Podryw Na Ulicy – Jak Poznać Fajną Dziewczynę? Gdzie Najłatwiej Znaleźć Kobietę?

by Paweł Grzywocz on 26 July 2018

“Zapoznanie się z kobietą to powinno być, jak wspólne płynięcie
z prądem rzeki aż do wodospadu, razem w jednym kierunku, do jednej bramki i tak jest z kobietami, które Cię wybierają poprzez kontakt wzrokowy lub będąc w miejscu, w którym są m.in. po to, żeby kogoś poznać. Wtedy wszystko płynie z prądem i jest przyjemnie, spokojnie.”

podryw na ulicy - jak poznać fajną dziewczynę

Podryw na ulicy to łatka podrywacza i walczenie z obawami kobiet (uzasadnionymi – czy chciałbyś, aby Twoja przyszła żona, narzeczona lub dziewczyna lub córka rozmawiała i umawiała się
z pierwszym lepszym wygadanym cwaniaczkiem na ulicy? Bardzo dobrze, że kobiety mają obawy i podejrzenia na ulicy. Są lepsze sposoby na to, jak poznać fajną dziewczynę do związku.”

Od dzieciństwa byłem totalnie nieśmiały i zakompleksiony, więc nie miałem pojęcia, jak poznać fajną, ładną, nieznajomą dziewczynę do związku oraz byłem podatny na wszelkie obietnice o tym, jak podryw na ulicy pozwoli mi zdobyć wymarzoną dziewczynę.

Chciałem opanować ten temat i intrygowała mnie fantazja, jaką jest podryw na ulicy.

W tym artykule dowiesz się, jak poznać fajną dziewczynę i nie zamęczać się podrywem na ulicy, a także:

  • gdzie najłatwiej i najszybciej znaleźć wartościową dziewczynę do trwałego związku? 7 miejsc
  • dlaczego podryw na ulicy to w 90% przypadków walenie głową w mur?
  • jak poznać fajną dziewczynę bez biegania za kobietami po ulicach i galeriach?
  • jak możesz wykorzystać podryw na ulicy jako trening pewności siebie?
  • co mówić, jeśli dziewczyna na ulicy pyta, czy zagadujesz tak do każdej?
  • Przez kilka lat próbowałem poznać fajną dziewczynę, niestety bezskutecznie, ponieważ dałem się nabrać na metody podrywu na ulicy, które polegały na przekonywaniu niezainteresowanych kobiet poprzez rozbijanie ich wymówek.

    Zastanawiałem się, czy poznanie fajnej dziewczyny ma polegać na ciągłej walce z jej wymówkami i obawami?

    jak najlepiej poznać fajną dziewczynę Jak najłatwiej poznać fajną dziewczynę? Najlepiej jest poznawać dziewczyny w miejscach ze wspólnym kontekstem a nie biegać za nimi po ulicach
    i recytować formułki oraz odbijać ich ciągłe obiekcje, że się spieszą i mają chłopaka.

    Gdy poukładałem swoje życie, to postanowiłem zrobić z tym porządek i zacząłem obalać te wszystkie kłamstwa, na które się nabrałem, aby kolejni, którzy szukają sposobu, jak poznać fajną dziewczynę nie musieli tak się męczyć, jak ja i przeszukiwać kilka lat stosy bzdur i nierealnych obietnic.

    Podryw na ulicy to walka – Jak najłatwiej poznać fajną dziewczynę, najszybciej i najlepiej bez męczenia się?

    Najlepszym sposobem, jak poznać fajną dziewczynę to nie napinać się i nie robić niczego na siłę. Prowadzić aktywny tryb życia, rozwinąć się towarzysko i potrafić porozmawiać z dziewczyną w każdej sytuacji i odczytać jej zainteresowanie lub jego brak.

    *** WNIOSKI CZYTELNIKA: “Byłem już ubrany w garnitury, muchę pod szyją i pachniałem najlepszymi perfumami, świeciłem zębami i miałem niską stonowaną energię, a i tak Z AUTOMATU dostawałem negi: spieszę się, nie mogę rozmawiać, bo jesteś obcy i takie tam bzdetne frazesy, gdzie kobiety nawet na mnie nie spojrzały.

    “Paweł,
    chciałem jeszcze uzupełnić koncept wspólnego kontekstu i szczerego zainteresowania.

    Piszesz zawsze “bez szczerego zainteresowania kobiety, nic nie może się zacząć ani trwać”.
    Przyjmijmy, że jest to PUNKT 1 i oznacza, że kobieta jest nami zainteresowana na >51%

    Ale są jeszcze 3 inne czynniki, które muszą zaistnieć wcześniej – punkt ZERO.
    Bez tych czynników, nie ma pkt. 1 czyli zainteresowania >51%

    Mianowicie:

    1) PRZEKONANIA KOBIETY

    Kobieta może mieć przekonanie, że nie może poznać faceta np. na ulicy lub jeżeli nie przedstawi jej faceta jakaś osoba którą kobieta zna 20 lat

    Mało tego. Są kobiety, które mają przekonanie, że “nie poznają facetów w miejscu pracy”
    Praca, to praca i tyle.

    Facet jest w ich typie, zajebiście im się podoba, ale NIE i koniec, bo podszedł na ulicy, czy w pracy i każdym innym miejscu, gdzie kobieta ma ubzdurane, że “nie można się poznawać”.

    W trakcie mojej kilku letniej podróży w temacie psychologii i rozwoju osobistego doświadczyłem na własnym przykładzie lub przykładach innych takich sytuacji.

    P.S.
    Są nawet kobiety, które twierdzą że “teraz nie chce mieć faceta”

    2) NASTRÓJ chwili kiedy poznajemy kobietę.

    Kobieta może być bardzo wkurwiona, wściekła, albo przygnębiona, bo np. zmarła jej matka.
    Zbankrutowała, dowiedziała się że ktoś z jej rodziny jest nieuleczalnie chory itd. itp.
    Kobieta jest na pogrzebie.

    Wtedy nawet gdy facet jej się podoba, z automatu może go znegować.

    3) LOGISTYKI

    Czyli to wszystko co nas otacza w trakcie podejścia i rozmowy zapoznawczej.

    Np. kobieta stoi w tłumie ludzi, w tramwaju, na przystanku i ma lęk przed oceną i boi się opinii innych obcych ludzi (wiem, że to bez sensu ale kiedyś też miałem ten lęk)

    Albo spieszy się na OSTATNI POCIĄG o godz. 23:00 a następny ma o 6:00 rano następnego dnia.

    Gdy LOGISTYKI nie sprzyjają, mamy przerąbane.

    Czyli Paweł musi WCZEŚNIEJ być 3 x TAK, aby w ogóle mogło zaistnieć szczere zainteresowanie >51%

    Ja rozumiem Twój koncept szczerego zainteresowania jako skalę 51 – 100%, ale wcześniej musi być 3 x TAK ( !!! )
    Dochodzą do tego nieprzepracowane LĘKI i STRACHY u kobiety, które dodatkowo utrudniają ich poznawanie.

    Przecież gdy podejdziesz do kobiety i NIE MA ( !!! ) 3 x TAK to nie ma znaczenia zainteresowanie >51%, bo Kobieta z automatu mi spierdziela np. w miejscu publicznym :-)

    Byłem już ubrany w garnitury, muchę pod szyją i pachniałem najlepszymi perfumami, świeciłem zębami i miałem niską stonowaną energię, a i tak Z AUTOMATU dostawałem negi:

    - spieszę się
    - nie mogę rozmawiać bo jesteś obcy
    i takie tam bzdetne frazesy, gdzie kobiety nawet na mnie nie spojrzały :-)

    Dlatego te 3 zagadnienia:

    - przekonania
    - nastrój
    - logistyki

    to taki PUNKT ZERO, aby mógł zaistnieć pkt. 1 czyli szczere zainteresowanie >51%

    Gdy tak to sobie poukładałem Pawle w głowie, tak sam od siebie uzupełniłem Twoje materiały, to czuje jeszcze większy luz i naprawdę nie odczuwam czegoś takiego jak “odrzucenie”.

    Mam nadzieje, że precyzyjnie się wyraziłem :-)

    Napisałem to po to, bo nie pasowało mi, że podoba się facet kobiecie, a ona spieprza i ucieka.

    Naprawdę nie zganiajmy na to, że facet NIE PODOBA się kobiecie.

    Oczywiście wiele razy tak jest, albo kobieta ma męża itd, ale koncept 3 x TAK ma duuuuże znaczenie.

    PODSUMOWUJĄC.

    Szczere zainteresowanie jest, albo go nie ma, ale wcześniej musi być spełnione 3 x TAK.

    Pozdrawiam,
    Maciek”

    >>> MOJA ODPOWIEDŹ:

    Hej Maciek,

    Podryw na ulicy i poznawanie dziewczyn w miejscach publicznych bez żadnego kontekstu to temat, na którym sprzedaje się facetom nierealne fantazje, a który ja od początku odradzałem.

    Gdybyś nie poznawał w miejscach publicznych bez żadnego kontekstu ani nie poznawał w pracy (bo to jest mądre podejście kobiet, żeby nie ryzykować zepsutej atmosfery
    w pracy z powodu nieudanej relacji), tylko poznawałbyś w miejscach z jakimkolwiek wspólnym kontekstem jak np. na wydarzeniach studenckich, biznesowych itp. to nie ma wtedy tych 3 problemów, które wymieniłeś albo nie są tak silne.

    Podryw na ulicy to orka – Jak poznać fajną dziewczynę bez walki o jej uwagę?

    Od początku moich materiałów tłukłem, że ulica to w ponad 90% bezsens.

    Zmiękłem i zluzowałem tę politykę, gdy faceci mi smęcili, że mieszkają na wsi albo
    w takim mieście, gdzie niby w okolicy nic się nie dzieje oraz sam na konsultacjach osobistych pokazuję i sam widzę, że da się poznawać wszędzie, ale to po 5 do 10 latach trenowania i zdobycia kompetencji mówcy, prezentera itp.

    Nigdy nie uważałem, żeby tak podstawowa potrzeba, jak relacja z dziewczyną wymagała 5 do 10 lat tzw. “biegania za du*mi po ulicy”

    jak poznać fajną dziewczynę podryw na ulicyTo żałosne i jest oszukaństwem takie obiecywanie, że podryw na ulicy to świetny sposób na to, jak poznać fajną dziewczynę, bo nawet te ciężko wypracowane kompetencje ulicznego prowadzenia rozmowy nie dają tak spektakularnych rezultatów, jak się reklamuje i nadal 90% dziewczyn na ulicy ma te 3 problemy (niechęć do poznawania się na ulicy, pośpiech i brak nastroju do poznawania się), które wymieniłeś.

    Moje kompetencje poznawania dziewczyn w takich miejscach mocno skupiają się na prezentowaniu się w taki sposób, żeby te ich zakodowane obawy rozwiewać.

    Z resztą każdy promuje wszelakie sposoby radzenia sobie z kobiecymi obawami podczas podrywu na ulicy.

    A to już nie jest dla mnie pełna przyjemność z poznawania, tylko bardziej wyrachowane, wykalkulowane sprzedawanie i przekonywanie kompletnie niezainteresowanych poznawaniem się kobiet przyprawione zabawą, żebym się niby nie męczył.

    Podryw na ulicy, czyli po prostu poznawanie na ulicy jest walką o uwagę dziewczyny

    Czy w innych miejscach jest walką? Nie, ponieważ mogę zbudować dowód społeczny
    i dziewczyna sama będzie czekać lub szukać okazji do rozmowy ze mną! Nawet, jeśli jest ciągle obskoczona przez jakichś podlizujących się do niej orbiterów, to będzie ją do mnie ciągnąć i prędzej czy później zbudujemy głębszą interakcję.

    jak poznać fajną dziewczynę - gdzie najlepiej i najłatwiej znaleźćNa ulicy jedynie sztuką wartą uwagi jest zagadywać do takich dziewczyn, które się przynajmniej spojrzały na Ciebie, co nieraz jest oznaką ciekawości i otwartości na rozmowę albo nawet oznaką, że to wolna dziewczyna, więc wtedy z automatu mów odważne “cześć” i zobacz, co się stanie. Możesz wtedy spytać, czy skądś się znacie i przedstawić,
    a potem zmienić temat na coś przyjemnego, jak hobby, sporty, gotowanie.

    Jednakże na ulicy każdy się gdzieś spieszy i nie rozgląda się po ludziach, więc nawet ja przy prawie 2 metrach wzrostu rzadko otrzymuję spojrzenia od kobiet na ulicy, a co dopiero, gdy się nie ma 2 metrów.

    Jestem wysoki, a czasami określany jako przystojny, a nie ogląda się za mną dużo kobiet na ulicy, a co dopiero, gdy się nie ma zbyt wielu wizualnych atutów.

    Natomiast, gdy zadbasz o siebie, to każdy facet otrzyma spojrzenia i zielone światło od pewnej grupy kobiet, np. otrzymasz spojrzenia od tych nieco bardziej spokojnie wyglądających dziewczyn i musisz dopasować siły na zamiary, bo jeśli ciągle odbijasz się od modelek, jak od ściany, a sam nie masz np. sylwetki wyrzeźbionej, to albo miejsca są złe (50% problemu) albo takie kobiety szukają kogoś na podobnym poziomie do nich samych, co z resztą widać, bo z reguły pary są na podobnym poziomie atrakcyjności.

    gdzie najłatwiej znaleźć dziewczynę - jak poznać fajnąWówczas pozostaje Ci i najłatwiej poznawać fajną dziewczynę właśnie w miejscach z kontekstem, w których masz dużo więcej CZASU na zaprezentowanie się dziewczynie
    i przekazanie Twojej osobowości niż kilka minut na ulicy, gdy ona się spieszy i nie wie, co się dzieje oraz chce iść dalej.

    Więc cała ta zabawa w podryw na ulicy to dla mnie poroniony pomysł, bo na ulicy jest za dużo odrzucenia, które szybko zniechęca w codziennym życiu.

    W normalnych miejscach można pogadać zbytnio się nie starając w sensie nie robiąc podstawowych błędów, jak:

  • totalna nuda
  • zdenerwowanie
  • imponowanie
  • podlizywanie
  • brak prowadzenia w rozmowie itp. przy czym o wiele łatwiej tych błędów nie popełniać w normalnych miejscach z jakimś kontekstem niż zagadując nieznajomych przechodniów, co nie jest uznawane przez kobiety za normalne zachowanie
  • Jeśli jednak jest się bardzo nie obytym w rozmowie z kobietami i popełnia się te błędy, to nawet miejsce z kontekstem może niewiele pomóc, bo wszędzie trzeba się potrafić zaprezentować. Natomiast, jeśli się pozbyłeś nieśmiałości, to sam widzisz, że dziewczyny na ulicy wcale nie zaczynają być otwarte na rozmowę, tylko nadal jest to walka.

    Natomiast w miejscu z kontekstem dziewczyna z Tobą rozmawia i widzisz, czy jest zainteresowana czy nie.

    jak poderwać dziewczynę na mieście - podryw na ulicyA na ulicy to jest ciągła walka o jej uwagę i podejrzenia:

  • “Do każdej tak zagadujesz?”
  • “Mówisz to każdej”
  • “Co to za akcja?”
  • “Czy to jakiś zakład”
  • “Dlaczego akurat ja?” itp. łatki podrywacza i walczenie
    z ich obawami (uzasadnionymi
    - chciałbyś, aby Twoja przyszła potencjalna lub obecna żona, narzeczona lub dziewczyna lub córka rozmawiała
    z pierwszym lepszym wygadanym cwaniaczkiem na ulicy? No właśnie. Bardzo dobrze, że kobiety mają obawy na ulicy.)
  • Od razu podaję odpowiedź na tego typu zarzuty, mówisz: “Tylko dla Ciebie się pierwszy raz w życiu przełamałem. Jestem nieśmiały ; )” – działa o wiele lepiej niż cwaniackie “Jesteś dzisiaj 154 dziewczyną” albo “Tylko do ładnych“, co często są odbierane jako zbyt aroganckie
  • albo ewentualnie pasuje także “Czy jesteś, jak każda?. Był też o tym artykuł: “Czy Ty mnie podrywasz i mówisz to każdej
  • Podryw na ulicy to walenie głową mur – najłatwiej poznać fajną dziewczynę, gdy macie wspólny kontekst

    Uparłeś się na podryw na ulicy, bo sobie wkręciłeś przez te wszystkie reklamy biegania za kobietami po ulicy, że akurat na ulicy znajdziesz jakąś tam cud-piękność, których ponoć nie ma w kręgach studenckich i biznesowych, co dla mnie jest kompletną bzdurą, bo na:

  • szkoleniach biznesowych
  • w organizacjach studenckich i na imprezach studenckich, okolicznościowych
  • szkoleniach dla studentów lub absolwentów
  • wydarzeniach dla przedsiębiorców (PWP)
  • klubach mówców (TM), języków obcych, sprzedażowych (klub sprzedawców), tanecznych, w klubach branżowych
  • networkingowych (BNI)
  • biegowych, rowerowych, na siłowni jest tyle dziewczyn, że ciężko to wszystko obrobić, ale nie, Ty się uparłeś, że musi być z ulicy.
  • Mam kilka takich przypadków wśród moich czytelników, którzy się uparli na podryw na ulicy.

    Nie walczę z nimi i nie odwodzę na siłę, że “olej to, ulica ma najmniejsze ze wszystkich szanse powodzenia”, bo to nic nie da, a oni mówią:

  • “Dlaczego niszczysz moje marzenia”
  • Powinienem sobie ksywkę dać: “dream crusher” ; )”. Muszą sami się sparzyć, zmęczyć, znużyć. Sam się kiedyś uparłem, że muszę opanować podryw na ulicy, więc rozumiem ich upór, że muszą się sami przekonać. Poza tym są jakieś marginalne szanse na sukces z kobietą poznaną na ulicy, więc nie mogę mówić, że to w 100% bez sensu, tylko jest w jakiś 90% bezowocne.

    Bezowocne ww sensie, gdy masz odpowiednie nastawienie daje to jedynie i aż doświadczenie, obycie, odporność na stres, zlewki, odrzucenie, ocenę przeplatane dołami z powodu seryjnych odrzuceń i to doświadczenie to jest jakiś owoc.

    jak poznać fajną dziewczynę - podryw na ulicyA bezowocne w sensie odsetek spotkań z dziewczynami z ulicy to jakieś 1%, bywa i 10%, ale jest to okupione dużym wysiłkiem
    i zmęczeniem z powodu ciągłych problemów wynikających
    z tej metody, jak właśnie obawy
    i niechęć większości kobiet do tego sposobu, bo one same mają problemy z nieśmiałością lub są zajęte swoimi sprawami i nie mogą gadać.

    Są to statystyki plus minus w zależności od predyspozycji i umiejętności, ale za to ten brak szacunku na ulicy jest o wiele bardziej dotkliwy dla psychiki niż w normalnych miejscach, gdzie, niezainteresowane kobiety są o wiele bardziej grzeczne i rozmowne niż na ulicy, bo mają CZAS, a my nie jesteśmy jakimś obcym przechodniem, który pewnie zaczepia tak dziewczyny cały czas.

    Więc skoro poznawanie na ulicy jest w około 90% bezowocne, to po co poświęcać na to ponad 80% swojej energii i wywodów?

    Poznawanie na ulicy jest spoko jako trening pewności siebie, pozbywania się nieśmiałości oraz jako DODATEK do tych wszystkich miejsc z kontekstem, bo wtedy można przy okazji zagadać w drodze skądś do dokąd i wtedy przynajmniej jest to naturalne w przeciwieństwie do specjalnego błąkania się bez celu w celu zaczepiania
    i podrywu kobiet na ulicy.

    Te wywody i refleksje są przydatne także w innych miejscach, do których należy się udać, bo tam wszystko idzie, jak z płatka.

    Pamiętaj:

  • “Zapoznanie się z kobietą to powinno być, jak wspólne płynięcie z prądem rzeki aż do wodospadu, razem w jednym kierunku, do jednej bramki i tak jest
    z kobietami, które Cię wybierają poprzez kontakt wzrokowy lub będąc w miejscu,
    w którym są m.in. po to, żeby kogoś poznać. Wtedy wszystko płynie z prądem
    i jest przyjemnie, spokojnie.
  • Zapoznawanie kobiety to nie powinna być walka z jej przekonaniami
  • walka o jej uwagę
  • walka z jej obawami, podejrzeniami
  • podryw dziewczyn na ulicy jak poznać fajną dziewczynę

  • ani odstawianie przed kobietą tzw. “tap dancing”, czyli jakiegoś stepowania, sztuczek cyrkowych, przedstawienia, żeby pokonać jej opór i ją do siebie przekonać za pomocą tych trików.
  • To ściema i pozwala najwyżej zdobyć zbyt uległe, nieasertywne, niedowartościowane kobiety lub, jak się trafi, to szukające sposobu na zabicie nudy
    i jakiejś niezobowiązującej przygody, co mimo propagowanej rozwiązłości nie jest wcale tak częste, jak się nam reklamuje.

    Podryw na ulicy to jak płynięcie w górę rzeki, cały czas wiatr w oczy, cały czas pod prąd.

  • To jest jak wbijanie gwoździa ręką.
  • Walka z kobietami i z wiatrakami.
  • Wręcz umysłowa zaraza, bo uważam, że gdy się kiedyś uparłem na ulicę, to byłem człowiekiem oszukanym. Stąd taka wściekłość i determinacja, gdy się o tym dowiedziałem, aby ograniczyć tego typu unieszczęśliwianie mężczyzn podobnych do mnie, mających problemy z nieśmiałością i kompleksami, a których się zachęca do biegania po ulicach, obiecując gruszki na wierzbie i podsycając nadzieje, że to “tak musi być”

    3000 podejść w 3 lata i zero randek

    Jak nie do 100, to zagadaj do 200 i potem mamy wariatów, którzy trzaskają po 3000 podejść na ulicy przez kilka lat i nadal mają zero randek, zero, a na inne, bardziej normalne metody zieją złością i wyniosłością, że oni chcą mieć wybór (haha), a jak Tobie się nie podoba podryw na ulicy to jesteś nieudacznikiem i frustratem.

    Po prostu mam wrażenie, że ciągle gdzieś w głębi oskarżasz kobiety o to, że nie chcą się poznawać na ulicy i szukasz takiej, której to nie będzie przeszkadzać.

    Według mnie to utrudnianie sobie życia i szukanie igły w stogu siana. Równie dobrze mógłbyś założyć sobie cel:

    jak poznać fajną dziewczynę na ulicy podryw

  • “Chciałbym poznać milionera, który sam się dorobił, żeby mógł mi udzielić wywiadu, rady, nakierować, jak mam myśleć i działać. Będę codziennie zagadywał na ulicy do mężczyzn aż takiego spotkam, żeby z nim pogadać
    i się umówić”.
  • A następnie byś się dziwił, że każdy z nich się:

  • spieszy
  • nie chce rozmawiać
  • boi się
  • nie chce się poznać
  • nie chce zbyt długo rozmawiać i byś oskarżał ich w sercu, że oni mają szkodliwe przekonania, nieprzepracowane problemy.
  • To życie w wyimaginowanym świecie, w iluzji, w naiwności, w negacji brutalnej rzeczywistości i faktów, pewnego rodzaju opętanie, mania, chora obsesja, ślepota, ogłupienie, uzależnienie.

    Ulica jest spoko jako trening pewności siebie, tępienie nieśmiałości i dodatek do tych miejsc z kontekstem, dzięki czemu nie ma presji ani łatki podrywacza oraz na ulicy łatwiej się poznać w małej miejscowości, gdyż można poruszyć temat, że znacie się
    z widzenia oraz jest bardziej rodzinna atmosfera niż w dużym, anonimowym mieście.

    Nie skreślam ulicy całkowicie ani nie zabraniam, tylko mówię, jak jest

    jak poznać fajną dziewczynę na zakupachNie skreślam ulicy całkowicie i da się tak poznawać, jednak jest to brutalne, średnio przyjemne ze względu na niski odsetek kobiet, które mają czas i ochotę pogadać
    i nie polecam podrywu na ulicy, poznawania się na ulicy jako głównego źródła poznawania kobiet, tylko jako dodatek do pozostałych
    i używanie swojej rodzinnej okolicy jako pretekstu, że jeździcie tym samym środkiem komunikacji, robicie zakupy
    w tym samym miejscu, chodzicie na spacery, rowery itp. to wtedy to ma sens.

    Natomiast bez żadnego kontekstu wspólnej, rodzinnej miejscowości w dużym anonimowym mieście jest to totalnie loteria, a kobiety są podejrzliwe.

    Pamiętaj:

    “Poznawanie się z kobietami to ma być przyjemność a nie ciągła walka z ich oskarżeniami.”

    Pozdrawiam,
    Paweł Grzywocz
    “Każdego dnia zrób jedną małą rzecz, której się boisz”
    “Zawsze pomyśl, co zrobiłby przeciętny facet, a później tego nie rób”
    “Zawsze inwestuj w rozmowę”
    “Bez prawdziwego zainteresowania kobiety nic nie może się zacząć ani trwać”
    “Do rozwodu wystarczy jeden toksyczny charakter”

    Jak zdobyć dziewczynę w 12 randek
    Jak utrzymać związek
    PewnoscSiebieW90Dni.pl
    77 Technik Flirtu
    Wolność od pornografii i masturbacji w 90 dni
    Najlepsze miejsce do poznawania kobiet
    Jak-Zdobyc-Dziewczyne.pl/mapa-sukcesu

    A Ty, jak często próbujesz podrywu na ulicy albo przełamywania nieśmiałości na ulicy? Sporo mężczyzn nie zagaduje regularnie nigdzie, bo nawet w pracy lub w szkole mają wymówki, żeby zagadać, więc takim osobom zaleciłbym stępienie nieśmiałości gdziekolwiek, niech będzie nawet na ulicy.

    A dla osób, które pokonały nieśmiałość, to już same mogą sobie policzyć, jak często możliwa jest na ulicy spokojna, głębsza rozmowa, która dobrze rokuje na ponowne spotkanie, bo kolekcjonowanie nr telefonu czy fb prędzej czy później się nudzi, gdy nie przeradzają się w randki, a nie przeradzają się w randki, bo na ulicy jest za mało czasu na zbudowanie zaufania i jest za dużo przeciwności ze strony kobiety, więc pozostaje zmądrzeć i zająć się miejscami tematycznymi
    i ewentualnie swoją codzienną okolicą.

    Jest to możliwe, da się tak umawiać randki z 1 do 10% skutecznością w porywach, jednak jest to okupione wieloletnimi odrzuceniami przez przechodniów, co uważam za nieadekwatną cenę za udany związek, do którego można doprowadzić bardziej przyjemnym trybem życia.

    jak zdobyc dziewczyne w 12 randek


    Jeśli spodobał Ci się artykuł, to odbierz bezpłatny raport i zaawansowane porady mailowe:

    Twój email posłuży tylko i wyłącznie
    do komunikacji między nami.

    email
    VN:F [1.9.20_1166]
    Oceń Wpis:
    Rating: 5.0/5 (4 votes cast)
    Podryw Na Ulicy - Jak Poznać Fajną Dziewczynę? Gdzie Najłatwiej Znaleźć Kobietę?, 5.0 out of 5 based on 4 ratings

    Poszukiwano

    • jak i gdzie poznac fajna dziewczyne

    Podobne wpisy:

    Zostaw swój komentarz...

    { 66 comments… read them below or add one }

    Anonim July 27, 2018 at 09:09

    Ja próbuję często, z wiadomym skutkiem. Telefon to dostanę raz na dobrych kilkadziesiąt podejść. Zgadzam się, że to może być bardzo szkodliwe i niszczyć naszą pewność siebie. Na początek to jest dobre, takie podchodzenie na ulicy, w sklepie itp. bo fajnie się buduje pewność siebie w ten sposób, ale po jakimś czasie to już się staje normalne i nie za bardzo cieszy, a frustruje, gdy kolejna dziewczyna kogoś ma, spieszy się itp. A z drugiej strony widać, jak ta zbudowana pewność siebie na ulicy pomaga w normalnych sytuacjach z kontekstem, jaki się postęp zrobiło. Dlatego moim zdaniem dopóki samo podchodzenie Ci sprawia radość, że się przełamałeś, to należy podchodzić, a później to już raczej nie.

    Chociaż wczoraj podszedłem do bardzo atrakcyjnej dziewczyny na ulicy. Okazało się, że ma męża i poznała go tak, że się mijali w drodze do pracy i on w końcu do niej zagadał. :) Więc zdarza się. Ale właśnie fajne jest to, jak widzisz kogoś kilka razy, to się już bardziej można wkręcić, tak z mojego doświadczenia. Kiedyś tak miałem, przed erą rozwoju, że podchodziłem po długim czasie do kobiety, która mi się spodobała. Chociaż z drugiej strony to może świadczyć o nieśmiałości, no ale temu facetowi jak widać się udało poderwać tak super dziewczynę.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 27, 2018 at 10:50

    Tak, bo jak się znacie z widzenia to już jest mocny wspólny kontekst, właściwie to już się znacie, kojarzycie, tylko jeszcze nie rozmawialiście. Super ważne też jest w każdym miejscu to, żeby kobieta była spokojnie w miejscu i widziała z daleka, że się do niej zbliżamy. A na ulicy zwykle kobiety gdzieś idą, a tu nagle wyrasta gość spod ziemi i coś do niej mówi, na co one z reguły reagują zdziwieniem, co Ty robisz i nie są przygotowane na takie sytuacje, więc chcą się z tego wymigać.

    Reply

    Anonim July 27, 2018 at 11:25

    Dzisiaj mam znowu tego potwierdzenie. Zagadałem do jednej kobiety, pogadałem trochę i się okazało, że ona poznała swojego faceta w autobusie, którym często jeździli do pracy razem. I ona mówiła “a jak się często z kimś jeździ, koło niego stoi i już kojarzy, to można czasem zamienić słowo i tak się zapoznać”. Czyli już takich facetów znajomych z widzenia, trochę jak znajomych traktują i jest z górki.

    Ja ostatnio to dwa razy nawet przestraszyłem kobiety. ;) Jedna pakowała zakupy do samochodu, a ja do niej podszedłem od tyłu, to aż podskoczyła i ciężko oddychała. Z drugą to samo miałem na ulicy.

    Reply

    Adrian July 29, 2018 at 10:15

    Sory, ale jeden nr na 50 podejść?
    Podziwiam za wytrwałość, bo walisz głową w mur i robisz coś cholernie źle w takim razie – weź wyjdź sobie z jakimś znajomym i niech oceni-czy wyglądasz dobrze, czy nie stoisz za blisko, czy nie masz jakiś dziwnych gestów, czy nie straszysz dziewczyn.

    Reply

    Anonim July 29, 2018 at 13:14

    Ja mam na to wywalone w sumie. Często podchodzę, żeby sobie urozmaicić dzień, no i żeby teraz robić ankietę, gdzie się ludzie poznają. Przecież nawet mało która z tych kobiet mi się jakoś bardzo podoba. Jak mam poznać kobietę, to pewnie i tak poznam w miejscu z lepszym kontekstem, więc się statystyką na ulicy nie przejmuje.

    Reply

    abc July 29, 2018 at 21:08

    Chyba nigdy nie podszedłem zagadać do dziewczyny od tyłu – mega nieprzyzwoite mi się to wydaje. Zawsze mam opór, że w takie sytuacji kobieta sobie pomyśli, w sumie to prawdę, że “gapił się na mój tyłek zbok”, czy “podrywa, bo widział mój tyłek”. Wg mnie to zła metoda, choć oczywiście czasem pewnie się uda…

    Reply

    Damian July 27, 2018 at 12:00

    Internet i ulica dają łatki podrywacza i ruchacza. Nic nie jest w stanie tego zmienić. W ogóle kobiety w dzisiejszych czasach mają takie przekonania, że faceci chcą tylko zaruchać, a te wymienione przeze mnie miejsca tylko to potęgują. Pewnie jeszcze z klubami jest podobnie. Ja już nie mam siły, żeby z tym walczyć, jak dziewczyna ma takie przekonania to jest jej sprawa.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 27, 2018 at 12:50

    A czy takie przekonania wzięły się z niczego? Nie, najprawdopodobniej wzięły się z tego, że w doświadczeniu tych dziewczyn większość facetów, którzy je zaczepiają na ulicy, w klubie lub w necie to chamskie buraki, które chcą poruchać. Z resztą pretensje do programowania medialnego, przez które faceci tak się zachowują nic tu nie da, bo nas interesują sposoby odróżniania się z tego tłumu imbecyli. Na pewno świetnym sposobem odróżniania się jest normalna rozmowa w spokojnych miejscach.

    Reply

    Damian July 27, 2018 at 13:40

    Wiesz miałem taką sytuację na uczelni, że spojrzałem się na jedną dziewczynę, a ona taka spanikowana i później unikała mnie jak tylko mogła. Być może bije ode mnie jakaś desperacja, tego nie wiem.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 27, 2018 at 13:50

    O wiele częściej to dziewczyny mają negatywne doświadczenia i inne problemy ze sobą, że tak reagują. Jakbyś się do niej w pewny siebie sposób uśmiechnął i pomachał, jak naprawdę sympatyczny, przyjazny człowiek, to prawdopodobnie zareagowałaby tak samo.

    Reply

    Paweł July 27, 2018 at 14:02

    Witaj.Paweł.Twoje filmiki na youtube to dla mnie największe odkrycie w relacjach damsko-męskich.Gdybym miał taką wiedzę wcześniej zaoszczędziłbym 10lat życia.Wiedza która przekazujesz odpowiada na moje wszystkie pytania z przeszłości.Byłem w związku z kobietą 7lat z przerwami, która to kobieta od samego początku i przez całą relacje dawała sygnały że nie jest zainteresowana. Jendak byłem ślepo zakochany i nie miałem pojęcia o relacjach w związku i liczyłem że w końcu ją do siebie ?przekonam? rozkocham,zasłuże itd.Nie będę się rozpisywał ale związek w końcu zakończyła słowami-przepraszam ale nie kocham Cię i nigdy nie kochałam i dłużej już tak nie mogę.
    Strata czasu.
    Teraz się śmieje z tego wszystkiego jaki byłem naiwny choć lat mi nie przybyło (40).
    Dziś jestem na etapie poznawania nowych osób i umawiania się na spotkania w sposób jaki opisujesz,numer,przestrzeń,spotkanie,przestrzeń itd.Choć jest to trudne i wymaga dużej samodyscypliny to prawie zawsze to działa!!! :D Pozdrawiam

    Reply

    Paweł Grzywocz July 27, 2018 at 14:03

    Gratuluję przebudzenia i witam na pokładzie.

    Reply

    XTRO July 28, 2018 at 09:36

    Kobiety maja bardzo dobrze opanowane widzenie peryferyjne, jeśli na was nie zwraca uwagi to // A nie jesteś w jej typie bądź ma faceta // B jeśli szybko idzie to gdzieś się spieszy.

    Reply

    Michał Lxxx July 29, 2018 at 10:02

    Paweł,
    skąd ja znam wszystko to co napisałeś w tym artykule ;-)

    Głoś tą PRAWDĘ i tylko PRAWDĘ najdalej i najdłużej jak się da.

    P.S.
    Wczoraj miałem wolny dzień, piękna pogoda.
    Spotkałem się z 2 znajomymi.
    Gdy z nimi skończyłem wracam do samochodu i w takim bardzo przyjaznym parku leży na kocyku dziewczyna, czyta książkę.
    Z daleka wydawała się ładna itd.
    Podszedłem i rzeczywiście była bardzo ładna, ale nastolatka, 15 lat młodsza ode mnie :-)
    Więc właściwie nie miałem zamiaru ciągnąć tego w kierunku romantycznej intencji, tylko sobie porozmawiać.

    I spędziłem z nią w tym parku 1 godzina 20 minut.
    Z nią na kocyku.

    Dziewczyna bardzo otwarta, pozytywna, rozmowna, serdecznie nastawiona.

    Działać MĄDRZE Panowie :-)

    Reply

    Maciej Wiak July 31, 2018 at 18:26

    Ja poznałem trzy dziewczyny (z którymi byłem w relacji) na tzw. “ulicy”.

    Zwykle nie zagaduję i w ogóle odradzam tam szukac dziewczyn, bo faktycznie jest to baaaardzo trudne i mało ambitne miejsce, ale czasem po prostu czulem, że musiałem.

    Sytuacja pierwsza, to było parę lat temu w parku, nikogo nie było, środek lata, słońce pieknie grzało, naprzeciwko mnie piękna z buzi dziewczyna, krótkie włosy (a nie lube kobiet w krótkich, wiec, aż sam bylem zdziwiony, jak ładnie może wygladać dziewczyna w takiej fryzurze), sukienka w kwiaty.
    Spokojnie szła wprost w moja stronę.
    Przechodziłem już obok, ona spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, i natychmiast odwrócila wzrok, ale nadal sie usmiechajac pod nosem – po prostu czulem, że musze zagadac, coś jest na rzeczy.
    Zapytałem… o godzinę…
    Super sie rozmawiało już po kilku chwilach, zeszliśmy na inne tematy, zaproponowałem że możę usiadziemy – zgodziła sie.
    Pogadaliśmy z 30 minut i próbuję może sie uda zdobyc numer.

    Wtedy nic nie rozumiałem z jej podejścia do tematu, dzisiaj juz wszystko jest jasne, jak one to widza.

    - no nie wiem nie znamy się
    - znaczy, no wydajesz sie taki fajny, ale kurcze, to park
    - sama nie wiem, to wszystko takie nagłe

    Typowe obawy kobiety przed obcym facetem, niby jest fajnie, ale no własnie – kto to jest?
    Czy nie jakiś wariat/zbok/desperat?
    I w takim miejscu zagaduje?
    Co on nie potrafi poznac kobiety gdzie indziej?

    Odpuscilem, spotkalem ja za 3 tygodnie w tym samym parku – usmiech miała od ucha do ucha i od razu sie zgodziła na spotkanie.
    Cóż…

    Innym razem z druga dziewczyna mialem sytuacje pod blokiem gdzie mieszkam.
    Stała pod klatką około 1 w nocy gdy ja wracałem od kolegi, a to była zima.
    Całkiem do rzeczy, leginsy, rude długi włosy, niezła kształtna pupcia.
    Myśle, co ona robi o tej porze sama?
    I zaczepiła mnie słowami “mógłby mnie pan uratować?”
    Pewnie ognia chce czy szluga – mysle sobie – okazało sie, że stała godzinę pod klatka, bo nie miała kluczy, zostąła okradziona.
    Dziwne, pytam, czemu nie zadzowniła po ludziach – a ona, bo nie chciała budzić nikogo (kurcze jako kulturka, a do mnie chamy z ulotkami dzwonia juz od 6 rano).
    Otworzyłem jej drzwi, pogadałem troche z nia na korytarzu. (studentka, pierwszy raz w tym bloku wynajmowała mieszkanie)
    Nie wyciagałem numeru, tylko w żartach zaproponowałem ciasto w ramach wdziecnzosci – a ona do mnie “a jakie sobie życzysz?”.
    Ja że sernik, na co ona, “mieszkam na 9 pietrze, jak sie nie zgubisz to sie odezwij za kilka dni”.
    Myśle, albo śnie, albo jaja ze mnie robi.
    Taka kocica, samotna i jeszcze chetna na znajomości?
    Pomijajac szczegóły byłem z nia dwa lata.

    Trzecia, udało mi sie spotkac w tamtym roku w galerii handlowej, jak siedziąła na łąweczce – z zawodu fryzjerka.
    Bardzo urocza, na poczatku nie chciała za bardzo rozmawiać – jestem iluzjonistą, wiec zaprponowałem jej czy mi pomoże w kartach i nowej sztuczce.
    Na poczatku, grzeczna odmowa, ze ona nie umie itp pierdoły – potem porozmawiałem tak ogolnie o niczym, a na koncu sama mnie zapytała o jeszcze jakies sztuczki – juz widziałem, że jest dobrze.
    To moja obecna królowa.

    Ogólnie zagadywałem na ulicach bardzo mało razy, może kilkunastu w przeciagu życia, ale skutecznosc niezła, głownie dosiadam sie do kobiet w parku, sklepie, lub zagaduje do takich co spojrza i odpowiedza usmiechem na moj usmiech.
    W kwietniu miałem jeszcze akcja w parku z dwiema Ukrainkami (poprosiły same o papierosa).
    Jedna widac ewidentnie chetna na relacje.

    Traktujcie to tylko jako przypadkowy dodatek do możliwosci – jak jest sama i wydaje sie fajna – mozna sie dosiasc.
    Jak sie usmeichnie mozna probowac zagadac.
    Niemniej, nie nastawiajcie sie na podrywanie na ulicach, bo w wiekszosci to strata czasu.
    Moje przykałdy pokazuje, ze to tylko możliwe, ale daleki byłbym od tego PUA gówna i zachecania do latania za kobietami po ulicach.
    One sie tam poznawac nie chcą.
    Ta sama kobieta zaczepiona przez was na ulicy przed budynkiem do którego zmierza, zareaguje inaczej w pomieszczeniu, gdzie jest ten kontekst.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 31, 2018 at 18:56

    Super przykłady. Szczególnie przydatne jest też w miarę możliwości odczytywanie ich mowy ciała przed naszym podejściem. Wtedy przynajmniej nie ma tzw. automatycznego wymigiwania się od rozmowy przez dziewczynę.

    Reply

    Wojtek July 29, 2018 at 10:26

    Ja na ulicy już nie zagaduje. Trochę mi się znudziło po pierwsze wyniki miałem kiepskie parę numerów ale spotkań zero. Druga sprawa to zacząłem czuć się dziwnie że jakaś dziewczyna sobie idzie czy stoji a ja do niej cześć jak masz na imię itp. Było to dobre na przełamanie się na początku drogi z ładnymi kobietami ale teraz jest chęć przejścia na wyższy poziom. Nie wiedziałem że jest ta strona kiwiportal. Naprawdę mega. W samej Warszawie jest codziennie no prawie codziennie tyle ciekawych wydarzeń że można się wybrać. Zadałem sobie pytanie bardziej wyobrażałem sobie sytuację gdy ja stoję lub idę na ulicy a tu jakaś dziewczyna mnie zaczepia i zagaduje. Doszedłem do wniosku że nawet jak by była w moim typie to rozmawiał bym z nią tylko z grzecznośći bo miał bym w głowie tyle pytań dlaczego? Znamy się? Może ona zagaduje a druga z tyłu wyciąga portfel. Może dla niektórych takie myślenie to jakaś paranoja ale czy ktoś chce czy nie takie rzeczy się zdarzają. Więc właściwie dziewczynom się nie dziwię bo sam bym miał takie opory. Cały sekret z miejscem z kontekstem jest taki że w dziewczynie która się w nim znajduje budzi się zaufanie do innych i chęć na rozmowę. Może teraz bardziej skupiam swoje życie na rozwoju osobistym ale mam jeden dylemat. Chodzi dokładnieej o czytanie książek. Ile tak naprawdę książek przeczytanych załóżmy w ciągu roku jest odpowiednią ilością. Np 1 książka na 2 tygodnie jest ok? Czy po prostu mam się trzymać zasady czytam tyle na ile mi pozwala czas. Jak bardzo jest rozwijające czytanie książek?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 29, 2018 at 11:33

    Są takie zasady sukcesu w tych książkach motywacyjnych, żeby mieć tzw. złotą “godzinę” rano, czyli trochę ćwiczeń na orzeźwienie, zdrowe jedzenie i poczytanie czegoś wartościowego przez 15 albo 30 minut. Tyle, ile masz czasu.

    Reply

    Dawid s July 29, 2018 at 12:26

    To zależy co czytasz jeżeli chodzi o książki rozwijające np o biznesie, jakieś umiejętności twarde to ważniejsze jest nie ile ale co czytasz i czy wdrażasz tą wiedzę od razu w życie.
    A jeśli chodzi o czytanie dla przyjemności to 1 książka na 2 tygodnie jest ok chociaż ja dąże do 1 na tydzień dla przyjemności.
    Warto wyrobić sobie nawyk czytania przed snem minimum 30min dziennie dla przyjemności żeby odstresować się po całym dniu, zregenerować dzięki temu i pobudzić kreatywność. Po za tym jak przed snem poczytasz to się tak jakby rozłączasz od tego natłoku informacji w którym żyjemy. Nie polecam natomiast iść spać od razu wstając od komputera czy przeglądać telefon przed snem bo wtedy
    oszukujemy mózg że jeszcze jest dzień i powinien być na wysokich obrotach za sprawą światła jakie emitują te urządzenia i ciężko jest zasnąć.
    A co do tego jak rozwijające jest czytanie książek to zależy od rodzaju literatury jeżeli chodzi o literaturę praktyczną to umiejętności praktyczne które możesz przełożyć na życie. Im więcej wiesz tym łatwiej ci się odnaleźć w otaczającym cię świecie, więcej rozumiesz i dzięki temu lepiej sobie radzisz.

    A jeżeli chodzi o czytanie dla przyjemności to rozwijasz takie umiejętności jak umiejętność koncentracji i pamięć, empatię, kreatywność poprzez wyobrażanie sobie różnych scen. Poza tym jest to fajna zabawa, wspaniałym uczuciem jest bycie tak zaangażowanym w historię którą czytasz że wydaje ci się że ty tam tak naprawdę jesteś. Czytając wzbogacasz słownictwo i łatwiej jest ci się komunikować.

    Reply

    Adruian July 29, 2018 at 14:20

    Moim zdaniem nie ma co cisnąć książek tylko je naprawdę wdrażać, przerabiać oraz powtarzać(polecam zobaczyć krzywą zapamiętania) – bo można wejść w głaskanie swojego ego samym czytaniem – tak samo jak z poznawaniem dziewczyn – nieużywana wiedza jest bezużyteczna.

    Reply

    Felix July 29, 2018 at 11:10

    Po tym co napisałeś o tych zabitych motylach w burzuchu tej dziewczyny, zastanawiam się czy to w ogóle ma sens. Bo poniekąd ja już jestem przecież ZEROWYM wyzwaniem i tajemnicą, nawet jeśl bym takiego grał do 20 spotkania, to i tak jest już wszystko jasne, że chcę związku.

    Z jednek strony, nie mogę sobie darować pięknej kobiety, a z drugiej nie chcę, żeby ona musiała się do mnie zmuszać.

    Miałeś już pewnie tysiące takich przypadków. Dlatego proszę Cię o to, abyś powiedział mi prosto z mostu, jak facet facetowi, czy mogę być tą tajemnicą dalej i czy to ma w ogóle sens? Twoim zdaniem, gdybyś miał gdzieś to, co inni i ja sobie pomyśle.

    Bo niby ona dalej przeprasza za komórke na spotkaniu, pyta się o to czy może mnie pocałować, płaci, mówi, że do siebie zaprosi, a mową ciała pokazuje co innego, a i tak dużo osób piszę tu, że to się nie liczy.

    Czyli jak odkryć jej prawdziwe intencje, jej szczere zainteresowanie teraz? Ma zapytać o związek do 20 spotkania? Tak sztywno trzymać się tych cyferek? Co jeśli nie zapyta?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 29, 2018 at 11:36

    To oczywiste, że chcesz związku, bo inaczej nawet na te pierwsze 10 spotkań byś nie przyszedł. Nie dramatyzuj. Tak, sztywno trzymaj się cyferek. Relacje powyżej 5 spotkań nie są takie zero jedynkowe, tylko trzeba to odczytać przez wiele spotkań, najlepiej 10 liczonych od nowa. Wtedy na bank widać, czy ona na każdym spotkaniu np. ma mowę ciała, jakby spotykała się na siłę czy nie. A jedno cz dwa to może być po prostu dyspozycja dnia, słabsze samopoczucie i inne czynniki.

    Reply

    XTRO July 29, 2018 at 12:04

    Morał z tej historii płynie taki, żeby zmuszać się do związków z dziewczynami, które ci się nie podobają, a w nagrodę los kiedyś ześle ci świetną dziewczynę, która zmusi się do związku z tobą.?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 29, 2018 at 20:04

    Na jakiej podstawie wysnułeś tej wniosek… Przecież ona mu się podoba, a on się podoba jej, więc pomimo tego nieporozumienia spod poprzedniego czy przedostatniego wpisu (chyba “Jaką kobietę wybrać na żonę”) powinien spotykać się z nią dalej.

    Reply

    Michał Lxxx July 30, 2018 at 11:22

    Paweł,
    jechałem ostatnio “odpowiednikiem taxi” ale tym na dłuższej trasie.

    Jechałem z 2 kobietami na moje oko około 25 lat.
    Uważam, że bardzo toksyczne.
    Na trasie niespełna 80 km cały czas rozmawiały o facetach, związkach, relacjach itd.
    Nie było by w tym nic toksycznego, gdyby nie to że cały czas spiskowały, knuły, mieszały, obgadywały i ich głównym celem było “jak komuś spieprzyć związek”.
    Masakra, ale przynajmniej dało mi to do myślenia.

    Nie doceniałem do tej pory wroga jakim jest OTOCZENIE KOBIETY jaką poznajemy.

    Mamy widzę 3 rodzaje “wrogów”:
    1) my sami, nasz mózg, nasze myśli, emocje i inne OGRANICZENIA w naszych głowach
    2) to samo co w pkt. 1 tyle że W GŁOWIE KOBIETY jaką poznaliśmy
    3) OTOCZENIE zarówno nasze, jak i kobiety

    O tyle o ile uważam, że moja głowa i otoczenie jest ok, to znów na kobietę, a tym bardziej jej otoczenie wpływu nie mamy.

    Reasumując.
    Nie doceniałem do tej pory wroga jakim jest otoczenie kobiety.
    Ale jak sięgam pamięcią, to znam przypadki że “życzliwi” z otoczenia kłamali, ściemniali, MIESZALI, mącili, robili wszystko aby innym osobie nie udał się związek lub mieszali w już funkcjonujących związkach.

    Te dwie 25 latki z jakimi jechałem powiedziały nawet coś w stylu “byłam na imprezie, poznałam faceta, ma żonę i 2 dzieci”
    a ta druga do niej “super, jest co rozjebać, jest w czym mieszać”.

    Wyobrażasz sobie to chamstwo.

    Moje PYTANIA.
    Paweł,
    czy masz gdzieś na ten temat jakieś darmowe, czy płatne materiały ?
    Uważasz, że POZIOM ZAINTERESOWANIA kobiety nami oraz jej CHARAKTER pokonają nawet takie “mieszające” środowisko kobiety ?
    I jest to niejako test właśnie jej zainteresowania oraz tego jaką ona jest osobą ?

    P.S.
    Mam kolegę, który jest 1,5 roku w związku.
    Jest Twoim czytelnikiem, kiedy randkował z kobietą na początku omijał piątki i soboty.
    “Życzliwe” (czytaj jebnięte) koleżanki tej kobiety jechały po nim, że “na pewno zdradza swoją kobietę, bo co on robi w piątki i soboty, że nigdy jemu nie pasuje”

    Ale kobieta ta mówiła, że “nie może zdradzać swojej kobiety, bo on mnie naprawdę poznaje, nie ciśnie na seks, tylko spokojnie mnie poznaje i spędza ze mną czas”
    Twój system 12 randek rozwalił im łepetynę, nie miały konceptu na to, pogubiły się ;-)

    Reply

    Paweł Grzywocz July 30, 2018 at 11:39

    Tak, jeśli dziewczyna ma odrobinę oleju w głowie, to będzie się kierować swoim zainteresowaniem i rozumem a nie stukniętymi koleżankami, z którymi najprawdopodobniej ograniczy z czasem kontakt, gdy zobaczy pod wpływem swojego mężczyzny, że z nimi tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać. A jak dziewczyna jest tępa, jak jej toksyczne koleżanki, to jej strata.

    Sposób na tzw. blokerów jest taki, żeby zawsze komplementować swoich potencjalnych wrogów, konkurentów, znajomych dziewczyny, żeby nie mięli na Ciebie haka, a ona Cię broniła w ich oczach. Po drugie wasza relacja przez pierwsze 10 spotkań jest tylko i wyłącznie sam na sam i nikomu nic o tej relacji nie mówisz poważnego i chodzisz w takie miejsca, żeby nikt was raczej nie spotkał. Im mniej osób wie o waszych początkowych spotkaniach, tym mniejsza szansa na plotki i czyjeś wtrącanie się i mieszanie komuś w głowie.

    Faceci robią tak samo. Przyjdą do Ciebie i Ci naopowiadają, że ta dziewczyna jest taka i taka, co ona nie robiła i z kim, byleś sobie dał z nią spokój i sam nie sprawdził, jakim ona jest teraz człowiekiem.

    Reply

    Michał Lxxx July 30, 2018 at 12:03

    Tak,
    zauważyłem że to działa w obie strony.
    Jest coś takiego jak BABINIEC i CHŁOPINIEC.

    Kółka wzajemnej adoracji, które kopią dołki szczególnie na początku znajomości, aby się ludziom nie udało.
    Dlatego jak w artykule NAJLEPSZE MIEJSCA do poznawania, to miejsca z KONTEKSTEM.

    Idziesz np. na jakieś wydarzenie, kobieta nie ma w głowie tych swoich mniej lub bardziej absurdalnych obaw, ale też nie ma za bardzo tego “problemu” wspólnych znajomych, którzy coś tam o nas wiedzą, a później mogą MIESZAĆ, pseudo “życzliwi i chcący naszego dobra” znajomi.

    Reply

    Paweł Grzywocz July 30, 2018 at 12:14

    Najlepiej, jak się spotka inteligentnych, dowartościowanych ludzi, którzy się nie wcinają w nic takiego.

    Reply

    Michał Lxxx July 30, 2018 at 15:05

    Tak i dlatego znów istotne jest MIEJSCE gdzie takich ludzi poznajemy.

    W miejscach publicznych jest duża PRZYPADKOWOŚĆ, w ambitnych miejscach jest taka TENDENCJA, że łatwiej spotkać ambitnych ludzi.
    Oczywiście niczego to nie przesądza i tak samo ludzie są różni wszędzie, ale jest większa szansa na poznanie ludzi na wyższym poziomie inteligencji emocjonalnej, logicznej, czy finansowej w takich miejscach.

    Miejsce poznawania ludzi, to 50% sukcesu, natomiast pozostałe 50% to nasze umiejętności, merytoryka, wiedza, kompetencje, zasoby, kogo znamy, gdzie byliśmy, czego dokonaliśmy, jakich ludzi poznaliśmy, jakimi jesteśmy ludźmi i inne zasady atrakcyjności, w zależności jaką mamy intencje w stosunku do drugiego człowieka.

    Reply

    Truth July 30, 2018 at 18:55

    IMHO

    Poznawanie przez Internet = strzelanie ślepakami = poznawanie na ulicy

    Dziewczyny w necie mają tak dużo uwagi że aż im wisi kto i jak do niej pisze bo na jego miejsce jest 10 następnych, a z kolei faceci zagadują do nich f2f zwykle wiele razy mniej. Stąd też min taka siła zaczepiania w miejscu z kontekstem że coś was łączy i pokazujesz jej swoją odwagę bo się odezwać etc

    Reply

    Felix July 31, 2018 at 08:03

    Gdzieś panowie pisali o czekaniu pomiędzy spotkaniami. Chyba coś było tam, że Paweł napisałeś, że te 5-9 dni to, żeby ominąć weekendy. A ktoś inny z kolei napisał, że 4 dni czekania jest ok.

    Jak to w końcu z tym jest, bo nie do końca rozumiem, a nie mogę znalezc tego wątku.

    Czyli czeka się zawsze 4 czy 5 dni?

    Powiem Ci tak, z wyglądu jestem bardzo przystojny. Miałem epizod zagadywania na ulicy. W tygodniu po 21 dziewczyn, z czego 4 numery i 0 randek. Także tu się z Tobą zgadzam, nawet, gdy wyglądasz jak Enrique Iglesias, to i tak laski Cię będą mieć w dupie. Klasyczny tekst jaki dostawałem to “Do każdej tak zagadujesz” (dosłownie).

    Chciałbym jeszcze poruszyć jeszcze bardzo ważna kwestie. Jak Ty Paweł panujesz nad swoimi emocjami. Próbowałem różnych technik, praca, atrakcyjny styl życia, zajęcia na cały dzień, a i tak WALCZE z nimi. Emocje to niby jakieś tam związki chemiczne, nad którym pewnie da sie zapanować, tylko pytanie jak?

    Uprzedzam mam Twoich kilka kursów, wiec polecenie mi jakiegos odcinka z Twojego program, niewiele mi da.

    Druga sprawa. Jak to jest z tym zapraszaniem na weekendy, czy mogę, czy dalej omijać je szerokim łukiem i dopiero dać je jakiejś stałej dziewczynie?

    Reply

    Paweł Grzywocz July 31, 2018 at 10:02

    Kiedy zadzwonić przeczytaj np. tutaj. Omijaj dokładnie piątki i soboty, a niedziela jest ok, chyba że dziewczyna podaje pt. lub sob. jako alternatywny termin, to akceptujesz, żeby w ogóle się spotkać albo, gdy dziewczyna sama proponuje spotkanie w pt. lub sob. to raz się zgadzasz, a następnym razem podaj alt. termin i tak na zmianę. Tak samo z 2 spotkaniami tygodniowo. Jeśli ona inicjuje to drugie, to ok, ale sam niestałej dziewczynie nie dawaj 2 spotkań tygodniowo z Twojej inicjatywy. Jakby chciała 3 spotkanie w tygodniu, to też się raz zgódź, a raz odwlecz je w czasie. Raz się np. zgódź na spotkanie za 2 dni, które on np. zaproponuje pod koniec spotkania, a następnym razem podaj termin za 3 lub 4 dni, żeby wypadło maks 2 w tygodniu, gdy ona nie jest stałą dziewczyną. Czyli czekasz 5 dni lub więcej, aby ominąć pt. lub sob. chyba, że ona się odezwie, to akceptuj jej inicjatywy. W ten sposób dziewczyna zaczyna też się o Ciebie starać, zabiegać, proponować, gonić i o to chodzi. W ten sposób ona z czasem spyta, czy spotykasz się z kimś jeszcze, na co Ty spytasz, dlaczego pyta, a potem, czy ona chce, żebyś się spotykał tylko z nią i był jej chłopakiem. A jeśli oddasz za darmo regularne spotkania i będziesz ją również obejmował i dotykał, jak stały chłopak, to ona nigdy nie zapyta, co o was myślisz, bo założy, że jesteście parą, co zmniejsza Twoje rozeznanie i kontrolę nad relacją.

    Reply

    Masiuu August 1, 2018 at 14:34

    Miałem ciekawą sytuacje ze swoją laską. Na ostatnim spotkaniu opowiadała mi o swoim koledze, który próbuje sił u innej damy. Podobno ona nie chce z nim być, bo on chciałby się z nią spotykać codziennie. Ja zażartowałem “To nie chciałabyś żeby tak ktoś za Tobą biegał, ja na miejscu tego chłopaka robiłbym to samo.”. Ona na to “No, byłabym mu wdzięczna za to co robi, ale przecież trzeba jeszcze zarabiać na życie itd.. Doradziłam mu, żeby nie odzywał się do niej tydzień i wtedy zobaczy że ona go nie chce”. I widzisz Pawle, ona doskonale wie jak to działa, intuicyjnie. Problem? Pokłóciliśmy się na tym ostatnim spotkaniu pod koniec, z jej winy, znowu o to chodzenie poszło, że jej się nie chce daleko chodzić, to ją odstawiłem w milczeniu, bez pocalunku i nara. I teraz ona nie odzywa się już tydzień, ja też. Mam ją pierwszy zapraszać? Ona pewnie żyje tą swoją zasadą. Tylko, że jeśli ona będzie nią żyła przez 2 tyg. to nie jest takie jak Ty to piszesz ” zero jedynkowe”, że ona nie jest zainteresowana, bo równie dobrze mogła sobie coś ubzdurać z tym czekaniem. Jest tak jak piszesz, że jest to gra w to “kto kogo przeczeka”, ale czy ma to zastosowanie w tym przypadku? Nie sądze.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 1, 2018 at 15:52

    To jest nieważne w Twoim przypadku! Skoro nie chce jej się chodzić, to będzie za 10 lat gruba i chora, i zrzędliwa, i leniwa, więc nie nadaje się do związku! Po co Ci taka partnerka? Żeby ją zaliczyć i rzucić? Co Ci to da? To strata czasu! To kula u nogi. Po co się z nią męczysz? Bo jest ładna? Serio? Weź się szanuj.

    Reply

    Michał Lxxx August 1, 2018 at 14:57

    Paweł,
    na Twoim kanale na YT znalazłem taki komentarz czytelnika:
    “Bylem niedawno świadkiem pewnej sytuacji. Az zrobiło mi się przykro. Otóż pewien facet, został wyśmiany przez dziewczyny ktore spotkaly sie w swoim babskim gronie, a akurat ja to slyszalem bo bylem niedaleko. Za co go wysmialy? Za to, ze zdarza mu sie pisac do roznych dziewczyn na facebooku w celu ich poznania, tak samo w realu, czesto zagaduje do dziewczyn, zbiera numery i byl na kilku spotkaniach, kilka dziewczyn mialo chlopakow, wiec ponoc zrozumial to i odpuscil, a z innymi sie spotkal, ale narazie nic mu nie wyszlo. Rozmawialem z nim, rozumialem go, a on potem wspomnial, ze oglada Twoje materialy i nie chce byle jakiego zwiazku dlatego poznaje wiele dziewczyn, nie obchodzi go ocena przez innych, ale zaczyna sie przekonywac, ze kazda dziewczyna ktora poznaje mysli w podobny sposob co tamta grupka panienek. Chociaz mowil ze sie nie poddaje i go to nie obchodzi. Oczywiscie nie jest zadnym natretem czy desperatem, one go tak nazywaly. Ha, bo zagaduje do dziewczyn to od razu desperat. Ja nie moge. Haha, a co zabawne, te dziewczyny wszystkie nie mialy faceta. Czyzby frustracja? W sumie byly to naprawde atrakcyjne dziewczyny, wiec sadze, ze maja jakies powodzenie. Sam nie wiedzialem jak mam to skomentowac, nie wiem czy sie zloscic, czy wspolczuc takim pustym glupim dziewczynom”.?

    oraz Twoją odpowiedź:
    “Też mi tak powiedziała kiedyś koleżanka z roku i parę innych też mi zwróciło uwagę, że do wszystkich zagaduję. Ta jedna mi powiedziała: “Nie nadajesz się do związku i żadna dziewczyna nie chciałaby takiego chłopaka, który zagaduje do wszystkich dziewczyn”. Bardzo to przeżywałem przez kolejne klika dni aż w końcu na spacerze, gadając ze sobą i porządkując myśli doszedłem do wniosku, że przecież to jest cena, którą płacę za nauczenie się poznawania nieznajomych kobiet i godzę się na to, że cały mój rok jest do skreślenia, żeby się nauczyć zagadywania, nawet gdyby wszyscy mnie obgadywali, to prędzej się tego nauczę działając w ten sposób dużo i często niż w innych miejscach. A ta co mi przygadała g*wno wie o życiu, bo wpadła i musiała potem samotnie chować dziecko na studiach, a mnie dopieprzyła, że się do związku nie nadaję. Jakby mi tak powiedziały inne dziewczyny, jak temu koledze, to bym doszedł do tych samych wniosków, że to hejterki, które nie mają zbytnio wpływu na swoje życie, więc muszą dowalić komuś innemu. Przecież pary się nie poznają tak, że komuś z nieba spada chłopak lub dziewczyna. Trzeba świadomie działać, szukać, czyli wychodzić do ludzi i odzywać się do ludzi. Jeśli te dziewczyny to zanegowały i skrytykowały, to są głupimi ignorantkami, mówiąc delikatnie. Ja wyznaję właśnie taką zasadę: “Wszyscy się mają ode mnie odpier*….. Jak będę chciał spędzić życie sam, to je spędzę sam. Jak będę chciał się nauczyć rozmawiać z nieznajomymi dziewczynami, to się nauczę z nimi rozmawiać. Jak będę chciał z jedną z świadomie zapoznanych przeze mnie dziewczyn rozwinąć relację do związku, to będzie to moja i tylko moja zasługa, a takie hejterki mogą mnie pocałować w d** i nawet się o tym moim związku nie dowiedzą, żeby przypadkiem czegoś nie zepsuły. To moje życie i mam jedną szansę, aby przeżyć je dobrze. To ja będę się cieszył lub męczył w moim związku każdego jednego dnia i **uj komu do tego, ile dziewczyn będę musiał zagadać, żeby zdobyć obycie, pewność siebie, swobodę i poznać kobietę na wysokim poziomie inteligencji emocjonalnej i ogólnej atrakcyjności związkowej.” Przepraszam za przekleństwa, ale będąc przytłoczony takimi sytuacjami, które opisałeś musiałem się zwykle w rozmowie ze sobą w pewnym stopniu wku***ć, zmobilizować, wziąć w garść, przypomnieć sobie cele, drogę, zasady, cenę sukcesu, wziąć się w garść i iść do przodu. Zgodnie z powiedzeniem “Psy szczekają, karawana jedzie dalej”. To podejście sprawdza się właściwie w każdej sferze życia”.?

    Możesz na ten temat zrobić osobny ARTYKUŁ ???
    Wiesz, że mam kilku kolegów którzy spotkali się z tym samym.
    Twoi czytelnicy, którym polecałem Ciebie.

    Ja również tego doświadczyłem, bo kiedyś zagadałem do kobiety w parku, a ona na mnie z ryjem, że:
    “jestem pener, ruchacz, podrywacz, pies na baby, bo kiedyś zagadałem w galerii handlowej do jej koleżanki, a teraz do niej i mam spierdalać” ;-)

    Tak, to mam do 1 kobiety w życiu zagadać, a jak taka okaże się stuknieta lub niezainteresowana, to mam siedzieć i płakać…

    Niemniej chłam społeczny, który nic w życiu nie osiąga to większość społeczeństwa, ale później taki motłoch może gdzieś tam w życiu nam namieszać.

    Możesz zrobić OSOBNY ARTYKUŁ na ten temat ???

    P.S.
    Zauważ, że w tym przypadku gdzieś podświadomie odzywa się w nas lęk przed oceną, odrzuceniem grupy, krytyką, brakiem akceptacji, porażką i nieudolnością.
    To z czasów plemiennych lęki, które kiedyś miały właśnie taki skutek, że taki samiec mógł zostać odrzucony z grupy i nie mógł zapłodnić żadnej samicy, chodź by głupiej jak but.
    Dzisiaj nie ma to większego znaczenia, ale lęki zostały.
    To właśnie te lęki, które blokują wielu facetów przed wzięciem swojego życia we własne ręce i nieprzejmowanie się chłamem społecznym, którego wszędzie pod dostatkiem…

    Reply

    Paweł Grzywocz August 1, 2018 at 15:53

    Dodałem do zaplanowanych tematów, bo jest mega mocny i bardzo mnie to kiedyś zabolało i zachwiało całym procesem.

    Reply

    Michał Lxxx August 1, 2018 at 23:30

    Mam kolegę, który kiedyś ostro zasuwał po galeriach i ulicach.
    Robił dziennie i po 10 podejść, bo był bardzo zamknięty w sobie i postanowił, że rozjedzie ten strach, stępi go tak że zniknie.
    Spoko koleś, Twój czytelnik teraz, kiedyś PUA.
    W okresie, gdy robił te 10 podejść dziennie został przez te przegrywy życiowe opisany na SPOTTED :-)
    Pisały, że jest taki gość, o imieniu X, wygląda tak i tak i że w takich i takich miejscach zagaduje.
    Bardzo to wówczas zachwiało jego rozwojem i przez jakiś czas nie zagadywał – strach wrócił.

    Ja również po takich tekstach, że “jestem pies na baby i ruchacz” czułem się źle.
    Miałem dobrą intencje, a jakaś pseudo kobieta mnie tak rugała.
    Oczywiście RIPOSTE miałem ostrą i takim pojechałem, ale czułem się źle.
    Ale wtedy to było jeszcze słabe u mnie, że straciłem flow i skilla, bo jakaś obca, przypadkowa kobieta wyraziła gówno znaczącą opinie na mój temat.
    No ale mój mózg mnie wtedy sabotował.

    Dlatego uważam, że starcie się z takim “strzałem” od gawiedzi jest dużym problemem, szczególnie dla osób które jeszcze nie mają ugruntowanych przekonań i nie wiedzą co tak naprawdę jest dobre a co nie.
    Dzisiaj mnie to wali, ale kiedyś…

    Dlatego artykuł na ten temat jak najbardziej.

    Reply

    D. August 3, 2018 at 01:08

    To jest jakiś koszmar takie podejście do tematu że “nie zagadam bo boję się co inni pomyslą”. Straszna choroba cywilizacyjna. Cierpina nią pewnie około 90% ludzi.

    Chcę dodać, że to że kobiety w miejscach publicznych mają obawy jest oczywiscie wynikiem tego że w dziecinstwie dzieci się uczy: “nie rozmawiaj ze znajomymi”, “nie bierz słodyczy od nieznajomych/nie mów gdzie mieszkasz/nie wsiadaj do obcych do samochodu” itp itd. Oczywiscie uważam, że bardzo dobrze, że dzieci się tak uczy, bo małe dziecko jest bezbronne i musi uważać na zło tego świata. Jednak gdy dzieciak dorasta, jest w wieku licealnym, albo gdy ma te 18 lat to nalezałoby “odkodować” takiego dzieciaka, ze warto być otwartym w kontaktach z kobietami/facetami i ze znajomymi. Oczywiscie wszystko z umiarem, ale do cholery jasnej przecież kobiecie nic złego się nie stanie jesli pogada z facetem na ulicy (gdzie jest duzo ludzi!) czy się z takim umówi w jakimś publicznym miejscu np w kawiarni. Kobiety powinny nosic ze sobą gaz pieprzowy, moze czułyby się bezpieczniej. T jest rola rodziców aby w pewnym wieku, gdy dzieciak jest na to gotowy, uswiadomić dziecko, ze czasy gdzie musi uwazac na dosłownie kazdego nieznajomego minęły. Ale rodzice są za głupi na to bo ich zycie to praca, dom a w wolnej chwili piwo i taniec z gwiazdami w tvn.

    Reply

    D. August 3, 2018 at 01:13

    Oczywiscie nie wszyscy rodzice, ale mysle ze większość. Ja swoim rodzicom dużo zawdzięczam i uważam że robili i nadal robią wszystko tak aby mi i rodzenstwu było jak najlepiej, chcą dla swoich dzieci dobrze. Jednak nigdy nie uswiadomili mi całego tematu i sam musiałem przełamywać swoją niesmiałość. Jak na to teraz patrzę z perspektywy lat to jest po****ne że byłem taki niesmiały kiedyś. We łbie mi się to nie mieści. A niestety wielu ludzi jest niesmiałych.

    Reply

    Michał Lxxx August 1, 2018 at 15:18

    Z resztą taka moja jeszcze uwaga.
    Porządnie wziąłem się za konteksty.

    Zauważyłem, że wiadomo jak to ludzie większość to nieświadome istoty.
    W danej tematyce, na kontekstach branżowych spotykam tych samych ludzi.
    Czyli np. idę na wydarzenia samorozwojowe i te same gęby.
    Na branży spożywczej inne gęby, ale te same na wydarzeniach z danej branży itd.

    Najlepsze jest to, że dane gęby się nie pokrywają, gdy tylko zmienimy tematykę i branżę, czyli “paląc” dany teren np. w branży technicznej i tak sobie idę na wydarzenie językowe i tam są kompletnie inni ludzie.

    Idę na nieruchomości i tez “inne ryje”, ale one i tak są na wszystkich wydarzeniach z branży nieruchomości.
    itd. itp.
    Rozumiesz ?

    Dlatego w sumie w dupie mam, że jakaś potencjalnie idiotka mnie obgada, że “do niej zarywam” , bo ona i tak jest po prostu głupia i jest NIEWOLNIKIEM WŁASNEJ GŁOWY oraz BRANŻY W JAKIEJ FUNKCJONUJE, bo nie ma samoświadomości jak działa relacja damsko – męska i ma niski poziom inteligencji emocjonalnej.

    Dodatkowo, ja potrafię zrobić ten tzw. Day Game, czyli zagadać na zimno, co również czasami skutkuje randkami. (wiadomo, że mało z tego randek, ale umiem się skonfrontować z ograniczającymi emocjami i potrafię to zrobić).
    Więc sobie poradzę, a słabe mentalnie ludziki niech się męczą.

    Niemniej osobny artykuł byłby wskazany, bo zauważ Paweł, że COLD APPROACH i tzw. Day Game, to tam pieprzyć.
    Zagadasz do kobiety,m jak okaże się idiotką to c*uj z nią i może nigdy więcej jej nie spotkasz.
    W kontekście problem przedstawiony przez czytelnika nabiera innego wymiaru i może warto to poruszyć w osobnym artykule ???

    Reply

    Michał Lxxx August 1, 2018 at 15:25

    Z tych samych powodów nie należy do kobiet przez pierwsze 10 spotkań pisać SMS, czy jakiś innych durnych Facebooków itd.
    Należy zagadywać w realu i umawiać spotkania.
    DZWONIĆ do nich, bo wówczas NIE ZOSTAWIAMY ŚLADÓW !!!

    Jeżeli taka okaże się jebni*ta, to to że ma z nami historie połączeń, czy nasz numer, to NIC NIE ZNACZY, mogłem dzwonić do niej z ofertą, w celu sprzedaży swoich usług…

    Reply

    Paweł Grzywocz August 1, 2018 at 15:59

    Pewnie, a teraz przypominam, że w kontekście wystarczy nie zagadywać masowo tylko do ładnych dziewczyn, a zamiast tego rozmawiać z różnymi ludźmi i być towarzyskim, na spokojnie, nie wszyscy na raz jak z karabinu, żeby dziewczyny nie zwracały na to takiej uwagi, że rozmawiasz z wieloma dziewczynami. Wtedy niskie są szanse na obgadywanie, że to jakiś podrywacz i sęp. Druga sprawa to sposób rozmowy, żeby nie być na wprost od razu flirtującym, zaczepnym, nie świdrować od razu wzrokiem dziewczyny, żeby nie czuła się podrywana, tylko na spokojnie, zwykłe zapoznanie i rozmowa w kontekście z wieloma niewiadomymi, czy ja specjalnie coś zrobiłem, zażartowałem, popatrzyłem, uśmiechnąłem się czy może to grzeczność i zwykła rozmowa. Wtedy też dziewczyna nie ma powodu, żeby rozgadywać, że to był jakiś podryw, bo to nie był podryw. Po trzecie być po prostu normalnym gościem, a wtedy większość dziewczyn będzie miała na nasz temat dobre zdanie i jakieś nasze flirty czy moje spytanie o jej nr telefonu zachowa dla siebie.

    Reply

    Michał Lxxx August 1, 2018 at 23:40

    Tak sobie policzyłem.
    Nawet gdybym przez kolejne 10 lat zagadywał, do 1 kobiety dziennie.
    1 dziennie to taka realna ilość, bo nie jestem idiotą żeby biegać za babami, poza tym mało jest kobiet w moim typie.
    3 dni do żadnej nie zagadam, a innego dnia do 3 szt, wychodzi 1 dziennie.

    10 lat razy 365 kobiet = 3650

    No na 3650 kobiet znajdzie się raczej normalna kobieta, a mieszkając w stolicy województwa, to igła w stogu siana.
    Co to jest 3650 kobiet, na powiedzmy 500 000 kobiet.
    Zagadując do 3 dziennie, to było by 10 950 kobiet w 10 lat :-)

    Nie ma szans “spalić” miasta, czy jakieś środowisko.
    Tym bardziej jak się jest normalnym facetem.
    Poza tym ciągle pojawiają się nowe, młode kobiety, kobiety się zwalniają, bo rzucają idiotów nie mogąc z nimi wytrzymać.

    Ja umiem poznać kobietę wszędzie teraz, w kontekście i na zimno.
    Kwestia czasu.

    P.S.
    Największą głupotą było to, że przez ostatnie 3 lata robiłem praktycznie tylko ulice, galerie i rynki (rykoszet PUA)
    Tam jest główny problem tego, że wielokrotnie wspominałem o “małej skuteczności”.

    To jest niesamowite ile trzeba włożyć wysiłku, aby poukładać sobie głowę w tym zakresie.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 1, 2018 at 23:49

    Dla mnie też jest niesamowite, jak można było sobie tak skomplikować i utrudnić coś tak przyziemnego, jak poznawanie nowych dziewczyn.

    Reply

    D. August 3, 2018 at 01:42

    Jak myślicie panowie, mówić kobiecie o swoich zasobach materialnych (np mieszkanie, dom albo dochodowy biznes lub wolność finansowa) w momencie gdy ona mówi o swoich zasobach? Np jesli ona mówi, że rodzice jej kupili mieszkanie czy wypasiony samochód albo finansują jej studia i ją utrzymują bo ich na to stać, albo jej rodzice albo nawet ona sama ma dochodową firmę i kobieta sama o tym opowiada, niejako chcąc pokazać “patrz, jestem niezależna finansowo” ? To jak myslicie, mówić wtedy o swoich zasobach (oczywiscie w normalny sposób, przy okazji, bez cwaniakowania) czy udawać gościa na totalnym dorobku, gołodupca? Jesli jest róznica wieku i kobieta jest młodziutka, ponizej 23 lat a facet bliżej 30 niż 20, i taka kobieta mówi o swoich zasobach to jak wtedy reagować? Powiedzieć jej prawdę że coś mam, np że jestem włascicielem nieruchomosci/ albo że mam wysokie stanowisko w pracy i mam w planach za niedługo budować dom / zainwestować sporą kasę w biznes itp? Chodzi o to czy ujawniac to że mam zasoby i że nie jestem finansowym gołodupcem ? Do tej pory zawsze niczego nie ujawniałem, a może to był błąd? Może my faceci jestesmy już przewrażliwieni na punkcie tego że kobieta może okazać się materialistką i przez to idziemy w skrajności, za każdym razem ukrywając swojen zasoby jak jakąś broń atomową? No bo jesli kobieta nic nie ma i pochodzi z przeciętnej materialnie rodziny która nie zapewniła jej żadnego startu, no to w takim przypadku rozumiem że warto ukryć swoje zasoby aby taka kobieta nie zakochała się czasami w moich zasobach zamiast we mnie.

    Ale inna sytuacja jest jesli ona pochodzi z ponadprzeciętnej materialnie rodziny (np mają dom, 2 samchody i firmę/albo jej rodzicę dobrą pracę a ona i jej rodzenstwo studiują dziennie i są na utrzymaniu rodziców bo ich na to bez problemu stać), to co w takiej sytuacji? Jesli będę udawał gołodupca który totalnie nic nie ma (poza kilkunastoletnim samochodem w dobrym stanie) i wszystkiego sam musi się dorobić od zera, to przecież jest ryzyko że ona stwierdzi: “facet za parę lat ma 30 i jeszcze się niczego nie dorobił ani rodzice mu nie pomogli. Ewidentnie jest z niższej klasy finansowej”. Jesli taka kobieta będzie zajarana mną meega mocno to bedzie miała to w dupie, ale jesli rownolegle będzie się spotykać z kimś innym i trudno jej bedzie się zdecydować kogo ma wybrać (no kogoś będzie musiała wybrać) to moze to, że ujawnię swoje zasoby, że coś tam mam, może zaważyć o ostatecznym zwycięstwie, a jeśli nie ujawnię to może zaważyć o ostatecznej porażce?

    Chcąc nie chcąc zawsze tak było że kobieta patrzyła na faceta pod kątem zapewnienia bytu, tego materialnego także. Do dziś kobiety przecież ogółem mniej zarabiają niż faceci. Podobne stanowiska a kobieta zarobi mniej niż facet, często tak jest, czytałem o tym statystyki jakis czas temu i było tam ze kobiety nadal mniej zarabiają. Nawet w pradawnych czasach to facet polował i przynosił pozywienie. Jeszcze kilkanascie czy kilkadziesiąt lat temu było tak że facet idzie do pracy zarobić a kobieta zajmuje się domem. Kiedys to było powszechne, więc nie ma się co dziwić że kobiety chciały i nadal w większości chcą gościa zaradnego / z zasobami (nie ważne dla kobiety bedzie czy facet sam zarobił czy rodzice mu pomogli albo coś dali). Jesli coś rodzice dali to też plus dla faceta bo dobrze swiadczy to o jego rodzicach i daje to nadzieję, że facet też będzie ogarnięty finansowo tak jak jego rodzice skoro rodziców było stać zeby coś dziecku dać.

    Powiedzmy że facet ma zamiar zainwestować w biznes, albo własnie zainwestwął i jest w trakcie rozkręcania biznesu. Albo poprostu ma mieszkanie, nie ważne czy dostał w spadku po babci czy rodzice mu kupili czy wygrał w totka. Wazne że ma, jest efekt, w skali 0-1 jest jeden, ma coś.

    Przecież rozkręcanie firmy czy bycie włascicielem nieruchomości (bez kredytu) to nie jest żadna willa z basenem czy meega bogactwo. Jesli kobieta jest z dostatniego finansowo domu, to dla niej to bedzie zwykła rzecz ktora wcale nie rzuci jej na kolana, a facet który nic nie ma w zestawieniu z taką kobietą może wychodzić niekorzystnie, może być tutaj dysonans, inna liga jakby (materialnie). I ona może nawet być zajarana takim gołodupcem, opowie o nim rodzinie ale rodzinka, a rodzice zwłaszcza mogą zacząc jej odradzać tego gościa i zniechęcać ją do niego, ?no bo on jest gołodupiec? i taka dziewczyna mając wybór i niełatwą decyzję do podjęcia którego faceta wybrać, może wybrać tego który jest bardziej zasobny, skoro na wszystkich innnych polach obaj faceci są na remis.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 3, 2018 at 09:48

    Właśnie wystarczy się prezentować jako pewny siebie, zaradny, oczytany, kompetentny, ogarnięty. U mnie np. ten temat wypływa, gdy bardziej się rozwinie temat edukacji, studiów, wyboru ścieżki kariery, zawodu, zainteresowań, pasji, talentów, pracy marzeń. Wtedy ujawniam OGÓLNIE moją historię, jak edukacja zabijała we mnie pasję do nauki, a po 3 latach studiów zdałem sobie sprawę, że nie dali mi żadnych twardych kompetencji, które mógłbym zaoferować pracodawcy lub jakiemuś klientowi. Po prostu zero. Wtedy zdałem sobie sprawę, że studio to oszukaństwo i sam zacząłem się uczyć tworzenia stron i marketingu internetowego, KROPKA! Normalna dziewczyna nie będzie wypytywać na początku znajomości o szczegóły, co dokładnie robię. Wystarczy “strony internetowe i marketing internetowy”. I ZERO informacji o moich zasobach! Ona może jedynie wywnioskować na podstawie pasji z jaką mówię, komunikacji, pewności siebie, że jestem ogarniętym mężczyzną i funkcjonowanie w sferze ekonomicznej nie stanowi dla mnie problemu. Ale nigdy bym nie wpadł na to, żeby jej powiedzieć o jakichkolwiek zasobach na wprost oprócz mojej szeroko rozumianej branży i ogólnie specjalizacji.

    Przecież powiedzenie na wprost o mieszkaniu, samochodzie czy rodzicach czy firmie to na wprost chwalenie się i rekompensowanie niedowartościowania, jak skończony nieudacznik z kobietami, który próbuje dziewczynę przyciągnąć majątkiem.

    Po drugie skąd to przekonanie, że dziewczyna z zamożnej rodziny nie leci na kasę? Może lecieć na kasę i to bardzo, bo mogli jej rodzice wpoić, że ma mieć tak bogatego faceta, jak tatuś, a inna będzie miała to gdzieś i będzie chciała, żeby mężczyzna jej się podobał, a zarabiał normalnie, żeby dało się żyć.

    Z każdej klasy społecznej dziewczyna może lecieć lub nie lecieć na kasę. A taka jak Cię z czasem zdobędzie, to straci potem szacunek i zainteresowanie, i lojalność, bo od początku był to dla niej zimny układ, żebyś po prostu był statystą związkowym w jej życiu.

    Dziewczyna nie dowie się o Twoich zasobach na początku znajomości. To nie jej sprawa!

    Nie chcemy kobiety, która leci na kasę!

    Będzie się dowiadywać na przestrzeni MIESIĘCY związku, gdyby np. u Ciebie w domu kiedyś zapytała, skąd masz mieszkanie, to za pierwszym razem można zażartować, że wygrałem na loterii, a za jakiś czas (parę minut lub tygodni) można stałej dziewczynie ujawnić, że mam to mieszkanie na własność, bo dostałem, kupiłem, spłaciłem, cokolwiek. Zależy też, jakie są to kwoty, bo jakbym miał spłacone mieszkanie za 500 tys. w dużym mieście, to nie wiem, czy bym się jej przyznał wcześniej niż 6 miesięcy związku. Myślę, że nie.

    Reply

    D. August 3, 2018 at 15:40

    no jasne że nie chcę kobiety lecącej na kasę czy zasoby, bo to są nietrwałe wartości które mogą przeminąć. Słaby fundament budowania związku.

    Ale jako dodatek mogą być istotnym elementem.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 3, 2018 at 15:48

    O wiecznym braku powodzenia u dziewczyn przeczytaj tutaj. Ja nie chcę, żeby dziewczyna w ogóle leciała na jakiekolwiek moje zasoby. Ani na duże ani na małe. W ogóle! Ma być ze mną, bo ja się jej podobam i ona chce spędzać ze mną czas, obojętne, czy w mieszkaniu rodziców w standardzie PRL czy w obskurnej kawalerce po babci czy w polonezie czy w skodzie felicji, czy na wycieczce do hotelu czy pod namiotem. Ma to nie mieć dla niej znaczenia, bo dla niej liczy się to, że jest ze mną. Wiadomo nie chodzi o randki w nędzy, tylko życie na tyle, na ile uda nam się zapracować. Być może razem wyjedziemy za granicę i coś dorobimy. Ma się podobać jej mój charakter, osobowość, wygląd, całokształt, a jeśli chodzi o zaradność, to po prostu pracowitość, uczciwość, wytrwałość, a o tym wszystkim nie świadczą teraz posiadane dobra materialne, bo to jest zmienne. Za 5 lat możemy mieszkać w pięknie urządzonym spłaconym mieszkaniu, na które zapracuję albo razem zapracujemy. Tak samo dzisiaj mogę mieć coś po rodzicach i być “ustawionym”, a za 5 lat to stracić i zbankrutować, a wraz z bankructwem stracę ją i jej zainteresowanie. Ch*jnia na maksa. To wolałbym już zawsze być sam niż być z kobietą, która zostawi mnie w najtrudniejszych chwilach. Wiele kobiet tak wtopiło swoje życie, że za młodu mąż był ustawiony po rodzicach, a potem wtopił i już się nigdy nie podniósł, bo nie miał charakteru, był słaby, słomiany zapał, leniuszek, więc mimo początkowego komfortu z biegiem czasu było co raz gorzej, bo on nic nowego nie wymyślił. Czyli do dupy miał charakter a nie majątek, bo majątek miał, gdy się poznawali. To nie jest dodatek, gdy o tym mówisz, tylko się zwierzasz z najbardziej prywatnych spraw swojego życia, aby uzyskać jej przychylność. Pokazuje to, że skoro chcesz to ujawniać, to widocznie myślisz, że Ci to pomoże w zainteresowaniu jej. A w ten sposób przyciągniesz właśnie materialistkę, a normalną dziewczynę, która chce się zakochać zniechęcisz, bo stwierdzi, że kolejny frajer, co wszystko podaje na tacy i rekompensuje w ten sposób jakieś swoje braki.

    Reply

    D. August 3, 2018 at 18:06

    Takie głośne refleksje mnie naszły po tym jak ciotka która życzy mi jak najlepiej ze mną o tym pogadała. Ja wiem ze tacy ludzie którzy randkowali 30 lat temu nie są wzorem, ale może czasem warto zatrzymac się, zastanowić się nad tym co radzą nam starsi a nie odrazu z automatu negowac ich rady tylko dlatego, że są to rady od “gawiedzi”.

    Chyba nie będę mówił o swoich zasobach, a w momencie gdy kobieta pyta czy wynajmuję mieszkanie będę mówił, że wynajmuję tak jak do tej pory.

    Conajwyzej będę opowiadał o swoich ambitnych planach na przyszłość odnośnie dążenia do wolności finansowej.

    Reply

    James August 3, 2018 at 15:19

    Kolego D., podobieństwa się przyciągają, ludzie zazwyczaj szukają znajomości w swoich kręgach, kogoś na swoim poziomie. Jeśli nie szukasz materialistki, nie interesuje Cie sponsoring, ani nie chcesz wyjść na pozera to tak jak pisze Paweł, na takie tematy najlepiej nie rozmawiamy wcale z nowo poznanymi kobietami. Dla wartościowej kobiety najważniejszy będzie Twój charakter, ponieważ podświadomie ona chce wiedzieć, że kiedy założycie rodzinę przejmiesz jako mężczyzna odpowiedzialność i będzie mogła czuć się przy Tobie bezpiecznie. Dlatego kobiety patrzą głównie na to dokąd zmierzasz, czy wiesz czego chcesz, jakie masz cele długoterminowe, a nie jakie zasoby aktualnie posiadasz. Skoro przychodzisz na randki ubrany nienagannie, dbasz o siebie, płacisz na spotkaniach za Was oboje to chyba logiczne, że jesteś ogarnięty finansowo na tyle, żeby dziewczyna nie zawracała sobie tym głowy, tylko chciała sprawdzić czy jesteś mężczyzną jakiego pragnie. Jak kobieta się zakocha to jej logika nie istnieje więc nie należy się przejmować sabotażystami tylko dalej zwiększać swoją atrakcyjność.

    Reply

    D. August 3, 2018 at 15:39

    Właśnie mi tutaj chodzi o zwykłe, powiedzmy przeciętne zasoby typu małe mieszkanie za 180 tys, albo inwestowanie w biznes gdzie trzeba mieć wkład własny około 25-30 tys zł. Nie są to żadne zawrotne zasoby, ale widać że coś tam mam i nie jestem totalnym gołodupcem ani ignorantem finansowym. To nie willa z basenem ani nie firma co znosi złote jaja i zarabia po kilkadziesiąt tysięcy miesiecznie. Gdybym był naprawde bogaty to bym jej nie mowił o tym, conajwyzej powiedziałbym że mam małe mieszkanie ale na pewno nie mowiłbym ze jestem bogaty. No ale niestety nie jestem więc nie muszę ukrywac bogactwa. Mam normalne zasoby jakie w dzisiejszych czasach ma coraz więcej ludzi. Mimo że w Polsce wcale nie jest tak kolorowo pod względem ekonomicznym to twardy fakt jest taki że sporo ludzi coś ma – albo odziedziczą mieszkanie po dziadkach, albo rodzice im dokładają do mieszkania, albo im kupują mieszkanie, albo ktoś zainwestował kasę w ziemię która z biegiem lat sporo zyska na wartości, albo ktoś rozkręca firme która za jakis czas powinna naprawdę ładny dochód przynosić, albo ktoś jest z baardzo dostatniego domu (nie mowię ze bogatego, ale wystarczy że naprawdę dostatniego gdzie absolutnie niczego nie brakuje). Albo ktos ma dobrą pracę, albo pracuje za granicą i troche jest w kraju a trochę za granicą, dzieki temu że zarabia zagranicą to jest do porządny pieniądz, godny. Takie są fakty. W regionie w ktorym mieszkam ludzie z mojego otoczenia mają zasoby i sie z tym nie ukrywają ale tez sie ostentacyjnie nie chwalą.

    Mi wcale nie chodzi o chwalenie się na wprost “Ania, ja mam firmę / Ania, mam mieskzanie / Ania, zainwestowałem 30k w biznes itp. Chodzi tylko o to że w momencie gdy rozmawiamy o pracy, przyszłości, planach, ze coś ma np. Ona: “moi rodzice kupili ostatnio mieszkanie” to Ja: “tak, mieszkanie to bardzo dobra i bezpieczna lokata kasy, też mam mieszkanie / też planuję kupić, własnie rozglądam się za mieszkaniem i wezmę kredyt hipoteczny” – co sugeruje ze mam na wkład własny bo nie dostaje się kredytu bez wkładu własnego.

    Chodzi mi o to czy ujawniać że mieszkam w mieszkaniu które mam na własność czy mówic, że wynajmuję. Tak normalnie, jesli temat wypłynie w rozmowie. Bez jakiegoś głupiego chwalenia się, choć czy ja wiem czy posiadanie mieszkania albo posiadanie firmy lub zasobów na rozwój firmy/kredyt na mieszkanie to jest taka wielka rzecz która można by się chwalić? W dzisiejszych czasach raczej normalność, wiadomo że nie wszędzie bo w niektórych regionach Polski ludzie mogą conajwyzej pomażyć o kredycie na własne mieszkanie bo nie mają na wkąłd własny bo nie maja z czego odłozyc skoro zyją od 1 do 1. Ale wsród mojej rodziny, znajomych czy ludzi z pracy jest to normą, że większość ludzi ma coś swojego np mieszkanie, firmę albo kasę na rozwój firmy lub wkład własny na kredyt na mieszkanie, albo dobrą pracę.

    Nieraz spotykam się z sytuacjami że kobieta na pierwszym, drugim czy trzecim spotkaniu mówi, że np ma mieszkanie na własnośc lub że jej rodzice kupują mieszkanie które kiedys bedzie dla niej, albo że będzie miała mieszkanie po dziadkach kiedyś itp.

    Chodzi o to żeby nie wyjść na goscia poniżej jej zasobów, tylko na takiego na równi. A skoro ja też coś mam to po co to ukrywać. Mam trochę dylemat z tym. Zawsze ukrywałem swoje zasoby i efekt jest taki że nie wyszło mi z żadną fajną kobietą w moim typie – może własnie gdybym nie ukrywał zasobów to by mi wyszło? Może te zasoby to jest tylko mały dodatek a nie główna motywacja kobiety do związania się?

    Zaczynam powątpiewać czy takie trzymanie się zasad typu: “cisza o swoich zasobach” to jest właściwa droga. A może tak życie właśnie wygląda że normalnym jest że kobiety w jakimś tam stopniu (mniejszym lub większym) zawsze patrzą na zasoby i tak poprostu świat jest skonstruowany i tego nie zmienimy. A te które nie patrzą wogóle na zasoby to mega rzadkość, i z tej bardzo wąskiej grupy dziewczyn które wogóle ani trochę, ani nawet przez 10% nie patrzą na zasoby, trafić na ładną i fajną z osobowosci to jakiś cud i szukanie igły w stogu siana, poprostu mrzonka i realizm by taką znaleźć to jak wygrana 6 w Totka?

    Reply

    XTRO August 5, 2018 at 20:15

    Mam własnie takie przeciętne zasoby i chwalę się lub nie w zależności od tego co oferuje kobieta, przypadek 1 na moim poziomie nieco młodsza nie chwalę się, przypadek 2 ładna młodsza powiedzmy 10 lat i więcej chwalę się bo uważam że czymś jeszcze dobrze jest zachęcić taką dziewczynę, a jeśli jest gold diggerką to zawsze można ją spławić.

    Reply

    D. August 7, 2018 at 16:49

    Własnie też mi sie wydaje w zalezności od sytuacji. Jesli kobieta ma zasoby i dobrą pracę, to aby nie odstawac materialnie od niej to zastanawiam się czy aby nie zacząć mowić że mam takie zasoby.

    Jesli jakaś dziewczyna nie ma nic to i ja jej nic o moich zasobach nie będę mówił, niech myśli że ewentualnie razem będziemy się dorabiać.

    Reply

    XTRO August 7, 2018 at 22:09

    Jeżeli kobieta w swoich pytaniach nie interesuje się Tobą w sensie osoby, tylko twoja pracą , czy jesteś z niej zadowolony (znaczy że masz dobrą pracę jesteś w stanie potencjalnie ją utrzymać albo załatwić pracę), mieszkaniem , domem, albo czym jeździsz to jest gold diggerka. Dziewczyna zainteresowana inaczej się zachowuje.

    Reply

    D. August 8, 2018 at 20:05

    masz rację. I w momencie gdy inaczej się zachowuje ta zainteresowana, to jesli temat wyplynie przy okazji, z kontekstu a nie dlatego ze ona wypytuje mnie o pracę czy zasoby, to zaczynam się zastanawiać czy nie powiedzieć prawdy, że posiadam zasoby. No zobaczę. Warunkiem jet to ze ona pierwsza powie mi o swoich zasobach.

    Reply

    Piotr August 13, 2018 at 00:31

    Po mojemu to za duzo tego twojego pitolenia o kasie W OGOLE! Masz jakies braki albo kompleksy i tyle.

    Gdyby mi panna weszla na ten temat albo zadawala pytania, to po prostu mowie na luzie ?nie mam na razie ochoty o tym rozmawiać? albo ?to nie jest ten etap by o tym mowic?. I tyle. Pewny siebie facet nie ma z tym problemu. Nie ma znaczenia ile zarabiasz lub czy w ogole zarabiasz. Po prostu nie rozmawiasz o tym ani nie dajesz sie prowokowac. Ty natomiast masz jakas chorą POTRZEBE gadania o tym i dowartosciowania.

    Reply

    Felix August 3, 2018 at 19:21

    Przerabiałem związek z tzw. gold digger, stanowczo odradzam, a teraz chcę uniknąć kobiety, która tylko biernie będzie ze mną tkwić, bo z taką też już byłem… Ogólnie trochę tego było.

    Paweł po naszym 12 spotkaniu w piątek, zadzwoniłem dopiero w środe po 5 dniach, odebrała i było słychać duży entuzjazm w jej głosie (to tylko potwierdza, że tęsknota zwiększa zainteresowanie), jednak powiedziała, że do końca tyg. nie może się spotkać. To ja milczę. I ona do mnie, że zadzwoni do mnie jeszcze jutro i da mi znać, co z następnym tygodniem. Niby chyba wszystko ok, ALE widzę, że ją w ogóle nie ruszają takie tygodniowe przerwy w spotkaniach, a już taką raz zrobiłem, bo miałem pilny wyjazd, przed tą całą akcją z wartościami. Nie wiem czy jej zainteresowanie się tak jakby zrestartowało, czy udaje. Mam poznawać nowe kobiety? Bo gdzieś mówiłeś, że to nielojalne już po 10 spotkaniach z jedną z nich. Także dylemat jak cholera.

    Reply

    Paweł Grzywocz August 3, 2018 at 19:26

    Dzięki za podzielenie się doświadczeniem. Zrobiłeś przerwę jeden raz. To nie są jakieś magiczne zaklęcia. Zwiększanie zainteresowania kobiety to proces. Dłuższy proces. Dlatego doprowadzanie do związku zajmuje około 10 spotkań. A jak zrobiłeś dużą wtopę, to bym liczył te 10 spotkań od nowa, co pisałem wcześniej. Randkuj z nią, jakby od nowa. Jakbyście się pierwszy raz dopiero spotkali.

    Reply

    Piotr August 8, 2018 at 15:00

    Jeśli chodzi o podryw na ulicy to podchodzę tylko kiedy kogoś kojarzę z innego miejsca. Np. Dziewczyna z którą studiowałem i przypadkowo zobaczyłem w autobusie. Podszedłem zapytałem czy przypadkiem nie studiowała w X na kierunku Y. W efekcie miałem ciekawą rozmowę, lecz miała brać ślub za 2 tygodnie więc odpuściłem pytanie o numer. Liczyło się zrobienie jednej rzeczy której się boję tego dnia. Zgadzam się, że podejście na ulicy ma sens gdy istnieje wspólny kontekst.

    Pozdrawiam

    Reply

    Artur August 29, 2018 at 22:34

    Hej Paweł. Od Ciebie zaczynałem swoją drogę ku przemianie, zakupiłem większość materiałów i starałem się je wdrażać w życie. Na ten moment jest dobrze. Zapisałem się do szkoły policealnej(mam 38 lat) i staram się rozwijać. Potwierdzam, działałem sporo na ulicy przez ostatnie miesiące i na około 250-300 zagadanych kobiet miałem 3 spotkania i jedną szybka randkę. Doszło do tego, że miałem dziwne uczucia euforii i niesamowitej “mocy” by za kilka godzin mieć zjazd energii i przemieniać się w miłą potrzebującą kobiety łajzę. Nie mam pojęcia czemu pojawiają się u mnie takie zróżnicowane przekonania. To tak jak by tryb zaskoczył w silniku, pochodził trochę i nagle znów się zgubił. Zdrowe wysoko wartościowe myślenie u mnie nie jest permanentne i nad tym potrzebuję popracować. Słyszałem coś o efekcie Palcebo i byc może jest to powiązane. Mimo wszystko cieszę się że jesteś i oby tak dalej. Jeszcze mam dwa pytania. Kupiłem ostatnio świetny przejrzysty słownik synonimów, około 300 stron i łatwiej(czytelniej) chyba już się nie da napisać słownika. Tylko nie wiem jak by tu do niego się dobrać, by efektywność była dobra, czyli by na prawdę zacząć wykorzystywać zróżnicowane słowa w rozmowie. Na pamięć raczej bym odpuścił uczenie się wyrazów. Masz jakiś pomysł?:)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 30, 2018 at 09:06

    Ja wyznaję zasadę, żeby mówić prostym językiem, konkretnie, do rzeczy, ponieważ taki przekaz jest najbardziej zrozumiały. Poza tym nie chcę być odebrany jako przemądrzały lub wywyższający się, lub próbujący imponować skomplikowanymi słowami. Czasami się zdarzy mi się użyć jakiegoś rzadziej używanego słowa, ale jest to w kontekście i dopasowane do rozmówcy, żeby na bank zrozumiał. Staram się unikać zbyt ogólnych wyrażeń, jak “fajny” albo ciągłego powtarzania “w ogóle” lub “nie?” na końcu zdań. Słówek najlepiej się uczyć tak, że je stosujesz od razu w zdaniu. Najlepsze słowniki to są takie, gdzie nie ma obok tłumaczenia, tylko jest to słowo użyte w zdaniu oraz jest opisane innymi słowami. Np. słownik angielsko-angielski i w nim jest tak to wyjaśnione. Praktyka i doświadczenie to najlepsza metoda zapamiętywania.

    Reply

    Artur August 30, 2018 at 18:57

    Więc tak zamierzam popracować nad wzbogaceniem słownictwa jak radzisz. Czyli ja sobie synonimy będę mówił w zdaniach na głos, z podkreśleniem danego słowa. Wiesz, problem jest w tym, że czytam na prawdę sporo książek, ale żeby mi to w sposób znaczący pomogło w poszerzeniu słownictwa, to raczej nie. Dobrze wiemy że podstawa to rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, ale jeszcze mam jeden pomysł. Przeczytałem książkę o słownictwie czynnym i biernym z ćwiczeniami, gdzie główny nacisk kładą na wypowiadanie głosowe. Jeśli był byś w sytuacji w której akurat potrzebujesz popracować nad swoją kreatywnością i płynnym wysławianiem się, to skorzystał byś z takich ćwiczeń?
    Mam jedno zdjęcie z internetu z kilkoma ćwiczeniami i podam trzy przykłady:
    1. Podaj definicję cech charakteru człowieka:
    spięty, niesamodzielny, poprawny,niehonorowy
    2.Wytłumacz w prosty sposób(tak aby nawet małe dziecko zrozumiało)
    czemu jezioro zamarzło?
    3.Do każdego słowa, wymyśl jak największą liczbę rymów (np. szklanka-firanka)
    parking, opłatek, gwiazda, cyrkiel

    Oczywiście wszystko nie zapisujemy na kartce tylko mówimy na głos.
    Wiem i pamiętam jak zaczynałem Cie słuchać, że zawsze posiadałeś urozmaicone słownictwo i dość bogate, dlatego jesteś odpowiednią osobą którą mogę o to zapytać:)

    Reply

    Paweł Grzywocz August 30, 2018 at 19:09

    Tak, są to takie ćwiczenia i zabawy na improwizację i kreatywność. Inne podobne to mówienie po 1 słowie z partnerem, partnerką lub grupą znajomych, które wam się kojarzą z tym poprzedzającym słowem i w ten sposób wszyscy układacie jakąś historyjkę. Na klubie mówców też jest taka zabawa w gorące pytania, że losuje się jedną osobę, która ma 2 minuty na odpowiedzenie na takie pytanie, jak z tym jeziorem lub inna sytuacja, np. dlaczego woda jest mokra albo masz zwolnić 20 pracowników przed świętami i masz im to delikatnie wyjaśnić albo co myśli robaczek zjadający jabłko itp. W skrócie “powtórka jest matką doskonałości”, “trening czyni mistrza”.

    Reply

    Artur August 31, 2018 at 18:14

    Świetne wyjaśnienie i jak zawsze u Ciebie konkretne. Tak, chodziłem jakiś czas temu do klubu mówców(świetna sprawa) i myślę że za jakiś czas wrócę. Pamiętam chyba takie ćwiczenie o którym piszesz w drugim zdaniu. Wykonywaliśmy je na kursie improwizacji. I ponownie się potwierdza to, że jak wpadamy w stagnację i odpuszczamy pewne czynności to powoli tracimy coraz więcej kompetencji. Ja odpuściłem klub mówców i improwizację i na efekty długo nie trzeba było czekać. Coraz mniejsza kreatywność, problem z płynnym mówieniem i dobieraniem słów. Więc te dwa cytaty które napisałeś tylko to potwierdzaj.

    Reply

    Jacob October 7, 2018 at 14:20

    Wypróbowałem Tindera (to ścierwo), ale z Twoimi zasadami, czyli TAJEMNICZOŚĆ, KRÓTKA GADKA i DOMINUJĄCA PROPOZYCJA. Z jedną pisałem 2 min, a z drugą prosto z mostu. Efekty tutaj: https://ibb.co/mLzpKU i tutaj: https://ibb.co/cUVwip.

    Ale i tak uważam, że lepszy kontakt na żywo. Ogólnie zbieram 5 numerów tygodniowo, randki mam codziennie. Zmieniłem styl ubierania się, chodzenia, flirtowania na styl Rayana Goslinga z filmu “Kocha lubi szanuje”. Efekt jest piorunujący! Oczywiście w filmie ściemę walili, ale ja używam Twoich kursów, a kobiety lgną do mnie niczym pszczoły do miodu! Nie rozumiem tego całego lamentowania tutaj. Kurwa chłopaki ogarnijcie swoje życie, a nie będziecie mieć potem dnia wolnego od spotkań.

    Ps. Zauważyłem też, że kobiety zagadane na żywo są mniej zdesperowane niż te na Tinderze. Choć to jest wyjątek od reguły, a nie reguła. Na Tinderze również można spotkać normalną kobietę, która po prostu ma już dość frajerów w jej normalnym życiu.

    Reply

    Jimmy October 30, 2018 at 12:36

    Na początku moich prób podrywania robiłem to na ulicy… Po dostaniu 3-4 razy kosza stwierdziłem że to bez sensu i prędzej na FB kogoś poznam (i taka jest prawda). Jedyny warunek, gdy można podejść to gdy wiesz, że dana dziewczyna na Ciebie zerka, usiądzie obok i prowokuje do kontaktu itp. W innych przypadkach to całkowicie bez sensu i prędzej poznasz kogoś w kolejce po burgera w knajpie.

    Reply

    Leave a Comment

    Previous post:

    Next post: