Gdy Rozmowa Z Dziewczyną Się Nie Klei… Zawsze Inwestuj W Rozmowę!

by Paweł Grzywocz on 6 November 2015

Bez zbudowania połączenia emocjonalnego, wymiany historii, wspólnego śmiechu, wspólnych wyobrażeń, wspólnej zabawy w rozmowie to jest BEZ SENSU i NIE MA POWODU do ponownego spotkania.

Jesteś wtedy tylko obcym gościem, który pyta, co słychać. Jesteś wtedy dla niej nikim
i ona nic o Tobie nie wie oraz nic nie zainwestowała w relację z Tobą, oprócz tego, co sam ją wypytywałeś, ale nie dałeś jej nic od siebie.

rozmowa z dziewczyną się nie kleiDlatego dla kobiety sama myśl
o spotkaniu z takim facetem kojarzy się raczej z drętwą ciszą
i prowadzeniem faceta za rączkę.

Popracuj nad tym.

Zacznij się pierwszy otwierać.

W tym artykule nauczysz się, jak dzięki rozmowie np. o syrence zbudować barwne wspomnienia
z rozmowy z Tobą!

A te wspomnienia z kolei powodują, że gdy zadzwonisz, aby się umówić, to dziewczyna będzie pamiętać:

  • z kim rozmawia
  • co razem przeżyliście
  • i czego może się mniej więcej spodziewać, tj. dobrej zabawy!
  •  
    Zrozumiesz także, jak stosować dwuznaczności i nie wyjść na faceta świnię, któremu pewnie zależy tylko na jednym. Po pierwsze:

    “Nigdy nie oczekuj, że samo zadawanie pytań nowo zapoznanej dziewczynie
    i wysysanie od niej wartości doprowadzi do wymiany kontaktów lub ponownego spotkania. Zawsze trzeba najpierw coś włożyć, aby potem móc wyciągnąć.

    Mam nadzieję, że powyższy cytat jest na tyle obrazowy, że utkwi Ci w pamięci na zawsze.

    gdy rozmowa z dziewczyną się nie klei
    Gdy rozmowa z dziewczyną się nie klei, a Ty nie wiesz, co zrobić, aby to zmienić, to dziewczyna nie poda Ci numeru telefonu albo poda i nie przyjdzie potem na spotkanie albo nie przyjdzie na drugie spotkanie, jeśli przyszła w ogóle na pierwsze.

    Jednym słowem, jeśli z Twojej winy rozmowa się nie klei, to najczęściej zabijesz zainteresowanie świeżo poznanej dziewczyny, chyba że ona jest bardzo, bardzo cierpliwa i wyrozumiała.

    Mój początkujący kursant najwyraźniej nie zastosował jeszcze technik z kursu konwersacji czy demonstracji przejść do flirtu, w których wielokrotnie powtarzam
    i pokazuję na przykładach,
    że to my jako faceci najczęściej musimy pierwsi zainwestować w rozmowę, aby ośmielić kobietę oraz dać się jej trochę poznać, wywołać jakieś emocje w rozmowie i przyjemne wspomnienia na przyszłość.

  • Bez tych wspomnień kobieta nie przyjdzie na spotkanie ani nawet nie poda numeru telefonu, ponieważ nie ma ku temu żadnego powodu.
  •  
    Chyba, że ona leci tylko na Twój wygląd, to wtedy nic nie mówienie moooże doprowadzi do spotkania.

    UWAGA: Oto, co mówić, gdy rozmowa z dziewczyną się nie klei:

    Przeczytaj rozmowę kursanta poniżej i zanim przeczytasz moją odpowiedź, SAM wymyśl tematy i krótkie historie, którymi w jego sytuacji mógłbyś ZAINWESTOWAĆ w rozmowę, aby wywołać jakiekolwiek połączenie emocjonalne.

    Możesz napisać 3 przykłady w komentarzu, jakbyś to poprowadził. Dopiero, jak wymyślisz i zanotujesz, przeczytaj moje propozycje poprowadzenia tej rozmowy w inny sposób niż 99% facetów, jakich spotyka kobieta.

    *** DWIE NIEUDANE ROZMOWY KURSANTA ***

    “Hej Paweł, mam pytanie odnośnie pewnej sytuacji z dziewczyną. Jestem ciekawy Twojego komentarza, a także tego czy sam już zauważam pewne zachowania dotyczące oznak zainteresowania dziewczyny/dziewczyn (po przeczytaniu
    i obejrzeniu Twoich materiałów). Pytam oto ze względu na to, że sytuacje z mojego punktu widzenia nie są do końca jasne.

    Sytuacja 1.

    Pracuje w miejscu publicznym tj niewielkim, lecz ruchliwym sklepie, gdzie większość klientów to stali Nasi klienci, a personel jest przez wielu traktowany jak
    “koledzy z podwórka”.

    Pewnego dnia wykładam towar i przychodzi Ona z siostrą. Pierwszy raz ją widzę na oczy, ona delikatny uśmiech i “cześć”. Na początku w ogóle mnie nie interesowała ze względu na rożne okoliczności, dlatego tez miałem nastawienie neutralne.

    Odpowiedziałem “cześć” i jadę dalej z pracą. Następne dni wyglądały tak samo “cześć” i “cześć”. Zdarzały się sytuacje, w których sam kasowałem jej zakupy, jednakże na początku było tylko “cześć” i “cześć” i tyle. Pewnego dnia podczas kasowania była z siostrą i pyta “co tam słychać?” i coś tam odpowiedziałem krótko “że wszystko w porządku i do zrobienia dużo”. Innego dnia była sama i tez pyta “co tam? jak w pracy” i jeszcze coś tam dodała to odpowiedziałem krótko żartem i po wydaniu reszty pieniędzy mówię z uśmiechem “miłego dnia, cześć”(bo już miała za plecami następnych klientów do skasowania wiec nie chciałem wdawać się w dłuższą rozmowę). Po kilku dniach przyszła z jakimś chłopakiem i najzabawniejsze było to, ze przyszła z nim tylko raz i już więcej go nie widziałem. Cała ta sytuacja miała miejsce jakieś ponad pół roku temu.

    Ostatnio rzadziej przychodzi do sklepu na zakupy wiec już ją prawie nie widuje.

    Jednak gdy już się widzimy to ma radosne spojrzenie, pogodny wyraz twarzy i delikatny uśmiech (wyglądało to jakby wstrzymywała ten uśmiech, ale nie mogła się powstrzymać lub miała zaraz wybuchnąć śmiechem, a nie zdążyłem jeszcze nic powiedzieć) ,wtedy mówi “cześć” lub z ironicznym uśmiechem”Dzień dobry Panu”
    ( to zabawnie brzmi)- i tak było na zmianę w różne dni.

    Raz udało mi się ja spotkać przy innym sklepie jak wracałem do domu. Jej mama robiła zakupy, a ona stała na zewnątrz. Spogląda na mnie z tym samym uśmiechem
    i spojrzeniem, jej ciało zwrócone jest prawie w moja stronę, choć bardziej ja stoję bokiem do niej i podczas dialogu dwa razy poprawiała włosy( zapinała je spinką)
    i mówi:

    (Przybliżony przebieg rozmowy nr 1):

    Ona: cześć

    ja: hej

    ona: co tam? już z pracy?

    ja: a ty nie w szkole? na wagary poszłaś by się zrelaksować?

    ona: nie, ja już po zajęciach

    ja: mhm

    ona: nadal pracujesz w X (gdzie x to nazwa sklepu)

    ja: tak

    ona: bo ostatnio Cie nie widziałam, unikasz mnie? ( w glosie było można usłyszeć pretensje/żal, ja to odebrałem w ten sposób “jak śmiesz unikać mnie” lub jakby cie zgnoiła za to, że ją unikasz, albo zdziwienie z jej strony, że ją unikam)–rozbawiła mnie tym, a zarazem zaintrygowała)

    ja: unikam? uśmiech (powiem szczerze ze nie wiedziałem co odpowiedzieć wtedy)

    ona: a może chowasz się przede mną?

    ja: chowam? uśmiech kontakt wzrokowy był(ciężki pojedynek, ile można tak wytrzymać) i to długi z jej strony i z mojej tez-tyle ile dałem rade to się patrzyłem, jednak czasami go przerywała bo patrzyła czy mama już nie idzie. Ja tez przerywałem go po dłuższej chwili bo oczy mnie pieką (przeszkadza mi to) jak patrzę za długo w jedno miejsce i muszę na ułamek sekundy spojrzeć gdzieś indziej.

    …i już miałem wziąć numer tel, ale jej mama wyszła ze sklepu i wszystko się posypało. Jej mama jest stałą klientką, więc sam nie wiem czy powinienem wziąć ten numer czy odpuścić.

    Mieszka ona na drugim końcu tej samej ulicy.

    pytanie: czy jak ją spotkam gdzieś na ulicy następnym razem to wziąć ten numer?

    Ostatnio to ją średnio widzę 1 raz na miesiąc lub 2 miesiące.

    Co robić? Po przeczytaniu Twoich materiałów jestem bliżej zdania, że jest zainteresowana. Na początku może tak nie było, ale moja postawa lekko ignorująca tj “że nie latasz kolo niej jak masz okazje” sprawiła, że zaczyna nabierać więcej tego zainteresowania.

    Sytuacja 2: Inna dziewczyna

    Akcja dzieje się w tym samym sklepie X.

    Po kilku sytuacjach przy kasie, gdzie kontakt był na zasadzie “cześć”–>”cześć”
    i koniec, pewnego dnia tak sobie zapytałem od niechcenia:

    ja: “jak mija dzień?” (w słoneczny dzień),

    a ona coś w stylu: “no w porządku dziękuje” i zaraz po chwili dodała, ze: no trochę ciężko, dzisiaj robiliśmy portrety w szkole (chodzi na kurs fotograficzny), a ja się interesuje trochę fotografią i filmowaniem

    wiec zapytałem: portrety? a poza portretami jakie zdjęcia jeszcze robicie?

    ona: wymieniła kilka tj panoramy, krajobrazy, portrety i inne,

    ja: a który lubisz najbardziej?

    ona: surrealizm,

    ja: surrealizm? a przypomnij mi o co tam chodziło,

    ona: takie tam abstrakcje,

    ja: abstrakcje?, masz jakieś by pokazać,

    ona: nie przy sobie,

    ja: przynieś następnym razem, chętnie zobaczę co tam stworzyłaś,

    ona: ok.

    przez następne dni nie pytałem o te zdjęcia, było tylko cześć i cześć. Później zapytałem czy ma ze sobą, a

    ona: nie mam, zapomniałam.

    To ja mowie na szybko (bo już odchodziła po skasowaniu i kolejka się zrobiła przy kasie) coś w stylu: zapisz mi tu swój numer, a ona tylko parsknęła śmiechem (czy tam zaśmiała się lekceważąco) i poszła.

    Przez kolejne dni tez było tylko cześć cześć, bo uważałem, że ją przestraszyłem, więc nie ciągnąłem tematu. Po następnych dniach zauważyłem, że jednak nie jest tak źle, więc można się zapytać o te zdjęcia, wiec pytam ją (wybierała produkt z półki, a ja akurat wykładałem towar obok),

    ja: i jak tam masz te zdjęcia,

    ona: aa tyle na głowie, że umknęło mi, za chwile dodała, że dostała prace (robić zdjęcia domów do agencji nieruchomości) i wczoraj cały dzień chodziła i pstrykała.

    ja: a aparat dał rade?,

    ona: jakoś dał,

    ja: to pozwól mu teraz odpocząć, na razie muszę lecieć

    cześć(musiałem wracać do pracy).

    Po kilku dniach pytam o te zdjęcia i mówi, że nie ma, wiec odpowiedziałem

    ja: e tam nie można na tobie polegać (uśmiech).

    Po 2-3 dniach w sprzyjającej sytuacji nawiązuje do tych zdjęć i spodziewałem się, że ich nie ma, a o dziwo miała. To mowie do niej: ok, jak znajdę chwile to mi pokażesz, powiedziałem cześć i wróciłem do zajęć. Powiedziałem tak, bo te zdjęcia są w jakimś stopniu fajnym pretekstem do wzięcia numeru
    i spotkania się sam na sam. A jak już dostaniesz numer i przyjdzie na spotkanie to zdjęcia są drugorzędne.

    Podczas tych krótkich rozmów kontakt wzrokowy jakiś jest, ale najbardziej to zastanawia mnie jej uśmiech, taki tajemniczy, połączony z takim “zastanawiającym” spojrzeniem.

    Teraz to sam nie wiem czy brać ten numer, czy w ogóle go poda.

    Dlatego też, stąd pytanie co robić, czy odpuścić i tylko krótko pogadać i mówić na razie czy postarać się coś więcej podziałać.

    Mam nadzieje, że było krótko i treściwie.

    Jak TY to widzisz w obu przypadkach?.

    Dzięki z góry za odpowiedź.

    Dodam na koniec tyle, że robisz kawał dobrej roboty. W końcu znalazłem kogoś, kto przekazuje wiedzę konkretnie, unikając ogólników tak, jak to robią inni. Mówią, że masz robić “tak”, ale nie “jak?” z przykładami.

    Pozdrawiam,
    Robert”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Robert!

    Sytuacja nr 1:

    Tak, powinieneś ją spytać o numer telefonu. Dziewczyna wygląda na wstępnie zainteresowaną i jest wpatrzona w Ciebie. Sprawdź czy to z braku innych opcji czy rzeczywiście się jej podobasz, spytaj o numer i poznawaj ją na spotkaniach!

    Sytuacja nr 2:

    Dziewczyna Cię odstrzeliła, gdy parsknęła śmiechem po Twoim spytaniu o numer.

    Dlaczego?

  • Bo źle rozmawiasz.
  • Ciągle tylko zadajesz pytania.
  • Bombardujesz pytaniami.
  • Wysysasz wartość od drugiej strony.
  • To zalatuje głodem emocjonalnym.
  • Powinieneś np. sam jej kiedyś pokazać takie zdjęcia.
  • Albo podczas pierwszej rozmowy opowiedzieć historię typu: “Surrealizm? Gdy byłem w podstawówce to rysowałem sobie Asterixa i Obelixa. Nie wiem, czy to do końca surrealizm, ale sprawiało mi to ogromną frajdę, a poza tym była to moja ulubiona bajka przez pewien czas.”
  • Następnie ją pytasz, co ona rysowała w szkole albo co myśli o Asterixie, a jeśli nic, to jakie postacie lubiła.
  • I w ten sposób szukasz połączenia emocjonalnego, wspólnej zabawy
    i tematów!
  •  
    A Ty nic.

    Rozmowa się nie kleiła, ponieważ nie wniosłeś do niej nic oprócz pytań.

    Nie wniosłeś do rozmowy NIC oprócz pytań:

    zapytałem: “portrety? a poza portretami jakie zdjęcia jeszcze robicie?”

    ona: wymieniła kilka tj panoramy, krajobrazy, portrety i inne

    ja: “a który lubisz najbardziej?”

    ona: “surrealizm,”

    ja: “surrealizm? a przypomnij mi o co tam chodziło,”

    ona: “takie tam abstrakcje,”

    ja: “abstrakcje?, masz jakieś by pokazać,”

    ona: “nie przy sobie,”

    ja: “przynieś następnym razem, chętnie zobaczę co tam stworzyłaś,”

    ona: “ok.”.

    przez następne dni nie pytałem o te zdjęcia, było tylko cześć i cześć.
    Później zapytałem czy ma ze sobą, a ona:

    “nie mam, zapomniałam.”

    Zadałeś jej 5 pytań pod rząd!

    1. “jak mija dzień?”

    2. “jakie zdjęcia robicie poza portretami?”

    3. “który rodzaj zdjęć lubisz najbardziej?”

    4. “co to jest surrealizm?”

    5. “masz jakieś zdjęcia?”

    I na koniec znowu oczekujesz od niej inwestycji:

  • “to przynieś następnym razem chętnie zobaczę co stworzyłaś.”
  • A gdzie Ty jesteś w tej rozmowie?

     
    Czym Ty chciałeś tę dziewczynę zainteresować?

    Zadawaniem pytań i słuchaniem?

    To za mało.

    W kursie konwersacji wiele razy powtarzam, że musisz INWESTOWAĆ
    w konwersację i pierwszy coś opowiadać.

  • Zadawać 2 do MAKS 3 pytania, a następnie to komentować
    i opowiadać coś o SOBIE.
  • Dać się poznać.
  • Stworzyć jakiś obraz w jej głowie.
  • Rozbawić albo podzielić się refleksją!
  •  
    Cokolwiek.

    Samymi pytaniami i słuchaniem nigdy nie zwiększysz zainteresowania dziewczyny.

    Chyba, że ona leci tylko na Twój wygląd, to MOŻE same pytania wystarczą i ona zada Tobie jakieś pytanie, żebyś coś opowiedział.

    Aby rozmowa się kleiła, naucz się opowiadać.

     
    Idź na spacer i opowiadaj historie

    Odpowiadaj na pytania z kursu konwersacji na temat kojarzenia historii.

    Inwestuj NAJPIERW w rozmowę.

    Zapamiętaj to życiowe PRAWO.

    Aby coś wyciągnąć, trzeba najpierw coś WŁOŻYĆ!

    Czy to jest wystarczająco obrazowe?

    W tej drugiej sytuacji tego nie było, a Ty mimo to zapytałeś ją o numer telefonu.

    To jest tzw. ślepe pytanie o numer.

    Nie stworzyłeś z nią żadnych wspólnych emocji, tematów, przeżyć, wymiany historii.

    Jedynie Ty próbowałeś uzyskać od niej jakąś wartość typu “opowiedz o zdjęciach”
    i w sumie !!!3 razy!!! próbowałeś wysępić od niej zdjęcia.

    To kompletnie nie ma sensu.

    Najpierw to Ty musisz zainwestować.

    Sam opowiedz o zdjęciach albo przynieś swoje i spytaj o jej opinię.

    A jak się tym nie interesujesz, to zmień temat albo go zmodyfikuj.

    Ja sobie przypomniałem historię o Asterixie, bo akurat go oglądałem i rysowałem, więc jest to spójne ze mną. Poza tym temat dzieciństwa jest zawsze dobry.

    Nie znam się na fotografii!

    Z tego faktu, że się nie znam na fotografii przypominam sobie ostatnią albo jakąkolwiek historię, np.:

  • “Ja kompletnie nie znam się na fotografii. Ostatnio kupiłem sobie taki szajsowaty aparat sony za 350 zł i myślałem, że zrobi w miarę ładne zdjęcia o zachodzie słońca akurat testowałem ten aparat, jednak są trochę mało ostre i nie zdawałem sobie sprawy, że zachód słońca to SŁABE ŚWIATŁO. Jestem kompletnym naiwniakiem, jeśli chodzi o fotografię i oświetlenie. A czy Ty popełniłaś kiedyś taki błąd i miałaś potem ŻÓŁTE ZDJĘCIA?”
  •  
    W ten sposób zapodałeś jakiś temat, który ponoć JĄ INTERESUJE oraz dałeś jej MATERIAŁ, do którego ona może się ODNIEŚĆ.

    Możecie się wymienić w ten sposób życiowymi doświadczeniami i porażkami dotyczącymi fotografii.

    Ona nie zapomni tego, że opowiedziałeś jej o ŻÓŁTYCH ZDJĘCIACH, a potem ona opowiedziała Tobie o swoich fatalnych zdjęciach.

    I to jest dopiero jedna CEGIEŁKA w waszej relacji.

    Takich WYMIAN w rozmowie powinno być 3, 5 i więcej, ZANIM w ogóle ocenisz, czy zarówno ona jak i Ty chcielibyście spędzić więcej czasu razem.

    Jeśli wasza aktualna rozmowa była fatalna,
    to według kobiety taka sama będzie RANDKA!

    Więc po co miałaby podawać swój numer telefonu???

  • Najpierw zbuduj solidną rozmowę.
  • Zainwestuj w rozmowę kilkoma historiami.
  • Oceń zaangażowanie kobiety i waszą wspólną zabawę.
  • Dodawaj do historii humoru, emocji i abstrakcji.
  •  
    Jak się będziecie dobrze bawić, to powiedz:

  • “Fajnie się z Tobą gada. Jaki jest Twój numer telefonu?”
  •  
    I wtedy to ma SENS!

    Bez zbudowania połączenia emocjonalnego, wymiany historii, wspólnego śmiechu, wspólnych wyobrażeń, wspólnej zabawy w rozmowie to jest BEZ SENSU
    i NIE MA POWODU do ponownego spotkania.

    Jesteś wtedy tylko obcym gościem, kasjerem, który pyta, co słychać. Jesteś wtedy dla niej nikim i ona nic o Tobie nie wie oraz nic nie zainwestowała w relację z Tobą, oprócz tego, co sam ją wypytywałeś, ale nie dałeś jej nic od siebie.

    rozmowa z dziewczyną się nie kleiDlatego dla kobiety sama myśl
    o spotkaniu z takim facetem kojarzy się raczej z drętwą ciszą
    i prowadzeniem faceta za rączkę.

    Popracuj nad tym.

    Zacznij się pierwszy otwierać.

    Równie dobrze może się tak zdarzyć, że opowiem historię o Asterixie, a kobieta powie tylko:

  • “Spoko.” i nie będzie chciała gadać, bo nie jest zainteresowana mną albo jest ultra zamkniętą w sobie “niemową”, a wtedy zaczynam tracić cierpliwość, bo wiem, jak potem muszę się na spotkaniu męczyć, aby utrzymywać rozmowę z taką osobą! Czasem warto się spotkać z taką osobą i dać jej szansę, a czasem warto odpuścić od razu.
  • A inna powie, że to super i też lubiła tę bajkę.
  • A inna powie, że nie zna tej postaci, ale ona rysowała sobie syrenkę Ariel. Jeśli tego nie powie, to zawsze Ty możesz wykorzystać ten motyw. Prowadź kobietę
    w rozmowie, jak po sznurku, bo większość z nich same nie wiedzą, o czym mają
    z Tobą rozmawiać
    albo nie chcą zbytnio ułatwiać Ci zadania i oczekują, że to Ty będziesz przewodził w rozmowie, a one dopomogą Ci dopiero wtedy, gdy Ty pierwszy się chociaż trochę wykażesz.
  •  
    I już kręci się rozmowa!

    “Chciałaś kiedyś być syrenką?”

    I potem znowu opowiadasz historię typu:

    “Oglądałem taki film o syrence, zapomniałem tytułu, w którym bohaterowie taką sobie złowili i potem trzymali ją w mieszkaniu w wannie i musieli ciągle ją polewać wodą, żeby nie umarła. :)

    (edit: Sprawdziłem już tytuł: “Plusk”, oryginalnie: “Splash”)

    gdy rozmowa z dziewczyną się nie klei

    W zależności, czy ona zna ten film, to potem pytasz, czy chciałaby być taką domową syrenką czy bardziej taką dziką, na wolności i w jakich wodach chciałaby pływać.

    Tutaj też pojawiają się dwuznaczności odnośnie jej usposobienia i poznajesz jej charakter, czy jest bardziej domatorem czy imprezowiczką, czy lubi robić nowe rzeczy, poznawać nowe miejsca, czy lubi być sama, czy lubi się wylegiwać w wannie, a przy tym nie robisz tego przez nudny wywiad, tylko poprzez dość abstrakcyjne obrazy, wspomnienia, wyobrażenia, skojarzenia itd.

    Przy czym nie wychodzisz na faceta świnię, któremu zależy tylko na jednym, ponieważ rozmawiacie o bajkach i ciekawym filmie. To kobiety intryguje, bo nie spotykają takich gości z otwartym umysłem.

    Poprzez powyższą historię możesz również na wprost spytać, czy jest domatorem czy alkoholikiem? A może jedno i drugie?

    Tutaj specjalnie, jeśli jest to możliwe unikam tematu imprezowania, ponieważ jest to strasznie oklepany temat, więc lepiej się już ponabijać, że ona jest “domowym alkoholikiem/imprezowiczem” i spytać, czy dzwoni potem po pijaku do facetów.

    Trochę zmodyfikuj nudny temat i już jest ciekawie.

    Np. spytaj, czy lubi tańczyć w domu albo czy uczyła się tanecznych ruchów przed dyskoteką w domu. Gdy o to pytasz, to oczywiście sam też potrafisz odpowiedzieć na to pytanie i skojarzysz sobie swoją historię na ten temat.

    Ja taką mam.

    I takich przykładów mógłbym pisać jeszcze wiele stron. Tutaj chodzi o zdobycie tej UMIEJĘTNOŚCI, a to się odbywa poprzez logiczne zrozumienie, jak rozmawiać, a potem doświadczanie tego w codziennym życiu.

    W ten sposób odwracasz role w rozmowie, pokazujesz, że Ty też masz pewne obawy przed nią, że będzie np. dzwonić do Ciebie w nocy po pijaku, co z kolei snuje domysły o Twoim wysokim obyciu towarzyskim oraz pokazujesz, że rozumiesz, jakie problemy mają atrakcyjne kobiety (idioci dzwoniący po nocach, nieraz po pijaku).

    Pokazujesz tym również, że jesteś jakby “w jej lidze” i masz podobne problemy, jak ona.

    Rozbawiasz kobietę tym trochę zgrywanym, czasem przesadnym dystansem, ponieważ faceci tak się nie zachowują i zwykle mocno cisną relację do przodu zbyt szybko, tworzą presję na rozmowę o seksie lub presję na spotkanie albo są ciamajdami, którzy rozmawiają na nudne tematy albo wcale nie rozmawiają, tylko tracą głowę.

    Takie abstrakcje są zabawne!

    One też tworzą obrazy w głowie.

    Dzięki temu dziewczyna ma barwne wspomnienia z Tobą! A te wspomnienia z kolei powodują, że gdy zadzwonisz, aby się umówić, to ona będzie pamiętać:

  • z kim rozmawia
  • co razem przeżyliście
  • i czego może się mniej więcej spodziewać, tj. dobrej zabawy!
  •  
    A jeśli ją to nie bawi, to nie ma poczucia humoru, dystansu do siebie, więc nie jest dobrym partnerem do rozmowy. Jest nudna i sztywna.

    “Zawsze inwestuj w rozmowę!

    Chyba zrobię z tego nowy slogan na końcu moich maili.

    Chcesz być kreatywnym rozmówcą i mieć otwarty umysł w rozmowie z kobietą? Możesz się tego nauczyć w kursie konwersacji lub zobaczyć w demonstracjach albo na nagraniu z ukrytej kamery, w którym rozmawialiśmy o kapitanie Ameryce.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”

    P.S.

    A jaką Ty byś opowiedział historię o fotografii, aby rozkręcić rozmowę?

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 4.3/5 (6 votes cast)
    Gdy Rozmowa Z Dziewczyną Się Nie Klei... Zawsze Inwestuj W Rozmowę! , 4.3 out of 5 based on 6 ratings

    Poszukiwano

    • pawel grzywocz sztywna rozmowa
    • gdy rozmowa się nie klei

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 32 comments… read them below or add one }

    XTRO November 6, 2015 at 18:09

    Powinny byc jakieś kursy dla kobiet, jak zachowywać się normalnie, to jest smieszne że trzeba kończyć jakieś kursy żeby Ona łaskawie zechciała jak jej opowiem jakąś zabawną historyjkę to jestem mega wow a jak nie to jestem milczkiem nudziarzem itd., powinny być dla nich kursy jak od razu nie odrzucać normalnego chłopaka i jak dać mu szansę żeby poznać go lepiej, mnie osobiście już to męczy czasem myślę czy nie łatwiej iść zapłaćić i mieć święty spokój z tym ciągłym kombinowanienim jak tu się przypodobać Poza tym, czy my naprawdę jesteśmy tymi liderami- no sorry,wychodzi na to, że praktycznie, aby mieć kobietę, trzeba ustawić całe życie pod nią. Bo musisz interesować się pierdołami (kozaczek, TV itp.) aby mieć o czym z nią rozmawiać; zamiast miło spędzić czas przed kompem, musisz rypać godzinami na siłowni, niszcząc sobie zdrowie (bo zdrowy to jest spacer, a nie dźwiganie dziesiątek kilogramów); zamiast być w miłej pracy i żyć tak, jak ci to odpowiada, musisz cały czas gonić za forsą, bo może ona już myśli o rozmnożeniu się, więc będzie potrzebna kasa na pieluchy, wózek itp.; zamiast mieć stare dobre auto/komórkę/ciuchy/buty, które świetnie ci służą i są wygodne, musisz kupować gówniane łachy byle wyglądać i być cool; jeśli twoją pasją są znaczki pocztowe, to musisz ją zmienić na jakąś ?fajniejszą?.
    Podsumowując- musisz robić praktycznie wszystko, czego, gdybyś nie chciał kobiety, nie musiałbyś robić.

    Co natomiast robi kobieta, jeśli jest ładna (ty też musisz być ładny)? No, musi dbać o swój wygląd ? co ty też musisz robić. Coś jeszcze? Jako tako musi umieć prowadzić rozmowę (ty musisz w stopniu superhard) i mieć jakąś pracę (ty powinieneś mieć super pracę). Coś jeszcze ze strony kobiety? Nie ? ona może sobie czytać kozaczka (dlaczego nie poszerzy swojej wiedzy na temat samochodów, aby to ONA miała o czym z facetem rozmawiać), interesować się butami, jej dbanie o figurę sprowadza się do tego, że nie musi żreć jak świnia (facet zaś musi podnosić tony żelastwa i trzymać się białkowej diety), może być nieśmiała i zakompleksiona- bo to urocze, może mieć fochy ? bo w końcu jest kobietą, może być tchórzliwa ? bo w końcu jest kobietą, może nie umieć gotować ? bo w końcu mamy XXI wiek i faceci też gotują, może nie być pracowita ? w końcu mamy równouprawnienie(ha,ha,ha) ? więc najlepiej, aby facet też prał i sprzątał na równi. Ona nie musi umieć nic naprawić ? w końcu to zadanie faceta (on musi), ona nie musi podejmować decyzji ? w końcu to zadanie faceta itp. itd.
    Kto tu jest liderem, no sorry, spójrzcie prawdzie w oczy?

    Powinny być kursy dla nich (jak być normalną kobietą taką jak nasze matki i jak cieszyć się z prostych rzeczy) i ktoś im to powinien głośno powiedzieć bo cała sytuacja staneła już na głowie, co jeszcze mamy robić? może zabrać ją na przejażdżkę na marsa żeby zabłysnąć w tłumie….

    Reply

    Grzywocz November 6, 2015 at 21:05

    Piszesz, jakbyś przeczytał pierwszy raz w życiu wpis na moim blogu. W pozostałych artykułach znajdziesz o wiele ważniejsze cechy kobiet niż te, które wymieniłeś. Przeczytaj 10 typów kobiet, które zniszczą Ci życie oraz 4 toksyczne typy kobiet.

    Decyzja o dzieciach jest wspólna i żadna porządna dziewczyna nie będzie na to nalegać, jeśli oboje nie będziecie gotowi.

    Możesz interesować się zbieraniem znaczków, jeśli potrafisz o tym w interesujący sposób opowiedzieć, aby ona mogła też się zainteresować i wspierać Cię w Twoich pasjach. W jakiś starych filmikach na youtube wspomniałem, że czasami jakiś news z telewizji może być awaryjnym tematem do rozmowy, jednak ogólnie ostrzegam, że wiadomości, telewizja i portale społecznościowe to strata czasu oraz śmietnik, co z kolei samo w sobie jest ciekawym tematem do rozmowy. Całe to zjawisko zaniku umiejętności normalnej komunikacji twarzą w twarz.

    Kobiety też muszą chodzić na fitness, aby ich ciało było jędrne i sprężyste lub uprawiać jakikolwiek sport, bo jeśli tylko się zdrowo odżywiają, to będą raczej sflaczałe, podobnie jak facecik, który nie zaprzyjaźnił się z ciężarkami lub innymi formami treningu siłowego. Taki trening zwiększa testosteron i energię do działania w innych dziedzinach życia. Spacer jest dobry dla ludzi schorowanych. Masz jakieś negatywne przekonania na temat normalnego treningu siłowego. Jest to takie samo spłycenie tematu, jak np. narzekanie mojego dawnego znajomego, że wszystkie kobiety to szmaty.

    W swojej wypowiedzi zrzucasz całą winę na kobiety, jakie to ona są niedoskonałe, a sam się ociągasz przed pracą nad sobą. Jakie to dziecinne. Chcesz, żeby tzw. normalna kobieta była taka, jak Twoja mama? Jakie to słodkie. Chciałbyś kobiety, która nie dość, że ugotuje, upierze, przytuli, to jeszcze tyłek nadstawi. Rośnie kolejne pokolenie darmozjadów, biorących swoją nową żono-mamusię za pewnik. Czy Cię oceniam? Nie znam Cię. Oceniam Twoją postawę z komentarza. Brzmisz, jak zgorzkniały 30 latek, który jest na skraju poddania się i olania całego tematu samorozwoju, bo to za duży wysiłek.

    A sama technika z artykułu przecież nie jest jakąś fizyką jądrową. To banalne prawo wzajemności. Jak nie będziesz prowadził rozmowy z kobietą, to jej nie poznasz, bo jak się macie poznawać, skoro niewiele lub prawie nic nie mówisz.

    Takim facetom, jak Ty się chyba nie da wytłumaczyć, jak utrzymywać rozmowę. Jestem przekonany, że przynajmniej reszta z tego skorzysta.

    Po prostu ręce mi opadają.

    Narzekasz, że to kobiety powinny się nauczyć rozmawiać.

    Tak, wiele z nich powinno.

    Co nie zmienia faktu, że nie możesz zmienić świata, możesz zmienić tylko siebie.

    Bądź zmianą, którą chcesz ujrzeć na świecie.

    Dzisiejsze społeczeństwo uzależnione od psychotropów, antydepresantów i tabletek ma dzisiaj tak miękki charakter i tak szybko się poddają, że aż strach pomyśleć.

    To jest tak, jakby małe dziecko się przewróciło i powiedziało:

    “To jest bez sensu, że trzeba uczyć się chodzić. Ziemia powinna stać się bardziej płaska, żebym mógł się po niej turlać.”

    Ja wolę umrzeć na stojąco niż żyć na kolanach.

    Nie chciałem sobie pluć w twarz po wielu latach, że nie spróbowałem się nauczyć tego czy tamtego.

    A Ty masz dziecinną postawę roszczeniową identyczną, jak wielu narzekających nieudaczników z mojego otoczenia, których przestałem słuchać dawno temu.

    Jak Ci uchodźcy, którzy nie chcą zarabiać i narzekają, jak można przeżyć za 300 euro w tym kraju. Chcą co najmniej 600. Na zasiłku!

    Podobnie też według Twojego komentarza to kobiety powinny się uczyć, jak utrzymać z Tobą rozmowę, bo wnioskuję, że Tobie się nie chce umysłu trochę wysilić.

    Czy to jest Twój pierwszy artykuł z googla, na jaki trafiłeś?

    Ile czasu już interesujesz się tym tematem?

    Co wdrożyłeś do swojego życia z nabywanej wiedzy?

    Jak często zagadujesz do nowych dziewczyn?

    Ba, jak często w ogóle robisz coś niekomfortowego i nowego, aby zwiększyć pewność siebie?

    Wiesz co…

    Te pytania są bez sensu dla Ciebie.

    Takie osoby, jak Ty zaczynają się potem bronić i przekonywać mnie, jak to często wychodzą, mają tuzin pasji, jacy są w ogóle świetni, a kobiet brak.

    Najwyraźniej taka osoba jest zbyt niecierpliwa lub robi coś źle i nie chce się do tego przyznać, że mogłaby nad czymś popracować. Napisałem o tym artykuł: 5 rad, jak radzić sobie z trudnościami i przetrwać randkową suszę oraz 12 powodów, dlaczego nie masz dziewczyny oraz “Uwaga: Związek z rozsądku”

    Masz dwie możliwości. Albo znaleźć, co robisz źle i to wyeliminować, czasami jest to brak cierpliwości i nierealne oczekiwania, a czasami słaba praca nad sobą albo możesz się poddać i nic nie robić.

    Przy czym ta druga opcja jest spoko, jeśli się jakoś udzielasz dla świata. Nie każdy musi być w związku. To zależy od tego, czy masz potrzeby seksualne i emocjonalne, które zaspokaja związek. Niektórzy nie mają i nie chcą być w związku. Z kolei inni tłumią te potrzeby i wypierają to wyzwanie, jakim jest poznawanie nowych ludzi. Równie dobrze można nie sprostać wyzwaniu usamodzielnienia się i stwierdzić, że to jest w tym kraju niemożliwe i rząd powinien coś zrobić, żeby wszystkim żyło się lepiej.

    Życie to nie koncert życzeń! Jeśli chciałeś wylać swoje żale, to udało Ci się. Lepszego miejsca nie mogłeś znaleźć :D Pozdrawiam zarówno czytelników i kursantów, którzy dzięki mojej stronie zaczęli pracować nad sobą, cieszą się efektami i niekoniecznie trąbią o tym na lewo i prawo, jak i tych nadal narzekających obiboków.

    W każdej drużynie są tzw. profesjonaliści, którzy przychodzą na każdy trening oraz tzw. turyści, którzy przychodzą na trening tylko co jakiś czas. Po kilku latach różnica między nimi jest jak dzień a noc. Jako lider nie jestem w stanie nikogo zmusić do treningu. To dobrze, bo gdyby każdy mógł bez żadnych przeszkód i wysiłku osiągnąć sukces, to nie byłoby to nic warte.

    Wypaczyłeś przekaz mojego artykułu, bo wcale nie trzeba być mega wow w rozmowie. Trzeba po prostu zainwestować cokolwiek w rozmowę jako pierwszy. A jak Ci się to nie podoba, to życzę miłego milczenia. Jak umiejętnie wykorzystasz ciszę, to też możesz zbudować chemię, ale to już jest temat z głębszych materiałów oraz wymagający większej pewności siebie, a ten artykuł był tylko o zawartości rozmowy.

    Reply

    Ziomek August 11, 2016 at 10:44

    Tak niektóre sytuacjach ludzie nie mają sobie życia,i ciągłe czegoś szukają nie wiedziąć czego –tak jak kobieta.

    Reply

    Paweł November 6, 2015 at 22:44

    Święta prawda XTRO. Też wyleję swoje gorzkie żale ( 3 porażki pod rząd z bardzo pasującymi dziewczynami, żeby nie było że tak bez powodu to piszę ).
    Tak wiem że to moja wina bo nie jestem wystarczająco fajny, choć sam siebie uważam za naprawdę łakomy kąsek jak na swoje 22 lata ( twarz bym zmienił na coś a la Dicaprio choć to jedyna rzecz na która się nigdy nie ma wpływu).
    A teraz czas na hate!
    Przestrzeganie tych wszystkich zasad, nakazów, wskazówek to ciężka sprawa. Człowiek nie dość że musi się starać na uczelni, i w pracy to jeszcze pilnować się na każdym kroku przy laskach bo to ma wpływ na atrakcyjność itp itd. Bycie sobą to strzał w kolano od samego początku, no chyba że jesteś bawidamkiem. Jak są takie wspaniałe to dlaczego takie fajne laski się wiążą z przygłupami z marną wizją przyszłości? Ojjjj jaka szkoda ich będzie za pare lat…
    Jeszcze te pedalskie fryzury, i latanie do fryzjera co 2 tygodnie żeby zwrócić ich uwagę: Boże mój, jaki top knot?! Oczywiście nie mówię o swoich włosach bo jestem prawie normalny, ale sami nałożyliśmy na siebie kolejny wymóg czyli wyglądanie jak metro. To że one tak bardzo dbają o swój wygląd i że my też musimy to żaden argument, w wielu przypadkach to jest ich jedyna broń przeciwko nam więc jej używają jak tylko mogą. Z roku na rok na uczelni coraz większe zniewieścienie, jak patrze na facetów z I roku to tracę wiarę w przyszłość mężczyzn na tej planecie. Większość dziewczyn koło 20 to puste lemingi, i piszę to z wielką przykrością a nie po to żeby komuś dopiec. Może później jest lepiej ale przekonam się o tym dopiero za kilka lat. Są oczywiście i wspaniałe kobiety, ale odgrywanie całego tego teatru zniechęca do szukania ich. Gdyby jakiś starszy facet np mój ojciec przeczytał komentarz XTRO to pewnie by nie uwierzył jak to teraz wygląda. Kiedyś było dużo łatwiej, nie było tego całego internetowego gówna jak fb, jakieś snapy srapy, słit focie i smski w każdej wolnej chwili z pajacami z friendzonu. Kiedyś kobietom bardziej zależało na normalnych gościach , bo w internecie nie czekała zgraja desperatów do wyboru do koloru.
    Podsumowując : mamy posrane czasy, wszystko się pozmieniało i to niestety na gorsze.
    Przepraszam za wulgaryzmy, ale jak inaczej to ująć? Nie umiem…
    Ja na razie odpuszczam, ale życzę wam wszystkim wytrwałości Panowie. Pozdrawiam, i proszę nie róbcie z siebie pajaców i zachowujcie się jak faceci.
    Pozdrawiam też Ciebie Pawle, bo jesteś w porządku i jako jedyny w internecie pokazujesz to wszystko realistycznie.

    Reply

    Grzywocz November 7, 2015 at 10:20

    Dzięki bardzo za refleksje. Widzę, że u Ciebie jest dużo lepiej. Też miałem takie momenty, w których miałem tego wszystkiego dosyć, ponieważ ja byłem naprawdę w świetnej formie, jeśli chodzi o atrakcyjność, a te dziewczyny były właśnie jakimiś niedojrzałymi idiotkami. Jeszcze rozumiem, gdy taka dziewczyna miała jakieś przejawy resztek myślenia, niestety większość miała już jakby zgniły mózg i były kompletnie płytkie, powierzchowne, rozkojarzone.

    Niestety większość ludzi jest dzisiaj zaprogramowanymi robotami na szybką konsumpcję, potwierdzanie swojej wartości przez jakąś pseudo popularność, adorację itp. Tacy rozwojowi faceci czy kobiety to dzisiaj naprawdę jest tzw. nisza.

    Pozostaje uzbroić się w cierpliwość i zaglądać częściej w miejsca, gdzie uczęszczają ludzie, poszukujący czegoś więcej. Czasem w gąszczu przypadkowych ludzi też się znajdą normalne dziewczyny, jednak jest to mniejszość, bo albo są to jakieś zadufane w sobie lale albo nieśmiałe niemowy. Co się dziwić. Ten system edukacji jest tak zaprojektowany, żeby złamać i zniszczyć człowieka. Wspierających, inteligentnych, refleksyjnych kolegów też jest jak na lekarstwo, więc z kobietami jest tak samo.

    Pozostaje się radować, że nie jesteśmy taką samą owcą, jak wszyscy i żyć dalej z nadzieją na spotkanie kogoś choć trochę podobnego i na poziomie. Jak będziesz uczęszczał na koła i kluby zainteresowań z różnych dziedzin, np. klub mówców, sprzedawców, przedsiębiorców, lingwistów czy inne, to masz o wiele większe szanse na spotkanie kobiet na poziomie. W tych publicznych miejscach, gdzie są tzw. masy i tutaj można włączyć szeroko pojętą uczelnię jest właśnie tak, jak opisałeś, bo to jest główny nurt bezmyślnego stada.

    Ciesz się, że Ty taki nie jesteś i żyj swoim życiem oraz szukaj i otaczaj się w ogóle wartościowymi ludźmi, to już samo to sprawi Ci radość, że nie wszyscy są dzisiaj spaczeni i stworzysz sobie maksymalne szanse na poznanie wartościowej kobiety. W dobrym sensie odpuszczasz, bo takie spinanie się, że w końcu musisz kogoś fajnego poznać tylko powoduje rozczarowania i zniechęcenia. Ja dopiero, gdy tak zrobiłem poczułem prawdziwy luz. To był ten dzień, kiedy powiedziałem sobie:

    “Dość biegania za kobietami, od teraz będę rozwijał to, co mnie daje jakąś korzyść, czyli wystąpienia, taniec, towarzyskość, przedsiębiorczość, czasem coś kulturalnego, a to przekłada się na całe moje życia, na poczucie wartości, świadomość, życie zawodowe i ciekawą osobowość. Jak spotkam interesujące osoby, to bardzo dobrze, a jak nie, to nie ma to znaczenia, ponieważ najważniejsze jest to, że ja wykorzystuję mój potencjał i staję się najlepszym człowiekiem, jakim mogę być. Tak samo, jak na końcu meczu koszykówki lub kariery. Nie ważny jest wynik, jak to się nam wpaja dookoła, ważne jest to, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby być najlepszym koszykarzem, jakim mogliśmy być, sprawdziliśmy to i graliśmy na 100%.”

    Tak samo jest z każdą inną dziedziną. Moje życie mocno się zmieniało przy takim wytrwałym nastawieniu i zauważyłem, że istnieją jednak wartościowe osoby i pojawiają się co jakiś czas, więc prowadząc takie życie niemożliwe jest, aby w ciągu kolejnych 2,3,5,10 lat nie poznać podobnej osoby, ponieważ takie osoby są rzadko występującym zjawiskiem w naszym społeczeństwie, więc jak już się takie spotyka, to jest między nimi duże zainteresowanie i trzeba decydować, czy rozwijać daną relację dalej.

    Nie wiadomo, w jakim momencie życia spotkamy takie osoby, więc nie ma sensu stresować się czymś, co jest poza naszą strefą wpływu. Trzeba skupić się na samym procesie i na tym, jak dany proces zmienia nas.

    Np. dla przedsiębiorców, którzy zrealizowali swoje pomysły najważniejszy nie był efekt końcowy, tylko proces oraz to, jaką wartościową osobą musieli się stać, aby dojść w dane miejsce. Z tego jest największa satysfakcja, z tego, że staliśmy się nowymi ludźmi, którzy pokonali swoje ograniczenia.

    A do takich ludzi inni czują przyciąganie, jeśli mają okazję ich w ogóle poznać. Czyli znowu sprowadza się to do najważniejszej życiowej umiejętności, czyli funkcjonowania samodzielnie jako istota ludzka, co nie oznacza życia w izolacji, tylko radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami, trudnościami oraz umiejętność prosperowania i rozwoju, pomimo tych trudności.

    To jest właśnie definicja zdrowego poczucia wartości.

    Niestety masy, które mają sprany mózg nie mają tak silnego indywidualizmu i nie potrafią funkcjonować samodzielnie, dlatego ciągle potrzebują tej walidacji z zewnątrz, przez telefon, sms’y, facebooka, modne ciuchy, modę, bycie metro i są przez to sterowane. Są jak zombie z filmu “Worm bodies”, które zapomniały, jak to jest myśleć, komunikować się, poświęcać, słuchać, wczuwać.

    Być może zaczną się budzić pod wpływem jakiegoś impulsu, którym możesz być także Ty czy ja, chociaż często nic to nie da i odpowiedzą obroną swoich racji. Większość mas wypowiada się tylko po to, aby potwierdzić swoje racje i nic ich poza tym nie interesuje, bo oni mają wgrany program pt. popularność, walidacja, kontrola, aprobata innych. To jest cały system sterowania. Nie daj się złamać przez niego i sprowadzić do poziomu bezmyślnej owcy. Myślenie jest dzisiaj najtrudniejszym zadaniem ze wszystkich, dlatego tak mało ludzi się go podejmuje.

    Reply

    Ziomek August 11, 2016 at 10:46

    ;) )

    Reply

    Krzychu November 7, 2015 at 16:52

    Macie rację chłopaki, moje obserwacje są bardzo zbieżne z waszymi, żyjemy w popieprzonych czasach, w których bardzo wielu zwykłych acz porządnych kolesi jak my nie może znaleźć partnerki. Osobiście myślę, że to właśnie ta przeklęta popkultura zrobiła laskom galaretę z mózgów a jeszcze wcześniej tzw rewolucja społeczna, laski chcą być silne niezależne albo zwyczajnie nie chcą mieć faceta albo czekają na jakiegoś przysłowiowego księcia. Te które chcą wiążą się z największymi leszczami jakich spotkały i na prawdę trudno to wytłumaczyć ja obserwuję mnóstwo przykładów i nie widzę żadnej reguły, bo wielu z tych gości nie reprezentuje sobą nic lub niewiele…mam wrażenie, że to działa jak loteryjka w której po prostu notorycznie brakuje nam farta…no chyba, że faktycznie umiejętność pier****a głupot i gadanie dla gadania to klucz do damskich serc to sorry, ja wysiadam. I dobra uwaga, dlaczego to ja mam wywracać swoje życie do góry nogami aby przypodobać się jakiejś cizi a ona i tak pójdzie z ciapakiem albo typem w czerwonych rurkach? Skoro to ja mam być panem sytuacji to mam się jej podobać takim jakim jestem bez żadnych “apgrejdów” a jak nie to nara.

    Reply

    Grzywocz November 7, 2015 at 17:29

    Myślę, że różnica między tymi palantami a tzw. porządnymi chłopakami jest taka, że te palanty przynajmniej jakkolwiek rozmawiają z wieloma kobietami i w końcu trafi im się jakakolwiek dziewczyna, która szukała jakiegokolwiek chłopaka, a Ci drudzy rzadko rozmawiają z dziewczynami, dlatego nie czują się komfortowo podczas rozmowy i nie mają zbyt wiele opcji. Jedni i drudzy są w tak samo kiepskiej sytuacji, bo pierwsi są w związkach dla samego faktu bycia z kimś, a drudzy dużo narzekają, a mało działają.

    Reply

    XTRO November 7, 2015 at 18:19

    Paweł zjechałeś mnie równo ale ja spodziewałem się tego, dostałem już bardzo wiele zlewek BARDZO WIELE! , aż w końcu przyjałem zadsadę że robię ten pierwszy krok ale nie będę się wysilał z jakimiś zabawnymi historyjkami czy coś w ten deseń po prostu zwykłe cześć spodoboałaś mi się może się poznamy, te 4 słowa, po co się wysilać i wygłaszać poematy jak efekt jest ten sam, podchodziłem do różnych lasek do ładnych i do średnich efekt zawsze ten sam czyli zlew, (ładne można zrozumieć ale średnie że wybrzydzają to już jest kuriozum tzn że one chcą mieć kogoś ładniejszego od siebie powiedzmy że ona jest 6/10 a chce kolesia 7 lub 8 /10) ktoś powie robisz coś nie tak, ale ja wam powiem tak wyobraźcie sobie że do laski podchodzi koleś który jej się podoba ale mówi coś nieporadnie i co wieżycie że ona go zleje? a w życiu uzna to za zabawne i będzie z nim to jest odpowiedź na pytanie kolegów powyżej dlaczego laski są z kolesiami którzy nic nie reprezentują, bo pewnie reprezensyują face albo hajs. Tak że po tylu porażkach ja wymiękam i nie dziwcie mi się łącznie z Pawłem który mimio że mnie zjechał to jednak uważam że jest najuczciwszy z grona trenerów. Co do lasek no cóż są przeprogramowane przez mass media (stąd moja aluzja do naszych matek, które były normalne i wzorem kobiecości, nie że szukam mamuni która mnie przytuli do cyca jak to sugerował Paweł) i tak pozostanie pewnie przez długi czas, dodatkowo wiele wyjeżdza za granicę tam wiążą się z obcokrajowcami (wg statystyk Polacy raczej wybierają rodaczki) dlatego te , które zostału tu tak się cenią że przekracza to granice zdrowego rozsądku. Pozdrawiam i życzę sukcesów.

    Reply

    Grzywocz November 8, 2015 at 10:18

    Wszędzie odradzam słowa “spodobałaś mi się”, ponieważ od razu na tacy pokazujesz duże zainteresowanie wyglądem dziewczyny, jak każdy inny facet. Ona wie, że jest ładna. Po drugie, skoro używasz słów “spodobałaś mi się”, to znaczy, że zagadujesz w miejscach publicznych, które również odradzam, bo tam zazwyczaj dostaniesz automatyczną zlewkę, gdyż kobiety w tych miejscach mają swoje blokady przed rozmową. Gdybyś poznawał w miejscach z jakimkolwiek kontekstem, to byś nie musiał mówić jej otwarcie, że Ci się podoba, bo mielibyście jakiś temat.

    Skoro popełniasz tak karygodne błędy, to znaczy, że bardzo powierzchownie zapoznałeś się z tematyką mojej strony i próbujesz samemu wymyślić koło od nowa oraz jesteś zwodzony przez turbo-uwodzicieli.

    Wszędzie trąbię, że ja też dostawałem po takich tekstach i w takich miejscach automatycznie zlewki albo po prostu grzeczną rozmowę, z jakimiś tam wyjątkami. Ten temat był wałkowany u mnie wiele razy. Turbo uwodziciele z kolei nigdy nie przyznają się, że w taki sposób doprowadzisz do spotkania z bardzo małym albo nawet z zerowym często odsetkiem kobiet, bo wtedy cały ich marketing “poderwij prawie każdą w każdej sytuacji” by się załamał.

    Chłopie tutaj nie chodzi o to, że jesteś jakiś niewystarczająco atrakcyjny. Po prostu jak na ulicy lub w galerii podejdziesz do średnio lub mało atrakcyjnej dziewczyny, to ona Cię zleje, ponieważ sama jest nie dość, że nieśmiała, to jeszcze nie dopuszcza w swojej głowie takiej koncepcji, jak umawianie się na randkę z przypadkowym, obcych facetem z ulicy lub z galerii.

    W moich kursach i artykułach opisuję, jak rozwinąłem wysoki poziom swobody w takich sytuacjach, a przekładało się to na procent randek miernie. I to nie jest tak, jak wmawiają nam turbouwodziciele, że robiłem coś źle, bo miałem opanowane już wszystko. Opanowałem nawet te ich głupie odpowiedzi na tzw. shit-testy, gdyż oni wkręcają nam, że to wcale nie są zlewki, tylko kobiety testują naszą wytrwałość.

    Więc robiłem z siebie ultra idiotę, nie dając takiej dziewczynie spokoju i odpowiadając na jej argumenty. Nawet widziałem takie filmiki z ukrytych podejść, na których taki turbo-szarlatan-uwodziciel przekonuje logicznie kobietę słowami:

    “Słuchaj, to tylko rozmowa/tylko numer/tylko spotkanie, nie pytam Cię o ślub, bo przecież muszę Cię poznać. Mijasz każdego dnia mnóstwo ludzi i nigdy nie wiadomo, kiedy poznasz kogoś wartościowego. Uważam, że masz otwartą głowę i jesteś inteligentną dziewczyną, która niekoniecznie poznaje nowych ludzi tylko przez znajomych, ale sama potrafi decydować, z kim się spotyka. Dobra, to chodź na kawę albo wymienimy się numerami, a jak się nam nie będzie fajnie rozmawiało, to skasujemy swoje numery.”

    Tego typu przekonywanie nie działa w dłuższej perspektywie. Dziewczyna poda numer, żebyś się odczepił i nigdy nie przyjdzie na spotkanie lub asertywnie powie, że jednak nie chce wymieniać się kontaktami. Ale dla nich to jest nagranie z udanego podejścia i żółtodzioby się na to nabierają.

    A sprawdzić to możesz tylko na własnej skórze tak, jak ja to zrobiłem. Naucz się tego ich całego chłamu o pokonywaniu oporu kobiet, przekonaj 10, 20, 50, 100 kobiet do podania numeru, o ile w ogóle tego dokonasz, bo też się trzeba nieźle namęczyć. Byłem tak zdesperowany,spragniony sukcesu i wytrwały, że zrobiłbym wszystko, aby poznać prawdę i się tego nauczyć.

    Sporo już umiałem, bo jako tako poszerzałem świadomie strefę komfortu od 16 roku życia, więc w wieku 21 lat, gdy trafiłem na bajeczki uwodzenia nie byłem aż tak sparaliżowany strachem, więc w jakieś 6 do 24 miesiące opanowałem te wszystkie turbo techniki z poradników i mogłem stwierdzić, jak to jest naprawdę.
    Też właśnie stosowałem ten tekst “spodobałaś mi się” i wiele innych.

    Gdzieś po drodze podczas takiego eksperymentu sobie policzysz, że te numery z ulicy, z galerii, a czasem nawet z klubu kompletnie nic nie znaczą. Ba, samo to, że dziewczyna z Tobą gada kompletnie nic nie znaczy. A według turbo uwodzicieli sam fakt, że kobieta z grzeczności stoi i odpowiada świadczy o tym, że jest zainteresowana i chce seksu.

    Właśnie na tym się różni wmawianie sobie, że każda jest Twoja od szczerego odczytywania sygnałów zainteresowania kobiety przed podejściem i w trakcie rozmowy.

    A oni raz radzą podchodzić na oślep do każdej ładnej dziewczyny oraz pytać o numer na ślepo po każdej rozmowie, bo skoro z Tobą w ogóle gada, to według nich ona jest na “tak”, a potem nagle zmieniają zdanie i mówią, żebyś podchodził do dziewczyn, które wcześniej się np. spojrzały i taka to jest z nimi zabawa.

    Zmieniają ciągle poglądy i weź tu być mądry. Bo według nich nie ma żadnych zasad z kobietami, bo to emocjonalne istoty i wszystko jest możliwe oraz płynne. Jednego dnia ona nie chce Cię widzieć, a drugiego zmieniła zdanie i chce się spotkać. A prawda jest taka, że jej się nudzi i chce się spotkać z jakimś ciałem, które da jej uwagę i będzie ją adorować.

    Nie interesujesz takich przewrotnych i niedowartościowanych kobiet Ty, tylko Twoja UWAGA, którą one karmią swoje ego. A dla nich to jest sukces, że odzyskali dziewczynę, która sama sobie ze sobą nie radzi, przekonali przyjaciółkę lub wysępili spotkanie po miesięcznej przerwie od wymiany kontaktów. Ba, według nich kobieta zmądrzała i teraz już jest zainteresowana.

    Czyli spotkanie z kobietą, która przychodzi na spotkanie lub np. uprawia seks z braku innych opcji, z nudów, dla zabicia samotności to sukces. No tak, skoro ich jedynym celem jest seks, to dla nich to jest sukces. Przespać się z kobietą, która z nudów im na to pozwoliła. Ale dla nich to ich techniki zadziałały. Niezła iluzja.

    Z kolei, gdy faktycznie spodobali się dziewczynie i ją zaliczyli, to też ich techniki były najwyżej dodatkiem i nie spieprzeniem sprawy, ponieważ wstępnie dziewczyna była zainteresowana i pomagała im! Ale oni przypisują cały sukces swojej świetności. Totalne majaczenie i zakochiwanie się we własnej pseudo świetności.

    To ich wmawianie sobie, jak to musisz wierzyć, jakim jesteś numerem 1, jakim jesteś najlepszym wyborem dla każdej kobiety, jak ta wiara magicznie powoduje zainteresowanie kobiet. A potem wmawiają Ci, że znowu robisz coś ŹLE, nie stosujesz się do wszystkich porad, za mało podchodzisz, nie emanujesz ultra narcyzmem.

    Ci ludzie sami siebie oszukują, dlatego myślą, że mówią innym prawdę. Jeszcze im się to potwierdza, bo zaliczą znudzoną dziewczynę, która szuka wrażeń i przygodnego seksu, a czasami zaliczą naprawdę zainteresowaną dziewczynę, ale mogą ją najwyżej zranić, bo nie są w stanie jej niczego więcej zaoferować. W końcu są tacy “świetni”, że szkoda byłoby się poświęcać tylko jednej kobiecie.

    Ja mówię, że jest mnóstwo obowiązujących praw i zasad z kobietami, jak np. kobiety wybierają, musisz zdać test fizycznej atrakcyjności, one pomagają, gdy się im podobasz, im bardziej publiczne miejsce, tym mniejsza otwartość kobiet na rozmowę, więc lepiej poznawać je, gdy masz jakikolwiek kontekst albo otrzymałeś przynajmniej kontakt wzrokowy w publicznym miejscu, nie da się odzyskać zabitego kompletnie zainteresowania i wtedy kobieta tylko z Tobą tkwi oraz nie da się wywołać zainteresowania u kobiety, która kompletnie nie jest zainteresowana Tobą lub facetami, co nie ma znaczenia, bo albo ona chce gadać albo nie.

    Gdy odkrywałem te zasady, to ciągle turbo uwodziciele wmawiali mi, że to moja wina, coś robię źle, muszę więcej dotykać, być bardziej seksualny, bezpośredni i potem oglądałem jakieś filmiki, jak całują kobietę po kilku minutach znajomości.

    Nie interesowały mnie kobiety, które się całują z obcymi kolesiami po 3 minutach znajomości, więc olałem ich, ponieważ wcześniejsze metody biegania za kobietami po ulicy również się nie sprawdziły i tylko się zdołowałem, bo do pewnego momentu się uczyłem i zdobywałem pewność siebie, a potem czułem się, jak śmieć, z którym nikt nie chce się spotkać, mimo że poczyniłem ogromne postępy w pewności siebie, rozmowie, mowie ciała, seksualnej wibracji i co tam jeszcze sobie nie napiszą.

    Miałem to opanowane, ale nie da się przeskoczyć brutalnej prawdy, że TO KOBIETY WYBIERAJĄ i wtedy Ci pomagają i nie musisz być supermanem, tylko po prostu trzymać poziom zadbanego i komunikatywnego faceta, a ona nie będzie oczekiwać fajerwerków i np. proste rzeczy będą ją rozbawiać, z kolei na niezainteresowaną kobietę dokładnie ten sam sposób rozmowy nie zadziała w ogóle i to nie jest wtedy Twoja wina ani nie jest chodzi o to, że niby każda kobieta jest inna i trzeba ją jakoś totalnie inaczej podrywać, tylko chodzi o to, że jedne chcą kogoś poznać i są również zainteresowane Twoją osobą, bo w ogóle znajdują się w takim miejscu, w którym mogłyby kogoś poznać a inne nie chcą nikogo poznać oraz również nie są zainteresowana daną osobą, która podeszła.

    To, że kobiety wybierają oczywiście nie oznacza, że masz teraz czekać na cud i nie poznawać aktywnie kobiet. Często wypaczają tę prawdę turbo-uwodziciele, bo nie chcą się do niej przyznać, chociaż co raz częściej im się wypsnie, aby nie przekonywać niezainteresowanych kobiet, szanować się i skupiać się na tych, które Cię szanują i chcą z Tobą rozmawiać.

    Prawdopodobnie nie są w stanie dłużej ukrywać tego fałszu, jaki wcześniej propagowali i muszą czasami to uwzględnić, że np. oboje siebie wybieracie a nie jak wcześniej, że to my jesteśmy jakimiś wielebnymi selektorami i nagrodami. Natomiast nigdy nie chcą przyznać, że zawsze do kobiety należy ostateczna decyzja o wszystkim. Nasze zainteresowanie jest zawsze oczywiste, bo jesteśmy INICJATORAMI! Te ich teksty, w których udają wyzwanie i chcą, żeby kobieta im zaimponowała czymś poza wyglądem to jest taki żal, że aż du*ę ściska.

    Przecież to Ty podszedłeś, więc czegoś CHCESZ, więc dlaczego ona miałaby się od razu starać. Trzeba najpierw zainwestować coś w rozmowę i ocenić, czy ona chce w ogóle rozmawiać a nie od razu rzucać jej wyzwania. No ale w teorii wszystko pięknie brzmi, jesteśmy ultra nagrodą i gwiazdką z nieba, gdy podchodzimy na ulicy, bo NIKT tak nie robi. Tak, śnijmy dalej.

    Zawsze kobiety wybierają, czy w ogóle chcą rozmawiać. Świadczą o tym właśnie automatyczne zlewki, więc wmawianie sobie, że mamy nie wiadomo, jakie super moce jest naprawdę samooszukiwaniem się.

    Twierdzisz, że jestem najuczciwszy z grona trenerów?

    Po pierwsze nie jestem trenerem. Jestem takim samych mężczyzną, jak Ty i moi czytelnicy. Nikogo nie trenuję, tylko głoszę prawdę na temat kobiet i randek, ponieważ byłem oszukiwany przez turbo-uwodzicieli, aż w końcu zdemaskowałem ich sztuczki, ułożyłem sobie życie i postanowiłem się z tą turbo propagandą rozprawić i dostarczyć jakąś zdrową alternatywę, której mi brakowało i moją misją jest chronić facetów przed tą zarazą, dlatego też nie współpracuję z żadnym turbo trenerem, ponieważ wygadują bzdury i przeplatają prawdę z fałszem, a gdy tak mieszasz, to finalnie wychodzi fałsz, bo wmawia się nam, że jest możliwe coś, co jest niemożliwe.

    Mogę być Twoim internetowym przyjacielem, autorem albo napisałem ostatnio liderem, ponieważ inspiruję czytelników do zmian i wyznaczam pewien kierunek. Uważam, że ludzie, którzy biorą pieniądze za kłamstwa takie jak odzyskanie trwałego, wysokiego, szczerego (nie z desperacji, braku innych opcji, samotności) zainteresowania są krętaczami, podobnie jak podrywanie przyjaciółek i koleżanek, które już dawno ustaliły kontekst tylko przyjaźni oraz przekonywanie niezainteresowanych kobiet na ulicy i w galeriach poprzez tzw. wytrwałość, radzenie sobie z jej wyraźnym oporem jest ściemnianiem.

    Jest to żerowanie na poczuciu winy samotnych facetów, wmawiając im, że ciągle robią coś źle, a nie mówiąc o najważniejszym, że to kobiety wybierają oraz najlepiej mieć jakiś wspólny kontekst. Jest to żerowanie na nierealnych fantazjach o odegraniu się na kobietach za to, że zawsze nas ignorowały i teraz będzie można poderwać prawie każdą. Jasne.

    Dobry chwyt na skrzywdzonych chłopców. Wielu turbo trenerów jest nadal skrzywdzonymi chłopcami, którzy odgrywają wysoką wartość przed 99 zlewającymi ich kobietami po to, aby przespać się z setną i potem głosić na internecie, jakim to musisz być super pewnym siebie i wytrwałym kozakiem, aby zaliczać kobiety. Jak nie setna, to dwusetna, w końcu musi się udać, jeśli będziesz co raz lepiej udawał atrakcyjnego.

    Też tak potem myślałem, że pewnie chodziło Ci z tą matką o normalne kobiety a nie o łajzowanie. Nie chciałem Cię urazić, tylko zmotywować do mądrej pracy, bo w tej chwilę widzę, że jesteś zagubiony, odbijasz się od trenera do trenera, którzy wmawiają nam bzdury.

    Czy ja jestem jedynym rozwiązaniem?

    Nie jestem, bo Ty działasz. Przynajmniej mówię prawdę, a prawda wyzwala, zdejmuje presję, ułatwia życie. Dzięki niej wiesz, że to nie wszystko zależy od Ciebie i przestajesz się dołować, a to jest cenniejsze niż wszystkie metody przekonywania kobiet.

    Wszędzie podkreślam, że gdy chodzi np. o te techniki inwestowania w rozmowę na przykład, to musi kobieta być przynajmniej trochę zainteresowania, bo inaczej NIC nie działa. Dla moich czytelników i kursantów z większym stażem jest to tak oczywiste, że już tego nie powtarzam w nowym artykule, tylko skupiam się już na danym aspekcie.

    Powinienem dodać do każdego artykułu na samej górze napis: “UWAGA, to nie działa, jeśli dana kobieta w ogóle nie jest Tobą wstępnie zainteresowana i nie chce rozmawiać, bo ma swoje powody i preferencje odnośnie wyglądu”. To jest inny temat z tym wyglądem i chodzi o to, że każdy podoba się pewnej grupie kobiet w społeczeństwie i z nimi należy rozmawiać. Niektórym kobietom nie podoba się nawet Brad Pitt, więc tutaj nie chodzi o przystojność, tylko o indywidualne gusta kobiet.

    Nie można robić w kółko tego samego i oczekiwać innych rezultatów. To definicja szaleństwa. Jeśli więc już zaszedłeś tak daleko i sprawdziłeś, że to gadanie, jak Ci się kobieta spodobała NIE DZIAŁA, to zastanów się, czy ktoś Cię tu nie robi w konia i trzymaj się takich materiałów, które mówią, jak jest naprawdę.

    Reply

    XTRO November 8, 2015 at 18:34

    Jak już wcześniej napisałem najwidoczniej nie spełniam testu fizycznej atrakcyjności, nie mogę pogodzić się z tym że jestem olewany przez panny które w moim mniemaniu są na moim poziomie atrakcyjności, ja nie mówię o laskach w szpilkach 90 60 90, a zwykłych dziewczynach których ego sięgnęło zenitu.

    Są 2 sposoby na poznawanie czy podrywanie kobiet 1 tzw turbo na ulicy i 2 w miejscach z kontekstem. Doskonale wiem że można poderwać czy poznać kogoś np w klubie czytelnika czy na kursie jeździeckim tylko że 2 sposób ma kilka zasadniczych wad:
    1 musze się interesować czymś co mnie nie intsresuje
    2 tracę na to czas
    3 tracę nieżadko pieniądze
    4 jest tam niewielka grupa osób np 10 (tak jest na kursach tańca czy j. ang i wielu innych) niech połowę stanowią faceci, a z tej połowy co zostanie 2 kogoś mają 2 nie mają ale nie są w moim typie i 1 która załóżmy że tak szczęśliwie sie trafi że jest wolna jest w moim typie to znowu ja mogę nie być w jej typie . Sposób 2 jest dobry dla osób które chcą mieć jaką kolwiek kobietę to zawsze jest opcja że pójdzie na kurs taki czy śmiaki i z którąś się dogada.

    Podryw uliczny choć szansa trafienie którą strzeliłeś wynosi 5% może 1%, ale nic mnie nie kosztuje poza nieprzyjemnym uczuciem odrzucenia do którego można się przyzwyczaić jak do wszystkiego, nie tracę czasu bo mogę to robić przy każdym wyjściu gdziekolwiek, jest bardzo duża grupa dziewczyn z których powiedzmy 1/100 wpadnie mi w oko na tyle żeby podejść, problem jest raczej w wybujałeym Ego kobiet oraz możliwe że w jakimś irracjonalnym strachu że mogę być mordercą kanibalem sutenerem do domów publicznych, gwałcicielem itd. i ine nie poznają tak z ulicy.

    Jest jeszcze sposób 3 którego nie polecasz i sam też nie polecam – podryw w klubie jest to połączenie sposobu 1 i 2.

    Ps. irytuje mnie za to że jestm obiektem zainteresowania mamusiek (pewnie wyglądam na takiego co by się zaopiekował nie odtrącił, taki łagodny), które szukają ojca dla dziecka, jak sobie pomyślę że gdyby była 10 lat młodsza i bez dzieciaka to nawet nie chciała by ze mną gadać to mi się nie dobrze robi.

    Reply

    Anonim November 15, 2015 at 18:14

    Jest jeszcze opcja czwarta, która mi się osobiście najbardziej podoba – poznawanie sprzedawczyń, czy kobiet z Twoje okolicy, uczelni, pracy. Jest jakiś kontekst i można zagadać na jakiś konkretniejszy temat, a nie tylko “cześć, spodobałaś mi się, daj numer”. Takie kobiety są bardziej otwarte i jeśli jesteś w jej typie, do tego masz już pewną pewnośc siebie i wiedzę np. od Pawła, to początek znajomości jest już gotowy. Później już randkujesz.

    Reply

    Johnny1988 November 8, 2015 at 18:47

    btw. odnoście tego że rżekomo wiecej kobiet wyjeżdza za granicę to nieprawda!!! Więcej facetów emigruje i tam zostaje. Patrz dane GUS. Zresztą to kobiet w P-sce rodzi się troche wiecej. Zawsze możesz wyemigrować i poszukać laski gdzieś indziej jak w Polsce “wszystkie normalne wymarły” lub wyjechały.
    Życie jest proste

    Reply

    XTRO November 8, 2015 at 20:30

    Johny źle mnie zrozumiałeś ja ni episze kogo więcej wyjeżdza K czy M, ale z kim wiążą się K M jak już za granicą są. Faceci wybierają w przeważającej ilości Polki, utrzymują związki za równo na odległość tu w kraju jak i tam za granicą, natomiast Polki które biorą sobie obcokrajowców wypadają jakby z rynku rozumiesz chyba o co mi chodzi, i nie oceniam tutaj tego trendu w żaden sposób.

    Reply

    Johnny1988 November 9, 2015 at 10:18

    natomiast Polki które biorą sobie obcokrajowców wypadają jakby z rynku – haha ale faceci którze żenią się z Polkami nadal na tym rynku są??? Trendy są te same a wręcz więcej Polaków wybiera kobiety z zagranicy (dane GUS 8600m do 7600 coś tam kobiet). Ogólnie twoje żale nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Paweł mówi wiele rzeczy dobrze ale w wielu bardzo bardzo się myli (po prostu nie ma dostatecznie wiedzy i kompetencji), co nie zmienia faktu że jest to bardzo dobry zbiór informacji i obserwacji.
    Podryw uliczny – hmmm cóż jeśli stosujesz prostackie teksty tych pajaców co robią z tego biznes to efkt do dupy.
    Jeśli przemodelujesz podryw uliczny i zrobisz z tego “kontekst”, w którym ona myśli że to przypadek i przeznaczenie postawiło Cię na jej drodze. To zupełnie się to zmienia i nagle w ciągu 1 dnia możesz wyrwać 3-4 i więcej lasek zależnie od ilości czasu jaki poświęcisz.
    Ja podrywam dziewczyny tylko na ulicy i wszędzie gdzie jestem, z racji tego że po klubach nie chodzę ale…. robie to inaczej. Teraz będąc chwilowo w Polsce bez znaczenia czy jestem w Meksyku, Ekwadorze, Boliwii czy Chinach. Wszystkie kobiety poderwałem na ulicy i każda z nich przyszła na spotkanie, to generalnie ja nie chciałem się bardziej angażować. Niestety nie zdradze mojej metodyki bo sam ja wypracowałem i jest bardzo skuteczna i co ciekawe prosta.
    Pamiętaj ludzie którzy robią pieniądze robią je niezależnie czy jest kryzys czy nie, niezależnie czy ich branża jest pozornie do dupy czy nie wszystko to kwestia innowacji i elastyczności. Rzekomo meksyk jest do dupy, słyszałem że tu się nie da żyć i zarabić nawet na przetrwanie. Ale rzeczywistość będzie taka jaką sobie sam stworzysz.
    Ludzie którzy poznają kobiety poznają je bez względu na to jakie są czasy i czy są ludzie zepsuci czy nie. BTW moje personalne doświdczenie mówi że tych normalnych ludzi jest więcej niż mówią pozory. Często ludzie grają kogoś żeby być społecznie akceptowalnym. Jeśli zaczniesz poznawać ludzi w każdych sytuacjach i nauczysz się PRZERABIAĆ SYTUACJE NA TZW PRZYPADKOWY KONTEKST zawsze będziesz odnosił sukces. Nie zdradze szczegółów ale to i tak duża wskazówka.

    Sory za literówki rzadko pisze po polsku.

    Reply

    Grzywocz November 9, 2015 at 10:26

    Dzięki za powiew pozytywnego myślenia. Ja tłumaczę w moich kursach, jak tworzyć tzw. sytuacyjne rozpoczęcia rozmowy, które są zawsze bardziej naturalne niż jakikolwiek tekst, pasujący do każdej dziewczyny. Oczywiście, że można tak rozpoczynać rozmowę również na ulicy lub w galerii, tylko musi to być przy okazji codziennych czynności, zrobione w naturalny sposób. Nie mam siły ani czasu powtarzać tego na okrągło, dlatego wypunktowałem powyżej ten absurd takiego sportowego biegania za tuzinami kobiet i recytowania podobnych tekstów.

    Reply

    Johnny1988 November 9, 2015 at 15:24

    Nie ma za co szeryfie. Wiedzę, że szczerze i z oddaniem dążysz do bycia rzetelnym i idzie Ci to wspaniale i jeśli będziesz rozwijał się w obrębie wielu nauk (bo właściwie temat którym się zajmujesz to dziedzina interdyscyplinarna) naprawdę będziesz perfekcyjny. Jestem na bieżąco w twoich materiałach, ale nie doczytałem lub przeoczyłem czy ożeniłem się z twoją dziewczyną? Jeśli uważasz to pytanie za inwigilujące i niegrzeczne (cóż sam je uważam za niegrzeczne, ale ciekawość jest silniejsza) po prostu usun ten komentarz, zrozumie to jako ochronę swojej prywatnośći.
    Powodzenia

    Reply

    Grzywocz November 9, 2015 at 15:49

    Od początku mojej strony do teraz wychodzę z założenia, że informacje na tej stronie sprawdzają się bez względu na to, czy jestem w związku czy nie, dlatego nie traktuję kobiety i związku jako jakiejś karty przetargowej do mojej wiarygodności. Czasem kusi mnie, żeby się bardziej ujawniać, ale uważam to za niepotrzebne obnażanie się i przekonywanie na siłę. O ślubach mówiłem w module o seksualności.

    Reply

    Johnny1988 November 9, 2015 at 16:47

    Rozumie, pytanie motywowane było ciekawością, nie man nic wspólnego z pragnieniem podważenia twoich kompetencji lub skuteczności twoich metod, odnosiło się po prostu do kwestii “a jak ty osobiście zrobiłeś w życiu”. Szanuje twoją prywatność i dziękuję za odpowiedź

    Reply

    Johnny1988 November 9, 2015 at 15:26

    *miało być czy ożeniłeś się ze swoją dziewczyną tzn czy wzięliście ślub..

    Reply

    XTRO November 9, 2015 at 18:06

    johny nie twierdzę że nie masz racji, w głowie lasek jest rzeczywiście obraz że poznaje tego jedynego gdzieś przypadkiem, że nie jest to zaplanowane podejście itd, zakładam że pytasz o drogę albo o opinię lub prosisz o pomoc w czymś tam, zadałeś pytanie Pawłowi okey a czy ja moge Tobie zadać podobne ? też z czystej ciekawości na ile siebie oceniasz chodzi o wygląd w skali 1-10? Ja siebie na 5 – 6 co oznacza przeciętniak. może po prostu idzie Ci tak łatwo nie dlatego że masz jakiś super system tylko ogólnie masz branie, czekam na odpowiedź o ile chcesz odpowiadać.

    Reply

    Grzywocz November 9, 2015 at 18:57

    Osobiście uważam, że to jest bez sensowne z dwóch powodów.

    1. Twoja ocena wyglądu zależy od poczucia wartości. Ja np. mam krzywe zęby, duże oczy, 2 metry prawie wzrostu, raczej szczupła budowa. Kiedyś dawałbym sobie na takie skali 2. Teraz uważam, że moja wartość nie zależy od wyglądu. Dałbym sobie między 8 a 10, ale jakie by to miało znaczenie bez charakteru? Żadne!

    2. Po drugie kobiety różnie reagują w różnych miejscach i sytuacjach. Np. na youtube wyzywają mnie kobiety i mężczyźni, że nigdy by na mnie nie spojrzała albo mam kiepski styl. Youtube charakteryzuje się hejtem, więc tak mnie niektóre osoby oceniają. Podobnie inaczej mnie oceniają kobiety na ulicy -> “palant, za kogo on się uważa, gagatek, myśli że mnie zbajeruje na ulicy.” Z kolei w sytuacjach towarzyskich wszystko jest możliwe, bo kobiety mogą wtedy myśleć: “Co to za towarzyski i inteligentny facet. Muszę sprawdzić, kto to.” Poza tym niektóre kobiety w takim miejscu z kontekstem trzymają się raczej ode mnie z daleka, bo coś tam (zbyt wysoki, zbyt pewny siebie, zbyt młody, zbyt dziecinna twarz, zajęta), a inne będą się na mną mocno interesować. To już zależy od ich indywidualnych preferencji kobiet.

    Z Twoich narzekających wypowiedzi wnioskuję, że masz słaby charakter i to odpycha kobiety. Pachniesz desperacją i brakiem pewności siebie. Zapisz się na Toastamsters, rozwiń pewność siebie, to wtedy ta negatywna aura zniknie. Ucz się bezinteresownej miłości i tworzenia wartości bez względu na to, czy coś z tego masz czy nie. Czerp radość z samego faktu budowania swojego charakteru oraz ciekawość z poznawania ludzi.

    Zgadzam się natomiast z tym, że na ulicy decyduje głównie wygląd, ponieważ nie masz nawet czasu ani warunków do pokazania charakteru. Całe otoczenie działa na Twoją niekorzyść, bo jesteś samotnikiem, bez znajomych, bez celu, bez zainteresowań i pasji, który błąka się po ulicy, jak sęp szukający ofiary. Wychodzisz jakby z ramy menela. To nie są korzystne warunki do poznawania się. Z kolei jeśli akurat jedziesz lub wracasz z dodatkowych zajęć, to już masz jakiś cel, zainteresowania i to może być tematem do rozmowy z dziewczyną w autobusie lub gdzieś po drodze na ulicy. Różnica jest ogromna, bo jeden facet faktycznie gdzieś zmierza i ma tylko chwilę, a drugi musi kłamać, że zaraz idzie do znajomych. To ogromnie wpływa na spójność i poczucie wartości.

    Dałeś sobie mocno sprać mózg tym kadzeniem turbo-oszustów, że na ulicy masz niby większy wybór i cuda wianki. Wcale nie chodzi się na popołudniowe zajęcia na coś, co Cię nie interesuje, tylko idziesz tam właśnie rozwinąć umiejętności towarzyskie, które przecież Cię interesują. Z kolei czy interesuje Cię pałętanie się po ulicy i zaczepianie przypadkowych dziewczyn, bardzo często w wieku liceum lub mężatki? Wcale nie ma jakiegoś super wyboru na ulicy, jeśli nie jesteś na dworcu największych miast w Polsce. Więc to Cię interesuje? Tzw. poznawanie kobiet na ulotkarza? Mnie to nie interesowało i nikogo normalnego to nie interesuje. To pranie mózgu. Ludzie tak się nie poznają. Ludzie poznają się przez jakiś kontekst a nie od tak sobie. Walczysz wtedy z uprzedzeniami społecznymi kobiet. Startujesz po prostu z przegranej pozycji. A skutek tego jest taki, że szukasz kolejnych przyczyn takiego stanu rzeczy. Może wygląd, może za mało dotyku, może za słabe historie, może nie takie teksty, może za słaby kontakt wzrokowy, może zła mowa ciała, może zły ubiór, może za mało pewności siebie, może za dużo pewności siebie i ona się boi, że jesteś podrywaczem. To jest bez sensu. One po prostu nie chcą się tak poznawać albo bardzo mało prawdopodobne jest trafienie na ulicy akurat wolnej kobiety, w podobnym wieku, której się na dodatek spodobasz fizycznie. To szukanie igły w stogu siana.

    Reply

    Johnny1988 November 10, 2015 at 11:43

    Cóż to trudne wg. mnie wygląd nie jest żadną miarą człowieka. Tak obiektywnie sam wygląd to gdzieś z 2/10.

    Reply

    XTRO November 10, 2015 at 17:13

    zależy jakiej używacie skali dla mnie 10 to powiedzmy Ricki Martin czy Iglesias czy Ronaldo czyli to co kochają kobiety (polecam wam obejrzeć tajemnice sexapeallu – zajebisty dokument na temat relacji damsko-męskich po obejrzeniu tego może łatwiej będzie wam umieścić się na skali) brunet o smukłej twarzy aj eżeli dajecie sobie 10 a dziesięć to top skali to bardzo wysoko siebie cenicie, kolega jonny dał sobie 2 czyli musisz być niski gruby pryszczaty, bo 1 to sam dół skali czyli osoba musiałby być piegowata i z jakimiś defektami np garb czy coś. Co do wyglądu powiem wam że jest to sprawa kluczowa. Atrakcyjne osoby często mówią że ich popularność bierze się z ich siły charakteru ze coś sobą reprezentują ale prawda jest taka że doszli do tego właśnie dzięki wyglądowi. Atrakcyjni ludzie przyciągają innych co powoduje że ich mózgi są dużo silniej stymulowane poprzez nowe kontakty niż ludzi mało atrakcyjnych. Znałem ziomka który był totalną ciapą nie potrafił nic powiedzieć przy kobietach, przebywał wyłącznie w męskim towarzystwie kumpli ale był dość atrakcyjny dla lasek no i co ?? Po pewnytm czasie one same go wciągneły i wyrobiły, koleś jest nie do poznania, dusza towarzystwa, no i co na to powiecie, gdbyb nie wygląd siedział by pewnie po dziś dzień pod blokiem z puszką piwa.
    Tutaj macie przykłąd kolesia który może i zrobił z siebie idiotę ale na pewno nie można mu zarzucić że jest osobą nieśmiałą , jest też dobrze ubrany a mimo to dostaje na portalu ostre bęcki nie tylko pod adresem tego co wyczynia ale i pod jego wyglądem a przecież nie jest jakimś grubasem czy nie wiadomo kim zobaczcie sami http://www.pudelek.tv/video/HIT-SIECI-Tak-wygladal-wystep-muzyczny-podczas-wyborow-Miss-Polski-Wielkopolski-10432/14/#comments
    no i jak to jest z ta pewnością siebie??

    Reply

    Grzywocz November 11, 2015 at 11:22

    Przecież ten temat jest przewałkowany w moich materiałach z każdej strony. Tak, kobiety zwracają dużą uwagę na wygląd faceta, mają swoje upodobania, które mogą się trochę zmieniać pod wpływem naszej osobowości, ale nie muszą, bo po prostu musimy się jej chociaż trochę podobać fizycznie. Turbo-uwodziciele przekonują, że każdą kobietę możesz przekonać, bo niby często występują sytuacje, że na początku dziewczyna nie była zainteresowana w ogóle, a potem zmieniła zdanie. Prawda jest taka, że jak kobieta zmienia zdanie z “nie” na “tak”, to robi to z nudów, z braku asertywności. A dla turbo-akwizytorów to już nie jest “uwodzenie”, bo dla nich “uwodzenie” to przekonywanie niezainteresowanej kobiety, żeby była zainteresowana, czyli taka matrymonialna akwizycja. Z kolei fakty są takie, że kobiety wybierają i musimy zdać tzw. test fizycznej atrakcyjności, czyli podobać się jej chociaż trochę fizycznie. Jak tego nie ma, to żadna gadka nie pomoże. Jeśli mamy przystojnego faceta i przeciętnego, to ten pierwszy otrzyma większe początkowe zainteresowanie, bo zwraca bardziej uwagę, jednak jeśli będzie miał słaby charakter, to spali swoje szanse lub zwiąże się z powierzchowną kobietą, której zależy tylko na wyglądzie. Natomiast ten przeciętnie wyglądający facet otrzyma mniejsze początkowe zainteresowanie, jeśli w ogóle zda test fizycznej atrakcyjności, jednak może potem za pomocą charakteru i zasad atrakcyjności bardzo mocno zwiększać jej zainteresowanie i wyeliminować przystojniejszych konkurentów. Poza tym nie musisz wyglądać przeciętnie. Jeśli jesteś zadbany, dobrze ubrany, masz zadbaną sylwetkę, fryzurę, skórę, zęby, paznokcie, to i tak jesteś lepiej wyglądający niż 80% facetów. Przez ten test fizycznej atrakcyjności słabi mentalnie faceci się poddają i zrzucają całą winę za swoje niepowodzenia na wygląd. Nie potrafią się zdystansować od wyniku rozmowy z kobietami oraz traktować tych rozmów, jak przyjemności i cennego doświadczenia, tylko traktują to jak obowiązek, statystykę i potem dołują się, że jeszcze nie mają dziewczyny lub randek. A to już jest problem psychiczny, że zamiast traktować wszystko, jak cenne doświadczenie, radość z przeżywania czegoś nowego, to robią z tego sprawę życia i śmierci, być mężczyzną lub nie być. To, że kobiety zwracają uwagę na wygląd i mają bardzo różne gusta, to jedna sprawa, a to jak sobie z tym radzisz to druga sprawa. Obwinianie czegokolwiek nic nie daje. Możesz jedynie poprawiać to, co w Twojej mocy, a resztę zaakceptować. O tym, na co zwracają uwagę kobiety w wyglądzie pisałem np. tutaj.

    Reply

    Adamnnn November 12, 2015 at 18:02

    Pawle.Po co tak w ogóle nam dziewczyny? Na co to komu? Naszych problemów nie rozwiązują, a co najwyżej narobią nowych. Że sinle są niby samotni? A co ze znajomymi, przujaciółmi i rodziną? Że nie realizmujemy potrzeb seksualnych? Przecież mamy masturbację, a nawet jak ktoś z niej nie korzysta to organizm sam to wyreguluje polucjami. Więc na co komu czytanie, trenowanie i dokształcanie się? Po co tracić tyle czasu? Proszę mnie uświadomić, co jest fajnego w związkach.

    Reply

    Grzywocz November 13, 2015 at 17:40

    Często powtarzam, że kobieta nie może być celem naszego życia i nie rozwiązuje wszystkich problemów. Ba, nawet nie rozwiązuje fundamentalnego problemu, jakim jest Twoje pytanie. Pytanie po co? Po co cokolwiek robić? Po co żyjemy? Jaki jest tego wszystkiego sens? Czy kobieta w czymkolwiek pomaga czy może utrudnia? Ja na poziomie dyskusji w komentarzach odpowiem na to tak. Podczas naszego ludzkiego życia warto doświadczyć prawdziwej miłości, jaka może powstać między kobietą i mężczyzną. Jest to szczególna więź, ponieważ jesteśmy od siebie tak różni i dzięki temu możemy sobie pomagać i wzbogacać nasze życie na wielu poziomach. Z najniższego poziomu fizjologicznego kobieta i mężczyzna pomagają sobie w codziennym życiu, zaspokajają swoje potrzeby seksualne, uczą się kochać i być kochanym, a także przedłużają gatunek ludzki. Związek jest też sprawdzianem naszej osobowości, demaskuje słabości, jest także wyzwaniem życiowym, podobnym do usamodzielnienia się od rodziców. Czy każdy musi być w związku? Oczywiście, że nie. Jedni się do tego nie nadają i w obecnym stanie przyniesie to więcej szkody niż pożytku. Inni nie odczuwają potrzeb seksualnych. Inni dobrowolnie rezygnują z tych potrzeb i pielęgnują inne relacje, które nie są seksualne. Zdecydowanie lepiej jest być samemu niż z niewłaściwą osobą. Z kolei nawet z najwłaściwszą osobą nie będzie łatwo wytrzymać w spokoju do końca życia i jest to trudne zadanie, wymagające odpowiednich fundamentów komunikacji, niezależności emocjonalnej, wspólnych wartości, kompromisów, czyli ogólnie wysiłku. Z kolei, idąc przez życie z drugą osobą daje to również wiele pomocy, jak wzajemne towarzystwo, emocjonalne wsparcie, wspólne zarobki i dom, działanie drużynowo, zaspokojenie seksualne. Podobne pytanie do Twojego powinno się pojawiać w przypadku decyzji o dzieciach. Po co w ogóle mieć dzieci? Po co się wysilać? Tutaj odpowiedź jest podobna, jak po co być z kobietą? To zależy od tego, co masz do zaoferowania kobiecie lub dziecku, czego możesz ich nauczyć, jakimi wartościami chciałbyś się z nimi podzielić? Jeśli nie masz się czym podzielić w romantycznym związku czy w rodzicielskiej relacji poza materialnymi rzeczami, to faktycznie nie ma sensu takich relacji tworzyć. W trakcie życia może się zmieniać pragnienie takich relacji. Raz człowiek jest zraniony i nie chce nigdy związku, inny nauczył się funkcjonować samodzielnie i nie spieszy mu się do związku. Może zmienią zdanie, gdy spotkają kogoś odpowiedniego, może nie. Może sami najpierw staną się odpowiednią osobą, może nie. To jest wolny wybór każdego człowieka i nie należy ulegać tutaj żadnej modzie i presji społecznej oraz zdawać sobie sprawę, po co to robimy albo dlaczego tego nie robimy, aby przypadkiem nie przyjąć leniwej postawy typu: “poznawanie nowych ludzi jest trudne, więc po co to robić.” Równie dobrze można zrezygnować z większości normalnych wyzwań życiowych i potrzeb. Czy taka osoba jest jakaś gorsza? To właśnie zależy od tego, czy robi to z wygody, lenistwa, egoizmu, izolacji czy ma w tym jakiś wyższy cel i realizuje inaczej te zadania życiowe, jakimi są praca i uczenie się miłości do innych.

    Reply

    XTRO November 12, 2015 at 18:19

    Pewnie dziwisz się Pawle po co wałkuję temat , na który wielokrotnie już pisałeś , ano po to by uświadomić paru chłopakom , którzy będą to czytać że dbałość o wygląd czyli modne ciuchy fryz czy nawet soloar, to jakieś 0,25+ do waszej atrakcyjności natomiast dobre gadane to kolejne 0,25+ nie ma czegoś takiego że jesteś jak np ja 5 i założysz ciuchy już robisz się automatycznie 7 a jak masz gadane to jesteś już 9, NIE , nie jesteś nawet 6, jesteś 5,5 tak to mniej wiecej działa, tak to wynika z moich obserwacji, czy warto się starać ? myślę że tak zawsze te 0,5+ plus przekłada się w statystyce na kilka wiecej kobiet zainteresowanych , ale myślę że nie warto inwestować przesadnie dużo a raczej zaryzykowałbym stwierdzenie że lepiej dać minimalnie tyle aby wyglądało to optymalnie dobrze. Niepotrzebne wyskakiwanie z kasy nie uczyni z was Adonisów. Toi tak jakbyście szli na piechotę z krakowa do warszawy a ktoś zaproiponowałby wam podwózke za 200 zł do kielc, niby bliżej ale za tą kase spodziewalibyscie się czegoś znacznie lepszego np przelot samolotem taka małą dygresja. Mała uwaga jeśli jesteś np 6,7 czy 8 to wygląd + gadka daję wiecej punktów atrakcyjności np będąc 9 jeśli masz gadane + styl to laski mogą sikać w majtki na tój widok jakbyś był 10. Ale i odwrotnie im mniej atrakcyjny jestes tym mniejsze ma znaczenie gadane + styl.

    Reply

    Grzywocz November 13, 2015 at 18:00

    Takie obliczenia są bardzo subiektywne, natomiast zaobserwowałem pewną zasadę, o której mówię w moich materiałach. Chodzi o to, że zazwyczaj pary dobierają się na zasadzie podobieństw, to znaczy, że ludzie w związkach dobierają się z osobami o podobnym poziomie atrakcyjności albo nawet kobiety chcą, aby facet był trochę lepszy od nich. Często pary mają podobne cechy wyglądu albo są na podobnym poziomie atrakcyjności. Od tej zasady są wyjątki! Całe zamieszanie polega na tym, że turbo-uwodziciele wmawiają nam, że każdy z nas może być tym wyjątkiem. Każdy z nas może być tym łysym, bogatym, brzydalem, który idzie z gorącą kobietą, a ona nie poleci na nasze pieniądze, tylko na naszą fantastyczną osobowość. Będąc nazwijmy to brzydalem bardzo, bardzo ciężko znaleźć dziewczynę, która będzie bardzo ładna i dostrzeże jakiś cudowny charakter faceta. Niestety oceniamy książki i ludzi po okładce, a dopiero potem resztę. Przy czym określanie siebie samego brzydalem to bardzo subiektywne podejście, można bardzo wiele poprawić sylwetką, ubraniem, zadbaniem i właśnie charakterem, chociaż jeśli ktoś jest po prostu ewidentnie jakiś krzywy, nieurodziwy, to po prostu będzie mu bardzo ciężko znaleźć dziewczynę, która bardziej skupia się na wnętrzu niż na opakowaniu. Po prostu mało jest takich ludzi w ogóle, których bardziej interesuje serce człowieka niż jego wygląd. Z kolei jeśli jesteśmy np. odpychający dla danej kobiety, to żadne złote serce i samczy charakter tego nie zmienią. Takie są fakty i każdy brzydal powinien się z tym pogodzić zamiast prać sobie mózg ślepą wiarą w swoje wewnętrzne moce. Należy wtedy poznawać dalej dziewczyny i szukać takiej, która zwróci uwagę na więcej niż wygląd. Nigdy nie wykluczaj, że takiej nie spotkasz. Nie ma sensu takie gadanie, że jesteś skazany na odpychającą dziewczynę. Nie bierz również personalnie moich komentarzy, ponieważ są one wysyłane do totalnie nieznajomego człowieka przez pryzmat moich własnych doświadczeń. Np. mam krzywe zęby, ale pokochałem je, więc niejedna atrakcyjna kobieta o idealnie prostych zębach nie robiła mi z tego powodu problemu, a nawet komplementowała naturalność mojego uśmiechu. Kiedyś miałem fobię, że jak się uśmiechnę, to każda dziewczyna ucieknie. Także część sukcesu jest zewnętrzna, a część wewnętrzna. Niemal każdy facet użala się nad swoim wyglądem bardziej lub mniej. Nie ma sensu tracić czasu na coś, na co nie masz wpływu. Zaakceptuj swój wygląd i udowodnij kobietom, że masz do siebie dystans oraz nabijaj się z kobiet, że pewnie patrzą tylko na wygląd i są powierzchowne oraz żartuj z siebie, że jesteś bardzo przystojny i wiele kobiet próbuje Cię wykorzystać. W ten sposób pokazujesz, że nie jesteś niewolnikiem swoich słabości i większej ilości kobiet spodoba się Twoja odwaga, mądrość i poczucie humoru. Mając takie negatywne przekonania na swój temat, ukrywając je za pomocą jakiejś zabawnej gadki bez szczerej samoakceptacji działa to odpychająco na kobiety i w ogóle ludzi.

    Reply

    Anonim November 15, 2015 at 18:25

    Ja tam myślę, że kobiety pociągają bardziej inne cechy niż wygląd. Zresztą co do wyglądu mają one dosyć zróżnicowane typy. Taka np. Monica Bellucci. Czy Vincent Cassel jest piękny? Raczej nie, a ona pewnei była w niego zapatrzona jak w obrazek. Popatrzcie na pary w Waszym mieście, otoczeniu. Te najatrakcyjniejsze i najfajniejsze kobiety jakich mają mężów? Ja u siebie widzę, że są to normalni faceci. Niebrzydcy, ale też nie modele-gogusie a la Ronaldo. Takich to mają raczej dyskotekowe dziewczyny. A te atrakcyjne fizycznie, ale też normalne i inteligentne, które nadają się do stworzenia szczęśliwej rodziny często mają normalnych facetów. Bardziej tu się liczy charakter, zaradność, inteligencja, dowcip, odpowiedzialność – tak myślę. No i pewnie w typ konkretnej kobiety musisz się wpasować, jak jak i ona w Twój. Ale nie trzeba być Alvaro z siłowni, żeby mieć świetną kobietę. Takie jest moje zdanie.

    Reply

    Grzywocz November 16, 2015 at 09:15

    Dokładnie! Co do M. Bellucci, to pary z tzw. wyższych sfer dobierają się spośród osób z takich właśnie sfer, dlatego pary np. z Hollywood nie dostarczają żadnych informacji na temat istotności wyglądu faceta, bo oni ze sobą są ze względu na środowisko biznesowe, kontakty, wizerunek. Z kolei w normalnym życiu właśnie o to mi chodzi, co napisałeś. Jeśli ktoś np. uważa siebie albo obiektywnie nie jest zbyt urodziwy, to ma doprowadzić się do stanu NORMALNOŚCI, a reszta to charakter. Normalne, ładne dziewczyny oczekują normalnego, niekoniecznie ładnego faceta z męskim charakterem. Takie narzekanie na to, że one patrzą tylko na wygląd jest zwalaniem winy na zewnętrzne czynniki, na które nie mamy wpływu, czyli na swoją urodę i gusta kobiet, a to jest stratą energii i emanowaniem wręcz trującą energią.

    Reply

    XTRO November 13, 2015 at 23:31

    No i tu jest samo sedno, tereaz mogę się podpisać pod tym co napisałeś Paweł w 100% , widać że nie jest to czysty marketing a realna rzeczuwistość tak to właśnie wygląda, laski szukają ładniejszych facetów tak samo jak potrafią całymi dniami łazić po galeri w poszukiwaniu najładniejszej torebki tylko po to żeby pochwalić sie przed koleżankami to działą na takiej samej zasadzie.

    Pozdrawiam

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: