Jak Wyjść Z Dołka Emocjonalnego? 15 Pytań Na Trudne Chwile

by Paweł Grzywocz on 14 June 2016


“Czy dlatego, że wielu ludzi prezentuje mierny poziom osobistego rozwoju i są przysłowiowymi zerami, to stanowi dla Ciebie wymówkę, że Ty też pozostaniesz na miernym poziomie i będziesz sam siebie krzywdził oraz się uwsteczniał, lenił się i sobie odpuszczał?”

jak wyjść z dołka emocjonalnegoJak wyjść z dołka emocjonalnego, który skłania nas do ucieczki od problemów w różne nałogi?

Takie nałogi, które są ucieczką od problemów
i tylko pogłębiają nierozwiązany problem.

W tym artykule otrzymasz 15 pytań, które pozwolą Ci wyjść z dołka emocjonalnego.

Zawsze, gdy rozpoczynasz jakieś nałogowe zachowanie, które jest ucieczką od rzeczywistości i chwilą zapomnienia, to zadaj sobie następujące pytania:

  • Dlaczego akurat teraz to robisz?
  • Co Cię wkurzyło?
  • Co Cię trapi?
  • Co Cię sprowokowało?
  • Czego Ci brakuje?
  • Co Cię tak strasznie boli w życiu, że chcesz o tym zapomnieć poprzez dawkę odurzenia jakąś przyjemnością/znieczulaczem/ogłupiaczem/używką?
  • Chcesz chwilowej dawki narkotycznej przyjemności, a potem zasnąć, żeby nie myśleć o jakim problemie?
  • Co jest tym problemem?
  • Jeśli jest ich kilka, to je dobrze zapamiętaj, zacznij analizować, a także zanotuj na kartce wraz z krokami do wykonania, aby rozwiązać te problemy. Już samo notowanie przyczyn i kroków do wdrożenia pozwoli Ci powstrzymać się od uzależnienia i skoncentrować się na faktycznym rozwiązaniu problemu zamiast na ucieczce od niego.

    Po zlokalizowaniu przyczyny ucieczki, natychmiast sformułuj jakieś rozwiązanie i również je zapamiętaj lub zanotuj.

    Jak wyjść z dołka emocjonalnego? Jakie masz pole do popisu? Co możesz zmienić?

    Jeśli przyczyną frustracji i ucieczki od problemów do nałogowych zachowań są np. kiepskie relacje z rodzicami, to co możesz robić, żeby rodzice nie mieli na Ciebie takiego negatywnego wpływu?

    Zawsze masz jakąś minimalną strefę wpływu, czyli coś, co możesz zrobić teraz, aby poradzić sobie z danym problemem.

  • Np. Ile czasu jeszcze musisz wytrzymać z negatywnymi rodzicami pod jednym dachem?
  • Na jak długo musisz uzbroić się w cierpliwość?
  • Jak możesz ograniczyć z nimi kontakt do grzecznościowego minimum, aby się
    z nimi nie kłócić?
  • Czym pożytecznym możesz się zająć, aby większość czasu nie być z nimi w domu?
  • Jakie aktywności są dla Ciebie budujące, żeby potem nie przejmować się rodzicami?
  • Jak wyjść z dołka emocjonalnego? Jaką masz przeciwwagę?

  • Co Cię relaksuje, ale nie jest szkodliwym nałogiem?
  • Co Ci daje radość?
  • Co Cię interesuje?
  • W jakie produktywne czynności możesz skierować swoje niezadowolenie?
  • Jakiej pracy możesz się poświęcić?
  • Praca bardzo wyzwala od nałogów. Bardzo często jej przeciwieństwo, czyli nuda
    i lenistwo
    są głównymi przyczynami naszych nałogowych zachowań.

    Oczywiście mam tutaj na myśli świadomą pracę nad swoim charakterem, umiejętnościami towarzyskimi albo praca w swojej konkretnej branży, w której rozwijasz swoje mocne strony lub praca nad swoją dodatkową edukacją lub udzielanie się dla innych ludzi w jakikolwiek sposób a nie odbębnienie koniecznych obowiązków
    i nazywanie tego pracą, przy czym lepiej już w ogóle mieć jakieś obowiązki i je wykonywać niż się nudzić i myśleć o głupotach.jak wyjść z dołka emocjonalnego

    Sztuka polega na tym, aby cały czas żyć świadomie i robić to, co pożyteczne, a unikać tego, co destrukcyjne.

    Odpoczynek, relaks i rozrywka są bardzo pożyteczne, bo pozwalają naładować nasze energetyczne akumulatory, dlatego tym bardziej należy odpoczywać i relaksować się świadomie oraz w sposób, który faktycznie nas regeneruje a nie uzależnia, poniża, ogłupia.

  • Wówczas skierujesz te wszystkie frustracje na ROZWIĄZANIA, na pracę, która przyniesie wspaniałe owoce.
  • Z kolei z ucieczki w przyjemność nie ma nic. Problem pozostaje albo się nasila.
  • Dlatego bądź zawsze ŚWIADOMY, dlaczego chcesz uciec w kierunku przyjemności, zdawaj sobie sprawę, co Cię sprowokowało i jak najszybciej zacznij pracować nad rozwiązaniem.
  • Jak wyjść z dołka emocjonalnego? Sposób na negatywnych domowników…

     
    Polecam również rozmawiać ze sobą na głos podczas samotnych spacerów w miarę spokojnym miejscu poza domem.

    To pozwala lepiej zrozumieć, usłyszeć, “przetrawić”, przeanalizować te wszystkie trudności, znaleźć również te rzeczy, które Cię cieszą i nauczyć się funkcjonować przez określony czas w takich warunkach, w takim ciele, z takimi rodzicami,
    w jakich aktualnie się znajdujesz.

    Pewne rzeczy musisz zaakceptować na pewien czas, jak np. wyprowadzka z domu, ponieważ w wieku nastoletnim usamodzielnienie może zająć kilka lat, natomiast w wieku pełnoletnim, jakbyś się uparł i miał w domu bardzo toksyczne relacje, to możesz to zmienić bardzo szybko, już choćby poprzez budowanie pewności siebie, odporności na odrzucenie, która przydaje się bardzo w życiu zawodowym, a także możesz zamieszkać w wynajętym pokoju np. w akademiku, na który powinieneś zarobić nawet w dodatkowej pracy.

    Wszystko zależy od tego, ile jesteś w stanie znieść w obecnej sytuacji bez podejmowania gwałtownych decyzji życiowych.

    Co zrobić, gdy mieszkasz z bardzo negatywnymi osobami?

    Gdy mieszkasz w bardzo patologicznej rodzinie lub z toksycznymi znajomymi, którzy nękają Cię psychiczne lub fizyczne, to warto zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby się wyprowadzić.

    Natomiast, jeśli tylko jesteś krytykowany, to taniej wyjdzie nauczyć się nie przejmować niekonstruktywną krytyką i zorganizować swoje życie tak, aby mało rozmawiać z domownikami, a właściwie to nie rozmawiać, tylko czekać aż oni przestaną do Ciebie mówić, bo skoro w każdej chwili mogą Ci dowalić, to lepiej nie udzielać im żadnych szczegółowych informacji o swoim życiu.

    3 sposoby, aby nie przejmować się niekonstruktywną krytyką:

  • Zadaj sobie wtedy pytanie, czy osoba krytykująca jest dla Ciebie autorytetem
    i chciałbyś zbudować życie, jak ta osoba? Jeśli odpowiedź brzmi “NIE”, to krytyka tej osoby jest kompletnie nic nie warta i możesz ją potraktować, jak powietrze albo jeszcze lepiej, wyobrazić sobie, że jest to pierdzenie jelenia (takie zabawne wyobrażenia pozwalają wywołać pogodny stan i nie skupiać się na tym pierdzeniu, tylko na zabawnych skojarzeniach.)
  • Drugi sposób, to ciągłe zadawanie sobie w głowie pytania “Skąd wiesz?”. Najczęściej nie wiesz, bo ktoś próbuje Cię do czegoś zniechęcić, a sam krytykant też nie wie, bo najczęściej ludzie krytykują, a sami czegoś nie sprawdzili lub poddali się przy pierwszych trudnościach i zostali podcinaczami skrzydeł ludzi ich otaczających. Obydwa sposoby pochodzą z ósmego odcinka treningu “Pewność siebie w 90 dni”, więc jeśli interesuje Cię ten temat, to zapoznaj się z całością.
  • Trzeci sposób prezentuję w poniższym nagraniu, w którym ostrzegam, że ludzie nie lubią Twojej zmiany:
  • Gdy akceptujesz otaczającą Cię rzeczywistość taką, jaka jest, to wtedy odpuszczasz i te nerwicowe stany, dołek emocjonalny, depresja – ustępują, bo masz wewnętrzny spokój, ponieważ świadomie pracujesz nad rozwiązaniem tych problemów i samo działanie daje już sporą ulgę i spełnienie.

    Nie chodzi tutaj o osiadanie na laurach, tylko najpierw o ustalenie planu
    i uświadomienie sobie, że te problemy są PRZEJŚCIOWE.

    W ten sposób budujesz codziennie swoje życie.

    Nawet codziennie badasz postępy. W szczególności, gdy dopadają Cię nałogowe skłonności.

    A jeśli postępy są małe, to przeanalizuj wszystko od początku i znajdź nowe rozwiązania oraz zrób nowy plan, jeśli aktualnie coś działa słabo lub zbyt wolno albo nawet wcale!

    Bez pomiaru postępów nigdy nie zdasz sobie z tego sprawy i nie podejmiesz świadomego działania!

    Świetnym sposobem jest zaznaczanie w kalendarzu dni, w których zrealizowałeś plan i np. poświęciłeś 2 godziny w ciągu dnia na rozwój konkretnej umiejętności, a w których nie.

    Wtedy widzisz, w których dniach pracowałeś nad sobą, a w których nie.

    Np. jeśli byłeś poćwiczyć albo na takim spacerze z rozmową ze sobą, w której doceniasz wszystko, co osiągnąłeś, a potem ustalasz, co jeszcze możesz zmienić albo zagadałeś do nieznajomej dziewczyny albo praktykowałeś inną umiejętność, to wtedy dajesz uśmiechniętą buźkę, a jeśli nic nie zrobiłeś, to smutną.

    Potem masz podsumowanie na koniec tygodnia i widzisz, gdzie robisz postępy, a gdzie stoisz w miejscu i się frustrujesz.

    Poprzez taką pracę w końcu osiągniesz swoje cele. Nie ma innej możliwości, ponieważ praca popłaca, akcja generuje reakcje.

    To jest kluczowe, aby zachować wysoką formę intelektualną, psychiczną, fizyczną dla siebie samego, a także dla tej właściwej kobiety, dla której powinieneś być najwspanialszym prezentem, jaki kiedykolwiek otrzymała, żeby potem przy niej nie okazało się, że coś nie działa.

    Porównywanie się z innymi sabotuje rozwój pewności siebie

    Narzekający czytelnicy skarżą się, że co z tego, że oni będą wspaniałym prezentem, skoro dziewczyny w większości tak nie pracują nad sobą? Skąd wiesz? Poznałeś wszystkie dziewczyny? Poza tym, co z tego?

    Czy dlatego, że wielu ludzi prezentuje mierny poziom osobistego rozwoju i są przysłowiowymi zerami, to stanowi dla Ciebie wymówkę, że Ty też pozostaniesz na miernym poziomie i będziesz sam siebie krzywdził oraz się uwsteczniał, lenił się i sobie odpuszczał?

    Takie porównywanie się z innymi jest kompletnie bezsensownym kręceniem się
    w kółko w spirali pesymizmu, ponieważ poczujesz się dużo lepszy od tych najgorszych lub poczujesz się fatalnie, porównując się do tych najlepszych. Dlatego porównuj się tylko z samym sobą sprzed kilku miesięcy i lat. Było o tym w odcinku nr 14, w drugim miesiącu PSW90.

    Najlepiej nie uciekać od problemów w używki, ogłupiacze, znieczulacze, tylko stawiać czoła problemom i je rozwiązywać! To jest jedna z esencjonalnych cech prawdziwej męskości. Odważne stawianie czoła trudnościom i przeciwnościom.


    Kobieta ocenia, dokąd Ty zmierzasz, jakie masz nastawienie życiowe, jak sobie radzisz, gdy wiatr Ci wieje w oczy a nie jest dla niej tak istotne, gdzie jesteś teraz oraz, że masz teraz jakieś problemy.

    Na co patrzy kobieta? Pytanie, gdzie będziesz za 10 lat
    z takim charakterem?

  • Pogrążysz się jeszcze bardziej czy przezwyciężysz trudności i przeobrazisz się
    w łabędzia z brzydkiego kaczątka?
  • A może zgnuśniejesz, poddasz się i do końca życia będziesz narzekał?
  • Na to patrzy kobieta! Dokąd Ty zmierzasz?
  • Jaki masz charakter?
  • Jak sobie radzisz z przeciwnościami?
  • Czy robisz z siebie ofiarę i cierpiętnika, oczekując litości i współczucia,
    czy w cichości pracujesz nad rozwiązaniem problemu, jak Rocky, który trenował
    w piwnicy albo w tartaku i budował swoją formę.
  • “Tańcz jakby nikt nie patrzył!”
    “Śpiewaj jakby nikt nie słuchał!”

    Po tym poznajesz swój prawdziwy charakter! Jaki jesteś, gdy nikt nie patrzy?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    P.S.

    Napisz w komentarzu, jaki jesteś, gdy nikt nie patrzy… Czy jesteś wtedy inny niż wtedy, gdy próbujesz się dobrze zaprezentować dziewczynie? Czy odnosisz się do siebie samego z szacunkiem
    i jesteś swoim przyjacielem i sprzymierzeńcem? Czy jesteś dla siebie wspierający? Czy masz konstruktywne sposoby na to, jak wyjść
    z dołka emocjonalnego?

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 5.0/5 (5 votes cast)
    Jak Wyjść Z Dołka Emocjonalnego? 15 Pytań Na Trudne Chwile, 5.0 out of 5 based on 5 ratings

    Poszukiwano

    • jak wyjsc z dola

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 18 comments… read them below or add one }

    Robert June 14, 2016 at 22:28

    Bardzo dobry artykół Paweł. Daje do myślenia i sprawia, że dostajesz mentalnego kopa do dzialania. Wykonujesz bardzo wartościową pracę dla nas wszystkich. Oby tak dalej!

    Reply

    Grzywocz June 14, 2016 at 22:53

    Dzięki bardzo. Sam nieraz miałem trudne chwile i kompleksy z powodu sytuacji w domu, w drużynie, w relacjach z kobietami, z powodu samotności, wyglądu, braku poczucia męskości i wielu innych, więc takie spacerki i analizy były momentami codziennością, żeby się nie załamywać.

    Reply

    Piter June 14, 2016 at 22:54

    Świetny artykuł, wielkie dzięki! Kiedy nikt nie patrzy to bardzo często rozmawiam ze sobą, albo na bieżąco coś komentuję. Na przeróżne tematy. Czasem nachodzą mnie jakieś filozoficzne refleksje na temat życia czy też nawet kobiet. Mówię je sobie na głos, kiedy jestem sam. Natomiast kiedy coś pójdzie nie po mojej myśli, to staram się głośno motywować.

    Podam świeży przykład. Zadebiutowałem wczoraj jako Toastmaster, czyli prowadzący spotkanie na klubie Toastmasters. Stresowałem się jak nie wiem co. Parę razy się zaciąłem, gdzieś tam też zapomniałem lub poprzekręcałem parę drobnych elementów spotkania. Policzki mi płonęły, a ja czułem się tam jak pajac. Miałem wrażenie, że wszyscy tak o mnie myślą i że cokolwiek nie powiem, to będzie żałosne a nie śmieszne. Ale główny oceniający pomimo moich lęków pogratulował mi świetnego debiutu i powiedział, że w ogóle nie było widać, że to był mój pierwszy raz. A i wszyscy okazywali mi swoje wsparcie, także moje obawy okazały się irracjonalne.

    Czułem się bardzo niekomfortowo w tej roli, ale na szczęście już wiem, że o to właśnie chodzi. Żeby nie być perfekcyjnym i żeby robić to, czego się boję. Wracając do domu powtarzałem sobie to na głos, tak więc wspierałem się i to mi naprawdę pomogło.

    Przyznam się szczerze, że od czasu do czasu miewam takie dołki emocjonalne. Codziennie widzę przynajmniej 20 par, dziesiątki pięknych dziewczyn i bywa tak, że ten niedosyt czy też zwykła frustracja narasta i niejednokrotnie korci mnie niesamowicie żeby wrócić do tych starych nałogów. Przynajmniej raz Jak sobie wtedy radzę? Przypominam sobie, że jedyną osobą, z którą powinienem się porównywać, jestem ja sam i nikt inny. Przypominam sobie jak wyglądało wtedy moje życie, gdy tkwiłem w tym bagnie i jak ciężko pracuję na to, aby przejąć kontrolę nad swoim życiem. Przypominam sobie o swoich sukcesach, o tym jaki byłem jeszcze rok temu. Według mnie nie ma lepszego sposobu na dołek emocjonalny niż działanie – czyli podchodzenie do dziewczyn, zagadywanie, pytanie o numer, a także poszerzanie swojej strefy komfortu. Nie zawsze jest na to chęć, ale dociera do mnie wreszcie, że trzeba właśnie działać nawet pomimo braku chęci. Wiem, że to wszystko mi się opłaci i prędzej czy później przyniesie niesamowite owoce.

    Reply

    Grzywocz June 15, 2016 at 07:59

    Dzięki za podzielenie się. Zachęcam każdego faceta do kroczenia tą drogą. Sam na niej jestem od lat i wiem, że prędzej czy później udaje się osiągnąć co najmniej zadowalający poziom kompetencji w tych dziedzinach, w których jesteśmy cierpliwi i pracowici.

    Reply

    Przemek June 15, 2016 at 08:46

    Świetna rada z tymi minkami, poćwiczę je sobie. Jeden z lepszych Twoich artykułów, pozdrawiam ;-)

    Reply

    Grzywocz June 15, 2016 at 09:49

    Tak samo zaznaczałem sobie potem przy każdym dniu, ile godzin w danym dniu tworzyłem tę stronę i co to mniej więcej było. Super sposób, żeby potem widzieć, jak spędziliśmy tydzień albo miesiąc i więcej.

    Reply

    Zbyniu1987 June 15, 2016 at 20:39

    Cześć Paweł;

    Dzięki za świetny materiał. Dokładnie. Wszystko zależy od tego w jakim towarzystwie się obracamy. Jeśli są to pozytywnie nastawieni ludzie, to podświadomie będziemy przejmować od nich radość życia i milion pomysłów. Ludzi, którzy ciągle narzekają lepiej unikać i spędzać z nimi absolutnie konieczne minimum. No i jeszcze jedno… perfekcjonizm…

    Czytając ten materiał przypomniała mi się pewna historia…

    2,5 roku temu poznałem bardzo ładną dziewczynę. Spodobała mi się – zawsze idealnie dopasowany strój, idealnie dopasowane dodatki, lekka opalenizna w solarium, wybielone zęby, zadbane dłonie, zawsze idealny manicure, fryzura luźna i naturalna, ale włosy idealnie obcięte. Niesamowicie zadbana… ale.. niestety jej charakter pozostawiał wiele do życzenia (wtedy mi to nie przeszkadzało). Uczynna, miła, ale potrafiła wbić szpilę w nieoczekiwanym momencie. Uśmiechnięta i bardzo zabawna, ale jednak za uśmiechem kryła się wredność i kokieteria.
    Na początku pociągał mnie ten jej charakter i ten uśmiech. Podświadomie próbowałem jej dorównać – zacząłem kupować bardziej eleganckie ubrania, zacząłem zachowywać się nieco inaczej, trochę bardziej wyniośle… nawet zmieniłem auto na większe :D (masakra!). Zacząłem być bardzo perfekcyjny i na każdym kroku kontrolowałem się, czy robię wszystko dobrze. Nawet kurs PSW90 próbowałem zrobić perfekcyjnie na 120%.
    Nakładałem na siebie coraz większą presję, stres był coraz większy… z dnia na dzień chudłem i stawałem się coraz bardziej marudny i wybredny dla otoczenia. Niestety ten perfekcjonizm nawet na milimetr nie przybliżał mnie do tej dziewczyny – nadal była miła, uprzejma, ale wykręcała się, kiedy zaproponowałem spotkanie sam na sam.
    W końcu dałem sobie spokój z tą dziewczyną, ale perfekcjonizm pozostał. Wewnętrzna pycha zżerała mnie powoli, aż w końcu zrozumiałem, że mam z tym problem.
    Pracowałem nad sobą i małymi kroczkami zacząłem powracać do normalności. Prawie 1,5 roku pracy nad sobą…
    Nadal pojawiają się momenty, że chcę zabłysnąć, chcę być w centrum uwagi… Kiedy czuję, że zaczynam się dziwnie zachowywać, zadaję sobie pytanie… dla kogo ja to robię? Czy robię to, żeby pomóc, a może żeby być w centrum uwagi, a może komuś się podlizać? Włączyłem świadomość.

    Z perspektywy czasu wiem, że perfekcjonizm to nic innego jak poczucie niższości i brak pewności siebie. Tamta dziewczyna tworzyła i nadal tworzy wokół siebie iluzję. Jej wygląd zewnętrzny to tylko skorupka, pod którą jest zakompleksiona i nieśmiała dziewczynka, która tupie nóżką jak jej się coś nie podoba.
    Ja wcale nie byłem lepszy – próbowałem jej zaimponować i także jak nieśmiały chłopczyk chowałem się pod płaszczem idealizmu.

    Na szczęście to jest historia. Ja poszedłem dalej i teraz cieszę się życiem. Oczywiście nadal pracuję nad sobą i swoimi słabościami. Ona? Dziś jest mi obojętna. Pracujemy w jednej firmie. Nadal idealna… nadal uśmiechnięta… nadal kokietuje…

    Dzięki Paweł za wszystko.
    Ps.To już ponad 3 lata, odkąd pierwszy raz trafiłem na twoje materiały.

    Reply

    Grzywocz June 15, 2016 at 20:49

    Dzięki za historię i wnioski. To świetnie, że dostrzegłeś w sobie i tym samym uwolniłeś się od takiego szukania aprobaty od innych ludzi. Jak to rozumiesz, to wtedy masz szersze spojrzenie na tzw. atrakcyjne kobiety, bo musisz sprawdzić, czy dbają o siebie i kokietują, żeby coś ukryć i dowartościowywać się uwagą innych czy po prostu dbają o siebie i mają do siebie dystans, są wesołe i lubią flirtować, bo sprawdzają, z kim mają do czynienia. Wtedy stres przy takich dziewczynach mocno maleje, bo jesteś bardziej sceptykiem i musisz ją poznać, aby zdecydować, czy w ogóle warto byłoby się ponownie spotkać. I przy okazji masz większe wymagania, bo jak sam musiałeś w sobie poodkręcać tyle tematów, to niekoniecznie będzie Ci się chciało spotykać z dziewczyną, która nie rozumie totalnych podstaw i nie ma do siebie dystansu.

    Reply

    Szymn94 June 15, 2016 at 22:19

    Cześć Paweł !

    W listopadzie zeszłego roku trafiłem na Twój kanał na YT . Od tamtego momentu moje życie zmieniło się nie do poznania . Czasami patrzę w lustro i zastanawiam się jak to się mogło zdarzyć, że ja dzieciak uzależniony od komputera (21 lat ) itp. mógł się w ciągu 7 miesięcy tak zmienić . Od razu po obejrzeniu Twoich filmików , zakupiłem Twoje kursy : ” Jak zdobyć dziewczynę ” , ” Jak zainteresować dziewczynę rozmową ” , ” Jak zagadywać do kobiet ” oraz czytałem Twoje emaile .

    Musze przyznać , że samo podjęcie decyzji na zmianę wymagało ode mnie odwagi. Jednak nie będę żałować tej decyzji do końca życia . Znajomi , koledzy , rodzina nie poznają mnie czasami . Jak to kiedyś usłyszałem od znajomej ” Jak ty to zrobiłeś , że z cichego chłopaka stałeś się taki towarzyski ? ” . To zdanie dało mi do zrozumienia , że to działa . Wszystko o czym piszesz .

    Jednak są elementy nad którymi muszę jeszcze duuużo popracować . W zeszłym roku miałem dosłownie 2 ” spotkania ” z dziewczynami .W tym o ile się nie mylę było już z hmmm 10/14 . Z czego kilka było po 2 /3 randki . Dzięki Tobie nauczyłem się rozpoznawać zainteresowanie u dziewczyn. Jeżeli zadzwoniłem po spotkaniu po 5 dniach i nie odebrała . To zadzwoniłem za kolejne 2 dni a później już odpuszczałem. Gdyż po co tracić czas na kobietę , której na mnie nie zależy :D

    Pierw zacząłem wykorzystywać Twoje rady na koleżankach na uczelni :D Do dziś czasami kumple się na mnie dziwnie patrzą jak zaczynam używać jakieś techniki na koleżance , a ona coraz bardziej zainteresowana rozmową ! Coś superowego . Do tego zacząłem dbać o higienę , nowe ubrania( koszule , spodnie brązowe itd.) , kilka par butów skórzanych i do tego zegarek . Czuję się w tym bardzo pewny siebie :D

    Jednak cały problem polega na tym , że wszystkie ” spotkania ” były z dziewczynami przez neta ;/ Chciałem się dzięki temu nauczyć mniej stresować przed spotkaniami itd. I udało się . Obecnie spotkanie z dziewczyną to dla mnie dobra zabawa . Potrafię swobodnie rozmawiać na różne tematy z dziewczynami , jednak nie potrafię jakoś zagadać na uczelni . jakieś imprezie itp.. Mam myśl w głowie , że dopóki dziewczyna pierwsza na mnie nie spojrzy lub nie ujawni jakiekolwiek zainteresowania ( te w Twoim kursie ) to nie podchodzę . Nie wiem dlaczego , ale jakoś nie potrafię dostrzec tych oznak idąc przez korytarze na uczelni , mieście itd . . W rozmowie z dziewczyną z neta na spotkaniu potrafię je wszystkie odczytać , ale idąc ulicą już nie . Utknąłem chyba w najważniejszym punkcie. Wiem , że później pójdzie już z górki .

    Staram się codziennie pokonywać strach. Zgłaszając się na ochotnika do zadań , zadaje pytania co by się inni bali zadać profesorowi , chodzę do profesorów i załatwiam sprawy dla grupy. Jak trzeba się spytać przechodnia o coś itd, Nie mam problemu. Jednak jakoś nie dostrzegam zainteresowania u dziewczyn przechodzących obok by do nich zagadać .Przez co mowie jakoś wmawiam sobię , że to nie zagadam . Nie wiem jak przełamać tą granicę

    Pozdrawiam Szymon

    Reply

    Grzywocz June 16, 2016 at 07:45

    Dzięki bardzo za podzielenie się postępami i gratuluję podjętej decyzji i wysiłku. Odnośnie dzwonienia po nieodebranym połączeniu, to polecam dzwonić do 4 nieodebranych połączeń, po jednym co 2 dni oprócz piątków i sobót, żeby mieć 100% pewność, że dziewczyna nie chce odebrać, bo jeśli tylko 2 razy nie odebrała, to może nie mogła odebrać, a dziewczyny nie mają obowiązku oddzwaniać do każdego faceta, któremu dały numer. Jak jest zainteresowana bardzo, to może się odezwać, ale jeśli tylko trochę, to nie wiadomo i nie wiesz, czy faktycznie to nie miało sensu czy zbyt wcześnie skasowałeś numer. Cieszę się, że używasz technik flirtu, gdyż trzeba je przesłuchać kilka razy i przetrenować każdą z nich po kolei, żeby zapamiętać. Na mnie też zbyt wiele dziewczyn nie spoglądało i nie spogląda, gdy gdzieś chodzę, mimo że mam prawie 2 metry wzrostu. Ludzie mają swoje sprawy. Niektórzy faceci prawie w ogóle nie otrzymują kontaktu wzrokowego od kobiet i co wtedy? Także co jakiś czas trzeba podchodzić również, gdy dziewczyny Cię nie widzą, a jak się spoglądają, to już w ogóle na 100% automatyczne podejście powinno być. Na ulicy to w ogóle każdy ma swój świat i boi się być zaczepianym, bo na ulicy zawsze ktoś czegoś chce i tylko zabiera nam czas. Dla mnie zagadanie na ulicy to właściwie trening odporności na odrzucenie. Rzadko się tam dziewczyna spogląda w oczy i jest otwarta na rozmowę. Jeśli w innych miejscach poszerzasz strefę komfortu, to na ulicy nie musisz, jeśli w dodatku nawet nie widzisz dziewczyny otwartej na rozmowę, tylko musiałbyś kogoś zatrzymywać. Możesz spróbować kilka razy i zobaczyć, że taka zatrzymana dziewczyna będzie głównie myślała o pójściu dalej. Wystarczy, że powiesz “cześć” i silny kontakt wzrokowy i frontalna mowa ciała. Jeśli by się zatrzymała, to: “Chciałem się przywitać” i zobacz, czy się ucieszy czy przeprosi i powie, że musi iść. Jakby została, to spytaj o imię i opowiedz, co tu porabiasz i spytaj o to samo oraz skomentuj jej pewność siebie, energię, zadowolenie z życia, czy inną emocję, którą zauważysz w jej postawie i mimice twarzy. Także wiesz, co mówić, teraz możesz zrobić kilka testów, jakie są kobiety na ulicach.

    Reply

    Tomek June 16, 2016 at 10:37

    Dzięki za dobry artykuł.
    W życiu zdarzają się dołki, ale wg mnie najważniejsze ile razy się wstaje a nie upada. Albo jak to mówił Rocky – nieważne jak mocno uderzysz, tylko jak mocno dostaniesz i się podniesiesz i będziesz iśc dalej.

    Właśnie jestem w związku od pół roku, ale zastanawiam się czy go nie skończyć, bo dopiero teraz wychodzi jej prawdziwa kontrolująca natura, już druga sytuacja (pierwsza jakiś miesiąc temu) że dziewczyna unika kontaktu bo nie może mnie kontrolować i trzeba przeczekać kilka dni w ciszy. Wcześniej tego nie było.Dokładnie dwa razy chciała odwołać umówione spotkanie smsem bo nie dałem się skontrolować, ale ostatecznie przyszła na wszystkie, bo zachowałem samokontrolę.

    Tak jak kiedyś mówiłeś na webinarze o fochach, spróbuję parę razy porozmawiać o tym i ją “wychować”, bo sam nie jestem idealny i sam dostałem w życiu parę “drugich szans” od różnych ludzi. Ale przygotowuję się na rozstanie bo nie widzi mi się taki związek w dłuższej perspektywie. Zastanawiam się jak to zrobić z klasą.

    Reply

    Grzywocz June 16, 2016 at 11:12

    Jak się rozstać z taką dziewczyną z klasą? Najpierw podczas jednych z rozmów obnażających jej zachowanie mów do niej rzeczy typu: “Słuchaj, ja tak sobie nie wyobrażam wspólnego życia”, “W taki sposób się nie da żyć”, “Przez Twoje zachowanie nie da się dojść do porozumienia, ponieważ unikasz rozmowy”, “Słuchaj zachowujesz się, jak małe dziecko, a myślałem, że jestem z kobietą. Nie chcę być z dzieckiem” i bardziej ostre: “Jak nie przestaniesz strzelać fochów, to nie będziemy szczęśliwi/ to nasz związek się nie uda/ to nasz związek będzie toksyczny/ to nasz związek się rozpadnie/ to ja tego nie wytrzymam/ to ja nie będę tego tolerował/ ja nie będę tego dłużej znosił/ ja nie będę Cię wychował, jak małe dziecko/ to ja z Tobą nie wytrzymam/ to będziesz musiała sobie poszukać innego frajera, na którego się będziesz mogła obrażać do woli.” W ten sposób dasz jej konkretne ostrzeżenia, że jak nie będzie poprawy z jej strony, to w końcu nie wytrzymasz i odejdziesz. Gdy w końcu nie wytrzymasz i odejdziesz, to nie będziesz musiał niczego tłumaczyć. Po prostu powtórzysz, że nie zaprzestała swoich fochów, o których informowałeś, że tak się nie da żyć szczęśliwie i nie będziesz tego tolerował, dlatego najwyższy czas się pożegnać, bo czekałeś na poprawę X czasu, X rozmów, ale to nie przyniosło żadnych efektów, więc żegnam.

    Reply

    Wariat Michał June 16, 2016 at 18:42

    Niedawno odkryłem sposób na pewność siebie i motywację analogiczny do przedstawionego przez Ciebie sposobu w PSW90 na radzenie sobie z krytyką. Postępuję następująco: swoją nieśmiałość, czy jak to psychologowie i psychiatrzy mówią, “fobię społeczną”, wyobrażam sobie jako toksyczną osobę, której nie można darzyć szacunkiem. Gdy mam chwilę zwątpienia przed sytuacją związaną z kontaktem z ludźmi, której się boję i chcę się wycofać, to szydzę z tej osoby i uznaję, że jej argumenty mówiące, że nie dam rady, są całkowicie irracjonalne, więc je ignoruję. Świadomość, że na tę osobę wydałem wyrok śmierci, który wykona kat o imieniu “pewność siebie” również dodaje mi motywacji do działania. Taki sposób pomaga mi również w radzeniu sobie z dołkami emocjonalnymi.

    Artykuł moim bardzo ciekawy i przydatny. Myślę, że jedno przeczytanie tego wpisu i wdrażanie w codzienne życie porad w nim zawartych pomoże zagubionym o wiele bardziej niż uczęszczanie przez miesiąc na psychoterapię, która polega głównie na wygadywaniu się i sypaniem ogólnikowymi (pseudo)poradami przez prowadzącego. Chodziłem na różne (pseudo)terapie, które niewiele wnosiły do mojego życia. Straciłem tylko czas i sporą sumę pieniędzy. Sporo kasy poszło również na psychotropy, które zamiast pomagać szkodziły. Mimo, że nie biorę tego ścierwa od roku, to nadal odczuwam objawy odstawienia, które mnie otępiają i jednocześnie utrudniają rozwój, zarówno intelektualny, jak i osobisty. Co prawda był taki okres, w którym po (pseudo)lekach czułem się świetnie, ale był to wynik odurzenia nimi, w związku z czym moja pewność siebie i dobre samopoczucie psychiczne były sztuczne.

    Przyznaję się bez bicia po raz kolejny, że w ostatnim czasie nadal nie praktykowałem podchodzenia do kobiet :( , ale przynajmniej robiłem inne rzeczy, których się bałem, np. porozmawiałem przed egzaminem z ludźmi z roku, do których (prawie) nigdy się nie odzywałem czy też zagadałem do osób kompletnie obcych oczekujących w kolejce na konsultacje do wykładowcy. Jeszcze długa droga przede mną, ale przynajmniej jest zdecydowanie lepiej niż jakieś 1,5 roku temu, kiedy to byłem prawie całkowicie odizolowany od ludzi, przez co uciekałem w używki.

    Reply

    Grzywocz June 16, 2016 at 19:46

    Do bardzo dobrze, że małymi krokami idziesz do przodu. Małymi krokami, na kuprze, potykając się, byle do przodu. A odnośnie strachu, to dokładnie tak, jak mówił trener Rocky’iego: “Run over him!” (“Rozjedź go!”)

    Reply

    Mentalista June 17, 2016 at 12:54

    Heh, artykuł dla mnie w sam raz. Obecnie jestem zdołowany, bo nie mogę znaleźć pracy. Byłem chyba na 6 rozmowach i do żadnej z firm mnie nie przyjęto. Najbardziej dobiła mnie ostatnia, bo zamiast mnie wzięto jakiegoś typa, mimo że byłem wyraźnie lepszy. Nawet mnie chwalono, że jak na umysł ścisły jestem bardzo otwarty na ludzi i towarzyski oraz że oprócz pracy przed komputerem mógłbym z powodzeniem prezentować wyniki przed innymi (to zasługa Twoich kursów, Pawle). Mam już umówione dwie nowe rozmowy – pójdę, chociaż szczerze powiedziawszy jestem już zmęczony tym łażeniem.

    Reply

    Grzywocz June 17, 2016 at 13:11

    Im więcej odmów, tym większy potem brak presji na wyniki i opanowanie w kolejnych sytuacjach. Pozostaje posłuchać “Only the strongest will survive” i cierpliwie czekać aż okazja dogada się z przygotowaniem.

    Reply

    Łuki February 22, 2017 at 22:30

    Jak napotykam prawdziwe trudnosci, które mnie bardzo bolą, np nie wyszło mi ostatnio z dziewczyną (jeszcze nie bylismy w zwiazku a ja bardzo chciałem zeby nam wyszło bo czas mi ucieka), to nic mi sie nie chce, jestem podłamany, marnuje czas na internet i tv. Dopiero po jakims czasie gdy wiem ze muszę powstac bo juz zdecydowanie za długo się mazgaję to biorę się w garsc. Tak samo było w przeszłosci, gdy napotykałem rozne trudnosci w zyciu, i mysle ze tak samo bedzie teraz. Na początku jestem totalnie zbity z tropu i wszystkie ambitne cele przestaję realizowac, do czasu az sie wezme w garsc.

    Reply

    Grzywocz February 23, 2017 at 07:45

    Przeczytaj artykuł o wytrwałości tutaj.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: