Masturbacja a Pewność Siebie – Jak Zaakceptować Siebie?

by Paweł Grzywocz on 28 October 2015


“Tkwienie w nałogu podczas związku, jeśli w ogóle do niego doprowadzimy, prędzej czy później powoduje używanie kobiety, jak prywatnej lalki biologicznej, a takie nadużywanie przyjemności seksualnych prowadzi do rozkładu związku z kobietą


masturbacja a pewność siebieJaki wpływ ma masturbacja na pewność siebie?

Czy poziom pewności siebie jest w jakikolwiek sposób zależny od masturbacji lub oglądania pornografii?

Czy takie zachowania seksualne wpływają na późniejszy związek
z kobietą, o ile w ogóle uda się doprowadzić do związku?

Tego typu pytania otrzymałem od czytelnika. Przeczytaj jego wątpliwości poniżej i moją odpowiedź.

*** PYTANIE CZYTELNIKA: “Czy da się zbudować pewność siebie pomimo nałogu?***

Hej Paweł!

Gdy tylko będę miał fundusze, to wezmę udział w tym kursie (“Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni”), bo jestem niesamowicie ciekawy co tym razem dla nas przygotowałeś Pawle. Co prawda od pornografii po głębszym zastanowieniu nie jestem uzależniony, ale od masturbacji już tak, bo ciągle wraca to u mnie jak bumerang, a ja chcę wypierniczyć go w kosmos, by już więcej nie wracał.

Mam do Ciebie pytanie Pawle, bo w ostatnim video powiedziałeś m.in., że gdybyś nie skończył z masturbacją i pornografią, nie byłbyś tym kim jesteś dzisiaj,
nie byłoby tej strony i nie rozwinąłbyś umiejętności nawiązywania rozmów
z dziewczynami oraz poczucia humoru.

Od czego należałoby więc rozpocząć Twoim zdaniem budowanie sukcesu
w relacjach z kobietami? Czy najpierw od wyjścia z nałogów seksualnych,
a potem budowania pewności siebie (PSW90), czy też na odwrót?

A może da radę wdrażać w życie jednocześnie i to i to żeby się szybciej rozwijać?

No ale z drugiej strony czy to nie będzie za dużo i niezdrowo?
Myślę, że u pozostałych czytelników te pytania również mogą się gdzieś przewinąć.

PS.

Widzę po niektórych komentarzach, że całkiem sporo osób ma zastrzeżenia,
że podjąłeś się tego tematu i nie widzą niczego złego w masturbacji i pornografii. Normalna sprawa. Każdy ma oczy, ale nie każdy umie patrzeć… Dzięki za trud
i serce, które dla nas poświęcasz!

Serdecznie pozdrawiam!
Piter

>>> MOJA ODPOWIEDŹ:

Hej Piter!

Mając tak ogromne zaległości, jak ja na początku tej drogi, czyli brak obycia towarzyskiego plus uzależnienia seksualne nie ma czasu do stracenia i trzeba to wdrażać jednocześnie.

A jakże inaczej?

Jednym z kluczy, który pozwolił mi zrozumieć, jak przestać się masturbować i wyjść
z uzależnienia seksualnego było posiadanie nieerotyzujących pasji oraz rozwój życia towarzyskiego, więc to jest bardzo połączone.

Nagrywając (“Pewność siebie w 90 dni”) miałem ten temat z tyłu głowy, ale nie chciałem wtedy mówić nikomu brutalnej prawdy, że bez pozbycia się tego nałogu będzie ciężko zbudować pewność siebie.

Na szczęście kursanci sami się tutaj dokształcili i sami pisali, że rozprawili się z tym problemem i efekty z PSW90 były wtedy jeszcze lepsze. Poza tym sporo osób pytało mnie o ten temat na żywo, podczas telefonów na webinarach lub w czacie, więc częściowo omówiłem ten temat w module o seksualności do programu “Jak utrzymać związek”, który jest tak ważny, że dodałem go potem do głównego kursu “Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek”.

W końcu zdecydowałem się poprowadzić pełny wyczerpujący program, ponieważ to się tyczy praktycznie każdego faceta, a moi czytelnicy to ludzie mocno poszukujący wszelkich zasad, prawideł, prawd oraz potrafią się przyznać, że mają z tym problem
i chcą go rozwiązać, pisali o tym, mówili osobiście na webinarach lub na konsultacjach,
a ja sam wiem, jak jest ciężko sobie z tym poradzić, dlatego w końcu robię ten temat, bo miał on na mnie ogromny wpływ.

Masturbacja nie tylko niszczy pewność siebie, ale także powoduje egoizm w ewentualnym związku lub w ogóle w życiu

Nawet, jeśli ktoś zbuduje umiejętności komunikacyjne, tkwiąc w tym nałogu, to pojawią się potem problemy w związku i to poważne, dlatego w kontekście kobiet to jest fundament, aby mieć uporządkowany temat seksualności, bo kobietę trzeba tutaj poprowadzić. Jeśli pozwolisz jej decydować w tych sprawach, to się pogubicie.

Jeśli zaczniesz jej używać, jak niewyżyty nastolatek, to również spiszesz nawet dobrze zapowiadający się związek na straty.

Poza tym tkwiąc w nałogu masturbacji i wyobrażeń pornograficznych kultywujemy postawę egoistyczną i tak też potem traktujemy swoją kobietę, ponieważ z biegiem czasu nie da się w nieskończoność udawać porządnego faceta i faktycznie dbać
o dobro kobiety, jak o swoje własne.

Prędzej czy później zaczniemy jej używać, jak prywatnej lalki biologicznej, a takie nadużywanie przyjemności seksualnych prowadzi do rozkładu związku z kobietą.

Tacy ludzie budzą się obok siebie po jakimś czasie, po 2 miesiącach albo po 2 latach
i stwierdzają, że nic ich nie łączy poza egoistycznym układem, w którym wykorzystują się jedynie w łóżku, ale nie mają rozwiniętej więzi na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, duchowym.

Jeszcze większą patologią jest celowe i świadome praktykowanie oraz PROMOWANIE takiej postawy, w której mężczyzna i kobieta mają się umówić, że będzie ich łączyć tylko łóżko i nie wolno im się angażować emocjonalnie. To jest dopiero wypaczenie zdrowej
i trwałej relacji oraz zaprzeczanie naturalnym i potrzebnym mechanizmom przywiązywania się.

Przecież gesty seksualne, jak i pozostałe gesty mają potężną moc i ładunek emocjonalny, dlatego wmawianie sobie, że te gesty nie są łączące i są tylko zabawą oraz nie oznaczają wiernego związku jest jakimś totalnym zaprzeczaniem rzeczywistości.

masturbacja a pewność siebie

Tłumaczenie: Muszę przestać wierzyć w ten hollywoodzki chłam o prawdziwej miłości

I tak powstają potem emocjonalne zombie, które nie są w ogóle w stanie się z nikim zaangażować w związek.

Widać, jak z takich ludzi zniknęła taka wewnętrzna energia życiowa oraz nikomu nie są
w stanie już zaufać, ponieważ sami sobie nie mogliby zaufać albo tyle razy zawiodły czyjeś zaufanie, że nie wierzą nikomu, bo nie chcą, aby ich ktoś tak potraktował.

Poznając nowe kobiety z pewnością często widzisz takie dziewczyny, które najprawdopodobniej miały już tylu partnerów, że nie traktują seksu wiążąco i nie konotują seksu z zaufaniem do drugiej osoby.

Dziwne zachowanie.

Jak można łączyć się z kimś w łóżku i mu nie ufać? Trzeba praktykować wtedy ślepą wiarę, aby wyrywkowo uznawać fragmenty rzeczywistości a pozostałe negować
- np. postawy typu:

  • “Ufam komuś na tyle, aby z nim spać (chcąc nie chcąc tworzyć więź fizyczno-emocjonalną, bo nie da się kompletnie oddzielić emocji od seksu, pozwolić się wykorzystać lub używać drugiej osoby, jak zabawkę, mieć z nią nieplanowane dziecko lub zarazić się chorobą) ale nie ufam na tyle, aby z tą osobą być
    w trwałym i wiernym związku.”
    – Absurd
  •  
    Gdy taka cwana para nie ma możliwości współżycia seksualnego albo im się to znudzi na skutek nadużywania przyjemności seksualnych, to są tak przejedzeni sobą, że już nawet im się nie chce budować innych fundamentów poza pożądaniem i cielesnością, ponieważ już wyeksploatowali tę sferę fizyczną, która miała być zwieńczeniem wspaniałej związkowej budowli, ale wyszło jak zawsze.

    Ludzie zrobili sobie z tego plac zabaw i jak już się nachapią, to zgodnie ze swoją egoistyczną postawą pozostaje im szukać uczuciowych wrażeń i fascynacji cielesnych
    z kolejnym partnerem, bo przecież podjęcie wysiłku, aby zbudować związek na czymś więcej niż na pożądaniu wybiega daleko poza ich świadomość.

    Postawa dbania o związek i wzajemnego dbania o swój rozwój na wielu płaszczyznach
    w trwałej relacji kobiety i mężczyzny jest dla takich osób obca.

    Przecież im chodziło o zabawę i zaspokojenie swoich żądz, więc to nie idzie w parze
    z poświęceniem, lojalnością, wysiłkiem.

    Takie egoistyczne postawy kształtują się m.in. poprzez oglądanie pornografii, masturbację, pogoń za kolejną dawką dopaminy oraz przez tę całą machinę propagandy nieszkodliwych przyjemności seksualnych, gdzie popadnie.

    Jako nastolatek byłem tak głęboko pogrążony w nałogu, że nie byłem nawet w stanie wykonać żadnego poszerzania strefy komfortu i stawiania czoła odrzuceniu, ponieważ przez moje problemy uważałem, że:

  • “ja się do tego nie nadaję”
  • “zmiana jest niemożliwa”
  • “tak musi już być”
  • takie jest życie”
  • “muszę zaakceptować moją łajzowatość, nieporadność, nieśmiałość”
  • “tak już zostanie do końca życia, no bo nie da się zmienić takiej osoby, jak ja”
  •  
    Z resztą po takich akcjach z nałogiem nie miałem na nic ochoty oprócz izolacji (słuchałem wtedy Slipknota i lubowałem się w tekstach “People = Shit”) i tkwienia
    w strefie bezpieczeństwa
    i tak koło się zamykało.

    Gdybym się z tym nie rozprawił, to jakim cudem nauczyłbym się flirtować z dziewczynami bez wewnętrznego wstydu przed tym, że byłem napaleńcem i nie mogłem się na niczym skupić, bo patrzyłem na rozmówczynię tylko w kategoriach seksualnych, więc nie byłem w stanie flirtować, poznawać jej charakteru, okazać ciekawości jej osobą.

    Gdybym nie zaczął wychodzić z nałogu, dotarłbym do momentu, w którym normalne kobiety w codziennym życiu już nawet nie są wystarczająco pociągające, bo nie zachowują się i nie wyglądają, jak te na filmach lub w moich fantazjach.

    Musiałbym więc udawać, że jakaś dziewczyna naprawdę mnie interesuje, a mnie nie zależy TYLKO na seksie oraz musiałbym udawać, że ja wcale nie mam problemu, co byłoby bzdurą, bo jak mogłem nie mieć problemu, skoro nie potrafiłem bez tego funkcjonować…

    A tak naprawdę to marzyłem o prawdziwej miłości.

    Na tym właśnie polega problem z uzależnieniem od pornografii, masturbacji, doznań seksualnych.

    Można udawać, że wszystko jest w porządku, bo to jest bardzo osobisty i wewnętrzny problem. Rodzina nigdy się nic nie domyśli i nowo poznane kobiety też się raczej nie domyślą. Chociaż te bardziej świadome widzą, który facet emanuje seksualną energią,
    a który jest wybrakowany i zawstydzony przed samym sobą.

    Podsumowując:

    Budowanie atrakcyjności i ta popularna dzisiaj samoakceptacja nie polega na 100% akceptowaniu swojego destrukcyjnego zachowania, bo to prowadzi do narcyzmu.

    Zdrowa akceptacja polega na pokornym dostrzeżeniu problemu i podjęciu kroków, aby go rozwiązać a nie na akceptowaniu chorego stanu.

    Taka samoakceptacja destrukcyjnych zachowań jest jak mówienie:

  • “Śmierdzę, ale to nie jest szkodliwe, bo tak powiedział rzekomy ekspert, coach, psycholog, mgr, prof., czy dr seksuolog i dał mi zielone światło do dalszego, egoistycznego zaspokajania potrzeb, bez których podobno nie da się żyć, bez których podobno zachoruję lub zeświruję. Muszę więc zaakceptować siebie, moje nałogowe zachowanie i przedmiotowe traktowanie seksualności, to wtedy znajdę ludzi, którzy też to zaakceptują.”
  •  
    To jest oszukiwanie siebie. To tak nie działa.

    Akceptowanie swoich destrukcyjnych zachowań nie sprawia, że przestają być destrukcyjne.

     
    Podobnie jest z zepsutym samochodem. Nie można wmówić sobie, że zepsuty samochód działa, skoro nie działa. Jednak w odniesieniu do własnego zachowania większość rzekomych ekspertów ma ogromną niechęć, aby przyznać, że: “Moje zachowanie jest zepsute.”

    Przecież wtedy by siebie nie akceptowali, a to jest niepopularne!

    W dzisiejszej popkulturze medialno psychologicznej nie wolno przecież obniżać swojego poczucia wartości i czegoś nie akceptować.

    Dlatego lepiej umniejszać problem, zamiatać go pod dywan i głęboko WIERZYĆ
    w słodkie kłamstewka, że wszystko jest w porządku, a związek z kobietą się jakoś ułoży
    i wtedy nagle staniesz wymarzonym mężem dla kobiety, który nie potraktuje jej przedmiotowo.

    A tak według takich znawców można robić niby, co się chce, mimo że jest to niezdrowe.

    Później życie wystawia rachunek i okazuje się, że wcale nie robili tego, co chcieli, ale to na co zostali zaprogramowani i zniewoleni przez swoje najniższe instynkty.

    Stali się owcami, które mają nie myśleć zbytnio, tylko zaspokajać swoje popędy, bo przecież według propagandy jesteśmy zwierzętami i musimy ślepo i bez namysłu podążać za swoimi popędami.

    I tak się można bezsensownie kręcić w kółku wzajemnej akceptacji.

    I to ma być wolność czy zniewolenie? Wszystko wolno robić, bo to Ty podejmujesz DECYZJE w swoim życiu, natomiast nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko zaczyna się od DECYZJI.

    Napisz w komentarzu, czy próbowałeś kiedyś “zaakceptować swoje nałogowe zachowania” i czy dzięki tej akceptacji się one nasiliły, zmniejszyły, pozostały bez zmian i jak to wpłynęło na Twoją pewność siebie.

    Możesz także dołączyć do programu: “Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni”. Wkrótce rozpocznie się drugi miesiąc kursu, ale możesz w swoim tempie przerobić pierwszy, przeczytać inspirujące i praktyczne komentarze uczestników pod odcinkami, wdrożyć ćwiczenia z raportów oraz pozostać ze mną w kontakcie za pomocą nagrań video co drugi dzień.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz

    P.S.

    Czasami jestem oskarżany o jakieś narzucanie moich poglądów, więc od razu uprzedzam, że mam prawo wyrażać moje zdanie na ten temat tak samo, jak rzekomi eksperci, którzy głoszą poglądy o nieszkodliwości pornografii, masturbacji czy przelotnych znajomości seksualnych oraz indoktrynowali mnie tym na każdym kroku przez wiele LAT. Do Ciebie należy osobista decyzja o tym, co robisz ze swoim życiem.

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 4.5/5 (12 votes cast)
    Masturbacja a Pewność Siebie - Jak Zaakceptować Siebie?, 4.5 out of 5 based on 12 ratings

    Poszukiwano

    • masturbacja obniza zycie

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 17 comments… read them below or add one }

    pakamilek October 28, 2015 at 23:38

    Pawle,
    bardzo inspirujący tekst! Nie jesteś pierwszym gościem, który mówi szkodliwości pornuchów i masturbacji, zdarzyło mi się już wcześniej słyszeć takie opinie – i świetnie, że również od Ciebie wyszło coś takiego. Nie da się ukryć, że “abstynencja” przynosi całą masę pozytywnych efektów, jak lepsze samopoczucie, więcej energii do działania, większa kreatywność, więcej chęci do poznawania nowych osób, flirtu itd. Obecnie zabrałem się, żeby w końcu i w swoim życiu wprowadzić tę “poprawkę”, a takie teksty, jak Twój, zdecydowanie pomagają wytrwać.
    Dzięki!

    Reply

    Casablanca94 October 29, 2015 at 00:29

    Fajnie, że żyjesz Pawle, czekam na Webinary, bo powoli człowiek wypada z rytmu.

    Odp: Zawsze chciałem być inny niż reszta i nigdy nie zgodziłem się być kolejną owcą na rzeź. Jestem na to zbyt wartościowy. :-)

    Reply

    Przemek October 29, 2015 at 10:27

    Muszę napisać, że nigdy nie akceptowałem mojego uzależnienia, więc po każdym razie byłem wkurzony na siebie. Ale na szczęście teraz wszystko się zmieniło. Jestem studentem I roku, działam w Studenckim Kole Rozwoju Osobistego, i już niedługo będę także pracować na pół etatu. Stolica, wielki szok, ale i także wiele więcej okazji do podchodzenia do dziewczyn na uczelni czy w innych miejscach. I bez tej masturbacji, poznaje mi się dużo lepiej dziewczyny, możecie NIE WIERZYĆ, Wasza sprawa. Kiedyś widziałem fajną dziewczynę tylko przez pryzmat tego co chciałbym od niej w łóżku. Co mi pomogło? To, że nie byłem w tym sam. Czytanie twoich maili, a jeszcze bardziej komentarzy czytelników, opowiadających swoje życiowe historie. Świadomość tego, że jest wielu takich jak ja, jak i również wielu którym się udało tam mnie motywowała, że gdy miałem ochotę to zrobić, to wtedy wchodziłem na stronę z artykułem i czytałem komentarze. To było moje wsparcia, a raczej Grupa Wsparcia. Więc z tego miejsca chciałbym WAM podziękować, za te głosy o negatywnych skutkach pornografii, ale również i tym, którzy pisali o pozytywach. Nawet teraz nie wiem czy te pozytywy nie były również ważne co negatywy, pomogły mi nabrać o tym wszystkim opinii, MOJEJ opinii. Bo nie chodzi w tym, żeby jak papuga czytać i wszystko przyjmować za pewnik, w tym szkopuł, że trzeba nabrać o tym własnej opinii, a wtedy może być tylko lepiej!
    Dzięki za wszystko, Przemek ;-)

    Reply

    Łukasz October 29, 2015 at 23:53

    Cześć, Paweł!

    ” Czy próbowałeś kiedyś ?zaakceptować swoje nałogowe zachowania? “?

    Zanim zacząłem czytać Twoje maile, potem Twoje pełne kursy i webinary-
    wokół mnie najbliższa rodzina i koledzy “karmili mnie”, że masturbacja jest koniecznością
    normalne, nic złego, kiedy nie masz stałej dziewczyny…

    I ten zaszczep był jedną z 2 przyczyn- które zepchnęły mnie swego czasu do nałogów seksualnych.
    (Druga to wątpliwości i zagubienie: jak prowadzić karierę, czego się uczyć, czy moje studia to nadal dobry pomysł).

    Z pornografii bardzo szybko się wyleczyłem, natomiast długo nie mogłem wyjść z nałogu masturbacji z powodu-
    uwaga, prawdziwych wspomnień łóżkowych z byłą dziewczyną, która mnie rzuciła po 6 miesiącach.

    Fantazjowanie, niemożność wyrwania się ze szponów tych klisz z przeszłości,
    i nałogowe masturbowanie się z tego powodu
    dołowało strasznie moją pewność siebie.

    Utrudniało mi poszerzanie strefy komfortu w innych dziedzinach życia,
    utrudniało wychodzenie do nowych dziewczyn,
    emanowanie seksualną energią, pokazywanie jej poprzez flirt.

    PS.
    Piszesz: “nie chciałem wtedy mówić nikomu brutalnej prawdy,
    że bez pozbycia się tego nałogu będzie ciężko zbudować pewność siebie.
    Na szczęście kursanci sami się tutaj dokształcili i sami pisali, że rozprawili się
    z tym problemem i efekty z PSW90 były wtedy jeszcze lepsze.”

    Nie mam PSW90,
    ale jestem jednym z właśnie tych,
    którym już Twoje dziesiątki webinarów,
    techniki konwersacji i flirtu,
    Twoje rady by cieszyć się poznawaniem, pokochać przestrzeń,
    żeby być wyzwaniem i tajemnicą dla kobiet,
    i przede wszystkim “moduł o seksualności”-

    pomogły na dobre wyrwać się z halucynowania o byłej i uzależnienia
    od masturbacji jako czynności.

    A że nie wszystkim chłopakom te poprzednie kursy wystarczają
    do wyjścia z seksualnych pułapek,
    dlatego po stokroć dzięki, że nadal działasz,
    że siegnąłeś po ten temat.
    Że właśnie w ten sposób postanowiłeś dalej rozwijać swój biznes,
    bo robisz niesamowicie wiele dobrego.

    Pozdrawiam!

    Reply

    Stefan October 30, 2015 at 18:42

    Mam 25 lat. Owszem, zaakceptowałem swoje “nałogowe zachowania”. Jednak zanim to zrobiłem przeszedłem długą drogę.
    1. Masturbacja w latach młodzieńczych.
    2. Zaindoktrynowany nauką kościoła katolickiego rzuciłem ten nałóg na ponad rok.
    3. Powrót do masturbacji.
    4. Stwierdzenie, że co za dużo to niezdrowo. A więc…
    5. Zaakceptowanie “nałogowego” zachowania i wyznaczenie kilku dni w miesiącu na ulżenie sobie.
    Dlaczego tak? Uznałem, że nie będę traktował tego jako ucieczki od stresu tylko potraktuję to jako sposób na pozbycie się testosteronu co równocześnie wiąże się z przyjemnością. Ażeby nie popaść w nałóg wyznaczyłem dni których się trzymam.
    Odpowiadając na Twoje pytanie jak zmieniła się częstotliwość “nałogowych zachowań” przyznam, że zmniejszyła się.

    Reply

    Grzywocz October 30, 2015 at 19:04

    Gratuluję przejęcia odpowiedzialności za tę sferę! : )

    Reply

    Wojownik June 11, 2016 at 14:17

    Niestety, wszytko się zgadza… jeśli nie ma się wiedzy, ani umiejętności, jak sobie pomóc, to słucha się tych, którzy szkodzą, a to jest zgubne.
    Nigdy ni podobały mi się tego typu praktyki, jednak uwierzyłem, że tak trzeba i uznałem to za swój smutny obowiązek.
    Kiedyś próbowałem to rzucić, ale nie wiedziałem jak, więc dwa razy nabawiłem się zapalenia dróg moczowych.
    A wystarczy zdać obie sprawę, że to jest nieuniknione, więc skoro tak, to nie ma potrzeby, by tracić czas na to dzisiaj.

    Reply

    wers August 29, 2016 at 08:39

    “I to ma być wolność czy zniewolenie? Wszystko wolno robić, bo to Ty podejmujesz DECYZJE w swoim życiu, natomiast nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko zaczyna się od DECYZJI”
    Świadomie czy nieświadomie Paweł doszedł do tego samego wniosku co św. Paweł 2 tys. lat temu gdy pisał w I Liście do Koryntian w rozdziale 6. “Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę.”.
    Pozdrawiam

    Reply

    BK December 24, 2016 at 13:49

    Są takie środowiska, w których faceci się razem spotykają i oglądają porno, chodzą na dziwki albo podrywają w klubach “towar” na jedną noc. A potem szczegółowo się wymieniają doświadczeniami. Często jeszcze do tego dochodzą wszelkiego rodzaju używki. Tacy ludzie nie tylko się nie wstydzą swoich zachowań, ale wręcz są z siebie dumni i nie znają innej rzeczywistości. Na zasadzie: “kiedyś rodzice mi zabraniali, a teraz jestem dorosły i będę robił na złość wszystkim, co mi się żywnie podoba”. Niektórzy potrafią w wieku 30 lat być takimi dużymi dziećmi.

    Komuś, kto przynależy do takiej grupy kolegów może się latami wydawać, że wszystko jest w porządku. Dopiero jako 40-latek obudzi się z ręką w nocniku i zacznie mieć świadomość, co zrobił ze swoim życiem. Na szczęście trafiłem na tą stronę jako 20-latek i zawróciłem z takiej drogi.

    Reply

    Piotrek March 19, 2017 at 20:00

    Witaj Pawle. Chciałbym zapytać Cię co sądzisz o sposobie, który stosuję i polega na tym, że masturbuję się raz na trzy tygodnie, wyświetlając przy tym na ekranie materiały z nagością (jednak nie pornograficzne!) Trwa to około 40 minut do godziny. W ciągu trzech miesięcy zdarza się to więc 4 razy. Nie jest to dużo, jednak ostatnio naszły mnie wątpliwości czy aby całkowicie z tego nie zrezygnować i powiedzieć sobie, że tą najprzyjemniejszą nagrodę (orgazm) mogę odebrać tylko jeśli wyjdę z domu i na nią zapracuję, czyli kiedy poznam odpowiednią dziewczynę i stworzę z nią udany związek. Czy może jednak ta godzina raz na trzy tygodnie to jest dawka możliwa do zaakceptowania??

    Reply

    Grzywocz March 20, 2017 at 16:07

    Takie powolne schodzenie to ściema i zawsze się wraca do regularnego uzależnienia. Najskuteczniejsze wyjścia z nałogu są zawsze jak siekierą, raz a dobrze.

    Z masturbacją jest tak samo. Organizm sobie ureguluje napięcie seksualne i nadmiar nasienia poprzez nocne polucje. Nie ma sensu nigdy świadomie się masturbować, bo tylko się wtedy rozbudza pożądanie i wraca do starych śmieci, dajemy sobie wtedy co raz częściej na luz.

    Ogólnie to musi być zmiana myślenia i stylu życia. Po drodze będą zdarzać się upadki, ale należy je właśnie tak traktować, jako wybój na drodze i iść dalej, jakby się to nigdy nie wydarzyło. A takie wyczekiwanie, że za tydzień albo za pół roku dam sobie pozwolenie na sesję masturbacyjną jest kompletnym postawieniem sprawy na głowie i cofaniem się oraz psuciem tego, co zbudowałeś.

    Wtedy wartości życiowe i styl życia są tak ustawione, że będziemy wyczekiwać dni aż “upadniemy”.

    Bez sensu logika.

    Tak samo ludzie, którzy stosują treningi masturbacyjne, żeby kontrolować wytrysk. Usprawiedliwiają sobie, że teraz będą masturbować się prawidłowo oraz w celu ulepszenia panowania nad podnieceniem.

    A tak naprawdę to nic się nie zmienia albo staczają się z powrotem do nałogowego podniecania się i masturbacji. Także, owszem zajmuje to czas, natomiast wyjście z tego nie polega na żadnych kalkulacjach. To jest bez sensu i prowadzi do wypaczeń i prób oszukania systemu.

    To ma być zmiana wartości i stylu życia, w których zawsze masturbacja jest cofaniem się i niszczeniem swojej psychiki i ciała. Dlatego nie ma sensu nigdy tego robić na pełnym luzie, bo nadszedł jakiś dzień, w którym nie trzeba się starać.

    To jest tak, jakby alkoholik odliczał sobie dni, czekając na dzień, w którym zaleje się w trupa. A jak już się zalejesz, to masz ochotę to powtórzyć jeszcze raz, ale tym razem wcześniej.

    I tak wraca się z powrotem. Dlatego takie kalkulacje do niczego nie prowadzą.

    Tutaj potrzebna jest zmiana myślenia, wartości, stylu życia.

    Reply

    Piotrek March 22, 2017 at 11:35

    Dziękuję bardzo za wyczerpującą odpowiedź.

    Dobry z Ciebie chłopak Paweł, to naprawdę wyjątkowe, że tacy ludzie jak Ty istnieją i pomagają ludziom, a szczególnie że często robisz to bezinteresownie.

    Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że jesteś dla mnie niczym Anioł. Fakt, że się na Ciebie natknąłem, to jedna z najlepszych rzeczy jakie mnie spotkały.

    Mimo, że jesteśmy z tego samego rocznika i są między nami podobieństwa, m.im. sport (z tym że mój to piłka nożna), nienajlepsza relacja małżeńska rodziców, walka z nałogiem czy chęć pracy nad sobą i udoskonalania się.

    Czyli to oznacza, że muszę odciąć się od oglądania wszelkich internetowych materiałów z nagością, wszelkich bodźców seksualnych (np. rozebrane kobiety opalające się na plaży czy nawet w bikini) i że jedyną kobiecą nagość jaką mogę oglądać jest ciało mojej przyszłej partnerki? Zero nagości w internecie, tak?

    Reply

    Grzywocz March 22, 2017 at 11:44

    Jakbyś bardziej postudiował ten temat, np. w programie “Wolność od nałogów w 90 dni”, to do takich wniosków byś doszedł. Nie ma sensu walczyć ze sobą, że nie wolno, bo nie, nie mogę, nie mogę, nie mogę. To bez sensu szarpanie się. To musi wynikać z głębokiego zrozumienia jakie mechanizmy tutaj działają, nabrania pokory, że są pewne zapalniki, które łatwo nas wyprowadzają z równowagi oraz z decyzji, że chcemy zbudować jak największą wrażliwość, oddanie, wierność dla tej właściwej kobiety. To wtedy to ma głęboki sens, gdy te wartości trwałego i udanego związku nas motywują. A takie “nie, bo nie, bo to nałóg i trzeba się odciąć” to dość płytkie podejście, ale dozuję ten temat stopniowo dlatego na takie pytanie, czy wolno sobie czasami dawkować truciznę, to odpowiadam, że nie i to bez sensu.

    Reply

    Piotrek March 22, 2017 at 12:30

    Dzięki jeszcze raz za szybką odpowiedź (swoją drogą jaką Ty masz lekkość pisania!). Możesz mi wierzyć, że mój system wartości w kwestiach dotyczących kobiet czy nałogów seksualnych mam bardzo podobny do Twojego. Dlatego też wolałem napisać do Ciebie i zyskać potwierdzenie, żeby umysł nie próbował już szukać dróg naokoło do oszukania mojej czujności w tym względzie czy jakiegokolwiek usprawiedliwiania. Wiem, że to bez sensu. Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia! :-)

    Reply

    Piotrek May 27, 2017 at 19:19

    Witam. Dzisiaj po 3 miesiącach niestety to zrobiłem. To było po prostu silniejsze ode mnie i czułem, że już tego nie powstrzymam. W ostatnim czasie potrafię wytrwać kilka tygodni lub nawet 3 czy 4 miesiące w całkowitej abstynencji. Nie jestem w stanie jak na razie wyeliminować sporadycznych, ale mimo wszystko wpadek. Nie jest dla mnie łatwe pozbyć się tego balastu raz na zawsze. Może jeszcze nie teraz. Wierzę jednak, że wciąż jestem na dobrej drodze! :D

    Reply

    Michał Lxxx May 29, 2017 at 12:32

    Nie sabotuj się, że “poległeś” po 3 miesiącach, tylko wynagradzaj się, za to że wytrzymałeś aż 3 miesiące.

    Wynagradzaj się za sukcesy, bo naprawdę większość facetów nawet nie podejmie trudu, aby pokonywać swoje słabości i albo masturbują się nawet codziennie, albo poznają jakiekolwiek kobiety, tylko po to, aby zaspokajać swoje egoistyczne potrzeby seksualne, czyli ja to nazywam:
    “zamiast masturbować się ręką, to masturbują się kobietą”

    Myślę, że pomocna w tym zakresie będzie metoda “małych kroków”.
    Ale moim prywatnym zdaniem 3-4 miesiące jak piszesz powyżej, to nie jest powód abyś się obwiniał i rugał za to.

    To że nie chcesz ulec pokusie masturbacji, musi wypływać z Ciebie, z twojego wnętrza.
    Inaczej będziesz miał poczucie winy…

    Reply

    Piotrek May 31, 2017 at 20:15

    Michał Lxxx, bardzo dziękuję za odpowiedź i podnoszące na duchu słowa. Powróciłem do wskazanych przez Ciebie komentarzy i jeszcze raz je przeczytałem. Trudno cokolwiek nowego dodać w tej kwestii, ale były to na pewno jedne z najciekawszych i najbardziej działających na moją wyobraźnię wpisów czytelników Pawła. Jeśli to możliwe to chciałbym jeszcze w przyszłości wymienić z Tobą kilka uwag. Dzięki, Piotrek.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: