Poznał Idealną Dziewczynę i Szuka Haczyka – Czy Otwarta Dziewczyna To Red Flag?

by Paweł Grzywocz on 24.05.2026 (updated 30.06.2026) · 14 comments

“Przepiękna, samoświadoma, mająca dobry kontakt z rodzicami, nieprzepadająca za imprezami, ładnie się wypowiadająca, komplementująca mnie dziewczyna, która nie ciśnie mnie o pisanie. Ale poznana na ulicy – i to mi nie daje spokoju. Aż się prosi zapytać: gdzie jest haczyk?

poznał idealną dziewczynę i szuka red flagów czerwonych flag

Co zrobić, kiedy poznajesz kobietę, która robi wszystko dobrze, jest piękna, zaangażowana, bez dziwnych gierek i zamiast się cieszyć, zaczynasz szukać haczyka? To paradoks dzisiejszych randek: im lepsza dziewczyna, tym większa podejrzliwość.

*** HISTORIA CZYTELNIKA: “Zbyt otwarta 23-letnia dziewczyna zagadana na ulicy.” ***

“Cześć Paweł!

Jakie w ogóle masz nastawienie do kobiet, które dobrze zareagowały na zimne podejście. Niby fajnie, że dobrze zareagowały, kontakt podały, na spotkanie przyszły, ale tak mogą zrobić z każdym, który odważy się do nich zagadać. Paradoksalnie mogą być aż nadto otwarte na nowe znajomości. Powstaje wręcz takie nieodparte podejrzenie, że jest atencjuszką i Bóg wie kim jeszcze.

W jeden z ostatnich piątków zagadałem do dziewczyny tuż po wyjściu z biura w centrum miasta. Wygląda jak wyjęta z obrazka – dosłownie przepiękna. Przez jasne blond włosy i jasną cerę wygląda jak anioł. Porozmawialiśmy z 20 minut. Numer podany bez oporów. Spotkanie umówione również bez problemu. I nawet sama, dzień przed spotkaniem, zapytała, czy nie możemy zmienić miejsca na spokojniejsze – z rynku na fosę przy rynku, żeby fajnie można się było przejść. Spacer odpał na tym etapie, więc poszliśmy do kawiarni standardowo.

Spotkanie trwało godzinę z hakiem. Ona mnie komplementowała. Rozśmieszyć dawała się ultrałatwo. Zadawała pytania. Nie wspominała o żadnym chłopaku – o zgrozo, nie cierpiała gadania o innych facetach. Wspomniała tylko o kilku koleżankach. Chwilę się spóźniła, bo tramwaj się wykoleił, ale bardzo mnie przeprosiła. Inne tylko piszą SMS bez jakichkolwiek przeprosin.

Wydawała się atencjuszką, ale nawet nie prowadzi żadnych social mediów. Na Facebooku czy Instagramie nie da się jej znaleźć. Jest mocno samoświadoma i – uwaga – czyta książki. Na imprezy nie chodzi. Tylko ostatnio poszła na Juwenalia z koleżanką i wyszła po 30 minutach. Ma około 23 lata, pracuje w sprzedaży. Pytałem, czy chciałaby sprzedawać kościoły jako zakonnica, a ona, że w życiu, bo chciałaby mieć męża. No po prostu hit.

Ładna, samoświadoma, mająca dobry kontakt z rodzicami, nieprzepadająca za imprezami, ładnie się wypowiadająca, komplementująca mnie dziewczyna, która nie ciśnie mnie o pisanie. Ale poznana na ulicy – i to mi nie daje spokoju. Aż się prosi zapytać: gdzie jest haczyk?

Pozdrawiam,
Jacek.”

>>> MOJA ODPOWIEDŹ:

Hej Jacek, nie szukaj haczyka tam, gdzie go nie ma. Czasami zdarzają się kobiety praktycznie idealne i zainteresowane. Wtedy po prostu ciesz się tym i kontynuuj relację.

Czy otwarta dziewczyna to red flag?

zbyt otwarta dziewczyna red flag

To paradoks dzisiejszych czasów. Poznajesz atrakcyjną, normalną dziewczynę, która dobrze reaguje, jest zaangażowana, sama proponuje zmianę miejsca na spokojniejsze, komplementuje, nie znika, nie gra w dziwne gierki, nie żyje social mediami i jeszcze mówi, że chciałaby mieć męża, a mimo to w głowie odpala się pytanie: gdzie haczyk?

Na dodatek ma 23 lata a nie 33, więc nie szuka męża na gwałt.

To, że dziewczyna była otwarta na rozmowę z nieznajomym, nie oznacza automatycznie, że jest dostępna dla wszystkich.

Nie należy mylić otwartości z brakiem selekcji.

Są kobiety, które po prostu nie są zamknięte emocjonalnie i nie traktują każdej rozmowy zapoznawczej jak zagrożenia. Zwłaszcza jeśli rozmowa od początku miała normalny, ludzki klimat.

Otwartość to nie red flag – nie myl otwartości z brakiem selekcji

Poza tym sam podałeś kilka rzeczy, które raczej nie pasują do opisu atencjuszki:

  • Brak social mediów
  • Brak ciśnienia na uwagę
  • Brak gierek
  • Naturalne zainteresowanie rozmową
  • Spokojniejszy styl życia

Możliwe, że bardziej trapią Cię mniej pozytywne doświadczenia z poprzednich relacji i ostrożność, którą wypracowałeś – niż realne czerwone flagi tej konkretnej dziewczyny.

Co zrobić zamiast szukać haczyka?

Na tym etapie, zamiast szukać ukrytego haczyka po prostu obserwuj, czy jej zachowanie jest spójne w czasie.

Pamiętaj powiedzenie:

Czas wszystko na wierzch wydobędzie – zgodnie z programem 12 randek do związku.

Nadmiernym analizowaniem można się zapętlić na dwa sposoby:

  • albo fantazjując i wybiegając zbyt daleko
  • albo kreśląc czarne scenariusze bez twardych faktów i bez odzwierciedlenia ich w rzeczywistości – w ilości i jakości spotkań.

To dopiero jedno spotkanie. Uzbieraj pięć do dziesięciu – a sytuacja będzie coraz jaśniejsza.

Być może spotkałeś tę właściwą kobietę.

Gratulacje za swobodę towarzyską – to efekt Twojej pracy

czerwone flagi u dziewczyny

Gratuluję Ci tej swobody towarzyskiej, że udało Ci się poznać tę dziewczynę w centrum miasta tak przy okazji – kiedy po prostu wychodziłeś z biura, zauważyłeś ją, zagadałeś, porozmawiałeś i umówiłeś się na spotkanie.

To jest efekt Twojej pracy, która trwa nie od dzisiaj.

Mam nadzieję, że z tą dziewczyną relacja będzie się pozytywnie układać i że okaże się taką, na jaką się prezentuje. Daj znać z czasem, czy po dziesięciu spotkaniach i dłużej okazała się na tyle interesująca, na ile się początkowo prezentowała.

Chcesz zbudować taką swobodę w poznawaniu kobiet?

Jeżeli chciałbyś zbudować taką swobodę do poznawania kobiet jak Jacek – zapraszam Cię do kliknięcia w link poniżej i zapisania się na bezpłatne porady mailowe, a także do pełnych programów zmiany osobistej:

Podziel się też w komentarzu swoim doświadczeniem – czy miałeś takie sytuacje, że kobieta wydawała się na początku idealna, piękna, zainteresowana, a potem okazało się, że coś jest nie tak? Dlatego właśnie mamy zasadę 10 spotkań – zanim w cokolwiek uwierzysz.

Pamiętaj:

- “Do 10 randek sam na sam nie wierz w nic – każde spotkanie może być ostatnim.”

- “Nie musisz znajdywać właściwej kobiety co tydzień. Wystarczy, że znajdziesz jedną właściwą i zatrzymasz ją przy sobie”.

Pozdrawiam,
Paweł Grzywocz
“Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
“Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
“Zawsze inwestuj w rozmowę”
“Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
“Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
Jak utrzymać związek
PewnoscSiebieW90Dni.pl
77 Technik Flirtu
124 Riposty Na Częste Pytania Kobiet
Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
100 Rozmów z kobietami z objaśnieniami
Formuła 10 słów, aby uniknąć odrzucenia
Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

Twój email posłuży tylko i wyłącznie
do komunikacji między nami.

Powiązane wpisy:

Zostaw swój komentarz...

{ 14 comments… read them below or add one }

Daniel June 3, 2026 at 19:44

Ostatnio mam sporo przemyśleń o skutkach ekonomicznych dla świata w związku z rozpoczynającym się właśnie globalnym kryzysem relacji damsko-męskich. Wg mnie coraz więcej mężczyzn zaczyna się budzić, że coś tu nie gra. Że zasady gry są nierówne i że społeczeństwo nie oferuje adekwatnej “zapłaty” za wkład ekonomiczny jaki wielu mężczyzn wnosi w gospodarkę. No bo spójrzcie tylko na tych robotników budowlanych na ulicy, na panów od wywózki śmieci, na robotników od wykończenia mieszkań, hydraulików, elektryków, kierowców. Kto w gospodarce buduje? Kto utrzymuje infrastrukturę? Kto utrzymuje elektryczność, kanalizację, sieć internetową, transport towarów? Absolutna masa i przewaga zawodów kluczowych dla utrzymania krwiobiegu gospodarki to domena mężczyzn. I teraz należy zapytać jaką oni mają motywację do pracy? Pieniądze – yhym i? No i co z tymi pieniędzmi? Na co komu pieniądze jeśli nie ma się jakiegoś wyższego celi i sensu na ich wydanie? Np…. rodziny. Ja obserwuję, że coraz więcej singli zaczyna sobie zdawać z tego sprawę, że nie zabiorą tych pieniędzy do grobu, że nie ma sensu się zarzynać dla mamony, jeśli nie ma się dla kogo tego robić. I zaczynają się wycofywać. Pracować “na minimum”. Bo prawda jest taka, że więcej mężczyzn jest z natury minimalistami niż się może wydawać. Do czego to może doprowadzić? Czy trzeba dużej wyobraźni, żeby sobie zdać sprawę, że skutki ekonomiczne mogą być oczywiste? Kobiety nie wybierają mężczyzn bezwzględnie – one wybierają względnie. Wybierają mężczyzn, którzy wyróżniają się czymś od innych mężczyzn. My – jeśli nam się kobieta podoba to się po prostu podoba. Nie ważne jest dla nas to, czy ona ma powodzenie wśród innych mężczyzn, nie obchodzi nas to, mamy swoje zdanie i koniec. Nie obchodzi nas opinia kolegów na temat naszej kobiety. U kobiet jest odwrotnie. Nie ma sensu doszukiwać się w tym logiki, ponieważ jej tam nie ma. Efektem jest to, że kobiety zawsze lecą na elitę mężczyzn i o ile w przeszłości, gdy jeszcze w społeczeństwie istniały jakieś hamulce tradycji i kultury ta natura kobiet niejako była “trzymana w ryzach”, aby kobiety zdawały sobie sprawę z tego, że “nie dla wszystkich” starczy tych 10% najlepszych mężczyzn więc trzeba pójść na kompromis tak dziś, gdy tradycja odchodzi w zapomnienie kobiety po prostu zostają same, mimo że mają powodzenie. Należy zastanowić się nad skutkami gospodarczymi dla świata, które moim zdaniem będą opłakane. Pytanie: jak zabezpieczyć majątek i czy można na tym cynicznie zarobić? Nie ma najmniejszego sensu zbawiać świata, niech to wszystko idzie w cholerę skoro tak wybrały kobiety. Trzeba pilnować swojego nosa, swojego majątku. Dla kobiet nie jest istotne ile będziemy się starać, dopóki będą obok inni mężczyźni, którzy są jednak lepsi od nas, ponieważ tak jak wyżej napisałem – dla nich wybór jest względny, a dla nas bezwzględny.

Reply

Paweł Grzywocz June 4, 2026 at 17:36

Poruszasz ciekawy temat, ale moim zdaniem warto oddzielić kilka różnych zjawisk.

Po pierwsze, większość ludzi pracuje przede wszystkim dlatego, że musi utrzymać siebie, a nie tylko dlatego, że chce założyć rodzinę. Gdyby główną motywacją do pracy była wyłącznie perspektywa związku i dzieci, to gospodarka załamałaby się już dawno, bo single stanowili istotną część społeczeństwa również w przeszłości.

Po drugie, nie jestem przekonany, że kobiety wybierają wyłącznie “10% najlepszych mężczyzn”. Gdyby tak było, większość kobiet przez całe życie pozostawałaby samotna, a jednak większość kobiet jest zajęta. Wystarczy wyjść na miasto i pozagadywać. Polecam metodę “Formuła 10 słów, aby uniknąć odrzucenia przy podejściu“, która pozwala od razu sprawdzić, czy kobieta jest zajęta i czy widzi się ze swoim zwykle niedoskonałym facetem za 5 lat. Często ostatni spotykałem nawet kobiety, które są z facetem, który ma 1 lub 2 dzieci z poprzedniego związku, a miały po 25-29 lat.

Jeszcze innym problemem wydaje się rosnąca polaryzacja rynku matrymonialnego i wyższe oczekiwania obu płci niż całkowity brak możliwości znalezienia partnera.

Po trzecie, zgadzam się, że dla wielu mężczyzn rodzina była historycznie ważnym źródłem sensu i motywacji. Jeśli mniej osób zakłada rodziny, może to mieć konsekwencje społeczne i gospodarcze. Widać to już dziś w postaci niższej dzietności, starzenia się społeczeństw i problemów systemów emerytalnych.

Natomiast nie sądzę, aby odpowiedzią było obrażanie się na kobiety czy oczekiwanie, że świat wróci do dawnych zasad. Bardziej prawdopodobne jest to, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety będą musieli nauczyć się funkcjonować w nowych realiach i szukać sensu życia nie tylko w relacjach, ale również w pracy, pasjach, społecznościach i rodzinie rozumianej szerzej niż tylko tradycyjne małżeństwo.

Co do majątku, niezależnie od tego, jakie ktoś ma poglądy na relacje damsko-męskie, rozsądna dywersyfikacja oszczędności i inwestowanie z myślą o własnym bezpieczeństwie finansowym zawsze ma więcej sensu niż próby zarabiania na przewidywanym “upadku społeczeństwa”.

Reply

Wolfheart June 6, 2026 at 18:37

Skoro wiemy, że nie zobaczymy praktycznie emerytur, bo 1000 – 1500 zł to nie emerytura, to jak Twoim zdaniem warto inwestować pieniądze teraz, żeby zbudować jakąś poduszkę finansową na starość?
Osobiście uważam, że bardzo dobrą “inwestycją” są… dzieci. Ale w co jeszcze byś polecił inwestować? IKZE? IKE? Obligacje państwa? Lokaty na koncie?

Podniesienie wieku emerytalnego jest nieuniknione. Przy obecnej dzietności to będzie tragedia. Szkoda, że wierchuszka już po upadku komuny się nie zainteresowała systemem emerytalnym.

Reply

Paweł Grzywocz June 6, 2026 at 23:04

Polecam zapoznać się z tematyką systemu rezerwy cząstkowej, np. książka “The great taking” (Wielka konfiskata) czy np. seria filmów “Ukryte sekrety pieniądza”, aby zrozumieć, co jest naszą własnością, a co jest jedynie obietnicą oraz odpowiednio do tego się przygotowywać.

Reply

Daniel June 7, 2026 at 20:07

Poczekamy, zobaczymy. Moim zdaniem to co teraz obserwujemy nie może być porównywane do żadnego innego przedziału czasowego w dziejach świata i jesteśmy świadkami początku końca. Masowy, najszybszy i najszerszy przepływ informacji przez świat zmienił całkowicie fundamenty myślenia – choć większość ludzi jeszcze nie jest tego świadoma pomimo, że już działają ulegli nowej sytuacji i być może wielu umrze bez tej świadomości. Świadomości jak bardzo media i internet wpływają na nasze przekonania, poglądy, decyzje. Jeśli przynajmniej jesteś tego świadomy, to masz jakieś niewielkie szanse świadomie z tym walczyć i konfrontować swoje decyzje i przekonania z logiką i racjonalnością. Sprawy męsko-damskie wg mnie dopiero zaczęły się sypać i zaczynamy zjazd po równi pochyłej. Nie jesteśmy biologicznie przygotowani na ten przepływ informacji. Dzisiaj każdy ma dostęp do wszelkich poradników, analiz psychologicznych, na youtube jest wysyp kanałów o analizie osobowości, o doborze partnera, o red-flagach i można tak wyliczać i wyliczać tak jakby nagle każdy stał się jakimś profesorem psychologii i uważał, że potrafi po jednym spotkaniu, albo nawet bez rozmowy ocenić drugą osobę jako narcyza itd. Ludzie coraz bardzie wybrzydzają, bo się nasłuchali i naczytali filozoficznych morałów o psychologii i zamiast żyć to myślą, analizują, kalkulują i spoko – szukajcie tego ideału aż po grób. Śmierć ma to do siebie, że jest nieuchronna. O tym też ludzie dzisiaj zapominają, ale przypomną sobie. Tak będzie wyglądał ten hollywoodzki koniec świata. Nie kosmici, nie pandemia, nie grzyb atomowy. To będzie suma osobistych depresji, samotności w czterech ścianach, cichych śmierci niewidocznych dla oczu tłumu. To będzie powolny wieloletni pełzający proces kurczenia się gospodarek. W jednych rejonach mniej, w innych bardziej dotkliwy, ale ostatecznie pewny. Moim zdaniem nasza biologia totalnie nie jest przystosowana do życia bez zasad (zasad, czyli pewnych norm społecznych) i bez tych zasad po prostu się zwiniemy, albo na stałe, albo do epoki kamienia. No chyba, że jakimś cudem szybko zmienimy naszą biologię, tylko że to są bajeczki rodem z książek Harariego.

Odnośnie kto jest bardziej winny sytuacji: mężczyźni czy kobiety (bo to właśnie do tego pytania sprowadzają się wszystkie dyskusje i “bitwy” płci). To moim zdaniem tak zupełnie szczerze uważam, że obie płcie są winne, ale ciut bardziej jednak kobiety, gdyż to one z natury są bardziej podatne na manipulacje i ideologie i to im łatwiej jest wcisnąć kit medialny niż mężczyznom. Choć oczywiście to nie jest tak, że ta przewaga jest jakaś duża.

Reply

Paweł Grzywocz June 7, 2026 at 23:28

W części się z Tobą zgadzam. Rzeczywiście żyjemy w czasach bezprecedensowego przepływu informacji i trudno uwierzyć, że nie wpływa to na sposób, w jaki ludzie postrzegają siebie, relacje i świat. Nigdy wcześniej przeciętna osoba nie miała codziennie dostępu do tylu opinii, porad, analiz i historii innych ludzi.

Nieraz niektórzy szukają czerwonych flag, diagnozują narcyzm po kilku wiadomościach i próbują przewidzieć przyszłość związku jeszcze przed pierwszą randką. To rzeczywiście może utrudniać budowanie bliskości.

Odnośnie końca, to każde pokolenie miało poczucie, że żyje w wyjątkowo przełomowych czasach. Ludzie przeżyli wojny światowe, epidemie, rewolucje przemysłowe, masowe migracje i wiele innych zmian, które również wydawały się końcem znanego świata.

Moim zdaniem problem nie polega na tym, że mamy za dużo informacji, tylko na tym, że coraz trudniej odróżnić informacje użyteczne od tych, które jedynie podsycają lęk, nieufność i poczucie zagrożenia. Wiedza psychologiczna może pomagać ludziom budować lepsze relacje, ale może też prowadzić do niekończącej się analizy i szukania idealnego partnera, który nie istnieje.

Nie jestem też przekonany do szukania “bardziej winnej” płci. Prędzej bym przyznał, że to mężczyźni rządzą światem, więc to oni stworzyli taki system, w którym kobiety zachowują się w taki a nie inny sposób.

Być może największym wyzwaniem naszych czasów nie jest samotność sama w sobie, ale utrata umiejętności akceptowania niedoskonałości, zarówno własnych, jak i cudzych. A bez tego żaden poradnik, analiza psychologiczna ani algorytm nie zbuduje trwałej relacji.

Poza tym zwróć uwagę, że YouTube o relacjach, podcasty i tego typu kanały to ogląda może garstka społeczeństwa, czyli góra kilka procent. Ponad 90% leje na to i zajmuje się swoimi sprawami, nawet nie wiedząc, że są jakieś podcasty o relacjach, które mogłyby się do czegoś przydać lub zaszkodzić.

To jest właśnie monstrualna różnica między Internetem a rzeczywistością. W Internecie sam się czuję przytłoczony ilością treści. Gdy wychodzę na miasto, to 80% atrakcyjnych kobiet jest zajęta – niektóre nie widzą się z chłopakiem za 5 lat, a większość raczej tak lub nie chcą się przyznać, jeśli coś jest nie tak, ale summa summarum większość zagadanych kobiet jest zajęta. To gdzie jest ten kryzys związków, skoro prawie wszystkie kobiety są zajęte? Zaczynasz wtedy kwestionować te wszystkie “narracje”, “wojenki”, “internetowe mundrości” i zaczynasz myślęć o sobie oraz bardziej samodzielnie, że możesz albo się otworzyć na relacje i je budować albo sobie konsumować treści w Internecie i należeć do takiego czy innego “obozu”, bo każdy dosłownie znajdzie coś dla siebie, żeby to pasowało pod jego tezy, doświadczenia, obraz rzeczywistości.

Tymczasem rzeczywistość jest brutalna – mnóstwo kobiet, o ile nie większość jest w związkach. W tych związkach są z nimi jacyś mężczyźni. Powstaje wtedy pytanie, dlaczego ja nie jestem takim mężczyzną? Co mogę robić inaczej, czego oczekuję, co mam do zaoferowania i ile kobiet muszę zagadywać, aby znaleźć tę właściwą, która też chciałaby zbudować udaną relację. Ja przestrzegam na stronie i w filmach na YT przed związkiem z braku laku, z byle kim, na siłę. Wiele kobiet i mężczyzn w ogóle nic nie rozkminia i dlatego są w byle jakich, przeciętnych, nieudanych, rozpadających się związkach.

Powszechny dostęp do przydatnej wiedzy na temat budowania relacji, jak i umiejętne filtrowanie tych informacji sięga początków stałego łącza w Polsce, czyli lat dwutysięcznych. Czy od tego czasu nastąpiło jakieś spektakularne polepszenie związków, ich trwałości, otwartości ludzi? Wątpię. Taka natura ludzka, system indoktrynacji, że masy działają robotycznie i mało świadomie, ale to nie znaczy, że wszyscy tacy są. Ja taki nie jestem, Ty taki nie jesteś i wiele kobiet takich nie jest. Trzeba się naszukać, ale warto. Co innego pozostaje? Narzekać i obrażać się na stan rzeczy? Na pewno nie warto wiązać się z niewłaściwą kobietą. Lepiej być samemu. Natomiast można szukać tej właściwej i taką znaleźć, do czego zachęcam. Nigdy się nie poddawać. Stale się udoskonalać. Dla siebie.

Najwyżej nie znajdziesz, ale będziesz lepszym człowiekiem. Zdobyta swoboda i umiejętności konwersacyjne przydadzą się w wielu innych sferach, ale to i tak jest najczarniejszy i mało prawdopodobny scenariusz, ponieważ skoro masa bardzo niedoskonałych facetów jest w związkach z tymi zajętymi kobietami, to jakim cudem można nie znaleźć wartościowej dziewczyny, będąc towarzyskim, otwartym, pewnym siebie, rozmownym, zabawnym, inteligentnym, znającym swoją wartość facetem – to praktycznie niemożliwe w dłuższym czasie.

Tamci przypadkowi faceci znaleźli sobie dziewczynę przypadkowo. Byli młodzi, znali się ze szkoły, z osiedla, z dzieciństwa. Około 50% z nich traci swoje dziewczyny, narzeczone, żony, bo nie utrzymują tych relacji świadomie. Co innego, gdy faktycznie na to zapracowałeś, zmieniłeś się, pokonałeś nieśmiałość, wyselekcjonowałeś swoją kobietę, skreśliłeś toksyczne kobiety po drodze, jak i sam zostałeś wiele razy odrzucony, to wtedy taki związek się buduje i utrzymuje świadomie i dalej pracuje nad sobą i nad tym, aby się między wami dobrze układało.

Reply

Daniel June 9, 2026 at 19:56

Zobaczymy jak to wszystko się rozwinie. To będzie ciekawy eksperyment społeczny. Odnośnie inwestycji to znam Twoje zdanie. To jedynie złoto fizyczne kupione anonimowo za gotówkę zostaje, ale tutaj jest istotny haczyk. Po pierwsze coraz trudniej kupić będzie, bo będą coraz większe limity na kupno anonimowe (chociaż wiadomo, że to da się obejść, rozkładać na “raty” itd.), ale to jeszcze nie problem. Problemem może być kiedyś to złoto spieniężyć. Bo przecież inwestujemy nie tylko po to, aby gromadzić majątek “na wieki”, ale jednak również mieć możliwość jego spieniężenia i jest to ważne, żeby taka możliwość była. A to będzie z czasem również obarczone coraz większą kontrolą i limitami. Nie ma zmiłuj moim zdaniem i trzeba się przeprosić z systemem. Dlatego ja bym nie przesadzał z paranoicznymi teoriami spiskowymi i normalnie dywersyfikował inwestycje. Złoto fizyczne kupione anonimowo to super sprawa, ale odradzał pchanie w to całego swojego kapitału. Wbrew pozorom wcale to nie musi być taki smart move jak się wydaje, szczególnie teraz po takich wzrostach. Ja od lat dywersyfikuję portfolio. Oczywiście lubię złoto i rozumiem po co jest, ale nie boję się inwestowania w ETFy na indeksy giełdowe. Pamiętajcie, że wycena wartości spółek to nie jest jakiś tam wirtualny papier, wycena spółek to jest faktyczna wycena ich wartości, którą przynoszą dla ludzi swoimi produktami. Nie ma co popadać w mity i przekłamania rodem od Petera Shiffa, czy Michaela Burry’ego. Mylili się tyle razy, że stali się już śmieszni. Co nie znaczy, że nie przyjdzie bessa, bo ona zawsze przychodzi. Ja mam na indeksach zyski rzędu 50-80% i nigdy bym ich nie miał, gdybym takich ludzi słuchał. Ten wielki krach stulecia i depresja już tyle razy były ogłaszane w przeciągu ostatnich kilkunastu lat, że to już staje się lekko żenujące. W marcu 2020 wszędzie pisali, żeby inwestować w weki i żegnać się z rodziną. ;) Swoją drogą jak na osobę obytą społecznie to Paweł moim zdaniem masz na ten temat dość “piwniczane-teorio-spiskowe” poglądy (sorki za określenia, przyjmij to z przymrużeniem oka) ;) Ostatecznie pamiętajcie, że i tak każdy z nas odejdzie na tamten świat – w życiu nie można grać tylko bezpiecznie, ryzykować też trzeba – prawda Paweł? ;) Ja polecam mieć trochę tego złota, ale stanowczo odradzam robić z tego podstawę swojego majątku. Swoją drogą wg mnie anonimowo (za gotówkę w kantorze fizycznym lub peer to peer) kupiony Bitcoin także może spełniać cechy złota tylko że przeniesione do świata digital i też posiadam taką niewielką pozycję, ale to już taka mała dygresja.

Reply

Paweł Grzywocz June 10, 2026 at 11:30

Zgadzam się, że nie warto opierać całego majątku na jednym scenariuszu i sam nie twierdzę, że każda prognoza katastroficzna się sprawdzi. Natomiast nie jestem przekonany, że łatwość sprzedaży ETF-ów za 20 lat jest bardziej pewna niż łatwość sprzedaży fizycznego złota. Jedno i drugie opiera się na założeniach dotyczących przyszłego działania systemu. Różnica polega głównie na ocenie tego ryzyka. Podczas kryzysów bankowych, pęknięcia bańki długu, derywatów, kryzysów płynności, to banki potrafią wstrzymać większe przelewy, wypłaty w oddziałach, w bankomatach, karty i przelewy mają limity itp. – banki, a co dopiero jakieś platformy brokerskie. Także każdy ma inną tolerancję ryzyka, horyzont czasowy. Jedni używają brokerów, inwestują w ETF’y, bo widzą, że to normalnie funkcjonuje. Jak ktoś się interesuje tego typu inwestowaniem, to korzysta z tego, dopóki muzyka gra i system działa, bo czemu nie. Zdaje sobie sprawę, że jak coś się zacznie sypać, to może odzyskają środki w całości, może częściowo, a może wcale. Z fizycznymi metalami podobnie może coś pójść nie tak, zarówno z przyczyn losowych lub na skutek własnych błędów, jak i z przyczyn systemowych, jak kontrole, rejestry, podatki, jak np. we Włoszech ostatnio. Wszystko ma swoje ryzyka oraz wszystko można próbować opodatkować, skonfiskować jawnie lub pośrednio. Jak się przyjrzeć, to nie ma aktywów w 100% niezależnych i bezpiecznych, ponieważ zasady i prawa się zmieniają na bieżąco. Historycznie można jedynie przytoczyć przykłady, w których trudniej wyrwać obywatelom coś, co mają w ręce niż to, co mają w jakiejś instytucji. Z drugiej strony obecnie mamy taką technologię i systemy inwigilacji, że jak przyjdzie co do czego, to nic nie uda się uratować, jeśli chodzi o finanse albo będą to rozwiązania tymczasowe, jak fizyczna gotówka, metale, barter, krypto mało ludzi używa i zależy od dostępu do prądu i Internetu, więc nie wiadomo, jak to się zachowa. W Wenezueli swego czasu Dash się dobrze sprawdzał. Zależy też, na co się przygotowujesz. Kwestia dywersyfikacji. Budowanie bunkru raczej bez sensu. Wiara w to, że to cyfrowe kasyno będzie hulać do końca naszego życia raczej też bez sensu. Warto dostosować to do swojej tolerancji. Bardzo dużo ludzi w ogóle nie inwestuje oszczędności, które gromadzili na kontach bankowych dekadami. To jest przerażające, więc jeśli w ogóle inwestujesz/próbujesz zachować siłę nabywczą oszczędności, to już jesteś dalej niż jakieś 90% społeczeństwa.

Reply

Daniel June 26, 2026 at 17:25

Troszkę off-topik robimy, ale można podyskutować czasem o czym innym niż kobiety :) Zasadniczo scenariusz, w którym rządy by “ukradły” akcje obywatelom to scenariusz katastroficzny. W takim scenariuszu będziemy mieli o wiele większe problemy niż nasz majątek, znacznie większe, prawdopodobnie nawet nie zdążymy oglądać jak te nasze pieniądze zostają przejęte, bo szybciej wylądujemy na froncie. Nie ma opcji, żeby we względnie normalnych czasach rząd “przejął” obywatelom akcje – to jest zupełnie totalnie inna konstrukcja własnościowa i prawna niż jakieś nie wiem… środki na kontach w ZUS. Polecam blog Mateusza Samołyka inwestomat.eu – mega profesjonalne opracowania dotyczące inwestowania i majątku. Miał niedawno baardzo ciekawą analizę rzekomego “przejęcia” środków na OFE. Polecam naprawdę to poczytać i masę jego innych wpisów i analiz. Ja tam się nie boję jakiegoś scenariusza katastroficznego, bo ostatecznie i tak pamiętajcie, że każdy z nas z tego świata odejdzie – przesadny strach to słabość. Statystycznie nic takiego się za naszego życia nie wydarzy. Ja spokojnie buduję majątek w oparciu o zdywersyfikowane portfolio indeksów giełdowych i trochę złota. To co wg mnie powinno się odradzać to jest przesadne inwestowanie w nieruchomości wg mnie, a nie w akcje. Z wielu powodów.

Reply

Paweł Grzywocz June 26, 2026 at 22:05

Historia pokazuje, że systemy finansowe i zasady potrafią się zmieniać. Dlatego nie opierałbym całego majątku ani wyłącznie na aktywach finansowych ani wyłącznie na metalach. Każdy musi dobrać strukturę majątku do własnej tolerancji ryzyka i spokojnie z nią żyć. Nie miałem na myśli konfiskaty przez rząd czegokolwiek. Takie ryzyko też istnieje, ale wydaje się małe. Natomiast dużo większym ryzykiem jest moim zdaniem to, co napisałem, czyli kryzys bankowy.

To nie są wydarzenia bezprecedensowe. W historii wielokrotnie dochodziło do kryzysów bankowych i ograniczeń w dostępie do środków, czego przykładami są m.in. Cypr w 2013 r. czy Liban od 2019 r. Libańczycy np. myśleli, że jak mają po 25k USD w banku, to mogą czuć się bezpiecznie, bo ich waluta słaba, więc trzymali depozyty w USD. Tam akurat rząd też maczał w tym palce, ale niezależnie czy to wina rządu czy wina banków, to nieoddawanie środków zgromadzonych na depozytach, blokowanie większych przelewów czy wypłat, ograniczenia do kwoty X na dzień, kwoty X na pół roku to zupełnie standardowe procedury, nawet nieraz opisane w umowie z bankiem czy brokerem.

Także wszystko działa dopóki wszystko działa, ale kiedyś może przestać działać. Kwestia indywidualna, chociaż większość ludzi raczej nie jest do końca świadoma, że powierzając środki jakiejkolwiek instytucji, to stają się one pożyczką, czyli stają się pożyczkodawcami (dawcami kapitału) a nie właścicielami, ponieważ właścicielem środków jest instytucja. Tak jest napisane prawo na całym świecie. Dlatego z jednej strony żal nie skorzystać z tych dobrodziejstw, skoro rośnie, ma to jakieś fundamenty, wręcz trzeba inwestować, aby nie tracić na inflacji. Z drugiej strony to cyfrowe bogactwo, zapisy, obietnice, które w razie problemów podlegają różnym ograniczeniom.

Oczywiście gotówkę w ręku też można anulować, a metali zabronić. Jedynie historycznie można spojrzeć, że środki powierzone jakiejkolwiek instytucji łatwiej zamrozić, przyciąć, zmienić ich wartość niż czegoś co jest poza nimi. Zgadza się, że nadzy na ten świat przyszliśmy i nadzy z niego odejdziemy.

Reply

Daniel June 27, 2026 at 21:49

I dlatego jedną z najlepszych inwestycji jest inwestycja we własne zdrowie. Edukacja o dietetyce, przestrzeganie zdrowego odżywiania i zdrowego trybu życia. Umiarkowany sport, jakość snu, zdrowie psychiczne itd.

Reply

Paweł Grzywocz June 27, 2026 at 23:02

Zgadza się, zdrowie ciężko odkupić. Inne znane powiedzenie to, że najlepsza inwestycja to własna edukacja, zarówno edukacja finansowa, jak i w relacjach, jak i biznesowa, bo najbardziej dochodowym aktywem jest zwykle własna działalność, a także mówi się, że my sami jesteśmy naszym największym aktywem, czyli nasza zdolność do pracy, kwalifikacje, czyli największy zwrot daje własna edukacja i dbanie o zdrowie, a jak się zbuduje jakieś większe oszczędności, to warto ich potem nie stracić. Jedno wynika z drugiego. Większość ludzi bez odpowiedniej edukacji przepala lwią część swoich dochodów i oszczędności na jakieś gry statusowe, owczy pęd, często kosztem zdrowia fizycznego, psychicznego, rodzinnego.

John June 20, 2026 at 12:20

A co sądzisz o tym, żeby kobietom mówić na początku związku, że się mieszka z rodzicami, by oszczędzać pieniądze i zarabia niewiele więcej niż minimalną, nawet, jeśli jest inaczej? Oglądam trochę materiałów o manosferze, red pillu, black pillu, MGTOW i niektóre historie z materialistkami są przykre – na własne życzenie facetów, ale wciąż przykre.

Ubieram się raczej ekstrawagancko, mam dużo kolorowych koszul, w panterkę, różowe itd., bo wyszukuję okazji i takie koszule można kupić za trochę ponad 100zl na eBay czy nawet mniej niż 50zł na Vinted. Buty czy kurtki i płaszcze raczej wolę kupić droższe lub ze sklepu vintage, ale takie, żeby starczyły na długo. Umiem się ubierać, kolorystycznie dobieram rzeczy tak, by do jak najwięcej ilości rzeczy pasowały. Okulary przeciwsłoneczne przykładowo też mam trochę w teorii droższe – a w praktyce kupiłem je prawie za pół ceny, bo dostałem masywną zniżkę, że aż szkoda nie było skorzystać. I czasem się boję, że kobiety mogą myśleć, że mam więcej pieniędzy i to może je przyciągać do mnie. A w rzeczywistości jestem korposzczurem, który uwielbia swoją pracę, ale do satysfakcjonujących zarobków mam jeszcze trochę :D

Reply

Paweł Grzywocz June 20, 2026 at 13:15

Polecam w materiałach zachować tajemniczość, która buduje ciekawość i przenosi koncentrację kobiety na to, jak się przy Tobie czuje, jak się wam spędza czas, jaką masz osobowość, jakim jesteś człowiekiem. Tematy materialno-majątkowe są istotne w narzeczeństwie a nie na początku relacji. Poza tym w kwestiach materialnych zawsze będzie coś nie tak, więc po co w ogóle ujawniać cokolwiek więcej niż konieczne. Jak dziewczyna po 10 randkach będzie chciała wpaść do Ciebie albo randki się będą już tak układać, że macie staż kilka miesięcy, jest zima, chcecie wpaść potem do Ciebie na herbatkę lub film, a to rodzice, to wtedy się dowie tyle, ile konieczne. Nie musisz się z tego tłumaczyć na początku znajomości i wręcz nie zalecam tego. Zawsze jest źle, np. z autami: Mustang 2018 – czemu tak drogo, bez sensu, marnujesz pieniądze, niepraktyczny; 20-kilku letnie Audi A4 B6 – czemu takie tanie; Octavia 2015 – czemu tylko Skoda. Zawsze będzie coś nie tak. Tak samo z miejscem zamieszkania. Czemu tylko pokój, czemu tylko kawalerka, czemu tylko 2 pokoje, czemu tylko 3 pokoje, czemu 4 piętro, czemu dom na wsi, czemu piętro u rodziców. Zawsze coś może być “nie tak” w tym aspekcie, bo każdy ma inną perspektywę, inne potrzeby, inny etap życia, inne plany.

Dlatego sztuka polega na tym: Nie daj się zaszufladkować. Wsadzić do jakiegoś pudełka/etykietki. Niech się zastanawia. Trzymaj ją w niepewności. Żartuj, że wygrałeś na loterii, mieszkasz w kartonie, w campervanie, w piwnicy u mamy, a co, chce się wprowadzić? Nie jesteś taki szybki. Jednak to jest w tonie żartów i tajemniczości a nie kłamania.

Patrząc na Twoją historię, mam wrażenie, że sam jesteś najlepszym dowodem na to, że można znaleźć wartościową partnerkę bez takich sztuczek.

Reply

Leave a Comment

Previous post: