina.
    Społeczeństwo naprawdę mnie rozpierdala.
    Ja uważam i to MOJE PRYWATNE ZDANIE, czy się komuś podoba czy nie to takie mam zdanie, po tym gdy zacząłem podchodzić do kobiet “taśmowa/hurtowo” I ZBUDOWAŁEM PEWNOŚĆ SIEBIE.
    Moim zdaniem 99% relacji jest z braku laku.
    Nie da się poznać kobiety:
    - w naszym typie
    - w odpowiednim wieku
    - wolnej
    - zainteresowanej nami szczerze
    - dobra osobowość itd.
    jeżeli nie podchodzi się do kobiet WSZĘDZIE i do każdej która nam się podoba.
    Jeżeli nie zagada się do setek kobiet, może tysięcy jest to niemożliwe ( !!! )

    99% społeczeństwa poznaje się z tego GÓWNA co ma pod ręką, w kręgu socjalnym, a w kręgu socjalnym prawdopodobieństwo trafienia na kobietę nam odpowiadającą jest mniej niż 1%

    Możesz być Jamesem Bondem, być w miejscu z kontekstem, a i tak trafisz tam kobiety zajęte i dzieciate i nie chcą one zmieniać znanego im gówna (np. słaba relacja) na nieznany im diament.

    Dlatego jeżeli nie zrobimy STATYSTYKI, czyli setek/tysięcy podejść, to mamy mniej niż 1% szans na sukces w temacie relacji.
    Nic nie poradzę na powszechną głupotę ludzi, ani ja, ani Paweł, ani James Bond i żaden inny czytelnik nic nie poradzi na głupotę.

    Pozostaje:
    - statystyka
    - samoświadomość
    - pozytywne nastawienie
    - cierpliwość
    - bycie “Top of the top” mężczyzną dla samego siebie
    - “odpuszczenie” kobiet
    itd. itp.

    Bez tego “był chłop, nie ma chłopa” i gość się poddaje, i przepada w odchłani nicości lub przeciętności z jakimś “maszkaronem” :-)

    Reply

    abc January 28, 2018 at 14:35

    A ja tylko dodam, że również mam podobnie lecz muszę to zdecydowanie podkreślić: GŁUPIO BY MI BYŁO WYMAGAĆ OD KOBIETY ZGRABNEJ ZADBANEJ SYLWETKI, GDYBYM SAM TAKIEJ NIE MIAŁ. Dlatego staram się jednak zdrowo odżywiać, trzymać szczupłą sylwetkę i co nieco mięśnia, choć też bez przesady z tym drugim, bo nie oszukujmy się. Bycie super-umięśnionym jak z okładki kosztuje sporo czasu, a ja go nie mam.

    Reply

    Łukasz January 29, 2018 at 18:15

    Żeby być “super-umięśnionym jak z okładki” nie kosztuje sporo czasu, tylko trzeba zażywać odpowiednie środki. Ćwicząc “naturalnie” nigdy tak nie będziesz wyglądał.

    Reply

    abc January 28, 2018 at 10:25

    Kolego D. – ja również rozumiem o czym piszesz, jednak z Twego tekstu aż bije po oczach mega rozbudowany system wymówek. Nie mam zamiaru Ciebie do niczego przekonywać – niech inni czytelnicy sami dla siebie ocenią kto ma rację.

    Reply

    Zbyszko12 January 24, 2018 at 23:12

    Mieszkam na wsi a moja wybranka mieszka na innej wsi 10 kilometrów ode mnie. Nie mam prawa jazdy, nie ma połączeń autobusowych między naszymi miejscowościami. Jest połączenie ode mnie i od niej do takiej dziury, gdzie chodzimy do szkoły (spotkaliśmy się dwa razy po lekcjach, poza szkołą tam nic nie ma). Sam mam autobusy do innego miasteczka, gdzie jest sezonowo lodowisko i chyba nic więcej. Natomiast z jej miejscowości nie ma na to lodowisko autobusów. To znaczy, że jej rodzice musieliby ją przywieźć albo do mnie do domu, albo do miasteczka. Co wybrać? Co można robić z dziewczyną w domu? (wiadomo, że całowanie itp. to po ślubie :) Na szczęście niedługo idę na studia. Moja siostra co weekend wraca do domu (w pobliżu ma chłopaka, dziwne, że im się nie przejada siedzenie całymi godzinami razem) Mnie się raczej nie będzie chciało. Co mam mówić rodzicom, żeby im nie było przykro jak brat będzie do nich jechał a ja nie?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 10:56

    Całowanie nie następuje po ślubie, tylko po należy pocałować dziewczynę po kilku randkach. Przestudiuj kurs 12 randek. Poza tym zastanów się, czy jest w ogóle sens randkować, gdy jesteś tak bardzo uzależniony od rodziców. Może randkuj tylko od wiosny do jesieni i jeździj rowerem. Poczekaj aż zrobisz prawo jazdy i będziesz mógł kupić jakikolwiek samochód. Ostatniego pytania o tym bracie nie rozumiem. Rodziców warto odwiedzać, a jak czasami nie możesz, to trudno.

    Reply

    Zbyszko11 January 25, 2018 at 15:36

    Mógłbym ją zaprosić na lodowisko-ja przyjechałbym autobusem, a ją by musiał ktoś pezywieźć samochodem. Co w tym złego. Frustruje mnie to, że nie mam prawa jazdy, pomimo braku problemów finansowych w domu. M?j ojciec jest nadopiekuńczy i dlatego nie chciał, żebym robił prawo jazdy. Potrafił zrobić awanturę jak pojechałem na 20 minut gdzieś z kolegą. Matka zachowuje się w tym względzie niewiele lepiej, dodatkowo ciągle krzyczy i przeklina. Dlatego w przeciwieństwie do mojego rodzeństwa nie będę miał ochoty tam wracać. Inny opcja oprócz lodowiaka to jakby kolega mnie do niej podwiózł. Ale co ja mam u niej robić na wsi. Na dwóch spacetach z nią już byłem. Z całowaniem to żartowałem

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 15:50

    Główną atrakcją jesteś Ty sam. Wystarczy rozmowa z Tobą, wspólnie spędzony czas. Jak się mieszka na wsi, to się chodzi na spacerki, zmieniając nieco trasy oraz siedzi się w domu na herbatce. Można też w domu grać w gry planszowe, w szachy, czytać, oglądać filmy dokumentalne lub fabularne, grać w gry komputerowe, gotować, rozmawiać. Chodzi o to, żeby się poznawać. Miejsce to dodatek. A przy takich rodzicach, to masz dodatkowo pod górkę. Potem takie dzieciaki uciekają jak najdalej, gdy się zerwą ze smyczy. Sami sobie na zapracowali. A gdy z nimi mieszkasz, to się musisz raczej słuchać. Chociaż nie mogą Cię ubezwłasnowolnić i zabronić pojechać na spotkanie. Ja bym nawet nie mówił rodzicom, że jadę na spotkanie z dziewczyną, tylko np. do znajomych, znajomego. Dziewczynę po pół roku rodzicom przedstawiasz albo jeszcze później. Do tego czasu spacerki itp. oraz u niej można się spotkać, gdy Cię zacznie zapraszać.

    Reply

    Zvyszko January 25, 2018 at 16:21

    “Gdy zacznie mnie zapraszać”? Tzn. mam łazić z nią po jej wsi jak na razie?Mam też inny pomysł. Czasami są w szkole wycieczki jednodniowe, gdzie jedzie zbieranina z różnych klas, np, na mecz. To można by się wybrać jakby za bardzo nie jechali inni z naszych klas

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 18:41

    Na randki 5 i więcej można pojechać na mecz. Wcześniej ważne bardzo jest, żebyście rozmawiali i skupili się na sobie.

    Reply

    D. January 25, 2018 at 08:14

    A jesli na spotkaniu powiem o sobie za duzo (wyjdzie to naturalnie, na zasadzie luznej rozmowy polegającej na kojarzeniu kluczowych słów) np. “(…) co z tego że ktoś manifestuje swoją wiarę chodząc do Kościoła itp. jesli jest skurwielem dla innych? Podstawą jest nie krzywdzić innych ludzi”. Niektore kobiety lubią nawiązać na pierwszym spotkaniu do tematu polityki/wiary lub poglądów na rożne sprawy, na ktorych postrzeganie wpływ moze miec nasza wiara np. temat aborcji. Wychodzi to naturalnie, słowa kluczowe. Wiem, ze takie tematy należy zbywać zartem zeby sie nie kłócic na początku znajomości, ale ostatnio miałem takie spotkanie gdzie rozmawialismy o tym i okazało się, że kobieta ma taki sam pogląd na wiele podobnych spraw jak ja. Ja cos mowię a ona: ” dokładnie!”. Czy jesli wyczuję, ze ona nadaje na tych samych falach (bedzie zgadzała sie z moim zdaniem), rozwinie sie taki “kontrowersyjny” temat to bedzie błąd? Dla mnie ważne jest aby kobieta miała podobne poglądy na życie jak ja, podobne wartości, albo chociaż żeby akceptowała w pełni moje poglądy/wartości jesli ona ma inne. Po co mi kobieta ktora totalnie sie rozni ode mnie czyli ma przeciwne o 180-90 stopni poglady polityczne, zyciowe, hobby, wartosci, lubi zupełnie inna muzyke a nieznosi mojej i nie jest w stanie zaakceptować moich poglądow/wartosci bo jest ich totalną przeciwniczką – wtedy do siebie nie pasujemy. Nie zabardzo sobie wyobrazam zeby byc z taką kobietą, chocby była 10 z wyglądu. Lepiej zeby takie sprawy wyszły wcześniej niż pozniej. Jesli bym zbywal takie tematy zartem to bym sie obudzil po 5 lub 8 spotkaniach z kobietą totalnie rożną od tego jaką bym chciał miec. Lepiej zeby to wyszlo na 2-3 spotkaniu ze do siebie nie pasujemy niz na 7-10. A ja lubię pogadac na zyciowe tematy z ludzmi (oczywiscie nie tylko na takie tematy!)

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 11:00

    Zgadzam się z Tobą z zastrzeżeniem, że trzeba być baaardzo ostrożnym. Ja bym głęboko nie brnął w te głębokie tematy na pierwszej randce oraz na kolejnych również bardzo delikatnie. Już z samych ogólnych wypowiedzi dziewczyny słychać, z jakiej ona jest gałęzi poglądów. A te gałęzie służą do podziału ludzi. Dlatego ja bym się tym tak nadmiernie nie przejmował, jakie ona ma poglądy, tylko bardziej mnie interesuje, czy ona ma pragnienie poszukiwania prawdy czy jest fanatykiem swoich poglądów i musi je narzucać innym. A do tego potrzebne jest spokojnie 10 spotkań i więcej. Po drugie nie chcę, żeby dziewczyna ze mną randkowała z rozsądku, bo mamy podobne lub takie same poglądy. Mnóstwo jest takich relacji. Chcę się jej podobać jako mężczyzna, chcę żeby była chemia między nami, dobra zabawa. A jeśli pocisnę z nią od razu o poglądach, to ryzykuję, że mocno osłabię chemię i dziewczyna będzie ze mną z rozsądku.

    Reply

    adamus January 25, 2018 at 15:58

    witam czy da się oduczyć dziewczyną palić i klnąć? dlaczego nie odpowiadasz na wszystkie pytania?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 25, 2018 at 16:15

    Nie da się. Ona sama musi tego chcieć. Nikogo nie da się zmienić. Możesz zmienić tylko siebie. Nie odpowiadam na wszystkie pytania, ponieważ niektóre są poniżej jakiegokolwiek poziomu.

    Reply

    Michał Lxxx January 26, 2018 at 18:53

    Jakoś w sierpniu ubiegłego roku pokazałem Twoja stronę internetowa i kanał na YT koledze.
    Facet niby ogarnięty życiowo, 40 letni lekarz, niestety w temacie swoich emocji słabo u niego.
    Ma za sobą 2 nieudane związki, widać było że szukał pomocy, poleciłem Ciebie.

    Spotkałem się ostatnio z nim i jego opinia o programach “12 randek” i pozostałych materiałach jest mniej – więcej taka:
    Kolega zgadza się z Tobą w 80%, ale są elementy w których się nie zgadza, a szczególnie z modułem “o seksualności” w Twoich płatnych materiałach.
    Uważa, że ludzie dojrzali w wieku 30 – 40 lat nie będą czekać z seksem np. ROK.
    Generalnie zasady wyzwania, przestrzeni, niedostępności i inne Twoje materiały są ok, niemniej kolega twierdzi, że oczywiście w wieku 30 – 40 lat każdy ma swoje życie i nikt nie będzie od razu wszystkiego rzucał, bo poznał kogoś nowego i w sumie każdy ma jakiś bagaż doświadczeń i emocjonalny.
    Jednak uważa, że po 30 ludzie są BARDZIEJ ŚWIADOMI O CO CHODZI W TYCH SPRAWACH, bo przynajmniej z założenia są bardziej dojrzali emocjonalnie, bardziej doświadczeni, sparzyli się gdzieś, czegoś nauczyli itd.
    Niemniej kolega twierdzi, że jeżeli po tych 10 – 12 randkach ludzie stają się parą, to można po tych 3 -4 miesiącach dopuścić seksualność, a jeżeli kobieta zachowuje się dobrze, to po 1 ROKU zamieszkać razem, aby sprawdzić, czy się dogadają mieszkając razem.
    Kolega aspekt RELIGII oraz WIARY pomija i uważa, że ślub konkordatowy nie jest z nim spójny.
    Bardziej ma przekonania dalekiego wschodu itd, więc pomijamy temat małżeństwa lansowanego przez Watykan.
    To tak w wielkim SKRÓCIE.

    I teraz coś ode mnie.
    Paweł,
    moim zdaniem trochę racji kolega ma jeżeli chodzi o doświadczenie i świadomość ludzi.
    Nawet się ostatnio zastanawiałem nad tym czy Twoje nauki można jakoś modyfikować i naginać jeżeli chodzi o relacje z kobietami dojrzałymi, właśnie takimi w wieku 30 – 40 lat.
    Uważam, że Twoje metody są UNIWERSALNE, bo po 30 też jest wiele kobiet stukniętych, które np. chcą mieć dziecko, bo zegar biologiczny.
    Albo 40 latki, które chcą idiotę do “naprawiania kranu”, bo się robią “stare dupy” i zawsze jakiś jeleń się przyda.

    Moim zdaniem Twoje programy są właśnie na tyle ZDROWOROZSĄDKOWE, że właśnie tak powinni zachowywać się ludzie dojrzali, którzy się poznają i naturalnie gospodarują w swoich życiach miejsce dla drugiego człowieka.
    Natomiast kwestia seksu i mieszkania razem, to pomijając aspekt religii, bardziej chodzi o to, aby się NIE PORANIĆ (wiemy jak seks wiąże) i nie zamieszkać za szybko z kobietą, która może być wariatką.
    To tak w skrócie.

    Ten 40 letni kolega nie podwaza Twoich materialow, ale mialem kilka przemyslen czy 40 latkowie nazwijmy to randkuja inaczej.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 26, 2018 at 20:37

    A czy 30 do 40 latkowie nie zaślepiają się seksem? Nie mają zjawiska różowych okularów? Nie wiążą się z kretyńskimi osobami z powodu zaślepiania? To wszystko życie weryfikuje. Niech sobie sypia po kilku miesiącach i zamieszkuje po roku. Jego sprawa! Zasady są takie same. Zaślepiasz się, związujesz z kretynką, potem cierpisz kolejne rozstanie i kolejne kilka lat w plecy, bo od początku było zrobione to źle. Gościu ma historię 2 nieudanych związków, więc najwyraźniej mu nie działa ta jego dojrzałość. Sorry, takie są fakty. Nie mów mu tego oczywiście. Każdy robi, jak chce. Ja po prostu wiem, że zaślepienie cielesnością prowadzi do błędnych decyzji i zepsucia dobrze zapowiadającego się związku. Sprawdzone. Faceci w sprawach seksu są tak tępi, że głowa boli. Po seksie już jest po nich. Przepadli. Wszystko idzie do kosza. Nie dopuszczą do świadomości, że kobieta może się nie nadawać. Będą próbowali ją naprawiać. Stracą na to cenne 2 do 3 lata i będą po kolejnym ciężkim rozstaniu. Albo będą się męczyć z jakąś idiotką, bo tak daleko zaszli, to potem trudno.

    Reply

    Piotrek January 27, 2018 at 18:41

    Cześć Pawle,
    a co w tej sytuacji, bo wiem, że trochę schrzaniłem. Poznałem na sympatii dziewczynę. Pisaliśmy ze sobą ok. 3 tygodnie zanim się spotkaliśmy, najpierw na portalu później na fb. Chciałem umówić się z nią szybciej, ale ona twierdziła, że potrzebuje więcej czasu i że chce mnie lepiej poznać. Możliwe, poznawanie przez neta mogło być dla niej dziwne i mogła się bać tak od razu spotkać. Pisaliśmy prawie codziennie. Wiem, że tu był błąd. W niedziele spotkaliśmy się na kawie. Dobrze nam się rozmawiało, ale kolejny błąd, trochę za długo bo około 2 godziny. Na koniec powiedziała mi, żebym dał jej znać jak dojadę do domu. Wysłałem jej smsa. W poniedziałek podziękowałem jej za spotkanie. Wiem kolejny błąd, ale ona już wcześniej twierdziła, że jest jej miło jak mężczyzna do niej się codziennie odzywa. Może jest wampirem emocjonalnym. We wtorek znowu wymieniliśmy kilka wiadomości i ona urwała rozmowę. Wtedy pomyślałem, że coś się psuje, bo przed spotkaniem bardzo chętnie ze mną pisała. W środę wieczorem zadzwoniłem do niej żeby się umówić. Nie odebrała telefonu, ale mi napisała, że jest u dziadków i nie może rozmawiać. W czwartek koło 17 znowu zadzwoniłem i znowu nie odebrała. Napisała mi, że jest jeszcze w pracy. Potem już się do niej nie odzywałem, ona też do mnie nic nie pisała. Jak uważasz, da się to jeszcze uratować? Odczekać jakiś tydzień bez kontaktu, czy to już nic nie pomoże?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 27, 2018 at 19:11

    Tutaj problemem nie jest jej brak zainteresowania, tylko wypaczona wizja związku, w którym Ty masz ciągle się jej meldować i ciągle dawać jej uwagę. Dlatego bym się trzymał z daleka od takiej dziewczyny, bo ma słaby charakter. Nie obchodziłoby mnie to, czy jest lub nie jest zainteresowana. Jest zepsuta z charakteru. To oszczędza czas, nerwy, pieniądze i w tym czasie możesz poznać lepszą. A przy okazji się nauczyłeś, że zaspokajanie żądań takiej wampirzycy i tak nic nie daje, bo ona się Tobą pobawiła, dostała, co chciała, dowartościowała się, a potem olała.

    Reply

    Piotrek January 27, 2018 at 19:34

    Ale spójrz, ja po spotkaniu w poniedziałek się odezwałem, we wtorek się odezwałem, w środę zadzwoniłem, w czwartek też, więc dlaczego ona mnie unika? Może błąd był taki, że ja byłem zbyt dostępny. Bo skoro wampirzyca lubi ciągły kontakt, to powinna chcieć ze mną pisać, bo przed spotkaniem pisała, a teraz nie chce. Może to ja obniżyłem jej poziom zainteresowania w trakcie spotkania. Gdybym chciał doprowadzić do kolejnego spotkania, to jak wg Ciebie powinienem postąpić, żeby zmaksymalizować szanse?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 27, 2018 at 19:45

    To oczywiste, że byłeś zbyt dostępny i dlatego ją zniechęciłeś. Wampirzyca czy nie wampirzyca to nie ma znaczenia, ponieważ zainteresowania kobiety nie zwiększasz dając im wszystko to, czego one chcą. Zawsze się znudzisz, przejesz, zabijesz zainteresowanie bez względu na to, czy to wampirzyca czy nie. Bo jeśli to wampirzyca, to ona nie jest Tobą zainteresowana, tylko bawi się Tobą i karmi uwagą. Wówczas gdy ona ma takie nieczyste intencje, to choćbyś na rzęsach stanął, to jej nie zadowolisz, bo jej wymagania są chore, a nawet gdybyś je spełnił, to i tak się jej to znudzi. To taka patowa, beznadziejna sytuacja. Dlatego należy olewać takie dziewczyny. Nie da się nic z tym zrobić, bo od początku to psułeś, pisząc codziennie. Skoro chciała dłużej popisać, aby się lepiej poznać, to mogłeś jej dać 2 rozmowy na czacie po około 20 do 30 minut tygodniowo. Ale nie, Ty musiałeś się przejeść i wszystko zabić pisząc codziennie. No to masz. Znudziłeś się i przejadłeś jeszcze przed pierwszym spotkaniem. Możesz jedynie potwierdzić jej brak zainteresowania i chore intencje. Odczekać tradycyjnie 7 dni, zero kontaktu. Zaproponować termin spotkania. I przekonać się, że dziewczyna znowu nie będzie odbierać albo poda wymówki albo się w ogóle obrazi, że za nią nie latasz, bo ona chciała od początku uwagi a nie Ciebie. Wybrałeś niewłaściwą dziewczyną i w dodatku zabijałeś jej zainteresowanie. Czyli robisz wszystko źle, co można zrobić źle. Za dużo piszesz i zabijasz jakiekolwiek emocje, zainteresowanie, wyzwanie, tajemniczość, wyczekiwanie, tęsknotę, ciekawość. Na dodatek tracisz czas na stuknięte dziewczyny, które się tylko Tobą bawią. Potrzebujesz dokładnie przestudiować kurs 12 randek, pewności siebie i skrócić swoje męki. Przesłuchać to po 10 razy, zapamiętać i się do tego stosować. A jak nie, to sam widzisz, jak się będziesz babrał.

    Reply

    Dawid January 29, 2018 at 17:46

    Paweł mam dwa pytania. Jak dziewczyna jest z innego miasta ok godziny drogi, to zapraszać ja na spotkanie do swojego miasta czy przyjechać do niej czy na przemian jak to powinno wyglądać? Oba miasta są podobnej wielkości. Rozumiem że feri nie należy traktować jako świąt i można się spotykać.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 29, 2018 at 18:10

    Tak, ferie są spoko. Pierwsze 10 spotkań to Ty jeździsz do dziewczyny. Dopiero stała dziewczyna ma jeździć. A obca może, jeśli sama zaproponuje inne miejsce niż blisko niej. Miejsce ma być maksymalnie łatwe dla dziewczyny, bezpieczne, łatwo trafić, publiczne, żeby się nie bała ani nie mogła się pomylić, ani dać wymówki, że coś poszło nie tak.

    Reply

    Dawid January 29, 2018 at 18:14

    A np. jakbym po nią przyjechał i przywiózł do swojego miasta i później odwiózł? Czyli rozumiem że zwłaszcza na pierwszych spotkaniach to ja mam jeździć do niej nawet jak nie znam jej miasta, to pojechać wcześniej i się rozejrzeć i tam ją gdzieś zaprosić żeby nie robić dziewczynie kłopotu czy właśnie przywieźć ją i później odwieźć?

    Reply

    Paweł Grzywocz January 29, 2018 at 18:21

    Jedna i druga opcja jest spoko, tylko że tak od 3 spotkania. Na pierwszym spotkaniu na pewno nie polecam ujawniać samochodu. Na drugim i trzecim już można jeździć, jeśli masz jakiś zwykły. Jak masz bardzo drogi (droższy niż średnie roczne zarobki), to ja bym go nie ujawniał przez minimum 10 randek albo i więcej. Zależy, jak drogi. Nie chcemy dziewczyny, która leci głównie na kasę. Więc możesz na pierwsze spotkanie przyjechać do niej, a od drugiego ją wozić. Powinna ujawnić swój adres na drugie spotkanie. Gdyby nie chciała podać, to umów się z nią jakimś przystanku niedaleko jej domu. Na trzecią randkę już powinna podać adres, chyba że ma problemy z zaufaniem, ma paranoję, bo ją inni faceci prześladowali. A jej miasto możesz też na google street view zobaczyć. Niekoniecznie trzeba tam jechać.

    Reply

    Dawid January 29, 2018 at 18:57

    Dziękuję za odpowiedzi. :)

    Reply

    Dawid January 30, 2018 at 22:16

    Pawle jednak wygląda to trochę inaczej bo te miasta nie są podobnej wielkości, wydawało mi się że są ale moje to ok 70-100tyś a jej ok 25tyś w takim razie chyba należało by zaprosić do swojego miasta jako że w jej mieście za bardzo nie ma co robić. Czy to nic nie zmienia? Jeśli tak to skoro mówisz żeby jechać do dziewczyny, myślałem żeby pójść na plac zabaw lub do parku w jej miejscowości, a następnym razem zaprosić ją do siebie .

    Reply

    Paweł Grzywocz January 30, 2018 at 22:37

    To musisz spytać, czy dziewczyna zna trasę do Ciebie, czy to nie jest dla niej problem. W każdym razie nie możesz wymagać od obcej dziewczyny, że będzie do Ciebie jeździć. Można to w Twoich okolicznościach wybadać, zaproponować, ale nie oczekiwać, że ona się zgodzi, bo to nie przystoi dziewczynie, żeby jeździła do obcego chłopaka, jak jakaś desperatka.

    Reply

    Amnestian March 5, 2018 at 16:15

    Hej Paweł !

    W końcu po 2/3 latach poznawania dziewczyn / randkowania ( ponad 50 randek za mną ) . Poznałem atrakcyjną dziewczynę ( wszystko czego szukałem u kobiet , jest w niej ). Wszytsko toczy się świetnie do przodu ( ostatnio miałem z nią 8 spotkanie i zostaliśmy parą ) Sama zapytała ,a ja troszkę w zbyt dużej radości, odpowiedziałem że tak będę jej chłopakiem a ona odpowiedziała że będzie moją dziewczyną. Kręci ją to jaki charakter mam ( wyrobiłem go dzięki Twoim poradnikom/kursom oraz ToastMaster). Ostatnio troszkę za dużo ode mnie wyciągła i się dowiedziała, że to z nią pierwszy raz z jezyczkiem się całowałem i że jestem prawiczkiem w wieku 24 lat. O dziwo niej to zaimponowało i było niej głupio, że ona nie trzymała cnoty tak długo ( uciołem temat i powiedziałem że nie chce nic wiedzieć o jej byłych i jej przygodach ). I jakoś się potoczyło i spaliśmy razem( dalej jestem prawiczkiem ). I tutaj mam problem mały. Ponieważ mam u niej 90-100% zainteresowanie. Teraz na każdym spotkaniu razem gotujemy u niej na mieszkaniu lub ona sama juz dla mnie ma kolację gotową . Jednak czasami mam wrażenie, że to wszystko za SZYBKO idzie. Jednak jak spowolnić ( choć odrobinę ) to jak ona ciągnie mnie dalej i dalej w związek ? Raczej się nie focha i nie wygląda na toksyczną ani zdesperowaną ( raczej mam wrażenie, że sie we mnie zakochała ). Bo jak mi pisze SMSy i napiszę niej że nie mam czasu to spokojnie zrozumie i nie robi z tego afery itp. Przejawia wszystkie oznaki zainteresowania jakie kiedyś podałeś w kursie. Pierwszy raz zaprosiła mnie na weekend do siebie ( przed świętami mam u niej być) do rodzinnego domu gdzie mam poznać jej rodziców. Ok poznam , jakoś sobie poradzę. Jednak czy to nie jest wszystko za SZYBKO ? Nigdy nie byłem w związku więc dla mnie to wszystko nowe.

    Reply

    Paweł Grzywocz March 5, 2018 at 18:39

    Pod modułem o seksualności masz dokładnie podane słowa, jak przeprowadzić rozmowę o wartościach seksualnych. Przebieg takiej rozmowy jest również w drugim miesiącu wolności od nałogów w 2 pierwszych odcinkach drugiego miesiąca. Przesłuchaj dokładnie i przeczytaj. Taką rozmowę należy przeprowadzić po 10 spotkaniach. Czasami nawet wcześniej. Najlepiej unikać spotkań w domu. Długiego siedzenia w domu. Może ona chce się z Tobą dowartościować seksem. Mieć jakieś ciało. Licho wie, co ona ma w głowie. Dlatego potrzebna jest ta rozmowa.

    Reply

    xmeno85 July 25, 2020 at 13:19

    Jak czytam ta twoja historie jest mi Ciebie żal. Ta kobieta cały czas bawi się Tobą, wodzi Cię za nos, zrobiła Ci się zje z mózgu, zmanipulowała. To toksyczna osoba. A ty zabiłeś zainteresowanie na samym początku, a ona Twoje zaangażowanie podbudowała swoje ego. Skasuj numer do niej zablokuj natychmiast w telefonie, usuń wszystkie zdjęcia, wiadomości i nigdy się do niej nie odzywaj. To wampirka uwagi, perfidna manipulantka. Wiele kobiet jest w tym ekspertkami. Mam podobna sytuację w pracy i siebie z dwoma dziewczynami i muszę wyjść z twarzą z tego. W dodatku są zajęte mają mężów i dzieci. Uważajcie panowie na takie kobiety. One manipulują swoją uroda, seksem. Grzywocz pisze wyreznie jak ona nie przychodzi na spotkania lub odwołuje ma cie w du.pie.

    Reply

    Michał Lxxx January 26, 2018 at 19:11

    Bardziej chyba chodzi o kwestie dojrzałości, niż o to aby coś “naginać”.
    Dla mnie twoje metody są ZDROWOROZSĄDKOWE, tak to nazwijmy, natomiast jeżeli ktoś chce uprawiać seks po 3 – 4 miesiącach, to niech to robi, tak samo jeżeli chodzi o mieszkanie razem, np. po 1 ROKU.

    Bo i tak są razem i tak, właściwie są małżeństwem (nie traktujmy małżeństwa tylko jako instytucji kościelnej, czy prawa cywilnego). Są parą, DOGADUJĄ SIĘ, SĄ ZGODNI, uprawiają seks, mieszkają razem to są MAŁŻEŃSTWEM. Tyle.

    P.S.
    Ja Twoje płatne materiały i m.in moduł o seksualności znam, ale takie jeszcze szczegóły ogarniam.

    Co o tej problematyce myślisz ??

    Reply

    Paweł Grzywocz January 26, 2018 at 20:41

    Uaktualniłem ten temat małżeństwa w komentarzu pod kursem o utrzymywaniu związku. Aby nazywać związek małżeństwem musi być umowa ważna w świetle prawa. Inaczej nie można tego nazywać małżeństwem niestety, bo ludzie się oszukują, deklarują sobie cuda wianki, a potem i tak jest zonk. Prawnie potwierdzony związek weryfikuje wiarygodność takich obietnic. Wiem, że mówiłem inaczej, ale zbyt wiele historii dostaję, gdzie sobie obiecywali nie wiadomo co, mięli być razem do końca, a potem dupa. To wszystko była ściema. Np. dziewczyna chciała się dowartościować seksem. Po 3 latach się jej znudziło. A facet traktował to wszystko wiążąco. Do dupy taki związek.

    Reply

    Michał Lxxx January 26, 2018 at 21:02

    3 lata oszukiwania drugiego człowieka.
    Masakra.

    Zobaczę ten komentarz = aktualizacje.

    Małżeństwo jest pojmowane inaczej w świetle prawa cywilnego, kanonicznego, a jak wiemy np. Biblia mówi jeszcze coś innego.
    Filozofie dalekiego wschodu również jeszcze inaczej to określają.
    Zwał, jak zwał, jeżeli zbudujemy ZWIĄZEK Kobiety i Mężczyzny, na dojrzałości, wartościach, SZCZERYM ZAINTERESOWANIU oraz EMOCJOM temu towarzyszących, a raczej na INTELIGENCJI EMOCJONALNEJ, to pieprzyć to co możemy nazywać małżeństwem, taki ZWIĄZEK i tak PRZETRWA.
    Dzięki za odpowiedź, temat chyba zbyt obszerny, aby go tu kontynuować…

    Reply

    Anonim January 26, 2018 at 21:27

    No niestety, kobiety naprawdę czasem jakieś cuda opowiadają, ale w to chyba nie wierzą, albo pod wpływem emocji są tak zmienne, jak liście na wietrze. Dzisiaj to, jutro co innego. Nie mówię, że mężczyźni tak nie robią, ale wtedy to już raczej cyniczni kłamcy.

    Ja myślę, że Paweł ma rację, lepiej się z seksem nie spieszyć, do tego mogą dojść sprawy wiary, zasad, no ale to już indywidualnie też (moduł o seksualności przerobiłem).

    To dobrze, że dodałeś to uaktualnienie, bo w dzisiejszych czasach rzeczywiście kobieta może nie załapać, że mieszkanie razem = małżeństwo, no i plus zmienność kobiet. Biała suknia + papier może ją otrzeźwić, żeby myślała co robi.

    Reply

    D. January 27, 2018 at 15:30

    Fajnie Paweł, że potrafisz przyznać, że mówiłeś inaczej ale zweryfikowałeś spojrzenie na jakąś sprawę. Tylko krowa nie zmienia zdania. Zycie nie jest sztywne, czarno-białe / zero – jedynkowe. Elastyczność wcale nie oznacza, że ktoś jest jak chorągiewka na wietrze. Szacunek :)

    Reply

    Michał Lxxx January 26, 2018 at 21:19

    Przeczytałem ten komentarz.
    Jest on dla inteligentnych, światłych ludzi, ale będę szczery 99% kobiet nie ma o tym pojęcia.
    Jedynie kobieta, która DA SIĘ POPROWADZIĆ i UŚWIADOMIĆ, będzie w stanie to przyjąć w swoją głowę.

    Dodam, że samoświadomość kobiet które poznaje jest tak niska, że aż mnie to załamuje czasami – ich głupota, żadnych refleksji, samoświadomość na poziomie listków na wietrze.

    Jak bym pokazał kobietom ten komentarz, to jestem pewien że dobre 90% NIGDY tego nie zrozumie.
    Pozostaje jako lider relacji, samiec, mężczyzna mądrze prowadzić znajomości i relacje z kobietami i przesiać ziarno od plew…

    Dodam, że i tak kanony prawa kanonicznego, są SPRZECZNE z biblijnym postrzeganiem małżeństwa, ale to naprawdę temat RZEKA.

    Reply

    Michał Lxxx January 27, 2018 at 00:13

    Ale najgorsze jest to, że w większości samoświadomość listków na wietrze mają również kobiety poznawane w miejscach z kontekstem, które to kobiety wykonują odpowiedzialne zawody, czy nawet te zaliczane do “prestiżowych” jak lekarz, prawnik itp.

    Może trochę bardziej uświadomione są, ale naprawdę wiedza z zakresu swoich emocji oraz relacji damsko – męskich, kompletnie nie idzie w parze z pozycją społeczną, inteligencją logiczną, wykonywanym zawodem.

    Stety i niestety, ale tak jest i trzeba się dostosować…

    Reply

    Paweł Grzywocz January 27, 2018 at 10:54

    No właśnie. Dlatego mężczyzna jako ten o bardziej trzeźwym, analitycznym umyśle ma poprowadzić kobietę i uchronić od głupoty a nie odwrotnie.

    Reply

    Anonim January 27, 2018 at 21:16

    Popieram, czasem można coś lekko zmodyfikować, albo i nie lekko, jeśli się okaże, że tak jest lepiej. Doceniam bardzo, bo widać, że Paweł jest bardzo ambitny i nie łatwo mu na pewno zmienić jakiś punkt planu zdobycia i utrzymania kobiety.

    Reply

    Paweł Grzywocz January 27, 2018 at 21:28

    Najzabawniejsze jest to, że w tym komentarzu pod programem o utrzymywaniu związku zaktualizowałem temat o nowe odkrycia, które okazały się dużo bardziej ekstremalne/radykalne niż te wcześniejsze i zrobiłem to z przyjemnością, bo miałem kilka historii od kursantów, gdzie się oszukiwali ludzie, w szczególności dziewczyna, ale facet też dał się na to nabrać, więc nie jest bez winy. Dlatego nie ma zmiłuj, trzeba twardo. A tutaj się zachwycacie, jakbym gdzieś coś poluzował. No niestety : ) Tak naprawdę, to powinno się postępować dużo bardziej surowo niż ja przedstawiam.

    Reply

    Radosław June 21, 2020 at 15:34

    Cześć, od jakiegoś czasu czytam Twoją stronę, bo zdecydowanie różni się na plus od tych wszystkich PUA i wygląda bardzo szczerze. Miałem przez prawie 10 lat dziewczynę, od 2 lat jestem jednak sam.
    Mogę napisać osobisty przykład, jak nie wyszło ostatnio z dziewczyną, która była zainteresowana (albo udawała z jakiegoś powodu?), ale je straciła chyba właśnie przez to, że przestałem być wyzwaniem.

    Poznaliśmy się w pracy niecały rok temu. Początkowo nie zwracałem na nią żadnej uwagi, z twarzy dosyć średnia, ok. 35 lat, ciemnowłosa, niska, w okularach, ale za to szczupła i zgrabna. Do tego niewielki problem ze słuchem i z wymową, tak jakby za dużo śliny przy mówieniu (po jakimś czasie przestaje się na to zwracać uwagę, zresztą sam też mam wadę wymowy “r”). Po dwóch, trzech miesiącach przypadkiem zaczęliśmy więcej czasu ze sobą spędzać, siedzieliśmy często na jednym stanowisku więc z natury rzeczy rozmawialiśmy na różne tematy. M. in. chciała mnie wtedy zaprosić na basen. Wciąż traktowałem ją jak koleżankę. Dodam, że w pracy są prawie sami mężczyźni i była jedyną w miarę młodą dziewczyną na zmianie (są jeszcze dwie mężatki w średnim wieku).

    Gdy nadeszła wigilia pracownicza, ona pytała, czy będę, czy przyjadę. Mówiłem, że chyba tak, ale nie wiem czy na pewno. Namawiała, że fajnie by było, gdybym przyjechał itd. Przyjechałem, ubrałem ładną koszulę, ona też była ładnie ubrana, rozpuściła włosy. Podeszła do mnie specjalnie na parkingu, zapytała o samochód (mam anglika), chciała na chwilę usiąść żeby zobaczyć jak to jest siedzieć z kierownicą po prawej stronie. Uśmiechała się cały czas i wręcz ciągnęła mnie do budynku na tę wigilię. Usiedliśmy obok siebie, rozmowa jakoś się nie kleiła, bo bardziej skupiałem się na tym, żeby nie pochlapać białej koszuli czerwonym barszczem i nie przejeść się za bardzo, żeby nie rozbolał mnie przy niej brzuch. Trochę rozmawialiśmy, przy rozdawaniu prezentów zrobiła mi zdjęcie i pokazała je. Przy okazji wyciągnęła ode mnie numer telefonu (żeby przesłać mi MMSa). Po wigilii poszliśmy pracować, na koniec pracy oddałem jej kawę rozpuszczalną z paczki świątecznej, bo nie piję kawy, ucieszyła się i powiedziała, że w rewanżu musi zaprosić mnie na piwo. I tak rozstaliśmy się w nocy na parkingu, powiedziałem, że chętnie z nią pójdę, złapałem ją przy tym za ręce, życzyliśmy wesołych świąt i patrzyliśmy sobie w oczy.

    Od tego momentu już nie patrzyłem na nią jak na koleżankę. W styczniu dalej ze sobą rozmawialiśmy w pracy, teraz, gdy przychodziłem, to podchodziłem do niej, witałem się i pytałem, co słychać itd. Wcześniej tego nie robiłem. Umówiliśmy się z nią i kilkoma kolegami z pracy na laser tag, pojechaliśmy wieczorem w sobotę, po laserach poszliśmy wszyscy do pubu. Zamówiła sobie drinka, ja nie piłem, bo przyjechałem samochodem. Ona przytulała się do każdego z nas, żartowała, chciała, żebym koniecznie wypił piwo, potańczył z nią. Pytała, już po drinku, czy podobają mi się tamte dziewczyny ze stolika obok. Czy mają fajne cycki. Przy tym nachylała się do mnie i opierała o ramię. Dotykała swoich piersi i pytała, czy takie mi się podobają. Koledzy popatrzyli po sobie z uśmiechem, a jeden zażartował “gdybym jej nie znał, to powiedziałbym, że ona chce cię zgwałcić”, nic na to nie powiedziała, tylko uśmiechała się dalej. Nie chciałem tańczyć z nią przy kolegach z pracy, więc w końcu poszła tańczyć chwilę z innym kolegą, chociaż cały czas namawiała tylko mnie. W końcu pożegnałem się z nimi i poszedłem, była zawiedziona, chciała, żebym został. Później z domu napisałem jej smsa, że chętnie z nią potańczę, ale jak wyjdziemy gdzieś sami. Odpisała, że bardzo chętnie wyjdzie ze mną na tańce, ucieszyła się.

    Później w pracy dalej rozmawialiśmy, w lutym zdarzyło się, że przy słuchaniu muzyki z głośnika dałem jej wybrać listę piosenek do odtwarzania, to oparła się o mnie lekko i wybierała na moim telefonie. Mieliśmy już bliski kontakt, ale ciągle bez dotyku z mojej strony ani żadnych bezpośrednich uczuć. W marcu chciałem się z nią umówić na sobotę do jakiegoś klubu (to było jeszcze przed epidemią), to stwierdziła, że nie może, bo koleżanka ma imieniny (?). Umówiliśmy się na niedzielę w dzień kobiet. 8 marca kupiłem kwiaty i czekałem na nią, ale w ogóle się nie odezwała, dopiero wieczorem, gdy napisałem jej tylko życzenia, to odpisała, że koleżanka do niej przyszła i zrobiły sobie dzień kobiet. To był dla mnie pierwszy sygnał, że ona się bawi uczuciami.

    Dlatego w poniedziałek byłem dla niej chłodny, nie podchodziłem w ogóle, nie zagadywałem. Była zdziwiona, że z nią nie gadam. Następnego dnia to samo, podeszła kilka razy, ale ja do niej n ie podchodziłem w ogóle. Dopiero trzeciego dnia było lepiej, już mi przeszło, uznałem, że się starała, więc będę miły i złapałem ją za ręce, uśmiechnąłem się, rzucaliśmy się papierową kulką itd. W kolejnych dniach było lepiej, zapraszała mnie na przerwy, dotykała mnie, niby przypadkiem klepnęła poniżej pleców, to oparła się o mnie tyłem, przykleiła mi karteczkę na klacie i kilka razy poklepała żeby nie odpadła. Stanęła przed mną, wsunęła kolano między moje kolana, złapałem ją i przyciągnąłem, odskoczyła, a po chwili usiadła mi na kolanach (i to przy koledze). Zaraz potem wstała i uśmiechała się, głaskała mnie po szyi, po biodrach. Dotykała mi ramienia i ściskała biceps, chciała zobaczyć mięśnie. Pisała smsy typu “przystojniaku” itp. flirtowanie z jej strony. Takich sytuacji było więcej, więc wszystko było na dobrej drodze.

    Żartowała przy kolegach i przy mnie, że nie szuka męża, że wystarczy jej towarzystwo pieska, ale że kobiety “oczywiście też mają swoje potrzeby”. Znów mieliśmy się umówić na sobotę na wyjazd do lasu i spacer z jej psem, ale w sobotę napisała tylko, że za zimno i odpuszczamy, nie podała też żadnego alternatywnego terminu. Pojechałem więc w góry i wysłałem jej tylko MMSa ze swoim zdjęciem. Nic nie odpisała. W pracy wziąłem wolne, żeby się stęskniła, to kolejnego dnia dzwoniła i pytała, czy będę w pracy. W pracy była miła, podobnie jak dotychczas. Jednak już jakby mniej, nie dotykała mnie i nie ciągnęła na przerwy. Zamiast tego chodziła cały czas na papierosa i na przerwę z innym kolegą (ja nie palę, cale czasem szedłem z nią na palarnię pogadać). W końcu mieliśmy zostać na nadgodziny we dwójkę do 3 w nocy. Martwiła się, kto ją odwiezie, bo tego dnia zostawiła samochód i przyjechała z innym kolegą, który nie zostawał. Ja mówię, że chętnie ją podwiozę, żeby się nie martwiła. Żartowaliśmy cały czas, ja myślałem o tym, jak będę ją odwoził i czy ją przytulić na koniec itp. To pod koniec zmiany, gdy idziemy do szatni, ona zdziwiona odpowiada, że już się umówiła z tym drugim kolegą (tym od papierosa), że on ją odwiezie (chociaż miał zupełnie nie po drodze, a ja wręcz przeciwnie). Obraziłem się i poszedłem do samochodu. Przez weekend nie odzywała się ani ja do niej. W poniedziałek byłem chłodny, podeszła kilka razy zagadać, ale wyczuła chłód. Kolejne kilka dni tak samo, bez rozmów. W końcu czekałem na moment, gdy będzie przechodzić, żeby coś powiedziała, gdy będzie mnie mijać. Zatrzymała się i pytała o etykiety do Allegro, o paczkomaty itd. żeby nawiązać jakąś rozmowę i rozładować napięcie. Dalsze dni było podobnie – raz więcej rozmawialiśmy, raz mnie. Czasem ją dotykałem, flirtowałem, czasem ona mnie. W końcu siedząc na jednym stanowisku, zacząłem puszczać romantyczne piosenki z głośnika. Zawstydziła się, ale uśmiechała do mnie i widać, że jej się podobało, bo wszyscy to widzieli. Pokazywała mi swoje zdjęcia z wakacji, ze swoją mamą, ja pokazywałem swoje itp.

    W kwietniu w końcu doszło do momentu, gdy siedzieliśmy sami na kantynie, oglądała coś na telefonie, ja przysunąłem się obok, oparłem o jej ramię i komentowałem, co tam ogląda. W tym czasie zacząłem ją głaskać i pocałowałem kilka razy w szyję, dalej komentując zdjęcia z telefonu. Nie stawiała żadnego oporu, później napisała mi zawstydzona, żebym jej tak nie robił, bo ma gęsią skórkę itp. Wieczorem pisała mi smsy, żebym pokazał jej gołą klatę po treningu. Kilka dni wcześniej przytulałem ją na palarni, gdy byliśmy sami i dużo rozmawialiśmy, też nie opierała się ani nie odsuwała. Takie sytuacje powtórzyły się kilka razy i wydawało mi się, że ona coś do mnie ewidentnie czuje. Znów mieliśmy się umówić na niedzielę, ale oczywiście cały dzień “siedziała z koleżanką” i zaproponował jedynie, że po południu możemy na godzinę się spotkać gdzieś pod jej domem na spacer. Jednak zmieniła zdanie, że już za późno i w takim razie jutro. Następnego dnia nie bardzo mi się chciało do niej jechać, ale w końcu pojechałem i poszliśmy posiedzieć na bulwary. ona była z psem, cały czas patrzyła w telefon i czytała smsy albo przeglądała ogłoszenia samochodów. Przytulałem ją lekko, głaskałem pod kolanem i po ramieniu, ale odsunęła się, gdy chciałem ją pocałować w szyję. Ogólnie czułem dystans na tym spotkaniu, bardziej jak z koleżanką. Odprowadziłem ją do domu, przytuliłem lekko i pożegnałem się.

    Następnie miałem tydzień urlopu, to zadzwoniła tylko raz, poskarżyć się na kolegę z pracy i ogólnie ponarzekać. Żadnych rozmów o uczuciach, flirtu itd. Kiedy wróciłem w maju po urlopie, to jednak zadzwoniła przed pracą, żeby upewnić się, czy będę. W samej pracy za dużo nie rozmawialiśmy, cały czas siedział u niej ten kolega z papierosa, chodziła z nim na przerwy, do mnie podeszła ze 2-3 razy chwilę pogadać. Następnego dnia już tylko z nim rozmawiała całą zmianę. Nie odpisała na wiadomość, gdy podszedłem żeby spytać o której idziemy na przerwę, to udawała, że nie widziała tego smsa (a cały czas zerka na telefon), a na przerwę poszła z tamtym kolegą. Obraziłem się i nie gadałem z nią więcej. Po dwóch dniach tylko patrzyła w moją stronę, jednocześnie cały czas rozmawiając z tym kolegą. W końcu, gdy była chwilę sama, podszedłem do niej i powiedziałem, o co mi chodzi, dlaczego jestem zły, czemu mnie lekceważy. Udawała, że wcale tak nie jest, że przesadzam itd.

    Wziąłem następnego dnia urlop na żądanie, to napisała, czemu mnie nie ma. Powiedziałem, że jadę do Gdańska pomóc bratu w pewnej sprawie. Zasugerowałem, że chcę też zmienić pracę, to mówiła, że po co, w innej może być gorzej, że mógłbym zostać. Po weekendzie w pracy była już na dystans. Nie zaczynała rozmowy, jedynie odpowiadała. Gdy ją lekko złapałem za ramiona przy komputerze, nie opierała się, ale też nie reagowała na to. Cały czas spędzała z tym kolegą i ciągle z nim chodziła na przerwy. W końcu chciałem z nią pogadać sam na sam. Niby się zgodziła iść na kantynę, ale do ostatniej chwili unikała tego. W końcu po moich namowach poszła, ale po drodze dalej gadała z tym kolegą. Gdy na kantynie ktoś był, powiedziałem, żebyśmy wyszli na chwilę na zewnątrz pogadać, też nie chciała, w końcu wyszła na chwilę po długich namowach. Tam pytała, o co chodzi, ja je mówię, że mi zależy na rozmowie, żeby z nią spędzać czas, wyjść gdzieś razem, to ona że możemy, ale jedynie jako koledzy. Potem przyszli inni koledzy na palarnię i już nie rozmawialiśmy. Wróciłem do pracy. Ta cała sytuacja z proszeniem się o chwilę rozmowy sam na sam była najbardziej dla mnie poniżająca i zapamiętałem jej to. Tym bardziej, że z tamtym kolegą na papierosie spędzała większość zmiany albo na przerwie i on nie miał problemu, żeby być z nią sam na sam.

    Napisałem jej po pracy wieczorem, że bardzo się na niej zawiodłem, że myślałem, że coś do mnie czuje. Odpisała, że przeprasza, jeśli źle ją zrozumiałem, ale traktuje mnie jak kolegę. Następnego dnia wziąłem zwolnienie lekarskie na 10 dni. dzwoniła, czemu nie ma mnie w pracy i jak się czuję, że się martwi itd. Jasne. Później zadzwoniła jeszcze w sobotę, żebym nie odchodził z pracy, że szkoda by było. I przez cały następny tydzień już nie dzwoniła. Dopiero w niedzielę przed przyjściem do pracy zadzwoniła, czy na pewno będę w pracy, rozmawialiśmy jakieś 40 minut. Ja tymczasem już załatwiałem sobie nową pracę. W poniedziałek starała się być miła, podeszła do mnie, zajęła moje krzesełko, ja ją złapałem za ramiona i żartowaliśmy sobie, siedziała obok mnie, głaskałem ją i flirtowałem, nie miała nic przeciwko. Jednak w kolejnych dniach już prawie ze sobą nie rozmawialiśmy ani się nie dotykaliśmy. Patrzyła się na mnie, ale nic poza tym. Tylko w piątek w mój ostatni dzień na koniec zmiany zawołałem ją na chwilę, dałem jej w prezencie próbki kosmetyków które miałem w skrzynce na listy i trochę pogadaliśmy. Na koniec poszła z tamtym kolegą do swoich szatni, ja pojechałem do domu.

    Na początku czerwca, w poniedziałek nie przedłużałem umowy, co zaskoczyło kierownika, oddałem mu tylko klucze i identyfikator. Gdy ona się o tym dowiedziała, zadzwoniła i wyszła na zewnątrz pogadać przy samochodzie. Była zawiedziona, że jednak odchodzę, że szkoda itd. Powiedziała, że mamy dalej kontakt i że chce się zobaczyć. Ścisnąłem jej dłoń i pojechałem. Wieczorem napisała, że owszem, była wcześniej na mnie zła, ale już o tym nie myśli, że nie jestem jej obojętny. Umówiliśmy się wstępnie, że w czwartek przed pracą przyjedzie do mnie w południe. Jednak już w środę dzwoniła, że nie wie jak będzie się czuła w czwartek. A w czwartek oczywiście zadzwoniła, że późno wstała i musi się szykować do pracy. Pożegnałem się normalnie, bez emocji, ale wieczorem nie wytrzymałem i napisałem jej, czemu taka jest, skoro nie chce się spotykać i nie jest zainteresowana. Że nie ma sensu podtrzymywać takiej znajomości na odległość. To obrażona napisała, że wcale nie twierdzi, że nie chce się spotykać, tylko akurat dzisiaj nie miała jak, ale skoro tak mówię, to może rzeczywiście nie ma sensu utrzymywać znajomości, że znowu robię jej wyrzuty. I od tego dnia nie odzywała się przez 10 dni. Dopiero 15 czerwca w poniedziałek zadzwoniła, co słychać, jak tam w nowej pracy itd. Porozmawiałem z nią trochę, ucieszyłem się, że dzwoni, raczej byłem uśmiechnięty, bez negatywnych emocji. Następnego dnia dzwoniłem, ale miała zajęty numer, później oddzwoniła, ale wtedy ja z kolei rozmawiałem z bratem. W środę wysłałem jej zdjęcie z plaży, nic nie odpisała. W piątek jeszcze raz dzwoniłem, oddzwoniła po godzinie, tym razem odebrałem i pytała, jak tam na rozmowie kwalifikacyjnej, trochę mówiła o pracy, że w sobotę będzie siedziała z koleżanką bo ma urodziny. Nawiązałem w rozmowie do naszych spotkań, że pewnie będą piły drinki i też chętnie bym się z nią wreszcie napił. To odpowiedziała tylko ostro “co…?!”, a po chwili się zreflektowała, że pewnie chodziło mi o to wyjście na piwo, i mówi, że owszem, jak się skończy epidemia. Jeszcze rozmawialiśmy chwilę, wspomniała, że miała jechać z koleżanką w Góry Sowie, proponowałem, że moglibyśmy pojechać razem w góry, planuję wybrać się w Góry Stołowe i wejść na Szczeliniec, bo to jedyny sudecki szczyt z korony gór, na którym jeszcze nie byłem. Ona na to, że pewnie, może się wybierzemy, jak będzie ładna pogoda. I wieczorem jeszcze jej wysłałem to zdjęcie z gołą klatą, co kiedyś chciała i jej obiecywałem, i napisałem, że pamiętam, co mówiła wtedy w styczniu na laser tagach. Jak dotykała piersi i pytała, czy takie mi się podobają, czy takie są fajne? Wtedy jej nie chciałem odpowiedzieć, ale teraz napisałem, że tak, podobają mi się, bardzo… I na tym na razie się kończy ta opowieść, to było przedwczoraj, 19 czerwca. W rozmowie umówiliśmy się jeszcze wstępnie, że mogłaby przyjechać do mnie we wtorek przed pracą – sama to zaproponowała i pytała, jak pracuję. Ale pewnie będzie tak jak za każdym poprzednim razem. Dlatego nie wiem, czy jest w ogóle sens podtrzymywać tę relację?

    Wnioski mam takie – przynajmniej 5,6 razy w ciągu pół roku olała mnie odwołując umówione spotkanie (lub nawet bez odwołania, po prostu nie dzwoniąc). Poza pracą widzieliśmy się 2 razy – raz na laser tagach z kolegami z pracy, i raz we dwoje na spacerze z jej psem. W pracy chodziła ze mną na przerwy tylko, gdy nie było u nas na zmianie tego kolegi, z którym pali papierosy. Od kiedy przeszedł na naszą zmianę, każdą przerwę chodzi z nim, a poza przerwami on z nią siedzi przy jej stanowisku, chociaż powinien być na swoim w innym miejscu. Przy okazji, ona traktuje go rzeczywiście jak kolegę, tzn. on w niej zakochany, lata za nią cały czas, wszystko dla niej robi, a ona trzyma go w friendzone i uważa, że to jest w porządku. Nawet jej o tym wspomniałem że go wykorzystuje, to powiedziała, że to jej sprawa, jak to między nimi wygląda i ona nie widzi w tym nic złego.

    Miałem wrażenie, że jej zależało głównie na tym, żeby mieć kilku adoratorów w pracy, żeby podbudować ego, żeby ktoś za nią latał i żeby czuła się atrakcyjna i pożądana. Kiedy odszedłem z pracy, niby mówiła, że jej szkoda, że nie jestem jej obojętny, że chciałaby się ze mną widywać często. Ale jej zachowanie w praktyce mówi dokładnie co innego. Od początku czerwca, gdy odszedłem z pracy, nie widzieliśmy się ani razu, chociaż było wiele okazji i kilka propozycji z mojej i jej strony. czy moje wnioski są prawidłowe, i rzeczywiście nic już z tego nie będzie? Bo dziewczyna mimo wszystko jej całkiem fajna i ma coś w sobie, dobrze nam się dogadywało i było miło ją przytulać i całować. Ale mam wrażenie, że ona nie chce się za bardzo angażować ani wiązać. Sama to napisała wtedy, gdy się pokłóciliśmy i byłem na nią zły w maju. Ale równie dobrze może tak tylko mówić, a naprawdę myśleć inaczej. Może spodobał jej się ktoś inny, i relacja ze mną jest utrzymywana “na wszelki wypadek”, jako koło zapasowe? Co o tym myślisz?

    Reply

    Paweł Grzywocz June 21, 2020 at 18:37

    Nigdy nie byłeś wyzwaniem dla tej dziewczyny. Robiłeś wszystko bez planu, na oślep, poszarpane, jakieś zaloty w robocie, zbyt ciężko, zbyt szybko, wszystko na opak. Odnośnie pracy, to polecam artykuł: “Oznaki kobiecego zainteresowania, gdy nie jest gotowa na związek” i “Olewanie dziewczyny pomaga”. Poza tym polecam program: “Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek”, zakładka kursy. Jest o tym dodatkowo artykuł: “Kiedy dziewczyna nie jest zainteresowana i zmusza się do związku”, “Brak chemii na początku związku”, “Jak stracić zainteresowanie dziewczyny w ciągu 4 spotkań”, “Jak pokazać dziewczynie, że mi na niej zależy, gdy nie jest gotowa na związek”, “Kocham ją, a ona chce tylko przyjaźni”. Jak nie ogarniesz tych tematów, to z każdą kolejną kobietą będzie to wyglądać podobnie. Postępuj zgodnie z planem 12 randek tutaj. Przesłuchaj go 10 razy, 1 raz na tydzień, żeby się utrwaliło. Inaczej wróci stare myślenie.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: