Wieczny Brak Powodzenia U Dziewczyn – Jak Mieć Powodzenie U Dziewczyn?

by Paweł Grzywocz on 31 March 2017

“Dobra praca i ciekawe pasje to właściwie żadna zmiana
w samych relacjach z kobietami, bo można dalej być po prostu NUDNYM ROZMÓWCĄ i ZBYT MIŁĄ ŁAJZĄ, więc te wszystkie sukcesy wtedy nic nie nie dają.

brak powodzenia u dziewczyn jak mieć powodzenie

“Potrzebna jest gadka i pewność siebie z kobietami a nie sama zaradność życiowa, która nic nie da, gdy jesteśmy po prostu nudni, spięci, zamknięci, cisi, nie zagadujemy, nie flirtujemy, nie jesteśmy żadnym wyzwaniem ani tajemnicą itd. Można sobie te wszystkie sukcesy wsadzić bez ATRAKCYJNEJ OSOBOWOŚCI, chyba że szukamy blachary.”

Jak mieć powodzenie u dziewczyn? Trzeba rozwinąć pewność siebie
w kontaktach z kobietami, interesującą osobowość i gadkę.

To sprawi, że wieczny brak powodzenia u dziewczyn stanie się tylko zabawnym wspomnieniem.

Brak powodzenia u dziewczyn – jak się zmienić i mieć duże powodzenie?

Czy brak interesującej osobowości i gadki przesądza nasz los i mamy zostać wtedy ofiarą, która się poddaje i twierdzi, że:

  • “Nie nadaję się do związków.”
  • “Nie mam tego czegoś.”
  • “Nie jestem atrakcyjny dla kobiet mimo zaradności i zadbanego wyglądu”
  • “Czy powinienem zrezygnować z dążenia do związku?”
  • “Mam 20 lat albo 30 lat i nadal nie mam ani nigdy nie miałem dziewczyny”
  • “Jak radzić sobie z brakiem powodzenia u dziewczyn?”
  • Poniżej dowiesz się, jak zwiększyć powodzenie u kobiet i przestać uzależniać swoje poczucie wartości od rzeczy, które niewiele dają w kontaktach z kobietami.

    * Disclaimer:

    W skrócie brak powodzenia u dziewczyn bierze się zawsze z tego samego powodu, czyli brak zagadywania do dziewczyn twarzą w twarz i ewentualne liczenie na cud
    w Internecie, a w przypadku jakiegokolwiek zagadywania do dziewczyn robienie tego
    w sposób niewłaściwy, czyli albo zbyt desperacki, oczywisty, oklepany np. “Umówisz się ze mną?” bez żadnego flirtu, emocji, tajemniczości, wyzwania.

    Albo w sposób zbyt łajzowaty, bezpieczny, schematyczny, nudny, czyli stereotypowe rozmawianie o szkole, pracy w nudny sposób, gloryfikowanie dziewczyny, jakby rozmawiało się z jakimś bóstwem, tchórzliwość, brak zdecydowania i prowadzenia, brak luzu, relaksu, zabawy, wyzwania i wzbudzania ciekawości.

    W skrócie wieczny brak powodzenia u dziewczyn bierze się z braku działania lub niewłaściwego działania.

    wieczny brak powodzenia u dziewczynCzyli jak w każdej dziedzinie. Jeśli coś nie wychodzi, to znaczy, że nic nie robimy, aby nauczyć się to robić lepiej albo robimy to nieudolnie, błędnie, szybko się zniechęcamy, gdy nauka nowej umiejętności sprawia trudności.

    Poniżej czytelnik buduje sobie ego, jaki to jest wspaniały, bo przecież ma dobrą pracę, zadbany wygląd i ciekawe pasje.

    I co z tego, skoro nie potrafi, a właściwie nie chce nauczyć się zagadywać do dziewczyn. Jakby chciał, to by to robił i się uczył.

    Nie napisał o tym NIC! Zero informacji o tym, jakie materiały przestudiował, jakie robił ćwiczenia, jakie metody rozmowy i atrakcyjnych zachowań zastosował.

    Nic. Zero. Pustka.

    EPICKIE ŁAJZOWANIE:

    Skoro nic o tym nie napisał, to znaczy, że nic w tym kierunku nie zrobił. Myśli sobie,
    że dobra praca, ciekawe hobby i zadbany wygląd wszystko mu załatwią i dziewczyny powinny się nim z tych powodów interesować.

    A tak naprawdę NIE CHCE SIĘ PRZYZNAĆ przed samym sobą, że ma problem
    z rozmową, komunikacją, pewnością siebie z kobietami, więc zwala winę na kobiety, że szukają księcia z bajki.

    Może jest nieświadomy problemu, a może łudzi się i sam siebie oszukuje, że jest pewnym siebie i wyluzowanym w rozmowie z dziewczynami facetem DLATEGO, że ma dobrą pracę i ciekawe pasje.

    No cóż. Każdy musi dostać strzał w pysk od brutalnej rzeczywistości, aby przejrzeć na oczy.

    Gdyby był faktycznie pewnym siebie z kobietami, wyluzowanym w rozmowie facetem, to by nie narzekał na brak powodzenia u dziewczyn i nie TŁUMACZYŁ SIĘ, że przecież ma dobrą pracę, zadbany wygląd, ciekawe pasje, a one dalej się nim nie interesują.

    A tu lipa! Dobra praca i ciekawe hobby nic nie dają!

    Trzeba odsunąć swojego ego na bok i nauczyć się zagadywać do dziewczyn, flirtować, bawić się tym, być interesującym rozmówcą a nie nudziarzem lub po prostu tchórzem, który nie zagaduje lub zagaduje w sposób tragiczny.

    Sam byłem taką osobą, czyli wysoki, w miarę przystojny chłopak, ładnie ubrany, z pasją do koszykówki, wysportowany, umięśniony, ze stypendium sportowym, z sukcesami.

    brak powodzenia u kobiet

    Dlaczego dziewczyny się mną nie interesowały?

    Bo POZA BOISKIEM byłem łajzą, tchórzem, nudziarzem, ofiarą i sierotą w kontaktach
    z dziewczynami, zakompleksiony na wielu płaszczyznach, a z zewnątrz normalny,
    a nawet przystojny mężczyzna, jednak poprzez moją bierność i kompleksy nie miało to znaczenia.

    Wszyscy znajomi i rodzina nigdy by nie uwierzyli, że miałem jakieś “problemy
    w kontaktach z kobietami”
    . Problemy to mało powiedziane, ponieważ miałem BRAK KONTAKTÓW Z KOBIETAMI, bo nie potrafiłem zagadać!

    Miałem kontakt najwyżej z koleżankami, które podrzucił mi los i oczywiście z powodu mojej łajzowatości uważały mnie zawsze za najwyżej kolegę, więc moje przebieranie wśród dziewczyn ograniczało się do ZERA.

    Dlatego doskonale rozumiem, co się dzieje w życiu takich osób. Spotykając takie osoby widzę dokładnie te problemy.

    *** KOMENTARZ CZYTELNIKA: “Nie mam w sobie tego czegoś co pociąga kobiety ***

    “Witaj Pawle.

    Wspomniałeś kiedyś o tym, że nie każdy nadaje się do związku i że część ludzi jest razem z rozsądku lub presji społecznej.

    A ja dzisiaj zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno ja nadaję się do związku? Skąd mam to wiedzieć? Po czym to poznać? Może niepotrzebnie marnuję czas? Może powinienem zamiast szukać cały czas tej odpowiedniej kobiety wszystko to olać i pogodzić się z życiem samemu?

    Zawsze chciałem wybrać się do Chile, Peru, Amazonii, Australii, Nowej Zelandii, na Hawaje? Może niepotrzebnie kiszę tą całą kasę i odkładam na przyszłość, na dom, na rodzinę? Może nie mam w sobie tego czegoś co pociąga kobiety, bo im nie wystarczy że jesteś zaradny, masz dobrą ambitną pracę, że jesteś dobrym człowiekiem, że jesteś odpowiedzialny za siebie i niezależny. Bo im nie wystarczy, że dbam o siebie, że dobrze wyglądam, że umiem tańczyć, że mam ciekawe i ambitne pasje pozazawodowe. Ile jeszcze mam zrobić, żeby stać się atrakcyjnym facetem? Czy ja się do tego nie nadaję?

    Darek”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Darek,

    Jeżeli ktoś nie ma popędu seksualnego, to jest wyjątkowym, rzadko spotykanym człowiekiem, który może poświęcić się dla innych rzeczy.

    Natomiast zdecydowana większość posiada popęd seksualny i żeby nie wariować
    z pożądania ani nie wypaczać psychiki z powodu jakichś przelotnych układów najlepiej jest zbudować trwały i udany związek.

    Jak to osiągnąć? Cały mój blog jest na temat.

    Jak zakończyć brak powodzenia u dziewczyn i zacząć mieć duże powodzenie?

    W skrócie jesteś w tzw. punkcie startowym zbyt miłego i nudnego gościa, który przez swoją monotonię bycia miłym i zwykłym jest po prostu nudny i odpychający, ponieważ chemia powstaje poprzez:

  • odpowiednie poczucie humoru (brak poniżania siebie w żartach i większa zadziorność)
  • niuanse damsko-męskie
  • flirt
  • dwuznaczności
  • niedopowiedzenia
  • tajemniczość
  • bycie wyzwaniem
  • pewność siebie
  • mowę ciała
  • kontakt wzrokowy
  • odróżnianie się od innych facetów klonów, zombie bez ciekawej osobowości, aroganckich cwaniaków lub przymilających się misiaczków lub nieśmiałków, którzy nie mają jaj, żeby w ogóle zagadać i porozmawiać, jak z partnerką, na którą zasługują.
  • przyczyny braku powodzenia u dziewczyn

    Główne obszary są tutaj dwa:

    1) Pewność siebie, zdrowa samoocena i poczucie wartości, aby nie rozmawiać
    z dziewczynami, jak ktoś gorszy lub źle myślący o sobie, a przez to wycofany, cichy, zamknięty, nudny, grający zbyt bezpiecznie, przejmujący się wszystkim nadmiernie, zastraszony. To jest podstawa, aby nabrać pewności siebie.

    Bez rozwoju osobowości, zdrowej samooceny i poczucia wartości będziemy emanować strachem i desperacją między wierszami i nawet najbardziej pewne siebie lub zabawne teksty do flirtowania po prostu nie będą spójne, bo będą mówione
    z pozycji niskiej wartości. Także to jest podstawa.

    2) A poza tą podstawą bardzo pomocne są wszelkie techniki flirtu, które demonstrują na przykładach, jak można urozmaicić rozmowy z dziewczynami, jak można w prosty sposób zagadać, o czym można rozmawiać, jak można zaczepiać, droczyć się, pokazywać wysoką wartość lub niską wartość itd.

    Ludzie ze zdrową samooceną lub z wysokim poczuciem wartości (nieraz błędnie wysokim, bo sobie coś wmówili np. takie cwaniaczki, aroganty itp.) flirtują bardziej naturalnie, bo mają o sobie wyższe mniemanie, więc nie boją się zagadać, zażartować, więc mają jakieś tam życie randkowe lub związek, a kreują się, jakby byli nie wiadomo kim.

    Przyciągają toksyczne dziewczyny, które się żywią ludzką uwagą i konfliktem, więc krzykliwy cwaniaczek idealnie do nich pasuje, a że zatruwają sobie życie, to już druga strona medalu. Nie ma nic za darmo. Za głupotę i brak edukacji się płaci w postaci zdewastowanej psychiki i portfela, ale na zewnątrz kreują się na na największych znafców.

    W końcu wielkie mniemanie o sobie do czegoś zobowiązuje – nie można się wtedy przyznać do błędów i słabości, bo iluzja budowana przez wiele lat ległaby w gruzach.

    Trzeba udawać przed sobą i innymi, że wszystko jest cacy, mimo że świat się wali.

    A facet, który ma niską samoocenę, to nie robi nic albo bardzo mało

    Nie zagada, nie pożartuje, no raczej będzie wycofany, cichy, małomówny, a żadna dziewczyna nie odwali roboty za niego.

    Przecież dziewczyna nie będzie go prowadzić w rozmowie za rączkę, jak małe dziecko.

    A samoocenę można zwiększyć, pewność siebie zbudować, a dzięki temu rozwinąć gadkę, obycie towarzyskie, poznawać dziewczyny i jeszcze czerpać z tego radość.

    Jest to zadanie każdego szanującego się choć trochę mężczyzny.

    Zdrowa samoocena to rezygnacja z ucieczki oraz z ignorowania problemów, a zamiast tego stawianie czoła życiowym wyzwaniom, jak właśnie usamodzielnienie się finansowo od rodziców oraz umiejętność kontaktów międzyludzkich, w szczególności
    z płcią przeciwną i znalezienie partnera życiowego.

    Aż pcha się pytanie, dlaczego życiowego partnera?

    Ponieważ ciągłe zmienianie partnerów życiowych lub tylko łóżkowych jest ewidentnym przejawem zaburzonej samooceny, czyli albo taki człowiek próbuje się dowartościować wieloma kontaktami, bo ma zaniżoną samoocenę albo ma zawyżoną samoocenę, która urosła do rozmiarów narcyzmu, więc używanie dziewczyn i nazywanie tego “pozostawianiem ich lepszymi” jest dla takiej osoby chlebem powszednim.

    Kwestia stępienia na bodźce i “kreowania pozytywnej rzeczywistości”.

    Pisałem o tym w artykule: “Jak zbudować trwały związek bez wyszalenia się za młodu”

    Gdy mamy niską samoocenę i niskie poczucie wartości, to sami się:

  • sabotujemy
  • blokujemy
  • uciekamy
  • wypieramy lub ignorujemy problem
  • oddalamy problem w czasie
  • i tak kręcimy się w kółko sami się oszukując, że to, że tamto

    A problem jest cały czas ten sam: niezdrowa, nieadekwatna, nieprawidłowa samoocena, niskie poczucie wartości,30 lat i nadal nie mam dziewczyny nigdy nie miałem a te powodują paraliżujący strach przed oceną, więc żeby nie być poddawanym ocenie wybieramy ciągłe życie w cieniu,
    w samotności, w swoim boksie bezpieczeństwa, gdzie nikt nie zwraca na nas większej uwagi,
    a przynajmniej atrakcyjne dla nas przedstawicielki płci przeciwnej nie zwracają na nas uwagi.

    Paradoksalnie można maskować niskie poczucie wartości:

  • pieniędzmi
  • mięśniami i wyglądem
  • różnymi sukcesami
  • dobrą pracą
  • ciekawymi pasjami
  • przerośniętym ego, które wmawia nam: “Przecież nie będę się uczył rozmowy
    z dziewczynami ani zagadywał do jakiejkolwiek dziewczyny, pokazując jej, że jest mi do czegoś potrzebna. W życiu nie narażę mojego mniemania
    o sobie na szwank i nie zagadam!”
    Jak widać można być zakompleksionym chłopaczkiem i mieć ego przerośnięte w kosmos, o czym świadczy niechęć przed oceną przez dziewczyny w bezpośrednim kontakcie, czyli poza ekranikiem komputera lub telefonu.
  • a nawet poczuciem humoru czy przesadną tajemniczością
    i stosowaniem wszystkich atrakcyjnych zachowań ekstremalnie,
    w wyolbrzymiony sposób, aby użyć ich jako maski i tarczy dla niskiego
    poczucia wartości, żeby tylko przypadkiem dziewczyna się nie zorientowała,
    że tylko udajemy atrakcyjnych, a tak naprawdę dalej uważamy się za śmiecia.
  • Albo bardziej delikatnie mówiąc za człowieka o niższej wartości, gorszego sortu, bo mało kto potrafi się przed samym sobą przyznać, że uważa się za śmiecia.

    Zwykle uważamy bardziej łagodnych określeń, że “nie zasługujemy na uczucie danej dziewczyny, że ona nas nie zechce, że jesteśmy niewystarczająco zasobni, przystojni”
    i cała masa powodów, którymi usprawiedliwiamy i wmawiamy sobie niską wartość.

    O udawaniu atrakcyjności pisałem też tutaj. Na randce jest jak na rozmowie kwalifikacyjnej.

    Nie można mieć postawy żebraka lub wylewać najgorsze rzeczy o sobie.

    Więc nawet, jeśli prezentowanie się w atrakcyjny sposób nazwiemy udawaniem, to przynajmniej zdobędziemy pracę lub dziewczynę.

    Problem jest wtedy częściowo rozwiązany, bo wtedy pojawia się nowy problem:

    “Utrzymać tę pracę i wywiązywać się z zaprezentowanych wcześniej kompetencji lub utrzymać dziewczynę przy sobie, żeby była z nami szczęśliwa a nie oszukana”.

  • Za pomocą sukcesów można zbudować sztuczny i powierzchowny związek,
    w którym dziewczyna leci tylko na te zewnętrzne sukcesy, ale gdy tylko znikną, osłabną albo pojawi się ktoś lepszy, to związek się zachwieje w podstawach
    i bardzo możliwe, że w przypadku pogorszenia formy dziewczyna straci zainteresowanie, bo nigdy nie było szczere względem tego, co wewnętrzne, tylko było totalnie powierzchowne.
  • To nasza wina, że tak nieudolnie, bezsensownie zbudowaliśmy związek a nie wina kobiet, które nas tak potraktowały, jak sami tego oczekiwaliśmy.

  • Za pomocą technik humoru i wyzwania też można zdobyć dziewczynę, ale jeśli zmiana poczucia wartości nie jest prawdziwa, tylko powierzchowna i sztuczna, te niespójności wyjdą z czasem na jaw, a wtedy ona się rozczaruje i będzie nam matkować albo straci z czasem szacunek, zainteresowanie i ziści się nasza “samospełniająca się przepowiednia”, bo skoro w głębi serca uważamy się za człowieka o niskiej wartości, to przecież “oczywiste, że tak się musiało to skończyć i ona musiała nas zostawić”
  • Sami sobie to wszystko zaprogramowaliśmy i nawet o tym do końca nie wiedzieliśmy. To jest dopiero matrix.

    jak mieć powodzenia u dziewczyn

    W wielu przypadkach pomimo zbudowania tak wielkiej tarczy obronnej w postaci sukcesów można nadal bać się poznawać interesujące nas kobiety i rezygnować z ich poznawania z powodu silnego paraliżu spowodowanego niechęcią do bycia ocenianym, odrzuconym PRZEZ KOBIETĘ, zranionym, z powodu strachu przed niepowodzeniem lub przed sukcesem i późniejszym niepowodzeniem i cała masa:

  • sabotujących wymówek (“jeszcze nie jestem gotowy“)
  • nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych (“nie lubię kobiet, bo 3 dziewczyny chciały ode mnie kasę”)
  • urazów z przeszłości (“dziewczyna zostawiła mnie dla innego lub odeszła nagle po 3 latach”)
  • brak pozytywnych doświadczeń (“mam 30 lat i nadal nie mam ani nigdy nie miałem dziewczyny”)
  • negatywnych przekonań na swój temat, które przekonują nas, że nie jesteśmy wystarczająco interesujący, atrakcyjni, wartościowi, żeby jakieś atrakcyjnej dziewczynie się spodobać, żeby chciała tak po prostu z nami przebywać, być
    w związku i nie chcieć odejść, co często jest prawdą, jeśli nic lub niewiele zrobiliśmy w kierunku zmiany i rozwoju naszej osobowości.
  • Przy czym, jak napisałem przed chwilą, że dobra praca i ciekawe pasje to właściwie żadna zmiana w samych relacjach z kobietami, bo to są pomocne rzeczy, ale zbyt zewnętrzne atrybuty, którymi próbujemy nieudolnie maskować prawdziwy problem, którym jest umiejętność komunikowania się z kobietami, rozwój interesującej osobowości, charakteru, gadki i zdrowej samooceny, która wynika z czegoś trwalszego niż przemijające sukcesy zewnętrzne.

    Tutaj chodzi bardziej o sukces wewnętrzny w postaci zwycięstwa nad samym sobą, nad swoimi lękami, kompleksami, słabościami, brakami w komunikacji i osobowości.

    Nie wierzymy nawet, że to możliwe, że to dla nas, że damy radę, że się nadajemy.

    Gdyby określić zdrową samooceną jako punkt 0, to jesteśmy np. na poziomie -30, bo tyle rzeczy negatywnie postrzegamy na swój temat, a przez to również na temat innych ludzi, bo:

  • “Skoro ja mam tak złe myśli o sobie, to dlaczego kobiety miałyby myśleć inaczej. Przecież one szukają księcia z bajki, którym ja nigdy nie byłem, nie jestem
    i pewnie nie będę.”
  • jak mieć powodzenie u dziewczynA na to skutecznie wpływają reklamy, szkoły, często rodzice, znajomi, żebyśmy się czuli gorsi, niewystarczający, wybrakowani, skłonni do kupowania rzeczy, które rzekomo dadzą nam to, czego chcemy, czyli np. w wielu reklamach występują kobiety, żeby wbijać nam do głowy, że dany przedmiot je do nas przyciągnie.

    Może być też tak, że po prostu nasza gadka jest nudna, jak flaki
    z olejem, a NIE CHCEMY SIĘ DO TEGO PRZYZNAĆ ani sobie tego uświadomić i bardziej pochylić nad tym problemem.

    A dlaczego nasza gadka jest nudna? Bo przez lata nasz umysł jest karmiony syfem
    z tych mediów, które przed chwilą wypisałem.

    Dopóki się nie uświadomimy, że można nad sobą pracować, można się rozwijać i nie podejmiemy decyzji, że:

  • przejmujemy 100% odpowiedzialność za swoje życie sercowe
  • za swoje działanie
  • za nawyki
  • za myślenie o sobie i innych ludziach
  • za to, że przestaniemy żyć w roli ofiary, która wierzy, że nie ma na to wpływu
  • za umiejętności interesującej rozmowy
  • Dopóki nie podejmiemy takiej decyzji o odpowiedzialności, to nic się nie zmieni.

    Zdrowa i wysoka samoocena to życie w pełni świadome, odpowiedzialne, celowe.

    Jak zacząć mieć powodzenie u dziewczyn i przestać emanować niską wartością?

    Potrzebne jest:

  • uświadomienie sobie problemu
  • realna ocena mocnych i słabych stron
  • akceptacja i podjęcie wyzwań, wyrzeczeń, pracy, które przed nami stoją
  • ustalenie sobie małych celów, krok po kroku planu działania, żeby wyjść z tej zaniżonej samooceny i chociaż zacząć funkcjonować sam ze sobą normalnie, budująco, wspierająco, z wyrozumiałością, cierpliwością, szacunkiem.
  • Wszystko, co wartościowe w życiu wymaga czasu i wysiłku.

  • Czas i tak przeminie, więc równie dobrze można go wykorzystać budująco.
  • Sukces to nie przypadek.
  • W życiu nie ma nic za darmo.
  • Nikt nie będzie nas wyciągał z roli ofiary, jeśli my sami nie będziemy chcieli przestać nią być.
  • Wielu ludzi żyjących w zaniżonej samoocenie wręcz karmi się tym użalaniem nad sobą,
    a nieraz także współczuciem innych ludzi.

    brak powodzenia u dziewczyn przyczyny

    To dlatego np. otyły nastolatek nie chce schudnąć, bo wtedy otoczenie przestanie się nim martwić i dawać mu uwagę, którą się karmią tacy ludzie. Oprócz uwagi i jedzeniem karmią się też używkami albo mięśniami, samochodem, wycieczkami, pieniędzmi.

    Każdy sposób jest dobry, żeby uciec od prawdziwego problemu, zamieść go pod dywan, zagłuszyć i zamaskować czymś zewnętrznym.

    A tutaj trzeba wykonać pracę wewnętrzną, nad samym sobą, nad swoją świadomością, postrzeganiem siebie, świata i ludzi, przekonaniami, wartościami życiowymi, celami, zasadami, sensem życia, wzorcami, motywacjami.

    Ucieczka wydaje się prostsza, ale czy na końcu przyniesie spełnienie życiowe, spokój wewnętrzny, zaspokojenie naszych naturalnych tęsknot, pragnień, aspiracji.

    To już każdy sam sobie odpowie, czy to, co robi go zadowala życiowo.

    Można się też do końca życia oszukiwać, że:

  • “Nie, nie, i tak jest nieźle, na więcej mnie nie stać.”
  • Ale czy to prawda? Czy stać nas na więcej?

    Nie przekonamy się dopóki nie zaczniemy sprawdzać i nie poświęcimy na to takiej ilości pracy i czasu, która da nam realne odpowiedzi na to, co jesteśmy w stanie osiągnąć a czego nie.

    Samo poznanie siebie i przekonanie się o tym wszystkim jest już tego warte. W moich materiałach po kolei lecą te tematy pewności siebie, samooceny, przekonań, wartości, flirtu. Polecam mapę sukcesu, bloga i newsletter.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    Napisz, jakie odkryłeś w sobie przyczyny braku powodzenia
    u dziewczyn i co zrobiłeś, aby je zmienić i mieć większe powodzenie.

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 4.2/5 (5 votes cast)
    Wieczny Brak Powodzenia U Dziewczyn - Jak Mieć Powodzenie U Dziewczyn?, 4.2 out of 5 based on 5 ratings

    Poszukiwano

    • wieczny brak powodzenia u dziewczyn
    • brak powodzenia

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 181 comments… read them below or add one }

    Piter March 31, 2017 at 19:21

    Przyznam, że ja też często myślałem o tym jak wypadnę i że wyjdę na kretyna zagadując do obcej dziewczyny. Ale działałem pomimo tego i starałem się skupić na tym, co mam powiedzieć. Ten artykuł pozwolił mi spojrzeć na to nieco inaczej. Dzięki Paweł!

    Ostatnimi czasy zacząłem interesować się improwizacją (wszystkim gorąco polecam!) i zacząłem ten temat zgłębiać i okazuje się, że są tam schematy blokowania rozmowy, które odnoszą się nie tylko do improwizacji, ale i do naszego życia codziennego. Chciałbym się z Wami nimi podzielić.

    Załóżmy, że mamy podejść i zagadać do obcej dziewczyny. Zwróćcie uwagę na to jak sami się powstrzymywaliśmy i wykręcaliśmy od tego, co było dla nas niekomfortowe:
    1. Blokowanie ? mówimy sobie wprost, że nie będziemy podchodzić do nowych dziewczyn, bo np. jest mi to niepotrzebne.
    2. Negatywność ? mamy negatywne podejście typu: ?Eee nie dam rady, a jak podejdę to zaraz coś spartolę i wyjdę tylko na idiotę?.
    3. Wymiękanie ? przerzucamy odpowiedzialność za zrobienie podejścia, np. ?podejdę do obcej laski jak będę miał więcej wolnego czasu, jak się będę lepiej czuł, jak będę pewniejszy siebie?, albo ?podejdę jak ktoś mi powie, że mam problem z zagadywaniem do obcych dziewczyn?.
    4. Dołączanie ? przerzucanie odpowiedzialności na innych i zdanie się tylko na nich i na ich decyzję, czyli robię podejścia tylko z kolegą albo z kolegami, a jak oni nie idą, to i ja nie idę (tutaj zdradzę Wam, że ja tak miałem).
    5. Anulowanie ? podszedłeś do dziewczyny i zagadałeś, ale po paru słowach natychmiast uciekasz, a potem nie podejmujesz próby, bo uznałeś, że to jest dla Ciebie zbyt trudne.
    6. Plotkowanie ? mówienie czy też pisanie o tym, że muszę zagadywać do obcych dziewczyn. To daje poczucie bezpieczeństwa i jest bardzo wygodne, ale nie masz żadnych realnych efektów (też tak miałem).
    7. Uzgadnianie zachowania ? będziesz coś robić, ale tylko to, co jest dla Ciebie wygodne i komfortowe, np. samo wychodzenie z domu, albo skupianie się tylko na mówieniu ?cześć? i nic poza tym lub zagadywanie tylko w jednym, znanym Ci miejscu.
    8. Budowanie mostów ? bardzo długo analizujesz miejsca do zagadywania, to co powiesz do obcej dziewczyny, a i tak niczego nie wybierzesz. To też uzależnianie swojego podejścia np. od pogody, od tego co będzie robiła dziewczyna w danym momencie, gdzie będzie się znajdowała, itp.
    9. Krążenie ? zabierasz się do zagadywania, ale przedtem robisz mnóstwo zbędnych czynności, np. szukasz wzrokiem swojego ideału dziewczyny, szukasz ?właściwej okazji?, rozglądasz się na ludzi wokół czy nikt nie patrzy, itp.
    10. Zbaczanie ? zajmujesz się pierdołami, na które pochłaniasz mnóstwo energii, np. nad tym co powiesz, nad tym aby przewidzieć to, co powie dziewczyna, albo nad tworzeniem sobie idealnego scenariusza rozmowy.
    11. Bycie oryginalnym ? tworzysz swoje własne schematy i robisz coś nietypowego, np. zagadujesz jakimś tanim tekstem np. ?bolało jak spadłaś z nieba?? W ten sposób łatwiej jest Ci wytłumaczyć sobie ewentualne odrzucenie, bo Twoje zachowanie było inne niż normalnie.
    12. Żartowanie ? zamiast zacząć zagadywać próbujesz żartować, że np. jesteś takim jąkałą, że własna matka mnie nie rozumie, albo że to laski powinny do mnie zagadywać, bo jestem taki wspaniały. Ty natomiast nie robisz kompletnie nic.
    13. Konflikt ? wygodna ucieczka, która zatrzymuje działanie, np. ?Jak on śmie mówić mi, że powinienem zagadywać do obcych dziewczyn? Wielki znawca, co siedzi sobie przed laptopem i się mądrzy. A ja jestem w stanie mieć piękną dziewczynę bez żadnego zagadywania.?
    14. Obniżenie stawki ? ?w sumie czy te zagadywanie do obcych dziewczyn ma sens? Może lepiej jest pracować nad sobą, a gadka sama z czasem przyjdzie?? I tego typu przekonania.

    Starajcie się dostrzegać takie schematy u siebie i u innych. Kiedy przyjdzie co do czego, zapali Wam się w głowie lampka i jeżeli naprawdę Wam zależy, nie będziecie się więcej blokować.

    Reply

    Grzywocz March 31, 2017 at 20:04

    Dzięki, super trafne. Niektóre świetnie obrazują, jak sami się oszukujemy. Ja zawsze pragnąłem prawdy, rozwiązania, rezultatów, pracy, sukcesu. Miałem podejście sportowca. Nawet nie musiałem się tak oszukiwać. Ale wielu moich kolegów tak gadało, dlatego musiałem ich olać. Niestety też wielu czytelników nie ma takiej determinacji, sportowego ducha, świadomości, pragnienia stawienia czoła wyzwaniom i życia w prawdzie. Wolą się łudzić, że to, że tamto. Super podsumowanie.

    Reply

    Michał Lxxx March 31, 2017 at 23:00

    Piter,
    pięknie to napisałeś.

    Zetknąłem się w swoim życiu chyba z KAŻDYM wymienionym przez Ciebie ograniczeniem.

    jeżeli nie u siebie, to u INNYCH.

    Grunt to pozytywne nastawienie i samoświadomość :-)

    Dzięki :-)

    Jest to fajne “UZUPEŁNIENIE” mechanizmów obronnych ego.

    Wiedza o mechanizmach obronnych ego, bardzo pomogła mi nauczyć się WSŁUCHIWAĆ W SIEBIE i rozgryźć, kiedy kobieta nie jest w moim typie, a kiedy jest i powinienem do niej podejść, tylko blokują mnie wszystkiego rodzaju absurdalne oraz irracjonalne lęki.

    Pozdrawiam

    Reply

    słaby_nick April 1, 2017 at 21:48

    Hej Piter!

    Dzięki za ten komentarz. Otwiera oczy i obnaża ten cały wałek, który wciska nam ten “głos w głowie”. Przyznaję, że w swoim życiu też wykorzystywałem takie wymówki marnując lub nawet porzucając wiele szans. Największe problemy mam z tym, że do tej nie zagadam, bo mi się nie do końca podoba Jej sylwetka, do tej nie zagadam, bo nie do końca podoba mi się Jej uśmiech… Zamiast działać skupiam się na detalach i wyszukuję jakiejś cechy, która pozwoli mi tą laskę skreślić jeszcze zanim cokolwiek powiem. Do tego jeszcze sobie wbijałem, że przecież trzeba mieć standardy i się ich trzymać… Wszystko niby się zgadza, ale wynik jest taki, że do dziewczyn, z którymi nie mam zamiaru nic budować nie zagaduję odbierając sobie szansę na trening, a podczas zagadywania do dziewczyn, które chciałbym poznać wychodzą niedociągnięcia spowodowane właśnie brakiem takiego treningu. Twój komentarz sprawił, że właśnie sobie to uświadomiłem, dlatego jeszcze raz wielkie dzięki!! Bardzo mi pomogłeś…

    Pozdrawiam

    Reply

    Matek March 31, 2017 at 19:46

    Jeżeli ktoś potrafi czuć się świetnie ze samym sobą otrzymując 10 pozytywnych reakcji od różnych kobiet albo 10 negatywnych i jego samoocena nie ulega zmianie to należy pogratulować wysokiego poczucia własnej wartości. Powiem szczerze że jakbym nie kombinowal reakcje kobiet wpływają na moje samopoczucie i nie potrafię tego wyeliminować. Paweł jak dokonać trwałej zmiany ?

    Reply

    Michał Lxxx March 31, 2017 at 20:20

    Baw się tym, czerp radość z tego że zagadujesz, wychodzisz z inicjatywą, bo większość facetów NIC nie robi.

    Nie możesz uzależniać swojego stanu emocjonalnego od reakcji kobiety na inicjatywę oraz od efektu podejścia.
    To aby nie tracić dobrego stanu emocjonalnego po podejściu do kobiety gdy ona jest na “nie”, to JEDEN Z NAJTRUDNIEJSZYCH ELEMENTÓW na drodze rozwoju.
    Wymaga to CIĘŻKIEJ i DŁUGOTRWAŁEJ pracy nad swoją głową.

    Pozdrawiam
    :-)

    Reply

    Michał Lxxx March 31, 2017 at 20:28

    Paweł,
    znam nie jeden przypadek, gdzie jakiś facet mówił mi, że “jemu nie wypada zagadywać i robić z siebie durnia (tak mówili – robić z siebie durnia !!! ), bo:
    - jest lekarzem
    - jest prawnikiem
    - ma firmę i zatrudnia 100 osób
    - bo w jego wieku, czyli 40 lat już nie wypada”
    Nie chce mi się nawet tych bzdur komentować, ale piszę dla czytelników co słyszałem na WŁASNE USZY.

    Też kiedyś myślałem, że jak będę miał:
    pieniądze, hobby, dom, samochód, wykształcenie itd, to kobiety “same pojawią się w moim życiu”.

    Są to wymówki, że jak zarobię 1 mln, to zacznę poznawać; jak kupię dobry samochód to zacznę poznawać itd. itp.

    Kobiety mają to w dup(…)ie, jeżeli nie ZACZNĄ INWESTOWAĆ EMOCJONALNIE w znajomość ( !!! )
    Większość z nich nie ma pojęcia jaki masz samochód, a przy rozmowie zapoznawczej ona nic o takim facecie nie wie, a np. odmawia i nie chce nawet rozmawiać itd.

    Faceci mają ta swoją “męską dumę” czy tam ego i to im utrudnia samorozwój.

    Reply

    Grzywocz March 31, 2017 at 23:03

    Dokładnie. Strzał w 10siątkę.

    Reply

    Krzysiek April 1, 2017 at 07:18

    Ja jeszcze bym dodal jak to niektorzy mowia “jestem jak jestem. I się nie zmienię” czy cos w ten desen. Smiech na sali

    Reply

    Michał Lxxx March 31, 2017 at 20:38

    Mam kolegę, który wyleczył się z alkoholizmu.
    Powiedział, że aby wyjść z tego syfu potrzebne są 3 elementy:
    1. Przyznać się samemu przed sobą, że ma się problem
    2. Przyznać się przed INNYMI LUDŹMI
    3. Poprosić o pomoc, jeżeli samemu nie daje się rady i popracować nad sobą

    Wtedy jest SUKCES.
    Tak jest z KAŻDĄ SŁABOŚCIĄ – również z nieumiejętnością poznawania kobiet ( !!! )

    Zauważ również, że już LEKTURY SZKOLNE podają przykłady facetów, którzy “mieli kasę i pozycję” ale z kobietami byli kompletnie “zieloni”, np.
    - Stanisław Wokulski w “Lalce” Bolesława Prusa
    - Książę Radziwiłł i Oleńka, która jednak wybrała “warchoła” Andrzeja Kmicica w “Potopie” Henryka Sienkiewicza

    Czasami indoktrynacja szkolna na coś się przyda :-) , ale te 2 lektury utkwiły mi w pamięci, bo już jako nastolatek docierało do mnie, że kobiety jakoś chyba nie do końca “lecą na kasę”

    Pozdrawiam :-)

    Reply

    Lucas March 31, 2017 at 21:58

    Dobra a dlaczego działa coś takiego (w moim przypadku np.) Byłem na zajęciach z tańca jakiś miech temu i dobił nowy koleś, więc się z nim przywitałem i przez całe zajęcia pokazywałem mu kroki, byłem wtedy mega naładowany pozytywnie i ktokolwiek wtedy by mnie zagadał to sypałbym odpowiedziami na miejscu, dodatkowo w ten sam dzień na tych samych zajęciach dobiła nowa dziewczyna która do dziś jest moją partnerką do tańca i miałem taki flow poprzez to że z tym kolesiem ćwiczyłem te kroki, to momentalnie w pełnym relaksie zacząłem żartować z tej dziewczyny że się spóźniła i trzeba spisać umowę że co tydzień na tańce punktualnie będzie się meldować itd. Później przez ok. 3 tyg. nie chodziłem na kurs bo po prostu nie mogłem się wyrobić w pracy na odpowiednią godzinę i w tym 4 tyg. zameldowałem się jednak kroki całkowicie pogubiłem i nagle zaczynam się wtedy peszyć i denerwować, rozmowa też mi słabo wychodzi żarty odchodzą na bok i dystans. W następnym tyg. kroki już wychodziły ale dostałem inną partnerkę którą zagadywałem i powiedziała mi że zadaję dziwne pytania a sama zdawkowo odpowiadała więc nie było sensu gadać z nią dalej więc olałem i tańczyłem w ciszy, jednak znowu miałem taki efekt zmulenia, zdenerwowania nie potrafiłem się wyluzować, często też tak mam jak kogoś zagaduje a ktoś inny zdawkowo mi odpowiada, wiem podświadomie że to jest jego problem ale gdzieś zanika ta swoboda. Dlaczego tak się dzieję że raz jestem nakręcony w momencie gdy się rozkręcę a drugi raz wybija mnie coś z rytmu ? Oczywiście to co człowiekowi wychodzi odchodzi w niepamięć a to co nie wychodzi to człowiek nad tym rozmyśla, miałem nie raz sytuacje gdzie byłem z siebie dumny a mimo wszystko to co najgorsze najbardziej człowieka dręczy, jak sobie z takim stanem poradzić ?

    Reply

    Grzywocz March 31, 2017 at 23:15

    Dalej nabierać dystansu do siebie. Np. słabiej Ci idą kroki, to żartujesz sobie, że dzisiaj jesteś przymulony i wolno łapiesz. Pogódź się z tym, że masz słabszy dzień i obśmiej to. Pokaż, że się tym nie przejmujesz. Tak samo, jak ona nie chce gadać. Pokaż sobie i jej, że się tym nie przejmujesz. A poza tym to jest to właśnie kwestia fundamentu poczucia wartości, czyli: “Hej, moja wartość nie zależy od tego, czy ktoś chce ze mną gadać.” A na czym w takim razie ma być oparte silne poczucie własnej wartości? W skrócie na wyznawanych wartościach życiowych i zasadach oraz życiu świadomym, odpowiedzialnym, ze zdrową oceną swoich mocnych i słabszych stron, z przekonaniem o tym, że sobie poradzimy z życiowymi wyzwaniami. To daje najpotężniejsze poczucie wartości. Pozostaje pytanie, jakie wybrać wartości i jakie zasady. Najlepiej takie, które są trwałe, nieprzemijające, oparte na prawdzie, na prawdziwej miłości. To jest temat naszej tożsamości jako człowieka i sensu życia, o którym rozmawiamy w 3 miesiącu wolności od nałogów. To są potężne wartości, które mają o wiele większą moc niż bardziej powierzchowne, fizyczne.

    Reply

    Dawid April 1, 2017 at 00:37

    Cześć Paweł,

    Ten artykuł trafił w sedno mojego problemu. Nie potrafiłem tego żaden konkretny sposób uchwycić. Teraz wiem gdzie tkwi problem. Mam nieodparte wrażenie, że czytam na zamówienie analizę swojej osoby. I masz 100% rację odnośnie ucieczki od problemu. Próbowałem to maskować , aż do dzisiaj kiedy w środku czuje się od dłuższego czasu wyczerpany. Podczas rozmowy zbyt mocno się starałem przez co interakcje z kobietami zacząłem postrzegać nawet jako uciążliwe bo przecież jak tu udawać czy ,,starać się” tak przez dłuższy czas? Totalny bezsens. Czuje się zmęczony co wpływa na moją ,,wewnętrzną” radość życiową (a tym samym na poruszanie się czy wzrok) i objawiało się zmniejszoną witalnością. Brnąłem w dół w tym syfie.

    W momencie kiedy przyznałem się przed sobą, że jest problem pomimo dobrego wyglądu, ambicji i dużej zaradności, czym też tak naprawdę chciałem zamaskować kompleksy czy zając mysli- jak piszesz to poczułem ulgę. A skąd wiem, że np. zewnętrznie było do niedawna dobrze? Ponieważ widziałem spojrzenia kobiet natomiast po rozmowie, która jest nadal zbyt bezpieczna wszystko siadało stąd moje sfrustrowanie i coraz większe staranie się z pominięciem rozwiązania tego konkretnego problemu bo ciężko się przyznać przed sobą, że gdzieś nie wydalasz, a to w przypadku mężczyzny jest trudne. Przyznanie się do błędu i jego nazwanie daje w efekcie prosta drogę do sukcesu bo wiesz nad czym musisz pracować. Porażki do wskazówki! Musisz być silnym skurczybykiem. Lubię twarde argumenty i męską bezpośrednią poradę! Twarda walka z problemem tj. oficjalne przyznanie się, że nie dajesz rady, ocknięcie się z letargu, porzucenie perfekcjonizmu i wprowadzenie zmian wpływających na codzienność to coś co powinno mieć miejsce. Zabrzmi to pewnie jak postanowienie noworoczne, które wypala się po tygodniu, ale biorę się za rozwiązanie tego problemu. Myśli w 100% kieruje na rozwiązanie problemu. Wiem kiedy daje rade bo dużo już osiągnąłem i intuicja mnie nie myli.

    Dla mnie jeden z lepszych artykułów. Dzięki Paweł. Zgłoszę Cię do nagrody Nobla.

    Reply

    Jacek April 1, 2017 at 01:26

    Przeczytałem z wielką uwagą. Zgadzam się niemal ze wszystkim, w wielu przykładach widzę samego siebie. Ale nie znajduję odpowiedzi na swój problem. Jak odbudować pewność siebie i poczucie własnej wartości, po nieudanym związku z toksyczną kobietą, która przez większość czasu krytycznie mnie oceniała i wzbudzała we mnie poczucie winy, co w końcu istotnie wpłynęło na moje zdanie o samym sobie. Związek trwał niecały rok, od burzliwego rozstania minęły już ponad dwa lata, a ja wciąż nie potrafię wrócić do kondycji psychicznej sprzed tej znajomości, gdy byłem pewniejszy siebie i potrafiłem zagadać czy flirtować z obcymi dziewczynami, umawiałem się z nimi, uprawiałem seks. A teraz, no cóż, coś mnie blokuje, podświadomie boję się że “znowu wdepnę” w jakąś toksyczną relację, zaangażuję się a potem będę cierpiał, więc nie nawiązuję żadnych kontaktów, zostaję w swoim “bezpiecznym boksie”. Wiem że to droga donikąd, chciałbym to zmienić, ale nie potrafię się przemóc. Nawet gdy wychodzę na miasto z silnym postanowieniem że “tym razem będę kontaktowy, będę zagadywał”, to gdy tylko nadarza się ku temu okazja, paraliżuje mnie i nie robię nic. Jakieś pomysły na wyjście z tego impasu?

    Reply

    Grzywocz April 1, 2017 at 08:45

    Na czym w takim razie ma być oparte silne poczucie własnej wartości? W skrócie na wyznawanych wartościach życiowych i zasadach oraz życiu świadomym, odpowiedzialnym, ze zdrową oceną swoich mocnych i słabszych stron, z przekonaniem o tym, że sobie poradzimy z życiowymi wyzwaniami. To daje najpotężniejsze poczucie wartości. Pozostaje pytanie, jakie wybrać wartości i jakie zasady.

    Krzysiek np. wmówił sobie poczucie wartości:

    ” Ja zawsze wmawiałem sobie, że ja jako człowiek jest wartość i z miejsca należy mi się szacunek. Pamiętajcie “kłamstwo powtarzane tysiące razy – staję się prawdą”. I rozpoczynanie nowych interakcji też utwierdzają w przekonaniu, że jesteście wartościowi.”

    Ja w programie “Wolność od nałogów w 90 dni” w szczególności polecam pójść głębiej niż takie wmówienie sobie świetności i zbudować poczucie wartości na czymś, co jest trwałe, nieprzemijające, oparte na prawdzie, na prawdziwej miłości. To jest temat naszej tożsamości jako człowieka i sensu życia, o którym rozmawiamy w 3 miesiącu wolności od nałogów. To są potężne wartości, które mają o wiele większą moc niż bardziej powierzchowne, fizyczne czy wmówione.

    Wielu ludzi wmawia sobie 1000 razy “Jestem wartościowy” i dalej nie czują się wartościowi, bo to wynika właśnie z wyznawanych wartości życiowych, zasad, świadomości mocnych i słabszych stron, odpowiedzialności. Jakby samo pozytywne wyznawanie działało, to by w ogóle nie było problemu i każdy by się czuł świetnie.

    Reply

    słaby_nick April 1, 2017 at 22:32

    Hej Jacek!

    Wydaje mi się, że wiem w co czujesz. Ja po rozstaniu z moją byłą żoną straciłem praktycznie wszystko. O rzeczach materialnych to nawet nie ma co gadać, ale straciłem rodzinę, mieszkanie, pracę, tożsamość, poczucie męskości, a moje kontakty z dzieckiem są mocno ograniczone. Nie chciałbym żeby ktoś wpadł w taką sytuację, a jeśli ktoś z Was w takiej sytuacji jest, to przygotujcie się na myśli samobójcze, bo się pojawią. Trzeba być świadomym tego, że przyjdą, bo to jakby “normalna” kolej rzeczy. Będzie kilka takich etapów, a potem pojawią się nowe cele, nowe życie i wnioski, które w przyszłości mogą okazać się bezcennym doświadczeniem…

    Ja pamiętam, że miałem dokładnie to co Ty. Wynikało to prawdopodobnie z tego, że każdej nowo napotkanej dziewczynie od razu przyklejałem łatkę, że mnie skrzywdzi, że znowu będzie to samo itd. Patrzyłem na każdą kobietę, przez pryzmat starych doświadczeń. Wrzucałem wszystkie do jednego worka. Blokada, która paraliżuje życie na polu randkowym. Najgorsze było to, że nie miałem świadomości tego skąd to się bierze i w związku z tym wręcz odpychałem kobiety, które wysyłały oznaki zainteresowania.

    Co zrobić?
    1. Wybacz swojej byłej kobiecie. Ale tak szczerze. Z całego serca. Pozbądź się tego balastu nienawiści i złych emocji, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.
    2. Doceń to, co dała Ci Twoja była kobieta. Dla mnie jest to najcenniejsza lekcja jaką mogłem otrzymać. Dzięki temu, że wszystko straciłem stałem się lepszym i wartościowszym człowiekiem. Rozwinąłem się na wielu płaszczyznach, zbudowałem nowe, silniejsze fundamenty. Wzmocniłem wartości, którymi kieruję się w życiu. Zacząłem bardziej doceniać życie, uśmiech, zdrowie, przyjaciół. Stałem się lepszym ojcem, lepszym partnerem i współpracownikiem. Gdyby nie tamte doświadczenia, to dalej tkwiłbym w związku z kobietą, która nigdy mnie nie kochała, ale potrzebowała wyrwać się z domu…
    3. Prześwietl jak promienie rentgena wszystko co myślisz na temat kobiet. Czyli kartka + długopis. Nagłówek: Co myślę na temat kobiet? albo “Jakie są kobiety?” i wypisz wszystko co Ci przyjdzie do głowy. A potem przeanalizuj ‘skąd to wiesz’ i ‘czy to na pewno jest prawda’. Znajdź rzeczy, które sam sobie wmówiłeś i wykreśl to na zawsze.

    Wydaje mi się, że tutaj włącza się pewnego rodzaju mechanizm obronny, który nie dopuszcza do tego, żebyśmy się ponownie sparzyli. Prawda jest taka, że po kursach Pawła Ty będziesz wiedział co robisz i już się nie sparzysz. Trzeba więc zrozumieć i zaakceptować ten fakt, że jesteś przygotowany. Masz wiedzę, której wcześniej nie miałeś i nie zrobisz błędów, które wcześniej popełniłeś. Mechanizm, który ma Cię ochronić choć sam w sobie jest dobry zaczyna przeszkadzać i powoduje blokady. Ale mając wiedzę, którą przekazuje Paweł jesteś w stanie go zinterpretować i jakby wyłączyć, bo wiesz, że to tylko fałszywy alarm wynikający z błędnych przekonań i przykrych doświadczeń.

    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 2, 2017 at 08:55

    Super przestroga i wnioski. A mając wiedzę o tych sprawach można się sparzyć, przymykając oko na zbyt wiele albo w ogóle łudząc się, że zdarzy się cud. Można zagłuszyć świadomość, wyprzeć alarmujące sygnały, obniżyć kluczowe wymagania. Prosty przykład:

    Chłopak związuje się z toksyczną dziewczyną. Uległ swoim emocjom pragnienia bliskości albo pożądania albo niechęci do samotności. Wiedział, że nie powinno być takich sygnałów i toksycznych zachowań u dziewczyny, ale mimo to jej nie olał. Albo wiedział, że wchodzi z nią w relację z desperacji albo ona przejawia desperackie zachowania. I w ten sposób został z nią pół roku, rok, a było to widać już na samym początku, w co się pakuje.

    Nie przepracował tego tematu poczucia wartości zbyt głęboko. Bardziej podszedł do wszystkiego od początku selektywnie, szukając trików, żeby za wszelką cenę kogoś mieć. A to, że to prowadzi do nieudanych relacji to już nie chce przyjąć, bo brakuje cierpliwości, wcześniejszego dostania po dupie. W szczególności, jak ktoś nigdy nie był w żadnym związku, to woli już wejść w toksyczny związek niż żaden związek i poczekać jeszcze trochę. No trzeba po prostu konkretnie przepracować te tematy i się konsekwentnie tego trzymać, obserwować emocje i im nie ulegać, trzymać się planu i zasad itd.

    Tak by było najlepiej: “zdobyć wiedzę i się jej trzymać”. Jest jeszcze opcja: “zdobyć wiedzę i się jej nie trzymać”.

    Reply

    Krzysiek April 1, 2017 at 08:09

    Ja uważam, że to wszystko zależy od poczucia własnej wartośći. Co z tego , że można wykonać podejscia, jak i tak można się czuć gorszy od kobiety. Ja tak miałem. Przej****. Ale teraz z perspektywy czasu i tak jest teraz wiele lepiej niż w przeszłości. Ja zawsze wmawiałem sobie, że ja jako człowiek jest wartość i z miejsca należy mi się szacunek. Pamiętajcie “kłamstwo powtarzane tysiące razy – staję się prawdą”. I rozpoczynanie nowych interakcji też utwierdzają w przekonaniu, że jesteście wartościowi. Peace.

    Reply

    Anonim April 1, 2017 at 19:17

    Ja się Wam dzisiaj pochwalę. Zagadałem do 4 dziewczyn i od dwóch dostałem numer. Szok. :) Super skuteczność i drugi nr, który dostałem bez kontekstu w życiu. Z tych czterech jedna była z kontekstem, ekspedientka (dała numer). I 3 na ulicy, z czego jedna dała numer. Żeby było zabawniej, powiem że jestem dziś w ogóle w złej formie psychicznej i fizycznej, ale już jak robot działam i nawet tego chyba nie wyłapały. Uśmiech na twarz, trochę się zmobilizowałem i jazda. Zagadałem do nich trochę też, żeby się oderwać od swoich problemów. Do tej z kontekstem zagadałem normalnie co słychać? itd. Raz już tak wcześniej rozmawialiśmy. Nr bez problemu. Ta na ulicy – zagadałem na temat jej stroju, a za chwilę na temat sylwetki itd. Pochwaliłem ją Twoimi sposobami. Wszystko super. :) Później zapytała do czego zmierzam. Powiedziałem, że chciałbym ją poznać. Zastanowiła się chwilę, powiedziała, że właściwie dlaczego nie i podała mi nr. Wszystko z uśmiechem, humorem, widać że inteligentna dziewczyna. :)

    Reply

    Grzywocz April 1, 2017 at 21:14

    Super. Gratuluję nawykowego działania.

    Reply

    Anonim April 1, 2017 at 21:23

    Dziękuję!

    Reply

    Anonim April 3, 2017 at 10:15

    Wczoraj byłem już z ekspedientką na spacerze. :) Starsza ode mnie i chyba specjalnej chemii nie ma z jej strony, no ale też trochę tak to potraktowałem jak spacer po prostu i rozrywkę. Nie czekałem kilku dni itp. Rozmowa się w miarę płynnie toczyła, przerw nie było, ale specjalnych oznak zainteresowania, dotykania nie było. Teraz zostało mi zadzwonić do tej młodszej dziewczyny. :) A wczoraj to też sukces, pierwszy raz się spotkałem z kobietą, od której na żywo wziąłem nr., a nie przez net. Czuję, że mocno idę do przodu i już ze mnie prawie Casanova. :D W końcu mało który facet coś takiego jest w stanie zrobić.

    Reply

    Wariat Michał April 1, 2017 at 21:38

    Bardzo dobry artykuł. Ja tak miałem, że wmawiałem sobie, iż ten cały rozwój itp. jest nie dla mnie, bo ja i tak się nie zmienię i zawsze będę taki cichy, nieśmiały itd.

    Niedawno uświadomiłem sobie, że jak chcę, to potrafię coś zrobić :) . Ostatnio byłem na randce z dziewczyną, którą poznałem na kursie tańca i jestem umówiony na kolejną :) . W międzyczasie zagadywałem i dalej zagaduję do różnych kobiet, aby wyrobić sobie gadkę i pewność siebie :) . Spodziewaj się w najbliższym czasie historii sukcesu :) .

    Reply

    Grzywocz April 2, 2017 at 08:28

    Dzięki za info. Cieszę się, że idziesz do przodu.

    Reply

    Wariat Michał April 2, 2017 at 13:06

    A ja się cieszę, że uwierzyłeś w tę bajeczkę, bo to był żart Prima Aprillisowy :) . Taki ze mnie śmieszek :) . Tobie pewnie nie jest do śmiechu.

    Ogólnie, jeśli chodzi o kobiety, to dalej szału nie ma, ale przynajmniej jest jakiś postęp w ogólnej pewności siebie. Niezbyt wielki, ale jest. M.in. uczęszczanie na tańce trochę mi dodało swobody w kontaktach z ludźmi.

    Reply

    Grzywocz April 2, 2017 at 17:53

    Spoko. Wszystko w swoim czasie.

    Reply

    Bartek April 1, 2017 at 21:57

    Świetny artykuł :)
    Uświadomiłem sobie dziś, że lęk przed odrzuceniem który jest największą przeszkodą w zagadywaniu, to nie tylko obawa przed odrzuceniem w momencie zagadania, ale u mnie także zbytnie projektowanie przyszłości we własnej głowie. To znaczy nie tyle przejmuję się dziewczyną, ale raczej co przy ewentualnym powodzeniu z nią czeka mnie ze strony jej otoczenia.
    Jak zostanę odebrany przez jej przyjaciół, którzy zobaczą że nie piję?
    Jak mnie ocenią jej koleżanki, widząc gościa o bardzo jasnej karnacji?
    Czy mnie wyśmieją za to, że nigdy do tej pory nie miałem pracy?
    I tak dalej. I teraz mając w głowie taki “projekt na tę dziewczynę”, że skoro wygląda atrakcyjnie, to na pewno ma paczkę przyjaciół, masę adoratorów, wypasione wakacje, etc. , to wchodząc z nią w relację, miałbym brać sobie na głowę te wszystkie “bolączki”? Nieeee – i wówczas nie zagaduję.
    Tak postrzegam lęk przed odrzuceniem. Czyli nie tyle reakcja dziewczyny, ale bardziej “co może być, jeśli się uda z nią”. Trochę zakręciłem może, ale chyba wiadomo co mam na myśli :)

    Reply

    Grzywocz April 2, 2017 at 08:37

    Dokładnie. Świetne uświadomienie sobie blokady. Z tym projektowaniem to najprościej zastosować się do zasady “Do 10 randek nic się nie liczy” i już można rozmawiać. A to, jak np. wypadniesz przed jej znajomymi, to będziesz myślał, jak będziesz przed spotkaniem z jej znajomymi, a teraz odkrywając taką obawę możesz zaakceptować wszystkie scenariusze, czyli np. 1) jeśli oni muszą pić, to są słabi i mało ciekawi 2) nie będziemy się z nimi spotykać 3) może ta dziewczyna nie ma paczki znajomych albo ma niepijących znajomych 4) może jej znajomi są różni i jedni piją a inni nie. Generalnie nie wiadomo, co będzie.

    Poczucie wartości i taka zdrowa samoocena to właśnie przekonanie, że sobie poradzimy z nowymi, także niespodziewanymi sytuacjami.

    Reply

    Michał Lxxx April 2, 2017 at 20:36

    Panowie,
    czytam wasze komentarze ( może na ta chwilę, nie ma ich tak dużo ) i widzę, że naprawdę WSZYSCY MĘŻCZYŹNI mają “problemy” z relacjami międzyludzkimi jeżeli tego nie przepracują.

    Zanim zacząłem pracę nad sobą, to myślałem że TYLKO JA JESTEM JAKIŚ DZIWNY, bo “wszędzie wkoło same pary” albo “wszyscy są w związkach”, a ja nie byłem w stanie powiedzieć do kobiety zwykłego, nic nie znaczącego i niezobowiązującego “cześć”.
    Ból psychiczny oraz emocjonalny jaki temu towarzyszył i frustracja po “kolejnej zmarnowanej okazji” była tak silna, że już nie do wytrzymania.

    Zauważcie również, że WSZYSTKIE KOBIETY, które nie pracują nad sobą ( czyli naprawdę ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ ) mają takie same “problemy” i ograniczenia w głowach jak my – mężczyźni.
    Ich odmowy, ucieczki, strach przed angażowaniem się, czy WIELE WIELE INNYCH jakiś zachowań, które mają negatywny wpływ na nas, również wynika z tego, że kobiety mają pewne sprawy NIEPOUKŁADANE i NIEPRZEPRACOWANE W SWOICH GŁOWACH.

    Może to głupio zabrzmi, ale z jednej strony podbudowuje mnie to, że jest to BARDZO POWSZECHNY PROBLEM, jeżeli chodzi o relacje damsko – męskie, bo coraz bardziej uświadamiam sobie, że tak naprawdę ze mną nie było aż tak źle jak mi się kiedyś wydawało.

    Niemniej DOPINGUJE i TRZYMAM KCIUKI za KAŻDEGO CZŁOWIEKA ( kobiety i mężczyzn ), którzy pracują nad sobą, aby stawać się LEPSZYMI w jakiejkolwiek sferze życia.

    P.S.
    Dodam,
    że bardzo pouczające komentarze napisali powyżej Jacek, słaby_nick i Paweł.

    Jest to dla mnie naprawdę PRZESTROGA, aby trzymać się tego co Paweł nauczasz, bo czasami mam ochotę połamać te zasady.
    Z LOGICZNEGO punktu widzenia wiem, że nie stosowanie się do tych zasad skutkuje KATASTROFĄ, ale czasami tak mnie emocje “kuszą” że trudno nad sobą zapanować, chociaż przyznam że SILNA WOLA bierze górę i nie robię głupot.

    Dzięki.

    Reply

    Kuba April 2, 2017 at 21:43

    Paweł coś dziwnego jest. W swoich wypowiedziach Mówisz o wszystko wiedzących “kolegach”.Czy u ciebie ci “koledzy” i generalnie inni ludzie uważali poznawanie ludzi za dziwne, w tym dziewczyny. Pytam bo czasami czuję sie jak debil podchodząc do kolejnej dziewczyny. Czy ci ludzie są tak ograniczeni czy ja robie takie dziwne rzeczy? Nie, nie jest to problem z poczuciem własnej wartość mam to na eleganckość zrobione , pytam z czystej ciekawość.
    Ps Czasami mam wrażenie, że wychodzę na jakiegoś podrywacza, którym rzecz jasna nie jestem.
    Pozdrawiam :)

    Reply

    Grzywocz April 2, 2017 at 22:19

    Tak, dokładnie tak jest. Część kolegów, tych bardziej miłych, spokojnych i lubiących mnie mówiło: “Paweł, Ty to masz gadkę, my tacy nie jesteśmy” i nie wierzyli mi, że parę lat wcześniej byłem taki sam jak oni lub bardziej zblokowany przed poznawaniem nieznajomych dziewczyn. A ci bardziej niby wygadani koledzy, takie bardziej cwaniaczki-kozaczki, może mi zazdrościli, może chcieli dopiec i zaczepiali mnie tekstami, jak tam podryw, czy zamoczyłem, jak tam poszło z tą czy tamtą.

    Jednak obydwie grupy nie robiły praktycznie nic poza chodzeniem na imprezy i ewentualnie tańczeniem. Tak, moje zagadywanie do nieznajomych dziewczyn było dla nich, jakby nie z tego świata. Poza ich wyobraźnią. Nawet w głowach tych kozaczków-cwaniaczków. Pewnie byli tak samo zakompleksieni, jak ci mili i spokojni, tylko maskowali to tym kozaczeniem, wulgarnością.

    Reply

    Kuba April 2, 2017 at 22:56

    Moje doświadczenie pokrywa sie w zupełności z Twoją wypowiedzą. To działa nawet gdy zacząłem ubierać sie nie skromnie mmówiąc – elegancko. I tak rzeczywiście jest grupa cicha, dawne kopie mnie grupa cwaniaków i grupa do której należę to znaczy normalnych ludzi :)

    Reply

    Grzywocz April 3, 2017 at 14:25

    Tych normalnych to mało jest w zależności od środowiska, ale dobrze, że w ogóle są.

    Reply

    Kaspar Rogue April 3, 2017 at 21:07

    Ja też muszę się podpisać pod tymi słowami i dodać coś od siebie.

    Otóż przyjąłem zasadę, że swoje życie randkowe trzymam możliwe jak najdalej od znajomych. W moim słowniku przeważają takie zdania: “Jestem umówiony. [KROPKA]“. “Nie Twoja sprawa”. “Nie interesuj się”.

    Pierwszym za tym argumentem jest to, że u wielu znajomym nie mieści się w głowach zagadywanie do obcych dziewczyn, nawet w klubach i głośnych miejscach. Parę razy udało mi się np. odciągnąć dziewczynę na bok z parkietu i porozmawiać z nią na spokojnie. Późniejsze komentarze kolegów były tylko takie: “Skąd znasz?”, “Kto to jest?”. W spokojniejszych miejscach to w 5-osobowej grupie przy zagadywaniu trzeba liczyć się z tym, że żaden kumpel Ci nie pomoże, bo każdy będzie myślał – co za kretyn. :) Nie mają racji, ale tak to odbierają. Jeśli macie jakiegoś kumatego kumpla-skrzydłowego to szczerze zazdroszczę. :)

    Drugi – ważniejszy – argument jest taki, że miałem taką sytuację, że gdzieś po 30-40 minutach znajomości całowałem dziewczynę, co też widzieli moi koledzy. Nie staram się tu pochwalić, bo nie ma czym, ale ważniejsze jest to, że zauważyłem, jak to później przekłada się na inne sytuacje towarzyskie: np. siedzicie później na domówce, gdzie są nowe osoby, w tym dziewczyny.

    Tam któryś przemiły przyjaciel stara się wrócić do tej sytuacji tylko po to, aby pokazać tym nowym dziewczynom, że ze mnie jest babiarz, uwodziciel – więc oni są lepsi, porządniejsi. Często zauważyłem, że mili goście w ten sposób chcą sobie zyskać przychylność niewiast – poprzez próbę obniżenia wartości mojej osoby (a prawda jest taka, że robię to, czego oni nie potrafią), aby samemu mogli lepiej wypaść.

    Oczywiście poza nabijaniem się ze mnie nie pokazują nic od siebie. Szczerze mówiąc trochę mnie to blokuje później, ale na dłuższą metę nic sobie z tego nie robię.

    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 4, 2017 at 08:07

    Dokładnie, zero informacji dla innych dopóki nie będziesz w związku, a nawet wtedy, jeśli jest to możliwe warto unikać takich ludzi.

    Reply

    Jacek April 6, 2017 at 23:15

    Jeśli macie jakiegoś kumatego kumpla-skrzydłowego to szczerze zazdroszczę. :)
    Hey Kaspar Rogue, Ja mam takiego kumpla, ostatnio jak z nim byłem na murkach akademiku, gdzie masa ludzi przychodzi na piwko i pogadać to zauważyłem, że obok nas ( a było dużo miejsc) usiadły 3 dziewczyny i zaczęły optymistycznie rozmawiać , żebyśmy zwrócili uwagę, wyciągnąłem papierosa i zacząłem udawać, że szukam po kieszeniach ognia, wstałem i już chciałem iść do tych dziewczyn a mój kumpel ze studiów na cały głos przy wszystkich:
    -CO? UDAJESZ, ŻE NIE MASZ OGNIA,ŻEBY ZAGADAĆ JAKĄŚ DZIEWCZYNĘ???
    Nagle cisza i wszyscy się obrócili i spojrzeli w moją stronę ,czyli jakieś ponad 100 osób (wow moje pierwsze nieformalne wystąpienie na toastmasters). Udałem,że nic się nie stało i powiedziałem : Nie , po prostu zapodziałem ognia. Myślałem, że go uduszę za tą akcję,
    nigdy więcej go nigdzie nie zabiorę ze sobą, chciałem go czegoś nauczyć, jego strata.

    Reply

    Grzywocz April 7, 2017 at 07:48

    Gdyby to pociągnął dalej i zapoznał się z dziewczynami, to wyszłaby z tego super akcja, bo dostałbyś nauczkę, że takie działanie pod pretekstem jest słabe i manipulacyjne. Gdy potem po zdobyciu ognia będziesz dalej rozmawiał z dziewczynami, to one myślą wtedy:

    “Słaby facet. Nie potrafi zagadać normalnie, tylko musi się zasłaniać papierosem, a gdyby nie palił, to by pewnie o chusteczkę poprosił. Zero inicjatywy i zdecydowania. Tchórzliwy”. A jeśli on tak powiedział i zamilkł, żeby tylko Ci dowalić to frajer. Ja bym zakończył z nim znajomość.

    Mogłeś też wybrnąć z tej sytuacji oznajmiając dziewczynom swoją chęć zagadania. Mówisz wtedy:

    “Nie, nie potrzebuję się pytać o ogień, żeby poznać dziewczyny.” i uśmiechasz się do nich i mówisz:
    “Hej dziewczyny, jak wam mija popołudnie, widzę, że jesteście w dobrych humorach, bo tak głośno chichotałyście. Co tak świętujecie? : )” i potem jak one odpowiedzą krótko, to albo ciągniesz temat paroma pytaniami albo żeby nie robić wywiadu opowiadasz coś od siebie, co tu porabiasz z kumplem albo jakąś historyjkę w temacie świętowania, że np. świętujesz, że dzisiaj zdążyłeś wstać na wykład albo zrobić sobie kanapkę na drugie śniadanie i już potem masz temat jedzenia.

    Po paru minutach mógłbyś go przywołać, żeby podszedł a nie siedział z boku, jak łajza.

    Dziwię się, że nie wykorzystujesz takich sytuacji na swoją korzyść. I Ty chciałeś go czegoś nauczyć? : ) On w sumie dobrze Ci dowalił, że się czaisz zamiast normalnie zagadać. Minusem jest to, że nie zaprezentował nic ponad to, jak można by to zrobić inaczej, prościej. Dziewczyny nienawidzą czajenia się.

    Reply

    Jacek April 7, 2017 at 15:21

    Ale lekcja!, dokończę WO90 i wezmę się też za PSW90 bo mam Kurs konwersacji jak i Tranzycje na dodatek, ale leżą gdzieś z boku i rzadko zaglądam,ciężko mi się skupić na tylu sprawach na raz a życie leci, czuję nawet , że trzeba byle jak działać, byle by bo mam dużo energii do życia i mam czasem wrażenie, że mnie za przeproszeniem po**bie.

    Reply

    Jacek April 7, 2017 at 15:37

    Zapomniałem Ci dopisać, że i tak czuję ogromną presje bo jak tak chodzę wyprostowany, uśmiechnięty i mam doniosły głos to ludzie się ciągle na mnie gapią i muszę też działać pod ogromną presją, co nie,powiem wszyscy cicho i mnie to też denerwuje.

    Reply

    Kuba April 7, 2017 at 21:56

    Znam to ,od kiedy chodzę dobrze ubrany mam ogromną ilość spojrzeń. Jutro mam pewien plan do wdrożenia , tajemnica :) ,ale dotyczyć ma właśnie tego.

    Artur April 2, 2017 at 23:09

    Cześć,
    ja nie w temacie, ale kilka razy chciałem to napisać i w końcu się zdecydowałem. Napisałeś: “Pewnie byli tak samo zakompleksieni, jak Ci mili”. Chodzi mi o to, że w tej i tego typu sytuacjach słowo “Ci” nie powinno być pisane wielką, tylko małą literą, dlatego że “ci” w tym zdaniu znaczy tyle samo co “tamci”, “te osoby”. (Analogicznie – “Pewnie byli tak samo zakompleksieni, jak tamci mili” – “tamci”. Natomiast wielką literą pisze się, kiedy “Ci” znaczy to samo, co “Tobie”, np. “Polecam Ci zagadywać do dziewczyn każdego dnia”, i z tego przyzwyczajenia sporo osób pisze “Ci” wielką literą w każdej sytuacji. Sorry, jeśli wygląda to, jakbym znalazł wreszcie coś, na czym myślę, że się znam, i się wymądrzał. Nie piszę tego, żeby podbudować swoje ego, że wreszcie mogę kogoś pouczyć. ;)
    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 3, 2017 at 14:27

    Racja, dzięki. Znam tę zasadę. Zagalopowałem się. Poprawione.

    Reply

    XTRO April 3, 2017 at 08:41

    Pawle to o czym piszesz to blednę koło, na początku dobrze pisałeś że b. ważny jest wygląd i kobieta na podstawie tego nas wybiera i to kobieta wybiera! , mnie tez się wydawało ze jestem przytony itd ale rzeczywistość to weryfikuje.

    Załóżmy że opanujesz wszystkie punkty o których mówisz, a kobiety dalej będą Cię zlewać to wtedy znowu wpadniesz w niską samoocenę , wiem bo sam przez to przechodziłem, a wtedy receptą wg Pawła jest opanowanie tych punktów atrakcyjności, czy to nie blednę koło. Niska samoocena>> poradniki>>wysoka samooocena>> zlewki>>> niska samooocena>>poradniki>>>..
    Ps i to nie że dostaniesz kosza od 3 czy nawet 10 dziewczyn, to nic , ja dostałem ze 100 i mam już dosyć, niektóre reagują wręcz z agresja czy nawet obrzydzeniem na twarzy jakby widziały przed sobą pijanego menela, pewnie mi napiszesz ze opanowałem je w sposób niewłaściwy , a dowiem się tego z Twoich poradników za 100zł jak to zrobić. A i reszta forumowiczów mi też pewnie dowali. Znam przystojne łamagi który mówią bele co, dokładnie BELE CO , cze co słychać , hej itd al laska jest wniebowzięta, wiec o czym my mówimy…

    Reply

    Grzywocz April 3, 2017 at 14:42

    Skoro reagują, jakby widziały pijanego menela, to znaczy, że w jakimś stopniu emanujesz jego cechami. Może faktycznie wyglądasz jak pijany menel. Wielki czerwony nos z wystającymi włosami, przekrwione oczy, zgarbiony, mówisz ze zbyt bliskiej odległości. Pijany menel to zbyt ogólne określenie. Każdy wyobraża sobie takiego inaczej. Nikt Ci takich błędów nie odgadnie na podstawie tekstu pisanego. Możesz znaleźć je sam na podstawie wszelkich poradników albo spytać kogoś z zewnątrz, kto by ocenił Twoją atrakcyjność. Np. można pytać koleżanki, co byś mógł poprawić w swoim wyglądzie i sposobie mówienia albo kuzynki albo zaufanego kolegę. Skoro reakcje są zawsze tak negatywne, to znaczy, że robisz coś nie tak i nie chcesz tego poprawić. Bez bezpośredniego kontaktu z Tobą nikt Ci tego nie odgadnie. Bez szczegółowej analizy na podstawie poradników Ty też tego nie odgadniesz. Nie można robić w kółko to samo i oczekiwać innych rezultatów – to definicja szaleństwa ~ A. Einstein.

    Reply

    Michał Lxxx April 4, 2017 at 00:08

    XTRO,
    masz mieć kompletnie gdzieś reakcje kobiety.

    W miejscach ze wspólnym kontekstem są lepsze reakcje, ale podchodź wszędzie i rozmawiaj z ludźmi.
    Jeżeli dla ludzi rozmawianie z innymi ludźmi jest dziwne, to mają problem z głową, bo kupując bułki w sklepie też rozmawiają z kasjerem i jest dobrze.

    Wielokrotnie zwracał Paweł Grzywocz uwagę, że większość ludzi żyje w “więzieniu własnego umysłu” w takim “bunkrze”, w więzieniu strachu.

    To że jakaś reaguje agresją, czy obrzydzeniem, to JEST JEJ PROBLEM rozumiesz.
    Jeżeli wyglądasz “akceptowalnie” to nie ma znaczenia jak ona reaguje.

    Jej reakcja to jest tylko INFORMACJA ZWROTNA dla Ciebie, że nie jesteś z nią “kompatybilny” a jeżeli ona nie potrafi się zachować, to w niej leży problem nie w Tobie i pamiętaj, że to z niej wypływa negatywność.

    Piszesz o menelach.
    Czy widziałeś kiedyś, żeby jakiś menel przejmował się odrzuceniem ???
    KAŻDY MENEL wie, że jest to tylko kwestia ilości powtórzeń.

    Miałem kiedyś taką sytuację, że podeszło do mnie 2 meneli i zapytało o kasę. Odmówiłem.

    Menel przybił mi piątkę, zrobił 10 kroków i podszedł do innego gościa, który dał menelowi kasę.

    Pokaż mi ile facetów, gdy dostanie odmowę od kobiety, na oczach tej kobiety podejdzie do innej kobiety ???
    Żaden, a wiesz dlaczego ???

    Bo taki facet, czuje się “poniżony” i sobie myśli, że jak podejdzie do kolejnej kobiety i ona również będzie na “nie”, to jeszcze bardziej straci w oczach tej “pierwszej”.

    Myślisz, że menel któremu odmówiłem stracił humor, poczuł się źle, albo się poddał ???
    Miał to w dupie.

    Nawet gdybyś miał dostać nie 100 a 1000 negów, to co tak naprawdę się stanie jeżeli efektem tego będzie to, że:
    - rozwiniesz się jako człowiek
    - poznasz dobrą i wspaniałą kobietę

    Wolę dostać 1000 odmów, ale poznać kobietę, która mnie pociąga, lubię ją, dobrze się przy niej czuje, jest SZCZERZE ZAINTERESOWANA, ma fajną osobowość itd. itp., niż męczyć się z jakimś “babskiem” bo mi znajomi przedstawili, a ja z braku laku stworzyłem sobie iluzje w głowie, że ach, och jest taka zajebista.

    Ja nie potrafię sam siebie tak oszukiwać, jak WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA.

    Chodzę po ulicach, przecież to gołym okiem widać, że większość par nie pasuje do siebie kompletnie – inna energia idą obok siebie jak takie 2 muminy.

    Mieszkam w stolicy województwa, dużo ludzi i tak naprawdę BARDZO MAŁO KOBIET szczerze mi się podoba.
    Na taką ilość, to bardzo mało.
    To jak inaczej miałbym poznać kobietę i być nią SZCZERZE ZAINTERESOWANYM , jak nie zagadując do nich WSZĘDZIE ???

    Nie ma innej drogi i chodźbym miał dostać 5000 odmów i poznać tą właściwą kobietę po 10 latach, to tak zrobię, bo spędzanie życia z kobietą w “relacji z braku laku” jest wbrew mojej naturze :-)

    Jeżeli w Polsce rozmawianie ze sobą jest dziwne, a poznawać się można według tych wszystkich “mądralińskich” w “pracy, szkole i przez znajomych” to niech sobie oni wszyscy siedzą w tych swoich “super relacjach” niech się męczą.

    Słyszałem już od kobiet, do których podszedłem na ULICY, ale np. miały męża takie słowa:
    “łał są jeszcze na świecie prawdziwi mężczyźni. Jesteś zajebisty, nie mogę w to uwierzyć. Dziękuję, ale mi poprawiłeś humor” i miała taki PODZIW w oczach.
    Takie reakcje są bardzo BUDUJĄCE i dają kopa do działania.

    Są fajne reakcje na ulicach, czy galeriach.
    Reakcje są różne.

    W miejscach publicznych większość kobiet reaguje ( w Polsce, gdzie faceci są pozamykani ) ZASKOCZENIEM i skuteczność jest mała, ale i takie ZAJEBISTE reakcje się zdarzają.

    To pokazuje,że NALEŻY DZIAŁAĆ i nie “płakać” bo dostałem 123 odmowy.

    Reply

    Michał Lxxx April 4, 2017 at 00:22

    Kiedyś wyszedłem “na trening” i zagadałem do kobiety, na przystanku.
    Zareagowała gorzej niż małpa i uciekła.
    (ja wiem, że tak bardzo miała nie przepracowane w swojej głowie, to co ja tłukę od lat, więc naruszyłem jej strefę komfortu).

    Widzieli to inni ludzie i podchodzi do mnie 2 gości i się śmieje i pieprzą:
    “Stary ale dostałeś zlewkę, co ty taki zdesperowany jesteś, że podrywasz laski na ulicach” ???

    Więc im zadałem takie pytanie PRZY LUDZIACH:
    “Zdesperowani to są kolesie, którzy:
    - walą konia na porno
    - chodzą do burdeli na dziwki
    - spędzają życie z jakaś repetą, zamiast sobie poznać WSPANIAŁĄ KOBIETĘ

    Do której z tych 3 grup się zaliczacie ???”

    Goście osłupieli, inni ludzie na przystanku pouciekali i miałem spokój :-)

    Pamiętajcie, gdy poukładacie sobie dobrze głowę i staniecie się KOMPLEKSOWYMI mężczyznami, to poznanie tej WŁAŚCIWEJ i DOBREJ kobiety, to tylko kwestia czasu oraz “ilości powtórzeń”.

    Zawsze są 3 opcje:
    1. Nic nie robić
    2. Zracjonalizować sobie jakąś nieatrakcyjną dla nas kobietę, “bo ona taka zajebista i koleżanka taką przedstawiła”
    3. Wyjść ze swojej strefy komfortu i jak taki ZWIERZ “upolować” sobie kobietę

    INICJATYWA i DOMINACJA leży w naturze mężczyzn, tylko przez to durne i wygodne społeczeństwo, żyjące w swoich ograniczeniach i “NORMACH” cechy te są zabijane.

    Reply

    Damian April 4, 2017 at 22:20

    super riposta! I to jest prawda to co im odpowiedziałeś. Niestety swiat stanął na głowie i to co jest normalne (poznawanie kobiet w każdym miejscu, rozmowa) jest uznawane przez społeczeństwo za desperację, a to co jest desperacją (pornole, burdele i bycie z przecietnymi kobietami) jest uznawane za normalne.

    Reply

    Grzywocz April 5, 2017 at 07:38

    Zupełnie, jak w szkole. Program działa.

    Reply

    Michał Lxxx April 5, 2017 at 12:33

    Paweł,
    indoktrynacja szkolna zawsze UŚREDNIA.

    Jest program i ci “słabsi” uczniowie są podciągani, a uczniowie “wybitniejsi” są tłamszeni.

    Wszystko wrzuca się do 1 worka zwanym UŚREDNIENIEM/PRZECIĘTNOŚCIĄ.

    Nie ma indywidualności, a jedyna różnica jest taka, że jak ktoś lepiej ODTWORZY narzucony program, to dostaje ocenę 5, a jak gorzej to 1.

    Czyli znów bezmyślne odtwarzanie, klepanie jakiejś niby wiedzy, za co się OCENIA, czyli ludzie NABYWAJĄ lęk, przed OCENĄ i ODRZUCENIEM grupy.

    Koło się zamyka itd. itp.
    To tak SKRÓTOWO.

    Reply

    Damian April 9, 2017 at 21:39

    zupełnie niedawno to do mnie dotarło (to o czym napisałem w komentarzu powyżej), powoli zaczynam sobie to układać w głowie ale jeszcze nieraz zdarza sie, że myslę sobie:

    “jakie to jest słabe, że ja specjalnie jadę do galerii albo jadę na uczelnie (a nie studiuję) żeby trenowac podejścia a inni faceci mają dziewczyny i nie muszą poswiecac czasu i energii na takie treningi, a ja zeby miec dziewczynę muszę trenowac i się uczyć zagadywania, musze ruszać d*pę z domu zeby wyjść i trenować a najchetniej to bym posiedział przed kompem albo chociaz nawet jakąś książkę przeczytał, ale leżąc na kanapie…”.

    Wtedy zapominam, że uczę się przecież czegoś ponadprzecietnego, czegos czego wielu innych facetów nigdy nie umiało i umiec nie będą (czyli zagadywania wszędzie, nawet w miejscach bez kontekstu). Włącza mi się wtedy to myślenie, że ja jestem jakiś totalnie zacofany i gorszy skoro muszę trenowac zagadywanie a prawda jest taka, że ja poprostu nie potarfię się zadowolić srednią dziewczyną, jakie zazwyczaj maja moi znajomi i celuję wyżej, celuję w dziewczynę taką która bedzie mi odpowiadać z wyglądu i charakteru oraz bedzie zainteresowana.

    Taki paradoks trochę.

    Reply

    Michał Lxxx April 10, 2017 at 10:02

    Damian,
    paradoksem jest większość tego co nas otacza.

    Rozmawianie z ludźmi i poznawanie się z ludźmi, to NAJBARDZIEJ NATURALNA LUDZKA CZYNNOŚĆ POD SŁOŃCEM.
    Człowiek jest WYBITNIE STADNĄ istotą.
    Trudno w przyrodzie znaleźć tak stadne zwierze jakim jest człowiek.

    Winny jest system społeczny, który rujnuje naszą pewność siebie i ciągnie nas w dół oraz LOGIKA, która jest “efektem ubocznym” ewolucji, czyli rozwinięcie płata czołowego mózgu.

    Nie, to nie Ty jesteś dziwny że chcesz poznać kobietę, która Ci odpowiada.
    Jesteś NORMALNY, z nazwijmy to EWOLUCYJNEGO punktu widzenia. (bo nie chce traktować “normalności” przez pryzmat norm społecznych)
    Człowiek jest JEDYNĄ istota na świecie, która RACJONALIZUJE nawet relacje z osobnikami płci przeciwnej.
    Ludzie nie dobierają się w pary ze ZGODNOŚCIĄ genotypowa i fenotypową, ale czysto logicznie – WIĘKSZOŚĆ LUDZI.

    Pamiętaj – PRAWDZIWY SUKCES i SZCZĘŚCIE jest dla NIELICZNYCH ( !!! )

    A to, że jakieś tam LUDZIKI są w tych swoich związkach = układach, to niech sobie będą.
    Gdyby teraz stracili swojego partnera/partnerkę, to co myślisz że wyjdą z domu i zaczną poznawać nowych ludzi WSZĘDZIE gdzie się znajdą.

    Będą przerażeni wizją samotności.

    Temat rzeka RÓB SWOJE, DZIAŁAJ a z czasem będzie tak jak chcesz.

    Reply

    slaby_nick April 10, 2017 at 14:52

    Hej Michal,

    Wlasnie zmusiles mnie do refleksji… Z moich obserwacji wynikaja podobne wnioski. Gdy widze ludzi z innej kultury, np. z Turcji, to Oni nie maja hamulcow. To samo z Wlochami, czy Hiszpanami. Oni podbijaja do kobiet i z Nimi gadaja. Na dyskotece bierze Ja za reke i zaczyna tanczyc. O nic sie nie pyta, nie prosi i nie rozkminia co Ona powie, czy Go odrzuci, czy “co sobie pomysli”. Jak dziewczyna jest bardzo, bardzo na nie, to mu o tym grzecznie mowi. Bardzo rzadko reaguje w sposob chamski czy bezczelny…
    My jestesmy chyba jakos programowani spolecznie na takie ciotowate zachowania, bo przeciez facet zostal wyposazony w jaja nie po to zeby mu dyndaly… Ale jak patrze na siebie, to az nie moge sie nadziwic. Bo zachowanie takiego Wlocha, czy Turka wydawalo mi sie zawsze “nienaturalne” i wrecz “nie na miejscu”… Ze On tych kobiet nie szanuje i tego typu rzeczy… (WTF??) Jak w ogole mozna dotykac (wziac kobiete za reke) bez pytania… (!?) Przeciez to wbrew Jej woli… “A moze ona tego nie chce”, “a moze ma faceta”… Naruszanie Jej strefy osobistej i tego typu rzeczy… Ale tak jak mowisz… Poznawanie nowych ludzi to przeciez naturalna rzecz. Dzieci ida do piaskownicy i maja wylane, czy ktos jest starszy, lysy, chory, w co wierzy, czy ma buty z krokodylem i “co sobie pomysli”…

    Dzieki za ten komentarz, bo dzieki niemu mam szanse obalic kolejny mit zakorzeniony w mojej glowie…

    Pozdrawiam

    Reply

    Kaspar Rogue April 10, 2017 at 18:01

    Jeżeli mógłbym dopowiedzieć, to z tym braniem za rękę do tańca polecam jednak w Polsce uważać. W takim sensie, że lepiej jest przed próbą tańca złapać kontakt wzrokowy z dziewczyną i gestem oraz uśmiechem zaprosić ją do tańca. Nadal jesteśmy społeczeństwem ksenofobicznie nastawionym i rzadko kiedy numer ze złapaniem od razu za rękę przechodzi.

    Te normalniejsze dziewczyny zabiorą dłoń i z uśmiechem powiedzą będą kręcić głową (jeżeli miejsce jest bardzo głośne). Pozostałe wykręcą się z Twojego dotyku i uciekną. :)

    Dlatego żeby uniknąć takich sytuacji lepiej wpierw złapać kontakt wzrokowy i z uśmiechem wyciągnąć otwartą dłoń w jej stronę. Nie musisz nic mówić, bo i tak Cię nie usłyszy, a Twoja postawa i tak jest jednoznaczna. No i jest większe prawdopodobieństwo, że ewentualnie zostaniesz zlany z klasą. :P

    Może nie być ku temu sposobności, żeby stanąć wręcz twarzą w twarz z dziewczyną, więc pozostaje tak samo otwartą dłonią delikatnie – wręcz koniuszkami dwóch palców – ją dotknąć w przedramię z pewnej odległości, żeby miała szansę odwrócić się w Twoją stronę, zmierzyć wzrokiem i sprawdzić, czy jej pasujesz. :)

    A tak w ogóle to w głośnych miejscach gwarantem zatańczenia z dziewczyną jest wpierw zagadanie do niej, kiedy obserwuje parkiet, sączy drinka, itd.

    Hm, to wszystko brzmi jak jakaś technika PUA, :D ale uważam, że jest to zachowanie z klasą, tylko że rozłożone przeze mnie na czynniki pierwsze. :P

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 07:45

    A po co z nią iść potańczyć, skoro już siedzi? Przecież cała sztuka polega na tym, żeby tańczącą dziewczynę po 1 do 2 tańcach ściągnąć z parkietu i z nią pogadać, aby się lepiej poznać i zwiększyć szanse na spotkanie. Ale jeśli dziewczyna już siedzi, to po co ją brać na parkiet? Po co drzewo do lasu wozić? Skoro już siedzi, to najlepiej z nią pogadać chwilę na miejscu i przejść po chwili w cichsze miejsce.

    Reply

    Michał Lxxx April 10, 2017 at 20:07

    Cześć

    Wiem, bo w trakcie mojej wędrówki po samorozwoju spotykałem już Hiszpanki, czy nawet Ukrainki i dziewczyny z tych krajów dziwią się, że NIKT DO NICH w Polsce nie zagaduje.

    1)
    Mam koleżankę, która mieszkała 2 lata we Włoszech ( randkowałem z nią, ale z jakiś względów blokowała się i zostaliśmy znajomymi :-) ), naprawdę bardzo atrakcyjna z wyglądu i mówi, że jak mieszkała we Włoszech, to CODZIENNIE ( !!! ) tak CODZIENNIE jakiś facet do niej zagadywał.
    Normalnie, kulturalnie, na luzie.

    W Polsce mówi, że jak ma 5 podejść w roku, to DUŻO.
    SZOK.

    2)
    Zagadałem kiedyś do Ukrainki, która ma męża Ukraińca, ale mieszkają w Polsce i mi powiedziała, że mieszka w Polsce 8 lat i jestem 1 facetem, który do niej zagadał przez 8 lat na ulicy ( !!! ).
    Mówi, że na Ukrainie kilka razy w miesiącu, ktoś zagada na przystanku, czy ulicy.

    3)
    Zagadałem kiedyś 4 dziewczyny.
    Okazało się, że Hiszpanki na Erasmusie i moja rozmowa była dla nich NORMALNA jak dzień i noc.
    Zadałem im pytanie, “czy w Hiszpanii faceci zagadują na ulicach ???”
    Odpowiedziały:
    “pewnie, że zagadują. A w Polsce, nie zagadują, to jak wy się w Polsce poznajecie ???”

    Ja znam ludzi, którzy mieszkają np. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i oni mówią, że “nie mają gdzie poznać”.
    Oni nie mają żadnych STANDARDÓW – chcą poznać JAKĄKOLWIEK KOBIETĘ – może być paszczur i kraken z rynsztoka :-)

    Gdybyś powiedział do Włocha, Hiszpana itd, że w Warszawie nie ma gdzie poznać, to by się za głowę złapał i może krzyknął “mamma mia” :-)

    Co mogę napisać, społeczeństwo żyje w WIĘZIENIU WŁASNYCH UMYSŁÓW i tyle.

    Włosi, Hiszpanie bawią się, zagadują, żartują, a w Polsce gdy się odezwiesz do ludzi, to jakiś KOSMITA jesteś w odbiorze, tego ZDZIWACZAŁEGO SPOŁECZEŃSTWA.

    P.S.
    Kiedyś zagadałem do kobiety, to mi odpowiedziała:
    “To nie Stany Zjednoczone – odejdź”.

    Szybko uciekłem, bo czułem jak tracę energię, przy takim OGRANICZONYM człowieku :-)

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 07:54

    W innych krajach tak samo kobiety są nieufne i doprowadzenie do spotkania wymaga zbudowania konkretnej rozmowy. To, że ludzie w zachodnich lub cieplejszych krajach uprawiają taki grzecznościowy small talk w stylu: “Dzień dobry, jak się masz” to nic nie znaczy, bo jest to tylko taki zwyczaj i taka osoba niekoniecznie chce dłużej rozmawiać. Ja np. nie zagadywałem we Włoszech ani w Hiszpanii, więc mogę powiedzieć sobie: “Nie wiem, czy tam jest łatwiej”, natomiast na podstawie doświadczenia wiem, że:

    “Na ulicy atakujesz strefę osobistą kobiety i ona ma prawo się bać i to normalne, że jest nieufna i trzeba się odpowiednio sprzedać i napracować, żeby doprowadzić do SPOTKANIA tu i teraz lub w przyszłości. Inne kraje nie są krainą mlekiem i miodem płynącą, w których kobiety są otwarte, naiwne i chętne do spotkań z kolesiami z ulicy i trzeba mieć takie same umiejętności, jakie są potrzebne w Polsce. A w Polsce też są pewne siebie dziewczyny, które bardzo spokojnie reagują na zagadanie. Także takie krytykowanie, że dziewczyny w Polsce są ograniczone, a za granicą nie są to krzywdząca dla kobiet generalizacja i ograniczanie samego siebie. Nieufne i zamknięte kobiety są we wszystkich krajach. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.”

    Poza tym to, co dziewczyny deklarują nie ma kompletnie znaczenia. Jak się w Polsce zapytasz dziewczyn, czy chciałyby być częściej zagadywane i czy takie miejsce jak ulica czy galeria są wg nich dopuszczalne, to 99% powie Ci, że: “Tak, jeśli facet jest normalny, to tak”, a gdybyś do tych samych dziewczyn zagadał normalnie (nie z pretekstem takiej ankiety) i zaczął od komplementu, jakiegoś żartu, flirtu, po prostu, że chciałeś porozmawiać i zobaczyć, jakimi są osobami, to te same dziewczyny zareagowałyby zupełnie inaczej.

    Podsumowując:

    1) Nie wierz w to, co deklarują kobiety.

    2) Oceniaj ich czyny.

    Czyli w przytoczonym przykładzie w Twojej wypowiedzi powinieneś tym dziewczynom powiedzieć:

    “Nie interesuje mnie, czy zagadują do was faceci na ulicy w waszych krajach. Pytam, na ilu pierwszych randkach byłyście z takim facetem, który zagadał do was na ulicy.”

    Wtedy już otrzymasz ZUPEŁNIE inne odpowiedzi i pewnie nawet takie Włoszki czy Hiszpanki powiedzą coś w stylu: “Yyyyy, nie wiem, ani razu albo raz, bo to u nas tylko taka zaczepka.”

    Albo inne pytanie: “Z iloma facetami z ulicy rozmawiały dłużej niż 10 minut, żeby sprawdzić, czy chciałyby się z nim spotkać? Czy Ci faceci w ogóle potrafią dłużej pogadać czy od razu pytają bezsensownie o nr lub spotkanie, a wy ich potem olewacie?”

    Właściwie to w każdym kraju dziewczyny będę deklarować, że lubią być zagadywane przez facetów, ponieważ to buduje ich ego!

    Ale z iloma takimi facetami umawiają się na spotkanie?

    To już zupełnie inny temat, bo umiejętności rozmowy i autoprezentacji są uniwersalne i wszędzie takie same.

    Reply

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 11:27

    Paweł,
    dzięki za tą odpowiedź.

    Ze WSZYSTKIM się zgadzam.

    Wysnułem pewną opinię na podstawie, kilku luźnych rozmów z kobietami.
    Mój mózg zinterpretował na swoją korzyść, wypowiedzi kilku kobiet i niejako się “usprawiedliwiam”.

    Gdybym w przyszłości trafił na jakąś “Hiszpankę” to zadam jej takie pytania jak napisałeś.

    Masz rację, że gdyby zadać kobiecie w Polsce pytanie:
    “czy fajnie gdy faceci zagadują ???”, to właściwie KAŻDA odpowie, że TAK, ale jak przyjdzie co do czego to ucieka :-)

    “Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”

    Reply

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 11:46

    Paweł,
    jeszcze napisze coś od siebie;
    zobacz WPŁYW MAMY NA SAMYCH SIEBIE – nie jestem w stanie zmienić ludziom przekonań w 5 minut.

    Rozmawianie z ludźmi jest tak proste, jak mrugnięcie okiem.

    Czy ktoś zastanawia się jak zacznie rozmowę, albo o czym będzie rozmawiał z kolegą/koleżanką, których już zna 2 lata ?
    Nie.
    Albo chodziłem z kimś do klasy do podstawówki, nie widziałem gościa 10 lat i czy się zastanawiam, o czym rozmawiać, gdy go spotkam ?
    Nie.

    Dlatego naprawdę doszedłem ostatnio do wniosku, że naprawdę 9/10 osób żyje w jakiejś HIPNOZIE.

    POZNANIE KOBIETY, można ując w kilu punktach/PRZEKONANIACH:
    1)
    Żadnych oczekiwań – można być parą, znajomymi, porozmawiać o pogodzie
    2)
    Musisz poznać charakter, bo może to być STRASZNY CZŁOWIEK, ale nie można zakładać złego
    3)
    Wygląd tylko przyciąga.
    4)
    Prowadzisz znajomość w 12 randek itd.

    Pisze bardzo SKRÓTOWO.

    Każda interakcja międzyludzka rozchodzi się o:
    - ego i jego MECHANIZMY OBRONNE
    - strefę komfortu
    - przekonania
    - mechanizmy blokowania rozmowy, o których pisał Piter w 1 komentarzu powyżej
    - 10 pierwotnych LĘKÓW człowieka, o których kiedyś pisałem

    Gdy to opanujesz, to naprawdę stwierdzam, że byłem do tej pory IMBECYLEM i CYMBAŁEM.
    Żyłem jak WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa w jakimś LETARGU.

    Bałem się zacząć rozmawiać z drugim człowiekiem, bałem się ludzi – to jest niesamowite, ale czuje się ostatnio taki WOLNY :-)

    Gdyby to co napisałem powyżej UCZONO LUDZI przez cała edukację szkolną, to zobacz jakie zajebiste życie mieli by ludzie.

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 11:53

    Patrze ostatnimi tygodniami na ludzi i się po prostu śmieje.

    Bezmyślne istoty, pozbawione refleksji, których prawie każde zachowanie jest ZAUTOMATYZOWANE, nieświadome i oni tak naprawdę nie mają żadnego wpływu na swoje życie.

    2 emocje determinują ich zachowania:
    - chciwość
    - strach/lęk

    Kompletny brak świadomości.

    P.S.
    Paweł zauważ, że WSZYSCY LUDZIE, którzy odnieśli sukcesy WIELOASPEKTOWE we wszystkich obszarach życia, bardziej lub mniej świadomie, mieli “wiedzę” na temat na który napisałem.

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 12:13

    Wiadomo. Tę wiedzę świetnie wykorzystują najwyższe sfery piramidy władzy, które organizują ten system w taki sposób, żebyśmy pomimo dostępu do informacji żyli tak, jakbyśmy tego dostępu nie mieli.

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 12:15

    Twój blog Paweł,
    pozwolił mi wejść na drogę, która zaprowadziła mnie do innych WARTOŚCIOWYCH źródeł psychologii dzięki czemu poukładałem sobie głowę, w temacie interakcji międzyludzkich.

    Właśnie zrozumienie mechanizmów psychologicznych, a wręcz FUNDAMENTÓW tych mechanizmów pozwala działać i WYTRWAĆ w działaniu.
    To są FUNDAMENTY i PODSTAWY, od których należy zacząć rozwój.

    P.S.
    Teraz widzę jaką KRZYWDĘ wyrządza ludziom to całe PUA i wszyscy turbo uwodziciele, którzy każą facetom, którzy mają nieprzygotowaną głowę, wychodzić w miejsca publiczne i “robić 100 podejść, a jak nie dostaniesz nr tel to zrób 200 podejść, 300 i tak w kółko”.

    Później czytałem na jakiś forach, że taki ZAGUBIONY facet, po 6 miesiącach, czy maksymalnie ROKU zapierdzielania po ulicach “odpadał” sfrustrowany i wręcz NIENAWIDZIŁ kobiety.
    Znam też gościa, który przez to całe PUA zaczął się leczyć u psychiatry ( !!! ), bo został tyle razy odrzucony na ulicach i innych miejscach publicznych, że właśnie znienawidził kobiety, które go po prostu odrzucały, bo same są WIĘŹNIAMI STRACHU.

    Turbo uwodziciele i całe to PUA, to TOKSYCZNE w większości środowisko.

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 12:21

    To tak jak z lotnictwem.
    Ludzie chcieli latać, ale jak skoczysz w przepaść i zaczniesz machać rękami, to SPADNIESZ ( !!! )

    Natomiast, gdy odkryto ZASADY i REGUŁY, to wymyślono samoloty i dziś cały świat BEZPIECZNIE LATA.

    PUA i turbo uwodziciele przypominają takich IMBECYLI, którzy wierzą w to że machając rękami polecą :-)

    slaby_nick April 11, 2017 at 12:50

    “Bezmyślne istoty, pozbawione refleksji, których prawie każde zachowanie jest ZAUTOMATYZOWANE, nieświadome i oni tak naprawdę nie mają żadnego wpływu na swoje życie.” – uwazaj na pulapke karmienia swojego ego. Ci ludzie sa poddawani masowej propagandzie. Dzien w dzien minuta po minucie przechodza pranie mozgu, od ktorego my sie odcielismy. Ja wpadlem na forum Pawla zupelnie przypadkowo podczas szukania metod przyspieszenia nauki j. obcych. Kliknalem w zly odnosnik na yt i gdyby nie to pewnie bylbym taki sam jak wiekszosc spoleczenstwa. W najlepszym przypadku trwaloby to znacznie dluzej. W kazdym razie to byl zapalnik do zainteresowania sie samorozwojem i dalszego zglebiania tematow.

    Doskonale rozumiem wiec ludzi, ktorzy zyja we snie, bo potezna propaganda jest przeciwnikiem, z ktorym nie tak latwo wygrac. Zobacz po sobie ile czasu i uwagi poswieciles na ta tematyke, a dalej jest czego sie uczyc… Ci ludzie nie sa debilami ani idiotami. Czerpia wartosci z innych zrodel nawet nie zdajac sobie sprawy jak bardzo sa oklamywani… I czesto w dobrej wierze i czystym sumieniem wyrzadzaja szkode samym sobie i innym… Bylbym daleki od wywyzszania sie ponad tlum, pomimo wiedzy, ktora zdobylem. Wiem po sobie, ze to prowadzi do braku szacunku do innych, a wrecz u niektorych do pogardy dla “ciemnej masy”. Nic dobrego w kazdym razie z tego nie ma… Cytujac Pawla: “Tę wiedzę świetnie wykorzystują najwyższe sfery piramidy władzy” wlasnie Oni dokladnie w taki sposob mysla, o ludziach, ktorzy nie maja swiadomosci o obludzie w jakiej zyja…

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 13:17

    słaby_nick

    Staram się nie wpadać w pułapkę ego i czerpać poczucie wartości z tego co pisał kiedyś Paweł, że “biorę poczucie wartości z tego, że nie ma drugiego na świecie takiego człowieka o takim kodzie DNA”.
    Mam trochę tendencję czasami do megalomani, ale świadomie staram się od razu tłumic te emocje.

    Też na Pawła blog wpadłem przypadkowo, bo byłem zmęczony PUA, a PUA zainteresowałem się, bo dostałem po dupie od kobiety, którą się mocno zauroczyłem i byłem nią szczerze zainteresowany, ale popełniając wszystkie możliwe błędy rozbiłem swoje ego o jej negacje mojej osoby.

    Ludzie na najwyższych piramidach władzy są nie tylko dlatego, że:
    - ukradli
    - mieli szczęście
    - spotkali odpowiednich ludzi na swojej drodze,
    jak powszechnie “twierdzi” społeczeństwo.

    Ludzie ci przede wszystkim mieli określony sposób myślenia i postrzegania świata, bo każdy na świecie ma do dyspozycji 24 godziny i jest po prostu człowiekiem

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 13:22

    Poszukaj w Internecie “kto rządzi światem”, bo nie są to ludzie, których opisałeś.

    Damian April 10, 2017 at 23:57

    Zgadzam się, zapewne wiekszosc z takich ludzi byłaby zagubiona i przerazona wizja samotnosci.

    Jednak niektorzy z takich ludzi potrafia szybko wejsc w nowy związek. Jak to jest mozliwe?

    No opcje są dwie:

    -albo mają mnóstwo szczęścia i trafiają na odpowiednie dziewczyny które im sie naprawdę podobają z wzajemnością,
    -albo biorą pierwszą/drugą która się tylko napatoczy (i wyglada w miarę, poprostu nie jest pasztetem, nie zwracają juz uwagi nawet na jej osobowość,charakter itd.) i jest nimi zainteresowana.

    Jest jeszcze trzecia opcja – moze oni wcale nie są aż tak ciotowaci jak nam się wydaję? Ale z drugiej strony jakoś w tą trzecią opcję nie wierzę…bo nie wyobrażam sobie takiego jednego lub drugiego mojego znajomego czy kumpla (czyli przecietnego goscia w relacjach z kobietami) który zagaduje np w pociągu, na przystanku, w McD, na koncercie czy innym publicznym miejscu.

    Reply

    Dawid April 4, 2017 at 23:31

    Zajebista odpowiedz. Szybko i na temat. Polecam książki Johna Eldrega na temat męskości. Dużo mówi na ten temat. Wspomina min. o tym co ty ,,wygodne społeczeństwo”, ,,normach” – wszystko to co Nas zabija jesli się temu pddajemy. Dzięki za świetny komentarz!

    Reply

    slaby_nick April 5, 2017 at 08:41

    Hej Dawid!

    Mozesz podac tytul konkretnej ksiazki, bo widze, ze jest ich kilka… Z gory dzieki!
    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 5, 2017 at 09:14

    Pewnie chodziło mu o “Dzikie serce”.

    Reply

    slaby_nick April 5, 2017 at 10:46

    Ok. Dzieki. A sam czytales? Mozesz sie podzielic opinia?

    Reply

    Grzywocz April 5, 2017 at 11:14

    Głównie jest o tym, żeby wychowując syna nie upominać go ciągle, że nie wolno tego czy tamtego, tylko mówić mu, że jest twardy i ostry, bawić się z nim w polowanie, szkołę przetrwania, jakieś boksowanie, wzmacniać jego poczucie męskości, wynalazczości. Z kolei matki nie powinny zabraniać chłopcu się pobrudzić, oddać komuś, kto ich poniża i nie powinny wymagać od nich ciągłego bycia grzecznym, czystym, cichym. Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko. Z kolei odnośnie kobiet to było o tym, żeby chronić kobietę przed samym sobą, żeby jej nie używać i nie kierować się samym pożądaniem. Sporo z tych rzeczy brzmią ciekawe. Jednak są dość ogólnikowe. Tyle kojarzę po ponad dekadzie. Książka katolicka.

    Reply

    Michał Lxxx April 5, 2017 at 12:40

    Gdy jeszcze byłem nastolatkiem, mój ojciec czytał książkę “Inteligencja emocjonalna” Daniela Golemana.
    Jednak mając ok. 15 lat była to dla mnie książka niezrozumiała, chociaż przeczytałem całą.

    Dopiero, gdy moje rozdmuchane, wielkie i przerośnięte ego zostało roztrzaskane i dostałem po dupie od kobiety, która mi się spodobała, przeczytałem “inteligencje emocjonalna” ze zrozumieniem.

    Z dzisiejszej perspektywy dziękuje losowi za spotkanie tej kobiety.
    Była KATALIZATOREM moich zmian, dzięki temu że nie chciała rozwijać naszej znajomości wziąłem się za siebie.
    Kobieta ta była naprawdę fajną, sympatyczną osobą i myślę że miałem u niej te min. 51% zainteresowania na starcie, ale krok po kroku je zabiłem.

    Ale jest ok. :-)

    Reply

    slaby_nick April 5, 2017 at 13:07

    Dzieki za odpowiedz…

    Chcialem jeszcze o cos zapytac. Chyba troche offtopic, ale moze ktos odpowie. Zaczalem jakis czas temu trenowac kickboxing. Dodatkowo od kilku miesiecy cwicze w domu. Zaczalem tez troche biegac i ogolnie wiecej sie ruszac. Bylem zazwyczaj spokojny i opanowany. Gdy pojawiala sie jakas sytucja, ktora mogla powodowac konfrontacje to twardo, ale spokojnie potrafilem to zalagodzic. Nawet, gdy ich bylo wiecej, a ja sam. Nie towarzyszyly mi przy tym zadne uczucia. Teraz, co jest dla mnie malym zaskoczeniem (na treningach rozladowuje przeciez mnostwo napiecia) czuje w takich chwilach agresje. I to nie tylko chodzi o jakies przyziemne rzeczy typu zaczepki na ulicy, czy w klubie. Trafie na jakis artykul o szczepionkach, jakas wzmianke o kolejnym rzadowym walku albo jakiejs oczywistej niesprawiedliwosci i od razu pojawia sie taka agresywna postawa. Zeby cos z tym zrobic, ze dosyc juz biernosci, ze trzeba to zalatwic… Cos zrobic zamiast biernie sie przygladac… Porownuje to do Twojej Pawel sytuacji kiedy juz miales dosc tych walkow, ktore wciskali Ci turbouwodziciele, czy jak ich tam nazywasz i stworzyles tego bloga. Ja natomiast nie wiem jak ta energie mam przekierunkowac.

    Z jednej strony jest to dobre, bo od razu mam ochote dzialac, cos zmieniac, ulepszac itd. Pomaga w pracy, w organizowaniu zycia i generalnie coraz wiecej czasu jest produktywnie wykorzystanego, ale z drugiej strony szkoda sobie narobic problemow, gdy sie pojawiaja takie sytuacje, gdzie niekoniecznie jest to wskazane. Nie wiem za bardzo jak mam sobie z tym radzic. Przeciez ja tych sytuacji nie prowokuje. Jak kazdy z nas tutaj, ktory mniej wiecej wie jak zachowywac sie przy kobietach, odrozniam sie od innych mezczyzn. Kobiety to wylapuja, a orbiterzy zaraz maja do mnie jakis problem. Nie mam zamiaru nikogo walic w morde dlatego chcialem zapytac jak sobie radzicie z ta “nadwyzka energii”?

    Dotychczas nie mialem z tym problemu, ale tez nie mialem tej iskry zeby dzialac i to od razu, najlepiej na 200%… Nie mam zamiaru przerzyc swojego zycia siedzac na widowni i tylko sie przygladac. Chce dzialac… I wlasnie ta agresja i postawa bardzo mi sie podoba. Pcha mnie do przodu i coraz bardziej czuje odpowiedzialnosc za swoje zycie i to jak je wykorzystam, co z nim zrobie. Z drugiej strony widze, ze w sytuacjach, gdy ktos mnie prowokuje, zaczynam tracic nad tym kontrole. Do tej pory panowalem nad swoimi emocjami (albo mialem z nimi jakis problem, bo prawie w ogole ich nie odczuwalem), a teraz cos zaczyna “szwankowac”… Mieliscie takie cos? Jak sobie z tym radziliscie?

    Reply

    Grzywocz April 5, 2017 at 15:29

    Myślę, że to chęć zemsty i uzyskania szacunku dzięki umiejętnościom walki. Skoro już je masz, to aż się prosi, żeby je wykorzystać, a to może prowadzić do problemów. Jak mawiał wuj P. Parkera: “Z wielką mocą idzie wielka odpowiedzialność : )” A tak poza tym, to najlepiej nadwyżki energii kierować na coś, co da Ci jakieś rezultaty, czyli podejścia i produktywność, żeby mieć kobietę i lepszy standard życia. Poza tym bunt wynika również z braku akceptacji rzeczywistości. Zobacz: “5 etapów przebudzenia”. Do tego maksyma: “Panie, daj mi cierpliwość, abym umiał znieść to, czego zmienić nie mogę; daj mi odwagę, abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego, co zmienić mogę; i daj mi mądrość, abym umiał odróżnić jedno od drugiego.” ~ Marek Aureliusz

    Reply

    słaby_nick April 5, 2017 at 20:36

    Hej Paweł! Dzięki za odpowiedź!

    Wiem o co Ci chodzi i też z początku tak myślałem. Ale odrzuciłem to, bo nie pasowały mi pewne rzeczy. Pierwsza to taka, że kiedyś też ćwiczyłem i faktycznie było tak, że ego urosło każdego chciałem lać i udowadniać jaki teraz jestem super itd. I było to po prostu szukanie zaczepki, prowokowanie okazji, poniżanie innych i tego typu rzeczy. Teraz jest inaczej. W weekend znalazłem się w bardzo podobnej sytuacji jak kilka tygodni wcześniej i wtedy nie miałem żadnych odczuć (a chodziłem już przecież na treningi). No po prostu zero. Dałem gościowi stanowczo i wyraźnie do zrozumienia, żeby sobie odpuścił, ale nic przy tym nie czułem. Po prostu standardowa reakcja, którą stosuję zawsze przy takich okolicznościach. Zero emocji mi przy tym towarzyszyło. Tym razem czułem agresję, puls przyspieszył i całkowicie inne emocje niż zazwyczaj. Momentalnie gotowy do walki i to z całym zaangażowaniem. Zauważyłem to od razu i zmieniłem od razu miejsce i skoncentrowałem się na innych ludziach, bo czułem, że to wszystko wisi na włosku.

    Druga rzecz to taka, że więcej emocji towarzyszy mi w życiu. Wcześniej robiłem niezbędne minimum, nie myślałem o zmienianiu świata, ulepszaniu czegoś albo specjalnym ekstra działaniu. Teraz działam bardziej zdeterminowany, bardziej zawzięty jest jakaś ekstra motywacja, ekstra kopniak, który to wszystko nakręca. Coraz szybciej się uczę, coraz szybciej i więcej czytam, wszystko organizuję, pomimo, że przez treningi czasu mam przecież mniej… Wcześniej też tego nie było.

    Wreszcie ta trzecia sprawa odnośnie artykułu. Trafiłem już w życiu na niego dwa razy. Wiem o czym jest. Jutro przeczytam go znowu żeby sobie odświeżyć, ale to też mi nie pasuje. Już 12 lat temu trafiłem na filmy Alexa Johnesa, na filmy o tym jak rządy robią ludzi w konia, na nowy porządek świata itd. Wtedy faktycznie czułem się dokładnie tak jakbym miał od razu tam pobiec i zrobić z nimi wszystkimi porządek. Miałem tylko 16 lat i byłem na maksa wkurzony. Chciałem wszystkim o tym powiedzieć, coś z tym zrobić, powstrzymać ich itd… Ten artykuł kiedy czytałem to właśnie dokładnie tak jakbym sam go o sobie pisał… Te tematy śledzę w miarę na bieżąco i też nie było jakichś specjalnych już emocji, bo już niejednokrotnie widziałem jak wyglądają sprawy jak się dokładnie im przyjrzysz. Specjalnie mnie to już nie ruszało. Myślałem oczywiście nad tym, czy jest jakiś sposób żeby zareagować, ale nie czułem osobistej potrzeby tego robić, a już na pewno nie angażować się emocjonalnie. Z doświadczeń z przeszłości już się nauczyłem, że to prowadzi tylko do frustracji, nieprzespanych nocy i tyle. A im częściej o tym mówisz innym ludziom tym bardziej się czujesz jakbyś mówił do ściany. Tylko, że ona nie patrzy na Ciebie jakbyś był z innego świata…

    Ok, znowu się rozpisałem. Podsumowując: Zgadzam się z tym wszystkim co napisałeś, bo każdy z tych stanów przeżyłem wcześniej i to się wszystko w 100% zgadza. Nie pasuje natomiast do tych uczuć, które od lat mi nie towarzyszyły. Skupiam się na rozwiązaniach (taką mam też pracę) i raczej nie jestem za szukaniem problemów, dlatego mnie to zaniepokoiło. A poza tym tego typu emocji nie odczuwałem już od kilku lat pomimo sytuacji znacznie bardziej prowokujących co dodatkowo zapaliło mi lampkę, że może trzeba zapytać co myślą o tym inni.

    “Z wielką mocą idzie wielka odpowiedzialność” – świetne! Zapamiętam. Dzięki również za to.

    “A tak poza tym, to najlepiej nadwyżki energii kierować na coś, co da Ci jakieś rezultaty, czyli podejścia i produktywność, żeby mieć kobietę i lepszy standard życia. ” – zastosuję. Wielkie dzięki!

    “Panie, daj mi cierpliwość, abym umiał znieść to, czego zmienić nie mogę; daj mi odwagę, abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego, co zmienić mogę; i daj mi mądrość, abym umiał odróżnić jedno od drugiego.” – to już gdzieś widziałem, ale teraz bardziej do mnie dociera sens i znaczenie…

    Wielkie dzięki Paweł!
    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 5, 2017 at 21:05

    Poza tym to jest jak na tym demotywatorze: “Którego wilka karmisz”. Czym karmisz swój umysł, takie mamy myśli i uczucia. Poza tym z samych uczuć niewiele wynika, bo uczucia są przemijające i zachowują się, jak sinusoida. Są jak fale. Tak samo jest np. na treningach. Raz mamy power, a raz rutynę. Raz nas coś cieszy bardziej, a raz mniej. Raz nas coś zmartwiło, a innym razem stawiamy temu czoła. Nie da się być ciągle spokojnym. To nienaturalne. Naturalne jest całe spektrum i obserwowanie, czy nie wpadamy w jakieś skrajności.

    slaby_nick April 5, 2017 at 22:32

    Hej Paweł!

    Dobrze, że przypomniałeś o tych wilkach, to jest dobra wskazówka…

    No właśnie o to chodzi, że chyba wcześniej właśnie był problem, bo nie miałem żadnych takich negatywnych uczuć. Byłem mega obojętny, wszystko po mnie spływało itd. Niczym się nie martwiłem, nie pamiętam już kiedy ostatnio komuś się udało mnie wyprowadzić z równowagi, nawet jak coś bardzo szło nie po mojej myśli, czy nawet byłem na jakimś pogrzebie, to negatywne emocje mi nie towarzyszyły. Tłumaczyłem sobie to jako pełna akceptacja i od razu szukałem rozwiązań, zastanawiałem się jakie z tego mogę wyciągnąć lekcje/wnioski i żyłem dalej. Pomimo, że wszyscy się denerwowali albo byli pogrążeni w smutku i żałobie… To też było dla mnie dziwne, ale jakoś też w pewnym sensie wygodne (jakkolwiek dziwnie to brzmi), więc za bardzo się tym nie przejmowałem. Teraz się zastanawiam, czy nie jestem czasem w takiej sytuacji, że to własnie wtedy było coś nie tak, a teraz zaczyna to wracać do normy. Byłem przekonany, że mam emocje pod kontrolą i nad nimi w 100% panuję, a może tak na prawdę to nie było żadnych emocji i nie było czego opanowywać??? Spotkałeś się z czymś takim? No, bo znowu z innej strony – pozytywnych emocji była cała masa i tu odczucia były mega mocne i wyraźne… więc to też nie pasuje.

    P.S. Pod Twoim komentarzem nie ma już przycisku reply, więc poprzestawiaj te posty tak żeby było po kolei. Może ktoś będzie chciał z tego skorzystać w przyszłości, a się nie połapie…

    Pozdrawiam

    Dawid April 5, 2017 at 23:47

    Cześć, tytuł to min. dzikie serce, pozniej są do tego cwiczenia . Kolejno są : droga dzikiego serca i następne ćwiczenia. Właśnie skonczyłem 3/4 z podanych tutaj tytułów i moje myślenie obróciło się do góry nogami. Poprostu wiem gdzie tkwił problem. Wasz problem tez najczęściej wynika z samego wychownia. Ja byłem ostatni w rodzinie, ale patrząc z perspektywy czasu osiągnąłem bardzo dużo i to nie koniec.Wg statystyk psychologów to najmłodsi w rodzinie osiągają najmniej. Nieweilka ich częśc daje radę. Co to określenia ,,katolicka” to nie do końca się zgodzę. Autor wyjaśnia problem zakrzywienia Bibli w dzisiejszym kościele. Jezus był twardym, gwałtownym i odpowiedzialnym facetem, ale taka wizja faceta nie przyjęła by się w kościele dla kobiet. Bardziej przedstawia się go jako kogoś potulnego, a to bzdura wielokrotnie udowadniana przez autora. Jest on Biblistą i dobrze zna tę ,,lekturę”. Dlatego dziś jest coraz mniej męzczyzn w Kościołach. W sztuce kościelnej nie ma nic co pociaga faceta, a większośc inicjacji facetów w Bibli było w miejscach odległych np. pustynia, pusa droga do.. itd W kościle masz rozmawiac z Bogiem, a sama sztuka jest nie wpełni doskonała. Niedawno książka trafiła w ręce mojego kolegi. Ma 24 lata i dzwonił jakiś czas temu z ,,zaciśniętym gardłem…” i podziękował za słowa w niej zawarte. Na codzień nie chodzi do koscioła. Teraz wziął się w garść, poszedł po podwyżkę Autor sam omawia temat, że bierny meżczyzna umiera i min. nawiązuje do kobiet, że powienien walczyć , a w razie niepowodzenia zacisnąc pięści i rozwijać się. Jesteśmy stworzeni do ojcostwa i opieki nad domem/ kobietą/dziećmi. Nawet jeśli ktoś z Was zniechęci się słowem ,katolicka” to zapewniam, że mocno się zdziwmbo możesz być zaprogramowany, że co ,,katolickie” to słabe i nudne. Problem tkwi w Twoim poczuciu bycia facetem. On tłumaczy co musi sie stać aby to odsyskać. Potrzebna jest inicjacja jak kiedys.

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 07:47

    Ja się wypowiadam na takie tematy tylko w pełnych kursach. Sporadycznie coś wspomnę delikatnie na blogu, ale nie jest to istotą żadnego wpisu, także dzięki za opinię.

    Reply

    slaby_nick April 6, 2017 at 10:36

    Hej Dawid!

    Mnie nie interesuja etykietki typu katolicki/niekatolicki, ale wlasnie opinie “czy warto” od ludzi, ktorzy to juz przeczytali. Dzieki za odpowiedz.

    Pozdrawiam

    Reply

    Dawid April 8, 2017 at 02:05

    Uwierz mi na słowo. Mnie mocno ustawiła na nogach. Ten proces trwa. Najwyżej stracisz 20zł…, a zapewniam Cię, że wkręcisz się w temat. Pójdzie to lawinowo jak u mnie.

    Reply

    Michał Lxxx April 5, 2017 at 13:01

    Bo mężczyźni są programowani, że maja “poderwać” kobietę.

    Tak jakby przy rozmowie zapoznawczej mieli zrobić 5 fikołków, 2 salta, 7 pompek, 10 przysiadów i wyrecytować wierszem “Pana Tadeusza”.
    Ludzi się nie uczy, że poznawanie kobiet to PROCES, a nie ZDARZENIE.

    Nie uczy się, że rozmowa może być słaba oraz drętwa i tak naprawdę do niczego nie zobowiązuje.
    Później faceci zachowują się tak, jakby chcieli z kobieta resztę życia spędzić, a nawet z nią 1 minutę nie porozmawiali.

    Wszystko wywrócone do góry nogami…

    P.S.
    Dodam, że ostatnio dużo więcej przemieszczam się pociągami, tramwajami, autobusami, gdzieś blisko, to nawet ROWEREM lub chodzę PIESZO.

    Robię to po to, aby wychodzić JESZCZE BARDZIEJ do ludzi.
    Chodzę w to samo miejsce RÓŻNYMI DROGAMI.

    Mam samochód, ale celowo się bardziej uspołeczniam, zagaduje do ludzi, uśmiecham się, celowo czasami wymuszam wręcz dyskomfort, jadę pociągiem chociaż wygodniej jest jechać samochodem :-)

    Samochody również w pewien sposób spowszedniały, a siedząc w tej puszcze siedzimy w kolejnej strefie komfortu.
    Dochodzi zamawianie wszystkiego przez internet, facebook, jakieś grona, srona i ludzie coraz mniej ze sobą się widzą i rozmawiają.

    Skutki tego wszystkiego widzimy jak na dłoni…

    Reply

    XTRO April 6, 2017 at 08:47

    w autobusach na ulicy jest ten problem że, wiele kobiet jest wpatrzona w srajfon nie wiadomo co tam widzą ale ślepią tam cały czas, dużo nosi słuchawki w uszach albo ciemne okulary zasłaniające pół twarzy w takich sytuacjach odpuszczam, wydaje mi sie ze panna nie chce kontaktu i na własne życzenie odcina się od świata, może buduje swoją strefę komfortu nieważne..

    Reply

    Kuba April 6, 2017 at 10:03

    Ostatnio przy podejściu dziewczyna ciągle zerkała na ten cholerny srajfon , szczerze to odechciało mi sie z nią rozmawiać. Moim zdaniem to brak szacunku, ja gdy jestem na spotkaniu, rozmawiam z kimś czy jestem na zajeciach z czegoś zawsze chowam i nie wyciągam swojej K-4.

    Reply

    slaby_nick April 6, 2017 at 11:08

    Dziewczyna moze nawet sobie nie zdawac sprawy, ze Ciebie to irytuje, bo przeciez “wszyscy tak robia”. Opowiedz jakas historie, w ktorej podkreslisz, ze do Ciebie jest to brak szacunku. Jesli zacznie to ograniczac lub nawet przestanie – jest to wg mnie oznaka zainteresowania. Jesli nie, to lepiej sobie odpuscic. Nie ma sensu sie frustrowac. Jesli przymkniesz na to oko, to bedziesz zawsze mniej wazny od jej telefonu i swiadomie wpakujesz sie w relacje, w ktorej bedziesz przerabial to w kolko…

    Reply

    Michał Lxxx April 6, 2017 at 11:48

    Jak kobieta gapi się w telefon, albo przez niego rozmawia, to podejdź i powiedz:
    “Mam Ci coś ważnego do powiedzenia, możesz się rozłączyć”
    70% kobiet się rozłączy.

    Jak ma słuchawki w uszach, to samo to że do niej podszedłeś i zacząłeś rozmawiać spowoduje, że Ona wyciągnie słuchawki z uszu.

    Jak ma okulary przeciwsłoneczne, to podejdź i powiedz, żeby je zdjęła.
    Znów 70% kobiet je zdejmie i zacznie rozmawiać.

    Testuj, bo nie masz nic do stracenia.

    Masz mieć takie nastawienie:
    “Podchodzę i się rozwijam, a kobieta jest EFEKTEM UBOCZNYM własnego samorozwoju”.
    Nawet, gdy nic nie wychodzi z takiej rozmowy ( a PRZEWAŻNIE kończy się na rozmowie, albo nawet nie), to masz dużą satysfakcje że zrobiłeś co do Ciebie należy.

    To są wszystko WYMÓWKI mózgu ( !!! )
    Gdybyś miał podejść do kobiety i zapytać o drogę, pocztę, czy bankomat, to zauważ że to zrobisz i nie będziesz miał wymówki, że “ona ma słuchawki w uszach” :-)

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 11:58

    Tak, różnie reagują. Jedne faktycznie nie chcą gadać, a inne są miłe i rozmawiają. Taka zgadywanka przed zagadaniem nie ma sensu.

    No ale pomyśl o kimś, kto się zniechęcił, bo został 100 razy olany bez żadnej neutralnej ani pozytywnej reakcji. Taka osoba po prostu robi to źle i powinna się douczyć zamiast działać dalej na ślepo i być dalej odrzucaną z automatu.

    Reply

    XTRO April 6, 2017 at 12:00

    ze srajfonem jest tak, że maja one konto na jakimś portalu i zbierają lajki patrzą jacy przystojniacy ich komplementuja i na kogoś zwyczajnego już nie zwracaja uwagi, tak jest, kobiety potrafią być niezwykle chamskie w stosunku do kogoś kto im się nie podoba.
    My faceci mamy cos takiego jak ” dżentelmeńskość” jak by na to nie patrzeć czyli facet musi to musi tamto, a kobieta co musi? W programach typu randka od pierwszego wejżenia, to kobieta odrzuca faceta, nie widziałem zeby była sytuacja odwrotna, nawet jesli kobieta nie jest w typie mężczyzny, raczej wtedy mężczyzna robie celowe błedy żeby ona go odrzuciła, bo chcemy być dżenetlemnami ale niestety my na tym tracimy czesto wizerunkow, zeby tylko jej nie urazić, za to one urażają nas kiedy tylko mają na to ochotę.

    Reply

    Michał Lxxx April 6, 2017 at 13:27

    XTRO,
    po co się nakręcasz negatywnymi emocjami ???
    Co Ci to da ???

    Masz LUBIĆ, wręcz kochać kobiety, a jak ich nie lubisz to one nie lubią Ciebie.

    To kwestia przepracowania tego w głowie, poczucia własnej wartości, nie stawiania ego w centrum świata, zrozumienia zagadnień 10 lęków o których kiedyś pisałem.

    W miejscach z kontekstem kobiety zachowują się kulturalnie w 99,9% przypadków.

    W miejscach publicznych masz cały wachlarz reakcji, bo ludzie mają w głowach różnie.
    Wychodzi taka wariatka z dyskoteki i myśli, że takie prostactwo wszędzie obowiązuje.

    Miałem już naprawdę zajebiste reakcje, do tego stopnia że kobiety CAŁOWAŁY mnie same w policzek i rzucały się na szyje dziękując mi za komplement, czy podejście, ale miały np. narzeczonego, a jakieś tam prostaczki się zdarzyły.

    Jak jest chamska, to też ją OPIERDOL i sobie idź.

    Ale generalnie nie polecam wchodzić w jakieś do niczego nie prowadzące polemiki.

    Im kobieta ma więcej:
    - klasy, taktu, ogłady i wysokiej kultury osobistej, tym LEPSZA REAKCJA.

    Prostaczki, puste idiotki itd. zostawiasz kolesiom bez wyobraźni, smęci dupom, orbiterom i innym frajerom.
    A Ty poznajesz DAMY.

    Chcesz poznawać idiotki, które nawet nie potrafią kulturalnie porozmawiać ???
    Przecież z tego NIC nie będzie.
    To dlaczego bierzesz jej reakcje, na ZWYKŁĄ ROZMOWĘ na siebie ???

    Gdybyś zapytał o drogę, a ona chamsko odpowie, to weźmiesz to na siebie, czy pomyślisz, że “kobieta ma problem z głową”.

    Ona się sama KLASYFIKUJE i OKREŚLA już na starcie, a Ty nie tracisz dzięki temu czasu.
    Podziękuj takiej, że w ciągu 5 sekund się określiła, że jest NEGATYWNYM CZŁOWIEKIEM – przynajmniej czas oszczędzasz :-)

    Reply

    Piotr May 28, 2017 at 16:57

    Zapraszam do wymiany doświadczeń. Kapitalna rekcja i brawo za walkę i zaangażowanie do końca. Zastanawiam się tylko patrząc na kursy Pawła, czy można podchodzić do dziewczyny, która jest w galerii na ulicy jeśli się w ogolę na Nas nie patrzy. Wszak wg kursu podchodzimy do kobiety, która się na nas patrzy. Pozdrawiam Piotr. [email protected] Pozdrawiam Was wszystkich

    Reply

    Michał Lxxx April 4, 2017 at 00:35

    Inne sytuacje.
    1)
    Kolega z którym wyszedłem “na trening” dosiadł się do dziewczyny, która jadła obiad w galerii handlowej.
    Jej reakcja SUPER.

    Ale obok przy innym stoliku siedział jakiś DEBIL w wieku ok. 50 lat i zaczął kolegę wyzywać:
    “wypierdalaj zboczeńcu, wypierdalaj, bo zadzwonię na policję”.

    Podszedłem do tego idioty i go potraktowałem “presją społeczną” mówiąc:
    “Cała galeria się z ciebie śmieje, wszyscy się na ciebie patrzą. ZŁODZIEJ ( !!! ) – krzyknąłem”
    Gość się zamknął, ale później mnie śledził po galerii, więc zrobiłem z niego durnia i zacząłem podchodzić do WSZYSTKICH LUDZI i z nimi ROZMAWIAĆ :-)

    2.
    Podszedłem do kobiety w galerii, a ona poszła do ochrony z tekstem “ten pan mnie napastuje”

    Więc wziąłem taką idiotkę do ochroniarza i znów pojechałem “programem społecznym”

    Ochroniarz kobietę opierdolił i pogratulował mi odwagi mówiąc “DZIAŁAJ CHŁOPIE DALEJ” :-)

    Widzicie, to są SKRAJNE SYTUACJE jakie mi się przydarzyły funkcjonując w pojebanym społeczeństwie.
    Zaznaczam, że jestem BARDZO NORMALNYM, eleganckim, kulturalnym mężczyzną.
    Czysty, schludny, zadbany, pachnący, uśmiechnięty itd. :-)

    80% reakcji jest pozytywna, 15% oschła, jakiś mały procent SŁABA i jakiś 0,0000001% POJEBANI LUDZIE.

    Myślicie, że gdybym sobie nie poukładał dobrze głowy, to bym nadal podchodził po takich SKRAJNYCH REAKCJACH otoczenia ???
    Ale to są idioci, którzy powinni iść do PSYCHIATRY na silne leczenie FARMAKOLOGICZNE i HOSPITALIZACJE :-)

    Panowie działać :-)
    Pozdrawiam

    Reply

    XTRO April 4, 2017 at 08:36

    Michał ja uważam dokładnie tak samo jak TY, że nie chcę dziewczyny która ktoś mi zeswata i wolę działać na własna rękę i to robię, a podoba mi sie z 1% kobiet choć podobno polki sa najpiękniejsze, niektóre z twarzy są może i ładne ale są też jakieś takie z niemiłym wyrazem twarzy jakby ciagle złe, i nie ze zaraz podchodzę do samych lasek a te mnie nie chcą ale podchodzę do dziewczyn na średnim poziomie urody nie brzydkie i nie ładne ,akurat u Ciebie jest mocna psychika , z tego co widzę masz gadane i potrafisz się dobrze wywinąć z każdej sytuacji więc uważam że w końcu Ci się uda, mnie niestety każda taka sytuacja dobija nie spływa to po mnie chociażbym chciał żeby tak było.

    Reply

    XTRO April 4, 2017 at 09:09

    przydałby się taki kumpel z którym może by chodzic na wspólne łowy ja mieszkam w CK jak coś

    Reply

    Michał Lxxx April 4, 2017 at 14:03

    “CK” czyli gdzie ???
    Bo nie mogę odszyfrować :-)

    Reply

    Kaspar Rogue April 4, 2017 at 16:43

    Chyba Kielce. :D

    Reply

    Zbyniu1987 April 5, 2017 at 20:05

    Panowie… wiem, że najlepiej działać samemu -wtedy najlepiej i najszybciej zdobywamy doświadczenie.
    A może od czasu do czasu zrobimy takie “warsztaty praktyczne” w max. kilkuosobowych grupach -> np. jakieś większe miasta… Łódź, Poznań, Kraków, Katowice itp. w zależności kto gdzie ma najbliżej.
    Spotkać się, wymienić doświadczeniami i opiniami… i jak to nazwał XTRO “chodzic na wspólne łowy”.
    Jest wiosna, za chwilę lato więc sądzę, że warto zrobić takie luźne spotkanie.

    Reply

    XTRO April 6, 2017 at 12:00

    ok ja z kielc

    Reply

    Damian April 6, 2017 at 13:53

    ja Gdańsk. Ciekawy pomysł. Takie wspólne ćwiczenia dodają mocy do działania.

    Reply

    Michał Lxxx April 6, 2017 at 13:57

    Działaj samemu przy okazji różnych codziennych czynności.
    Wtedy najbardziej się rozwiniesz, bo :
    1. Musisz sam zmotywować się do podejścia i zagadania
    2. Po rozmowie zapoznawczej zostajesz “sam ze sobą” ze swoimi emocjami, a w razie gdyby kobiet nie chciała rozmawiać, to nie będziesz szukał akceptacji u np. kolegi z którym wyszedłeś

    Tak to wygląda u mnie.

    Natomiast np. w sobotę, gdy mam czas lubię sobie wyjść z jakimś OGARNIĘTYM KOLEGĄ, który się rozwija, bo wtedy rzeczywiście traktujesz to jak “trening” budowania pewności siebie i poszerzenia strefy komfortu.
    Traktujesz to jak wyjście towarzyskie na miasto, pijesz sobie herbatę, jesz jakiś lekki obiad, idziecie na spacer.
    Wymieniacie się informacjami po rozmowie zapoznawczej oraz temu jakie emocje wam towarzyszą, jakie masz blokady w głowie.
    Wychodzi na to, że WIĘKSZOŚĆ ma DOKŁADNIE TO SAMO, co gdy sobie uświadomisz bardzo PRZYSPIESZ ROZWÓJ.

    Ale staraj się wychodzić SAMEMU i najlepiej zagaduj “przy okazji” jak gdzieś idziesz lub jesteś w jakimś miejscu.

    Oczywiście ZAWSZE ( !!! ) rozmawiasz z kobietą w 4 oczy – żeby była jasność, bo słyszałem o jakiś tak zagadaniach 2 gości podchodzi do kobiety, ale tak robią CHŁOPCY nie mężczyźni.

    Reply

    Michał Lxxx April 6, 2017 at 13:59

    Jak ktoś z okolic Poznania, to możecie pisać :-)

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 14:11

    Ja na konsultacjach 1 na 1 zagaduję zawsze z czytelnikiem u boku, żeby widział i słyszał rozmowę. Może się też włączać. Także jest to duże utrudnienie. Niektóre dziewczyny przymkną na to oko i pogadają ze mną albo nawet z nami z 20 minut, a inne kilka minut, a jeszcze inne się peszą i pierwsze kończą rozmowę no i robimy to tylko w publicznym miejscu, gdzie jest duży przepływ ludzi, bo z kontekstem to zaraz by się wszyscy połapali, że coś kombinujemy.

    Reply

    Michał Lxxx April 6, 2017 at 14:49

    Nie zrozum mnie źle Paweł.
    Gdy ktoś się uczy zagadywać, to dobrze żeby posłuchał takiej zapoznawczej rozmowy z kobietą.
    Chodziło mi o to, że (widzisz mam takie trochę wypatrzenie, po tym całym PUA, które NIGDY mi nie służyło) wielu facetów podchodzi w 2 osoby lub czasami więcej ( !!! ) do kobiety i tam się “popisują”, a dla wielu kobiet jest to BARDZO NIEKOMFORTOWE i uciekają.
    Podejście 1 faceta jest dla wielu kobiet za mocne, a co dopiero w 2 lub więcej :-)

    Zgadzam się, że rozmowa w miejscu z kontekstem, a publicznym miejscu, to zupełnie inna para kaloszy.

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 14:52

    Też tak dalej uważam, że podejście we dwóch to od razu sporo punktów mniej, a jeśli ktoś nie wie, co robi to już w ogóle zabójstwo atrakcyjności, że się samemu nie potrafi, to trzeba z kompanem. Wiadomo. Nawet źle się czułem, gdy koledzy mnie obserwowali w takich sytuacjach, bo to były łajzy. Szukali tylko u mnie błędów, krytykowali, a sami nie zrobili żadnego podejścia. Akurat miałem takich toksycznych kolegów. No totalne łajzy z osiedla, z którymi niepotrzebnie się w ogóle zadałem, bo akurat przez wychodzenie z psem się z nimi zadałem na więcej niż “cześć” i tak od słowa do słowa, a potem było zapraszanie do garażu i kiedyś spacer do parku. Ja chciałem się wtedy codziennie rozwijać, a oni mnie tylko ograniczali, pili piwo i nic nie robili. Gdy tylko ich olałem i przestałem odpisywać, to moja pewność siebie wzrosła o dodatkowe 50%.

    Reply

    XTRO April 6, 2017 at 14:37

    Michał co do pierwszej twojej wypowiedzi pełna zgoda, chamówa sama się określa i sama się skreśla XD , co do drugiej czyli grupowe wyjścia to nie chodzi mi o bieganie jak banda gimnazjalistów za grupkami dziewczyn, tylko co widzę najczęściej one siedzą gdzieś w barze piją piwo i jest ich zazwyczaj min. 2 i wtedy ja np nie potrafię ogarnąć takiego tematu żebym sam się do nich dosiadł nie mówiąc już jak jest ich 3 czy 5 itd.

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 14:50

    W barach dziewczyny są z góry na “nie”, ponieważ to jest powszechne i skreślają takich facetów jako kolejnego cwaniaczka/podrywacza i robią ciągle pod górkę. To najgorsze miejsce. W ciągu dnia można porozmawiać z dziewczyną w taki sposób, że mówimy: “Mam do Ciebie sprawę… Chciałem powiedzieć Ci komplement” i odwracasz się do niej bokiem, a plecami do jej koleżanek, żeby odciąć się od reszty. W tym czasie mówisz koleżankom: “Pożyczę waszą koleżankę na 2 minuty” i one wtedy stoją i czekają, a ta jedna gada z Tobą. A jeśli jest tylko z jedną koleżanką, to można bez tego odciągania pogadać z tą konkretną dziewczyną, a z tą drugą tylko trochę, żeby nie czuła się totalnie olana.

    Reply

    XTRO April 7, 2017 at 06:55

    Technicznie tak to było w Twoich poradnikach, tylko trzeba pokonać barierę w głowie

    Reply

    Zbyniu1987 April 8, 2017 at 21:36

    Michał Lxxx

    Dzięki za opinię. Również jestem zdania, żeby podchodzić samemu. Z resztą napisałem to wcześniej “najlepiej działać samemu -wtedy najlepiej i najszybciej zdobywamy doświadczenie”.
    Nie miałem na myśli, żeby zagadywać w dwóch czy w trzech – chodzi o to, żeby:
    1. spotkać się w kilka osób, wymienić się doświadczeniami, pogadać itp.
    2. iść na miasto “potrenować” przez określony czas – oczywiście indywidualnie (ewentualnie dla podniesienia poziomu stresu, ktoś niech stoi niedaleko i niech przysłuchuje się rozmowie – później da feedback).
    3. spotkać się ponownie i wymienić wrażeniami i opiniami; iść do klubu, na kręgle itp. – po prostu się odprężyć.

    PUA biorą za to grubą kasę – my możemy zrobić to samo wspólnie za darmo :)

    Ja mam najbliżej do Łodzi… ale w wakacje może skuszę się żeby odwiedzić Kielce… :D

    Reply

    Damian April 9, 2017 at 21:08

    wg mnie najlepiej to łączyć czyli raz wychodzę sam i trenuję zagadywanie i prowadzenie rozmowy sam, innym razem wychodzę z ogarnietym kolega który też swiadomie sie rozwija i zagadujemy w zaleznosci od sytuacji: czasem zagadam sam a kolega czeka (albo zagaduje do jakiejs innej dziewczyny/grupki w tym czasie) a czasem zagadam razem z kolegą, bo np nas jest dwoch a dziewczyn 3 lub 4. Na przemian – raz sam, raz z kolegą.

    Nigdy nie powinno się TYLKO i wyłacznie z kolegą, bo to jest uzaleznianie sie od kogoś, a nie tędy droga.

    Co nie zmiania faktu, że wspolne działania dają jeszcze więcej mocy do działania.

    Reply

    Damian April 9, 2017 at 21:10

    Co nie zmiania faktu, że wspolne działania (niekoniecznie podchodzenie i zagadywanie we dwóch, bardziej chodzi mi o wspólne wyjscia “w teren” a zagadywac mozna juz osobno samemu) dają jeszcze więcej mocy do działania.

    Reply

    Lucas April 9, 2017 at 11:13

    Fajnie by było z takimi spotkaniami, jednak pytanie czy ktoś jest z okolic Brodnicy, Torunia czy znowu człowiek osamotniony ? Paweł może założysz taki temat na blogu aby ludzie zwrócili na to uwagę i w komentarzach moglibyśmy się poumawiać ? Jest taki kanał na YT “Czas Gentelmanów” i tam koleś wpadł na to aby organizować spotkania i zgadują się ludzie aby się spotkać, można by było zrobić coś podobnego tutaj.

    Reply

    Piotr May 28, 2017 at 17:01

    Michal ekstra robota. W ramach wymiany doświadczeń. Zapraszam do mojego miasta na trening

    Reply

    Kuba April 11, 2017 at 13:16

    Paweł chyba zdecyduję sie na zakup kolejnego produktu. Opiszę swój problem , mam zbudowane poczuciem własnej wartość, brak porównywania sie, samoakceptacja jest, mowa ciała i flirt też jest na wysokim poziome. Jedyny problem to początek podejścia, robiem to wiele razy i miałem randki ,ale to nie to czego chcę. Chce CAŁKOWICIE zniszczyć ten strach. Co mi Polecisz? PSW90 mi nie pasuje bo za dużo tam rzeczy które już mam zrobione. Może wykupić pojedyncze odcinki? Masz jeszcze jakieś programy które tyczą sie mojego problemu?

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 13:23

    Przesłuchaj 7 nagrań audio z podejść, które dodałem do “najlepsze miejsce do poznawania kobiet + szablon rozmowy”.

    Reply

    Kuba April 11, 2017 at 13:33

    Ten program tyczy sie sfery pewność siebie czy tylko techniczngo zagadnienia podejścia?

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 13:50

    Jest kilka ćwiczeń na rozwój gadki i pewności siebie do podchodzenia. Są też nagrane rozmowy z ćwiczeniami, jak i z innymi aspektami rozmowy, jak ostatnio wspomniane w artykułach okazywanie zainteresowania w rozmowie, aby przejść od zwykłej rozmowy do flirtu albo najlepiej jest w ogóle zacząć od flirtu, bo to jest najpotężniejsze.

    Pisałeś też chyba gdzieś w komentarzach, że to stosowałeś i miałeś bardzo dobre reakcje dziewczyn. Samo to, że zagadujesz bardzo mnie ucieszyło. Brzmiało to, jakbyś nie miał problemu z samym zagadywaniem.

    Wszelkie problemy z zagadywaniem mają zawsze tę samą przyczynę i nazywa się “strach”, a bardziej precyzyjnie: “strach przed odrzuceniem”.

    Jak się go pozbyć?

    Poprzez stępienie na bodźce.

    A jak działać pomimo strachu, żeby go stępić?

    Oprzeć poczucie wartości na czymś innym niż to, co dziewczyna może odrzucić. Ostatnio pisałem sporo o prawdziwej miłości. Na niej polecam oprzeć poczucie wartości i jest o tym w WON90. A w PSW90 jest dopiero pod koniec i bardziej ogólnie nazwałem to tworzeniem wartości.

    Wiele odcinków z PSW90 są takimi małymi kopami do działania, bo każdy to jakiś przełom z mojego życia dotyczący danej blokady, czyli odcinek o kompleksach, o ciszy, o zbyt szybkim angażowaniu się czy lęku przed niepowodzeniem lub sukcesem. Masa tego tam jest.

    W jednym zdaniu zawsze rozchodzi się o pokonanie strachu przed odrzuceniem. A dróg do tego jest sporo, bo każdego blokuje strach przed odrzuceniem z różnych powodów.

    Zwykle trapi nas strach przed odrzuceniem z powodu naszego wyglądu, pieniędzy, czyli takie zewnętrze rzeczy. Często też strach z powodu wcześniejszego niepowodzenia, zranienia i niechęci przed powtórką.

    Poruszam w tym PSW90 większość dostępnych wymówek. A nagrania z podejścia to bardziej prezentacja efektu końcowego w praktyce, które mają zainspirować do działania i w ogóle do pracy nad swoimi przekonaniami.

    Także Twoja wypowiedź się wyklucza, bo gdy się ma silne poczucie wartości, to nie blokuje nas strach, tylko działamy pomimo niego, panujemy nad nim, z czasem zamieniamy na spokój.

    Jest to kwestia praktyki, czasu i doświadczenia, przez które strach staje się co raz mniejszy.

    Ja tak długo tępiłem strach, dopóki nie zamieniłem go na ekscytację, ciekawość, neutralność. Lata to zajmowało.

    A żeby działać pomimo strachu, to musiałem mieć naprawdę zdrowe podejście do tematu, zero presji, silne wartości życiowe. Taki bardzo świadomościowy jest WON90. Z resztą to właśnie te wartości dotyczące prawdziwej miłości i sensu życia dawały mi największego kopa i dzięki nim wdrożyłem wszystkie pozostałe.

    Reply

    Kuba April 11, 2017 at 15:31

    Super ,że Pamiętasz. Z tego co pamiętam to chodziło mi to ,że strach raz jest raz nie.

    Reply

    Kuba April 11, 2017 at 15:33

    Ale fakt jest takie , że próbuje, kombinuje, I jeżeli mam dogodną okazję to podchodzę.

    Reply

    Kuba April 11, 2017 at 19:22

    Ok przejrzałem opis tego kursu i myślę, że Możesz spodziewać sie nowego zamówienia. Ostatnie pytanie te ćwiczenia zmienią mi pewne przekonania w głowie? Odnośnie podejścia. Bo w moim przypadku problem leży w przekonaniach ,a nie praktyce.

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 20:48

    Aby cokolwiek zmienić trzeba to stosować i od tego zależy ostateczny efekt. Niektóre osoby tylko oglądają i nie stosują wszystkiego albo tylko część. Poznałem nawet takie osoby, które nie oglądają moich materiałów do końca, bo nie miały wystarczająco dużego ciśnienia, bo byli w jakichś tam związkach i dopiero potem ich przycisnęło. Różne ludzie piszą sobie scenariusze. Jedni są bardziej rzetelni, a inni mniej. W każdym razie nie każda wiedza zmienia nas od tak po prostu po jej wchłonięciu lub po powierzchownym przeleceniu po temacie. Czasami nawet pobierze przerobienie tematu daje jakiś progres, ale te bardziej wymagające sprawy wymagają naszego zaangażowania i działania. Zmiany następują pod wpływem stosowania wiedzy w życiu codziennym.

    Reply

    slaby_nick April 11, 2017 at 13:57

    Hej!

    Tez nie znam Michala Lxxx. Widze, ze jest dosc aktywny i niejednokrotnie Jego komentarz zwrocil moja uwage. Mozna wnioskowac, ze ma spora wiedze i doswiadczenie, a takze probuje motywowac innych do dzialania.

    Napisalem, zeby uwazal, bo sam sie na tym zlapalem. Kiedy juz troche liznalem wiedzy zazalem postrzegac ludzi na codzien jako gorszych. Tracilem do nich szacunek, a nawet traktowac ich z gory… Byli wlasnie dla mnie taka “ciemna masa”… Chociaz moje ego bylo wtedy w siodmym niebie, to takie podejscie bylo dla mnie w konsekwencji destrukcyjne. Przede wszystkim zaczalem budowac mur pomiedzy soba, a reszta “oglupionego” swiata. Ludzie to wyczuwaja i moje relacje z innymi zaczely “siadac”. Trafilem w tym czasie na ksiazke, ktora to wyprostowala. Bardziej zyczliwie patrze na ludzi. Rozumiem w jakim swiecie zyja i nie sa dla mnie przez to mniej warci. Wrecz przeciwnie, wspolczuje im, ze nie potrafia sie ocknac i otrzasnac z tej ogromnej manipulacji…

    Czasami z ciezkim sercem patrze na bliskich czy znajomych, ktorzy cierpia na wlasne zyczenie i zyja we mgle… Ale kim ja niby jestem, zeby ich pouczac?? Czy sam jestem taki doskonaly? Idealny? Czy wszystko zrobilem najlepiej jak sie dalo? Jednoczesnie Oni nawet czesto nie chca zadnych wskazowek, a krytyka czesto jest odbierana jako atak… Na tym blogu ludzie szanuja opinie innych i sie nad nimi pochylaja. Dlatego niejako obowiazkiem dla mnie jest wspomniec o pulapkach, w ktore sam sie wpakowalem.

    Reply

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 14:29

    Jak sobie rozmawiałem z kobietami i dostawałem odmowy, a ja na to np.
    “spoko, będę miał nową koleżankę”

    i tak rozmawiałem z taką np. 10 minut, tak ogólnie o jakiś tam “pierdołach”, to wiele kobiet mi powiedziało, że:
    “jest zaskoczona moją życzliwością i tym, że sobie z nią stoję i rozmawiam”.

    Powiedziały również, że czasami zdarza się, że jakiś facet je zagadał i gdy one takiemu odmówiły, to albo “od razu odchodził bez słowa, albo nawet był dla takiej kobiety wulgarny, chamski, arogancki lub jej ubliżał”.

    To daje DO MYŚLENIA, jaki problem z ego mają mężczyźni, jak my ludzie nienawidzimy odrzucenia…

    Reply

    XTRO April 12, 2017 at 07:37

    Dostałem zlewek chyba ze sto, i to co odczuwam przy podejściu do kobiet to jakby strach, to jest coś jak odruch Pawłowa, czyli jak psa razi się prądem jak podchodzi do miski to po pewnym czasie boi się jeść. Michał XXX, mówisz że mam mieć to w dupie , racja ale to jest w psychice jak odruch Pawłowa.
    Pozdr

    Reply

    Grzywocz April 12, 2017 at 10:50

    Jeśli masz zdecydowanie więcej negatywnych reakcji to znaczy, że popełniasz zbyt wiele błędów i nie chcesz tego zmienić. Zacytuję jeszcze raz Twoją ostatnią wypowiedź:

    “dostałem ze 100 i mam już dosyć, niektóre reagują wręcz z agresja czy nawet obrzydzeniem na twarzy jakby widziały przed sobą pijanego menela, pewnie mi napiszesz ze opanowałem je w sposób niewłaściwy , a dowiem się tego z Twoich poradników za 100zł jak to zrobić. A i reszta forumowiczów mi też pewnie dowali. Znam przystojne łamagi który mówią bele co, dokładnie BELE CO , cze co słychać , hej itd al laska jest wniebowzięta, wiec o czym my mówimy.

    Wynika z niej, że:

    - zwalasz winę na swój wygląd
    - przez to nie jesteś pewny siebie
    - nie chce Ci się rozwijać osobowości i gadki za pomocą poradników,
    bo wszystko zwalasz na wygląd
    - przystojni faceci są pewni siebie, bo mają dobry wygląd
    - Ty nie masz dobrego wyglądu, więc nie możesz być nigdy pewny siebie

    Wokół takich problemów się kręcisz, czyli:

    - poradniki nic mi nie dadzą, bo nie mam wyglądu.

    Pozostaje pytanie, co zmieniłeś w swoim wyglądzie, aby wyglądać lepiej.

    Co zrobiłeś, aby rozwinąć osobowość, pewność siebie i gadkę, żeby nie być z automatu odrzucanym.

    Jeśli masz jakiekolwiek poradniki, to albo ich nie stosujesz albo nieudolnie się stosujesz do zawartej w nich wiedzy. Potrzebujesz wtedy jakiegoś kontaktu osobistego.

    Pomocne są wtedy odnośnie wyglądu opinie kobiet, czyli można zrobić ankietę na temat własnego wyglądu oraz spytać także koleżanki, kuzynki, co możesz poprawić w swoim wyglądzie, a także samokrytyka przed lustrem.

    A odnośnie osobowości, pewności siebie i gadki, to jest wszystko wyłożone w PSW90 i 77 technikach flirtu, no ale jak Ty uważasz, że Tobie to nic nie da, bo nie masz wyglądu, to sam się ograniczasz.

    Wygląd to bardzo ogólny temat. Można mieć nawet krzywą głowę po wypadku i być pewnym siebie, uśmiechniętym mężczyzną, z którym kobiety normalnie, kulturalnie rozmawiają.

    To fatalne, że tego nie odkryłeś na podstawie choćby darmowych materiałów. Wówczas podejrzewam, że jesteś wyjątkowo zaniedbany zarówno fizycznie, jak i osobowościowo. A żaden cud się nie wydarzy. Wyniki biorą się z pracy, czyli studiowania materiałów i wdrażania ich codziennie w życie a nie z tego, że ktoś Ci w Internecie napisze w komentarzu drogę na skróty, bo takiej nie ma.

    Do tego masz jakieś straszne toksyczne przekonania, że forumowicze na tym blogu Ci dowalą. Nikt Ci nie dowalił. Nie przyciągam takich ludzi, a nawet jeśli to z nimi nie rozmawiam i nie pozwalam na obrażanie innych.

    Skoro jesteś tak zaszczuty i spodziewasz się agresji w jakimś anonimowym komentarzu w Internecie, to w prawdziwym życiu ten efekt jest spotęgowany. Skoro oczekujesz i spodziewasz się od kobiet agresji, to dostajesz agresję, bo w taki sposób się zachowujesz. Sam jesteś zbyt agresywny lub zbyt łajzowaty, że kobiety reagują na Ciebie agresją.

    A może sam sobie wkręciłeś do głowy tę ich agresję. Może one reagowały normalnie, neutralnie, obojętnie, może trochę olewczo, a Ty to traktujesz, jak wielką agresję, bo takie masz przekonania w głowie.

    Poza tym możesz faktycznie swoim nieumiejętnym zachowaniem i wyglądem odpychać kobiety. Jeśli nie chcesz studiować i stosować poradników, to Twoja sprawa. Samo nic się nie zmieni. Twoje życie.

    Reply

    Michał Lxxx April 12, 2017 at 15:04

    Paweł,
    1)
    mam kolegę z 3 Miasta – to ten, któremu podałem kontakt do czytelnika Twojego bloga Damiana.

    Zajął się pracą nad sobą jakieś 3 lata temu, bardzo zaangażowany i uważam, że pomału osiąga poziom, że to tylko kwestia czasu, aż pozna właściwą kobietę.

    Jego typ urody jest taki że wygląda GROŹNIE.
    Bardzo pozytywny, uśmiechnięty, z poczuciem humoru i dobrą gadką facet, zadbany itd, ale po prostu GROŹNIE WYGLĄDA :-)

    I wiesz co, w miejscach publicznych ma bardzo często ucieczki, kobiety patrzą na niego i uciekają.

    Natomiast już w miejscach z kontekstem, gdzie jest spokój i warunki do rozmowy, kolega ten ma bardzo fajne interakcje, bo kobiety nie reagują AUTOMATEM, tylko w ich główkach, tam jest BEZPIECZNIE.

    2)
    Inny kolega, wywodzący się z PUA, który uciekł od PUA i przekonałem go do Twojej strony, wygląda SUBTELNIEJ, ale z kolei w jego typie są kobiety nazwijmy, to wyglądające KICZOWATO, takie trochę DYSKOTEKOWE pustaki.

    Ten kolega podchodząc do kiczowatych kobiet, często ma CHAMSKIE jakieś odzywki :-) dlatego, że typ kobiet do jakich podchodzi jest NISKI.
    Nie oceniajmy ludzi po wyglądzie, ale TENDENCYJNIE gdy kobieta wygląda na “królową pubów i dyskotek” to tak jest i zachowuje się jak na dyskotece, natomiast taką możesz spotkać albo w miejscu publicznym albo w klubie.
    Na salonach i bankietach takich nie ma :-)

    P.S.
    Należy jeszcze rozróżnić REAKCJE na rozmowę zapoznawczą, od EFEKTU takiej rozmowy.

    Reakcje są różne, ale WIĘKSZOŚĆ jest na jakimś tam kulturalnym poziomie, natomiast EFEKT jest SŁABY w miejscach publicznych i LEPSZY w miejscach z kontekstem.

    Reply

    Michał Lxxx April 12, 2017 at 15:17

    XTRO,
    ma tak, że mózg ludzki pamięta te “gorsze” sprawy, aby nas w przyszłości chronić.

    Ja przecież 80% reakcji mam spoko, 15 oschłe, a naprawdę SPORADYCZNIE jakiś chłam, ale mój mózg zawsze mi przypomina o tych gorszych reakcjach, po których poczułem się GORZEJ.

    Usłyszałem już od kobiety po zdaniu “cześć Michał” – cytuje: “ODPIERDOL SIĘ” i to od bardzo eleganckiej, na szpilkach, więc wydawać by się mogło, że to kobieta z klasą, ale była MENTALNĄ PATOLOGIĄ.
    Pamiętam, że było to w galerii handlowej, byłem ubrany w GARNITUR szyty na miarę i miałem krawat oraz białą koszulę, oraz byłem rano ogolony i pachniałem wodą po goleniu :-)

    Dała mi taka informacje zwrotną, że ma problem sama z sobą.

    Tylko widzisz Paweł,
    nasz umysł płata nam takiego figla, że jak wbijesz 1000 gwoździ w ścianę, ale wbijając 1 gwóźdź uderzysz się w palec, to po skończeniu roboty, nie powiesz, że wbiłeś 1000 sztuk gwoździ, tylko powiesz że “wbijając ten konkretnie 1 gwóźdź uderzyłeś się w palec” :-)

    Taki NADOPIEKUŃCZY mózg :-)

    Tak samo z podchodzeniem i poznawaniem kobiet.
    Podejdziesz do 100, 99 jest kulturalna, a 1 ma problem z głową, to mózg przypomina to 1 podejście.

    Znów ważna jest samoświadomość i pozytywne nastawienie i wręcz logiczne OPIERDALANIE swojego mózgu zdaniem “większość reakcji jest ok. Idź sprawdź co się wydarzy”

    Reply

    Grzywocz April 12, 2017 at 15:46

    XTRO napisał, że dostał 100 zlewek. Nie napisał o żadnych pozytywnych reakcjach, więc albo jest tak, jak napisałeś, czyli że ich nie docenia albo w ogóle nie miał pozytywnych reakcji poza pojedynczymi wyjątkami.

    Reply

    słabynick April 12, 2017 at 18:13

    Hej,

    A czy czasem nie jest tak chłopaki, że Wy sobie już robicie ciśnienie na wynik zanim podejdziecie? Albo czujecie się wciąż gorsi od przypadkowej osoby spotkanej na ulicy? Przecież kim ta dziewczyna dla Was jest żeby się przejmować tym co Ona powiedziała? Jakby podszedł do Ciebie menel na ulicy i spytał, czy masz złotówkę, odpowiesz mu, że nie, a on na to, że na pewno masz, ale nie chcesz dać, bo jesteś skąpym hujem, to co? Jako porażkę będziesz to brał? A może następnym razem jak zaczepi Cię menel, to od razu na dzień dobry mu powiesz odpierdol się? I co wtedy? On to weźmie za życiową porażkę??

    Taka dziewczyna, z którą masz pierwszy kontakt jest osobą nieznajomą. Po co Jej dawać taką moc żeby decydowała o Waszej wartości? Ja wiem, że to nie jest przyjemne, ale to świadczy o tej osobie, a nie o Was. Ludzie dość często szufladkują innych. Może taka kobieta spotkała podobnego do Ciebie nachalnego gościa w przeszłości i od razu przyczepiła Ci jego cechy. Ma do tego prawo żeby Cię źle ocenić. Jeśli to robi w bardzo chamski sposób to tym lepiej dla Ciebie. Od razu zaoszczędzisz kupę czasu. W innym przypadku musiałbyś się z Nią spotykać i odkryć to na jednej z kolejnych randek. A tak… Masz od razu wszystko na tacy. To tak jakbyś się zastanawiał, czy zainwestować pieniądze w akcje jakiejś firmy i ktoś by Ci powiedział “Stary ja gadałem z prezesem, ta firma straciła sporo zleceń i prawdopodobnie za miesiąc upadnie”. Cieszyłbyś się z tego, a jeśli już zainwestowałeś, to szybko wycofałbyś kapitał. W przypadku podchodzenia chamska zlewka, pomimo, że nieprzyjemna, to jest z pewnego punktu widzenia najlepsza opcja jaka mogła Cię spotkać. Dostajesz jasny komunikat: “To nie jest dziewczyna, która nadaje się do związku”. Nie tracisz czasu pieniędzy i nerwów. Nie musisz do tego dochodzić tygodniami i nie angażujesz się emocjonalnie. Właśnie uniknąłeś marnowania swojej energii i czasu na osobę, która nie jest tego warta… Być może właśnie udało Ci się uniknąć toksycznej osoby, która zatrułaby Ci życie.

    Widziałem w komentarzach to porównanie do gwoździ… Tylko, że w przypadku wbijania gwoździ to Ty masz na wszystko wpływ. Ty celujesz i Ty uderzasz. Gwóźdź nie weźmie młotka, żeby walnąć Cię w palec. W przypadku interakcji z kobietami nie wszystko zależy od Ciebie. A poza tym… Jeśli masz do wbicia 1000 gwoździ i przy pierwszym uderzysz się w palec… Reszty już nie wbijesz, bo przy pierwszym bolało??

    Odmowy od dziewczyn są częścią tego procesu. Są jedną z możliwości feedbacku. Feedback zawsze można wykorzystać… Albo żeby skorygować sytuację albo żeby się użalać albo żeby znaleźć sobie wymówkę. Ja często chowałem się za takimi wymówkami przez co się cofałem i nie wykorzystywałem okazji, które dobrze się zapowiadały. Niektórych bardzo żałuję, bo dziewczyny były ok, a ja zamiast działać to szukałem sobie fajnej wymówki żeby nic nie zrobić. Teraz już mają chłopaków albo mężów… Zdecydowanie wolałbym wtedy działać i usłyszeć parę epitetów niż do dzisiaj się zastanawiać jak fajnie byłoby mieć właśnie taką żonę…

    Pozdro i do przodu!!

    Reply

    Grzywocz April 12, 2017 at 18:22

    Dzięki za cenne wnioski i gratuluję przepracowania tematu. Kluczowe jest właśnie “skorygować sytuację”. A jak ktoś nie koryguje, to zawsze będzie tak samo.

    Reply

    Michał Lxxx April 12, 2017 at 19:28

    Ja przerobiłem Twoje materiały Paweł, te PŁATNE nazwijmy to skrótowo “12 randek, 12 kroków do związku i jak utrzymać związek i uniknąć rozstania i rozwodu”, ale jak ostatnio czytam komentarze, to mam wrażenie że powinienem WRÓCIĆ i może przerobić “początki” czyli “Pewność siebie” itd.

    Wiesz zaczynałem od PUA i tego całego turbo uwodzenie i tych CHORYCH TECHNIK o jakiejś tam turbo eskalacji itd. i jakoś tam przełamałem dzięki temu te pierwsze opory przed podchodzeniem, ale czuje że mam w tych FUNDAMENTACH chyba jakieś braki.

    PUA jakoś nas tam odblokuje, ale sam nie wiem – może złe naleciałości…

    Reply

    Michał Lxxx April 12, 2017 at 19:08

    Dzięki za TRAFNY komentarz.
    Ja również uważam, tak jak napisałeś.

    Nasze wypowiedzi – tu na forum – to SUCHY TEKST pisany i często nasze myśli są NIEPRECYZYJNE, bo trudno pisząc przekazać KOMPLEKSOWO, to co się ma na myśli.

    W naszych pisanych wypowiedziach, brakuje zabarwienia emocjonalnego, mowy ciała, mimiki twarzy i często tworzą się niedopowiedzenia.
    Co do kobiet, to nasze “dialogi” tutaj pokazują, jak ważne jest ZADZWONIENIE do kobiety celem umówienia spotkania i właśnie samo SPOTKANE :-)

    P.S.
    A co do przykładu o wbiciu 1000 gwoździ, to tak na spontanie wpadł mi w głowę, bo wczoraj wbijałem KILKA i uderzyłem się w palec :-)

    Pozdrawiam

    Reply

    słabynick April 12, 2017 at 22:57

    Hej!

    Ja się nie uważam za wielkiego eksperta i daleki jestem od wytykania komuś błędów, ale widzę, że chcesz rzeczywiście coś wyciągnąć z tych komentarzy, więc podzielę się moimi spostrzeżeniami. Oczywiście mogą być błędne, bo tak jak mówię nie uważam się za w pełni kompetentnego w tych tematach…
    Na moje oko przerobienie jeszcze raz pewności siebie to dobry pomysł. Szczególnie po tym jak napisałeś o budowaniu pewności siebie na podstawie DNA. Według mnie to jest dobra droga na początku, ale to, że masz unikatowe DNA nie powinno być fundamentem. Oczywiście ważne jest to doceniać, ale ja bym był daleki od tego żeby budować na tym poczucie własnej wartości. Bardziej brałbym to jako impuls do działania. Tak jak i zdanie: “Jesteś zwycięzcą od momentu narodzin. Od momentu, kiedy jako plemnik pokonałeś 500 000 000 konkurentów”. Tak, to faktycznie są niesamowite rzeczy. 500 milionów konkurentów!!! A to właśnie ten najsilniejszy plemnik sprawił, że dzisiaj jesteś na świecie, a przecież nawet nie da się go zobaczyć bez mikroskopu…
    Człowiek na co dzień nie zastanawia się nad tym jak bardzo złożona jest budowa DNA, czy jak bardzo dużo czynników w odpowiednim czasie musiało zostać spełnionych, by w ogóle się narodził. To jest swojego rodzaju fenomenalne. I faktycznie każdy z nas jest wyjątkowy i unikatowy chociażby właśnie ze względu na te fakty…
    Jestem jednak zdania, że takie cytaty są mega cenne albo i bezcenne jako zapalniki do pracy nad sobą i budowaniem własnej wartości i osobowości. Jednak jako fundamenty mogą prowadzić do egocentryzmu. I w wielu przypadkach niestety takie coś zaobserwowałem… U siebie samego też. Pompowałem się takimi cytatami tak mocno, że nagle znalazłem się po drugiej stronie skali. Transformacja z osoby niezbyt pewnej siebie do kozaka maślaka. Z perspektywy czasu – żałosne, ale w tamtym momencie oczywiście nie widziałem w tym nic złego, bo byłem dla siebie jak bóstwo…

    Podkreślam jeszcze raz, że to moje subiektywne przemyślenia i obserwacje i dobrze gdyby Paweł się wypowiedział żebym nie wprowadził kogoś w błąd. Dobrym rozwiązaniem może być też konsultacja z Pawłem. Jakby nie było ma lepsze doświadczenie. Przez ten okres czasu od kiedy prowadzi bloga pewnie niejednokrotnie to wałkował…

    Pozdrawiam

    Reply

    XTRO April 14, 2017 at 12:46

    pełna zgoda michał, nie ma co walczyć z wiatrakami, turbo pua wolą się męczyć my bez słowa odpuszczamy to jest to, ciekawe co taka lafirynda sobie mysli hehe ..,

    PS
    w świecie zwierząt jest samiec alfa którego pragną wszystkie samice i sa jego , zarówno alfa jak i bety , samce beta nie mają nawet polotu do bet nie mówiąc już o alfach, w świecie ludzkim widzę identyczną analogię

    Reply

    Leśniczy April 19, 2017 at 07:39

    Witam.
    Wątek od paru dni nie żyje, ale w wyniku sytuacji w jakiej się znalazłem postanowiłem że opiszę co mi się przydarzyło.
    Doprowadziłem z kobietą do związku w 3,5 miesiąca (11 spotkań) wg Twoich zasad Paweł. Następnie kupiłem Twoje 2 produkty (Jak utrzymać związek oraz 12 kroków do związku) i postępowałem wg nich. Mój związek z tą kobietą trwał 2 miesiące. O co poszło…
    W zeszłą sobotę przyjechali do miasta w którym mieszkam koledzy, ponieważ chcieli zobaczyć jak wygląda miasto gdyż są na etapie wyboru miasta po skończeniu studiów. Poszliśmy do klubu, o czym wiedziała moja kobieta). Wyszedłem z nastawieniem “rozmowy z ludźmi”, czyli bez jakiegokolwiek podrywania, tylko przyjemnego spędzenia czasu. 6 dni później moja kobieta oznajmiła mi w rozmowie telefonicznej, że to koniec, ponieważ “wyrywałem” jakieś panny, o czym dowiedziała się od swojej koleżanki w “przypadkowej rozmowie telefonicznej”. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta jej koleżanka nie znała mnie wcześniej i nie wiedziała, że moja kobieta ma kogoś, tylko niby opisywała sytuację, że był sobie w klubie koleś mega nachalny który tak bardzo jedną z dziewczyn komplementował, że chciała mu przyłożyć. Wg mnie jest to dziwne zrządzenie losu, że one się z sobą zdzwoniły oraz, że ta koleżanka znalazła się na tej imprezie obok sytuacji, która jej zdaniem miała miejsce. Ta koleżanka mnie skojarzyła, gdyż opowiadałem czym się zajmuję w życiu i moja kobieta potwierdziła tą wersję, że tak, to jest profil jej faceta. Dla pewności postanowiła wysłać zdjęcie do tamtej koleżanki z klubu, która potwierdziła, że koleś z tamtego wieczoru to ten sam widniejący na zdjęciu. Co Ty o tym sądzisz? Moja kobieta pracuje w spółce państwowej, która jest wylęgarnią żmii (bardzo toksyczne środowisko) więc będzie tam dodatkowo podburzana przeciwko mnie, gdyż dowiedziałem się już wcześniej od niej, że jej koleżanki mnie nie lubią i twierdzą, że jestem “pies na baby” gdyż kiedyś podobno uśmiechnąłem się do jednej z nich. W klubie było wtedy bardzo głośno i niemożliwym było słyszeć co dana osoba mówi, jeśli by ktoś nie siadł obok tej osoby. Oprócz tego uważam, że jeśli widzielibyśmy na imprezie gościa, który jest nachalny to nawet nie zwrócilibyśmy nie niego uwagi. Na ile Pawle uważasz, że jest to wymysł jej zazdrosnej koleżanki, a na ile jest to jej decyzja i znalezienie sobie pretekstu, który tak naprawdę nie jest pretekstem, gdyż takiej sytuacji nie było.
    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 19, 2017 at 14:41

    Ta dziewczyna jest stuknięta i nie była nigdy szczerze zainteresowana. Świadczy o tym robienie afery z powodu plotek o Tobie. Stabilna psychicznie dziewczyna zrozumiałaby, że rozmowa z jakąś dziewczyną w klubie nic nie zmienia między wami i masz do tego prawo.

    Reply

    Grzywocz April 21, 2017 at 11:37

    Przeczytałem jeszcze raz Twoją historię o to mogła być ustawka, czyli na imprezie była podstawiona koleżanka Twojej nowej dziewczyny i kręciła się w Twoim zasięgu. Ty do niej zagadałeś i ją bajerowałeś w sposób nachalny. Ta koleżanka wyśpiewała wszystko Twojej nowej dziewczynie, a ona zakończyła znajomość.

    Skoro nie dało się podsłuchiwać czyjejś rozmowy to znaczy, że podrywałeś konkretnie jej być może specjalnie podstawioną koleżankę.

    Karygodny błąd, który popełniłeś to spowiadanie się nowej dziewczynie, że idziesz do klubu. To idiotyczne, ponieważ nawet w związku nie jesteś jej własnością i jak chcesz iść z kolegami do klubu, to nie musisz się z tego spowiadać. Wręcz przy nowym związku nie wolno o tym mówić, aby nie dać się przyłapać takiej wariatce, która nasyła na Ciebie podstawione koleżanki.

    Dałeś się złapać w jej zasadzkę. Nawet, jeśli to nie było ustawione, to dziewczyna ma swoich ludzi na mieście i dałeś się złapać.

    Drugi błąd to nachalne zagadywanie. Gdybyś zagadywał na luzie bez narzucania się, to jeszcze mógłbyś się obronić, że byłeś w klubie z kolegami i po prostu rozmawiałeś z dziewczynami. To nic nie znaczy. Jeśli jest niezadowolona, to mówisz, że w takim razie już nigdy nie będziesz rozmawiał z żadną dziewczyną oprócz niej albo będziesz rozmawiał tylko poza klubem oraz w ogóle przestaniesz chodzić do klubu bez niej.

    A Ty nawet nie masz opcji, żeby to wytłumaczyć, bo zachowywałeś się w tym klubie, jak “pies na baby” i utwierdziłeś ją tylko w jej wcześniejszych obawach.

    Poza tym skoro ustaliłeś z nią związek na wyłączność, to tym bardziej powinieneś ograniczyć zagadywanie do nowych dziewczyn.

    Wyobraź sobie, że Twoja nowa dziewczyna po 11 spotkaniach flirtuje z jakimiś facetami w klubie. Pomyślałbyś, że stuknięta, nielojalna, podejrzana, dziwna, może lepiej ją olać od razu, jeśli kiedyś się spotykałeś z takim wampirem uwagi, który przez całą relację potrzebuje wokół siebie wianuszka śliniących się do niej facetów.

    Ona ma prawo nie chcieć “psa na baby”, więc jeśli na takiego wyszedłeś, to dostałeś lekcję.

    Reply

    Leśniczy April 19, 2017 at 15:07

    A czy może być tak, że zbierała w sobie pogardę do mojej osoby za pewne moje zachowania, a nastepnie szukała i znalazła sobie pretekst do skończenia relacji?

    Reply

    Grzywocz April 19, 2017 at 15:42

    Mogłeś swoimi zachowaniami gdzieś po drodze obniżyć i zabić jej zainteresowanie albo ona od początku zabijała z Tobą czas. Zawsze jest to jedna z tych dwóch opcji.

    Reply

    Leśniczy April 21, 2017 at 08:16

    Powiedz mi jeszcze o zachowaniu szczerze zainteresowanej kobiety:
    czy w przypadku gdy kobieta wykazuje takie szczere zainteresowanie, o które nam chodzi to czy ona od razu może skończyć znajomość nawet gdyby taka scena (komplementowanie jakiejś kobiety w klubie) bo gościu faktycznie zachowywał się wobec niej nie fair mówiąc innym kobietom, “że są sexy i mają fajne cycki”, czy zawsze jest to kwestia wysłuchania swojego faceta i zweryfikowanie jego wersji?
    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 21, 2017 at 10:26

    Tak, zainteresowana dziewczyna i stabilna emocjonalnie będzie chciała poznać faceta, który jej się podoba. Będzie chciała sama się przekonać, czy tak faktycznie jest. Nie skreśli go na podstawie plotki lub niepewnych zeznań, które mogą być fałszywe, żeby zniszczyć nowo zapowiadającą się relację.

    Reply

    Leśniczy April 21, 2017 at 10:43

    Nawet gdy ma tak precycyzjnie podane od swojej koleżanki informacje na moj temat jak to gdzie pracuje, kim zamierzam być w przyszłości i dla potwierdzenia moja kobieta wysyla do tamtej dziewczyny z imprezy moje zdjęcie by spytać “czy to ten koleś ze zdjecia “? może męczące pytania zadaje, ale wiesz ze to dla mnie istotne, bo zadaje sobie pytania ciagle typu “co ja zepsułem “.
    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz April 21, 2017 at 11:22

    Jeżeli faktycznie mówiłeś dziewczynom na imprezie, że “są sexy i mają fajne cycki”, a ta donosicielka ma przekonywujące dowody, to tak, strzeliłeś sobie w stopę i zepsułeś. Powinieneś się tak zachowywać, aby żadna dziewczyna nie miała na Ciebie takiego haka i nie była w stanie ingerować w Twoje relacje. Powinieneś być tajemnicą i na czas rozkochiwania konkretnej dziewczyny ZNIKNĄĆ z jej środowiska, gdy jest to możliwe. Czyli np. na 2 miesiące przestajesz chodzić do tego konkretnego klubu, żeby nikt z jej znajomych Cię tam nie zobaczył, nie zrobił Ci zdjęcia i nie nagadał głupot na Twój temat.

    Nawet, jeśli naprawdę mówiłeś tam dziewczynom, że “są sexy i mają fajne cycki”, to koleżanka Twojej potencjalnej dziewczyny powinna mieć nagranie z takimi tekstami lub musi ją znać od wieeelu lat oraz jej ufać na 100%, że nie zmyśla i faktycznie tak mówiłeś.

    Albo jeśli nachalnie lub wulgarnie przystawiałeś się do koleżanki Twojej potencjalnej dziewczyny i nie wiedziałeś, że one się znają, a następnie ta Twoja potencjalna dziewczyna się o tym dowiedziała, to jest Twoja wina. Gdybyś np. zagadał w sposób elegancki, jak gentleman, kulturalnie, to Twoja potencjalna dziewczyna powinna czuć nutkę zazdrości i chęć rywalizacji o Ciebie, chyba że jest obrażalska i stuknięta, czyli oczekuje po 3 spotkaniach, żebyś już nikogo poza nią nie poznawał.

    Podsumowując, w większości przypadków masz wpływ na to, co jej koleżanki o Tobie plotkują. Gdybyś działał bardziej tajemniczo i kulturalnie, to żadna dziewczyna nie obgadałaby Cię w taki sposób, żeby ta potencjalna dziewczyna chciała zakończyć znajomość.

    Natomiast, jeśli potencjalna dziewczyna jest przewrażliwiona, niedowartościowana, skrzywdzona w przeszłości, bezmyślna, ślepo ufająca koleżankom, które niekoniecznie chcą jej dobra, tylko są takie same zaszczute i przewrażliwione, to wtedy ona jest skłonna w każdą plotkę uwierzyć i nawet sama sobie stworzy własne urojenia na Twój temat, byle tylko Cię skreślić.

    Skreśla wtedy zarówno dlatego, że była jeszcze zbyt słabo zainteresowania po zaledwie kilku spotkaniach, więc szukała wręcz powodów, co z Tobą jest nie tak, a Ty je dostarczyłeś.

    Czasami nic złego nie zrobisz, a taka przewrażliwiona dziewczyna uwierzy w każdą bzdurę na Twój temat i też Cię skreśli. Zależy to zarówno od jej charakteru, jak i od zainteresowania. Głównie od zainteresowania, bo gdy dziewczyna jest bardzo zainteresowana, to będzie chciała dalej Cię poznawać i dowiedzieć się, czy faktycznie jesteś taki, jak nagadały jej koleżanki.

    Zależy od jej poziomu zainteresowania, a także od charakteru, podejścia do tych spraw.

    Reply

    slaby_nick April 21, 2017 at 10:47

    Hej Lesniczy!

    Byc moze ta dziewczyna ma jakies przykre doswiadczenia z przeszlosci, gdzie facet Ja zdradzal albo notorycznie oklamywal. Nie bralbym tego do siebie, ale wnioski trzeba wyciagnac…

    Jesli faktycznie mowiles innym dziewczynom, ze sa sexy i maja fajne cycki, to po pierwsze masz lekcje, zeby nastepnym razem sie opanowac, a po drugie przepracuj sobie pytanie “po co to robiles”. Skoro byles szczesliwy ze swoja kobieta to jaki miales powod/cel zeby w taki sposob zagadywac do innych dziewczyn?? Jesli tak rzeczywiscie mowiles to nie dziwne, ze kolezanka chciala ochronic swoja dziewczyne, przed facetem, ktory rzuca takie teksty innym kobietom kiedy jest bez partnerki. Jestem w stanie to zrozumiec… Bo gdybym spotkal dziewczyne od kumpla w klubie, ktora slini sie do innego faceta podczas Jego nieobecnosci, to tez moglbym ocenic, ze prowadzi podwojne zycie…

    Jesli w rzeczywistosci bylo inaczej, to mozliwe, ze nie zbudowales wystarczajaco zaufania albo nie zadbales o to, by kazdy z Was mogl spedzac indywidualnie czas ze znajomymi, dlatego miala obawy, ze cos moze sie posypac jeszcze zanim wyszedles z domu… Jest jeszcze opcja, ze z Toba tkwila albo faktycznie jest niestabilna emocjonalnie… W takim wypadku bardzo dobrze sie stalo, bo na dluzsza mete bys sie zameczyl… Przynajmniej ja tak to widze…

    Pozdrawiam

    Reply

    Arek April 20, 2017 at 10:51

    Hej Paweł,

    Jest tego typu sytuacja. Ostatnie kilka miesięcy miałem kontakt z pewną dziewczyną, która miała chłopaka. Proponowałem jej spotkania, ale dała kosza. Teraz nasz kontakt był taki sporadyczny i okazuje się, że jest wolna. Jest sens podbijać do niej drugi raz? Myślę, że gdyby była mną zainteresowana, to raczej sama dałaby znać po tym jak już nie jest w związku. Co o tym sądzisz?

    Reply

    Grzywocz April 20, 2017 at 11:16

    Skoro ujawniła otoczeniu informację, że jest wolna i ta informacja dotarła do Ciebie to znaczy, że dziewczyna się ogłasza światu, że jest wolna i robi to specjalnie, żeby zakręcili się wokół niej faceci. Nie wiadomo, czy jest zainteresowana konkretnie Tobą. Tak, warto się z nią umówić, bo wtedy odmówiła być może tylko dlatego, że była zajęta, a teraz sytuacja będzie jasna.

    Reply

    Michał Lxxx May 5, 2017 at 22:51

    Wiesz Paweł,
    to że kobieta była gdzieś tam “podrywana” przez PUA nie znaczy, że ma się WULGARNIE zachowywać, bo może ktoś mówi do niej “cześć” i chce zapytać o sklep, bankomat, toaletę itd. Cokolwiek.
    To świadczy o kobiecie.

    Ale dla czytelników bloga, przypomniało mi się coś teraz, gdy to Paweł przeczytałem.

    Mam kolegę, który stwierdził, że miasta typu Warszawa “są spalone i kobiety źle w nich reagują na rozmowy zapoznawcze, właśnie przez to całe PUA i często odbywające się w tych miastach kursy TURBO UWODZENIA”.
    Coś w tym jest, ale zauważ, że to znów dotyczy NEGATYWNYCH PRZEKONAŃ kobiet.

    Ja tą wymówkę, żeby nie zagadać, czyli “że miasto spalone” ROZBIJAM w następujący sposób:
    “Jest sobie fajny facet, ogarnięty, przystojny itd. itp. Chce poznać kobietę, stworzyć z nią rodzinę itd. itp
    I teraz NAJWAŻNIEJSZE – taki facet NIC NIE WIE O TYM CAŁYM PUA ( !!! )
    Nie czytał internetu, nie wie o PUA itd.
    Chce po prostu poznać kobietę, tak jak to zrobił jego ojciec, dziadek i pra dziadek.
    Na świecie mamy prawie 7 MLD LUDZI, większość ( poza gwałtami ) jest na świecie, bo ich rodzice się poznali i zbliżyli do siebie.
    Taki facet podejdzie do kobiety i ma zrezygnować z chęci założenia rodziny, bo jakieś tam kobiety nasłuchały się w internecie o PUA lub nawet były “podrywane” przez tych TURBO WARIATÓW” ??? :-)
    NIE.”

    Rozumiesz o co mi chodzi Paweł :-)

    Reply

    Michał Lxxx May 5, 2017 at 22:58

    Znów wychodzi na to, że lepiej poznawać kobiety w miejscach Z KONTEKSTEM.

    Ja do tej pory 3 razy usłyszałem “zarzuty” pod moim adresem nt. PUA:
    1)
    Po moim cześć i zaczęciu rozmowy w sklepie z butami w galerii handlowej, usłyszałem: “kurs uwodzenia” i kobieta poszła
    2) Na korytarzu w galerii kobieta wymieniła mi pseudonimy “guru” uwodzenia z internetu w liczbie przynajmniej 5 i poszła
    3)
    Będąc w obcym mieście, zapytałem na przystanku o autobus ( ale naprawdę, bo nie wiedziałem którym autobusem jechać) i usłyszałem: “słaby tekst na podryw” :-)

    Widzisz Paweł, to są wszystko PRZEKONANIA kobiet.

    Tego typu kobiety NIE MYŚLĄ ( !!! ), tylko funkcjonują na podstawie błędnych przekonań i wcześniejszego nieprawidłowego programowania…

    Reply

    Grzywocz May 6, 2017 at 11:00

    Akurat kojarzę, że jesteś z Wa-wy, więc sam widzisz, że jednak ma taki proceder miejsce. Owszem, są to błędne przekonania kobiet, ale powstały na skutek nieudolnego działania tych turbo-pajaców, którzy nie powodują takich zniszczeń w mniej obleganych przez nich obszarach.

    Rozwiązaniem jest tutaj bycie naturalnym, indywidualnym, szczerym, spójnym, jak w tym artykule o oryginalnym komplemencie. Wtedy dziewczyna nie może zarzucić, że to jakiś podryw, wyuczony tekst czy kurs, ponieważ robisz to z takim kontaktem wzrokowym, przekonaniem, szczerością i szczerą chęcią poznania jej i sprawienia jej trochę przyjemności, a komplement jest tak dopasowany do jej osoby, unikalny, że nie ma takiej opcji, żeby gdzieś coś podobnego słyszała.

    Reply

    Michał Lxxx May 7, 2017 at 20:25

    Nie z Warszawy – mieszkam w Poznaniu :-)

    A te 3 “zarzuty” od kobiet i podejrzewanie mnie o “turbo uwodzenie” też w Poznaniu usłyszałem.
    Dodam,
    że widziałem 2 razy turbo uwodzicieli z internetu w Poznaniu, którzy prowadzili jakieś szkolenie z turbo podrywu, więc świat jest mały.

    Ale to nic, bawię się tym procesem, cieszę się i wynagradzam mentalnie za to że podchodzę i rozmawiam.

    P.S.
    Kobiety raczej nie szukają w internecie informacji o tzw. UWODZENIU, one bardziej szukają info o relacjach damsko – męskich i wtedy PRZYPADKIEM mogą trafić na jakieś materiały PUA.

    Wtedy takie POWIERZCHOWNIE coś tam posłuchają i negatywnie się nakręcają.
    Na szczęście ludzie są różni i kobiety również są OK lub “mniej OK” :-)

    Pozdrawiam

    Reply

    Grzywocz May 7, 2017 at 20:40

    Tak, gdy dziewczyna nie jest jakimś psychopatą, to można z nią normalnie porozmawiać na temat budowania pewności siebie i rozwijania atrakcyjnej osobowości, wyglądu, atrakcyjnych zachowań. Akurat słowo “uwodzenie” brzmi strasznie mrocznie i ma negatywny wydźwięk, ale nazywając to inaczej można z wieloma dziewczynami o tym na luzie porozmawiać, a także pogadać o tym, że sam miałem duży problem z nieśmiałością albo, jak sobie radzi z tym, że faceci w ogóle prawie nie zagadują do nieznajomych dziewczyn, tylko najwyżej w barze gapią się pół godziny, a i tak potem rezygnują lub robią to tragicznie. Kobiety nieraz są trochę zrezygnowane i nie wierzą, że tacy faceci, którzy normalnie zagadują w ogóle istnieją. Nie zamęczają się myśleniem o tym, bo to bez sensu. Żyją swoim życiem i czasami kogoś poznają, gdy pójdą ze znajomymi gdzieś i przez nich kogoś poznają lub będąc akurat gdzieś z nimi.

    Reply

    Michał Lxxx May 8, 2017 at 10:43

    Ja również staram się nie używać słowa “podrywanie” lub co gorsza “uwodzenie” bo mi samemu jakoś te słowa źle się kojarzą.

    To jest normalne ROZMAWIANIE Z LUDŹMI/POZNAWANIE SIĘ LUDZI i dalej nadawanie tym rozmową i znajomością różnych intencji i jeszcze dalej wprawianie się w odpowiednie stany emocjonalne.

    Przecież rozmowa zapoznawcza, to PRÓBA odsłonięcia wierzchołka góry lodowej, a dalsze ewentualne randki, to właśnie odsłanianie tej góry lodowej.

    Ja gdy zacząłem rozpoczynać rozmowy z kobietami od, zwykłego cześć podszedłem:
    - porozmawiać
    - zagadać
    - przywitać się
    - przedstawić się
    - pożartować
    - zapoznać się,
    to mam słabsze wymówki przed podejściem.

    Mój mózg nie traktuje tego jak “podrywania”, tylko właśnie jako rozmowę (bo to jest ROZMOWA !!!), a nawet gdyby kobieta zachowywała się np. WULGARNIE, to tzw. odrzucenie mnie nie boli, bo sobie wtedy myślę:
    “podszedłem porozmawiać, a ona nawet nie potrafi kultury osobistej zachować na rozmowę z drugim człowiekiem, więc NIE JESTEM NIĄ ZAINTERESOWANY”

    Reply

    Grzywocz May 6, 2017 at 10:56

    Nie napisałem, żeby zrezygnować z tych miast, tylko że kobiety mogą być w nich bardziej uczulone na zatrzymywanie na ulicy lub w galerii. To nie znaczy, żeby nie zagadywać, tylko zdawać sobie sprawę, że mogą na posądzić o jakiś kurs. Warto wtedy być przygotowanym i na luzie porozmawiać, co sądzi o poznawaniu się na ulicy, czy spotkałaby się z kim z ulicy, gdyby okazał się w rozmowie normalny i można też żartować, że faceci w piwnicach opracowują strategi na najlepsze zagadanie.

    Reply

    Marcin May 19, 2017 at 22:45

    Przeczytałem z zainteresowaniem Twój wpis – Pawle – i masę komentarzy. Szacun dla Ciebie za to że znajdujesz czas aby odpisywać na komentarze.

    Jako ktoś kto uważa się nieskromnie za zawodowego pickupera mam parę uwag ogólnych uwag które mi się nasunęły z doświadczenia. Mam nadzieję że będą przydatne dla czytelników Twojego bloga.

    1) Poznawać dziewczyny można wszędzie ale jest masa czynników które wpływają na Twoje powodzenie – wygląd, ubiór, styl, Twój vibe i poziom uważności w danym momencie, stan emocjonalny kobiety, miejsce w którym podchodzisz i inne. Wielu z tych czynników do konca nie kontrolujesz. Jesteś dzisiaj taki jaki jesteś, może jutro będziesz odważniejszy albo w lepszym nastroju ale dziś jesteś tym kim jesteś, zaakceptuj to, zaakceptuj siebie. Trzęsłęś się ze strachu podchodząc – no i co z tego? Tak miało być, może przy nastepnym podejsciu bedzie lepiej.

    2) Rzadko kiedy będziesz 100% spokojny podchodząc, wręcz powinieneś podchodzić wtedy kiedy czujesz że na widok kobiety podnosi Ci się ciśnienie krwi ;-) . Daj sobie szansę i podchodź mimo strachu – ten strach jest ewolucyjny i poza stanami tzw. “społecznego flow” nigdy całkowicie nie zaniknie (poparte badaniami naukowymi). Ale przebicie się przez ten strach od razu doda Ci odwagi.

    3) Błąd popełniany przez wielu tkwi w motywacji. Jeśli podchodzisz ze świadomym/podswiadomym celem wyrwania sobie dziewczyny i zamkniecia sie z nia w domu (ja tak mialem lata temu w poczatkach przygody) – będziesz sie od tego celu oddalał. Zamiast tego – skupić się na tym abyć coś tej osobie dać – komplement, kilka minut pozytywnej rozmowy która ją dobrze nastroi na resztę dnia. I nie popełniać błędu rozmowy tylko z kobietami, być otwartym na wszystkich wokół. Pracować nad wykształceniem w sobie takich przekonań:
    - Lubię interakcje z ludźmi
    - Rozmawiam z nimi i daję im od siebie tyle ile mogę nie oczekując nic w zamian (sic!)
    - Odmowa kobiety nie znaczny nic bo po rozmowie trwającej 10 minut ona nie ma możliwości mnie poznać, poznaje jedynie jakąś wersję mnie.
    - Bezwarunkowo traktuj każdego tak jak chciałbym aby on/ona traktował mnie.
    - Każdemu kto mi wyrządził w życiu krzywdy bezwarunkowo przebaczam i życzę mu dobrze. Włącznie z toksycznymi byłymi, tymi które nas wystawiły itd. itp.

    4) Jako default każda interakcja jest proporcją: bycia przyjaznym, pokazania wysokiej wartości (ale realnej, a nie fejkowanej – kobiety są najlepszymi mistrzyniami świata w wyczuwaniu że ktoś fake’uje swój status) i seksualnych spike’ów w komunikacji. Jeśli ktoś ma cień wątpliwości co do czy ma wysoką wartość to znaczy że jej nie ma -> niech podejmuje wiecej ryzyk, uczy sie jezykow obcych, rzuci nudna prace, zapisze się na kursy, pojedzie z plecakiem dookoła świata. Jeśli ktoś nie wie jak mają wyglądać proporcje – niech zdobywa doświadczenie – przyjdzie z czasem. Nie ma drogi na skróty. Nie ma sztywnych reguł w podrywaniu kobiet ale istnieje tzw. “structure to attraction”.

    Mam jeszcze inne uwagi ale nie chcę żeby ten post stał się epistołem, którego nikt nie będzie czytał

    Peace ;)

    Reply

    Grzywocz May 20, 2017 at 10:02

    Dzięki za podzielenie się uwagami.

    1) Kwestia strachu jest do opanowania tak samo, jak przy jeździe samochodem czy pływaniu. Jeśli pracuję nad sobą, to na pewno będzie lepiej a nie moooże. Sukces to nie przypadek. Sukces jest wtedy, gdy okazja spotyka się z przygotowaniem.

    2) Zmieniając myślenie można zamienić strach przed zagadaniem na ciekawość, radość, dobrą zabawę, dumę, spokój.

    3) Tak, to jeden z największych kluczy, żeby tworzyć wartość, a żeby tworzyć wartość trzeba zbudować taką samoocenę i poczucie wartości, żeby mieć się czym dzielić, być wartościowym mężczyzną, który potrafi funkcjonować sam ze sobą, bo jeśli wychodzi z założenia zapełnienia jakiejś pustki i nieszczęścia, to będzie to od nas emanowało oraz będziemy się przejmować, gdy coś nie będzie wychodziło.

    10 minut rozmowy to akurat wystarczająco, aby wraz z dziewczyną ocenić, czy każde z nas chciałoby się spotkać ponownie. Jeśli ja chcę, a ona nie chce, to nadal nie musi to być wcale jakieś wielkie odrzucenie, bo przecież przeprowadziliśmy po prostu krótką prezentację, a że nie każdy jest dla każdego, to idziemy dalej. Jest to kwestia postrzegania tej sytuacji oraz właśnie tworzenia wartości, bo przecież spędziliśmy miło 10 minut i była to dobra zabawa, więc nawet jeśli nie widzimy sensu ponownego spotkania, to było bardzo ciekawe, przyjemne doświadczenie i to też jest do wyuczenia, żeby potrafić się cieszyć rozmową, bawić się tym sprawdzaniem, jaką ona jest osobą i czy będziemy chcieli z nią rozmawiać dalej.

    Warto zauważyć, że wyrównujemy przy takim nastawieniu ten balans władzy, czyli nie tylko ona sobie wybrzydza, ale właśnie ja po zagadaniu oceniam, czy w ogóle ona jest normalną, sympatyczną, komunikatywną, porządną dziewczyną, bo może się po zagadaniu okazać, że to ona jest jakaś dziwna albo wulgarna, co mnie nie odpowiada, więc będę wtedy wycofywał się z dalszej znajomości. Czy ja wtedy ją odrzucam? Jest to kwestia nazewnictwa. Po prostu sprawdzam, jaką jest osobą i jeśli coś z nią jest bardzo nie w porządku, to nie prowadzę relacji dalej.

    Nigdy nie byłem jej nic winien ani ona mnie, więc nie nazywałbym tego odrzuceniem.

    Wybaczanie to podstawa. Bez tego negatywne emocje wyniszczają i blokują nas samych.

    O poczuciu wartości i na czym je budować jest mnóstwo wpisów i całe programy np. ostatnio o blokadach i stawianiu ego w centrum swojego życia tutaj. Ja na pewno polecam bardziej skoncentrować się na wartościach życiowych i sensie życia. Pojechanie na wycieczki z plecakiem owszem w pewnym stopniu dodaje pewności siebie, doświadczenia życiowego, a także poczucia wartości, ale to działa do pewnego stopnia.

    Można się obwarować całą masą takich dopalaczy typu mięśnie, wycieczki, pasje, ale robić to tylko po to, aby zamaskować poczucie bycia niewystarczająco dobrym, a przy dziewczynach dalej się stresować. Gdyby takie sukcesy życiowe faktycznie dawały zdrowe poczucie wartości, spokój wewnętrzny, to wszelcy ludzie sukcesu nie mieliby w ogóle problemów z kobietami.

    A fakty są takie, że niejeden gwiazdor zachowuje się z kobietami, jak idiota, tylko że na większą skalę, bo zamiast przekupywać bukietem kwiatków, to bardzo drogim pierścionkiem lub wycieczką. Wielu też zawodowych nauczycieli występuje publicznie, ale gdy mają do podobającej im się kobiety zagadać, to są zamrożeni.

    Także ja też polecam rozwijać style życia, pasje i zainteresowanie, ale proponuję to jako początkowy etap do zainteresowania się w ogóle tematem, jako kopalnię tematów do rozmowy, bo coś robię w życiu, a poczucie wartości brutalnie weryfikuje nasza reakcja przed zagadaniem do dziewczyny i wtedy wychodzi, że to musi być zbudowane na czymś głębokim, wewnętrznym, jak prawdziwa miłość, uczciwość, poskramianie egoizmu i te terminy też można rozwijać, ale to już w kursach omawiam, żeby nie było zbyt ciężko na dzień dobry.

    Reply

    Marcin May 20, 2017 at 14:14

    Dziękuję Ci za odpowiedź, faktem jest że widzimy niektóre rzeczy inaczej, częściowo też inaczej je nazywamy, bo każdy ma swoje indywidualne doświadczenia. I każdy ma swoją drogę.

    1) Strach jest częściowo do opanowania (do pewnego stopnia, indywidualne u każdego). Człowieka odważnego odróżnia od bojaźliwego to, że ten pierwszy też może odczuwać strach (i pozwala sobie na to również rozumiejąc jego naturę) i mimo wszystko robić to czego się boi. Reakcja przed podejściem jest tylko częściowo skorelowana z poczuciem własnej wartości, nie ma jednego takiego człowieka, który w ogóle nie odczuwa nigdy nawet minimalnej dozy strachu podchodząc. Będzie 100 kobiet do których podejdzisz na całkowitym luzie – być może dlatego że Cię nie powaliły wyglądem a Ty jesteś wyrobiony, ale 101-sza będzie Twoich 100% ideałem albo będzie emanować taką energią że możesz poczuć lekki stres, a może poczułeś ten stres bo jesteś zmęczony, niewyspany, skacowany, niedomyty i ubrany w stary dres? Kluczem jest to aby podchodzić pomimo tego. Pewność siebie – ta przy podejściu i ta ogólna – fluktuuje w trakcie życia i nie ma takiego człowieka który jest 100% pewny siebie zawsze i w każdej sytuacji. To można między bajki włożyć.

    3) Rozwój to nie tylko kopalnia tematów do rozmowy ale rozwój przede wszystkim buduje pewność siebie. Pewność siebie – tak ogólno życiowa – bierze się właśnie z tego że sobie poradziłeś – nauczyleś się jezyka obcego, przejechałeś z tym plecakiem pół świata i dałeś sobie radę, podjąłęś ryzyka bez względu na finał. To nie jest sztuczne pompowanie się – to wewnętrzne wzmacnianie się i potem tym emanujesz, bo każda podróż zostawia coś w nas i rozwija a przynajmniej powinna. Twoja podświadomość zna Cię lepiej niż Ty sam siebie na poziomie świadomym, ona zna wszystkie Twoje niedostatki. Rozwijając się uczysz ją że jesteś zdolny do robienia rzeczy X, Y, Z i osiągasz coraz większy spokój.

    Pozdrawiam
    Marcin

    Reply

    Grzywocz May 20, 2017 at 22:46

    Jak to komuś pomogło, to super. Może miał lepsze warunki startowe. Ja mam kontakt z takimi przypadkami, że faceci niemal wszystko mają i wszystkiego próbowali, czyli pieniądze, ubrania, sylwetka, podróże, a nawet jakieś pozytywne wmawianie sobie świetności i dalej blokada. Także zależy to pewnie od tego, z jakiego doła startujesz. Są też tacy, którzy nie dość, że całe życie są w jakiś sposób dołowanie przez rodziców, przez samych siebie, przez otoczenie, to nawet nie mają możliwości na dzień dzisiejszy zrekompensowania sobie tego pieniędzmi, podróżami, no akurat sylwetkę i ubranie można zdobyć niskim kosztem. Podróże niby też, ale tutaj już pojawia się strach, brak wiary w powodzenie i koło się zamyka. No ale to mówię o bardzo biernych, mocno analizujących, bardzo zamrożonych w działaniu przypadkach.

    Jest też mnóstwo czytelników, którzy przy odrobinie dyscypliny, działania, wiedzy są w stanie osiągać zadowalające rezultaty. A osobisty kontakt zamawiają osoby, które mają większe problemy z wdrażaniem tego w życie, więc moje postrzeganie jest trochę wypaczone. Skupiam się bardzo właśnie na tych ciężkich przypadkach oraz zakładam, że Ci którzy się nie zgłaszają osobiście, to też są w podobnej sytuacji, tylko po prostu nie podejmują dodatkowego ryzyka, żeby korzystać z jakichś dodatkowych konsultacji.

    Z resztą, jeśli facet pokonuje w ogóle swoją męską dumę i szuka informacji w Internecie o relacjach z kobietami, to musiało go już nieźle przycisnąć i musiało mu się trochę oberwać, że w końcu się za to zabrał. Ja na pewno zaczynałem z dość zaniżonego poziomu, chociaż miałem kilka mocnych stron do doszlifowania. Także całe nasze życie się jakoś tam kształtowaliśmy i jest kilka typów osób, które się tym interesują.

    Są osoby totalnie ciche, małomówne, introwertyczne. I są takie, które mają ten problem w stopniu średnim albo nawet w stopniu lekkim. Każda z tych osób rozwinie gadkę w innym tempie i innym nakładem sił w zależności od startowego poziomu wygadania.

    Reply

    Marcin May 20, 2017 at 23:12

    I chwała Ci za to Paweł, że pomagasz. Właśnie to zauważyłem w Twoich komentarzach- chęć pomocy – bezinteresownej, bo przecież za odpowiedzi chłopakom nie liczysz sobie nic, robisz to pro publico bono. I to na pewno też przyciąga ludzi do Ciebie bo pokazujesz tą otwartość, chęć dzielenia się wiedzą.

    Pozdrawiam i powodzenia!

    Reply

    Kuba May 20, 2017 at 21:02

    Paweł Możesz mi wytłumaczyć pewną rzecz? Już mówię, wydaje mi sie , że dostaję dużo spojrzeń od kobiet, podchodzę i… klapa. Niejest to na 99% spowodowane moją rozmową itd. Moje pytanie brzmi jak odróżnić, czy to w ogóle możliwe spojrzenie “oo jaki przystojny” od “oo zobaczyłam ruch”?

    Reply

    Grzywocz May 20, 2017 at 23:00

    Gdy mnie się spojrzy dziewczyna w oczy choćby na krótki moment, to gdy do niej powiem “Cześć ;) ”, to stoi jak wryta w ziemię i czeka, co będzie dalej. Następnie rozmowa przebiega na spokojnie. Nie muszę jakoś walczyć o to, żeby sobie nie poszła dalej, jak to ma miejsce częściej miejsce z dziewczynami, które nie spojrzały.

    Może one nie patrzą Ci wcale w oczy ani na twarz ani na Ciebie, tylko gdzieś obok Ciebie. Albo zastanów się, ile miałeś takich sytuacji. Może zdarzyło się akurat 3 razy, że dziewczyna w ogóle nie była zainteresowana, a Ty już wyciągasz z tego wniosek, że spojrzenie nic nie znaczy. I skąd ta pewność, że w jakiś sposób nie przerażasz tych kobiet.

    Przecież gdy ja zagaduję dziewczynę, która mnie mija i się spojrzała, to nawet gdy robię to w ultra spokojny i opanowany, a także z hipnotyzującym spojrzeniem sposób wraz z tajemniczym uśmiechem, to sporo dziewczyn i tak się boi i albo zdominuję sytuację moją spokojną energią, że ona mimo strachu chwilkę pogada albo ona będzie panikować, że musi iść dalej, co ja nieraz i tak przedłużam, że mam dla niej komplement zanim pójdzie i to się potem przekształca w dłuższą gadkę.

    Także nieraz jakiś nasz mikro-ruch może wystraszyć dziewczynę. Np. zagadasz zbyt głośno albo zbyt późno albo staniesz zbyt blisko i już ją możesz wystraszyć. Strasznie delikatna sprawa to jest.

    Chyba, że trafisz na bardzo pewną siebie kobietę, ale takich jest mało.

    Reply

    Zzz September 8, 2018 at 20:18

    Artykuł na medal! Dał mi bardzo wiele do myślenia. Moim największym błędem było myślenie “przecież już tyle z siebie dałem, a ona wciąż nie chce zostać moją dziewczyną”. Hmmm, czyli widocznie nadal za mało zapracowałem na ten związek (który planuję). Ale mam już takie spustoszenia w psychice i skrzywione przekonania, że już całkowicie straciłem wiarę w związanie się z jakąkolwiek dziewczyną… To wszystko tkwi głęboko w mojej psychice. A wiecie dlaczego? Bo te przekonania nie wzięły się z nikąd, tylko wzięły się z wielu odrzuceń. A może ja tak tylko niektóre sytuacje źle odebrałem jako “odrzucenie”, bo reagowałem zbyt emocjonalnie i gniewnie? Napiszę więcej w następnym komentarzu, najpierw muszę zebrać do kupy i opisać wszystkie moje dotychczasowe bolączki, a jest tego naprawdę bardzo dużo i jestem prawdopodobnie jednym z najcięższych przypadków. PS. Mam obniżone morale po tylu niepowodzeniach, a jednak wciąż NA ŻYWO zagaduję do dziewczyn które mi się podobają. Co to oznacza??

    Reply

    Paweł Grzywocz September 8, 2018 at 20:52

    Wyszukaj również “10 toksycznych typów kobiet”, “25 oznak toksycznej dziewczyny”, “Wiecznie niezadowolona dziewczyna ciągle się czepia”, “Kiedy dziewczyna nie jest zainteresowana”, “Jak pokazać dziewczynie, że mi na niej zależy”. W dziale kontakt jest tego więcej. Powody są 2. Popełniałeś błędy, bo nie byłeś wyzwaniem, tajemnicą, byłeś przewidywalny, podlizujący, nudny, a drugi powód to trafiałeś na toksyczne dziewczyny, które zamiast Cię po prostu olać, to bawiły się Twoimi uczuciami, żeby coś się działo w ich życiu i tkwiły z Tobą, ale niczego nie były w stanie więcej poczuć, bo ich intencje były toksyczne, a Twoje zachowanie nieatrakcyjne. Wszystko ma swoją przyczynę. Niepowodzenia nie biorą się z przypadku.

    Reply

    Kuba September 12, 2018 at 14:28

    Niestety w jakimś stopniu “podryw” ryje bani. Moim zdaniem wszystkie odrzucenia, dziwne sytuacje itd gdzieś muszą się odkładać. Można się uodpornić w jakimś stopniu, ale i tak kiedyś to szambo wywali i zaleje wszystko w promieniu 100 m. Rozmawiałem z kilkoma uczniami Pawła i każdy z nich ma zaniżone morale. Każdy (ja też) ma niechęć do kobiet. Coraz częściej mam wrażenie jakbym albo ja robił coś źle, o tym zaraz albo coś w tym całym systemie nie działało (chociaż tutaj mam zaufanie do Pawła). Skąd bierze się moje przekonanie odnośnie moich błędów, latam za dupami już trzeci czy czwarty rok. Mam pewność siebie, wyglądać też, nie wyglądam jak jakiś karaluch :) gadka w moim przydatku też stoi na dobrym poziomie ( no chyba że dobrze to znaczy gadać ciągle z podtekstem zamiast o w miarę konstruktywnych rzeczach i nie jak nudziarz) a pomimo tego za cholerę nawet z bazylem jest mi się ciężko umówić nie mówiąc nawet o lidze gdzie chce się znaleźć. Tymczasem moi “koledzy” co chwile przyprowadzają inne ładne kobiety, jak?! Prawdę mówią to stopniowy się wypalam… Co oznacza, że nadal podchodzisz? Właściwie to nie wiele, oznacza, że podchodzisz dalej :)

    Reply

    Paweł Grzywocz September 12, 2018 at 15:04

    Mówiąc precyzyjnie to uliczny podryw i w galeriach, czyli bez żadnego kontekstu ryje banię. W pełni potwierdzam. Pisaliśmy o tym ostatnio tutaj. Cały artykuł o tym był tutaj i tutaj. W miejscach z kontekstem nie ma takiego zlewania. Jest kultura.

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 07:43

    Uczucia też zależą od kontekstu, czyli jak np. wszyscy dookoła ryczą i są smutni, to trzeba się ciągle pilnować, żeby nie dać się wciągnąć. Są też pewne nawyki, czyli wychodzę na boisko i robię ruchy, które znam od wielu lat, to jestem pewny siebie. Zagaduję do dziewczyn z pewnością siebie, bo to wyćwiczyłem. Ale jak np. zaglądam pod maskę samochodu to jestem zamulony, zblokowany i 5 minut gapię się w jedno miejsce, szukając tam czegoś, czego nie ma, a jest narysowane w instrukcji i wszystko w tych tematach idzie mi bardzo wolno, bo się nawet tym specjalnie nie interesuję, tylko eksploatacyjne informacje potrzebowałem sprawdzić. Także taka pewność siebie, spokój, opanowanie zależą od kontekstu i doświadczenia oraz też ogólnie od przekonania o tym, że poradzimy sobie w życiu z wyzwaniami.

    Tak samo przesadne wydaje mi się takie nadmierne zaglądanie w głąb siebie i obserwowanie siebie. Urosło to do rozmiarów kultu. Wielbimy to, do czego kierujemy najwięcej naszych myśli. Dlatego finalnie, to zawsze wróci się do tematu centrum naszego życia, które nas albo zniewala albo uwalnia.

    Reply

    slaby_nick April 6, 2017 at 10:43

    Racja Pawel. Chcialem wyciagnac z tego jakies wnioski, a finalnie za bardzo zaczalem sie rozdrabniac i analizowac. Mimo wszystko Twoje odpowiedzi, a szczegolnie te cytaty okazaly sie pomocne. Szczegolnie ten z wilkiem i o rozroznieniu tego na co mam wplyw a na co nie… Poszukanie jakiegos obszaru, w ktorym jestem slaby i tam wykorzystac nadmiar energii to tez cenna wskazowka…

    Jeszcze raz dzieki za odpowiedzi.
    Pozdrawiam

    Reply

    Michał Lxxx April 6, 2017 at 13:47

    Paweł,
    dodam coś od siebie.

    Tzw. PEWNOŚĆ SIEBIE w jakiejkolwiek dziedzinie życia zależy bardzo często od nazwijmy to KOMPETENCJI.
    Kompetencje i umiejętności nabywasz zawsze tak samo, czyli najpierw trochę TEORII, a następnie praktyka połączona z równoczesnym “dokształcaniem się” teoretycznym.
    Na końcu masz DOŚWIADCZENIE, które przychodzi z czasem po długotrwałym rozwijaniu sie w danym zagadnieniu.

    Tak samo z tzw. NIEŚMIAŁOŚCIĄ.
    Ludzie mówią jestem nieśmiały i tak musi być.
    Ale nieśmiałość, to tak naprawdę nieprzepracowane lęki przed oceną, odrzuceniem itd.

    Bo czy “nieśmiała” osoba czuje się nieśmiała, gdy jest w towarzystwie osób które zna od 10 lat, albo wtedy gdy myje zeby przed lustrem, albo sobie książkę czyta ???
    NIE.

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 11:06

    A z tymi stronami, to należy zarówno mocne, jak i słabe rozwijać. Michael Jordan o tym wspomina tutaj. Kiedyś też w jakimś programie biznesowym słyszałem, że należy dążyć do mistrzostwa i bycia bezkonkurencyjnym w tym, w czym jest się dobrym. Tak powinno też być w szkołach. A nie, że ludzie przesadnie skupiają się na słabościach i są potem we wszystkim średni. Jedno i drugie trzeba rozwijać. A często jest tak, że jak przyłożymy trochę większą uwagę do tych mocnych stron, to osiągniemy wysoki poziom przynajmniej w tych paru mocnych stronach.

    Zależy też, o jakich dziedzinach mowa, bo można być np. koszykarzem albo właścicielem małej firmy. Można też być sportową łamagą i bezrobotnym. Ta pierwsza grupa musi bardziej ostrożnie wybierać, na czym się skupia, bo już prezentuje jakiś podstawowy poziom.

    A jeśli ktoś prezentuje bardzo niski poziom, czyli jest zaniedbany fizycznie albo jest bezrobotny, to nie może tego nazywać słabościami i to olać, tylko ma doprowadzić się do przyzwoitego poziomu. Ten temat też jest dość plastyczny, bo można sobie wkręcić, że naszą słabością są podstawowe umiejętności życiowe, jak rozmowa, a mocną stroną jest robienie czegoś na komputerze.

    Wiem, że jest to postawienie sprawy na głowie, ale wielu introwertyków tak to sobie tłumaczy. Nawet samo słowo introwertyzm już stanowi świetną wymówkę. Do tego wystarczy dodać “wrodzony” albo “ciężkie dzieciństwo” i już można szykować sznur albo życie w izolacji od społeczeństwa.

    Także balansować pracę nad mocnymi i słabymi stronami to sobie można w sporcie lub w biznesie.

    W relacjach międzyludzkich nie ma takiego podziału, bo zdecydowana większość facetów jest opóźniona w rozwoju w stosunku do kobiet i należy te zaległości nadrobić, nauczyć się komunikować, wyrażać emocje, rozmawiać, poznawać, funkcjonować w relacjach międzyludzkich w sposób świadomy i kompetentny.

    Także te mocne i słabe strony to jest zaawansowany temat.

    W relacjach międzyludzkich prawie wszyscy jesteśmy z definicji nieśmiałkami, cichaczami i nie należy tego traktować, jak słabej strony, tylko punkt domyślny, startowy, życiowe zadanie do wykonania.

    Tak samo można by powiedzieć, że uczenie się jest moją słabą stroną, więc się nie będę niczego uczył. A mocną stroną jest granie w gry. To jest bardzo niebezpieczny temat z tymi stronami i predyspozycjami.

    Reply

    slaby_nick April 6, 2017 at 11:16

    Hej Pawel!

    Napisalem o slabych stronach, bo pomimo doskonalenia tych mocnych zostaje mi jeszcze masa energii.

    Tutaj wlasnie przy okazji mamy dowod na to jak bardzo zubozona jest komunikacja przez pisanie, o czym mowisz w innych artykulach odnosnie smsow, czy fb. Pomimo dobrych intencji z obu stron wychodza niedopowiedzenia… :) Taka sama pulapka jest wlasnie pisanie z dziewczyna zamiast rozmowa twarza w twarz, co (jak widac nie bez powodu) dosc czesto podkreslasz…

    Reply

    Grzywocz April 6, 2017 at 11:35

    Dokładnie, no ale udało się dogadać, a ja specjalnie dodaję w wypowiedziach nieraz takie ostrzeżenia, żeby ktoś postronny nie wyciągnął absurdalnych wniosków.

    Reply

    slaby_nick April 6, 2017 at 12:18

    Zgadza sie… Ja staram sie opisac swoj punkt widzenia, a Ty juz widzisz jakie nieporzadane wnioski moga wyciagnac nastepni, ktorzy beda czytali komentarze… To jest sztuka i pewnie dlatego to Ty Pawel prowadzisz tego bloga, a nie ja :D

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 12:17

    Ostra historia. No takie mogą być skutki, jak się nie ma zdrowego dystansu i poczucia wartości. Człowiek się w tym zatraci i może nawet zwariować, bo wkręci sobie, że to on jest przegrywem.

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 12:23

    I nazywają to najnowszymi technologiami coachingowymi.

    Reply

    Grzywocz April 11, 2017 at 13:10

    Super podejście, też tak myślę. Pisałem kiedyś w komentarzu, że to jest taka obrona ego przed odrzuceniem w stylu: “Nie chciała gadać, bo jest tępą masą”. Jak tak obserwuję dziewczyny, to po prostu mają swoje powody typu: nie podobam jej się, jest za młoda na takie rzeczy, zajęta.

    Bardzo często niezainteresowane dziewczyny nie są takie tępe, jak Michał Lxxx opisuje. Po prostu nie są zainteresowane, mają już kogoś, nie jesteśmy w ich typie albo faktycznie nie mają przekonania do poznawania się na ulicy i mają do tego prawo. Może je ktoś kiedyś oszukał albo okradł. Ja też nie lubię, gdy mnie ktoś zaczepia. Zwykle chodzi o pieniądze. Tak funkcjonuje świat.

    Także takie traktowanie niezainteresowanych dziewczyn z góry i ocenianie, jakie one są bezmyślne itd. nie daje zbyt wiele. Może budować arogancję. Myślę, że Michał Lxxx jest też nadal pod wrażeniem, że: “Wow, nie wiedziałem, że wiele kobiet ma swoje powody lub problemy i nie jestem dla nich pępkiem świata”.

    Różni są ludzie. Większość ludzi ma zaniżoną samooceną z powodu reklam i prania mózgu. Tak się kręci cywilizacja wokół pieniądza.

    Mnie to już nie rusza. Jest jak jest. Jedna z Tobą pogada, inna nie. Nie radzę traktować tych niezainteresowanych dziewczyn jako jakichś gorszych istot, bo taka negatywna energia gdzieś odkłada się w psychice. To musi potem też emanować w jakiś sposób, np. będę odbierany jako kozaczek-cwaniaczek, co ją z góry traktuje, bo ja taki uświadomiony, a ona nie.

    A potem mnie odrzuci pomimo mojego oświecenia i będę dalej się utwierdzał, że to ja jestem wspaniały, a kobiety bezmyślne.

    Tylko co to daje? Budowanie własnego ego i poczucia wyższości nad kobietami?

    Pewnie tak i w sumie dobrze, bo faktycznie będąc bardziej uświadomionym mamy szansę na wyższą jakość życia.

    Specjalnie nie napisałem “wyższą wartość”, bo nadawanie człowiekowi wartości tylko na podstawie jego “poziomu świadomości” jest niepełne.

    Jest to takie szukanie poczucia wartości, czyli jestem wartościowy, bo jestem świadomy. W końcu świadomość to jeden z filarów poczucia wartości. Czy jedyny? Czy polega na wywyższaniu się?

    Ja nie znam Michała Lxxx osobiście. Wykazuje się dużą dozą pokory, ciekawości, chętnie przyjmuje uwagi i sugestie.

    Wydaje mi się, że tak skrótowo jedzie po kobietach, aby zmotywować pozostałych czytelników do działania i siebie może też tym jakoś buduje. Nie wytykam mu tego, bo nie wiem, jak jest naprawdę. Skoro pisze, że jestem uśmiechniętym, ogarniętym facetem, to wierzę mu, że tak jest. Dzięki za celną przestrogę.

    Reply

    Michał Lxxx April 11, 2017 at 14:24

    Paweł,
    masz rację w tym co napisałeś.

    Mianowicie trochę lubię pocisnąć po innych, bo jednak cały czas moje ego w ten sposób się broni.
    Gdzieś “w środku” jeszcze musi trochę wody upłynąć, muszę to sam z sobą przepracować.

    Dzięki za informacje zwrotną.
    Pozdrawiam

    Reply

    XTRO April 13, 2017 at 12:46

    Michał Lxxx , w któryms poście pisałeś ze zaczepiłeś jedną dziewczynę a ta Ci powiedziała że jak ją zaczepiają kolesie i ona im odmówi to oni odchodzą bez słow, aze Ty byłeś fajny i potraktowałeś to luzacko i ona jest w szoku czy coś takiego, moim zdaniem kolesie którzy odchodzą bez słowa robią dobrze, bo kobiety gdy im coś nie pasi też bez słowa odwracają się na pięcie i nie dyskutują dalej, jezeli w ich wykonaniu to jest ok to dlaczego w wykonaniu faceta to już nie ok? Jeśli ona jest przynajmniej miła powie nie ale z uśmiechem czy jakoś tak żeby Cię nie urazić to czemu nie może pogadać i dalej, ale jeśli jest oschła czy wredna to nie ma co pompować jej ego i dalej brnąć w ślepa uliczkę.

    Reply

    Michał Lxxx April 13, 2017 at 19:28

    No tak.
    Ja tylko z tymi SYMPATYCZNYMI, miłymi, uśmiechniętymi, droczącymi się, pozytywnymi itd, rozmawiam.

    Nawet gdy kobieta jest na “NIE”, ale przejawia te powyższe cechy, to dlaczego nie mam sobie z nią pożartować ???
    Aż chce się żyć po takiej pełnej EMOCJI rozmowie :-)
    Pisałem przecież, że należy rozróżnić reakcje na rozmowę, od efektu takiej rozmowy.

    Te pozytywne dziewczyny potrafią powiedzieć:
    “Ja mam chłopaka, ale mam 3 koleżanki, które są same i chętnie kogoś poznają. Ja nie lubię swatania, ale chcesz je poznać ???”
    Takie rozmowy też się trafiają :-)

    Jeżeli natomiast kobieta, stoi jak kołek, jest oschła lub co gorsza negatywna, sfrustrowana i ziejąca nienawiścią, wypływa z niej jakiś “jad/żółć”, to z nią nie rozmawiam, bo z taką w zasadzie nie da się rozmawiać i skupiam wtedy uwagę na INNYCH kobietach, które akurat mogą być w pobliżu i mogą się okazać zainteresowane i POZYTYWNE.
    Do takiej negatywnej powiem kilka zdań i jak jej reakcja jest słaba, to szkoda mojego czasu i energii.
    Z taką nawet KONWERSACJI nie potrenujesz, bo to taki człowiek.

    Koleżanką Twoją też nie będzie.

    Natomiast te FAJNE KOBIETY, które były na “NIE”, bo miały męża, dziecko, chłopaka, albo 500 powodów, że są na “NIE” zdarza się, że spotykam gdzieś na mieście, to normalnie mówimy sobie cześć, albo czasami nawet POROZMAWIAMY chwilę.

    Natomiast te NEGATYWNE czasami też spotykam na mieście i w 100% takie UDAJĄ ŻE mnie nie znają i uciekają lub odwracają głowę w drugą stronę.
    Ale to ICH PROBLEM, że nie mają dystansu do ludzi i życia, a przede wszystkim brak im dystansu do siebie, traktują wszystko jakoś zbyt poważnie przez pryzmat własnego EGO i logiki.
    Nie wiem co one mają w głowach i jak się żyje w takich “zapętlonych” emocjach – zapewne niezbyt dobrze.
    Nie interesuje mnie to…

    Reply

    Damian May 4, 2017 at 22:58

    wielu facetów gdy dziewczyna daje złą reakcję bierze to zabardzo do siebie. Ja do niedawna też bardzo brałem to do siebie. Jakis taki po***any mechanizm mamy w sobie, ze tak myslimy. Dopiero niedawno, po tym jak Paweł gdzieś zwrócił na to uwagę, dotarło do mnie, ze nie mozna tego brać tak do siebie, że to problem tych kobiet, bo one takie są poprostu i tyle. Ale jeszcze tego złego myslenia nie stępiłem do konca. Logicznie, mysląc na chłodno to ja o tym wiem, ale gdy przyjdzie co do czego i dostanę złą reakcję to jeszcze nie zawsze udaje mi się nie brać tego do siebie. Jeszcze trochę muszę popracować aby to zmienić.

    Reply

    Michał Lxxx May 5, 2017 at 10:05

    Damian,
    dla mnie to był jeden z większych problemów żeby “nie brać na siebie reakcji kobiety”

    Cały czas po jakimś głupim tekście, z pomocą przychodzi mi moja logika, która szybko tłumaczy sytuacje.

    Na początku mojej drogi, gdy tylko kobieta mi odmówiła, ale była BARDZO MIŁA i tak mnie to irytowało.
    A po jakiś głupich odzywkach, traciłem chęć na kolejne zagadywanie nawet na KILKA TYGODNIA ( !!! )

    PUA pieprzyli, aby “nie przejmować się zlewkami”, co mnie nie ratowało, bo chciałem jakoś sobie to LOGICZNIE wytłumaczyć.

    Dopiero, gdy mocno zgłębiłem PSYCHOLOGIĘ i SOCJOLOGIĘ oraz poznałem kilka osób z samorozwoju, poukładałem sobie głowę w tym temacie.

    Dzisiaj wiem, że to PROBLEM LEŻY W GŁOWIE KOBIETY, jeżeli na zwykłą kulturalną rozmowę z mojej strony, ona zareaguje gównem…
    Wyobraź sobie, że pytasz o;
    - godzinę
    - toaletę
    - bankomat
    - drogę,
    albo sobie rozmawiasz “o pogodzie i słoneczku”
    i ktoś reaguje chamstwem.

    Reply

    Michał Lxxx May 5, 2017 at 10:12

    Sytuacja z ubiegłego tygodnia – opowiadał mi kolega.
    Kolega podszedł do kobiety w galerii handlowej, uśmiechnął się i powiedział “cześć”.

    Jej reakcja: “wypierdalaj kurwa” Sic !!

    P.S.
    Dodam, że tak reaguje największy rynsztok, skrajna patologia (UMYSŁOWA PATOLOGIA) ,bo kobieta z wyglądu bardzo elegancka, ale te reakcje zdarzają się W SYTUACJACH DNIA CODZIENNEGO 1 raz w roku.
    Często tak reagują PROSTYTUTKI, bo one mają zryta psyche, nie szanują same siebie, więc jak mają szanować innych ludzi.
    A facet, który chce zagadać, nie wie że to może być prostytutka.

    Piszę o prostytutkach, bo mam kolegę, który zagadał kiedyś w Warszawie 2 razy do kobiet na ulicy, a później doszedł do tego, że w tych miejscach czekały prostytutki za klientami, a reakcje były tych kobiet zawsze WULGARNE…

    Reply

    Grzywocz May 5, 2017 at 17:12

    Ja bym też podejrzewał, że może taka dziewczyna była wiele razy zaczepiania podczas kursów turbo-uwodzenia i przez facetów tego typu, więc wytworzyły w sobie taką agresywną reakcję. W dużych miastach typu Wa-wa albo Kraków mogły mieć już wiele takich przypadków i mają tego dosyć.

    Reply

    Kuba May 7, 2017 at 10:57

    A czy Wy również spotykacie sytuacje, że dziewczyna zaczyna sie na Was spoglądać dopiero po podejściu, gdy ona była na “nie”? Kwestia wywarcia bardzo dobrego pierwszego wrażenia, czyt. “Żaden nie podszedł, a ten tak.”? Ostanio mam tak za każdym razem :) , czy to Jej koleżanki czy ona.

    Reply

    Grzywocz May 7, 2017 at 20:41

    Pewnie, że tak. Tak powinno być. Nawet, gdy żadna nie była zainteresowana, bo zajęte, bo koleżanki, bo nie typie, bo coś tam, to powinny być zachwycone, że w ogóle ktoś się do nich odezwał, bo to dzisiaj rzadkość, żeby ktoś zagadał w normalny sposób.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: